Dodaj do ulubionych

chłopcy, dziewczynki

24.07.03, 21:41
Czy należy, mozna, warto, powinno sie wychowywać ich tak samo?
Co o tym myślicie? Czy nasze dzieci są skazane na wychowanie zgodne ze
stereotypami związanymi z płcią?
Ona - grzeczna, on dąży do swego; ona uległa, on - wojowniczy; ona - słodka,
on krnąbrny? A jak wy wychowujecie dzieci? Wymagacie od córki i od syna tego
samego? A może syn może miec bałagan a jej wolno częściej płakać?
Chciałabym napisac tekst na ten temat i ciekawa jestem waszego zdania.

Pozdrawiam wszystkich i z góry dziekuję za Wasze refleksje
Justyna Dąbrowska
Obserwuj wątek
    • mirka17 Re: chłopcy, dziewczynki 25.07.03, 08:40
      Mam dwóch synów i córkę. Wychowuję wszystkich tak samo (przynajmniej tak mi się
      wydaje) Mogą płakać zawsze gdy potrzebują tego gdy cos im się nie udaje - w
      końcu to dla ich odsterowania. Porządek tak samo - gonię ich (dwójkę bo
      najmłodszy ma 13 miesięcy więc go pominę)do sprzątania po równo, spacer,
      bieganie, rowerki, piłki, włażenie na płotki, górki, drabinki, do kałuży - wg
      ich zachcianki bez dzielenia na panienkę i panicza. Pomoc w gotowaniu,
      sprzątaniu - po równo. Dzieci się do tego pchają a ja nie odpędzam ani synka
      ani córki. Chwalę wg tych samych kryteriów, nie mowię również że córka jest
      śliczna a syn przystojny. Wydaje mi się że traktuję ich po równo. Dzieci same
      się czasem dzielą zadaniami - to pewnie geny - bawiąc się w dom zawsze córka
      jest mamą a syn tatą. Mama - córka gotuje, tata - syn pracuje, naprawia itp.
      Mirka17
    • monika.zdz Re: chłopcy, dziewczynki 25.07.03, 08:59
      Ja jestem przeciwna stereotypom w wychowywaniu dzieci określonej płci,chociaż
      uważam np. obserwując mojego synka ,że predyspozycje do pewnych zabaw czy
      zachowań są związane z płcią. Jednakowo podtykam mu do zabawy misie,lalki czy
      samochody, namawiam do pomocy w kuchni czy sprzątaniu. Gdybym mniała córkę
      chciałabym,żeby rosła także swobodnie,żeby ganiała,brudziła się,bawiła
      samochodami i robiła psoty.Pod tym względem dzieci powinny wyrastać
      swobodnie.Ja wychowywałam się ze starszym bratem,bawiłam razem z nim w
      chłopięce zabawy ale miałam również swoje lalki i bardzo dziewczece zajęcia i
      właściewie nikt nie narzucał mi jak mam się zachowywać i w co bawić.Jest mi z
      tym bardzo dobrze.
    • ata_x Re: chłopcy, dziewczynki 25.07.03, 09:35
      Co prawda mam tylko synka, ale nie wychowuję go według stereotypów płci. Chce
      się bawić lalkami ? Proszę bardzo. Chciałby mieć wózek i wozić w nim
      dzidziusia ? Czemu nie. Ma kuchenkę, na której namiętnie gotuje obiady dla nas,
      przewija lalki i miśki, karmi je piersią :lol:, nosi w nosidełku, a przy tym
      kocha zabawę samochodami, kopie w ogródku razem z tatusiem, wierci wiertarką
      dziury w meblach, naprawia samochody. No słowem robi to, na co ma ochotę. Nigdy
      sztucznie nie zapędzałabym go do zajęć uznawanych za typowo dziewczęce, gdyby
      nie miał na to ochoty. Ale skoro ma, to niech się bawi. Ja z kolei pamiętam, że
      jako dziecko nie przepadałam za zabawami w dom, niańczeniem lalek, a
      uwielbiałam zabawy w Indian, policjantów i złodziei, biegałam z łukami i
      pistoletami, uwielbiałam przybijać z tatą gwoździe i robić to wszystko, co było
      typowo chłopięce. W zasadzie nie uznaję stereotypów i tego tradycyjnego
      podziału ról. Wszystko zalezy od ludzi i układów. Np. moje dziecko zagreagowało
      bezbrzeżnym zdumieniem, kiedy ktoś mu powiedział, że tatuś chodzi do pracy i
      przynosi pieniadze, a mama zajmuje się dzieckiem w domu. U nas jest dokładnie
      odwrotnie !
      Pozdrawiam
      ATA
      • ata_x Re: chłopcy, dziewczynki 25.07.03, 09:44
        A jeszcze chciałam dodać odnośnie cech charakteru tzw. dziewczęcych i
        chłopięcych. Też nie kieruję się płcią. Wazniejsze dla mnie jest to, jaki
        charakter ma dziecko. I takie niech będzie. Nie mam zamiaru zmuszać na siłę
        mojego wrażliwego i ostrożnego trzylatka do zachowań typowo chłopięcych, bo po
        co ? Albo się tego nauczy, albo nie. Póki co dziewczynki w jego otoczeniu są
        bardziej "chłopięce" tzn.łażą po drzeach, skaczą, wariują, chlapią się wodą a
        mój synek tylko oberwuje i za żadne skarby na drzewo nie wejdzie, a jak woda
        wpada mu do oczu to płacze. Może kiedys się to zmieni, a może nie. W każdym
        razie na siłe nie będę z niego robiła typowego chłopaka. Może płakać, przytulać
        się, kiedy tego potrzebuje i nigdy nie ułyszy ode mnie słowa: "Nie bądź babą."
        Natomiast sprzątanie zabawek jest jego obowiązkiem, podobnie jak odkładanie
        rzeczy na miejsce.
    • liliana22 Re: chłopcy, dziewczynki 25.07.03, 09:39
      Ja mam dwóch chłopców, nie mam więc doświadczeń z dziewczynką, ale ... pozwalam
      im płakać (nie znoszę kiedy ktoś nam mówi, że chłopcy nie płaczą, albo że
      płaczą tylko baby - prostuję zawsze, że jak chłopcy mają powód to też płaczą);
      pomagają mi w kuchni - więc uczą się gotować, gonię ich do sprzątania. Oprócz
      dużej ilości samochodów mają też lalkę - niemowlaka, którą bardzo kochają;
      ostatnio jak byli w odwiedzinach u małej sąsiadki starszy synek wcale nie bawił
      się "męskimi" zabawkami tylko bardzo ucieszony dorwał się do wózka z lalkami i
      bardzo szczęśliwy je niańczył.
      Jestem przeciwna stereotypom, sama w dzieciństwie łaziłam po płotach, a moja
      młodsza siostra po drzewach i nie uważam, że dziewczynki muszą być potulne i
      grzeczne (może dlatego, że ode mnie tego wymagano i do tej pory mam z tego
      powodu problemy).
    • ann_mart Re: chłopcy, dziewczynki 25.07.03, 10:01
      Doświadczeń z dziewczynkami nie mam, więc napieszę jak chciałabym, żeby było.
      Uwzględniać predyspozycje wynikające z płci trzeba, ale to nie znaczy,że trzeba
      ulegać stereotypom. Ja leniwa jestem wink więc syna wychowuję tak, żeby mi było
      wygodnie. Ma rok i 5 mies. - tłumaczę mu, że trzeba sprzątać i staram się, żeby
      mi w tym pomagał, wyrzucamy razem śmieci, pomaga mi "dźwigać" zakupy
      (najczęciej bułeczkę lub chrupki kukurydziane. Pieczemy razem ciasteczka - ja
      wałkuję on wycina. Zatrudniam go do miesznia w garkach. Itp. Z dziewczynką
      robiłabym tak samo (mam nadzieję). I myślę, że jeżeli już byłyby jakieś
      różnice, to przy chłopcu bardziej bym się przyłożyła do spraw "domowych", a
      przy dziewczynce do "technicznych", bo jeżeli ja tego bym nie zrobiła to w
      szkole i przedszkolu nie ma co na to liczyć. Po to żeby oboje sobie mogli
      samodzielnie radzić.
      Nie będę zniechęcać syna do lalek (ma jedną, po mojej siostrze, chłopca z
      siusiakiem, uczy się ją karmić), a córki nie zniechęcałabym do samochodów itp.
      Skutecznie w swoim czasie zrobią rówieśnicy sad

      Świat jest taki jak go urządzimy: maminsynków, chamów, bezradne kobietki i
      porządnych ludzi wychowują rodzice (głównie kobiety). I walkę ze stereotypami,
      o równouprawnienie trzeba zacząć już w kołysce. Wtedy dla dorosłego faceta
      będzie normalne, że domem i pracą może się zająć ze swoją partnerką razem i nie
      będą konieczne dla niego negocjacje w tej sprawie. Że ścieżkę w życiu każdy
      wybiera sam i nie jest gorszy tylko dlatego, że wybiera dom, a partnerka pracę
      czy odwrotnie.

      Oczywiście, są pewne różnice i te trzeba uwzględniać w wychowaniu, ale dotyczy
      to raczej środków oddziaływania na dziecko a nie jego
      późniejszego "przeznaczenia" zdeterminowanego płcią. Bo "przeznaczenie"
      determinuje charakter i predyspozycje, intelekt itp. a nie płeć.
    • izunia6 Re: chłopcy, dziewczynki 25.07.03, 10:26
      Mam parę nastolatków i wiele razy zastanawiałam się nad
      tym problemem. Sama pochodzę z dość tradycyjnej rodziny,
      moja mama nie pracowała wogóle, ja sama spędziłam pare
      lat na urlopie wychowawczym, teraz pracuję zawodowo, ale
      pare godzin dziennie. Cały ciężar ale i radość
      prowadzenia domu spada na mnie. Nigdy tego nie żałowałam
      i nie żałuję. Jestem samodzielną, wykształconą, pracującą
      w dość męskim zawodzie kobietą, ale hasła feministyczne
      nigdy do mnie nie przemawiały. Trudno mi jest wbrew sobie
      i naturze negować ten odwieczny porządek świata - kobieta
      rodzi, karmi, zajmuje się domem, wychowuje. Nie jesteśmy
      małżeństwem partnerskim w tym sensie, w którym propagują
      to różne pisma, bo to ja gotuję, piorę, ja płacę rachunki
      i "trzymam kasę", ja wychowuję i chodzę na wywiadówki, a
      mąż jest najszczęśliwszy, kiedy wracając wieczorem do
      domu czeka go ciepła kolacja, czysta koszula na następny
      dzień i wieczorne pogaduchy z dzieciakami. Na pewno
      dzieciaki przejmują ten model - to syna proszę o otwarcie
      słoika, bo ma zwyczajnie silniejsze ręce ode mnie i od
      córki. To córka prasuje mu koszulkę, bo to lubi i
      świetnie jej to wychodzi. Tak jak ja nie biorę się za
      wiertarkę, tylko czekam na męża, a on mnie prosi o
      złożenie koszul. Do gotowania nikt się nie garnie
      specjalnie, choć to córka postanowiła kiedyś zbierać
      przepisy. Lalkami nikt specjalnie nigdy się nie bawił,
      ale to córka kiedyś dostała domek dla Barbie.
      Samochodziki kupowaliśmy jednemu i drugiemu, ale na pewno
      syn z nich robił większy użytek. Na pewno oboje są
      zaganiani do pomagania mi w domu, choć to syn jest
      uporządkowany do bólu, a córka uwielbia artystyczny
      nieład. Mam nadzieję, że żadne z nich nie wyrośnie na
      kurę domową czy macho, rozwalone na kanapie, ale też nie
      staram się na siłę negować natury, instynktów,
      predyspozycji płciowych. Nigdy jednak nie stosowaliśmy,
      ani my dorośli, ani wobec dzieci zasady, że czegoś się
      nie robi bo jest się kobietą, czy mężczyzną. Jeśli czegoś
      nie robię, to dlatego że nie mam siły, nie umiem, albo
      nie mam ochoty, ale nie dlatego, że jestem kobietą.
      Wpajam rzeczywiście w córkę tę prawdę oczywistą, że
      kobieta może wszystko, może być całkowicie samodzielna i
      samowystarczalna, tylko z facetem jest po prostu
      przyjemniej i weselej w życiu (natomiast faceci bez nas
      by niewątpliwie zginęli).
    • santta Re: chłopcy, dziewczynki 25.07.03, 13:52
      Mój synek ma dopiero 11 miesięcy, więc trudno mi coś powiedzieć o tym jak będę
      go wychowywała gdy będzie starszy. Ale wydaje mi się, ze pewne zachowania nie
      biorą się wcale ze stereotypów tylko z naturalnych różnic płci. Nie można
      wymagać żeby chłopcy i dziwczynki zachowywali się identycznie, bo to nierealne
      i niemożliwe. Różnią się i fizycznie i psychcznie. To jakie są nasze dzieci w
      mniej zależy od "podejścia wychowawczego" a bardziej od uwarunkowań
      biologicznych. To mężczyżni z reguły są silniejsi, a kobiety rodzą dzieci. I
      to nie są stereotypy tylko rzeczywistość.
    • eu-iza Re: chłopcy, dziewczynki 25.07.03, 21:28
      Ja też uważam, że różnice płci istnieją i trzeba o nich pamiętać, ale wydaje mi
      sie, że zaznaczaja sie w późniejszym wieku, na pewno nie w pierwszym czy drugim
      roku życia dziecka. Mojemu synkowi (18 miesięcy) "wolno" płakac (chociaż świat
      uważa że chłopcom płakać nie przystoi, wolno mu się bać, czuc zagubionym,
      zawsze może się przytulic do mamy czy taty. Przy wyborze zabawek tez nie
      kierujemy sie płcią, tylko zdrowym rozsądkiem, tzn zabawki mają być twórcze i
      bezpieczne, jak chce, to może wozic lalkę w wózku, choc to dość "dziewczyńskie"
      zajęcie. Z drugiej strony chciałabym, by udało nam się go wychować na
      prawdziwego mężczyznę.
      Moim tesciom udało to się dwukrotnie, bardzo im jestem wdzięczna, że mam męża
      jakiego mam.
      eu-iza
    • milucha Re: chłopcy, dziewczynki 26.07.03, 13:58
      hej,
      a ja się wtrącę trochę z innej strony. kazdy z ans tak mówi ze ne wychowuje
      wstereotypach, a moje obserwacje a podworka niestety potwierdzaja "najgorsze"
      scenariusze z mozliwych. (a na podworku jestem codziennie bo jestem na
      wychowawczym). to o chlopcach mowi sie ze sa łobuziakami (jak to chłopcy) a o
      dziewczynkach - niegrzeczne, "nieusłuchane" w tych samych sytuacjach, albo na
      odwrót , chłpczyk taki bystry , a dziewczynka taka słodka. Dokładnie tak jak
      myslałam ze juz nie jest. a od młodych mam na pytanie co kupic na roczek dla
      dziewczynki, mówię samochód (taki do odpychania nozkami) to slysze "dla
      dziewczynki???", chociaz sa oczywiscie takie które maja samochody, a moje
      dziecko uwielbia swoj wozek z lalką i naprawde nie spodziewalam sie ze jak z
      nim wyjde na spacer to bedzie sensacja. wydawalo mi sie to tak normalne ze
      niektore komentarze typu "oby mu tak nie zostało" w ogóle sa dla mnie
      niezrozumiałe, a zapewniam wszystkich ze spotkałam wiele matek i chłopcy rzadko
      maja lalki jak juz to misie, a wózek nieliczni. jeden tata na osiedlu
      powiedzial na propozycje kupna wozka dla syna "po moim trupie".
      łatwiej zaakceptowac dziewczynke na samochodzie niz chlopca z wózkiem.
      to tylko nieliczne przyklady, niestety prawdziwe.
      pozdr smile
    • aluc Re: chłopcy, dziewczynki 26.07.03, 22:06
      mam zaledwie 17 miesięczne doświadczenie z jednym dzieckiem - facetem wink

      chyba nie jestem wolna od stereotypów, ale one raczej manifestują się w moim
      komentowanniu pewnych jego zachowań, niż w metodach wychowawczych

      zdarza mi się powiedzieć z podziwem "prawdziwy facet" kiedy Gruby rozwala sobie
      kolano i biegnie dalej, po prowizorycznym otrzepaniu się z piachu smile ale nigdy
      nie powiem "mażesz się jak baba", kiedy reakcja jest wręcz odwrotna

      albo "popatrz tata, jaki piłkarz ci rośnie" (z silnie seksistowskim podtekstem)
      kiedy Gruby kopie specjalnie kupioną miniaturę mundialowej Fevernovy, ale nie
      wyrywam mu z ręki mopa, jak chce "wytrzeć" podłogę i nie wznoszę okrzyków, że
      tylko dziewczynki bawią się w sprzątanie

      ale może przy córce myślałabym "zuch dziewczyna" albo "popatrz tata, kopie
      lepiej niż Antoś" (z silnie seksistowskim...) smile) nie mam na razie skali
      porównawczej
    • mader1 Re: chłopcy, dziewczynki 26.07.03, 22:51
      Sama sie zastanawialam, jak to bedzie. Mielismy do tej pory dwie dziewczynki.
      Znajomi, z ktorymi spedzalismy wakacje mieli tylko chlopca. Tato chlopca byl
      zdania, ze przy chlopcu mozna opowiadac sprosne kawaly, nalezy zalecac mu bicie
      sie z kolegami czy przymykac oczy na wulgarne slownictwo. My, moj maz i ja,
      uwazalismy, ze wychowanie to zadanie. Zarowno chlopcow , jak dziewczyny
      obowiazuja te same reguly i poprawnego zacowania sie ,i poprawnego wyrazania i
      rodzice maja nauczyc tych regul. Zarowno chlopiec , jak i dziewczynka moga byc
      wrazliwi czy moga byc dominujacy. Teraz juz tez mam chlopca, choc dopiero 8
      mies. Po nasluchaniu sie o roznicach, balam sie, ze sie zablokuje, ze nie bede
      potrafila sie w tej sytuacji znalezc. Ale jak sie urodzil, wszystko okazalo sie
      dziecinnie latwe - postepuje dokladnie tak samo - przytulam, bawie sie tak
      samo, a on reaguje jeszcze inaczej niz pierwsza corka i jeszcze inaczej niz
      druga. A one tez sie roznily reakcjami... Mam troje roznych dzieci. Najwieksza
      roznica to to, ze moj synek nosi typowo chlopiece ubranka i ma gumowy stateczek
      do kapieli. Chociaz bardzo smieje sie do lali Barbie smile
      • mader1 Re: chłopcy, dziewczynki 26.07.03, 23:10
        Oczywiscie to nie oznacza, ze nie uwazam, ze sa pewne role w zyciu doroslym
        przypisane danej plci... I to jest fajnie jezeli kobieta ma silny instynkt
        macierzynski, znajduje silnego faceta, szczesliwie rodzi mnostwo dzieci i
        wszyscy sa bogaci i zadowoleni - jak ja smile My mamy wychowac dzieci
        uwzgledniajac ich zdolnosci, temperament itd. Moja najstarsza corka jest
        inteligentna, ma zdolnosci matematyczne, zawsze swoje zdanie. Nie bede jej
        wmawiac, ze jest slodka, bo nie jest i to jest w niej piekne. Na lekcji
        matematyki pani powiedziala, ze dziewczyny beda gorsze w geometrii
        przestrzennej niz chlopcy. Kolega siedzacy w lawce z moja corka bardzo sie z
        tego powodu ucieszyl " wreszcie bede lepszy ". " Doprawdy ?" - zapytala go moja
        corka, rozwiazujac trzy razy szybciej zadania smile Wydaje mi sie, ze nalezy sie
        wsluchac w dziecko. W jego potrzeby, ale nie nalezy tez walczyc ze stereotypami
        za wszelka cene.Mnie nie dziwi, ze chlopcy nie chca wychodzic na podworko z
        wozkami dla lalek. Chyba wszyscy wiedza dlaczego. Ale to nie znaczy, ze nie
        moga miec lalki w domu - sami dwom chlopcom kupilismy lalki w prezencie.
    • malflu Re: chłopcy, dziewczynki 27.07.03, 12:40
      A ja powiem tylko tyle. Bardzo trudno jest wychować dziecko nie naznaczając go
      piętnem stereotypów płci. Stereotypy tkwią głęboko w moim najbliższym
      otoczeniu, tkwią we mnie- bo tak mne wychowywano i tkwią w całym
      społeczeństwie. Staram się wychowywać moją 22 miesięczną córeczkę w poczuciu
      odrębności, wolności i szczęścia.
      Gosia
      • alicjaso Re: chłopcy, dziewczynki 27.07.03, 21:47
        Właśnie stereotypy, które zewsząd nas otaczają. Mówimy, że chcemy inaczej, ale
        gdy kupujemy zabawkę dla chłopca jakoś nie pomyślimy o lalce, no chyba, że sam
        zainteresowany zgłosi, że takową chce dostać. Gdy patrzymy na dziewczynkę z
        blond loczkami myślimy - słodka laleczka itd. Sama nie dążę do wychowania
        moich chłopców na twardych facetów, myślę raczej o tym, aby byli dobrymi,
        wartościowymi ludźmi. A przy okazji samowystarczalnymi i zaradnymi w życiu.
        Gotowanie, porządki, czystość, opiekuńczość, empatia itd. dotyczą w takim
        samym stopniu chłopców i dziewczynki. Nie ważne czy będą bawić się lalkami,
        czy samochodami. Ważne jest jaki będzie tego efekt.
    • adzia_a Re: chłopcy, dziewczynki 28.07.03, 08:17
      Ja zaś, po trzyletnim doświadczeniu macierzyńskim, zaczynam prawie wierzyć w
      płeć mózgu wink))

      Coś w tym jest, że moja trzyletnia córeczka zajmuje się głównie piastowaniem
      misiów i lalek, że sama zdradza chęci do pomocy w domu (wczoraj zapytała, czy
      pozwolę jej myć naczynia, jak będzie duża), że ma czułe serduszko dla młodszych
      dzieci, że lubi się stroić i każe sobie malować pazurki wink Podczas gdy jej
      koledzy raczej zajmują sie dociekaniem jak coś tam działa (głównie poprzez
      przeprowadzanie prób niszczących tudzież testów zderzeniowych wink

      Słuchajcie, coś w tym jest, że moje dziecko właściwie ukierunkowuje się samo...

      Nie wykluczam, że jest to efekt identyfikacji z mamusią, czyli ze mną (no, w
      każdym razie na pewno w dziedzinie manicure wink ) - jeśli tak, to w żadnym
      razie nie zamierzam tego zmieniać. Myslę, że jest na tyle inteligentna, że
      będzie umiała kiedyś odnaleźć siebie i zdecydować, kim chce być. Garnki i
      dzidziusie nie wykluczają komputera i samochodu wink Zresztą - samochód ma -
      służy jej on do wożenia rodzinki Kubusia Puchatka wink

      No i oczywiste jest dla mnie, że jeśli bedę miała synka, na pewno nie będę od
      niego wymagała mniej niż od córeczki. Co nie zmienia faktu, że chłopiec raczej
      nie zaproponuje mi pomocy przy ucieraniu masy wink - płeć mózgu sami wiecie...
      • liliana22 Re: chłopcy, dziewczynki 28.07.03, 10:48
        Mam dwóch chłopców - obaj uwielbiają pomagać w kuchni, mój mąż też potrafi
        świetnie gotować - widocznie się im nie zgadza płeć mózgu. Mi chyba też - z
        geometrii wykreślnej byłam dobra, nie przeraża mnie silnik w samochodzie, w
        dzieciństwie nigdy nie bawiłam się lalkami, których miałam od metra, natomiast
        najbardziej były porządane samochody i oczywiście kolejka elektryczna. I
        patrząc na niektóre koleżanki dochodzę do wniosku, że widocznie nie jestem
        kobietą, bo szkoda mi czasu na codzienny makijaż, o malowaniu paznokci nie
        wspomnę - co nie znaczy, że wyglądam jak kocmołuch.
        A tak w ogóle to pewnie żaden z moich synów nie urodzi dziecka - z racji
        fizjologii, której nie zamierzam negować. Ale mam nadzieję, że będą potrafili
        wyręczyć swoje żony w prasowaniu, praniu i gotowaniu i innych zajęciach
        stereotypowo przyporządkowanych kobietom. I mam nadzieję, że moje synowe będą
        mi chociaż w połowie tak wdzięczne jak ja swojej Teściowej za to że tak
        wspaniale wychowała mojego męża.
        • adzia_a Re: chłopcy, dziewczynki 28.07.03, 10:49
          liliana22 napisała:

          > Mam dwóch chłopców - obaj uwielbiają pomagać w kuchni, mój mąż też potrafi
          > świetnie gotować - widocznie się im nie zgadza płeć mózgu.

          Czyżbym zamieściła za mało znaków wink)))) ?
          Co ja poradzę, że mam takie obserwacje wink

          --
          Bóg umarł [Nietzsche}
          Nietzsche umarł [Bóg]
      • pesteczka5 Re: chłopcy, dziewczynki-do adzi 12.09.03, 11:45
        Zaproponuje, zaproponuje!!!!!!!

        Kasia, mama dwóch wykrawaczy ciastek, wałkowaczy i ugniataczy (2,5 roku i 11
        mies. smile))))))))))))
    • mkrasnal Re: chłopcy, dziewczynki 28.07.03, 21:20
      A ja jednak wychowuję faceta. Mam 5 letniego człowieka w domu z "kusiem" jak to
      mówi mój syn i o tym pamiętam. To nie znaczy, że ma z niego wyrosnąć "zimny
      drań" smile) ale w przyszłości ma to być silny człowiek, który będzie podporą dla
      swojej rodziny. Chciała bym by umiał okazywać uczucia swym najbliższym, był w
      stosunku do nich empatę, ale w świecie zewnętrznym musi być silny i odpory.
      Dlatego już teraz uczę go, że chłlopak nie powinien płakać gdy ma jakiś problem
      ale szukać jego rozwiązania. Pewnie, że w jego wieku niektóre problemy są
      jeszzce zdecydowanie za ciężkie i wtedy pozwalam mu się wypłakać, ale dość
      często słyszy odemnie pytanie "czy to jest naprawdę powód do płaczu?". I wiecie
      co on juz teraz potrafi ocenić kiedy "warto" płakać. Chciałabym aby w dorosłym
      życiu był mocnym ale dobrym mężczyzną. Wydaje mi się, że to zatarcie różnic
      płci tak naprawdę nie do końca jest dobre, bo jeśli zabraknie "prawdziwych
      facetów" to na kim nasze "słabe i wiotkie" córki będą mogły się oprzeć?.
      Pozdrowienia Mama (mam nadzieję) "prawdziwego faceta" wink)))))
      • granna Re: chłopcy, dziewczynki 29.07.03, 07:56
        No własnie..
        Tylko skąd sie biorą te słabe, wiotkie córki??? Czy nie byłoby dobrze gdyby
        dziewczyna a potem kobieta też była silna i umiała sobie w życiu radzić? To
        czy ktoś będzie silnym (psychicznie bo chyba o takiej sile rozmawiamy?) czy
        słabym zależy w dużej mierze od charakteru i wychowania. Kobiety i mężczyźni
        to po prostu ludzie i każdy z nich powinien sam umieć sobie w życiu poradzić z
        problemami, jakie napotka a nie sie na kimś opierać. Oboje, niezależnie od
        płci powinni umieć dawać wsparcie partnerowi i wtedy nawet jesli ona tylko
        gotuje i sprząta a on tylko pracuje i przykręca śrubki będą umieli sobie
        radzić z kłopotami, ktore czasami mogą przerosnąć nawet "największego silnego
        faceta." Uważam, ze każdy człowiek niezależnie od płci i od roli w jaką wszedł
        potrzebuje miejsca i czasu, kiedy moze na swój sposób odetchnąć, dla
        zachowania równowagi i zdrowia psychicznego.
        A tak na marginesie ja mojej teściowej nie mogę być wdzięczna, ale mam wielkie
        marzenie, zeby moja synowa wyrazała sie o mnie tak, jak jedna z poprzdniczek o
        swojej...smile)

        Jak znam to forum zaraz pewnie na mnie ktoś naskoczy, ale co tam, jestem
        silna a co nas nie zabije to nas wzmocni... smile)))
        pozdrawiam granna
        • liliana22 Re: chłopcy, dziewczynki 29.07.03, 11:23
          A ja się z Tobą zgadzam, uważam, że zarówno dziewczyna i chłopak powinni umieć
          sami sobie poradzić ze wszystkimi sprawami i jedno dla drugiego być oparciem w
          dorosłym życiu.
          Znam sytuacje z życia, kiedy cała rodzina wyjechała na wakacje zostawiając w
          domu wówczas dwudziestoletniego syna. Musiała do niego przychodzić przyjaciółka
          jego siostry i mu robić zakupy, gotować, prać i prasować, bo "hrabia" nie
          potrafił uprasować sobie koszulki, bo to "babskie" zajęcie. I nie było to tylko
          lenistwo z jego strony, on naprawdę nie wiedział jak do tej pralki i tego
          żelazka podejść. Koszmar.
          Dla odmiany moja dwudziestoletnia siostra potrafi m. in. skuć i położyć tynki,
          zrobić regał używając wiertarki, będąc przy tym naprawdę delikatną kobietą.
        • mader1 Re: chłopcy, dziewczynki 03.08.03, 00:34
          Zgadzam się z Tobą. Trzeba odroznic rzeczy wazne od mniej waznych. To nic
          takiego, ze chlopiec nosi granawowe bluzeczki a dziewczyna rozowe.Albo , ze
          jedno bawi sie samochodzikiem a drugie lalką. Ludzie sa naznaczeni płcią.
          Chodzi o to , by mogli się wesprzeć i znależć w różnych rolach i sytuacjach
          życiowych.Wtedy nawet, jak przypadną im role typowe, będą szczęśliwsi ,
          dowartościowani i lepsi dla siebie smile
    • joaz Re: chłopcy, dziewczynki 29.07.03, 15:29
      Jestem mamą 2, 5 Zosi. Nie wiem jak miałoby wyglądać wychowanie bez
      sterootypów. Po prostu z Zosią się nie da. Zośka bawi się lalkami, buduje z
      klocków garaż, sprząta zestawem "mała gospodyni" i gdy tylko uda jej się
      podkraść kosmetyczkę próbuje się malować. Uwielbia jazdę na motocyklu, w
      motocyklowej przyczepie spędziłaby pół dnia, nie chce jeździć ze mną w wygodnym
      oplu woli głośnego i trzęsącego się Land Rovera. Nie płacze jak się przewróci,
      płacze jak usłyszy bajkę o zgubionym Pingwinku. I co, chłopak to czy
      dziewczyna ?
      pozdrawiam
      joanna
    • pesteczka5 Re: chłopcy, dziewczynki 29.07.03, 16:09
      Myślę, że nie da się uniknąć różnic w wychowaniu chłopców i dziewczynek. Mnie
      przyświeca cel, aby nie powielać grożnych społecznie stereotypów. Na co dzień
      nie zastanawiam się nad tym, ale jest dla mnie oczywiste, że mojego strszego
      synka uczę sprzątania po sobie, jak chce zmywać naczynia, to w pełnym
      rynsztunku ( fartuch, podnóżek) zmywa (ma 2,5 roku), pomaga mi w kuchni etc.
      Kładę nacisk na edukację emocjonalną - dużo się przytulamy, rozmawiamy, o
      sytuacjach trudnych, konflkitowych opowiadam mu bajeczki z jego alter ego,
      Beniaminem, w roli głównej, gdzie jasno tłumaczę, co Beniamin zrobił, co wtedy
      czuł i dlaczego, co inni poczuli i co teraz Beniamin powinien zrobić... Staram
      się, aby był opiekuńczy wobec mnie i członków rodziny, uczę zasad współżycia z
      rówieśnikami (nie musisz dawać koledze ulubionej zabawki, ale zproponuj drugi
      samochodzik, a potem zmiana) - i on się rozjaśnia. Mediacja, nie siła... Myślę,
      że dziewczynkę traktowałabym tak samo ( mam dwóch chłopców).

      Oburzyło mnie, gdy usłyszałam kiedyś w sklepie zabawkowym matkę dziewczynki
      mówiącą - a po co jej rowerek, przeciez to dziewczynka!
      Ale właśnie się zorientowałam, że mój synek nie ma ani jednej lalki (choć całą
      gromadę pluszaków, które kładzie spać i opatruje im skaleczenia. Śpieszę
      nadrobić zaległości - dla równowagi...

      Na własny użytek jestem przekonana, że płeć w niczym nie ogranicza. Nigdy nie
      czułam się gorsza ani dyskryminowana jako kobieta. Nie jestem feministką i z
      radością gotuję obiad dla rodziny, ale nie widzę powodu, abym standardowo miała
      robić kawę jedynemu koledze w miejscu pracy!

      Chcę, aby moi synowie byli samodzielni, zaradni, otwarci, opiekuńczy, i gotowi
      do zamieniania się rolami z kobietami (i myślę, że mi się to uda). Chciałabym,
      żeby umieli rozeznać się w swoich uczuciach, byli opanowani, samowystarczalni,
      ale gotowi otworzyć się w związkach z ludźmi ( i z tą jedną panią...)

      Z dziewczynka po prostu przeczytałabym jeszcze "Anię z Zielonego Wzgórza"...
      • ann_mart Re: chłopcy, dziewczynki 30.07.03, 08:10
        pesteczka5 napisała:

        >
        > Na własny użytek jestem przekonana, że płeć w niczym nie ogranicza. Nigdy nie
        > czułam się gorsza ani dyskryminowana jako kobieta. Nie jestem feministką i z
        > radością gotuję obiad dla rodziny, ale nie widzę powodu, abym standardowo
        miała
        >
        > robić kawę jedynemu koledze w miejscu pracy!
        >
        > Chcę, aby moi synowie byli samodzielni, zaradni, otwarci, opiekuńczy, i
        gotowi
        > do zamieniania się rolami z kobietami (i myślę, że mi się to uda).
        Chciałabym,
        > żeby umieli rozeznać się w swoich uczuciach, byli opanowani,
        samowystarczalni,
        > ale gotowi otworzyć się w związkach z ludźmi ( i z tą jedną panią...)
        >
        > Z dziewczynka po prostu przeczytałabym jeszcze "Anię z Zielonego Wzgórza"...


        I właśnie dlatego jesteś feministką! wink))) I dobrze. A dodatkowo, z chłopcami
        też przeczytasz Anię z Zielonego Wzgórza bo to jedna z lektur szkolnych.
        N.b. mój mąż i ojciec (ten to typowy facet, wychowywany jak typowy facet) po
        obejrzeniu serialu Duma i uprzerdzenie sięgnęli po książki Jane Austin. Więc
        czytanie Ani to na pewno nie będzie żadan wstyd dla chłopca.
        Poza tym pod twoim postem mogę się podpisać ręcyma i nogyma.

        Bo we wcześniejszym poście może niezbyt dokładnie wyraziłam swoją myśl: chodzi
        o to aby dzieci niezaleznie od płci były przez nas przygotowane, żeby jako
        dorośli robić to co chcą (nie mówię tu o zachowaniu ale o wyborach życiowych) i
        żeby z powodu dokonanych wyborów nie czuli się gorsi.
        Anka
    • olga03 Re: chłopcy, dziewczynki 30.07.03, 09:21
      Nawet nie zdajemy sobie sprawy jak bardzo otaczają nas stereotypy.
      To co na co ostatnio zwróciłam uwagę, to to, że na zajęciach z angielskiego
      (przynajmniej dla dzieci młodszych 2-5l.) ogromną większość stanowią
      dziewczynki. Zastanawiałam się nawet czy to taki dowód troski czy też wynik
      tego, że właśnie dziewczynki muszą umieć wszystko i być takie naj...
      Owszem dziewczynce czasami ktoś kupi samochód, ale nie słyszałam żeby chłopiec
      dostał wózek.
      • grajka11 Re: chłopcy, dziewczynki 30.07.03, 12:16
        Mam i dziewczynkę i chłopca i ze zdziwieniem stwierdzam, że mimo takiego
        samego traktowania - wychowywania - może płakać, przytulać się i całować z
        rodzicami kiedy chce i bawić czym chce są poprostu różni. Kasia jak zaczęła
        chodzić do żłobka bawiła się najczęściej w żłobek - misie i lalki siedziały
        rzędem potem spały itd. ale również grała w piłkę z tatą i jeździła na
        rowerku, jednak głównie sama wybierała zabawy w dom, lekarza, szkołę itp.
        Grześ natomiast preferuje samochody do zabawy od zawsze, na spacerku zawsze
        prowadzi mnie do koparki i betoniary i jest już nawet zaznajomiony z
        portierem, który wpuszcza go na plac, żeby mógł sobie bliżej popatrzyc - z
        Kasią nie byłam tam nigdy, bo też nie interesowało ją to. Po prostu samochody
        są w nim, najlepsza zabawa w aucie taty, gdzie wszystkie przyciski ma
        opanowane. Dla równowagi ma wózek z lalą, którą namiętnie przykrywa i wozi,
        ale przy tym brumczy jak samochód. I to nie jest tak, że ja dziewczynkę po
        dzewczynkowemu a chłopca po męsku oni poprostu sa różni. Grześ przytula kota,
        a zachwilę z błyskiem w oczku robi bam bam, bo to przecież świetna zabawa.
        Uczymy go czułości i opiekuńczości, bo wykazuje skłonności zbujeckie, a Kasia
        zawsze była delikatna i opiekuńcza więc nie musieliśmy jej tego specjalnie
        uczyć. Tak więc w naszym przypadku płeć dzieci sama wykazuje predyspozycje i
        zainteresowania. Grześ lubi pomagać przy wszystkich pracach i domowych i
        ogrodowych, bo to jest jego naturalna ciekawość świata i my to poznawanie z
        wielką radością mu umożliwiamy, tak samo jak robiliśmy to z córką kilka lat
        wcześniej (teraz to procentuje), mam nadzieję, że Grześ też będzie kiedyś
        pomocny.
        Pozdrawiam wszystkich
        Grajka
        -
        Dla jasności mama Grzesia 18 miechów i Kasi 12 lat.
        • pesteczka5 Re: chłopcy, dziewczynki 12.09.03, 11:48
          O! A mój synek to i betoniary, i w pana doktora!
    • beata32 Re: chłopcy, dziewczynki 31.07.03, 01:54
      W moim domu jest podział na czynności męski i damskie, jednakże niezbyt
      sztywny, tak, że nawzajem nie unikamy robienia swoich domowych prac. Starszy
      synek pomaga mi sprzątać, odkurzać, wieszać pranie, zagniatać ciasto, a z
      tatusiem naprawia, wierci, wynosi rzeczy do piwnicy. Jak miał się urodzić nasz
      drugi syn postanowiłam kupić Maciusiowi lalkę bobaska, aby uczyć go przewijać,
      usypiać i tulić. Mąż miał pewne obiekcje co do tej zabawki, ale zgodził się z
      moim argumentem, że przecież w naszym domu on również robi te rzeczy więc
      dlaczego syn miałby ich unikać.

      Jednakże mam wrażenie, że ulubione zabawy są w jakiś sposób sprzężone z płcią.
      Od momentu gdy Maciuś dostał swój pierwszy samochodzik najbardziej ulubionymi
      zabawami są jeżdżenie, parkowanie, tankowanie, budowanie garaży i parkingów
      strzeżonych. Owszem pobawimy się w sklep, picie herbatki czy układanki, ale
      samochody są codziennie obowiązkową i najlepszą zabawą. Niemal wszystkie
      samochody (ok 40 szt) są znane z nazwy. Pozwolenie komuś na zabawę świadczy o
      dużej sympatii Maciusia dla tej osoby. Samochody jeżdżą z nami na dłuższe
      wyjazdy, bo bez nich Maciuś chce wracać 'do swojego domku'.

      Ponadto bardzo lubię jak Maciuś cudnie okazuje swoje uczucia, jak potrafi
      spontanicznie przytulić się i powiedzieć 'lubię Cię', 'kocham Cię', 'jaka
      jesteś ładna'. Jak kiedy się uderzy biegnie do mnie 'pocałuj mama' - i
      natychmiast przestaje boleć. Czy to niemęskie? Czy w ten sposób wychowam
      mazgaja czy mamisynka ... mam nadzieję, że nie - że będzie wrażliwym,
      potrafiącym okazywać swoje uczucia mężczyzną. A może to niedobrze, może łatwo
      będzie go przez to zranić.

      Pozdrawiam
      Beata32 mama Maciusia (2 lata i 5 mies) i Adasia (5 mies)
      • liliana22 Re: chłopcy, dziewczynki 18.08.03, 14:38
        Moi synowie też znają marki samochodów, starszy bezbłędnie z daleka rozpoznaje
        również modele. Tyle tylko, że ja nie sprzęgam tego z płcią - byłam dokładnie
        taka sama w dzieciństwie. Lubiłam bawić się samochodami i kolejką elektryczną,
        natomiast nie bnawiłam się nigdy lalkami chociaż miałam ich zatrzęsienie. A
        najlepsza zabawa, którą pamiętam z dzieciństwa to "burza na morzu"
        (rozwaliliśmy z zaprzyjaźnionym kolegą dwa taborety i wykończyliśmy dywan)
        i "połowy wieloryba" (wciągałam kolegę na sznurku do bielizny na balkon na
        pierwsze piętro - dzięki Bogu nigdy nie udało się wciągnąć go więcej niż na
        półtora metra, bo przecież jakby tak zleciał...). Miałam wtedy 5 lat i chętniej
        bawiłam się na podwórku z chłopcami niż z dziewczynkami. A jednak mam zwyczajną
        rodzinę.
    • miecia4 Re: chłopcy, dziewczynki 12.08.03, 23:12
      Ojej ciekawe co wyrosnie z moich dzieci,Jasiu bawi sie co prawda
      zolnierzami ,rycerzami i trupimi czaszkami i jego 4 letnia siostra ...
      rowniez.Nie lubi nosic sukienek,spinek a tym bardziej "wstretnego" rozowego
      koloru.Miecia biega po podworku z kolegami Jasia i bawi sie w wojne,a Jasiu
      lubi siedziec w domu ,pomagac mamusi i umartwiac sie nad swiatem ;].Za Jasiem
      przepadaja dziewczynki i ich mamusie,haha bo czasem potrafi gadac jak
      przyslowiowa stara baba.Musze powiedziec ,ze czasem patrzac na niego
      zastanawiam sie czy nie wyrosnie z niego gay,bo wszystko narazie na to wskazuje
      ale w sumie wszystko jedno ,najwazniejsze zeby byli szczesliwi,i przynajmniej
      bede miala z kim chodzic na zakupy :}
      • mimka21 Re: chłopcy, dziewczynki 13.08.03, 08:59
        Witam Mamy, ja troche z innej beczki,
        mojego meza wychowali dosc >>feministyczni<< rodzice. W zwiazku z tym gotuje,
        sprzata, prasuje i nie przychodzi mu do glowy, ze to tylko ja mam to robic. To
        sie oplaca, taki maz! Acha, mieszkamy w Niemczech i tu - zagwozdka. Niemieckie
        mamy przykladaja ogromna wage do tego, by ich synowie w toalecie siusiali na
        siedzaco, jak dziewczeta, bo tak jest po prostu kulturalnie. No i problem
        zasikanej deski nie istnieje. Jak wy rozwiazujecie ten problem?
    • judytak Re: chłopcy, dziewczynki 21.08.03, 13:54
      Wszyscy piszą, że wychowują dzieci bez udziału stereotypów. W niektórych
      przypadkach to znaczy tyle, że bez udziału uświadomoinych stereotypów. A w
      innych, że rozmyślnie na przekór stereotypom. Pominąć stereotypów, uwolnić się
      od nich nie można. Można je łagodzić, można się starać jak najbardziej
      zindywidualizować przypadki, można przemyśleć, jakie bym chciała, żeby moje
      dziecko było, i tak też postępować.

      Ja nigdy nie bawiłam sie lalkami (miałam je mnóstwo), nie lubiłam się stroić,
      malować (moja mama tak), uwielbiałam książki przygodowe (miłosne też),
      chodziłam do klasy matematycznej (i na olimpiady z języków). Zawsze uważałam,
      że jestem bardzo kobieca, i że to jest wartość.

      Mój mąż lubi zmywać i sprzątać (ja nie), jak musi, to ugotuje (na co dzień ja
      to robię) nie lubi przewijać dzieci za to usypia po mistrzowsku,jak są chore
      też sobie radzi, jak zostaje sam na parę dni, też, płaci rachunki i chodzi na
      zebrania lokatorów (ja nie zniosę tego), wszystko (prawie) jest w stanie
      naprawić, zamontować, zainstalować w domu czy przy samochodzie (ale woła mnie
      jak trzeba np. zaprogramować wideo). I jest bardzo męski, i dla mnie to duża
      wartość.

      Mam córkę i dwóch synów. Nie lubię, jak płaczą, od początku uczę ich żeby
      zamiast płakać jak najszybciej przeszli do szukania rozwązania problemu (np.
      stłuczone kolano umyć zimną wodą i zakleić plastrem). Od początku uczę ich,
      żeby nikogo nie bić, nie wyzywać, nie zabierać nic nikomu (i nie pozwalać, żeby
      ktoś z nimi tak robił). Wszyscy mają rowerki, samochodziki, piłki, skakanki
      etc. Tak samo całą pluszową menażerię. I klocki. Jako że córka najstarsza,
      lalki też pod ręką. Używamy te same książki, z bajkami o chłopcach i
      dziewczynkach.

      Wszyscy są dzielni, mało płaczliwi, samodzielni, towarzyscy, lubiani w
      otoczeniu tak przez dzieci jak wychowawców.

      Córka od urodzenia bała się warkotu silników, synów od urodzenia to zachwycało.
      Córka uwielbia się stroić i malować, a przecież w domu tego nie widzi. Chłopcy
      pobawią się z nią w dom, ale tylko z konieczności, a i tak sytuacja ewoluuje w
      stronę "a tata i mama wyruszyli na wyprawę na biegun północny". Córka ma
      koleżanki, syn kolegów (najmłodszego to jeszcze nie dotyczy).

      Podsumowanie: realnie istnieją różniece między chłopakami/mężczyznami a
      dziewczynami/kobietami. Realnie istniejący jest też wpływ wychowania i
      stereotypów. Każdy człowiek ma cechy "męskie" i "kobiece", w różnych
      proporcjach, można je rozwijać lub stonować. To jest wychowanie. Proces zawsze
      w dużej mierze nieświadomy.

      Judyta
      • liliana22 Re: chłopcy, dziewczynki 22.08.03, 09:03
        Myślę, że tak naprawdę chodzi o to, żeby podążać za upodobaniami dziecka - mnie
        kupowano całe tony lalek, (którymi się nie bawiłam) bo byłam dziewczynką, ale
        na szczęście moja mama kupowała mi samochody, którymi bawiłam się chętnie. Ja
        staram się podobnie postępować z moimi dziećmi. Mam dwóch synków, ale oni są
        skrajnie różni, mają różne temperament, upodobania, zainteresowania. Ale
        będziemy ich uczyć wszystkiego, a nie tylko trzymania wiertarki, bo to chłopcy,
        a prasowania już nie, bo to dla dziewczynek. To są po prostu umiejętności
        życiowe potrzebne do funkcjonowania w dorosłym życiu. A to jak potem będą ze
        swoimi żonami dzielili obowiązki domowe - to będzie tylko i wyłączniw ich
        sprawa. Ważne żeby umieli i ugotować i sprzątnąć i uprać i przywiesić półkę na
        ścianie i wymienić uszczelkę w kranie.
        Tak jak jest w naszej rodzinie - robimy z mężem to, co akurat jest do
        zrobienia, starając się żebypodział przebiegał na lini - to lubię i wolę robić,
        zrobię to szybciej i (może) lepiej. Nie dzielimy prac na kobiece i męskie,
        chociaż w jednym mąż jest nieprzejednany i cięższe fizycznie prace wykonuje on.
        On woli zmywać, niż prasować - ja wolę uprasować górę ubrań pod sufit niż umyć
        dwa talerze, ale w zależności od potrzeb każde z nas robi jedno i drugie.
        I jak to w życiu: raz ja mam trudne chwile, raz mąż i wtedy druga połowa jest
        oparciem. Nie wiszę na mężu jak bluszczyk, bo jestem słabą i wiotką kobietką,
        tylko idziemy razem przez życie jako partnerzy.
        ----
    • donatta Re: chłopcy, dziewczynki 03.09.03, 10:27
      Mam troje dzieci, ale ponieważ najmłodsza córeczka ma zaledwie miesiąc, nie
      bedę jej brała pod uwagę w tym, co tu napiszę smile
      Nigdy nie starałam się wychowywać dzieci według stereotypów płci. Co prawda
      zabawki dostają raczej zgodnie z tym, co zwykło się przypisywać danej płci,
      ale wynika to po prostu z ich zainteresowań. Córka preferuje zabawy we
      wszystko, co naśladuje mnie i to, co ja robię, a syn uwielbia zwierzęta i
      samochody. Tyle, że potem i tak bawią się wspólnie - syn "gotuje" i "prasuje"
      a córka jeździ samochodami. Oboje jeżdżą na rowerku i hulajnodze, na placu
      zabaw robią to samo. Wózek do lalek jest wspólną zabawką i oboje lubią go tak
      samo. Co do prac domowych i obowiązków to wymagam od nich tego samego, ale z
      wykonaniem jest rożnie, co wynika z dużej różnicy charakterów - córka jest po
      mnie obowiązkowa i pedantyczna, lubi mieć wszystko poukładane i chętnie garnie
      się do pomocy; syn - po mężu - ma "wyższe" cele w zyciu niż sprzątanie i
      często trudno od niego cokolwiek wyegzekwować. Teraz są juz na tyle duzi, że
      ubieram ich zgodnie z modą przypisaną danej płci - zresztą córka nie uznaje
      żadnych spodni, które nie maja rozszerzanych nogawek albo przynajmniej małego
      kwiatuszka - ale kiedy byli mali nie trzymałam się żadnych zasad. Zostałam
      kilkakrotnie skrytykowana za to, że dziewczynkę ubieram na granatowo a chłopca
      np. na czerwono. Wśród moich "dzieciatych" znajomych tez nie zaobserwowałam
      nigdy sztywnego trzymania się stereotypów, chłopcy mają lalki i garnuszki a
      dziewczynki autka. Ale spotkałam kiedyś szokującą dla mnie sytuację. Przyszłam
      z dziećmi na plac zabaw, córka miała ze sobą lalkę. Zostawilismy ją w wózku
      małego i dzieci bawiły się w piakownicy, kiedy do wózka podszedł mały
      chłopczyk i z wielkim zainteresowaniem chwycił lalkę. Jestem zwolennikiem
      dzielenia się zabawkami więc nie protestowałam, ale do akcji wkroczyła babcia
      malca. Wyrwała mu lalke z rączek ze słowami "Chłopcy nie bawią się lalkami",
      po czym uraczyła mnie opowieścią o sąsiedzie-homoseksualiście (nasączoną jadem
      i odrazą), który na pewno w dzieciństwie bawił się niewłaściwymi zabawkami.
      Byłam tak zszokowana takim podejściem, że nie powiedziałam ani słowa. Po
      prostu ręce mi opadły...
      Donata
    • andzina Re: chłopcy, dziewczynki 04.09.03, 14:52
      No tak... Chyba jako jedna z niewielu mam przyznam się do stereotypów. Mam
      prawie 2 letniego synka i w zasadzie wszystkie zabawki są albo "typowo męskie"
      (samochody, motory) albo raczej neutralne (pluszaki, kredki). I chyba nigdy nie
      zastanawiałam się z czego to wynika. Jednak niegdy nie zabraniam synkowi zabawy
      lalkami, wózkami czy innymi kobiecymi akcesoriami. Przez długi czas jego
      ukochaną zabawką był ... odkurzacz. Nie domowy tylko specjalny, zabawkowy.
      Uwielbia wszystkie akcesoria do sprzątania. Mamy dużo znajomych, którzy mają
      dziewczynki i niegdy nie zabraniam mu bawić się lalkami u nich w domu, ale
      szczerze mówiąc nie przyszło mi do głowy, żeby kupić mu lalkę. Wózki dla lalek
      według teorii mojego synka służą żeby w nich jeździć a nie wozić lale. U mojej
      siostrzenicy bawi się kuchenką, żelazkiem, barbie ale kiedy jesteśmy w sklepie
      woła raczej, że chce auto albo motor (do tych ostatnich pała szczególnym
      rodzajem miłości nie znoszącej sprzeciwu wink
      A co do wychowywania, kiedy byłam mała z sąsiadem z naprzeciwka graliśmy piłkę
      nożną i skakaliśmy w gumę. Oboje byliśmy z tego powodu szykanowani na podwórku
      przez inne dzieci. Ja że grałam w nogę z "chłopasem" a on, że skacze w gumę
      z "babą". (Nigdy nam to jakoś nie przeszkadzało)
      Pozdrawiam
      Andzina
    • agatka Re: chłopcy, dziewczynki 11.09.03, 22:27
      Moja mama jak mieliśmy z bratem naście lat zaczęła nas traktować inaczej i
      dowiedziałam się, że porządna dziewczyna na noc zostaje w domu, wyjazdy z
      koleżankami są wysoce niewskazane.Młodszyszy brat miał więcej swobody niż ja.
      Wcześniej różnic w wychowaniu nie było, zabawki mieliśmy te same, nawet jak
      brat w wieku dwóch lat przymierzał moje spódnice to nie było problemu. Uważam,
      że pojawienie się róznic w wieku nastu lat było wysoce niesprawiedliwe. Dzieci
      bez względu na płeć powinny być traktowane jednakowo, tak samo jak nie powinno
      być róznicy w traktowaniu dorosłej kobiety i mężczyzny. Najlepiej uczyć dzieci
      od małego, że to jakiej jesteśmy płci nie ma wpływu na to jakimi jesteśmy
      ludźmi. Ja swojego synkasmile, a w przyszłości może i córeczkesmile będę starała się
      wychować na wrażliwego, uczciwego człowieka (mam nadzieję, że mi się uda), bo
      uważam że to jest istotne, a nie to czy chłopiec umie powstrzymać łzy,
      dziewczynka wraca do domu wcześniej, chłopak powinien się wyszaleć i tym
      podobne wg mnie "dyrdymałki".
      pozdrawiam serdecznie,
      Agata
      • gabi_99 Re: chłopcy, dziewczynki 12.09.03, 09:51
        a propo takiej różnicy kiedyś w programie Toniego Halika i Urszuli dzikowskiej
        z jakiejś wyprawy i opowieści kulturowej dowiedziałam się że u ludów tejże
        pilnuje się chłopców bo jeden chłopak więcej szkody zrobi niż..
    • mamasita Re: chłopcy, dziewczynki 12.09.03, 11:51
      sadze ze nalezy wychowywac jednakowo. Nasz synek jest malutli na razie wiec
      nie mozna mowic o wychowywaniu, bo ma 9 miesiecy i tylko mozna go zachecac do
      poznawania swiata. Gdybysmy mieli dizewczynke to bysmy mieli do niej takie
      samo podejscie. Oboje powinni byc zachecani do zwiedzania siwata poznawania,
      dostawac duzo milosci i plakac jesli potrzebuja. Nasz synek ma tez przytualnke
      i misie zeby wiedzial jak kogos przytulic.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka