Dodaj do ulubionych

miejsca w żłobkach.... :-(

05.06.06, 15:37
Okazało się, że zapisy do żłobków były w czasie naszego pobytu za granicą. No
i efekt: mała jest na liście rezerwowej! Na 7-ym miejscu! Cholerka i jasny
gwint! Do października tkwię w stanie zawieszenia i niepewności - czy mała
miejsce dostanie, bo częśc dzieci się wykruszy (zaczną chorować, jakaś babcia
się jednak ugnie itp.)W każdym razie.. nie wiem co mam robić, szczerze mówiąc.
Zaklepywać miejsce w drugim żłobku? (zapisałam ją do żłobka w anszej
dzielnicy, przeyśliwuję nad tym, czy nie zapisać jeszcze gdzieś koło mojej
pracy...)Czy tak w ogóle można, zaklepać parę miejsc naraz? A jak żłobki
wymieniają się danymi i skreślą mnie z obu?
Na opiekunkę nas nie stać, zresztą - nie wiadomo na kogo się trafi, najlepsza
byłąby dziewczyna po medyku, niewiele takich! Zreztą - może być i po medyku,
lae.. ale jakoś nie spodoba się, ani mnie, ani małej i co wtedy, prawda? Więc
żłobek pewniejszy... 4 opiekunki w grupie, tylko czy mała się dostanie! Ew.
istnieje jeszcze możliwość przedłużenia sobie wychowawczego, tylko hmmm...
tylko wtedy będzie już mocno cienko z anszymi finansami, no i nie wiem, czy to
wytrzymam psychicznie, mała potrafi dać w kość!
Obserwuj wątek
    • ninjo Re: miejsca w żłobkach.... :-( 05.06.06, 15:39
      on-na, a tak z ciekawosci, dlaczego na nianie najlepsza by byla dziewczyna po
      medyku? czyli po liceum medycznym?
      • on-na Re: miejsca w żłobkach.... :-( 05.06.06, 15:51
        Wiesz, miałam kiedyś parę koleżanek w medyku, 3 pracowały potem jako nianie.
        Przynajmniej wiedziały jak udzielać pierwszej pomocy. Pamiętasz przypadek
        dziecka Ewy Błaszczyk? Zakrztusiła się tabletką, a jak pomogła niania? Zaczęła
        krzyczeć "Jezu!" i walić własną głową o dywan. Myślę, że dziewczyna z medyka
        zachowałaby zimną krew...
        • ninjo Re: miejsca w żłobkach.... :-( 05.06.06, 16:03
          acha, rozumiem.
          ja akurat bardziej szukalam po prostu osoby z doswiadczeniem, a jezeli chodzi o
          wyksztalcenie chyba bym byla szczesliwsza, jakbym znalazla nianie z
          pedagogicznym. W kazdym razie mam nianie bez wyksztalcenia ani takiego, ani
          takiego, ale na razie jets super

          a co do historii corki Ewy Blaszczyk, to z kolei ja czytalam, ze byla przy tym
          mama i nie specjalnie mogla jej pomoc, bo ona sobie wlala pol szklanki prosto
          do tchawicy popijajac tabletke. Ale to tylko plotki, ktorych nie warto
          rozpuszczac dalej.
          • justin301 Re: miejsca w żłobkach.... :-( 05.06.06, 16:26
            kolejny przejaw polityki pro rodzinnej w tym kraju. Gdybyś mieszkała w łodzi to
            mozę moja teściowa by sie zgodziła na jakis czas na 2 dzieci pod opieką?
            Współczuję. Ale ja gdybym chciała małego oddać do żłobka to prawdopodobnie nie
            będą chcieli go przyjąć przez AZS.
            • guruburu Re: miejsca w żłobkach.... :-( 05.06.06, 23:22
              A w czym AZS przeszkadza? Przecież to nie zaraźliwa choroba.
            • smeagoul Re: miejsca w żłobkach.... :-( 06.06.06, 18:30
              najlepsza była by po medyku takim jak ja kiedys kończyłam smile liceum medyczne o
              profilu opiekunka dziecięcasmile z tego co pamiętam takie licea i studium medyczne
              były w Warszawie więc absolwentki gdzieś sasmile
    • on-na Re: miejsca w żłobkach.... :-( 05.06.06, 17:00

      prorodzinna polityka,koń by się uśmiał... Nie mieszkam w Łodzi, ale dzięki
      Justin smile W każdym razie jestem w kropce. Do 10 października powinnam już
      wiedzieć na 100% czy moje dziecko może być przyjęte, czy nie - jeśli dalej nie,
      no... no to kiepsko. W pracy zaczna patrzeć krzywym okiem, że przedłużam
      wychowawczy, a z finansami nie będzie lepiej a wręcz przeciwnie sad O rany sad
      Sama nie wiem, co robić...
      • justin301 on-na 05.06.06, 17:14
        A może jakaś babcia się na jakiś czas zgodzi? bo wiesz lepiej szukać pracy jak
        się już jakąś ma a wiesz jak jest niefajnie czasem.
    • on-na Re: miejsca w żłobkach.... :-( 05.06.06, 20:06
      Na żadną z babć nie mogę liczyć sad Sporadycznie na moją mamę - ale naprawdę
      sporadycznie sad Wedle jej określenia "czasami i na trochę". No, więc... sad
      Kłapouchy to przy mnie mega-optymista... ale naprawdę mi niewesoło... MOja mama
      nie widzi kłopotu, nie dociera do neij, że przedłużając wychowawczy strzelę
      sobei w stopę - i finansowo i tym, że cóż, nie policzą mi za x lat tego do
      emerytury, prawda?... każdy miesiac się liczy. No i te miny w pracy. Była
      reorganizacja, możliwe, że mnei walną do zupełnie innego działu, zuepłnie innych
      ludzi, w ogóle wesoło - im później wrócę, tym większa niewiadoma czy W OGóLE
      będę miała do czego wracać...
    • annairam Re: miejsca w żłobkach.... :-( 05.06.06, 20:24
      Kurcze, przeraziłam się trochę. Nie podejrzewałam, że aż tylu chętnych jest do
      żłobka. Trzeba by się dowiedzieć na wszelki wypadek.
    • asmi7 Re: miejsca w żłobkach.... :-( 05.06.06, 22:24
      Ja bym chyba zaklepała miejsce w jakimś jeszcze innym żłobku. Nie wiem jakie są
      procedury, ale wydaje mi się, ze masz takie prawo skoro w tym pierwszym
      jesteście tylko jako "rezerwowi".
      Powodzenia, na pewno uda się wszystko zgrać,
      choć sama tez doswiadczam obecnie tych dylematów i rozterek towarzyszących
      takim decyzjom i wiem, ze to wszystko jest skomplikowane...
      • on-na Re: miejsca w żłobkach.... :-( 06.06.06, 08:18
        Teraz widzę, że miejsce trzeba zaklepywać na rok z góry a do obietnic rodziny i
        znajomych ("ja się małą zajmę, niema sprawy") podchodzić z dużą rezerwą sad
        Rany boskie, myślałąm przez pół nocy i wymyśliłam, że nie ma sensu skłądac
        papierów do jeszcze jednago żłobka... Wszystkie są b. daleko i od domu i od
        mojej pracy. Gdybym jeszcze była zmotoryzowana - ale poruszam się busami i
        tramem, więc taskanie wózka (a pomyślcie, co to będzie jesienią i zimą, sama
        rozkosz!) potworne kawały drogi i czekanie na zimnie... Ten żłobek jest
        przynajmniej w miarę blisko, jest dojazd albo busem, albo tramem. Z tramwaju
        musze wyjść przystanek wcześniej, żeby przejść przejściem, gdzie jest zjazd dla
        wózków. Do busu musze przejść jakieś 700 m, ale potem jest blisko do żłobka...
        Komuś, kto zaprojektował wysokopodłogowe tramy, busy i przejścia podziemne bez
        podjazdów -serdecznie życzę, żeby spróbował się poruszać z 11-kilowym wózkiem i
        10 kg niemowlęciem w tymże!
        • guruburu Re: miejsca w żłobkach.... :-( 06.06.06, 21:04
          Hmm - kwestia techniczna - może na te jesień/ zimę to juz wystarczy lekka
          parasolka na te dojazdy? np. maclaren - 5,5 kg. To jedyny wózek, którego zakup
          rozważam (lub quinny zapp)smile Ale czekam, aż będzie rzeczywiscie potrzebny, bo
          na razie na szczęście żadnego wózka nie potrzebujemy.
    • prakseda_ka Re: miejsca w żłobkach.... :-( 06.06.06, 21:35
      spokojnie - ja Maćka zapisywałam do żłobka w grudniu - telefonicznie, do
      Kalinki - jeden z bardziej obleganych w Poznaniu, od marca miał iść - był na
      liście 6. Zajrzałam osobiście w lutym bodajże i bez problemu się załapał. Tak
      ze się nie przejmuj 7 miejscem, a drugi żłobek zarezewuj na wszelki wypadek -
      tylko pamiętaj zeby potem tam szybko miejsce zwolnić smile
      aha i na początek przygotuj się na choroby - my jakos pierwszy miesiąc
      przezylismy ( tylko wirus rota ale łagodnie) za to kwiecień w sumie był w
      żłobku 4 dni.... no ale Maciej miał pół roku jak zaczął "się żłobić"
      i dodam tylko że mnie się instytucja żłobka mimo chorób podoba smile

      pozdrawiam i uszy do góry

      Kasia & Maciej
      • on-na Re: miejsca w żłobkach.... :-( 07.06.06, 08:38
        Zakup "parasolki" to dobry pomysł, rzeczywiście, że mi do głowy nei wpadło!
        Jestem widocznie juz mocno "zakręcona" sad Czegoś poszukam. Będzie lżej,
        faktycznie. Cóż, może rzeczywiście się miejsce zwolni, oby!
        Z drugiego zapisu nici - tam lsita oczekujących jezcze dłuższa, nie dostałaby
        się na mur-amen. Zresztą tam dłuższa trasa i byłaby męcząca i dla mnie i dla
        niej. GDybyż tojeszcze samochód - al esamochodu używa mój mąż, pracuje na drugim
        krańcu miasta, wraca o dzikich godzinach, więc powroty ze żłobka będą na mojej
        głowie.
        Na rota są już chya szczepionki?? Od kiedy to się szczepi, wolałabym małej to
        zafundować.
        • guruburu Re: miejsca w żłobkach.... :-( 07.06.06, 18:35
          aaaa - tylko nie pomyslalam, ze maclaren troche drogi jest, jesli bedziesz
          chciala go tylko uzywac na 'dojazdy' do zlobka. Mozna na allegro kupic
          parasolke za 120 czy 130 zl - gruchot, moja kolezanka ma taki, prowadzi sie do
          niczego - ale na takie 'dojazdy' powinno starczyc - byle cos co by sie latwo
          skladalo.
          • justin301 Re: miejsca w żłobkach.... :-( 07.06.06, 18:58
            Tani wózek to dobry pomysł. Moja sąsiadka tak zrobiła i zostawiala ją w żlobku
            po prostu i nie musiała dalej targać. w tym żlobku tez jest rozumiem taka
            możliwość?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka