Dodaj do ulubionych

dziecko samo w aucie - reakcja policji

    • faith.no.more Re: dziecko samo w aucie - reakcja policji 12.06.07, 18:06
      Wiecie co, ręce mi opadają.
      Rzucacie sie na kobietę, która bezmyslnie zostawiła dziecko w aucie, na jej
      niekorzyść świadczy mocno "wypasiony merc" itd.
      Ja wiem, rozumiem, że głupia była, ale hasła w stylu, że wszystkie baby głupie
      co na chwilę zostawiaja dziecko w aucie to debilki mnie dobija.
      Zawsze jesteście przy swoich dzieciach? Nie spuszczacie ich na chwilę z oczu? A
      jak bawią się w swoim pokoju rozumiem, że im towarzyszycie, bo przeciez moga
      się sliną zachłysnąć! Podobnie ze spaniem - czuwacie nad ich łóżkiem czy jak?
      No trochę więcej myślenia! Zostawiam dzieciaka gdy tankuję i płacę - bo może
      będzie napad na stacje benzynową i strzelanina przy kasie-??? Argumenty, że w
      stojący samochód na parkingu może ktos wjechać jest absurdalny. Idąc tym tropem
      wszystko jest strasznym zagrożeniem dla dziecka.
      A nie przyszło wam do głowy, że jak dzieciak zawsze idzie z matka to będzie go
      trudno od tej matczynej kiecy odczepić?
      Zażartość i furia niektórych z was każe mi sądzić, że jesteście nawiedzone.
      Pewnie gdybyście mogły zlinczowałybyście tamtą babę i wszystkich tych, co maja
      odmienne zdanie na ten temat.
      Najdziwniejsze jest jednak to, że na forach mnóstwo jest wątków typu: biję
      swoje dziecko i nie potrafię inaczej, wrzeszczę na dzieci, jestem wyrodną
      matka, nie rozumiem dziecka, dziecko mnie nie kocha, nie kocham dziecka... Aż
      mi się wierzyć nie chce, że można być tak niedojrzałym do macierzyństwa.

      Zróbcie rachunek sumienia i jak jesteście bez winy rzućcie w nią jeszcze raz
      kamieniem.
      • agakacper23 ot co...jaka chwila refleksji.... 12.06.07, 19:29
        faith.no.more napisała:

        > Wiecie co, ręce mi opadają.
        > Rzucacie sie na kobietę, która bezmyslnie zostawiła dziecko w aucie, na jej
        > niekorzyść świadczy mocno "wypasiony merc" itd.
        > Ja wiem, rozumiem, że głupia była, ale hasła w stylu, że wszystkie baby
        głupie
        > co na chwilę zostawiaja dziecko w aucie to debilki mnie dobija.
        > Zawsze jesteście przy swoich dzieciach? Nie spuszczacie ich na chwilę z oczu?
        A
        >
        > jak bawią się w swoim pokoju rozumiem, że im towarzyszycie, bo przeciez moga
        > się sliną zachłysnąć! Podobnie ze spaniem - czuwacie nad ich łóżkiem czy jak?
        > No trochę więcej myślenia! Zostawiam dzieciaka gdy tankuję i płacę - bo może
        > będzie napad na stacje benzynową i strzelanina przy kasie-??? Argumenty, że w
        > stojący samochód na parkingu może ktos wjechać jest absurdalny. Idąc tym
        tropem
        >
        > wszystko jest strasznym zagrożeniem dla dziecka.
        > A nie przyszło wam do głowy, że jak dzieciak zawsze idzie z matka to będzie
        go
        > trudno od tej matczynej kiecy odczepić?
        > Zażartość i furia niektórych z was każe mi sądzić, że jesteście nawiedzone.
        > Pewnie gdybyście mogły zlinczowałybyście tamtą babę i wszystkich tych, co
        maja
        > odmienne zdanie na ten temat.
        > Najdziwniejsze jest jednak to, że na forach mnóstwo jest wątków typu: biję
        > swoje dziecko i nie potrafię inaczej, wrzeszczę na dzieci, jestem wyrodną
        > matka, nie rozumiem dziecka, dziecko mnie nie kocha, nie kocham dziecka... Aż
        > mi się wierzyć nie chce, że można być tak niedojrzałym do macierzyństwa.
        >
        > Zróbcie rachunek sumienia i jak jesteście bez winy rzućcie w nią jeszcze raz
        > kamieniem.

        Przepraszam,czy szanowna Pani(Pan) dojrzał(a) do macierzyństwa??.Ta zażartośc i
        furia nie tyczy sie tej matki lub ojca który pozostawił tego dzieciaczka w
        aucie tylko jedej z osób wypowiadającej się tutaj.Radze czytać wszytkie posty a
        nie wybierać.
        A propos pozostawiania dzieciaków w aucie,niewiem jak mozna tak sobie pojsc do
        kasy zapłacić za paliwo czy co tam innego.Mój mąż,czy ja jak jade zawsze syna
        zabieramy z auta nigdy niezostaje sam,jest to niebezpieczne,szkrab juz dwuletni
        potrafi wyswobodzić się z pasa i coś zmajstrować,a niechcem już myśleć o czym
        innym..a w domu podczas zabawy oczywiscie niezawsze ale przewaznie towarzyszymy
        synowi bo sie z nim bawimy poprostu(rodzice bawią się z dziecmi jakbyś
        niewiedział(a) no ale dla Ciebie to pewnie jakaś furia zaraz albo kto wie co
        wymyślisz.
        Przepraszam ale to jest forum o wychowaniu,tutaj matki pomagaja sobie
        rozwiazywać problemy,radza sie w różnych sprawach,no i wszytko wogóle....
        Pozdrawiam
        • donkaczka Re: ot co...jaka chwila refleksji.... 12.06.07, 21:20
          to ja jestem stanowczo niepowazna i do macierzynstwa niedojrzala, bo nieraz
          corke w samochodzie zostawialam

          nie wypinam jej, gdy ide placic za paliwo, czy ide na chwile krotka, ale
          zostawialam ja tez na dluzej, gdy akurat byla jej pora spania
          jezdzimy duzo, wiec w samochodzie czuje sie bezpiecznie, nigdy nie plakala, a
          budzenie jej, gdy twardo zasnela i ciaganie gdzies skonczyloby sie marudzeniem i
          placzem
          jesli nie spi, nie widze sensu zostawiania jej, ale spiace twardo w samochodzie
          dziecko zostawione na kwadrans nawet, to nie dramat
          i sugestie ze bedzie tragiczny w skutkach wypadek na parkingu sa dosc
          niedorzeczne, walniecie meteorytu jest rownie prawdopodobne

          kazdy zna swoje dziecko, wie jak sie zachowa gdy sie obudzi, jak reaguje
          zostawione samo, wiec sam powinien oceniac czy swoje dziecko zostawiac moze czy nie

          gdybym zobaczyla dziecko placzace zamkniete w samochodzie tez pewnie bym
          zareagowala, ale mieszanie z blotem wszystkich matek, ktore swoje dziecko w
          samochodzie zostawiaja to duze uogolnienie



          aha i jakos srednio moge sobie wybrazic dziecko wypinajace sie z fotelika, w
          moim pasy zapinaja i rozpinaja sie na tyle ciezko, ze niemozliwe wydaje mi sie
          wcisniecie przycisku przez zapiete dziecko
          • agakacper23 Re: ot co...jaka chwila refleksji.... 12.06.07, 22:06
            My tez jezdzimy dużo,a nawet bardzo dużo czasami w miesiącu 1100km a jednak
            nigdy malca samego niezostawiałam i niezostawiam,uważam ze dzieciaków samych w
            aucie sie niezostawia,obojetnie w jakiej sytuacji jestesmy.

            Mój mały jest na tyle grzeczny że czy śpi czy nie, nie marudzi jak się go
            wyciąga z auta nawet na te 10 minut,a i ja się czuje spokojniejsza bo stojac w
            kolejce do kasy niemyśle czy wszytko jest ok.

            • donkaczka Re: ot co...jaka chwila refleksji.... 13.06.07, 15:44
              agata, ja robie czasem dziennie 1200 kilometrow, miesiecznie to mi srednio 3-6
              tysiecy wychodzi i zawsze z dzieckiem, i to mam na mysli mowiac "duzo"
              ostatnio liczylam ile nastukalysmy razem kilometrow i wyszlo mi ze w ciagu roku
              zycia malej jakies 40 tysiecy, moze dlatego w foteliku czuje sie bezpiecznie jak
              w swoim lozeczku

              ja tez nie lubie jej zostawiac, a jak juz podejme decyzje ze jednak lepiej dac
              jej spac niz wyciagac to tez nie ociagam sie z powrotem
              kilka razy zdarzylo sie, ze sie obudzila, ale siedziala spokojnie i bawila sie i
              witala mnie szerokim usmiechem
              pewnie gdybym choc raz zastala ja placzaca, bylby to ostatni raz, ale poki co
              nie widze powodu do potepiania ani mnie ani innych podobnie myslacych matek

              umiem ocenic potencjalne niebezpiecznstwa, dlatego zawsze jezdze w pasach,
              podobnie mala, omijam ja z goraca herbata, zrzeygnowalam z obrusow w domu gdy
              zaczela sie wspinac na meble itp itd ale potrafie ocenic realne zagrozenia od
              mocno wydumanych
              • agakacper23 Re: ot co...jaka chwila refleksji.... 13.06.07, 20:43
                Aga jestem,my robimy 1100 około w jedna strone,a tak powiedz gdzie Ty tak duzo
                jezdzisz??,jak chcesz to niepisz
                fakt mój synek też czuje się bezpieczniej w foteliku w aucie,ale jednak
                nieprzekonana jestem aby zostawiać go nawet na chwile,poprostu boję się o niego.
                Niewiem może panikuję ale wole zabrac go ze soba,teraz juz jest wiekszy bo w
                grudniu skonczy 4 latka a pozatym on zawsze chce isc ze mna nie mam serca aby
                zostawiac go w aucie.
                A swoją drogą fajnie jak nasze dzieciaki na nasz widok szeroko się uśmiechają.
        • green_land Re: ot co...jaka chwila refleksji.... 13.06.07, 08:28
          > potrafi wyswobodzić się z pasa i coś zmajstrować,a niechcem już myśleć o czym
          > innym
          Naucz się pisać poprawnie: nie chcę.
          Poza tym jesteś bardzo, bardzo nieodpowiedzialna, skoro dziecko potrafi się
          samo wypiąć z fotelika. Albo beznadziejnie przypinasz dziecko(kto wie co by się
          stało gdyby wypięło się w czasie jazdy i nie zdążyłabyś jej ponownie zapiąć a
          zdarzył by się wypadek - to tok myślenia jak twój) albo fotelik trzeba zmienić -
          przyszło ci to do głowy? Nie? To jesteś widać beznadziejna matka - to także
          takie rozumowanie jak twoje.
          • agakacper23 Re: ot co...jaka chwila refleksji.... 13.06.07, 10:10
            To teraz się ubawiłam,jestem beznadziejna matka bo moje dziecko potrafi
            wyswobodzić z pasów(czyli odpiąć się sam jak wysiadamy)ale mniejsza ztym,sory
            za pomyłkę niesprawdziłam przed wysłaniem,
            A propos fotelik mam bardzo dobry,testowany i wogóle wszystko..
            moje dziecko nigdy sie niewypięło w czasie jazdy,wie że niemożna,ztym
            wypięciem chodziło jak rodzice zostawiają dzieci w autach same,czytaj
            uważniej...

            • green_land Re: ot co...jaka chwila refleksji.... 13.06.07, 15:56
              Widzisz, twój błąd polega na tym, że uważasz się za idealną. Dwulatek wie, że
              nie można się wypiąc i oczywiście nie robi nic niewłaściwego-?? Nie uważasz, że
              to lekkomoślne myślenie na równie z zostawianiem dziecka przed sklepem? Jeżeli
              potrafi się wypiąc sam, to albo luźno go przypinasz (znasz zasady?) albo
              fotelik jest do kitu i trzeba go zmienić.
              >ztym
              > wypięciem chodziło jak rodzice zostawiają dzieci w autach same,czytaj
              > uważniej...
              Pisz jaśniej, nieumięjętność jasnego wyrażania się świadczy o nieumiejętności
              jasnego myślenia - bez urazy. Nie jestem jasnowidzem by wiedzieć, co masz na
              myśli.
              • agakacper23 Re: ot co...jaka chwila refleksji.... 13.06.07, 20:33
                Posłuchaj dziewczyno,
                1)nie jestem idealna,
                2)moje dziecko skończy 4 latka w grudniu
                a z wypieciem z pasów chodziło o to jak rodzice zostawiają dzieci w aucie pod
                sklepem,lub w innej sytuacji to dziecko moze samo się wypiąć z pasów i coś
                zmajstrować w ostatecznej sytuacji wyjść z auta,bo mało jest dzieciaków co
                grzecznie siedza i czekaja na mamusie i tatusia a zwlaszcza takie dwulatki..

                a tak wogole pomieszalas wszystko i chyba sama niewiesz o co chodzi w Twoim
                poscie,przeczytaj go kilka razy przecież potrafisz jasno myśleć,
                ot co moje zdanie
                ja i tak niezostawiła bym syna pod apteka badz ośrodkiem nawet jak się tutaj
                wszyscy znają,nie widze zadnego problemu z zabieraniem syna jak mam jakies
                sprawy do załatwienia,przecież to moje dziecko a nie piesek że ma sory ale
                warowac pod apteka.
          • agakacper23 Re: ot co...jaka chwila refleksji.... 13.06.07, 10:19
            A jeszcze jedno też mieszkam w małej miejscowości i niezostawiam i niezostawiać
            mam zamiaru dziecka koło apteki,lub pod ośrodkiem,wszyscy się znają...
            to jest dopiero nieodowiedzialne,
      • vharia mnie również opadają 13.06.07, 16:36
        Nie wyciągać tych dzieci z auta- bo właściwie co?
        Bo się zmęczymy, bo to zajmie trochę czasu, itp? Idąc tym tropem mozna raz
        dziennie wystawiać do pokoju dziecinnego kontener z jedzeniem a niemowlęta
        przewijać co drugą kupę, bo to wszystko meczące a dziecko prawdopodobnie
        przecież przeżyje. Poruszanie tematu dojrzałości do macierzyństwa w tym tonie
        to dopiero porażka.

        Fascynuje mnie też zawsze wywlekanie argumentów kompletnie niezwiązanych z
        tematem: co z tego, że ktoś omawia krzyki, bicie czy inne problemy w innych
        wątkach??? Dlatego, że istnieją ludzie drący sie na dzieci trzeba akceptować
        brak opieki? A moze odwrotnie, zacznijmy się zgadzać na agresję, skoro istnieją
        tacy, którzy nie przejmują sie zapewnieniem opieki.

        I najważniejsze:
        Moim zdaniem czytasz po łebkach i wyciągasz wnioski na własny użytek. Matka,
        która zostawiła to dziecko najwyraźniej zamknęła drzwi i SOBIE POSZŁA. Przez
        minimum pół godziny nikt nie wyjrzał, że ktoś sie tam kręci. To kosmiczna
        różnica w stosunku do "wysiadam i płacę w kasie z dużą szybą 10m dalej".
        Chociaż ja nie zostawiam dzieci nawet w takich sytuacjach kierując sie mniej
        lub bardziej uzasadnioną obawą, że
        - dziecko sie wystraszy i rozpłacze (cóż, dla niektórych to nic takiego, dla
        mnie istotne)
        - ktoś mi ukradnie samochód razem z dzieckiem (nawet nie celując w porwanie,
        tylko w samochód jako taki).

        Ludzie zwykle koncentrują się na zagrożeniu, że coś sie stanie tam w
        samochodzie (zakrztuszenie, zderzenie, przegrzanie). Widziałam na własne oczy
        jak wygląda wzglednie profesjonalna kradzież samochodu (na pokazie policyjnym).
        Z boku wygląda, jakby właściciel wsiadł do auta i odjechał. Nie zdążysz dobiec
        zza kasy, możesz być pewna.

        I pod rozwagę:
        Policja reaguje interwencją na zgłoszenie, że ktoś pozostawił w zamknietym
        aucie psa (chodzi o stres i temperaturę). Dla mnie więcej nie trzeba.
    • a_weasley Co policja miała Twoim zdaniem zrobić? 12.06.07, 19:14
      echna napisała:

      > powiedziałam polickantowi co widzę, powiedział że przecież nie ma upałów i
      > rodzice dobrze zrobili że dziecko w aucie zostawili, bo mogli samo w domu
      > zostawić, a wtedy gorzej. Stwierdził że to wcale nie wykroczenie.

      Miał rację.
      Art. 106 kw grozi grzywną temu,
      "kto mając obowiązek opieki nad nadzoru nad małoletnim do lat 7 [...] dopuszcza
      do jego przebywania w okolicznościach niebezpiecznych dla zdrowia człowieka".
      Czyli czynu zabronionego brak. Czego zatem oczekiwałaś?
      • fogito Re: Co policja miała Twoim zdaniem zrobić? 12.06.07, 22:21
        Pozostawienie w aucie to "okolicznosci niebezpieczne dla zdrowia czlowieka" -
        nie widze sprzecznosci.
        No coz, takie jest to nasze polskie spoleczenstwo - przyzwalamy na bicie
        dzieci, na krzyki, na pozostawianie w samochodzie czy przed sklepem i na wiele
        innych rzeczy zabronionych w cywilizowanych krajach. Nie ma sie czym chwalic
        naprawde.
        • a_weasley Re: Co policja miała Twoim zdaniem zrobić? 13.06.07, 10:36
          fogito napisała:

          > Pozostawienie w aucie to "okolicznosci niebezpieczne dla zdrowia czlowieka" -
          > nie widze sprzecznosci.

          To jest bardzo szerokie ujęcie. W tym momencie należałoby uznać, że
          pozostawienie dziecka gdziekolwiek w zamkniętym skądinąd pomieszczeniu to są
          niebezpieczne okoliczności.

          > No coz, takie jest to nasze polskie spoleczenstwo - przyzwalamy na bicie
          > dzieci, na krzyki, na pozostawianie w samochodzie czy przed sklepem i na wiele
          > innych rzeczy zabronionych w cywilizowanych krajach. Nie ma sie czym chwalic
          > naprawde.

          Ale ja, widzisz, nie o społeczeństwie. Mnie nawet nie chodzi o to, czy to jest w
          porządku czy nie w porządku, czy jest rozsądne czy nie. Chodzi o to, czego
          konkretnie autorka wątku spodziewała się po policji i dlaczego. Skoro ma
          pretensje, że nic nie zrobili, to ciekawi mnie, co jej zdaniem powinni byli zrobić.
          • fogito Re: Co policja miała Twoim zdaniem zrobić? 13.06.07, 10:59
            Zamkniecie dziecka na klucz w pokoju i pozostawienie go na 15 minut to tez
            podpada pod znecanie. Pokoje maja okna z ktorych dzieci czasami wypadaja. A
            wogole coz to za pomysl, zeby gdziekolwiek zostawiac dziecko zamkniete bez
            opieki. Bo zakladam, ze ludzie zamykaja samochody z dziecmi w srodku. A moze
            nie, moze zostawiaja je otwarte, zeby zlodziejowi bylo latwiej.
            A propos watku poczatkowego - policjanci powinni przyjechac i poczekac na
            rodzicow, a potem wlepic im mandat za narazenie dziecka na niebezpieczenstwo.
            Powinni sie tez upewnic, czy dziecko ma doplyw swiezego powietrza. Mysle, ze
            wybicie szyby i uruchomienie alarmu bardzo szybko sprowadziloby rodzica do
            samochodu.
            • a_weasley Zabijanie osy łopatą 13.06.07, 13:27
              fogito napisała:

              > Zamkniecie dziecka na klucz w pokoju i pozostawienie go na 15 minut to tez
              > podpada pod znecanie. Pokoje maja okna z ktorych dzieci czasami wypadaja.

              Z samochodu też mogło wypaść?

              > A propos watku poczatkowego - policjanci powinni przyjechac i poczekac na
              > rodzicow, a potem wlepic im mandat za narazenie dziecka na niebezpieczenstwo.

              Którego rodzice nie przyjmą, sprawa pójdzie do sądu grodzkiego, a sąd
              policjantów samym śmiechem zabije.
              Albowiem, niestety, to narażenie z czegoś musi wynikać. Żeby można było ukarać
              kogoś za pozostawienie dziecka, nie wchodząc w szczegóły, musiałby brzmieć "kto
              pozostawia małoletniego do lat 7 bez opieki, podlega karze...". Skoro są dalsze
              warunki, to znaczy, że ustawodawca uznał, iż samo pozostawienie nie wystarcza.
              Musi z okoliczności wynikać, że dziecku coś groziło.
              Zresztą, jak ktoś taki kozak to niech sam tłucze i policji nie woła. Będzie
              szybciej. Ochrona go ucapi, przytrzyma i zobaczymy, czy dostanie medal Za
              Ofiarność i Odwagę czy wyrok za chuligaństwo.
              • kosheen4 Re: Zabijanie osy łopatą 13.06.07, 13:43
                a_weasley napisał:

                > fogito napisała:
                >
                > Z samochodu też mogło wypaść?


                nie. w samochodzie po kwardansie przebywania w zamknieciu, z zasunietymi szybami
                mogło dostać udaru.
                a co do klimatyzacji, to zdaje się żeby działała potrzeba kluczyka w stacyjce.
                • a_weasley Re: Zabijanie osy łopatą 13.06.07, 15:02
                  kosheen4 napisała:

                  > nie. w samochodzie po kwardansie przebywania w zamknieciu, z zasunietymi
                  > szybami mogło dostać udaru.

                  Znakomicie. A teraz przeczytaj notkę otwierającą ten wątek, w której masz
                  opisany stan faktyczny.
                  • kosheen4 Re: Zabijanie osy łopatą 13.06.07, 15:06
                    a_weasley napisał:

                    > kosheen4 napisała:
                    >
                    > > nie. w samochodzie po kwardansie przebywania w zamknieciu, z zasunietymi
                    > > szybami mogło dostać udaru.
                    >
                    > Znakomicie. A teraz przeczytaj notkę otwierającą ten wątek, w której masz
                    > opisany stan faktyczny.
                    >
                    cudnie cudnie. ale od konkretnej sytuacji opisanej w pierwszym poście zdaje się
                    wszyscy odeszliśmy? vide: "Czy mam rozumieć, na widok faceta niosącego ryczące
                    dziecko, który się zachowuje, jakby je uspokajał, i mówi do niego łagodnym
                    głosem należy wołać policję?"
                    wydawało mi się że przypadek założycielskiego posta dał przyczynek do ogólnej
                    dyskusji nt zamykania dzieci w samochodzie?
                    • a_weasley Każdy mówi o czym innym... 13.06.07, 15:18
                      kosheen4 napisała:

                      > cudnie cudnie. ale od konkretnej sytuacji opisanej w pierwszym poście zdaje się
                      > wszyscy odeszliśmy? vide: "Czy mam rozumieć, na widok faceta niosącego ryczące
                      > dziecko, który się zachowuje, jakby je uspokajał, i mówi do niego łagodnym
                      > głosem należy wołać policję?"
                      > wydawało mi się że przypadek założycielskiego posta dał przyczynek do ogólnej
                      > dyskusji nt zamykania dzieci w samochodzie?

                      Zaraz, zaraz, nie o wszystkim naraz.
                      Zadałem konkretne pytanie autorce wątku, która na razie nie odpowiedziała,
                      zamiast niej odzywa się Fogito. Pytałem zaś o to, co jej zdaniem miała zrobić
                      policja po jej telefonie.
                      Nie rozwodziłem się nad tym, czy zostawianie dziecka w samochodzie jest rozsądne
                      czy nie.
                      Nie wnikałem w to, czy należy zmodyfikować prawo.
                      Zupełnie pominąłem pasjonującą skądinąd kwestię, co by było, gdybyśmy byli w
                      Hameryce.
                      Odniosłem się do wątku, który tę dyskusję rozpoczął.
                      Autorka w ostrych słowach skrytykowała policję za to, że nie zareagowała na
                      konkretną, przez nią opisaną sytuację tak, jak jej zdaniem zareagować powinna.
                      W związku z tym dopytuję się, co jej zdaniem powinna zrobić w tej sytuacji
                      policja, kierując się takim prawem, jakie jest obowiązana egzekwować. To znaczy
                      prawem obowiązującego w Rzeczypospolitej Polskiej, a nie w Stanach Zjednoczonych
                      Ameryki ani na Wyspach Hula-Gula, w dniu 11 czerwca 2007 r., a nie za sto lat.
                      Prawo to w szczególności mówi - i to w Konstytucji - że nikogo nie wolno zmuszać
                      do tego, czego prawo nie nakazuje. Czyli skoro rodzice nie mają obowiązku cały
                      czas siedzieć przy dziecku, to nie można ich do tego zmuszać. Ani niszczyć ich
                      mienia.
            • minerwamcg Z punktu widzenia dziecka 13.06.07, 13:39
              Mysle, ze
              > wybicie szyby i uruchomienie alarmu bardzo szybko sprowadziloby rodzica do
              > samochodu.

              A teraz ja opowiem z punktu widzenia dziecka. Mam dwa lata. Siedzę w foteliku,
              bawię się ulubionym pluszakiem, gra mi muzyczka z Teletubisiów, czekam na mamę
              i tatę. Jakaś obca pani zagląda do samochodu i gdzieś biegnie. Szkoda, jak bym
              do niej pomachała, może by się uśmiechnęła. Nagle do samochodu podchodzą
              panowie w czarnych ubraniach. Zaglądają do samochodu, ale wcale się nie
              uśmiechają, mają ponure miny. Boję się! Jeden z nich bierze coś ciężkiego i
              wybija szybę, obsypując mnie szkłem. Jeszcze zanim zacznie wyć alarm, wybucham
              płaczem. Alarm wyje. Ja wyję. Ktoś przez wybitą szybę wyciąga do mnie ręce.
              Mija strasznie dużo czasu, zanim wreszcie przybiegną zdenerwowani mama i tata.
              Tata krzyczy. Panowie w czerni krzyczą. Mama przytula mnie, ale po takich
              przejściach trudno mi się uspokoić. Słyszę słowa "zniszczenie mienia" i "trauma
              dla dziecka". Alarm nareszcie przestaje wyć. Jedziemy do domu. Zanoszę się od
              płaczu, w nocy mam gorączkę - śnią mi się czarni panowie wybijający szybę.
              • minerwamcg Z punktu widzenia dziecka - P.S. 13.06.07, 13:41
                Zanim odjechaliśmy, pani która sprowadziła panów w czerni powiedziała: "to dla
                twojego dobra, kochanie".
                • ciocia_luta ? 13.06.07, 13:56
                  Infantylniejesz na stare lata, Minerwo?
                  W czasach kiedy miałaś 2 lata, chyba nie było w ogóle na świecie fotelikow dla
                  dzieci. Ani centralnych zamków. Ani alarmów.
                  Czy tez możze doszlaś do wniosku, ze małzonek sam intelektualnie nie sprosta
                  dyskusji?
                  Pogadamy Minerwo , jak już bedziesz mieć swoje dziecko i czy wtedy bedziesz je
                  tak chętnie zostawiać samo w samochodach. No bo nie, rzecz jasna, w fotelikach
                  rotfl.
                  • a_weasley Re: ? 13.06.07, 14:54
                    Dyskusji z kimś, czyj aparat pojęciowy nie obejmuje pojęcia "fikcja literacka",
                    faktycznie się nie podejmuję.
                    • kosheen4 Re: ? 13.06.07, 15:01
                      a_weasley napisał:

                      > Dyskusji z kimś, czyj aparat pojęciowy nie obejmuje pojęcia "fikcja literacka",
                      > faktycznie się nie podejmuję.
                      >

                      żeby fikcja literacka była przekonująca, należy jednakowoż zadbac o minimalne
                      prawdopodobienstwo charakterologiczne, zwłaszcza jeśli wchodzi sie w trudną rolę
                      narratora pierwszoosobowego.
                      za mało sience, za dużo fiction proszę państwa.
                      • minerwamcg Re: ? 13.06.07, 15:22
                        Czy naprawdę uważasz, że wybicie okna w samochodzie przez obcych ludzi nie
                        byłoby dla dziecka traumą?
                        • kosheen4 Re: ? 13.06.07, 15:45
                          minerwamcg napisała:

                          > Czy naprawdę uważasz, że wybicie okna w samochodzie przez obcych ludzi nie
                          > byłoby dla dziecka traumą?

                          uważam, że im mniejsze dziecko tym mniejsza trauma - tzn do pewnego momentu.
                          półroczniak, roczniak, półtoraroczniak nie zrozumie zamieszania. dwulatek -
                          myslę - że też nie. 3-4 latek wystraszy się bo już zrozumie że dzieje się coś
                          złego ale jeszcze nie zrozumie racjonalnego tłumaczenia "odsuń się chłopczyku bo
                          będzie bum", dziecku trochę starszemu można powiedzieć przez szybę żeby osłoniło
                          twarz czy schowało sie pod kocem.
                          • a_weasley Czy dobrze rozumiem? 13.06.07, 16:16
                            Kosheen4 napisała:

                            > uważam, że im mniejsze dziecko tym mniejsza trauma - tzn do pewnego momentu.
                            > półroczniak, roczniak, półtoraroczniak nie zrozumie zamieszania. dwulatek -
                            > myslę - że też nie.

                            Czy dobrze rozumiem?
                            Dla dziecka rocznego, półtorarocznego, dwuletniego nie będzie traumą, że siedzi
                            spokojnie w samochodzie i obcy ludzie tłuką szyby w aucie, a potem zaraz zaczyna
                            wyć alarm?
                            I zamiast samo w dobrze sobie znanym samochodzie znajduje się nagle sam na sam z
                            obcymi ludźmi, którzy właśnie do tego bezpiecznego samochodu się wdarli?

                            > będzie bum",

                            Z zewnątrz, gdy ono w środku? To chyba trzeba krzyczeć raczej. A najpierw palnąć
                            raz, drugi w dach, żeby zwróciło uwagę.
                            Przepraszam bardzo, ale ja nie mam dwóch lat, a gdyby nagle w obcym kraju dwóch
                            obcych facetów w mundurach najpierw zaczęło mi łomotać w okno, krzycząc coś
                            niezrozumiale, a potem przez owoż okno wybili, czułbym się trochę niepewnie.
                            Dzisiejsze dzieci są chyba bardzo odporne psychicznie.

                            > dziecku trochę starszemu można powiedzieć przez szybę żeby osłoniło
                            > twarz czy schowało sie pod kocem.

                            Dziecku młodszemu powiedzieć nie można. To znaczy na młodsze dziecko ma się
                            sypać szkło. To też nie będzie trauma?
                            • kosheen4 Re: Czy dobrze rozumiem? 13.06.07, 16:42
                              a_weasley napisał:

                              > Kosheen4 napisała:
                              >
                              > > uważam, że im mniejsze dziecko tym mniejsza trauma - tzn do pewnego momen
                              > tu.
                              > > półroczniak, roczniak, półtoraroczniak nie zrozumie zamieszania. dwulatek
                              > -
                              > > myslę - że też nie.
                              >
                              > Czy dobrze rozumiem?
                              > Dla dziecka rocznego, półtorarocznego, dwuletniego nie będzie traumą, że siedzi
                              > spokojnie w samochodzie i obcy ludzie tłuką szyby w aucie, a potem zaraz zaczyn
                              > a
                              > wyć alarm?


                              mniej więcej dobrze rozumiesz. dziecko półroczne wystraszy się huku, ale ten huk
                              nie zapisze mu się w pamięci na tyle, żeby potem bało się być na przykład wożone
                              w samochodzie. będzie przestrach, nie będzie traumy.
                              wprawdzie definicja traumy (pierwsza z brzegu w wikipedii) twierdzi: Trauma lub
                              Uraz psychiczny - ostry, nagły uraz (szok), który może spowodować zaburzenia
                              somatyczne i psychiczne, ale w rozumieniu potocznym (jakim tu imho operujemy?) i
                              w kontekście wypowiedzi wysnuwam, że trauma tutaj=długofalowe skutki (wspomniane
                              koszmary).



                              > Przepraszam bardzo, ale ja nie mam dwóch lat, a gdyby nagle w obcym kraju dwóch
                              > obcych facetów w mundurach najpierw zaczęło mi łomotać w okno, krzycząc coś
                              > niezrozumiale, a potem przez owoż okno wybili, czułbym się trochę niepewnie.
                              > Dzisiejsze dzieci są chyba bardzo odporne psychicznie.

                              masz świadomość, że tak powiem, kontekstu sytuacji. dziecko nie wie po co ktoś
                              puka do niego przez szybę - nie rozumiem też, dlaczego upierasz się przy
                              "ponurej" wersji interwencji. zdrowy rozum kazałby podejść do dziecka z
                              uśmiechem, pomachać mu, chociażby po to, żeby sprawdzić jak się czuje. jeśli
                              odwzajemni uśmiech, czuje się dobrze. w takim przypadku dla pewności można przy
                              nim zostać, popatrując na samochód i prowadząc że się tak wyrażę dyskretną
                              obserwację. jeśli wygląda źle, dusi się (nawiązuję do mojej hipotezy że może
                              trafić się udar), to pal sześć chwilowy przestrach, trzeba dziecko wydobyć. i
                              już. imho nie ma miejsca na racjonalizację, kiedy postać zamknięta w samochodzie
                              zdradza objawy przegrzania.



                              >
                              > > dziecku trochę starszemu można powiedzieć przez szybę żeby osłoniło
                              > > twarz czy schowało sie pod kocem.
                              >
                              > Dziecku młodszemu powiedzieć nie można. To znaczy na młodsze dziecko ma się
                              > sypać szkło. To też nie będzie trauma?
                              >

                              młodsze - niemobilne bo w foteliku z kórego nie potrafi się wypiąć - dziecko
                              zajmuje w samochodzie na tyle mało miejsca, że w razie konieczności szybę można
                              wybic po przekątnej.
                              • a_weasley Zaczynasz mówić z sensem, acz nie całkiem na temat 13.06.07, 17:22
                                kosheen4 napisała:

                                > dla pewności można przy nim zostać, popatrując na samochód i prowadząc
                                > że się tak wyrażę dyskretną obserwację. jeśli wygląda źle, dusi się
                                > (nawiązuję do mojej hipotezy że może trafić się udar), to pal sześć
                                > chwilowy przestrach, trzeba dziecko wydobyć. i już. imho nie ma miejsca
                                > na racjonalizację, kiedy postać zamknięta w samochodzi e
                                > zdradza objawy przegrzania.

                                Dla przypadku ogólnego - tak. Przyjrzeć się, co się dzieje, czy coś się dzieje,
                                i zależnie od okoliczności:
                                - interweniować od razu własnoręcznie
                                - dzwonić na policję, podając konkretnie co się dzieje
                                - po prostu odejść, mamrocząc pod nosem "ja bym tak nie zrobiła".
                                W przypadku parkingu pod supermarketem zamiast zawracać głowę policji można
                                pójść do ochrony. Gdybyś pokazała ochroniarzowi, że dziecko się dusi albo coś
                                podobnego, albo mdleje, na pewno zaraz by poszło "Właściciele zielonego
                                mercedesa C 250 nr rej. W 0 BOBAS proszeni są o przyjście do swojego samochodu,
                                bo dziecko im się dusi".
                                Ale to jest wszystko gdybanie uwzględniające dodatkowe założenia, w danym
                                przypadku nie spełnione. Tu już nie odpowiadamy na pytanie "co policja miała
                                zrobić w konkretnym przypadku", tylko "co policja powinna by zrobić, gdyby...".
                      • a_weasley Dyskusja literacka 13.06.07, 15:24
                        kosheen4 napisała:

                        > żeby fikcja literacka była przekonująca, należy jednakowoż zadbac o minimalne
                        > prawdopodobienstwo charakterologiczne, zwłaszcza jeśli wchodzi sie w
                        > trudną rolę narratora pierwszoosobowego.

                        To prawda. Prawdopodobieństwo to w utworze literackim, zwłaszcza z tezą, rzecz
                        bardzo ważna. A gdzie widzisz błąd?
                        • kosheen4 Re: Dyskusja literacka 13.06.07, 15:40
                          a_weasley napisał:

                          > To prawda. Prawdopodobieństwo to w utworze literackim, zwłaszcza z tezą, rzecz
                          > bardzo ważna. A gdzie widzisz błąd?
                          >

                          chociażby tutaj:
                          "Zaglądają do samochodu, ale wcale się nie uśmiechają, mają ponure miny. Boję
                          się! Jeden z nich bierze coś ciężkiego i wybija szybę, obsypując mnie szkłem"

                          primo po pierwsze: jeśli dziecko siedzi spokojnie, założenie o ponurych minach
                          jest błędne.
                          primo po drugie: dwuletnie dziecko nie wyciąga wniosków na tyle, żeby bać się
                          przed wybiciem szyby.
                          aha
                          primo po pierwsze prim:
                          jeśli dziecko dwuletnie jest na tyle odważne, żeby nie wybuchnąć płaczem widząc
                          odchodzącą od samochodu matkę, to koncentrując się na swoich, hm,
                          przemysleniach? dopóki ktoś nie zapuka w szybę, raczej go nie zauważy. zarówno z
                          racji ograniczonej percepcji, jak i umiejętności (?) zajęcia się sobą.

                          a tak w ogóle to chętnie usłyszałabym zdanie matki tudzież ojca na temat
                          zachowania ich dziecka zostawianego samotnie. bo podpieram się wiedzą
                          teoretyczną, a własnego dziecka nie posiadam.
                        • tula4u Re: Dyskusja literacka 13.06.07, 15:44
                          myslenie przyczynowo - skutkowe rozwija sie ok 5 roku zycia.
                          myslenie abstrakcyjne ok 7.
                          widze, ze jednak przecenilam wiedze teoretyczna...
                    • ciocia_luta Re: ? 13.06.07, 15:16

                      moja polonistka, takie produkty recenzowała w ten sposob:
                      styl dobry
                      wiadomosci pała.
                      I ja kontynuje jej szkołę.

                      Mozna uprawiać fikcję literacką. Można. Z nudów wszystko można. Pytanie po co.
                      Bycie rodzicem to nie wirtualne loty na miotle.
                      A niektorzy piszący tu na forum teoretycy wychowania chyba nie widzą róznicy.

                      A powyższy monolog przypomina raczej dywagacje tetraplegika i każdy, kto miał w
                      domu dłużej niż kwadrans dwulatka o tym wie, ze ten, jak piszesz, utwór
                      literacki Minerwy niewiele ma wspólnego z realiami. A już na pewno wiedza to
                      rodzice dzieci, bedacy jednocześnie włascicielami samochodow.
                      • a_weasley Re: ? 13.06.07, 15:22
                        ciocia_luta napisała:

                        > Mozna uprawiać fikcję literacką. Można. Z nudów wszystko można. Pytanie po co.

                        Czasem lepiej poczytać słownik wyrazów obcych, bo zanim się napisze

                        > A powyższy monolog przypomina raczej dywagacje tetraplegika

                        to dobrze znać znaczenie użytych słów.
                      • minerwamcg Re: ? 13.06.07, 15:31
                        Nie widzę powodu do dyskusji z kimś, kto nie po raz pierwszy z braku argumentów
                        ucieka się do osobistych wycieczek i zamiast polemizować z przedstawioną w
                        tekście tezą (prawdopodobnie nawet jej nie zrozumiał) robi wredne aluzje do
                        osoby dyskutanta. Takie zachowanie jest według mnie szczytem chamstwa, nieraz
                        zresztą na tym forum przez moją znakomitą przedmówczynię prezentowanego.
                        Posty mojej przedmówczyni przekazuję na adres forum.abuse@gazeta.pl jako
                        przykłady naruszenia dóbr osobistych użytkownika.
                        • kosheen4 Re: ? 13.06.07, 15:54
                          minerwamcg napisała:

                          > Nie widzę powodu do dyskusji z kimś, kto nie po raz pierwszy z braku argumentów
                          >
                          > ucieka się do osobistych wycieczek i zamiast polemizować z przedstawioną w
                          > tekście tezą (prawdopodobnie nawet jej nie zrozumiał) robi wredne aluzje do
                          > osoby dyskutanta. Takie zachowanie jest według mnie szczytem chamstwa, nieraz
                          > zresztą na tym forum przez moją znakomitą przedmówczynię prezentowanego.
                          > Posty mojej przedmówczyni przekazuję na adres forum.abuse@gazeta.pl jako
                          > przykłady naruszenia dóbr osobistych użytkownika.


                          użytkowniczko z naruszonymi dobrami
                          w prostych i żołnierskich słowach:
                          na niejednym forum opisujesz swoje doświadczenia w pewnej drażliwej i bolesnej
                          materii
                          niejeden raz pojawia się w twoich wypowiedziach sens mniej więcej: jak będę
                          miała dzieci, to...
                          nadmierna 'wyroczniowatość' i zbytnie poleganie na wiedzy teoretycznej,
                          nieprzemakalność na argumenty rodziców budzą nareszcie chęć odwołania się do
                          sprawy podstawowej: u nich to praktyka, u ciebie teoria.
                          jeśli słowa cioci luty odbierasz jako chamskie personalne zagrywki, lepiej nie
                          otwieraj postów tuli, bo przypłacisz je zawałem.
            • marta406 Re: Co policja miała Twoim zdaniem zrobić? 15.06.07, 16:01
              Mysle, ze
              > wybicie szyby i uruchomienie alarmu bardzo szybko sprowadziloby rodzica do
              > samochodu.

              Myślę, że chodzi ci raczej o zemstę (wybicie szyby to raczej spory problem dla
              rodzica) niż o dobro dziecka...
          • ziolo1974 Re: Co policja miała Twoim zdaniem zrobić? 13.07.07, 15:48
            "To jest bardzo szerokie ujęcie. W tym momencie należałoby uznać, że
            pozostawienie dziecka gdziekolwiek w zamkniętym skądinąd pomieszczeniu to są
            niebezpieczne okoliczności."
            Owszem. To są niebezpieczne okoliczności.
            • arim28 A co dzieje sie z dzieckiem, ktore mamusia 16.07.07, 01:09
              zostawila w aucie na 10 min. i dajmy na to zostala potracona przez auto,
              zemdlala? Kiedy sie ktos zorientuje, ze mamusia ma dziecko moze minac
              kilkanasie godzinsmile
              • green_land Re: A co dzieje sie z dzieckiem, ktore mamusia 16.07.07, 08:50
                A co się dzieje, gdy rzeczona mamusia wyszła razem z dzieckiem? Nie ma już
                problemu, prawda?

                Bardzo proszę nie wypisywac takich głupot, bo naprawdę ręce już mi opadają sad
                • arim28 Re: A co dzieje sie z dzieckiem, ktore mamusia 16.07.07, 15:24
                  Nie pisz, ze pisze glupoty. Chyba nie zrozumialysmy siewink
                  Zakladam, ze mamusia z dzieckiem na reku jest ostrozniejsza niz pozostawiajac
                  dziecko w aucie i spieszyc sie aby pozalatwiac wszystkie sprawy i wrocic.
                  O wypadek naprawde nie trudno.
                  Moja znajoma kiedys wyszla po bulki do piekarni, na druga strone ulicy. Zostala
                  potracona przez rowerzyste. Na skutek upadku zemdlala. W domu zostalo dziecko
                  malutkie, w lozeczku. Na szczescie upadek nie byl grozny i wszystko sie dobrze
                  skonczylo.
      • vharia Re: Co policja miała Twoim zdaniem zrobić? 13.06.07, 16:41
        > Czyli czynu zabronionego brak.

        Są "okoliczności niebezpieczne". Czyli nie brak.

        Policja reaguje na psy pozostawione bez opieki w autach (zresztą bardzo
        słusznie) więc reakcja policjana była absurdalna.
        • kosheen4 Re: Co policja miała Twoim zdaniem zrobić? 13.06.07, 16:56
          vharia napisała:

          > > Czyli czynu zabronionego brak.
          >
          > Są "okoliczności niebezpieczne". Czyli nie brak.
          >
          > Policja reaguje na psy pozostawione bez opieki w autach (zresztą bardzo
          > słusznie) więc reakcja policjana była absurdalna.


          oooooo, a to z kolei moja działka big_grin
          widząc psa który jest zamknięty w samochodzie i zdradza objawy przegrzania nie
          będe się wahać przed rozpieprzeniem szyby, obojętne czy samochód jest
          zdezelowanym maluchem czy wypasionym nissanem navarą a jego szyba kosztuje tyle
          co moje miesięczne chałtury. to samo zrobiłabym w przypadku dziecka w złym
          stanie (tylko błagam, teraz bez rozważań skąd wiedziałam że dziecko jest w złym
          stanie)
          ponieważ są to tylko teoretyczne rozważania, nie mam pojęcia jak bym się
          zachowała po rozwaleniu szyby. możliwe, że po uwolnieniu psa/kota po prostu bym
          zwiała z tymże pod pachą. w sprawie dziecka wezwałabym karetkę. oczywiście cały
          czas zakładamy, że stan dziecka wskazywał na udar/silne przegrzanie.
          • a_weasley Re: Co policja miała Twoim zdaniem zrobić? 13.06.07, 17:15
            kosheen4 napisała:

            > widząc psa który jest zamknięty w samochodzie i zdradza objawy przegrzania
            > nie będe się wahać przed rozpieprzeniem szyby, obojętne czy samochód jest
            > zdezelowanym maluchem czy wypasionym nissanem navarą

            A to zupełnie inna sprawa. Nie że pies, tylko że są konkretne objawy wskazujące
            na to, że dzieje się coś złego.
            Tyle, że znowu modyfikujesz sytuację wyjściową.
            Ten kawałek dyskusji, jak sam tytuł Twojej notki wskazuje, zaczął się od mojej:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=63581787&a=64064467
            gdzie zwracałem się do autorki wątku pytając, co w konkretnym przypadku miała
            jej zdaniem zrobić policja.

            > co moje miesięczne chałtury. to samo zrobiłabym w przypadku dziecka w złym
            > stanie (tylko błagam, teraz bez rozważań skąd wiedziałam że dziecko jest
            > w złym stanie)

            Sęk w tym, że to właśnie jest dla tych rozważań kluczowe: konkretnemu dziecku
            nic się nie działo, nie płakało nawet (sądzę, że autorka byłaby coś o tym
            wspomniała).

            > cały czas zakładamy, że stan dziecka wskazywał na udar/silne przegrzanie.

            Co właśnie jest modyfikacją założeń wyjściowych. Dyżurny załatwił Echnę
            odmownie, OIR, m.in. dlatego, że nie powiedziała mu nic nad to, że dziecko jest,
            a rodziców nie ma.
            • kosheen4 słów kilka o strukturze wątków jako takiej 13.06.07, 20:43
              > Sęk w tym, że to właśnie jest dla tych rozważań kluczowe: konkretnemu dziecku
              > nic się nie działo, nie płakało nawet (sądzę, że autorka byłaby coś o tym
              > wspomniała).

              weasley
              zaletą forum jest fakt, że uczestnictwo w dyskusjach to nie egzamin na którym
              trzeba trzymać się tematu ściśle i dosłownie.
              drzewkowata struktura wątku sygnalizuje wyraźnie, że temat się rozgałęzia a
              dyskusja toczy się w różnych kierunkach.
              argument że któraś odnoga nie jest zgodna z tematem zasadniczym, niczego
              ciekawego doń nie wnosi. chociaż jego używanie jest kuszące, kiedy coś idzie nie
              po naszej myśli.
              różne są powody dla jakich uczestniczy się w danej dyskusji, a jeden nie
              wyklucza drugiego. ćwiczenie erystyki może iść w parze z forsowaniem poglądów.
              twój sposób prowadzenia dyskusji jest dla mnie miejscami nie do przyjęcia.
              odbieram go czasem jako manipulację, a tym bardziej mnie to uderza, że często
              zarzucasz manipulację innym. fakt, jest prowadzona w sposób bardziej
              inteligentny niż chociażby idiotyczne w swoim prymitywizmie ubliżanie joshui, z
              którym ciężko jest dyskutować za pomocą słów innych niż obelżywe.
              przypuszczam, że zechcesz zapytać o dowody - jeśli tak, to cierpliwości, nie
              chce mi się wracać do przeszłości i grzebać w wyszukiwarce. jeśli natknę się w
              przyszłości na coś, co w moim odczuciu będzie manipulacją czy wybiegiem mającym
              na celu spuszczenie adwersarza po brzytwie, nie omieszkam się odnieść; pomna
              doświadczenia, zaznaczę o czym będę pisać już w temacie posta, żeby uniknąć
              nużącego wykładu o tym, co jest zasadniczym tematem wątku.
        • a_weasley Re: Co policja miała Twoim zdaniem zrobić? 13.06.07, 17:04
          vharia napisała:

          > > Czyli czynu zabronionego brak.

          > Są "okoliczności niebezpieczne". Więc nie brak.

          Jakie? Na razie nie mamy nic, tylko dziecko pozostawione samo w miejscu
          zamkniętym, acz nie ciemnym, sobie dobrze znanym, nie zimnym, ani też nie
          przegrzanym.
          Dziecko zostało zostawione samo - zgoda, ale to samo z siebie nie jest karalne.
          W miejscu raczej jednym z bezpieczniejszych. Policja tłucze szyby, sprawa opiera
          się o sąd, sąd pyta, jakie konkretnie były źródła zagrożenia, policjant ani be,
          ani me. Wyobraź sobie siebie na miejscu już nie dziecka, ale policjanta.
          Przyjeżdżasz. To jest mercedes, auto solidne i z dobrymi zamkami, więc bierzesz
          pałę i raz go w szybę. Otworzyć go dalej nie umiesz, bo zamek jest na pilota.
          Alarm wyje, dajmy na to że ma powiadomienie, właściciel przylatuje i zaczyna
          robić awanturę.
          Ty też mu zaczynasz robić awanturę. Dobra, niech będzie, żadna sztuka zrobić
          awanturę. Dookoła jest zbiegowisko ludzi marudzących coś o chłopczykach
          bawiących się w szeryfa, którzy nie mają co do roboty, tylko demolować
          samochody. Nic to. WYpisujesz facetowi mandat. Spisujesz gościa, sprawdzasz
          przez radio, czy pojazd i osoba nie figuruje, razem wziąwszy spędzacie pół
          godziny, dzieciak ryczy... no dobrze, ja się nie znam a Kosheen się zna, załóżmy
          że dzieciak nie ryczy. Facet mandatu nie przyjmuje, obiecujesz mu wniosek do
          sądu grodzkiego o ukaranie, facet prycha, jedziesz w swoją stronę.
          Następnego dnia przychodzisz na służbę i wołają cię do szefa, bo jest na ciebie
          skarga. Że zdemolowałaś (darujmy sobie zmianę płci) samochód i w ogóle. Szef
          pyta, czy coś się działo.
          - No nie, nic się nie działo, dziecko siedziało w samochodzie...
          Dobrze, bądźmy optymistami. Szef podzielił Twój punkt widzenia.
          Za jakiś czas okazuje się, że masz być świadkiem w sprawie (bądźmy optymistami,
          jesteś świadkiem w sprawie cywilnej, a nie oskarżonym w sprawie karnej o
          zniszczenie mienia wartosci powyżej 250 zł).
          Dochodzisz w zeznaniach do kulminacyjnego punktu, a sąd pyta:
          - Ale proszę świadka, jakie konkretnie zagrożenie istniało?
          - Dziecko było samo w samochodzie, proszę Wysokiego Sądu.
          - Czy ktoś to dziecko molestował?
          - Nie.
          - Były tam niebezpieczne zwierzęta?
          - Nie.
          - A może wrzątek lub otwarty ogień?
          - Nie, proszę Wysokiego Sądu.
          - Czy kluczyki były w stacyjce?
          - Nie, Wysoki Sądzie.
          - To w takim razie na jakiej podstawie świadek uznał, że sytuacja wymaga
          interwencji połączonej ze zniszczeniem mienia?

          > Policja reaguje na psy pozostawione bez opieki w autach (zresztą bardzo
          > słusznie)

          W szczególnych okolicznościach tak. Ale to nie znaczy, że ogólnie nie wolno
          zostawić psa samego w aucie, powiedzmy w taką pogodę jak teraz (dla wyjaśnienia:
          gdy to piszę, jest +20, pada deszcz, zakładam że pies nie jest burzofobem i w
          związku z tym nie wyje).
          • vharia Re: Co policja miała Twoim zdaniem zrobić? 14.06.07, 14:25
            Bajkopisarstwo utrudnia rzeczową dyskusję.

            Przyjmujesz oderwane od realiów założenie, że policjant przyjedzie, aby rozbić
            szybę. Wymieniasz kilka, niemożliwych do zaistnienia w przedstawionych
            warunkach zagrożeń. Aż chce się dopytać
            -a samolot nie pikował na auto?
            -a jakiś Talib nie montował do podwozia ładunku wybuchowego?
            -a dziecko nie odpalało we wnetrzu piły motorowej?
            Śmieszne jest podawanie serii przykładów, które sie do sytuacji nie odnoszą i
            na tej podstawie argumentowanie, ze wszystko było OK. Jest to typowy jezyk
            trolla, tak naprawdę wypowiedź nie ma związku z realiami ale jest i jest długa.
            big_grin
            • a_weasley Re: Co policja miała Twoim zdaniem zrobić? 14.06.07, 15:48
              vharia napisała:

              > Przyjmujesz oderwane od realiów założenie, że policjant przyjedzie, aby rozbić
              > szybę.

              Zatem skoro policjant nie miał rozbijać szyby czy w inny inwazyjny sposób
              dostawać się do wnętrza, to do czego właściwie był potrzebny?
              ALe niech tam. Rzeczywiście pomysł tłuczenia szyby lansowało parę innych osób,
              Ty akurat nie. Ty natomiast twierdziłaś, że były okoliczności zagrażające życiu
              lub zdrowiu dziecka, co uzasadniałoby ukaranie rodziców.
              Wymieniłem nie

              > kilka, niemożliwych do zaistnienia w przedstawionych warunkach zagrożeń.

              lecz między innymi rzeczy, które mogłyby zagrożenie spowodować - pies rasy
              bojowej zostawiony z dzieckiem, kluczyki w stacyjce...

              > Aż chce się dopytać
              > -a samolot nie pikował na auto?
              > -a jakiś Talib nie montował do podwozia ładunku wybuchowego?
              > -a dziecko nie odpalało we wnetrzu piły motorowej?

              ...a chociażby czy nie było w środku zostawionych ostrych narzędzi.
              Wszystko razem zaś zamyka się w pytaniu otwartym: jakie mianowicie źródła
              zagrożenia istniały.
              Jeśli dobrze rozumiem Echnę, żadnego takiego źródła nie wskazała dyżurnemu, jeno
              sam fakt, że dziecko siedzi bez opieki w samochodzie. Nie zmienisz tego używając
              obelżywych słów.
              • vharia Re: Co policja miała Twoim zdaniem zrobić? 14.06.07, 16:53
                Sam fakt, że dziecko siedzi bez opieki w samochodzie zagraża jego
                bezpieczeństwu, nie możesz zrozumieć??? Dlaczego? Ano dlatego (aż źle się pisze
                takie oczywistości):
                jest zupełnie bezbronne wobec agresji/złych zamiarów osób trzecich (to przede
                wszystkim), wobec własnych głupich pomysłów, własnej fizjologii, czynników
                zewnętrznych typu aura (to pomniejsze acz również realne).
                Z twoich postów przebija nieznajomość realiów życia z dzieckiem, nic na to nie
                poradzisz, nawet jeśli na śmierć się obrazisz (nawiasem mówiąc nadwrażliwość
                na "obelżywości" masz szczególną i dość pocieszną).

                Pytanie pomocnicze: czy napotykając samotne kilkuletnie dziecko, grzecznie i
                cicho siedzące na ławeczce w parku, którym nikt się nie interesuje od dłuższego
                czasu, należy wezwać policję/straż miejską/itp czy uznać, że wszystko jest OK i
                iść swoją drogą?
                • a_weasley Re: Co policja miała Twoim zdaniem zrobić? 14.06.07, 18:21
                  vharia napisała:

                  > jest zupełnie bezbronne wobec agresji/złych zamiarów osób trzecich (to przede
                  > wszystkim), wobec własnych głupich pomysłów, własnej fizjologii, czynników
                  > zewnętrznych typu aura (to pomniejsze acz również realne).

                  Pytanie postawione w tytule mojej notki pozostaje w mocy. Zwracałem się do
                  Echny, ale ciekaw jestem i Twojej odpowiedzi - co powinien był w opisanej
                  sytuacji zrobić oficer dyżurny, a jeśli powinien był przysłać patrol, to co
                  powinien był zrobić patrol? Rozbijania szyb, jak rozumiem z Twojej notki, nie
                  zalecasz.
                  Poza tym ciągle rozmijają się dwie sprawy: czy należy zostawiać dziecko oraz czy
                  można kogoś za to ukarać. Te pytania nie są tożsame. Jest wiele rzeczy
                  jednocześnie niewskazanych i nie karalnych.

                  > Pytanie pomocnicze: czy napotykając samotne kilkuletnie dziecko, grzecznie i
                  > cicho siedzące na ławeczce w parku, którym nikt się nie interesuje od
                  > dłuższego czasu, należy wezwać policję/straż miejską/itp czy uznać, że
                  > wszystko jest OK i

                  Teraz Ty z kolei wymyślasz zupełnie inny przykład.
                  Do dwulatka bym pewnie zawołał. Do sześciolatka nie. Najwyżej bym zapytał, gdzie
                  mama i czy wie, że tu jest.
                  Ale to jest zupełnie inny przykład - poczynając od tego, że inaczej (wcale) jest
                  chronione przed osobami postronnymi i niektórymi swoimi pomysłami dziecko w
                  parku, a inaczej w takiej fortecy jak mercedes.
                  • vharia Re: Co policja miała Twoim zdaniem zrobić? 14.06.07, 21:42
                    Dziwne acz budujące, że osoba forsująca powszechnie tezę, że "rodzic ma zawsze rację" dostrzega potrzebę zareagowania na samotnego dwulatka (a nawet 6-latka w parku). A jednak:
                    między innymi z tej wypowiedzi:
                    "vharia napisała:
                    > Są "okoliczności niebezpieczne".
                    Jakie? Na razie nie mamy nic"
                    wynika, że cały czas utrzymujesz, że samotne małe dziecko jest w aucie poprostu bezpieczne. No cóż, uznanie mercedesa (czy inne auto) za "fortecę" jest wzruszająco naiwne. Narazie "wzruszająco naiwne", bo, o ile mi wiadomo, nie masz pod opieką żadnych dzieci. Gdyby było inaczej byłoby to niebezpiecznie naiwne.

                    Dlaczego nie? Już pisałam (nie tylko ja) o osobach trzecich i ignorujesz ten, najistotniejszy w całe historii argument. Dziecka nie zostawia się na ulicy/w parku/samochodzie/pokoju hotelowym głównie z tego powodu.
                    Dzieci (masz prawo tego nie wiedzieć) zaskakują pomysłowością. Wyjście z auta i udanie się w nieznanym kierunku jest bardzo możliwe. Nawet bardzo małe dziecko moze się wypiąć z pasów w foteliku i może otworzyć samochód, także zamknięty na centralny zamek. Także dziecko, które dotąd tego nigdy nie zrobiło, bo rozwój dziecka na tym polega, że kiedyś nastepuje ten pierwszy raz. Rodzice to wiedzą i przewidują nie to, co się stało dotąd 100 razy, również to, co może się wydarzyć po raz pierwszy i, mogłoby się okazać, ostatni. Na tym polega odpowiedzialność za dziecko. Do tego dodaj drobniejsze, wspominane już zagrożenia.

                    Co przez to rozumiem? Ano dziecko nie jest w tej "fortecy" lepiej zabezpieczone, niż postawione na ulicy przed sklepem. Zakładam cały czas sytuację jak w pierwszym poście, kiedy opiekun (czemu musi to być matka?) zostawił/a dziecko i odszedł/a tracąc auto z pola widzenia i to na długo.

                    Pytasz, co miałaby zrobić policja?
                    Jej funkcja byłaby dwojaka. Po pierwsze zapewniłaby opiekę dziecku do czasu powrotu nieodpowiedzialnego opiekuna. Nie mui wybijać szyby. Pedofil (chodzi o dziecko) czy złodziej samochodów (chodzi o auto) nie włamie się do niego, jeśli obok stoi funkcjonariusz. Gdyby miały miejsce jakieś drastyczne zdarzenia (zachłyśnięcie, objawy przegrzania, zabawa czymś niebezpiecznym)- oczekiwałabym wybicia szyby.
                    Po drugie niefrasobliwym rodzicom/opiekunom świetnie zrobiłoby pouczenie. Choć patrząć na posty w tym wątku można mieć wątpliwości, co by biedny policjant wkórałtongue_out
                  • owocoskala Re: Co policja miała Twoim zdaniem zrobić? 17.06.07, 18:28

                    > Poza tym ciągle rozmijają się dwie sprawy: czy należy zostawiać dziecko oraz
                    cz
                    > y
                    > można kogoś za to ukarać. Te pytania nie są tożsame. Jest wiele rzeczy
                    > jednocześnie niewskazanych i nie karalnych.
                    Porzucenie małoletniego – przestępstwo z art. 210 Kodeksu karnego
                    Opublikowany: 31.12.06
                    § 1.
                    „Kto wbrew obowiązkowi troszczenia się o małoletniego poniżej lat 15 albo o
                    osobę nieporadną ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny osobę tę
                    porzuca, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.”
                    Chyba nie powiesz że dwulatek jest osobą która jest w staie sama funkcjonować i
                    troszczyć się o siebie. Również w prawach innych krajów pozostawienie dziecka w
                    samochodzie jest wykroczeniem...

                    • owocoskala Tu jak jest w UK 17.06.07, 18:29
                      partnerstwo.onet.pl/1410845,3500,1,artykul.html
                      • a_weasley Święte słowa 17.06.07, 20:51
                        owocoskala napisała:

                        > partnerstwo.onet.pl/1410845,3500,1,artykul.html

                        tam zaś jedna z autorek z ust mi wyjęła:

                        > Prawdopodobieństwo, że twoje dziecko zostanie porwane, jest
                        > 20 razy mniejsze niż to, że trafi w nie piorun. Masz pięć
                        > albo sześć razy więcej szans na trafienie szóstki w totolotka
                        > (niż na to, że twoja rodzina padnie ofiarą kidnapera – przyp. Onet).
                        > Ale od pojawienia się informacji o uprowadzeniu 3-letniej
                        > dziewczynki z jej pokoju hotelowego, wszyscy rodzice myślimy:
                        > „To mogliśmy być my”.
                        <ciach>
                        > Gdybyśmy byli racjonalni, bardziej obawialibyśmy się użądlenia osy,
                        > pszczoły albo szerszenia, niż mordercy-pedofila. I nie pozwalalibyśmy
                        > naszym dzieciom zbliżać się do roweru.
                        • owocoskala Ten fragment ominąłeś? : 18.06.07, 08:24

                          "Ale prawo nie określa precyzyjnie, ile trwa to PORZUCENIE. Oskarżenie lub/i
                          skazanie w dużej mierze zależą od okoliczności. Sąd prawdopodobnie weźmie pod
                          uwagę dojrzałość dziecka, to, ile czasu pozostawało ono bez opieki i środki
                          podjęte dla zabezpieczenia jego bezpieczeństwa.

                          W opisanym przypadku dzieci mogą wyjść z samochodu i wejść na ulicę, ktoś może
                          je też zabrać z auta. Gdyby drzwi były zamknięte, dzieci mogłyby być
                          bezpieczniejsze. Ale co by się stało, gdyby dostały ataku klaustrofobii?
                          Teoretycznie dzieci nie mogą zostawać same, zanim nie skończą 16 lat. Można
                          dopuścić pięć minut w zamkniętym samochodzie, 20 minut to za długo."
                          • a_weasley Re: Ten fragment ominąłeś? : 18.06.07, 09:39
                            Ominąłem również wiele innych fragmentów, do których tytuł "Święte słowa" się
                            nie stosuje. A także takich, z którymi się w pełni zgadzam, ale kto chce
                            przeczytać, to przeczyta. Ominąłem generalnie cały artykuł z wyjątkiem tego
                            fragmentu, który zacytowałem.
                    • a_weasley Porzucenie i pozostawienie 17.06.07, 21:00
                      Owocoskala napisała, a ja nie pytam o jej wykształcenie, tylko odpowiadam:

                      > Porzucenie małoletniego – przestępstwo z art. 210 Kodeksu karnego
                      > Opublikowany: 31.12.06
                      > § 1.
                      > „Kto wbrew obowiązkowi troszczenia się o małoletniego poniżej lat 15 albo
                      > o
                      > osobę nieporadną ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny osobę tę
                      > porzuca, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.”
                      > Chyba nie powiesz że dwulatek jest osobą która jest w staie sama funkcjonować
                      > i troszczyć się o siebie.

                      Gdyby pozostawienie dziecka na pół godziny uzasadniało kwalifikację z art. 210,
                      art. 106 kw byłby doskonale zbędny. Tymczasem on jednak jest. I nie wystarcza
                      samo pozostawienie bez opieki, potrzebne jest jeszcze zagrożenie.
                      Jeżeli ustawodawca w art. 210 kk używa innego znamienia (porzuca), a w 106 kw
                      innego (pozostawia), widocznie miał na myśli co innego. W istocie pozostawienie
                      na pół godziny to nie jest porzucenie. Podobnie jak jednodniowa bumelka nie jest
                      porzuceniem pracy, tylko nieusprawiedliwioną nieobecnością.
                      Żeby uznać, że miało miejsce porzucenie, z okoliczności musiałoby wynikać, że
                      rodzice nie zamierzają się dzieckiem interesować. Gdyby na przykład wysadzili je
                      na tym parkingu i odjechali, to byłoby porzucenie. Tu zaś z okoliczności wynika,
                      że zamierzali po nie rychło wrócić - zostawili je w swoim własnym samochodzie.
    • echna Re: dziecko samo w aucie - reakcja policji 14.06.07, 19:53
      Witam. nie sądziłam że aż taką dyskusję wywołam swoim postem. Odpowiadam na
      ostatnio powtarzające się pytanie dot. czego spodziewałam się po policji. Otóż,
      gdy dana sytuacja miała miejsce, nic innego po prostu nie wpadło mi do głowy,
      jak zadzwonić pod 112. Fakt, nie pomyślałam od razu o ochronie, z głowy mi jakoś
      to wyleciało, chciałam tylko zareagować, żeby dzieciak nie musiał siedzieć sam
      (nie miałam na myśli wybijania szyby tylko raczej wezwanie rodziców). Dopiero po
      rozmowie z policjantem pomyślałam o ochronie, którą powiadomiłam. Pan nie
      straszył dziecka, tylko zobaczył, że faktycznie jest sam, spisał nr i poszedł
      dać komunikat w sklepie. Czy faktycznie to aż takie złe że nie mogę przejść
      obojętnie jak się coś dzieje? (wiem,. nic konkretnego się nie działo, ale ja mam
      dziecko i wyczuloną, może zbyt wybujałą wyobraźnię i różne rzeczy mogły się
      stać, a gdybym to nie ja zainteresowała się dzieckiem tylko jakiś pedofil?).
      • kama3570 Re: dziecko samo w aucie - reakcja policji 14.06.07, 21:13
      • a_weasley No i git. Po co policja, jak jest ochrona. 14.06.07, 22:11
        echna napisała:

        > rozmowie z policjantem pomyślałam o ochronie, którą powiadomiłam.

        Zatem słusznie policjant zostawił sprawę bez biegu, skoro na miejscu były osoby,
        które tyle, ile trzeba było zrobić, mogły zrobić bez pomocy policji i istotnie
        zrobiły. Jeśli państwo zostawili dziecko przez zapomnienie, to wrócili.

        > Czy faktycznie to aż takie złe że nie mogę przejść
        > obojętnie jak się coś dzieje?

        Nie. Powiadomiłaś ochronę i niech się martwią, to w porządku jest. Natomiast nie
        spodobało mi się niekonieczne blokowanie 112, na które i tak trudno się dodzwonić.

        > gdybym to nie ja zainteresowała się dzieckiem tylko jakiś pedofil?).

        Toby też raczej nie włamywał się dla zaspokojenia swych chuci do mercedesa na
        parkingu, na którym są ochroniarze. Dla nich zboczeniec dobierający się do
        dziecka to po prostu cukierek, można zglanować i jeszcze czuć się obrońcą wdów i
        sierot...
        • echna Re: No i git. Po co policja, jak jest ochrona. 14.06.07, 23:06
          a_weasley napisał:
          Natomiast nie spodobało mi się niekonieczne blokowanie 112, na które i tak
          trudno się dodzwonić.

          Ok, ale akurat ten nr w danej chwili wpadł mi do głowy, nie był zajęty i rozmowa
          nie trwała długo, powiadomiłam, zrozumiałam że nie przyjadą i tematu nie
          drążyłam, ponieważ pomyślałam o ochronie sklepu, więc mam nadzieję że w
          przeciągu 2 min. nikomu nie odebrałam życia "niepotrzebną" rozmową.
          co innego gdybym nie zareagowała, a na drugi dzień usłyszała w wiadomościach,
          że dziecko samo pozostawione na parkingu w samochodzie zakrztusiło się i zmarło?
          (wiem, może przesadzam, ale gdyby) albo jakaś inna przyczyna? Myślisz że
          mogłabym spać spokojnie po nocach? Że mogłabym żyć z czymś takim że nie
          zareagowałam? Wolę być nadgorliwa, ale mieć czyste sumienie, że coś zrobiłam.
          Mój syn mówi że my rodzinną sklerozę mamy, więc w danej chwili po prostu
          zapomniałam o ochronie, zdarza się, zgadzam się że można było od ochrony zacząć,
          ale mnie w sumie i przede wszystkim chodzi o to że nie należy tak długo dziecka
          samego w aucie zostawiać. To było dla mnie szokiem że przez prawie pół godziny
          (a może długo więcej-nie wiem od kiedy auto stało) chłopczyk był całkiem sam.
          Czasem rodzicom brak wyobraźni, a potem w interwencji czy innym programie
          słychać tragedię rodziców. Wystarczy trochę pomyśleć o konsekwencjach.
    • marta406 Re: dziecko samo w aucie - reakcja policji 14.06.07, 22:44
      Tak sobie myślę... Co większość z was pisałaby gdyby to konkretne dziecko z
      tego konkretnego samochodu zostało np porwane i brutalnie zamordowane... Czy
      wtedy też tak wiele osób napisałaby hymn pochwalny dla rodziców? A może
      zarzuciłoby wszystkim przechodzącym koło samochodu znieczulicę (bo widzieli i
      nic nie zrobili)?
      Nie, pewnie wtedy wywiązałaby się dyskusja czy nasłać na nich prokuratora...
      Tylko że wtedy byłoby już za późno, bo nikt nie pomógłby już dziecku. Odnoszę
      wrażenie że w naszym społeczeństwie panuje taka zasada, że najpierw wszyscy (no
      powiedzmy większość) siedzą cicho i udają że nic nie widzą (lub co gorsza
      dokładają sobie do tego jakąś dziwną filozofie) a kiedy już przydarzy się coś
      złego to płaczą, wychodzą na ulicę, pokazują się w tv, biorą udział w
      publicznym linczu na rodzicach... Tylko że wtedy to jest już zbyteczne, co
      najwyżej powinni okazać współczucie i ofiarować wsparcie rodzicom, którzy
      przekonali się na własnej skórze że czasami trzeba mieć wyobraźnie...



      --
      Kinga ma...
      • a_weasley Re: dziecko samo w aucie - reakcja policji 14.06.07, 23:27
        marta406 napisała:

        > zarzuciłoby wszystkim przechodzącym koło samochodu znieczulicę (bo widzieli i
        > nic nie zrobili)?
        > Nie, pewnie wtedy wywiązałaby się dyskusja czy nasłać na nich prokuratora...

        Pierwszy bym apelował do osób rzucających takimi pomysłami o rozejrzenie się za
        przyzwoitym brukowcem i walnięcie się nim w główkę.
        Nikt nie ma obowiązku odpowiadać za cały świat. Pomiędzy zamykaniem oczu na
        widok dziecka powieszonego za nóżki u powały a zawiadamianiem policji i Komitetu
        Obrony Dzieci Przed Rodzicami, ponieważ ktoś w upalny dzień pozwala dziecku
        chodzić z gołą głową albo bawić się boso w piaskownicy, jest jeszcze bardzo
        wiele postaw pośrednich.

        > siedzą cicho i udają że nic nie widzą (lub co gorsza
        > dokładają sobie do tego jakąś dziwną filozofie) a kiedy już przydarzy się coś
        > złego to płaczą, wychodzą na ulicę, pokazują się w tv, biorą udział w
        > publicznym linczu na rodzicach...

        Nie wiem, co inni. Nie wiem, co nasze społeczeństwo en general. Ja w linczach
        nie uczestniczę.
        Kiedy widzę konkretne przejawy, telefonuję. Na policję, do straży, na pogotowie.
        Kiedy komuś dzieje się krzywda, a mogę temu przeszkodzić sam, przeszkadzam.
        Niemniej uważam, że każdy odpowiada przede wszystkim za siebie i za swoje
        dzieci. Jeżeli mama straszy dziecko, że ten pan (czyli ja) je zabierze (wysoki
        czarnowłosy facet w skórze idealnie się do tego nadaje), protestuję. Jeżeli mama
        gada w mojej obecności dziecku głupoty o świecie - milczę.
        A kiedy czytam niektóre notki, układa mi się modlitwa poranna:
        Panie Boże wszechmogący, miej dziś w opiece moje dzieci i strzeż je od
        przyjaciół. Z ich wrogami jakoś sobie poradzę.
        • marta406 Re: dziecko samo w aucie - reakcja policji 15.06.07, 16:10
          A co jest złego bieganiu na bosaka w piaskownicy? To bardzo zdrowe dla nóg...
          Napewno nie można porównywać tego do do pozostawienia dziecka bez opieki.

          >Nie wiem, co nasze społeczeństwo en general. Ja w linczach
          > nie uczestniczę.
          I bardzo dobrzewink Ale poczytaj wątek, o porwaniu dziecka z hotelowego pokoju.
          • a_weasley Re: dziecko samo w aucie - reakcja policji 15.06.07, 22:07
            marta406 napisała:

            > A co jest złego bieganiu na bosaka w piaskownicy? To bardzo zdrowe dla nóg...

            No więc właśnie chodzi o to, że nic. Podałem przykład rzeczy w moim odczuciu w
            porządku, która jednak niektórych bulwersuje okropnie jako przykład
            skandalicznego zaniedbania. Sprawdzone.
            Równie dobrze mógłbym podać przykład małego dziecka bawiącego się z kotem. Są
            ludzie, dla których jest to lekkomyślność granicząca z dzieciobójstwem.

            > Ale poczytaj wątek, o porwaniu dziecka z hotelowego pokoju.

            Poczytałem. Vharia z ust mi wyjęła:
            href="forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=62468629&a=62571355 .
            Znałem ludzi, którzy nie wiem jak teraz, ale 2 lata temu za Boga by nie wyszli
            wieczorem na 2-3 h z domu, jeśli nie zapewnią dzieciom opieki. Chłopiec miał 10
            lat, dziewczynka 5, cóż stąd, kiedy chłopiec się bał. Czy to oni się bali, nie
            pamiętam dokładnie. Pójść sam 500 m do szkoły, jedne światła po drodze, też się
            bał. Biorąc pod uwagę, jak jego mama miała nabitą głowę złoczyńcami i
            zagrożeniami, to się nie dziwię.
            • green_land Re: dziecko samo w aucie - reakcja policji 16.06.07, 11:53
              Trochę sie wtrącę.
              W piaskownicy mogą być kocie czy psie odchody, więc lepiej ubrać dziecku
              rękawiczkismile Może tez być szkło, w końcu zapobiegliwa matka i o tym pomysli, a
              nie tylko o porywaczach aut, którzy kradną auto wraz z dzieckiem (statystycznie
              jak często się to zdarza?).

              Rzeczywiście czasami jestesmy nadgorliwi. Chcemy narzucać innym swoje zdanie, a
              przeciez każdy z nas mysli odmiennie.
              Do przedszkola, gdzie chodzi moje małe przywożą dzieci samochodami - tylko
              nieliczne z nich sa w fotelikach. Matki/ojcowie ich sa w różnym wieku, dobrze
              sytuowani, kulturalni, ale tez wręcz przeciwnie. Czuje się trochę jak
              przewrazliwiona baba ładując dziecko do fotelika. Ale nie zwracam im uwagi -
              musiałabym walnąc wykład na godzinę, by zrozumiały, o co chodzi. Narobiłabym
              sobie wrogów (bo młodsza i się mądrzy) ale po co? Jeżeli są tacy niefrasobliwi
              w tej kwestii, to ja ich myślenia odnośnie wychowania nie zmienię.
              Sztywny Pal Azji śpiewał: Niezmienię świata /.../ lecz moge zmienić się sam. I
              chyba o to chodzi.
              Pozdrawiam
              • a_weasley Każdy odpowiada za swoje dzieci 16.06.07, 13:25
                green_land napisała:

                > W piaskownicy mogą być kocie czy psie odchody, więc lepiej ubrać dziecku
                > rękawiczkismile Może tez być szkło, w końcu zapobiegliwa matka i o tym pomysli, a
                > nie tylko o porywaczach aut, którzy kradną auto wraz z dzieckiem

                Mówiąc najkrócej: jak kto ma pecha, to mu w drewnianym kościele cegła na głowę
                zleci. Jakoż są rodzice, którzy za Boga nie pozwolą dziecku włazić na drzewa, bo
                może spaść (faktycznie może), a starszemu żeglować, bo może utonąć (medycyna
                notuje takie przypadki) lub jeździć konno, bo może sobie coś złamać (jeździłem,
                złamałem, zrosło się, jeździłem dalej), inni zaś i owszem pozwalają i nawet
                zachęcają; niechaj każdy zostanie przy swoim.
                Wspominałem o ludziach, który w centrum Warszawy za nic nie zostawiliby
                dziesięciolatka i pięciolatki na 2h w mieszkaniu z telefonem i podwójnymi
                drzwiami. Ludzie ci dbają o bezpieczeństwo dzieci; inni w tej samej sytuacji
                chcieliby raczej wychowywać chłopca odważnego i czującego odpowiedzialność za
                powierzoną mu kobietę.

                > przewrazliwiona baba ładując dziecko do fotelika. Ale nie zwracam im uwagi -
                > musiałabym walnąc wykład na godzinę, by zrozumiały, o co chodzi.

                Obawiam się, że zbyt optymistycznie oceniasz swoją zdolność przekonywania.
                Argumenty za fotelikiem każdy, kogo ten problem dotyczy, kto ma do czynienia z
                zagadnieniami bezpieczeństwa ruchu drogowego albo po prostu czytuje prasę
                motoryzacyjną, zna na pamięć i na wyrywki. Przypuszczam, że z równym powodzeniem
                oni mogliby próbować przekonać Ciebie.
                Gdybyś trafiła na ludzi kulturalnych, rozmownych, inteligentnych i dysponujących
                nadmiarem czasu, to zapewne byłaby to pasjonująca dyskusja, ale wątpię, byście
                osiągnęli coś poza pewnym zrozumieniem podejścia drugiej strony.

                > Narobiłabym sobie wrogów (bo młodsza i się mądrzy)

                Bardziej, jak mniemam, po prostu dlatego, że pakuje nos w nie swoje sprawy - tak
                się na ogół takie rzeczy odbiera. Jeśliby jednak chcieli rozmawiać, a byłyby
                spełnione warunki wymienione powyżej, mógłby to być początek ciekawej znajomości.

                > w tej kwestii, to ja ich myślenia odnośnie wychowania nie zmienię.

                Dokładnie.
              • szefunio1 Re: dziecko samo w aucie - reakcja policji 30.07.18, 12:19
                "którzy kradną auto wraz z dzieckiem (statystycznie jak często się to zdarza?)."
                Akurat widziałem statystyki. Statystycznie aby dziecko zostało porwane musiałoby siedzieć w samochodzie bez opieki przez ....
                750 000 lat.
                Statystycznie bezpieczniej jest zostawić dziecko w samochodzie i iść samemu do sklepu, bo jest bardziej prawdopodobne, że ktoś was idących po parkingu potrąci samochodem, albo że w sklepie zaatakuje was jakiś wariat, niż że coś się niebezpieczniego stanie się wewnątrz samochodu.
            • vharia Re: dziecko samo w aucie - reakcja policji 17.06.07, 21:39
              "No chyba, że na tych 50m były dwa szpalery drzew, żywopłot, murek i jakiś budynek po drodze"
              Widziałeś zdjęcie? Nie mogli widzieć dzieci, nie mogli widzieć wejścia do apartamentu, jest wątpliwe, czy widzieli okno. Link wklejony przez Dziubę potwierdza pierwsze wymienione wrażenie.
        • mkolaczynska Re: dziecko samo w aucie - reakcja policji 16.06.07, 14:52
          a_weasley napisał:


          > A kiedy czytam niektóre notki, układa mi się modlitwa poranna:
          > Panie Boże wszechmogący, miej dziś w opiece moje dzieci i strzeż je od
          > przyjaciół. Z ich wrogami jakoś sobie poradzę.
          >
          to ty masz w końcu te dzieci czy nie?
          • a_weasley Re: dziecko samo w aucie - reakcja policji 16.06.07, 15:16
            mkolaczynska napisała:

            > a_weasley napisał:

            > > A kiedy czytam niektóre notki, układa mi się modlitwa poranna:
            > > Panie Boże wszechmogący, miej dziś w opiece moje dzieci i strzeż je od
            > > przyjaciół. Z ich wrogami jakoś sobie poradzę.

            > to ty masz w końcu te dzieci czy nie?

            Odpowiadam dwoma pytaniami na pytanie:
            1. A co to wnosi do sprawy?
            2. Czy ja mówię, że to modlitwa dla mnie i na już?
            • joanna.gr Re: dziecko samo w aucie - reakcja policji 09.07.07, 20:37
              Odpowiadam dwoma pytaniami na pytanie:
              > 1. A co to wnosi do sprawy?
              > 2. Czy ja mówię, że to modlitwa dla mnie i na już?
              >
              O, i to jest dobre podsumowanie dyskusji.Reszta to tylko twoje ble ble ble...
    • ewa-krystyna Re: dziecko samo w aucie - reakcja policji 16.06.07, 19:26
      przeczytalam caly niemalze watek i szczerze mowiac jestem w szoku nad
      bezmyslnoscia i brakiem wszelkiej wyobrazni niektorych wypowiadajacych sie...
      jesli chodzi o brak reakcji policji na telefon autorki watku,to zgadzam sie z
      jedna z wypowiedzi o prosbe o nazwisko i stopien tego policjanta jak rowniez
      kontakt z jego przelozonym... nie wyobrazam sobie jak mozna nie zareagowac na
      wiadomosc o dziecku ( nawet wiekszym) pozostawionym samym w samochodzie nawet na
      15 minut.... rozumiem moment podczas placenia za benzyne na stacji
      benzynowej,kiedy mamy mozliwosc obserwacji dziecka w kazdej sekundzie,lub
      podejscie do bankomatu,ale juz wejscie do sklepu nawet na przyslowiowa minutke
      -niestety nie... fotelik wcale nie jest bezpiecznym miejscem dla dziecka do
      spania i pomijam tu fakt niewygody... ostatnio bylo dosc glosno na temat prawie
      zaduszenia sie dziecka wlasnie w foteliku - przyznaje,ze noworodka,ale
      zawsze...- i tylko dzieki szybkiej reakcji rodzicow dziecko nie umarlo...
      jesli chodzi o pozostanie w samochodzie to bym proponowala wszystkim nie
      widzacym "zagrozenia dla zycia" aby sami sie zamkneli w aucie na 15 minut bez
      wlaczonej klimatyzacji - chyba w Polsce teraz sa upaly? - i potem napisali swoje
      odczucia.... ja jak zostawie samochod z lekko otwartymi oknami na parkingu w te
      upaly i wracam po 15 minutach juz jest w nim dosc nieprzyjemnie goraco...
      fakt,ze samochod stary (10-cio letni) i nie mercedes,ale....
      w Kanadzie i USA za zostawienie nawet psa mozna wyladowac w wiezieniu.... to
      samo sie tyczy dzieci do 12 roku zycia nie mozna zostawic ich samych bez
      opieki, bo jest to traktowane jako porzucenie lub zaniedbanie...
      i uwazam,ze autorka postu postapila jak powinien kazdy logicznie myslacy
      czlowiek... sama bym w ten sposob postapila...
      • a_weasley Re: dziecko samo w aucie - reakcja policji 16.06.07, 22:35
        ewa-krystyna napisała:

        > przeczytalam caly niemalze watek i szczerze mowiac jestem w szoku nad
        > bezmyslnoscia i brakiem wszelkiej wyobrazni niektorych wypowiadajacych sie...
        > jesli chodzi o brak reakcji policji na telefon autorki watku,to zgadzam sie z
        > jedna z wypowiedzi o prosbe o nazwisko i stopien tego policjanta jak rowniez
        > kontakt z jego przelozonym...

        A ludzie gryzą palce z wściekłości, że nie można się dodzwonić na 112.

        > wlaczonej klimatyzacji - chyba w Polsce teraz sa upaly?

        Chyba w krytycznym momencie upału nie było, o czym autorka wątku otwartym
        tekstem pisze.
        Upał jest nie codziennie i nie całą dobę.

        > w Kanadzie i USA za zostawienie nawet psa mozna wyladowac w wiezieniu.... to
        > samo sie tyczy dzieci do 12 roku zycia nie mozna zostawic ich samych bez
        > opieki, bo jest to traktowane jako porzucenie lub zaniedbanie...

        Za to w Polsce nie wolno dziesęciolatkowi dawać nabitej broni do ręki, a w
        niektórych stanach USA i owszem. Dla mnie z kolei to jest karygodną beztroską
        ustawodawcy i rodziców.
        • kama3570 Re: dziecko samo w aucie - reakcja policji 17.06.07, 12:05
          Ludzie,nie zostawiajcie dzieci bez opieki,w samochodach,hotelach,na
          plaży,miejcie je cały czas na oku!Ciekawe,czy rodzice małej Maddie Mc Cann,
          wychodząc na kolację,bądż co bądz,blisko,z zamiarem doglądania dzieci,co jakiś
          czas,ciekawe,czy oni też myśl;eli kategoriami co niektórych na tym forum,że
          przecież ich to nie dotyczy,że cegła w kościele itp..
          • a_weasley Re: dziecko samo w aucie - reakcja policji 17.06.07, 13:54
            kama3570 napisała:

            > Ludzie,nie zostawiajcie dzieci bez opieki,w samochodach,hotelach,na
            > plaży,miejcie je cały czas na oku!

            Do którego roku życia radzisz?
            • kama3570 Re: dziecko samo w aucie - reakcja policji 17.06.07, 15:04
              Do którego roku życia ? Kazdy rodzic sam powinien to wiedzieć.Ja niczego
              nikomu nie radzę.Mam nadzieję,że nie masz dzieci.
          • dorota.konowrocka Re: dziecko samo w aucie - reakcja policji 18.06.07, 12:34
            Miejcie je cały czas na oku.... Dokładnie, do którego roku życia radzisz? W
            czasie snu również? A co w takim razie ze spaniem dziecka w jego własnym pokoju?
            W jaki sposób uprawia sie seks mając dziecko cały czas na oku? Jak czuje się
            dziecko, któremu ciągle, nieustannie ktoś się przygląda?

            To raz. Dwa: jak to się robi - mam na myśli to posiadanie dziecka cały czas na
            oku - kiedy ma się kilkoro dzieci, mieszka się w domu z ogrodem i samemu się
            sprząta, gotuje, dba o zwierzęta gospodarskie itd. Jedno z dzieci idzie spać i
            co? Siedzisz pod drzwiami, uciszając pozostałe, żeby nie obudziły? Zamykasz dom
            na klucz, żeby nie wyszły do ogrodu, kiedy gotujesz zupę? Usadzasz przed
            telewizorem na czas odkurzania? Pielisz ogród cały czas wykręcając głowę w
            stronę dzieci biegających to tu, to tam?

            Ja myślę, że nie. Myslę, że zwykli rodzice bardziej lub mniej intuicyjnie robią
            coś takiego: 1/ usuwają z otoczenia rzeczy niebezpieczne, 2/ dostosowują
            "czujność obserwacji" do tego, co wiedzą na temat własnego dziecka. Dzieci nie
            są idiotami. Można zaobserwowac logikę w tym, co robią, na co sobie pozwalają.
            Można zaobserwować zwyczaje (czy budzi sie z płaczem czy gaworzy wesoło po
            obudzeniu pół godziny w łóżku, czy trzyma się jednego miejsca zabawy czy ciągle
            je gdzieś nosi po terenie itd.)

            Był czas, kiedy chodziłam za Jaśkiem, obecnie trzy lata, kiedy chodził po brzegu
            stawu szukając żab, bo nie byłam pewna, czy ma respekt przed wodą. Od roku już
            nie chodzą, bo widzę, że nie muszę, co jakiś czas rzucam okiem z okna w kuchni.
            Był czas, kiedy śledziłam czujnie Jeremiasza (obecnie rok i trzy miesiące), bo
            cały czas nosiło go na pastwiska do koni. Teraz juz nie muszę, bo Jeremiasz
            chodzi za Jaśkiem, a Jasiek wie, że tam nie należy chodzić. Był czas, kiedy
            Jasiek chodził boso do sklepu, bo lubił, nawet w październiku. Raz jakaś pani
            mnie zrugala, pomyślałam o niej "jakaś idiotka, wtyka nos w nie swoje sprawy",
            bo Jasiek szczęśliwy i zdrowy, jakie to ma znaczenie, że boso? Dla odmiany, moja
            koleżanka pozwala swojej trzylatce jeździć na rowerku po wąskim chodniku przy
            ruchliwej jezdni. Ja bym umarła na serce i Jaskowi bym nie pozwoliła, ale Jasiek
            nie ma tego obycia z miastem, bo mieszka na wsi, a jej trzylatka mieszka w
            mieście całe życie i ma dwie starsze siostry, które tez jeżdzą rowerami, więc
            dokładnie wie, jak się zachować. Ostatnio widziałam 10-latka manewrującego
            traktorem po podwórku, a potem zwożącego z pola siano przyczepą. Miejskie
            dziecko się do tego nie nadaje, ale wiejskie dokładnie wie, co ma robić, i jest
            przy tym stosunkowo bezpieczne. Stosunkowo, bo wypadki mogą zdarzyć się zawsze.

            Myślę, że zupełnie umknęło nam w tym wszystkim, czym jest "wypadek". Nie da się
            przewidzieć wszystkiego, nie da się zupełnie wyeliminować ryzyka, a poza tym -
            czy chcemy? Ludzie chodza w góry, choć każdego roku wielu z nich w tych górach
            umiera, zamarza, dostaje choroby wysokościowej itd. Nurkują, choć zdarzają się
            wypadki nurkowe, utonięcia, choroba cisnieniowa itd. Jeżdzą konno, choć wszyscy
            moi znajomi koniarze, łącznie ze mną, wielokrotnie spadali, często łamiąc sobie
            kości. Jazda konna to jeden z najbardziej urazowych sportów. A jednak konno
            jeżdzą już 5-latki. Czy ich rodzice są nieodpowiedzialni? Zakładają dzieciom
            kaski i kamizelki, ale to w zasadzie wszystko, co mozna tu zrobić. Reszta, cóż,
            ryzyko.

            Swoich sił chce próbować już roczniak. Chce wleźć na drabinkę i nie chce, by
            ktoś mu pomagał. Trzymać mimo wszystko? Obserwowac czujnie, z czasem odsuwając
            się coraz dalej? Czy chcemy wychować dzieci, które pewnie i radośnie chwytają
            życie za rogi, czy sieroty, które są zawsze czyste i żałośnie niesamodzielne?
            Dzieci zachowują się inaczej, gdy nikt nad nimi nie stoi. Dzieci potrzebują
            czasem samotności i prywatności. Kiedy widzę mamy i babcie, które na placu zabaw
            sterują każdym krokiem dziecka, ciągle odciągają tam nie idź, tu nie wchodz,
            tego nie rób, za mała jesteś, a tutaj, o, postaw nogę tam i wciągnij się do
            góry, nie tak, o, przytrzymaj się mnie, to robi mi się smutno. Byłam dzieckiem
            swobodnie wychowującym się na podwórku, chodzącym po strychach i piwnicach,
            przechodzącym przez płoty, włażącym do śmietnika, chodzącym po drzewach,
            skaczącym po szpulach kabla telefonicznego, wspinającym się na ruiny, robiącym
            ewolucje na trzepaku, badającym szambo, włążącym po rynnach, i byłam z tym
            szczęśliwa. Gdyby rodzice to cały czas obserwowali, to trudno byłoby im to
            znieść, bo 1/ o Boże, spadnie!, 2/ fuj, to takie brudne, niech ona to zostawi,
            3/ gdzie ona chodzi, ktoś ją tam dopadnie. Właśnie dlatego dzieci trzeba
            spuszczać z oka. Żeby mogły trochę odetchnąć i zdobyć własne doświadczenia,
            które sa im potrzebne jak powietrze, a których potrzebę nam, dorosłym, trudno
            jest już zrozumieć, bo my już to wszystko przeżyliśmy, a do tego daliśmy się
            zastraszyć mediom i "bardziej doświadczonym przez życie".

            Oczywiście, to mój pogląd. Ja tak wychowuję swoje dzieci. Może moje wywody
            komuś, kto chciałby podobnie, pomoga poczuć się lepiej z własnymi odczuciami.
            Innych może zachęcą do nie wtykania nosa w nie swoje sprawy.

            Dorota
            • owocoskala Re: dziecko samo w aucie - reakcja policji 18.06.07, 13:47
              Czy chcemy wychować dzieci, które pewnie i radośnie chwytają
              > życie za rogi, czy sieroty, które są zawsze czyste i żałośnie niesamodzielne?
              E tam. Ja musiałam pilnowac swojej na każdym kroku bo by nie przeżyła, wyrosła
              na razie na bardzo odważna dziewczynkę 7 letnią która najchętniej juz sama
              chodziłaby po ulicy i wiodła swój własny niezależny żywot. Zadnej lękliwości
              nie ma. Z drugiej strony do placówek zgłaszają się rodzice np. z dzieckiem
              ponoc nadpobudliwym a naprawdę przeciętnym ruchowo które normalnie i
              nadzwyczajniej w swiecie nie było dopilnowywane a więc w związku z tym np.
              straciło kilka palców u stóp itd, poraziło się pradem itp.
              Ludzie wychowujcie dzieci jak chcecie tylko nie zostawiajcie 2-latkow samych na
              pół godziny. Wtedy liczcie się z reakcją otoczenia. Dla mnie temat się
              wyczerpał....
              • dorota.konowrocka Re: dziecko samo w aucie - reakcja policji 18.06.07, 15:08
                "E tam."

                Wiesz co, chyba faktycznie masz trochę racji. Nie ma co przykładać do wszystkich
                miarki własnych dzieci. Po zastanowieniu stwierdzam, że moj post nosi znamiona
                listu pt. "popatrzcie, jakie fajne mam dzieci i jak fajnie je wychowuję i w
                ogóle sama jaka jestem fajna i mądra". Przepraszam za zadzieranie nosa i
                generalizacje.

                Dorota
                • green_land Re: dziecko samo w aucie - reakcja policji 18.06.07, 18:28
                  Nie przepraszaj, nie odebrałam tego jako zadzieranie nosa, ale pokazanie, że
                  jako matka wychowujesz swoje dzieci mądrze, choć inaczej. I tak powinna
                  wychowywać każda matka, a niekoniecznie patrzeć na innych i od nich czerpać
                  wszelkie wzory.
                  MOżna panikować na widok dziecka w aucie i można dziecko zostawić na
                  kilkanaście minut w nim bez tzw. opieki. Tylko wolałabym nie czytac postów
                  typu: zostawiasz dziecko w aucie - lepiej gdybyś nie miał dzieci - uncertain

                  Pozdrawiam
    • alabama8 Re: dziecko samo w aucie - reakcja policji 19.06.07, 09:02
      A po powiadomieniu policji i ochrony, dumna z siebie że wykazałaś
      zainteresowanie - po prostu odeszłaś? Zostawiłaś to dziecko w samochodzie?
      Uznałaś że szkoda czasu na czekanie na rodziców? A teraz dumna z siebie piszesz
      na forum? Wstyd!
      • a_weasley Alabama - czego oczekujesz od autorki? 19.06.07, 15:09
        alabama8 napisała:

        > A po powiadomieniu policji i ochrony, dumna z siebie że wykazałaś
        > zainteresowanie - po prostu odeszłaś? Zostawiłaś to dziecko w samochodzie?

        A w jaki sposób miała go tam nie zostawić?

        > Uznałaś że szkoda czasu na czekanie na rodziców?

        A jakby się już doczekała, to co by miała zrobić?
        • alabama8 Re: Alabama - czego oczekujesz od autorki? 21.06.07, 13:53
          a_weasley,
          no kurcze, narobiła rabanu że dziecko samo siedzi w samochodzie, wezwała
          policję i ochronę - najwidoczniej uznała że maluch jest w niebezpieczeństwie. A
          potem w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku poszła sobie, a teraz chwali się
          na forum. Rodzice zostawili dziecko w samochodzie. Autorka wątku też.
          • ewa-krystyna Re: Alabama - czego oczekujesz od autorki? 21.06.07, 16:40
            alabama8 napisała:

            > a_weasley,
            > no kurcze, narobiła rabanu że dziecko samo siedzi w samochodzie, wezwała
            > policję i ochronę - najwidoczniej uznała że maluch jest w niebezpieczeństwie. A
            >
            > potem w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku poszła sobie, a teraz chwali się
            > na forum. Rodzice zostawili dziecko w samochodzie. Autorka wątku też.


            tylko.ze miedzy nimi jest ciut roznicy.... autorka nie jest odpowiedzialna za to
            dziecko i nie zostawila je samo tylko "oddala" w rece osob,ktore moga sie dalej
            nim zajac... a rodzice znikneli...... mimo,ze "tylko" na polgodzinki lub ciut
            wiecej ale zawsze...
          • a_weasley Re: Alabama - czego oczekujesz od autorki? 21.06.07, 22:17
            alabama8 napisała:

            > a_weasley,
            > no kurcze, narobiła rabanu że dziecko samo siedzi w samochodzie, wezwała
            > policję i ochronę - najwidoczniej uznała że maluch jest w niebezpieczeństwie.
            > A potem w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku poszła sobie,

            Co autorka zrobiła, to ja wiem równie dobrze jak Ty. Zainteresowała sprawą
            osoby, które ewentualnie mogły coś zrobić. Natomiast nadal nie wiem, co Twoim
            zdaniem powinna była zrobić i nie zrobiła.
            Nie wiem jak Ty, ale ja jak widzę w mieście pożar, to dzwonię po straż. I oby
            wszyscy robili aż tyle.
    • gasiorek06 Re: dziecko samo w aucie - reakcja policji 24.06.07, 01:47
      Jestem przerażona opdowiedziami nie których mam, zostawienie dziecka wieku 0-6
      lat jest nie dopuszczalne w samochodzie, na placu zabaw czy gdziekolwiek.
      Dzieci wieku 0-1 mało rozumieją i zostawione takie śpiące dzieci w aucie, co
      się dzieje gdy się obudzi a mamy nie ma, są przerażone i czesto zaczyna płakać,
      a taka ów mama która poszła po zakupy do sklepu po bierzące zakupy a w tym
      sklepie nie miłosierna kolejka no i mamusia wraca po pół godzinie a dziecko co
      poł godziny ryczy.
      Dzieci 1-3 takie dzieci już wiedzą jak szybko się wychodzi z fotelika bez
      odpinania pasów (moje dzieci opanowały to gdy skóńczyły rok), a wtedy co się
      dzieje w aucie skakanie po fotelach właczanie wszystkich guzików a co najgorsze
      otwieranie drzwi, ale nie tych z tyłu które są zabezpieczone przed otwarciem od
      środka tylko te z przodu a wtedy może dojść do katastrofy.
      Dzieci wieku 4-6 są grzeczne, posłuszne, ale tylko przy nas i takie dziecko ma
      100 pomysłow na minute, więc tez czycha wiele niebezpueczeństw na takiego
      szkraba.
      Zostawiłam kiedyś moje 2 letnie dziecko w aucie, sama stałam jakieś 2 metry od
      niego i gadałam z sąsiadką, niby miałam ją na oku a nawet nie zauważyłam kiedy
      wyszła z fotelika i zacżeła otwierać drzwi, nagle usłyszałam płacz mojego
      dziecka, patrze a tu wpadła pod koła rowerzyście. Na szczęście nic się nie
      stało, ale tak pózniej sobie pomyślałam gdyby otworzyła drzwi z przeciwnej
      strony to wpadła by pod samochód. Zaawsze byłam przeciwna zostawianiu dzieci w
      aucie, ale teraz to nawet na minutkę nie zostawiam ich samych.
      • green_land Re: dziecko samo w aucie - reakcja policji 24.06.07, 09:22
        > Zostawiłam kiedyś moje 2 letnie dziecko w aucie, sama stałam jakieś 2 metry
        Zawsze, kiedy zostawiam dziecko samo w aucie zamykam je, nawet, jeżeli stoję 2
        metry od niego.

        Moje dziecko nigdy nie wyszło z pasów, ani ich nie odpięło.

        Moja mała nigdy nie płakała, gdy siedziała sama w samochodzie, nawet wtedy, gdy
        miała rok. Nawet gdy zostawiałam ją śpiącą i budziła się, gdy mnie jeszcze nie
        było.
        Gdy teraz zostawiam ją samą, wierci się i włącza alarm, co bardzo jej się
        podoba. Mi podoba się mniejsmile
        • marta406 Re: dziecko samo w aucie - reakcja policji 29.06.07, 19:53
          Kiedyś siedziała z córką w samochodzie gdy przechodzący obok pies głośniej
          zaszczekał. Córka bardzo się wystraszyła i płakała.
          Oczywiście nie musiał być to pies, mógł być to inny hałas, który ją zaskoczył.
          Mógł też się pojawić jakiś obcy człowiek, którego przeraziłoby zostawione w
          aucie dziecko.
          Ktoś wyjeżdżając mógłby lekko dobić, uruchamiając alarm...
          Mogłoby jej się coś strasznego przyśnić...
          Jakiś chuligan, mógłby rzucić kamieniem w samochód (nawet nie widząc że siedzi
          w nim dziecko).
          Mógłby spaść na samochód kawałek lodu lub śniegu.
          Nie wyobrażam sobie że mogłoby mnie wtedy nie być przy dziecku! Że mogłoby
          płakać i czekać aż ja wrócę z zakupów... Nie narażałabym dziecka na taki
          stres...
          Oczywiście mógłby pojawić się jakiś pedofil, który od dłuższego czasu obserwuje
          jak matka zostawia dziecko w samochodzie bez opieki. Mógłby zaplanować sobie
          porwanie i zrealizować je. Nie miałby żadnego problemu... Ja miałabym kilka
          pomysłów jak porwać takie dziecko, a nie jestem zawodowym porywaczem... Zanim
          mamusia wróciłaby z zakupów mógłby być już 15 km dalej...

          Oczywiście wszędzie może nam się coś przydarzyć, ale ja nie słyszałam jeszcze o
          tym aby komuś w supermarkecie spadła puszka na głowę, a nawet jeśli to byłabym
          w tej chwili przy dziecku i mogłabym zareagować...
          • green_land Re: dziecko samo w aucie - reakcja policji 30.06.07, 08:10
            Dlaczego nie pomyślałaś, że ja znam swoje dziecko? Zakładasz, że wystraszy się
            przechodnia, szczekania, ktoś mógłby uderzyć w auto itd...
            Ja wiem, jak reaguje moje dziecko w różnych sytuacjach.
            Wiem,że posyłając je do przedszkola narażam je na duże stresy, a jednak
            posyłam. To życie, nie wychowywanie pod kloszem.
            Trochę odnosze wrażenie, że miarą miłości macierzyńskiej jest otoczenie dziecka
            szczelną kopułą, przez którą niedosięgnie go żadna niegodziwość świata. To
            mrzonki.
            Dziecko może przeżyć ogromny stres na widok pająka (bo babcia się boi i
            ono "odziedziczyło" tę skłonność), słysząc kłótnię sąsiadów itd. Zresztą chyba
            sama wiesz, bo jesteś matką. Przed złem świata go nie uchronisz.
            Nie polecam zostawiania dziecka w samochodzie, ale juz nie moge czytać, jaka to
            jestem głupia i nieodpowiedzialna. Trochę zaufania proszę.
            • marta406 Re: dziecko samo w aucie - reakcja policji 30.06.07, 13:42
              > Nie polecam zostawiania dziecka w samochodzie, ale juz nie moge czytać, jaka
              to
              >
              > jestem głupia i nieodpowiedzialna. Trochę zaufania proszę.

              Nie pomyślałam że jesteś głupia.

              > Wiem,że posyłając je do przedszkola narażam je na duże stresy, a jednak
              > posyłam.

              Znam matki które musiały zrezygnować z przedszkola (po rozmowie z psychologiem
              przedszkolnym), pomimo że pracowały tam świetne panie. Czy sądzisz że zrobiły
              źle? Nie sądzę że gdyby twoje dziecko faktycznie fatalnie zareagowało na
              przedszkole, to przez 3 lata fundowałabyś mu taki horror...

              > posyłam. To życie, nie wychowywanie pod kloszem.

              Mylisz też pojęcia. Jest różnica w zapewnieniu dziecku bezpieczeństwa (min
              przez pilnowanie go) a w chowaniu dziecka pod kloszem. Oczywiście mogłabym
              zostawić dziecko na placu zabaw (bo przecież to byłaby wygoda, ile mogłabym w
              tym czasie zrobić w domu, pouczyć się, poczytać książkę, posiedzieć na
              forum...) i dołożyć sobie do tego filozofie że robie to dla jej dobra. Bo
              przecież dziecko dzięki temu uczy się samodzielności. Zdaje sobie sprawę, ze na
              taką naukę jest jeszcze za wcześnie. Gdy mała pójdzie do szkoły będę mogła to
              zrobić, do tego czasu pozostaje mi stopniowe ograniczanie mojej roli. I wcale
              nie jestem matką, która biega za dzieckiem i gdy się przewróci to dokładnie je
              ogląda z każdej strony.
              Nie wierzę, że zostawiając dziecko w samochodzie, myślisz sobie o korzyści
              dziecka, raczej swojej.

              > Dziecko może przeżyć ogromny stres na widok pająka (bo babcia się boi i
              > ono "odziedziczyło" tę skłonność), słysząc kłótnię sąsiadów itd.

              Między innymi dlatego nie powinno się zostawiać MAŁEGO dziecka bez opieki, nie
              ważne czy to w domu, czy w samochodzie, czy na placu zabaw!!!

              >sama wiesz, bo jesteś matką. Przed złem świata go nie uchronisz.

              Nie popadajmy w przesadę. Ja też jestem przeciwniczką wychowywaniu dzieci pod
              kloszem, ale nie możemy popadać w drugą skrajność. Kilkuletnie dziecko
              potrzebuje naszej opieki, co nie oznacza że wyręczając je czy chroniąc przed
              każdym upadkiem robimy mu krzywdę.
              Kiedyś widziałam jak pewna mamusia zostawiła swoją 17 miesięczną córkę na
              drabince z tzw. "małpim gajem" (i siedziała na ławeczce czytając gazetę), z
              drugiej strony była babcia ze zdrowym 4-letnim wnuczkiem, którego ciągle
              podtrzymywała. Obydwie panie przesadzały, tylko każda w inną stronę...
              • marta406 Re: dziecko samo w aucie - reakcja policji 02.07.07, 14:04
                potrzebuje naszej opieki, co nie oznacza że wyręczając je czy chroniąc przed
                > każdym upadkiem robimy mu krzywdę
                Oczywiście miało być "potrzebuje naszej opieki, jednak wyręczając je czy
                chroniąc przed każdym upadkiem robimy mu krzywdę".
    • marysienka110 Re: dziecko samo w aucie - reakcja policji 25.06.07, 20:49
      Kto dzis kradnie auto z dzieckiem w srodku??? Amatorzy...
      Mojej furki pilnuja na parkingu dwa psy a nie dwuletnie dziecko...
    • viking-plus Re: dziecko samo w aucie - reakcja policji 30.06.07, 23:34
      nie widzieli jeszcze palącego sie samochodu brrryy głupota totalna a dziecko bez
      szans
    • iberka Re: dziecko samo w aucie - reakcja policji 12.07.07, 12:51
      Gdyby do mnie policjant tak poiwiedział zanotowałabym nazwisko i porosiła o tel
      do przełożonego. Nie zostawiłam tego dziecka samego a temu policjantowi należy
      się upomnienie i to porządne. policja reaguje ale jak cos się stanie, koszmarni


      iza
      • karolinaa09 Re: dziecko samo w aucie - reakcja policji 30.07.18, 15:24
        dla mnie to też nie do pomyślenia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka