Dodaj do ulubionych

mamy pracujące - jak wy sobie radzicie? n/t

26.06.06, 21:10
Obserwuj wątek
    • patoga Re: mamy pracujące - jak wy sobie radzicie? n/t 26.06.06, 21:16
      znaczy z czym?
      • justin301 Re: mamy pracujące - jak wy sobie radzicie? n/t 26.06.06, 21:19
        Ze wszystkim.

        Patoga miałam dla Ciebie taki idealny patent z tą działanością i w ogóle.
        • patoga Re: mamy pracujące - jak wy sobie radzicie? n/t 26.06.06, 21:30
          no ja póki co mam ukochaną teściową bez której nie mogłabym zarabiać milionów smile
          Z działalnością jeszcze trochę się wstrzymam, narazie czekam na to by wyjść z
          długów bo nam się ostatnio porobiły. Potem chcę wynająć mieszkanko i jestem
          wymagająca bo chciałabym takie za czynsz +opłaty a o to ciężko choć wiem że
          możliwe. Wtedy też pomyślę nad opiekunką. Popracuję dla tej wspaniałej firmy i
          może sprawię sobie drugie bobo smile

          Ehh idę bo coś ta moja klucha nie chce spać dzisiaj uncertain
    • szyman33 Re: mamy pracujące - jak wy sobie radzicie? n/t 27.06.06, 08:00
      Ja pracuje od miesiaca. Napoczatku bylam przerazona - wszystkim - aleteraz
      jakos sie poukladalo. Z Marysia zostaje moja mama i mala jest calkiem
      szczesliwa, tylko rano placze ze wychodze a ona chciala by sie jeszcze
      poprzytulac. Mysle ze zycie takie juz jest ze samo sie uklada. Teraz jest
      jeszcze latwiej u nas bo znalazlam dojazd do pracy samochodem a nie busem - no
      i jestem szybciej z mala smile
    • imoenka Re: mamy pracujące - jak wy sobie radzicie? n/t 27.06.06, 08:51
      jak sobie radze - jest ciezko i to bardzo ja mam dwa maluchy Asia ma 2 latka a
      Krzys 9 m-cy pracuje od lutego z dziecmi siedzi niania przez 3 dni w tygodniu ,
      1 dzien maz i jeden dzien dzieci do babci jada. Wracam do domu o 16,30 i juz do
      wieczora zajmuje sie tylko dziecmi. W domu mam wieczny balagan, wszedzie
      zabawki - w salonie namiot i basen z pileczkami cala gora w roznych zabawkach -
      sprzatam w niedziele - kiedys musze - albo wstaje o 5 rano zeby zmyc podloge.
      Jestem bardzo zmeczona .... ale szczesliwa. Mam maluchy rok po roku i licze na
      to ze wreszcie kiedys pojada na koloniesmile))))) A moja praca - coz pracuje bo
      musze ale mila to odskocznia od rozmow z 2 latka i raczkujacego gosciasmile
    • thmwag1 Re: mamy pracujące - jak wy sobie radzicie? n/t 27.06.06, 09:58
      Wszystko jest do ogarnięcia!
      U nas jest wspaniała opiekunka która do południa rozpieszcza młodego. Ja wracam
      jeszcze o 14-tej więc mam sporo czasu na organizowanie domku. Mam zastoje
      sprzątaniowe, w lodówce bardzo często puchy ale co tam!
      Teraz uczymy się chodzić więc to priorytet!
      • ninjo Re: mamy pracujące - jak wy sobie radzicie? n/t 27.06.06, 10:06
        jest naprawde ok. Duza zasluga w tym, ze udalo sie znalezc fajna nianie i
        wszystko jest poorganizowane. Wracamy dopiero o 18:30, wiec niestety zostaje
        malo czasu na zabawe z mala w dni powszednie sad
        ale jest naprawde dobrze, szczegolnie w porownaniu z tym, co sobie wczesniej
        wyobrazalam
    • stefka Re: mamy pracujące - jak wy sobie radzicie? n/t 28.06.06, 00:13
      Od stycznia pracuję. Na poczatku było ciężko - chyba bardziej ja to przeżyłam.
      Zuzia zostaje z babcią, my razem meszkamy. Bez niej nie dałabym rady bo mąż za
      granicą na kontrakcie - ale za 2 tyg. wracasmile W domku jestem ok.17, zani małą
      nakarmię itp to robi się 18.0 i idziemy na dworek. Czasami jest tak ciężko -
      ale t samo życiesad
    • lyszeczka Re: mamy pracujące - jak wy sobie radzicie? n/t 28.06.06, 08:00
      U mnie chyba najwłaściwsze określenie to - "jakoś sobie radzę".
      Jestem wiecznie niedospana, z nie pomalowanymi paznokciami...jedyne co z
      czystym sumieniem mogę powiedzieć to, że w domu mam mniej więcej porządek,
      chociaż góra rzeczy do prasowania zawsze na mnie czeka....
      Na męża nie mogę w ogóle liczyć bo go nie ma od 6 do 22, a nawet jak jest to
      siedzi i pracuje sad((.
      Np. wczoraj byłam u dentysty na kanałowym leczeniu z Mateuszkiem, który
      siedział mi między nogami na fotelu i bawił się kubeczkiem.Stomatolog
      stwierdziła, że to była najciekawsza wizyta jaką przeżyła....z najmłodszym
      pacjentem.
      A dodam, że starszy wrócił z przeszkola z gorączką i zasnął u męża pod
      biurkiem...
      Ale jakoś sobie radzimy......
    • kasiaa256 Re: mamy pracujące - jak wy sobie radzicie? n/t 28.06.06, 09:31
      Do pracy wróciłam już w styczniu. W marcu musiałam wyjechać słuzbowo na 5 dni
      za granicę. w maju pracowałam po 12-16 godzin, a pierwsze dni czerwca niemal
      całą dobe na okragło. Teraz jest juz lżej - pracuję ustawowe 7 godzin. Ola
      opiekuja się obie babcie - tesciowa od 7.00 do 11.00 i moja mama od 11.00 do
      mojego powrotu czyli zazwyczaj do 15.00 -16.00. Gdyby nie obie mamy to
      rzuciłabym pracę napewno. Po pracy zabieram Olę od mamy, robimy zakupy i
      idziemy gotować obiadek. Do wieczora zajmuje się tylko Olą. Około 20.00 kąpiel
      i około 22-23 Ola zasypia. wtedy ja jeśli mam siłę zaczynam zmywać, sprzątać,
      prać. Kładę się spać około 1 w nocy. Rano wstaję o 5.30 szykuję ubranie dla
      siebie i dla Oli. Robie śniadanie i o 7.15 już wychodze z domu. W domu niestety
      mam wieczny bałagan i sterte garów w zlewie. Jestem ciągle padnięta i
      niewyspana, ale szczęśliwa. Przesiedziałam całą ciążę w domu i nie mogłam się
      doczekać powrotu do pracy. Jeżeli wszystko dobrze pójdzie to za rok planuję
      kolejną ciążę, ale tym razem zamierzam normalnie pracować.
    • mamaholki Re: mamy pracujące - jak wy sobie radzicie? n/t 28.06.06, 10:25
      ja pracuje od listopada, ale na szczescie na pol etatu.
      do tej pory z malą siedział mąż, bo on pracuje w domu.
      tylko ja musze oprocz pracy zalatwic wszystkie sprawy zwiazane z domem. a
      ponadto maz chce spokojnie popracowac popołudniami, wiec tak naprawde nie wiem
      co to " chwila dla siebie'
      Tesciowa mowi, ze " CHyyyba jestesmy troszke przemeczeni"
      od wrzesnia corcia idzie do żłobka.
      a tak w ogóle to co sadzicie o zlobkach?
      pozdrawaiam
      mamaholci
      • maretina Re: mamy pracujące - jak wy sobie radzicie? n/t 28.06.06, 23:09
        jestem spokojna w pracy, bo dziecko pod doskonala opieka niani. nianie mam
        boska.
        w domu, nie zawsze blyszczy, ale kicham na to... jak siedzialam z kajtkiem tez
        nie bylo blysku, bo dziecko nie dawalo mi mozliwosci pielegnacji domowego
        ogniskasmile
        obiady gotujemy z mezem na zmiane, raz ja, raz on. wtedy jedno zajmuje sie
        dzieckiem.
        zakupy mi odpadaja robi je zawsze maz. jakos lecismile
    • alfa36 Opiekunki 28.06.06, 12:45
      Ile płacićie za opiekę nad dzieckiem? Wiem, że ceny w Warszawie a ceny gdzie indziej bardzo się różnią, ale chcialam sie zorientować.
      • ninjo Re: Opiekunki 28.06.06, 16:01
        Wawa 1300 zl miesiecznie, w tym 1-2 dni wolne, 9,5 godz. dziennie
        za nadgodziny dodatkowo mniej wiecej 10 zl na godz.
        • kasiaa256 Re: Opiekunki 28.06.06, 17:34
          Jak bym miała tyle zapłacić opiekunce to bym na wychowawczy poszła, no ale ja
          pracuję w budżetówce i zarobki mam raczej cieniutkie - nawet na opiekunke bym
          nie zarobiła smile. Mieszkam w mieście 32 tyś i u nas opiekunki biorą od 400 do
          600zł za 8-9 godzin 5 razy w tygodniu. Sama chyba bym za takie pieniadze nie
          chciała siedzieć z cudzym dzieckiem, ale u nas brakuje pracy. Często zdarza
          się, że taka opiekunka za 400zł chętnie oprócz opieki nad dzieckiem posprząta i
          ugotuje obiad.
    • sylwia_zi Re: mamy pracujące - jak wy sobie radzicie? n/t 28.06.06, 22:06
      Ninjo,
      ja mam opiekunkę za 5 zł na godzinę, chciała 6, ale nie byłoby mnie staćsad
      wychodzi to 200 tygodniowo.
      Tez mieszkam w Wawie.
      wracając do wątku - radze sobiesmile
      jestem sama, mieszkam sama, prowadze swoj interes.
      Jedyne z czym sobie nie radze - to finanse - potrzebuje minimum 3,5 tys
      miesiecznie (1200 mieszkanie), wiec ciagle mi brakujesad ale niestrudzona
      optymistka wierzy, ze w koncu sie odkujesmile
      mam wiecznie pranie i prasowanie bo mala sie poci wiec idzie po 2 komplety
      dziennie ciuchow.
      Do tego ciagle odkurzanie i mycie podlogi bo przy 2 balkonach non stop jest syf.
      Zakupy tez trzeba zrobic.
      No i wypadaloby cos jescwink z tym to gorzej wiec waze 4 kilo mniej jak przed
      ciaza, nie mam juz czasu na gotowaniewink
      Ale jakos tak to robie ze codziennie po pracy chodze na spacery, umawiam sie na
      ploty, jezdze do znajomych. Przyznam, ze nie umiem zyc bez samochodu, on to
      ulatwia mi zyciesmile
      wszedzie jezdze z mała, na imprezy i na kawke tez, u fryzjera ostatnio
      siedziala mi miedzy nogami.
      Nawet na weselu znia bylam w sobote.
      Musze sobie dawac rade, nie mam wyjscia.
      Ale jak sobie pomysle, ze bylabym nadal z jej tatusiem, to chyba by mi sie w
      czterech literach poprzewracalo od nadmiaru czasu wolnegosmilesmilesmile
      • justin301 sylwia 28.06.06, 22:18
        jak moja siostra się wyprowadzi to ci wynajmę 37 metrów za połowę tego co
        płacisz teraz smile
        • sylwia_zi Re: sylwia 29.06.06, 00:09
          ja wiem, ze Ty jestes dobra kobieta! Anioł po prostu...
          a jaka dzielnica?
          wybrzydzam tak bo ma to istotne znaczenie. Teraz do pracy mam 1,5 km, a wiec
          autem jade 5 min, nie trace na dojazdy czasu, mniej place opiekunce, wiecej
          czasu spedzam z dzieckiem - nie widzimy sie tylko 8 godzin(to najwazniejszy
          agrument) i mniej wydaje na benzyne do swojej smoczycy meganicywink
          do rodzicow mam na piechote
          generalnie ja bielany/zoliborz względnie bliska wola lub bemowo
          miałam mozliwosc tanio tarchomina, ale to za daleko i korki, odpada
          gdyby nie moi rodzice to ja bym sznas nie miala lub gniezdzilabym sie z nimisad
          cudownych mam rodzicow, ale do nocy zapracowanych
          pozdrawiam!
          • justin301 Re: sylwia 29.06.06, 07:48
            Z tym masz rację - z taką argumentacją.
            Niestety Gocławsad.
      • ninjo Re: mamy pracujące - jak wy sobie radzicie? n/t 29.06.06, 10:31
        Sylwia, no to u nas wychodzi wlasnie srednio 6zl / godzine. Gdyby przychodzila
        na 8 godzin dziennie by wychodzilo 1050 zl, a jak na 10 - wychodzi 1300
        Za Chiny ludowe nie moglam znalezc w Wawie taniej. Takie sa stawki. Pewnie sie
        zdarzy, ze niektore osoby chca troche mniej, ale nie sa to ogromne roznice.
        Znalezc dobra nianie na prawie 10 godzin dziennie nawet za 1300 zl mies. w
        Wawie nie jest super latwo sad((
        Wiele kandydatek mowilo mi, ze minimum dla nich to 1600 - 1700 zl.
        Naprawde!!!!!
    • on-na Re: mamy pracujące - jak wy sobie radzicie? n/t 29.06.06, 08:03
      Justin, dobre pytanie. Ja też się zastanawiam czy
      a) poradzę sobie po powrocie
      b) czy w ogóle warto wracać do tej pracy.
      Pracuję w budżetówie, wcale tam nei jest spokojnie wbrew pozorom. Zmiana władzy
      na górze - zmiana stołków u nas, kompletny misz-masz, dezorganizacja, likwidacja
      działów, projektów itd... sad
      No, więc dostałam już oficjalne pismo, że trafiłam do działu, który nie dość, że
      pełen starych panien, które jedna drugą utopiłyby w łyżce wody, to jeszcze
      szefową jest stara klempa, przedtem mająca mało ze mną wspólnego, ale i tak
      wsadzająca mi szpile przy byle okazji na zasadzie "nie myśl sobie, g...aro, że
      jak jesteś po studiach i znasz języki, to cos potrafisz". Stary, partyjny beton,
      od 5 lat powinna być na emeryturze - a siedzi. Nie do ruszenia baba, musiałby ją
      trafić wylew, żeby wreszcie odeszła.
      A vice jest taka kwaśna stara panna, która uwielbia plotkować z kadrowymi i przy
      której buzię na kłódkę trzeba trzymać, bo potrafi "sprzedać", to co usłyszała w
      odpowiednio podkolorowanej formie... sad
      Tak więc mam dylemat : zakąłdać działalnośći wziąć wychowawczy na dłużej? Czy
      wrócić na trochę, zobaczyć jak jest i ew. wtedy przedłużać? W dodoatku dziecko
      jest na liście oczekujacych, nie wiem, czy dostanie się do tego żłobka!
      Panika totale, no i zazdroszczę jednej z moich "kum", która ma nianię przez 10
      godz dziennie do dziatek, nie pracuje (!), ma czas na polatanie po sklepach,
      chałupa błyszczy, bo też ma czas na sprzątanko gruntowne, ja k ktoś jest przy
      dzieciach - i jeszcze anrzeka jak to jej ciężko i jak ona wiecznie nie ma czasu!
      Dodam, że w dodatku jest w dobrej sytuacji finansowej, dzieci do żłobka chodzić
      nie muszą, a parę razy w roku zajmuje się nimi oprócz niani jedna albo druga
      babcia...
      Ja jestem ciekawa jak radzą sobie kobity, które mogą liczyć TYLKO NA SIEBIE i
      ew. małżonka... i które nie stać na zatrudnienie niańki.
      • maretina on-na 29.06.06, 09:03
        ja tez budzetowa mamasmile
        tez obawiam sie jesienych wyborow i tego, ze pis zacznie rzadzic w moim miscie.
        ciagle mam nadzieje, ze tak nie bedzie. pracuje w dosc nefralgicznej komorce,
        sadze, ze ewentualnej wygranej pisu moja szefowa ( super kobieta i dobry szef)
        sie nie utrzyma. nie wiem co bedzie wtedy ze mna i kolezanka.... moze zamiast
        dotychczasowych stanowisk bedziemy w dziale gospodarczym olowki liczycuncertain
        meczy mnie ta niepewnosc, ale powtarzam sobie, ze prawdziwe zycie mam w domu, w
        pracy jedynie zarabiam na kajtka... bo tak naprawde 2/3 mojej pensji pochlania
        ten maly czlowieksmile. oplacenie niani, pieluchy, jezdzenie, ciuszki itd....
        jesli masz dobra sytuacje finansowa, to moze nie wracaj teraz? moze przeczekaj
        chociaz te cholerne wybory?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka