Dodaj do ulubionych

11 mitów na temat Attachment Parenting

25.05.10, 15:06
według mnie najlepsza piguła AP

dziecisawazne.pl/11-mitow-na-temat-attachment-parenting/
11 mitów na temat Attachment Parenting

Idea rodziciel­stwa opar­tego na przy­wiązaniu jest znana i z powodzeniem prak­tykowana w wielu kul­turach od lat. Rów­nież w Pol­sce ten styl wychowania obecny jest od dawien dawna. Jed­nak dopiero kil­kadziesiąt lat temu na określenie takiego rodzaju rodziciel­stwa użyto specjal­nego ter­minu Attach­ment Paren­ting. Od tego czasu określenie to coraz bar­dziej się upo­wszech­nia wśród zwykłych rodziców i fachow­ców. Ostat­nio także w naszym kraju można coraz czę­ściej natknąć się na tę angiel­ską nazwę. Nie­stety wraz ze wzrostem jej popular­no­ści szerzy się coraz więcej mitów i stereo­typów związanych z samą ideą. Trudno się jed­nak temu dziwić, skoro nawet Sear­sowie, twórcy i propagatorzy tego ter­minu, w swej książce „The Attach­ment Paren­ting Book” poświęcili cały roz­dział na wyjaśnianie, czym Attach­ment Paren­ting nie jest.

1. Attach­ment Paren­ting to metoda wychowania dzieci
AP nie jest tak naprawdę żadną metodą ani nawet zbiorem metod. To bar­dziej pewna filozofia czy idea, którą warto się kierować w relacjach z dziećmi. Filozofia oparta na szacunku do dziecka, roz­poznawaniu i zaspokajaniu jego potrzeb, a także korzystaniu ze swej rodziciel­skiej intuicji. Naj­waż­niej­szym elemen­tem AP, tym co tak naprawdę działa jest budowanie sil­nych więzi z dziec­kiem.
Ist­nieją, co prawda, metody wychowaw­cze bliż­sze i dal­sze idei AP, ale nawet stosowanie tych pierw­szych lub brak tych drugich w procesie wychowaw­czym, nie określa jed­noznacz­nie czy mamy do czynienia z rodziciel­stwem opar­tym na przywiązaniu.

2. Istotą Attach­ment Paren­ting jest wspólne spanie, kar­mienie pier­sią i noszenie dzieci w chus­tach
Acz­kol­wiek zwolen­nicy AP głośno mówią o zaletach tych trzech spo­sobów pielęgnacji, to można z powodzeniem stworzyć bliską więź z dziec­kiem nie kar­miąc go pier­sią, nie używając chusty i kładąc dziecko do spania w jego własnym łóżeczku.

3. Dzieci wychowywane w duchu idei Attach­ment Paren­ting są nie­po­słuszne, roz­piesz­czone, nie­samodzielne. Śpią z rodzicami i są kar­mione pier­sią dokąd tylko mają ochotę (w domyśle: do wieku nastu lat)
Badania wyraź­nie pokazują, że zaspokajanie potrzeb dziecka w pierw­szym okresie jego życia powoduje, że jest ono bar­dziej zrów­noważone, samodzielne i lepiej radzi sobie ze stresem. Jest także chęt­niej­sze do współ­pracy i ogól­nie lepiej uspołecz­nione. Troskliwe wspieranie małego nie­samodziel­nego dziecka, prze­kłada się na więk­szą samodziel­ność w star­szym wieku.
Choć w wielu rodzinach, w których idea AP jest obecna, dzieci dość długo kar­mione są pier­sią i nie ogranicza im się blisko­ści z rodzicami, to raczej nie zdarza się, żeby dziecko do wieku szkol­nego korzystało z piersi czy wspól­nego łóżka (a jeśli już tak jest, naj­czę­ściej wynika to z róż­nych nie roz­wiązanych problemów, a nie bez­pośred­nio z idei AP).

4. Attach­ment Paren­ting to bez­stresowe wychowanie
Rodzice, którzy wyznają filozofię rodziciel­stwa opar­tego na przy­wiązaniu nie stosują metod wychowaw­czych opar­tych na prze­mocy, straszeniu, zawstydzaniu. Ponie­waż jed­nak doceniają war­tość bez­pośred­niego doświad­czenia i moż­liwość uczenia się na własnych błędach, trudno nazwać takie wychowanie bez­stresowym. Naturalni rodzice robią po prostu wiele, aby dziecko które prze­żywa stres i silne emocje raczej wspierać zamiast karać.
Warto też wziąć pod uwagę, że wspólne życie tak naprawdę nigdy nie jest bez­stresowe – ani dla dzieci, ani dla rodziców.

5. Attach­ment Paren­ting to pozwalanie dzieciom na wszystko, na co mają ochotę. Jeśli dziecko wybiega na ulicę lub bije matkę, to stosując AP trzeba by mu na to pozwolić
Każdy roz­sądny rodzic bierze pod uwagę to, że dzieci jesz­cze nie wszystko wiedzą o świecie i pewne działania trzeba im po prostu uniemoż­liwić. Dla rodziców wyznających ideę AP ważne jest, aby to robić z szacun­kiem dla pod­miotowo­ści dziecka. Tacy rodzice dopusz­czają też moż­liwość, że w nie­których sprawach to właśnie dziecko jest bar­dziej kom­petentne od nich np. to ono lepiej wie, czy jest głodne czy nie.
AP to rów­nież umiejęt­ność dbania o własne potrzeby i mówienia dziecku nie, bo rodziciel­stwo oparte na przy­wiązaniu bierze pod uwagę nie tylko potrzeby dzieci, ale także rodziców. Zgod­nie z tą filozofią potrzeby wszyst­kich człon­ków rodziny są ważne i zasługują na zaspokojenie. Ważne jest, żeby znaleźć takie strategie postępowania, które pozwolą pogodzić czasem pozor­nie sprzeczne potrzeby róż­nych człon­ków rodziny i znaleźć w tym rów­nowagę. Bar­dzo pomocne w budowaniu tej rów­nowagi jest odróż­nianie potrzeb od przy­zwyczajeń i zachcianek.
Pamiętać jed­nak należy, że relacja między dziec­kiem i rodzicem nie jest symetryczna (to rodzic powinien zaspokajać potrzeby dziecka, a nie odwrot­nie). Tak więc można powiedzieć, że potrzeby dziecka są waż­niej­sze tylko o tyle, że dziecko, szczegól­nie małe, nie może wielu z nich zaspokoić samo. Jest to wtedy zadaniem rodziców.

6. W Attach­ment Paren­ting dzieci rządzą rodzicami
To nie­prawda! Po prostu w AP rodzice nie rządzą dziećmi. W filozofii rodziciel­stwa opar­tego na przy­wiązaniu pod­kreśla się też prze­wagę współ­pracy nad posłuszeń­stwem, a także to, że są takie obszary w których rządzenie dziec­kiem może mu przynieść ogromne szkody. Warto więc respek­tować granice dziecka w takich dziedzinach jak uczucia, upodobania, jedzenie czy własne ciało.

7. Attach­ment Paren­ting nadaje się tylko dla małych dzieci
To prawda że naj­faj­niej jest zaczynać pozytywne rodziciel­stwo od samego początku. Jed­nak na szacunek i miłość nigdy nie jest za późno. Kiedy dziecko jest małe automatycz­nie akcep­tuje ten rodzaj opieki. Kiedy jest star­sze, nagła zmiana może począt­kowo sprawiać trud­no­ści i rodzicom i dziecku, ale zawsze warto próbować, bo relacje oparte na szacunku przynoszą w dłuż­szej per­spek­tywie korzy­ści obu stronom.
Wpraw­dzie kar­mić pier­sią i nosić w chu­ście można tylko maluszka, ale filozofię AP i więk­szość metod jej bliskich można stosować przez całe życie (dostosowując je oczywi­ście do moż­liwo­ści roz­wojowych dziecka).

8. Attach­ment Paren­ting nadaje się tylko dla dzieci zdrowych, tych których roz­wój prze­biega prawidłowo
Każde dziecko, także chore lub nie­peł­nosprawne, potrzebuje pod­miotowo­ści, szacunku, akcep­tacji i miło­ści. Dopiero w takiej atmos­ferze ma szansę naj­lepiej roz­winąć cały swój poten­cjał. Metody towarzyszenia dziecku w roz­woju, uwzględ­niają jego wyjąt­kowość i indywidualne potrzeby. Pozwalają więc rodzicom oraz dzieciom cieszyć się wspólną blisko­ścią i stawiać czoła kolej­nym wyzwaniom.
Wiele metod i spo­sobów bycia z dziec­kiem o których piszemy ma swoje źródło w terapiach wspierających dzieci z trud­no­ściami w budowaniu więzi, są one też bar­dzo przyjazne dla dzieci zdrowych.

9. AP jest bar­dzo trudne i wymaga wielu poświęceń
Tak naprawdę rodziciel­stwo oparte na przy­wiązaniu jest bar­dzo proste, bo jest naturalne. Kiedy mamy głęboką więź z naszym dziec­kiem, nasze serce samo pod­powiada nam naj­lep­sze i naj­skutecz­niej­sze roz­wiązania.
AP można dostosować do indywidual­nych potrzeb każ­dej rodziny, korzystając z tych narzędzi, które nam pasują, do których mamy wewnętrzne prze­konanie.
Cała ta filozofia opiera się też na kierowaniu się wskazów­kami, które daje nam nasze własne dziecko, a to jest niejed­nokrot­nie łatwiej­sze od szukania sensu we wzajem­nie sprzecz­nych radach róż­nych „życz­liwych” osób.
Obserwuj wątek
    • monniqque Re: 11 mitów na temat Attachment Parenting 25.05.10, 15:07
      10. Attach­ment Paren­ting to dziwac­two i kolejna nowa metoda dla oszołomów
      To nie­prawda. AP, jak już pisałyśmy, jest znane i obecne w wielu kul­turach od lat. To tylko sam ter­min określający ten rodzaj wychowania został po raz pierw­szy użyty stosun­kowo nie­dawno . To, że ten styl opieki nie jest „dziwac­twem“ potwier­dza zarówno fakt, że wiele pokoleń rodziców na całym świecie wybiera ten rodzaj opieki nad dziec­kiem, jak i naj­now­sze badania z zakresu psychologii i neurobiologii potwier­dzające, że właśnie czułe i wraż­liwe rodziciel­stwo oparte na przy­wiązaniu w pełni zaspokaja życiowe potrzeby dziecka i pozwala mu naj­lepiej roz­wijać własny potencjał.

      11. Nie da się dobrze wychować dziecka stosując Attach­ment Paren­ting
      To że się da, naj­lepiej mogą potwier­dzić rodzice (i dzieci), którym się udało.

      Warto też na koniec pod­kreślić , że celem wychowania w AP nie jest grzeczne i posłuszne dziecko, lecz speł­niony, doj­rzały i szczęśliwy dorosły.

      Autor: Agnieszka Stein
      Psycholog dziecięcy. Zaj­muje się wspieraniem rodziców w ich wysił­kach wychowaw­czych i pomocą w kryzysowych sytuacjach. Prowadzi warsz­taty umiejęt­no­ści wychowaw­czych dla rodziców i szkolę profesjonalistów pracujących z dziećmi. Pracuj jako psycholog w gim­nazjum i przed­szkolu. Jest współ­autorką strony inter­netowej poświęconej Attach­ment Paren­ting www.dzikiedzieci.pl. Prywat­nie jest mamą przed­szkolaka.
      • asjula1 O rany, to tak okropnie brzmi po angielsku. 25.05.10, 19:02
        Attachmenty to sa zalaczniki w Ałtlukuwink

        Trzeba polska wersje wdrazac. Chyba chodzi o to, zeby sie popularyzowalo, a nie
        robilo hajlansowe;P)
        • monniqque Re: O rany, to tak okropnie brzmi po angielsku. 25.05.10, 19:46
          asjula1 napisała:

          > Attachmenty to sa zalaczniki w Ałtlukuwink
          >
          > Trzeba polska wersje wdrazac. Chyba chodzi o to, zeby sie popularyzowalo, a nie
          > robilo hajlansowe;P)


          wieeeesz dzieFczę drogie, przywołując artykuł, raczej trudno porywać się na zmianę jego tytułu i treści. dysponujesz jakąkolwiek wiedzą o prawach autorskich?

          a twojej wypowiedzi „hajlansowe” sformułowanie raczej nie przystoi :d. czyż nie? :d

          • asjula1 Re: O rany, to tak okropnie brzmi po angielsku. 25.05.10, 20:11
            > dysponujesz jakąkolwiek wiedzą o prawach autorskich?

            Tja...wink
            Wypowiedzialam opinie natury ogolnej, tresci takiej, ze nazwa mi sie w wersji
            angielskiej nie podoba.
            Nie podoba mi sie generalnie, zarowno w wymienionym tekscie, jak i innych
            miejscachsmile Jest ladny odpowiednik po polsku, w tej sytuacji uzywanie wersji
            angielskiej prof. Miodek chyba by uznal za bladsmile

            Nie prosilam o zmiane tytulu, czyli lamanie praw autorskichsmile
            Matko, jakie reakcje nerwowesmile
            • mrs.t Re: O rany, to tak okropnie brzmi po angielsku. 25.05.10, 20:26
              innych
              > miejscachsmile Jest ladny odpowiednik po polsku, w tej sytuacji uzywanie wersji

              to czy ladny czy nie to akurat opinia nieobiektywna
              AP to AP :p
              hamburgera tez przerobic na bulke z kotletem wypadaloby...


              --
              czepiactwu preczuncertain
            • monniqque Re: O rany, to tak okropnie brzmi po angielsku. 25.05.10, 20:52
              ooooj gubisz się asiu big_grin, gubisz big_grin. raz jedno, raz drugie...

              btw jak wejdziesz przez linkę, to znajdziesz maila do autorki. proponuję napisać
              i wylać swoje żale.
              • asjula1 Re: O rany, to tak okropnie brzmi po angielsku. 25.05.10, 22:25
                Nienie, wlasnie dwa razy jedno.
                Angielska wersja jest po pierwsze: kojarzaca sie _w Polsce_ z zalacznikiem do
                maila, nie dajaca sie poprawnie wymowic z polskimi zasadami akcentowania i "r"
                ,itp. itd. Jest dobrze brzmiace tlumaczenie, po co sie chrzanic z tym
                attachment parenting??
                No, chyba, ze nam zalezy nie tyle na upowszechnianiu, co na lansiewink

                A co do "wylewania zali".
                Niezbyt to grzecznie napisane, ale to juz wiesz ... nie moj klopot. Tyle Ci
                powiem, ze jezeli tak agresywnie bedziecie tu naskakiwac, to nie wroze temu
                forum wielu fanow spoza scislego TWA, a szkoda, bo im wiecej mam poczyta i
                sprobuje zmienic swoje zachowanie, tym lepiej dla dzieciakow.
                Pomysl - ja i reszta mam wychowujemy kolegow Twojego dziecka ze szkoly,
                podworka, studiow, zony / mezowwink
                Moze warto troszke sie wyluzowac i bardziej przyjaznie nastawic, a? Nawet, jesli
                maja o 180 st inne poglady, nie tylko tak baaardzo zblizone, jak ja?smile
                • monniqque Re: O rany, to tak okropnie brzmi po angielsku. 25.05.10, 23:29
                  asjula1 napisała:
                  > A co do "wylewania zali".
                  > Niezbyt to grzecznie napisane, ale to juz wiesz ... nie moj klopot.

                  ????????
                  https://emoty.blox.pl/resource/651.gif

                  skoro napisałaś, że wcale nie uważasz, że powinnam zmienić tytuł /dla ścisłości - nie mój/, że chodzi ci o używanie tego zwrotu przez autorkę przytoczonego artykułu, więc pokazałam ci drogę, dzięki której twoje uwagi trafią tam gdzie powinny. co w tym jest niegrzecznego???
                  niby dlaczego to ja mam wyczytywać twoje uwagi i żale?

                  hmmmm a może tobie w ogóle chodzi o to, żeby nie linkować na tym forum nic, co zawiera w sobie TO ZAKAZANE? SFORMUŁOWANIE??? :d :d :d nigdy, przenigdy go nie używać? :d :d :d hmmm dobre :d :d :d

                  > Moze warto troszke sie wyluzowac i bardziej przyjaznie nastawic, a?
                  Oooo właśnie! dobrze, że to napisałaś. teraz przeczytaj to sobie kilka razy i zapamiętaj dobrze. i od razu zrobi się milej i przyjemniej smile.


                  • mrs.t Re: O rany, to tak okropnie brzmi po angielsku. 26.05.10, 11:10
                    > Niezbyt to grzecznie napisane, ale to juz wiesz ... nie moj klopot. Tyle Ci
                    > powiem, ze jezeli tak agresywnie bedziecie tu naskakiwac


                    jejku, jak na razie chyba tylko na Ciebie trafia to 'agresywne naskakiwanie'
                    moze to nie 'w nas' jest problem?;/

                    > forum wielu fanow spoza scislego TWA,

                    o przepraszam, TWA sukcesywnie sie powieksza , chetnie przyjmowane sa nowe
                    sympatyczne i przyjazne gospodynie wiejskie
                    zapraszamywink
                    • asjula1 Re: O rany, to tak okropnie brzmi po angielsku. 26.05.10, 13:08
                      > o przepraszam, TWA sukcesywnie sie powieksza , chetnie przyjmowane sa nowe
                      > sympatyczne i przyjazne gospodynie wiejskie
                      > zapraszamywink

                      No to jestem bez szans, ani sympatyczna, ani gospodyni, ani wiejska. Co robic,
                      co robic? Gdzie sie podziac?;P
                  • asjula1 Re: O rany, to tak okropnie brzmi po angielsku. 26.05.10, 13:16
                    > skoro napisałaś, że wcale nie uważasz, że powinnam zmienić tytuł /dla ścisłości
                    > - nie mój/,

                    Ale gdzie Ty wyczytalas, ze ja uwazam, ze powinnas zmienic tytul??
                    Wyrazilam tyllko opinie, ze zwrot po angieslu jest niedobry z punktu widzenia
                    propagacjiwink
                    Mozesz sobie przyjac, mozesz nei, Twoja wola. To bylo tylko wyrazenie zdania,
                    nazywanie tego "wylewaniem zali" bylo dosc od czapywink
                    Mam wrazenie, ze macie zaimplementowane dosc agresywne reakcje, pewnie na skutek
                    koniecznosci odszczekiwania sie niemilym dyskutantom na forach roznych, no ale
                    na TYM forum to juz bym raczej wtyluzowala w celu skaptowania jak najwiekszej
                    liczby zwolennikow. Ja sobie moge isc, ale przyjda nastepni/ne do zachecenia lub
                    zniecheceniawink

                    Moze zastosujcie cos w rodzaju strategii sprzedazowych?smile Najbardziej
                    wkurzajacego potencjalnego klienta trzeba jakos przekonac, we wlasnym interesiesmile
                    • monniqque Re: O rany, to tak okropnie brzmi po angielsku. 26.05.10, 22:36
                      asjula1 napisała:

                      > Ale gdzie Ty wyczytalas, ze ja uwazam, ze powinnas zmienic tytul??

                      A gdzie ja napisałam, że ty tak uważasz??? Przecież nawet cytujesz wyżej moje zdanie ”skoro napisałaś, że wcale nie uważasz, że powinnam zmienić tytuł”.

                      Proponuję poćwiczyć czytanie ze zrozumieniem oraz popracować nad warsztatem pisarskim na tyle, aby pozwolił ci na czytelny przekaz tego, co przekazać byś chciała.


                      asjula1 napisała:

                      > Mam wrazenie, ze macie zaimplementowane dosc agresywne reakcje, pewnie na skute
                      > k
                      > koniecznosci odszczekiwania sie niemilym dyskutantom na forach roznych,

                      A co w tym dziwnego, że nie jestem miła wobec kogoś kto, jak sama piszesz, jest „niemiłym” rozmówcą??? Niby dlaczego mam być miła wobec kogoś, kto bez powodu, na dzień dobry, wyskakuje mi z zarzutem lansiarstwa?

                      Swoją drogą, aż wrzuciłam sobie ciebie w wyszukiwarkę na tym i na „forach różnych”. Agresja, moja droga, to z postów twojego autorstwa aż kipi. Aż szkoda, że nie ma już tych twoich wypowiedzi, które zostały wycięte przez moderację jako niezgodne z netykietą.

                      Czy ty naprawdę nie dostrzegasz tego, że to z tobą jest coś nie tak, a nie z dziesiątkami ludzi, z którymi dziwnym trafem nikt inny, tylko ty, wchodzisz w konflikty???

                      Przyznam, że gdybym wcześniej sprawdziła z kim mam do czynienia, po pierwszym twoim wpisie najzwyczajniej bym cię zignorowała.
                      • asjula1 Re: O rany, to tak okropnie brzmi po angielsku. 26.05.10, 23:50
                        > Czy ty naprawdę nie dostrzegasz tego, że to z tobą jest coś nie tak, a nie z dz
                        > iesiątkami ludzi, z którymi dziwnym trafem nikt inny, tylko ty, wchodzisz w kon
                        > flikty???
                        >
                        Ok, to poprosze o wymienienie tych dziesiatkowwink To jest taki argument
                        standardowy doscwink- nie tylko _mnie_ wkurzasz, ale jeszcze miliony innych
                        _prawdziwych_ Polakow/dobrych rodzicow/osob z IQ poyzej 150 itd;P
                        No i oczywiscie argumentum ad personam, czyli, ze nie umiem czytac/pisac/jestem
                        tepa oraz z pewnoscia brzydkawink

                        Otoz, rzeczywiscie , ostatnio dosc mocno kloce sie z ultraskimi pogladami Fizuli
                        i jej malznoka - gfizyka, ktorzy pisza o klapsach, ktorymi czestuja swoje
                        dzieci, o tym, ze liberalne poglady rodzica ws preferencji seksualnych (tj.
                        bycie "fanem" homoseksualizmuwink) owocuja homoseksualnym potomstwem, ze
                        homoseksualizm, jako chorobe, nalezy leczyc (tu adres koscielnego osrodka) itp.
                        itd.
                        I wlasnie kolega gfizyk wywalil mi 2 posty z tej okazji.
                        Wywalali przedtem posty kilku innych dziewczyn, tylko za to, ze mieli inne od
                        nich poglady. Nie tylko mnie sie to dosyc mocno nie podobalo.
                        Nie zauwazylam nigdy przedtem kasowania moich postow, wiec argument dosc
                        nieladny. Co do mojego sposobu dyskutowania - moze i ciut za zlosliwa jestem,
                        nie przecze. Zawsze mialam klopot z integracja z kolkami wzajemnej adoracji. Jak
                        cos takiego widze, kontrolki mi sie wlaczajawink
                        Sluchaj, no problem - Fizula sobie radzi z "innowiercami" niepotakujacymi,
                        mozesz skorzystac z jej metodwink

                        Tu oberwalam nawet za wyrazenie opinii iz albowiem nazwa AP po polsku bardziej
                        mi sie podoba. Rozumiesz?
                        Nie ma znaczenia, co pisze, grunt, ze wytknelam kolezance green ...,
                        nonsensownosc koncepcji, ze trzymiesięczne dziecko moze sie samo od piersi
                        odstawic. Podpadlam i po temacie. Teraz, co nie napisze, bedzie bewink
                        Luz, sluchaj. Mam zmienne IP, napisze z innego konta to samo i juz bedzie Oksmile
                        Kolezanka mrs.t nie bedzie musiala w co drugim watku do mnie picwink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka