ailime82
26.10.10, 17:41
Witam
Moja corka niedawno skonczyla 5 lat. Wsrod zyczen skladanych jej przez rodzine jedno zapadlo mi w pamiec szczegolnie: zdrowia, szczescie, usmiechu i zebys kochana mniej plakala...No wlasnie...Corka jest grzeczna, inteligentna, nad wiek samodzielna dziewczynka; tylko odkad pamietam na kazda sytuacje setresujaca, nie po jej mysli, jesli ktos ja tylko delikatnie popchnie lub dotknie na granicy bolu(np.podczas zabawy z innym dzieckiem)ona reaguje takim placzem jakby ja ze skory obdzierano. Nieraz wystarczy zrobic cos inaczej niz ona sobie to wyobrazala i wycie gotowe. W myslach nazywam ja ksiezniczka lamentu i mysle byc moze to ja popelnilam jakis blad wczesniej; jest naszym pierwszym dzieckiem i od malego byla wychuchana wypeszczona ciagle tylko z mama. Mam tez 2-letniego synka i on jest inny, moze dlatego ze mialam wiecej dystansu wobec niego nie lecialam na kazde zajakniecie.
Slyszalam juz opinie ze za bardzo ja rozpieszczamy, ze kiedy tak wyje bo "weszlam po schodach przed nia a ona chciala byc pierwsza na gorze", powinnam ja zlac porzadnie albo na nia nawrzeszczec zeby sobie zapamietala ze nie tolerujemy takiego zachowania. Jakos do mnie ta metoda nie przemawa; sama nie lubie jak ktos na mnie podnoisi glos, nie wspominajac o biciu, uwazam ze to tylko zaogniloby sytuacje. Chialabym poznac wasze zdanie na ten temat: czy uwazacie ze ona porostu taka jest - hiperwrazliwa i z wiekiem to ulegnie zmianie, czy moze powinnam jakos z tym wlczyc?