Dodaj do ulubionych

źle się czuje w grupie przedszkolnej.Co robić?

20.06.05, 18:31
Dziś poważnie zaczęłam się zastanawiać nad przeniesieniem Sławka do innego
przedszkola. Sytuacja jest dziwna- do samego przedszkola nie mam zastrzeżeń-
jest wspaniale prowadzone, państwowe, z grupą integracyjną i miłymi,
profesjonalnymi wychowawczyniami,są tam dzieci z tzw. "dobrych domów", jednak
wszystko wskazuje na to, że mojemu synowi nie odpowiada grupa w której się
znalazł. Zawsze, gdy przychodzę, jest sam. Stoi z boku. W domu opowiada, że z
nikim się nie bawił i ten dystans między nim a dziećmi jest bardzo wyraźny.
Nikt do niego nie lgnie, wiec sie izoluje. Jak mam sie dowiedzieć, dlaczego??
Miał jedną koleżankę, jedyną przypuszczam, która chciała się z nim bawić,
tymczasem nawet ona jest już na niego obrażona, jak się właśnie dowiedziałam.
Wiele razy sygnalizowalam problem przedszkolankom, jednak one komentują
asekuracyjnie, na zasadzie, że wprawdzie nie jest bardzo towarzyski, ale może
dorośnie do grupy po wakacjach.Jak się dowiedzieć DLACZEGO tak sie dzieje?!!
Następny problem- różni się od tej grupy: zawsze najmłodszy (z końca roku),
najmniejszy (moja zmora, o czym pisałam tu wcześniej), najchudszy i wiecznie
zasmarkany, bo alergik, a nosa nie wyciera (!!)Ryczeć mi się chce...Nie
wiedziałam, że problemy społeczne dziecka tak załamują matkę. Przy okazji-
znacie jakieś przedszkole naprawdę przyjazne dziecku, w którym są łączone
grupy i panie czuwają nad dobrym samopoczuciem każdego dziecka? (jestem z W-
wy, mieszkamy na Ochocie)
Obserwuj wątek
    • 1iwona1 Re: źle się czuje w grupie przedszkolnej.Co robić 20.06.05, 19:34
      olahabe napisała:

      > Dziś poważnie zaczęłam się zastanawiać nad przeniesieniem Sławka do innego
      > przedszkola. Sytuacja jest dziwna- do samego przedszkola nie mam zastrzeżeń-
      > jest wspaniale prowadzone, państwowe, z grupą integracyjną i miłymi,
      > profesjonalnymi wychowawczyniami
      [...]
      > Wiele razy sygnalizowalam problem przedszkolankom, jednak one komentują
      > asekuracyjnie, na zasadzie, że wprawdzie nie jest bardzo towarzyski, ale może
      > dorośnie do grupy po wakacjach.Jak się dowiedzieć DLACZEGO tak sie dzieje?!!
      > Następny problem- różni się od tej grupy: zawsze najmłodszy (z końca roku),
      > najmniejszy (moja zmora, o czym pisałam tu wcześniej), najchudszy i wiecznie
      > zasmarkany, bo alergik, a nosa nie wyciera (!!)Ryczeć mi się chce...Nie
      > wiedziałam, że problemy społeczne dziecka tak załamują matkę.

      Jeśli jesteś zadowolona z przedszkola i kadry, jestem zdania, że należy
      poczekać. Niektóre dzieci bardzo długo oswajają się z przedszkolem (dodatkowo
      synek jest przecież najmłodszy), grupą rówieśniczą itp. Jeśli przedszkolanki co
      jakiś czas łagodnie proponują synkowi włączenie się do zabawy - moim zdaniem
      wszystko jest ok. Nic na siłę. Chyba, że olewają dziecko - ale z tego, co
      piszesz raczej tak nie jest. Jeśli zafundujesz dziecku zmianę przedszkola -
      moim zdaniem będzie gorzej. Wejdzie w nową, nieznaną grupę, nowe panie - nowy
      stres. W obecnym przedszkolu zna już panie i dzieci, nawet jeśli jest tylko
      obserwatorem.
      Nie załamuj się, będzie dobrze! Daj synkowi trochę czasu i uwierz w niego smile

      Iwona
    • rysa9 Re: źle się czuje w grupie przedszkolnej.Co robić 20.06.05, 23:28
      Olahabe, a jak synek zachowuje się na podwórku? Sam się bawi czy z dziećmi?
      Nawiązuje z nimi kontakt?
    • joannab-o Re: źle się czuje w grupie przedszkolnej.Co robić 21.06.05, 08:42
      )Ryczeć mi się chce...Nie
      > wiedziałam, że problemy społeczne dziecka tak załamują matkę.

      Widzę, że na razie Ty masz problemy, a "problemy społeczne dziecka" z pewnością
      zaistnieją, jeżeli nie zmienisz postawy. Zarazisz synka swoim lękiem, do
      dyskomfortu, który teraz odczuwa (jeżeli odczuwa) dodasz wątpliwosci co do
      własnej wartości i atrakcyjności. A z tego nie wychodzi się łatwo, kazdy to wie
      - zwykle do końca życia .
      Potrzeba mu czasu i spokoju - masz bardzo bardzo mądre przedszkolanki.
      • martag2 Re: źle się czuje w grupie przedszkolnej.Co robić 21.06.05, 09:40
        Mam dla Ciebie taką radę. Zaproś do siebie do domu jakieś dziecko z jego grupy
        przedszkolnej. Może tą dziewczynkę, która go lubi. Pobaw sie z nimi. Jak
        zaprzyjaźni się z jedna osobą, to ona wciągnie go dalej w grupę. Wyobraź sobie,
        że w naszej grupie przedszkolnej jest chłopiec , który chodzi od maluchów i nic
        nie mówi. moja córka i jeszcze jedna dziewczynka, chca go uspołeczniać, ciągną
        go do wszystkich zabaw, dbają o niego. I mały najpierw zaczął mówić
        dziewczynkom na ucho, co by chciał, teraz ( po 3 latach!!!) czasem już sam coś
        od siebie powie. Niestety jest tak, że nie wszyscy są przebojowi. A tak swoją
        drogą na Ochocie, na ul. Raszyńskiej (chyba 8/10)jest Universytet dla Rodziców.
        Mają tam zajęcia adaptacyjne dla dzieci z trudnościami społecznymi i porady dla
        Rodziców.
    • oczko5 Re: źle się czuje w grupie przedszkolnej.Co robić 23.06.05, 13:19
      Myślę ,że pomysł z zaproszeniem do do mu koleżanki jest bardzo dobry.
      Dzieci lepiej się poznają i będą się lepiej rozumieć.
      Możesz maluszkowi dać do przedszkola paczuszę tic-taków, aby poczęstował
      dzieci, tak przynajmniej zrobiła mama jednego z chłopców w grupie mojej
      starszej córki, podziałało smile
      Pozdrawiam.
    • qaffka Przenieś 26.06.05, 00:34
      ja na twoim miejscu przeniosłam bym go gdzie indziej. Jakośc przedszkola i to
      czy dzieci są z dobrych domów ma tu niewiele do rzeczy. Najważniejsze że on się
      tam źle czuje. Jasne że tego się od niego nie dowiesz.
      Ja miałam identyczną sytuację. Synek mało jeszcze mówił, ale uparcie twierdził,
      że pani go bije i koledzy tez go bija. Oczywiście nikt go nie bił - ale w ten
      sposób okreslał swoje negatywne uczucia do tego przedszkola. Psycholog w
      przedszkolu nic nam nie potrafił powiedzieć.
      Poobserwowaliśmy go troche w przedszkolu i na podwórku. Stwierdziliśmy że
      prawdopodobnie chodzi o to, że on chce dowodzić w grupie, ale nie chce o to
      przywództwo walczyć i grupa go odpycha bo on zachowuje się jak dowódca a nikt go
      tym przywódcą nie wybrał. Wiec nie bawili się z nim, on zreszta tez obrażony
      siedział z boku.
      na to już nic nie poradzisz - bo grupy równiesnicze jak się już ustalą to
      trwają. przenieśliśmy go do innego przedszkola. pamiętając o problemie
      szukalismy malutkiego - takiego gdzie w grupie jest kilkoro dzieci czyli nie ma
      dużej grupy ale powiedzmy dwóch kolegów i trzy koleżanki. I udało się
      znakomicie. Teraz rano nie może się doczekac kiedy pójdzie i nie chce wracać bo
      wariuje z kolegami.
      Oczywiście twoja sytuacja może być inna - musisz ją pewnie sama zdiagnozowac bo
      psychologowie się tu nie sprawdzają - przynajmniej u nas.
      Ale i tak lepiej przenieśc - a przede wszystkim pamiętać ze trzeba znalexc
      przedszkole albo grupe gdziue twój synek będzie najstarszy. To bedzie dla niego
      ważne. Zwłaszcza dla chłopaka, że teraz on może być przywódcą.
      • joannab-o Re: Przenieś 26.06.05, 12:06
        > Ale i tak lepiej przenieśc - a przede wszystkim pamiętać ze trzeba znalexc
        > przedszkole albo grupe gdziue twój synek będzie najstarszy. To bedzie dla niego
        > ważne. Zwłaszcza dla chłopaka, że teraz on może być przywódcą.

        Zdziwiłam się Twoją argumentacją, mamy całkiem rozbieżne priorytety.
        Dla mnie najlepszym sprawdzianem, że udaje mi się wychowywać dzieci zgodnie z
        tym co dla mnie ważne jest to, że nie wchodzą w żadne role. Nie "przewodzą" i
        nie podporządkowują się.
        Po prostu traktują wszystkich i siebie też na równi - bawią się, a nie walczą.

        Gdybym zauważyła, że moje dziecko próbuje przewodzić, potraktowałabym to jako
        problem, a nie zmieniała mu towarzystwo!!!sad(
        • magda270519761 Re: Przenieś 26.06.05, 21:25
          zgadzam się z poprzedniczką , dziecko obraża się bo nie może rządzic
          wszystkimi, a mamusia zmienia przedszkole , zamiast wytłumaczyć mu , że tak nie
          wolno się zachowywać i potem rośnie egoista , który uważa , że mu się wszystko
          należy
          • rysa9 polemizowałabym 26.06.05, 22:51
            Możecie się ze mną nie zgodzić, ale ja nie widzę nic złego w tym, że dziecko ma
            cechy przywódcze. I nie widzę powodu, dla którego należałoby to w nim tłamsić.
            Taki przywódca jest inspiracją dla innych, bo zwykle ma dużo pomysłów i
            motywację do działania. I jakoś nie wierzę, że są takie grupy ludzi małych czy
            dużych, w których nie ma przywódcy.
            Brawo dla Qaffki, że zrobiła to, co mogła matka najlepszego zrobić: znalazła
            przyjazne miejsce dla swojego dziecka. A jakie to ważne wiedzą tylko te matki,
            których dzieci idą z płaczem lub niechęcią do przedszkola.
            I nie do końca jestem przekonana, że chodziło tu o rządzenie.
            • joannab-o Re: polemizowałabym 27.06.05, 09:10
              Ryso, tak zdefiniowane przez Ciebie cechy przywódcze, a potrzeba dominacji to
              dwa całkiem różne zjawiska.

              Pierwsze to wrodzona własciwość osobowości, drugie to będąca wynikiem niedobrych
              doswiadczeń skaza na osobowości, kompleks, niepewność własnej pozycji i
              wynikajace z niej szukanie potwierdzenia (oraz reakcje ucieczkowe, kiedy na
              potwierdzenie nie ma szans)

              Dziecku z potrzebą dominacji trzeba pomóc, bo jest nieszczęsliwe, w
              przeciwieństwie do dziecka z "cechami przywódczymi".

              gaffka miała wyraźnie na mysli sytuację drugą. Zresztą nie wyobrażam sobie, żeby
              śmiałe i pełne pomysłów dziecko mogło czuć sie źle w jakiejkolwiek grupie.
              joanna
              • qaffka Re: polemizowałabym 27.06.05, 11:03
                Chodziło mi tylko o jedno. Bardzo często widze mamy w moim otoczeniu które
                posyłaja swoje dzieci do starszych grup uważając że nauczą się od starszych.
                Czyli dwulatek ląduje wsrod trzylatków, a trzylatek wsrod czterolatków.
                I owszem, może się tak stac, że rzeczywiście sie nauczy. Niestety nie zawsze i
                nijak się to ma do jakości przedszkola, poziomu dzieci i rodziców. Po prostu
                najwyraxniej niektóre dzieci źle czują się w sytuacji kiedy są najgorsze w
                grupie. A są najgorsze bo sa najmłodsze czyli najwolniej biegają, najsłabiej
                mówią, nie wiedzą o co chodzi w zabawie. Tak było z naszym synem który chciał
                grać w piłke ale łapał ją rekami. Tymczasem o rok starsze dzieci grały w piłke
                nożną. Efekt? One nie chciały z nim grać, on sie zniechecił i obraził na nie. I
                stał z boku a inni się bawili.
                W tym sensie uważam, że czesto lepiej dać dzieco do takiej grupy w której to ono
                będzie wyznaczało standardy, bedzie najmądrzejsze i będzie wymyślało zabawy a co
                za tym idzie utwierdzało się w poczuciu wartości i było szefem grupy.
                Nie mówię że zawsze, ale kiedy jest taki problem jak ten dziecko z boku,
                najmłodsze, poza grupą - to własnie takie rozwiązanie uważam za najlepsze.
                (oczywiście gdyby chodziło o małego dyktatora, ktory narzuca wszystkim kolega
                swoją wole siła, to raczej należałoby zrobić odwrotnie, ale nie o tym mówimy)
                • olahabe Re: polemizowałabym 27.06.05, 21:15
                  Śmieszny wniosek mi się nasunął, kiedy czytam te wasze polemiki: że najlepiej
                  urodzić dziecko w środku roku, wtedy będzie w sam raz do swojej grupywinkA z moim
                  Sławkiem jest dziwna sprawa, bo ani to przywództwo, ani tendencje do
                  dominacji.Jest niezależny, apodyktyczny i jakiś taki ekscentryczny, że nie
                  wiem, jak tłumaczyć jego zachowania. Obserwuję dużo na placu zabaw, w
                  przedszkolu też. Chce się bawić z innymi, ale tylko na swoich zasadach. Gdy się
                  znudzi- porzuca bez słowa towarzysza nawet najlepszej zabawy.Nie przywiązuje
                  się, więc trudno się dziwić, że nikt nie przywiązuje się do niego. Jak wpoić mu
                  szacunek i kulturę zachowania między dziećmi? Proszę, żeby się chociaż żegnał
                  na do widzenia- patrzy na mnie jak na chorą. Nie rozumie tego! O nic nie
                  zabiega, niczego nie wymaga. Od siebie, ani od innych dzieci.
                  • beata118 Re: polemizowałabym 28.06.05, 09:17
                    Nic się nie przejmuj. Moje córka (obecnie 6 lat) bardzo trudno przyzwyczajała
                    sie do przedszkole. W pierwszej grupie do tego stopnia że musiałam ja zabierać
                    przed leżakowaniem do domu. Rówieśnicy owszem byli fajni ale jak ją znudziła
                    zabawa to odkręcała się i szła w inna stronę. Jak była pytana z kim sie bawiła
                    itp. to oczywiście z nikim i co najdziwniejsze nie robiło jej sie przykro z
                    tego powodu (gorzej ze mną). Co do pożegnań z koleżankami i kolegami to teraz
                    jak ma dobry humorek po wyjściu z przedszkola to powie bez przypominania ale
                    wcześniej też patrzyła sie na mnie jak na głupią. Więc myślę że twojemu
                    syneczkowi przejdzie. Najważniejsze że on w takiej sytuacji nie czuje się
                    pokrzywdzony.
                • betty_julcia Re: polemizowałabym 28.06.05, 12:19
                  O rety!!! Jestem w szoku!!!
                  Bardzo dziwne i wydaje mi się krzywdzące dziecko podejście. Jeżeli dziecko ma cechy przywódcze to wcale nie jest problemem i nie jest złą cechą u dziecka. Ale to że chce mieć cechy przywódcze i chce żądzić ale w taki sposób że inne dzieci go nie lubią to jest problem. A rozwiązanie rodziców czyli znalezienie mu małej, słabej grupy w której może rządzić bez starania się chyba nie było mądre. Wiadomo że nie sztuką jest rządzić ale sztuką jest znaleźc w swojej grupie uznanie. Twój syn nie znalazł, wręcz był nielubiany a wy zamaist nauczyć go życia z dziećmi, dążenia do zdobycia ich uznania i wspólnego jednak języka z innymi, naprawienia tego co zepsuł - hyc zmieniliście środowisko na bardziej sprzyjające.
                  JA pamiętam z dzieciństwa że trafiłam do grupy dzieci, które znały się już długo z przedszkola. Później w szkole podstawowej rozwiązano moją klasę w II klasie i rozrzuconao nas po 2-3 osoby po pozostałych klasach. Dodam że moja szkoła to był kołchozsmile w każdej klasie po 30 dzieci a klas od "a" do "n". Byłam nowa więc tym samym mniej lubiana. W szkole podstawowej trafiłam do klasy z dwiema dziewczynkami bardzo źle się uczącymi i mimo że ja uczyłam się dobrze zawsze byłam z nimi utożsamiana. Wtedy poznałam że dzieci mogą być bardzo okrutne.
                  Nie sztuką jest zmieniać przedszkola, środowiska, przeżucać dziecko z kwiatka na kwiatek. Sztuką i rolą rodziców jest pomóc mu wejść w towarzystwo, wspólnie pokonać tą drogę, mądrze pomóc mu zintergrować się z dziećmi. CZasami to wymaga poświęceń.
                  Ja do końca życia nie zapomnę jak moi rodzice to zrobili. I jestem im za to wdzęczna. Zaczęli się bardziej udzielać w szkole. Pomimo ogromu własnej pracy zawodowej i pozazawodowej (prowadzili swoje duże gospodarstwo ogrodnicze) znajdowali czas żeby np tato na zabawę mikołajową dla całej szkoły zorganizował kapelę wojskową od siebie z pracy. Przyjechało ogromne wojskowe auto i ogromna orkiesra wojskowa - mój tato załatwił to u samego generała. JAka ja byłam wtedy dumna i od razu zyskalam w oczach wszystkich dzieci.
                  Ile moja mama nanosiła się ogromnymi termosami koktaile z naszych truskawek, serniki na zimno z galaretkami itp itd z naszymi owocami na różne imprezy. JAk tylko robiło się ciepło to cała klasa przyjeżdżała do nas na nasze ogrody na owocei inne smakołyki. Poza tym u nas w dużym domu organizowane były dyskoteki dla klasy. Rodzice siedzieli przy kominku i popijali winko a dzieciaki tańczyły. Montowali moi rodzice kolorowe światła, serwowane były koktajle z mrożonych owoców, galaretki, gofry z bitą śmietaną. Klasa przychodziła z kwiatami dla mojej mamy. Itp itd, dużo by opowiadać. Dodam że szybko stałam się jedną z bardziej lubianych dziewczynek w klasie...
                  Wiem że nie każdy ma takie warunki i predyspozycje, ale czasami wystarczy trochę więcej postarać się i pomyśleć co by sprawiło że moje dziecko będze bardziej lubiane i coś wsplnie zrobić. Dzieci bardzo patrzą tez na swoich kolegów przez pryzmat rodziców...
                  ------------------------------------------------------
                  Betty to mama a to jestem ja:
                  GWIAZDECZKA
    • cynta Re: źle się czuje w grupie przedszkolnej.Co robić 30.06.05, 06:55
      A moze by tak zapytac mamy innych dzieci dlaczego nie lubia bawic sie z twoim
      synem? Powiedz ze starasz sie mu pomoc ale nie rozumiesz problemu ale wtedy bez
      wzgledu na to co powiedza nie mozesz sie jawnie zdenerwowac. Jezeli problemem
      jest jego przywodczy i niezalezny charakter to ja staralabym sie zainteresowac
      go jakas np. gra lub dyscyplina sportowa (pewnie jeszcze za wczesnie na to)
      ktora wymaga pracy grupowej, "chcesz grac w Monopoly musisz zaprosic kolegow i
      grac z nimi wedlug regul" wyrobic w nim potrzebe innych dzieci i co za tym
      idzie koniecznosc wspolpracy.
      A moze problemem jest zwyczajnie jego zasmarkany nos? Dzieci maja takie fobie i
      fiksacje na dziwne rzeczy np. duze stopy nauczycielki i moze poprostu trzeba
      jakos zaradzic jego alergi albo nauczyc go nos wycierac (pokazac w lustrze?)i
      to rozwiaze problem? Powodzenia
      • kborz2 Re: źle się czuje w grupie przedszkolnej.Co robić 30.06.05, 10:04
        Jesli miałabyś przenosić dziecko to weż pod uwagę przedszkole nr 317 na
        Mokotowie.
        W grupie mojego synka sa różne dzieci (5 latki): chłopiec kótry do tej pory nie
        mówił i dopiero zaczyna, inny co załatwia sie notorycznie w majtki, dzieci
        bardziej rozwinięte i mniej. Wszystkie dzieci traktowane są przez Panie w ten
        sam sposób tzn, że np dziecko które ma problemy z wadą mowy dostanie główna
        rolę w przedstawieniu jak i te co są bardzo elokwennte. Moje dziecko niegdy nie
        wyraziło krytyki, że Bartek nie mówi, a Krzysio zrobił kupke w majtki. Owszem
        powie, że Wojtek chcial dzisiaj rządzić, a na Radka się obraził bo cos tam.
        Widze, że wszystkie dzieci bawią się ze wszystkimi. Jeśli odbieram synka z
        przedszkola i za dwie minuty 500 metrów dalej spotykam dzieci z jego grupy,
        które mamy odebrały wcześniej to dzieci wpadaja sobie w ramiona i witają się
        jakby po kilku latach się spotkały.
        Ja myslę, że dużą zasługa jest tu podejście PAń w przedszkolu.
        Ja nie mogłabym czekac na poprawę z załozonymi rękoma, gdybym wiedziała, że
        moje dziecko zostało dożucone przez rówieśników z tego czy innego
        powodu.Dlatego świetnie rozumiem autorke postu.
        A tak poza tym to czy nie jest tak, że dzieci nie dostrzegaja pewnych nawet
        małych wad u innych rówiesników jesli dorośli nie zwróca im na to uwagi ?
        Może Pani wyraziła się negatywnie o Twoim maluszku, że jest ciagle zasmarkany w
        niekoniecznie miły sposób ?
        Na pewno problem jest złożony i życze szybkiego rozwiązania. Może faktycznie
        zmiana otoczenia pomoże.Powodzenia i trzymam kciuki.

        Sorry za błedy.
        • olahabe Re: źle się czuje w grupie przedszkolnej.Co robić 30.06.05, 10:14
          Dzięki kborz za zrozumienie. Myślę, że najlepiej wyczułaś, w czym rzecz- mam
          poważne podejrzenia, co do pań przedszkolanek, zwłaszcza jednej, która podobno
          karci go publicznie, że zaraża wszystkie dzieci (!!!) Więc chyba nie mam się co
          czaić, tylko działać od nowego roku. Uważam, że w grupach młodszych dzieci,
          podstawowym obowiązkiem przedszkolanek jest reagowanie na wszelkie przejawy
          dyskryminacji i złego samopoczucia u każdego dziecka, gdy tylko zauważą że coś
          nie gra. One są dla tych dzieci święte, nie wolno im komentować i oceniać
          nikogo publicznie! Dlatego nie zgadzam się z autorką wcześniejszego postu, że
          rodzice powinni się starać, aby zrobić ze swojego dziecka atrakcyjny obiekt dla
          innych. No ale pisała o szkole. Możliwe, że później rodzice powinni się bardzo
          uaktywniać, ale w grupie 5 latków na pewno nie.
          • joannab-o Re: źle się czuje w grupie przedszkolnej.Co robić 30.06.05, 12:10
            Opisane przedszkole rzeczywiscie jest lepsze, jezeli uczy sie tam życzliwości i
            nie ocenia nikogo. Jeżeli jeszcze motywuja tam dzieci nie pochwałami, tylko
            dawaniem zadań i aranzowaniem współpracy, to w ogóle super.
            Bo dziecko takie jak Twoje, olahabe nie powinno byc oceniane WCALE (ani dobrze
            ani źle) - powinno byc akceptowane i rozumiane przez otoczenie, które wpływa na
            nie metodami uczciwymi i cierpliwie, nie na hybcika.

            Też nie uważam, ze rodzice powinni sie angażować w zdobywanie dziecku sympatii
            otoczenia. Dziecko to zauważysad i może to spowodować większy kompleks niz miałby
            miejsce bez ingerencji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka