Do mam "nerwusów"

26.01.05, 10:24
Kochane mamusie. Te małe szkraby są zwierciadłem waszej duszy.
Choć okazujecie im dużo miłości, one odwdzięczają się wręcz czymś zgoła
innym, biciem, lamentem, nerwami. Coś tu jest nie tak, zadajecie sobie
pytanie dlaczego? Odpowiedzi są proste, ale niewygodne, niezrozumiałe dla
pełnych oddania mam. Często mogę pomóc maluchom, ale rodzice nie chcą przyjąć
do wiadomości,że zmiany zaczynają się najpierw od nich. Myślicie sobie,
przecież ja mu oddaje serce na dłoni, bardziej kochać nie potrafię..., ja wam
mówię bardziej nie, ale mądrzej tak. Jeśli zależy wam na swoich pociechach
nie obrazicie się, a wręcz przeciwnie wasza miłość doprowadzi was do cennej
wiedzy. Schowajcie dumę w kieszeń, dla ich dobra i nauczcie się mądrze
kochać,tak można się tego nauczyć!!!!!Nie jest to łatwe, wymaga pracy nad
sobą, ale nagroda jest cudowna i bliska. Twoje dziecko może być szczęśliwe,
uśmiechnięte i zrozumiane.To wszystko jest w zasięgu ręki, sięgnijcie po to.
Nie chcę doradzać podręczników, metod, ale mogę wam dać odpowiedzi na
pytania, dlaczego on płacze, bije, nie chce sam spać i złości się.... mogę
wprowdzić was w świat dziecka pomóc rozwiązać trudne sytuacje.
GG 8050697
    • olunia75 Re: Do mam "nerwusów" 26.01.05, 11:53
      Brzmi zachęcająco, ale czy masz kierunkowe wykształcenie, tudzież doświadczenie
      w tym zakresie, że uważasz że akurat Ty zdołasz pomóc"zagubionym" rodzicom.
      Dlaczego akurat Twoje rady miały by być lepsze od rad pozostałych forumowiczek?

      Przepraszam, pytam z ciekawości, bo w sumie nic o sobie nie napisałaś, a
      porywasz się na dosyć ambitny plan...

      pozdr.
    • monika_5 Re: Do mam "nerwusów" 26.01.05, 12:27
      to dlaczego nie chce dziecko samo spać ???
      • majawawa Re: Do mam "nerwusów" 29.01.05, 14:12
        monika_5 napisała:

        > to dlaczego nie chce dziecko samo spać ???
        Napisz w jakim wieku jest maluch, czy spał z wami w łużeczku , albo z tobą .
        Napisz o tym więcej z samego pytania nie mogę dać odpowiedzi.




















      • majawawa Re: Do mam kilka słów o sobie. 29.01.05, 14:51
        Napiszę teraz parę słów o sobie. Jestem z zawodu pielegniarką pediatryczną.
        Od 10 lat pracuję z niemowlakami, a od paru lat studiuję psychologię dzieciecą.
        Nie jest to tylko teoria, ale przedewszystkim praktyka. Bardzo dużo czasu
        spędzam z dziećmi i jestem właśnie im wdzięczna za to, że mogę się realizować
        i cieszyć się ze wspólnych sukcesów.
        Dzieci bardzo szybko się uczą pod warunkiem,że rodzice nie kładą im kłód pod
        nogi, oczywiście nieśiadomie to czyniąc.
        Błędy popełniane są z pokolenia na pokolenie i to właśnie od was zależy czy
        powiecie stop w imię dobra dla waszych skarbów.
        Oczywiście wymaga to pracy i trochę czasu, ale uwierzcie mi warto.
        Nie jestem tu po to, żeby się reklamować i żebyście musieli mnie słuchać.
        Jestem tu dla dzieci i rodziców, którzy chcą znać prawdę, czasami bolesną, ale
        po to , żeby wiedzieć gdzie leży błąd i móc go naprawić, a nie czekać, aż się
        samo rozejdzie po kościach, tak niestety nie jest.
        Nie ukrywam, że jestem tu także dla siebie, każda pomoc, każdy uśmiech
        szczęsliwszych dzieci i rodziców dodaje mi energii i chęci do życia.
        Nie jestem Alfą i Omegą, przede mną jeszcze dużo do odkrycia, ale za mną też
        jest kawałek drogi i doświadczeń z którymi się mogę podzielić.
        Pozdrowienia dla optymistów, pesymistów i ich maluchów.
        Mama dwóch wspaniałych pociech.
        • verdana Re: Do mam kilka słów 29.01.05, 16:47
          Jakoś nie mam zaufania do nikogo, kto reklamuje się, ze fachowo rozwiazuje
          problemy na odległość. Aby rozwiązać problemy związane z wychowaniem trzeba
          zobaczyć dziecko, przyjrzeć się mu, porozmawiać z dzieckiem i rodzicami. A tak?
          To tylko puste słowa.
          • majawawa Re: reklamuje? 29.01.05, 17:51
            Przepraszam bardzo , przykro mi Verdano ,że odczytałaś to jako reklamę, a nie
            siegnęłaś głębiej do tego co napisałam . Chciałam zwrócić uwagę na to ,żeby
            rodzice szukali rozwiązania problemów w sobie. Masz rację, że problemy
            najlepiej rozwiazuję się poprzez kontakt osobisty, czasami spędzam z diećmi
            dwie doby , jeśli jest taka potrzeba.
            Ale gdy mieszka ktoś daleko i zwraca się z problemem, także można mu podszepnąć
            dobrą radę lub nakierować myśli na dobry tor.
            Czy to dla wszystkich wygląda jak reklama????
            Chyba nie skoro dzielą się swoimi problemami.
    • mika57 Re: Do mam "nerwusów" 29.01.05, 22:18
      do mam nerwusów
      Jestem mamą trójki dzieci - w tym już dwoje dorosłych. Nie jestem specjalistą z
      wykształcenia, ale z doświadczenia. Zgadzam się z majawawą, że to my
      przyczyniamy się do takiego a nie innego zachowania naszych pociech.
      Czyniąc "rachunek sumienia" trzeba zacząć od ciąży. Widzę często (na ulicy),
      jak są traktowane kobiety w ciąży przez swoich partnerów - nie mają one żadnej
      ochrony. Myślę, że to jest bardzo ważne żeby przyszła mama miała psychiczny
      konfort - w domu w pracy (to jest ideał), gdy tego zabraknie dziecko może mieć
      w przyszłości trudności z emocjami czy koncentracją uwagi. Po urodzeniu też
      trzeba starać się "zrozumieć" dziecko. Spokojnie reagować na jego płacz. W
      miarę możliwości koić jego ból czy frustrację. Kiedy dziecko zaczyna rozumieć
      zakazy - ok 12 miesięcy - należy je spokojnie i konsekwentnie stosować.
      Pamiętam, że moje dzieci miały taki okres 2-3 tyg. że wszystko chciały. Krótkie
      nie powodowało z początku złość ale wtedy szybko się uczy znaczenia
      słowa "nie". Wiem, że młodzi rodzice rozpieszczają najpierw takiego bobasa bo
      jest rozkoszny, ale gdy podrośnie i ma więcej pomysłów przestaje to być
      zabawne. Otoczenie dziecka też musi się zachowywać spokojnie i kulturalnie.
      Odnoszenie się rodziców do siebie, a także zaspokajanie dziecka potrzeb,
      również emocjonalnych jest ważne.
      Wiadomo, że każdy z nas ma jakieś wady. Nie wymagajmy od dziecka posłuszeństwa,
      albo żeby reagowało spokojnie, jeśli sami jesteśmy impulsywni. Jest to
      uwarunkowane zarówno genami jak i przykładem "z góry". Prawdą jest też, że
      musimy zacząć wszystko od siebie. Jako mama dużych dzieci wiem, że nawyki
      kilkulatków można skorygować. Przykład dany dzieciom kilkunastoletnim jest już
      praktycznie nie do naprawy. Więc może już teraz u siebie poszukać np
      kłótliwość, upór, nerwowość, niecierpliwość, nadopiekuńczość itp. próbować z
      nimi walczyć jak z nałogiem papierosowym.
      Przede wszystkim jednak nie przejcie się byle porażką. Pamiętajcie drogie mamy,
      że każda mama je popełnia i popełniała.
      Kiedy moje dzieci były małe mieliśmy też psa. Był bardzo mądry. Ale pewnego
      dnia zauważyliśmy z mężem, że zachowuje się podobnie jak nasze dzieci. Wtedy
      właśnie stwierdziliśmy, że to nasze - nieświadome - błędy prowokują go i dzieci
      do negatywnych zachowań.
      Powodzenia
      • majawawa Re: Do mam "nerwusów" 29.01.05, 22:51
        mika57, składam Ci wyrazy szacunku za twoją mądrą miłość do swoich dzieci,
        napewno są szczęśliwe i bezpieczne z tak wartościowymi rodzicami.
    • mamamarcysi Re: Do mam "nerwusów" 30.01.05, 15:00
      chętnie skorzystam z pani pomocy! czy mam opisać poroblem tutaj czy na privi?
      • majawawa Re: Do mamy Marcysi i innych mam. 30.01.05, 15:20
        Jeśli chodzi o opisywanie problemów to dla mnie jest to obojętne gdzie, ważne
        żebyście czuły się w komfortowej sytuacji.
        Nieliczne mamy piszą na forach otwarcie, przewaznie na GG 8050697, a jak jestem
        niedostępna to majawawa@gazeta.pl
        Pozdrawiam.
    • mika57 Re: Do mam "nerwusów" 30.01.05, 15:37
      chcę jednak sprostować, że moja "mądrość" to lata doświadczeń i raczej prób
      zaradzenia kłopotom. Jednak bywało, że moje, szczególnie pierwsze dziecko
      miewało ataki histerii, czy tupało, trzaskało drzwiami. Potwierdza to jednak
      raczej to wszystko co było powiedziane wcześniej. Zachowania wynikały z braku
      doświadczenia nas rodziców. Dodam, że nieprawidłowe zachowanie pojawia się
      często, gdy rodzice są częściowo nieobeni, np. studiują, pracują. Małe dziecko
      tego nie rozumie i nie wymagajmy żeby to zrozumiało. Nawet, gdy tego nie widzać
      bezpośrednio, to może się objawiać właśnie w impulsywnym zachowaniu. Dziecko
      wymaga poświęceniu mu czasu. Trzeba przy nim po prostu być. To działa w dwie
      strony. Dziecko ma poczucie bezpieczeństwa (gdy straci to długo trwa nim je
      odzyska), a my lepiej poznajemy dziecko i wiemy czego ono w danej chwili
      potrzebuje. Poza tym zacieśnia się więź między dzieckiem i rodzicami. Dziecko w
      imię takiej więzi też może pohamować swoje złe zachowanie.
      Kiedyś opiekowałam się krótko dzieckiem z domu dziecka. Chłopiec (6 lat)
      spokojny i grzeczny, ale gdy chciał postawić na swoim nie pomagało nic: ani
      prośby, ani przekupstwo, ani pozostawienie samemu sobie. Po kilku godzinach
      moja kapitulacja. Piotruś nie był związany ze mną emocjonalnie i nie zależało
      mu co ja myślę, czuję o danej sytuacji.
    • rerena Re: Do mam "nerwusów" 30.01.05, 19:15
      Twoja chęć pomocy jest godna podziwu. Zgadzam sie z Toba, wiele bledow wynika z
      braku doswiadczenia rodzicow (sama przez to przeszlam). Dziecko natychmiast
      wyczowa nastroj. Mysle ze byo by dobrze gdybys odpowiadala rodzicom na tym
      forum inni mogli by skorzystac z Twoich rad. Opis problemu z ciasnymi bucikami
      mysle dal wielu mamom do myslenia. Ja po porodzie bylam kompletnie spanikowana
      i zdezorientowana. Na szczescie byla polozna do ktorej moglam zadzwonic i
      zapytac i wiele razy dzwonilam.
      • majawawa Re: Do mam "nerwusów"- nasze spanko-posłanko 30.01.05, 19:53
        Najczęstrzym problemem mamuś jest sen u dzieci. Niestety rzadko mamy się
        poświęcają, żeby wstać dwa lub trzy razy do dziecka w nocy dać cyca.
        Kołyszą, chociarz im jest to bardziej potrzebne niż dziecku, biorą za często na
        rączki bo jest takie słodkie , malutkie i bezbronne.
        Oczywiście maleństwo śpi z mamą , ale z miesiąc po porodzie, dopóki mamusia nie
        wyliże ran po porodzie, ale nie pół roku, a w niektórych przypadkach dwa lata.
        Jak nauczymy dziecko malutkie zasypiania samemu to jest to dla niego naturalne
        i nawet mu nic innego nie przychodzi do głowy.
        To rodzice mają jakieś lęki typu: tam jest ciemno , on taki samotny, a może
        będzie miał jakiś wypadek tragiczny w tym łużeczku , a ja mu nie pomogę.
        Gdyby dziecko myslało kategoriami rodziców brzmiało by to miejwięcej tak:
        Matko położyli mnie między siebie, jacy oni są duzi, oby mnie nie zgnietli,
        albo: mama mnie dzisiaj w wózku telepie do spania, żebym tylko nie wypadł.
        A więc kochane mamusie, brońcie swoich łużek, bo musicie być wyspane i
        uśmiechnięte przy zabawie ze mną, a nie podpierające się nosem z workami pod
        oczami. Miłość możecie okazać nam w dzień przytulając nas do piersi i mówiąc,
        że nas kochacie.
        Pozdrowienia i duuuuuuuuużo spokojnych snów.




        • jola_ep Re: Do mam "nerwusów"- nasze spanko-posłanko 31.01.05, 07:26
          Czy wiesz, że w sprawie spania nawet specjaliści nie mają identycznego zdania?
          Ja uczyłam się macierzyństwa min. korzystając ze wspaniałych artykułów
          z "Twojego dziecka" (prawie 10 lat temu...)
          Cóż... to co piszesz nijak się nie ma do tego, czego się nauczyłam i do moich
          doświadczeń.

          Pozdrawiam
          Jola - wyspana i przytomna w pracy wyłącznie dzięki spaniu z dziećmi w jednym
          łóżku.

          PS. łóżko pisze się przez ó, bo wymienia się np. na łoże
          • jola_ep Re: Do mam "nerwusów"- nasze spanko-posłanko 31.01.05, 07:33
            > Czy wiesz, że w sprawie spania nawet specjaliści nie mają identycznego
            zdania?

            Po co daleko szukać smile Poczytaj tu:
            kobieta.gazeta.pl/edziecko/1,54932,2317802.html
            Pozdrawiam
            Jola
          • majawawa Re: Co do specjalistów Pani Jolu 31.01.05, 16:15
            Ja też nie mam identycznego zdania co do każdego dzieckasmile, apropo twojej
            wspaniałej nauki z artykułów to właśnie korzystałaś z ich nauk, chyba ,że się
            wzięły , sama nie wiem z kąd.
            Jeżeli to co piszę nijak ma się do Ciebie i odpowiada Ci spanie z dziećmi w
            łużku, to niezniechęcaj mnie do pomocy rodzicom, którzy chcą tworzyć szczęśliwy
            związek i mieć chwilę także dla siebie.
            To twoje wyspanie z dziećmi, nie działa na twoją aurę zbyt dobrze, sądząc po
            tym artykule mogłabyś oczernić wszystko i wszystkich.
            Jeśli chodzi o to łóżko, które właśnie się tak pisze, to dla mnie jest
            ważniejsze jak się w nim śpi.
            Sory wszystkich za ewentualne błędy , a Panią Jolę poproszę o sprawdzanie ich,
            może się bardziej odpręży, a ja skupię się na treści.
            Dziękismile
            • jola_ep Re: Co do specjalistów Pani Jolu 31.01.05, 17:02
              Dziękuję za miłą odpowiedź smile
              Moja aura ma się gorzej, bo od dawna moje dzieci śpią w osobnym pokoju wink

              Co do błędów - nie pisałam przeciwko Tobie. Jest wielu wyuczonych dyslektyków,
              którym wystarczy raz spojrzeć na błędnie napisany wyraz, aby zacząć znowu pisać
              źle... Niestety wielu z nas jest wzrokowcami i błędny wzorzec się utrwala. Sama
              zaczynam się zastanawiać, jak napisać ten czy inny wyraz...

              Ale jak ja coś napiszę źle - to proszę popraw smile Ja się nie obrażę smile))

              A merytorycznie dodam, że w moich rodzinnych stronach tradycja wspólnego spania
              z dziećmi ma się dobrze smile I jakoś ludzie są szczęśliwi smile) Mutanci
              chyba wink /* to był żart */

              Pozdrawiam
              Jola
    • etnis Re: Do mam "nerwusów" 31.01.05, 11:36
      witam. przeczytałem twój post i jesli moge zadam pytanie. Jestem ojcem 1,5
      rocznego chłopca ktorego nie moge opanować ani zrozumiec. Poważnym problemem
      jest sen. W południe i wieczorem toczymy regularną wojnę. Dla mojego synka
      pozycja pozioma jest nie do przyjęcia, dotknięcie poduszki powoduje momentalne
      przebudzenie. Każdy wieczór to kilkanaście minut noszenia bujania i nie
      koniecznie zakończone sukcesem. Proszę nie pomyśleć, że usypiam mojego syna na
      siłe. Zaczynam jak jest bardzo zmęczony, grymasi nic go nie bawi i wieczor
      zaczyna kończyć histerią. Mogę policzyć na palcach kiedy odbyło sie to bez
      problemów. Innym problemem jest drzemka popołudniowa. Tu jestem bez szans.
      Zawsze ma tyle do zrobienia że o śnie nie ma mowy mimo ze jest bardzo zmęczony
      i marudny. Jak nie śpi w południe to zdarza sie ze zaśnie przy kolacji na
      kolanach ok 6.30, 7.00 ale budzi sie o 22.00 wyspany i poł nocy z głowy. Nawet
      nie myśle o próbach nauki spania w łóżeczku. Mieszkam w bloku i codzienne
      płacze przed snem dają sie sąsiadom dobrze we znaki. A wiem, że taka nauka to
      seria płaczliwych wieczorów.
      P.S
      mój synek jest zupełnie zdrowy nic mu nie dolega tylko ten sen. Pomocy
      • majawawa Re: Do mam "nerwusów"odp.dot. etnis 31.01.05, 18:00
        Witam smile
        Z tego co Pan napisał synek boi się : kładzenia w pozycji poziomej, poduszki i
        łóżeczka do tego nie umie samodzielnie zasypiać.
        Usypianie malucha jak jest już wykończony i rozdrażniony w niczym nie pomaga,
        wręcz przeciwnie . Dorosły człowiek jak jest "padnięty i styrany", też nie może
        spokojnie spać.
        Apropo nauki spania w łóżeczku , najpierw nauka samodzielnego zasypiania, a
        potem przyjaźń z łóżeczkiem i podusią.
        W przypadku kiedy Pan chce malucha do wszystkiego naraz przyzwyczaić, nie tylko
        słyszą to sąsiedzi za ścianą, ale i całe osiedlesmile, a mały w dodatku jest
        przerażony, tyle zmian naraz.
        Na dobry początek radzę podziękować teściowej na tydzień za wizyty , ustalić
        plan działania i być konsekwentnym.
        Nie można uczyć snu raz na rękach, raz na kolanach, na łużku , a jeszcze potem
        w łużeczku, dziecko się wtedy gubi i nie wie o co chodzi, czego on ma się
        wkońcu nauczyć? Usypiania wszędzie i w każdej pozycji?
        Pana sytuacja nie jest zaciekawa i przyznam, że z tą wiedzą jaką Państwo
        posiadacie na dzień dzisiejszy nie będzie łatwo.
        Ja ze swojej strony, życzę jak najlepiej, ale jak nie będzie poprawy, to
        polecam się na przyszłość w roli Szeptunkismile
        Niestety ta sprawa wymaga osobistej pomocy , nie pisemnej, korespondencyjne
        pomaganie w tej sytuacji trwało by za długa dla maluszka, takie rozciaganie
        nauki kosztowało by go dużo nerwów.

        Ps.:
        Ewentualne błędy pozostawiam do poprawki dla Pani Joli.
        • jola_ep Re: Do mam "nerwusów" 31.01.05, 19:02
          > Ewentualne błędy pozostawiam do poprawki dla Pani Joli.

          smile Już się robi.
          Piszemy _łóżko_ i _łóżeczko_ wink)

          Ale parę razy napisałaś dobrze smile

          Dodam tylko, że w społeczności usnetowej, a później także "formumowej" wink
          przyjęło się, że nie tytułujemy się per Pani. (czasem może być to odebrane jako
          obraza... )

          Napisz proszę w jakiej pozycji ostatecznie powinno się usypiać dziecko. Miałam
          podobny problem. Z czystej ciekawości pytam smile)) Inna sprawa, że zdecydowałam
          się na jeden sposób usypiania... Może z moją intuicją nie jest tak źle wink

          Pozdrawiam
          Jola
      • miszel20 Re: Do mam "nerwusów" 19.02.05, 22:38
        Drogi tato 1,5 brzdaca!
        Dopiero dzis przeczytalam Twoj list i postanawiam odpowiedziec, bo mialam
        identyczny problem z moja corka(dzis 3,5 roku) i poradzilam sobie. Uprzedzam,
        ze nie jestem specjlista w wychowaniu dzieci i wiem, ze kazde dziecko jest
        inne, ale moze moj sposob przyda sie Tobie. Niestety to co zaproponuje moze byc
        bardzo dla Ciebie trudne, ale na pocieszenie powiem, ze przynosi efekty bardzo
        szybko i juz na stale. Trudnosc polega na tym, ze musisz zmienic kilka rzeczy w
        zyciu Twojego dziecka, o ktorych byc moze nie myslales ze moga powodowac
        problemy z zasypianiem.
        Pierwsza i najtrudniejsza zmiana dotyczy uregulowania trybu zycia Twojego
        dziecka. Dzieci w tym wieku potrzebuja nieslychanej rutyny w zyciu. To daje im
        poczucie bezpieczenstwa i pozwala czuc sie bardziej zrelaksowanym, a te dwa
        odczucia sa niezbedne do samodzielnego zasypiania. Jezeli Twoj syn, pomimo
        potwornego zmeczenia, nie da sie polozyc na poduszce to jest to sygnal:"nie
        czuje sie bezpiecznie, nie wiem co sie bedzie dzialo gdy zamkne oczy, nie wiem
        czy tu bedziesz gdy sie obudze". Postaraj sie ,aby kazdy jego dzien przebiegal
        podobnie. Dla Ciebie moze byc to koszmarnie nudne, ale jemu jest niezbedne do
        szczescia. Pamietaj aby maly budzil sie zawsze o tej samej porze( jezeli na
        poczatku bedzie przesypial wyznaczona przez Ciebie godzine wybudzaj go
        delikatnie ale stanowczo), jadl posilki o tych samych porach kazdego dnia nie
        wylaczajac weekendu, a najwazniejsze trzymaj sie zwlaszcza wieczornej rutyny, o
        ktorej wiecej troche pozniej. I nie daj sie oszukac- to ,ze sie nie zna na
        zegarku nie znaczy, ze nie zorientuje sie, gdy obiad bedzie pol godz. pozniej!
        No to najtrudniejsza czesc mamy za soba.Teraz te latwiejsze. Do codziennych
        czynnosci dnia musisz wpisac min godzine na dworze-niezaleznie od pogody.
        Zrezygnuj tez z popoludniowej drzemki, a jesli nie da rady bez niej przebrnac
        przesun ja na przyklad nagodz. 13(nigdy nie pozwol mu spac po 17) i nie pozwol
        by trwala dluzej niz pol godziny. Sen pomiedzy 7.30-7.30 powinien mu wystarczyc
        (mozesz przez jakis czas prowadzic pamietnik snu dziecka aby wiedziec ile
        godzin snu tak na prawde potrzebuje -zdziwisz sie jak malo).Ponadto musisz
        ustalic sobie ile czasu chcesz i mozesz i o jakiej porze dnia spedzic czas
        tylko z nim. "Tylko" oznacza, ze to jest czas dla niego- nie odbierasz
        telefonow , nie omawiasz spraw z zona, nie robisz swoich paznokci, nie
        przegladasz gazety, a komputer i telewizor sa wylaczone. Nawet 15 min. dziennie
        jest bardzo wartosciowe. Sluchaj tego co do ciebie mowi Twoje dziecko, pozwol
        mu wybrac zabawe badz zabawki,chwal go duzo i powtarzaj jaki jestes z niego
        dumny. Te 15 min, ktore mu poswiecisz (im wiecej tym lepiej , ale jestem
        realistka)da mu sygnal, ze jest dla ciebie bardzo wazny i zbuduje zaufanie
        miedzy wami.
        No a teraz najwazniejsze- wieczorna rutyna. Nigdy nie czekaj az dziecko
        bedzie "padac na ryj", bo bedziesz go usypiac 4 godziny. Wieczorna rutyne
        zaczyna zawsze o tej samej porze i wszystkie czynnosci zawsze wykonuj w tej
        samej kolejnosci.Wieczor musisz zaczac od powolnego przygotowania go do
        przejscia z zabawy do lozka. Najpierw "wycisz" zabawy- zadnego biegania,
        piszczenia czy fikolkow! Sprobuj puzzle, rysunki, lepienie z plasteliny, albo
        po prostu zwykle spokojne rozmowy o wszystkim. Zapomnij o zabawach i zabawkach,
        ktore go ekscytuja i o tej porze dnia nigdy do niego nie krzycz i unikaj
        wszelkich domowych awantur.Im blizej wieczora tym czesciej przypominaj mu ze
        czas do lozka- nawet jesli myslisz, ze on jeszcze nie rozumie. Powtorz
        kilkakrotnie w coraz krotszych odstepach czasu "konczy sie juz dzien, niedlugo
        zaczniemy przygotowywac sie do spania". Daj mu czas przyzwyczaic sie do mysli,
        ze idzie spac (ok 20 min od pierwszego razu kiedy wspomnisz ze to juz wieczor)i
        nie daj sie wciagnac w dyskusje na ten temat. Zawsze zbierajcie razem zabawki
        (nawet jesli w praktyce robisz to tylko ty) i chwal go za kazdego klocka
        wrzuconego do pudelka. Pozwoli mu to odzielic w jego malej glowce dzien od nocy
        i bedzie kolejnym sygnalem, ze czas spac. Nastepnym krokiem jest kapiel
        (zadnych wodnych szalenstw- jesli kapiel go bardzo ekscytuje przenies ja na
        inna pore dnia, albo zacznijcie chodzic na basen, gdzie bedzie mogl sobie
        pobrykac) i mycie zabkow, przebieranie w pizame.Nastepnie lozko. Nie od razu
        kladz go spac. Usiadzcie razem przytuleni i zacznijcie czytac ksiazki. Jesli
        woli historie opowiadane przez ciebie, opowiadaj o czym kolwiek, ale unikaj
        historii strasznych czy wywolujacuch silne emocje. Historyjka o tym jak caly
        swiat uklada sie do snu moze byc bardzo pomocna. Do tego momentu twoje dziecko
        powinno byc juz spokojne i wyciszone. teraz jest czas na ulozenie go w wygodnej
        pozycji, przytulanki i calusy. Mow do niego spokojnie, ze teraz bedzie spal.
        Jesli chcesz przy nim zostac az zasnie - ok, jesli nie, zawsze go upewnij, ze
        wrocisz za dwie min. dac mu jeszcze jednego calusa i ZAWSZE wracaj. Na poczatku
        pewnie bedziesz wracal z dziesiec razy. Po jakims czasie za drugim razem bedzie
        spal jak susel.
        Zanim zaczniesz wprowadzac jakiekolwiek zmiany najpierw na spokojnie wszystko
        przemysl i ustal z partnerka czy innymi czlonkami rodziny. Wez pod uwage wasz
        obecny tryb zycia i upewnij sie, ze wszyscy sie zgadzaja i plan jest wykonalny.
        Byc moze teraz wydaje ci sie , ze to dluga droga ale powinno przyniesc efekt w
        ciagu tygodnia.Do benefitow z dlugiego wieczoru sam na sam z zona chyba nie
        musze przekonywac.
        Caly ten plan zastosowalam na mojej corce w wieku ok 17 mcy (wlasciwie to
        zastosowalismy, bo maz byl w stu procentach ze mna)po przewertowaniu milionow
        magazynow i ksiazek, rozmowie z polozna i wieloma mamami, ktore rowniez moga
        sie pochwalic sukcesami.Najtrudniejsze bylo utrzymanie rutyny,czesto po jakims
        czasie wspanialych wieczorow zaczynalismy robic "wyjatki" i znow zaczynaly sie
        problemy ze spaniem, ale szybki powrot do rytualow przynosil efekty
        natychmiastowe.Problemem tez byla decyzja zostawic swiatlo zapalone czy nie i
        koniec koncow stanelo na tym, ze podczas usypiania wlaczona jest nocna lampka a
        zaraz po zasnieciu jest ona wylaczana. Jesli Ola sie obudzi w nocy,idziemy siku
        po ciemku i nigdy nie zabawiam ja rozmowa. Dam jej calusa, poglaszcze po glowce
        i po trzech minutach spi.
        Pierwsze efekty pojawily sie po tygodniu. Na poczatku wieczorna rutyna
        trwala......3 godz. O szostej zaczynalismy spokojne zabawy a zasypiala po
        dziewiatej. W wieku 2,5 roku sama zrezygnowala z wieczornego karmienia i
        wieczorna rutyna trwala ok 1,5 godz. Spala od godziny 7. 30 do 8.00. Dzis
        wystarczy jej 45 min (w tym kapiel, kolacja i bajki)i zasypia w ciagu 3 min od
        czasu mojego wyjscia z pokoju. Mysle, ze przebywanie duzo w ciagu dnia w jej
        pokoju pozwolilo jej na pogodzenie sie z faktem, ze nie spi z nami.
        Pozwolilismy jej tez wybrac kolor farby na scianie i jej wlasne lozko co
        sprawilo, ze poczula , ze to jest JEJ pokoj i czuje sie w nim dobrze.
        Mam nadzieje, ze moje doswiadczenie pomoze Tobie i synowi czego Wam zycze. Mam
        do Ciebie tez prosbe-jesli zastosujesz ta metode napisz mi o rezultatach -
        niezaleznie pozytywnych czy negatywnych oraz wlasnych przezyciach czy sposobach
        na zasypianie, ktore sam wymyslisz. Powodzenia.
    • majawawa Re: konflikt rodziców, stanowczość, wychowanie 01.02.05, 11:15
      Chchałabym wszystkim mamusiom i tatusiom powiedzieć, że jeśli macie zamiar
      ukształtować małego człowieczka tak, abyście byli dla niego autorytetem, to
      przydało by się zacząć od uszanowania decyzji drugiej strony, uwierzcie mi
      lepiej jest przytaknąć tatusiowi, jak zakaże czegoś maluchowi, niż wtrącanie
      się i biegnięcie dziecku na ratunek. Jeśli tak postępujecie to tatuś się
      denerwuje i ma do tego prawo, jak on ma się wtedy czuć? jego autorytet jako
      głowy domu i ojca zostaje zmieszany z błotem. Po za tym, dziecko bardzo źle
      czuje się w takiej sytuacji, jest rozdzierane między dwojgiem ludzi i
      ostatecznie siebie obwinia za wszystko. Wiem , że mamom jest trudno zacisnąć
      zęby i się pochamować, ale jeśli pomyślicie , że właśnie to jest naleprze dla
      dziecka w tym momencie , to będziecie umiały to zrobić.
      Tatusiom też mogę coś przekazać. Często jak widzicie , że mama tuli i
      rozpieszcza waszego synka, to stajecie sie zazdrośni, albo nie tolerujecie tego
      bo w waszym mniemaniu syn wyrośnie na "mięczaka" i " maminsynka".
      Otóż mamy inną miłością kochają dzieci niż was i jeśli będziecie zazdrośni to
      odsuniecie tylko swoją żonę od siebie, bo mamy z ntury są tak stworzone ,żeby
      chrocić i kochać dzieci, jeśli zaakceptujecie to , że dzieciom też należy się
      kawałek srduszka to zyskacie na tym, a wasze pociechy nie wyjdą na "mięczaków"
      tylko , będą pewniej kroczyć przez życie wiedząc , że mają kogoś na kim się nie
      zawiodą i będą miały wsparcie.
      Wiem, że nie dotyczy to wszystkich, jeśli w waszej rodzinie nie ma takich
      problemów to wasz sukces.
      Nie pisałam tu także o skrajnościach typu tata bije , a mama nie spuszcza z rąk
      dziecka i żeby na to nie reagować, złoty środek zawsze leży po środku i
      postarajcie się go znaleźć słuchając drugiej strony, anie wylewając żale i
      obwiniając się o wszystko.
      Pozdrawiam wszystkich, SzeptunkasmileGG 8050697
      Ps.: Dziękuję za interesujące rozmowy i chęć poprawy w imię waszych pociech.
      • agnieszka_azj Re: Szeptunko - kim jesteś ? 01.02.05, 17:58
        Re: Do mam kilka słów o sobie.
        Autor: majawawa
        Data: 29.01.2005 14:51 + dodaj do ulubionych wątków


        Napiszę teraz parę słów o sobie. Jestem z zawodu pielegniarką pediatryczną.
        Od 10 lat pracuję z niemowlakami, a od paru lat studiuję psychologię dzieciecą.
        Nie jest to tylko teoria, ale przedewszystkim praktyka. Bardzo dużo czasu
        spędzam z dziećmi i jestem właśnie im wdzięczna za to, że mogę się realizować
        i cieszyć się ze wspólnych sukcesów.



        • Re: Poszukuję niani z okolic Carrefoura Targówek
        majawawa 27.11.2004 21:23 + odpowiedz


        Witam,
        Mam na imię Katarzyna (...)
        Mam 29 lat, doświadczenie i referencje. Jeśli chodzi o studia , to narazie nie
        stać mnie na nie, ale bardzo lubię opiekować sie maluchami. Czytam dużo na temat
        rozwoju , psychologii i zdrowia dzieci , jest to moja pasja. Wykorzystuję tę
        wiedzę w praktyce, dlatego też mam duże doświadczenie i wiedzę popartą
        doświadczeniem.
        Maluchami opiekuję się od 10-ciu lat, począwszy od narodzin moich dzieci, a
        skończywszy na dzieciach znajomych i obcych mi ludzi.

        REASUMUJĄC:
        10 lat temu skończyłaś Liceum Medyczne, potem urodziłaś dzieci a jeszcze potem
        dorabiałaś jako opiekunka u znajomych.
        Coś tam być może czytałaś, ale raczej nie były to podręczniki akademickie.
        Poza tym obejrzałaś serial o "Zaklinaczce dzieci" i pomyślałaś, że to żadna
        sztuka i Ty też tak byś mogła, gdybyś tylko zechciała.
        Tak było ???
        • verdana Re: Szeptunko - kim jesteś ? 01.02.05, 18:10
          No własnie. Osoba, ktora udziela rad na odległość, powołując się na swoje
          kwalifikacje zawodowe nie jest wiarygodna. Nikt, majacy prawdziwe kwalifikacje
          pedagogiczne czy psychologiczne takich rad nie udziela - bo przeciez nie zna
          sytuacji. Nie mowiac już o braku znajomosci podstawowych reguł ortograficznych.
          Ja bym była bardzo ostrożna.
          • etnis Re: Szeptunko - kim jesteś ? bicie piany i ... 03.02.05, 19:20
            witam drogie mamy.
            mam wrazenie ze kazda z was postawiła sobie za cel aby majawawa utaciła
            wiarygodnosć i szacunek jakim niektórzy ją obdarzyli. która z was spróbowała
            chociaz odpowiedziec na któryś z postów. Żadna. To co was interesuje to błędy
            ortograficzne, kim jesteś, co robisz itd. Zamiast utrudniać, pomóżcie. To nie są
            gotowce do wprowadzenia w życie tylko porady. Kazdy rodzic wie (lub wkrótce
            zauważy) jakie jest jego dziecko i jakie metody są skuteczne w jego przypadku.
            Radze pomagac innym lub (jesli sie nie zgadzacie z szeptunką)podanie alternatywy
            a nie wytykanie błedów pisowni.
            P.S>
            Zagościłem tu niedawno ale widzę, że to chyba strata czasu. Nie chce mi sie
            czytać wzajemnych oskarżeń. To forum dotyczy dzieci i wychowania a nie
            ortografi. Mówcie o dzieciach bo to one są najważniejsze i pomagajcie rodzicom
            którzy potrzebują pomocy.
        • majawawa Re: Odp.dla agnieszki i verdeny 01.02.05, 19:29
          Z tego co widzę, jesteście osobami, które szukają dziury w całym.
          Takie same pretensje pewnie są do opiekunek, lekarzy i całego świata.
          Skoro uważacie ,że moje rady są niewartościowe to z nich nie korzystajcie.
          Jeśli chodzi o wiadomość z dnia 27.11.2004 w sprawie opieki nad dzieckiem,
          to niedość ,że go spreparowałaś pod publikę,to jeszcze nie pomyslałaś, że
          mogłabyć to inna osoba, ale pewnie wygodnie Ci było tak uważać, bo zależy Ci na
          robieniu wrażenia.
          Jeśli chodzi o Tracy Hogg to , bardzo szanuję tę kobietę i z mojego
          doświadczenia wiem iż to co robi jest słuszne, to co nas łączy to wspólna
          filozofia, miłość do dzieci i pomoc potrzebującym rodzicom.
          Dla mnie ważne są dobre efekty mojej pracy, a nie bieganie z dokumentami i
          pokazywaniu czego ja się nie nauczyłam w szkole.
          Nie mam zamiaru więcej zajmowac się osobami, które mi przeszkadzają ponieważ
          nie chcę im niczego udawadniać, jak w każdej profesji, są osoby za i przeciw.
          Ja kocham to co robię i dzięki wam się to nie zmieni.
          • agnieszka_azj Re: Odp.dla agnieszki i verdeny 01.02.05, 20:25
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12255&w=18057181&a=18076696
            Z tamtego postu usunęłam jedynie informację o tym, gdzie mieszkasz.

            A co do tego, co umiesz, to Twoje posty są tego najlepszym dowodem - nie tylko
            nie znasz zasad ortografii, ale też podstaw psychologii rozwojowej dziecka.

            Nie odzywałabym się w tej sprawie, gdybym się nie obawiała, że swoimi radami
            zrobisz krzywdę jakimś niedoświadczonym rodzicom i ich dziecku.
            • majawawa Re: Odp.dla agnieszki 01.02.05, 21:08
              Jak wiesz każdy człowiek ma własny rozum i wolną wolę. Natomiast co do oceny
              mojej pomocy,to zostaw ją dla rodziców korzystajacych z niej.
              Dziękuję Ci za korespondencję.
              Z poważaniem , Szeptunka.
    • adriasc Re: Do mam "nerwusów" 01.02.05, 22:26
      witam serdecznie
      chyba niektore panie sie troszke rozpedzily z oskarzeniami

      mnie sie wydaje ze forum to takie miejsce w internecie gdzie cudowne mamy
      cudownych maluszkow moga wymieniac sie doswiadczeniami na rozne tematy
      wychowania wlasnych dzieci
      powiem szczerze ze jestem mama dwojki dzieci mloda bo mloda
      ale mysle ze poradzilabym sobie z wieksza gromadka

      nie oskarzajcie niekogo kto chce czasem pomoc i nie robi tego w zlej wierze

      ja moje dziecko wyciagnelam ze skazy bialkowej jak mial 3 miesiace dzieki radom
      mam na forum zaden lekarz nie mogl ustalic dobrego mleczka zaden lekarz nie
      powiedzial nic madrego...
      sama sobie z tym poradzilam a dzis moj syn ma 13 miesiecy i jest calkowicie
      zdrowy


      Pozdrawiam
      Ania
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=18348528&v=2&s=0

      przepraszam za ew bledy ale sa tu osoby co nie maja robic tylko poprawiajasmile
      • jola_ep Re: Do mam "nerwusów" 02.02.05, 08:55
        > nie oskarzajcie niekogo kto chce czasem pomoc i nie robi tego w zlej wierze

        Ja na przykład nie oskarżałam. Merytorycznie się nie zgodziłam smile Za co
        zostałam oskarżona o złą aurę wink Szkoda, bo oczekiwałam raczej jakis argumentów
        (w paru dyskusjach na temat wspólnego spania brałam udział i miło je wspominam -
        dzięki kulturze osób biorących w nich udział).

        > przepraszam za ew bledy ale sa tu osoby co nie maja robic tylko poprawiajasmile

        To do mnie? Przeczytałaś całą dyskusję? Nie reaguję, gdy ktoś zrobi jakiś błąd,
        czy kilka. Ale jeśli ktoś notorycznie popełnia ten sam błąd, jednocześnie
        przedstawiając się jako autorytet w dziedzinie wychowania dzieci, to delikatnie
        zwracam uwagę. Po pierwsze ze względu na dobro innych czytających (wyjaśniałam
        to), po drugie ze względu na osobe piszącą. Za parę lat zacznie sprawdzać
        zeszyty swoich dzieci i co wtedy ...? smile)

        Pozdrawiam
        Jola
        • mama_madzi Re: Do mam "nerwusów" 02.02.05, 10:27
          Witam, przeczytalam ten post od samego poczatku trzezwym okiem i naprawde
          psycholog wiele by powiedzial na temat osobowosci mamajawy, mnie juz to bije po
          oczach. Mamojawy jestes niezrealizowana kobieta, ktora przez to forum probuje
          jakichs dziwnych sztuczek, moze gdybym miala w tej chwili jedno dziecko
          nabralabym sie na twoje gadki. Przeczytaj wiecej lektur bo twoje rady sa do
          bani, poza tym osoba ktora chce pomagac innym nie powinna od razu stroic foch.
          Poza tym te rady: nie spanie z dzieckiem, gdy sie karmi, nie wtracanie sie do
          wypowiedzi meza, bo ona jest swieta, skad ty wzielas ta wiedze? Przeczytaj
          sobie ksiazke "Dobra milosc" Eichelbergera, tam wszystko poukladane jest w
          jedna calosc. Matka powinna wtracic sie do dyskusji przy dziecku jesli nie
          podoba jej sie punkt widzenia ojca, zeby dziecko wiedzialo, ze w sprawach
          naprawde istotnych nie ma frontu skierowanego przeciwko niemu i ze moze liczyc
          na zrozumienie. Skad ty sie urwalas, chcesz zareklamowac swoja osobe jako
          opiekunki. Poza tym trzeba naprawde miec duzo pewnosci siebie i wiary w swoja
          nieomylnosc by pisac takie zdania. A to juz dla mnie czerwona lampka. Wtracam
          sie do tej wypowiedzi bo wiem, ze na tym forum sa matki, ktore maja duzo
          problemow z dziecmi i mozesz im zagmatwac w glowie. Mimo wszystko pozdrawiam i
          radze zastanowic sie nad swoim ego.
          • majawawa Re:odp.do mamy madzi 02.02.05, 13:23
            Witam, mamo madzi jeśli potrzebowałabym oceny psychologa to bym poszła do niego.
            Co do sztuczek to dobre są w cyrku, żeby otrzymać oklaski, jak widzisz ja nie
            oczekuję tu wystawiania ocen, tylko dzielę się swoją wiedzą zdobytą w pracy
            zawodowej z dziećmi, a nie wiedzą z książek. Nie pomyśl,że neguję innych
            fachofców bo to co piszą jest mądre, ale ważne jest, aby dla każdego dziecka
            wyciągnąć to co jest dla niego dobre.
            Nie daję porad nie sprawdzonych i wyssanych z palca ponieważ kocham dzieci i
            nie mam zamiaru im szkodzić. Zdaję sobie sprawę, że dobrymi chęciami jest
            piekło usłane, dlatego też kieruję się zdrowym rozsądkiem,a intuicję zostawiam
            rodzicom.
            Proszę także o nie przyszywanie mi łatek, bo komuś się coś wydaje np. to że
            jestem opiekunką, która coś kręci. Jeśli się Pani nie zgadza z moimi opiniami,
            a jest tak dlatego ponieważ do końca Pani ich nie rozumie sadząc po opisie, to
            proszę o ocenę treści porad , a nie o wystawianie opini mojej osoby.
            Szeptunkasmile
            • fantaa Re:odp.do mamy madzi 02.02.05, 19:25
              Ja w każdym razie dziękuję Szeptulce za wsparcie !
              Zdaje sobie sprawę z problemów, które mam z moim dzieciątkiem ale potrzebowałam
              wsparcia i dodania odwagi w działaniu!
              Szeptulko dziękuję Ci za maila !
              Pozdrawiam
            • iskra14 Re:odp.do mamy madzi 04.02.05, 09:16
              Cieszę się, że znalazł się ktoś taki jak ty. Jednak miałabym ochotę na dłuższą
              "rozmowę", więc albo skontaktuję się na GG, albo jeśli to możliwe podaj mi na
              adres gazetowy swój adres prywatny (czy masz też tutaj konto?)
      • mamamarcysi Re: Do mam "nerwusów" 03.02.05, 15:56
        Ja również dziękuję Szeptunce za wsparcie. smile))
        Te osoby,którym nie odpowiada to co robi, po prostu powinny tu nie zaglądać.
        Pozwólcie nam samym decydować,czy chcemy kożystać z rad Szeptunki, czy nie!!!
        A błędy niech sobie robi każdy takie, na jakie ma ochotę! Treść jest
        istotniejsza.
        Pozdrawiam!
        • mamamarcysi Re: Do mam "nerwusów" 03.02.05, 15:58
          acha, no i oczywiście korzystac pisze sie przez "RZ"!
    • majawawa Re: Ważne:) , od Szeptunki dla mam, 05.02.05, 22:03
      Bardzo mi miło ,że tak wiele mam pisze do mnie, rozumiem ,że nie chcecie
      opowidać na forum o swoich prywatnch sprawach. Staram się odpisywać na każdą
      wiadomość, lecz niekiedy nie mam czasu więc nie rezygnujcie bo odpowiedź
      napewno przyjdzie, tylko jest to kwestia paru dni.
      Napisałam ten post nie tylko żeby wam podziękować, ale także po to, aby
      podciagnąć go troszeczkę do góry, bo widzę ,że jest wam potrzebna taka osoba
      jak ja.
    • mamciaa Re: Do mam "nerwusów" 06.02.05, 10:27
      Mam córkę, 4 latka. Jest jak wszystkie dzieci grzeczna i niegrzeczna, jest
      bardzo mądra i rezolutna i niestety pewnie troszkę rozpieszczona. Potrafi
      zacząć płakać z byle powodu(nie ma bajki, na kolację kaszka manna a ona chce
      coś innego itp), po
      usilnych prośbach by przestała płacze jeszcze bardziej...w końcu ja nie
      wytrzymuję i daję jej klapsa a czasem potrząsam nią z całej siły. To zaczyna
      się powtarzać, nie chcę jej skrzywdzić, i nie chcę aby ona miała jekieś
      problemy psychologiczne. Co robić, pomóźcie!!!!

      • majawawa Re: Do mamci i reszty 06.02.05, 19:55
        Z tego co zaobserwowałam u nerwusków , przyczyną ich histerii jest
        niekonsekwentne zachowanie rodziców. Zdarza się czasami iż rodzice mówią, że są
        konsekwentni i nie pozwalają na żądy małej osóbki w domu.
        Więc następnym błędem jest popadanie w skrajności przy wymierzaniu kar, np. ,
        albo mama nie zwraca uwagi wogóle na histerie, albo wymierza solidne klapsy.
        Chodzi o to ,żeby ziecko zawsze wiedziało jakie poniesie konsekwencje swojego
        zachowania czy to jest postawienie do kąta, czy rozmowa. Jeśli maluch wie co go
        czeka nie staje się jeszcze bardziej nerwowy.
        Apropo wymierzania kar, jestem ich przeciwniczką, wychodzę z założenia ,że
        każde małe dziecko z natury jest dobre i pragnie takie być, więc pierwszą
        metodą dogadania się z maluchem jest przyłapywanie go na dobrych uczynkach,
        pochwały i nagrody.
        Bardzo często skutkuje i nie jest stresująca dla rodziny.
        Szeptunka smile
        • kamila_trojaczki Re: Do mamci i reszty 07.02.05, 13:21
          Zaciekawailm sie tym watkiem poniewaz jestem mama 2letnich trojaczkow a jeden
          znich to taki od czasu do czasu malutki nerwus. Myslaam ze poczytam tu troszke
          o innych doswaidczeniach mam i zyciu codziennym malych nerwuskow. Jedank tak
          sie nie sytalo czytanie tych oskarzycielskich beznadziejnych postow okazalo sie
          starta czasu a nie mam go zbyt wiele. Nie rozumiem Was dlaczego od razu
          atakujecie kogos kto chce doradzic. Zamiast postow o nerwuskach poczytalam sama
          nie wiem o czym te posty sa - sama krytyka i nic wiecej. Goraco pozdrawaim i
          zycze wiecej tolerancji, zrozumienia, i mniej podejrzliwosci.
          Ps. Miedzy takimi postami nie chce pisac o swoich dzieciach. Ehhh ale my
          kobitki jestesmy zadziory byle pretekst i atakujemy czasem jak mam gorsze dni
          tez tak robie ale nie publicznie smile raczej czepiam sie meza a to ze butow nie
          schowal, a to ze talerz zostwail na stole zamiast w zlewie heee samo zycie.
          Teraz to juz mi sie smaic chce ale ok wysle tego posta chodz wlasnie mialm go
          skasowac. Bardzo cieplutko Was wszytskie pozdrawiam
          Kamila z Aleksandra, Dominikiem i Julia
          www.trojaczki.net
          Ps nie stety w polsce nie ma rzadnych ksiazek o wychowaniu trojaczkow a szkoda.
          Zasady konsekwencji,zrozumienia dziecka itd.sa jednakowe jedank jedno a troje w
          jednakowym wieku dzieci wychowac to prawdziwa sztuka mam nadzieje ze uda mi sie
          wychowac szczesliwych ludzi.
        • mamciaa Re: Do mamci i reszty 07.02.05, 13:59
          Dziękuję bardzo, wiesz masz dużo racji z konsekwentnym postępowaniemsmile Poza tym
          ja muszę też opanować sama siebi i nie wpadać w taką złość...ale człowiek
          czasem taki zmęczony. Widzę teraz , że nie tylko ja mam takie problemy i że
          warto o tym rozmawiać i dzielić się swoimi spostrzeżniami a nie jak niektórzy
          bez sensu "czepiać się", ja w każdym razie dziękuję i pozdrawiam.
          • kamila_trojaczki Re: Do mamciaa 07.02.05, 14:26
            Mysle ze dzieci nas sprawdzaja czy moze dzis uda sie to co wczoraj sie nie
            udalo. Kleska dla nas bedzie jesli sie uda bo wiadomo ze kolejny dzien tez beda
            staraly sie zdobyc to cos co jedango dnia nie dostaly a nastepnego tak. A my
            rodzice tego dania dalismy bo mielismy lepszy humor albo chcielismy miec spokuj
            a potem sie denerwujemy na pocieche bo jeczy histeryzuje bo chce to co raz
            dostaje a niekiedy nie. Musze sie pochwalic ze ja nie mam problemu z
            konsekwencja chyba jestem pod tym wzgledem idealna jedank do pomocy mi
            przychodza tescie i moja mama i na poczatku musialm ich nauczyc pewnych
            zachowan co bylo trudna sztuka. Dzis dzieci odrozniaja co mozna przy mamie a co
            przy dziadkach i czasem prubuja np. przesuwac krzesla- meble a wiedza ze ja
            tego nie toleruje wiec ich wzrok jest taki ptajacy nie robia juz tego z takim
            zacieciem i pewnoscia raczej zacyznja pomalutku przesuwac krzeslo a ja ze to
            mamy krzeslo wiec odstawaija na miejsce. Moze to glupi przyklad ale tak jest ze
            wszystkim np. nie pozwalam wspinac sie na szafke w przedpokoju sama nie
            wiedzialam z kad im sie to wzielo az tu kiedys przylapalam dziadka jak od tak
            sobie stawai dzieci wlasnie na tej szafce. Wiec tlumacze dziadkowi zeby tego
            nie robil bo z kad dizeci maja wiedziec ze raz moga tam stac a innmym razem nie.
            Tez sie denerwuje zloszcze ale dizeci wiedza co bedzie jak sie mamusia
            zdenerwuje bo zawsze robie tak samo tlumacze z e jest mi przykro ze np. kolejny
            raz wyrzucily ciuszki z szafy ze jest mi smutno i ze natychmiast maja pojsc do
            swojego pokoju a jak nie chca to nielalze sila je tam zaciagam i po chwili same
            wychadza usmiechniete. Nie wiem czy to dobry pomysl z siedzeniem samemu w
            pokoju ( z drzwiami otwartymi)ale przynajmniej skutkuje. Nietety nie mowie tego
            spokojnie raczej krzycze ale staram sie opanowac moze kiedys dojde do perfekcji.
            Ps. Kidys Dominik dostawal klapsy jedank stawal sie coraz gorszy bardziej nie
            usluchany i zaczal wymierzac klapsy swoim siostrom to byl znak ze jest
            odzwierciedleniem mojego nie poprawnego zachowania.
            To od nas dizeci ocza sie pewnych zachowan wiec najpierw trzeba nauczyc siebie
            a potem wymagac od dziecka. ja wychodze z zalozenia z ewychowac dizeci to
            takjakby najpierw wychowac siebie samego, co jest bardzo trudne.
            Ps. nie mowie dzieciom ze czegos nie wollno a raczej czesciej ze to jest mamy
            lub taty i one nawet jak cos wezma np. to szybko do nas niosa mowia ci chetnie
            oddajac mammyyyyy, tatyyy !!! tak jakby same siebie upominaly.
            Pozdrawaim Kamila Z Aleksandra, Dominikim i Julia
            www.trojaczki.net
            • kamila_trojaczki Re: Do mamciaa 07.02.05, 14:54
              Przepraszam za bledy i skladnie ale dzieci wlasnie sie obudzily i mnie
              obskoczyly i trudno bylo mi sie skupic. Pozdrawaiam Kamila
              • majawawa Re: Do kamili z trojaczkami:) 07.02.05, 16:28
                Witam Cię serdecznie Kamilo na forum.
                Napisałaś coś bardzo ważnego, co każda mama chcąca zmienić zachowanie dziecka
                powinna wiedzieć. Zmiany należy zacząć od siebie, jeśli nad tym popracujemy i
                nam się to uda, to reszta sama się stanie i dziecko chcąć czy nie chcąc będzie
                nowe nawyki przejmował od mamy, mówię tu o konsekwencji, cierpliwości i spokoju.
                Przecierz nie uczymy świadomie dziecka być złośnikiem czy furiatem, urodzić też
                się z tym nie mógł więc wniosek z tego ,że wszystko co dobre i złe przylepia
                się do niego jak magnes. To co poprawimy w sobie , nie musimy porawiać u
                dziecka , bo samo się to stanie.
                Szeptunkasmile
              • mamciaa Do Kamili 07.02.05, 17:36
                Gratuluję Ci wytrwałości...kiedyś byłam wytrwała i konsekwentna ale przy
                dzieciach niestety zaczęło to u mnie zanikać i na nowo muszę się uczyć
                konsekwencji, zwłaszcza w stosunku do dzieci. Przez 4 lata siedzenia z dziećmi
                w domu po prostu moja cierpliwość została wystawiana na ciągłe próby i czasem
                już nie wytrzymuje. Pozdrawiam i wszystkiego dobrego. Mika
          • majawawa Re: Wiem, że trudno się zmienić. 07.02.05, 16:46
            Wiem, ciągle piszę o świadomych zmianach osobowości, ale wiem także że nie jest
            to łatwe i szybkie.
            Wymaga to sporo pracy nad sobą, a mamy które z góry stawiają sobie wysoką
            poprzeczkę, często się poddają bo nie widzą szybkich efektów, po za tym nie
            mają żadego wsparcia, a nawał spraw i zmęczenie je przytłacza.
            Ale jednak jest to wykonalne i im większa dyscyplina i wiedza, tym szybciej są
            efekty.
            Podstawowe cechy nad którymi musicie popracować to : cierpliwość, stanowczość i
            konsekwencja. A jak to robić napiszę , jak będzie ktoś zainteresowany.
            Szeptunkasmile
            • hic_mulier Re: Wiem, że trudno się zmienić. 07.02.05, 17:27
              Nie pieprz i nie mąć ludziom w głowach. Nie znasz matek ani dzieci, a z góry
              wiesz ze wszystkie mamy się zmienić i to we wskazanym przez ciebie kierunku.
              Jestes hochsztaplerką, która chce przynajmniej na forum byc ważna i udziela rad
              nie mająć pojecia komu radzi i nie znając sytuacji, a podajac się za wielki
              autorytet. Na moje oko jesteś najwyzej woźną w przedszkolu, świadczy o tym
              prymitywizm twojego jezyka i rad, oraz bełkoczace słownictwo pełne zdrobnień.
              Zwracam sie do admina o wykasowanie twoich postów, poniewaz podajesz się za
              specjalistę, a specjalistą nie jesteś i komuś możesz zaszkodzić.
              A tak na marginesie "apropo" piszą tylko kompletne prymitywy. Jak się
              używa "zagranicznych" wyrażeń to należy sprawdzić jak się to pisze. Choćby to
              jedno słowo demaskuje cię jako osobę niewykształconą a w pretensjach do
              wykształcenia. Taki Nikodem Dyzma psychologii dzieciecej.
              • olunia75 Re: do hic_mulier 08.02.05, 12:45
                hic_mulier napisała:

                > Nie pieprz i nie mąć ludziom w głowach. Nie znasz matek ani dzieci, a z góry
                > wiesz ze wszystkie mamy się zmienić i to we wskazanym przez ciebie kierunku.
                > Jestes hochsztaplerką, która chce przynajmniej na forum byc ważna i udziela
                rad
                >
                > nie mająć pojecia komu radzi i nie znając sytuacji, a podajac się za wielki
                > autorytet.

                Z tą tezą raczej bym polemizowa... Uważam że zbyt krytycznie odnosisz się do
                autorki postu. Idąc Twoim torem rozumowania, nie powinniśmy czytać żadnej
                literatury dot. wychowywania dzieci, gdyż jej autorzy także nie mają pojęcia
                kto jest odbiorcą ich książek, i w jakiej sytuacji rodzinej się znajduje.

                Osobiście uważam że zarówno jej rady jak i rady specjalistów w dziedzinie
                psychologii dziecięcej powinno się traktować z pewnym dystansem i odnieść je do
                konkretnego "przypadku"
                Nikt nie każe bezwarunkowo "poddawać się" udzielanym radom zarówno przez
                specjalistę w danej dziedzinie, jak i zwykłego laika czy inną osobę która
                udziela rad wyłącznie na podstawie własnego doświadczenia.

                Chyba każda matka ma wystarczająco obiektywizmu w tej materii....

                To Ty negując posty majawawy i prosząc o wykasowanie ich narzucasz pozostałym
                uczestnikom swój światopogląd, a to jest właśnie niedopuszczalne!

                A propos Twojego słownictwa..., nie uważam żeby było zbyt "górnolotnie-
                elokwentne", raczej wulgarne...to chyba tyle...


                pozdr.
                • ramm.stein Re: do hic_mulier 08.02.05, 13:37
                  Pozwolę się wtrącić...
                  Ja również uważam, że należy uważać z autorytatywnymi radami od "Szeptunki" (co
                  za odstręczające słówko, kojarzy mi się z jakąś wiedźmą raczej niż z osobą,
                  która w czymkolwiek mogłaby mi pomóc). Co innego rady od innych mam -
                  forumowiczek, a co innego od osoby, która wychwala swoje doświadczenie i
                  zdolności pod niebiosa - co Wy właściwie o niej wiecie? Tyle co sama napisze,
                  ot co...
                  Traktujcie jej rady z dystansem, przecież tu chodzi o Wasze dzieci...
                  A ten język, którego używa, jest rzeczywiście drażniący i nawet niepokojący.
                  Kojarzy mi się z nawiedzonymi babami, wierzącymi w każde słowo horoskopu i w
                  to, że UFO porywa ludzi smile) Jeśli chwytacie, o co mi chodzi.
                  A poza tym, jak do cholery, można udzielać rad dotyczących wychowania małych
                  dzieci NA ODLEGŁOŚĆ! Zastanówcie się nad tym! Nawet "zaklinaczka psów" Jan
                  Fennell jeździła do domów właścicieli czworonogów, żeby dokładnie ocenić
                  sytuację. A tu chodzi o dzieci, na Boga!
                  Pozdrawiam, nie dajcie się zwariować.
                  • olunia75 Re: po części się zgadzam.... 08.02.05, 14:35
                    Obiektywnie patrząc na wypowiedzi "Szeptunki" dochodzę do przekonania, że co do
                    zasady jej rady nie są "złe" - są zbyt ogólnikowe,żeby mogły spowodować jakąś
                    szkodę dla trzeźwo myślącej osoby.
                    "Gdzieś tam w postach" wyczytałam prośbę ojca o poradę w sprawie usypiania
                    dziecka, w odpowiedzi nie było nic konkretnego, ot parę "zwykłych", ogólnych
                    rad, bez odniesienia do tej konkretnej sytuacji. Nawet napisała,że na obecnym
                    etapie mało co da się zrobić, zaniepokoiła mnie dopiero chęć osobistej
                    interwencji, jak zrozumiałam, w domu rodziców dziecka. I tu upatrywałabym
                    potencjalnego niebezpieczeństwa....
      • miszel20 Re: Do mam "nerwusów" 19.02.05, 22:58
        Sprobuj dac jej w wyobrazni to czego nie mozesz dac w rzeczywistosci.
        Rzeczywista sytuacja z moja 3,5 latka. Poszlysmy do sklepu w celu kupienia
        pluszowego slonia, ktorego upatrzyla sobie wczesniej. Niestety slonia juz nie
        bylo.Po obejrzeniu kilku innych maskotek bylysmy o krok od histeri a moje "no i
        co ja poradze, ze slonia juz nie ma" podzialalo jak plachta na byka. Wtedy
        przypomnialam sobie opowiesci zaslyszane na jednym spotkaniu z innymi mamai i
        sprobowalam."Wiesz,jest mi bardzo przykro, ze tego slonia nie ma. Na pewno
        czujesz sie bardzo rozczarowana, tak jak Prosiaczek gdy balonowe drzewko mu nie
        wyroslo-tym zwrocilam jej uwage na siebie i wiedzialam ze najblizsze sekundy
        zadecyduja- chcialabym zeby ten slon czekal tu na ciebie i zebym mogla ci go
        kupic- cisza, ale bez lez- i zeby mial o taaaaaka wielka trabe i smieszne uszy
        jak Dumbo" "I zeby byl rozowy"- powiedziala moja cora " i zeby umial mowic"-
        ja, " i latac-ona- wiesz co wezmy krolika, ma fajne uszy...". Dziala w szesciu
        przypadkach na dziesiec ale musisz miec duzo cierpliwosci i fantazji.
    • agacisek Re: Do mam "nerwusów" 18.02.05, 12:41
      majo, a co powiedziałabyś na płaczliwość 6-latka. Mój Kuba jest w stanie się
      rozpłakac nawet wtedy, gdy okazuje się - ostatnio- zapomnieliśmy wziąć do
      przedszkola pasty do zębów, o którą prosiła wychowawczyni. Wiesz, ja w zasadzie
      nie chcę walczyć z moim synem, staram się rozmawiać, przekonując, żeby zanim
      zechce się rozpłakać, ze mną porozmawiał. Bo ja takiej rozmowy potrzebuję i
      kontaktu z nim w momencie dla niego trudnym. Bo pewnie jest to trudny moment
      dla niego i sprawa bardzo ważna. A na pewno nie potrzebuję manifestacji. A co
      on właściwie manifestuje tak na każdym kroku rozpłakujac się. Tego nie wiem.
      Pewnie coś tkwi we mnie...
      • mamciaa Re: Do mam "nerwusów" 18.02.05, 12:45
        Wiesz moja córka(4 lata) tez płacze czasem z nijakiego powodu, np nie ma
        jeszcze bajki, albo skończyło się mleko...moje tłumaczenia nic nie dają, czekam
        aż się uspokoi...i wiedzę, że moje zdenerwowanie odbija się w niej jak w
        lustrze, więć...staram się nie denerwowaćsmile)) choć to niemożliwe, opanowuję się
        a jak nie daję rady wychdzę na chwilkęsmile)) I myślę, że może kiedyś wyrośnie z
        tego płaczu bez powodusmile
      • majawawa Re: Do mam "nerwusów" 18.02.05, 15:21
        Dzieci płaczą i będą płakały, tak samo jak się śmieją, dziecko okazuje w ten
        sposób emocje jakie nim rządzą i w zależności od temperamentu w różnym
        nasileniu są okazywane. Jedno dziecko jak się przejmie to płacze , drugie
        będzie smutne, a trzecie dostanie furii. Tłumaczenie i rozmowa w momencie gdy
        płacze nic nie pomoże, najleprza jest akceptacja okazywanych uczuć i
        zrozumienie, jeśli maluch to dostanie wtedy spojrzy na nas jak na przyjaciela,
        a nie rodzica, który się martwi i otworzy się na to co do niego mówimy.
        Ja jeśli moja siedmioletnia córka, zapomni zamiennych kapci i się okropnie
        zmartwi i wręcz wysyła mnie po nie do domu , ja wtedy mówię ,że rozumiem jej
        zmartwienie i ma do tego prawo, ale nic takiego się nie stało , gorzej by było
        jakby zapomniała książek, a kapcie to nie problem.
        Wtedy ona też dostrzega ,że jest to tak mało ważne, że nie warto psuć sobie
        zabawy i nauki. Ja oczywiście idę do nauczycielki i usprawiedliwiam córę , aby
        nikt nie miał do niej pretensji.
        Staram się kłopoty minimalizować, oczywiście nie wszystkie , bo te poważniejsze
        rozwiązujemy razem. Bardziej powiązane z nuką , zabawą, doświadczaniem niż
        strachem i zmartwieniem.
        To jest moje podejście, które się sprawdza na moich dzieciach.
        Pozdrowieniasmile
Pełna wersja