Dodaj do ulubionych

dla odważnych:)

07.10.07, 00:43
kochane mamuśkismile
potrzebuję pomocy w następującej kwestii:
od pół roku niestety (albo stety) jestem na ścieżce wojennej z
rodziacami mojego męża. Poszło o wszystko, wszyscy powiedzieli sobie
wiele miłego i nastąpiła cisza. Mąż raz w miesiacu jeździ z dziećmi
do dziadków, a poza tym nic się nie zmieniłosad

Teraz zbliżają się, celebrowane hucznie imieniny obojga. Co prawda
nie planuję jechać, ale moja mama poruszyła moim sumieniem, chcę dać
znać, że jestem, żyję i nie zapomniałam. W zwiazku z czym, chcę
wysłać pocztą czekoladki (o znaczącej nazwie "Amoretto") z mini -
liścikiem. Nie do końca mam pomysł co napisać. Może wy coś
poradzicie? Chodzi mi o krótką sentencję podumowującą półrocze ciszy
i spokoju...
Moja koncepcja: Aby podkreślić finezyjność komunikacji, z wyrazami
pamięci - ulubiona synowasmile

Wasze propozycje?
Obserwuj wątek
    • volta2 Re: dla odważnych:) 07.10.07, 23:55
      ja może mało w temacie, ale z takim wątkiem/problemem to uderzyłabym
      jednak na emamęsmile

      w sprawie czekoladek - pomysł interesujący, jednak ja ograniczyłabym
      się do pośrednictwa męża, nie poczty.(byłoby to takie bardziej
      naturalne?)
      oczywiście mąż mógłby "zapomnieć" dostarczyć tenże kłopotliwy
      prezent, ewentualnie "zgubić" jeszcze bardziej kłopotliwy liścik,
      coby sobie nie komplikować życiasmile
      • gabrysia29 Re: dla odważnych:) 08.10.07, 14:37
        Między moimi teściami a mną róznie bywało. Czasem tragicznie... ale
        mam taki charakter ze nic mi nie zastąpi bezpośredniego kontaktu,
        uścisku, uśnmiechu... i liścik niepotrzebny,nawet PRZEPRASZAM
        niepotrzebne, wystarczy wspólnie wypita herbata i nowa czysta
        karta...
    • pocholita Re: dla odważnych:) 08.10.07, 20:47
      Hm... "ulubiona synowa" brzmi trochę szyderczo.
      Ja bym sobie odpuściła
    • coronella Re: dla odważnych:) 08.10.07, 21:32
      a nie mogła by to byc okazja do zawieszenia broni? ja bym chyba wysłała kwiatka, jesli rzeczywiście nie mogłabym sie przemóc, żeby zanieść go osobiście. Tzn ja bym go zaniosła, cokolwiek by się wcześniej wydarzyło.
      Dla mnie rodzina jest najwazniejsza na świecie, jaka by nie była.

      Przykro mi zawsze, gdy czytam takie posty. Sama mam syna, i bardzo boję się złej i złosliwej synowej, nie chciałabym stracić syna w dniu jego ślubu.
      • coronella Re: dla odważnych:) 08.10.07, 21:33
        ta zła i złosliwa synowa, to oczywiście nie do Ciebie!! Bo tak głupio mi wyszło- na emamie co drugi watek jest o paskudnych teściowych, i zawsze zastanawiam się, po czyjej stronie tak naprawde lezy wina.
    • elioli Re: dla odważnych:) 09.10.07, 09:43
      A nie lepiej aby ktos w tej sytuacji okazal sie mardrzejszy???
      Szczerze, jestem zaskoczona ze chce Ci sie nadal toczyc wojne - mimo
      wszystko. Pomysl, dla Twojego meza to tez nie jest latwe.
      Schowaj pomysl z wysylaniem poczta glupich czekoladek, zlosliwych
      liscikow i trzymania dalszej urazy. Wykaz sie po prostu klasa. Kup
      ladnego kwiatka do tego np. Rafaello i po prostu pojedz!
      Pozdrawiam!
    • justa78 Re: dla odważnych:) 10.10.07, 22:12
      a mnie się pomysł bardzo podoba, zarówno jeśli chodzi o wysłanie
      gifta (po co angażować małża?), jak i o napis.
    • monia420 Re: dla odważnych:) 12.10.07, 10:55
      ale wpisówsmile dziękujęsmile
      giftu nie wysłałam, bo wiem, ze to z zawieszeniem broni ma niewiele
      wspólnego. I nie przesadzajcie z tą "rodziną", bo rodzinka przyznaje
      się do nas tylko przy okazji takich imprez jak najbliższa, gdzie
      będą sąsiedzi, znajomi i jakoś tak głupio jak będzie sam syn bez
      żony... będą pytania i nie wiadomo co odpowiadać...Irytuje mnie
      mówienie o rodzinie, kiedy nic wspólnego z życiem rodzinnym się nie
      dziejekiedy każdy powód, żeby zadzierać nosa i nakręcać się na
      niezadowolenie jest dobry.

      Zaproszenie otrzymał mąż, dla wszystkich...a skoro giftu nie
      wysłałam znaczy się mam go zawieźć. Życzeń nie zamierzam składać, bo
      i mnie nikt życzeń nie składał, wypiję herbatę i zmyję się...
    • volta2 Re: dla odważnych:) 12.10.07, 15:57
      z własnego doświadczenia ci powiem, że jeśli nie zamierzasz życzeń
      składać (nieważne, z jakiego powodu) to lepiej nie jedź!
      wymów się chorobą, pracą, to wszakże nic trudnego.
      jak pojedziesz, to pod pachę zabierz kwiata i wydukaj choćby "dużo
      zdrowia..."

      ja po ostatnim moim przedstawieniu nie pojechałam na rodzinny obiad,
      bo się głupio czułam. a że młodszy był chory i ja na zwolnieniu to
      zostałam z chorym dzieckiem w domu. jak to odczytali nie wiem,
      podobno podejrzliwi byli, ale skoro wzięłam zwolnienie lek. to ponoć
      dali wiarę.
      i zastanowili się nad sobą, bo znów usłyszeliśmy propozycję
      zabierania dzieci raz na jakiś (regularnie określony) czas.
      moim zdaniem, warto czasem zademonstrować swoje stanowisko nie tylko
      gronu ścisłemu, czasem działa strach przed tym co może się stać na
      forum ogólnorodzinnymsmile
      • monia420 Re: dla odważnych:) 13.10.07, 17:48
        no dobra, wydukam: wszystkiego dobregosmile ale bez całowania!
        • monia420 Re: dla odważnych:) 15.10.07, 08:46
          byłam wydukałam, przeżyłam...
          dzeki za radysmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka