karmienie mojego Syna przyprawia mnie o zawrót głowy, tłumaczę to
sobie brakiem apetytu z bliżej nieokreślonych powodów (..a może zęby
idą, a może jeszcze nie głodny, a może tego nie lubi, a może..?).
Mały ma 7 m i 2 tyg, zjada pół słoiczka z wielką łaską chociaż
wczoraj ku naszemu zdziwieniu pochłonął otwierając chętnie paszczę
160 ml jogurtu, dzisiaj natomiast nie był nim zachwycony...denerwują
mnie te podchody niemiłosiernie więc zastanawiam się nad BLW ,z tym
że boję się trochę ponieważ nasz Bąbel ma niski poziom hemoglobiny-
chciałabym uniknąć podawania żelaza dlatego staram się zapewnić mu
wszystko co potrzebne w pożywieniu, gotuję mu zupki i pół na pół
mieszam z mięskiem...Mały dostaje do rączki chrupki kukurydziane,
skórką chleba potrafi się zakrztusić więc unikam... mam już dość
walki z zamkniętą buzią. doradźcie coś.
dodam jeszcze- bo to chyba dość istotne, że mój Syn nie siedzi
samodzielnie, karmię go w leżaczku albo sadzam na "tatowych"
kolanach