Dodaj do ulubionych

Mały miotacz ;)

15.01.04, 11:26
Mój trzylatek od zawsze uwielbiał rzucać (najpierw był to smoczek, potem
zabawki wywalane z pudła) i... ZAWSZE go to ŚMIESZYŁO. Problem w tym, że
teraz przybrało to rozmiary fobii wink i koleś rzuca, czym popadnie. Naprawdę.
Można nieopatrznie oberwać butem (ślady już są na ścianie), jedzenie ląduje
pod stołem, a wczoraj wywalił za siebie soczek (efekt: zbity bubek, sok
marchewkowy na ścianie). Zarykuje się przy tym ze śmiechu, nie może się
opanować. Problem w tym, że mnie to nie śmieszy - zwłaszcza szkody
wywołane "miotaniem". Oczywiście usiłowałam z tym walczyć w rózny sposób: nie
reagowanie, zakończenie jedzenia nawet gdyby to była pierwsza łyżeczka,
odesłanie do pokoju, zakaz oglądania bajek, samodzielne pościeranie po sobie,
propozycje by czym innym rzucał, wyjaśnianie, wyjaśnianie, wyjaśnianie,
prośby itp. I, kurcze, NIC nie skutkuje! Odnoszę wrażenie, że chęć rzucenia
(powtarzam: śmieszy go to do rozpuku) jest większa niż jakakolwiek kara.
Macie jeszcze jakiś pomysł, co by tu zrobić, żeby ścian nie malowac co 2
miesiące i nie dostać butem w głowę?
Obserwuj wątek
    • kalpa Re: Mały miotacz ;) 16.01.04, 05:17
      No i tu tkwi diabeł. Przyjemność jest większa, niż przykrość z kary. Chyba nie
      pozostaje Ci nic innego, tylko poczekać aż mu przejdzie. Za niedługo będzie
      trochę bardziej rozumny i może uda wam się dogadać gdzie i czym można rzucać.
      Mój synek nie rzucał, ale stukał Do dziś. Teraz ma prawie trzy lata i nawet
      respektuje ustalone zasady.
      Cierpliwości życzę i jak najmniej ran od pocisków.
      Swoją drogą jak pięknie byc dzieckiem. Człowiek sobie czymś ciśnie i już jest
      szczęśliwy. A my, stare ramole?!
      Pozdrawiam
      Kalpa
    • marian851 Re: Mały miotacz ;) 23.01.04, 19:21
      Jeśli próbowałaś juz wszystkich sposobów to może spróbuj za jeden taki wybryk
      poprostu na kolano jednego klapa w tylek i juz tylko nie zapomnij powiedziec
      mu ze to za to co zrobil inaczej nie bedzie wiedzial za co dostal a po kilku
      razach przestanie to robic. W przypadku moich dzieci to swienie skutkowalo
      oczywiscie nie zapomiinajac o rozmowach i tlumaczenich.
      pozdrawiam
      • aniask_mama Re: Mały miotacz ;) 24.01.04, 14:07
        Mnie nie biją, ja też nie biję, zwłaszcza takiego, co się, biedak, sam nie
        obroni...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka