Dodaj do ulubionych

Do mam gotujących zupki

12.06.08, 11:34
Podpowiedzcie proszę, gdzie kupujecie warzywka i mięsko do zupek
waszych pociech. Córeczka niedługo zacznie jeść zupki i chcę jej
gotować, synka karmiłam do roku słoiczkami więc nie mam
doświadczeniasmile Proporcje spisałam sobie ze słoiczków, żeby było
rozmaicie, ale gdzie kupować żeby było zdrowo bez chemii???
Pozdrawiamsmile)
Obserwuj wątek
    • dusia25 Re: Do mam gotujących zupki 12.06.08, 17:55
      w warzywniaku. a jak czegoś nie ma, to siup z mrożonki wink)
      Młoda wcina aż miło... ;D
      Nie przesadzałabym z tym szukaniem "specjalnych" warzyw ze "specjalnych"
      sklepów. Matki się tak bawią, a potem dziecko kończy roczek czy dwa latka i
      dostaje parówki i chemiczny soczek z kartonika. Ja tam swoje dziecię
      przygotowuję do normalnego jedzenia pochodzącego z normalnych źródeł. Nie będzie
      potem szoku przeżywać wink
      • gienia371 Re: Do mam gotujących zupki 12.06.08, 18:02
        Ja również zakupy na warzywniaczku lub z mrożoneczki. Nigdy tak czy
        inaczej nie masz pewności czy aby na pewno "ekologiczne". Jajeczko
        również z "supiermarkietu" do tej zupki o mięsku nie wspomnę wink))
    • osa551 Re: Do mam gotujących zupki 12.06.08, 18:41
      Ja kiedyś próbowałam gotować, ale mała nie chciała jeść. W sezonie warzywa
      miałam ze sklepu eko, poza sezonem z mrożonek.
      • usia-1984 Re: Do mam gotujących zupki 12.06.08, 19:51
        Jak poprzedniczki najnormalniejszy warzywniaczek bez żadnego
        cudowania . No tylko jajeczko to takie swojskie na począteczek
        dawałamsmile))Pozdrawiam i powodzenia w gotowaniusmile)
        • osa551 Re: Do mam gotujących zupki 12.06.08, 20:50
          Nie wiem skąd bierze warzywa Twój "warzywniaczek", ale mój bierze z warszawskiej
          giełdy, znaczy jak najtaniej i ma jak najlepiej wyglądać. Wydaje mi sie do zbyt
          "chemiczne" dla dziecka poniżej roku.
          • karolina_marta Re: Do mam gotujących zupki 12.06.08, 21:07
            W jakimkolwiek sklepie.
            Wszystsko z dziećmi OK.
            • mucha.j Re: Do mam gotujących zupki 12.06.08, 21:14
              Warzywa mamy wyproszone u znajomych gospodyń mieszkających na wsi,
              wiadomo, że paskudztw nie używają. A mięsko kupuję w zwyklym
              drobiowym. Tylko z tymi przepisami dla takich malych bąków i
              proporcjami mięsa do warzyw u mnie krucho, bo poczatkującaa ze mnie
              mama i kucharka. Może ktoś ma namiar na takie "proste" przepisy?
              • a.g.g.a Re: Do mam gotujących zupki 12.06.08, 21:50
                Warzywa kupuję w sklepie lub na bazarku.Nie "cuduję" z ekologią
    • evchen.ol Re: Do mam gotujących zupki 12.06.08, 22:23
      Przerażacie mnieuncertain
      Rozumiem starsze dziecko ale 5 miesięczne, które jadło do tej pory
      mleczko, nie narażone na chemię tak faszerować??? Ja chyba poszukam
      tak jak jedna z dziewczyn na wsi kogoś zaufanego, jeszcze troszkę
      czasu zostało więc może znajdę.
      • kasia_male Re: Do mam gotujących zupki 12.06.08, 23:14
        Moje ma straszną wysypkę po "warzywniaczku". Kupuję Gerbery i po nich nic nie
        jest. Pozdrawiam
        • ola_225 Re: Do mam gotujących zupki 13.06.08, 08:02
          Ja od początku kupowałam mięso w markecie a warzywa były z mrożonki.
          W żadną ekologie się nie bawiłąm - bez przesady. A i tak najlepsze
          są słoiki, bo szybko i wygodnie.
          • dalekikoniecpolski Re:Wiejska "ekologia" 13.06.08, 09:03
            Skoro szukacie takich sprawdzonych wiejskich "źródełek", to pamiętajcie, że kura do znoszenia jaj potrzebuje nie tylko "pokrzywki" i "robaczka", ale musi dostać normalną paszę dla niosek, inaczej nie byłoby czego sprzedawać mieszczuchom. A jak to na biednej wsi bywa, kupuje się najtańsze i tak wątpliwej jakości, ze same kury zdychają po jej zjedzeniu.
            Sprawdźcie także, czy obok "warzywek" nie wysypuje się popiołu z pieców, w ramach oszczędności fekalia nie są odprowadzane prosto do rowów zamiast do kanalizacji, a za miedzą nie rośnie zboże, które trzeba opylić czystą chemią tak ze dwa razy do roku.
            Szukajcie, a może znajdziecie, ale nie szafujcie tekstami, że jak prosto ze wsi to na bank samo zdrowie.
            • evchen.ol Re:Wiejska "ekologia" 13.06.08, 12:49
              Nie wiem jaką wieś widziałaś ale ja mieszkałam na wsi i nie
              widziałam takich praktyk o których ty piszesz. Może piszesz o
              jakiejś prymitywnej wsi. Chyba lepiej postarać się o ekologiczne
              jedzenie niż zjadać tony chemii. Dziwne, kobiety całą ciążę panikują
              co jeść a co nie, czy czasem rybka nie zaszkodzi fasolce a jak
              dziecko już jest na świecie to podają maluszkom chemię z
              supermarketu. Dziwna ta ludzka filozofia...
              • babcia47 Re:Wiejska "ekologia" 13.06.08, 13:07
                nie należy przeginac w żadna stronę..jeżeli masz pod bokiem źródło
                warzyw i jajek do którego masz zaufanie to pytanie było bez sensu..z
                drugiej strony wiele marketów i sieci sklepów zaopatruje się w część
                warzyw i jajek u regionalnych dostawców (pomijam paczkowane,
                produkowane taśmowo)..co do jakosci nawet tych pseudoekologicznych
                produktów nigdy nie ma całkowitej pewności..ja miałam z działki i od
                wujka ze wsi..ale pobliska elektrownia niemiecka waliła w niebo tyle
                zanieczyszczen, ze szok..a po latach okazało się że i radioaktywne
                cząstki w nich były(o czym czasie jedyniesłusznego systemu do
                publicznej wiadomości się nie podawało)..Co do warzyw produkowanych
                w dużych przedsiebiorstwach rolniczych, paczkujących..tez bym się
                zastanawiała czy gorsze..bo jako firma podlegaja okresowym
                kontrolom..co rolnik wylał na pole przed rozpoczęciem uprawy lub
                rozpylił by odstraszyc szkodniki..to tylko on wie..i oczywiście się
                nie przyzna..
                • evchen.ol Re:Wiejska "ekologia" 13.06.08, 13:18
                  W pobliżu niestety nie mam, bo ok. 50kmsad
                  Teraz mieszkam w mieście, dlatego pytam skąd wziąć w miarę zaufane
                  produkty bez konieczności jeżdżenia po nie na wieś.
                  • aleksandra1977 Re:Wiejska "ekologia" 13.06.08, 14:57
                    ja kupuje warzywa i owoce na bazarku osiedlowym. Nigdy nie kupuje
                    ich w supermarkecie.

                    Nie do konca jestem przekonana, czy te wiejskie kury, jajka,
                    prosiaki oraz warzywa i owoce, rzeczywiscie sa ekologiczne. Nie
                    spotkalam sie z gospodarstwem rolnym, w ktorym nie uzywano by pasz i
                    nawozow...
                    • memphis90 Re:Wiejska "ekologia" 14.06.08, 19:02
                      Taaaa, a ostatnio był art w gazecie nt. zdrowej żywności. I tam facet opisywał,
                      jak zwrócił babie uwagę, że mają tak opryskane warzywa, że rodzina jej się
                      struje. A baba na to "ale na ryneczku mogę je sprzedać?". Tyle w temacie 100%
                      zdrowej żywności od rolnika...
              • memphis90 Re:Wiejska "ekologia" 14.06.08, 19:01
                Dziwne, kobiety całą ciążę panikują
                > co jeść a co nie, czy czasem rybka nie zaszkodzi fasolce a jak
                > dziecko już jest na świecie to podają maluszkom chemię z
                > supermarketu.

                A jak myślisz- skąd biorą się owocki i marcheweczki w supermarketach? Od rolnika
                przecież... Więc czemu te kupione bezpośrednio od rolnika są cacy, a te same,
                tylko kupione w markecie to już samo zło? Dziwna ta filozofia... IMO- albo
                trzeba b. dobrze znać źródło pochodzenia (np. rodzina ze wsi, która sobie
                przecież niczego nie dosypuje), albo zdać się na słoiczki (wiadomo- sprawdzone
                przez Instytut), albo zupełnie zapomnieć, że taki problem istnieje i dawać
                zwykłe sklepowe jarzynki.
    • annasi23 Re: Do mam gotujących zupki 13.06.08, 13:51
      Ja jak wszyscy kupowałam na bazarku, nie miałam innej możliwości.
      A tak z ciekawości - dlaczego zamierzasz gotować? Ja przy drugim
      dziecku, które na razie jest jeszcze na piersi raczej skłaniam się
      ku słoiczkom - nie chce mi się już gotować i miksować, potem
      przelewać, wekować. Słoiczki droższe ale wygodniejsze.
    • evchen.ol Re: Do mam gotujących zupki 13.06.08, 21:19
      Chcę małej gotować bo i tak gotuję codziennie obiady dla nas a
      obranie kilku jarzynek, wstawienie na gaz i zmiksowanie to nie tak
      dużo pracy, w sumie może 10 min.(poza czasem aż się ugotuje). Kiedy
      synek był mały leżała u mnie troszkę kwestia organizacyjna, teraz
      radzę sobie lepiej z dwójką niż z jednymsmile A poza tym ja na prawdę
      lubię gotować, piec itd. Z zawodu jestem nauczycielem języka ale
      sprawdziłabym się też w gastronomii, relaksuje mnie pichceniewink)
      • marynio5 Re: Do mam gotujących zupki 13.06.08, 21:38
        Ja warzywia biorę od rodziców z działki albo mrożone np. Hortexu, do tych
        warzywniakowych i supermarketowych mam średnie zaufanie. Ale generalnie i tak
        preferuję słoiki, no chyba że chcę dac córce coś czego nie ma w słoikach np.
        buraczki.
        Nie sugeruj się za bardzo proporcjami podanymi na słoiczkach bo one nie zawsze
        są najlepsze, np. za mało w nich mięsa. Ja zawsze dokładam.
        • memphis90 Re: Do mam gotujących zupki 14.06.08, 19:05
          A ja w wiśniach Horteksu już kilka razy znalazłam larwy... Nigdy wcześniej nie
          widziałam robaczywych wiśni (uważałam, ze to owoce bezrobakowe, w
          przeciwieństwie do czereśni na przykład), a te mrożonki były pełne larw. Ohyda!
          Teraz kupuję wszystko, tylko nie horteks... Z drugiej strony- wiadomo, że
          zarobaczywiałe owoce były w takiego 100% ekologicznego sadu, co to oprysku na
          oczy nie widział- ale marna to pociecha. Już wolę pestycydy od robactwa!
          • marynio5 Re: Do mam gotujących zupki 14.06.08, 20:38
            Niestet w owocach typu wiśnie czy czeresnie bardzo często bywają robaki. W
            malinach też, ale z tych można wypłukać, a z wiśni niestety się nie da. I to nie
            do końca wina Hortexu bo trudno wyjąć robaczka z wiśni, bo nie widać, że on tam
            jest.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka