Dodaj do ulubionych

27 LUTY 2004

    • olla1660 O pracy, spaniu ciemiączku i innych... 28.07.05, 12:22
      Witajcie mamusie.
      Nie pisałam chyba z tydzień, więc chyba najwyższa pora.
      Kompletnie nie mama czasu - pracy multum, a urlop się zbliża wielkimi krokami i
      trzeba to wszystko przedtem "ogarnąć". Zresztą, jeśli tylko nie muszę to
      uciekam od komputera. Pogodna ładne, lepiej spedzac czas na powietrzu.

      Przczytałam wasze posty i współczuje Joli nocnych pobudek, a Gosi,
      że z babciami ma tak jak ma. Obiecuję, że już nie wspomnę o nocach bez Antka.
      W kwestii pieluszek, to my jesteśmy dotąd wierni pampersom, ale może też
      wyszperam gdzieś te "dada", bo Pampersy faktycznie ciut drogawe.

      O wózkach: my korzystamy dotąd z tego samego wózka od urodzenia.
      Jest to Deltim Voyager - głębokospacerowy. Troszkę może mało pakowny
      (mam na myśli pakowanie, do samochodu), ale za to wygodny dla Antka.

      O spaniu: Antek śpi całą noc od 22-23 do 8-9. W nocy nie budzi się,
      ale za to się strasznie wierci, wierzga nogami, rozpycha.
      No i największy mankament - cały czas z nami.
      W dzień zazwyczaj śpi 2 godziny od ok. 13.00.

      Antkowi, po 5 miesiącach oczekiwania wyrosły wreszcie nowe zęby.
      Górne dwójki i górne czwórki. Narazie to jescze małe kikuty, ale
      już bliżej niż dalej.

      Pytanko: A czy waszym maluszkom zarosły już ciemiączka?
      Bo Antek ma cały czas wyczuwalną "dziurę w głowie".
      Od urodzenia miał duże ciemię i wolno zarastało, ale...
      No właśnie, chyba się trochę martwię. Musze iść do lekarza.

      Buziaki ola
      • mamaigora1 Re: O pracy, spaniu ciemiączku i innych... 28.07.05, 12:41
        Olu,
        no jak Igor spi z nami to tez spi cała noc od 21 do 7, ale ja nie chce, żeby on
        spał z nami i z uporem maniaka kłade go do spania do łóżeczka i pospi do 1-2 i
        przenosimy go do siebie bo tak marudzi, że wytrzymac sie nie da ;-(((

        A dziura pociemiaczkowa tez jest wyczuwalna, ja sie tym nie przejmuje
        specjalnie (żaden z lekarzy nie zwrócił na to specjalnie uwagi)...

        Wozek tez mamy ciagle ten sam 3w1 Impalst Driver 3XL - obecnie uzytkujemy
        spacerówke (gondolka w piwnicy, a fotelik usiłuje sprzedać)

        Żeby tylko w sobote nie lało cały dzień ;-((((
        • averna Re: O pracy, spaniu ciemiączku i innych... 28.07.05, 22:37
          co do ciemiączka, to naet nie wiem jak to u Kuby wygląda, jakoś nigdy nie
          zwracałam na to uwagi. może jutro (jak nie zapomnę) przyjrze mu się.
          Tak mi się jeszcze nasunęło apropos nocnych pobudek Igora. Może on po prostu
          nie potrzebuje tyle snu i należałoby go później kłaść spać.
          Jak jestem u siebie to Kuba też jeżdzi w spacerówce od głębokiego, a druga
          typowa spacerówka została kupiona, żebym nie musiała już ładować wózka do
          samochodu, gdy wybieram się z małym do miasta. Poza tym stary wózek zajumuje
          dość dużo miejsca w bagażniku i potem zakupy i inne rzeczy musze upychac po
          kątach.
          nic więcej nie piszę, bo nie dośc, że duszno w pokoju to mi jeszcze komp
          grzeje. smile

          pozdrawiam
          Gośka
          • azja.david ALE UPAŁ!!!!! 29.07.05, 12:23
            Żyjecie, bo ja resztkami siłwink Dawid usnąl nago a i tak cały spocony.Zlitowałam
            sie nad dzieckiem i pozwalam mu spac bez pampersa.Zsika to upierzemy, w koncu
            taki gorąc, że moment wyschnie.Wczoraj byłam u siostry cały dzień, ma prywatny
            dom i duuużo miejsca do brykania,więc Dawid brykał jak szalony.Dzisiaj nie
            pojechaliśmy, bo stwierdziłam, ze moze udaru dostac cały czas na dworze, bo
            trudno go tam w domu utrzymac.Za duzo atrakcji na dworze(basenik itd.),i starsze
            dzieci, które we wszystkim naśladuje.Czy Wasze pociechy tez wchodzą w etap
            wspinania sie na wszystko i wszędzie?Na fotel, z fotela na ławe itd.?Dawid włazi
            nawet z łóżka na parapet!Normalnie bardzo go musze teraz pilnować!
            Z tym ciemiaczkiem to tez musze sprawdzić, bo nawet nie wiem.Ale chyba twardą ma
            główke.Wstanie to zobacze.
            W przyszłym tygodniu wyjezdzamy na wczasy.Ale coraz bardziej kusi mnie morze i
            chyba zmienimy plany i wybierzemy może Łebe? A Wy Olu gdzie nad morzem?
            Chyba koncze bo przez ten upał jakoś pisze nieskładnie i chaotycznie
            PAPA
            • olla1660 Re: ALE UPAŁ!!!!! 30.07.05, 14:28
              Dzis też upał, troszkę może mniej grzeje i większy
              wiatr, ale i tak ledwo dycham. Wczoraj mocno u nas
              zawirowało pod wieczór. Burza, pioruny, połamane drzewa.
              Ja utknęłam sama w pracy czekając na męża, a on jechał
              jakimiś objazdami, bo drzewa zatarasowały przejazd.
              Droga, którą normalnie pokonuje w 10 minut, zajęła 40 minut.

              Ponoć największy skwar w Wielkopolsce, tak że współczuję
              "ciężarówce" i Joli.

              Droga Asiu, co do wyjazdu wakacyjnego - to my wyruszamy we wtorek,
              nad wspominane morze i tradycyjnie wybieramy Mierzeję Wiślaną,
              czyli nie otwarte morze, tylko zatokę gdańską.
              A miejscowość Sztutowo, na samym poczatku wspomnianej mierzei.
              Ładny lasek, ładne plaże i przede wszystkim spokojnie, mało ludzi.
              Nie leży się na plaży kocyk przy kocyku. Myślę, że będzie łatwiej ogarnąć
              małego. Ja bym nie wybrała Łeby ze względu na dziki tłum,
              a poza tym to trochę dalej. A wy Asiu będziecie jechać samochodem?
              Jakby co, to zapraszam do Sztutowa. Na razie jeszce nie mamy kwatery.
              W zeszłym pojechaliśmy z małym Antosiem w ciemno. W tym wolałabym nie.
              Na stronie www.mierzeja.pl są różne adresy kwater.

              Pozostając w temacie urlopów: Jolu, Ty też wsopominałaś o urlopie
              od 1 sierpnia. Wyjeżdżacie gdzieś?

              Antek dziś od rana nic nie jadł. Dopiero teraz wypił 150 ml mleka.
              Wczoraj też jadł malutko. Czy wasze dzieci też tak reagują na upał?

              Dziecię śpi słodko (jednak w pieluszce), więc pora chyba na popołuniową kawkę.
              Gorącę buziaki. ola
    • olla1660 A tak przy okazji spytam jeszcze... 30.07.05, 14:31
      ...Piopal GDZIE JESTES?
      • azja.david Cześć!:) 31.07.05, 14:23
        My wyjezdżamy ok środy samochodem,ale chyba w końcu nad Jezioro Białe.Jak
        zmienimy plany to pewnie w ostatniej chwili,my tak mamy.
        U nas w Malopolce wczoraj było 37-40 stopni.W nocy przeszła burza ok 4(nad ranem).
        Normalnie lepiej z domu nie wychodzic przed 17stą!
        Dawid tez mało je,a własciwie w ogóle,tylko mleko i owoce.Wczoraj rano zjadł 220
        mleka, potem ok 16 jabłko i o 19 znowu mleko.I duzo pił.Miedzyczasie jakis banan
        i pare winogronków(kuleczek).Dzisiaj jedziemy do siostry ,ma byc u niej
        kolezanka z chłopczykiem o tydzien młodszym od Dawidka,zobaczymy jak będą sie
        bawić.Może wieczorem wyśle w końcu aktualne zdjęcia Dawida.
        Pozdrawiam
        Aśka
        • azja.david Re: Cześć!:) 31.07.05, 22:50
          Olu i Gosiu,wysłałam w końcu aktualne zdjęcia Dawidka.Napiszcie czy doszły, bo
          chyba przez tę burze jakos dziwnie mi działa internet.
          Czy u Was tez burzowo?
          Dawidek bawił sie dzisiaj z rówieśnikiem Patrykiem.Śliczny chłopczyk,ale okropny
          łobuziak!To ja myślałam,ze Dawid to straszny rozrabiaka,ale okazalo sie, ze nie
          jest tak żle!Mama Patryka opada z sił,aż sie biedna rozpłakała jak opowiadała,
          ze jest przemęczona i juz nie daje rady.Ale naprawde, bardzo ruchliwe,
          niespokojne dziecko.Nie potrafił niczym sie zając przez moment.Moze dlatego, ze
          nowe miejsce go tak fascynowało!Dawid najchetniej bawi sie ze swoją 6letnią
          siostrą Adą.We wszystkim stara sie ją naśladować,a ona wymysla mu różne
          zabawy,oglądaja razem książeczki itd.Z 2,5letnim braciszkiem Bartkiem cały czas
          jest wojna o zabawki.Bartek poprostu wszystko zabiera co Dawid sobie weżmie, ma
          takie silne poczucie własności,ale ponoć to mija(mam nadziejęsmile)Natomiast z
          Patrykiem w ogóle sie nie Bawili.Najpierw sie obserwowali, dali sobie cześć,
          buzi,potem sie chcieli przytulic, ale jeden przwrócił drugiego.Patryk wkładał
          paluszki do buzi Dawidowi,a ja balam sie, zeby go nie ugryzł.Generalnie
          stwierdziłam, ze lepiej sie bawi ze starszymi od siebie.
          Pozdrawiam
          Aśka
          • olla1660 Re: Cześć!:) 31.07.05, 23:50
            Asiu, wiadomość doszła, ale bez załączników,
            tak że nadal nie wiem jak wygląda Dawid.
            Sprobuj jeszcze raz załączyć.

            Co do Patryka, to może on ma to ADHD?
            Ja też mam wrażenie, że mój Antek to straszny rozbójnik,
            pełen energii i chętnie bym się przekonała, że są większe rozbójniki.
            Choć współczuję tamtej mamie.

            Piszesz o 6 letniej siostrze Dawidka i 2,5 letnim bracie,
            ale rozumiem, że to cioteczne rodzeństwo?

            My właśnie jesteśmy po załatwieniu kwatery na wyjazd.
            Cieżko było, nawet nie sądziłam, że aż tak. Wszystko pozajmowane.
            Maciek wykonał ze 30 telefonów zamiejscowych
            (już widzę ten rachunek za telefon...) i znalazł jedno
            wolne miejsce i tylko na 4 doby. Trudno, pojedziemy na 4
            a potem się zobaczy... może coś się zwolni.

            Dobranoc pchły na noc...
            • azja.david Re: Cześć!:) 01.08.05, 13:28
              Olu,zdjęcia wysłane!Mam nadzieję, ze doszły!!!
              Rodzeństwo cioteczne oczywiscie.Mam starszą siostrę o 6 lat(rocznik 74),która ma
              dwoje dzieciaków.Bardzo lubie do niej jeżdzić.Ma swój duży dom,a my niestety w
              bloku sie gnieciemy.Jedyny plus to to, ze mam mniej do sprzątaniawink

              W sobote tez byliśmy nad wodą i Dawid wyszalał sie co niemiara.Nie mam problemów
              z przebieraniem, bo Dawid bawi sie nago(albo w majteczkach lub samym
              pampersie).Gdybym miała go ciągle przebierać tez bym miała dość!

              Olu, życze udanych wakacji i pieknej pogody!I rób duzo zdjęć, to pooglądamy jak
              wróciciesmile
              A pani Piopal chyba juz na wakacjach?!Takiej to dobrze!

              Pozdrowienia dla dzieciaków
              PAPA
    • mamaigora1 Ale się ruch u nas zrobił w wątku ;-))))) 01.08.05, 08:21
      Sobota była faktycznie upalna, ale w niedziele to nad jeziorem powidzkim padało
      do południa, także zwinelismy sie do dziadków na obiad bo Igor ograniczony
      miejscem histeryzował, że mama nie chce go puszczać do błotka ;-(((( ale ile
      mozna dziecko przebierac w ciagu dwoch godzin, przeciez i matce na wyjeździe
      może sie skończyc zapas suchych spodni, no nie ?

      Urlop przesunięty na druga połowe sierpnia i tradycyjnie bedziemy siedziec na
      powidzkim - Igor sie wyszaleje przynajmniej, na miejscu basenik, piaskownica i
      dojeżdżający piesek-jamnik dziadków - nad jeziorem mały po całym dniu zawsze
      dobrze śpi wink))

      Życzę Wam urlopowiczki przyjemnej pogody nad woda - bo chyba wszystkie jedziemy
      nad wodę (jakąkolwiek ) wink))
    • olla1660 Na wylocie... 02.08.05, 00:05
      No prawie jestem na wylocie, w końcu jedziemy w środę,
      ale dzisiejszy dzień miałam taki, ze mi się już odechciało wszystkiego.
      Siedziałąm w pracy od 10.00 do 21.30, odeszłam od komputera raz na siusiu,
      kolega zrobił mi kawę, a zjadłam od rana do 23.00 (kiedy to mąż podał mi objad)
      tylko jagodziankę - koszmar.
      Nawet mi się nie chce myśleć o pakowaniu. Najchętniej zostałabym w domu
      i nic nie robiła, wyłączyła komórki. Strasznie jest być niezastąpionym w
      pracy...

      Właśnie oglądam zdjęcia Dawida-nudysty. No słodki jest chłopulek, oczęta
      wielgachne i ta porażająca ilość zębów... cała gablota. Ale chyba nie jest
      podobny do Ciebie Asiu? Ty chyba jesteś brunetką?

      Jolu, czy wy też przesunęliście urlop z powodu nadmiaru pracy?
      Gdzieś zgubiłam się chyba po drodze. Wy nie mieszkacie nad Powidzkim,
      tylko macie tam działkę?

      Głowa mi pęka. Spadam padam. ola
      • mamaigora1 Re: Na wylocie... 02.08.05, 07:45
        No to Olu, jutro masz wielki dzień wink
        A mnie zawsze powtarzano, że nie ma ludzi niezastąpionych wink

        Ja urlop sama sobie przesunęłam i troszke wydluzyłam

        Pozdrawiam wszystkich urlopowiczów i nie tylko
      • olla1660 Wielki dzień... 03.08.05, 08:33
        Jak napisała Jola, mam dziś swój wielki dzień...
        wreszcie wyjeżdżamy. Tobołki zapakowane (nie było łatwo)
        i wdrogę. Na razie dziecię jeszcze śpi, ale już bliżej niż dalej.
        Pozdrawiam urlopowo i życzę Wam również udanego odpoczynu.
        • averna Re: Wielki dzień... 04.08.05, 23:20
          Ale macie dobrze... urlopowiczki. Marzyło mi sie morze, ale to pewnie dopiero
          za kilka lat, bo sama w ciąży z Kuba chyba się nie skuszę. Chociaz kto wie,
          może po sezonie wybiore się na kilka dni gdzieś nad wielką wodę, bo małą to mam
          na miejscu. Jak były upały to o dziwo, Kuba jadł naprawde dużo, ale od
          poniedziałku w ogóle nie chce mi jeśc obiadów, czym mnie oczywiście martwi.
          Poza tym zrobił sie marudny, dzisiaj to byłam już bliska załamania. Ja nie
          cierpię upałów, ale widzę, że mojemu dziecku one w ogóle nie przeszkadzały, a
          nawet służyły.
          Dzieciaczki w wieku naszych maluchów nie sa jeszcze gotowe do zabawy z
          rówiesnikami. Kuba bardzo ich lubi, a że nie ma z nimi kontaktu, to jak tylko
          dorwie jakiegos maluch to goni go , żeby dac cześc, zrobić ajka i pa pa. smile
          No, ale nie wszystkie dzieci sa otwarte na pomysł Kuby, aczkolwiek najczęściej
          reakcje rówiesników są podobne (dzieje sie to zazwyczaj w marketach)
          A teraz idę spać, bo pewnie jutro znów pobudka o 7.

          pozdrawiam
          Gośka

          PS
          Leniuchujcie i wykorzystujcie swoich mężów ile się da. Niech wiedzą, że maja
          dzieci smile
          • azja.david Wróciłam... 08.08.05, 18:55
            z Zakopanego.Miało byc jezioro a były góry.A zimno jak cholera!!!Wróciliśmy po 3
            dniach,bo nie mam zamiaru w kurtce zimowej chodzić,a Dawid ubrany byl jak na
            biegun północny jak spal w wózku.Prócz mleka i deserków ze słoika nie jadł
            nic.Dzisiaj tak samo.Ja juz nie mam nerwów!Ale marudzi bo jest ewidentnie
            głodny,otwiera paszcze po jedzenie, poczym wszystko ląduje na ubraniu i
            podłodze.Poprostu pluje wszystkim!
            • mamaigora1 Re: Wróciłam... 09.08.05, 07:12
              Pewnie nie trafiasz w jego gusta smakowe wink

              Wczoraj pokazywali, że w Zakopanem snieg padał...
              • azja.david Re: Wróciłam... 09.08.05, 11:52
                Pewnie, ze nie trafiam w jego gusta, bo ostatnio w lizakach i chipsach moje
                dziecko gustuje(starsze rodzeństwo!)Cwaniaczek, jak jest głodny to woła KA tzn.
                lizaKA!Ale dzisiaj ładnie kanapeczkę z szynką opylił i to mnie cieszysmile A w
                samym Zakopcu śniegu nie było, tylko wysoko w górach,ale i tak zimno jakby mial
                zaraz spaść.A Wy Jolu kiedy urlop?I czy Igor ma apetyt na normalne jedzenie,czy
                tez wydziwia?Pozdrawiam
                Aśka
                • mamaigora1 Re: Wróciłam... 09.08.05, 12:38
                  Urlop od piatku, a Igor nawet ostatnio troche kanapki z szynka wciągnął -
                  czekoladke lubi i owszem, a lizaków nie zna - bo jedynak wink
                  Reszte je jak zwykle - tylko porcje sobie okroił ;-(
                  • azja.david Re: Wróciłam... 09.08.05, 12:50
                    Dawid tez jedynak,ale ma cioteczne rodzenstwo,z którym spedza bardzo dużo czasu.
                    Ciesze sie, bo coraz ładniej sie bawią,ale te lizaki.......... a zębów umyc nie
                    da, pieron jeden!
                    • mamaigora1 Re: Wróciłam... 09.08.05, 13:43
                      U nas ostatnio, żeby małemu umyc zeby wieczorem to potzreba dwóch osób - jedna
                      kicha (robi apsiki) a druga w tym czasie szczotkuje zeby w otwartej paszczy wink
            • olla1660 I ja wróciłam... 09.08.05, 14:58
              ... z nad morza.
              I wiesz Asia, mozemy sobie podać ręce. Mój urlop też się nie udał.
              A może napiszę inaczej, był inny niż zaplanowaliśmy.
              Morze Antek zobaczył, a owszem, w środę. Spędził tam 3 godziny w dniu
              przyjazdu, wieczorkiem, bawiąc się w piasku i było super.
              Natomiast już w nocy przyszedł niż i padało jak z cebra całą noc i cały poranek.
              Może byśmy to przeczekali i znaleźli sobie rozrywkę, bo i tak nie pojechaliśmy
              tam opalać się, ale... kwatera, którą znaleźliśmy była fatalna a nic innego nie
              udało nam się znalezc - wszystko bylo pozajmowane. Kobitka, ktora nam
              wynajmowala ten pokój wprowadziła nas w błąd. Dopytywaliśmy się o wygląd
              podwórka i pokoju właśnie pod kątem Antka, żeby teren był ogrodzony i w miarę
              bezpieczny, jakaś trawka, ławeczka. Wszystko to miało być. I owszem, teren był
              ogrodzony (miał parkan) ale brama była cały dzień otwarta, a 10 m dalej
              ruchliwa ulica. Na podwórku była trawka, ale stało na niej 5 przyczep
              kempingowych, wynajmowanych turystom, a przy każdej samochód (co akurat Antkowi
              się podobało). Przed każdą stały leżaczki, opalali i grilowali ludzie.
              Istny "pekin". Po nocnych opadach, na podwórku zrobiło się błoto, Antek
              umorusany po pachy (jemu to odpowiadało, mi mniej). Już nię będę opowiadać o
              wyglądzie pokoju, ale uznaliśmy z Maćkiem, że ludzie nie mają wstydu. Dla mnie
              to byłby straszny obciach wynajmować kwaterę w takim stanie i jeszcze
              twierdzic, że to luksus. Generalnie był nawet grzyb na ścianie.

              Tak więc uciekliśmy z tamtąd już następnego dnia, z myślą powrotu do domu, ale
              zrobiło nam się szkoda tych wakacji i spróbowaliśmy szczęścia na mazurach.
              Skutek poszukiwań był równie marny. Wreszcie zdecydowaliśmy się pojechać na
              działkę rodziców Maćka, z murowanym domkiem, trawką, huśtawką - 100 km przed
              Warszawą, jadąc z Gdańska (czyli mieliśmy po drodze). Okazało się, że tam
              wogóle nie padało, wręcz było ciepło, Antek się wyszalał, my mogliśmy się
              wreszcie troszkę zrelaksować, napić się piwka, zaoszczędziliśmy pieniądze.

              Szkoda nam morza, ale chyba już nigdy nie pojedziemy w ciemno z maluchem na
              wczasy. Pogody to się nie da przewidzieć, ale właśnie pod kątem ewentualnej
              niepogody trzeba wybierać miejsce wypoczynku.

              ola
              • mamaigora1 Re: I ja wróciłam... 10.08.05, 11:36
                No tak Asia i Ola wróciły z niezbyt miłymi wspomnienaiami - a ja w zasadzie
                ciesze się, że urlop przesunęłam, bo w przeciwnym wypadku tez juz bym prawie a
                niego wracała, a tak to wyjeżdżam dopiero w piatek/sobotę wink

                Kupiłam na allegro Igorowi stolik małego majsterkowicza i bata na siebie
                ukręciłam bo teraz mały biega po całym domu z młoteczkiem w ręku az strach,
                żeby w TV nie grzmotnął ;-( na szczęście na dwor młoteczka nie bierze, wtedy
                wystraczaja mu w łapce listki i kasztany wink
    • lauracorciaasi pomoc 10.08.05, 12:06
      Drogie Mamy,
      Zwracałam się już do Was z prośbą w marcu. Piszę pracę magisterską i potrzebuję
      mam, które byłyby chętne i miały czas wypełnić ankietę. Niestety ta ostatnia
      zawierała liczne błędy i nie mogłam brać pod uwagę wyników, które z niej
      uzyskałam. Mam nadzieję, że ta wersja będzie już ostatnia i poprawna. Będę
      bardzo wdzięczna za udział. Jeżeli któraś z mam ma pomysł, co mogłabym
      zaoferować w zamian, jestem otwarta na wszelkie propozycje. Oczywiście wyniki
      mojej pracy, prześlę każdej zainteresowanej uczestniczce.
      Bardzo dziękuję za pomoc i pozdrawiam wszystkie mamy i maluszki.

      Praca dotyczy korzystania przez rodziców z Internetu. Zawsze można wcześniej
      przejrzeć pytania.. Bardzo goni mnie już czas. Proszę pomóżcie.

      Asia, mama 18 miesięcznej Laurki 
      Ps. Jeśli jest chętny jakiś tata, to też serdecznie zapraszam do wzięcia udziału




      • azja.david Re: pomoc 10.08.05, 20:23
        Witaj Olu!Widzę,że pogoda dała nam niezłego kopa!No cóż,dobrze,że chociaz u
        dziadków trochę odpoczęliście.A ja nabawilam sie zapalenia zatok i biore
        zastrzyle domięsniowosadJuz mam dosyć!Porobiły mi sie zrosty, bardzo to
        boli.Musze okładac altacetem........sad
        Dawid dzisiaj śpi u babci.Ostatnio nie chce nigdzie zostawać, bardzo płacze i
        cały czas wola mama,mama.Ale trudno,musimy wytrzymac, bardzo żle sie czuję,
        musze odpocząć i porządnie sie wyspać!We wrześniu mam 2tygodniwy zjazd na
        studia, nie wiem jak to będzie.Pewnie wezmego z sobą,niewiem,zobaczymy.Jak mial
        11 miesiecy tez mialam taki długi zjazd, to został z moja mama i mężem,ale po 3
        dniach sie rozchorował i musialam przyjechac po niego.I po dniu wyzdrowiał,tzn.
        temperatura minęła tylko mały katar został.Tak tęsknił,ze az temperatury
        dostał..........więc ja teraz na sama myśl,ze znowu mam go zostawić wrzoda na
        żoładku sie nabawie!

        Asiu,mamo Laury.Jak będziesz potrzebowała pomocy w sprawie tej ankiety to ja
        oczywiscie,ze pomogesmile.A może dołączysz do nas, bo Twoja niunia chyba też z lutego?
        Pozdrawiam
        Aśka z Dawidkiem
      • olla1660 Re: pomoc 11.08.05, 10:38
        No ja oczywiście też mogę pomóc.
        Mój mąż na psychologii też musiał robić ankiety,
        więc wiem jak to jest - znalezc chętnego...
        Przyślij ją na gazetowy adres mailowy.

        Asiu, to fatalnie z tymi zatokami. Wspolczuję bardzo.
        Zwłaszcza zastrzyków i bólu, bo domyślam się, że chore zatoki
        to pewnie bolą. To ten wyjazd wakacyjny tak Cię załatwił?
        Ja też się troszkę podziębiłam, Antek zresztą również.

        A co do tęsknoty dziecka za mamą, Antek też ma takie fale
        przywiązania do mnie, ale jako, że od małego przebywał
        z różnymi ludźmi, a teraz opiekuje się nim niania, potrafi
        się łatwo zaaklimatyzować w nowej sytuacji.
        Wrzesień, co prawda niedługo, ale może coś się zmieni...
        A daleko od domku studiujesz? Bo hjakbyś małego zabrałą ze sobą,
        to też musiałabyś go tam z kimś zostawiać na czas zajęć.

        Jolu, nam się nie udało, ale wszystko wskazuje na to, że Ty będziesz miała
        pogodę urlopową, czego Ci serdecznie życzę.

        W sobotę mamy wesele znajomych i już jutro wywozimy Antola do dziadków
        na tę działkę, która uratowała nam urlop. Antek uwielbia tam być.
        Chyba dlatego, że ma tam dużo swobody, a to taka rogata dusza.

        Pozdrawiam
        ola
        • azja.david Ale Wam dobrze........ 11.08.05, 12:39
          Olu!Ja bardzo lubie wesela,ale niestety,jakoś ostatnio nikt sie wśród przyjaciół
          ani w rodzinie nie żeni.Więc zazdroszcze i udanej zabawy zycze.Masz już kreację?
          Zawsze mam z tym problem,jak musze cos eleganckiego włozyc, bo ja raczej na
          sportowo zawsze.
          Studiuje w Krakowie,wiec Marcin(mąż)musiałby z nami jechac.Ale najpierw pojade
          sama,a jak bedzie sie cos działo,to przyjadą do mnie.
          A Zatoki bolą jak cholera!Jeszcze w czasie ciąży miałam cały czas katar,ale z
          oczywistych wzgledów nie leczony antybiotykiem.Potem karmienie i tak troche
          zaniedbałam sprawę,az w końcu nieustepujący ból głowy przez 2 tygodnie zmusił
          mnie do wizyty u laryngologa.Zdjecie RTG-ostre zapalenie zatok!No i zastrzyle!
          Nikomu nie życzę!

          Jolu,równiez życze duzo słonca i udanego urlopu!
          Avernooo!Odezwij się!Juz nie wspomnę o pani Piopal i pozostałych!wink

          Pozdrawiam-Aska
          • olla1660 Re: Ale Wam dobrze........ 11.08.05, 13:21
            No mam kilka dyżurnych kreacji, choć ja też preferuję raczej styl swobodny.
            Ale najwiekszy problem to mam zawsze z eleganckimi butami.
            Nie lubię butów. Niektóre panie je kolekcjonują a mi wystarczyłyby wygodne
            sandały, no ale do kreacji sandały nie pasują.
            Na kupowanie nowych, eleganckich nie mam ochoty i szkoda mi kasy.
            Mam takie jedne stareńkie, czarne, na obcasie - może nikt nie zauważy że takie
            stareńkie. A generalnie, to choć tez lubię wesela, to jakoś mi się nie chce tam
            iść.
          • mamaigora1 Re: Ale Wam dobrze........ 11.08.05, 14:34
            Dzięki za życzenia urlopowe, ale jeszcze jutro z Wami będę - chyba w sobote
            wyruszamy wink podobno ma byc do 23 stopni na weekend - zobaczymy, byle nie
            padało wink

            A ja wesel nie lubię, a buty czarne dyzurne z czasów studenckich tez posiadam i
            uzywam na takie okolicznościwink Preferuje styl sportowy, chociaz u mnie w pracy
            jeansy zabronione niestety!
            • azja.david Witam Ole i Jole... 12.08.05, 15:18
              bo chyba wiecej nikt tu juz nie zagladasad a szkoda.Jola wyjezdza,wiec zostaniemy
              same z Olą!
              Olu,ja teraz częsciej na lutówkach,bo tam przynajmniej cos sie dzieje.Ty chyba
              tez?Prawda? Pisałas,ze obciełas Antkowi włosy?Dlaczego?Zaczęły mu
              przeszkadzac?Wyglądał tak bosko!
              Ja z zębami tez mam nieciekawie.We wtorek usówam ósemki-BRRRRRRRRRRRRR!!!

              Buziaki
              PA
              • olla1660 Witam Jolę i Asię 12.08.05, 16:22
                No same jesteśmy to fakt, ale mam nadzieję, że to przejściowy stan, bo jestem
                przywiązana do tego miejsca. Mam nadzieję, że Piopal się wreszcie odezwie.
                Może odcieli jej łącza? A Averna to pewnie rzadko się będzie odzywała z
                wiadomych względów. Ja też tam zaglądam, bo dzieje się faktycznie dużo,
                nawet za dużo. Ja czasami nie ogarniam.
                A włosów ANtkowi nie obciełam tylko podcięłam, tak na prawdę to nie tak bardzo.
                Jemu rosną bardzo szybko te włosiska i muszę czasem decydować się na
                radykalniejsze rozwiązania. Ale na obcinanie maszynką "na łyso" bym się nie
                zdecydowała.

                Synalek już wywieziony do dziadków, rewelacja!!! A jutro szaleję do białego
                rana. Moje stareńkie buciki odebrałam od szewca i ten cudowny pan nawet mi je
                zapastował. Wyglądają prawie na nowe. wink

                Czy te żeby to ze względu na zatoki Ci rwą?

                Lece. Pa
                • olla1660 Asiu 12.08.05, 16:25
                  ... w mym ostatnim pytaniu do Ciebie "żeby" to oczywiście miały być "zęby".
                  • azja.david Re: Asiu 12.08.05, 16:50
                    Domyśliłam sie ,ze chodzi o zęby.Mnie tez bardzo czesto zdarzają sie takie
                    pomyłki literowe.Tak,ze wzgledu na zatoki.Bo lekarz powiedzial,ze to ma duzy
                    zwiazek i te bóle głowy moga tez byc od zepsutych ósemek.Więc nie mam
                    wyjścia,trzeba rwać!sad

                    Na lutówkach dla mnie tez duzo za dużo.Czy niektóre mamy naprawde nie mają
                    żadnych obowiązków?Ja widze po sobie,ze jak pozwole sobie na zbyt wiele przy
                    komputerze,to potem ani obiadu ,ani posprzatane......

                    Wiec udanej zabawy i oby buty wytrzymaływink

                    PAPA
                    • olla1660 Re: Asiu 12.08.05, 17:18
                      Też się czasem nad tym zastanawiam. Przeczytanie wszystkich postów zajmuje mi
                      pół godziny, potem trzeba coś napisać. A wszystko to czas, czas, czas. Mam tyle
                      do robienia w domu, że nieraz szkoda mi czasu. Mnie mało przy Antku pomaga mąż.
                      To znaczy pomaga, ale najważniejsze rzeczy i tak robię ja. Poza tym jak się
                      oddalę do pokoju z komputerami (gdzie Antek nie ma wstępu i zagrodzony jest
                      bramką) to zaraz Antek karze mi do siebie wracać. Muszę być na jego oku, nawet
                      jeśli aktualnie nie jestem mu potzrebna.
                      A za życzenia udanej zabawy dziękuję. Mam nadzieję, że buty wytrzymają.
                      • azja.david :( 13.08.05, 21:55
                        Ola na baletach,Jola na wakacjach,Dawid u babci.........ide spać................
                      • piopal JESTEM... 17.08.05, 11:13
                        No jestem,zaległości mam od cholery i jeszcze ciut,mam nadzieję ze szybko je
                        nadrobię.Nie było mnie z powodu braku czasu-zaczęłam pracowac i jakos ciężko mi
                        znaleść czas na klikanie-pracuje w "durnych"godzinach które akurat mi pasują
                        ale organizm domaga się snu i nie ma siły dlatego każdą wolna chwilę spędzam w
                        pozycji horyzontalnej.
                        Stefan specjalnie nie odczuwa mojej nieobecności bo po 10-ej jestem juz w
                        domu,a wstaje koło 7-8(mam do niego fajną dziewczynę i oczywiście jest mój brat
                        do pomocy).Zębów nam nie przybyło,jestesmy na etapie 6 sztuk i ani jednego
                        więcej,z jedzeniem dalej tak sobie-nie je żadnych wędlin ani kanapek,z mięsa
                        tylko mielone,czasami kaszka na zmianę z serkiem albo jogurtem i broń boże
                        mleko krowie-po paru dniach ma kropki czerwone nawet na piętach.Dieta niestety
                        mało urozmaicona-czasami nadrabiamy owocami.A z nowości uwielbia słonecznik...
                        Mało gada,trochę mnie to martwi bo wcześniej było jakieś mama,dada,baba itp.a
                        od dwóch m-cy tylko jakies dżwięki ale poza tym jest OK,może to nie jego czas
                        albo nie ma nic do powiedzenia...muszę się uzbroić w cierpliwośc,a i jeszcze
                        odstaje ciut wagowo i wzrostowo od rówieśników-78 i 10,waga się nie przejmuję
                        bo wole takie szypiorki ale wzrost-obawiam sie że to po tatusiusad(mało rosły
                        okaz).
                        Kończę na razie i postaram sie juz "być",pozdrawiam Agnieszka
                        • azja.david Re: JESTEM... 17.08.05, 11:23
                          WTAMY,WITAMY I PROSIMY O JESZCZE!!!smile

                          Olu,jak po weselu?Wybawiliscie się?A jak Antek u dziadków?Grzeczny?

                          Dawid miał wczoraj szczepienie i w nocy troche przygorączkował.Dostał
                          paracetamol w syropku i jest ok,tylko taka maruda!
                          Pozdrawiamy
                          Aśka
                          • olla1660 Po weselu 17.08.05, 18:14
                            Na weselu było bosko. Cudnie się wybawiłam,
                            a tak mi się cholernie nie chciało iść.
                            Ktoś mi mówił, że jak się nie chce to zazwyczaj
                            jest fajnie, bo idzie się bez oczekiwań.
                            Wina wypiłam ciute za wiele i to w pomieszaniu z toastową
                            czystą-przezroczystą. Położyliśmy się o 9.00 i całą niedzielę
                            przekisiliśmy w łóżeczku, z przerwą na śniadanio-obiado-kolację
                            w postaci kalafiorka z fasolką szparagową.

                            Antka odebraliśmy dopiero wczoraj wieczorem.
                            Antkowi tam jest jak w raju. Strasznie się ucieszył na nasz widok,
                            ale na pytanie czy chce wracać do domku odpowiedział ee, czyli nie chciał.
                            Przywiózł od dziadków nowe słówko - dynda. To znaczy mucha. .......?????
                            No takie ma dziecko skojarzenia.

                            A teraz przywitania:
                            Piopal, no nareszcie kobito bom się już obawiała co z tobą!!!
                            Napisz coś więcej o swojej pracy. ^ zębów u Stefana to nieźle w tak krótkim
                            czasie.

                            Asiu a jaką szczepionkę robiliście małemu?

                            Kończę narazie. Pa pa. Buziaki.
    • olla1660 Re: 27 LUTY 2004 22.08.05, 12:28
      Moje miłe gdzież Wy?
      Taka cisza, ze az uszy bolą.
      Jak tam po gorącym weekendzie?
      Bo my mieliśmy ogródkowe szaleństwo.
      Antka rozpiera energia a my ledwo zipiemy.
      buzka
      • azja.david Re: 27 LUTY 2004 23.08.05, 09:05
        Witam!O 10.15 mam wizyte u dentysty-ide rwac ósemkę!Nie ukrywam,ze troszke sie
        bojesad No, ale niestety,muszę.A za 2,3 dni kolejnąsad

        Olu, Dawid miał ostatnie z serii 3 szczepień przeciw polio,błonicy,tężcowi.Juz
        ma wszystkie szczepienia obowiązkowe,a za miesiąc wezmie jedną dodatkową płatną.
        Dawid ostatnio zrobił sie tak niedobry,że ja juz nie mam siły!Wysiadam
        psychicznie i fizycznie.Wszędzie włazi,na stół,na meble,a przy tym wszystkim
        czce byc bardzo samodzielny.Mnie serce do gardła podchodzi,jak widze go
        tańczącego na stole kuchennym i tak jest kilka razy dziennie.W ogóle mogłabym
        pisac i pisac o tych jego kaskaderskich wyczynach.A przy tym jakis taki maruda i
        płaczek.Drze sie z byle powodu,a głosik donosny,ze pół osiedla słyszy..........

        A mąż tez mi mało pomaga,w pracy od rana do wieczora,przychodzi zmęczony i
        pragnie w ciszy wypocząć.No i cóż, taki juz los Matki Polki.....

        Pozdrawiam
        Aska
    • olla1660 o mówieniu... 24.08.05, 13:58
      Co mówią Wasze dzieci? Jakie słówka są już w ich repertuaże?
      Antek mówi dużo, coć może mało różnorodnie.
      Od dawna gada mama, tata, baba, dziadzia, dzidzia, apu (jedzenie), pe (picie),
      myj (mycie), aba (żaba), awa (kawa), da (daj), tam (tu, tam), ne (nie) i inne...
      które ułatwiają nam komunikację.
      A ostatnio zaczął zklecać prościutkie zdanka:
      pierwsze było - pe da ma, czyli mama daj pić.
      inne - baba brum papa - babcia pojechała samochodem.

      Normalnie bąba!
      A jak jest u Was?
      • azja.david Re: o mówieniu... 24.08.05, 16:23
        Słownik Dawida:

        mama,tata,dziadzia,dzidzi,NIE! To te zrozumiałe,pozostale wymagaja tłumaczenia:
        lolo=pies
        ko=kot
        ta=tak
        bumbum=samochód,motor
        kaka=kaczka
        ba=zaba
        mniammniam=jeść
        kha=chce lizaka co oznacza,ze jest głodny
        fuu=zrobiłem kupe
        pa=piłka
        pa guu=piłka gooll!
        si=gorące,ogień
        Pierwsze zdanie: tata bumbum(tata pojechał samochodem),mama Baka pu(mamo,Bartek
        mnie zbił)

        Dla mnie też bąba!!!
        • azja.david Witam :( 26.08.05, 12:33
          Właśnie wróciłam z punkcji zatok!Ale koszmar!Dwa dni temu wyrwałam ósemke-jak
          dla mnie to dużo za dużo wrażeń.Wysiadam psychicznie......sad A za tydzien jade
          na studiować i juz w ogóle sie zaraz zapłacze..............

          • olla1660 Re: Witam :( 26.08.05, 12:59
            No nie zazdroszcze wrażeń, ale nie łam się.
            A studia, to juz ten zjazd? Wczesnie jakoś.
            To znaczy, że Cie nie będzie przez ten czas na forum?
            Smutno bedzie...
            • azja.david Re: Witam :( 26.08.05, 13:18
              Rzeczywiście jestem w kiepskim nastroju.A zjazd mam juz 2 września do 16tego!!!
              Całe 2 tygodnie!W tym schronisku mlodziezowym co będe mieszkac jest kafejka
              internetowa,wiec w wolnym czasie będe pisać.
              pozdrawiam
              Aśka
    • olla1660 Ja to dobra jestem... 29.08.05, 10:59
      z błędami ortograficznymi, które wyczyniam.
      Jak tak sobie czasem przeglądam stare posty to wyłapuje takie "kwiatki", że hej.
      Co ciekawe, jak je widzę to od razu wiem gdzie popełniłąm błąd, natomiast
      pisząc robię błędy. Zastanawiam się czemu tak się dzieje. Może klikanie ogłupia?

      A tak poza tym to u nas gorąco, Antek nabił sobie wczoraj mega guza na czole.
      Guz jest naprawdę wielki i nie robi się kolorowy, tylko jest jaki jest.
      Napił go sobie o płytę chodnikową w trakcie popychania jednego ze swoich
      ulubionych aut. Uwielbia to robić, ale chyba w tej sytuacji muszę je schować.
      Oprócz guza Antek jest w wyśmienitym humorze, więc chyba nic mu nie jest.

      Uciekam, bo Maciek mnie pogania. Jeszcze się dziś nie wybraliśmy do pracy.
      • azja.david Re: Ja to dobra jestem... 29.08.05, 14:38
        Ja też walę czasem takie byki,że aż wstyd!Najlepszy był wUzek!!!

        Biedny Antek z tym mega guzem, nie wiem jak on przezyje brak swoich ulubionych
        autek.Moze zostaw chociaz jeden......sad
        Dawid tez tłucze łbem o wszystko i gdzie popadnie, ale guzów nie widac.Wczoraj
        spadł z narożnika w kuchni pod stół!Nie widziałam tego jak spadał tylko jak już
        leżał i wył.Na szczęście nic sie nie stało, ale nic go ten upadek nie nauczył,
        bo dzis rano znowu na stole w kuchni buszował........ja już pomalu wysiadam.......

        A ostatnio nauczył sie wchodzić na sedes i odkręca wode w zlewie...uncertain

        Olu, to wy chodzicie do pracy na którą godzine Wam pasuję?Nie jestescie jakos
        ograniczeni czasowo?Fajnie macie,zaspac mozna wink
        • olla1660 ...? 31.08.05, 12:59
          Asiu, Ty to chyba już do wyjazdu się szykujesz, co?
          A Dawida w końcu zostawiasz w domku z tatą?
          Życzę Ci miłego i owocnego zjazdu... Ucz się dziecko ucz.... wink

          To widzę, że nie tylko moje dziecko nie uczy się na swoich upadkowych błędach.
          Widocznie tak musi być, że oni się wywracają i tłuką tymi łbami gdzie bądź.
          I na szczęście wszystko kończy się dobrze. Antkowy guz nadal spory i jeszcze
          nie nabiera kolorków.

          Dawid odkręca wode w zlewia a Antek w wannie. Muszę mieć go ciągle na oku bo
          albo odkręca wodę (zazwyczaj gorącą) albo wylewa wodę z wanny na podłogę.
          Robi to z premedytacją jak tylko odejdę na krok z łazienki, jak siedzę z nim
          jest wszystko ok. W końcu mi się coś zalęgnie z tej wilgoci.

          Owszem, wychodzimy do pracy jak nam pasuje. Luksus nie?
          Ja mam nienormowany czas pracy, pracuję kiedy jest praca i tyle godzin ile ona
          wymaga, a Maciek musi swoje odsiedziec, więc jak przyjeżdza na 12 to wychodzi o
          19.00. A że mamy jeden samochod i pracujemy niedaleko od seibie, to ja czekam
          na niego i wołąm co kwadrans "Maciek wstawaj!!" dostając przy tym cholery.
          No, ale on jest wybitnym nocnym markiem. Ja też kiedyś byłam, ale odkąd urodził
          się Antek i muszę wstawać rano wszystko mi się odmieniło.

          W patek jedziemy nad morze na jakieś 4-5 dni. Drugie podejście. Mam nadzieję,
          że będzie słonko.

          Pozdrawiam
          ola
          • azja.david A jednak.... 31.08.05, 13:50
            nad morze?No pewnie,wrzesień zapowiada sie bardzo słonecznie,wiec szkoda by było
            nie pojechac jak macie taką możliwość.Bo jak nie teraz to dopiero za rok,prawda?

            Dawid tez wylewa wode z wanny i tez robi to z premedytacja i specjalnie,zebym
            przyszła.Kłade wiec reczniki na podłogę i niech wylewa.Znudziło mu sie po jakims
            czasie,bo nie jest fajnie robić to, co wolno!Fajnie jest robic to, czego nie
            wolno,np.włazić na stół,wyrzucac piłki przez balkon do ogródka,bić grabkami albo
            czym popadnie w lustro lub w szybę w meblach itd.

            A z tym moim pakowaniem i szykowaniem to marnie idzie.Bo jak sie jedzie gdzies,
            gdzie sie nie ma ZUPEŁNIE ochoty jechac ,to tak jest.Co innego gdybym jechała
            nad morze.......wink
            A z zostawieniem Dawida sprawa wygląda tak:
            Zostanie z moją mamą,która nie pracuje,ale troche ze zdrowiem u niej
            kiepsko,więc martwie sie,ze sobie nie poradzi przez tak dłudi czas.Co prawda
            jest jeszcze mój tata,który pracuje i bedzie pomagał mamie popołudniu.Ale ojciec
            tez ma juz swoje lata i bieganie za półtorarocznym dzieckiem pół dnia to dla
            niego meczące.A Marcin pracuje od 8 do 16-17, czasem dłuzej,więc tylko
            wieczorami moze do niego zajrzy,ale cóż on pomoże........!!!Dlatego
            chciałam,zeby Dawid poszedł na ten czas do żłobka chociaz na 4 godziny
            dziennie,wyszaleje sie z dzieciakami to będzie mamie troche lzej.Ale okazalo
            sie,ze to raczej nie mozliwe,bo są dwie grupy dzieciakówsurprisedd 4 mc do 2 lat, i od
            2 lat do 4.W tej pierwszej do której by chodził dzieci idą spac zaraz po
            śniadaniu,tak ok 10,a Dawid wstaje o 8 wiec o 10 nie uśnie!Jak przyjdzie na 9 to
            po godzinie musiałby iść spać!A ja nie chce,zeby on tam był na siłe
            usypiany!Chce,żeby bawił sie z dziecmi,ale nie będzie miał sie z kim bawic, bo
            wszyscy śpią.Natomiast starsze dzieci w tym czasie sie bawią, ale Dawid jest
            jeszcze za mały do tej grupy.Dzieciaki tam spiewają piosenki,bawią sie w różne
            zabawy,rysują kredkami itd.Jedyne wyjście,to budzić go ok 7 a wtedy zaśnie w
            żłobku ok 10-11, ale nie wiem czy to dobry pomysł.Zresztą znam moją mamę i
            wiem,że ona nie będzie miała sumienia budzić go jak smacznie spi.

            Przepraszam za długi post,ale musiałam sie wygadać.......

            Udanych wakacji, tym razem bez grzybawink
            Pozdrawiam
            Aska
    • mamaigora1 I po wakacjach... 31.08.05, 13:42
      meldujemy sie po wakacjach wink
      Było naprawde super...

      U nas tez 6 zębów -jak u Stefana...
      Z gadaniem nijako, ale bylismy u logopedy i jest ok (tak jak u Stefana najpierw
      było mam, dada etc, a teraz sa to jakies głoski dźwiekonaśladowcze - podobno
      tak to juz jest wink))

      Igor ćwiczy wytwale samodzielne chodzenie i niesttey zdarza sie, że upada
      uderzajac sie w głowę - czy to czesto zdarza sie Waszym chłopakom?

      A Igor jest najdrobniejszy z naszej paczki, ma 9kg i mierzy 77cm i tez
      zakończylismy temat szczepień obowiazkowych wink
      • azja.david Re: I po wakacjach... 03.09.05, 19:32
        Witaj Jolu po wakacjach!Gratuluje tych zębów,wreszcie Igorek będzie miał czym
        gryżć i przeżuwaćsmile
        A Ola pewnie smaży się nad Bałtykiem!O ile jest tam taka pogoda jak w Krakowie?
        Bo ja właśnie pisze z kafejki.Jestem już na zjeżdzie.
        Pozdrawiam
        Aśka mama Dawidka
      • olla1660 Re: I po wakacjach... 07.09.05, 12:01
        Ojej mówię wam było cudownie. Wreszcie jestem wakacyjnie spełniona.
        Było cieplutko, kwatera-domek bardzo spoko i Antek się wyszalał
        i wykąpał w morzu. Właściwie to wcale nie chciał wychodzić z wody
        a najbardziej podobało mu sie jak go zalewała fala.
        Jedyny mankament to krótkość tego wypadu - 5 dni zleciało szybko,
        zdecydowanie za szybko. A tym bardziej przykro, że tam nadal taka pogoda...
        No ale trudno.

        Jolu witaj po wakacjach. Trafiliście z pogodą idealnie. Napisz co robiliście i
        jak było, ze szczegółami. Czyżby Igor ząbkował na wakacjach? A gabaryty to
        faktycznie ma tycie. Antek ma już z 85 cm a waży ok 11 kg.

        Asiu, wytrwałości w nauce. Zjazd szybko zleci, ale w taka pogodę to faktycznie
        nie chce się uczyć i siedzieć po kilka godzin w murach uczelni. Milej by było
        połazić. A jak Dawid radzi sobie z dala od mamy? Pewnie jestescie w stałym
        kontakcie?

        Piopal obiecałaś, że będziesz pisać częściej - co z Tobą?

        ola
        • mamaigora1 Re: I po wakacjach... 09.09.05, 09:28
          No witamy wakacjuszy!!!

          U nas tez było fajnie, Igor sie wyszalał, nauczył sie wreszcie sam chodzic na
          długich dystansach (dotychczas były tylko krótkie), nauczył sie zasypiac leżąc
          przy mamie (a nie na raczkach) i w ogłóle zmęzniał nam przez te kilkanaście dni
          (no nie gabarytowo wprawdzie, ale zmęzniał wink))

          Ząbki wyszły przełom kwietnia/maja i na razie cisza - mamy ich 6 sztuk.

          A zdjęcia załaczam poniżej

          Hej mamuski - rozruszajcie sie juz po wakacjach i piszcie cos więcej wink
    • olla1660 Re: 27 LUTY 2004 09.09.05, 10:28
      Ja po wakacjach postaram się już pisać więcej, bo
      faktycznie zrobiło się pustawo.
      Asia na uczelni, Averna hoduje brzuszek, Piopal pracuje od świtu do rana...
      o innych nie wspomnę (kilka mam, które pisały sporadycznie).

      A pojawiła się, zupełnie niezauwazona, nowa mama - pannajoanna.
      Witam serdecznie. Wkleiłaś się gdzieś w środku wątków i dopiero
      dzis kiedy ustawilam sobie pokazywanie postów od najnowszego, pokazał się
      tajemniczy wpis. Napisz coś więcej o sobie i wogóle pisz.

      Buziaki ola
      • pannajoanna1 Re: 27 LUTY 2004 09.09.05, 22:50
        witam
        komputer nie jest moja mocna strona wiec nie raz cos
        nawywijam.
        Moj Bartosz trzy dni temu skonczyl 19 miesiecy i mamy za soba wiele sukcesow.
        Nie korzystamy juz z butelek, od tygodnia Barosz zasypia sam w lozeczku a nauka
        korzystania z nocnika idzie coraz lepiej.Niestety nie mozemy obejsc sie bez
        smoczka przy zasypianiu ale mysle, ze na to tez przyjdzie odpowiedni
        czas.
        Na wakacjach bylismy nad Baltykiem- prawdziwy raj dla dziecka.Balam sie troche
        drogi, jestem ze Slaska wiec czekalo nas ponad 600 km ale Bartosz zniosl ja
        rewelacyjnie.Szkoda,ze po tygodniu trzeba bylo wracac. Dzisiaj zaliczylismy
        ognisko u dziadkow- Bartosz zachwycony .Zasnal w aucie i nic go nie obudzilo
        nawet przebieranie w
        pizamke.
        Koncze odezwe sie na pewno jeszcze nie raz

        • ju8 Re: 27 LUTY 2004 10.09.05, 22:21
          Witajcie!
          Niektóre mamy mnie troszke znająsmile Bardzo podoba mi się tutaj, jest miło,
          swojsko, i nielicznie. Może jeszcze jedna mama nie zrobi tłoku?smile
          Mam córeczke Madzie, ur.22.02. Mieszkamy w Krakowie.
          Zęby - 10 (jedynki, dwójki, i lewe czwórki)
          Ciemie - zarosniete
          Smoczek - do zasypiania
          butelka - brak
          apetyt - marny (wzrot ok. 88 waga: niespełna 11 kg)
          pieluchy - tylko do spania
          mówimy - dość duzo, m.in: Mania (Madzia), Zbój (o sobie), ciólcia (córcia),
          skalp (skarb), pać (patrz), spać, kotek, hau (piesek), golop (gołąb), gusza
          (gruszka), mówa (mrówa), Maja (pszczołasmile, plosie (proszę), dekuje (dziękuje),
          mozie (może) Bosia (Bozia), opata (łopata), koćki (klocki) hopa (piłka), auto,
          kulki, ciocia, ujek (wujek), pan (pan i pani) boja (boje się), i oczywiście
          mama, tata, baba, pić, miam, oraz kilka imion
          spanie - od 5 m-ca samodzielnie w łóżeczku, czasem nad ranem słyszę: "mama,
          choć tu" więc pędze i robimy "tulki" we trójke, uwielbiam te chwilesmile
          wakacje - w tym roku niestety braksad

          to tyle w wielkim skróciesmile
          Mam nadzieję, ze nie będę intruzem. Przyznaje, ze pisuję do innego, zamknietego
          forum ale jakoś......zresztą nieważne....w każdym razie chciałabym tu pisaćsmile

          Pozdrawiam
          Justyna
    • olla1660 Joanno, Justyno.... 11.09.05, 02:01
      ... tłoku na pewno nie zrobicie wink bo tu tak w porywach do 5 mam pisze.
      Generalnie bardzo się cieszę.

      Napiszę więcej jutro, bo dziś Antek mnie strasznie umęczył. Nie spał w dzień i
      w związku z tym był nie do zniesienia. A dodatkowo upał był niemiłosierny i
      duchota taka, że myślałam, że zakończy się to elegancką burzą z piorunami.
      • pannajoanna1 Re: Joanno, Justyno.... 11.09.05, 20:50
        Burza to byla u nas pozadna.Zalalo polowe miasta ,a w okolicznych Tarnowskich
        Gorach popsula Gwarki. Ciesze sie ,ze sie do was przylaczylam.
        Male pytanie ile mleka pija wasze maluchy?Bartosz tylko raz dziennie ok 250
        ml.Ale jada duzo serkow wszelkiego typu:homogenizowane,zolty,twarozki , mnostwo
        jogurtow.czy to nie za malo? Ma 82 cm i wazy ok 12 kg. Zebow sporo bo az 16.
        Wyszla w pierwszym roku zycia i na dodatek bezbolesnie. .....mamy troche
        problemow z lewa stopa ,ale juz ponad 7 miesiecy chodzimy na rehabilitacje,
        cwiczymy tez duzo w domu i widac wyrazna poprawe!!!!
        pa pa odezwe sie jutro.
        • ju8 Re: Joanno, Justyno.... 11.09.05, 21:56
          U nas troszke padało ale burza chyba dopiero nas czeka.

          Joasiu, moja pija mało mleka, też mnie to martwi. Rano kaszka na mleku, potem
          jakis serek, czasem staram się napoić ją Inką na mleku lub koktajlej ale z tym
          różnie bywa. Raz wyżłopie a innym razem nie chce nawet spróbować.

          Z jedzeniem to u nas w ogóle jest problemsad Po prostu "niejad" i tyle.

          Do jutra
          • olla1660 o mleczku... 12.09.05, 01:40
            Witam dziewczyny.
            I nie było burzy, ani wczoraj, ani dzisiaj. A dziś choć nie było słońca, był
            tropikalny gorąc, wilgotny i lepki, brrr.

            Antek wypija w południe mleczko z kaszką - 180 ml (nie zawsze) i to samo tylko
            250-270 w nocy. Zwiększyliśmy mu dawkę nocną do tej gigantycznej dlatego, że w
            dzień bardzo mało jadł i chciałam go podtuczyć nocą. Słaby apetyt był skutkiem
            wyrzynania się 7 ząbków na raz i teraz apetyt mu powoli wraca. Dziś nawet
            wtrąbił całego pomidora. U nas jest większy problem z jedzeniem mięsa. Raz ma
            ochotę, raż nie - loteria.

            A gdzieś ktoś pisał, że dzienna dawka mleka to coś pow. 500 ml. To my jesteśmy
            blisko.

            Ide spac, bo się zaczytałam do nocy i jutro rano będe ledwo żywa. Buziaki
            • ju8 Re: o mleczku... 12.09.05, 12:27
              U nas też słonecznie, choć widac jakieś chmurki. Ponoć po południu ma być
              burza, mam nadziejeze zdąze z mała iść na popołudniowy spacer?

              Co do mleka to słyszałam o 750 ml. W takim wypadku u nas tragediasad Na taka
              ilość nie ma szans. Dodam, ze przez wiele miesięcy mała była na mleku sojowym,
              krowie zaczęłam dawać niedawno.

              Zapomniałam się pochwalić, ze wczoraj Madzia była na swojej pierwszej w zyciu
              karuzeli. Baaaardzo jej sie podobało. A jako ze siedziała w samochodziku, cały
              czas kręciła kierownicą wydają właściwe odgłosy: bruuuuum, brrrrrum, bum bumsmile
              Ja skromnie usiadłam za jej plecami bo nie wiedziałam jak małą zareaguje na
              kręcenie. Niepotrzebnie się martwiłamsmile

              Pozdrawiam
              • olla1660 Re: o mleczku... 12.09.05, 13:13
                Oj Justyna 750 ml mleka to chyba za dużo. To musiałyby jeść samo mleko.
                Piszesz, że dajesz krowie mleko, ale modyfikowane oczywiście?
                A dawałyście juz takie z kartonika?

                No to fajnie, że wam sie karuzela udała. Antek to by ocipiał z radości jakby to
                zobaczył. Jest zaciekłym fanem motoryzacji, ostatnio nawet gazetę motoryzacyjną
                wysępił w sklepie i teraz sobie ogląda samochodziki, pokazuje palcem a ja mu
                czytam jaki to - szczególnie podoba mu się Kia - Rio.

                Ale to ciekawe, że dziewczyny tez wiedzą do czego służy autko, pewnie z
                obserwacji otoczenia. Zastanawiałam się też czym najchętniej bawią się 18-
                miesięczne dziewczynki. Lalki, misie, klocki, garnki, wózki? Jak to jest u
                Madzi?

                A my wsobotę kupiliśmy Antkowi taki duży traktor na pedały. Na razie Antek
                nawet sie wdrapać na niego nie może i nie dosięga nóżkami do pedałów, ale
                bardzo elegancko pcha go sobie po trawniku.

                No właśnie, a jak Ty zniosłaś to kręcenie na karuzeli? Mnie to się zaraz robi
                niedobrze. Tak na stare lata mi się porobiło.

                Pozdrawiam
                • ju8 o mleczku, autkach i karuzelach:) 12.09.05, 14:51
                  No właśnie, też mnie przeraziła ta ilość 750. Chyba ze cos zle przeczytałamsmile A
                  jeśli chodzi o mleko to daje takie z kartonu (przegotowane). Najpierw
                  próbowałam na kaszkach mlecznych, serkach, jogurcikach a potem dałam mleko i
                  jak na razie bez żadnych skutków ubocznych. Ide w tym tygodniu do lekarza to
                  jeszcze o wszystko dokładnie się wypytam.

                  Madzia najchętniej bawi się....autkami. Potem są klocki z których
                  buduje "galas" dla autek rzecz jasna. Oczywiście ma lalki, misie, wózek itd. W
                  każdym razie obecnie najfajniejsze to co ma przynajmniej 2 kółkasmileMagda lubi
                  też rysować (nam każe rysować "ciuchciuch" ona najchętniej rysuje "hau".)
                  Madzia pewnie bardzo by zazdrościła Antkowi pojazdusmile A propos Antoś ma podobny
                  gust do mojegosmile

                  Co do karuzeli to mąz śmiał się ze mnie, że nie siadłam na niej z powodu
                  bezpieczeństwa dziecka a dla własnej przyjemnoścismile To fakt. Wręcz maniacko
                  uwielbiam wszelkiego rodzaju "kręciołki". Chociaż muszę się przyznać, ze odkąd
                  Madzia jest na świecie zaczełam odczuwać strach na tego typu przybytkach.
                  • olla1660 Re: o mleczku, autkach i karuzelach:) 12.09.05, 15:12
                    O to może i ja się przerzucę na mleko z kartonu...
                    No to Madzia byłaby świetnym kompanem zabaw dla Antka - te same motoryzacyjne
                    zainteresowania. A w kwestii podobieństwa gustów, czy chodzi o Kie-Rio?
                    Kurcze, ja z Antkiem rysowałam dawno temu i teraz musze na nowe sprobować
                    porozwijać talenty. Wczesniej bałam się o jego zdrowie wink bo zaraz zwiewał z
                    tymi kredkami i bałam się, że straci oko lub co innego.

                    A propos, zasób słownictwa Madzi jest imponujący. U Antka z dnia na dzień widać
                    postępy, ale do Madzi mu daleko. Na szczęście postawowe swoje potrzeby umie mi
                    zakomunikować. Śpi niestety/stety z nami, łóżeczko się nie przydało, ale powoli
                    muszę coś z tym robić..., choć uwielbiam przytulać w nocy to małe ciałko.

                    A czemu nie byliście nigdzie na wakacjach? Czyżby jakaś praca, czy może brak
                    kasy? A wasze zdjęcia na łódce to nie wakacje?
                    • pannajoanna1 Re: o mleczku, autkach i karuzelach:) 12.09.05, 18:57
                      Uwazam, ze na mleko w kartonie (typu laciate, mlekowita) to nasze maluchy sa za
                      male. podobno do trzeciego roku zycia powinny pic tylko modyfikowane. Bartosz
                      pije Nestle.Pojawilo sie teraz bebiko w kartonach.Fajna sprawa, Bartosz
                      zaakceptowal
                      ale niestety troche drogie.Pozostaje przy mieszankach w
                      proszku. Moj maluch tez uwielbia wszelkie brum brumy.
                      Rozpoznaje niektore modele bezblednie: moje taty, babci, dziadka pozna nawet
                      jak maja inne kolory.A tramwaje i autobusy to juz robia furore.Czasami moja
                      siostra zabiera Bartosza na wycieczke . Sztyka przekonac go potem aby wysiadl
                      np. z tramwaju.Jak odbieram Bartosza od rodzicow to musze zrobic rundke po
                      dzialce z dzieckiem na kolanach. Za kierownica!
                      Typowy facet!
                      Moje dziecko jest zakochane w teletubisiach.Mamy wszystkie w domu .Mowi na nie
                      Lala po. wspaniala bajka dla dzieci w tym wieku. Polecam. Leca
                      rano ok 7.40 na dwojce.
                      Pozdrawiam
                      Asia z Bartoszem
                      • ju8 Re: o mleczku, autkach i karuzelach:) 12.09.05, 23:38
                        Asiu, właśnie musze przeprowadzic poważną rozmowę na temat mleka. Ja pracuje w
                        słuzbie zdrowia i tyle opini co lekarzysad I bądź tu madry. Bebiko w kartoniku
                        miałam, skończyło się wielkim pluciemsad
                        Co do pojazdów to NAJ dla Madzi jest kopara. Z powodu pobliskiego rwmontu miała
                        mozliwość zasiąśc za kierownica tejże maszyny dwukrotnie. Mała zozła siedziała
                        na kolanach u obcego faceta, zamykała drzwi od szoferki i mówiła "papa mama".
                        Nie mówiąc juz o wstydzie jaki zrobiła w zoo. Wszystkie dzieci zachwycały sie
                        szympansem a Madzia.......koparką. (akurat była przpudowa terrarium)

                        Jeśli chodzi o teletubisie to jest fenomen. Moja gapi sie w ekran z rozdziawiona
                        gęba i bardzo rozpacza jak sie kończą. Przynajmniej moge rano wszystko zrobić bo
                        o 7 sa na BBC Prime a zaraz potem na dwójcesmile W miedzyczasie jest przerwa akurat
                        na sniadankosmile

                        Olu, brak wakacji=brak kasysad A zdjęcia są z wypadu do moich rodziców. Dlatego
                        nie nazywam tego wakacjami. Nie narzekam jednak, niektórzy nawet tyle wakacji
                        nie mają. Jednak mój organizm domaga się nadmorskiego klimatusad Może za
                        rok....... Co do gustów to miałam na myśli nie tyle model co markę. Taka Sorento
                        mogłaby stać w garazusmile

                        Co do mówienia to fakt, radzi sobie nieżle aczkolwiek mówi jeszcze dośc
                        niewyraźnie. Jednak z dnia na dzień widze postępy. Taki typsmile

                        Miłej nocki
      • olla1660 teletubisie... 13.09.05, 00:14
        ... są the best. Antek też się w nie wgapia jak zaklęty.
        Niestety sporadyczne na to trafiamy, bo nie jesteśmy rannymi ptaszkami i tylko
        czasem (tak jak dziś) Antek się zapomina i wstaje przed 7.00. Nie wiedzialam
        nawet, że teletubisie są codziennie.

        Wrócę do tematu ulubionych pojazdów naszych dzieci. Dla Antka to oczywiście
        traktor, choc koparką też nie pogardzi (zwłaszcza tą, którą odkopała wielką
        kość dinozaura - znacie to?) . A kiedy byliśmy w ZOO to jemu wpadły w oko takie
        małe samochody, którymi jeżdżą pracownicy, takie małe białe jak papamobile...
        malaxy, melexy?

        Uciekam, na razie
        • pannajoanna1 Re: teletubisie... 13.09.05, 08:37
          My znamy teletubisie od dawna. Sama zaczelam kupujac plyte z bajka.Rano
          ogladamy tylko na dwojce bo moja kablowka nie nadaje BBC prime.Tam oglada ok 15
          jak jest u babci.

          Moj Bartosz to prawdziwy ranny ptaszek.Pobudka o 6 rano to norma. A i tak juz
          jest lepiej bo zaczelam go klasc ok 21. Jak szedl spac o 20 to rano wstawal
          przed 5!!!!!! I co z tego, ze zasypial przed 8 skoro ja juz nie moglam sie
          polozyc do lozka. Wieczorem za to padalam ok 22 co nie za bardzo sie podobalo
          mojemu mezczyznie - on to to prawdziwa sowa potrafi siedziec do 2 w nocy. Dla
          mnie niewykonalne.
          A jak dlugo wasze maluchy spia w ciagu dnia? Bartosz zasypia ok 12 i spi 2 2,5
          godziny. no to u babci bo w weekendy kiedy jest z nami to spi tylko 1.5
          godziny. A jak jeszcze jest z nami jego brat (14 lat) to juz w ogole nie chce
          sie polozyc.
          U mnie dzisiaj paskudna pogoda. Pada i pada i pada. Nawet mocno sie ochlodzilo -
          tylko 12 stopni
          Zbieramy sie bo idziemy do lekarza. Moze nareszcie uda sie zaaplikowac
          ostatnia szczepionke.
          Odezwe sie wieczorkiem.
          Pa pa
          Asia z Bartoszem
        • mamaigora1 Re: teletubisie... 13.09.05, 10:06
          U nas teletubisie odeszły w niepamięc (faktycznie pora nieludzka, więc
          nagrywalismy Małemu i puszczalismy potem) - jakos Mały w ogóle sie na nich nie
          poznał, prym wiedzie Stinky i Jake, Elmo.

          Z pojazdów wszystkie samochody osobowe, a w szczególności sportowe wink)))
          • ju8 bajki, spanie ....... 13.09.05, 11:39
            Madzia śpoi od 21 do 7 rano. Wstaje razem z nami. W weekend spimy czasem do 8.
            W ciągu dnia śpi od 12 do 14, 14.30. Jeszcze niedawno spała 2 x dziennie.

            Jeśli chodzi o bajki to mała więcej nie ogląda. Staram się aby jak najmniej
            siedziała przed telewizorem. Z jej rozbrykana natura to nie trudne bo i tak ja
            nosismile

            A dzisiaj ma katarek i w nocy lekka gorączkasad Dzieciaki zaczynaja chorować w
            przedszkolach apotem rozsiewaja zarazki w piaskownicy. Trzeba przetrwaćsmile
            • pannajoanna1 Re: bajki, spanie ....... 13.09.05, 22:44
              No i nie udalo sie nam zaszczepic. Kiedy juz wychodzilismy nastapilo oberwanie
              chmury i wrocilismy do domu. Jutro kojejna proba.
              Bartoszowi chyba tylko raz udalo sie spac do 8. Niewiele mi to dalo gdyz maz
              wstaje ok 6 do pracy.Automatycznie tez sie budze.Jeszcze pare lat i jak bedzie
              musial isc do szkoly to bedzie dlugo spac.Poczekamy.
              Elmo tez jest ok.Mini mini to fajny program dla dzieci, chociaz Bartek oglada
              bajki z doskoku.w miedzy czasie trzeba zrobic mnostwo innych rzeczy.Np wyprac
              razem z jasnymi rzeczami bulke,ktorej nie chcialo sie zjesc na sniadanie.Jak
              wyciagalam pranie z pralki to myslalam,ze sie zalamie.CCale szczescie,ze po
              wyschnieciu wszystko sie wykruszylo.
              A co z ciemiaczkiem? Bartosz jeszcze ma!
              Pozdrawiam
              Asia i Bartoszem




          • svistak o rany! 13.09.05, 22:31
            zadziwiacie mnie kobietki...myslalam ze juz tu nikt nie pisze...hmmm...
            u nas po staremu: tzn. Kubus nadal ssie piers i wielokrotnie budzi sie w nocy,
            nadal tez uzywamy pampersow... (a mialam takie ambitne plany...kiedys)
            z nowosci: ma wszystkie "nakazane" zeby, sklada dwuwyrazowe zdanka, wlazi na
            wszystkie "wyżki",
            poza tym coraz lepiej spiewa i gra na instrumentach, rysuje, maluje
            i "czyta"...zabawki sa coraz "powazniejsze" (nooo dla starszego chlopca a nie
            dla niemowlaka): klocki, ukladanki,inne pilki i maskoty,inne autka (takie,
            ktore mozna zdemontowac z uzyciem srubokreta)...nadal "obowiazkowo" dokarmaimy
            ptaki (kawki, wrony, mewy, golebie, kruki, wroble i czasem sroki oraz szpaki,
            strzyzyki), tzn. czesc juz poleeeciala ale czesc nas odwiedza kilka razy
            dziennie o stalych porach...
            coz... rok szkolny juz trwa, wiec poranek to "niemo" i maly idzie z tatu(siem)
            co dzien u babu(ni):spacer, piaskownica, kapiel, obiadek, drzemka, zajecia
            edukacyjne, spotkania towarzyskie etc.), a potem przychodzi z pracy mamu(sia) i
            daje "mniam" (zwane tez "meo") smile do wieczora zabawa (czasem polaczona z
            pracami domowymi - Kuba uwielbia pomagac przy zmywaniu naczyn, odkurzac i
            wkladac pranie do pralki),spacer,(b)aja, lala(sluchanie muzyki, czesto
            polaczone z tancem), przychodzi na 2-3 godz. tatu(ś)- mama "czyta literki
            dzieci" ,tzn. sprawdzam zeszyty, kartkowki i przygotowuje sie do lekcji.Malec
            wtulony w mame (i cyccusia) zasypia, a tata zabiera sie za dalsza prace. Ja
            koncze swoje "papierzyska" i... czas na "nocne Polakow rozmowy" z mezem tongue_out / o
            ile nasza "zywa antykoncepcja" nie przerwie i nie wezwie "nocnego pogotowia
            mlecznego"... oooo o wilku mowa... spadam: pa pa, laseczki.(chyba tu muzsze
            czesciej zagladac...)

            s.
            • olla1660 Cześć svistaku... 14.09.05, 12:11
              ... no no, koniecznie musisz częścięj zaglądać.
              No i co z tym "cycusiowaniem"? Miałaś przez wakacje odstawiać i chyba nici z
              planów... Jak się udały wakacje?

              Muszę przyznać, że Kuba ma imponujący rozkład dnia. A właśnie, apropos
              pomagania przy zmywaniu. Antek też lubi, ale u mnie na rekach... a ja niestety
              jedną ręką nie umiem (choćby to była nawet prawa ręka - taka zdolna nie jestem).
              Jak to się u Ciebie odbywa - sadzasz go na blacie, czy może na jakimś stołeczku?

              Pozdrawiam i zabieram się do pracy.
              ola
              • pannajoanna1 GORACZKA? 14.09.05, 19:38
                • pannajoanna1 Re: GORACZKA? 14.09.05, 20:29
                  Znowu cos namieszalam,ale Bartosz ma wysoka goraczke po rannym szczepieniu.Przy
                  poprzednim moim wejciu na forum wlasnie sie obudzil i domagal mojej
                  obecnosci.Dlatego chyba za szybko cos nacisnelam i poszlo puste.
                  Pierwszy raz goraczkuje po szczepieniu. Nigdy wczesniej mu nic nie dolegalo.A
                  dzisiaj 39,7 stopni. Troche mnie wystraszyl.mam nadzieje,ze szybko mu sie
                  poprawi bo jest w naprawde kiepskiej kondycji. Dobrze, ze to juz koniec ze
                  szczepieniami i nastepna dopiero za 3 lata.No chyba ze cos dodatkowego.
                  Na razie dodatkowo zaszczepilam go Hib activ ale mysle jeszcze o szczepionce na
                  odkleszczowe zapalenie .Latem mieszkamy na dzialce- prawie w samym lesie i
                  troche boje sie kleszczy.Dodatkowo mamy jeszcze kota i psa, ktore czasami
                  przynosza kleszcze.
                  Pierwsza dawke przyjmuje sie juz zima a potem chyba jeszcze dwie.Czy to dobry
                  pomysl? Co wy na to?

                  pozdrawiam
                  • ju8 Re: GORACZKA? 14.09.05, 22:02
                    Asia, ja bym szczepiła. Kleszcze to niezłe zarazy a mieszkając tak blisko lasu
                    nie trudno je złapać. A dzieci właża pod każdy krzaczek, wszędzie ich pełno a
                    kleszcze tylko na to czekająsad

                    Trzymam kciuki za Bartoszka. Ja też niedawno skończyłam sprawe szczepień, ale
                    Madzia pierwsze szczepienie miała mając prawie rok (nie licze żółtaczki).
                    Wcześniej nie pozwalał neurolog. Dlatego w tej kwestii jesteśmy poplątanismile

                    Powracając do mleka, to rozmawiałam dzisiaj z lekarką i dowiedziałam się, ze
                    dziecko 1,5 roczne spokojnie może juz pic mleko z kartonu, najlepiej 1,5 - 2 %.
                    Tak więc troche uspokoiłam się w tej kwesti.

                    Postaram się przesłać niedługo jakieś fotki Madzismile
                    • pannajoanna1 Re: GORACZKA? 15.09.05, 14:21
                      Padam z nog! Bartosz od wczoraj ma prawie 40 st goraczki. Nie pomaga nic ani
                      zimne oklady ani chlodna kapiel nic!!!!!!! Paracetamol obniza ale tylko na 2-3
                      godziny, potem znowu rosnie.
                      teraz wlasnie zasna wiec chwila odpoczynku. Do pracy nie dotarlam.
                      Mam nadzieje,ze jutro juz bedzie dobrze.

                      pozdrawiam

                      Asia
              • svistak Re: Cześć svistaku... 15.09.05, 11:56
                stawiam brzdaca na malym krzeselku, stoje tuz obo i jedna noga "kontroluje",
                wokol leza szmaty do podlogi smile hehehe, bo on uwielbia przekladanki i
                przelewanki...
                potem trzeba umiejetnie odwrocic uwage zeby bez wrzasku daj sie odciagnac od
                zlewu... i PRZEBIERAMY sie wink
                s.
          • olla1660 Szczepienia... 15.09.05, 01:50
            Cześć mamusie.
            No ja też myśle, że to bardzo dobry pomysł z tym szczepieniem.
            Przezorny zawsze ubezbieczony - jak mówią.
            A będziecie szczepiły przeciw grypie?

            Mam nadzieję, że Bartoszkowi szybko minie ten stan gorączkowy. Antek nigdy nie
            miał takiej reakcji na szcepienie, ale zawsze się obawiam, że może wystąpić. A
            może Bartosz był podziębiony i lekarka tego nie wychwyciła?

            Ja pisałam tu już kiedyś, że mamy taką lekarkę w przychodni, która zwykłąa była
            mawiać na wszystko "ja bym się tym nie przejmowała..." Ten jej tekst doprowadza
            mnie do pasji. Młoda, fajna kobitka, ale to podważa jej kompetencje w moich
            oczach.

            Co do mleczka w kartonie, no to spoko, że można dawać choć faktycznie, to mleko
            dla dzieci ma więcej substancji odżywczych i witamin i przy dzieciach-
            niejadkach lub o mało zróżnicowanej diecie to chyba lepiej podawać to dziecięce.

            Ja za to zastanawiam się nad zrezygnowaniem ze stosowania wody żywiec...
            Ostatnio czerpiemy wodę pitną z okolicznego źródła wody oligocenskiej (bo nasza
            jest fatalna, strasznie zażelaziona) i... no właśnie, a wy jaką wodę podajecie?

            Justyna, to Madzia była wcześniakiem? Skąd te zakazy neurologa?

            Spać mi się chce cholernie, więc chyba spadam choć mam jeszcze komputerowe
            prace zlecone. Może poczekają do jutra.



            Buziaki
            • pannajoanna1 Re: Szczepienia... 15.09.05, 07:38
              Ciezka noc za mna. Temperatura skoczyja do 40,6 st. Czopki zbijalt na 3
              godziny i potem znowu rosla.Teraz Bartosz ma 38.8 i troche lepiej sie czuje,
              chociaz prawie caly czas musi sie tulic do mnie. Moj kregoslup wysiada bo to
              slodki ciezar (12 kg).Chyba nie pojde dzisiaj do pracy.Na szczescie mam taka
              mozliwosc.Zobacze jak bedzie czul sie w ciagu dnia.
              Z wody zywiec jeszcse nie zrezygnowalam,zwlaszcza latem byla bardzo
              przydatna.Nasze maluchy moga ja pic juz nawet nie przegotowana.Kupowalam male
              butelki bo duza nie miesci sie w lodowce.Mleko robie na przegotowanej.Ostatnio
              kupowalam tez wode nestle ale ja zawsze gotuje zanim dam Bartoszowi. Bartek
              bardzo lubi Kubusie ,Pysie i inne tego typu soki. Ale jak idziemy na dwor lub
              gdzies jedziemy to w kubku ma zawsze czysta wode.Pija ja rownie chetnie jak
              slodki soczki.
              Lekarka odradzila mi szczepienia na grype.Stwierdzil,ze w przypadku yak
              malych dzieci rzadko sa skuteczne a skoro zaszczepilam go Hib active to
              wystarczy. Jest swietnym lekarzem wiec jej zaufam.To ona stwierdzila u 5
              5 tygodniowego Bartosza pylorostenoze i wyslala nas do CZD w Katowicach. Po
              operacji Bartosz szybko doszedl do siebie.Chociaz prawidlowa wage siagnal
              dopiero w 8-9 miesiacu.Wczesniej byl ponizej 3 centyla.
              Nie jest to jednak lekarka z przychodni.Co jakis czas umawiam sie z nia na
              wizyty kontrolne.
              Dzieki pobytowi w CZD wyktyto u Bartosz szpotawosc stop.Wczesniej nikt mi na
              to nie zwrocil uwagi. Ani w szpitalu gdzie sie urodzil ani w przychodni ani
              nawet pielegniarka srodowiskowa, ktora byla u nas w domu
              Dzieki szybkiej rehabilitacji Bartosz chodzi i biega calkiem niezle. Czasami
              nawet za szybko jak dla mnie.
              A jakie buty nosza wasze dzieci? Bartosz z wiadomych powodow musi miec
              naprawde porzadne obuwie.Kupuje tylko Bartki ale to troche szarpie
              kieszen.Bartek nawet papuci nie moze nosic zwyklych.Poradzcie moze cos
              innego.Ktos mi mowil o (chyba) Antylopach ,znacie je?
              Bartosz sie budzi.


              pozdrawiam
              Asia i goraczkujacy Bartosz
            • mamaigora1 Re: Szczepienia... 15.09.05, 09:27
              U nas szczepienie p/grypie na razie odpada u Igora - może zaczne go szczepic
              jak pójdzie do przedszkola. na razie to my Rodzicie sie szczepimy, bo z nami
              przeciez spedza najwięcej czasu i to my możemy cos przywlec z zewnątrz.

              Igor pije przegotowana wode z kranu jak skończył rok, Żywcem rozrabiałam mu
              soczki Gerbera na wakacjach i przygotowyywałam mu na miej mleczko (czasem na
              Nestle), ale w domku to juz tylko przegotowana kranówka.

              Natomiast mleko nadal podaje modyfikowane, jest witaminizowane i nie obciąża
              tak nerek Malucha jak mleko krowie - a teraz Nutricia wypuściła fajne mleko
              kartonowe dla maluchów (modyfikowane) - tylko ta cena ;-(((

              A co do szczepień, to pewnie, że gdy sa wskazania to lepiej Malucha
              zaszczepić /p kleszczowemu zapaleniu mózgu - trzeba tylko pamietać, że nie ma
              szczepień p/Boleriozie przenoszonej przez kleszcze - aha i po tych trzech
              dawkach tzreba chyba co 3 lata dawać dawke przypominającą.

              Pozdrawiam nowe Mamusie i ich dzieciaczki

              Ole tez pozdrawiam jako stała bywalczynię

              mamy, które sie nie odzywaja tez pozdrawiam
              • ju8 Buty....... 15.09.05, 09:42
                Madzia jest wcześniakiem z 36 tc urodzona w zamartwicy (2 pkt Apgar)

                Co do nóżek to musze wybrać się z moja do ortopedysad Cos mi się nie podoba,
                chodzi ładnie ale z bieganiem sa problemy. Na pewno nie ma problemów z
                bioderkami, nie wiem co ze stopami. Neurolog nie dopatrzył się zadnych anomali,
                co do bucików to zawsze starałam sie kupować takie ze znakime zdrowej stopy.
                Wiadomo w lecie biegała i na bosaka i w lemingo. Nie wiem co mi się nagle nie
                podoba. Mąż się smieje ze długo już jest spokój z madzia to sobie wyszukuje
                problemu.

                Co do wody to daje jej nestle albo cisowianke. Ona ja uwielbia.

                Buziaki
    • olla1660 Goraczka 15.09.05, 15:24
      Joasiu a byliście u lekarza? Może to jakaś reakcja akergiczna na szczepionkę?
      Nie znam się, ale bardzo wam współczuję i trzymam kciuki za szybki powrót no
      normy.
      • olla1660 A ciekawe...?? 15.09.05, 15:30
        Joasiu, a co to jest ta pylorostenoza?

        Justyna, zamartwica i 2 pkt abgar to brzmi przerażająco. Dobrze, że wszystko z
        Madzią ok. Czy to znaczy, że płód był przyduszony u Ciebie w brzuchu?

        No to mamy trzy wczesniaki w towarzystwie - Stefanek, Madzia i Igorek.

        A swoją drogą Piopal coś się nie odzywa i Averna-ciążówa. Ciekawe jak jej ciąża
        upływa? I ciekawe kiedy wróci Asia ze zjazdu uczelnianego?

        No tak, wszystko to jest takie ciekawe... smile
        • pannajoanna1 Re: A ciekawe...?? 15.09.05, 16:32
          Olu, moje dziecko w wieku 5 tygodni przestalo przyjmowac pokarm- karmilam
          piersia. Wszystko co wypil ta zwracal.Wymiotowal co 15-20 minut.

          okazalo sie ze jest to przewężenie odźwiernika.Wada wrodzona ale ujawnila sie
          dopiero kiedy Bartosz mial 5 tyg. Pokarm wplywa do żołądka ale dalej już nie
          idzie. Trzeba cos tam w srodku naciac aby przepływał dalej.Operacja trwała
          okolo godziny ale ja dziecko dostałam po3 godzinach bo musiał sie wybudzić z
          narkozy
          Ze szpitala wyszliśmy po tygodniu. Teraz wiem,że był to zabieb ale wtdy nieżle
          sie wystraszylam. Bałam się,że udławi się wymiocinami lub się odwodni. W
          szpitalu byłam oczywiście z dzieckiem. Za co musiałam coś tam zapłacić. w ciagu
          tygodnia Bartosz "schudł" o 1200 gram co przy całej wadze 3650 było b dużo!!!!

          Potem powoli nadganiał. Teraz jasteśmy pod opieką gastroenterologa bo chyba ma
          jakąś alergie pokarmową lub coś innego. Ma częste wzdęcia i brzydki zapach z
          ust.Robimy teraz badania.


          Justyno miałaś b trudny poczatek z Madzia. Gratuluje,że wyszłyście na prostą.
          Bartosz urodził sie przez cesarke bo mu groziła zamartwica . Nagle
          prawie całkowicie ustało mu tętno. Dobrze, że bylam juz w szpitalu(od pół
          godziny) szybko narkoza, pokroili mnie i za 40 minut juz widziałam
          Bartosza.Dostał 8 pkt.

          pozdrawiam

          zsia i dalej goraczkujacy Bartosz

      • pannajoanna1 Re: Goraczka 15.09.05, 15:36
        Lekarz stwierdzil, ze reakcja poszczepienna i ze to sie zdarza. Zalecil
        podawania paracetamolu i pojenie dziecka woda i mlekiem

        I czekac do jutra

        Koszmar! Bartosz pierwszy raz ma tak wysoka temperature. Teraz spi!
        • olla1660 Re: Goraczka 15.09.05, 16:24
          Trzymajcie się.
          • ju8 porodowe wspomnienia 15.09.05, 21:56
            Asiu, też nie miałaś łatwo. Mam nadzieje ze synuś szybko pozbedzie sie gorączki.
            Pocieszajace, ze takie dzieciaki gorączkuja wysoko, za to krótkosmile

            Ja miałam cholestaze ciążową. Dobrze, ze leżałam w szpitalu, bo inaczej by Madzi
            nie byłosad Zresztą skopiuje tu historie narodzin Madzi. Może napisana zbyt
            ckliwie, patetycznie ale naprawde pisząc przezywałam to wszystko jeszcze raz:

            21.02.2004 leże sobie na patologi, niestety dopadła mnie cholestazasmile Jakoś
            ciężko mi spać, dzidzia jest dzisiaj wyjątkowo spokojna, no ale ja przecież
            głównie leże, jestem spokojna, termin cc mam na 11.03.

            22.02 godz 2.20 dziwnie zaczyna boleć mnie bodbrzusze i tak nie moge spać więc
            idę zgłosić pielęgniarce. Zaraz zjawia się lekarz, jestem w szoku, bo to
            przecież niedziela a mi w końcu chyba nic się nie dzieje. Lekarz bada dla
            świętego spokoju podłącza KTG. Trudno, moja współspaczka się nie wyśpi. Mija
            jakaś godz. a mnie ciągle boli, dostaje profilaktycznie kroplówkę z
            magnezem.Usypiam.

            Godz. ok. 4.30 zaczyna mnie coraz bardziej boleć. Niepokoję się bo dzidzia się
            nie rusza. KTG jest ok. Lekarz robi USG. Z dzieciaczkiem ok ale ja zaczynam
            mieć skurcze , zapada decyzja o cc. Coś jest nie tak , skurcze co 40 sek.
            rozwarcie zero! Dzwonie do męża w drodze na salę operacyjną: Przyjeźdzaj
            rodze!!!!

            Sadzają mnie na stole, muszę wytrzymac aby dostać zastrzyk ale jak tu się nie
            ruszać jak ból jest taki wielki, jednak silą woli nieruchomieje, nic nie czuje,
            zaczyna się, modle się ciągle, przecież nie tak miało być , co się dzieje???

            Godz. 6.45. Nagle czuje takie jakby szarpnięcie i słyszę :jest dziewczynka!!
            Czekam i..........nic. Cisza, Boże czemu ona nie płacze, może to tylko na
            filmach dzieci od razu krzyczą??? Kątem oka widzę jak niosą małe bezwładne
            cichutkie ciałko, pytam czemu ona nie płacze, czemu nie płacze, boże czemu nie
            płacze???? Pielęgniarka mnie uspakaja, mówi coś o jakimś oczyszczeniu ale nie
            umie ukryć paniki w oczach, nagle słyszę , cichutkie kwilenie, moje dzieciątko,
            żyje, płaczę z bólu, strchu, radości. Przynoszą mi najpiękniejsze zawiniątko na
            świecie, jakaż ona piękna choć Blado-szara, obejmuje śliczna twarzyczkę, całuję
            i słyszę: Dziecko żyje ale dostała tylko 1 okt. Dlaczego? No jak to, przecież
            nie oddychała. Ale jest już dobrze? No wie Pani, różnie może być.
            Świat rozsypał się w kawałki,po głowie tłucze się jedna myśl DLACZEGO? CO
            BĘDZIE DALEJ?

            Wiozą mnie na salę pooperacyjną, widze mężą, w jego oczach też widze strach o
            mnie, o córeczkę.

            Mała jest w inkubatorze, ja nie moge byc przy niej, kładą mnie na sali ze
            szczęśliwą matką i jej córeczką. To nie jest sprawiedliwe. Ciągle myślę o tej
            mojej maleńkiej istocie leżącej w cieple inkubatora a nie ramion matki. Cieszę
            się bo wszytkie wyniki są ok, nie ma bezpośredniego zagrożenia życia. Pod
            wieczór mąż częściej już jest przy małej niż przy mnie, tak szybko go
            zawojowałasmile)

            W drugiej dobie przynieśli mi w końcu moją iskierkę. Nawet nie płakałam ze
            szczęścia, nie chciałam aby cokolwiek przesłaniało mi widok na to cudo.
            Odruchowo odpięłam koszulę, córeczka znalazła drogę, czułam jak każda część
            mojego ciała zaczyna żyć dla niej, czuje jak piersi napełniają się mlekiem i
            dopiero teraz jest tak jak powinno być. Cały świat przestał się liczyć,
            Zniknęła sala szpitalna, wszyscy ludzie, byłyśmy tylko my dwie, matka i córka,
            znowu razem...
          • pannajoanna1 Re: Goraczka 16.09.05, 07:53
            Kobietki chyba najgorsze za mną!!!!!!!!!

            Temperatura spadła do 37,7.

            Nawet zjadł 2 plasterki żółtego sera.

            Pokonaliśmy tę paskudę!!!!!!!!!!!!


            Pozdrawiam
            Asia z Bartoszem
            • ju8 Re: Goraczka 16.09.05, 09:41
              HURA!!!!!!
              Ciesze się Asiu, że Bartus wychodzi na prostą. Nie ma nic gorszego od choroby
              dziecka.
              Buźka
              • pannajoanna1 Re: Goraczka 16.09.05, 21:43
                Witajcie!

                Już prawie prawie dobrze.Temp 37.3. Mam nadzieję,że do rana całkiem
                spadnie.Jutro idziemy na wesele i nie wie czy brać Bartosza.?
                Zobaczę jak będzie się czuł jutro?
                Dzisiaj musiałam być już w pracy więc Bartosz był z babcią.Całkie nieźle to
                zniósł.

                Po dwóch nie przespanych nocach padam z nóg .Kłade sie spać bo jutro czeka (mam
                nadzieje) niezła impreza.

                Pzdrawiam

                Asia z Bartoszkiem ,który już smacznie śpi!
            • olla1660 Wspomnienia porodowe 16.09.05, 14:03
              Joasiu, też się cieszę, że już lepiej z Bartoszem. Jeszcze 1 stopień i będzie
              gites...

              Justyna a czytając Twoją (waszą) historię wzruszyłam się, bo przezyłaś straszne
              chwile starchu o życie własnego dziecka.

              Troszkę (ale tylko troszkę) przypomina mi to moją historię.
              Ja tez urodziłam przez cc, 11 dni po terminie, 24 godziny po odejściu wód
              płodowych. Próbowałam urodzić siłami natury, podawali mi oxytocynę, końskie
              dawki, ale nie było żadnego postępu przy rozwarciu, nic. Kolejni lekarze
              przerzucali pomiędzy sobą podjęcie decyzji o zrobieniu cc i odwlekali ją. Ja
              się męczyłam, ale oddział był bardziej pochłonięty ciężarną murzynką z ciążą
              bliźniaczą. Ją musieli kroić ze względu na zagrożenie bliźniaków, a szpital
              miał tylko jeden wolny inkubator. Cała afera się z tego zrobiła.

              Ja czekałam, na 8 godzin odłączyli mi oxytocynę i mogłam odpocząć, co jakis
              czas podłaczali mnie do KTG, badali, pobierali krew. Sprawdzali czy jeszcze nie
              doszło do zatrucia organizmu, bo istniało niebezpieczeństwo wniknięcia przez
              pochwę zarazków, bakterii. Przestałam wierzyć, że to sie kiedykolwiek skończy.
              Maciek był cały czas ze mną. Wyłączyliśmy telefony, bo smsy z pytaniami "czy to
              już?" doprowadzały mnie do pasji. Całe te 24 godziny spędziłam na sali
              porodowej, 2-łóżkowej z murkiem odzielającym jedno łóżko od drugiego. Po
              drugiej stronie urodziło się w tym czasie 6 dzieciaczków. Ja tez juz chciałam
              przytulić swoje. Ale starałam się byc dzielna. W końcu przyszła pora na mnie.
              Operacja przebiegła w miłej i dość wesołej atmosfserze (kroił mnie przyjaciel
              mojego brata ciotecznego, którego tez znałam). Poszło sprawnie. Za chwilke
              pokazali mi dupcię Antka z ogromniasty siusiorem między nogami, a zaraz potem
              główkę z bujną, czarną czupryną.
              Antek był silny i zdrowy - otrzymał 10 pkt, ale przez 4 dni musiał dostawać
              antybiotyki przez welflon wbity w główkę. Smutny to był widok, a on był taki
              sliczny.
              Niestety nie położono mi Antka na brzuchu. Dostałam go dopiero po kilkunastu
              godzinach. 12 godzin leżałam plackiem w sali poporodowej. Maciek przywiózł mi
              Antka do tej sali, ale zawiniętego szczelnie w becik - taki tobołek. Nie mogłam
              sie nawet ruszyć, bo bolało cholernie, ale chciało mi sie tak strasznie
              płakać...
              Narodziny to cud. Oby każda matka mogła przeżywać ten cud i przytulić nowo
              narodzone, zdrowe i żywe dzieciątko.

              Strasznie się rozpisałam, ale tak mi tez naszło na wspominki.

              Buziaki
              • azja.david WITAJCIE!WRESZCIE W DOMU! 17.09.05, 14:13
                Nawet nie wiecie jak sie cieszę!Wróciłam wczoraj wieczorem i od razu
                pojechalismy po Dawidka.Myślalam,że go zjem poprostu!Strasznie sie stęskniłam!On
                chyba tez, bo cały czas chcial być u mnie na rękach.
                Ciesze sie, ze to forum troche odżyło.Musze nadrobić zaległości i dołaczam do
                Was ponownie.
                Pozdrawiam
                Aska z Dawidkiem
                • olla1660 Re: WITAJ 19.09.05, 11:50
                  Cześć Asiu, dobrze, że już wróciłaś.
                  Cześć dziewczyny.
                  Ale piękny dzień u nas, tylko chłodno.
                  Zabieram sie do pracy, bo mnie znowu przywaliła.

                  Antek dziś w nocy miał loty-strachy. Obudził sie i nie mógł usnąć. Mówił coś o
                  baba jadze. Pełnie była dziś w nocy.
                  Antek ma ostatnio złe sny, a kiedy pytam co mu się śniło, odpowiada - dzidzia
                  bam. Czy wasze dzieci tez mają nocne strachy lub złe sny?
                  • ju8 Re: WITAJ 19.09.05, 14:04
                    Cześć!

                    Witaj Asiu, nadrabiaj zaległości i pisz co u Ciebie.

                    U nas weekend był imprezowy. W sobote miałam "Babski wypad". Super sprawa.
                    Wszystkie jesteśmy mamami, poznałysmy się na innym forum, będąc w ciązy i tak
                    znajomośc trwa juz prawie 2 lata! A wczoraj bylismy (już rodzinnie) na
                    urodzinach koleżanki. Tez sie dobrze bawiłam.

                    Co do snów, to mala jakiś lęków nie ma ale np. dziś rano mówiła przez
                    sen "ciociu chodz tu". Widocznie także podobało jej sie iu ciocismile))

                    papapa
                    • pannajoanna1 Choroba 19.09.05, 16:20
                      Witajcie!

                      Chyba już nigdy nie wyjdę z choróbska! Gorączka przeszła to przyszło zapalenie
                      gardła i stan zapalny ucha.Kichanie i prychanie słychać w całym domu bo mnie
                      też złapało jakies przeziębienie.

                      Moje imprezowanie weselne zakończyło się bardzo wcześnie.Już o 23.30!!!!! Moja
                      mama mnie wezwała bo Bartosz znowu dostał gorączki i nie mógł spać cały czas
                      wzywając mamy.Co miałam robic -pojechałam tulić dziecko.

                      Mam nadzieję,ze szybko się wykurujemy i nie pozarażamy reszte ekipy.

                      A propo snów- Bartosz czesto gada przez sen. Trudno wyczuć o co mu chodzi bo
                      zawsze mówi o czymś innym. Ale wydaje mi sie, że przeżywa poprzedni dzień.
                      Pokręci się pokręci i zasypia na nowo.

                      pozdrawiam

                      Kichająca Asia i prychający Bartosz

                      papa
                      • olla1660 Re: Choroba 20.09.05, 12:13
                        Kurujcie się moi drodzy i zdrowiejcie prędziutko,
                        abyście juz nie kichali i nie prychali...
                        A jeśli chodzi o wesele, no to szkoda, że wam nie wyszło ale cóż. Będą inne.

                        A reszcie mam i dzieciaków życzę aby trzymały(li) się zdrowo.
                        Buziaki
                      • azja.david Cześć!:) 20.09.05, 12:15
                        Witam w słoneczny ale chłodny dzień.
                        Asi i Bartoszowi dużo zdrówka życzę!!!

                        Justyna,rzeczywiście cieżkie te Twoje wspomnienia z porodu.Ale najważniejsze,że
                        juz wszystko OK!

                        Witaj Olu i Antolu!wink Pisałaś wcześniej,ze wczasy nad morzem tym razem udane.A
                        gdzie byliście?Bo my zastanawiamy sie nad wrześniowym wypadem,ale tak sie
                        chłodno zrobiło,ze cały czas mam mieszane uczucia.Ale we wrześniu ponoć duzo
                        jodu w powietrzu noi mało ludzi i taniej!Daj jakieś namiary,bo skoro było fajnie
                        i bez grzybkawink to może i my skorzystamy.

                        Dawid jak zasypia i ja gasze światło to mówi coś o wilku.Wiem,że to moja mama ma
                        takie skłonności do straszenia dzieci,więc musze mu teraz tłumaczyć,że nie ma
                        żadnego wilka i żeby sie nie bał.Wczoraj rano oglądał BUDZIKa i kotki spiewały
                        piosenkę o myciu zębów:szczotko szczotko ach szczoteczko ooo itd.I Dawidek przez
                        sen wołał OOO!!!Przebudził sie i mówił KOT.Więc to chyba taki etap w rozwoju, ze
                        dzieci przezywają w snach to co wydarzyło sie w ciagu dnia.

                        Czy Wasze dzieci tez jedzą w nocy!!!Ja mam tego dość!Dawid jest grubaskiem i nie
                        chce,zeby jadł w nocy!I zębow tez nie da sobie pozadnie umyć,wiec jeszcze troche
                        a zaczniemy odwiedzac dentystę!Ale nie moge mu nie dac, bo strasznie wtedy
                        płacze, jak mu mówie ze nie ma mleczka.Wypije butle i spi do 8!

                        Pozdrawiam
                        Aśka z Dawidkiem

                        • ju8 Re: Cześć!:) 20.09.05, 12:22
                          Asiu, ile ja bym dała aby moja chudzinka chętniej jadła. Jak widać co matka to
                          inne problemysmile))
                        • pannajoanna1 Re: Cześć!:) 20.09.05, 18:59
                          Dziękujemy za wsparcie w walce z chorobą. Na pewno szybko ja pokonamy.

                          Mój Bartosz też długo pił w nocy mleko.Też martwiłam się o zęby. Pewnego dnia
                          czy raczej nocy dałam butle z ciepła wodą. Oj co to był za lament!!!!!!!!
                          Następnego dnia też dałam wody i znowu krzyk! trzeci dzień tak samo. Czwartego
                          wypił wode bez płaczu a po dwóch tygodniach przestał się budzić do picia .
                          Wygrałam chociaż niewiele brakowało a bym się poddała.Pirwszą noc płakał chyba
                          godzinę. Aż serce bolało.!Spróbuj może też się uda!

                          A propo zębów czy używacie jakiejś pasty. Ja używam Bobini ale ona jest z
                          fluorem i nie wiem czy dobrze robię bo Bartosz za nic nie chce wypluwać i
                          wszystko połyka. A znowu mycie bez pasty to dla mnie nie mycie tylko głaskanie -
                          nie daje chyba za wiele?

                          Co do wyjazdu nad morze to b dobry pomysł, ceny już nie z kosmosu i ludzi
                          mniej.My byliśmy w Pobierowie. Drogo ale fajnie.My też adres mieliśmy z
                          internetu.

                          Batrosz własnie dostał "papataja" od taty. Konika na biegunach!!!!!!!
                          Napiszę o tym póżniej

                          pozdrawiam

                          Asia z Bartoszem.
    • olla1660 Asiu i Dawidku 20.09.05, 14:48
      No jak najbardziej polecam wypad nad morze.
      Jeśli tylko nie będzie wiało za bardzo, może byc fajnie.
      My byliśmy tym razem w Krynicy (wczesniej w Kątach Rybackich).
      Ośrodek drewnianych domków kempingowych. Mieliśmy czwórkę (dwa pokoje i
      łazienka) z aneksem, ale nie było kuchenki, tylko szafki i lodówka oraz butla
      gazowa. Nie mam niestety żadnych zdjęć domku, ale było spoko. Nie był to może
      bardzo wysoki standard, ale przy samodzielnym domku liczą się inne rzeczy niż w
      kwaterze prywatnej. Za tę czwórkę płaciliśmy 35 zł od głowy. Antek był za
      darmochę. Ośrodek położony jest ze 300 m od głównego wejścia na plarzę.
      W głównym pokoju (saloonie smile) był piecyk na prąd.
      Wklejam link ze stronką www.mierzeja.pl/miasta/krynica/krynica2.php?
      jez=15

      Generalnie kwater szukaliśmy na www.mierzeja.pl Teraz, po sezonie są niezłe
      ceny, więc tam poszperajcie.
      A może za rok wybierzemy się razem nad morze? Dzieciaki bawią się razem super
      nad morzem. A do kogoś obcego trudno sie przykleić. Antek się garnął do dzieci,
      ale rodzice (zwłaszcza młodzi) byli z reguły mało otwarci na kontakty.

      A my pojedziemy chyba na ten weekend do Okuninki. Chyba, bo jeszcze się
      zastanawiamy.
      • olla1660 jeszcze raz link 20.09.05, 14:49
        www.mierzeja.pl/miasta/krynica/krynica2.php?jez=15
        • olla1660 Re: jeszcze raz link 20.09.05, 14:50
          Coś nabroiłam. I jescze raz.
          www.mierzeja.pl/miasta/krynica/krynica2.php?jez=15
    • pannajoanna1 "Papataj" 21.09.05, 09:06
      • pannajoanna1 "Papataj" 21.09.05, 09:14
        Wczoraj tak nagle skończyłam bo moje dziecko oszalało z radości!!

        Tatuś przywiózł "papataja". Co za radość!!!!!!!!!

        Godzina jazdy nie wyjęta.A że Bartosz jest jeszcze trochę za mały żeby sam mógł
        sie huśtać to trzeba go było trzymać. Nie wiedziałam,że konik na biegunach
        mo..ze sprawić dziecku tyle radości! A jeszcze jak się go klepnie w ogon to rży
        jak prawdziwy koń .Dziecko wniebowzięte!!!!

        Wracając do snów-to maluchy wszystko strasznie przeżywają. Bartosz budził się
        dzisiaj w nocy trzy razy i wołał: mama papataj papataj!

        Pozdrawiamy

        Asia i Bartosz

        • olla1660 No to miłego papatajania... 21.09.05, 12:53
          Czyżby Bartosz od razu ozdrowiał po takim prezencie?
          Taki konik to super sprawa, też może pomyślę o czymś takim...

          Buziaki
        • azja.david Olu, dzięki..... 21.09.05, 12:58
          za namiary.Dawid wlasnie padł to trochę poszperam.A Okuninka to tez niezły
          pomysł! Może zmienimy plany?wink
          A jak było z obiadami?Mieliście wykupione czy jedliście na mieście?Bo z tym u
          nas może byc problem,bo Dawid tylko domowe jedzonko,żadnych frytek ani fast
          foodów.I jak długo macie do Krynicy?My do Warszawy jakieś 3godz, a potem na
          Gdansk.Najgordza ta podróż!Dawid nie wytrzyma tak długo w foteliku.Musze go brać
          na ręce i tak śpi,ale to niebezpieczne tak podróżować i Marcin na mnie
          krzyczy:ZAPNIJ GO W TEN FOTELIK!!!I tak sprzeczamy sie pół drogi.Dlatego
          najbardziej obawiam sie długiej drogi "w te i spowrotem"smile

          Asiu,Dawid patataja ma juz od dawna i tak go juz nie rajcuje.A szkoda,byłoby
          trochę spokoju!Za to jest maniakiem piłki noznej i teletubisiów!Albo ogląda
          bajke albo kopie z zacięciem w piłke gdzie popadnie!

          Justyno,a że Madzia szczuplutka to chyba dobrze.Prawdziwa modelka z niej
          rośnie!winkA tak serio,to niejadki tez moga wyprowadzić z równowagi!Dawid miał
          taki etap,ale w nocy nadrabiał i to 2 razy!!!
          Pozdrawiam
          Aska z Dawidem
          • olla1660 Re: dzięki..... 21.09.05, 13:35
            Gotowaliśmy w domu kluchy z sosem (Antek uwielbia kluchy) lub jedliśmy na
            mieście ale po domowemu raczej - kotlecika z ziemniaczkami. Generalnie Antek
            nie chiał jeść, raczej coś przegryzał. Gorąco było, więc więcej pił niż jadł.
            Do Krynicy mamy 340 km i robiliśmy po dwa przystanki, w tym jeden godzinny na
            jedzenie. Jest taka fajna miejscówa po drodze z mini zoo i placem zabaw i
            stawikiem. Fajnie, ale ciężko potem Antka zapakować do wozu. Droga zajmuje nam
            około 4,5 godziny.
            Sczcerze mówią 7,5 godziny w aucie dla dziecka to męka. Daleko macie...
            Antek też ostatnio robi problemy a Maciek też się nie godzi na trzymanie na
            kolanach. Staram się Antka zabawiać czym się da, śpiewam, pokazuje... ale łatwo
            nie jest. Ze 2 godziny spał, a pozostałe 2,5 trzeba było osto walczyć.

            Jakbyście się wybierali do Okuniki to może byśmy się spotkali. Co prawda się
            wahamy bo dla nas to 250 km jazdy (wy pewnie macie bliżej?) i nie wiem czy
            warto tylko na weekend...

            A w przyszłym roku wybierzemy się razem nad morze i przenocujecie w połowie
            drogi u nas, haha niezły pomysł co?

            Apropos jedzenia w nocy -Antek nie je, ale wypija butlę cieczy. Sam się
            obsługuje przez sen. Wymaca butlę, wkłada do dzioba i pije. Jak się odpowiednio
            nie przygotuję na noc, to słyszę w pewnej chwili cienki głosi "peee" i muszę
            dylować do kuchni po porcyjkę napoju. A domek mam piętrowy i kuchenka na dole i
            tak mi się zazwyczaj nie chce...
    • olla1660 mycie ząbków 21.09.05, 14:25
      A co do mycia ząbków to była już o tym tu mowa, gdzieś około 300 postu wink
      i mamaigora1, czyli Jola zarekomendowała tam pastę Nenedent baby, bez
      zawartości fluoru. I my takiej właśnie uzywamy. Jola też podała linki do for z
      ekspertem. Odszukam je i wkleję w następnym poscie.
      • olla1660 Re: mycie ząbków 21.09.05, 14:26
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=503&w=25137128
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=503&w=25762258
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=503&w=26090890
      • mamaigora1 A co na kolacje???? 21.09.05, 14:41
        Witam,
        widze że jeden z moich ulubionych tematów poruszamy wink))
        Otóż u nas w tej kwestii zaszły zmiany i od 1 wrzesnia Igor uzywa juz pasty
        Nenedent z fluorem 0,0025% (rekomndowanej przez p. ekspert z forum Kosmetyki
        dziecięce).

        dziewczyny,
        doradźcie co na kolacje moge podac Igorowi??? na razie je Sinlac, ale chce z
        tym skończyc wraz z końcem ostatniego opakowania jakie mam w domu wink))
        • olla1660 Re: A co na kolacje???? 21.09.05, 15:13
          Moja droga u nas jest tak: Antek wraca od niani (18.30) i je z nami nasz obiad
          (ok. 21.00). Konkretnie to raczej pojada niż je. A przed snem (niestety juz po
          myciu ząbków) wypija butlę mleka z kaszką. Cały czas obawiam się, że jak nie
          zje porcji kaszki to obudzi się w nocy głodny.

          Moje propozycje - paróweczka, naleśnik, kluseczki na słodko, warzywka gotowane
          (kalafior, marchewka, brokuła) lub kanapeczki z szyneczką, serkiem i pomidorek.
          Ale czy to wystarczy na noc? Pytanie retoryczne...
          • azja.david Re: A co na kolacje???? 21.09.05, 22:40
            Olu,my do Okuninki mamy 300km!Czyli wcale nie tak blisko.A nad morze
            wyjezdzalibysmy na noc.Dawid przespał by drogę,gdyby leżał a nie
            siedział.Biedny,wybudza sie i prosi, zeby go położyć.Dla mnie to znęcanie się
            nad dzieckiem!Jak ja byłam mała to tez podróżowałam z rodzicami i na szczęście
            nie było tych cholernych fotelików!Spałysmy z siostrą na tylnym siedzeniu i było
            OK! Wiem, wiem,że to ze względów bezpieczeństwa, ale......
            Pomysł na spędzenie przyszłych wakacji razem bardzo mi sie podoba.Dzieciaki będą
            miały 2,5 roku!Pewnie będa na etapie walki o swoje zabawki,tak jak synek mojej
            siostry teraz.

            Dziewczyny, oświećcie mnie!Dlaczego dzieci nie mogą uzywać pasty z fluorem?Bo
            Dawid takiej uzywasad aczkolwiek żadkosad

            U nas na kolacje tak ok 19stej bułka z masełkiem i szyneczką(wszystkim innym
            pluje!)popijana herbatką z cytrynka z DOROSŁEGO kubkawink Na widok kubka
            DZIECIĘCEGO płacze i rząda DOROSŁEGO!Dawid bardzo lubi sie popisywac,chce
            pokazac ,że juz wszystko potrafi a jak mu nie wychodzi to bardzo sie złości.Nie
            wiem po kim on taki ambitnywink
            I tak ok 21 wypija mleko z kaszka lub kleikiem.

            Olu,podaj przepis na te kluchy z sosem.Pewnie szybko sie robi,skoro gotowaliscie
            na wczasach.Oferty przejrzalam i rzeczywiscie te domki niezłe, tylko szkoda,ze
            ten osrodek tylko do 30 września.My pewnie o pazdziernik zahaczymy.Ale jest duzo
            ofert,trzeba tylko podzwonić.
            A jakie mleko dajecie dzieciakom?Dawid od niedawna je Nestle Junior o smaku
            waniliowym,a wczesniej jadł Bebiko HA ze wzgledu na skłonnosci alergiczne.Czasem
            daje mu tez takie zwykłe z kartonu,ale niezbyt mu smakuje.Kupilam dzis od
            znajomej kobitki mleczko "prosto od krowy" i zamierzam dac mu jutro do
            degustacji.Zobaczymy, czy hrabiemu zasmakuje.....smile

            Dobranoc
            Aska
            • ju8 Re: A co na kolacje???? 22.09.05, 13:13
              Cześć!
              Mam parszywy dzień czyli tzw.Parszywka.

              Co do jedzonka to moja jest ostatnia. Do tej pory daje jej miksowane zupki bo
              inaczej jej dieta byłaby baaaardzo ubogasad A tak wsadzam do takiej zupki
              wszystkie rodzaje warzyw, kasz i dziecko ma przynajmniej jeden treściwy
              posiłek. Oczywiście nie ma wtedy mowy o samodzielnym jedzeniusad

              Zwykle dzień wygląda tak:
              ok. 8 butla kaszki z mlekiem i bananem na gęsto.
              11 - zupka -mix jarzynowy
              14 - bakuś, seruś lub inny deserek i owoce
              17 - obiad: dostaje zupke, naszą, najczęściej lekko gęściejszą niż nasza (np.
              wiecej makaronu)a potem pozwalam jej "dziubać" drugie
              ok. 20 kolacja: kaszka albo kanapeczki z serkiem, szyneczką, pomidorkiem,
              papryczką.

              Czasem zamiast mixu jarzynowego dostaje jajeczniczke albo parówki ale to
              najczęściej w weekend jak jestem w domu i możemy wspólnie zjeśc śniadanie.Robie
              tez koktajle, czasem mała pije kawe inke ale to wszystko pomiędzy a nie zamiast
              jakigoś posiłku.
              • azja.david Re: A co na kolacje???? 22.09.05, 15:28
                Justyna,skoro Madzia je pomidorki i papryczki to chyba nie jest az takim
                niejadkiem.Dawid zadnych surowych warzyw!Nic!Pluje!A jak do drugiego danie
                próbuje mu cos w ziemniaczkach przemycic, to aż go cofa na wymioty!Natomiast
                wszystkie owoce na surowo wcina.
                Menu Dawidkowe:
                Ok 8 rano-wszelkiego rodzaju chrupki sniadaniowe(Jaski,Nesquki,itd)ale na sucho
                0k 10- 160ml mleka z kaszką
                potem rózne przekąski,owoce itd
                śpi od 12-14.30
                ok 15- albo krupnik albo rosół z róznym wkładem(ryż,makaron,lane kluski) innych
                zup nie toleruje!
                0k 16-ziemniaczki puree z pulpecikiem,albo ryz z warzywami,albo kasza z
                sosem,albo świderki z sosem spagetti
                potem rózne bakusie i takie tam smakołyki
                ok 19-20 bułka z szyną
                21- 240ml mleka z kleikiem ryzowym
                w nocy mleko!

                Właściwie to on by cały czas cos jadł!ale tylko to co lubismile
                PAPA
                • pannajoanna1 Re: A co na kolacje???? 22.09.05, 20:32
                  Witajcie!!

                  Zacznę od tego,ze Bartosz już zdrowy. Natomiast ja mam zapalenie oskrzeli.
                  Dziecko mi sprzedało.

                  Bartosz je już prawie wszystko. Próbował już nawet placków ziemniaczanych. Raz
                  bo to ciężko strawne.
                  Menu Bartosza:
                  6.00 mleko nestle ok 200-240 ml
                  ok 9.00- 10.00 kanapki z czymś (je wszystkie dodatki) czasami jajecznica,
                  kabanosy drobiowe, bułka mleczna z sarkiem wanilowym i tego typu jedzenie
                  O 12 idzie spać i śpi do 14(już u babci)
                  po obudzeniu zupa ,najczęściej rosół ale może być każda inna .Dzisiaj jadł krem
                  z brokułów.
                  Ok 16.30 drugie danie:ziemniaki ,mięsko .Może być makaron z białym
                  serem.Uwielbia kluski polane masełkiem,pierogi z owocami,kasze z kwaśnym
                  mlekiem itp. A najlepiej jak do tego wszystkiego jest pomidor!!!!!! a nawet dwa!
                  Odbieram Bartosza ok 18.
                  W domu ok19.30 szybka kolacja : kiełbaska serek buła mleczna Aa czasami tylko
                  mleko
                  o 20 kąpiel,mycie zębów i idzie spać. Spi do rana bez jedzenia,
                  Oprócz tych posiłków je mnóstwo "podjadków" A to jabłko ,a to
                  brzoskwinia,banan.Trafi się u Babci jakieś ciastko, czekoladka!
                  Bardzo lubi owoce i soki owocowe.

                  W ogóle lubi jeść, nie mam z tym żadnych problemów
                  Na szczęście nie ma nadwagi .

                  W poniedziałek idziemy na kontrolę do ortopedy. Zobaczymy co nam powie i czy
                  dalej musimy zakładać gips na noc. Coraz trudniej nakłonic do tego Bartosza. No
                  cóż to już prawie dwulatek i zaczyna się buntować jak czegoś nie chce.

                  Pozdrawiam

                  Asia i śpiący już Bartosz
    • olla1660 Piątek 23.09.05, 16:30
      Witajcie dziewczyny przy piątku.

      Asiu-Azjo żadne specjalne te kluchy, po prostu kopytka lub kluski śląskie lub
      pyzy polane sosem mięsnym. I tyle. Prowiant w większości zabraliśmy z domku.
      I co, znalazłaś już jakąś miejscówkę na wyjazd? Zupełnie nie wiem czemu
      myślałam, że masz blisko do Okuninki, może dlatego, że wspominałaś, że tam
      często jeździcie.
      Pasty z fluorem to chyba dzieci nie mogą połokykać, a że maluchy zazwyczaj
      połykaja pastę, bo nie potrafią jeszcze wypluwać, dlatego powinny używać pasty
      bez fluoru. Ale to moja teoria...

      Antek pije mleczko Bebiko 3. Czy Dawidowi zasmakowało mleczko od krowy? Antek
      też miał kiedyś swoją próbę, ale nie przypadło mu ono do gustu.

      Asiu-panno... dobrze, że mały juz zdrowy i teraz Ty się kuruj.

      Jolu-mamoigora1 gdzie Ty się ostatnio podziewasz? Co u Was?

      Justyna, ja też mam parszywka od kilku dni. Powody różne, różniste. Na przykład
      taki, że mnie dziecko ostatnio bije...

      No właśnie, czy Wy macie takie problemy z waszymi bąblami? Antek sporadycznie
      ma takie napady, że ciągnie mnie za włosy, klepie po twarzy, tłucze i widać, że
      go to strasznie bawi. Nie wiem jak reagować. Nie chcę go straszyć ani bić, ale
      nie mam pomysłu co robić.
      • averna Re: Piątek 24.09.05, 21:55
        cześc dziewczyny! (te stare i nowe)-))
        Nowe mnie jeszcze nie znają , więc już chyba najwyższy czas, aby mnie poznały,
        nieprawdaż? smile
        Nie było mnie całw wieki, a tak naprawdę to pewnie jakieś 2 miesiące, ale
        przeczytałam wszystkie posty. Oczywiście nie będę sie do wszystkiego odnosiła,
        bo pewnie doba by mi na to nie starczyła.
        Musze przyznać, że najczęściej czuję się fatalnie i chciałabym już rodzić, a do
        końca roki jeszcze tak daleko... a brzuch już ogromny. Jak się czuję lepiej to
        wykorzystuję czas na prace domowe, bo dom ciągle na wykończniu. Kilka tygodni
        temu miałam na dole kończoną podłogę, teraz ściany i wreszczie będzie można
        wstawić meble. Mam andzieję, że do rozwiązania uporam się z wnetrzem domu.
        Chociaz przy fatalnym samopoczuciu i zaleceniem lekarskim, aby leżeć pewnie i
        tak mi sie nie uda.
        Olu, zacznę od mojej rady w sprawie bicia. Musisz być niestety bezwzględna.
        Stanowczo zatrzymac mu rączkę i to tak, żęby to poczuł. Wierz mi, każdy spec Ci
        to powie. Kuba tez próbuje róznych sztuczek i wtedy niestety musze ostro
        reagować, aczkolwiek przyznam, że zdarza mu się mnie ugryść, gdy zrobi to z
        nienacka i nie ma mozliwości na szybką reakcję. Mówię mu wtedy, że nie wolno
        gryżć, że mnie to bolało i teraz ma mi zrobić ajka i pocałować. Tak więc nie
        miej skrupułów i reaguj ostro, nie pozwalaj nawet na najmniejsze krzywdzenie
        się, bo będzie coraz gorzej.
        Kurczę, miałam jeszcze dużo napisać, ale chyba odłoże to do poniedziałku, albo
        wtorku, bo mi cos komp świruje.

        pozdrawiam
        Gośka
        • azja.david Niedziela! 25.09.05, 15:12
          Witam wszystkich po niedzielnym obiadku.Dawid z tatusiem drzemią, a ja pakuje
          rodzinę!Wyjezdzamy w nocy nad morze!!!I jednak zdecydowalismy sie na Krynice
          MorskąsmileDzieki Olu za namiary!Co prawda nie ten sam osrodek,bo ten tylko do
          końca wrzesnia otwarty,ale wybralismy taki całoroczny,mam nadzieję,ze trafiony!

          Witaj Gosiu!To który to juz miesiąc?Znasz płec maleństwa?Pewnie czekasz na
          dziewczynkęwink Duzo zdrowia zycze!

          Olu,Dawid zaczął mnie bic juz dawno!Na początku udawalam,ze płacze,a jemu sie to
          podobało i bił mnie bardziej.Teraz łapie go za rączkę i krzyczę,ze tak nie
          wolno!Zdarza sie ,ze zaczyna płakac,ale tłumacze mu,ze to mnie boli i tak sie
          nie robi.Zastanawia mnie tylko, dlaczego bije tylko mnie i moją mamę,a Marcina i
          dziadka nie?Czyzby juz wiedział, ze kobiety to płec słabsza?wink

          Pozdrawiam wszystkich goraco.Zmykam sie pakowac!
          Papa
          Aska z Dawidkiem
      • olla1660 Wtorek 27.09.05, 01:25
        Gooooosiaaa, no faktycznie kopę lat Cię nie było.
        Ale dobrze, że znowu jesteś i opowiadaj, opowiadaj... oczywiście jak dasz radę.
        Byłaś jak widzę bardzo zajęta wykończaniem gniazdka, oj to może wyczerpać. A
        przed Tobą jeszcze meblowanie....

        Asia z dawidem (i tatą oczywiście) już pewnie nad morzem. Pogoda jak na razie
        dopisuje, oby tak dalej.

        Dzięki za rady o biciu. Antek, na szczęście nie robi tak ciągle - ma napady.
        Ale faktycznie pozwalać nie można, tylko te akcje zawsze się kończą jego
        płaczem (jak w końcu dostanie po łapkach) i potem mi smutno.

        Joanna nadal choruje.

        Justyna, a jak tam u was po rocznicy?

        Przysnęłam usypiając Antka, przysnął z nami i tata-Maciek wstawiwszy wcześniej
        gar fasolówy na jutro. Dobrze, że się obudziłam. Minęły 3 godziny, jeszcze ze
        30 minut i po zupce pozostałoby wspomnienie. Zapach był piękny i tak cudownie
        łechtał nozdrza w czasie snu.

        Uciekam
        ola
        • averna Re: Wtorek 27.09.05, 22:31
          Oj, niestety znowu nic nie napiszę, bo Kuba gorączkuje mi od wczoraj. Spi
          bardzo niespokojnie, a zaraz będę musiała znowu go pomęczyć i spróbować wmusić
          mu jakiś płyn. W ubiegłym tygodniu dopadł go znowu wirus. Myślałam, że juz mu
          przechodzi, a tu teraz ta gorączka... Jak nie przejdzie do jutr, to pewnie będę
          musiała zabrać go do lekarza. Jutro akurat wybieram się z drugą dzidzią, aż się
          boję, co powie mój ginekolog.

          Gośka
          • olla1660 Re: Wtorek 28.09.05, 09:52
            Averno dasz radę. I z jedną i z drugą dzidzią będzie na pewno ok.
            Buziaki.
            • pannajoanna1 Rehabilitacja 28.09.05, 17:05
              Witajcie

              Wreszcie doszłam już do siebie.No prawie ale jest już dużo lepiej

              Bartosz całkowicie wyzdrowiał!!!!!!!!

              Byliśmy w poniedziałek na kontroli u ortopedy. Niestety zbyt dużej poprawy nie
              widać i przed nami kolejne serie naświetlań laserem (2x10 z mieśięczną przerwą
              między nimi).I kolejne serie ćwiczeń w poradni. Tym razem idziemy do innej
              poradni gdyż poprzednia przyjmuje tylko dzieci młodsze niż Bartosz. Niestety
              wszędzie musimy trochę poczekać na wolne terminy
              Trochę boję się tej nowej poradni bo Bartosz ma ostatnio "alergię" na wszelkie
              kontakty ze służbą zdrowia.Aktualna rahabilitantka stwierdziła ,że 19 miesięcy
              to najgorszy wiek dziecka na takie ćwiczenia. Nie wiem czy uda się tego malucha
              przekonać na nowe ćwiczenia w nowym miejscu.
              Wczoraj dał sobie założyć gips na noc i nie zdjął go w nocy. To sukces bo
              ostatnio miałam z tym spory kłopot. Maże dalej też da sobie zakładać. Muszę też
              znowu zakładac buty na odwrót. Znowu będę się ludziom na ulicy ,w piaskownicy
              itp tłumaczyć ,że on tak musi nosić smile)) Wielu ludzi mnie wcześniej
              zaczepiało ,że źle ubrałam buty dzieckusmile

              Może któraś mama też miała problemy ze szpotawą stopą u dziecka.Może coś
              doradzicie!

              Pozdrawiam

              Joanna i Bartosz
              • olla1660 Re: Rehabilitacja 28.09.05, 17:40
                Joasiu, cieszę się, że z wami już dobrze lub prawie dobrze.
                No a to co piszesz o rehabilitacji i tym gipsie na noc to straszne.
                Szpotawa stopa to taka, która "leci" do środka? A jak z chodzeniem? No
                wyobrażam sobie tych dziwiących się ludzi. Pewnie myślą, ale wariatka nie
                potrafi ubrac dziecka. No generalnie współczuję Wam bardzo, ale nic nie umiem
                doradzić. Mogę Ci tylko życzyc wytrwałości.
                • ju8 Re: Rehabilitacja 28.09.05, 21:38
                  Joasiu, ja miałam szpotawe stopy, tyle, ze uposledzenie było bardzo duże. Z
                  opowiadań mamy wiem, ze lekko nie było. Trzymam kciuki za Ciebie i Bartoszka.

                  Olla, cóż, po rocznicy.............. nawet mi sie pisać nie chce. Jest źle i tylesad
                  • olla1660 Ju8 28.09.05, 21:47
                    Justyna no co ty? Nie martw się i nie smuć. Na pewno wszystko się ułoży. Twój
                    mąż znajdzie nową pracę i będzie ok.
                  • pannajoanna1 Re: Rehabilitacja 28.09.05, 22:06
                    Dzięki za wsparcie.

                    Bartosz ma szpotawą lewą stopę. Teraz po wielu miesiącach ćwiczeń i wielu
                    laserach jest dużo lepiej. Chdzi prawie dobrze ,gorzej kiedy zaczyna biegać .
                    Lewą stopą haczy o prawa więc naturalnie często leży plackiem jak długi.
                    Myślałam, że przynajmniej obejdziemy się już bez tej szyny na noc a tu nic z
                    tego. Mnie też już to trochę męczy . Te dojazdy na ćwiczenia czy do szpitala
                    na lasery to męczące. Wygląda to tak :
                    - Wyjazd z domu do szpitala 15 minut
                    - Na miejscu ok 40 min
                    - Szybki transport do babci ok 20 min
                    - i szybko do pracy znowu ok 20 min.
                    Jeżdżę w kółko. Dobrze,że mam mojego bączka. Bo gdybyśmy mieli jedno auto to
                    chyba poł dnia spędziłabym w środkach komunikacji miejskiej!!!!

                    Koniec marudzenia. Napiszę o tym jak już poznam nowe ćwiczenia i co Bartosz o
                    tym myśli.








                  • pannajoanna1 Re: Rehabilitacja 28.09.05, 22:13
                    Justyno
                    przepraszam, ze o to pytam ale wszystko co ze szpotawymi stopami mnie ciekawi.
                    Czy teraz wszystko w pożądku. Masz jakieś problemy z chodzeniem czy wszystko
                    dało się "naprawić"

                    Boję się ,ze Bartosz zawsze będzie miał problemy!!!!!

                    Nie chciałabym czegoś zaniedbać.

                    Pozdrawiam
                    Joanna
              • mamaigora1 Re: Rehabilitacja 30.09.05, 10:25
                jeżeli chodzi o porównanie postepów dzici ze szpotawa stopa to zerknij na
                forum 'Rehabilitacja' może tam znajdziesz kogos z podobnym problemem wink))
    • olla1660 przy piątku... 30.09.05, 22:45
      Oj chyba muszę coś napisać, bo pusto w eterze.
      Właśnie me dziecie usnęło słodko i mam troszkę luzu, bo zupełnie nieoczekiwanie
      dla mnie samej, nie usnęłam razem z nim. Rzecz nie spotykana od dawna. Za to
      Antek, już drugi raz, wymusza na mnie wspólną kąpiel. Nie powiem, całkiem to
      przyjemne, tylko trochę ciasno z małą wiercipiętą. Ale jak dziecko ładnie
      prosi, to nie można odmawiać - zwłaszcza dziś, przy święcie chłopaka. A Antoś
      jakby nie było chłopakiem jest - temu zaprzeczyć nie sposób.
      A teraz chyba napiję się piwka przy piątku...
      Pozdrawiam i życzę miłego weekendu.
      • averna Re: przy piątku... 03.10.05, 14:20
        cześć dziewczyny i chłopaki!

        Dzisiaj jest poniedziałek i pierwszy dzień Kuby w żłobku. Był tylko na
        godzinkę w porze zabawy, gdyż nie chciałam go od razu rzucać na głęboką wodę.
        Już od jakiegos czasu myślałam o żłobku, albo nowej niani, żeby się odciążyć na
        końcu ciąży i początku z noworodkiem. Po ostatniej wizycie i ginekologa,
        okazało się, żę szyjka mi się znacznie skróciła i powinnam leżeć. Spróbujcie
        sobie wyobrazić leżenie ze szkrabikiem w domu. Przeciez się nie da. Tak więc
        chcąc nie chcąc muszę małego oddawać już teraz na przechowanie. Już po wstępnej
        wizycie w ubiegłym miesiąsu miałam mieszane uczucia, ale jest to niestety
        jedyny żłobek w mieście, więc albo ten, albo żaden. Jeśli okaże się, że Kuba
        zacznie chorować, albo totalnie nie zaakceptuje nowej sytuacji to wtedy zacznę
        się rozglądać za jakąś panią do opieki, najlepiej u siebie na wsi, żebym nie
        musiała non stop korzystać z gościny taty Kuby. smile
        Ponieważ Kuba nadal nie mówi, to może zacznie przy innych dzieciach. Tak jak w
        wieku roku opanował "am" tak mu już to zostało. Widać to jego jedyna , jak na
        razie, i najwazniejsza potrzeba. Mówi też "mniam,mniam", gdy mu coś smakuje
        lub na określenie czynności, którą widzi np. w gazecie. I jest jeszcze "koko",
        czyli jak się nietrudno domyślić chodzi o kurę. Poza tym Kuba uwielbia piać,
        jak tylko zobaczy, albo usłyszy kogut, to od razu go naśladuje. I to tyle, co
        do Kubowego słownika. Oczywiście nadaje duzo, ale nie po naszemu.
        Kubie zostały już tylko do ukazania się 4 ostatnie ząbki. Od pewnego czasu
        (jakies 2 tygodnie) non stop wkłada sobie rączki do buzi, a czasem jak dopadnie
        coś do gryzienia to zachowuje się jak kilkumiesięczny malec, który zaczyna
        ząbkować. Nie wiem, co mam o tym myśleć. Chyba powiążę mu rączki. smile
        Poza tym Kuba ostatnio zaczął pić mniej mleka. Zjechał mi z pól litra do połowy
        tej ilości, z czego nie jestem zadowolona. Gdyby przy tym zaczął jeść więcej
        innych rzeczy to rozumiem, ale nic z tego. Oczywiście tego co nie jadł np.
        makaron, kluski, jajka, wędliny, nadal nie je. W końcu, mam nadzieję, kiedyś
        zacznie. Tym bardziej, że w żłobku nie będzie miał wyboru, albo zje to co dają,
        a dają praktycznie wszystko, albo głodówka.
        Oj, chyba maluch się przebudza, bo słyszę jakies pomruki. na dniach coś tam
        jeszcze skrobnę. Tymczasem papa

        Gośka

        PS
        Ludzik w moim brzuchu nie chce okazać płci (pewnie KUBa go do tego namówił, bo
        on robił tak samo) smile
        • azja.david Witam,witam,witam!!! 04.10.05, 20:00
          Myslalam,ze godzinami będe musiała nadrabiac zaległości,ale na szczęście nie
          pisałyscie duzowink
          A my juz w domku!Powiem Wam szczerze,ze po tych ostatnich tragicznych
          wydarzeniach strasznie bałam sie powrotu do domu!Jechalismy w nocy ok 8
          godzin,przez co ok 3 w strasznej mgle!Ale dzieki Bogu dotarlismy cali i
          zdrowi.Dziadkowie(moi rodzice) tak sie za Dawidkiem stęsknili,ze juz u nich
          nocuje,co bardzo mnie cieszywink
          Asiu,jestem rehabilitantką,ale nic poza czystą teorią nie mogę Ci na temat stopy
          końsko-szpotawej powiedziec,gdyz nie mam w tym temacie doświadczenia.Jedno wiem
          na pewno,ze wytrwała rehabilitacja i systematyczne zabiegi sa droga do sukcesu!
          Będzie dobrze,trzymam kciuki za Bartoszka!smile

          Olu,Krynica piekna i o tej porze roku strasznie pusta,co raczej nam nie
          przeszkadzało,tylko wiele sklepów,restauracji i barów pozamykana!Ale i tak było
          cudownie,pogoda dopisała,wypoczelismy rewelacyjnie,tylko jedna rzecz wytracała
          mnie z równowagi,a mianowicie moje dziecko zrobiło sobie wczasy odchudzajace!
          Nie jadł NIC prócz swojego mleka,czasem jakis owoc,jakis chrupek, jakis
          jogurt,ale wszystko w sladowych ilosciach!Na widok obiadu odwracał sie w druga
          strone,a jak cos udało mi sie wcisnąc mu do paszczy natychmiast wypluwał!Ale
          dziwadło,mówie wam!

          Pozdrawiam
          Aska

          • mamaigora1 Re: Witam,witam,witam!!! 05.10.05, 11:04
            Super, że urlopik się udał wink)))))))))
    • mamaigora1 Grypa - szczepicie??? 05.10.05, 11:07
      Mamuśki, szczepicie dzieciaczki p/grypie?
      Ja była przeciwnikiem tego szczepienia przynajmniej do momentu pójścia do
      przedszkola, ale w obecnej sytuacji to mieknę i już sama nie wiem...
      Szczepionkę zamówiłam juz w aptece i okazuje sie, że trzeba na nia czekać co
      najmniej kilka dni - taki boom na te dziecięce szczepionki nastapił ...

      napiszczie co u Was w tym temacie?
      • olla1660 Drogie mamy... 05.10.05, 12:53
        witam witam.

        Asiu, dobrze, że już wróciliście cali i zdrowi i cieszę się, że pobyt się udał.
        Co do jedzonka, Antek nad morzem miał podobnie. Jadł bardzo, bardzo niewiele.
        Do 13.00 to prawie nic, dopiero pod wieczór sie trochę rozkręcał i te
        wspominane kluchy zjadał, oraz jakiegoś kotlecika. A na plarzy to tylko picie.

        Jolu chcesz szczepić ze względu na grypę czy widmo ptasiej grypy?
        Ja mam zamiar zaszczepić, lepiej dmuchać na zimne.

        Spadam na razie, bo praca wzywa...
        Buziaki
      • mamaigora1 Re: Grypa - szczepicie??? 05.10.05, 13:58
        Ano widmo ptasiej grypy - tylko, że u nas w aptece powiedzano mi, że jest
        problem ze szczepionkami. Mam zamówioną, ale czy ja dostanę ????
        • olla1660 Re: Grypa - szczepicie??? 05.10.05, 14:32
          Jolu, czy to jest jakas specjalna szczepionka, czy taka przeciw ptasiej grypie?
          Napisz jej nazwe, popytam się z ciekawości w warszawskich aptekach.

          Słyszalam ostatnio w radio audycje o specyfiku na prasią grypę. Mowili, że
          ludzie zaczęli masowo kupować, ale że to podane zapobiegawczo nie uchroni przed
          zachorowaniem. Działa jako lek dla ludzi, którzy juz zachorowali.
          O szczepionce przeciw nic nie wspominali.
          Ja myśle, że nie ma co panikować, ale moze wartoby mieć taki lek w domu na
          wszelki wypadek.
          • pannajoanna1 Re: Grypa - szczepicie??? 06.10.05, 07:58
            Witajcie po dość długiej przerwie.
            Mam w domu prawdziwe urwanie głowy. Od tygodnia mieszka z nami brat mojego
            dziecka - razem z psem - goldenem. Nie jestem przyzwyczajona do tylu osób w
            domu i psa. Niezłe zamieszanie. I niestety więcej obowiązków . Ale Bartosz jest
            tak szczęśliwy że brat jest w domu, że rano po przebudzeniu nie woła " mama"
            tylko "MATI". Boję sie co to bedzie jak Mateusz wróci do siebie.To jest idol
            Bartosza!!!!!!!!

            Co do szczepienia przeciw grypie to mi lekarz rodzinny odradził. Mam Hib acive
            i to podobno wystarczy a u takich małych dzieci podobno szczepionka sie nie
            sprawdza. Natomiast jeżeli chodzi o sztuki dorosłe to jakoś do tej pory o tym
            nie myślałam. Bordzo rzadko choruję i nie wiem w sumie co robić. W Polsce
            b.mało ludzi się szczepi a tylko powszechne szczepienia coś dają. Sama nie
            wiem?!

            Dziecko skończyło oglądać teletubisie i domaga się obecności matki.
            odezwe się niebawem

            Pozdrawiam

            Joanna
          • mamaigora1 Re: Grypa - szczepicie??? 06.10.05, 08:15
            Olu,
            nie chodzi mi o szczepionke przeciw ptasiej grypie bo takowej nie ma (a
            własciwie to chyba juz jest, ale w fazie testów - chyba jakis kraj wschodno
            azjatycki ja wymyslił), ja będę szczepic zwykłą szczepionka p/grypie Vaxigrip
            Junior 0,25ml, dla dorosłych jest 0,50ml. Taka szczepionka nie uchroni, ale
            może zmniejszyc skutki zachorowania na grype w ogóle ,a i na ptasia rownież.
            Objawy moga byc mniej dolegliwe po prostu i dziecku tak małemu jak nasze bedzie
            łatwiej walczyc z ewentualna chorobą.
            WHO zaleca szczepienie dzieci od 6 do 23 miesiąca zycia poniewaz u tych dzieci
            w razie zachorowania jest bardzo duzy odsetek hospitalizacji i tego sie boje,
            tym bardziej, że Igor jest wczesniakiem i to skrajnym (850g, 26 tc.)

            U mnie decyzja zapadła, ja, mąż i obie babcie sa zaszczepieni, Igor jak tylko
            dostane szczepionkę (2 dawki razy 0,25ml w odstepie miesiaca) - koszt ok. 60
            PLN.

            A co do leku p/ptasiej grypie to w aptekach go nie ma, ściagaja na indywidulane
            zamówienia i kosztuje cos ponad 200 PLN (dla jednej osoby) - nie wyobrażam
            sobie trzymac takiego specyfiku w domu jako zaopatzrenie w razie 'w' dla 3
            osób - bo to bagatela 600 PLN ;-((((

            Aha, szczepionka p/hib nie chroni p/grypie, a to z tego prostego powodu, że
            grypę powodują wirusy, a hib to bakteria wink)))) taka szczepionka chroni tylko
            przd atakiem tej własnie bakteri Hib typ B - Igor tez jest zaszczepiony na to
            paskudztwo.

            Jestem przerażona, w tej chwili ptaki migrują, zaleca sie zamykanie ptactwa
            domowego na wsiach - a co z ogrodami zoologicznymi? W japonii kilkoro dzieci
            zmarło po zarażeniu sie własnie w zoo - na mnie padł blady strach, nie
            chciałabym sie znaleźc w tych 150 mln populacji, który w najczarniejszym
            scenariuszu WHO może umrzeć w wyniku pandemii grypy na świecie.

            Ostatnio taki atak wirusa A (mutacji ptasiej grypy) byl w 1968 roku...
            • olla1660 Re: Grypa - szczepicie??? 06.10.05, 14:49
              Jolu przeraziłaś mnie.
              Chyba jestem ignoranką w tym względzie a Ty jesteś super-poinformowana.
              Dobrze, że jesteś poinformowana, bo mozna się od Coebie dowiedzieć czegoś
              pozytecznego. Spytam się swojej lekarki co o tym myśli... i pewnie też sie
              zaszczepimy. Zeszły rok mieliśmy bezgrypowy, ale... teraz dzieciaki starsze,
              mają więcej kontaktów, więc... może faktycznie warto się zabezpieczyć.
    • olla1660 Averno-Gosiu... 06.10.05, 14:56
      ... to dobrze, ze wysyłasz Kubę do żłoba. A własnie, jak minął drugi i trzeci
      dzień? Z doświadczeń forumowych koleżanek wiem, że dzieci zmieniają się w
      żłobku. W domu grymaszą z jedzeniem, a tam jedzą, sikają na nocnik, leżakują
      razem z innymi, ślicznie się bawią i są bardzo grzeczne. Pewnie nie jest to
      regulą, ale...
      Tak więc może się okazać, że to bardzo Kubie wyjdzie na dobre. Zastanawia mnie
      tylko jeśli nie je makaronu, klusek, wędlin, jajek to co je? Pewnie zupki.
      A jeśli chodzi o fasolkę - to wolałabyś córeczkę? Buziaki
      • olla1660 Pogoda... 10.10.05, 11:07
        ... nas rozpieszcza, prawda? Bo chyba u Was też piękna jesień? Uwielbiam taką
        pogodę, ciepło, ale nie upalnie słonko, ale nie duchota niemiłosierna. Mogło by
        tak być przez cały rok. Weekend minął nam fantastycznie, na spacerach, zabawach
        w ogródku. Antek jest jakby troszkę grzeczniejszy, bardziej się słucha, więcej
        rozumie. Och, gdyby tylko nie trza było chodzić do pracy i ten mój ząb...
        Miałam zatrute dwa zęby 2 tygodnie temu i całe 2 dygodnie żyłam z bólem. Dziś
        będzie czyszczenie kanałów i pląbowanie. Mam nadzieję, że razem z pląbą ból
        minie.
        Buziaki
    • olla1660 Wszystkie mnie opuściłyście... 10.10.05, 16:32
      i taka się czuję opuszczona, buuu. Zrobiłam wszystko, co miałam do zrobienia w
      pracy i jak na złość dziś Maciek wziął samochód. A do domu na przełaj przez las
      mam tylko 7 km. Za to komunikacja tragiczna i pewnie jechałabym z godzinę, więc
      poczekam na niego cierpliwie. A jak na złość dziś nie ma żadnej z Was i nie ma
      z kim pogadać.

      Opowiem coś o Antku.
      Wczoraj byliśmy w Ikea w celu rozejrzenia się za szafą. Antek pojechał z nami,
      bo nie mamy z kim go zostawiać. W dziale zabawek upatrzył sobie taki wózek
      www.ikea.com/webapp/wcs/stores/servlet/ProductDisplay?catalogId=10101&storeId=19&productId=32395&langId=-
      27&parentCats=10106*13765*13818

      Strasznie długi link, ale może się otworzy. Pobrał wózek z wystawy (te do
      kupienia leżały na półce nie skręcone) i uciekł z nim między półki. Niedziela,
      tłum był niemiłosierny, a on manewrował między półkami (drżałam o te stosy
      porcelany i szkła), taranując ludzi. Śmiesznie to wyglądało, ludzie się śmiali,
      my też. Dramat zaczął się przy kasie. Nie dał go sobie odebrać, histeria była
      na cały sklep. Kupiliśmy, choć drogie to strasznie - 130 zł. Niestety to nie
      wystarczyło. Kupiony wózek był zapakowany i niedało się nim jeździć. Całą drogę
      powrotną był płacz. Łzy lały się strumieniami, a on chciał brum brum. Położyłam
      mu paczkę na kolanach i na chwilkę się uspokoił, gładził zafoliowane kółka,
      wodził paluszkiem... W domu zabawka, aż do wieczora była mocno eksploatowana.
      Okazała się hitem. Generalnie jest strasznie oldschoolowa, ale... może właśnie
      o to chodzi.
      Antek okazał się jednak małym terrorystą i chyba już nie będzie z nami jeździł
      na zakupy.
      • olla1660 jeszcze raz link 10.10.05, 16:33
        www.ikea.com/webapp/wcs/stores/servlet/ProductDisplay?catalogId=10101&storeId=19&productId=32395&langId=-
        27&parentCats=10106*13765*13818
        • azja.david Hej! 11.10.05, 12:45
          Cos ten link felernywinkNiestety,nic nie ma!Ale w wolnym czasie postaram sie
          znależć ten pojazd na stronie ikei,bo może skusze się na coś takiego na Mikołaja
          albo na gwiazdkęsmile

          Dzisiaj słonecznie ,ale chłodniej niz wczoraj i bardzo wieje!ale i tak bylismy
          na dłuuugim spacerze.Ja nie ryzykuje i nigdy nie puszczam Dawida w sklepie
          samego.Zawsze siedzi w wózku i to porządnie przypiety!Parę razy miałam z nim
          niezłą akcje więc albo go nie zabieram, albo musi siedziec w wózku i niestety
          marudzić!Chyba,że dostanie lizakasmile

          Olu,zdjęcia wysle Ci takie specjalnie dla Ciebiesmile za tego buziaka w czółkosmile
          Czuj sie wyróżnionasmile

          Kończe bo musze sie skontaktować z moim promotorem puki mały śpi
          PApa
          • angel74 Re: Hej! 12.10.05, 17:12
            hej. jestem mamą lutową. Mój synekj ma juz 20 miesięcy. To już wielki facetsmile
            • olla1660 Re: Hej! 12.10.05, 21:40
              Cześć angel, witaj w klubie lutowych mam.
              To Twój synek chyba z samego początku lutego skoro ma już 20 miesięcy.
              Mój Antolek ciągle jeszcze 19 smile
              A z cyferek z nicka wnoszę, że jesteś moją rówieśniczką smile
              Napisz coś więcej o Was. Koniecznie też napisz jak macie na imie i może jakieś
              zdjęcia, co?

              Antkowi chyba wyrastają trójki, bo strasznie jest marudny i nie spał w dzień
              już drugi dzień.

              Pozdrawiam i idę oglądać mecz. Po ostatniej bramce odżył na nowo duch w
              narodzie wink
              • pannajoanna1 I znowu czwartek! 13.10.05, 09:45
                Znowu jadę z Bartoszem do szpitala na ćwiczenia.Coraz trudniej daje sobie
                cokolwiek robić z tą nogą.W ryk i "mama nieeeeeeeee"
                W poniedziałe kolejne lasery. Mam nadzieję ,że tam pójdzie nam lepiej.
                Witam nową mamę. Też mój rocznik. Bartosz też już 6 października skończył 20
                miesięcy. Skąd jesteś? Ja ze Śląska.
                Czy kupiłyście już zimowe buty? Ja jeszcze trochę czekam bo boje się,że urośnie
                mu jeszcze noga. Oglądałam już bartki. Czarodziejskie ale skąd ta cena?
                Nieprzemakalne Z sympatexem ok 150-160.Nieźle! Jeszcze chcę sprawdzić
                antylopy? Innych odpowiednich nie widziałam. Może jakieś podpowiedzi?

                Ubieramy się i w drogę
                pozdrawiam
                Joanna i Bartosz
                • pannajoanna1 Urodziła?????? 13.10.05, 09:53
                  Co z Gosią -Averną? Macie jakieś informacje? Rozmnożyła się już?
                  • olla1660 raczej nie urodziła... 13.10.05, 10:43
                    ... bo dzidziuś ma być, z tego co wiem, prezentem noworocznym smile
                • olla1660 Re: I znowu czwartek! 13.10.05, 13:52
                  Joasiu, współczuję wam tych rehabilitacji, laserów, ćwiczeń.
                  Nie dzwię się, że Bartosz ma dość i mówi nieeee.

                  Co do bucików, to ja się nawet jeszcze nie rozglądałam, ale cena tych bartków,
                  o których piszesz jest kosmiczna. Choc może warto, jeśli gwarantuja
                  nieprzemakalność.

                  Pozdrawiam
                  • azja.david Sobota! 15.10.05, 16:45
                    i jakos pusto tu i tamwinkPewnie wszyscy ostro sprzataja,piora, gotują,tylko nie
                    jawinkBo moje motto brzmi:"Mama szczęśliwa to mama leniwa"!wink

                    Ja butów Dawidowi nie kupuje,bo ma po Bartusiu własnie bartki.Ale pewnie nie te
                    nieprzemakalne.Niewiem,musze siostry zapytac,ona kupowała.Będe musiała kupić mu
                    ciepłą kurtkę,bo ta z zeszłego roku za mała.A po Bartku kurtki nie
                    odziedziczy,bo na Bartka jeszcze dobra.Nie lubie mu kupować takich ciuchów
                    zimowych, bo strasznie w sklepie histeryzuje,nie da sobie przymierzyc.Znowu
                    przekupie go lizakiemsmile

                    Całe szczęście,że nie słyszycie dziś mojego głosu.Zipie jak kogut z mutacjąsmile
                    Piłam wczoraj zimne drinki(byli u nas znajomi)I tak mnie załatwiły!W ogóle chyba
                    będe chora,jakos zle sie czuje.Moja mama zlitowała się nade mną i zabrała Dawida
                    do siebie.Boże,jak dobrze miec taką mamę!!!On tak łobuzuje,a ja nie mam siły na NIC!
                    Pozdrawiam
                    Asicasmile
                    • olla1660 Re: Sobota! 15.10.05, 21:23
                      Aśka gdzie tam, jakie sprzątanie, jakie pranie?
                      Ja też się lenię na potęgę, zresztą przy Antku to się nic nie da zrobić, bo
                      ciągle coś ode mnie chce. Najczęściej chce "tam". A "tam" to jest miejsce, jak
                      na razie nie określone. Gdzieś jest, lecz nie wiadomo gdzie - jak śpiewa pewien
                      muzyk w kultowej bajce o walecznym owadzie.
                      Teraz dziecię grzeczniutko poszło się kąpać z tatą i ja mam chwilę spokoju.
                      Nawet obiadu jeszcze dziś nie jedliśmy... głodnam jak wilk, ale zjemy dopiero
                      wtedy jak junior uśnie.
                      Osatnio mu się trochę poprzestawiało - cały tydzień nie spał w dzień. Bałam
                      się, że może mu to wejść w nawyk, a odczułąbym to boleśnie. Te dwie godziny
                      wolnego w ciągu dnia, to, jak same dobrze wiecie, dość sporo.
                      Na szczęście dziś ze snem nie było problemu - 2 godziny i 15 minut. Widocznie
                      tylko u niani nie chce.

                      Asiu, kuruj się dziewczyno, żebyś się poważnie nie rozłożyła. Jak kogut...? To
                      musi bbrzmieć ciekawie.
                      A takiej chętnej mamy Ci zazdroszczę. U mnie z pomocą krucho. Moja mam nie
                      bardzo chce, a teściowie to ciągle gdzieś jeżdżą. Dopiero na zimę przyjadą na
                      stałe do domu, więc ewentualne wyjścia do kina, teatru, imprezy... odkładamy na
                      ten czas.

                      Lecę, papa i buziaki.
                      • azja.david Niedziela! 16.10.05, 11:09
                        I rozłożyło mnie poważnie!!!Jutro do lekarza po jakis antybiotyk,bo samo raczej
                        nie przejdzie.Dobrze,że Dawid u mamy,boję sie,żeby sie nie zaraził!A może mam
                        ptasią grypęwink(taki żarcik)
                        Olu,to szkoda,że dziadkowie tacy niechetni.U mnie z tesciami podobnie,na
                        szczeście mam kochaną mamęsmilei tatę tez,oczywisciesmile
                        Ja z Dawidem w domu tez niewiele mogę zrobic.Czasem tez mu daje scierkę i
                        sprzątamy razem,ale to wtedy bardziej zabawa niż porzadki.Ale on czuje sie
                        strasznie wyróżniony,że też potrafi.Juz pisałam,że strasznie jest ambitny.
                        Wracam do lóżka i leniuchuje całą niedzielę,tylko szkoda,że z bolącym gardłem!
                        Pa
                      • mamaigora1 Re: Sobota! 17.10.05, 09:44
                        To i ja sie dołacze, jako 'poznaniak' z krwi i kości - mimo, że urodziłam sie
                        na mazowszu to jednak całe zycie mieszkam w wielkopolsce - nie wyobrażam sobie
                        soboty bez porządków. jak nie moge w sobote posprzatac to cały weekend chodze
                        struta wink)))))))))
                        Całe szczęsćie chłopaki zajmuja sie w soboty soba nawzajem - na razie Karol w
                        soboty jest w domu, więc rojbruja z Igorem wink))))

                        A w niedzielę przyjmujemy gości bo u nas w tym roku stukneła 30 stka jednemu i
                        drugiemu wink)))))))))

                        A tak w ogóle to z całego tygodnia najbardziej lubie soboty wink))))))))))
                        • olla1660 po niedzieli 17.10.05, 14:03
                          Witajcie po niedzieli. Sobota też niegdyś była moim ulubionym dniem.

                          Jolu, wszystkiego naj, naj, naj z okazji "stukniętej" trzydziestki wink, dla
                          obojga jubilatów. Mam nadzieję, że impreza się udała. W końcu tylko raz w życiu
                          kończy się trzydzieści lat.

                          Asia, a Ty zdrowiej kobito. A reszta, co z resztą?

                          Buziaki
                          • pannajoanna1 I po poniedziałku:) 17.10.05, 22:21
                            Kobietki - dziecko utulone śpi od godziny, chłop nie utulony śpi od 5 minut.
                            BŁOGA CISZA w domu.
                            Faktycznie jakoś ucichło na naszym forum. Brak czasu? Zmęczenie jesienne? Mnie
                            dopada jakaś "depresyjka". Zimno , ciemno już o 19 . NIE PODOBA MI SIĘ TOOOO!
                            Dzisiaj pierwszy z laserów . Bartosz darł sie jakby mu ktoś krzywdę robił. Ale
                            mam nadzieję,że jutro juą bedzie lepiej.Zabierzemy misia ze sobą. Odkąd dostał
                            pluszaka od brata wszedzie misiek z nami jeździ.Nawet na rehabilitację. A że
                            nie należy do najmniejszych (wysokościowo jak Bartosz) wszyscy się oglądają za
                            Bartoszem jek "taszczy " niedźwiedzia.W samochodzie to muszę go zapinać pasami,
                            Kiedyś zapiełam tak dla zabawy, A dziecko zapamiętało i teraz mi przypomina. No
                            cóż, przynajmniej bezpiecznie z nami wszędzie dojedziesmile))))))))))

                            Dalej nie wiem na jakie buty zimowe się zdecydować. W sobotę chcę wyciągnąc
                            moich facetów na zakupy. Może w Katowicach będzie większy wybór. Tam jest
                            więcej sklepów na pasażach. Bo w Bytomiu mam tylko bartka. Ich ofertę niedługo
                            będę znać na pamięć.Fajowe są. Tylko ta cenasad

                            Pozdrawiam
                            Joanna
                            • mamaigora1 O bucikach... 18.10.05, 07:35
                              A ja wczoraj z gazetka 'Dziecko' wybrałam sie do Deichmana i kupiłam buciki
                              jesienno - wczesno zimowe w cenie 59 PLN - ekspert ortopeda z 'Dziecka'
                              polecał, więc wzi
                              • pannajoanna1 Re: O bucikach... 18.10.05, 21:08
                                Proszę o szczegóły. Jakie buty kupiłaś? Która gazeta Dziecko bo niestety nie
                                mam ich przy sobie aby sprawdzić.
                                Joanna
                                • mamaigora1 Re: O bucikach... 19.10.05, 09:02
                                  Dziecko nr październikowy, w Deichmanie nie ma zbyt dużego wyboru - tylko te
                                  były ładne i w przystepnej cenie - takie niebieskie z lekka ocieplinka w
                                  środku - wszystkie inne buciki maja różowe, więc mój mały mężczyzna nie czułby
                                  sie w nich zbyt komfortowo smile
                          • averna Re: po niedzieli 17.10.05, 23:00
                            cześć dziewczyny!

                            Niestety jakoś w ogóle nie mogę znależć czasu na internet. Gdy pracowałam to
                            było łatwiej. Z Kubą przy boku to naprawdę niewiele mam czasu dla siebie. teraz
                            mój maluch słodko śpi (no nie do końca słódko, bo juz 3 razy sie przebudził) i
                            chociaż też najchętniej już bym pospała to skrobnę kilka słówek, żebyście o
                            mnie nie zapomniały. smile
                            Kuba chodzi do żłobka trzeci tydzień i pomimi, że zostaje tam tylko na
                            niespełna 2,5 godziny to znosi to niezbyt dobrze. Postanowiłam dawać go do
                            końca tego tygodnia, a jesli nic się nie zmieni to zrezygnuję. Płacze, gdy go
                            oddaję, płacze, gdy po niego wracam. W domu zrobił sie marudny, płaczliwy,
                            ciągle zatyka uszka, dając do zrozumienia, że sie boi. Oczywiście zdążył już
                            zachorować w pierwszym tygodniu chodzenia do żłobka, a teraz chyba łapie
                            przeziebienie (pierwszy raz moje dziecko ma katar). Ma rozregulowany stolec,
                            niespokojnie śpi. Najdziwniejsze jest to, że jest po prostu coraz gorzej; moje
                            dziecko się zmienia. Tak więc nie wiem, czy on sie nadaje do żłobka. Może jest
                            zbyt wrażliwy. Jeszcze 4 dni i albo sie przystosuje, albo rezygnuję, bo nie mam
                            sumienia tak męczyć dziecka.
                            Olu! Wiesz co ja myślę o tym, że dzieci niby wszystko robią w żłobku? Tak
                            zapewniają opiekunki, bo wiedzą, że maluszek nie opowie Ci co robił, jak było.
                            Mnie tez zapewniają, że jak jest w grupie to nie płacze, ale coś nie chce mi
                            sie wierzyć. Bo jakoś dziwne mi się wydaje, że za każdym razem kiedy wchodzę do
                            żłobka słyszę Kubę, który dosłownie sie wydziera, jakby nie wiem co mu tam
                            robili. Poprosiłam, żeby nie zmuszać go do nocnika, ale nie wiem, czy to
                            respektują. Tak samo rpsiłam, żeby nie zmuszać do jedzenia, jeśli dziecko
                            czegoś nie chce. Apropos jedzenia to Kuba je warzywa, owoce, pieczywo, mięso,
                            czasem nawet ryż skubnie. Uwielbia zupy, najlepiej jarzynową i ziemniaki. Poza
                            tym je jogurty, sery i kaszkę. Niestety znowu zjechał mi z mlekiem i prawie w
                            ogole nie chce pic wieczorem. Chyba teżwinię za to żłobek.
                            A co do fasolki, to już przeciez mały ludek. Chyba wolałabym dziewczynkę łudząc
                            się, że będzie spokojniejsza i grzeczniejsza niż Kuba. Z drugiej strony drugi
                            chłopczyk byłby ekonomicznijeszy. smile Ale jak mówią... najważniejsze, żeby było
                            zdrowe. W sumie kiedyś chciałam parkę, ale teraz kiedy już sie spodziewamm
                            drugiego dziecka, to jest mi tak naprawde obojętna płeć. Nagorsze to to, że
                            trzeba wybrac imię i jak na razie dla obu płci. Kuba był pierwotnie Kamilem,
                            ale jak go trzymałam na rekach to mi jakos do niego to imię nie pasowałó, nawet
                            nie potrafiłam sie doniego zwrócić po imieniu i wszpitali nazywałam go
                            kwilikiem. Potem został Jakubem.
                            A teraz zmykam do łazienki na szybkie co nieco i do łózia.

                            do następnego
                            Gośka
                            • azja.david I juz czwartek:) 20.10.05, 13:24
                              Witaj Averno!Fajnie,że czasem cos skrobniesz,bo przynajmniej wiemy co tam u
                              CiebiesmileJa nadal czekam na zdjecia KubywinkWiem,że teraz masz mało czasu,ale może
                              jednak......?smile
                              Bylismy dzis z Dawidkiem na długim spacerze i na zakupach i nawet był
                              grzeczny.Zdziwyły mnie straszne pustki na placach zabaw.Przeciez taka dzis
                              piekna pogoda,ze szkoda malucha kisic w domu!
                              18 pazdziernika o godz.18.15 Dawidek zrobił swoją pierwszą kupkę do nocnika!!!smile
                              Jestesmy z niego dumni!wink
                              Pa
                              • olla1660 A po czwartku nastał piątek... 21.10.05, 13:05
                                Cześć mamuśki kochane.
                                Co u Was dobrego?

                                Gosia: tez się cieszę, że czasem piszesz choć wierzę, że to niełatwe przy
                                jednym smyku biegającym i drugim wierzgającym wink
                                W kwestii żłobków, to ja przytaczałam opinie mam i byc może, że te mamy zyją
                                złudzeniemi, czyli tym co opowiadaja opiekunki. Ale te mamy nie wspominały o
                                histerii swych dzieci i "rozregulowaniu", więc może to jednak indywidualna
                                sprawa czy dziecko polubi żłobek czy nie. Kubuś najwidoczniej nie lubi i pewnie
                                lepiej go nie zmuszać. Szkoda, bo miałabyś trochę oddechu, zwłaszcza kiedy
                                urodzi się drugi bąbelek. Czy ktoś Ci będzie pomagał, kiedy to już nastąpi?
                                Bo samej będzie Ci ciężko, zwłaszca, że taki duży nowy dom do ogarnięcia.
                                Tak sobie myslę, że może Kubuś wyczuwa już konkurencje w nowym
                                braciszku/siostrzyczce. Bo na pewno wie i rozumie, że nosisz dzidzię w brzuszku.
                                Jak to jest? Jak będziesz miała czas i ochote to napisz coś o tym. I tez
                                chętnie bym zobaczyła jak wyglądacie...

                                Azja: no to Dawidek zuch chłopak, gratulacje. Z Antkiem jest problem, bo woli w
                                pieluche. Ostatnio zaczęliśmy mu z Mackiem przemawiać do rozumu przytaczając
                                bardzo pragmatyczne argumenty. Jeśli zacznie robić na nocnik, będzie zużywał
                                mniej pieluszek i mama z tata będą mogli kupic więcej samochodów. Ale to nie
                                skutkuje. Niestey! Może zastosować system nagradzania - zrobisz siusiu,
                                dostaniesz prezent? Ale to chyba zły pomysł. Asia, jak Ty przekonałaś Dawidka?

                                Reszta dziewczyn: pozdrawiam Was serdecznie i zycze miłego dnia.
                                • azja.david Nocnik 21.10.05, 14:00
                                  Dawidek wieczorem latał bez pampersa,bo nie mogłam go złapać i mu załozyc!Byli u
                                  nas znajomi,więc sie popisywałsmile Zauwazyłam,że cos kombinuje za firanką i
                                  spytałam,czy robi kupkę?Odpowiedział,że tak!Więc szybciutko polecialam po nocnik
                                  i powiedzialam mu ,że kupke robi sie na nocnik.Usiadł,ale po sekundzie wstał i
                                  poinformował,że kupy NIE.Siadał i wstawał pare razy i stwierdziłam,ze nic z tego
                                  nie bedzie.Miałam mu juz załozyc pampersa,zeby nie zrobił na podloge,ale wpadlam
                                  na pomusl,że postawie nocnik za firanką,tam gdzie zawsze robi
                                  kupke.Usiadł,zasłoniłam go,że niby nikt go nie widzi,i wyszlam.Jak wrócilam to
                                  kucał obok nocnika i patrzył na strumien siusków wyciekajacy z cycusia na
                                  podloge.Ale kupa była w nocniku!!!Wszyscy go pochwalili,bilismy brawo, a on cały
                                  czas powtarzal FU,FU i zatykal nos!smileNo bo rzeczywiscie było bardzo FUUUU!smile
                                  Wczoraj niestety nie zdazyłam go posadzic i zrobił w pampersa.Może dzisiaj sie udasmile
                                  PA
                                  • olla1660 Re: Nocnik 21.10.05, 14:04
                                    No to powodzenia, jak to się mówi - jedna kupa wiosny nie czyni... czy jakoś
                                    tak, ale skoro zrobił juz raz to pewnie będzie łatwiej.
                                    • averna Re: Nocnik 24.10.05, 18:52
                                      cześc dziewczyny!

                                      Będzie krótko, ale zawsze coś. Kuba jak na razie do nocnika nic nie urodził
                                      (przynajmniej w domu), ale od kilku dni, sam ściąga portki i pieluchę i siada
                                      na niego, ale tylko na dosłownie 2 sekundy. Mówię mu, że trzeba troszkę dłużej
                                      posiedzieć, a on mi pokazuje, że tam jest pusto, więc ja nadal, że tam ma być
                                      siusiu, albo kupka, a Kuba rozkłada ręce. Kończy się więc ubraniem pieluchy, w
                                      którą Kuba wszystko robi. Dodam, że od kilku tygodni idzie ich tona na dobę,
                                      jak u noworodka, a to z powodu rozregulowanego stolca. Dodam, że chwilowo Kuba
                                      nie chodzi do żłobka, gdyz znów się rozchorował, tym razem na dobre (angina).
                                      Postanowiłam, że po wszystkich świętych, jak Kuba będzie juz całkowiciw zdrowy
                                      dam mu i sobie ostatnią szansę żłobkową. Jesli nic się nie poprawi lub znowu
                                      zachoruje to niestety będę musiała zrezygnować. Własnie głównym powodem oddania
                                      Kuby do żłobka była chęć odciążenia się, szczególnie po narodzinach drugiego
                                      dziecka, no ale nic na siłę. Większośc czasu będę zdana wyłącznie na siebie,
                                      ale tata Kuby będzie mi pomagał w wolnym czasie, czyli po pracy. Po porodzie
                                      bardzo długo dochodziłam do siebie i boję się, że tym razem będzie to samo i
                                      nie wiem, jak ja wtedy dam z radę z 2, kiedy praktycznie noworodek zajmuje Ci
                                      100% czasu, a przeciez o siebie tez trzeba zadbać, chocoażby sie umyć, pomóc
                                      goić się ranie, a przede wszystkim coś zjeść. Chcąc korzystać z pomocy taty
                                      Kuby będe musiała niestety mieszkac u niego, gdyz on nie chce dojeżdżać ode
                                      mnie do pracy. Na razie nie myślę dogłębnie o tym, co będzie.
                                      na razie tyle, chore dziecko wzywa!

                                      trzymajcie się
                                      Gośka
                                      • ju8 Re: Nocnik 25.10.05, 00:10
                                        Witajcie!
                                        Dawno mnie tutaj nie było ale jakoś tak szybko ostatnio czas leci, mała
                                        rozrabia, coraz bardziej absorbująca.
                                        Co do nocnika to u nas BYŁA norma. Niestety przez zmianę aury musiałam znowu
                                        wprowadzić pampki na spacery i widze że Madzia powoli przyzwyczaja się do
                                        "komfortu"sad I jak dawniej zdażały się wpadki sporadycznie w tygodniu tak teraz
                                        nawet 2-3 dzienniesad I trafia mnie bo ona doskonale wie ze chce a woła jak
                                        popuści. Potem dorabia do nocnika ale zmiana ciuchów obowiązkowa. Co do kupki to
                                        nie pamietam kiedy zrobiła poza nocnik. Przynajmniej tyle.

                                        W ogóle to ostatnio jakaś ta moja córcia problemowa, jeśc nie chce, w nocy się
                                        budzi, a raczej nas bo gada i woła przez sen, pyskuje i nie słucha. Czyźby
                                        zaczynał się tzw. bunt dwulatka?

                                        Miłej nocki
                                        • pannajoanna1 Wanna :( 25.10.05, 21:33
                                          Kobietki!
                                          Moje dziecko przyprawiło mnie o mało o zawał serca!!!!!
                                          Przyjechałam po pracy po Bartosza trochę później niż zawsze (po 18). Ale to
                                          jest akurat nieistotne. Siedzę sobie z moją mamą w pokoju i o czymś rozmawiamy.
                                          Bartosz bawi się w przedpokoju.Mama poszła do łazienki i przyniosła mi pokazać
                                          bluzkę, którą mam jej przerobić. Zastanawiamy się co z nią zrobić i nagle
                                          słysze plusk.Patrzę a dziecka nie ma .Idę do łazienki myśląc,że Bartosz coś
                                          wrzucił do wanny (w wodzie studził się kompot ).Wyobrażcie sobie moje
                                          przerażenie kiedy w wannie znalazłam .......Bartosza.
                                          Nie mam pojęcia jak on tam wszedł - wpadł.!!!!!!!!!
                                          Minę miał nietęgą - chyba nie wiedział, że woda jest zimna.
                                          On sie nie wystraszył!!! A mnie nogi ugięły się w kolanach. Jeszcze teraz mam
                                          miękkie kolana. Przecież on mógł się zachłystnąć wodą lub.........
                                          Całe szczęście, że skończyło się tylko na przebraniu całej odzieży.
                                          U babci mają NAKAZ zamykania drzwi do łazienki.Sama w domu też będe tego
                                          bardziej pilnować.
                                          Co jeszcze mnie czeka? Jakie nowe pomysły bedzie miał Bartosz?

                                          Pozdrawiam
                                          Joanna i udający rybkę Bartosz
                                          Nawiasem mówiąc Jeszcze nie śpi ale jest już w łóżku i ogląda gazetę z tubisiami
                                          • olla1660 Re: Wanna :( 25.10.05, 23:00
                                            Oj myślę, ze nasze dzieci jeszcze nie raz nas zaskoczą. Oby zawsze pozytywnie.
                                            No faktycznie mogłaś się wystraszyć, pewnie wleciał do wanny "na główkę" i
                                            faktycznie było to niebezpieczne. A ten wspominany kompot to w czym był, w
                                            słoikach? Bo jak w szkle to było to dodatkowe niebezpieczeństwo.

                                            U nas jest problem w odwrotną stronę. Antek czsem oczuwa nagłe pragnienie
                                            wyjścia z wanny, zadziera nogę i właściwie tu powinno nastąpić wielkie bam. Na
                                            szczęście zawsze jestem w pobliżu, choć czasem zdaża mi się wyjść z łazienki i
                                            wykorzystać chwilę spokoju, np. na rozwieszenie prania, zebranie prania,
                                            poukładanie czegoś, pościelenie łóżka i takie tam.
                                            Zawsze ładnie się bawił w wannie czasem tylko ją zalewająć wink
                                            U nas w domu jest bardzo dużo niebezpieczeństw, np. schody na górę są tak
                                            skonstruowane, że właściwie nie da się przymocować żadnej bramki.

                                            Antek ostatnio nie usypia przed 22.00 ale za to śpi do 9.00 rano. A dziś to
                                            nawet to 9.30. Zrobił się z niego poranny śpioszek.

                                            Pozdrawiam wszystkie mamuśki i życzę cierpliwości do maluchów.
                                            Sobie też tego życzę.
                                            Dobranoc
                                            • azja.david Niedziela 30.10.05, 15:28
                                              Jakos nikt nic,więc postanowiłam ratować nasze forum!
                                              Wypadek z wanną rzeczywiscie nieciekawy,a u nas podobnie jak u Oli.Tez sam chce
                                              wychodzic z wanny,ale na szczęscie jeszcze ma za wysoko!A zalewanie łazienki
                                              zawsze było i jest ulubioną zabawą Dawidkasmile
                                              Wczoraj miałam egzamin z ortopedii i dopiero za tydzień wyniki.Boże jak ja
                                              nienawidze czekać!
                                              Pozdrawiam wszystkich niedzielnie
                                              Pa
                                            • azja.david Re: Wanna :( 30.10.05, 15:30
                                              • olla1660 Asia 31.10.05, 00:12
                                                Ci nasi chłopcy to chyba są podobni do siebie. smile Dwa łobuziaki.
                                                Czekanie jest okropne to fakt, ale na pewno będzie spoko.
                                                I dzięki za ratowanie naszego wątku forumowego. Może jeszcze coś z niego będzie?
                                                • pannajoanna1 Rozdwoić się?????? :) 31.10.05, 20:59
                                                  Chyba jutro będę musiała!
                                                  Trochę dużo mamy tych grobów do odwiedzenia i kwiestię sporną jak to zrobić.
                                                  Bartosz śpi między 12 a 14.Natomiast tatuś wstaje dopiero ok 10.30. Więc rano
                                                  nic i tak nie załatwimy. Na 13 (!)mamy być u brata mojego "chłopa" -
                                                  niewykonalne. Tam mamy zjeść obiad i potem iść na cmenterz do teścia.Na
                                                  cmentarz moich dziadków ok 15.Kolejna rzecz niewykonalna (brak czasu)
                                                  a więc chłopisko wymyśliło że każdy pójdzie do swoich
                                                  Chyba trochę to dziwne co nie?
                                                  I co mam zrobić.Mam dosyć tego,że ja tu a on tam.Jesteśmy chyba w końcu rodziną
                                                  ( co z tego,że bez papierka)i powinniśmy taki rzeczy załatwiać razem!Jutro
                                                  znowu będzie ostra wymiana zdań i ktoś obrażony pójdzie.Nie lubię takich
                                                  sytuacji i pewnie znowu się skończy,że ja zostanę w domu ze śpiącym dzieckiem i
                                                  chłopisko pojedzie do bratasad Ja potem do moich i tyle
                                                  Bzdurne to wszystko.Czy tylko ja mam takie problemy z chłopiskiem!!!!
                                                  Uparty jak osioł.
                                                  pozdrawiam
                                                  Joanna
                                                  • mamaigora1 Re: Rozdwoić się?????? :) 01.11.05, 08:48
                                                    My to co sie dało pozałatwialiśmy juz w dni poprzednie, a i jutro pewnie tez
                                                    gdzies wyskoczymy. Nigdzie Igora nie ciągniemy na siłę bo on jest
                                                    najwazniejszy wink W tym roku wspólnie odwiedzilismy tylko dwa groby, w sobote
                                                    mojego brata, a wczoraj i dziś rano babci mojego męża (bardzo bliska nam osobę)
                                                    i to na tyle wyjść z Igorem.
                                                    Nasza Rodzinka musiała dostosowac swoje myślenie do naszego, jak im sie nie
                                                    podoba to ich sprawa wink
                                                  • olla1660 Re: Rozdwoić się?????? :) 01.11.05, 09:18
                                                    My, na szczęście mamy blisko na groby obu stron. Byliśmy już na kilku w
                                                    niedzielę, dziś oczywiście też wpadniemy.
                                                    Asia, z moim meżem jest tak, jak z Twoim chłopem. Śpi do 10 z minutami, potem
                                                    długo dochodzi do siebie wink Antka pora snu jest ok. 14, ale w weekendy
                                                    zazwyczaj się trochę przesuwa, więc też środek dnia będziemy mieli zablokowany.
                                                    Na 16.00, Macka rodzice zapraszają na obiad, ale my im tłumaczymy, że
                                                    przyjdziemy wtedy, kiedy Antek wstanie. Trochę się obrazili, ale nie mam
                                                    zamiaru się pod nich naginać. Jeśli pojedziemy na groby przed spaniem, to on
                                                    uśnie na pewno dopiero ok. 15-16 a wtedy prześpi rodzinny obiadek.
                                                    Nic, tylko się rozdwoić.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • averna tu się nic nie dzieje 05.11.05, 12:25
                                                    cześć Dziewczyny!

                                                    Myślałam, że zastanę tu stertę postów, a tu wszystko przeczytane w minutkę.
                                                    Zostawiłam dziś Kubę z tatą i postanowiłam spędzić kilka godzin w samotności.
                                                    po prostu musiałam się oderwać od dziecka, gdyż juz prawie na głowę dostawałam,
                                                    tym bardziej, że przez chorobę Kuby musiałam być z nim cały czas w domu.
                                                    Okazało się, że moje dziecko zozstało na pogotowiu źle zdiagnozowaneczego i po
                                                    kilku dniach udręki pakowania mu lekarstw okazało się, że antybiotyk nie
                                                    działa, potem przez dwa dni kolejny, a ostatecznie zastrzyki 2 razy dziennie
                                                    przez 5 dni. To był po prostu horror. Tak bardzo było mi żal mojego maluszka, a
                                                    on patrzył na mnie z takim wyrzutemsad Na szczęście już wyzdrowiał, chociaz
                                                    jeszcze troszkę pokasłuje. Teraz aplikuję mu jakies odpornościowe świństwo
                                                    (zapach ma ohydny), bo przecież przed nim ostatnia próba zaadoptowania się w
                                                    żłobku. Myślę, jednak, że nic z tego nie będzie. Nawet przedwczoraj, gdy tylko
                                                    przejeżdżaliśmy koło żłobka Kuba się rozpłakał, bo pewnie myślał, że tam
                                                    idziemy. Już mam wyrzuty sumienia, że będę męczyć dziecko, ale nie mam dużego
                                                    wyboru. Najbardziej boję się tego, że znów zachoruje i będziemy się razem
                                                    męczyć. za parę dni wszystko będzie jasne. Zaczęłam się zastanawiać, czy może
                                                    jednak zdać się na siebie, może jednak dam radę sama z dwoma dzieciątkami? Ja
                                                    mam (podobno smile) trudny charakter, więc jak nie trafię dobrze na opiekunkę to
                                                    może być nieciekawie, tym bardziej, że jestem osobą dośc wymagającą, a
                                                    opiekunki chyba nie lubia sie przepracowywać. smile
                                                    A teraz ide na dół włączyć pralkę, właśnie mi sie przypomniałó, że przeciez mam
                                                    to zrobić.

                                                    pozdrawiam
                                                    Gośka
                                                  • olla1660 Re: tu się nic nie dzieje 05.11.05, 13:49
                                                    No właśnie, nic się tu nie dzieje. Mamy zapracowane chyba?
                                                    Przydałoby się troszkę ruchu tu wprowadzić...

                                                    Gosia: Współczuję Ci tych udręk, choroby Kuby i zdania tylko na siebie.
                                                    Taki już los matek-polek... Myślę, że ciężko Ci będzie z dwoma maluchami,
                                                    zwłaszcza na początku. Tym bardziej, że nasze 21-miesięczniaki teraz wejdą w
                                                    wiek przekory i negacji. A przy maluszku potrzeba spokoju. Chyba, że urodzi Ci
                                                    się mały aniołek, który nie będzie płakał, będzie przesypiał całe noce.
                                                    Szkoda, że żłobek nie wypalił, bo chyba nie ma co liczyć na nagłą odmianę uczuć
                                                    Kuby do wspominanej instytucji. Zrobisz jak uważasz, ale ja myślę, że jakaś
                                                    niania by Wam się przydała. Przynajmniej na początek, potem zobaczysz jak
                                                    będzie.

                                                    U nas wszystko ok, Antek rośnie, trochę mądrzeje (ale tylko troszkę smile))
                                                    Nauczył się wymawiać poprawnie nie (wcześniej mówił ee i kręcił głową) i
                                                    strasznie tego nadużywa. Wszystko jest na nie i nie. Właśnie zasnął i też mam
                                                    troszkę czasu dla siebie, a właściwie dla domu, bo w domu to mam istny sajgon,
                                                    m.in. fruwające zabawki smile

                                                    Pozdrawiam gorąco
                                                    ola
    • olla1660 i jeszcze 05.11.05, 13:51
      Asia jak egzamin? Weź Ty coś napisz kobito...
      • azja.david Re: i jeszcze 06.11.05, 00:25
        Witam!Ostatnio miałam ciężkie dni i tak jakos nic nie pisałam,bo nie wiedzialam
        od czego zacząc.....Jakas deprecha czy co?sadWyniki mam dopiero w poniedzialek,a
        w sobote kolejny egzamin tym razem z reumatologii!!!
        Pozdrawiam i odezwe sie jak będe w lepszym nastroju
        pa
        • pannajoanna1 Znowu do pracy :( 06.11.05, 19:13
          A taki fajny dzień mieliśmy a nawet dwa. Od piątku był z nami Mateusz. Bartosz
          zachwycony !!!!!!
          Jak byłam w ciąży to bałam się jakie będą stosunki między braćmi.Spora różnica
          wieku ( 13 lat),jeden tata ale dwie matki, dwa domy itp...
          Reakcja Mateusz na moją ciążę też nie była rewelacyjna. Przez 2 miesiące nie
          odzywał się do mnie - ledwie mnie tolerował.Potem mu przeszło ale ja dalej sie
          bałam. Dwa dni po porodzie przyjechał do szpitala, wziął Bartosza na ręce i
          pocałował w czółko. Wtedy się rozpłakałam - będzie ok.
          Ale nie sądziłam, że chłopaki tak przypadną sobie do serca. to jest wielka
          miłość braci. Nie śmiejcie się ze mnie ale musiałybyście widzieć Bartosza jak
          stoi pod drzwiami do sypialni i woła :Matiiiii. A po chwili już turlają sie
          razem po łóżku. Jak Mateusz jest u nas to on jest autorytetem. A jemu chyba to
          pochlebia. Uff ale się rozgadałam.
          Teraz Mat pojechał już do domu a Bartosz śpi. Od wczoraj gorączkuje i paskudnie
          kaszle. Chyba lekarz nas nie ominie. Zobaczymy jak rano będzie się czuł.
          Acha! We wszystkich świętych udało mi się nie rozdwoić ( kto by wytrzymał z
          dwiema takimi) a wszystko poszło prawie tak jak sobie to zaplanowałam. Po raz
          pierwszy!

          Pozdrawiam wszystkie
          Joanna
    • pannajoanna1 Wstrętne choróbsko!!:((((( 07.11.05, 20:59
      Bartosz ma zapalenie gardła.
      Nie wiem gdzie i kiedy się zaraził. Bez antybiotyku niestety się nie obeszło.
      Nic nie chce jeść.Wyrażnie to gardło go boli.
      W tym roku to trzecie zapalenie (poprzednie nad morzem na wakacjach).Skąd
      bierze się to paskudztwo?
      sad(((((((

      pozdrawiam
      Joanna
      • averna Re: Wstrętne choróbsko!!:((((( 12.11.05, 13:18
        cześć (jesli w ogóle ktokolwiek to przeczyta)

        Nie wytrzymam! Muszę was opieprzyć! Dlaczego nic nie piszecie? To ja, kobieta w
        ciąży, samotna matka, mam czas od czasu do czasu zaglądnąć, a WY Nie!?
        Wstydźcie się! smile) Dzis mam znów kilka godzin tylko dla siebie, gdyż tata
        zabrał Kubę do swoich rodziców w odwiedziny i wrócą pewnie po południu.
        Wczoraj Kuba dostał srajdę i nie mam pojęcia od czego. Byż może w żłobku zjadł
        coś podejrzanego, chociaż menu wydawało się jak dla Kuby OK.
        Oczywiście znowu był ryk przy oddawaniu i odbieraniu, ale o dziwo, w domu Kuba
        był w tym tygodniu sobą, jedynie często budził się w nocy, a dziś to mam
        wrażenie jakbym w ogóle nie spała. Na razie od poniedziałku dam go znowu na pół
        dnia i zobaczymy jak się sytuacja będzie rozwijać. Oczywiście w przypadku
        kolejnej choroby natychmiast rezygnuję i zabieram się za szukanie kogoś do
        pomocy.
        Ostatnio naliczyłam w słowniku Kuby 8 wyrazów. Pewnie jesteście pod wielkim
        wrażeniem. smile Myślałam, że kontakt z dziećmi zmobilizuje mojego malucha do
        próby komunikowania sie w zrozumiałym dla Polaka języku, ale nic z tego.
        Najwidoczniej mój chłopczyk uznał, że nie ma potrzeby, by się zbytnio wysilać.
        Jak tak dalej pójdzie to jego brat, czy siostra zacznie wcześniej mówić od
        Kuby. Poza tym nic nowego u Kuby jesli chodzi o rozwój. szaleje po meblach, a
        ja żałuję, że nie mam więcej par rąk i oczu, bo naparwdę przydałyby się, ale
        przecież to znacie! Ciekawe, czy drugie też będzie takie żywe. Jak na razie to
        daje mi popalić ow wiele ostrzej niz Kuba, który w brzuchu był wprost aniołem,
        jeśłi porównać go do maleństwa, które noszę. zastanawiam się, czy ono w ogóle
        sypia, albo przynajmniej odpoczywa od czasu do czasu.
        Kupiłam Kubie kurtkę zimową za 15 zł. Ponieważ nic solidnego w sklepie nie
        mogłam dobrać, więc uznałam, żę kupuję jednorazówkę smile, a jak sie wykończy to
        następną. Ocieplanych butów chyba nie będę kupowała. Kuba nie jest (tak jak i
        jego rodzice) zmarzluchem, a prawdziwej zimy będzie pewnie raptem ze 2
        tygodnie, więc uznałam ,że szkoda wyrzucac pieniądze, tym bardziej, że zwiększą
        się pieluchowe wydatki. W następnym tygodniu chcę jechać do hurtowni i poczynić
        zapasy chodliwego towaru.

        pozdrawiam
        Gośka

        PS
        Przypomniało mi się, że bardzo podobały mi się wasze wspomnienia z porosu i
        kiedys przy czasie, a może już po urodzeniu drugiego tez coś o tym napiszę.
        • olla1660 Ja jestem, ale... 15.11.05, 15:24
          nie mam czasu pisac, bo:
          1) mam duzo pracy w pracy
          2) mam duzo pracy w domu (pracy zawodowej oczywiście)
          3) jestem przeziębiona i mam doła
          4) Antek jest nieznośny i to mnie tez dołuje
          5) Mam męża, ale on ciągle pracuje, nawet w domu, więc też mnie to dołuje
          Po prostu jeden wielki dół.
          Ale jak tylko znajdę chwilkę oddechu, to postaram się poratowac ten nasz wątek
          malutki, bo jako założycielka jest mi bliski wielce.

          Gosia, a Ty pisz jak najczęściej, oczywiście... To dobrze, że Kuba się
          odrobinke przekonał do żłoba. Może jakoś to będzie? A co do Twojego optymizmu
          dotyczącego nadchodzącej zimy, to ja nie byłabym taka pewna. Ponoć w tym roku
          ma być szczególnie sroga. Co prawda ja tez nie mam jeszcze butów na zimę dla
          Antola, a kurteczkę na razie tylko sztruksową na sztucznym futerku z taniej
          odzieży. Fajna jest bardza, ale niestety jasna i brudzi się niemiłosiernie.
          Też mam chyba zamiar nie przesadzać i kupić coś niedrogiego. W pupermatketach
          są tak tanie kurki, że aż dziwne, że komuś sie opłaca to szyć i sprzedawać po
          tej cenie. Może to import z chin?

          Buziaki
        • olla1660 pytanie szczególnie do Joli... 15.11.05, 15:25
          ... bo Jola jest zazwyczaj dobrze poinformowana smile
          Czy słyszałaś i co myślisz o szczepieniu przeciw pneumokokom?
          Podaje link, jakby co www.pneumokoki.pl
          • averna Re: pytanie szczególnie do Joli... 16.11.05, 18:24
            ktoś dużo słucha radia smile)))))
            Kuba znowu w domu, z powodu choroby oczywiście. Pomimi, że troszkę zaczął się
            przekonywać do żłoba to będę najprawdopodbniej zmuszona do rezygnacji. Gdyby
            nie druga dzidzia to pewnie dalej bym to ciągnęła, bo jak nie teraz to jak
            pójdzie to przedszkola to i tak zacznie chorować. Ostatno lekarka mi mówiła, że
            żadko które dziecko jest na tyle odporne, by nie zacząc chorować w grupie
            rówieśników. Tym razem to tylko zapalenie gardła, ale wystarczy, żeby Mały miał
            problem ze spaniem w nocy. No i te stert lekarstw, które trzeba podawać. Oby
            się wykurował do piątku, bo jak nie to czeka nas kolejna wizyta u lekarza, a
            Kuba od czasu jak zaczął chorować panicznie się go boi. Jak tylko podjeżdżamy
            pod przychodnię to jest już ryk.

            Gośka
            • olla1660 coś mi się przywidziało 17.11.05, 22:59
              Napisałam w poprzednim poście "dobrze, że Kuba się troszeczke przekonał do
              żłoba". Zupełnie nie wiem na jakiej podstawie poczyniłam takie spostrzeżenia.
              Gosia wspomniałaś tylko, że o dziwo w domu był sobą. Na czym więc polega to
              jego przekonywanie się?

              Z tymi choróbskami to "przerąbane", ale cóż taka pora - buro-jesienna.
              Jeszcze się na dobre nie zaczęła, a ja już mam dość. Te niże, te wiatry i ten
              okropny lodowaty deszcz. Brrr. Antek też troszkę pochorował ostatnio, ale
              zrobiłam mu weekendową kwarantannę i przeszło. Codziennie rano aplikowałam
              szklankę świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy i cytryny z miodem. Może to nie
              to, ale podziałało szybko.
              W antkowym słowniku jest całkiem sporo słów. Część z nich ciągle jeszcze w jego
              narzeczu, ale już wiadomo o co chodzi. A od wczoraj gada po angielsku smile No na
              razie tylko jeden zwrot - I love you (po ichniejszemu to "aj /pauza/ lju"), ale
              to zawsze coś. Nauczycielem jest garnuszek na klocuszek Fisher Prise'a.

              Trzymajcie się zdrowo.
              Joasia, a jak Twój Bartosz chorowitek się ma? Zaglądasz tu jeszcze czasem?
              • pannajoanna1 Zaglądam zaglądam... 20.11.05, 13:25
                ale brakuje czasu aby coś naskrobać.
                Bartosz odpukać na razie nie choruje! Oby tak dalej.
                Po dwutygodniowej przerwie byliśmy znowu na ćwiczeniach. To był strzał w
                dziesiątkę ze zmianą poradni na taką dla trochę starszych dzieci. W środę
                miałam problem ... ale z zabraniem dziecka do domu!!!
                Jedna sesja ćwiczeń powinna trwać 30 min. My wyszliśmy z płaczem po godzinie i
                15 minutach.Pierwsze pół godz Bartosz ćwiczy sam: wspina sie po drabinkach(był
                już na samej górze!)wyciąga piłki ze "studni" uczy sie chodzić na paluszkach
                itp. Później zbierają sie dzieci na grupową rehabilitację i w tym momencie moje
                dziecko jest w siódmym niebie. Następne pół godziny posłusznie wykonuje
                wszystkie ćwiczenia o jakie prosi pani rehabilitantka!!!!! Gdyby to mnie
                chciał tak słuchać chociaż w połowie !!!!! Nareszcie stało sie to zabawią i
                Bartosz nie ucieka już na widok kobiety w białym fartuchu. Jest to dla mnie
                duża ulga a i w domu łatwiej nam się ćwiczy.
                Oprócz tego to moje dziecko gada jak najęty. Buzia nie zamyka mu się nawet w
                nocy (ma to po tatusiu)Łapie nowe słówka tak szybko,że muszę uważać co przy nim
                mówię.Kiedyś ładnie powiedział do tatusia w aucie: no jedź dupku.Czysto i
                wyraźnie no i niestety usłyszał to u mnie smile) Buduje już czterowyrazowe zdania
                ale nijak nie chce nauczyć sie robić do nocnikasad( Owszem robi ale tylko wtedy
                kiedy mi uda sie w odpowiedniej chwili go posadzić.Sam woła ee ale jak już ma w
                pampersie.No cóż na to jeszcze musze poczekać!
                Teraz mały śpi a ja gotuję obiad i zbieramy się z Bartoszem do taty.Dzisiaj
                nazsa niedziela dyżuru przy teściowej Więc od rana jestem sama w domu a Bohdan
                u mamy. Muszę dowieźć prowiant.
                Pozdrawiam wszystkie mamusie
                Joanna


          • mamaigora1 Pneumokoki... 20.11.05, 15:44
            ... jak odbieraliśmy Igora ze szpitala to miałam juz ułozony kalendarz
            szczepeiń dla niego i pneumokiki, i meningokoki i inne takie dziwne na nim
            były...ale zaczęłam to wszystko powlutku konsultować ze specjalistami i
            powyrzucałam gros z tych szczepień m.in. pneumokoki.
            Nie rozumiem dlaczego w tej chwili jest taka nagonka na te pneumokoki, pewnie
            firma produkująca szczepionke (niestety nie pamietam jaka, ale w Polsce
            zarejestrowanan dla maluchów tylko jedna taka szczepionkę) zwęszyła zysk.
            Ja juz po przeczytaniu ulotki zaczęłam sie wahać, zalecano te szczepionke
            przede wszystkim własnie Maluchom obciążonym jakimis chorobami, wadami
            rozwojowymi etc. i pisano chyba o mozliwości jakichs powikłań, ale to o czym
            pisze było jak wiecie prawie dwa lata temu - musze te kwestię zglębić raz
            jeszcze, choc jeżeli chodzi o extra, dodatkowe szczepienia dla Igora dzis to
            spasowałam...nie wiem czy słusznie, ale tak mi podpowiedziało serce...
            I tak go juz dośc namęczyłam w pierwszych jego 12 m-cach zycia i jest
            zaszczepiony ponad normę.

            A propos menigokoki tez powoduja paskudne choróbska i co, i nic - nikt nie
            rekalmuje jeszcze w Polsce masowych szczepień, ale kto wie, może za chwile
            zacznie...
    • mamaigora1 Forum świętego Mikołaja 23.11.05, 14:08
      znacie to forum, ja juz wpisałam swoje życzenia
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=35221
    • olla1660 choro mi :( 24.11.05, 18:34
      Cześć dziewczyny, a my chorujemy. To znaczy zaczęło się od Antka i powoli
      przechodzi na resztę rodziny. Ja niestety powinnam zapomnieć o chorowaniu, bo
      muszę chodzic do pracy w celu dokończenia pilnej roboty. Przerąbane. A tak bym
      sie powylegiwała w łóżeczku...

      Asia, no to super, że Bartoszowi się wreszcie te ćwiczenia spodobały. Nie
      będzie Ci tak serce krwawić. Co prawda jak piszesz, macie teraz problem z
      wychodzeniem z zajęć, ale to chyba jest do przeżycia smile A co się dzieje z twoją
      teściową. Pewnie nie powinnam pytać, ale skoro juz wspomniałaś...

      Jolu, wierzę w Twój zdrowy rozsądek smile Tez doszłam do wniosku, że ta nagonka w
      mediach spowodowana jest wprowadzeniem nowego produktu. O tych medikokach (czy
      jak i im) zupełnie nie słyszałam. A co u Igorka? Zdrowy?

      U nas z nocnikowaniem tez bardzo opornie idzie. Od czasu do czasu uda mi się
      Antka namówic do posiedzenia, ale to jeszcze nie jest norma. Z gadaniem tez
      jakby przystopował. Mówi sporo słów "po ludzku" ale ostatnio zaczął gadac
      raczej po ufoludzku. Chyba bawi go wymyślanie tych niezrozumiałych słów, bo
      strasznie się przy tym chichocze.

      Nie zaglądałam jeszcze pod ten mikołajowy link, ale o gwiazdce myślę
      nieustająco. A także o tym, gdzie w tym roku postawić choinkę, żeby Antek jej
      nie dosięgł i nie mam pomysłu. Musze chyba uwierzyc, że jest już duży, mądry,
      bedzie się umiał zachować jak trzeba i nie rozbije za raz wszystkich bąbek. No,
      ale zobaczymy. Ostatnio w TV widziałam pomysł na powieszenie choinki od sufitu
      w dół. To by mogło byc rozwiązanie...
      • mamaigora1 Re: choro mi :( 24.11.05, 19:41
        Coś teraz panuje takiego chorowitego w powietrzu, trzymaj sie zatem i nie daj
        sie w całości opanowac chorobie, żebys te prace pilna dokończyła...
        Z ta choinka to fakt cos trzeba by wymyslić - u nas w zeszłym roku był totalny
        spokój bo Igor zaczął raczkowac w okolicach roczku, wiec na gwizadke sie
        jeszcze nie przemieszczał...
        Zaczęłam szukać stabilnej nakładki na sedes i spasowałam, same gnioty, jedna mi
        sie spodobała (ale po pierwsze nie widziałam jej na zywo, a po drugie kosmiczna
        cena 70 PLN)
        A z miłych dla mnie wiadomości - Igor nie wymaga juz kontroli w poradni
        wczesniaczej i rehabilitacyjnej, co jest dla nas wielkim osiagnięciem - mówiono
        nam, że możemy sie z pietnem wczesniactwa meczyc az do 3 lat, a tu jakos poszło
        szybciej, no i fajnie...

        Wszystkim życze zdrowia i nie popadajcie w depresję jesienno-zimową
        Ja jestem jej bliska każdego ranka gdy musze skrobać szyby w aucie, a dzisiaj o
        dziwo nie musiałam chociaz przymroziło -3st. wink)))
      • pannajoanna1 Re: choro mi :( 24.11.05, 21:16
        Nam też coś choro sad Bartosz kaszle i lekko gorączkuje. Zaaplikowałam syropki,
        herbatke z miodem i sok malinowy. Mam nadzieje, że szybko przejdzie. Reszta
        ekipy na razie zdrowa i nie marudzi.

        Mnie rano też dopada depresja kiedy szyby przymarznięte sad(((Zanim ja oskrobię
        wszystkie Bartosz nachucha w środku i szyby zaparują. I znowu nic nie widać . A
        za nim dojade do babci to i tak nie zdąży się nagrzać i przyjeżdżamy z super
        czerwonymi z zimna nosamiwink) Byle do lata!!!

        Olu moja prawie-teściowa zachorowała 4 lata temu na alzheimera. Paskudna
        choroba. Od roku wymaga stałej opieki i obecności osoby trzeciej. W tygodniu są
        to wynajęte pielęgniarki ale w niedziele zawsze któreś z dzieci jest z mamą.
        Bohdan ma trójkę rodzeństwa więc taki dyżur wypada co miesiąc. Ale to i tak
        jest dla niego ogromny stres. Długo nie mógł się przemóc. To naprawdę trudne
        np. dorosłemu mężczyźnie zmienić pampersa swojej mamie.
        Choroba bardzo szybko postępowała. Doskonale pamiętam jak kilka lat temu
        przychodziła do mnie do zakładu na ploteczki.Wspaniała kobieta!
        A teraz już niestety mnie nie poznaje sad(( Płakać sie chce.

        Staramy sie aby Bartosz przebywał z Babcią kiedy tylko się da. Ale dni kiedy
        pozwala na to kondycja teściowej jet naprawdę coraz mniej. Dlatego zawsze
        robimy im zdjęcia niech przynajmniej ma pamiątki.

        Cholerna choroba i niestety chyba dziedziczna.


        Czy byłyście już na sankach? Bartosz mówi "duzio niegu" ale jakoś nie chce sie
        bawić. Chyba nie lubi zimy.
        Pozdrawiam
        Joanna i Bartosz

        • olla1660 Re: choro mi :( 25.11.05, 12:55
          Jolu, to ja gratuluje Wam i cieszę się, że Igor się dobrze rozwija i nie ma juz
          wcześniakowych problemów. A jesli chodzi o nakładki da sedes to ja widziałam
          ich sporo, w różnych cenach, ale na razie nie jestem przekonana do ich uzywania.

          Asia a Wam współczuje. To faktycznie straszna choroba. Zwłaszcza jak się widzi,
          jak chory człowiek z miesiaca na miesiąc jest w coraz gorszej formie, przestaje
          poznawać bliskich i staje się roślinką. Musicie mieć dużo siły, żeby to
          przetrzymać.

          Skrobanie szyb to zmora, nie cierpię tego, brrr. A u nas w dodatku jest
          strasznie slisko, a my jeszcze na letnich oponach. Właśnie dziś w nocy posypało
          na biało, ale że Antek chory to na razie nie dla niego sanki i bałwanki. Poza
          tym, wstyd sie przyznać, ale nie mamy jeszcze zimowych butów dla Antka. Jakoś
          nigdy nie było czasu na zakupy i klops. Chyba w ten weekend juz mnie to nie
          minie. Antek jeszcze nie zna słowa snieg, na razie mówi tylko "sima".
    • puchata1 Re: 27 LUTY 2004 25.11.05, 11:49
      Witam wszysykich, jestem mama Lukasza (18/2/04) i Mateusza (ma 5 lat). Nigdy
      nie bylam regularnym czlonkiem takiego forum, ale mysle ze to bardzo fajna
      rzecz. Czy jest wsrod was ktos kto mieszka w zachodniej czesci W-wy. My
      mieszkamy pod Kampinosem, Lukasz calymi dniami siedzi z opiekunka, moze ktos z
      was blisko mieszka i dzieci moglyby sie zaprzyjaznic.
      • olla1660 do mamy Łukasza i Mateusza 25.11.05, 13:00
        Witam Cię, tak się składa, że ja mieszkam po zachodniej stronie Warszawy,
        niedaleko Puszczy Kampinoskiej. Czy pisząc Kampinos miałaś na mysli las, czy
        miejscowość Kampinos?

        Mój Antek też spędza dnie z opiekunką, bo mama niestety/stety pracująca.
        Bo juz sama nie wiem, czy to dobrze, że pracuję czy może źle. Antoś ostatnio
        nie chce mnie wypuszczać z domu do pracy, strasznie wtedy płacze, ale może
        dlatego tak się zachowuje bo jest chory... Wcześniej nie było takich problemów.

        Napisz cos więcej o sobie.
        • puchata1 Re: do mamy Łukasza i Mateusza 25.11.05, 13:28
          Bardzo sie ciesze. Mieszkamy niedaleko Puszczy, w Starych Babicach. Dokladnie
          tak samo jak Ty ja i maz pracujemy, Mateusz starszy syn chodzi do przedszkola.
          Martwie sie ze Lukasz bedzie mial poznej problemy z wejsciem w grupe. Jest
          zreszta dosc niesmialy w przeciwienstwie do swojego brata.
          Czy Antek jest bardzo chory? (Lukasz ma na drugie Antek)
          Lukasz ostatnio super znosi moje wychodzenie z domu. Jak wracam nie schodzi ze
          mnie ale musi sobie troche nadrobic stracony czas. Pozdrawiam
          • olla1660 Re: do mamy Łukasza i Mateusza 25.11.05, 13:51
            W Starych Babicach pracuje mój mąż, a ja w Laskach. A mieszkamy w Łomiankach,
            więc jednak trochę gdzie indziej sad
            Dlaczego się martwisz o Łukasza? Wychowuje się z bratem, więc sam nie jest.
            Babice to spora miejscowość, nie ma tam innych dzieci w okolicy? Ja myślę, że
            na uspołecznianie naszych dzieci jest jeszcze czas, choć oczywiście zabawa z
            rówieśnikami jest mile widziana. Antek ma w sumie niewielki kontakt z innymi
            dziećmi, a do niedawna rówieśnicy go wogóle nie interesowali, tylko starsze
            dzieci.
            Może umówimy się kiedys razem z dziećmi na jakieś zabawy pod dachem. Jest coś
            takiego na Jelonkach i w Wola Park. Nazywa się Kolorado, czy jakoś tak. Byliśmy
            tam kiedyś z Antkiem.

            Antek ma infekcje kataralną i juz powoli z tego wychodzi. Mam nadzieję, że w po
            weekendzie juz będzie ok.
            • puchata1 Re: do mamy Łukasza i Mateusza 25.11.05, 15:04
              Rzeczywiscie troche daleko, ale nie szkodzi. Mozemy sie spotkac kiedys w
              czasie przedswiatecznych zakupow. Ciesze sie ze Cie poznalam i moze dzieciom to
              cos da. Martwie sie gdyz latwiej jest dzieciom, ktore wychowuja sie w blokach,
              spotykaja sie w parku i w piaskownicy z innymi dziecko. Moje dziecko ma kontakt
              tylko z doroslymi lub starszym bratem i nawet nie wie za bardzo co to sa jego
              rowiesnicy. Lukasz urodzil sie 18 lutego w Sw Zofii, a Antek?
              • olla1660 Re: do mamy Łukasza i Mateusza 25.11.05, 17:44
                O właśnie może znajdzie się chwilka w przedświątecznym zakupowym okresie.
                A jak nie, to może w przyszłym roku smile
                Antek urodził się 27 lutego w Szpitalu MSWiA na Wołoskiej.
                • puchata1 Re: do mamy Łukasza i Mateusza 26.11.05, 13:15
                  Ciekwa jestem czy Antek juz mowi i jak duzo. Lukasz niestety tylko najprostsze
                  slowa i duzo po swojemu. I jeszcze jedno jak z nocnikiem, u nas tez nie bardzo
                  jak sie go posadzi to robi siusiu i sie ciszy ale sam nigdy nie wola.
                  • pannajoanna1 Andrzejki! 27.11.05, 12:48
                  • pannajoanna1 Andrzejki! 27.11.05, 13:00
                    Kobietki byłam wczoraj na imprezie andrzejkowej. Od narodzin Bartosza po raz
                    pierwszy tak dobrze sie bawiłam. Moja siostra zapewniła całonocną opiekę nad
                    dzieckiem więc mogliśmy zostać aż sił wystarczy. Wróciliśmy o 3.30. Ja już nie
                    pamiętałam, że tak może być fajnie na dyskotece (czy jak to teraz tam zwą).

                    Szkoda tylko,że moje dziecko niepomne iż matka wróciła po paru winkach nad
                    ranem samo wstało tradycyjnie o 6.00 sad(((((
                    Pozwolił poleżeć w łóżku do 7.30 i koniec. Przyjdzie pocałuje w nos palcem
                    otworzy zamknięte oczy i powie >mama tań < no i mama musi wstać jeżeli chce
                    zachować wzrok.

                    Mały teraz śpi a ja niestety niesad((

                    Ale warto było!
                    Pozdrawiam
                    Joanna
                    • olla1660 Re: Andrzejki! 28.11.05, 16:33
                      Och, to ja na takiej fajnej imprezie byłam tydzień temu. Wróciliśmy o 6.00 a
                      Antek nocował u niani. Niestety musiałam go odebrac o 10.00 (normalnie prawie 4
                      godziny pospałam) i jak na złośc tego dnia nie chciało mu sie spać w dzień.
                      Ale mimo to warto było się "wyrwać" z domu i poszaleć jak za dobrych,
                      beztroskich czasów.

                      Ale Asiu takie budzenie jak wasze to sama słodycz "mama tań". A "tata tań"
                      przytrafia się wam czasem? Bo nam nie smile Od wstawania porannego jest zawsze
                      mama. Choc nie moge narzekać, bo ostatnio Antek nie budzi się przed 9.00.

                      Puchatamamo smile Antek właściwie nie gada zbyt wiele, ale mozna się z nim dogadać.
                      Właściwie ciągle cos nowego przybywa. W ten weeken przybyło nam "tat" i "kij"
                      Do tej pory wogóle nie mówił tak, jedynie "nie", zupełnie nie wiem dlaczego bo
                      to przecież proste słówko. Może z przekory? Ale wreszcie przemówił i teraz
                      ślicznie nam potwierdził (i to kilka razy) że będzie grzeczny smile
                      A jak nie będzie grzeczny dostanie pod choinkę nie prezenty, tylko rózgę (czyli
                      kij). Chyba się wystraszył, bo w ten weekend był prawie idealny.

                      I tak.... a z nocnikiem to jak ma ochotę - czasem cos zrobi, czasem nie.
                      Zazwyczaj jednak nie. Zawsze sygnalizuje nam, że właśnie robi lub że zrobił,
                      więc zawyczaj jest już za późno na zdjęcie pieluchy i posadzenie na nocnik.
                      • pannajoanna1 Re: Andrzejki! 28.11.05, 18:36
                        Oj warto warto się wyrwać !
                        Wieczorem po wspólnej kąpieli przykładnie powędrowaliśmy każdy do swojego łóżka
                        i coś mi się wydaje,że ja zasnęłam szybciej niż Bartoszsmile.

                        Dzisiaj zaczęliśmy kolejną serie laserów i całe szczęście obeszło sie bez
                        płaczu. Oby tak przez całe 2 tygodnie.

                        Niestety kichamy i prychamy. Ale lekarka kazała dawać eurespal i mam
                        nadzieje,że tym razem obejdzie się bez antybiotyku (jestem ich zdecydowaną
                        przeciwniczką) A tak przy okazji czy Antek potrafi wydmuchać nosek? Bartosz ni
                        w diabły. Próbujemy próbujemy i nic z tego nie wychodzi sad. Jak czyścicie nosek
                        przy katarze. Gruszka odpada bo na sam jej widok Bartosz dostaje histerii i
                        zmyka gdzie pieprz rośnie czyli... do kuchni pod stółsmile

                        Witam też nową mamusię. Sama też jestem trochę nowa bo dopiero chyba od
                        sierpnia tu przebywam.

                        Pozdrawiam
                        Joanna i Bartosz który kombinuje jak dostać się do smoczka, kory jest schowany
                        na szafce poza zasięgiem rączek.
                        acha budzenie >tata tań< u nas też się nie zdarza smile))
                        • olla1660 noskowe sprawy 29.11.05, 12:24
                          Antek już umie wydmuchać nosek, a także pozwala na wykonywanie wszystkich
                          czynności związanych z oczyszczaniem noska. To jest istne wariactwo, ale on to
                          naprawdę uwielbia smile Tak więc, nosek wysmarkujemy lub oczyszczamy gruszką,
                          zakrapiamy kropelki (Antek się grzecznie kładzie na pleckach), pryskamy solą
                          morską. Przy tej infekcji polubił także syropki, ładnie otwiera buźkę a po
                          wypiciu koniecznie musimy bić brawo. Sam też sobie zresztą bije.
                          Bardzo mnie to cieszy, bo w ten sposób możemy sie sprawnie leczyć smile

                          Asia, a w nocy, kiedy Bartosz spi, udaje Ci się użyc gruszki?

                          My na szczęście jeszcze nigdy nie leczyliśmy sie antybiotykiem. Tez jestem
                          przeciwniczką, no chyba, że sa niezbędne...

                          Eurespal, to chyba jest ochydne w smaku. Antek to łykał wiosną na chrypkę.
                          Może myle lek, ale jeśli to ten to jest okropny. Wtedy Antek za nic nie dał sie
                          nim napoić.
                          • pannajoanna1 Re: noskowe sprawy 30.11.05, 10:01
                            Olu eurespal chyba faktycznie jest niedobry bo Bartosz po wypiciu mówi
                            >nedoble<. Syropki wypija bez problemu. A od czasu kiedy mu podaję
                            multisanostol to sam się upomina o kolejną dawkęsmile

                            W nocy nie próbowałam bo boję się, że się rozbudzi.Już parę razy wstał w środku
                            nocy (czytaj 2-3 w nocy) i urzędował do 5 lub 6. Cały dzień wtedy przewrócony
                            do góry nogamiwink

                            Dzisiaj zasypało nas całkowicie śniegiem. Na parkingu nie można było poznać
                            które auto czyje. Bartosz miał rano niezłą zabawę kiedy odgarniał śnieg z
                            samochodów i mówił >ne ten< aż znależliśmy naszego bączkasmile Tyle śniegu
                            napadało, że pod szpitalem były takie zaspy, że nie było gdzie zaparkować. Może
                            utrzyma się do soboty to pójdziemy z artoszem na sanki.Powinien wyzdrowieć do
                            tego czasu.

                            Oho! Czas goni. Pora do pracy.
                            Pozdrawiam
                            Joanna
                            • olla1660 .... 30.11.05, 12:46
                              O sanki, sanki!!! Nie mogę się już doczekać...
                              U nas jest zimowo na drzewach, ale na ziemi nie ma sniegu zbyt wiele.
                              Możeże napada do weekendu, choc wątpię bo niebo bez jednej chmurki.
                              Ten mulisanostol to są witaminki? Oświeć mnie Asiu.
                              Asia napisałaś ten post po 10.00. Czy wy juz jesteście po szpitalu? O 10.00 to
                              my się dziś dopiero zbieraliśmy do wstania z łóżka...

                              Aaaaaaa i jeszcze jedno. Robię takie straszne błędy ortograficzne, że aż mi
                              wstyd. Ostatni to "użyć". No wybaczcie miłe me, ale na starość jakaś dysgrafia
                              mnie dopada wink

                              Buziaki
                              • pannajoanna1 Ranny ptaszek :( 30.11.05, 20:51
                                Bartosz to typowy ranny ptaszek! Dzisiaj wstał o 5.30. Z reguły jest to ok 6.
                                Na 8 jeździmy na ćwiczenia a dzisiaj dodatkowo o 9 laser bo po południu szłam
                                do pracy. Niestety nie jest mi dane pospać trochę dłużej.

                                Multisanostol to faktycznie witaminy. Lekarka poradziła aby dawać w okresie
                                zimowym po małej łyżeczce dziennie. Oprócz tego je owoce (uwielbia jabłka i
                                winogrona). Synek koleżanki dodatkowo dostaje jeszcze wit D3.

                                A jak wieczór andrzejkowy? My otworzyliśmy butelkę wina i siedzimy jedno przed
                                telewizorem a drugie przed komputeremwink Wosku nie mamy aby sobie powróżyćsmile
                                A mały siedzi w łóżeczku i kombinuje jak wyjść. Wchodzić górą już umie.

                                Sniegu w ciągu dnia jeszcze więcej napadało a wieczorem była okropna mgła. Z
                                pracy jechałam 45 min.Normalnie ok 20 min. W nocy to wszystko zamarznie i rano
                                znowu trzeba będzie skrobać szybysad

                                Miłego wieczoru!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka