Moja córka ma prawie miesiąc i jest koszmar z usypianiem. Dziś wstała o 7:30
i jak do tej pory to "udawała" że śpi może z godzinke. Jak na takiego szkraba
to chyba troche mało. Widze że jest zmęczona ale jak tylko zaśnie mi na
rękach i ją odkładam to zaraz jest wrzask. Wiem że podobno takie brzdąc
potrzebuje ciepła matki i jest mu przy niej najlepiej, ale matka też
potrzebuje chwili oddechu i czasem musi iść zrobić "siku"

. Wiem że ją nic
nie boli bo ma sucho i jest nakarmiona ale nie chce za nic spać. Tak sobie
myśle może by ją przemóc i nauczyć spać samej. Co wy na to?