Dodaj do ulubionych

"uciążliwe" dziecko sąsiadów-jak to znieść?

09.06.05, 14:08
Wybaczcie drogie mamy, że tak pisze "uciązliwe", ale tak to właśnie
odczuwam... nade mną mieszka dwulatek ze swoimi rodzicami i odkąd dziecko
zaczeło chodzić nie mam spokoju... jak nie śpi to biega aż sie przewróci
(oczywiście coś zwali i jest totalny huk, że nie wiadomo co się dzieje) potem
przez 15 minut głośno płacze a rodzice albo nie reagują go przekrzykują żeby
się uspokoił. Notorycznie coś jest rzucane na podłogę (piłka, klocki) nie
ważne która godzina - w sobote i w niedziele już człowiek się nie wyśpi. Albo
rodzice wypuszczą go na balkon od rana gdzie on wali w szczeble tak że
umarłego z grobu by podniósł. Generalnie zarówno rodzice jak i dziecko
zachowują się bardzo głośno. Oczywiście całe życie tej rodziny od rana do
nocy mam dosłownie na głowie - po prostu słyszę wszystko co się tam dzieje,
nie mam chwili spokoju.
Może jestem przewrażliwiona, może nie ptrafię tego zrozumieć bo sama jeszcze
nie mam dziecka - ale wydaje mi się że dziecko trzeba także wychowywać, uczyć
pewnych zachowań a nie tylko zaspokajać jego podstawowe potrzeby.

Czy ja przesadzam? Czy ja na prawdę tak duzo wymagam, jeśli chciałabym chwilę
ciszy i uszanowania tego, że pod spodem mieszkaja też ludzie i, że im może to
głośne zachowanie najzwyczajniej w świecie przeszkadzac?
Próbowałam delikatnie zwrócić im uwagę - w zasadzie to była prośba - ale
spotkałam się z taką awanturą, że szkoda gadać.
Jak to znieść?
Obserwuj wątek
    • migotka2000 Re: "uciążliwe" dziecko sąsiadów-jak to znieść? 09.06.05, 14:45
      Wydaje mi się, że nie jesteś przewrażliwiona. Oczywiście gdybyś miała swoje
      dzieci, pewnie łatwiej byłoby Ci to wszystko znosić, ale to już inna sprawa.

      Osobiście jestem mamą takiego właśnie energicznego prawie trzylatka i narazie
      nie mam pod sobą sąsiadów. Wiem jednak, że kiedy się wprowadzą, trzeba będzie
      narzucić Młodemu większy rygor. Fakty sa jednak takie,że choćby nie wiem jakby
      się chciało, to i tak czasem jakieś autko rąbnie o podłogę, czy rozlegnie się
      wrzask. Dziecko to dzeicko, zresztą każdemu zdarza sie czasem coś upuścić czy
      podnieść głos. Ale są oczywiścei pewne granice - jak. np walenie w szczebelki
      na balkonie itp. Tu każdy kulturalny (podkreślam - kulturalny) rodzic pownien
      interweniować.

      W moim poprzednim mieszkaniu miałam podobną sytuację z sąsiadami z dołu. Byli
      bardzo głośni, a na dodatek smrodliwi (papierochy i wyjątkowo często smażona
      kiełbasa na cebuliwink. ALe byli fajnymi ludźmi, więc jakoś nie mieliśmy
      sumienia ich "ustawiać". Częściej zamykałam okno i starałam się ne zauważać,
      chociaż czasem było trudno nie zwracać uwagi na awantury o 1-szej w nocy -
      były szalenie zajmujące z powodu swojej dramaturgiwink

      Szkoda, że trafiłaś na mało kontaktowych prostaków, bo tak bym nazwała ludzi,
      którzy robią awanturę o to, że ktoś ich o coś prosi...Może spróbuj jeszcze raz,
      albo dogadaj się z pozostałymi sąsiadami, którym ich zachowanie też
      przeszkadza. W najgorszym razie pozostaje "ząb za ząb"smile)))))A tu już masz
      prawie nieograniczone możliwości bycia upierdliwymsmile
    • mallard Re: "uciążliwe" dziecko sąsiadów-jak to znieść? 09.06.05, 14:45
      No, to masz problem, bo trafiłaś na prymitywów bez kultury, a normalny człowiek
      wobec chama ma niewielkie szanse, bo przecież nie przyjmie jego metod. My mamy
      dwoje "odchowanych" już dzieci i zawsze staraliśmy się nie "uszczęśliwiać"
      nikogo ich obecnością. Może spróbuj przez administrację i dowiedz się, co na to
      prawo?
      • bemark76 Re: "uciążliwe" dziecko sąsiadów-jak to znieść? 09.06.05, 20:45
        Dzieki wam za odpowiedź i pokrzepienie serca. Co do innych sąsiadów obok, po
        skosie i nad nimi to też się uskarżali, że cała trójka jest bardzo dokuczliwa.
        Ja wiem, że trudno zapanowac nad dzieckiem - zwłaszcza jak się zachwyci
        zabawką, którą za chwilę rzuca w kąt i jest huk.
        Nie mniej jednak jak slysze że tatuś zabawia synka odbijajac przez dłuższy czas
        piłkę o podłogę (czyli o mj sufit) i sam ma w tym sporo zabawy to sobie myślę
        że co jest dziecko winne że ma takich beznadziejnych rodziców, ktorzy nie
        potrafią uszanować tego, że ktoś chciałby trochę ciszy i spokoju.
        Teraz na przykład od dobrych 20 minut dzieciak lata od jednego końca pokoju do
        drugiego. Gwarantuję, że za chwile na coś wpadnie, przewróci się, poobija i
        będzie płacz przez kolejną godzinę.... tak już jest od dawna. Czy nie lepiej
        poświęcić dziecku trochę czasu, zając go czymś na dłużej, przykłuć jego uwagę,
        tak aby się dziecko wyciszyło? Sądzę, że to są własnie jakieś metody
        wychowawcze i kształtowanie jego osobosowści, a nie pozostawienie samopas....
        Co do administracji - my tu mamy wspólnote mieszkaniową - generalnie zarządca
        nieruchomości nie ingeruje w takie rzeczy.
        No cóż - chyba muszę do tego przywyknąc, ale jak?
        • maksimum Re: "uciążliwe" dziecko sąsiadów-jak to znieść? 09.06.05, 22:54
          kup im dywan.
          • magdaaa73 Re: "uciążliwe" dziecko sąsiadów-jak to znieść? 10.06.05, 12:29
            Kup zestaw "uciązliwy sąsiad" czy jakos tak na allegro.Starałam się zawsze
            zachowywac tak,aby nie przeszkadzać dzieciom sąsiadów w ciągu dnia,kiedy spały
            (nie mówiąc o nocy) po kilku latach oczekiwałam tego samego kiedy mój maluch
            trafił do domu-niestety okaząło się,że moje dziecko nie zasługuje na ciszę
            (choćby głosne trzaskanie drzwiami przez RODZICÓW!!!)
            • grzybnia Re: "uciążliwe" dziecko sąsiadów-jak to znieść? 10.06.05, 15:05
              Nie no, sorry ale czy wyobrażasz sobie, że dwulatek będzie sie poruszał po
              mieszkaniu na paluszkach, i nie bawił się zabawkami bo a nóż coś upuści na
              podłogę? Dlaczego ojciec nie miałby pobawić sie z dzieckiem piłką? Rozumiem w
              nocy ale w ciągu dna? Jak sobie wyobrażasz wyciszenie ruchliwego malucha? Tak
              małe dziecko nie rozumie jescze, że należy cicho płakać bo denerwuje panią z
              dołu. Może uznasz,że jestem okropna ale niestety takie są uroki mieszkania w
              bloku, że często słychać co się dzieje u sąsiadów. Rozumiem tępienie głośnych
              imprez czy pijackich burd ale rodzinie z małym dzieckiem należy się trochę
              więcej tolerancji.
              • chwilka9 Re: "uciążliwe" dziecko sąsiadów-jak to znieść? 10.06.05, 16:29
                Zgadzam się z Tobą "grzybnia". Dziecko owszem trzeba nauczyć ale na to potrzeba
                czasu. Mieszkam w wieżowcu na 5 piętrze. Mam dwoje dzieci (2,5 i 5 lat) i jest
                u nas baaaardzo głośno. Dzień zaczyna się często 6:30-7:00 i to niezależnie czy
                to niedziela czy wigilia. Czasami żal mi sąsiadów, staram się na ile mogę żeby
                było w miarę cicho ale dzieci to dzieci i nic nie poradzę jak któryś walnie
                gdzieś zabawkę (rano nie pozwalam grających ale u mnie rano to do 9). Mam chyba
                wielkie szczęście że nigdy żaden sąsiad nie zwrócił nam uwagi. Ostatnio sama
                zaczęłam się w żartach pytać jak znoszą moje dzieci to uśmiechają się tylko i
                mówią że też kiedyś mieli dzieci.
                • bemark76 Re: "uciążliwe" dziecko sąsiadów-jak to znieść? 10.06.05, 22:42
                  No dziewczyny! przecież nie o to chodzi, żeby oczekiwać od 2 latka cudownego
                  zachowania - ale chociażby wyrozumiałości ze strony rodziców i zrozumienia, że
                  może sa dni że sąsiadka z dołu chcę odpocząć. A gdybym była schorowaną
                  staruszką? to też nic mi się nie nalezy???

                  Podoba mi się postawa chwilki9 - bo ona przynajmniej ma świadomośc, że nie jest
                  u niej najciszej, ale stara się łagodzić sytuację z sąsiadami, zagadnąć,
                  przeprosić "z góry", po prostu dobrze żyć z sąsiadami. A u mnie są pretensje i
                  wielkie "ale" jeśli poprosiłam o odrobinę ciszy.

                  A co do zachowania tatusia i grania w piłkę - wydaje mi się że potrzeba troche
                  wyobraźni... są place zabaw, podwórka, jest tyle miejsca w koło bloku (a jest
                  ładna pogoda) a nie komuś nad głową. Trzeba tylko troche pomysleć a nie stawiać
                  się w pozycji "ja tu jestem najwazniejszy bo mam dziecko i wara ode mnie".

                  Przepraszam - ale po to, żeby wprowadzić choć odrobinkę ciszy nie potrzeba wiele
                  - wystarczy tylko chcieć i postarać się o to.

                  To tyle.
              • mallard Tak to dzisiaj jest, 11.06.05, 11:18
                że niektórzy najchętniej trzymaliby swoje dzieci w szklanej kuli i modlili się
                do nich i biada jak się jakiś obcy potwór na nie skrzywi! Zobaczymy do czego to
                doprowadzi...
        • magdalena.flonc Re: "uciążliwe" dziecko sąsiadów-jak to znieść? 14.08.17, 21:48
          Moja droga odpowiedz po wielu latach ale to co tu napisałaś jest identyczne z naszym problemem. Na tę chwilę po 5 "odwiedzinach" sąsiadów poskutkowało to tym, że dziecko ich nie biega po 5h dziennie nad głową tylko od czasu do czasu. Jeden minus że mój chłop jest już tak cięty na nich za ogół, że te od czasu do czasu psuje mu nastrój pozytywny...
    • orald Re: "uciążliwe" dziecko sąsiadów-jak to znieść? 11.06.05, 09:14
      bemark76 napisała:

      > Czy ja przesadzam? Czy ja na prawdę tak duzo wymagam, jeśli chciałabym chwilę
      > ciszy i uszanowania tego, że pod spodem mieszkaja też ludzie i, że im może to
      > głośne zachowanie najzwyczajniej w świecie przeszkadzac?
      > Próbowałam delikatnie zwrócić im uwagę - w zasadzie to była prośba - ale
      > spotkałam się z taką awanturą, że szkoda gadać.
      > Jak to znieść?

      Czy przesadzasz? Tak, przesadzasz i wykazujesz przy tym kompletny brak
      wyczucia/empatii/wiedzy o małych dzieciach/podstawach prawa/znajomości
      regulaminu spółdzielni mieszkaniowej w której mieszkasz.
      Jak ty to sobie wyobrażasz? Mają zakneblować dziecko? Zabronić mu się
      przewracać? Bić, jeśli rzuci coś na podłogę? A może wolisz zadzwonić na Policję,
      informując, że nie możesz się wyspać?
      Zgoda, nieładnie, że pozwalają dziecku walić w poręcze balkonowe. Zgoda, że nie
      wykazali się klasą, odpowiadając na twoje uwagi. Jednak pomyśl sobie, że oni od
      dwóch lat nie przespali nocy, pracują w ciągu dnia, a jeszcze im sąsiadka zwraca
      uwagę, bo nie może wypącząć biedaczysko ....
      Jasne, że na twój i mój punkt widzenia wpływa brak i w moim przypadku posiadanie
      małego dziecka. Ja zachowałem się tak: poszedłem do sąsiadów pod nami i
      powiedziałem, że mam małe dziecko i będzie głośno przez 4-5 lat. Usłyszałem w
      odpowiedzi - "mi to nie przeszkadza" (a co innego mogli odpowiedzieć) i mam spokój.
      Jak to znieść?
      Pod względem prawnym nie zrobisz nic. No, może to walenie po poręczach i hałasy
      w nocy (22-6) dałoby się podciągnąć pod paragraf. Jednak jest bardzo mało
      prawdopodobne, żeby jakiś policjant czy sąd ośmieszył karaniem rodzica za to, że
      ma ruchliwe/trudne/płaczliwe dziecko.
      Jeśli tobie przeszkadza małe dziecko, to co powiesz o moich sąsiadach,
      emerytowanych górnikach, którzy o 4.30 są już wyspani i uwielbiają głośne dyskusje?
      Mam dwie rady:
      1. Zacisnąć zęby
      2. Kupić zatyczki do uszu (są już takie, prawie doskonałe)
      Ps. Bardziej niż twój problem, zdziwiły mnie odpowiedzi na niego. Bądź co bądź
      pisać tu powinny ludzie, którzy się znają na wychowaniu, a tu tylko dwa rozsądne
      komentarze ......
      • bemark76 do orald 11.06.05, 12:52
        Człowieku... ale mnie tu nie chodzi o jakieś sankcje prawne! dokładniej wczytaj
        się w to co miałam na myśli pisząc ten wątek i nie myl tego co ja pisałam z tym
        co oddpowidali mi inni - nigdy nie napisałam, że zamierzam skarżyć na nich gdzie
        popadnie. Zastanów się zanim pochopnie odpowiesz.

        Chodzi o mi o zwykłe ludzkie zrozumienie - i zwykłe słowa: "przepraszam,
        będziemy sie starać, ale nie zawsze mamy na wszystko wpływ" i to by mi
        wystarczyło. Ja nie poszłam do nich z awanturą tylko z delikatną prośbą,
        sugestią - a oni zaczeli się awanturować.

        O ile twoje zachowanie wobec sąsiadów było fair - uprzedziłeś z góry co będzie
        się działo przez najbliższych kilka lat - o tyle oni nie zrobili nic w tym
        kierunku, przeszkadzają wszystkim wokoło, tym sąsiadom na górze też a jeszcze
        jak ich się grzecznie poprosi to jest awantura!. Nawiasem mówiąc oni potrafili
        sąsiadce z góry zwrócić uwagę, że po 22.00 myje zęby szczoteczką elektryczną i
        oni to słyszą i nie życzą sobie tego hałasu, a ja muszę znosić huki, hałasy non
        stop bez zrozumienia.
        Z tego tylko względu uważam, że ich zachowanie było prostackie. I tyle. I
        napisałam też - jak dobrze doczytasz - że nie mam pretensji do dziecka ale do
        rodziców, którzy na to pozwalają. A jak widac pozwalają na wszystko bez
        ograniczeń, bez barier, pełen luz, "rób co chcesz", dziecko chowane bezstresowao
        - tylko ciekawe co z niego potem wyrośnie - jak to słusznie to ujęła jedna z
        dziewczyn w wątku powyżej. Za chwilę będa pomalowane ściany w klatce, zniszczona
        zieleń, imprezki w domu... a zaczyna się od niewinnego "no co Pani sobie
        wyobraża, przecież to dziecko, jemu wszystko wolno".
        Nie bez przypadku umieściłam ten post na formu "wychowanie" bo wydaje mi się, że
        wychowanie to proces, który się rozpoczyna już z chwilą narodzin. A wychowując
        dziecko trzeba mu wpajać pewne zasady m.in. takie, które pozwolą chociaż w
        minimalnym stopniu uniknąc sytuacji, o których tu piszę.
        • orald Re: do orald 11.06.05, 13:14
          bemark76 napisała:
          > Człowieku... ale mnie tu nie chodzi o jakieś sankcje prawne! (...)

          Nie odpowiadałem pochopnie. Pytałaś "jak to znieść?". W tym pytaniu mieści się
          pojęcie "jak sobie poradzić z kłopotem", czyż nie? Dlatego też napisłam o
          stronie prawnej. Teraz już piszesz o zwykłym "przepraszam" ....

          I
          > napisałam też - jak dobrze doczytasz - że nie mam pretensji do dziecka ale do
          > rodziców, którzy na to pozwalają. A jak widac pozwalają na wszystko bez
          > ograniczeń, bez barier, pełen luz, "rób co chcesz", dziecko chowane bezstresowo
          > - tylko ciekawe co z niego potem wyrośnie - jak to słusznie to ujęła jedna z
          > dziewczyn w wątku powyżej. Za chwilę będa pomalowane ściany w klatce,
          zniszczona zieleń, imprezki w domu...

          A czy ja gdzieś piszę, że masz pretensję do dziecka?
          Zapewniam cię, że zachowania dzieci o których piszesz są w większości typowe i
          wcale nie wynika z tego, że wyrosną na wandali/bandytów. Co wg ciebie mają robić
          ci rodzice, żebyś mogła być usatyfakcjonowana? (tylko nie wyciągnij wnisoku, że
          akceptuję walenie w płyty balkonowe, bo już pisałem, że to trzeba zwalczać siłą
          i godnością osobistą smile)




      • migotka2000 Re: do orald 13.06.05, 19:28
        orald napisał:

        > Ja zachowałem się tak: poszedłem do sąsiadów pod nami i
        > powiedziałem, że mam małe dziecko i będzie głośno przez 4-5 lat. Usłyszałem w
        > odpowiedzi - "mi to nie przeszkadza" (a co innego mogli odpowiedzieć) i mam
        spo
        > kój.

        Nooo suuuper! Oświadczyć ludziom "będzie głośno przez 5 lat" i mieć w głębokim
        poważaniu ich odczucia. Po prostu doskonały przykład postępowania!Za jadnym
        zamachem danie dziecku dyspensy na najdziksze zabawy i "lojalne" uprzedzenie co
        do ewentualnych skarg.

        Nie żyjemy na pustyni, a to, że mieszka się w bloku raczej oznacza, że
        kulturalny człowiek powinien mieć na uwadze spokój innych, a nie wyłącznie
        własną wygodę i bezstresowe wychowywanie dzeicka. Wszystko da się zrobić, pod
        warunkiem,że się chce i ma chociaż odrobinę szacunku do innych.
      • madziaflo Re: "uciążliwe" dziecko sąsiadów-jak to znieść? 08.11.16, 22:33
        Biegi dziecka od 19 do 23 nie są normalne, tylko jest jeden problem nie każdy rodzic to mądry rodzic i kulturalny! A my np.takiego owego nad sobą posiadamy...i każdy w bramie o tym buraku wie. Pozostaje mu postukac dluuugo w podłogę bo nic mi nie przychodzi na myśl bo z idiotami nie ma co gadać...
      • magdalena.flonc Re: "uciążliwe" dziecko sąsiadów-jak to znieść? 14.08.17, 22:16
        Cwaniak i głąb jesteś! Dzieci sie wychowuje, a nie siedzi na chacie i pozwala robić np kilkugodzinne maratony bo się nie chce starym wyjść! U Ciebie też widać brak szacunku do otoczenia, ten co się mu wszystko należy!
      • hanusinamama Re: "uciążliwe" dziecko sąsiadów-jak to znieść? 20.09.17, 22:43
        Małe dziecko nie oznacza ze musi byc głosno cały dzien. pewnie ze jak dziecko sie smieje to głosno ale nie znaczy ze musi wszystkim rzucać czy sie drzec. To zalezy od rodzica. Jak rodzic olewa swoje dziecko, czas spedza przed tv albo kompem a dziekco puszczone samopas...to jest jak u sąsiadów autorki. I ja mam dzieci, 2. Tez zywych dzieci ale dzieci znającyh pewne zasady. Sorry ale 2 latek doskonale zrozumie ze nie wolno rzucać rzeczami, drzec sie bez powodu. Ciekawe czy bys był taki wyrozumiały majac małe dziecko i np sasiada wielbiacego muzyke metalowa puszczana od 8 do 20? Głosno to mzoe byc z maluszkiem ktory ma kolki i niestety nic z tym sie nie zrobi ale głosny 2-latek? Tu mozna cos z tym zrobic ale trzeba chcec. Jak sie jest rodzicem ktoremu sie nie chce to efekt jest jaki jest
        • patka30 Re: "uciążliwe" dziecko sąsiadów-jak to z 27.10.17, 18:23
          My mamy nad glowa dwoje dzieci. 8 I 11 latki. Dzieci biegaja, dra sie, a przede wszystkim tupia przez kilka godzin. Od 4 lat szarpiemy sie z ich rodzicami, ktorzy uwazaja sie za artystow. Tluka sie w nocy sprzatajac, przestawiajac meble a nawet remontujac sie. Ostatnio, gdy tak biegaly, a moje chcialy odrabiac lekcje na wdechu poszlam poprosic o cisze. Zostalam zwyzywana przez nianie od wariatek itp. A po moim wyjsciu zaczela tupac razem z dziecmi. Rodzice pozwalaja im na wszystko, mamy wrazenie, ze maja wrecz radoche, ze ich dzieci tak nas traktuja.
    • orinoko82 Re: "uciążliwe" dziecko sąsiadów-jak to znieść? 11.06.05, 11:00
      To, ze dziecko biega, skacze jakos musisz wytrzymac (ale takie zachowanie jest
      dopuszczalne tylko do 22)... ale granie w domu w piłkę? Walnie w szczeble na
      balkonie?
      No wybaczcie,ale ktos chyba pomylił miejsca..
      Ci ludzie są jacyś nienormalni.. Każdy człowiek powinien wiedzieć, ze w
      kamienicy czy bloku nie chodzi sie po domu w tzw. drewniakach, nie gra się w
      piłkę itp.
      Uważam, ze o granie w piłę spokojnie możesz zwrócic uwagę..
      A jesli chodzi o ciągle bieganie i obijanie się dziecka... Piszecie, ze to
      normalne,ze biega ... ok. Ale jeśli rodzic wie, ze dziecko nie bardzo orientuje
      sie w przestrzeni, ze wpada na meble, ze się wywraca, to chociażby ze względu
      na dobro dziecka nie powinien mu na takie bieganie pozwolic..

      Cos czuję,ze temu dziecku się kiedyś krzywda stanie..
    • edka05 Re: "uciążliwe" dziecko sąsiadów-jak to znieść? 11.06.05, 13:16
      No to ja mam dwoje dzieci, półtora roku i 3 lata i wierzcie mi, że ujarzmić
      takie srebra to nie lada wyzwanie. Już nie chodzi o samo bieganie, bo biegają,
      skaczą, ale o kłótnie między nimi, wrzaski , piski itd. Czasami panuje taki
      hałas, że ja sama porostu wysiadam. Starszej staram się tłumaczyć i ona
      respektuje moje polecenia ale młodszy to istny wicher... i na szczęście
      sąsiadów mam tolerancyjnych. Ja też staram się być tolerancyjna, gdy za ścianą
      pokoju dzieci jest imprezka, albo gdy syn sąsiadki ćwiczy na pianinie w porze
      drzemki mojego malucha. Na szczęście dzieci wyrastają i do tego czasu trzeba
      poprostu się przyzwyczaić. Pozdrawiam.
    • saba76 Re: "uciążliwe" dziecko sąsiadów-jak to znieść? 11.06.05, 17:41
      Jestem mamą 2 i 6latki i moi sąsiedzi też uważają je za "uciążliwe" szczególnie
      2latke ,ale tak jak im powiem teraz " nie przywiąże jej do stołu nogi".
      Przesadą jest pozwolić dziecku stukać w barierki czy specjalnie walić czym
      popadnie -wiem ,ze 2latce można to wyperswadować i nie biciem a po prostu nie
      pozwolić.
      Moi sąsiedzi tez użalają się na synów szwagierki -wręcz nie mogą przyjść do
      mnie w gości- przyczyna- głośne stąpanie- powód płaskostopie ,a i dziecko miej
      więcej do 4roku życia ma płaskostopie i nie zawsze da sobie ubrać kapcie czy
      ponosi je przez cały dzień ,tak wiec wszystko wszystkim trochę pani a trochę
      sąsiedzi powinni zapracować nad "uciążliwym dzieckiem". Naprawdę taki 2latek
      nie robi nic specjalnie a bieganie to porostu żywioł.
    • kol.3 Re: "uciążliwe" dziecko sąsiadów-jak to znieść? 11.06.05, 19:27
      Też miałam taki problem. Nade mną mieszkali sąsiedzi z trójką chłopców. Dobrze
      odżywionych i masywnych. Dzieci na podwórku były bardzo grzeczne, spacerowały,
      natomiast w domu trenowały biegi, skoki, susy, trójskok. Były w starszych
      klasach szkoły podstawowej i doskonale wiedziały, że to przeszkadza sąsiadom.
      Natomiast rodzice wychowali je w poczuciu, że mogą robić co chcą i nie muszą
      się liczyć z nikim "nie będę zabraniać dziecku skakać"- to reakcja sąsiadki na
      moją uwagę, że sufit mi pęka.
      Na szczęście wyprowadzili się. Jak się dzieci wychowuje i wpaja się im
      podstawowe zasady współżycia to dziecko zachowuje się przyzwoicie. Niestety
      większość ludzi tego nie robi.
    • lena36 Re: "uciążliwe" dziecko sąsiadów-jak to znieść? 14.06.05, 08:35
      Znam problem bo mam to samo. Nade mną mieszkają ludzie którzy mają takie
      dziecko. I tez się niczym nie przejmują. Dzieciak o 6 rano zaczyna biegać z
      jednego końca mieszkania na drugi łomocąc przy tym nogami w podłoge jak stado
      nienormalnych słoni. Potrafi tak ganiać przez dobrych kilkanaście minut.Jakiś
      czas temu miało taką zabawę że skakało z tapczanu (chyba)na podłoge po
      kilkanaście razy, trzęsły się u mnie szklanki w kuchni.Tym bardziej że dzieciak
      jest chyba dość masywny (nigdy go nie widziałam).
      Rodzina jest w ogóle bezstresowa bo w niedziele najpierw on gania od rana a
      potem jego babcia na połodze tłucze kotlety.
      cóż nie każdy jest dobrze wychowany i ma wyobraźnię...
    • camel_3d masz racje, ale niewiele ci to pomoze 08.11.16, 22:55
      bo niestety takie sa 2 latki. One nie potrafia chodzic, tylko biegaja...rzucaja pilkami, klockami..itd.
      Nade mna mieszka rodzina z 2 dzieci 2 i 3..moze 3-4... jakos tak.. Tez biegaja, kiedys matka na nie glosno krzyczala..darla sie tak, ze dzieci juz ze strach chyba cicho byly. Wiec poszedlem i powiedziaem, ze te jak tak dalej bedzie krzyczala to zadzwonie do Jugend Amtu. Taka insytstucja tutaj... Przastala. Teraz czasem krzyknie, ale juz si enie drze.

      Moze popros sasiadow o polozenie dywanu w pokoju dziecka.. to bardzo wycisza.

      Jak nei mialem dzieci to tez mnie takie cos by wkurzalo. Teraz mi wisi..i wole beigajace i skaczace nade mna dzeici niz glosna muzykesmile))
      • yoma Re: masz racje, ale niewiele ci to pomoze 09.11.16, 18:29
        Camel, przez 11 lat to dziecko zaczęło biegać na randki smile
        • moo-n Re: masz racje, ale niewiele ci to pomoze 10.09.17, 23:29
          Obserwując ludzi i ich dzieci to często jest tak, że dzieci ludzi spokojnych i kulturalnych też takie są, bo poniekąd mają to w genach, to nie tylko sprawa wychowania.Dzieci prostych ludzi takich w dodatku z tupetem często są bardziej hałaśliwe i nieznośne, z zespołem ADHD.Czasem z tych drugich wyrastają całkiem fajni ludzie, przedsiębiorczy i pomagający innym, ale częściej chyba z dysfunkcjami społecznymi.Natomiast wśród tych pierwszych, często dobrze wykształconych spory procent to malkontenci życiowi, jako dzieci spokojni, ale potem potrafiący zatruć życie partnerowi, a nawet swoim dzieciom.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka