Dodaj do ulubionych

Czy ktoś miał podobny problem?

29.10.06, 12:12
Jestem mamą prawie dwuletniego chłopczyka Tomka. Pracuje , małym w ciągu dnia
zajmuje sie jego tatuś. Od ponad miesiąca Tomek przestał spać w ciagu dnia i
zasypiać samodzielnie po wieczornej kąpieli. Zachowuje sie tak jakby czegoś
sie bał, nie chce wejść do łóżeczka. Zasypia dopiero jak sie zmęczy ...Trwa
to dosyc długo.Na codzień Tomek jest radosnym dzieckiem, które dużo czasu
spędza na dworze. Nie wiem co robić ....sad Chcemy od nowa uczyc go
samodzielnie zasypiać. Nie wiem czy to dobra decyzja, czy lepiej nie
przeczekać ? Czy ktos z Was miał podobną sytuacje? Bardzo proszę o pomoc .
Mama Tomusia.Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • gumitex Re: Czy ktoś miał podobny problem? 29.10.06, 12:55
      Ja mam taki problem właśnie teraz. od 45 minut usiłuję położyć dwulatka na
      popołudniową drzemkę i nic. Z opiekunką usypia bez problemów, a ze mną są wycia
      awantury itp. Brakuje mi już sił i cierpliwości. Założyłam z powrotem
      szczebelki do łóżka i czekam aż przestanie wyć. Niekładzenie w ciągu dnia
      przerabiałam w zeszły weekend. Nie spał do 6 po południu po czym usnął tak, że
      nie mogłam go obudzić na kolację. Obudził się o 24 i chciał kolację i
      dobranockę. Na czym to polega, że dzieci lepiej słuchają się opiekunek?
      Opiekunka mojego dziecka mówi, że powinnam być bardziej konsekwenta, obecnie
      jestem, ale nie wiem ile dłużej wytrzymam jego płacz. U mojej koleżanki wycie
      dziecka przed spaniem w dzień było normą - codziennie godzinę wyło w łóżku, a
      potem usypiało. Niestety nie jest to rozwiązanie dla mnie. Może ktoś wyszedł na
      prostą z takiej sytuacji?
      • gumitex Re: Czy ktoś miał podobny problem? 29.10.06, 13:16
        Właśnie usnął. Płakał prawie godzinę. Jestem potworem, ale byłam konsekwentna.
    • asia889 Re: Czy ktoś miał podobny problem? 29.10.06, 13:02
      Ja nie miałam podobnego problemu, bo zwykle towarzyszę dzieciom przy zasypianiu. Ale spróbuję coś podpowiedzieć. W tym wieku dzieci zaczynają się bać - rozwija się wyobraźnia i umiejętność przewidywania. Dzieci boją się ciemności, duchów i potworów, bardzo realnych w tym wieku. Po jakimś czasie przejdzie ale nie będzie to miesiąc czy dwa. Pomóc może lampka, kołysanki z płyty, uchylone drzwi tak by dziecko wiedziało, że jesteście tuż obok.
    • klubiale1 Re: Czy ktoś miał podobny problem? 29.10.06, 13:27
      Mój synek miał 2 lata rok temu. Też miał wtedy fazę,że nie chciał spać w
      dzień,a wieczorem częściej wychodził z łózka zanim zasnął. Nie bał się,lecz
      miałam wrażenie że szkoda mu tracić każdą chwilę zabawy. Może też zmieniły się
      jego potrzeby na sen, wydawało mu się że już nie potrzebuje spać w południe,
      ale ok 4-5 wieczorem zasypiał na kanapie i potem był problem z zaśnięciem na
      noc.
      Pomogło mi wybudzanie go rano o 7, nie dawałam mu spać do 8. Budziłam go
      konsekwentnie przez kilka dni, aż wyrobił sobie nowy nawyk i juz było dobrze.
      Jak wcześniej wstał, to ok 13 był zmęczony i szybciej zasypiał. Po kilku dniach
      nowego rytmu przyzwyczaił się i sam budził się o 7 rano. I ładnie zasypiał w
      południe.
      Poza tym dzieci w wieku 2- 3 lata mają okresy testowania rodziców, sprawdzania
      granic. Jeśli kilka dni konsekwentnie kładzie się malucha spać, to znów
      wszystko wraca do normy. Dziecko, takie które już umiało samodzilenie zasypiać,
      testuje czy może coś się uda nagiąć, coś wymusić na rodzicach itp.
      pozdr
      • klubiale1 Re: Czy ktoś miał podobny problem? 29.10.06, 13:45
        Tak mi jeszcze przyszło do głowy - jesli faktycznie maluch się czegoś boi, a
        nie chcecie przyzwyczajać go do zasypiania przy Was, trzymania za raczkę itp,
        to może spróbuj kupić specjalne książeczki dla dziecka, które pomogą mu pokonać
        lęki i łatwiej zaśnie.
        Mam na myśli np serię o Kamyczku - Kamyczek dobrych snów!, Kamyczek złe sny
        Lub Kamilka - Kamilka miała straszny sen.
        Na pewno mają te książeczki w wysyłkowej księgarni www.merli.pl (ja tam
        kupowałam).
        Sa to książeczki w twardej oprawie, mało tekstu w sam raz dla 2 latka, napisane
        prostym językiem, pomaga dziecku zrozumieć jego własne obawy, pokazuje jak
        tytułowy bohater sobie z nimi poradził.

        Z serii Kamyczek ogromną pomoca dla mnie było też :Kamyczek na nocnikczku i
        Kamyczek w przedszkolu - książeczki pomogły synkowi pokonać obawy związane z
        kibelkiem i przedszkolem. Synek uczył się ich prawie na pamięć i wystawczyło mu
        potem przypomnieć,że Kamyczek się nie boi a lęki mijały.
        pozdr
        • gojdek1 Re: Czy ktoś miał podobny problem? 29.10.06, 14:13
          Dzięki za Waszą pomoc. Skorzystam z przedstawionych propozycji.Największy
          problem będzie z wsadzeniem małego do łóżeczka , strasznie sie zbuntuje.
          Myśle , że najgorsze będzie przetrwanie pierwszych dni ale cóż aby co s
          osiągnąć trzeba być konsekwentnym. Włącze mu dzisiaj bajkę,zapale lampke i
          wyjdę z pokoju. Wiem, że Tomi będzie mocno płakał ..... i będe musiała to
          wytrzymać bo inaczej cały czas będziemy twkić w tym samym punkcie. Troche sie
          boje czy dam rade...Pozdrawiam dzięki
          • mawa73 Re: Czy ktoś miał podobny problem? 29.10.06, 22:14
            U mnie był dokładnie ten sam problem, kiedy Starsza zbliżała się do 2. urodzin. Usypiała po 2-3 godzinach czytania bajeczek i śpiewania kołysanek, przed północą (znacznie szybciej, kiedy pozwalałam jej zasypiać z nami, ale nie chciałam jej do tego przyzwyczajać). Obijała się o szczebelki, zamykała oczka, otwierała, wychodziła z łóżeczka... i tak do północy, kiedy zasypiała najczęściej na moich kolanach na podłodze (metody na płacz i przeczekanie nie próbowałam z różnych względów, przede wszystkim dlatego, że byłyśmy wtedy po różnych przejściach typu szpital i nie chciałam dla niej żadnego dodatkowego stresu). Rozwiązanie problemu okazało się tak proste, że aż trudno uwierzyć: pomyślałam, że skoro tak trudno zasnąć jej w łóżeczku, to może trzeba zmienić miejsce spania. Kupiliśmy materac, na którym miała dużo miejsca (jest wysoka, bardzo ruchliwa i już wtey łózeczko wydawało się dla niej za małe), a ja mogłam się na dobranoc do niej przytulić. Dość szybko skończyły się problemy z zasypianiem, materac spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem. Do dziś tak zasypia, obowiązkowo ze mną, ale mnie to nie przeszkadza - nie myślę o czasie, który zyskałabym, gdyby samodzielnie zasypiała, ale raczej o tym, że ani się obejrzę, a wyrośnie z tego przytulania...
            Nie wiem, czy to jest pomysł odpowiedni dla was, ale sama piszesz, że nie daje się wsadzić do łóżeczka - więc może coś w tym jest.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka