Dodaj do ulubionych

Żywe dziecko-jak nie zwaryjować, jak sobie radzici

06.06.06, 21:40
Dodam, że żywe a nie z ADHD-to tak na początku aby nie było watpliwości. Jak
jeszcze byłaqm w ciązy to chciałam miec pierwszego chłopaka, ale takiego z
ikra, którego jest wszedzie pełno.Zawsze podobały mi sie takie dzieci a nie
miałam kompetnie pojęcia jak cięzko jest z takimi skarbami na codzień.No i
Bozia mnie wysłuchała.W miarę spokój z nim miałam dopłóki nie zaczął chodzić
tj do ok9 m-ca.A potem juz poleciałao.Nie chodził tylko odrazu biegał-zatem
upadki były czeste.A do tego miał takiego pecha że zawsze się wykładał prz
czymś wystajacym.Non stop odwiedzaliśmy ostre dyzury na ciruirgi, bo czoło i
łuki brwiowe to u niego podstawa.Zimą na sankach usiedział 10sek a potem
schodziła i znowu usiadł na 10 sek i schodził i tak wkółko.A ja oczywiściu
ścieliłam naryuwałam żeby nie zmarzł itp/oczywiscie jak miał ok 1,5/.Słowem
strach go było puścić samemu bo albo wyrypał w latarnie albo nie zauważył
krawęznika, albo po prostu pierdołą wykładał się na prostej drodze, bo
rozglądał sie na wszystkie strony tylko nie patrzył pod nogi.Jak miał 3 latka
wyłożył się na placu zabaw bo wpadł na pomysł aby naskoczyć sobie na
drabinke.Skończyło się operavcją w narkozie bo z dwóch ston miał na maxa
rozcięte usta! To już mnie przeraziło i dobiło a przy tym spłoszyło co do
niego.Bo do tej pory po porostu byliśmy blisko i pozwalaliśmy mu na te
szalństwa aby upuścił nieco tej eneri.Jednak ten wypadek mnie tak spłoszył ze
nie pozwałam mu wchodzić na drabinki.,Do tej pory a ma 5 latek jak już wejdzie
to nie patrzy co robi myśli już o czymś innym i po prostu spada, żeslizguje
sie i io kolejna tragedię w jego wykonaniu nie trudnao.Nie robiłą bym z tego
przoblemu gdyby nie to że skończył 5 latek i niewiele się zmieniło.Już nie mam
siły tłumaczyć, wolniej, pokazywać zagrożeń itp.A do tego jest tak potwornym
gaduła ze nie mówi tylko wówczas jak śpi i też czsem niekoniecznie.Na
spacerrze gada non stop-wierzcie mi, zaczepia ludzi, psy/które niekoniecznie
to lubia i muszę go baaardzo pilnowąć bo np ni z tad ni z owad lubi na pieska
krzyknąc a to jest tylko zwierze i reakcja moze byc rózna/.Wszystkim ostratnio
mówi dzień dobry aby zaczepić rozmowa.Gada co ma czego nie ma kim bedzie co
zrobimy jautro co mam mu kupic a czego nie kupowac.Słowem taki mały
rządziciel.Nie mam juz sił.Panie w przedszkolu pytaja się ajak ja wytrzymuję a
ja uśmiecham się i mówię-kwestia przyzwyczajenia, no bo co mam
powiedziec.Mieszkam na parterze a rzadko sie zdarza aby zszedł ze schodów niw
spadajac, albo wszedł nie potykajac się.W pzrdszkolu nie mieśi sie we dzrwi
tylko wali we framugę bo oglada się do tyłu i nie patrzy co robi.A do tego
wszystko robi strasznie szybko i nieostroznie.Już nia mam siła.Czasem nie
wytrzymuję i sie po prosstu na niego drę!-a to ze strachu że znowu sobie zrobi
krzywde i zaliczymy kolejny pobyt na oddziale.Mam jeszcze 8 miesieczna córę i
czasami jestem juz kłębkien nerwówe.Czy ktoś ma podobny ogień w domu? Moi
znajomi mówia pilnuj go oj pilnuja bo on jest szybszy od światła! Tylko jak ja
mam to zrobic?Powiedzcie!
Obserwuj wątek
    • ew-cia77 Re: Żywe dziecko-jak nie zwaryjować, jak sobie ra 06.06.06, 21:48
      a mi to jednak wygląda na nadpobudliwość. a jak się skupia przy zabawie-
      klockach, rysowaniu, gdy czytacie mu bajki?dzieci z ADHD maja z tym kłopot. ja
      na początek postawiłabym na basen- super rozładowuje energię, obniża napięcie
      psychoruchowe i mala szansa ze się poobija
      • marki0 Re: Żywe dziecko-jak nie zwaryjować, jak sobie ra 06.06.06, 21:58
        skupia się bez problemu czy to na bajce czy na rysowaniu.Ogłądając bajkę potrafi
        się kompletnie wyłączyć io obejrzec ja od deski do deski.Czytamy ksiazeczki,
        malujemy to ładnie siedzi i skupia się bez problemu na tym co robi.Jest po
        prosty strasznie szybki i to nas z mężem wykańcza. Na basen chodzimy ale też się
        boimy bo non stop wykłada sięna śliskich płytkach, bo nie chodzi tylko biega a
        tam przecież wszedzie woda.Nie byli bysmy tacy nadopiekunczy i wystraszeni jak
        to sie moze komus wydawac gdybyśmy nie przeszli tego co przeszliśmuy.Zatem nie
        jest to ADHD.Znam objawy tego bo teą mi to kiedyś przyszło do głowy, ale
        konsultowaliśmu z lekarzem.Po prostu mamy żywe dziecko i strasznie ciekawe świata.
      • tygrysek2004 Re: Żywe dziecko-jak nie zwaryjować, jak sobie ra 25.06.06, 01:05
        basen- super rozładowuje energię, obniża napięcie
        psychoruchowe i mala szansa ze się poobija

        Faktycznie zwykle pomaga, choć u nas wyglądalo to tak że Tygrysek szalal na
        basenie ( chodzil od 3mż) potem zdrzemnął sie 15minut w samochodzie w drodze
        powrotnej i byl jak nowy ( a my nie....)Jednak basen to swietne miejsce i
        rowniez gorąco polecam
    • marki0 Re: Żywe dziecko-jak nie zwaryjować, jak sobie ra 06.06.06, 21:53
      widże że walnęłam kilka byków, przaeprasam, ale spiesże siebo mała zaraz się
      zbudzi na jedzonko.Może się ktoś odezwie, moze jakiś psyholog.Mamy bardzo wielu
      znajomych ale nikt nie ma takiego roztrzebpańca i oszołomka , nawet w całym
      przedszkolu.A do tego dodam, że jest alergikiem , ma astme zatem ta jego
      żywiłowośc mu szkodzi i czasem miewa dusznosci.a leki uspakajajace typu
      hydroksizina/nieraz brał jak miał duzą wysypke/ to na takie egzemplarze nie
      działa.Na codzień bieraze spore dawki Zyrtecu/który też ponoc uspokaja/ ale nie
      jeego, niestety, nie jego!Czsem przez niego mam wyrzuty sumienia bo na niego
      krzycze, wrzeszcżę a nie tak sobie to rodzicielstwo wyobrazałam i musze bardzo
      sama nad soba pracowac aby nie wybuchac zbyt czesto, tylko tłumaczyć, tłumaczyć
      i jeszcze raz tłumaczyć.Ale nie jestem w stanie wyłozyć mieszkania styropianem,
      polikwidowac schodów, usunąc słupki i latarnie, załatać dziury w chodniku nie
      chodzic na place zabaw itp! Ciągle powtarzam wolniej, wolniej ale to jak walenie
      grochem o ściane.Jest kochany, ale niech się uspokoi bo zwaryjuję z tym jego
      temperamentem.A ludzie na ulicy się uśmiechaja bo takie dzieci sa fajnie,
      ciekawe dla obserwatorów ale miec je w domu na codzień to juz nie jest tak łatwa
      sprawa.
      • stypkaa Re: Żywe dziecko-jak nie zwaryjować, jak sobie ra 07.06.06, 09:52
        W zasadzie to chyba nic nie da się poradzić. Trzeba tylko zrobić wszystko żeby
        nie robił sobie tak często krzywdy. Słyszałam o dziecku, mniej więcej, w wieku
        7-8 lat, które za każdym razem gdy wychodziło na dwór miało zakładane kask
        ochronny. Wiem, że to nie ochroni przed np. złamaniem, ale w sumie głowa jest
        najważniejsza.
        A poza tym - to cóż, chyba nie można go zostawiać samego nawet na chwilę.
        • marki0 Re: Żywe dziecko-jak nie zwaryjować, jak sobie ra 07.06.06, 10:36
          na sasiednim osiedlu tez jest taki jeden zywioł co chodzi w kasku.Jednak mój
          roztrzepaniec tak straszliwie sie poci od nakładów energi która posiada, ze nie
          wyobrazam sobie ubrac go jeszcze w ten kask.Na zime kupuję mu najciensza z
          zimowych kurtek i i tak przy porzadnych mrozach przychodzi do domu caluski
          mokrusienki. Kask mu zakładam jak jezdzi na rowerze to po skroniach pot mu się
          leje po chwili.I tak zle i tak nie dobrze.A upilnowac tez go ciezko bo chwila i
          go nie ma.Najgorzej jak jest w tłumie w zoo czy na jakiś festynach.Może smycz?
          No ale to już 5 latek zatem powinien w końcu wychamowac. taeaz to zazdroszczę
          matką które maja spokojnitkie dzieci/które np kiedyś mi jako obserwatorowi,gdy
          jeszcze nie byłam matka wydawały sie strasznie nudne/. Fakt nie miałam raczej
          problemu ze złobkiem czy przedszkolem.On nie z tych co się trzymają spódnicy i
          kurczowo wiszą na szyi.Ja nawet całusa nie dostaję na porzegnanie, bo jak tylko
          sie rozbierze to tylko słysze moge już,moge i fru...już popedził!Oczywiscie cały
          czas pracujeję nad jego wystopowaniem i suwearwiwrem.Moi znajomi mają
          dziewczyniki i nie mają takich problemów.A ja non stop coś!Zeby to tylko
          chodziło o rozwalanie kolan czy łokci/wiem ze bez tego się nie wychowa,zagoi
          się/, ale on jak już sie wygrzmoci albo w coś przygrzmoci to fest!My też z meżem
          mamy dośc żywiołowy temperament i szybki sposób bycia ale on nas bierze o łeb!W
          pracy sie śmieją że wiedzą kiedy to ja ide bo słysza już mnie z daleka po
          szybkich i głośnych krokach, a do tego czasem szybciej wchodzę zanim otworze
          sobie drzwi co konczy się tym ,że sama nieraz w nie przygrzmocę.Na szćżęście sa
          obudowane skają. Zatem coś tam z nas odziedziczył, ale czemu az tak
          dużo.teściowa przeciez jest strasznie powooooolna, nie mógł sobie wziąść coś z
          niej a urodził się dokładnie tego samego dnia i miesiaca co ona, a nic z niej
          nie ma jak na razie!
          • monikasj Re: Żywe dziecko-jak nie zwaryjować, jak sobie ra 07.06.06, 12:12
            Witam,
            czytam o twoim dziecku i się uśmiecham, bo jest dokładnie taki sam jak mój. We
            wrześniu skończy 3 latka. Szybki jak światło. Za sobą mamy szyte czoło,
            rozwaloną kilkakrotnie wargę i nawet wizyte u dentysty. Jest wszędzie, na
            dodatek jest wysoki i szczupły, potyka sie o własne nogi, dobija do sciany,
            przewraca się (biega szybciej chyba niż widzi). Doskonale cię rozumie i tak
            samo jak ty jestem bezradna. Dominik chodzi do żłobka (od września do
            przedszkola), panie w żłobku zaleciły nawet konsultację z rehabilitantem "żeby
            go zobaczył, bo nie jest normalnym zjawiskiem żeby dziecko tak się
            przewracało". Dodam, że tak samo jak twój syn potrafi skupic się na rysowaniu,
            oglądaniu bajek, czy czytaniu bajek.
            Jeśli znajdziesz jakiś pomysł na naszych małych "szaleńców" to daj znać.
            pozdrawiam
            Monika
            • kasik_w11 Re: Żywe dziecko-jak nie zwaryjować, jak sobie ra 07.06.06, 13:53
              Witaj w kółku
              Mój urwis ma zaledwie 15 miesięcy i mam ten sam problem. Niestety gotowanie nie wchodzi przy nim w rachubę. Muszę Ci powiedzieć, że rozwiązuje ten problem w następujący sposób. Sprzątamy razem nosi przez 10 sek. to wiaderko do zmiany filtrów rybkom to pronto do kurzy to szmatkę i to prawda, co 10 sek muszę mu do łapek włożyć coś żeby mu się nie znudziło. O przedszkolu jeszcze nie myślę, ale staram się włączyć go do wszystkiego, co robię, bo jak nie to zaczyna sam sobie urozmaicać czas i łazi po meblach oknach lub po prostu biega. Wychodzę bardzo często z nim na pole, bo to jedyne miejsce gdzie świat mu się zmienia i jest w miarę spokojny. Tak, że znam problem. Na samym początku byłam u psychologa, bo myślałam, że ma jakiś uraz głowy, że taki szalony, ale pani stwierdziła, że ma początki ADHD i żebym dawała mu środki uspakajające. Dla mnie to było chore a nieszalony bączek szczególnie, że ADHD rozpoznaje się po dopiero po 2 3 latach życia. Dałam sobie spokój i walcze sama. Nie pracuje, więc jest to plus. Organizuje mu tak czas żeby był zajęty „bezpiecznymi” zabawami a nie dopuszczam żeby te zabawy sam sobie wymyślał. Jakoś to idzie do przodu.
              • leli1 Re: Żywe dziecko-jak nie zwaryjować, jak sobie ra 07.06.06, 15:56
                och jak ja Cie doskonale rozumiem...opisałas mojego szkraba, zwłaszcza z tym gadaniem i zaczepianiem wszystkich i wszystkiego dookoła. Ostatnio próbował zagadac manekina w sklepie...tyle ze bezskutecznie i zaczepiał tez tekturową panią z reklamy canału plus.
                Nie moge nawet na chwile spuscic go z oka.
                Tyle ze moj mały ma dopiero 2 latka i ciagle sie łudze ze z tego wyrosnie, twoj post mi uswiadomil ze niekoniecznie tak musi byc.
      • wenecja4 Re: Żywe dziecko-jak nie zwaryjować, jak sobie ra 12.06.06, 16:39
        Odstaw Zyrtec, często powoduje taką nadpobudliwość. Zastąp go claritiną. Ja
        zauważyłam dużą zmianę na lepsze, choć mój synek ma właśnie temperament żywego
        srebra, to jest taka cecha i już. Ale zyrtec wzmacniał to jeszcze. Warto
        spróbować. Pozdrowienia. Napisz o efektach
    • titta Re: Żywe dziecko-jak nie zwaryjować, jak sobie ra 07.06.06, 17:01
      Znajomi mieli takiego. Wszyscy nazywali go "koszmarnym Piotrusiem". Wszedzie
      bylo go pelno, zawsze mial cos do powiedzenia i, co bylo najciezsze dla
      rodzicow, "genialne" pomysly. Chwial ciszy i wszyscy wpadali w panike -
      najczesciej uzasadniona. (Potrafil np. otrzymanego pomarancza natychmiast uzyc
      jako kuli, a za kregle posluzyly mu misternie ulozone...szklanki). Zagadywal
      wszystkich i wszystkich zmuszal do zabawy - potrafil np. bawic sie w Indianina:
      skradac sie do goscia, skoczyc na niego nagle i "oskalpowac". Przy wszelkich
      wystepach przedszkolnych slychac bylo wlasciwie tylko Piotrusia (wyrywal sie do
      mikrofonu i przekszykiwal inne dzieci). Dzisiaj jest rozsadnym, mladym
      mezczyzna, ktory umie swoja energie i kreatywnosc sporzytkowac z korzyscia. Ale
      co rodzina i znajomi zniesli to juz ich.
      • kasik_w11 Re: Żywe dziecko-jak nie zwaryjować, jak sobie ra 08.06.06, 13:05
        Powiem Wam szczerze, że jak byłam ja szkrabem to byłam taka jak mój syn. Chyba cholera przeszło to genetycznie. Ostatnio mój szkrab częstował panią umymlaną drożdżówką pani nie chciała wziąść to ją okrzyczał i poleciał dalej. Na spacerze jak jestem mam język do kolan, to huśtawak to patyczek to kałuża a tam ptaszek i ooo samolot i tak w kółko. Ja dopiero spoważniałam jak wyszłam za mąż skończyłam studia, ale do 25 roku trzymało mnie szaleństwo smile mam nadzieje, że to mojemu minie. Bo jak tak dalej pójdzie to zostaną ze mnie kości tak schudnę. Zastanawiałam się czy nie dać go do przedszkola na parę godzin 2 może 3 on ma dopiero 15 miesięcy, ale chodzi mi o kontakt z dziećmi ponoć to wycisza. Niestety nic mi nie pomogło dalej biegam już nie biorę wózka, bo nie nadążam. Dziewczyny nie martwcie się oni napewno kiedyś uspokojoną się może za 30 lat? smile
    • arozanska Re: Żywe dziecko-jak nie zwaryjować, jak sobie ra 08.06.06, 13:41
      Witaj, nie powiem ci co robić, bo sami w domu mamy taką bombę energetyczną...smile
      Może cie tylko pocieszę tym, że nie jesteś sama... Razem z mężem zastanawiamy
      się czasem, czy Adaś sie gdzieś poo kryjomu nie podłącza do sieci i się nie
      ładuje wink Też biega bo chodzić jakoś się jeszcze nie nauczył, gada również bez
      ustanku, czasem nawet przez sen coś mamrocze wink. W rodzinie nazwali
      Adasia "żywe srebro", bo ciągle wszędzie go pełno. Ma teraz trzy i pół roku i
      tysiące upadków za sobą. Potknięcia, upadki to dla nas codzienność. Znajomi
      tylko się dziwią, że jak upadnie to już nie reagujemy. On też się jakoś
      przyzwyczaił bo tylko wstaje otrzepuje się i dalej biega. Nie mówię tutaj
      oczywiście o poważniejszych upadkach... Podłoga w domu ciągle zalana, bo
      rozlewa dosłownie wszystko, nie ma szans, żeby w jednym ubranku chodził dwa
      dni, czasem nawet z jednym dniem jest kłopot, coraz więcej rzeczy użytku
      codziennego sie psuje...wink
      Miałam tylko nadzieję, że wyrośnie z tego nasza mała duracellka, ale po twoim
      poście ją straciłam smile
      Nie jesteś sama wink
      Pozdrawiam wszystkie wiecznie "naładowane" dzieci i ich rodziców
      Mamania
    • mdulniak Re: Żywe dziecko-jak nie zwaryjować, jak sobie ra 08.06.06, 15:45
      Strasznie sie uśmiałam czytając o twoim maluchu. Mój mały 3 latek jest podobny,
      no może nie zaliczyliśmy szycia na oddziale ale ladpował wielokrotnie ze stołu
      prosto na płytki, miał siniaki guzy i różne otarcia. Właśnie co dziwne świetnie
      skupia sie na bajkach książeczkach rysowaniu, ale jak się bawi to ekstremalnie.
      W zasadzie w domu nie był tylko na suficie. Jak wychodzimy na spacer to tylko
      biega, szaleje, lata. A ja jak automat tylko powtarzam: uważaj, zaczekaj,
      poczekaj, nie biegaj i tak w kółko. Udreka totalna, ale kocham go i już mimo,
      że potrafi dać mi w kość do bółu.
      Pozdarwiam i zycze mimo wszystko pociechy z malca.
    • iva2 Re: Żywe dziecko-jak nie zwaryjować, jak sobie ra 09.06.06, 11:09
      ale dziecko było diagnozowane na nadpobudliwość?
      bo nadpobudliwośc to nei tylko brak koncentracji. wczoraj byłam u psychologa i
      dowiedziałam sie, że nadpobudliwośc bada się na trzech płaszczyznach:
      - nadpobudliwość psychoruchowa
      - nadpobudliwośc w sferze poznawczej tj. koncentracja i zdolności skupienia
      uwagi
      - nadpobudliwośc w sferze emocji
      może warto wybrac się na konsultacje z psychologiem i zdiagnozowac dziecko.
      dodam, że o nadpobudliwości mówimy jesli wystepuje dysfunkcja w jakiejś z tych
      trzech płaszczyznach a nie razem.

      ja równiez mam zywego 4-latka, czasami tez brak mi już sił i zwyczajnie
      pomysłów na reagowanie. chyba musimy to przeczekac, wyrośnie.
      pozdrawiam
    • kakulik Re: Żywe dziecko-jak nie zwaryjować, jak sobie ra 11.06.06, 14:13
      Ja swojego szkraba zapisuje na rozne sporty i to takie, ktore wymagaja wysilku
      tak aby mogl sie wyrzyc... No i musze przyznac, ze odkad drugi moj szkrab
      troche podrosl, to jest lepiej. Pochlaniaja energie we wzajemnym ganianiu sie,
      ale i tak nie mozna sposcic ich z oczu...Ale przynajmniej nikt mi nie zadaje
      pytan przez pare minut...
    • mahalia1 Re: Żywe dziecko-jak nie zwaryjować, jak sobie ra 22.06.06, 10:58
      Jakbym czytala o swojej corce... Kamila ma 4,5 roku i zywy ogien. Gada jak nakrecona, nie mozna skupic mysli. Nawet teraz stoi mi za plecami i bombarduje pytaniami albo jakimis opowiesciami. Ostatnio wpadla do kuchni z predkoscia swiatla i zatrzymala sie glowa w szafce niemalze. Efektem wielkie limo ale na szczescie oka nie stracila. Ulica biegnie, nie idzie. Ludzi tez zaczepia. Stojac na balkonie wola do przechodni "halo" i czeka az ktos ja zagada. Niewazne ile ktos ma lat dla niej jest zawsze potencjalnym rozmowca. Na moje tlumaczenia typu zwolnij, nie zaczepiaj, badz cicho chwile itp poprostu nie zwraca uwagi albo efekt jest krotkotraly. Dodam ze mam w domu jeszcze miesieczna corcie, a maz wyjezdza do pracy na m-c, potem jest okolo tyg w domu maxymalnie i znow jedzie a ja poprostu nie wyrabiam... Jeszcze przed moja druga ciaza chodzila do przedszkola a ja do pracy wiec nie bylo to tak uciazliwe dla mnie osobiscie, ale dzis poprostu szczerze wspolczuje paniom ktore sprawowaly nad nia opieke. Chetnie bede sledzila te posty, moze znjde jakies wyjscie z tej meczacej sytuacji. pozdrawiam
      • leli1 Re: Żywe dziecko-jak nie zwaryjować, jak sobie ra 22.06.06, 15:30
        a moze zamienimy ten wątek na opowieści o szalonych dzieciakach.
        Moj brzdąc 2 letni zagaduje wszystkich, ale ostatnio wpadł na pomysł ze jak ktos sie nie da zagadac to w zasadzie ma go gdzies i radzi sobie sam wink i tak np. przechodząc obok faceta na działce (a szlismy do znajomych) sam sobie zadal pytanie "a gdzie idziesz?" i sam sobie odpowiedział "do marty smile". I tak ostatnio czesto mu sie zdaża, nie czeka az sie go ktos o cos zapyta tylko robi to sam- facet radzi sobie jak umie wink
    • hallarse Re: Żywe dziecko-jak nie zwaryjować, jak sobie ra 22.06.06, 18:23
      witam.dokładnie Cie rozumiem.mam dwije dzieci.starszy zachowywal sie
      identycznie.bylam wszedzie i pytałam wszystkich az znalazłam zloty środek.Jego
      pasja (jak pewnie nie jednego 5-tka )sa donozaury i teraz caly nasz swiat kreci
      sie wokol nich.Ksiazki,gry,figurki,gazet itd.Sama staram sie emocjonalnie wnikac
      w jego dziecoiecy świat.Oprocz tego wprowadzilam system nagrod i kar i
      konsekwentnie sie tego trzymam.Pewnie Twoje dziecko tez cos lubi bardziej niz
      wszystko.Rozwijaj w nim ta pasje,jego swiat pełny wyobrazni.I ta koniec jeszcze
      jedno CIERPLIWOSC.Zycze Ci jej z calego serca.powodzenia
    • rycerzowa Re: Żywe dziecko-jak nie zwaryjować, jak sobie ra 22.06.06, 19:21
      A mnie się wydaje,że tu chodzi nie tylko o nadmierną zywość, duży temperament,
      ale o tę niezgrabność, niezborność, gapowatość, czy jak to inaczej nazwać.
      Są dzieci nadpobudliwe, ale sprytne; innym narobią szkody a sobie nie.
      Natomiast takie dzieci, jak twój synek, nawet gdy wyrosną i uspokoją się, to i
      tak będzie im wszystko leciało z rąk, bedą się potykać, przewracać itd.
      Chyba trzeba coś zadziałać, bo może mu się stać coś złego, jakiś poważniejszy
      wypadek, albo co. Czasem na forum czyta się o czymś takim jak integracja
      sensoryczna czy coś w tym guście. Wydaje mi sie, że to jest to. Poszperaj,
      poszukaj, pomóż małemu.
      Staraj się go zrozumieć - on pewnych rzeczy nie dostrzega, nie orientuje się
      w przestrzeni, nie potrafi ocenić zagrożeń, nie rozumie, co się dzieje z jego
      ciałem.
      Acha, nie ma to nic wspólnego z rozwojem intelektualnym: znam bardzo
      inteligentne niezgraby.
    • marki0 Re: Żywe dziecko-jak nie zwaryjować, jak sobie ra 23.06.06, 21:42
      Mój jeszcze teraz zaczół wszystkim mówic dzien dobry!Zawsze to jest jakis
      pretekst aby zagadać.Tak samo robi jak siedzi na balkonie.Krzyczy dzień dobry
      Pani, Panu ale równiez z podobnym entuzjazmem wita np psy!A o tej integracji
      sensorycznej to pierwsze słyszę.A gdzie tego poszukac?Z czym to sie wogóle je?
      • ew-cia77 Re: Żywe dziecko-jak nie zwaryjować, jak sobie ra 23.06.06, 23:14
        Jeszcze kilka słów o nadpobudliwości nawiązujac do treści, które się pojawiły w
        tym watku:
        nadpobudliwosć bada sie i ocenia w trzech wspomnianych przez kogos wyżej
        wymiarach, faktycznie moze spełniać kryterium nadpobudliwości w jednej sferze a
        w innej nie ale często dziecko jest nadpobudliwe we wszystkich trzech
        co do diagnozy to chyba nie mozna powiedzieć że dziecko ma poczatki ADHD bo to
        jest zespół którego pewne cechy są obserwowane już u niemowlaka. czyli nie
        mozna miec nadpobudliwosci nagle np. po 5 r.z. ale oczywiscie u maluszka nie
        mówimy od razu adhd. ale mniejsza o to jak to nazwać. oto kilka rad dla
        nadpobudliwców albo raczej ich rodziców zebranych przeze mnie i sprawdzonych
        (jestem psychologiem);przepraszam nie wszystkie odnosza się do waszych
        konkretnie przypadków, jest troche jak radzic sobie w szkole z dzieckiem
        nadpobudliwym ale wiele z nich można odnieść do zabawy
        - Problemy z dzieckiem załatwiać gdy jest wyciszone, a nie pobudzone bez
        stosowania agresji i kar
        - Nagradzać zachowania pozytywne (skupienie uwagi na zadaniu, kontrola i
        zahamowanie niepożądanych zachowań) w celu „zakotwiczenia” i utrwalenia nowych
        pożądanych zachowań
        - Stwarzać sytuacje wzmacniające poczucie własnej wartości i poprawiające
        samoocenę (zazwyczaj dzieci nadpobudliwe otrzymują najczęściej negatywne
        komunikaty, że są niegrzeczne itp szczególnie w przedszkolach niestety)
        - Nie karać dzieci za objawy
        - Często kontrolujmy, przypominajmy o regułach , dostarczając wzmocnień
        pozytywnych kiedy tylko dziecko stosuje się do zasad
        - Zasady można przypominać zawieszając kartki, rysunki, symbole
        zrozumiałe dla dziecka umowne znaki
        - Zaoszczędzić niepotrzebnych bodźców, zapewnić spokojną, ciepła,
        życzliwa atmosfera w domu, ale nie izolować od bodźców
        - za chwile cd




















        -


      • ew-cia77 Re: Żywe dziecko-jak nie zwaryjować, jak sobie ra 23.06.06, 23:15
        W szkole dzieci z ADHD powinny siedzieć w pierwszej ławce, z dala od
        okna, w towarzystwie spokojnego kolegi
        - Nauczyciel w klasie nie powinien koncentrować uwagi na dziecku
        nadpobudliwym bo wzmacnia to objawy. Powinien raczej zwrócić uwagę na te
        rzadkie chwile gdy dziecko pracuje w skupieniu
        - Wskazane, by n-l przypominał dziecku przed wyjściem z klasy „co masz
        zrobić w domu”, „jakie pomoce wziąć? itp”- metoda trudna ale pewnego dnia
        przyniesie rezultat i dziecko przed wyjściem z domu samo zada sobie pytanie „
        czy wziąłem strój na WF?” itp.
        - Przy sprawdzianie, pracy domowej zawsze pytać dziecko czy sprawdziło
        wszystko
        - Podczas odrabiania zadań domowych ograniczyć ilość dochodzących do
        niego bodźców, zabieramy z biurka WSZYSTKO, co może rozpraszać, biurko stawiamy
        przodem do białej, pustej ściany (lepsze są pastelowe kolory ściany niż
        krzykliwe wzory), zamykamy okno, bo dzieci z ADHD są często nadwrażliwe
        słuchowo, wyłączamy sprzęty (może być włączona muzyka ze spokojną muzyką bez
        słów jeśli pokój jest od strony hałaśliwej ulicy), zabieramy zwierzęta domowe
        - Dostosować tempo pracy do możliwości dziecka
        - Rozłożyć na raty długi sprawdzian, także w długiej pracy domowej robić
        przerwy; podczas których dziecko nie robi niczego wciągającego, ale zaleca się
        chwilę ruchu, np. wyniesienie śmieci; okresy pracy i przerw są indywidualnie
        - Dzieci z ADHD mają kłopot z dłuższym skupieniem podczas zajęć w szkole.
        Ćwiczymy w domu z dzieckiem stopniowo wydłużając czas pracy, mówimy „zwykle
        pracujemy 15 min. dziś spróbujemy 2-3 min. dłużej”
        -





      • ew-cia77 Re: Żywe dziecko-jak nie zwaryjować, jak sobie ra 23.06.06, 23:16
        Jeśli dziecko jest nieuważne każde polecenie poprzedzamy zwrotem „
        posłuchaj, powiem ci coś bardzo ważnego”, „spójrz na mnie”, itp., jeśli zab.
        uwagi są znaczne możemy podejść, kucnąć aby być na tym samym poziomie, chwycić
        za ramiona
        - Dzielić polecenie na etapy. Zamiast „posprzątaj pokój”- mówimy
        1.„pozbieraj klocki do pudełka”, 2.„podnieś i postaw misia na półkę” itp.,
        dopiero gdy skończy 1 polecenie, dajemy mu drugie
        - Ponieważ ma kłopot z uwagą- wyłuszczamy, podkreślamy najważniejsze
        rzeczy w tekście, podkreślamy je na kolorowo na tablicy, zaznaczenie
        sygnałem „uwaga”, „ważne”
        - Ponieważ dzieciom gorzej jest skończyć daną czynność, mówimy
        zamiast „przestań patrzeć w okno” ŕ „spójrz w zeszyt”, nie zaczynamy „...nie
        rób czegoś” lecz „rób coś”
        - Ponieważ dzieci z ADHD mają kłopot z planowaniem swojej pracy, trzeba
        im w tym pomagać, pomagamy zorganizować pracę, zebrać pomoce
        - Proponujemy więc plany, listy, schematy, wykresy, graficzne
        przedstawienie jednocześnie z tekstem słuchanym
        - Cel do którego ma prowadzić działanie dziecka musi być bliski, jasno i
        krótko sformuowany,
        - komunikaty krótkie i jasno sformuowane, bo na długim dziecko się nie
        tylko nie skupi ale też może wybrać nieistotne przesłanie, krótkie komunikaty
        nie zawierają ponadto informacji obciążających dziecko poczuciem winy, że znowu
        nie udało mu się spełnić oczekiwań
        - Konsekwentne wdrażanie do finalizowania każdej czynności, nie
        przerywamy dziecku czynności poleceniami żeby zrobiło coś innego mimo że będzie
        do tego chętne
        - Dziecko często unika momentu kiedy trzeba zasiąść do lekcji- umawiamy
        się na konkretną godzinę i ustalamy konsekwencję za niedotrzymanie umowy
        -
      • ew-cia77 Re: Żywe dziecko-jak nie zwaryjować, jak sobie ra 23.06.06, 23:17
        Na początku terapii walczymy o to, by dziecko skupiło uwagę i słuchało.
        Pozwólmy mu więc jeszcze machać nogami itp., bo wymaganie bezruchu byłoby już
        przesadą na ten moment
        - „Kanalizowanie” chodzenia po klasie- wysyłanie dziecka po mapę, kredę,
        niech rozdaje lub zbiera pomoce, ściera tablicę, itp. – zmniejszamy
        nadruchliwość i pozwalamy czuć się potrzebnym
        - Jeśli dziecko jest nadruchliwe- pokierować nadmiarem energiiŕ sport,
        wielokrotne wyjścia z psem na spacer
        - Nauczenie dziecka które ma szczególny problem z impulsywnością, aby
        przed każdą czynnością policzyło do trzech
        - Także dla impulsywnych- w różnych sytuacjach zatrzymujemy się z
        dzieckiem na chwilę i prosimy aby opowiedziało co może się dalej zdarzyć; można
        bawić się w ten sposób oglądając film na video, idąc ulicą, w czasie podróży
        samochodem, itp.lub zabawa „Co by było gdyby...ktoś wbiegł na jezdnię pomiędzy
        samochody...”
        - W diecie dużo witamin, szczególnie z grupy B, cynk, magnez (bo u dzieci
        z niedoborami występuje niepokój i pobudliwość), ograniczyć sztuczne jedzenie
        z barwnikami i konserwantami
        - Jeśli mamy do czynienia z objawami towarzyszącymi w postaci bólów
        brzucha, wzdęć, biegunek, bólów głowy, stawów lub kłopotów skórnych to może to
        być alergia. Wówczas znalezienie alergenu często zmniejsza objawy
        nadpobudliwości
        Zaleca się ćwiczenia z masą solną dla obnizenia napiecia psychoruchowego(1
        szklanka soli, 2 szklanki mąki, 1 łyżka oliwy, wody aż do uzyskania
        konsystencji ciasta). Ugniatać, wałkować, itp. Można przechowywać w lodówce w
        woreczku foliowym.
        napiszę coś jeszcze jutro lub pojutrze






    • ew-cia77 Re: Żywe dziecko-jak nie zwaryjować, jak sobie ra 23.06.06, 23:22
      - włączać dziecku spokojną muzykę, która je wycisza
      - ograniczyć oglądanie TV, szczególnie przed snem, gdyż działa to
      pobudzająco
      - czytać dziecku bajeczki; wycisza je to, ćwiczy koncentrację uwagi, daje
      dziecku satysfakcję z kontaktu z rodzicem
      - bawić się z dzieckiem z użyciem np. masy solnej (szklanka soli, 2
      szklanki mąki, łyżka oliwy, wody, aż do uzyskania konsystencji ciasta).
      Ugniatanie, uciskanie, wałkowanie masy pozwala obniżyć napięcie psychofizyczne
      a dodatkowo usprawnia manualnie
      - robić dziecku dużo masażyków (masować plecki, szyję, rączki, nóżki)-
      obniża to napięcie- super ksiażeczka marty Bogdanowicz "utulanki czyli
      wierszyki na dziecice masazyki"
      - turlać dziecko na dużej dmuchanej piłce (lub inne tego typu zabawy)
      - czytać dziecku bajki relaksacyjne w ciągu dnia. Dziecko kładzie się na
      tapczanie, zamyka oczy i słucha bajeczki czytanej wolno monotonnym głosem
      - w diecie zapewnijmy dużo witamin, szczególnie z grupy B, cynk, magnez
      (u dzieci z niedoborami występuje pobudliwość, niepokój), ograniczyć sztuczne
      jedzenie z barwnikami i konserwantami
      Witaminy z grupy B występują we wielu produktach: m.in. w roślinach
      strączkowych, mięsie, zbożach, mleku i jego produktach, w zielonych warzywach



    • ew-cia77 Re: Żywe dziecko-jak nie zwaryjować, jak sobie ra 23.06.06, 23:23
      jeśli nawet to nie adhd to może znajdziecie jakas radę która akurat u was się
      zsprawdzi. pozdrawiam
    • rycerzowa Re: Żywe dziecko-jak nie zwaryjować, jak sobie ra 24.06.06, 11:16
      >!A o tej integracji
      sensorycznej to pierwsze słyszę.A gdzie tego poszukac?Z czym to się wogóle je?<

      Ja właściwie też po raz pierwszy "usłyszałam" o tym na tym forum.
      Jeśli dobrze rozumiem, problem w tym, że dziecko ma kłopoty z właściwym
      reagowaniem na bodźce zmysłowe. Krótko mówiąc twój synek "patrzy, ale nie
      widzi", choćby tej latarni, na którą wpada.(Chodzi o dziecko, które ma dobry
      wzrok i jest normalnie rozwinięte pod względem umysłowym).

      Przeczytaj dokładnie wątek "Niedopuszczalne zachowanie 11-latka" na "starszym
      dziecku", z początku czerwca. Tamtemu chłopcu terapia integracji sensorycznej
      ponoć bardzo pomogła.
      Jedna z dyskutantek daje też odnośnik do odpowiedniego forum (Psychologia).

      Póki co, naprawdę dobrze pilnuj i wyciszaj chłopaka.
    • tygrysek2004 dwie metody 25.06.06, 01:42
      Ogólnie biorąc sa dwie metody albo próbowac zmeczyć ( trawa, plaża, basen ,
      basen z pileczkowy ) albo wyciszyć ( piaskownica, muzyka , sprobowac go czymś
      zainteresowac: bajki, klocki, rysowanie, malowanie, ukladanki itd )

      U mnie jest podobnie, nikt nam nie wierzył - wszyscy dopóki nie poznali Tygrysa
      mowili że przesadzamy, ale gdy Go juz spotkali chylili czola albo dziekowali
      Bogu że ich to nie spotkalo. Ja gdy zajmowalam się nim sama schudlam 37kg/10 m-
      cy ( 27 kg po ciązy i 10 extra co spowodowalo że ważyłam 40 kg przy wzroście
      170cm). Gdy juz wyglądalam jak kościotrup w 10 mż Tygrysa wrocilam do pracy
      żeby odpocząć. Poniewaz nikt nie jest w stanie przetrwac z nim dlużej niz 4
      godziny ustalilam że rano zajmuje sie malym dziadek do 14.oo , potem niania (
      studentka AWF)14-18.oo potem ja a w nocy gdy jest w domu mąz. Idealna jest
      piaszczysta plaża - luxus. Poniewaz technika relaksacyjna u nas kompletnie nie
      dziala staramy sie małego zmeczyć ( basen, rower, zaj.teatralne , angielski,
      rytmika, kidsplay) Mamy o tyle lepiej że nasz sie az tak nie obija mimo że też
      ciągle biega a ostatnio jest zachwycony jak mu sie kreci w glowie po
      wirowaniu ....Nic nie piszesz jak Twoj synek zasypia - Tygrys jest chowany z
      zegarkiem w reku, w ciagu dnia bywa różnie ale gdy wroci do domu wieczorny
      scenariusz zawsze sie powtarza więc przynajmniej zasypia bez wiekszych
      problemow ( my niestety też....)
      Nasz maly właśnie obchodzil 2 urodziny więc twój post nieco mnie podlamal -
      mimo to mam nadzieje że Tigger po prostu wyrośniewink

    • tygrysek2004 i jeszcze jedno 25.06.06, 02:37
      Zauważyłam że Tygrys uspokaja sie w towarzystwie innych dzieci pod jednym
      jednak warunkiem że nie natrafi na drugiego takiego jak on - wtedy bowiem
      napedzaja sie na wzajem ( przezylam to na jego ulubionych lekcjach H.Doron jak
      namowił kolege do szaleństw to roznieśli cale zajęcia w drobny mak). A jak jest
      u Was? U nas poczatki były trudne - po pierwszych zajeciach teatralnych
      prowadząca je Pani byla w szoku... ale na ostatnich Tygrys dostal nagrode za
      współpracę ! Myślę że Tygrysek podpatrując inne dzieci nabiera pewnej ogłady

      I jeszcze jedno spostrzeżenie, biega tym szybciej im wieksza jest powierzchnia
      na której może sie rozpedzić czyli w pustym pokoju będa szaleć a w niewielkim
      raczej bawić sie samochodami ( doszlam do tego miesiąc temu gdy lecielismy na
      Dominikane 12 godzin ... ku naszemu totalnemu zaskoczeniu Tygrys zachowywal
      sie w miarę poprawnie mając miejsce tuz za kabina pilotów wielkości 1,5x 0,5m )
      Leków Ci w żadnym razie nie polecam ale w ekstremalnych przypadkach jak nasz
      lot zastosowalismy Hydroxyzyne w syropie - troche dziala, na naszego maluszka
      dziala też Vibrucol w czopkach (stosujemy wyjatkowo gdy mały nie może wieczorem
      zasnąć), po luminalu mieliśmy reakcje paradoksalna ( dałam o 4 rano na
      Dominikanie bo myślalam że mały pośpi i łatwiej przestawi sie na zmiane czasu -
      chwile potem juz żalowaliśmy tak sie rozkrecił), w zwiazku z przerażającą
      perspektywa lotu konsultowalam się ze znajomymi ( jestem z zawodu lekarzem ale
      nie mam kontaktu z pediatrią) padały propozycje poza w/w difergan, relanium,
      dormicum - ten ostatni chyba balabym sie zastosować

      Pozdrawiam cieplutko i lece pospać
    • lahesis Re: Żywe dziecko-jak nie zwaryjować, jak sobie ra 26.06.06, 11:24
      Skąd ja to znam...? Mój synek też pierwsze kroki postawił w 9-tym miesiącu.
      UFFF a teraz ... ledwo za nim nadążam. Staram sie go wymeczać na spacerach
      (niestety sama też padam na twarz po takim "wyjściu"). Też czekam na pomysły
      jak zmęczyć dziecko i samej mieć energię na cos innego niz bieganie po
      górkach...

      pozdrawiam
      • lahesis Re: Żywe dziecko-jak nie zwaryjować, jak sobie ra 26.06.06, 11:27
        ...mój ma narazie 14 miesięcy... Ale kontuzji miał juz więcej niż jego starsi,
        spokojniejsi koledzy...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka