gocha34
04.08.05, 00:42
Mnie dopadło to już jakiś czas temu.Zmobilizowałam męża do malowania,zmiany
mebli/to konieczne przy naszym małym metrażu/,nasadziłam trochę nowych
kwiatów.Mąż odnowił już łóżeczko i dzisiaj rozłożyliśmy ku wielkiej radości
Marysi-już w nim śpią lalki!Dzisiaj kupiłam nowe firanki, które zawisną mi w
przyszłym tyg. Jeszcze poganiam firmę ,która ma nam zmienić drzwi wejściowe i
z generalnym sprzątaniem wstrzymuję się do montażu.W piątek mamy odebrać
wózek-wybraliśmy polski ,firmy adbor.Jeszcze zostały do zakupienia kosmetyki
dla dzidziusia i...kilka rzeczy do przedszkola dla Marysi-potem obawiam
się ,że bedę za bardzo zakręcona i część rzeczy muszę załatwić przed
porodem.Oczywiście jeszcze musimy kupić coś dla Marysi jako prezent od
dzidziusia.Rzeczy do torby szpitalnej też już przygotowane prawie w
komplecie/jeszcze kapcie/.Zestaw do pobrania krwi pepowinowej już firma nam
przysłała i czeka na godzinę zero.
...i czujemy, że ona nadchodzi.W środę za tydzień jadę na ktg i usg.Wczoraj
miałam wizytę u gin.Zmniejsza sie już nieco ilość wód płodowych,dzidziuś już
dosć duży w usg i za tydzień ocenimy czy może jeszcze siedzieć, czy trzeba
coś przyśpieszać/skończyłam 36 tyg/...
...no i nie wiem czy mój gin.-ordynator oddz.położniczego zdąży po remoncie
oddać porodówkę,jeśli nie to jadę do Opola 70 km.Bliżej jest jeszcze jeden
szpital ale tam nie chcę.No zobaczymy ,czas pokaże,mam nadzieę ,że za miesiac
bedejuż tulić Maluszka i pewnie niejedna z Was. pozdrawiam