Dodaj do ulubionych

przewrazliwiona 5-latka

26.10.10, 17:41
Witam
Moja corka niedawno skonczyla 5 lat. Wsrod zyczen skladanych jej przez rodzine jedno zapadlo mi w pamiec szczegolnie: zdrowia, szczescie, usmiechu i zebys kochana mniej plakala...No wlasnie...Corka jest grzeczna, inteligentna, nad wiek samodzielna dziewczynka; tylko odkad pamietam na kazda sytuacje setresujaca, nie po jej mysli, jesli ktos ja tylko delikatnie popchnie lub dotknie na granicy bolu(np.podczas zabawy z innym dzieckiem)ona reaguje takim placzem jakby ja ze skory obdzierano. Nieraz wystarczy zrobic cos inaczej niz ona sobie to wyobrazala i wycie gotowe. W myslach nazywam ja ksiezniczka lamentu i mysle byc moze to ja popelnilam jakis blad wczesniej; jest naszym pierwszym dzieckiem i od malego byla wychuchana wypeszczona ciagle tylko z mama. Mam tez 2-letniego synka i on jest inny, moze dlatego ze mialam wiecej dystansu wobec niego nie lecialam na kazde zajakniecie.
Slyszalam juz opinie ze za bardzo ja rozpieszczamy, ze kiedy tak wyje bo "weszlam po schodach przed nia a ona chciala byc pierwsza na gorze", powinnam ja zlac porzadnie albo na nia nawrzeszczec zeby sobie zapamietala ze nie tolerujemy takiego zachowania. Jakos do mnie ta metoda nie przemawa; sama nie lubie jak ktos na mnie podnoisi glos, nie wspominajac o biciu, uwazam ze to tylko zaogniloby sytuacje. Chialabym poznac wasze zdanie na ten temat: czy uwazacie ze ona porostu taka jest - hiperwrazliwa i z wiekiem to ulegnie zmianie, czy moze powinnam jakos z tym wlczyc?
Obserwuj wątek
    • marghe_72 Re: przewrazliwiona 5-latka 26.10.10, 17:55
      rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać, tłumaczyć, próbować zrozumieć dlaczego aż tak przeżywa każdą "porażkę" itp
      Bicie i wrzaski nic nie dadzą

      zawsze tak na wszystko reagowała?
      • ailime82 Re: przewrazliwiona 5-latka 26.10.10, 18:26
        Ja staram sie duzo z nia rozmawiac tlumacze jej ze czasami wystarczy pwiedziec dlaczego jest jej przykro, rozumiem ze to co dla doroslego jest bzdura nie warta nawet chwi zastanowienia dla dziecka moze stanowic tragedie nie do przelkniecia, ale jednak kiedy jestesmy wsrod innych dzieci tylko ona zachowuje sie w ten sposob, inne tez placza i zloszcza sie ale to trwa chwie a ona wkreca sie jeszcze bardziej, im wiekszy problem sie z tego robi. Czasem kiedy slysze te wysokie dzwieki po raz 15 w ciagu dnia mam ochote wrzeszczec razem z nia.I wtedy nie wiem czy ona przypadkiem nie jest taka bo ja tak sie nad tym roztkliwiam?
        Odkad pamietam tak reagowala ale musze zaznaczyc ze bylam na kazde zawolanie, nie pozwalam dlugo plakac, zawsze stralam sie szybko uspokoic, utulic...teraz mi przykro bo zaczyna do niej przylegac etykietka beksy, wyjca itp.
        • yula Re: przewrazliwiona 5-latka 26.10.10, 21:07
          ciężko coś powiedzieć przez internet, nie znając ani ciebie ani dziecka, niektóre dzieci takie są po prostu, niektóre przez wychowanie, niektóre mają problemy. Nad upadkami, popchnięciami itp. nie należy się rozczulać, przytulić , dmuchnąć, pocałować i odwrócić uwagę. W ogóle zasada jest taka że im mniej czasu zwracasz na histerie tym rzadziej sie pojawiają. Radziłabym pójść do psychologa dziecięcego lub na kurs dla rodziców gdzie w rozmowie opowiesz więcej niż tu i może da sie lepiej wyjaśnić dlaczego ona sie tak zachowuje i co z tym robić.
    • mika_p Re: przewrazliwiona 5-latka 26.10.10, 23:44
      Po pierwsze, może tak reaguje na brata, domagając się uwagi.

      Po drugie, to może być taki wiek, u mnie też były awantury na tle tego, ze brat ją wyprzedził w drodze do drzwi; synowi w krótkich żołnierskich słowach wytłumaczyłam, że małe dziecko to nie ejst dla niego liga do współzawodnictwa w tym zakresie i ma przestać jej robić na złość. Jak przyczyna była inna niż małpia złośliwość 12-latka, to krótko ją wyjasniałam i kazałam przestać robić awanturę, wskazujac, ze zazwyczaj przy drzwiach jest pierwsza.
      Swoją drogą, pięciolatka po schodach idzie zawsze przede mną.

      A, mam jeszcze przykładowa pierdołę odnośnie po pierwsze i po drugie: na przejściu dla pieszych, gdzie zielone swiatło wywołuje sie guzikiem, musiałam pilnować, żeby na jednej jezdni naciskalo jedno, na drugiej drugie, bo inaczej jedno robiło awanturę albo drugie strzelało focha. Za to jak byłam z córką sama, to często w ogóle nie miała ochoty na wciskanie guzika. Z synem w ogóle nie było kwestii, kto miał bliżej, to naciskał.

      I jeszcze, Pierworodny w wieku 5-6 lat był jeszcze jedynakiem, a też mu sie zdarzały histerie na tle przegranej.
    • gepardzica_z_mlodymi Re: przewrazliwiona 5-latka 27.10.10, 10:40
      No, właśnie via inetrnet cięzko coś powiedzieć. Czasem coś pozornie wygląda na wynik błędu wychowawczego a w gruncie rzeczy okazuje się, że dzieciak po prostu ma wrażliwszy od innych układ nerwowy, do tego jest w trudnym okresie rozwoju. Z opisu mogłabym postawić hipotezę o nadwrażliwości dotykowej (płacz przy byle dotknięciu) - do sprawdzenia na konsultacji z terapeutą Integracji Sensorycznej, może o jakimś braku poczucia bezpieczeństwa i niepewności co do własnej wartości (płacz, gdy sprawy inaczej sie układają) - tu można by było pomóc jej przez wskazanie dziedziny, w której czymś może zabłysnąć, poczuć sukces.
      Często też jest tak, że rodzice chuchają na dziecko, bo widzą tę jego iina konstrukcję.
      Z innej strony jej reakcje płaczu mogły być przez Was wzmacniane i dla niej to jedyny sposób zasygnalizowania, że coś się niemiłego dzieje. W takiej sytuacji trzeba by było przestać reagować na płacz a proponować inne sposoby sygnalizowania, że coś się jej nie podoba - mówienie o tym, zwracanie sie o pomoc, umiejętność do zaproponowania dzieciom innej zabawy, która nie będzie taka kontaktowa - to praca na długie miesiące.
      Ja mam 7- latka takiego nadwrażliwca (facet co rusz płaczącywink). Z wiekiem mu się ta nadwrażliwość normuje. W ostatnie wakacje wiele czasu zainwestowaliśmy w to, by się psychicznie, emocjonalnie i fizycznie wzmocnił - efekty przerosły oczekiwaniasmile Teraz zawodzi, jęczy, tudziez płacze tylko jak jest skrajnie przemęczony albo chory. Nie bagatelny tez był w jego wypadku rozwój układu nerwowego - skok był niemal namacalny.
      Moim zdaniem, nie ma sensu wyrzucać sobie, że ją rozpieściliscie. Podejrzewam, że dostosowaliście postępowanie do zachowania typu dziecka. Teraz trzeba jej po prostu pomóc nauczyć się inaczej reagować, rozpoznawać zmęczenie, uczyć godzić się z przegraną. A do tego potrzeba morza cierpliwości, czasu, humorusmile I Yula dobrze radzi - kursy dla rodziców są kapitalne (często darmowo przy poradniach psychologiczno - pedagogicznych), można tez na początek sięgnac po jakieś poradniki, jak np. Mazlish "Jak mowić, żeby dzieci słuchały", Gordon "Wychowanie bez porażek", czy "Jak wychować dziecko z charakterem" autorstwa chyba Kast - Zahn ale nie dam sobie za to niczego uciąć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka