olla1660 O pracy, spaniu ciemiączku i innych... 28.07.05, 12:22 Witajcie mamusie. Nie pisałam chyba z tydzień, więc chyba najwyższa pora. Kompletnie nie mama czasu - pracy multum, a urlop się zbliża wielkimi krokami i trzeba to wszystko przedtem "ogarnąć". Zresztą, jeśli tylko nie muszę to uciekam od komputera. Pogodna ładne, lepiej spedzac czas na powietrzu. Przczytałam wasze posty i współczuje Joli nocnych pobudek, a Gosi, że z babciami ma tak jak ma. Obiecuję, że już nie wspomnę o nocach bez Antka. W kwestii pieluszek, to my jesteśmy dotąd wierni pampersom, ale może też wyszperam gdzieś te "dada", bo Pampersy faktycznie ciut drogawe. O wózkach: my korzystamy dotąd z tego samego wózka od urodzenia. Jest to Deltim Voyager - głębokospacerowy. Troszkę może mało pakowny (mam na myśli pakowanie, do samochodu), ale za to wygodny dla Antka. O spaniu: Antek śpi całą noc od 22-23 do 8-9. W nocy nie budzi się, ale za to się strasznie wierci, wierzga nogami, rozpycha. No i największy mankament - cały czas z nami. W dzień zazwyczaj śpi 2 godziny od ok. 13.00. Antkowi, po 5 miesiącach oczekiwania wyrosły wreszcie nowe zęby. Górne dwójki i górne czwórki. Narazie to jescze małe kikuty, ale już bliżej niż dalej. Pytanko: A czy waszym maluszkom zarosły już ciemiączka? Bo Antek ma cały czas wyczuwalną "dziurę w głowie". Od urodzenia miał duże ciemię i wolno zarastało, ale... No właśnie, chyba się trochę martwię. Musze iść do lekarza. Buziaki ola Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Re: O pracy, spaniu ciemiączku i innych... 28.07.05, 12:41 Olu, no jak Igor spi z nami to tez spi cała noc od 21 do 7, ale ja nie chce, żeby on spał z nami i z uporem maniaka kłade go do spania do łóżeczka i pospi do 1-2 i przenosimy go do siebie bo tak marudzi, że wytrzymac sie nie da ;-((( A dziura pociemiaczkowa tez jest wyczuwalna, ja sie tym nie przejmuje specjalnie (żaden z lekarzy nie zwrócił na to specjalnie uwagi)... Wozek tez mamy ciagle ten sam 3w1 Impalst Driver 3XL - obecnie uzytkujemy spacerówke (gondolka w piwnicy, a fotelik usiłuje sprzedać) Żeby tylko w sobote nie lało cały dzień ;-(((( Odpowiedz Link Zgłoś
averna Re: O pracy, spaniu ciemiączku i innych... 28.07.05, 22:37 co do ciemiączka, to naet nie wiem jak to u Kuby wygląda, jakoś nigdy nie zwracałam na to uwagi. może jutro (jak nie zapomnę) przyjrze mu się. Tak mi się jeszcze nasunęło apropos nocnych pobudek Igora. Może on po prostu nie potrzebuje tyle snu i należałoby go później kłaść spać. Jak jestem u siebie to Kuba też jeżdzi w spacerówce od głębokiego, a druga typowa spacerówka została kupiona, żebym nie musiała już ładować wózka do samochodu, gdy wybieram się z małym do miasta. Poza tym stary wózek zajumuje dość dużo miejsca w bagażniku i potem zakupy i inne rzeczy musze upychac po kątach. nic więcej nie piszę, bo nie dośc, że duszno w pokoju to mi jeszcze komp grzeje. pozdrawiam Gośka Odpowiedz Link Zgłoś
azja.david ALE UPAŁ!!!!! 29.07.05, 12:23 Żyjecie, bo ja resztkami sił Dawid usnąl nago a i tak cały spocony.Zlitowałam sie nad dzieckiem i pozwalam mu spac bez pampersa.Zsika to upierzemy, w koncu taki gorąc, że moment wyschnie.Wczoraj byłam u siostry cały dzień, ma prywatny dom i duuużo miejsca do brykania,więc Dawid brykał jak szalony.Dzisiaj nie pojechaliśmy, bo stwierdziłam, ze moze udaru dostac cały czas na dworze, bo trudno go tam w domu utrzymac.Za duzo atrakcji na dworze(basenik itd.),i starsze dzieci, które we wszystkim naśladuje.Czy Wasze pociechy tez wchodzą w etap wspinania sie na wszystko i wszędzie?Na fotel, z fotela na ławe itd.?Dawid włazi nawet z łóżka na parapet!Normalnie bardzo go musze teraz pilnować! Z tym ciemiaczkiem to tez musze sprawdzić, bo nawet nie wiem.Ale chyba twardą ma główke.Wstanie to zobacze. W przyszłym tygodniu wyjezdzamy na wczasy.Ale coraz bardziej kusi mnie morze i chyba zmienimy plany i wybierzemy może Łebe? A Wy Olu gdzie nad morzem? Chyba koncze bo przez ten upał jakoś pisze nieskładnie i chaotycznie PAPA Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: ALE UPAŁ!!!!! 30.07.05, 14:28 Dzis też upał, troszkę może mniej grzeje i większy wiatr, ale i tak ledwo dycham. Wczoraj mocno u nas zawirowało pod wieczór. Burza, pioruny, połamane drzewa. Ja utknęłam sama w pracy czekając na męża, a on jechał jakimiś objazdami, bo drzewa zatarasowały przejazd. Droga, którą normalnie pokonuje w 10 minut, zajęła 40 minut. Ponoć największy skwar w Wielkopolsce, tak że współczuję "ciężarówce" i Joli. Droga Asiu, co do wyjazdu wakacyjnego - to my wyruszamy we wtorek, nad wspominane morze i tradycyjnie wybieramy Mierzeję Wiślaną, czyli nie otwarte morze, tylko zatokę gdańską. A miejscowość Sztutowo, na samym poczatku wspomnianej mierzei. Ładny lasek, ładne plaże i przede wszystkim spokojnie, mało ludzi. Nie leży się na plaży kocyk przy kocyku. Myślę, że będzie łatwiej ogarnąć małego. Ja bym nie wybrała Łeby ze względu na dziki tłum, a poza tym to trochę dalej. A wy Asiu będziecie jechać samochodem? Jakby co, to zapraszam do Sztutowa. Na razie jeszce nie mamy kwatery. W zeszłym pojechaliśmy z małym Antosiem w ciemno. W tym wolałabym nie. Na stronie www.mierzeja.pl są różne adresy kwater. Pozostając w temacie urlopów: Jolu, Ty też wsopominałaś o urlopie od 1 sierpnia. Wyjeżdżacie gdzieś? Antek dziś od rana nic nie jadł. Dopiero teraz wypił 150 ml mleka. Wczoraj też jadł malutko. Czy wasze dzieci też tak reagują na upał? Dziecię śpi słodko (jednak w pieluszce), więc pora chyba na popołuniową kawkę. Gorącę buziaki. ola Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 A tak przy okazji spytam jeszcze... 30.07.05, 14:31 ...Piopal GDZIE JESTES? Odpowiedz Link Zgłoś
azja.david Cześć!:) 31.07.05, 14:23 My wyjezdżamy ok środy samochodem,ale chyba w końcu nad Jezioro Białe.Jak zmienimy plany to pewnie w ostatniej chwili,my tak mamy. U nas w Malopolce wczoraj było 37-40 stopni.W nocy przeszła burza ok 4(nad ranem). Normalnie lepiej z domu nie wychodzic przed 17stą! Dawid tez mało je,a własciwie w ogóle,tylko mleko i owoce.Wczoraj rano zjadł 220 mleka, potem ok 16 jabłko i o 19 znowu mleko.I duzo pił.Miedzyczasie jakis banan i pare winogronków(kuleczek).Dzisiaj jedziemy do siostry ,ma byc u niej kolezanka z chłopczykiem o tydzien młodszym od Dawidka,zobaczymy jak będą sie bawić.Może wieczorem wyśle w końcu aktualne zdjęcia Dawida. Pozdrawiam Aśka Odpowiedz Link Zgłoś
azja.david Re: Cześć!:) 31.07.05, 22:50 Olu i Gosiu,wysłałam w końcu aktualne zdjęcia Dawidka.Napiszcie czy doszły, bo chyba przez tę burze jakos dziwnie mi działa internet. Czy u Was tez burzowo? Dawidek bawił sie dzisiaj z rówieśnikiem Patrykiem.Śliczny chłopczyk,ale okropny łobuziak!To ja myślałam,ze Dawid to straszny rozrabiaka,ale okazalo sie, ze nie jest tak żle!Mama Patryka opada z sił,aż sie biedna rozpłakała jak opowiadała, ze jest przemęczona i juz nie daje rady.Ale naprawde, bardzo ruchliwe, niespokojne dziecko.Nie potrafił niczym sie zając przez moment.Moze dlatego, ze nowe miejsce go tak fascynowało!Dawid najchetniej bawi sie ze swoją 6letnią siostrą Adą.We wszystkim stara sie ją naśladować,a ona wymysla mu różne zabawy,oglądaja razem książeczki itd.Z 2,5letnim braciszkiem Bartkiem cały czas jest wojna o zabawki.Bartek poprostu wszystko zabiera co Dawid sobie weżmie, ma takie silne poczucie własności,ale ponoć to mija(mam nadzieję)Natomiast z Patrykiem w ogóle sie nie Bawili.Najpierw sie obserwowali, dali sobie cześć, buzi,potem sie chcieli przytulic, ale jeden przwrócił drugiego.Patryk wkładał paluszki do buzi Dawidowi,a ja balam sie, zeby go nie ugryzł.Generalnie stwierdziłam, ze lepiej sie bawi ze starszymi od siebie. Pozdrawiam Aśka Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: Cześć!:) 31.07.05, 23:50 Asiu, wiadomość doszła, ale bez załączników, tak że nadal nie wiem jak wygląda Dawid. Sprobuj jeszcze raz załączyć. Co do Patryka, to może on ma to ADHD? Ja też mam wrażenie, że mój Antek to straszny rozbójnik, pełen energii i chętnie bym się przekonała, że są większe rozbójniki. Choć współczuję tamtej mamie. Piszesz o 6 letniej siostrze Dawidka i 2,5 letnim bracie, ale rozumiem, że to cioteczne rodzeństwo? My właśnie jesteśmy po załatwieniu kwatery na wyjazd. Cieżko było, nawet nie sądziłam, że aż tak. Wszystko pozajmowane. Maciek wykonał ze 30 telefonów zamiejscowych (już widzę ten rachunek za telefon...) i znalazł jedno wolne miejsce i tylko na 4 doby. Trudno, pojedziemy na 4 a potem się zobaczy... może coś się zwolni. Dobranoc pchły na noc... Odpowiedz Link Zgłoś
azja.david Re: Cześć!:) 01.08.05, 13:28 Olu,zdjęcia wysłane!Mam nadzieję, ze doszły!!! Rodzeństwo cioteczne oczywiscie.Mam starszą siostrę o 6 lat(rocznik 74),która ma dwoje dzieciaków.Bardzo lubie do niej jeżdzić.Ma swój duży dom,a my niestety w bloku sie gnieciemy.Jedyny plus to to, ze mam mniej do sprzątania W sobote tez byliśmy nad wodą i Dawid wyszalał sie co niemiara.Nie mam problemów z przebieraniem, bo Dawid bawi sie nago(albo w majteczkach lub samym pampersie).Gdybym miała go ciągle przebierać tez bym miała dość! Olu, życze udanych wakacji i pieknej pogody!I rób duzo zdjęć, to pooglądamy jak wrócicie A pani Piopal chyba juz na wakacjach?!Takiej to dobrze! Pozdrowienia dla dzieciaków PAPA Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Ale się ruch u nas zrobił w wątku ;-))))) 01.08.05, 08:21 Sobota była faktycznie upalna, ale w niedziele to nad jeziorem powidzkim padało do południa, także zwinelismy sie do dziadków na obiad bo Igor ograniczony miejscem histeryzował, że mama nie chce go puszczać do błotka ;-(((( ale ile mozna dziecko przebierac w ciagu dwoch godzin, przeciez i matce na wyjeździe może sie skończyc zapas suchych spodni, no nie ? Urlop przesunięty na druga połowe sierpnia i tradycyjnie bedziemy siedziec na powidzkim - Igor sie wyszaleje przynajmniej, na miejscu basenik, piaskownica i dojeżdżający piesek-jamnik dziadków - nad jeziorem mały po całym dniu zawsze dobrze śpi )) Życzę Wam urlopowiczki przyjemnej pogody nad woda - bo chyba wszystkie jedziemy nad wodę (jakąkolwiek ) )) Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Na wylocie... 02.08.05, 00:05 No prawie jestem na wylocie, w końcu jedziemy w środę, ale dzisiejszy dzień miałam taki, ze mi się już odechciało wszystkiego. Siedziałąm w pracy od 10.00 do 21.30, odeszłam od komputera raz na siusiu, kolega zrobił mi kawę, a zjadłam od rana do 23.00 (kiedy to mąż podał mi objad) tylko jagodziankę - koszmar. Nawet mi się nie chce myśleć o pakowaniu. Najchętniej zostałabym w domu i nic nie robiła, wyłączyła komórki. Strasznie jest być niezastąpionym w pracy... Właśnie oglądam zdjęcia Dawida-nudysty. No słodki jest chłopulek, oczęta wielgachne i ta porażająca ilość zębów... cała gablota. Ale chyba nie jest podobny do Ciebie Asiu? Ty chyba jesteś brunetką? Jolu, czy wy też przesunęliście urlop z powodu nadmiaru pracy? Gdzieś zgubiłam się chyba po drodze. Wy nie mieszkacie nad Powidzkim, tylko macie tam działkę? Głowa mi pęka. Spadam padam. ola Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Re: Na wylocie... 02.08.05, 07:45 No to Olu, jutro masz wielki dzień A mnie zawsze powtarzano, że nie ma ludzi niezastąpionych Ja urlop sama sobie przesunęłam i troszke wydluzyłam Pozdrawiam wszystkich urlopowiczów i nie tylko Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Wielki dzień... 03.08.05, 08:33 Jak napisała Jola, mam dziś swój wielki dzień... wreszcie wyjeżdżamy. Tobołki zapakowane (nie było łatwo) i wdrogę. Na razie dziecię jeszcze śpi, ale już bliżej niż dalej. Pozdrawiam urlopowo i życzę Wam również udanego odpoczynu. Odpowiedz Link Zgłoś
averna Re: Wielki dzień... 04.08.05, 23:20 Ale macie dobrze... urlopowiczki. Marzyło mi sie morze, ale to pewnie dopiero za kilka lat, bo sama w ciąży z Kuba chyba się nie skuszę. Chociaz kto wie, może po sezonie wybiore się na kilka dni gdzieś nad wielką wodę, bo małą to mam na miejscu. Jak były upały to o dziwo, Kuba jadł naprawde dużo, ale od poniedziałku w ogóle nie chce mi jeśc obiadów, czym mnie oczywiście martwi. Poza tym zrobił sie marudny, dzisiaj to byłam już bliska załamania. Ja nie cierpię upałów, ale widzę, że mojemu dziecku one w ogóle nie przeszkadzały, a nawet służyły. Dzieciaczki w wieku naszych maluchów nie sa jeszcze gotowe do zabawy z rówiesnikami. Kuba bardzo ich lubi, a że nie ma z nimi kontaktu, to jak tylko dorwie jakiegos maluch to goni go , żeby dac cześc, zrobić ajka i pa pa. No, ale nie wszystkie dzieci sa otwarte na pomysł Kuby, aczkolwiek najczęściej reakcje rówiesników są podobne (dzieje sie to zazwyczaj w marketach) A teraz idę spać, bo pewnie jutro znów pobudka o 7. pozdrawiam Gośka PS Leniuchujcie i wykorzystujcie swoich mężów ile się da. Niech wiedzą, że maja dzieci Odpowiedz Link Zgłoś
azja.david Wróciłam... 08.08.05, 18:55 z Zakopanego.Miało byc jezioro a były góry.A zimno jak cholera!!!Wróciliśmy po 3 dniach,bo nie mam zamiaru w kurtce zimowej chodzić,a Dawid ubrany byl jak na biegun północny jak spal w wózku.Prócz mleka i deserków ze słoika nie jadł nic.Dzisiaj tak samo.Ja juz nie mam nerwów!Ale marudzi bo jest ewidentnie głodny,otwiera paszcze po jedzenie, poczym wszystko ląduje na ubraniu i podłodze.Poprostu pluje wszystkim! Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Re: Wróciłam... 09.08.05, 07:12 Pewnie nie trafiasz w jego gusta smakowe Wczoraj pokazywali, że w Zakopanem snieg padał... Odpowiedz Link Zgłoś
azja.david Re: Wróciłam... 09.08.05, 11:52 Pewnie, ze nie trafiam w jego gusta, bo ostatnio w lizakach i chipsach moje dziecko gustuje(starsze rodzeństwo!)Cwaniaczek, jak jest głodny to woła KA tzn. lizaKA!Ale dzisiaj ładnie kanapeczkę z szynką opylił i to mnie cieszy A w samym Zakopcu śniegu nie było, tylko wysoko w górach,ale i tak zimno jakby mial zaraz spaść.A Wy Jolu kiedy urlop?I czy Igor ma apetyt na normalne jedzenie,czy tez wydziwia?Pozdrawiam Aśka Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Re: Wróciłam... 09.08.05, 12:38 Urlop od piatku, a Igor nawet ostatnio troche kanapki z szynka wciągnął - czekoladke lubi i owszem, a lizaków nie zna - bo jedynak Reszte je jak zwykle - tylko porcje sobie okroił ;-( Odpowiedz Link Zgłoś
azja.david Re: Wróciłam... 09.08.05, 12:50 Dawid tez jedynak,ale ma cioteczne rodzenstwo,z którym spedza bardzo dużo czasu. Ciesze sie, bo coraz ładniej sie bawią,ale te lizaki.......... a zębów umyc nie da, pieron jeden! Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Re: Wróciłam... 09.08.05, 13:43 U nas ostatnio, żeby małemu umyc zeby wieczorem to potzreba dwóch osób - jedna kicha (robi apsiki) a druga w tym czasie szczotkuje zeby w otwartej paszczy Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 I ja wróciłam... 09.08.05, 14:58 ... z nad morza. I wiesz Asia, mozemy sobie podać ręce. Mój urlop też się nie udał. A może napiszę inaczej, był inny niż zaplanowaliśmy. Morze Antek zobaczył, a owszem, w środę. Spędził tam 3 godziny w dniu przyjazdu, wieczorkiem, bawiąc się w piasku i było super. Natomiast już w nocy przyszedł niż i padało jak z cebra całą noc i cały poranek. Może byśmy to przeczekali i znaleźli sobie rozrywkę, bo i tak nie pojechaliśmy tam opalać się, ale... kwatera, którą znaleźliśmy była fatalna a nic innego nie udało nam się znalezc - wszystko bylo pozajmowane. Kobitka, ktora nam wynajmowala ten pokój wprowadziła nas w błąd. Dopytywaliśmy się o wygląd podwórka i pokoju właśnie pod kątem Antka, żeby teren był ogrodzony i w miarę bezpieczny, jakaś trawka, ławeczka. Wszystko to miało być. I owszem, teren był ogrodzony (miał parkan) ale brama była cały dzień otwarta, a 10 m dalej ruchliwa ulica. Na podwórku była trawka, ale stało na niej 5 przyczep kempingowych, wynajmowanych turystom, a przy każdej samochód (co akurat Antkowi się podobało). Przed każdą stały leżaczki, opalali i grilowali ludzie. Istny "pekin". Po nocnych opadach, na podwórku zrobiło się błoto, Antek umorusany po pachy (jemu to odpowiadało, mi mniej). Już nię będę opowiadać o wyglądzie pokoju, ale uznaliśmy z Maćkiem, że ludzie nie mają wstydu. Dla mnie to byłby straszny obciach wynajmować kwaterę w takim stanie i jeszcze twierdzic, że to luksus. Generalnie był nawet grzyb na ścianie. Tak więc uciekliśmy z tamtąd już następnego dnia, z myślą powrotu do domu, ale zrobiło nam się szkoda tych wakacji i spróbowaliśmy szczęścia na mazurach. Skutek poszukiwań był równie marny. Wreszcie zdecydowaliśmy się pojechać na działkę rodziców Maćka, z murowanym domkiem, trawką, huśtawką - 100 km przed Warszawą, jadąc z Gdańska (czyli mieliśmy po drodze). Okazało się, że tam wogóle nie padało, wręcz było ciepło, Antek się wyszalał, my mogliśmy się wreszcie troszkę zrelaksować, napić się piwka, zaoszczędziliśmy pieniądze. Szkoda nam morza, ale chyba już nigdy nie pojedziemy w ciemno z maluchem na wczasy. Pogody to się nie da przewidzieć, ale właśnie pod kątem ewentualnej niepogody trzeba wybierać miejsce wypoczynku. ola Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Re: I ja wróciłam... 10.08.05, 11:36 No tak Asia i Ola wróciły z niezbyt miłymi wspomnienaiami - a ja w zasadzie ciesze się, że urlop przesunęłam, bo w przeciwnym wypadku tez juz bym prawie a niego wracała, a tak to wyjeżdżam dopiero w piatek/sobotę Kupiłam na allegro Igorowi stolik małego majsterkowicza i bata na siebie ukręciłam bo teraz mały biega po całym domu z młoteczkiem w ręku az strach, żeby w TV nie grzmotnął ;-( na szczęście na dwor młoteczka nie bierze, wtedy wystraczaja mu w łapce listki i kasztany Odpowiedz Link Zgłoś
lauracorciaasi pomoc 10.08.05, 12:06 Drogie Mamy, Zwracałam się już do Was z prośbą w marcu. Piszę pracę magisterską i potrzebuję mam, które byłyby chętne i miały czas wypełnić ankietę. Niestety ta ostatnia zawierała liczne błędy i nie mogłam brać pod uwagę wyników, które z niej uzyskałam. Mam nadzieję, że ta wersja będzie już ostatnia i poprawna. Będę bardzo wdzięczna za udział. Jeżeli któraś z mam ma pomysł, co mogłabym zaoferować w zamian, jestem otwarta na wszelkie propozycje. Oczywiście wyniki mojej pracy, prześlę każdej zainteresowanej uczestniczce. Bardzo dziękuję za pomoc i pozdrawiam wszystkie mamy i maluszki. Praca dotyczy korzystania przez rodziców z Internetu. Zawsze można wcześniej przejrzeć pytania.. Bardzo goni mnie już czas. Proszę pomóżcie. Asia, mama 18 miesięcznej Laurki Ps. Jeśli jest chętny jakiś tata, to też serdecznie zapraszam do wzięcia udziału Odpowiedz Link Zgłoś
azja.david Re: pomoc 10.08.05, 20:23 Witaj Olu!Widzę,że pogoda dała nam niezłego kopa!No cóż,dobrze,że chociaz u dziadków trochę odpoczęliście.A ja nabawilam sie zapalenia zatok i biore zastrzyle domięsniowoJuz mam dosyć!Porobiły mi sie zrosty, bardzo to boli.Musze okładac altacetem........ Dawid dzisiaj śpi u babci.Ostatnio nie chce nigdzie zostawać, bardzo płacze i cały czas wola mama,mama.Ale trudno,musimy wytrzymac, bardzo żle sie czuję, musze odpocząć i porządnie sie wyspać!We wrześniu mam 2tygodniwy zjazd na studia, nie wiem jak to będzie.Pewnie wezmego z sobą,niewiem,zobaczymy.Jak mial 11 miesiecy tez mialam taki długi zjazd, to został z moja mama i mężem,ale po 3 dniach sie rozchorował i musialam przyjechac po niego.I po dniu wyzdrowiał,tzn. temperatura minęła tylko mały katar został.Tak tęsknił,ze az temperatury dostał..........więc ja teraz na sama myśl,ze znowu mam go zostawić wrzoda na żoładku sie nabawie! Asiu,mamo Laury.Jak będziesz potrzebowała pomocy w sprawie tej ankiety to ja oczywiscie,ze pomoge.A może dołączysz do nas, bo Twoja niunia chyba też z lutego? Pozdrawiam Aśka z Dawidkiem Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: pomoc 11.08.05, 10:38 No ja oczywiście też mogę pomóc. Mój mąż na psychologii też musiał robić ankiety, więc wiem jak to jest - znalezc chętnego... Przyślij ją na gazetowy adres mailowy. Asiu, to fatalnie z tymi zatokami. Wspolczuję bardzo. Zwłaszcza zastrzyków i bólu, bo domyślam się, że chore zatoki to pewnie bolą. To ten wyjazd wakacyjny tak Cię załatwił? Ja też się troszkę podziębiłam, Antek zresztą również. A co do tęsknoty dziecka za mamą, Antek też ma takie fale przywiązania do mnie, ale jako, że od małego przebywał z różnymi ludźmi, a teraz opiekuje się nim niania, potrafi się łatwo zaaklimatyzować w nowej sytuacji. Wrzesień, co prawda niedługo, ale może coś się zmieni... A daleko od domku studiujesz? Bo hjakbyś małego zabrałą ze sobą, to też musiałabyś go tam z kimś zostawiać na czas zajęć. Jolu, nam się nie udało, ale wszystko wskazuje na to, że Ty będziesz miała pogodę urlopową, czego Ci serdecznie życzę. W sobotę mamy wesele znajomych i już jutro wywozimy Antola do dziadków na tę działkę, która uratowała nam urlop. Antek uwielbia tam być. Chyba dlatego, że ma tam dużo swobody, a to taka rogata dusza. Pozdrawiam ola Odpowiedz Link Zgłoś
azja.david Ale Wam dobrze........ 11.08.05, 12:39 Olu!Ja bardzo lubie wesela,ale niestety,jakoś ostatnio nikt sie wśród przyjaciół ani w rodzinie nie żeni.Więc zazdroszcze i udanej zabawy zycze.Masz już kreację? Zawsze mam z tym problem,jak musze cos eleganckiego włozyc, bo ja raczej na sportowo zawsze. Studiuje w Krakowie,wiec Marcin(mąż)musiałby z nami jechac.Ale najpierw pojade sama,a jak bedzie sie cos działo,to przyjadą do mnie. A Zatoki bolą jak cholera!Jeszcze w czasie ciąży miałam cały czas katar,ale z oczywistych wzgledów nie leczony antybiotykiem.Potem karmienie i tak troche zaniedbałam sprawę,az w końcu nieustepujący ból głowy przez 2 tygodnie zmusił mnie do wizyty u laryngologa.Zdjecie RTG-ostre zapalenie zatok!No i zastrzyle! Nikomu nie życzę! Jolu,równiez życze duzo słonca i udanego urlopu! Avernooo!Odezwij się!Juz nie wspomnę o pani Piopal i pozostałych! Pozdrawiam-Aska Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: Ale Wam dobrze........ 11.08.05, 13:21 No mam kilka dyżurnych kreacji, choć ja też preferuję raczej styl swobodny. Ale najwiekszy problem to mam zawsze z eleganckimi butami. Nie lubię butów. Niektóre panie je kolekcjonują a mi wystarczyłyby wygodne sandały, no ale do kreacji sandały nie pasują. Na kupowanie nowych, eleganckich nie mam ochoty i szkoda mi kasy. Mam takie jedne stareńkie, czarne, na obcasie - może nikt nie zauważy że takie stareńkie. A generalnie, to choć tez lubię wesela, to jakoś mi się nie chce tam iść. Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Re: Ale Wam dobrze........ 11.08.05, 14:34 Dzięki za życzenia urlopowe, ale jeszcze jutro z Wami będę - chyba w sobote wyruszamy podobno ma byc do 23 stopni na weekend - zobaczymy, byle nie padało A ja wesel nie lubię, a buty czarne dyzurne z czasów studenckich tez posiadam i uzywam na takie okoliczności Preferuje styl sportowy, chociaz u mnie w pracy jeansy zabronione niestety! Odpowiedz Link Zgłoś
azja.david Witam Ole i Jole... 12.08.05, 15:18 bo chyba wiecej nikt tu juz nie zaglada a szkoda.Jola wyjezdza,wiec zostaniemy same z Olą! Olu,ja teraz częsciej na lutówkach,bo tam przynajmniej cos sie dzieje.Ty chyba tez?Prawda? Pisałas,ze obciełas Antkowi włosy?Dlaczego?Zaczęły mu przeszkadzac?Wyglądał tak bosko! Ja z zębami tez mam nieciekawie.We wtorek usówam ósemki-BRRRRRRRRRRRRR!!! Buziaki PA Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Witam Jolę i Asię 12.08.05, 16:22 No same jesteśmy to fakt, ale mam nadzieję, że to przejściowy stan, bo jestem przywiązana do tego miejsca. Mam nadzieję, że Piopal się wreszcie odezwie. Może odcieli jej łącza? A Averna to pewnie rzadko się będzie odzywała z wiadomych względów. Ja też tam zaglądam, bo dzieje się faktycznie dużo, nawet za dużo. Ja czasami nie ogarniam. A włosów ANtkowi nie obciełam tylko podcięłam, tak na prawdę to nie tak bardzo. Jemu rosną bardzo szybko te włosiska i muszę czasem decydować się na radykalniejsze rozwiązania. Ale na obcinanie maszynką "na łyso" bym się nie zdecydowała. Synalek już wywieziony do dziadków, rewelacja!!! A jutro szaleję do białego rana. Moje stareńkie buciki odebrałam od szewca i ten cudowny pan nawet mi je zapastował. Wyglądają prawie na nowe. Czy te żeby to ze względu na zatoki Ci rwą? Lece. Pa Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Asiu 12.08.05, 16:25 ... w mym ostatnim pytaniu do Ciebie "żeby" to oczywiście miały być "zęby". Odpowiedz Link Zgłoś
azja.david Re: Asiu 12.08.05, 16:50 Domyśliłam sie ,ze chodzi o zęby.Mnie tez bardzo czesto zdarzają sie takie pomyłki literowe.Tak,ze wzgledu na zatoki.Bo lekarz powiedzial,ze to ma duzy zwiazek i te bóle głowy moga tez byc od zepsutych ósemek.Więc nie mam wyjścia,trzeba rwać! Na lutówkach dla mnie tez duzo za dużo.Czy niektóre mamy naprawde nie mają żadnych obowiązków?Ja widze po sobie,ze jak pozwole sobie na zbyt wiele przy komputerze,to potem ani obiadu ,ani posprzatane...... Wiec udanej zabawy i oby buty wytrzymały PAPA Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: Asiu 12.08.05, 17:18 Też się czasem nad tym zastanawiam. Przeczytanie wszystkich postów zajmuje mi pół godziny, potem trzeba coś napisać. A wszystko to czas, czas, czas. Mam tyle do robienia w domu, że nieraz szkoda mi czasu. Mnie mało przy Antku pomaga mąż. To znaczy pomaga, ale najważniejsze rzeczy i tak robię ja. Poza tym jak się oddalę do pokoju z komputerami (gdzie Antek nie ma wstępu i zagrodzony jest bramką) to zaraz Antek karze mi do siebie wracać. Muszę być na jego oku, nawet jeśli aktualnie nie jestem mu potzrebna. A za życzenia udanej zabawy dziękuję. Mam nadzieję, że buty wytrzymają. Odpowiedz Link Zgłoś
azja.david :( 13.08.05, 21:55 Ola na baletach,Jola na wakacjach,Dawid u babci.........ide spać................ Odpowiedz Link Zgłoś
piopal JESTEM... 17.08.05, 11:13 No jestem,zaległości mam od cholery i jeszcze ciut,mam nadzieję ze szybko je nadrobię.Nie było mnie z powodu braku czasu-zaczęłam pracowac i jakos ciężko mi znaleść czas na klikanie-pracuje w "durnych"godzinach które akurat mi pasują ale organizm domaga się snu i nie ma siły dlatego każdą wolna chwilę spędzam w pozycji horyzontalnej. Stefan specjalnie nie odczuwa mojej nieobecności bo po 10-ej jestem juz w domu,a wstaje koło 7-8(mam do niego fajną dziewczynę i oczywiście jest mój brat do pomocy).Zębów nam nie przybyło,jestesmy na etapie 6 sztuk i ani jednego więcej,z jedzeniem dalej tak sobie-nie je żadnych wędlin ani kanapek,z mięsa tylko mielone,czasami kaszka na zmianę z serkiem albo jogurtem i broń boże mleko krowie-po paru dniach ma kropki czerwone nawet na piętach.Dieta niestety mało urozmaicona-czasami nadrabiamy owocami.A z nowości uwielbia słonecznik... Mało gada,trochę mnie to martwi bo wcześniej było jakieś mama,dada,baba itp.a od dwóch m-cy tylko jakies dżwięki ale poza tym jest OK,może to nie jego czas albo nie ma nic do powiedzenia...muszę się uzbroić w cierpliwośc,a i jeszcze odstaje ciut wagowo i wzrostowo od rówieśników-78 i 10,waga się nie przejmuję bo wole takie szypiorki ale wzrost-obawiam sie że to po tatusiu(mało rosły okaz). Kończę na razie i postaram sie juz "być",pozdrawiam Agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
azja.david Re: JESTEM... 17.08.05, 11:23 WTAMY,WITAMY I PROSIMY O JESZCZE!!! Olu,jak po weselu?Wybawiliscie się?A jak Antek u dziadków?Grzeczny? Dawid miał wczoraj szczepienie i w nocy troche przygorączkował.Dostał paracetamol w syropku i jest ok,tylko taka maruda! Pozdrawiamy Aśka Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Po weselu 17.08.05, 18:14 Na weselu było bosko. Cudnie się wybawiłam, a tak mi się cholernie nie chciało iść. Ktoś mi mówił, że jak się nie chce to zazwyczaj jest fajnie, bo idzie się bez oczekiwań. Wina wypiłam ciute za wiele i to w pomieszaniu z toastową czystą-przezroczystą. Położyliśmy się o 9.00 i całą niedzielę przekisiliśmy w łóżeczku, z przerwą na śniadanio-obiado-kolację w postaci kalafiorka z fasolką szparagową. Antka odebraliśmy dopiero wczoraj wieczorem. Antkowi tam jest jak w raju. Strasznie się ucieszył na nasz widok, ale na pytanie czy chce wracać do domku odpowiedział ee, czyli nie chciał. Przywiózł od dziadków nowe słówko - dynda. To znaczy mucha. .......????? No takie ma dziecko skojarzenia. A teraz przywitania: Piopal, no nareszcie kobito bom się już obawiała co z tobą!!! Napisz coś więcej o swojej pracy. ^ zębów u Stefana to nieźle w tak krótkim czasie. Asiu a jaką szczepionkę robiliście małemu? Kończę narazie. Pa pa. Buziaki. Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: 27 LUTY 2004 22.08.05, 12:28 Moje miłe gdzież Wy? Taka cisza, ze az uszy bolą. Jak tam po gorącym weekendzie? Bo my mieliśmy ogródkowe szaleństwo. Antka rozpiera energia a my ledwo zipiemy. buzka Odpowiedz Link Zgłoś
azja.david Re: 27 LUTY 2004 23.08.05, 09:05 Witam!O 10.15 mam wizyte u dentysty-ide rwac ósemkę!Nie ukrywam,ze troszke sie boje No, ale niestety,muszę.A za 2,3 dni kolejną Olu, Dawid miał ostatnie z serii 3 szczepień przeciw polio,błonicy,tężcowi.Juz ma wszystkie szczepienia obowiązkowe,a za miesiąc wezmie jedną dodatkową płatną. Dawid ostatnio zrobił sie tak niedobry,że ja juz nie mam siły!Wysiadam psychicznie i fizycznie.Wszędzie włazi,na stół,na meble,a przy tym wszystkim czce byc bardzo samodzielny.Mnie serce do gardła podchodzi,jak widze go tańczącego na stole kuchennym i tak jest kilka razy dziennie.W ogóle mogłabym pisac i pisac o tych jego kaskaderskich wyczynach.A przy tym jakis taki maruda i płaczek.Drze sie z byle powodu,a głosik donosny,ze pół osiedla słyszy.......... A mąż tez mi mało pomaga,w pracy od rana do wieczora,przychodzi zmęczony i pragnie w ciszy wypocząć.No i cóż, taki juz los Matki Polki..... Pozdrawiam Aska Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 o mówieniu... 24.08.05, 13:58 Co mówią Wasze dzieci? Jakie słówka są już w ich repertuaże? Antek mówi dużo, coć może mało różnorodnie. Od dawna gada mama, tata, baba, dziadzia, dzidzia, apu (jedzenie), pe (picie), myj (mycie), aba (żaba), awa (kawa), da (daj), tam (tu, tam), ne (nie) i inne... które ułatwiają nam komunikację. A ostatnio zaczął zklecać prościutkie zdanka: pierwsze było - pe da ma, czyli mama daj pić. inne - baba brum papa - babcia pojechała samochodem. Normalnie bąba! A jak jest u Was? Odpowiedz Link Zgłoś
azja.david Re: o mówieniu... 24.08.05, 16:23 Słownik Dawida: mama,tata,dziadzia,dzidzi,NIE! To te zrozumiałe,pozostale wymagaja tłumaczenia: lolo=pies ko=kot ta=tak bumbum=samochód,motor kaka=kaczka ba=zaba mniammniam=jeść kha=chce lizaka co oznacza,ze jest głodny fuu=zrobiłem kupe pa=piłka pa guu=piłka gooll! si=gorące,ogień Pierwsze zdanie: tata bumbum(tata pojechał samochodem),mama Baka pu(mamo,Bartek mnie zbił) Dla mnie też bąba!!! Odpowiedz Link Zgłoś
azja.david Witam :( 26.08.05, 12:33 Właśnie wróciłam z punkcji zatok!Ale koszmar!Dwa dni temu wyrwałam ósemke-jak dla mnie to dużo za dużo wrażeń.Wysiadam psychicznie...... A za tydzien jade na studiować i juz w ogóle sie zaraz zapłacze.............. Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: Witam :( 26.08.05, 12:59 No nie zazdroszcze wrażeń, ale nie łam się. A studia, to juz ten zjazd? Wczesnie jakoś. To znaczy, że Cie nie będzie przez ten czas na forum? Smutno bedzie... Odpowiedz Link Zgłoś
azja.david Re: Witam :( 26.08.05, 13:18 Rzeczywiście jestem w kiepskim nastroju.A zjazd mam juz 2 września do 16tego!!! Całe 2 tygodnie!W tym schronisku mlodziezowym co będe mieszkac jest kafejka internetowa,wiec w wolnym czasie będe pisać. pozdrawiam Aśka Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Ja to dobra jestem... 29.08.05, 10:59 z błędami ortograficznymi, które wyczyniam. Jak tak sobie czasem przeglądam stare posty to wyłapuje takie "kwiatki", że hej. Co ciekawe, jak je widzę to od razu wiem gdzie popełniłąm błąd, natomiast pisząc robię błędy. Zastanawiam się czemu tak się dzieje. Może klikanie ogłupia? A tak poza tym to u nas gorąco, Antek nabił sobie wczoraj mega guza na czole. Guz jest naprawdę wielki i nie robi się kolorowy, tylko jest jaki jest. Napił go sobie o płytę chodnikową w trakcie popychania jednego ze swoich ulubionych aut. Uwielbia to robić, ale chyba w tej sytuacji muszę je schować. Oprócz guza Antek jest w wyśmienitym humorze, więc chyba nic mu nie jest. Uciekam, bo Maciek mnie pogania. Jeszcze się dziś nie wybraliśmy do pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
azja.david Re: Ja to dobra jestem... 29.08.05, 14:38 Ja też walę czasem takie byki,że aż wstyd!Najlepszy był wUzek!!! Biedny Antek z tym mega guzem, nie wiem jak on przezyje brak swoich ulubionych autek.Moze zostaw chociaz jeden...... Dawid tez tłucze łbem o wszystko i gdzie popadnie, ale guzów nie widac.Wczoraj spadł z narożnika w kuchni pod stół!Nie widziałam tego jak spadał tylko jak już leżał i wył.Na szczęście nic sie nie stało, ale nic go ten upadek nie nauczył, bo dzis rano znowu na stole w kuchni buszował........ja już pomalu wysiadam....... A ostatnio nauczył sie wchodzić na sedes i odkręca wode w zlewie... Olu, to wy chodzicie do pracy na którą godzine Wam pasuję?Nie jestescie jakos ograniczeni czasowo?Fajnie macie,zaspac mozna Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 ...? 31.08.05, 12:59 Asiu, Ty to chyba już do wyjazdu się szykujesz, co? A Dawida w końcu zostawiasz w domku z tatą? Życzę Ci miłego i owocnego zjazdu... Ucz się dziecko ucz.... To widzę, że nie tylko moje dziecko nie uczy się na swoich upadkowych błędach. Widocznie tak musi być, że oni się wywracają i tłuką tymi łbami gdzie bądź. I na szczęście wszystko kończy się dobrze. Antkowy guz nadal spory i jeszcze nie nabiera kolorków. Dawid odkręca wode w zlewia a Antek w wannie. Muszę mieć go ciągle na oku bo albo odkręca wodę (zazwyczaj gorącą) albo wylewa wodę z wanny na podłogę. Robi to z premedytacją jak tylko odejdę na krok z łazienki, jak siedzę z nim jest wszystko ok. W końcu mi się coś zalęgnie z tej wilgoci. Owszem, wychodzimy do pracy jak nam pasuje. Luksus nie? Ja mam nienormowany czas pracy, pracuję kiedy jest praca i tyle godzin ile ona wymaga, a Maciek musi swoje odsiedziec, więc jak przyjeżdza na 12 to wychodzi o 19.00. A że mamy jeden samochod i pracujemy niedaleko od seibie, to ja czekam na niego i wołąm co kwadrans "Maciek wstawaj!!" dostając przy tym cholery. No, ale on jest wybitnym nocnym markiem. Ja też kiedyś byłam, ale odkąd urodził się Antek i muszę wstawać rano wszystko mi się odmieniło. W patek jedziemy nad morze na jakieś 4-5 dni. Drugie podejście. Mam nadzieję, że będzie słonko. Pozdrawiam ola Odpowiedz Link Zgłoś
azja.david A jednak.... 31.08.05, 13:50 nad morze?No pewnie,wrzesień zapowiada sie bardzo słonecznie,wiec szkoda by było nie pojechac jak macie taką możliwość.Bo jak nie teraz to dopiero za rok,prawda? Dawid tez wylewa wode z wanny i tez robi to z premedytacja i specjalnie,zebym przyszła.Kłade wiec reczniki na podłogę i niech wylewa.Znudziło mu sie po jakims czasie,bo nie jest fajnie robić to, co wolno!Fajnie jest robic to, czego nie wolno,np.włazić na stół,wyrzucac piłki przez balkon do ogródka,bić grabkami albo czym popadnie w lustro lub w szybę w meblach itd. A z tym moim pakowaniem i szykowaniem to marnie idzie.Bo jak sie jedzie gdzies, gdzie sie nie ma ZUPEŁNIE ochoty jechac ,to tak jest.Co innego gdybym jechała nad morze....... A z zostawieniem Dawida sprawa wygląda tak: Zostanie z moją mamą,która nie pracuje,ale troche ze zdrowiem u niej kiepsko,więc martwie sie,ze sobie nie poradzi przez tak dłudi czas.Co prawda jest jeszcze mój tata,który pracuje i bedzie pomagał mamie popołudniu.Ale ojciec tez ma juz swoje lata i bieganie za półtorarocznym dzieckiem pół dnia to dla niego meczące.A Marcin pracuje od 8 do 16-17, czasem dłuzej,więc tylko wieczorami moze do niego zajrzy,ale cóż on pomoże........!!!Dlatego chciałam,zeby Dawid poszedł na ten czas do żłobka chociaz na 4 godziny dziennie,wyszaleje sie z dzieciakami to będzie mamie troche lzej.Ale okazalo sie,ze to raczej nie mozliwe,bo są dwie grupy dzieciakówd 4 mc do 2 lat, i od 2 lat do 4.W tej pierwszej do której by chodził dzieci idą spac zaraz po śniadaniu,tak ok 10,a Dawid wstaje o 8 wiec o 10 nie uśnie!Jak przyjdzie na 9 to po godzinie musiałby iść spać!A ja nie chce,zeby on tam był na siłe usypiany!Chce,żeby bawił sie z dziecmi,ale nie będzie miał sie z kim bawic, bo wszyscy śpią.Natomiast starsze dzieci w tym czasie sie bawią, ale Dawid jest jeszcze za mały do tej grupy.Dzieciaki tam spiewają piosenki,bawią sie w różne zabawy,rysują kredkami itd.Jedyne wyjście,to budzić go ok 7 a wtedy zaśnie w żłobku ok 10-11, ale nie wiem czy to dobry pomysł.Zresztą znam moją mamę i wiem,że ona nie będzie miała sumienia budzić go jak smacznie spi. Przepraszam za długi post,ale musiałam sie wygadać....... Udanych wakacji, tym razem bez grzyba Pozdrawiam Aska Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 I po wakacjach... 31.08.05, 13:42 meldujemy sie po wakacjach Było naprawde super... U nas tez 6 zębów -jak u Stefana... Z gadaniem nijako, ale bylismy u logopedy i jest ok (tak jak u Stefana najpierw było mam, dada etc, a teraz sa to jakies głoski dźwiekonaśladowcze - podobno tak to juz jest )) Igor ćwiczy wytwale samodzielne chodzenie i niesttey zdarza sie, że upada uderzajac sie w głowę - czy to czesto zdarza sie Waszym chłopakom? A Igor jest najdrobniejszy z naszej paczki, ma 9kg i mierzy 77cm i tez zakończylismy temat szczepień obowiazkowych Odpowiedz Link Zgłoś
azja.david Re: I po wakacjach... 03.09.05, 19:32 Witaj Jolu po wakacjach!Gratuluje tych zębów,wreszcie Igorek będzie miał czym gryżć i przeżuwać A Ola pewnie smaży się nad Bałtykiem!O ile jest tam taka pogoda jak w Krakowie? Bo ja właśnie pisze z kafejki.Jestem już na zjeżdzie. Pozdrawiam Aśka mama Dawidka Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: I po wakacjach... 07.09.05, 12:01 Ojej mówię wam było cudownie. Wreszcie jestem wakacyjnie spełniona. Było cieplutko, kwatera-domek bardzo spoko i Antek się wyszalał i wykąpał w morzu. Właściwie to wcale nie chciał wychodzić z wody a najbardziej podobało mu sie jak go zalewała fala. Jedyny mankament to krótkość tego wypadu - 5 dni zleciało szybko, zdecydowanie za szybko. A tym bardziej przykro, że tam nadal taka pogoda... No ale trudno. Jolu witaj po wakacjach. Trafiliście z pogodą idealnie. Napisz co robiliście i jak było, ze szczegółami. Czyżby Igor ząbkował na wakacjach? A gabaryty to faktycznie ma tycie. Antek ma już z 85 cm a waży ok 11 kg. Asiu, wytrwałości w nauce. Zjazd szybko zleci, ale w taka pogodę to faktycznie nie chce się uczyć i siedzieć po kilka godzin w murach uczelni. Milej by było połazić. A jak Dawid radzi sobie z dala od mamy? Pewnie jestescie w stałym kontakcie? Piopal obiecałaś, że będziesz pisać częściej - co z Tobą? ola Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Re: I po wakacjach... 09.09.05, 09:28 No witamy wakacjuszy!!! U nas tez było fajnie, Igor sie wyszalał, nauczył sie wreszcie sam chodzic na długich dystansach (dotychczas były tylko krótkie), nauczył sie zasypiac leżąc przy mamie (a nie na raczkach) i w ogłóle zmęzniał nam przez te kilkanaście dni (no nie gabarytowo wprawdzie, ale zmęzniał )) Ząbki wyszły przełom kwietnia/maja i na razie cisza - mamy ich 6 sztuk. A zdjęcia załaczam poniżej Hej mamuski - rozruszajcie sie juz po wakacjach i piszcie cos więcej Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: 27 LUTY 2004 09.09.05, 10:28 Ja po wakacjach postaram się już pisać więcej, bo faktycznie zrobiło się pustawo. Asia na uczelni, Averna hoduje brzuszek, Piopal pracuje od świtu do rana... o innych nie wspomnę (kilka mam, które pisały sporadycznie). A pojawiła się, zupełnie niezauwazona, nowa mama - pannajoanna. Witam serdecznie. Wkleiłaś się gdzieś w środku wątków i dopiero dzis kiedy ustawilam sobie pokazywanie postów od najnowszego, pokazał się tajemniczy wpis. Napisz coś więcej o sobie i wogóle pisz. Buziaki ola Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Re: 27 LUTY 2004 09.09.05, 22:50 witam komputer nie jest moja mocna strona wiec nie raz cos nawywijam. Moj Bartosz trzy dni temu skonczyl 19 miesiecy i mamy za soba wiele sukcesow. Nie korzystamy juz z butelek, od tygodnia Barosz zasypia sam w lozeczku a nauka korzystania z nocnika idzie coraz lepiej.Niestety nie mozemy obejsc sie bez smoczka przy zasypianiu ale mysle, ze na to tez przyjdzie odpowiedni czas. Na wakacjach bylismy nad Baltykiem- prawdziwy raj dla dziecka.Balam sie troche drogi, jestem ze Slaska wiec czekalo nas ponad 600 km ale Bartosz zniosl ja rewelacyjnie.Szkoda,ze po tygodniu trzeba bylo wracac. Dzisiaj zaliczylismy ognisko u dziadkow- Bartosz zachwycony .Zasnal w aucie i nic go nie obudzilo nawet przebieranie w pizamke. Koncze odezwe sie na pewno jeszcze nie raz Odpowiedz Link Zgłoś
ju8 Re: 27 LUTY 2004 10.09.05, 22:21 Witajcie! Niektóre mamy mnie troszke znają Bardzo podoba mi się tutaj, jest miło, swojsko, i nielicznie. Może jeszcze jedna mama nie zrobi tłoku? Mam córeczke Madzie, ur.22.02. Mieszkamy w Krakowie. Zęby - 10 (jedynki, dwójki, i lewe czwórki) Ciemie - zarosniete Smoczek - do zasypiania butelka - brak apetyt - marny (wzrot ok. 88 waga: niespełna 11 kg) pieluchy - tylko do spania mówimy - dość duzo, m.in: Mania (Madzia), Zbój (o sobie), ciólcia (córcia), skalp (skarb), pać (patrz), spać, kotek, hau (piesek), golop (gołąb), gusza (gruszka), mówa (mrówa), Maja (pszczoła, plosie (proszę), dekuje (dziękuje), mozie (może) Bosia (Bozia), opata (łopata), koćki (klocki) hopa (piłka), auto, kulki, ciocia, ujek (wujek), pan (pan i pani) boja (boje się), i oczywiście mama, tata, baba, pić, miam, oraz kilka imion spanie - od 5 m-ca samodzielnie w łóżeczku, czasem nad ranem słyszę: "mama, choć tu" więc pędze i robimy "tulki" we trójke, uwielbiam te chwile wakacje - w tym roku niestety brak to tyle w wielkim skrócie Mam nadzieję, ze nie będę intruzem. Przyznaje, ze pisuję do innego, zamknietego forum ale jakoś......zresztą nieważne....w każdym razie chciałabym tu pisać Pozdrawiam Justyna Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Joanno, Justyno.... 11.09.05, 02:01 ... tłoku na pewno nie zrobicie bo tu tak w porywach do 5 mam pisze. Generalnie bardzo się cieszę. Napiszę więcej jutro, bo dziś Antek mnie strasznie umęczył. Nie spał w dzień i w związku z tym był nie do zniesienia. A dodatkowo upał był niemiłosierny i duchota taka, że myślałam, że zakończy się to elegancką burzą z piorunami. Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Re: Joanno, Justyno.... 11.09.05, 20:50 Burza to byla u nas pozadna.Zalalo polowe miasta ,a w okolicznych Tarnowskich Gorach popsula Gwarki. Ciesze sie ,ze sie do was przylaczylam. Male pytanie ile mleka pija wasze maluchy?Bartosz tylko raz dziennie ok 250 ml.Ale jada duzo serkow wszelkiego typu:homogenizowane,zolty,twarozki , mnostwo jogurtow.czy to nie za malo? Ma 82 cm i wazy ok 12 kg. Zebow sporo bo az 16. Wyszla w pierwszym roku zycia i na dodatek bezbolesnie. .....mamy troche problemow z lewa stopa ,ale juz ponad 7 miesiecy chodzimy na rehabilitacje, cwiczymy tez duzo w domu i widac wyrazna poprawe!!!! pa pa odezwe sie jutro. Odpowiedz Link Zgłoś
ju8 Re: Joanno, Justyno.... 11.09.05, 21:56 U nas troszke padało ale burza chyba dopiero nas czeka. Joasiu, moja pija mało mleka, też mnie to martwi. Rano kaszka na mleku, potem jakis serek, czasem staram się napoić ją Inką na mleku lub koktajlej ale z tym różnie bywa. Raz wyżłopie a innym razem nie chce nawet spróbować. Z jedzeniem to u nas w ogóle jest problem Po prostu "niejad" i tyle. Do jutra Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 o mleczku... 12.09.05, 01:40 Witam dziewczyny. I nie było burzy, ani wczoraj, ani dzisiaj. A dziś choć nie było słońca, był tropikalny gorąc, wilgotny i lepki, brrr. Antek wypija w południe mleczko z kaszką - 180 ml (nie zawsze) i to samo tylko 250-270 w nocy. Zwiększyliśmy mu dawkę nocną do tej gigantycznej dlatego, że w dzień bardzo mało jadł i chciałam go podtuczyć nocą. Słaby apetyt był skutkiem wyrzynania się 7 ząbków na raz i teraz apetyt mu powoli wraca. Dziś nawet wtrąbił całego pomidora. U nas jest większy problem z jedzeniem mięsa. Raz ma ochotę, raż nie - loteria. A gdzieś ktoś pisał, że dzienna dawka mleka to coś pow. 500 ml. To my jesteśmy blisko. Ide spac, bo się zaczytałam do nocy i jutro rano będe ledwo żywa. Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
ju8 Re: o mleczku... 12.09.05, 12:27 U nas też słonecznie, choć widac jakieś chmurki. Ponoć po południu ma być burza, mam nadziejeze zdąze z mała iść na popołudniowy spacer? Co do mleka to słyszałam o 750 ml. W takim wypadku u nas tragedia Na taka ilość nie ma szans. Dodam, ze przez wiele miesięcy mała była na mleku sojowym, krowie zaczęłam dawać niedawno. Zapomniałam się pochwalić, ze wczoraj Madzia była na swojej pierwszej w zyciu karuzeli. Baaaardzo jej sie podobało. A jako ze siedziała w samochodziku, cały czas kręciła kierownicą wydają właściwe odgłosy: bruuuuum, brrrrrum, bum bum Ja skromnie usiadłam za jej plecami bo nie wiedziałam jak małą zareaguje na kręcenie. Niepotrzebnie się martwiłam Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: o mleczku... 12.09.05, 13:13 Oj Justyna 750 ml mleka to chyba za dużo. To musiałyby jeść samo mleko. Piszesz, że dajesz krowie mleko, ale modyfikowane oczywiście? A dawałyście juz takie z kartonika? No to fajnie, że wam sie karuzela udała. Antek to by ocipiał z radości jakby to zobaczył. Jest zaciekłym fanem motoryzacji, ostatnio nawet gazetę motoryzacyjną wysępił w sklepie i teraz sobie ogląda samochodziki, pokazuje palcem a ja mu czytam jaki to - szczególnie podoba mu się Kia - Rio. Ale to ciekawe, że dziewczyny tez wiedzą do czego służy autko, pewnie z obserwacji otoczenia. Zastanawiałam się też czym najchętniej bawią się 18- miesięczne dziewczynki. Lalki, misie, klocki, garnki, wózki? Jak to jest u Madzi? A my wsobotę kupiliśmy Antkowi taki duży traktor na pedały. Na razie Antek nawet sie wdrapać na niego nie może i nie dosięga nóżkami do pedałów, ale bardzo elegancko pcha go sobie po trawniku. No właśnie, a jak Ty zniosłaś to kręcenie na karuzeli? Mnie to się zaraz robi niedobrze. Tak na stare lata mi się porobiło. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
ju8 o mleczku, autkach i karuzelach:) 12.09.05, 14:51 No właśnie, też mnie przeraziła ta ilość 750. Chyba ze cos zle przeczytałam A jeśli chodzi o mleko to daje takie z kartonu (przegotowane). Najpierw próbowałam na kaszkach mlecznych, serkach, jogurcikach a potem dałam mleko i jak na razie bez żadnych skutków ubocznych. Ide w tym tygodniu do lekarza to jeszcze o wszystko dokładnie się wypytam. Madzia najchętniej bawi się....autkami. Potem są klocki z których buduje "galas" dla autek rzecz jasna. Oczywiście ma lalki, misie, wózek itd. W każdym razie obecnie najfajniejsze to co ma przynajmniej 2 kółkaMagda lubi też rysować (nam każe rysować "ciuchciuch" ona najchętniej rysuje "hau".) Madzia pewnie bardzo by zazdrościła Antkowi pojazdu A propos Antoś ma podobny gust do mojego Co do karuzeli to mąz śmiał się ze mnie, że nie siadłam na niej z powodu bezpieczeństwa dziecka a dla własnej przyjemności To fakt. Wręcz maniacko uwielbiam wszelkiego rodzaju "kręciołki". Chociaż muszę się przyznać, ze odkąd Madzia jest na świecie zaczełam odczuwać strach na tego typu przybytkach. Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: o mleczku, autkach i karuzelach:) 12.09.05, 15:12 O to może i ja się przerzucę na mleko z kartonu... No to Madzia byłaby świetnym kompanem zabaw dla Antka - te same motoryzacyjne zainteresowania. A w kwestii podobieństwa gustów, czy chodzi o Kie-Rio? Kurcze, ja z Antkiem rysowałam dawno temu i teraz musze na nowe sprobować porozwijać talenty. Wczesniej bałam się o jego zdrowie bo zaraz zwiewał z tymi kredkami i bałam się, że straci oko lub co innego. A propos, zasób słownictwa Madzi jest imponujący. U Antka z dnia na dzień widać postępy, ale do Madzi mu daleko. Na szczęście postawowe swoje potrzeby umie mi zakomunikować. Śpi niestety/stety z nami, łóżeczko się nie przydało, ale powoli muszę coś z tym robić..., choć uwielbiam przytulać w nocy to małe ciałko. A czemu nie byliście nigdzie na wakacjach? Czyżby jakaś praca, czy może brak kasy? A wasze zdjęcia na łódce to nie wakacje? Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Re: o mleczku, autkach i karuzelach:) 12.09.05, 18:57 Uwazam, ze na mleko w kartonie (typu laciate, mlekowita) to nasze maluchy sa za male. podobno do trzeciego roku zycia powinny pic tylko modyfikowane. Bartosz pije Nestle.Pojawilo sie teraz bebiko w kartonach.Fajna sprawa, Bartosz zaakceptowal ale niestety troche drogie.Pozostaje przy mieszankach w proszku. Moj maluch tez uwielbia wszelkie brum brumy. Rozpoznaje niektore modele bezblednie: moje taty, babci, dziadka pozna nawet jak maja inne kolory.A tramwaje i autobusy to juz robia furore.Czasami moja siostra zabiera Bartosza na wycieczke . Sztyka przekonac go potem aby wysiadl np. z tramwaju.Jak odbieram Bartosza od rodzicow to musze zrobic rundke po dzialce z dzieckiem na kolanach. Za kierownica! Typowy facet! Moje dziecko jest zakochane w teletubisiach.Mamy wszystkie w domu .Mowi na nie Lala po. wspaniala bajka dla dzieci w tym wieku. Polecam. Leca rano ok 7.40 na dwojce. Pozdrawiam Asia z Bartoszem Odpowiedz Link Zgłoś
ju8 Re: o mleczku, autkach i karuzelach:) 12.09.05, 23:38 Asiu, właśnie musze przeprowadzic poważną rozmowę na temat mleka. Ja pracuje w słuzbie zdrowia i tyle opini co lekarzy I bądź tu madry. Bebiko w kartoniku miałam, skończyło się wielkim pluciem Co do pojazdów to NAJ dla Madzi jest kopara. Z powodu pobliskiego rwmontu miała mozliwość zasiąśc za kierownica tejże maszyny dwukrotnie. Mała zozła siedziała na kolanach u obcego faceta, zamykała drzwi od szoferki i mówiła "papa mama". Nie mówiąc juz o wstydzie jaki zrobiła w zoo. Wszystkie dzieci zachwycały sie szympansem a Madzia.......koparką. (akurat była przpudowa terrarium) Jeśli chodzi o teletubisie to jest fenomen. Moja gapi sie w ekran z rozdziawiona gęba i bardzo rozpacza jak sie kończą. Przynajmniej moge rano wszystko zrobić bo o 7 sa na BBC Prime a zaraz potem na dwójce W miedzyczasie jest przerwa akurat na sniadanko Olu, brak wakacji=brak kasy A zdjęcia są z wypadu do moich rodziców. Dlatego nie nazywam tego wakacjami. Nie narzekam jednak, niektórzy nawet tyle wakacji nie mają. Jednak mój organizm domaga się nadmorskiego klimatu Może za rok....... Co do gustów to miałam na myśli nie tyle model co markę. Taka Sorento mogłaby stać w garazu Co do mówienia to fakt, radzi sobie nieżle aczkolwiek mówi jeszcze dośc niewyraźnie. Jednak z dnia na dzień widze postępy. Taki typ Miłej nocki Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 teletubisie... 13.09.05, 00:14 ... są the best. Antek też się w nie wgapia jak zaklęty. Niestety sporadyczne na to trafiamy, bo nie jesteśmy rannymi ptaszkami i tylko czasem (tak jak dziś) Antek się zapomina i wstaje przed 7.00. Nie wiedzialam nawet, że teletubisie są codziennie. Wrócę do tematu ulubionych pojazdów naszych dzieci. Dla Antka to oczywiście traktor, choc koparką też nie pogardzi (zwłaszcza tą, którą odkopała wielką kość dinozaura - znacie to?) . A kiedy byliśmy w ZOO to jemu wpadły w oko takie małe samochody, którymi jeżdżą pracownicy, takie małe białe jak papamobile... malaxy, melexy? Uciekam, na razie Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Re: teletubisie... 13.09.05, 08:37 My znamy teletubisie od dawna. Sama zaczelam kupujac plyte z bajka.Rano ogladamy tylko na dwojce bo moja kablowka nie nadaje BBC prime.Tam oglada ok 15 jak jest u babci. Moj Bartosz to prawdziwy ranny ptaszek.Pobudka o 6 rano to norma. A i tak juz jest lepiej bo zaczelam go klasc ok 21. Jak szedl spac o 20 to rano wstawal przed 5!!!!!! I co z tego, ze zasypial przed 8 skoro ja juz nie moglam sie polozyc do lozka. Wieczorem za to padalam ok 22 co nie za bardzo sie podobalo mojemu mezczyznie - on to to prawdziwa sowa potrafi siedziec do 2 w nocy. Dla mnie niewykonalne. A jak dlugo wasze maluchy spia w ciagu dnia? Bartosz zasypia ok 12 i spi 2 2,5 godziny. no to u babci bo w weekendy kiedy jest z nami to spi tylko 1.5 godziny. A jak jeszcze jest z nami jego brat (14 lat) to juz w ogole nie chce sie polozyc. U mnie dzisiaj paskudna pogoda. Pada i pada i pada. Nawet mocno sie ochlodzilo - tylko 12 stopni Zbieramy sie bo idziemy do lekarza. Moze nareszcie uda sie zaaplikowac ostatnia szczepionke. Odezwe sie wieczorkiem. Pa pa Asia z Bartoszem Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Re: teletubisie... 13.09.05, 10:06 U nas teletubisie odeszły w niepamięc (faktycznie pora nieludzka, więc nagrywalismy Małemu i puszczalismy potem) - jakos Mały w ogóle sie na nich nie poznał, prym wiedzie Stinky i Jake, Elmo. Z pojazdów wszystkie samochody osobowe, a w szczególności sportowe ))) Odpowiedz Link Zgłoś
ju8 bajki, spanie ....... 13.09.05, 11:39 Madzia śpoi od 21 do 7 rano. Wstaje razem z nami. W weekend spimy czasem do 8. W ciągu dnia śpi od 12 do 14, 14.30. Jeszcze niedawno spała 2 x dziennie. Jeśli chodzi o bajki to mała więcej nie ogląda. Staram się aby jak najmniej siedziała przed telewizorem. Z jej rozbrykana natura to nie trudne bo i tak ja nosi A dzisiaj ma katarek i w nocy lekka gorączka Dzieciaki zaczynaja chorować w przedszkolach apotem rozsiewaja zarazki w piaskownicy. Trzeba przetrwać Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Re: bajki, spanie ....... 13.09.05, 22:44 No i nie udalo sie nam zaszczepic. Kiedy juz wychodzilismy nastapilo oberwanie chmury i wrocilismy do domu. Jutro kojejna proba. Bartoszowi chyba tylko raz udalo sie spac do 8. Niewiele mi to dalo gdyz maz wstaje ok 6 do pracy.Automatycznie tez sie budze.Jeszcze pare lat i jak bedzie musial isc do szkoly to bedzie dlugo spac.Poczekamy. Elmo tez jest ok.Mini mini to fajny program dla dzieci, chociaz Bartek oglada bajki z doskoku.w miedzy czasie trzeba zrobic mnostwo innych rzeczy.Np wyprac razem z jasnymi rzeczami bulke,ktorej nie chcialo sie zjesc na sniadanie.Jak wyciagalam pranie z pralki to myslalam,ze sie zalamie.CCale szczescie,ze po wyschnieciu wszystko sie wykruszylo. A co z ciemiaczkiem? Bartosz jeszcze ma! Pozdrawiam Asia i Bartoszem Odpowiedz Link Zgłoś
svistak o rany! 13.09.05, 22:31 zadziwiacie mnie kobietki...myslalam ze juz tu nikt nie pisze...hmmm... u nas po staremu: tzn. Kubus nadal ssie piers i wielokrotnie budzi sie w nocy, nadal tez uzywamy pampersow... (a mialam takie ambitne plany...kiedys) z nowosci: ma wszystkie "nakazane" zeby, sklada dwuwyrazowe zdanka, wlazi na wszystkie "wyżki", poza tym coraz lepiej spiewa i gra na instrumentach, rysuje, maluje i "czyta"...zabawki sa coraz "powazniejsze" (nooo dla starszego chlopca a nie dla niemowlaka): klocki, ukladanki,inne pilki i maskoty,inne autka (takie, ktore mozna zdemontowac z uzyciem srubokreta)...nadal "obowiazkowo" dokarmaimy ptaki (kawki, wrony, mewy, golebie, kruki, wroble i czasem sroki oraz szpaki, strzyzyki), tzn. czesc juz poleeeciala ale czesc nas odwiedza kilka razy dziennie o stalych porach... coz... rok szkolny juz trwa, wiec poranek to "niemo" i maly idzie z tatu(siem) co dzien u babu(ni):spacer, piaskownica, kapiel, obiadek, drzemka, zajecia edukacyjne, spotkania towarzyskie etc.), a potem przychodzi z pracy mamu(sia) i daje "mniam" (zwane tez "meo") do wieczora zabawa (czasem polaczona z pracami domowymi - Kuba uwielbia pomagac przy zmywaniu naczyn, odkurzac i wkladac pranie do pralki),spacer,(b)aja, lala(sluchanie muzyki, czesto polaczone z tancem), przychodzi na 2-3 godz. tatu(ś)- mama "czyta literki dzieci" ,tzn. sprawdzam zeszyty, kartkowki i przygotowuje sie do lekcji.Malec wtulony w mame (i cyccusia) zasypia, a tata zabiera sie za dalsza prace. Ja koncze swoje "papierzyska" i... czas na "nocne Polakow rozmowy" z mezem / o ile nasza "zywa antykoncepcja" nie przerwie i nie wezwie "nocnego pogotowia mlecznego"... oooo o wilku mowa... spadam: pa pa, laseczki.(chyba tu muzsze czesciej zagladac...) s. Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Cześć svistaku... 14.09.05, 12:11 ... no no, koniecznie musisz częścięj zaglądać. No i co z tym "cycusiowaniem"? Miałaś przez wakacje odstawiać i chyba nici z planów... Jak się udały wakacje? Muszę przyznać, że Kuba ma imponujący rozkład dnia. A właśnie, apropos pomagania przy zmywaniu. Antek też lubi, ale u mnie na rekach... a ja niestety jedną ręką nie umiem (choćby to była nawet prawa ręka - taka zdolna nie jestem). Jak to się u Ciebie odbywa - sadzasz go na blacie, czy może na jakimś stołeczku? Pozdrawiam i zabieram się do pracy. ola Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Re: GORACZKA? 14.09.05, 20:29 Znowu cos namieszalam,ale Bartosz ma wysoka goraczke po rannym szczepieniu.Przy poprzednim moim wejciu na forum wlasnie sie obudzil i domagal mojej obecnosci.Dlatego chyba za szybko cos nacisnelam i poszlo puste. Pierwszy raz goraczkuje po szczepieniu. Nigdy wczesniej mu nic nie dolegalo.A dzisiaj 39,7 stopni. Troche mnie wystraszyl.mam nadzieje,ze szybko mu sie poprawi bo jest w naprawde kiepskiej kondycji. Dobrze, ze to juz koniec ze szczepieniami i nastepna dopiero za 3 lata.No chyba ze cos dodatkowego. Na razie dodatkowo zaszczepilam go Hib activ ale mysle jeszcze o szczepionce na odkleszczowe zapalenie .Latem mieszkamy na dzialce- prawie w samym lesie i troche boje sie kleszczy.Dodatkowo mamy jeszcze kota i psa, ktore czasami przynosza kleszcze. Pierwsza dawke przyjmuje sie juz zima a potem chyba jeszcze dwie.Czy to dobry pomysl? Co wy na to? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
ju8 Re: GORACZKA? 14.09.05, 22:02 Asia, ja bym szczepiła. Kleszcze to niezłe zarazy a mieszkając tak blisko lasu nie trudno je złapać. A dzieci właża pod każdy krzaczek, wszędzie ich pełno a kleszcze tylko na to czekają Trzymam kciuki za Bartoszka. Ja też niedawno skończyłam sprawe szczepień, ale Madzia pierwsze szczepienie miała mając prawie rok (nie licze żółtaczki). Wcześniej nie pozwalał neurolog. Dlatego w tej kwestii jesteśmy poplątani Powracając do mleka, to rozmawiałam dzisiaj z lekarką i dowiedziałam się, ze dziecko 1,5 roczne spokojnie może juz pic mleko z kartonu, najlepiej 1,5 - 2 %. Tak więc troche uspokoiłam się w tej kwesti. Postaram się przesłać niedługo jakieś fotki Madzi Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Re: GORACZKA? 15.09.05, 14:21 Padam z nog! Bartosz od wczoraj ma prawie 40 st goraczki. Nie pomaga nic ani zimne oklady ani chlodna kapiel nic!!!!!!! Paracetamol obniza ale tylko na 2-3 godziny, potem znowu rosnie. teraz wlasnie zasna wiec chwila odpoczynku. Do pracy nie dotarlam. Mam nadzieje,ze jutro juz bedzie dobrze. pozdrawiam Asia Odpowiedz Link Zgłoś
svistak Re: Cześć svistaku... 15.09.05, 11:56 stawiam brzdaca na malym krzeselku, stoje tuz obo i jedna noga "kontroluje", wokol leza szmaty do podlogi hehehe, bo on uwielbia przekladanki i przelewanki... potem trzeba umiejetnie odwrocic uwage zeby bez wrzasku daj sie odciagnac od zlewu... i PRZEBIERAMY sie s. Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Szczepienia... 15.09.05, 01:50 Cześć mamusie. No ja też myśle, że to bardzo dobry pomysł z tym szczepieniem. Przezorny zawsze ubezbieczony - jak mówią. A będziecie szczepiły przeciw grypie? Mam nadzieję, że Bartoszkowi szybko minie ten stan gorączkowy. Antek nigdy nie miał takiej reakcji na szcepienie, ale zawsze się obawiam, że może wystąpić. A może Bartosz był podziębiony i lekarka tego nie wychwyciła? Ja pisałam tu już kiedyś, że mamy taką lekarkę w przychodni, która zwykłąa była mawiać na wszystko "ja bym się tym nie przejmowała..." Ten jej tekst doprowadza mnie do pasji. Młoda, fajna kobitka, ale to podważa jej kompetencje w moich oczach. Co do mleczka w kartonie, no to spoko, że można dawać choć faktycznie, to mleko dla dzieci ma więcej substancji odżywczych i witamin i przy dzieciach- niejadkach lub o mało zróżnicowanej diecie to chyba lepiej podawać to dziecięce. Ja za to zastanawiam się nad zrezygnowaniem ze stosowania wody żywiec... Ostatnio czerpiemy wodę pitną z okolicznego źródła wody oligocenskiej (bo nasza jest fatalna, strasznie zażelaziona) i... no właśnie, a wy jaką wodę podajecie? Justyna, to Madzia była wcześniakiem? Skąd te zakazy neurologa? Spać mi się chce cholernie, więc chyba spadam choć mam jeszcze komputerowe prace zlecone. Może poczekają do jutra. Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Re: Szczepienia... 15.09.05, 07:38 Ciezka noc za mna. Temperatura skoczyja do 40,6 st. Czopki zbijalt na 3 godziny i potem znowu rosla.Teraz Bartosz ma 38.8 i troche lepiej sie czuje, chociaz prawie caly czas musi sie tulic do mnie. Moj kregoslup wysiada bo to slodki ciezar (12 kg).Chyba nie pojde dzisiaj do pracy.Na szczescie mam taka mozliwosc.Zobacze jak bedzie czul sie w ciagu dnia. Z wody zywiec jeszcse nie zrezygnowalam,zwlaszcza latem byla bardzo przydatna.Nasze maluchy moga ja pic juz nawet nie przegotowana.Kupowalam male butelki bo duza nie miesci sie w lodowce.Mleko robie na przegotowanej.Ostatnio kupowalam tez wode nestle ale ja zawsze gotuje zanim dam Bartoszowi. Bartek bardzo lubi Kubusie ,Pysie i inne tego typu soki. Ale jak idziemy na dwor lub gdzies jedziemy to w kubku ma zawsze czysta wode.Pija ja rownie chetnie jak slodki soczki. Lekarka odradzila mi szczepienia na grype.Stwierdzil,ze w przypadku yak malych dzieci rzadko sa skuteczne a skoro zaszczepilam go Hib active to wystarczy. Jest swietnym lekarzem wiec jej zaufam.To ona stwierdzila u 5 5 tygodniowego Bartosza pylorostenoze i wyslala nas do CZD w Katowicach. Po operacji Bartosz szybko doszedl do siebie.Chociaz prawidlowa wage siagnal dopiero w 8-9 miesiacu.Wczesniej byl ponizej 3 centyla. Nie jest to jednak lekarka z przychodni.Co jakis czas umawiam sie z nia na wizyty kontrolne. Dzieki pobytowi w CZD wyktyto u Bartosz szpotawosc stop.Wczesniej nikt mi na to nie zwrocil uwagi. Ani w szpitalu gdzie sie urodzil ani w przychodni ani nawet pielegniarka srodowiskowa, ktora byla u nas w domu Dzieki szybkiej rehabilitacji Bartosz chodzi i biega calkiem niezle. Czasami nawet za szybko jak dla mnie. A jakie buty nosza wasze dzieci? Bartosz z wiadomych powodow musi miec naprawde porzadne obuwie.Kupuje tylko Bartki ale to troche szarpie kieszen.Bartek nawet papuci nie moze nosic zwyklych.Poradzcie moze cos innego.Ktos mi mowil o (chyba) Antylopach ,znacie je? Bartosz sie budzi. pozdrawiam Asia i goraczkujacy Bartosz Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Re: Szczepienia... 15.09.05, 09:27 U nas szczepienie p/grypie na razie odpada u Igora - może zaczne go szczepic jak pójdzie do przedszkola. na razie to my Rodzicie sie szczepimy, bo z nami przeciez spedza najwięcej czasu i to my możemy cos przywlec z zewnątrz. Igor pije przegotowana wode z kranu jak skończył rok, Żywcem rozrabiałam mu soczki Gerbera na wakacjach i przygotowyywałam mu na miej mleczko (czasem na Nestle), ale w domku to juz tylko przegotowana kranówka. Natomiast mleko nadal podaje modyfikowane, jest witaminizowane i nie obciąża tak nerek Malucha jak mleko krowie - a teraz Nutricia wypuściła fajne mleko kartonowe dla maluchów (modyfikowane) - tylko ta cena ;-((( A co do szczepień, to pewnie, że gdy sa wskazania to lepiej Malucha zaszczepić /p kleszczowemu zapaleniu mózgu - trzeba tylko pamietać, że nie ma szczepień p/Boleriozie przenoszonej przez kleszcze - aha i po tych trzech dawkach tzreba chyba co 3 lata dawać dawke przypominającą. Pozdrawiam nowe Mamusie i ich dzieciaczki Ole tez pozdrawiam jako stała bywalczynię mamy, które sie nie odzywaja tez pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
ju8 Buty....... 15.09.05, 09:42 Madzia jest wcześniakiem z 36 tc urodzona w zamartwicy (2 pkt Apgar) Co do nóżek to musze wybrać się z moja do ortopedy Cos mi się nie podoba, chodzi ładnie ale z bieganiem sa problemy. Na pewno nie ma problemów z bioderkami, nie wiem co ze stopami. Neurolog nie dopatrzył się zadnych anomali, co do bucików to zawsze starałam sie kupować takie ze znakime zdrowej stopy. Wiadomo w lecie biegała i na bosaka i w lemingo. Nie wiem co mi się nagle nie podoba. Mąż się smieje ze długo już jest spokój z madzia to sobie wyszukuje problemu. Co do wody to daje jej nestle albo cisowianke. Ona ja uwielbia. Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Goraczka 15.09.05, 15:24 Joasiu a byliście u lekarza? Może to jakaś reakcja akergiczna na szczepionkę? Nie znam się, ale bardzo wam współczuję i trzymam kciuki za szybki powrót no normy. Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 A ciekawe...?? 15.09.05, 15:30 Joasiu, a co to jest ta pylorostenoza? Justyna, zamartwica i 2 pkt abgar to brzmi przerażająco. Dobrze, że wszystko z Madzią ok. Czy to znaczy, że płód był przyduszony u Ciebie w brzuchu? No to mamy trzy wczesniaki w towarzystwie - Stefanek, Madzia i Igorek. A swoją drogą Piopal coś się nie odzywa i Averna-ciążówa. Ciekawe jak jej ciąża upływa? I ciekawe kiedy wróci Asia ze zjazdu uczelnianego? No tak, wszystko to jest takie ciekawe... Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Re: A ciekawe...?? 15.09.05, 16:32 Olu, moje dziecko w wieku 5 tygodni przestalo przyjmowac pokarm- karmilam piersia. Wszystko co wypil ta zwracal.Wymiotowal co 15-20 minut. okazalo sie ze jest to przewężenie odźwiernika.Wada wrodzona ale ujawnila sie dopiero kiedy Bartosz mial 5 tyg. Pokarm wplywa do żołądka ale dalej już nie idzie. Trzeba cos tam w srodku naciac aby przepływał dalej.Operacja trwała okolo godziny ale ja dziecko dostałam po3 godzinach bo musiał sie wybudzić z narkozy Ze szpitala wyszliśmy po tygodniu. Teraz wiem,że był to zabieb ale wtdy nieżle sie wystraszylam. Bałam się,że udławi się wymiocinami lub się odwodni. W szpitalu byłam oczywiście z dzieckiem. Za co musiałam coś tam zapłacić. w ciagu tygodnia Bartosz "schudł" o 1200 gram co przy całej wadze 3650 było b dużo!!!! Potem powoli nadganiał. Teraz jasteśmy pod opieką gastroenterologa bo chyba ma jakąś alergie pokarmową lub coś innego. Ma częste wzdęcia i brzydki zapach z ust.Robimy teraz badania. Justyno miałaś b trudny poczatek z Madzia. Gratuluje,że wyszłyście na prostą. Bartosz urodził sie przez cesarke bo mu groziła zamartwica . Nagle prawie całkowicie ustało mu tętno. Dobrze, że bylam juz w szpitalu(od pół godziny) szybko narkoza, pokroili mnie i za 40 minut juz widziałam Bartosza.Dostał 8 pkt. pozdrawiam zsia i dalej goraczkujacy Bartosz Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Re: Goraczka 15.09.05, 15:36 Lekarz stwierdzil, ze reakcja poszczepienna i ze to sie zdarza. Zalecil podawania paracetamolu i pojenie dziecka woda i mlekiem I czekac do jutra Koszmar! Bartosz pierwszy raz ma tak wysoka temperature. Teraz spi! Odpowiedz Link Zgłoś
ju8 porodowe wspomnienia 15.09.05, 21:56 Asiu, też nie miałaś łatwo. Mam nadzieje ze synuś szybko pozbedzie sie gorączki. Pocieszajace, ze takie dzieciaki gorączkuja wysoko, za to krótko Ja miałam cholestaze ciążową. Dobrze, ze leżałam w szpitalu, bo inaczej by Madzi nie było Zresztą skopiuje tu historie narodzin Madzi. Może napisana zbyt ckliwie, patetycznie ale naprawde pisząc przezywałam to wszystko jeszcze raz: 21.02.2004 leże sobie na patologi, niestety dopadła mnie cholestaza Jakoś ciężko mi spać, dzidzia jest dzisiaj wyjątkowo spokojna, no ale ja przecież głównie leże, jestem spokojna, termin cc mam na 11.03. 22.02 godz 2.20 dziwnie zaczyna boleć mnie bodbrzusze i tak nie moge spać więc idę zgłosić pielęgniarce. Zaraz zjawia się lekarz, jestem w szoku, bo to przecież niedziela a mi w końcu chyba nic się nie dzieje. Lekarz bada dla świętego spokoju podłącza KTG. Trudno, moja współspaczka się nie wyśpi. Mija jakaś godz. a mnie ciągle boli, dostaje profilaktycznie kroplówkę z magnezem.Usypiam. Godz. ok. 4.30 zaczyna mnie coraz bardziej boleć. Niepokoję się bo dzidzia się nie rusza. KTG jest ok. Lekarz robi USG. Z dzieciaczkiem ok ale ja zaczynam mieć skurcze , zapada decyzja o cc. Coś jest nie tak , skurcze co 40 sek. rozwarcie zero! Dzwonie do męża w drodze na salę operacyjną: Przyjeźdzaj rodze!!!! Sadzają mnie na stole, muszę wytrzymac aby dostać zastrzyk ale jak tu się nie ruszać jak ból jest taki wielki, jednak silą woli nieruchomieje, nic nie czuje, zaczyna się, modle się ciągle, przecież nie tak miało być , co się dzieje??? Godz. 6.45. Nagle czuje takie jakby szarpnięcie i słyszę :jest dziewczynka!! Czekam i..........nic. Cisza, Boże czemu ona nie płacze, może to tylko na filmach dzieci od razu krzyczą??? Kątem oka widzę jak niosą małe bezwładne cichutkie ciałko, pytam czemu ona nie płacze, czemu nie płacze, boże czemu nie płacze???? Pielęgniarka mnie uspakaja, mówi coś o jakimś oczyszczeniu ale nie umie ukryć paniki w oczach, nagle słyszę , cichutkie kwilenie, moje dzieciątko, żyje, płaczę z bólu, strchu, radości. Przynoszą mi najpiękniejsze zawiniątko na świecie, jakaż ona piękna choć Blado-szara, obejmuje śliczna twarzyczkę, całuję i słyszę: Dziecko żyje ale dostała tylko 1 okt. Dlaczego? No jak to, przecież nie oddychała. Ale jest już dobrze? No wie Pani, różnie może być. Świat rozsypał się w kawałki,po głowie tłucze się jedna myśl DLACZEGO? CO BĘDZIE DALEJ? Wiozą mnie na salę pooperacyjną, widze mężą, w jego oczach też widze strach o mnie, o córeczkę. Mała jest w inkubatorze, ja nie moge byc przy niej, kładą mnie na sali ze szczęśliwą matką i jej córeczką. To nie jest sprawiedliwe. Ciągle myślę o tej mojej maleńkiej istocie leżącej w cieple inkubatora a nie ramion matki. Cieszę się bo wszytkie wyniki są ok, nie ma bezpośredniego zagrożenia życia. Pod wieczór mąż częściej już jest przy małej niż przy mnie, tak szybko go zawojowała) W drugiej dobie przynieśli mi w końcu moją iskierkę. Nawet nie płakałam ze szczęścia, nie chciałam aby cokolwiek przesłaniało mi widok na to cudo. Odruchowo odpięłam koszulę, córeczka znalazła drogę, czułam jak każda część mojego ciała zaczyna żyć dla niej, czuje jak piersi napełniają się mlekiem i dopiero teraz jest tak jak powinno być. Cały świat przestał się liczyć, Zniknęła sala szpitalna, wszyscy ludzie, byłyśmy tylko my dwie, matka i córka, znowu razem... Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Re: Goraczka 16.09.05, 07:53 Kobietki chyba najgorsze za mną!!!!!!!!! Temperatura spadła do 37,7. Nawet zjadł 2 plasterki żółtego sera. Pokonaliśmy tę paskudę!!!!!!!!!!!! Pozdrawiam Asia z Bartoszem Odpowiedz Link Zgłoś
ju8 Re: Goraczka 16.09.05, 09:41 HURA!!!!!! Ciesze się Asiu, że Bartus wychodzi na prostą. Nie ma nic gorszego od choroby dziecka. Buźka Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Re: Goraczka 16.09.05, 21:43 Witajcie! Już prawie prawie dobrze.Temp 37.3. Mam nadzieję,że do rana całkiem spadnie.Jutro idziemy na wesele i nie wie czy brać Bartosza.? Zobaczę jak będzie się czuł jutro? Dzisiaj musiałam być już w pracy więc Bartosz był z babcią.Całkie nieźle to zniósł. Po dwóch nie przespanych nocach padam z nóg .Kłade sie spać bo jutro czeka (mam nadzieje) niezła impreza. Pzdrawiam Asia z Bartoszkiem ,który już smacznie śpi! Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Wspomnienia porodowe 16.09.05, 14:03 Joasiu, też się cieszę, że już lepiej z Bartoszem. Jeszcze 1 stopień i będzie gites... Justyna a czytając Twoją (waszą) historię wzruszyłam się, bo przezyłaś straszne chwile starchu o życie własnego dziecka. Troszkę (ale tylko troszkę) przypomina mi to moją historię. Ja tez urodziłam przez cc, 11 dni po terminie, 24 godziny po odejściu wód płodowych. Próbowałam urodzić siłami natury, podawali mi oxytocynę, końskie dawki, ale nie było żadnego postępu przy rozwarciu, nic. Kolejni lekarze przerzucali pomiędzy sobą podjęcie decyzji o zrobieniu cc i odwlekali ją. Ja się męczyłam, ale oddział był bardziej pochłonięty ciężarną murzynką z ciążą bliźniaczą. Ją musieli kroić ze względu na zagrożenie bliźniaków, a szpital miał tylko jeden wolny inkubator. Cała afera się z tego zrobiła. Ja czekałam, na 8 godzin odłączyli mi oxytocynę i mogłam odpocząć, co jakis czas podłaczali mnie do KTG, badali, pobierali krew. Sprawdzali czy jeszcze nie doszło do zatrucia organizmu, bo istniało niebezpieczeństwo wniknięcia przez pochwę zarazków, bakterii. Przestałam wierzyć, że to sie kiedykolwiek skończy. Maciek był cały czas ze mną. Wyłączyliśmy telefony, bo smsy z pytaniami "czy to już?" doprowadzały mnie do pasji. Całe te 24 godziny spędziłam na sali porodowej, 2-łóżkowej z murkiem odzielającym jedno łóżko od drugiego. Po drugiej stronie urodziło się w tym czasie 6 dzieciaczków. Ja tez juz chciałam przytulić swoje. Ale starałam się byc dzielna. W końcu przyszła pora na mnie. Operacja przebiegła w miłej i dość wesołej atmosfserze (kroił mnie przyjaciel mojego brata ciotecznego, którego tez znałam). Poszło sprawnie. Za chwilke pokazali mi dupcię Antka z ogromniasty siusiorem między nogami, a zaraz potem główkę z bujną, czarną czupryną. Antek był silny i zdrowy - otrzymał 10 pkt, ale przez 4 dni musiał dostawać antybiotyki przez welflon wbity w główkę. Smutny to był widok, a on był taki sliczny. Niestety nie położono mi Antka na brzuchu. Dostałam go dopiero po kilkunastu godzinach. 12 godzin leżałam plackiem w sali poporodowej. Maciek przywiózł mi Antka do tej sali, ale zawiniętego szczelnie w becik - taki tobołek. Nie mogłam sie nawet ruszyć, bo bolało cholernie, ale chciało mi sie tak strasznie płakać... Narodziny to cud. Oby każda matka mogła przeżywać ten cud i przytulić nowo narodzone, zdrowe i żywe dzieciątko. Strasznie się rozpisałam, ale tak mi tez naszło na wspominki. Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
azja.david WITAJCIE!WRESZCIE W DOMU! 17.09.05, 14:13 Nawet nie wiecie jak sie cieszę!Wróciłam wczoraj wieczorem i od razu pojechalismy po Dawidka.Myślalam,że go zjem poprostu!Strasznie sie stęskniłam!On chyba tez, bo cały czas chcial być u mnie na rękach. Ciesze sie, ze to forum troche odżyło.Musze nadrobić zaległości i dołaczam do Was ponownie. Pozdrawiam Aska z Dawidkiem Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: WITAJ 19.09.05, 11:50 Cześć Asiu, dobrze, że już wróciłaś. Cześć dziewczyny. Ale piękny dzień u nas, tylko chłodno. Zabieram sie do pracy, bo mnie znowu przywaliła. Antek dziś w nocy miał loty-strachy. Obudził sie i nie mógł usnąć. Mówił coś o baba jadze. Pełnie była dziś w nocy. Antek ma ostatnio złe sny, a kiedy pytam co mu się śniło, odpowiada - dzidzia bam. Czy wasze dzieci tez mają nocne strachy lub złe sny? Odpowiedz Link Zgłoś
ju8 Re: WITAJ 19.09.05, 14:04 Cześć! Witaj Asiu, nadrabiaj zaległości i pisz co u Ciebie. U nas weekend był imprezowy. W sobote miałam "Babski wypad". Super sprawa. Wszystkie jesteśmy mamami, poznałysmy się na innym forum, będąc w ciązy i tak znajomośc trwa juz prawie 2 lata! A wczoraj bylismy (już rodzinnie) na urodzinach koleżanki. Tez sie dobrze bawiłam. Co do snów, to mala jakiś lęków nie ma ale np. dziś rano mówiła przez sen "ciociu chodz tu". Widocznie także podobało jej sie iu cioci)) papapa Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Choroba 19.09.05, 16:20 Witajcie! Chyba już nigdy nie wyjdę z choróbska! Gorączka przeszła to przyszło zapalenie gardła i stan zapalny ucha.Kichanie i prychanie słychać w całym domu bo mnie też złapało jakies przeziębienie. Moje imprezowanie weselne zakończyło się bardzo wcześnie.Już o 23.30!!!!! Moja mama mnie wezwała bo Bartosz znowu dostał gorączki i nie mógł spać cały czas wzywając mamy.Co miałam robic -pojechałam tulić dziecko. Mam nadzieję,ze szybko się wykurujemy i nie pozarażamy reszte ekipy. A propo snów- Bartosz czesto gada przez sen. Trudno wyczuć o co mu chodzi bo zawsze mówi o czymś innym. Ale wydaje mi sie, że przeżywa poprzedni dzień. Pokręci się pokręci i zasypia na nowo. pozdrawiam Kichająca Asia i prychający Bartosz papa Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: Choroba 20.09.05, 12:13 Kurujcie się moi drodzy i zdrowiejcie prędziutko, abyście juz nie kichali i nie prychali... A jeśli chodzi o wesele, no to szkoda, że wam nie wyszło ale cóż. Będą inne. A reszcie mam i dzieciaków życzę aby trzymały(li) się zdrowo. Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
azja.david Cześć!:) 20.09.05, 12:15 Witam w słoneczny ale chłodny dzień. Asi i Bartoszowi dużo zdrówka życzę!!! Justyna,rzeczywiście cieżkie te Twoje wspomnienia z porodu.Ale najważniejsze,że juz wszystko OK! Witaj Olu i Antolu! Pisałaś wcześniej,ze wczasy nad morzem tym razem udane.A gdzie byliście?Bo my zastanawiamy sie nad wrześniowym wypadem,ale tak sie chłodno zrobiło,ze cały czas mam mieszane uczucia.Ale we wrześniu ponoć duzo jodu w powietrzu noi mało ludzi i taniej!Daj jakieś namiary,bo skoro było fajnie i bez grzybka to może i my skorzystamy. Dawid jak zasypia i ja gasze światło to mówi coś o wilku.Wiem,że to moja mama ma takie skłonności do straszenia dzieci,więc musze mu teraz tłumaczyć,że nie ma żadnego wilka i żeby sie nie bał.Wczoraj rano oglądał BUDZIKa i kotki spiewały piosenkę o myciu zębów:szczotko szczotko ach szczoteczko ooo itd.I Dawidek przez sen wołał OOO!!!Przebudził sie i mówił KOT.Więc to chyba taki etap w rozwoju, ze dzieci przezywają w snach to co wydarzyło sie w ciagu dnia. Czy Wasze dzieci tez jedzą w nocy!!!Ja mam tego dość!Dawid jest grubaskiem i nie chce,zeby jadł w nocy!I zębow tez nie da sobie pozadnie umyć,wiec jeszcze troche a zaczniemy odwiedzac dentystę!Ale nie moge mu nie dac, bo strasznie wtedy płacze, jak mu mówie ze nie ma mleczka.Wypije butle i spi do 8! Pozdrawiam Aśka z Dawidkiem Odpowiedz Link Zgłoś
ju8 Re: Cześć!:) 20.09.05, 12:22 Asiu, ile ja bym dała aby moja chudzinka chętniej jadła. Jak widać co matka to inne problemy)) Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Re: Cześć!:) 20.09.05, 18:59 Dziękujemy za wsparcie w walce z chorobą. Na pewno szybko ja pokonamy. Mój Bartosz też długo pił w nocy mleko.Też martwiłam się o zęby. Pewnego dnia czy raczej nocy dałam butle z ciepła wodą. Oj co to był za lament!!!!!!!! Następnego dnia też dałam wody i znowu krzyk! trzeci dzień tak samo. Czwartego wypił wode bez płaczu a po dwóch tygodniach przestał się budzić do picia . Wygrałam chociaż niewiele brakowało a bym się poddała.Pirwszą noc płakał chyba godzinę. Aż serce bolało.!Spróbuj może też się uda! A propo zębów czy używacie jakiejś pasty. Ja używam Bobini ale ona jest z fluorem i nie wiem czy dobrze robię bo Bartosz za nic nie chce wypluwać i wszystko połyka. A znowu mycie bez pasty to dla mnie nie mycie tylko głaskanie - nie daje chyba za wiele? Co do wyjazdu nad morze to b dobry pomysł, ceny już nie z kosmosu i ludzi mniej.My byliśmy w Pobierowie. Drogo ale fajnie.My też adres mieliśmy z internetu. Batrosz własnie dostał "papataja" od taty. Konika na biegunach!!!!!!! Napiszę o tym póżniej pozdrawiam Asia z Bartoszem. Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Asiu i Dawidku 20.09.05, 14:48 No jak najbardziej polecam wypad nad morze. Jeśli tylko nie będzie wiało za bardzo, może byc fajnie. My byliśmy tym razem w Krynicy (wczesniej w Kątach Rybackich). Ośrodek drewnianych domków kempingowych. Mieliśmy czwórkę (dwa pokoje i łazienka) z aneksem, ale nie było kuchenki, tylko szafki i lodówka oraz butla gazowa. Nie mam niestety żadnych zdjęć domku, ale było spoko. Nie był to może bardzo wysoki standard, ale przy samodzielnym domku liczą się inne rzeczy niż w kwaterze prywatnej. Za tę czwórkę płaciliśmy 35 zł od głowy. Antek był za darmochę. Ośrodek położony jest ze 300 m od głównego wejścia na plarzę. W głównym pokoju (saloonie ) był piecyk na prąd. Wklejam link ze stronką www.mierzeja.pl/miasta/krynica/krynica2.php? jez=15 Generalnie kwater szukaliśmy na www.mierzeja.pl Teraz, po sezonie są niezłe ceny, więc tam poszperajcie. A może za rok wybierzemy się razem nad morze? Dzieciaki bawią się razem super nad morzem. A do kogoś obcego trudno sie przykleić. Antek się garnął do dzieci, ale rodzice (zwłaszcza młodzi) byli z reguły mało otwarci na kontakty. A my pojedziemy chyba na ten weekend do Okuninki. Chyba, bo jeszcze się zastanawiamy. Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 jeszcze raz link 20.09.05, 14:49 www.mierzeja.pl/miasta/krynica/krynica2.php?jez=15 Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: jeszcze raz link 20.09.05, 14:50 Coś nabroiłam. I jescze raz. www.mierzeja.pl/miasta/krynica/krynica2.php?jez=15 Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 "Papataj" 21.09.05, 09:14 Wczoraj tak nagle skończyłam bo moje dziecko oszalało z radości!! Tatuś przywiózł "papataja". Co za radość!!!!!!!!! Godzina jazdy nie wyjęta.A że Bartosz jest jeszcze trochę za mały żeby sam mógł sie huśtać to trzeba go było trzymać. Nie wiedziałam,że konik na biegunach mo..ze sprawić dziecku tyle radości! A jeszcze jak się go klepnie w ogon to rży jak prawdziwy koń .Dziecko wniebowzięte!!!! Wracając do snów-to maluchy wszystko strasznie przeżywają. Bartosz budził się dzisiaj w nocy trzy razy i wołał: mama papataj papataj! Pozdrawiamy Asia i Bartosz Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 No to miłego papatajania... 21.09.05, 12:53 Czyżby Bartosz od razu ozdrowiał po takim prezencie? Taki konik to super sprawa, też może pomyślę o czymś takim... Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
azja.david Olu, dzięki..... 21.09.05, 12:58 za namiary.Dawid wlasnie padł to trochę poszperam.A Okuninka to tez niezły pomysł! Może zmienimy plany? A jak było z obiadami?Mieliście wykupione czy jedliście na mieście?Bo z tym u nas może byc problem,bo Dawid tylko domowe jedzonko,żadnych frytek ani fast foodów.I jak długo macie do Krynicy?My do Warszawy jakieś 3godz, a potem na Gdansk.Najgordza ta podróż!Dawid nie wytrzyma tak długo w foteliku.Musze go brać na ręce i tak śpi,ale to niebezpieczne tak podróżować i Marcin na mnie krzyczy:ZAPNIJ GO W TEN FOTELIK!!!I tak sprzeczamy sie pół drogi.Dlatego najbardziej obawiam sie długiej drogi "w te i spowrotem" Asiu,Dawid patataja ma juz od dawna i tak go juz nie rajcuje.A szkoda,byłoby trochę spokoju!Za to jest maniakiem piłki noznej i teletubisiów!Albo ogląda bajke albo kopie z zacięciem w piłke gdzie popadnie! Justyno,a że Madzia szczuplutka to chyba dobrze.Prawdziwa modelka z niej rośnie!A tak serio,to niejadki tez moga wyprowadzić z równowagi!Dawid miał taki etap,ale w nocy nadrabiał i to 2 razy!!! Pozdrawiam Aska z Dawidem Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: dzięki..... 21.09.05, 13:35 Gotowaliśmy w domu kluchy z sosem (Antek uwielbia kluchy) lub jedliśmy na mieście ale po domowemu raczej - kotlecika z ziemniaczkami. Generalnie Antek nie chiał jeść, raczej coś przegryzał. Gorąco było, więc więcej pił niż jadł. Do Krynicy mamy 340 km i robiliśmy po dwa przystanki, w tym jeden godzinny na jedzenie. Jest taka fajna miejscówa po drodze z mini zoo i placem zabaw i stawikiem. Fajnie, ale ciężko potem Antka zapakować do wozu. Droga zajmuje nam około 4,5 godziny. Sczcerze mówią 7,5 godziny w aucie dla dziecka to męka. Daleko macie... Antek też ostatnio robi problemy a Maciek też się nie godzi na trzymanie na kolanach. Staram się Antka zabawiać czym się da, śpiewam, pokazuje... ale łatwo nie jest. Ze 2 godziny spał, a pozostałe 2,5 trzeba było osto walczyć. Jakbyście się wybierali do Okuniki to może byśmy się spotkali. Co prawda się wahamy bo dla nas to 250 km jazdy (wy pewnie macie bliżej?) i nie wiem czy warto tylko na weekend... A w przyszłym roku wybierzemy się razem nad morze i przenocujecie w połowie drogi u nas, haha niezły pomysł co? Apropos jedzenia w nocy -Antek nie je, ale wypija butlę cieczy. Sam się obsługuje przez sen. Wymaca butlę, wkłada do dzioba i pije. Jak się odpowiednio nie przygotuję na noc, to słyszę w pewnej chwili cienki głosi "peee" i muszę dylować do kuchni po porcyjkę napoju. A domek mam piętrowy i kuchenka na dole i tak mi się zazwyczaj nie chce... Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 mycie ząbków 21.09.05, 14:25 A co do mycia ząbków to była już o tym tu mowa, gdzieś około 300 postu i mamaigora1, czyli Jola zarekomendowała tam pastę Nenedent baby, bez zawartości fluoru. I my takiej właśnie uzywamy. Jola też podała linki do for z ekspertem. Odszukam je i wkleję w następnym poscie. Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: mycie ząbków 21.09.05, 14:26 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=503&w=25137128 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=503&w=25762258 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=503&w=26090890 Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 A co na kolacje???? 21.09.05, 14:41 Witam, widze że jeden z moich ulubionych tematów poruszamy )) Otóż u nas w tej kwestii zaszły zmiany i od 1 wrzesnia Igor uzywa juz pasty Nenedent z fluorem 0,0025% (rekomndowanej przez p. ekspert z forum Kosmetyki dziecięce). dziewczyny, doradźcie co na kolacje moge podac Igorowi??? na razie je Sinlac, ale chce z tym skończyc wraz z końcem ostatniego opakowania jakie mam w domu )) Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: A co na kolacje???? 21.09.05, 15:13 Moja droga u nas jest tak: Antek wraca od niani (18.30) i je z nami nasz obiad (ok. 21.00). Konkretnie to raczej pojada niż je. A przed snem (niestety juz po myciu ząbków) wypija butlę mleka z kaszką. Cały czas obawiam się, że jak nie zje porcji kaszki to obudzi się w nocy głodny. Moje propozycje - paróweczka, naleśnik, kluseczki na słodko, warzywka gotowane (kalafior, marchewka, brokuła) lub kanapeczki z szyneczką, serkiem i pomidorek. Ale czy to wystarczy na noc? Pytanie retoryczne... Odpowiedz Link Zgłoś
azja.david Re: A co na kolacje???? 21.09.05, 22:40 Olu,my do Okuninki mamy 300km!Czyli wcale nie tak blisko.A nad morze wyjezdzalibysmy na noc.Dawid przespał by drogę,gdyby leżał a nie siedział.Biedny,wybudza sie i prosi, zeby go położyć.Dla mnie to znęcanie się nad dzieckiem!Jak ja byłam mała to tez podróżowałam z rodzicami i na szczęście nie było tych cholernych fotelików!Spałysmy z siostrą na tylnym siedzeniu i było OK! Wiem, wiem,że to ze względów bezpieczeństwa, ale...... Pomysł na spędzenie przyszłych wakacji razem bardzo mi sie podoba.Dzieciaki będą miały 2,5 roku!Pewnie będa na etapie walki o swoje zabawki,tak jak synek mojej siostry teraz. Dziewczyny, oświećcie mnie!Dlaczego dzieci nie mogą uzywać pasty z fluorem?Bo Dawid takiej uzywa aczkolwiek żadko U nas na kolacje tak ok 19stej bułka z masełkiem i szyneczką(wszystkim innym pluje!)popijana herbatką z cytrynka z DOROSŁEGO kubka Na widok kubka DZIECIĘCEGO płacze i rząda DOROSŁEGO!Dawid bardzo lubi sie popisywac,chce pokazac ,że juz wszystko potrafi a jak mu nie wychodzi to bardzo sie złości.Nie wiem po kim on taki ambitny I tak ok 21 wypija mleko z kaszka lub kleikiem. Olu,podaj przepis na te kluchy z sosem.Pewnie szybko sie robi,skoro gotowaliscie na wczasach.Oferty przejrzalam i rzeczywiscie te domki niezłe, tylko szkoda,ze ten osrodek tylko do 30 września.My pewnie o pazdziernik zahaczymy.Ale jest duzo ofert,trzeba tylko podzwonić. A jakie mleko dajecie dzieciakom?Dawid od niedawna je Nestle Junior o smaku waniliowym,a wczesniej jadł Bebiko HA ze wzgledu na skłonnosci alergiczne.Czasem daje mu tez takie zwykłe z kartonu,ale niezbyt mu smakuje.Kupilam dzis od znajomej kobitki mleczko "prosto od krowy" i zamierzam dac mu jutro do degustacji.Zobaczymy, czy hrabiemu zasmakuje..... Dobranoc Aska Odpowiedz Link Zgłoś
ju8 Re: A co na kolacje???? 22.09.05, 13:13 Cześć! Mam parszywy dzień czyli tzw.Parszywka. Co do jedzonka to moja jest ostatnia. Do tej pory daje jej miksowane zupki bo inaczej jej dieta byłaby baaaardzo uboga A tak wsadzam do takiej zupki wszystkie rodzaje warzyw, kasz i dziecko ma przynajmniej jeden treściwy posiłek. Oczywiście nie ma wtedy mowy o samodzielnym jedzeniu Zwykle dzień wygląda tak: ok. 8 butla kaszki z mlekiem i bananem na gęsto. 11 - zupka -mix jarzynowy 14 - bakuś, seruś lub inny deserek i owoce 17 - obiad: dostaje zupke, naszą, najczęściej lekko gęściejszą niż nasza (np. wiecej makaronu)a potem pozwalam jej "dziubać" drugie ok. 20 kolacja: kaszka albo kanapeczki z serkiem, szyneczką, pomidorkiem, papryczką. Czasem zamiast mixu jarzynowego dostaje jajeczniczke albo parówki ale to najczęściej w weekend jak jestem w domu i możemy wspólnie zjeśc śniadanie.Robie tez koktajle, czasem mała pije kawe inke ale to wszystko pomiędzy a nie zamiast jakigoś posiłku. Odpowiedz Link Zgłoś
azja.david Re: A co na kolacje???? 22.09.05, 15:28 Justyna,skoro Madzia je pomidorki i papryczki to chyba nie jest az takim niejadkiem.Dawid zadnych surowych warzyw!Nic!Pluje!A jak do drugiego danie próbuje mu cos w ziemniaczkach przemycic, to aż go cofa na wymioty!Natomiast wszystkie owoce na surowo wcina. Menu Dawidkowe: Ok 8 rano-wszelkiego rodzaju chrupki sniadaniowe(Jaski,Nesquki,itd)ale na sucho 0k 10- 160ml mleka z kaszką potem rózne przekąski,owoce itd śpi od 12-14.30 ok 15- albo krupnik albo rosół z róznym wkładem(ryż,makaron,lane kluski) innych zup nie toleruje! 0k 16-ziemniaczki puree z pulpecikiem,albo ryz z warzywami,albo kasza z sosem,albo świderki z sosem spagetti potem rózne bakusie i takie tam smakołyki ok 19-20 bułka z szyną 21- 240ml mleka z kleikiem ryzowym w nocy mleko! Właściwie to on by cały czas cos jadł!ale tylko to co lubi PAPA Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Re: A co na kolacje???? 22.09.05, 20:32 Witajcie!! Zacznę od tego,ze Bartosz już zdrowy. Natomiast ja mam zapalenie oskrzeli. Dziecko mi sprzedało. Bartosz je już prawie wszystko. Próbował już nawet placków ziemniaczanych. Raz bo to ciężko strawne. Menu Bartosza: 6.00 mleko nestle ok 200-240 ml ok 9.00- 10.00 kanapki z czymś (je wszystkie dodatki) czasami jajecznica, kabanosy drobiowe, bułka mleczna z sarkiem wanilowym i tego typu jedzenie O 12 idzie spać i śpi do 14(już u babci) po obudzeniu zupa ,najczęściej rosół ale może być każda inna .Dzisiaj jadł krem z brokułów. Ok 16.30 drugie danie:ziemniaki ,mięsko .Może być makaron z białym serem.Uwielbia kluski polane masełkiem,pierogi z owocami,kasze z kwaśnym mlekiem itp. A najlepiej jak do tego wszystkiego jest pomidor!!!!!! a nawet dwa! Odbieram Bartosza ok 18. W domu ok19.30 szybka kolacja : kiełbaska serek buła mleczna Aa czasami tylko mleko o 20 kąpiel,mycie zębów i idzie spać. Spi do rana bez jedzenia, Oprócz tych posiłków je mnóstwo "podjadków" A to jabłko ,a to brzoskwinia,banan.Trafi się u Babci jakieś ciastko, czekoladka! Bardzo lubi owoce i soki owocowe. W ogóle lubi jeść, nie mam z tym żadnych problemów Na szczęście nie ma nadwagi . W poniedziałek idziemy na kontrolę do ortopedy. Zobaczymy co nam powie i czy dalej musimy zakładać gips na noc. Coraz trudniej nakłonic do tego Bartosza. No cóż to już prawie dwulatek i zaczyna się buntować jak czegoś nie chce. Pozdrawiam Asia i śpiący już Bartosz Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Piątek 23.09.05, 16:30 Witajcie dziewczyny przy piątku. Asiu-Azjo żadne specjalne te kluchy, po prostu kopytka lub kluski śląskie lub pyzy polane sosem mięsnym. I tyle. Prowiant w większości zabraliśmy z domku. I co, znalazłaś już jakąś miejscówkę na wyjazd? Zupełnie nie wiem czemu myślałam, że masz blisko do Okuninki, może dlatego, że wspominałaś, że tam często jeździcie. Pasty z fluorem to chyba dzieci nie mogą połokykać, a że maluchy zazwyczaj połykaja pastę, bo nie potrafią jeszcze wypluwać, dlatego powinny używać pasty bez fluoru. Ale to moja teoria... Antek pije mleczko Bebiko 3. Czy Dawidowi zasmakowało mleczko od krowy? Antek też miał kiedyś swoją próbę, ale nie przypadło mu ono do gustu. Asiu-panno... dobrze, że mały juz zdrowy i teraz Ty się kuruj. Jolu-mamoigora1 gdzie Ty się ostatnio podziewasz? Co u Was? Justyna, ja też mam parszywka od kilku dni. Powody różne, różniste. Na przykład taki, że mnie dziecko ostatnio bije... No właśnie, czy Wy macie takie problemy z waszymi bąblami? Antek sporadycznie ma takie napady, że ciągnie mnie za włosy, klepie po twarzy, tłucze i widać, że go to strasznie bawi. Nie wiem jak reagować. Nie chcę go straszyć ani bić, ale nie mam pomysłu co robić. Odpowiedz Link Zgłoś
averna Re: Piątek 24.09.05, 21:55 cześc dziewczyny! (te stare i nowe)-)) Nowe mnie jeszcze nie znają , więc już chyba najwyższy czas, aby mnie poznały, nieprawdaż? Nie było mnie całw wieki, a tak naprawdę to pewnie jakieś 2 miesiące, ale przeczytałam wszystkie posty. Oczywiście nie będę sie do wszystkiego odnosiła, bo pewnie doba by mi na to nie starczyła. Musze przyznać, że najczęściej czuję się fatalnie i chciałabym już rodzić, a do końca roki jeszcze tak daleko... a brzuch już ogromny. Jak się czuję lepiej to wykorzystuję czas na prace domowe, bo dom ciągle na wykończniu. Kilka tygodni temu miałam na dole kończoną podłogę, teraz ściany i wreszczie będzie można wstawić meble. Mam andzieję, że do rozwiązania uporam się z wnetrzem domu. Chociaz przy fatalnym samopoczuciu i zaleceniem lekarskim, aby leżeć pewnie i tak mi sie nie uda. Olu, zacznę od mojej rady w sprawie bicia. Musisz być niestety bezwzględna. Stanowczo zatrzymac mu rączkę i to tak, żęby to poczuł. Wierz mi, każdy spec Ci to powie. Kuba tez próbuje róznych sztuczek i wtedy niestety musze ostro reagować, aczkolwiek przyznam, że zdarza mu się mnie ugryść, gdy zrobi to z nienacka i nie ma mozliwości na szybką reakcję. Mówię mu wtedy, że nie wolno gryżć, że mnie to bolało i teraz ma mi zrobić ajka i pocałować. Tak więc nie miej skrupułów i reaguj ostro, nie pozwalaj nawet na najmniejsze krzywdzenie się, bo będzie coraz gorzej. Kurczę, miałam jeszcze dużo napisać, ale chyba odłoże to do poniedziałku, albo wtorku, bo mi cos komp świruje. pozdrawiam Gośka Odpowiedz Link Zgłoś
azja.david Niedziela! 25.09.05, 15:12 Witam wszystkich po niedzielnym obiadku.Dawid z tatusiem drzemią, a ja pakuje rodzinę!Wyjezdzamy w nocy nad morze!!!I jednak zdecydowalismy sie na Krynice MorskąDzieki Olu za namiary!Co prawda nie ten sam osrodek,bo ten tylko do końca wrzesnia otwarty,ale wybralismy taki całoroczny,mam nadzieję,ze trafiony! Witaj Gosiu!To który to juz miesiąc?Znasz płec maleństwa?Pewnie czekasz na dziewczynkę Duzo zdrowia zycze! Olu,Dawid zaczął mnie bic juz dawno!Na początku udawalam,ze płacze,a jemu sie to podobało i bił mnie bardziej.Teraz łapie go za rączkę i krzyczę,ze tak nie wolno!Zdarza sie ,ze zaczyna płakac,ale tłumacze mu,ze to mnie boli i tak sie nie robi.Zastanawia mnie tylko, dlaczego bije tylko mnie i moją mamę,a Marcina i dziadka nie?Czyzby juz wiedział, ze kobiety to płec słabsza? Pozdrawiam wszystkich goraco.Zmykam sie pakowac! Papa Aska z Dawidkiem Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Wtorek 27.09.05, 01:25 Gooooosiaaa, no faktycznie kopę lat Cię nie było. Ale dobrze, że znowu jesteś i opowiadaj, opowiadaj... oczywiście jak dasz radę. Byłaś jak widzę bardzo zajęta wykończaniem gniazdka, oj to może wyczerpać. A przed Tobą jeszcze meblowanie.... Asia z dawidem (i tatą oczywiście) już pewnie nad morzem. Pogoda jak na razie dopisuje, oby tak dalej. Dzięki za rady o biciu. Antek, na szczęście nie robi tak ciągle - ma napady. Ale faktycznie pozwalać nie można, tylko te akcje zawsze się kończą jego płaczem (jak w końcu dostanie po łapkach) i potem mi smutno. Joanna nadal choruje. Justyna, a jak tam u was po rocznicy? Przysnęłam usypiając Antka, przysnął z nami i tata-Maciek wstawiwszy wcześniej gar fasolówy na jutro. Dobrze, że się obudziłam. Minęły 3 godziny, jeszcze ze 30 minut i po zupce pozostałoby wspomnienie. Zapach był piękny i tak cudownie łechtał nozdrza w czasie snu. Uciekam ola Odpowiedz Link Zgłoś
averna Re: Wtorek 27.09.05, 22:31 Oj, niestety znowu nic nie napiszę, bo Kuba gorączkuje mi od wczoraj. Spi bardzo niespokojnie, a zaraz będę musiała znowu go pomęczyć i spróbować wmusić mu jakiś płyn. W ubiegłym tygodniu dopadł go znowu wirus. Myślałam, że juz mu przechodzi, a tu teraz ta gorączka... Jak nie przejdzie do jutr, to pewnie będę musiała zabrać go do lekarza. Jutro akurat wybieram się z drugą dzidzią, aż się boję, co powie mój ginekolog. Gośka Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: Wtorek 28.09.05, 09:52 Averno dasz radę. I z jedną i z drugą dzidzią będzie na pewno ok. Buziaki. Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Rehabilitacja 28.09.05, 17:05 Witajcie Wreszcie doszłam już do siebie.No prawie ale jest już dużo lepiej Bartosz całkowicie wyzdrowiał!!!!!!!! Byliśmy w poniedziałek na kontroli u ortopedy. Niestety zbyt dużej poprawy nie widać i przed nami kolejne serie naświetlań laserem (2x10 z mieśięczną przerwą między nimi).I kolejne serie ćwiczeń w poradni. Tym razem idziemy do innej poradni gdyż poprzednia przyjmuje tylko dzieci młodsze niż Bartosz. Niestety wszędzie musimy trochę poczekać na wolne terminy Trochę boję się tej nowej poradni bo Bartosz ma ostatnio "alergię" na wszelkie kontakty ze służbą zdrowia.Aktualna rahabilitantka stwierdziła ,że 19 miesięcy to najgorszy wiek dziecka na takie ćwiczenia. Nie wiem czy uda się tego malucha przekonać na nowe ćwiczenia w nowym miejscu. Wczoraj dał sobie założyć gips na noc i nie zdjął go w nocy. To sukces bo ostatnio miałam z tym spory kłopot. Maże dalej też da sobie zakładać. Muszę też znowu zakładac buty na odwrót. Znowu będę się ludziom na ulicy ,w piaskownicy itp tłumaczyć ,że on tak musi nosić )) Wielu ludzi mnie wcześniej zaczepiało ,że źle ubrałam buty dziecku Może któraś mama też miała problemy ze szpotawą stopą u dziecka.Może coś doradzicie! Pozdrawiam Joanna i Bartosz Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: Rehabilitacja 28.09.05, 17:40 Joasiu, cieszę się, że z wami już dobrze lub prawie dobrze. No a to co piszesz o rehabilitacji i tym gipsie na noc to straszne. Szpotawa stopa to taka, która "leci" do środka? A jak z chodzeniem? No wyobrażam sobie tych dziwiących się ludzi. Pewnie myślą, ale wariatka nie potrafi ubrac dziecka. No generalnie współczuję Wam bardzo, ale nic nie umiem doradzić. Mogę Ci tylko życzyc wytrwałości. Odpowiedz Link Zgłoś
ju8 Re: Rehabilitacja 28.09.05, 21:38 Joasiu, ja miałam szpotawe stopy, tyle, ze uposledzenie było bardzo duże. Z opowiadań mamy wiem, ze lekko nie było. Trzymam kciuki za Ciebie i Bartoszka. Olla, cóż, po rocznicy.............. nawet mi sie pisać nie chce. Jest źle i tyle Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Ju8 28.09.05, 21:47 Justyna no co ty? Nie martw się i nie smuć. Na pewno wszystko się ułoży. Twój mąż znajdzie nową pracę i będzie ok. Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Re: Rehabilitacja 28.09.05, 22:06 Dzięki za wsparcie. Bartosz ma szpotawą lewą stopę. Teraz po wielu miesiącach ćwiczeń i wielu laserach jest dużo lepiej. Chdzi prawie dobrze ,gorzej kiedy zaczyna biegać . Lewą stopą haczy o prawa więc naturalnie często leży plackiem jak długi. Myślałam, że przynajmniej obejdziemy się już bez tej szyny na noc a tu nic z tego. Mnie też już to trochę męczy . Te dojazdy na ćwiczenia czy do szpitala na lasery to męczące. Wygląda to tak : - Wyjazd z domu do szpitala 15 minut - Na miejscu ok 40 min - Szybki transport do babci ok 20 min - i szybko do pracy znowu ok 20 min. Jeżdżę w kółko. Dobrze,że mam mojego bączka. Bo gdybyśmy mieli jedno auto to chyba poł dnia spędziłabym w środkach komunikacji miejskiej!!!! Koniec marudzenia. Napiszę o tym jak już poznam nowe ćwiczenia i co Bartosz o tym myśli. Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Re: Rehabilitacja 28.09.05, 22:13 Justyno przepraszam, ze o to pytam ale wszystko co ze szpotawymi stopami mnie ciekawi. Czy teraz wszystko w pożądku. Masz jakieś problemy z chodzeniem czy wszystko dało się "naprawić" Boję się ,ze Bartosz zawsze będzie miał problemy!!!!! Nie chciałabym czegoś zaniedbać. Pozdrawiam Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Re: Rehabilitacja 30.09.05, 10:25 jeżeli chodzi o porównanie postepów dzici ze szpotawa stopa to zerknij na forum 'Rehabilitacja' może tam znajdziesz kogos z podobnym problemem )) Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 przy piątku... 30.09.05, 22:45 Oj chyba muszę coś napisać, bo pusto w eterze. Właśnie me dziecie usnęło słodko i mam troszkę luzu, bo zupełnie nieoczekiwanie dla mnie samej, nie usnęłam razem z nim. Rzecz nie spotykana od dawna. Za to Antek, już drugi raz, wymusza na mnie wspólną kąpiel. Nie powiem, całkiem to przyjemne, tylko trochę ciasno z małą wiercipiętą. Ale jak dziecko ładnie prosi, to nie można odmawiać - zwłaszcza dziś, przy święcie chłopaka. A Antoś jakby nie było chłopakiem jest - temu zaprzeczyć nie sposób. A teraz chyba napiję się piwka przy piątku... Pozdrawiam i życzę miłego weekendu. Odpowiedz Link Zgłoś
averna Re: przy piątku... 03.10.05, 14:20 cześć dziewczyny i chłopaki! Dzisiaj jest poniedziałek i pierwszy dzień Kuby w żłobku. Był tylko na godzinkę w porze zabawy, gdyż nie chciałam go od razu rzucać na głęboką wodę. Już od jakiegos czasu myślałam o żłobku, albo nowej niani, żeby się odciążyć na końcu ciąży i początku z noworodkiem. Po ostatniej wizycie i ginekologa, okazało się, żę szyjka mi się znacznie skróciła i powinnam leżeć. Spróbujcie sobie wyobrazić leżenie ze szkrabikiem w domu. Przeciez się nie da. Tak więc chcąc nie chcąc muszę małego oddawać już teraz na przechowanie. Już po wstępnej wizycie w ubiegłym miesiąsu miałam mieszane uczucia, ale jest to niestety jedyny żłobek w mieście, więc albo ten, albo żaden. Jeśli okaże się, że Kuba zacznie chorować, albo totalnie nie zaakceptuje nowej sytuacji to wtedy zacznę się rozglądać za jakąś panią do opieki, najlepiej u siebie na wsi, żebym nie musiała non stop korzystać z gościny taty Kuby. Ponieważ Kuba nadal nie mówi, to może zacznie przy innych dzieciach. Tak jak w wieku roku opanował "am" tak mu już to zostało. Widać to jego jedyna , jak na razie, i najwazniejsza potrzeba. Mówi też "mniam,mniam", gdy mu coś smakuje lub na określenie czynności, którą widzi np. w gazecie. I jest jeszcze "koko", czyli jak się nietrudno domyślić chodzi o kurę. Poza tym Kuba uwielbia piać, jak tylko zobaczy, albo usłyszy kogut, to od razu go naśladuje. I to tyle, co do Kubowego słownika. Oczywiście nadaje duzo, ale nie po naszemu. Kubie zostały już tylko do ukazania się 4 ostatnie ząbki. Od pewnego czasu (jakies 2 tygodnie) non stop wkłada sobie rączki do buzi, a czasem jak dopadnie coś do gryzienia to zachowuje się jak kilkumiesięczny malec, który zaczyna ząbkować. Nie wiem, co mam o tym myśleć. Chyba powiążę mu rączki. Poza tym Kuba ostatnio zaczął pić mniej mleka. Zjechał mi z pól litra do połowy tej ilości, z czego nie jestem zadowolona. Gdyby przy tym zaczął jeść więcej innych rzeczy to rozumiem, ale nic z tego. Oczywiście tego co nie jadł np. makaron, kluski, jajka, wędliny, nadal nie je. W końcu, mam nadzieję, kiedyś zacznie. Tym bardziej, że w żłobku nie będzie miał wyboru, albo zje to co dają, a dają praktycznie wszystko, albo głodówka. Oj, chyba maluch się przebudza, bo słyszę jakies pomruki. na dniach coś tam jeszcze skrobnę. Tymczasem papa Gośka PS Ludzik w moim brzuchu nie chce okazać płci (pewnie KUBa go do tego namówił, bo on robił tak samo) Odpowiedz Link Zgłoś
azja.david Witam,witam,witam!!! 04.10.05, 20:00 Myslalam,ze godzinami będe musiała nadrabiac zaległości,ale na szczęście nie pisałyscie duzo A my juz w domku!Powiem Wam szczerze,ze po tych ostatnich tragicznych wydarzeniach strasznie bałam sie powrotu do domu!Jechalismy w nocy ok 8 godzin,przez co ok 3 w strasznej mgle!Ale dzieki Bogu dotarlismy cali i zdrowi.Dziadkowie(moi rodzice) tak sie za Dawidkiem stęsknili,ze juz u nich nocuje,co bardzo mnie cieszy Asiu,jestem rehabilitantką,ale nic poza czystą teorią nie mogę Ci na temat stopy końsko-szpotawej powiedziec,gdyz nie mam w tym temacie doświadczenia.Jedno wiem na pewno,ze wytrwała rehabilitacja i systematyczne zabiegi sa droga do sukcesu! Będzie dobrze,trzymam kciuki za Bartoszka! Olu,Krynica piekna i o tej porze roku strasznie pusta,co raczej nam nie przeszkadzało,tylko wiele sklepów,restauracji i barów pozamykana!Ale i tak było cudownie,pogoda dopisała,wypoczelismy rewelacyjnie,tylko jedna rzecz wytracała mnie z równowagi,a mianowicie moje dziecko zrobiło sobie wczasy odchudzajace! Nie jadł NIC prócz swojego mleka,czasem jakis owoc,jakis chrupek, jakis jogurt,ale wszystko w sladowych ilosciach!Na widok obiadu odwracał sie w druga strone,a jak cos udało mi sie wcisnąc mu do paszczy natychmiast wypluwał!Ale dziwadło,mówie wam! Pozdrawiam Aska Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Re: Witam,witam,witam!!! 05.10.05, 11:04 Super, że urlopik się udał ))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Grypa - szczepicie??? 05.10.05, 11:07 Mamuśki, szczepicie dzieciaczki p/grypie? Ja była przeciwnikiem tego szczepienia przynajmniej do momentu pójścia do przedszkola, ale w obecnej sytuacji to mieknę i już sama nie wiem... Szczepionkę zamówiłam juz w aptece i okazuje sie, że trzeba na nia czekać co najmniej kilka dni - taki boom na te dziecięce szczepionki nastapił ... napiszczie co u Was w tym temacie? Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Drogie mamy... 05.10.05, 12:53 witam witam. Asiu, dobrze, że już wróciliście cali i zdrowi i cieszę się, że pobyt się udał. Co do jedzonka, Antek nad morzem miał podobnie. Jadł bardzo, bardzo niewiele. Do 13.00 to prawie nic, dopiero pod wieczór sie trochę rozkręcał i te wspominane kluchy zjadał, oraz jakiegoś kotlecika. A na plarzy to tylko picie. Jolu chcesz szczepić ze względu na grypę czy widmo ptasiej grypy? Ja mam zamiar zaszczepić, lepiej dmuchać na zimne. Spadam na razie, bo praca wzywa... Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Re: Grypa - szczepicie??? 05.10.05, 13:58 Ano widmo ptasiej grypy - tylko, że u nas w aptece powiedzano mi, że jest problem ze szczepionkami. Mam zamówioną, ale czy ja dostanę ???? Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: Grypa - szczepicie??? 05.10.05, 14:32 Jolu, czy to jest jakas specjalna szczepionka, czy taka przeciw ptasiej grypie? Napisz jej nazwe, popytam się z ciekawości w warszawskich aptekach. Słyszalam ostatnio w radio audycje o specyfiku na prasią grypę. Mowili, że ludzie zaczęli masowo kupować, ale że to podane zapobiegawczo nie uchroni przed zachorowaniem. Działa jako lek dla ludzi, którzy juz zachorowali. O szczepionce przeciw nic nie wspominali. Ja myśle, że nie ma co panikować, ale moze wartoby mieć taki lek w domu na wszelki wypadek. Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Re: Grypa - szczepicie??? 06.10.05, 07:58 Witajcie po dość długiej przerwie. Mam w domu prawdziwe urwanie głowy. Od tygodnia mieszka z nami brat mojego dziecka - razem z psem - goldenem. Nie jestem przyzwyczajona do tylu osób w domu i psa. Niezłe zamieszanie. I niestety więcej obowiązków . Ale Bartosz jest tak szczęśliwy że brat jest w domu, że rano po przebudzeniu nie woła " mama" tylko "MATI". Boję sie co to bedzie jak Mateusz wróci do siebie.To jest idol Bartosza!!!!!!!! Co do szczepienia przeciw grypie to mi lekarz rodzinny odradził. Mam Hib acive i to podobno wystarczy a u takich małych dzieci podobno szczepionka sie nie sprawdza. Natomiast jeżeli chodzi o sztuki dorosłe to jakoś do tej pory o tym nie myślałam. Bordzo rzadko choruję i nie wiem w sumie co robić. W Polsce b.mało ludzi się szczepi a tylko powszechne szczepienia coś dają. Sama nie wiem?! Dziecko skończyło oglądać teletubisie i domaga się obecności matki. odezwe się niebawem Pozdrawiam Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Re: Grypa - szczepicie??? 06.10.05, 08:15 Olu, nie chodzi mi o szczepionke przeciw ptasiej grypie bo takowej nie ma (a własciwie to chyba juz jest, ale w fazie testów - chyba jakis kraj wschodno azjatycki ja wymyslił), ja będę szczepic zwykłą szczepionka p/grypie Vaxigrip Junior 0,25ml, dla dorosłych jest 0,50ml. Taka szczepionka nie uchroni, ale może zmniejszyc skutki zachorowania na grype w ogóle ,a i na ptasia rownież. Objawy moga byc mniej dolegliwe po prostu i dziecku tak małemu jak nasze bedzie łatwiej walczyc z ewentualna chorobą. WHO zaleca szczepienie dzieci od 6 do 23 miesiąca zycia poniewaz u tych dzieci w razie zachorowania jest bardzo duzy odsetek hospitalizacji i tego sie boje, tym bardziej, że Igor jest wczesniakiem i to skrajnym (850g, 26 tc.) U mnie decyzja zapadła, ja, mąż i obie babcie sa zaszczepieni, Igor jak tylko dostane szczepionkę (2 dawki razy 0,25ml w odstepie miesiaca) - koszt ok. 60 PLN. A co do leku p/ptasiej grypie to w aptekach go nie ma, ściagaja na indywidulane zamówienia i kosztuje cos ponad 200 PLN (dla jednej osoby) - nie wyobrażam sobie trzymac takiego specyfiku w domu jako zaopatzrenie w razie 'w' dla 3 osób - bo to bagatela 600 PLN ;-(((( Aha, szczepionka p/hib nie chroni p/grypie, a to z tego prostego powodu, że grypę powodują wirusy, a hib to bakteria )))) taka szczepionka chroni tylko przd atakiem tej własnie bakteri Hib typ B - Igor tez jest zaszczepiony na to paskudztwo. Jestem przerażona, w tej chwili ptaki migrują, zaleca sie zamykanie ptactwa domowego na wsiach - a co z ogrodami zoologicznymi? W japonii kilkoro dzieci zmarło po zarażeniu sie własnie w zoo - na mnie padł blady strach, nie chciałabym sie znaleźc w tych 150 mln populacji, który w najczarniejszym scenariuszu WHO może umrzeć w wyniku pandemii grypy na świecie. Ostatnio taki atak wirusa A (mutacji ptasiej grypy) byl w 1968 roku... Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: Grypa - szczepicie??? 06.10.05, 14:49 Jolu przeraziłaś mnie. Chyba jestem ignoranką w tym względzie a Ty jesteś super-poinformowana. Dobrze, że jesteś poinformowana, bo mozna się od Coebie dowiedzieć czegoś pozytecznego. Spytam się swojej lekarki co o tym myśli... i pewnie też sie zaszczepimy. Zeszły rok mieliśmy bezgrypowy, ale... teraz dzieciaki starsze, mają więcej kontaktów, więc... może faktycznie warto się zabezpieczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Averno-Gosiu... 06.10.05, 14:56 ... to dobrze, ze wysyłasz Kubę do żłoba. A własnie, jak minął drugi i trzeci dzień? Z doświadczeń forumowych koleżanek wiem, że dzieci zmieniają się w żłobku. W domu grymaszą z jedzeniem, a tam jedzą, sikają na nocnik, leżakują razem z innymi, ślicznie się bawią i są bardzo grzeczne. Pewnie nie jest to regulą, ale... Tak więc może się okazać, że to bardzo Kubie wyjdzie na dobre. Zastanawia mnie tylko jeśli nie je makaronu, klusek, wędlin, jajek to co je? Pewnie zupki. A jeśli chodzi o fasolkę - to wolałabyś córeczkę? Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Pogoda... 10.10.05, 11:07 ... nas rozpieszcza, prawda? Bo chyba u Was też piękna jesień? Uwielbiam taką pogodę, ciepło, ale nie upalnie słonko, ale nie duchota niemiłosierna. Mogło by tak być przez cały rok. Weekend minął nam fantastycznie, na spacerach, zabawach w ogródku. Antek jest jakby troszkę grzeczniejszy, bardziej się słucha, więcej rozumie. Och, gdyby tylko nie trza było chodzić do pracy i ten mój ząb... Miałam zatrute dwa zęby 2 tygodnie temu i całe 2 dygodnie żyłam z bólem. Dziś będzie czyszczenie kanałów i pląbowanie. Mam nadzieję, że razem z pląbą ból minie. Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Wszystkie mnie opuściłyście... 10.10.05, 16:32 i taka się czuję opuszczona, buuu. Zrobiłam wszystko, co miałam do zrobienia w pracy i jak na złość dziś Maciek wziął samochód. A do domu na przełaj przez las mam tylko 7 km. Za to komunikacja tragiczna i pewnie jechałabym z godzinę, więc poczekam na niego cierpliwie. A jak na złość dziś nie ma żadnej z Was i nie ma z kim pogadać. Opowiem coś o Antku. Wczoraj byliśmy w Ikea w celu rozejrzenia się za szafą. Antek pojechał z nami, bo nie mamy z kim go zostawiać. W dziale zabawek upatrzył sobie taki wózek www.ikea.com/webapp/wcs/stores/servlet/ProductDisplay?catalogId=10101&storeId=19&productId=32395&langId=- 27&parentCats=10106*13765*13818 Strasznie długi link, ale może się otworzy. Pobrał wózek z wystawy (te do kupienia leżały na półce nie skręcone) i uciekł z nim między półki. Niedziela, tłum był niemiłosierny, a on manewrował między półkami (drżałam o te stosy porcelany i szkła), taranując ludzi. Śmiesznie to wyglądało, ludzie się śmiali, my też. Dramat zaczął się przy kasie. Nie dał go sobie odebrać, histeria była na cały sklep. Kupiliśmy, choć drogie to strasznie - 130 zł. Niestety to nie wystarczyło. Kupiony wózek był zapakowany i niedało się nim jeździć. Całą drogę powrotną był płacz. Łzy lały się strumieniami, a on chciał brum brum. Położyłam mu paczkę na kolanach i na chwilkę się uspokoił, gładził zafoliowane kółka, wodził paluszkiem... W domu zabawka, aż do wieczora była mocno eksploatowana. Okazała się hitem. Generalnie jest strasznie oldschoolowa, ale... może właśnie o to chodzi. Antek okazał się jednak małym terrorystą i chyba już nie będzie z nami jeździł na zakupy. Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 jeszcze raz link 10.10.05, 16:33 www.ikea.com/webapp/wcs/stores/servlet/ProductDisplay?catalogId=10101&storeId=19&productId=32395&langId=- 27&parentCats=10106*13765*13818 Odpowiedz Link Zgłoś
azja.david Hej! 11.10.05, 12:45 Cos ten link felernyNiestety,nic nie ma!Ale w wolnym czasie postaram sie znależć ten pojazd na stronie ikei,bo może skusze się na coś takiego na Mikołaja albo na gwiazdkę Dzisiaj słonecznie ,ale chłodniej niz wczoraj i bardzo wieje!ale i tak bylismy na dłuuugim spacerze.Ja nie ryzykuje i nigdy nie puszczam Dawida w sklepie samego.Zawsze siedzi w wózku i to porządnie przypiety!Parę razy miałam z nim niezłą akcje więc albo go nie zabieram, albo musi siedziec w wózku i niestety marudzić!Chyba,że dostanie lizaka Olu,zdjęcia wysle Ci takie specjalnie dla Ciebie za tego buziaka w czółko Czuj sie wyróżniona Kończe bo musze sie skontaktować z moim promotorem puki mały śpi PApa Odpowiedz Link Zgłoś
angel74 Re: Hej! 12.10.05, 17:12 hej. jestem mamą lutową. Mój synekj ma juz 20 miesięcy. To już wielki facet Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: Hej! 12.10.05, 21:40 Cześć angel, witaj w klubie lutowych mam. To Twój synek chyba z samego początku lutego skoro ma już 20 miesięcy. Mój Antolek ciągle jeszcze 19 A z cyferek z nicka wnoszę, że jesteś moją rówieśniczką Napisz coś więcej o Was. Koniecznie też napisz jak macie na imie i może jakieś zdjęcia, co? Antkowi chyba wyrastają trójki, bo strasznie jest marudny i nie spał w dzień już drugi dzień. Pozdrawiam i idę oglądać mecz. Po ostatniej bramce odżył na nowo duch w narodzie Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 I znowu czwartek! 13.10.05, 09:45 Znowu jadę z Bartoszem do szpitala na ćwiczenia.Coraz trudniej daje sobie cokolwiek robić z tą nogą.W ryk i "mama nieeeeeeeee" W poniedziałe kolejne lasery. Mam nadzieję ,że tam pójdzie nam lepiej. Witam nową mamę. Też mój rocznik. Bartosz też już 6 października skończył 20 miesięcy. Skąd jesteś? Ja ze Śląska. Czy kupiłyście już zimowe buty? Ja jeszcze trochę czekam bo boje się,że urośnie mu jeszcze noga. Oglądałam już bartki. Czarodziejskie ale skąd ta cena? Nieprzemakalne Z sympatexem ok 150-160.Nieźle! Jeszcze chcę sprawdzić antylopy? Innych odpowiednich nie widziałam. Może jakieś podpowiedzi? Ubieramy się i w drogę pozdrawiam Joanna i Bartosz Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Urodziła?????? 13.10.05, 09:53 Co z Gosią -Averną? Macie jakieś informacje? Rozmnożyła się już? Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 raczej nie urodziła... 13.10.05, 10:43 ... bo dzidziuś ma być, z tego co wiem, prezentem noworocznym Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: I znowu czwartek! 13.10.05, 13:52 Joasiu, współczuję wam tych rehabilitacji, laserów, ćwiczeń. Nie dzwię się, że Bartosz ma dość i mówi nieeee. Co do bucików, to ja się nawet jeszcze nie rozglądałam, ale cena tych bartków, o których piszesz jest kosmiczna. Choc może warto, jeśli gwarantuja nieprzemakalność. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
azja.david Sobota! 15.10.05, 16:45 i jakos pusto tu i tamPewnie wszyscy ostro sprzataja,piora, gotują,tylko nie jaBo moje motto brzmi:"Mama szczęśliwa to mama leniwa"! Ja butów Dawidowi nie kupuje,bo ma po Bartusiu własnie bartki.Ale pewnie nie te nieprzemakalne.Niewiem,musze siostry zapytac,ona kupowała.Będe musiała kupić mu ciepłą kurtkę,bo ta z zeszłego roku za mała.A po Bartku kurtki nie odziedziczy,bo na Bartka jeszcze dobra.Nie lubie mu kupować takich ciuchów zimowych, bo strasznie w sklepie histeryzuje,nie da sobie przymierzyc.Znowu przekupie go lizakiem Całe szczęście,że nie słyszycie dziś mojego głosu.Zipie jak kogut z mutacją Piłam wczoraj zimne drinki(byli u nas znajomi)I tak mnie załatwiły!W ogóle chyba będe chora,jakos zle sie czuje.Moja mama zlitowała się nade mną i zabrała Dawida do siebie.Boże,jak dobrze miec taką mamę!!!On tak łobuzuje,a ja nie mam siły na NIC! Pozdrawiam Asica Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: Sobota! 15.10.05, 21:23 Aśka gdzie tam, jakie sprzątanie, jakie pranie? Ja też się lenię na potęgę, zresztą przy Antku to się nic nie da zrobić, bo ciągle coś ode mnie chce. Najczęściej chce "tam". A "tam" to jest miejsce, jak na razie nie określone. Gdzieś jest, lecz nie wiadomo gdzie - jak śpiewa pewien muzyk w kultowej bajce o walecznym owadzie. Teraz dziecię grzeczniutko poszło się kąpać z tatą i ja mam chwilę spokoju. Nawet obiadu jeszcze dziś nie jedliśmy... głodnam jak wilk, ale zjemy dopiero wtedy jak junior uśnie. Osatnio mu się trochę poprzestawiało - cały tydzień nie spał w dzień. Bałam się, że może mu to wejść w nawyk, a odczułąbym to boleśnie. Te dwie godziny wolnego w ciągu dnia, to, jak same dobrze wiecie, dość sporo. Na szczęście dziś ze snem nie było problemu - 2 godziny i 15 minut. Widocznie tylko u niani nie chce. Asiu, kuruj się dziewczyno, żebyś się poważnie nie rozłożyła. Jak kogut...? To musi bbrzmieć ciekawie. A takiej chętnej mamy Ci zazdroszczę. U mnie z pomocą krucho. Moja mam nie bardzo chce, a teściowie to ciągle gdzieś jeżdżą. Dopiero na zimę przyjadą na stałe do domu, więc ewentualne wyjścia do kina, teatru, imprezy... odkładamy na ten czas. Lecę, papa i buziaki. Odpowiedz Link Zgłoś
azja.david Niedziela! 16.10.05, 11:09 I rozłożyło mnie poważnie!!!Jutro do lekarza po jakis antybiotyk,bo samo raczej nie przejdzie.Dobrze,że Dawid u mamy,boję sie,żeby sie nie zaraził!A może mam ptasią grypę(taki żarcik) Olu,to szkoda,że dziadkowie tacy niechetni.U mnie z tesciami podobnie,na szczeście mam kochaną mamęi tatę tez,oczywiscie Ja z Dawidem w domu tez niewiele mogę zrobic.Czasem tez mu daje scierkę i sprzątamy razem,ale to wtedy bardziej zabawa niż porzadki.Ale on czuje sie strasznie wyróżniony,że też potrafi.Juz pisałam,że strasznie jest ambitny. Wracam do lóżka i leniuchuje całą niedzielę,tylko szkoda,że z bolącym gardłem! Pa Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Re: Sobota! 17.10.05, 09:44 To i ja sie dołacze, jako 'poznaniak' z krwi i kości - mimo, że urodziłam sie na mazowszu to jednak całe zycie mieszkam w wielkopolsce - nie wyobrażam sobie soboty bez porządków. jak nie moge w sobote posprzatac to cały weekend chodze struta ))))))))) Całe szczęsćie chłopaki zajmuja sie w soboty soba nawzajem - na razie Karol w soboty jest w domu, więc rojbruja z Igorem )))) A w niedzielę przyjmujemy gości bo u nas w tym roku stukneła 30 stka jednemu i drugiemu ))))))))) A tak w ogóle to z całego tygodnia najbardziej lubie soboty )))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 po niedzieli 17.10.05, 14:03 Witajcie po niedzieli. Sobota też niegdyś była moim ulubionym dniem. Jolu, wszystkiego naj, naj, naj z okazji "stukniętej" trzydziestki , dla obojga jubilatów. Mam nadzieję, że impreza się udała. W końcu tylko raz w życiu kończy się trzydzieści lat. Asia, a Ty zdrowiej kobito. A reszta, co z resztą? Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 I po poniedziałku:) 17.10.05, 22:21 Kobietki - dziecko utulone śpi od godziny, chłop nie utulony śpi od 5 minut. BŁOGA CISZA w domu. Faktycznie jakoś ucichło na naszym forum. Brak czasu? Zmęczenie jesienne? Mnie dopada jakaś "depresyjka". Zimno , ciemno już o 19 . NIE PODOBA MI SIĘ TOOOO! Dzisiaj pierwszy z laserów . Bartosz darł sie jakby mu ktoś krzywdę robił. Ale mam nadzieję,że jutro juą bedzie lepiej.Zabierzemy misia ze sobą. Odkąd dostał pluszaka od brata wszedzie misiek z nami jeździ.Nawet na rehabilitację. A że nie należy do najmniejszych (wysokościowo jak Bartosz) wszyscy się oglądają za Bartoszem jek "taszczy " niedźwiedzia.W samochodzie to muszę go zapinać pasami, Kiedyś zapiełam tak dla zabawy, A dziecko zapamiętało i teraz mi przypomina. No cóż, przynajmniej bezpiecznie z nami wszędzie dojedzie)))))))))) Dalej nie wiem na jakie buty zimowe się zdecydować. W sobotę chcę wyciągnąc moich facetów na zakupy. Może w Katowicach będzie większy wybór. Tam jest więcej sklepów na pasażach. Bo w Bytomiu mam tylko bartka. Ich ofertę niedługo będę znać na pamięć.Fajowe są. Tylko ta cena Pozdrawiam Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 O bucikach... 18.10.05, 07:35 A ja wczoraj z gazetka 'Dziecko' wybrałam sie do Deichmana i kupiłam buciki jesienno - wczesno zimowe w cenie 59 PLN - ekspert ortopeda z 'Dziecka' polecał, więc wzi Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Re: O bucikach... 18.10.05, 21:08 Proszę o szczegóły. Jakie buty kupiłaś? Która gazeta Dziecko bo niestety nie mam ich przy sobie aby sprawdzić. Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Re: O bucikach... 19.10.05, 09:02 Dziecko nr październikowy, w Deichmanie nie ma zbyt dużego wyboru - tylko te były ładne i w przystepnej cenie - takie niebieskie z lekka ocieplinka w środku - wszystkie inne buciki maja różowe, więc mój mały mężczyzna nie czułby sie w nich zbyt komfortowo Odpowiedz Link Zgłoś
averna Re: po niedzieli 17.10.05, 23:00 cześć dziewczyny! Niestety jakoś w ogóle nie mogę znależć czasu na internet. Gdy pracowałam to było łatwiej. Z Kubą przy boku to naprawdę niewiele mam czasu dla siebie. teraz mój maluch słodko śpi (no nie do końca słódko, bo juz 3 razy sie przebudził) i chociaż też najchętniej już bym pospała to skrobnę kilka słówek, żebyście o mnie nie zapomniały. Kuba chodzi do żłobka trzeci tydzień i pomimi, że zostaje tam tylko na niespełna 2,5 godziny to znosi to niezbyt dobrze. Postanowiłam dawać go do końca tego tygodnia, a jesli nic się nie zmieni to zrezygnuję. Płacze, gdy go oddaję, płacze, gdy po niego wracam. W domu zrobił sie marudny, płaczliwy, ciągle zatyka uszka, dając do zrozumienia, że sie boi. Oczywiście zdążył już zachorować w pierwszym tygodniu chodzenia do żłobka, a teraz chyba łapie przeziebienie (pierwszy raz moje dziecko ma katar). Ma rozregulowany stolec, niespokojnie śpi. Najdziwniejsze jest to, że jest po prostu coraz gorzej; moje dziecko się zmienia. Tak więc nie wiem, czy on sie nadaje do żłobka. Może jest zbyt wrażliwy. Jeszcze 4 dni i albo sie przystosuje, albo rezygnuję, bo nie mam sumienia tak męczyć dziecka. Olu! Wiesz co ja myślę o tym, że dzieci niby wszystko robią w żłobku? Tak zapewniają opiekunki, bo wiedzą, że maluszek nie opowie Ci co robił, jak było. Mnie tez zapewniają, że jak jest w grupie to nie płacze, ale coś nie chce mi sie wierzyć. Bo jakoś dziwne mi się wydaje, że za każdym razem kiedy wchodzę do żłobka słyszę Kubę, który dosłownie sie wydziera, jakby nie wiem co mu tam robili. Poprosiłam, żeby nie zmuszać go do nocnika, ale nie wiem, czy to respektują. Tak samo rpsiłam, żeby nie zmuszać do jedzenia, jeśli dziecko czegoś nie chce. Apropos jedzenia to Kuba je warzywa, owoce, pieczywo, mięso, czasem nawet ryż skubnie. Uwielbia zupy, najlepiej jarzynową i ziemniaki. Poza tym je jogurty, sery i kaszkę. Niestety znowu zjechał mi z mlekiem i prawie w ogole nie chce pic wieczorem. Chyba teżwinię za to żłobek. A co do fasolki, to już przeciez mały ludek. Chyba wolałabym dziewczynkę łudząc się, że będzie spokojniejsza i grzeczniejsza niż Kuba. Z drugiej strony drugi chłopczyk byłby ekonomicznijeszy. Ale jak mówią... najważniejsze, żeby było zdrowe. W sumie kiedyś chciałam parkę, ale teraz kiedy już sie spodziewamm drugiego dziecka, to jest mi tak naprawde obojętna płeć. Nagorsze to to, że trzeba wybrac imię i jak na razie dla obu płci. Kuba był pierwotnie Kamilem, ale jak go trzymałam na rekach to mi jakos do niego to imię nie pasowałó, nawet nie potrafiłam sie doniego zwrócić po imieniu i wszpitali nazywałam go kwilikiem. Potem został Jakubem. A teraz zmykam do łazienki na szybkie co nieco i do łózia. do następnego Gośka Odpowiedz Link Zgłoś
azja.david I juz czwartek:) 20.10.05, 13:24 Witaj Averno!Fajnie,że czasem cos skrobniesz,bo przynajmniej wiemy co tam u CiebieJa nadal czekam na zdjecia KubyWiem,że teraz masz mało czasu,ale może jednak......? Bylismy dzis z Dawidkiem na długim spacerze i na zakupach i nawet był grzeczny.Zdziwyły mnie straszne pustki na placach zabaw.Przeciez taka dzis piekna pogoda,ze szkoda malucha kisic w domu! 18 pazdziernika o godz.18.15 Dawidek zrobił swoją pierwszą kupkę do nocnika!!! Jestesmy z niego dumni! Pa Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 A po czwartku nastał piątek... 21.10.05, 13:05 Cześć mamuśki kochane. Co u Was dobrego? Gosia: tez się cieszę, że czasem piszesz choć wierzę, że to niełatwe przy jednym smyku biegającym i drugim wierzgającym W kwestii żłobków, to ja przytaczałam opinie mam i byc może, że te mamy zyją złudzeniemi, czyli tym co opowiadaja opiekunki. Ale te mamy nie wspominały o histerii swych dzieci i "rozregulowaniu", więc może to jednak indywidualna sprawa czy dziecko polubi żłobek czy nie. Kubuś najwidoczniej nie lubi i pewnie lepiej go nie zmuszać. Szkoda, bo miałabyś trochę oddechu, zwłaszcza kiedy urodzi się drugi bąbelek. Czy ktoś Ci będzie pomagał, kiedy to już nastąpi? Bo samej będzie Ci ciężko, zwłaszca, że taki duży nowy dom do ogarnięcia. Tak sobie myslę, że może Kubuś wyczuwa już konkurencje w nowym braciszku/siostrzyczce. Bo na pewno wie i rozumie, że nosisz dzidzię w brzuszku. Jak to jest? Jak będziesz miała czas i ochote to napisz coś o tym. I tez chętnie bym zobaczyła jak wyglądacie... Azja: no to Dawidek zuch chłopak, gratulacje. Z Antkiem jest problem, bo woli w pieluche. Ostatnio zaczęliśmy mu z Mackiem przemawiać do rozumu przytaczając bardzo pragmatyczne argumenty. Jeśli zacznie robić na nocnik, będzie zużywał mniej pieluszek i mama z tata będą mogli kupic więcej samochodów. Ale to nie skutkuje. Niestey! Może zastosować system nagradzania - zrobisz siusiu, dostaniesz prezent? Ale to chyba zły pomysł. Asia, jak Ty przekonałaś Dawidka? Reszta dziewczyn: pozdrawiam Was serdecznie i zycze miłego dnia. Odpowiedz Link Zgłoś
azja.david Nocnik 21.10.05, 14:00 Dawidek wieczorem latał bez pampersa,bo nie mogłam go złapać i mu załozyc!Byli u nas znajomi,więc sie popisywał Zauwazyłam,że cos kombinuje za firanką i spytałam,czy robi kupkę?Odpowiedział,że tak!Więc szybciutko polecialam po nocnik i powiedzialam mu ,że kupke robi sie na nocnik.Usiadł,ale po sekundzie wstał i poinformował,że kupy NIE.Siadał i wstawał pare razy i stwierdziłam,ze nic z tego nie bedzie.Miałam mu juz załozyc pampersa,zeby nie zrobił na podloge,ale wpadlam na pomusl,że postawie nocnik za firanką,tam gdzie zawsze robi kupke.Usiadł,zasłoniłam go,że niby nikt go nie widzi,i wyszlam.Jak wrócilam to kucał obok nocnika i patrzył na strumien siusków wyciekajacy z cycusia na podloge.Ale kupa była w nocniku!!!Wszyscy go pochwalili,bilismy brawo, a on cały czas powtarzal FU,FU i zatykal nos!No bo rzeczywiscie było bardzo FUUUU! Wczoraj niestety nie zdazyłam go posadzic i zrobił w pampersa.Może dzisiaj sie uda PA Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: Nocnik 21.10.05, 14:04 No to powodzenia, jak to się mówi - jedna kupa wiosny nie czyni... czy jakoś tak, ale skoro zrobił juz raz to pewnie będzie łatwiej. Odpowiedz Link Zgłoś
averna Re: Nocnik 24.10.05, 18:52 cześc dziewczyny! Będzie krótko, ale zawsze coś. Kuba jak na razie do nocnika nic nie urodził (przynajmniej w domu), ale od kilku dni, sam ściąga portki i pieluchę i siada na niego, ale tylko na dosłownie 2 sekundy. Mówię mu, że trzeba troszkę dłużej posiedzieć, a on mi pokazuje, że tam jest pusto, więc ja nadal, że tam ma być siusiu, albo kupka, a Kuba rozkłada ręce. Kończy się więc ubraniem pieluchy, w którą Kuba wszystko robi. Dodam, że od kilku tygodni idzie ich tona na dobę, jak u noworodka, a to z powodu rozregulowanego stolca. Dodam, że chwilowo Kuba nie chodzi do żłobka, gdyz znów się rozchorował, tym razem na dobre (angina). Postanowiłam, że po wszystkich świętych, jak Kuba będzie juz całkowiciw zdrowy dam mu i sobie ostatnią szansę żłobkową. Jesli nic się nie poprawi lub znowu zachoruje to niestety będę musiała zrezygnować. Własnie głównym powodem oddania Kuby do żłobka była chęć odciążenia się, szczególnie po narodzinach drugiego dziecka, no ale nic na siłę. Większośc czasu będę zdana wyłącznie na siebie, ale tata Kuby będzie mi pomagał w wolnym czasie, czyli po pracy. Po porodzie bardzo długo dochodziłam do siebie i boję się, że tym razem będzie to samo i nie wiem, jak ja wtedy dam z radę z 2, kiedy praktycznie noworodek zajmuje Ci 100% czasu, a przeciez o siebie tez trzeba zadbać, chocoażby sie umyć, pomóc goić się ranie, a przede wszystkim coś zjeść. Chcąc korzystać z pomocy taty Kuby będe musiała niestety mieszkac u niego, gdyz on nie chce dojeżdżać ode mnie do pracy. Na razie nie myślę dogłębnie o tym, co będzie. na razie tyle, chore dziecko wzywa! trzymajcie się Gośka Odpowiedz Link Zgłoś
ju8 Re: Nocnik 25.10.05, 00:10 Witajcie! Dawno mnie tutaj nie było ale jakoś tak szybko ostatnio czas leci, mała rozrabia, coraz bardziej absorbująca. Co do nocnika to u nas BYŁA norma. Niestety przez zmianę aury musiałam znowu wprowadzić pampki na spacery i widze że Madzia powoli przyzwyczaja się do "komfortu" I jak dawniej zdażały się wpadki sporadycznie w tygodniu tak teraz nawet 2-3 dziennie I trafia mnie bo ona doskonale wie ze chce a woła jak popuści. Potem dorabia do nocnika ale zmiana ciuchów obowiązkowa. Co do kupki to nie pamietam kiedy zrobiła poza nocnik. Przynajmniej tyle. W ogóle to ostatnio jakaś ta moja córcia problemowa, jeśc nie chce, w nocy się budzi, a raczej nas bo gada i woła przez sen, pyskuje i nie słucha. Czyźby zaczynał się tzw. bunt dwulatka? Miłej nocki Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Wanna :( 25.10.05, 21:33 Kobietki! Moje dziecko przyprawiło mnie o mało o zawał serca!!!!! Przyjechałam po pracy po Bartosza trochę później niż zawsze (po 18). Ale to jest akurat nieistotne. Siedzę sobie z moją mamą w pokoju i o czymś rozmawiamy. Bartosz bawi się w przedpokoju.Mama poszła do łazienki i przyniosła mi pokazać bluzkę, którą mam jej przerobić. Zastanawiamy się co z nią zrobić i nagle słysze plusk.Patrzę a dziecka nie ma .Idę do łazienki myśląc,że Bartosz coś wrzucił do wanny (w wodzie studził się kompot ).Wyobrażcie sobie moje przerażenie kiedy w wannie znalazłam .......Bartosza. Nie mam pojęcia jak on tam wszedł - wpadł.!!!!!!!!! Minę miał nietęgą - chyba nie wiedział, że woda jest zimna. On sie nie wystraszył!!! A mnie nogi ugięły się w kolanach. Jeszcze teraz mam miękkie kolana. Przecież on mógł się zachłystnąć wodą lub......... Całe szczęście, że skończyło się tylko na przebraniu całej odzieży. U babci mają NAKAZ zamykania drzwi do łazienki.Sama w domu też będe tego bardziej pilnować. Co jeszcze mnie czeka? Jakie nowe pomysły bedzie miał Bartosz? Pozdrawiam Joanna i udający rybkę Bartosz Nawiasem mówiąc Jeszcze nie śpi ale jest już w łóżku i ogląda gazetę z tubisiami Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: Wanna :( 25.10.05, 23:00 Oj myślę, ze nasze dzieci jeszcze nie raz nas zaskoczą. Oby zawsze pozytywnie. No faktycznie mogłaś się wystraszyć, pewnie wleciał do wanny "na główkę" i faktycznie było to niebezpieczne. A ten wspominany kompot to w czym był, w słoikach? Bo jak w szkle to było to dodatkowe niebezpieczeństwo. U nas jest problem w odwrotną stronę. Antek czsem oczuwa nagłe pragnienie wyjścia z wanny, zadziera nogę i właściwie tu powinno nastąpić wielkie bam. Na szczęście zawsze jestem w pobliżu, choć czasem zdaża mi się wyjść z łazienki i wykorzystać chwilę spokoju, np. na rozwieszenie prania, zebranie prania, poukładanie czegoś, pościelenie łóżka i takie tam. Zawsze ładnie się bawił w wannie czasem tylko ją zalewająć U nas w domu jest bardzo dużo niebezpieczeństw, np. schody na górę są tak skonstruowane, że właściwie nie da się przymocować żadnej bramki. Antek ostatnio nie usypia przed 22.00 ale za to śpi do 9.00 rano. A dziś to nawet to 9.30. Zrobił się z niego poranny śpioszek. Pozdrawiam wszystkie mamuśki i życzę cierpliwości do maluchów. Sobie też tego życzę. Dobranoc Odpowiedz Link Zgłoś
azja.david Niedziela 30.10.05, 15:28 Jakos nikt nic,więc postanowiłam ratować nasze forum! Wypadek z wanną rzeczywiscie nieciekawy,a u nas podobnie jak u Oli.Tez sam chce wychodzic z wanny,ale na szczęscie jeszcze ma za wysoko!A zalewanie łazienki zawsze było i jest ulubioną zabawą Dawidka Wczoraj miałam egzamin z ortopedii i dopiero za tydzień wyniki.Boże jak ja nienawidze czekać! Pozdrawiam wszystkich niedzielnie Pa Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Asia 31.10.05, 00:12 Ci nasi chłopcy to chyba są podobni do siebie. Dwa łobuziaki. Czekanie jest okropne to fakt, ale na pewno będzie spoko. I dzięki za ratowanie naszego wątku forumowego. Może jeszcze coś z niego będzie? Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Rozdwoić się?????? :) 31.10.05, 20:59 Chyba jutro będę musiała! Trochę dużo mamy tych grobów do odwiedzenia i kwiestię sporną jak to zrobić. Bartosz śpi między 12 a 14.Natomiast tatuś wstaje dopiero ok 10.30. Więc rano nic i tak nie załatwimy. Na 13 (!)mamy być u brata mojego "chłopa" - niewykonalne. Tam mamy zjeść obiad i potem iść na cmenterz do teścia.Na cmentarz moich dziadków ok 15.Kolejna rzecz niewykonalna (brak czasu) a więc chłopisko wymyśliło że każdy pójdzie do swoich Chyba trochę to dziwne co nie? I co mam zrobić.Mam dosyć tego,że ja tu a on tam.Jesteśmy chyba w końcu rodziną ( co z tego,że bez papierka)i powinniśmy taki rzeczy załatwiać razem!Jutro znowu będzie ostra wymiana zdań i ktoś obrażony pójdzie.Nie lubię takich sytuacji i pewnie znowu się skończy,że ja zostanę w domu ze śpiącym dzieckiem i chłopisko pojedzie do brata Ja potem do moich i tyle Bzdurne to wszystko.Czy tylko ja mam takie problemy z chłopiskiem!!!! Uparty jak osioł. pozdrawiam Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Re: Rozdwoić się?????? :) 01.11.05, 08:48 My to co sie dało pozałatwialiśmy juz w dni poprzednie, a i jutro pewnie tez gdzies wyskoczymy. Nigdzie Igora nie ciągniemy na siłę bo on jest najwazniejszy W tym roku wspólnie odwiedzilismy tylko dwa groby, w sobote mojego brata, a wczoraj i dziś rano babci mojego męża (bardzo bliska nam osobę) i to na tyle wyjść z Igorem. Nasza Rodzinka musiała dostosowac swoje myślenie do naszego, jak im sie nie podoba to ich sprawa Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: Rozdwoić się?????? :) 01.11.05, 09:18 My, na szczęście mamy blisko na groby obu stron. Byliśmy już na kilku w niedzielę, dziś oczywiście też wpadniemy. Asia, z moim meżem jest tak, jak z Twoim chłopem. Śpi do 10 z minutami, potem długo dochodzi do siebie Antka pora snu jest ok. 14, ale w weekendy zazwyczaj się trochę przesuwa, więc też środek dnia będziemy mieli zablokowany. Na 16.00, Macka rodzice zapraszają na obiad, ale my im tłumaczymy, że przyjdziemy wtedy, kiedy Antek wstanie. Trochę się obrazili, ale nie mam zamiaru się pod nich naginać. Jeśli pojedziemy na groby przed spaniem, to on uśnie na pewno dopiero ok. 15-16 a wtedy prześpi rodzinny obiadek. Nic, tylko się rozdwoić. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
averna tu się nic nie dzieje 05.11.05, 12:25 cześć Dziewczyny! Myślałam, że zastanę tu stertę postów, a tu wszystko przeczytane w minutkę. Zostawiłam dziś Kubę z tatą i postanowiłam spędzić kilka godzin w samotności. po prostu musiałam się oderwać od dziecka, gdyż juz prawie na głowę dostawałam, tym bardziej, że przez chorobę Kuby musiałam być z nim cały czas w domu. Okazało się, że moje dziecko zozstało na pogotowiu źle zdiagnozowaneczego i po kilku dniach udręki pakowania mu lekarstw okazało się, że antybiotyk nie działa, potem przez dwa dni kolejny, a ostatecznie zastrzyki 2 razy dziennie przez 5 dni. To był po prostu horror. Tak bardzo było mi żal mojego maluszka, a on patrzył na mnie z takim wyrzutem Na szczęście już wyzdrowiał, chociaz jeszcze troszkę pokasłuje. Teraz aplikuję mu jakies odpornościowe świństwo (zapach ma ohydny), bo przecież przed nim ostatnia próba zaadoptowania się w żłobku. Myślę, jednak, że nic z tego nie będzie. Nawet przedwczoraj, gdy tylko przejeżdżaliśmy koło żłobka Kuba się rozpłakał, bo pewnie myślał, że tam idziemy. Już mam wyrzuty sumienia, że będę męczyć dziecko, ale nie mam dużego wyboru. Najbardziej boję się tego, że znów zachoruje i będziemy się razem męczyć. za parę dni wszystko będzie jasne. Zaczęłam się zastanawiać, czy może jednak zdać się na siebie, może jednak dam radę sama z dwoma dzieciątkami? Ja mam (podobno ) trudny charakter, więc jak nie trafię dobrze na opiekunkę to może być nieciekawie, tym bardziej, że jestem osobą dośc wymagającą, a opiekunki chyba nie lubia sie przepracowywać. A teraz ide na dół włączyć pralkę, właśnie mi sie przypomniałó, że przeciez mam to zrobić. pozdrawiam Gośka Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: tu się nic nie dzieje 05.11.05, 13:49 No właśnie, nic się tu nie dzieje. Mamy zapracowane chyba? Przydałoby się troszkę ruchu tu wprowadzić... Gosia: Współczuję Ci tych udręk, choroby Kuby i zdania tylko na siebie. Taki już los matek-polek... Myślę, że ciężko Ci będzie z dwoma maluchami, zwłaszcza na początku. Tym bardziej, że nasze 21-miesięczniaki teraz wejdą w wiek przekory i negacji. A przy maluszku potrzeba spokoju. Chyba, że urodzi Ci się mały aniołek, który nie będzie płakał, będzie przesypiał całe noce. Szkoda, że żłobek nie wypalił, bo chyba nie ma co liczyć na nagłą odmianę uczuć Kuby do wspominanej instytucji. Zrobisz jak uważasz, ale ja myślę, że jakaś niania by Wam się przydała. Przynajmniej na początek, potem zobaczysz jak będzie. U nas wszystko ok, Antek rośnie, trochę mądrzeje (ale tylko troszkę )) Nauczył się wymawiać poprawnie nie (wcześniej mówił ee i kręcił głową) i strasznie tego nadużywa. Wszystko jest na nie i nie. Właśnie zasnął i też mam troszkę czasu dla siebie, a właściwie dla domu, bo w domu to mam istny sajgon, m.in. fruwające zabawki Pozdrawiam gorąco ola Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 i jeszcze 05.11.05, 13:51 Asia jak egzamin? Weź Ty coś napisz kobito... Odpowiedz Link Zgłoś
azja.david Re: i jeszcze 06.11.05, 00:25 Witam!Ostatnio miałam ciężkie dni i tak jakos nic nie pisałam,bo nie wiedzialam od czego zacząc.....Jakas deprecha czy co?Wyniki mam dopiero w poniedzialek,a w sobote kolejny egzamin tym razem z reumatologii!!! Pozdrawiam i odezwe sie jak będe w lepszym nastroju pa Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Znowu do pracy :( 06.11.05, 19:13 A taki fajny dzień mieliśmy a nawet dwa. Od piątku był z nami Mateusz. Bartosz zachwycony !!!!!! Jak byłam w ciąży to bałam się jakie będą stosunki między braćmi.Spora różnica wieku ( 13 lat),jeden tata ale dwie matki, dwa domy itp... Reakcja Mateusz na moją ciążę też nie była rewelacyjna. Przez 2 miesiące nie odzywał się do mnie - ledwie mnie tolerował.Potem mu przeszło ale ja dalej sie bałam. Dwa dni po porodzie przyjechał do szpitala, wziął Bartosza na ręce i pocałował w czółko. Wtedy się rozpłakałam - będzie ok. Ale nie sądziłam, że chłopaki tak przypadną sobie do serca. to jest wielka miłość braci. Nie śmiejcie się ze mnie ale musiałybyście widzieć Bartosza jak stoi pod drzwiami do sypialni i woła :Matiiiii. A po chwili już turlają sie razem po łóżku. Jak Mateusz jest u nas to on jest autorytetem. A jemu chyba to pochlebia. Uff ale się rozgadałam. Teraz Mat pojechał już do domu a Bartosz śpi. Od wczoraj gorączkuje i paskudnie kaszle. Chyba lekarz nas nie ominie. Zobaczymy jak rano będzie się czuł. Acha! We wszystkich świętych udało mi się nie rozdwoić ( kto by wytrzymał z dwiema takimi) a wszystko poszło prawie tak jak sobie to zaplanowałam. Po raz pierwszy! Pozdrawiam wszystkie Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Wstrętne choróbsko!!:((((( 07.11.05, 20:59 Bartosz ma zapalenie gardła. Nie wiem gdzie i kiedy się zaraził. Bez antybiotyku niestety się nie obeszło. Nic nie chce jeść.Wyrażnie to gardło go boli. W tym roku to trzecie zapalenie (poprzednie nad morzem na wakacjach).Skąd bierze się to paskudztwo? ((((((( pozdrawiam Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
averna Re: Wstrętne choróbsko!!:((((( 12.11.05, 13:18 cześć (jesli w ogóle ktokolwiek to przeczyta) Nie wytrzymam! Muszę was opieprzyć! Dlaczego nic nie piszecie? To ja, kobieta w ciąży, samotna matka, mam czas od czasu do czasu zaglądnąć, a WY Nie!? Wstydźcie się! ) Dzis mam znów kilka godzin tylko dla siebie, gdyż tata zabrał Kubę do swoich rodziców w odwiedziny i wrócą pewnie po południu. Wczoraj Kuba dostał srajdę i nie mam pojęcia od czego. Byż może w żłobku zjadł coś podejrzanego, chociaż menu wydawało się jak dla Kuby OK. Oczywiście znowu był ryk przy oddawaniu i odbieraniu, ale o dziwo, w domu Kuba był w tym tygodniu sobą, jedynie często budził się w nocy, a dziś to mam wrażenie jakbym w ogóle nie spała. Na razie od poniedziałku dam go znowu na pół dnia i zobaczymy jak się sytuacja będzie rozwijać. Oczywiście w przypadku kolejnej choroby natychmiast rezygnuję i zabieram się za szukanie kogoś do pomocy. Ostatnio naliczyłam w słowniku Kuby 8 wyrazów. Pewnie jesteście pod wielkim wrażeniem. Myślałam, że kontakt z dziećmi zmobilizuje mojego malucha do próby komunikowania sie w zrozumiałym dla Polaka języku, ale nic z tego. Najwidoczniej mój chłopczyk uznał, że nie ma potrzeby, by się zbytnio wysilać. Jak tak dalej pójdzie to jego brat, czy siostra zacznie wcześniej mówić od Kuby. Poza tym nic nowego u Kuby jesli chodzi o rozwój. szaleje po meblach, a ja żałuję, że nie mam więcej par rąk i oczu, bo naparwdę przydałyby się, ale przecież to znacie! Ciekawe, czy drugie też będzie takie żywe. Jak na razie to daje mi popalić ow wiele ostrzej niz Kuba, który w brzuchu był wprost aniołem, jeśłi porównać go do maleństwa, które noszę. zastanawiam się, czy ono w ogóle sypia, albo przynajmniej odpoczywa od czasu do czasu. Kupiłam Kubie kurtkę zimową za 15 zł. Ponieważ nic solidnego w sklepie nie mogłam dobrać, więc uznałam, żę kupuję jednorazówkę , a jak sie wykończy to następną. Ocieplanych butów chyba nie będę kupowała. Kuba nie jest (tak jak i jego rodzice) zmarzluchem, a prawdziwej zimy będzie pewnie raptem ze 2 tygodnie, więc uznałam ,że szkoda wyrzucac pieniądze, tym bardziej, że zwiększą się pieluchowe wydatki. W następnym tygodniu chcę jechać do hurtowni i poczynić zapasy chodliwego towaru. pozdrawiam Gośka PS Przypomniało mi się, że bardzo podobały mi się wasze wspomnienia z porosu i kiedys przy czasie, a może już po urodzeniu drugiego tez coś o tym napiszę. Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Ja jestem, ale... 15.11.05, 15:24 nie mam czasu pisac, bo: 1) mam duzo pracy w pracy 2) mam duzo pracy w domu (pracy zawodowej oczywiście) 3) jestem przeziębiona i mam doła 4) Antek jest nieznośny i to mnie tez dołuje 5) Mam męża, ale on ciągle pracuje, nawet w domu, więc też mnie to dołuje Po prostu jeden wielki dół. Ale jak tylko znajdę chwilkę oddechu, to postaram się poratowac ten nasz wątek malutki, bo jako założycielka jest mi bliski wielce. Gosia, a Ty pisz jak najczęściej, oczywiście... To dobrze, że Kuba się odrobinke przekonał do żłoba. Może jakoś to będzie? A co do Twojego optymizmu dotyczącego nadchodzącej zimy, to ja nie byłabym taka pewna. Ponoć w tym roku ma być szczególnie sroga. Co prawda ja tez nie mam jeszcze butów na zimę dla Antola, a kurteczkę na razie tylko sztruksową na sztucznym futerku z taniej odzieży. Fajna jest bardza, ale niestety jasna i brudzi się niemiłosiernie. Też mam chyba zamiar nie przesadzać i kupić coś niedrogiego. W pupermatketach są tak tanie kurki, że aż dziwne, że komuś sie opłaca to szyć i sprzedawać po tej cenie. Może to import z chin? Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 pytanie szczególnie do Joli... 15.11.05, 15:25 ... bo Jola jest zazwyczaj dobrze poinformowana Czy słyszałaś i co myślisz o szczepieniu przeciw pneumokokom? Podaje link, jakby co www.pneumokoki.pl Odpowiedz Link Zgłoś
averna Re: pytanie szczególnie do Joli... 16.11.05, 18:24 ktoś dużo słucha radia ))))) Kuba znowu w domu, z powodu choroby oczywiście. Pomimi, że troszkę zaczął się przekonywać do żłoba to będę najprawdopodbniej zmuszona do rezygnacji. Gdyby nie druga dzidzia to pewnie dalej bym to ciągnęła, bo jak nie teraz to jak pójdzie to przedszkola to i tak zacznie chorować. Ostatno lekarka mi mówiła, że żadko które dziecko jest na tyle odporne, by nie zacząc chorować w grupie rówieśników. Tym razem to tylko zapalenie gardła, ale wystarczy, żeby Mały miał problem ze spaniem w nocy. No i te stert lekarstw, które trzeba podawać. Oby się wykurował do piątku, bo jak nie to czeka nas kolejna wizyta u lekarza, a Kuba od czasu jak zaczął chorować panicznie się go boi. Jak tylko podjeżdżamy pod przychodnię to jest już ryk. Gośka Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 coś mi się przywidziało 17.11.05, 22:59 Napisałam w poprzednim poście "dobrze, że Kuba się troszeczke przekonał do żłoba". Zupełnie nie wiem na jakiej podstawie poczyniłam takie spostrzeżenia. Gosia wspomniałaś tylko, że o dziwo w domu był sobą. Na czym więc polega to jego przekonywanie się? Z tymi choróbskami to "przerąbane", ale cóż taka pora - buro-jesienna. Jeszcze się na dobre nie zaczęła, a ja już mam dość. Te niże, te wiatry i ten okropny lodowaty deszcz. Brrr. Antek też troszkę pochorował ostatnio, ale zrobiłam mu weekendową kwarantannę i przeszło. Codziennie rano aplikowałam szklankę świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy i cytryny z miodem. Może to nie to, ale podziałało szybko. W antkowym słowniku jest całkiem sporo słów. Część z nich ciągle jeszcze w jego narzeczu, ale już wiadomo o co chodzi. A od wczoraj gada po angielsku No na razie tylko jeden zwrot - I love you (po ichniejszemu to "aj /pauza/ lju"), ale to zawsze coś. Nauczycielem jest garnuszek na klocuszek Fisher Prise'a. Trzymajcie się zdrowo. Joasia, a jak Twój Bartosz chorowitek się ma? Zaglądasz tu jeszcze czasem? Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Zaglądam zaglądam... 20.11.05, 13:25 ale brakuje czasu aby coś naskrobać. Bartosz odpukać na razie nie choruje! Oby tak dalej. Po dwutygodniowej przerwie byliśmy znowu na ćwiczeniach. To był strzał w dziesiątkę ze zmianą poradni na taką dla trochę starszych dzieci. W środę miałam problem ... ale z zabraniem dziecka do domu!!! Jedna sesja ćwiczeń powinna trwać 30 min. My wyszliśmy z płaczem po godzinie i 15 minutach.Pierwsze pół godz Bartosz ćwiczy sam: wspina sie po drabinkach(był już na samej górze!)wyciąga piłki ze "studni" uczy sie chodzić na paluszkach itp. Później zbierają sie dzieci na grupową rehabilitację i w tym momencie moje dziecko jest w siódmym niebie. Następne pół godziny posłusznie wykonuje wszystkie ćwiczenia o jakie prosi pani rehabilitantka!!!!! Gdyby to mnie chciał tak słuchać chociaż w połowie !!!!! Nareszcie stało sie to zabawią i Bartosz nie ucieka już na widok kobiety w białym fartuchu. Jest to dla mnie duża ulga a i w domu łatwiej nam się ćwiczy. Oprócz tego to moje dziecko gada jak najęty. Buzia nie zamyka mu się nawet w nocy (ma to po tatusiu)Łapie nowe słówka tak szybko,że muszę uważać co przy nim mówię.Kiedyś ładnie powiedział do tatusia w aucie: no jedź dupku.Czysto i wyraźnie no i niestety usłyszał to u mnie ) Buduje już czterowyrazowe zdania ale nijak nie chce nauczyć sie robić do nocnika( Owszem robi ale tylko wtedy kiedy mi uda sie w odpowiedniej chwili go posadzić.Sam woła ee ale jak już ma w pampersie.No cóż na to jeszcze musze poczekać! Teraz mały śpi a ja gotuję obiad i zbieramy się z Bartoszem do taty.Dzisiaj nazsa niedziela dyżuru przy teściowej Więc od rana jestem sama w domu a Bohdan u mamy. Muszę dowieźć prowiant. Pozdrawiam wszystkie mamusie Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Pneumokoki... 20.11.05, 15:44 ... jak odbieraliśmy Igora ze szpitala to miałam juz ułozony kalendarz szczepeiń dla niego i pneumokiki, i meningokoki i inne takie dziwne na nim były...ale zaczęłam to wszystko powlutku konsultować ze specjalistami i powyrzucałam gros z tych szczepień m.in. pneumokoki. Nie rozumiem dlaczego w tej chwili jest taka nagonka na te pneumokoki, pewnie firma produkująca szczepionke (niestety nie pamietam jaka, ale w Polsce zarejestrowanan dla maluchów tylko jedna taka szczepionkę) zwęszyła zysk. Ja juz po przeczytaniu ulotki zaczęłam sie wahać, zalecano te szczepionke przede wszystkim własnie Maluchom obciążonym jakimis chorobami, wadami rozwojowymi etc. i pisano chyba o mozliwości jakichs powikłań, ale to o czym pisze było jak wiecie prawie dwa lata temu - musze te kwestię zglębić raz jeszcze, choc jeżeli chodzi o extra, dodatkowe szczepienia dla Igora dzis to spasowałam...nie wiem czy słusznie, ale tak mi podpowiedziało serce... I tak go juz dośc namęczyłam w pierwszych jego 12 m-cach zycia i jest zaszczepiony ponad normę. A propos menigokoki tez powoduja paskudne choróbska i co, i nic - nikt nie rekalmuje jeszcze w Polsce masowych szczepień, ale kto wie, może za chwile zacznie... Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Forum świętego Mikołaja 23.11.05, 14:08 znacie to forum, ja juz wpisałam swoje życzenia forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=35221 Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 choro mi :( 24.11.05, 18:34 Cześć dziewczyny, a my chorujemy. To znaczy zaczęło się od Antka i powoli przechodzi na resztę rodziny. Ja niestety powinnam zapomnieć o chorowaniu, bo muszę chodzic do pracy w celu dokończenia pilnej roboty. Przerąbane. A tak bym sie powylegiwała w łóżeczku... Asia, no to super, że Bartoszowi się wreszcie te ćwiczenia spodobały. Nie będzie Ci tak serce krwawić. Co prawda jak piszesz, macie teraz problem z wychodzeniem z zajęć, ale to chyba jest do przeżycia A co się dzieje z twoją teściową. Pewnie nie powinnam pytać, ale skoro juz wspomniałaś... Jolu, wierzę w Twój zdrowy rozsądek Tez doszłam do wniosku, że ta nagonka w mediach spowodowana jest wprowadzeniem nowego produktu. O tych medikokach (czy jak i im) zupełnie nie słyszałam. A co u Igorka? Zdrowy? U nas z nocnikowaniem tez bardzo opornie idzie. Od czasu do czasu uda mi się Antka namówic do posiedzenia, ale to jeszcze nie jest norma. Z gadaniem tez jakby przystopował. Mówi sporo słów "po ludzku" ale ostatnio zaczął gadac raczej po ufoludzku. Chyba bawi go wymyślanie tych niezrozumiałych słów, bo strasznie się przy tym chichocze. Nie zaglądałam jeszcze pod ten mikołajowy link, ale o gwiazdce myślę nieustająco. A także o tym, gdzie w tym roku postawić choinkę, żeby Antek jej nie dosięgł i nie mam pomysłu. Musze chyba uwierzyc, że jest już duży, mądry, bedzie się umiał zachować jak trzeba i nie rozbije za raz wszystkich bąbek. No, ale zobaczymy. Ostatnio w TV widziałam pomysł na powieszenie choinki od sufitu w dół. To by mogło byc rozwiązanie... Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Re: choro mi :( 24.11.05, 19:41 Coś teraz panuje takiego chorowitego w powietrzu, trzymaj sie zatem i nie daj sie w całości opanowac chorobie, żebys te prace pilna dokończyła... Z ta choinka to fakt cos trzeba by wymyslić - u nas w zeszłym roku był totalny spokój bo Igor zaczął raczkowac w okolicach roczku, wiec na gwizadke sie jeszcze nie przemieszczał... Zaczęłam szukać stabilnej nakładki na sedes i spasowałam, same gnioty, jedna mi sie spodobała (ale po pierwsze nie widziałam jej na zywo, a po drugie kosmiczna cena 70 PLN) A z miłych dla mnie wiadomości - Igor nie wymaga juz kontroli w poradni wczesniaczej i rehabilitacyjnej, co jest dla nas wielkim osiagnięciem - mówiono nam, że możemy sie z pietnem wczesniactwa meczyc az do 3 lat, a tu jakos poszło szybciej, no i fajnie... Wszystkim życze zdrowia i nie popadajcie w depresję jesienno-zimową Ja jestem jej bliska każdego ranka gdy musze skrobać szyby w aucie, a dzisiaj o dziwo nie musiałam chociaz przymroziło -3st. ))) Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Re: choro mi :( 24.11.05, 21:16 Nam też coś choro Bartosz kaszle i lekko gorączkuje. Zaaplikowałam syropki, herbatke z miodem i sok malinowy. Mam nadzieje, że szybko przejdzie. Reszta ekipy na razie zdrowa i nie marudzi. Mnie rano też dopada depresja kiedy szyby przymarznięte (((Zanim ja oskrobię wszystkie Bartosz nachucha w środku i szyby zaparują. I znowu nic nie widać . A za nim dojade do babci to i tak nie zdąży się nagrzać i przyjeżdżamy z super czerwonymi z zimna nosami) Byle do lata!!! Olu moja prawie-teściowa zachorowała 4 lata temu na alzheimera. Paskudna choroba. Od roku wymaga stałej opieki i obecności osoby trzeciej. W tygodniu są to wynajęte pielęgniarki ale w niedziele zawsze któreś z dzieci jest z mamą. Bohdan ma trójkę rodzeństwa więc taki dyżur wypada co miesiąc. Ale to i tak jest dla niego ogromny stres. Długo nie mógł się przemóc. To naprawdę trudne np. dorosłemu mężczyźnie zmienić pampersa swojej mamie. Choroba bardzo szybko postępowała. Doskonale pamiętam jak kilka lat temu przychodziła do mnie do zakładu na ploteczki.Wspaniała kobieta! A teraz już niestety mnie nie poznaje (( Płakać sie chce. Staramy sie aby Bartosz przebywał z Babcią kiedy tylko się da. Ale dni kiedy pozwala na to kondycja teściowej jet naprawdę coraz mniej. Dlatego zawsze robimy im zdjęcia niech przynajmniej ma pamiątki. Cholerna choroba i niestety chyba dziedziczna. Czy byłyście już na sankach? Bartosz mówi "duzio niegu" ale jakoś nie chce sie bawić. Chyba nie lubi zimy. Pozdrawiam Joanna i Bartosz Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: choro mi :( 25.11.05, 12:55 Jolu, to ja gratuluje Wam i cieszę się, że Igor się dobrze rozwija i nie ma juz wcześniakowych problemów. A jesli chodzi o nakładki da sedes to ja widziałam ich sporo, w różnych cenach, ale na razie nie jestem przekonana do ich uzywania. Asia a Wam współczuje. To faktycznie straszna choroba. Zwłaszcza jak się widzi, jak chory człowiek z miesiaca na miesiąc jest w coraz gorszej formie, przestaje poznawać bliskich i staje się roślinką. Musicie mieć dużo siły, żeby to przetrzymać. Skrobanie szyb to zmora, nie cierpię tego, brrr. A u nas w dodatku jest strasznie slisko, a my jeszcze na letnich oponach. Właśnie dziś w nocy posypało na biało, ale że Antek chory to na razie nie dla niego sanki i bałwanki. Poza tym, wstyd sie przyznać, ale nie mamy jeszcze zimowych butów dla Antka. Jakoś nigdy nie było czasu na zakupy i klops. Chyba w ten weekend juz mnie to nie minie. Antek jeszcze nie zna słowa snieg, na razie mówi tylko "sima". Odpowiedz Link Zgłoś
puchata1 Re: 27 LUTY 2004 25.11.05, 11:49 Witam wszysykich, jestem mama Lukasza (18/2/04) i Mateusza (ma 5 lat). Nigdy nie bylam regularnym czlonkiem takiego forum, ale mysle ze to bardzo fajna rzecz. Czy jest wsrod was ktos kto mieszka w zachodniej czesci W-wy. My mieszkamy pod Kampinosem, Lukasz calymi dniami siedzi z opiekunka, moze ktos z was blisko mieszka i dzieci moglyby sie zaprzyjaznic. Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 do mamy Łukasza i Mateusza 25.11.05, 13:00 Witam Cię, tak się składa, że ja mieszkam po zachodniej stronie Warszawy, niedaleko Puszczy Kampinoskiej. Czy pisząc Kampinos miałaś na mysli las, czy miejscowość Kampinos? Mój Antek też spędza dnie z opiekunką, bo mama niestety/stety pracująca. Bo juz sama nie wiem, czy to dobrze, że pracuję czy może źle. Antoś ostatnio nie chce mnie wypuszczać z domu do pracy, strasznie wtedy płacze, ale może dlatego tak się zachowuje bo jest chory... Wcześniej nie było takich problemów. Napisz cos więcej o sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
puchata1 Re: do mamy Łukasza i Mateusza 25.11.05, 13:28 Bardzo sie ciesze. Mieszkamy niedaleko Puszczy, w Starych Babicach. Dokladnie tak samo jak Ty ja i maz pracujemy, Mateusz starszy syn chodzi do przedszkola. Martwie sie ze Lukasz bedzie mial poznej problemy z wejsciem w grupe. Jest zreszta dosc niesmialy w przeciwienstwie do swojego brata. Czy Antek jest bardzo chory? (Lukasz ma na drugie Antek) Lukasz ostatnio super znosi moje wychodzenie z domu. Jak wracam nie schodzi ze mnie ale musi sobie troche nadrobic stracony czas. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: do mamy Łukasza i Mateusza 25.11.05, 13:51 W Starych Babicach pracuje mój mąż, a ja w Laskach. A mieszkamy w Łomiankach, więc jednak trochę gdzie indziej Dlaczego się martwisz o Łukasza? Wychowuje się z bratem, więc sam nie jest. Babice to spora miejscowość, nie ma tam innych dzieci w okolicy? Ja myślę, że na uspołecznianie naszych dzieci jest jeszcze czas, choć oczywiście zabawa z rówieśnikami jest mile widziana. Antek ma w sumie niewielki kontakt z innymi dziećmi, a do niedawna rówieśnicy go wogóle nie interesowali, tylko starsze dzieci. Może umówimy się kiedys razem z dziećmi na jakieś zabawy pod dachem. Jest coś takiego na Jelonkach i w Wola Park. Nazywa się Kolorado, czy jakoś tak. Byliśmy tam kiedyś z Antkiem. Antek ma infekcje kataralną i juz powoli z tego wychodzi. Mam nadzieję, że w po weekendzie juz będzie ok. Odpowiedz Link Zgłoś
puchata1 Re: do mamy Łukasza i Mateusza 25.11.05, 15:04 Rzeczywiscie troche daleko, ale nie szkodzi. Mozemy sie spotkac kiedys w czasie przedswiatecznych zakupow. Ciesze sie ze Cie poznalam i moze dzieciom to cos da. Martwie sie gdyz latwiej jest dzieciom, ktore wychowuja sie w blokach, spotykaja sie w parku i w piaskownicy z innymi dziecko. Moje dziecko ma kontakt tylko z doroslymi lub starszym bratem i nawet nie wie za bardzo co to sa jego rowiesnicy. Lukasz urodzil sie 18 lutego w Sw Zofii, a Antek? Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: do mamy Łukasza i Mateusza 25.11.05, 17:44 O właśnie może znajdzie się chwilka w przedświątecznym zakupowym okresie. A jak nie, to może w przyszłym roku Antek urodził się 27 lutego w Szpitalu MSWiA na Wołoskiej. Odpowiedz Link Zgłoś
puchata1 Re: do mamy Łukasza i Mateusza 26.11.05, 13:15 Ciekwa jestem czy Antek juz mowi i jak duzo. Lukasz niestety tylko najprostsze slowa i duzo po swojemu. I jeszcze jedno jak z nocnikiem, u nas tez nie bardzo jak sie go posadzi to robi siusiu i sie ciszy ale sam nigdy nie wola. Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Andrzejki! 27.11.05, 13:00 Kobietki byłam wczoraj na imprezie andrzejkowej. Od narodzin Bartosza po raz pierwszy tak dobrze sie bawiłam. Moja siostra zapewniła całonocną opiekę nad dzieckiem więc mogliśmy zostać aż sił wystarczy. Wróciliśmy o 3.30. Ja już nie pamiętałam, że tak może być fajnie na dyskotece (czy jak to teraz tam zwą). Szkoda tylko,że moje dziecko niepomne iż matka wróciła po paru winkach nad ranem samo wstało tradycyjnie o 6.00 ((((( Pozwolił poleżeć w łóżku do 7.30 i koniec. Przyjdzie pocałuje w nos palcem otworzy zamknięte oczy i powie >mama tań < no i mama musi wstać jeżeli chce zachować wzrok. Mały teraz śpi a ja niestety nie(( Ale warto było! Pozdrawiam Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 Re: Andrzejki! 28.11.05, 16:33 Och, to ja na takiej fajnej imprezie byłam tydzień temu. Wróciliśmy o 6.00 a Antek nocował u niani. Niestety musiałam go odebrac o 10.00 (normalnie prawie 4 godziny pospałam) i jak na złośc tego dnia nie chciało mu sie spać w dzień. Ale mimo to warto było się "wyrwać" z domu i poszaleć jak za dobrych, beztroskich czasów. Ale Asiu takie budzenie jak wasze to sama słodycz "mama tań". A "tata tań" przytrafia się wam czasem? Bo nam nie Od wstawania porannego jest zawsze mama. Choc nie moge narzekać, bo ostatnio Antek nie budzi się przed 9.00. Puchatamamo Antek właściwie nie gada zbyt wiele, ale mozna się z nim dogadać. Właściwie ciągle cos nowego przybywa. W ten weeken przybyło nam "tat" i "kij" Do tej pory wogóle nie mówił tak, jedynie "nie", zupełnie nie wiem dlaczego bo to przecież proste słówko. Może z przekory? Ale wreszcie przemówił i teraz ślicznie nam potwierdził (i to kilka razy) że będzie grzeczny A jak nie będzie grzeczny dostanie pod choinkę nie prezenty, tylko rózgę (czyli kij). Chyba się wystraszył, bo w ten weekend był prawie idealny. I tak.... a z nocnikiem to jak ma ochotę - czasem cos zrobi, czasem nie. Zazwyczaj jednak nie. Zawsze sygnalizuje nam, że właśnie robi lub że zrobił, więc zawyczaj jest już za późno na zdjęcie pieluchy i posadzenie na nocnik. Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Re: Andrzejki! 28.11.05, 18:36 Oj warto warto się wyrwać ! Wieczorem po wspólnej kąpieli przykładnie powędrowaliśmy każdy do swojego łóżka i coś mi się wydaje,że ja zasnęłam szybciej niż Bartosz. Dzisiaj zaczęliśmy kolejną serie laserów i całe szczęście obeszło sie bez płaczu. Oby tak przez całe 2 tygodnie. Niestety kichamy i prychamy. Ale lekarka kazała dawać eurespal i mam nadzieje,że tym razem obejdzie się bez antybiotyku (jestem ich zdecydowaną przeciwniczką) A tak przy okazji czy Antek potrafi wydmuchać nosek? Bartosz ni w diabły. Próbujemy próbujemy i nic z tego nie wychodzi . Jak czyścicie nosek przy katarze. Gruszka odpada bo na sam jej widok Bartosz dostaje histerii i zmyka gdzie pieprz rośnie czyli... do kuchni pod stół Witam też nową mamusię. Sama też jestem trochę nowa bo dopiero chyba od sierpnia tu przebywam. Pozdrawiam Joanna i Bartosz który kombinuje jak dostać się do smoczka, kory jest schowany na szafce poza zasięgiem rączek. acha budzenie >tata tań< u nas też się nie zdarza )) Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 noskowe sprawy 29.11.05, 12:24 Antek już umie wydmuchać nosek, a także pozwala na wykonywanie wszystkich czynności związanych z oczyszczaniem noska. To jest istne wariactwo, ale on to naprawdę uwielbia Tak więc, nosek wysmarkujemy lub oczyszczamy gruszką, zakrapiamy kropelki (Antek się grzecznie kładzie na pleckach), pryskamy solą morską. Przy tej infekcji polubił także syropki, ładnie otwiera buźkę a po wypiciu koniecznie musimy bić brawo. Sam też sobie zresztą bije. Bardzo mnie to cieszy, bo w ten sposób możemy sie sprawnie leczyć Asia, a w nocy, kiedy Bartosz spi, udaje Ci się użyc gruszki? My na szczęście jeszcze nigdy nie leczyliśmy sie antybiotykiem. Tez jestem przeciwniczką, no chyba, że sa niezbędne... Eurespal, to chyba jest ochydne w smaku. Antek to łykał wiosną na chrypkę. Może myle lek, ale jeśli to ten to jest okropny. Wtedy Antek za nic nie dał sie nim napoić. Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Re: noskowe sprawy 30.11.05, 10:01 Olu eurespal chyba faktycznie jest niedobry bo Bartosz po wypiciu mówi >nedoble<. Syropki wypija bez problemu. A od czasu kiedy mu podaję multisanostol to sam się upomina o kolejną dawkę W nocy nie próbowałam bo boję się, że się rozbudzi.Już parę razy wstał w środku nocy (czytaj 2-3 w nocy) i urzędował do 5 lub 6. Cały dzień wtedy przewrócony do góry nogami Dzisiaj zasypało nas całkowicie śniegiem. Na parkingu nie można było poznać które auto czyje. Bartosz miał rano niezłą zabawę kiedy odgarniał śnieg z samochodów i mówił >ne ten< aż znależliśmy naszego bączka Tyle śniegu napadało, że pod szpitalem były takie zaspy, że nie było gdzie zaparkować. Może utrzyma się do soboty to pójdziemy z artoszem na sanki.Powinien wyzdrowieć do tego czasu. Oho! Czas goni. Pora do pracy. Pozdrawiam Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
olla1660 .... 30.11.05, 12:46 O sanki, sanki!!! Nie mogę się już doczekać... U nas jest zimowo na drzewach, ale na ziemi nie ma sniegu zbyt wiele. Możeże napada do weekendu, choc wątpię bo niebo bez jednej chmurki. Ten mulisanostol to są witaminki? Oświeć mnie Asiu. Asia napisałaś ten post po 10.00. Czy wy juz jesteście po szpitalu? O 10.00 to my się dziś dopiero zbieraliśmy do wstania z łóżka... Aaaaaaa i jeszcze jedno. Robię takie straszne błędy ortograficzne, że aż mi wstyd. Ostatni to "użyć". No wybaczcie miłe me, ale na starość jakaś dysgrafia mnie dopada Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
pannajoanna1 Ranny ptaszek :( 30.11.05, 20:51 Bartosz to typowy ranny ptaszek! Dzisiaj wstał o 5.30. Z reguły jest to ok 6. Na 8 jeździmy na ćwiczenia a dzisiaj dodatkowo o 9 laser bo po południu szłam do pracy. Niestety nie jest mi dane pospać trochę dłużej. Multisanostol to faktycznie witaminy. Lekarka poradziła aby dawać w okresie zimowym po małej łyżeczce dziennie. Oprócz tego je owoce (uwielbia jabłka i winogrona). Synek koleżanki dodatkowo dostaje jeszcze wit D3. A jak wieczór andrzejkowy? My otworzyliśmy butelkę wina i siedzimy jedno przed telewizorem a drugie przed komputerem Wosku nie mamy aby sobie powróżyć A mały siedzi w łóżeczku i kombinuje jak wyjść. Wchodzić górą już umie. Sniegu w ciągu dnia jeszcze więcej napadało a wieczorem była okropna mgła. Z pracy jechałam 45 min.Normalnie ok 20 min. W nocy to wszystko zamarznie i rano znowu trzeba będzie skrobać szyby Miłego wieczoru! Odpowiedz Link Zgłoś