Dodaj do ulubionych

Do mam pracujących.

02.01.08, 21:43
Drogie Mamusie!Napiszcie proszę jak przeżylyscie powrot do pracy jak
Wasze Maleństwa zaakceptowały nowa sytuację,w jakim wieku były,czy
karmicie piersią i jak długo zamierzacie (jak długo karmiłyscie),czy
zauwazyłyscie jakies skutki rozstania u swoich dzieci.Ja dziś
wróciłam do pracy ,z synkiem zostaje babcia wiem że ma dobrą opiekę
ja mam możliwośc przychodzić karmic małego piersią a mimo to czuję
jakieś rozterki emocjonalne, czy u Was tez tak było? jak to długo
trwa?Czy jestem gorszą mamą?
Obserwuj wątek
    • aloiw1985 Re: Do mam pracujących. 02.01.08, 23:03
      Gorsza mama napewno nie jestes. Ja wrocilam do pracy jak maly mial
      11 miesiecy. Nie karmilam juz piersia- moim postanowieniem bylo
      karmic jak najdluzej ale wytrwalam tylko 6miesyecy i dwa tygodnie.
      Synek podczas porannego karmienia ugryzl mnie tak mocno ze z suta
      polala sie krew. od temteh pory butelka.
      Moje godziny pracuy sa ruchome wiec w miare mozliwosci zostaje z nim
      moj maz, ale kiedy trzeba ma nianie.
      Czy zauwazylam jakies nastepstwa mojego pojscia do pracy -
      oczywiscie.
      Aaronek zrobil sie bardzie mamusin. Kiedy wroce juz do nikogo nie
      pojdzie. Wita mnie z drzwiach ja sie schylam - on mi zawisa u szyji-
      przytual sie mocno- ma 13 miesiecy- i tak juz zostaje do pory
      nocnego sny. Czesciej tez udaje mu sie wymusic cos placzem.
    • a.g.g.a Re: Do mam pracujących. 02.01.08, 23:34
      Dlaczego miałabyś być gorszą mamą???Kobiety wracają do pracy bo
      muszą lub bo chcą.Mój Maks miał 4 miesiące gdy wróciłam do pracy,na
      3/4 etatu.Oddałam go pod opiekę teściowj.Mały pierwszego dnia na
      rękach swojej babci,a gdy ja jeszcze byłam w domu przerażliwie
      płakał,jak nigdy,a ja razem z nim.Ale gdy wróciłam z pracy zastałam
      spokojnego i uśmiechniętego synka.I tak zostało do tej pory.Gdy
      jestem w pracy dostaje zupkę i moje odciągnięte mleczko.Zamierzam
      karmić do roku.Obawiam się jednak,że najgorsze przede mną.Mały na
      pewno się przyzwyczai,bo już jest oswajany ze znikaniem mamy na
      kilka godzin.Boję się powrotu na pełny etat i tego,że przegapię
      wiele ważnych wydarzeń i osiągnięć z życia mojego synka,że przy tym
      będzie moja teściowa a nie ja.Tu mnie boli i serce pęka
    • tralalili Re: Do mam pracujących. 02.01.08, 23:52
      kazda przez to przechodzi
      a wedrowka do pracy to tortura
      pierwszy raz sprobowalam wrocic do pracy jak maly mial 7 miesiecy
      ale nie dalam rady
      piatek swiatek i niedziela
      stwierdzialam za wczesnie
      teraz maly skonczyl 10 miesiecy a ja zaczynam 16
      i sie ciesze
      poza tym znalazlam swietna prace
      5 dni w tygodniu od 7 do 15
      a ty jestes prawdziwa mama bo myslisz o swoim dziecku z troska
      i wydaje mi sie ze ani sie obejrzysz jak sie okaze ze swietnie wasz system
      funkcjonuje
      bedziecie miec rytm dnia
      a potem to juz z gorki
      bedzie dobrze
      oby do wiosny!!!!!!
      • nullik Re: Do mam pracujących. 03.01.08, 07:28
        Wróciłam do pracy, kiedy mój synek miał 4,5 miesiąca. Oj było mi
        okrutnie smutno... Bardzo za małym tęskniłam.
        Natomiast synuś sie na mnie obraził. Przestał mnie zauważać. Nie
        uśmiechał sie do mnie, nie reagował na mój głos. Mało tego w
        weekendy, kiedy byłam w domu, nie chciał jeść, kiedy ja mu podawałam
        butelekę. Myślałam, że zwariuję.
        Ale wszystko się unormowało. Teraz mały kiedy mnie widzi, wyciąga do
        mnie rączki i guga.
    • mw144 Re: Do mam pracujących. 03.01.08, 07:54
      Synek miał 5 m-cy, pójście do pracy przyjęłam z ulgą, bo miałam już
      dosyć siedzenia w domu. Pierszego dnia młody się obraził i nie
      chciał z nami (mną i mężem) gadać przez godzinę, następnego dnia
      udawał, że nie widzi że wróciliśmy, a przy nastepnych powrotach już
      uśmiech od ucha do uchawink Opiekowała się nim babcia, więc mogłam
      spokojnie pójść do pracy wiedząc, że mu się krzywda nie stanie. A, i
      nie karmiłam już wtedy piersią.
    • jowa80 Re: Do mam pracujących. 03.01.08, 08:05
      Doskonale Cię rozumiem! Ja też wczoraj wróciłam do pracy i jest to
      dla mnie ogromna trauma - sądzę jednak, że bardziej ja to przeżywam
      niż mój synuś. Filip ma 8 miesięcy i do tej pory był tylko ze mną.
      Oczywiście zostawiałam go czasami na kilka godzin z mężem, albo
      którąś mamą, ale to nie to samo. Cały 1 stycznia przepłakałam, ale w
      pracy już trzymałam formę. Wróciłam na cały etat, plus muszę liczyć
      po godzinie dojazdu w jedną i drugą stronę. Jedyne pocieszenie to
      to, że mogę godzinkę wcześniej wychodzić - bo nadal karmię.
      Rano Filipkiem zajmuje się mąż - przewija go,myje, ubiera, karmi i
      zawozi do którejś z babć. Idą z nim na spacer, potem dostaje zupkę i
      jakieś owoce. Następne karmienie to już pierś. Wczoraj jak
      wychodziłam to mały spał i jakoś to było, ale dzisiaj się obudził i
      baardzo ciężko mi było się z nim pożegnać. Na szczęście nie płakał i
      pomachali mi z tatą przez okienko. W pracy staram się zająć mocno
      obowiązkami (albo jak mam chwilę wolną, to serfuję po necie, hi hi)
      i wtedy tak nie rozmyślam. Poza tym stworzyłam sobie tapetę z moim
      synkiem i postawiłam na biurku jego zdjęcie. Nie umiem powiedzieć
      jeszcze czy mój synek się zmienił, po jednym dniu raczej nie sądzę.
      Pożyjemy zobaczymy. Trzymaj się cieplutko, doskonale wiem co
      przeżywasz, jak bardzo serce pęka z bólu i tęsknoty. Mam nadzieję,
      ze sytuacja się unormuje i tak jak nie pamiętam jak było gdy nie
      miałam dziecka, tak nie będę pamiętać, że nie chodziłam do pracy.
    • krztyna Re: Do mam pracujących. 03.01.08, 08:32
      Wróciłam do pracy, gdy mój syn miał 5,5 m-ca. Dzieckiem opiekuje się
      moja mama więc mam naprawdę luksus pod tym względem. Rano zaraz po
      pobudce karmiłam piersią, później przed wyjściem do pracy (już u
      mamy, bo wożę dziecko do niej) drugie karmienie piersią. W trakcie
      mojej nieobecności Filip dostawał zupkę i jakiś podwieczorek
      (deserek) a na drugie śniadanie moje mleko zagęszczone kleikiem albo
      płatkami. Pił z kubka - tak więc nie musiałam na szczęście
      wprowadzać karmienia butelką. Po powrocie z pracy ok. 16:00 karmiłam
      piersią i na dobranoc ok. 19:00. Syn przesypiał całe nocki. Później
      stopniowo redukowałam karmienia - najpierw zaprzestałam odciągania
      mleka w pracy, następnie karmienia popołudniowego i na kolację. Na
      końcu zrezygnowałam z karmienia u mamy zastępując je normalnym
      śniadaniem.
      Teraz młody ma 13,5 m-ca i nadal karmię go raz rano przed wyjściem z
      domu (żeby z pustym żołądkiem nie wieźć go do mamy, gdzie czeka na
      niego śniadanie).
      Nie zauważyłam zmian w zachowaniu. owszem - zrobił się bardziej
      mamusi synek, ale moim zdaniem zbiegło sie to z etapem rozwoju -
      większej świadomości odrębności od mamy. Ominęły nas nocne
      odreagowywania itp. moim zdaniem jak dobrze dziecko i siebie do tego
      przygotujesz, to ono nie zauważy, ze znikasz tym bardziej, ze nie ma
      jeszcze poczucia czasu.
      Powodzenia!
      ------------
      Aniołek Platek ma braciszka Skorpka
      • justka-3 Re: Do mam pracujących. 03.01.08, 18:28
        • justka-3 Re: Do mam pracujących. 03.01.08, 18:37
          Dziękuję serdecznie wszystkim mamusiom za słowa otuchy widzę że nie
          jestem jedyną mamą która przechodzi etap powrotu do pracy i
          rozdzielenie z dzieckiem.Jak narazie Kacper dosć dobrze zniósł
          pierwsze dwa dni rozłąki, mam nadzieję i życzę sobie i innym
          mamusiom wiele uśmiechu i przejście przez jeden z trudniejszych
          okresow w życiu z optymizmem.Pozdrawiam wszystkie pracujące mamusie
          oraz ich pociechy!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka