Ja swoich dzieci nie bije ani nie klapsuje.
Jak jest dziecko nieposłuszne to ma cos w rodzaju "karnego kąta" i tam musi
odsiedzieć karę, lub jak jestem poza domem np. u rodziców lub teściów to za
karę trzymam unieruchomione na kolanach.
Czasami kara odbywa się bez protestu (rzadko!) a czasami jest koncert i klik
do pasa - jak to kara.
W każdym razie ostatnio usłyszałam opinię zarówno od moich rodziców, teściów
jak i niani że dawniej to się dało dziecku klapsa i nie torturowało go tak w
kącie.
Uważają że to jest istna tortura bo dziecko np. płacze 10-15 minut, zaklikane
i wijące się, a klaps załatwiał sprawę i już (podobno).
U nas jak synek sie juz uspokoi i posłusznie odsiedzi karę to są uściski,
przeprasza i wyjaśniamy sobie wszystko, nie uważam żeby to było gorsze
przeżycie dla dziecka niz klaps.
Moj tata z kolei jak mały ma karę stoi nade mną i woła "udręczonego przez
mamę" wnusia i do mnie błagalnie żebym go wypuściła, niania z kolei stoi i
chciałaby wycierać zaklikany nos synkowi, bo to takie niedobre. Babcia gotowa
jest sie ze mną przepychać byleby tylko wyswobodzić terroryzowanego maluszka

Oczywiście wszystkie ich zapędy są skutecznie hamowane ale po każdej karze
jest chwila komentarzu ze źle traktuje dziecko.
A zatem czy klapsy (pomimo że tak ostro publicznie krytykowane) mogą być
rzeczywiście lepsze niż moje metody?
od razu zaznaczam że moje dzieci są naprawdę spokojne i posłuszne, ale czasem
każdemu dwulatkowi zdarzają się chwile kiedy chce przejąć kontrole