Dodaj do ulubionych

mama-psycholog chętnie pomoże...

    • lahesis Re: mama-psycholog chętnie pomoże... 16.10.06, 13:22
      Uzbroiłam się w cierpliwość i ... juz zauważyłam pierwsze efekty.
      Mój synek już sam otwiera buzie do mycia ząbków i daje sobie trochę pojeźdździć
      (celowo użyłam tego słowa, bo faktycznie musze sie śpieszyć) szczoteteczką...
      On w tym czasie stojąc na toalecie pochyla się nad zlewem i bawi korkiem
      zatykając i otwierajac odpływ. Ale to nie wielka cena za czyte ząbki, prawda?


      Mam kolejne pytanie jak w "pokojowy" sposób oduczyć synka jedzenia przy
      reklamach? Jak go zabawiam lub/i ogląda reklamy potrafizjeść ogromne ilości.
      Czasem udaje mi się nakarmić go bez niczego i też jest dobrze, ale zjada mniej.

      pozdrawiam i z góry dziękuję za pomoc
    • malma6 Re: mama-psycholog chętnie pomoże... 17.10.06, 08:44
      Mam osmiomiesięcznego syna od jakiegos tygodnia wstaje w nocy i przez 1,5
      godziny płacze nie pomaga lulanie. Wcześniej ząbkował, gorączkował i byc może
      troche go rozpieścicliśmy ale trudno jak jest chory nie robić tego. Teraz to
      wykorzystuje na swój sposób.Zaczyna tez to stosowac w dziń. Pewnie zwraca uwage
      w ten sposób na siebie. Krzyczy jakby go ze skóry obdzierali. Da się to jakoś
      wyeliminować?
      • elfik252 Re: mama-psycholog chętnie pomoże... 17.10.06, 11:34
        Mam synka 21 miesięcznego. O d pół roku z dwoma przerwami uderza głową w
        podłogę jak mu się czegoś zabroni, Na początku były to lekkie uderzenia na
        które nie zwracałam uwagi, wychodziłam z pokoju. W tej chwili doszło do tego,
        że mój syn uderza mocno głową robiąc sobie guzy, które zmieniają kolorki.
        Uderza w ścianę w łóżeczko, prawie z byle powodu: bo coś gdzieś mu wpadnie, nie
        potrafi czegoś jeszcze zrobić itd. Tak się wyładowuje, tylko że teraz to ja się
        boję że sobie krzywdę zrobi. Teraz zmieniłam taktykę i staram się jak
        najszybciej zapobiec uderzeniom, ale nie zawsze od razu mogę (mam jeszcze
        córeczkę 3,5 roku). Próbowałam karać, dałam klapsa, przytulałam , pokazywałam
        inny sposób wyładowania. Nie ma już pomysłów. Proszę o fachową pomoc. Jestem w
        kropce, próbowałam różnie. Zdaje sobie sprawę, że on w ten sposób chce zwrócić
        na siebie uwagę, ale jak mu pomóc. Próbowałam również biegania za nim z
        poduszką (pomysł „super niani”wink. Dodam że synek jest w domu z nianią. Pozdrawiam
        • anita258 Re: mama-psycholog chętnie pomoże... 20.10.06, 14:47
          ponawiam prozbe o od odpoweidz.
          • anna_lidia Re: mama-psycholog chętnie pomoże... 22.10.06, 15:54
            Witajcie wszyscy! BARDZO serdecznie przepraszam za milczenie. Zachorowała moja
            córka i przez kilka dni wypadłam z normalnego funkcjonowania. Teraz pierwszy
            raz sprawdziłam komputer i przeraziłam się tym, co rozpętałam wink. Samych
            nowych maili jest kilkadziesiąt, więc sami rozumiecie, że chwilę mi zajmie
            nadrobiennie zaległości. Postaram się na bieżąco odpisywać na forum, odpowiedź
            na maila może jednak potrwać kilka dni.
            Bardzo jestem wdzięczna za każdą Waszą reakcję na moje odpowiedzi - wtedy wiem,
            że to co robię ma dla kogoś sens. Bardzo Wam dziękuję za zaufanie. Jeszcze raz
            przepraszam i przystępuję do odpisywania. Pozdrowienia!!!
            • anita258 Re: mama-psycholog chętnie pomoże... 23.10.06, 18:31
              dziekuje za odpowiedz .moje zapytanie do pani drugie zapytanie do pani zle
              wpisałam do jako odpowiedz od pani.zamiast wpisac pod mama -psycholog chetnie
              pomoze wpisało jako odpowiedz
            • opuncjafigowa Re: mama-psycholog chętnie pomoże... 30.10.06, 09:48
            • opuncjafigowa Prosze o odpowiedź!!! do anna_lidia 30.10.06, 09:50
              Bardzo prosze o odpowiedź na mój post wyżej Będę wdzięczna za każdą sugestię,
              zwłaszczą, ze do psychologa idziemy dopiero pod koniec listopada.
            • julita.kaminska Re: mama-psycholog chętnie pomoże... 02.11.06, 13:07
              Mam ogromną prośbę , zauważyłam u swojej 5.5 letniej córeczki dziwne
              zjawisko : jak tylko głośniej jej zwrócę uwagę, że coś źle zrobiła to mała
              ucieka , wchodzi pod stół i nie chce wyjść .Jak babcia, czy tata też głośniej
              jej zwrócą uwagę ,że coś źle zrobiła to mała tak samo , biegnie do innego
              pokoju ,wchodzi pod stół i siedzi pod nim , nie chce wyjść , mówiąc że ja ,albo
              babcia ,albo tata skrzyczeli ją. Czy to jest normalne? Wiem ,że coś robie źle,
              że nie powinno się krzyczeć na dziecko. Nie chce aby mała przez moje zachowanie
              nabawiła się nerwicy lub kompleksów.. Jak postępować? .Próbuje jak mała coś
              rozleje mówić nic się nie stało, potrzebna jest ścierka , i trzeba zetrzeć
              rozlana wodę .Oczywiście ścieramy obie .Ale z takim zachowaniem wchodzeniem pod
              stół – jak postępować- proszę poradż ,gdzie robie błąd, i jak postępować dobrze-
              pozdrawiam i czekam na radę –Julita Witczak

          • anna_lidia Re: Przeprosiny i wyjaśnienie... 22.10.06, 15:56
            • anna_lidia Re: ...dla wszystkich dwa posty wyżej 22.10.06, 16:00
              jakoś źle mi się wkleja, chyba odwykłam wink.
          • anna_lidia Re: do anita258 23.10.06, 17:15
            Witam!
            Przepraszam za zwłokę w odpowiedzi. Pisała Pani o pierszym dniu w żłobku,
            pewnie od tamtego czasu sporo się już zmieniło. Rozumiem, że problemem jest
            przestrzeganie zasad przez Kubusia (nie uciekamy na spacerze, nie bijemy dzieci
            itp.). Niektórym dzieciom trudniej się dostooswać, niż innym. W takim wypadku
            polecałabym ograniczenie ilości zasad przy jednoczesnym konsekwentnym ich
            przestrzeganiu, tzn. np: uciekanie - przy każdej ulicy powtarzać synowi, że nie
            wolno NIGDY oddalać się od mamy tam, gdzie jeżdżą samochody. Tłumaczyć, jakie
            to niebezpieczne. Złożyć na niego część odpowiedzailności - niech sam próbuje
            zgadywać, gdzie trzreba się trzymać mamy. Jeśli nie przrestrzega zasady -
            bezwzględnie stooswać ustalone wcześniej sankcje np. "dalej jedziesz w
            wózku /idziesz cały czas za rękę/ aż do samego placu zabaw". KONSEKWENTNIE, z
            tłumaczeniem sensu zasady. Pozwolić za to na bieganie wszedzie tam, gdzie nie
            grozi to wpadnięciem na ulicę czy inne niebezpieczne miejsce - na podwórku, w
            parku raczej da radę Pani go dogonić. Podobnie z innymi problemami; ściśle
            określona, wytłumaczona i knsekwentnie pzestrzegana zasada, ale nie mnóswo
            zakazów inakazów, w których dziecko się gubi. Jeśli jest jeszcze coś w czym
            mogłabym pomóc, proszę pisać. Pozdrawiam.

            Witam.Jestem mamą 2 letniego Kbusia.Moje dziecko jest tzw.Zywym srebrem.Od
            dzisiaj poszedł do żłbka no i sie zaczęło.Sa oczywiście plusy i minusy.Plusem
            jest to że za mna niepłakał,jadł,spał{ale pani musiała go głaskać aż zasnął ,ale
            zasnąl],śmial sie,mówi do pani ciocia , siadał na nocniku [w domu jest cudem
            jesi usiadzie].A teraz minusy otórz bije dzieci -gdzie nigdy mu sie niezdarzyło
            na podwórku , zabiera zabawki -tez mu sie to niezdarzyło,no i jak wyszli na dwór
            to im uciekał [tern jest ogrodzony]ale panie za nim niebiegłąy tylko obserwowały
            i wrócił-nasze spacery wygladaja raczej jak pościg bo on mi ucieka.Panie w
            żłobku stwierzdiły że są widoczne problemy wychowawcze wiem że niejestem ideałem
            ale co mam zrobić.A najlepsze jest to że jak jestem z nim naplacu zabaw to widze
            że dzieci tez zabieraja zabawki i sie podskubjują.No i wydaje mi się że żłobek
            jest odpoweidnim miejscem na społeczny rozwój dziecka a panie też powinny nawet
            stosowac stanie w kącie np.za i tłumaczyć.I jeszcze jedno pytanie jak reagować
            na histerie dziecka i na to jeśli jest agresywne no ijak mam sobie poradzić z
            ucieczkami na spacerach .Bardzo prosze o pomoc.

            • anita258 Re: do anita258 23.10.06, 18:26
              ziekuje ża odpowiedz moze niezmieniło sie duzo ale za to dzisiaj moje dziecko
              poszczypał i pogrzło panią w złobku .Niepowiedziała mi dlaczego wogóle
              niechciała ze mna rozmawiać ,tylko powiedziała że szkoda mówić i że straciła do
              niego cierpliwosc.boje sie ze go wkoncu wyrzuca.z góry dziekuje za odpowiedz
        • anna_lidia Re: do elfik252 24.10.06, 20:28
          Witaj.Tak jak piszesz, może to być sposób synka na poradzenie sobie z
          frustracją. Takie zachowanie zdarza się dzieciom w jego wieku (i starszym)i
          dopóki poza tym wygląda na zdrowego i zadowolonego - nie powinno być wielkim
          problemem.Jeśli jednak nabija sobie guzy, trzeba mu trochę pomóc. Dobrze byłoby
          nie dawać mu odczuć, że jakoś bardzo zajmuje Was ten problem - dzieci
          powtarzają to, co zajmuje uwagę rodziców. Spróbuj pomóc mu rozładować stres
          zamim zacznie się uderzać - nazwij problem, zainteresuj nową zabawą, zapewnij
          bezpieczne sposoby wyładowania - może rzucanie poduszką, albo zabawka -
          wbijanka...Zabezpiecz łóżeczko wysokim ochraniaczem, odsuń od ściany...Słowem -
          postaraj się zminimalizować częstość i "urazowość" uderzeń, jednocześnie nie
          dając mu odczuć, że bardzo się tym zajmujesz. Pozdrawiam.
    • agusia99 Re: mama-psycholog chętnie pomoże... 23.10.06, 01:11
      Witaj mamo-psycholożko!
      Mamy dwóch kochanych chłopców: Mateuszka i Jasia, którzy jak każde chłopaki biją
      się ale też i godzą. Umieją razem bawić się, co mnie bardzo cieszy.
      Chciałabym się dowiedzieć jak mam postąpić z moim prawie 5 letnim synem, który
      jakieś 3 tygodnie temu przyniósł z przedszkola "brzydkie słowa". Powtarza je
      przy byle okazji: kiedy czegoś chce, a nie może dostać, kiedy pokłóci się z
      młodszym bratem (2 latkiem), kiedy sam się bawi i ma dobry humor, kiedy tylko
      przyjdzie mu ochota. Stosowałam już kilka metod, ale niestety nie podziałały.
      Były to ignorancja, mówienie, że u nas tak się nie mówi, potem powiesiłam kartkę
      na drzwiach: "W naszym domu nie mówimy brzydkich słów", potem chciałam go wziąć
      na "ambicję" i przekonywałam, że jest mądrym chłopcem, który potrafi zastąpić
      brzydkie słowa ładnymi. Wymyślaliśmy konkrety. Potem zaczęłam stosować kary:
      "karne krzesełko" znane z programu "Superniania" wreszcie moje emocje wzięły
      górę i dałam mu klapa. Wiem, że tak nie powinnam była zrobić. Ale nie mam już
      innych pomysłów. A może przeczekać, tylko, że już nie mam cierpliwości. Sama też
      czuję się nie najlepiej - jestem w 7 mies. ciąży i jest mi coraz ciężej, muszę
      często odpoczywać i wiem też, że nie powinnam denerwować się... Mąż dzisiaj
      zaczął stosować pasek. Sama byłam w dzieciństwie bita i wiem, że nie tędy droga.
      Trzymaj się i jak możesz, to odpisz na: agusia@pro.wp.pl
      Aga
      Doradź mi proszę, co powinnam robić.
      • anna_lidia Re: do agusia99 23.10.06, 16:30
        Witaj!
        Zastosowałaś chyba wszystkie "poradnikowe" sposoby. Jeśli wszystko zawiodło ja
        zrobiłabym jedno: PRZECZEKAŁA. Stale zajmując się problemem przeklinania synka,
        nawet w negujący sposób, po prostu je wzmacniacie. Syn w ten sposób może
        wyrażać swój bunt, testować granice oraz - co w Waszej sytuacji może być dość
        prawdopodobne - zabiegać o Wasze zainteresowanie. Rozumiem, że trudno Wam
        tolerować takie jego zachowanie, ale dzieciom w pewnym wieku to się zdarza i
        nie jest to nic niepokojącego. W prawidłowej domowej atmosferze po prostu
        przemija. Tak że doradzałabym spokój (nie bijcie!!!), jaasne wyłożenie
        zasad: "nie przeklinamy. To obraża. Jeśli chcesz być przeze mnie usłyszany,
        zwracaj się do mnie kulturalnie, w przeciwnym wypadku Cię nie usłyszę". Poza
        tym nie zauważać, nie komentować, puszczać mimo uszu. Jest duża szansa, że
        występy pozbawione zainteresowania szybko go znudzą. Dodatkowo zachęcam do
        okazywania mu uwagi i czułości zawsze a zwłaszcza wtedy gdy zachowuje się
        poprawnie. Życzę powodzenia. Napisz, jak rozwija się sytuacja. Pozdrawiam.
    • beatatu Re: mama-psycholog chętnie pomoże... 23.10.06, 08:28
      Witam serdecznie. Mam następujący "problem".
      Wróciłam do pracy jak moja córka miała 1 rok i 4 m-ce, było to półtora m-ca
      temu. Córka zawsze była bardzo zżyta ze mną, zanim wróciłam do pracy, właściwie
      tylko ja się nią opiekowałam, ale teraz po powrocie do pracy zauważyłam, że coś
      dziwnego się z nią dzieje. Jak mnie nie ma w domu jest po prostu jak anioł,
      spokojna, grzeczna, słucha się, aż dziwna. Natomiast jak ja wróce do domu robi
      się marudna, ciągle chce do mnie na ręce (choć nigdy nie chciała), sama nie wie
      co chce, grymasi i ciągle chce się przytulać. Wiem, że napewno za mną tęskni,
      ale sytuacja z dnia na dzień wg mnie się pogarsza. Nie wiem czy powinnam
      próbować ją ignorować czy robić to czego ona ode mnie oczekuje np.przytulać???
      Będę bardzo wdzięczna za radę.
      Dziękuję
      • anna_lidia Re: beatatu 23.10.06, 16:48
        Witaj! To, co opisujesz, zdarza się bardzo często. Dziecko z opiekunką czuje
        się mniej bezpieczne niż z mamą i dlatego nie może "pozwolić" sobie na napady
        złości. Traktuj to jako znak, że to z Tobą czuje się bezpieczna i kochana.
        Przede wszystkim jednak Mała "nadrabia" czas Twojej nieobecności, domaga się
        uwagi, czułości i zapewnienia, że mimo pozostawiania jej w domu nadal tak samo
        ją kochasz. Tak więc przytulaj, spędzaj z nią jak najwięcej czasu (oczywiście
        nie oznacza to postawienia na głowie planu dnia i zaniechania zasad, jakie
        obowiązują w Waszym domu). stopniowo córeczka poczuje się pewniej i będzie
        mniej grymasić, choć raczej jeszcze długo może w taki sposób "odreagowywać"
        zostawanie z opiekunką, nawet ulubioną. Przytulajcie się i czulcie - dziecko
        rośnie niewiarygodnie szybko i już bardzo niedługo będziecie tęsknie wspominać
        ten czas.
      • anita258 Re: mama-psycholog chętnie pomoże... 23.10.06, 17:01
        Inne zapytania były wcześniej i jeszcze nie otrzymały odpowiedzi , bardzo
        prosze o odpowiedz
        • anna_lidia Re: do anita258 23.10.06, 17:21
          Czy mogę prosić o maila z wszystkimi pytaniami? Pozdrawiam.
    • azada ponawiam prośbę o pomoc 23.10.06, 21:39
      Kilerka. Taką ksywę ma moja córeczka (3 latka). Obecnie drugi tydzień chodzi do
      przedszkola i bije dzieci. Nie są to zwykłe popychanki. wczoraj "przydzwoniła"
      dziecku z tzw. "główki". Pani w przedszkolu krzyknęła na nią,Zosia zrozumiała,
      że źle zrobiła. Niemniej jednak zdarza jej się bić, pani na nią krzyczy, Zosia
      nie lubi chodzić do przedszkola i robi się koło zamknięte. Wierze paniom
      przedszkolankom dziwi mnie jednak fakt, że w domu aż takie brutalne zachowania
      się nie zdarzają. Zosia ma młodzszego braciszka (4 miesiące)jeśli już zdarzy się
      jej doprowadzić go do płaczu to tylko dlatego że go "troszkę" mocniej przytuli.
      Tłumaczę jej wtedy że musi to robić delikatniej bo braciszek jest jeszcze
      malutki. Ale kiedy Zosia jest w przedszkolu to nie mam okazji zareagować
      bezpośrednio po fakcie bicia. Co mam zrobić, dlaczego tak się dzieje, czy
      powinniśmy udać się do psychologa, czy Zosia w ten sposób odreagowuje coś czego
      nie wolno jej robić w domu, czy w taki sposób przystosowuje się do życia w
      przedszkolu, w nowej społeczności?
      Zaznaczę jeszcze że Zosia chodziła również do żłobka, nie powiem że była
      aniołkiem, zdarzyło się jej uderzyć inne dziecko, ale były to bardzo sporadyczne
      przypadki i nie tak brutalne.
      Pozdrawiam i proszę o pomoc.
      Mama Ania
    • opuncjafigowa Re: mama-psycholog chętnie pomoże... 24.10.06, 13:03
      Bardzo prosze o pomoc, sugestię...Mój problem opisałm tutaj:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=40028&w=50646055
      Niestey od poniedziłku siedzimy w domku, ponieważ Synek ma katar i troszkę
      pokasłuje (osłuchowo czysto), jednak wolę go przyetrzymać w domu. I problem
      polega na tym, zeby go przygotowac jak najlepiej do kolejnego wyjścia, jak ma
      rozmaweiać, ajk przekonać, aby obyło sie bez spazmów. Niby mówi mi że będzie
      się bawił tym czy tamtym, a potem przychodzi i mówi, ze sie boi, bo nie będę z
      nim...

      Prosze o pomoc.
    • aldi70 Re: mama-psycholog chętnie pomoże... 24.10.06, 16:02
      Mój maly synek nie che zostawac z nikim innym tylko ze mna, nawet na zakupach
      nie chce siedzec u taty na rekach tylko krzyczy za mna, ja uz nie mam sily go
      nosic, i chcialabym miec troszke czasu dla siebie. maz chetnie bawilby sie z
      dzieckiem, ale nie moze bo on placze wciaz za mna.Co robic?
      • pepito Re: sposób odpowiadania - dajcie znać 24.10.06, 20:10
        Mam pytanie - czy taki sposób odpowiadania, że doklejam swój wpis do postu-
        pytania jest dla Was czytelny? Wiem, że odpowiadam czasem po kilku dniach, i
        rozumiem, że wtedy trzeba się trochę naszukać niestety. Czy łatwiej byłoby,
        gdybym po prostu dopisywała się na końcu wątku, podając nicki? A najchętniej -
        napiszcie cokolwiek w ramach odzewu, będę wiedziała, że znalezione i
        przeczytane i sie nie zastanawiała winkPozdrawiam.
        • anna_lidia Re: pepito - to nie mój nick 24.10.06, 20:13
          ...ale poza tym wszystko się zgadza. Przepraszam.
    • gojdek1 Re: mama-psycholog chętnie pomoże... 27.10.06, 13:39
      --------------------------------------------------------------------------------
      Dzień dobry. Mój brzdąc od prawie miesiąca ma problemy z zasypianiem w ciągu
      dnia i
      wieczorem. Wcześniej nie było problemu po kąpielu szedł od łóżeczka , pił
      mleczko i zasypiał.Teraz nie chce wejść do łóżeczka, boi się . Mleko bije w z
      nami ,zasypia później w naszym towarzystwie. W ciągu dnia jest bardzo
      aktywny, bawi sie , biega po dworze.
      Bardzo proszę o rady. Zastanawiam sie nad uczeniem go samodzielnego
      zasypiania od nowa poprzez przetrzymywanie.Nie jestem tego pewna ,mam
      wątpliwości czy jednak nie przeczekać tego okresu, może cos sie zmieni. Nie
      wiem co robić, chce aby mój synek umiał zasypiać sam i nie chce mu wyrządzić
      krzywdy. . Gojdek- mama Tomusiasmile e-mail: gojdek1@NOSPAM.gazeta.pl,gosia-w@wp.pl
      Pozdrawiawm
      • anna_lidia Re:do gojdek1 i pytających o problem z zasypianiem 29.10.06, 16:55
        Witam! Niewiele mogę tu zaproponować. Nie znam żadnych szczegółów, nawet wieku
        dziecka. Jest b. wiele teorii nt usypiania dzieci, ale wszystko zależy od
        konkretnego dziecka i przekonań rodziców.
        W ogóle problemy i wątpliwości związane z zasypianiem ciągle pojawiają się na
        tym i innych forach. Nie bez powodu - jest to jeden z naistotniejszych i
        najczęstszych rodzicielskich problemów. W doodatku jest to sytuacja zwykle
        powiązana z dużym ładunkiem rodzicielskich emocji - dochodzi zmęczenie po
        długim dniu, pragnienie chwili dla siebie, niecierpliwość, dziecko zmęczone też
        jest w nienajlepszej formie itp. Sytuacja może się zmieniać, to co skutkowało
        jeszcze wczoraj, dziś może już zupełnie nie działać. Pojawiają się ogólne
        wątpliwości dotyczące wychowania, myślenie, na ile nasze ppostępowanie wpływa
        na aktualne kłopoty...
        Ale naprawdę - nie ma na to jednej cudownej rady, nie da się jej też moim
        zdaniem udzielać "na odległość" bo bardzo to zależy od chrakteru dziecka (np.
        wypłakiwanie działa u niektóre dzieci doskonale, podczas gdy dla innych może to
        być przeżycie traumatyczne niemal), sposobu wychowywania, poglądów rodziców
        (jeśli nie jest się naprawdę przekonanym do stosowania jakiejś zasady, szanse
        powodzenia są znacznie mniejsze), aktualnej sytuacji życiowej czy bodaj
        mieszkaniowej... Słowem - nie mogę w takich wypadkach zaproponować nic innego,
        jak tylko poczytanie o różnych sposobach radzenia sobie z tym problemem (na
        początek można poszperać tutaj, na e-dziecku), dokonanie wyboru tego, który w
        naszej sytuacji wydaje się najlepeij rokować i konsekwentne wprowadzanie go w
        życie. Jedynym ogólnym sprawdzonym sposobem jest wyciszanie dziecka, stopnoiwe,
        bez pośpiechu spędzanie np. ostatniej godz przed snem, a także zawsze i w tej
        samej kolejności stosowane rytuały związane z póściem spać.
        Wiem, że Ty i inni forumowicze nie takiej odpowiedzi oczekują, ale byłabym
        nieuczciwa sugerując, że posiadłam jakiś uniwersalny i genialny patent na
        usypianie wszystkich dzieci. Pozdrawiam.
    • melka_x anonimowo? 27.10.06, 17:45
      To nie jest złośliwość, ale jeśli udzielasz rad jako ekspert, nie zwyczajna
      foremka, to powinnaś się przedstawić. Ładnie byłoby też gdybyś powiedziała
      kilka słów o sobie, jaką uczelnię skończyłaś, w czym się specjalizujesz, jakie
      masz doświadczenie. Tak jak lekarze nie udzielają rad anonimowo, tak nie
      powinni robić tego psychologowie, bez urazy.
      • anna_lidia Re: do melka_x 29.10.06, 18:05
        Melko! Kiedy ja naprawdę czuję się "zwyczajną foremką" /choć początkującą/ a
        nie ekspertem! Wiele razy zresztą zastrzegałam się, że nie są to "diagnozy i
        porady psychologiczne" bo to niemożliwe bez pełniejszej wiedzy. Nie wypowiadam
        się też w przypadkach szerszych problemów, dysfuncji w rodzinie itp, najwyżej
        sugeruję skonsultowanie się /osobiste!/ze specjalistą, a tylko w przypadku
        drobnych, codziennych wątpliwości, w stylistyce niewiele odbiegającej od "mama -
        mamie". Wszystko poza tym byłoby oczywiście nieetyczne.
        Jeśli chodzi o przedstawienie się, to jednak internet nie wydaje mi się dobrym
        miejscem na publikowanie danych osobowych, nawet na tak miłym forum. Studia
        psychologiczne /ze szczególnym zainteresowaniem psychologią wychowawczą,
        rozwojową itp/skończyłam na Uniwersytecie Warszawskim, lat już temu z osiem,
        konfrontując potem wiedzę teoretyczną z praktycznym postępowaniem wobec dzieci
        cudzych i własnych /mam bowiem badzo udaną dwójkę/. Wyszłam z założenia, że nie
        będę się rozpisywać, bo napisać można wszystko, jak to w internecie, lepiej
        pozwolić forumowiczom ocenić jakość i przydatność praktyczną moich rad. Co
        niniejszym czynią. Pozdrawiam.
    • imiriam agresywny 2-latek 27.10.06, 21:06
      Syn ma niespełna 2 lata (23,5 miesiąca). Z przykrością muszę przyznać, że jest
      agresywny, szczególnie wobec innych dzieci. Nie bardzo wiem co mam robić.
      Przeczytałam w nowym miesięczniku Olivia baby radę, że nie należy mieszać się w
      bójki maluchów dopóki nie poleje się krew, ale mam co do tego wątpliwości.
      Syn nie lubi jak inne dziecko włącza się do jego zabawy, najczęściej wtedy
      ucieka się do rękoczynów. Często jednak bije łopatką, sypie piachem, szczypie,
      czy popycha zupełnie bez powodu, wystarczy, że jakieś dziecko zbliży się do
      niego. Potrafi też krzyczeć kiedy dziecko chce skorzystać np. ze zjeżdżalni, na
      której on się znajduje.
      Po kilku takich akcjach robi się wokół nas pustka. Syn też wyrywa zabawki,
      swoimi niechętnie się dzieli.
      Proszę o radę jak ukrócić te agresywne zachowania? Czy np. sadzać za karę na
      ławce, chodzić na spacery w miejsca mało uczęszczane przez dzieci?
      W 2 połowie sierpnia urodziłam drugiego syna, starszym opiekowałam się,
      wychodziłam z nim na spacery praktycznie do dnia porodu i nie mieliśmy tego
      typu problemów (początkowo nie miał żadnych zastrzeżeń, aby inne dzieci brały
      jego zabawki, często był tym, któremu się zabiera zabawkę). Przez wrzesień i
      część października na spacery wychodziła z nim opiekunka, ale także nie
      zgłaszała żadnych problemów.
      Rozważamy z mężem wysłanie synka do przedszkola na 2-3 dni w tygodniu, ale boję
      się jak będzie się tam zachowywał.
      • imiriam Anna_Lidia Czy mogę liczyć na odpowiedź? 30.10.06, 21:35
    • hanka2501 Re: mama-psycholog chętnie pomoże... 27.10.06, 21:51
      Witam. Moja 3,5 miesięczna córeczka nie potrafi sama zasypiać. Trzeba ją nosić
      na rękach i kołysać. Jest to pewnie efekt kolek i tak się nauczyła. Teraz
      zaczęłam "walkę" o to aby ją nauczyć zasypiania samodzielnie. Wyciszam ją
      szeptając do uszka a jak widzę, że trze oczka to kładę ją do łózeczka. Ona
      zaczyna przeraźliwie płakać wtedy wchodzę do pokoiku zapalam lampkę i mówię: "
      Kochanie, teraz jest pora snu i Liwunia będzie spała. Do zobaczenia rano"
      całuję w czółko i dodaję: " dobrej nocki i kolorowych snów". Jak się uspokaja
      gaszę lampkę i wychodzę i jak zaczyna płakać znowu to przychodzę po 2-3
      minutach. Zaczynam cały schemat od początku czyli: zapalanie lampki, mówienie
      dokładnie tych samych słów z przerywnikiem na buziaka w czółko. Czasem jak
      mocno płaczę to biorę na ręce aby się uspokoiła ale staram się tego nie
      nadużywać. Zauważyłam, że Liwka za którymś razem jak wychodzę już nie zaczyna
      płakać i powoli zasypia sama. Zastanawiam się jednak czy to wynik zmęczenia
      płaczem (jest przeraźliwy) czy powoli się uczy tego zasypiania?? Chciałam się
      też dowiedzieć czy to nie jest znęcanie się nad dzieckiem i czy to wogóle
      przyniesie efekt jak będę konsekwentna? Moja mama mówi, że nie powinnam
      pozwolić jej płakać. Czuję się wtedy jak zła matka ale przecież ja to robie dla
      jej dobra bo ona się strasznie męczy nie mogać zasnąc jak jest śpiąca. Proszę o
      radę, czy to na szanse powodzenia???
    • brydzia.w Re: mama-psycholog chętnie pomoże... 27.10.06, 23:48
      dzień dobry
      Jestem mamą 2.5 letniego Igora i mam kilka pytan dotyczących jego zachowania.

      1. największszym problemem są potrzeby fizjologiczne ( kupka). Od kilku miesięcy
      załatwia się (siusiu)do sedesu, natomiast kupki nie robi przez 4-5 dni.
      Dwukrotnie byliśmy u pediatry, która stwierdziła że jest to zabużenie na tle
      psychicznym. Wstrzymuje do ostateczności robienie kupki. Dodam że nigdy nie
      został zganiony za to , że załatwił się np. w majteczki, dlatego dziwi mnie
      jego zahamowanie. Zauważyłam że po zrobieniu kupki w pieluchę( zakładam mu ją,
      gdyż tylko tak chce się załtwić) chce,wręcz panicznie, aby natchmiast mu ją zdjąć.

      2. od niedawna wpada w złoś połączoną z agresją. Najgorsze zdarzenie miało
      miejsce ostatniej nocy, kiedy przebudził się i zaczą histerycznie płakać. Płacz
      z czasem przerodził się w złość i agresję skierowaną do mnie i mojego męża.
      Uspokajanie ,próba przytulenia, tłumaczenie nie przynosiły oczekiwanych
      rezultatów, wręcz odrotnie- krzyczał, wyganiał nas, bił, gryzł poduszke).całe
      zdażenie trawło ok 20 min, po czym synek usnął. Zdaża się, że w ciągu dnia
      podobne sytłację mają miejsce, tylko z mniejszym nasileniem.

      3. synek ma skłonności do płaskostopia ( potwierdzoe przez lekarza) powinien
      nosic specjalne kapcie ortopedyczne, ale w zaden sposób nie możemy go do tego
      namówić. ( całe lato chodził w domu boso ).

      Z góry dziękuję za udzielenie porad i wskazówek dot. nurtujacych mnie problemów.


      • anna_lidia Re: do brydzia.w 29.10.06, 18:45
        Witam!
        Jeśli lekarz wykluczył przyczyny somatyczne, to rzeczywiście można podejrzewać,
        że w którymś momencie w trakcie treningu czystości syn nabawił się jakichś
        urazów z tym związanych /może jakieś argumenty typu "kupka jest wstrętna,
        śmierdzi itp. może niepokoi go fakt spłukiwania kupki w sedesie? może dłuższe
        niż do siusiania posiedzenia na sedesie są dla niego niewygodne? warto
        pomyśleć,co by to mogło być i postarać się o naprawienie sutyacji/.
        Kolejna sprawa:czy zauważa też PAni objawy zaparcia, bolesności przy oddawaniu
        stolca? To może być wtórna przyczyna wstrzymywania się przez Igora i ten
        problem należałoby przedyskutować z pediatrą, aby na jakiś czas przreciwdziałać
        zaparciom farmakologicznie, tak, aby Igor przekonał się, że wypróżnienie nie
        musi łączyć się z bólem.
        Jeśli nie doszło jeszcze do takiego etapu, doradzałabym
        strategię "odczarowania" problemu - spokojnie, bez koncentrowania się na tych
        zagadnieniach. Niech robi kupkę kiedy chce i jak chce, z pełną akceptacją.
        Spokój połączony z odpowiednią dietą /soki, błonnik itp/ często naprawia takie
        sytuacje. Może to także być fizjologiczny rytm Igora, w końcu każdy organizm
        jest inny. A może ostatni coś zmieniło się w życiu Igora, co tłumaczyć mogłoby
        zarówno nasilenie złości/jakkolwiek takie zachowania zdażają się w jego wieku/
        jak i problemy z wypróżnianiem.
        Jak Pani widzi, mogę tylko stawiać hipotezy, może któraś z nich okaże się
        trafiona. Pozdrawiam.
    • opuncjafigowa Prosże o odpowiedź!!!___Do anna_lidia__ 30.10.06, 09:52
      Bardzo prosze o odpowiedź na mój post wyżej Będę wdzięczna za każdą sugestię,
      zwłaszczą, ze do psychologa idziemy dopiero pod koniec listopada.
    • jomich Re: mama-psycholog chętnie pomoże... 30.10.06, 10:23
      Ja takze b prosze o radę i pomoc
      Gabrysia zawsze miała problemy ze snem.Wiele nas kosztowało nauczyć ją
      zasypiać i przesypiać noc. Od jakiś 3 miesięcy było idealnie.W południe bez
      częstych protestów i zabiegow szła spać w swoim łóżeczku i po 1-1,5 godziny
      wstawała. Spanie nocne po rytuale kąpieli, picia mleczka, kołysance i
      buziaku. Zasypiała sama o 20-20:30 i wstawała około 7 w swoim łóżeczku.
      czasami w nocy trzeba było interweniować.Tak sie cieszylismy bo wczesniej
      mielismy z nia koszmar jesli chodzi o spanie
      W ten weekend dziecko się całkowicie przestawiło. W południe nie mogłam jej
      uspać, Nie chciała się zupełnie położyc w łóżeczku, straszna histerie darcie
      się. Zasnęła mi na rękach ale próba odłozenia to samo.W sobotę wieczorem to
      samo. darła się tak jakby nie wiem co się działo. W końcu padła ale po 3
      godzinach powtórka. Nie wytrzymalam i wzięłam ją dosiebie 1 raz od kilku
      miesięcy.Wczoraj w dzień znowu to samo i wieczorem podobnie. W koncu zasnela
      w łóżeczku ale po 2 godzinnej histerii.
      De facto od 2 dni nie śpi w dzień.Ma 16 miesięcy
      I tak sobie myślę, czy możliwe ze sie przestawia na niespanie w dzień?
      A moze to jakis bunt i testuje nas czy sie zlamiemy?
      Chora jakos szczególnie nie jest.A moze sie czegos boi?
      Wazne ze mego meza w ten weekend nie było, on przewaznie ją usypia na noc.
      Moze wyczula ze mąż nie wróci do domu na weekend.
      Ale wczoraj usypial mąż i to samo.
      O co chodzi?
      Do wieku 8 miesiecy noce i usypianie byly koszmarem.Neurolog sugerowal porade u
      psychologa. Dziecko spalo okolo 9 godzin Stosowalismy porady z "Kazde dziecko
      moze nauczyc sie spać", byl jakis efekt, odzwyczaislismy od smoczka, nauczyla
      sie sama zasypiac.
      Mam nadzieje ze klopoty nie wrócily.Aha zdecydowanie lepiej zaczela spac gdy
      nie miala zadnego kontaktu z wlączoną telewizją.

    • grasietoczy Re: mama-psycholog chętnie pomoże... 30.10.06, 13:36
      przemyślcie sobie to pytanie i odpowiedź...

      • anonimowo?
      melka_x 27.10.06, 17:45 + odpowiedz

      To nie jest złośliwość, ale jeśli udzielasz rad jako ekspert, nie zwyczajna
      foremka, to powinnaś się przedstawić. Ładnie byłoby też gdybyś powiedziała
      kilka słów o sobie, jaką uczelnię skończyłaś, w czym się specjalizujesz, jakie
      masz doświadczenie. Tak jak lekarze nie udzielają rad anonimowo, tak nie
      powinni robić tego psychologowie, bez urazy.
      • anna_lidia Re: do grasietoczy 30.10.06, 16:37
        Witaj!
        Kiedy zakładałam to forum, liczyłam się także z pojawieniem się takich jak Twój
        zarzutów, nawet szczerze mówiąc dziwiłam się /i cieszyłam oczywiście/, że tak
        długo same miłe rzeczy...
        Masz prawo do dowolnej oceny moich odpowiedzi, przykro mi, że uważasz je za
        sztampowe, podziwiam, że przeczytałaś cały wątekwink
        Powtórzę się, ale w sytuacji forumowej mogę tylko stawiać hipotezy, dość
        ogólne, w nadziei, że może któraś pomoże pytającemu w lepszym sformułowaniu
        problemu, poszukiwaniu odpowiedzi, czy bodaj spojrzeniu z boku na sytuację, w
        którą jest emocjonalnie zaangażowany. Nia więcej - bo łatwo jest zaszkodzić.
        Forum to nie terapia.
        Nie podaję się za psychologa, jestem nim rzeczywiście /mamą zresztą też/, nie
        zaspokajam niewyżytych ambicji /nie wiem jakich zresztą by/, tylko chcę
        podzielić się tym, co wiem. Nie wiem, czego oczekiwałbyś/łabyś od psychologa w
        takiej sytuacji, żeby uznać go za "prawdziwego" - jeśli autorytatywnych
        stwierdzeń i konkretnych poleceń, z perspektywy półboga, to niestety nie.
        Mam nadzieję że nikomu nie szkodzę, jeśli komuś pomogłam choć odrobinę, to
        bardzo się cieszę - taki był /i jest/ cel tego forum. Pozdrawiam!
    • mamaby Re: mama-psycholog chętnie pomoże... 30.10.06, 15:53
      czy mamaby moze liczyc na pomoc w sprawie opisanej 14.10.2006? bede wdzieczna
      • mamaby Re: mama-psycholog chętnie pomoże... 30.11.06, 22:07
        mysle ze Panai lista problemow przerosla. Ja na odpowiedz juz przestaje
        liczyc - problemy mina zanim doczekamy sie odpowiedzi

        mamaby napisała:

        > czy mamaby moze liczyc na pomoc w sprawie opisanej 14.10.2006? bede wdzieczna
    • hanka2501 Dlaczego odpowiada Pani wybiurczo??? 30.10.06, 16:44
      Osoby, które zadały pytanie po mnie już dostały odpowiedź a ja wciąż czekam i
      prawdę mówiąc pewnie się już nie doczekam. Bardzo ważne było dla mnie to o czym
      pisałam. Pozdrawiam
      • anna_lidia Re: Dlaczego odpowiada Pani wybiurczo??? 30.10.06, 18:05
        Bardzo przepraszam. PAni pytanie "zginęło" mi pośród innych wpisów. Rozumiem,
        że nie chce PAni aby córeczka nabrała złych nawyków w związku z zasypianiem.
        Osobiście jednak uważam, że dziecko 3,5 miesięczne jest jeszcze za małe na tego
        typu trenig, zwłaszcza, jeśli źle go znosi. Taki maluch przede wszystkim
        potrzebuje poczucia bezpieczeństwa. Nie namawiam tym samym do noszenia, ale
        może gdy córeczka leży już w łóżeczku może mogłaby pobyć z niż Pani dłużej,
        pośpiewać kołysanki itp... Dziecko ufne i bezpieczne pewnie będzie miało mniej
        kłopotów z zasypianiem w przyszłości. Wszystko zależy jednak od potrzeb Pani
        córeczki. Jeszcze raz przepraszam i pozdrawiam.
        • hanka2501 Re: Dlaczego odpowiada Pani wybiurczo??? 31.10.06, 09:37
          No właśnie intuicja coś mi tak podpowiadała aby nie trzymać się sztywno
          poradników bo każde dziecko jest inne. Bardzo dziękuję za odpowiedź. Pomogła mi
          Pani. Dziękuję raz jeszcze. Pozdrawiam.
    • grasietoczy Re: mama-psycholog chętnie pomoże... 30.10.06, 16:53
      Przeczysz sama sobie! PODAJESZ SIĘ ZA PSYCHOLOGA!
      Dlaczego teraz napisałaś "nie podaję się za psychologa"?
    • grasietoczy Re: mama-psycholog chętnie pomoże... 30.10.06, 17:11
      Jeśli ktoś potrzebuje porady psychologa dla swojego dziecka i taka forma mu
      wystarczy to tylko pogratulować...
      Ja wolę fachowców, których mogę sprawdzić. Nie dziewię się, że padła propozycja
      abyś się przedstawiła. To nie chodzi o to czy komuś zrobisz krzywdę czy nie.
      Żaden psycholog w ten sposób by nie działał. Jest to niezgodne z etyka tego zawodu.
      Psujesz opinię.
      • anna_lidia Re: do grasietoczy 30.10.06, 17:34
        "Nie podaję się" bo jestem psychologiem. Mam dyplom itp. - jeśli Cię to nie
        przekonuje, trudno. Co do tego, że "żaden psycholog by tak nie działał" zerknij
        choćby na forum forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=40028, czy do
        dowolnego czaspisma poświęconego wychowaniu dzieci. Od razu przepraszam, chodzi
        mi tylko o argument na powyższy zarzut, a nie stawianie się w jednym rzędzie ze
        znakomitymi nieraz psychologami - broń Boże.
        Przykro mi, że budzę Twoje negatywne emocje. Pozdrawiam mimo to.
        • anna_lidia Re: do grasietoczy 30.10.06, 18:11
          anna_lidia napisała:

          > "Nie podaję się" bo jestem psychologiem. Mam dyplom itp. - jeśli Cię to nie
          > przekonuje, trudno. Co do tego, że "żaden psycholog by tak nie działał"
          zerknij
          >
          > choćby na forum forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=40028, czy do
          > dowolnego czaspisma poświęconego wychowaniu dzieci. Od razu przepraszam,
          chodzi
          >
          > mi tylko o argument na powyższy zarzut, a nie stawianie się w jednym rzędzie
          ze
          >
          > znakomitymi nieraz psychologami - broń Boże.
          > Przykro mi, że budzę Twoje negatywne emocje. Pozdrawiam mimo to.
          PS. sprawdziłam, że link, który podałam, nie działa. Chodzi mi o forum
          Psychologia dziecięca w: gazeta>forum>prywatne> dziecko.
          • grasietoczy Re: do grasietoczy 30.10.06, 19:01
            Spodziewałam się, że napiszesz o psychologach z gazet...smile
            Jest jednak mała zasadnicza różnica pomiędzy nimi i Tobą - oni nie są anonimowi.
            Nie porównuj takiej działalności do swojej.
            Nie wzbudzasz moich negatywnych emocji. Wogóle żadnych emocji. Byłoby śmieszne
            gdyby ktoś mi nieznany je wzbudzał. (chyba poszłabym wówczas do psychologa wink)
    • grasietoczy Re: mama-psycholog chętnie pomoże... 30.10.06, 19:12
      Jeszcze dodam, że nie twierdzę, czy masz dyplom z psychologii (co dodam dla
      zainteresowanych nie jest jednoznaczne z byciem psychologiem), czy go nie masz.
      Twierdzę, że działasz nieetycznie i niezgodnie z duchem tego zawodu, bo działasz
      anonimowo.
      • marzec7 Re: mama-psycholog chętnie pomoże... 30.10.06, 20:41
        Ja również jestem psychologiem. Chciałam się wypowiedzieć w kwestii etycznej
        strony porad psychologicznych przez Internet. Na zajęciach z etyki zawodowej na
        V roku psychologii, prowadząca wyraźnie powiedziała, że można udzielać porad
        psychologicznych przez Intenet. Jest to całkowicie zgodne z etyką zawodową
        psychologa. Wymaga to jedynie zastrzeżenia, że porady te mają jedynie charakter
        orientacyjny i nie zastępują kontaktu osobistego z psychologiem.

        To wszystko założycielka wątku zrobiła.
      • azada Spokój tu... 30.10.06, 20:44
        Po pierwsze - jak się komuś nie podoba to niech nie czyta.
        Po drugie - żadnych rad nawet najlepszego fachowca nie traktuję jako dogmat,
        dopóki nie "przepuszczę" tego przez siebie nie stosuję ich.
        Po trzecie - ilość zapytań do "mamy-psychologa" chyba o czymś świadczy.
        Po czwarte - wrzućmy na luz...jak ktoś ma wątpliwości to niech traktuje to jako
        porady zwykłej doświadczonej mamy -forumowiczki (chyba że ta mama zabiera komuś
        robotę i to tego kogoś boli)
        Po piąte - ANNO LIDIO napisałam już 2 listy o takiej samej treści i ciągle nie
        mam odpowiedzi. "Na szczęście" mała jest chora i w najbliższym tygodniu nie
        wybiera się do przedszkola.
        Po szóste - Anno Lidio nie trać czasu na bezsensowne utarczki tylko odpowiedz
        ludziom , którzy czekają na list od ciebie
    • grasietoczy Re: mama-psycholog chętnie pomoże... 30.10.06, 22:04
      A czy było coś o ANONIMOWOŚCI udzielanych porad (przez dyplomowanego
      psychologa!),na zajęciach z etyki?...Bo jakoś trudno mi to sobie wyobrazić...
      Tu nie chodzi o to, że przez internet.
      Moje uwagi są całkiem na luzie...



      • iwpal Re: mama-psycholog chętnie pomoże... 30.10.06, 22:20
        imie, nazwisko i skan dyplomu???
        • grasietoczy Re: mama-psycholog chętnie pomoże... 30.10.06, 23:00
          he, he - byłoby nieźle wink
          Ale wystarczy imię i nazwisko. Każdy kto będzie chciał sam sobie sprawdzi
          ewentualny nr dyplomu w rejestrze psychologów.
          Pozdrawiam.
          • iwpal Re: mama-psycholog chętnie pomoże... 30.10.06, 23:14
            grasietoczy napisała:
            Każdy kto będzie chciał sam sobie sprawdzi> ewentualny nr dyplomu w rejestrze
            psychologów.<
            Póki co nie ma rejestru psychologó z podaniem numeru dyplomu, można sprawdzic
            tylko na stronie www.ptp.org.pl czy ktoś sie zgłosił do samorządu; a jak
            sie nie zglosił to nigdzie nie sprawdzisz.
            Jakby co, moje dane masz w wizytówce ;-D
            • grasietoczy Re: mama-psycholog chętnie pomoże... 30.10.06, 23:26
              Towarzystwo Psychologiczne choćby iwpal...
              Sprawdzać można na różne sposoby i każdy kto chciałby to zrobić napewno by sobie
              poradził. Trudno jednak sprawdzać anonima.wink
              Dobrej nocy.
    • grasietoczy Re: mama-psycholog chętnie pomoże... 30.10.06, 22:17
      Jeśli Większości to wszystko nie przeszkadza to oczywiście swoich uwag nie będę
      juz rozwijać.
      Niemniej jednak nie mogę wyjść z podziwu nad łatwowiernościa, żeby nie napisać
      naiwnością.
    • alhambra5 Re: mama-psycholog chętnie pomoże... 31.10.06, 08:57
      Jest coś takiego jak - forum mamy psycholożki.
      Jeśli ktoś już koniecznie potrzebuje porady psychologa przez internet to może
      tam warto się udać.
      Pozdrawiam.
    • olusia19 Doświadczenie nie uczy? 31.10.06, 11:31
      Witam!
      Problem jest właśnie jw. Córka ma 11,5 l. Jest zdolna, bystra, inteligentna,
      dyslektyczna,rozkojarzona, potwornie niechętna do każdego wysiłku, który nie
      jest zgodny z jej aktualną wizją. Ma wrodzone poczucie niższości i większość
      naszych działań ma na celu dowartościowywanie dziecka. Tak więc szkolne
      zmagania, to istne wyrąbywanie podziemnego chodnika. Dodatkowo, myślę, że w
      związku z niską samooceną próbuje w szkole znaleźć się w centrum uwagi każdym
      kosztem. W poprzedniej szkole została uznana za zdolnego łobuza, a grono
      nastawiło się totalnie na "nie" zaniżając jej ocenę nawet tam, gdzie
      zasługiwała na nagrodę. Zmieniłam szkołę, do której nie chciano jej z powyższą
      opinią przyjąć. Została przyjęta warunkowo i póki groźba wyrzucenia była
      realną, jakoś "nie podpadała". Niestety przy promocji otrzymała 4 z zachowania,
      bo brała udział w różnych incydentach. Oczywiście wypomniano przeszłość i
      zaniżono niemal automatycznie inne oceny, uzależniając wyniki od zachowania.
      Obecnie kl.V. znowu słychać narzekanie na zachowanie, ciągnie córkę do osób
      miernych, bo są to fajerwerki, nie grzeczne nudy. Najgorsze, że doświadczenie
      po prostu nigdy niczego jej nie uczy. Wydaje się to proste - zalecenie szkolnej
      psycholog - "pani powie, że...". Żadna mowa tu nie skutkuje, nie skutkują
      nagrody, ani kary. Niby wychowujemy dziecko, a mam wrażenie, że bierze tylko
      to, co wygodne, reszta wcale nie dociera. Kary nie mają sensu, bo można by je
      mnożyć w nieskończoność. To tak jakby ktoś wkładał rękę do pieca na nowo i na
      nowo, bez pamięci o oparzeniach. W nowej szkole znowu jest "łobuzem", któremu
      zaniża się oceny z powodu zachowania.
      W rezultacie jestem wykończona, ojcu brakuje już cierpliwości, zotałam sama na
      placu boju o każdy dzień. Córka jest dzieckiem "nakazowym". Próby
      usamodzielniania jej musiałyby owocować chyba np. pozostaniem rano w domu.
      Potrafi wyjść bez plecaka, bez najprostszych czynnośći, następnego dnia to
      samo, znowu to samo. Próbuję nie zwracać uwagi, nie dyktować. Budować
      odpowiedzialność, ale właściwie spełza to na niczym od lat. Czasem ona wydaje
      się zrozpaczona swoją niemocą, obiecuje, że już nigdy i od nowa. Jakiś
      koszmar. Właściwie to ja chodzę do szkoły. Uczę, sprawdzam, a ona przede
      wszystkim próbuje się wymknąć kontroli. Bez ścisłej kontroli niestety nie robi
      dokładnie nic, opowiada o sukcesach, na granicy konfabulacji. Opowiada o
      piątce, okazuje się 3 z minusem. Szkolny psycholog wydaje się wykorzystuje moje
      ewentualne spostrzeżenia dla przekazania gronu, że i matka ma takie a takie
      wiadomości. Brak pomocy, a tylko biadolenie z uśmiechem. Nie mam pojęcia co
      robić, a mam obawy, że w gimnazjum szykuje sie gehenna, bo zasadniczo moje
      dziecko nie ma nigdy własnego zdania, nie chce dokonywać wyborów. Teraz już
      łatwiej niby, bo stałam kiedyś na skrzyżowaniu chyba 15 minut, żeby zdecydowała
      o drodze. Własne decyzje kosztują ją bardzo dużo, a taki grunt jest łatwy dla
      np. narkomanii. Paraliżuje mnie strach i nie wiem zupełnie, co powinnam zrobić.
      Proszę o jakieś wskazówki, jesli to możliwe.
    • evita2 Re: mama-psycholog chętnie pomoże... 31.10.06, 18:14
      Znajomi mają wielki problem z 22 letnią córką.Chce się związać na stałe z
      człowiekim o 20 lat starszym.Oni nie potrafią się z tym pogodzić, a ona jest
      zmuszona wybrać: on lub rodzice, bo nie ma szans,żeby zaakceptowali ten
      związek. Tragedia! Co Pani może poradzić w tej sprawie?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka