Wczoraj w Polzadzie

leciał film z Sandlerem "Big Daddy". Oglądałam go z
mężem i naprawde, usmialiśmy się ze sposobów wychowawczych i zabaw "tatusia"
z synkiem. Jeśli oglądałyście to zauwazyłyście krótką scenke jak tatuś idzie
z synkiem, obaj w białych garniturach - takich sportowych "mafijnych" - jak
to mawai mój mąż i wtedy powiedział "o, zobacz, ja i Max!!"

) uśmiałam się
do rozpuku.
Sposób podrywu dziewczyny w parku też był dobry i... kłoda pod rolkami -
tegos ię obawiam, poniewaz mieszkamy w Poznaniu blisko Malty a to oznacza, że
rolki i tereny piknikowe to będzie chleb powszedni dla naszego synka....

Czy tatusiowie waszych maleństw też dostają już korby na punkcie dzieciaków?
Już sobie wyobrażają i opowiadają wam co i jak będa robić razem?? Mnie to
strasznie bawi i cieszy. (Mój mąż już rok temu kupił samochód zdalnie
sterowany i nawet go nie uzywa - choć kusi.... a jedynie od czasu do czasu
wyjmuje go z pudełka i czyści szmatką

))
Przyszły tatuś "straszy" tez nasze koty "już niedługo skończy się wam
królewskie życie i nadejda czarne chmury

)"
Macie jakieś fajne scenki z waszego zycia??