marki0
06.06.06, 21:40
Dodam, że żywe a nie z ADHD-to tak na początku aby nie było watpliwości. Jak
jeszcze byłaqm w ciązy to chciałam miec pierwszego chłopaka, ale takiego z
ikra, którego jest wszedzie pełno.Zawsze podobały mi sie takie dzieci a nie
miałam kompetnie pojęcia jak cięzko jest z takimi skarbami na codzień.No i
Bozia mnie wysłuchała.W miarę spokój z nim miałam dopłóki nie zaczął chodzić
tj do ok9 m-ca.A potem juz poleciałao.Nie chodził tylko odrazu biegał-zatem
upadki były czeste.A do tego miał takiego pecha że zawsze się wykładał prz
czymś wystajacym.Non stop odwiedzaliśmy ostre dyzury na ciruirgi, bo czoło i
łuki brwiowe to u niego podstawa.Zimą na sankach usiedział 10sek a potem
schodziła i znowu usiadł na 10 sek i schodził i tak wkółko.A ja oczywiściu
ścieliłam naryuwałam żeby nie zmarzł itp/oczywiscie jak miał ok 1,5/.Słowem
strach go było puścić samemu bo albo wyrypał w latarnie albo nie zauważył
krawęznika, albo po prostu pierdołą wykładał się na prostej drodze, bo
rozglądał sie na wszystkie strony tylko nie patrzył pod nogi.Jak miał 3 latka
wyłożył się na placu zabaw bo wpadł na pomysł aby naskoczyć sobie na
drabinke.Skończyło się operavcją w narkozie bo z dwóch ston miał na maxa
rozcięte usta! To już mnie przeraziło i dobiło a przy tym spłoszyło co do
niego.Bo do tej pory po porostu byliśmy blisko i pozwalaliśmy mu na te
szalństwa aby upuścił nieco tej eneri.Jednak ten wypadek mnie tak spłoszył ze
nie pozwałam mu wchodzić na drabinki.,Do tej pory a ma 5 latek jak już wejdzie
to nie patrzy co robi myśli już o czymś innym i po prostu spada, żeslizguje
sie i io kolejna tragedię w jego wykonaniu nie trudnao.Nie robiłą bym z tego
przoblemu gdyby nie to że skończył 5 latek i niewiele się zmieniło.Już nie mam
siły tłumaczyć, wolniej, pokazywać zagrożeń itp.A do tego jest tak potwornym
gaduła ze nie mówi tylko wówczas jak śpi i też czsem niekoniecznie.Na
spacerrze gada non stop-wierzcie mi, zaczepia ludzi, psy/które niekoniecznie
to lubia i muszę go baaardzo pilnowąć bo np ni z tad ni z owad lubi na pieska
krzyknąc a to jest tylko zwierze i reakcja moze byc rózna/.Wszystkim ostratnio
mówi dzień dobry aby zaczepić rozmowa.Gada co ma czego nie ma kim bedzie co
zrobimy jautro co mam mu kupic a czego nie kupowac.Słowem taki mały
rządziciel.Nie mam juz sił.Panie w przedszkolu pytaja się ajak ja wytrzymuję a
ja uśmiecham się i mówię-kwestia przyzwyczajenia, no bo co mam
powiedziec.Mieszkam na parterze a rzadko sie zdarza aby zszedł ze schodów niw
spadajac, albo wszedł nie potykajac się.W pzrdszkolu nie mieśi sie we dzrwi
tylko wali we framugę bo oglada się do tyłu i nie patrzy co robi.A do tego
wszystko robi strasznie szybko i nieostroznie.Już nia mam siła.Czasem nie
wytrzymuję i sie po prosstu na niego drę!-a to ze strachu że znowu sobie zrobi
krzywde i zaliczymy kolejny pobyt na oddziale.Mam jeszcze 8 miesieczna córę i
czasami jestem juz kłębkien nerwówe.Czy ktoś ma podobny ogień w domu? Moi
znajomi mówia pilnuj go oj pilnuja bo on jest szybszy od światła! Tylko jak ja
mam to zrobic?Powiedzcie!