bemark76
09.06.05, 14:08
Wybaczcie drogie mamy, że tak pisze "uciązliwe", ale tak to właśnie
odczuwam... nade mną mieszka dwulatek ze swoimi rodzicami i odkąd dziecko
zaczeło chodzić nie mam spokoju... jak nie śpi to biega aż sie przewróci
(oczywiście coś zwali i jest totalny huk, że nie wiadomo co się dzieje) potem
przez 15 minut głośno płacze a rodzice albo nie reagują go przekrzykują żeby
się uspokoił. Notorycznie coś jest rzucane na podłogę (piłka, klocki) nie
ważne która godzina - w sobote i w niedziele już człowiek się nie wyśpi. Albo
rodzice wypuszczą go na balkon od rana gdzie on wali w szczeble tak że
umarłego z grobu by podniósł. Generalnie zarówno rodzice jak i dziecko
zachowują się bardzo głośno. Oczywiście całe życie tej rodziny od rana do
nocy mam dosłownie na głowie - po prostu słyszę wszystko co się tam dzieje,
nie mam chwili spokoju.
Może jestem przewrażliwiona, może nie ptrafię tego zrozumieć bo sama jeszcze
nie mam dziecka - ale wydaje mi się że dziecko trzeba także wychowywać, uczyć
pewnych zachowań a nie tylko zaspokajać jego podstawowe potrzeby.
Czy ja przesadzam? Czy ja na prawdę tak duzo wymagam, jeśli chciałabym chwilę
ciszy i uszanowania tego, że pod spodem mieszkaja też ludzie i, że im może to
głośne zachowanie najzwyczajniej w świecie przeszkadzac?
Próbowałam delikatnie zwrócić im uwagę - w zasadzie to była prośba - ale
spotkałam się z taką awanturą, że szkoda gadać.
Jak to znieść?