mowi21
29.12.08, 17:43
Dziewczyny
mój prawie 5-miesięczny synek od dwóch tygodni dostaje spazm na spacerze.
Dotąd było wszystko ok, co najwyżej troszkę popłakał przed samym zaśnięciem w
wózeczku (tak już ma - musi trochę ponarzekać)ale teraz zaczęło być
tragicznie. Płacze już podczas ubierania, płacze podczas wkładania do
wózeczka, płacze przed zaśnieciem po czym zasypia ze zmęczenia na 15 minut,
budzi się i znowu płacze. I to nie jest szloch ale spazmy, a muszę przyznać że
ma donośny głos. Nie pomaga nowy kombinezon (trochę lużniejszy-myślałam że
może to to), ani poniesienie tyłu w gondoli, próbowałam wychodzić już tuż po
jedzeniu (najedzony - może uśnie), ani po solidnym zmęczeniu go zabawkami. Nic
z tego. Nie pomaga też śpiewanie ani zabawianie go podczas spaceru. Nie chcę
rezygnować ze spacerów, ale tak dalej nie ma sensu. Miałyście może coś takiego
- o co chodzi???