Dodaj do ulubionych

Co lepsze. Klaps czy karny kącik?

28.10.08, 11:36
Ja swoich dzieci nie bije ani nie klapsuje.
Jak jest dziecko nieposłuszne to ma cos w rodzaju "karnego kąta" i tam musi
odsiedzieć karę, lub jak jestem poza domem np. u rodziców lub teściów to za
karę trzymam unieruchomione na kolanach.
Czasami kara odbywa się bez protestu (rzadko!) a czasami jest koncert i klik
do pasa - jak to kara.
W każdym razie ostatnio usłyszałam opinię zarówno od moich rodziców, teściów
jak i niani że dawniej to się dało dziecku klapsa i nie torturowało go tak w
kącie.
Uważają że to jest istna tortura bo dziecko np. płacze 10-15 minut, zaklikane
i wijące się, a klaps załatwiał sprawę i już (podobno).
U nas jak synek sie juz uspokoi i posłusznie odsiedzi karę to są uściski,
przeprasza i wyjaśniamy sobie wszystko, nie uważam żeby to było gorsze
przeżycie dla dziecka niz klaps.
Moj tata z kolei jak mały ma karę stoi nade mną i woła "udręczonego przez
mamę" wnusia i do mnie błagalnie żebym go wypuściła, niania z kolei stoi i
chciałaby wycierać zaklikany nos synkowi, bo to takie niedobre. Babcia gotowa
jest sie ze mną przepychać byleby tylko wyswobodzić terroryzowanego maluszka smile
Oczywiście wszystkie ich zapędy są skutecznie hamowane ale po każdej karze
jest chwila komentarzu ze źle traktuje dziecko.
A zatem czy klapsy (pomimo że tak ostro publicznie krytykowane) mogą być
rzeczywiście lepsze niż moje metody?

od razu zaznaczam że moje dzieci są naprawdę spokojne i posłuszne, ale czasem
każdemu dwulatkowi zdarzają się chwile kiedy chce przejąć kontrole wink
Obserwuj wątek
    • one.way.ticket Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 28.10.08, 11:48
      Oczywiście że karny Kącik

      > od razu zaznaczam że moje dzieci są naprawdę spokojne i posłuszne,
      ale czasem
      > każdemu dwulatkowi zdarzają się chwile kiedy chce przejąć
      kontrole wink

      I tu właśnie masz odpowiedź.

      Nie wyobrażam sobie, że mogłabym uderzyć własne dziecko.
    • ata99 Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 28.10.08, 11:51
      Przede wszystkim za nic w Świecie nie pozwól na takie zachowania, jak
      przepychanki, czy krytyka Twojego zachowania.NIGDY!!!Wyjdź z domu, powiedz
      kategorycznie, że nie (kiedy dziecko nie słyszy) i już. Autorytet rodzica i
      sensownośc kary nie moga być podważane, bo to krok do kompletnego zamieszania
      dziecku w głowinie.Klaps jest wyrazem bezradności rodzica i wynika z chęci
      ulżenia sobie. Jak się bardzo na dziecko wkurzysz to proszę bardzo wyjdź z
      pokoju i spierz poduszkę, fotel itp. Kara ma być możliwie niezbyt częsta (nie ma
      sensu karać za każde drobne przewinienie), ale nieunikniona i krotka. Nie wiem
      ile dziecko ma, ale podobno tyle minut w kącie ile ma lat-to wystarczy.15 min to
      wiecznośc, dla kilkulatka. Pozdrawiam
      • mamciulka-nikulka Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 02.11.08, 22:06
        ata99 napisała:

        Nie wiem
        > ile dziecko ma, ale podobno tyle minut w kącie ile ma lat-to wystarczy.15 min t
        > o
        > wiecznośc, dla kilkulatka.

        Tyle minut ile lat w kącie dziecko ma siedzieć za karę i w ten czas przemyśleć
        swoje błędy, jeśli natomiast w tym czasie się drze i histeryzuje to może i 40
        minut siedzieć - ustąpienie z powodu długiego siedzenia i wycia niczego dobrego
        by nie przyniosło, a tylko przekonało dziecko, że tym sposobem mama zmięknie.
    • ata99 Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 28.10.08, 11:56
      Nie pozwól na krytykę swojego zachowania przy dziecku.To niedopuszczalne i b.
      dla dziecka szkodliwe zachowanie otoczenia. Nawet za cenę rezygnacji z kontaktów
      z tymi osobami, trudno. Klaps nic nie daje, poza chwilą sadystycznego
      odreagowania (lepiej bić poduszkę). Kara krótka (tyle min. ile latek),
      nieunikniona, niezbyt częsta (za naprawę wielkie przewinienie), kącik lepszy niż
      kolana mamy (te powinny być raczej azylem i pocieszeniem). Pozdrawiam serdecznie
    • uli Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 28.10.08, 12:03
      Ja też uważam, że karny kącik to jest jednak lepsze rozwiązanie. Mój synek ma 14
      mies i czasem jest naprawdę niegrzeczny, wczoraj usiłował zbić kota (karmił go,
      a potem zaczął bić po pyszczku). Zabrałam kota i zostawiłam go samego, a on
      wrzeszczał z 10 minut w niebogłosy, przyszedł do pokoju, w którym spokojnie
      czytałam gazetę i dalej robił cyrk. Powiedziałam "nie wolno bić kotka" i znowu
      go zostawiłam. Po kolejnych 10 minutach się opanował, przyszedł się przytulić
      itp. Wydaje mi się, że w ten sposób dziecko ma szansę zauważyć, że niektóre
      rzeczy są po prostu nieakceptowane. Nie wiem natomiast, jak przekonać dziecko,
      że niektóre rzeczy są niebezpieczne, np prąd, kable, piekarnik. Chyba trzeba
      poczekać do momentu, w którym będzie bardziej kumate, a do tej pory po prostu
      chronić dziecko przed tymi rzeczami, od czasu do czasu tłumacząc, że z tym
      trzeba ostrożnie?

      Źle wspominam klapsy z własnego dzieciństwa, tak samo jak inne zakazy wynikające
      z tego, że jestem dzieckiem i mi czegoś nie wolno, a mamie wolno bo jest mądra i
      duża. Uważam, że dziadkowie i niania zachowują się średnio odpowiedzialnie
      robiąc z Ciebie terrorystkę w oczach dziecka uncertain Mam nadzieję, że nie pozwalasz
      im karać dziecka po swojemu?
      • kasiak37 Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 28.10.08, 12:11
        niezla masz metide z tym katem ale unieruchamianie na kolanach to przegiecie.Tak
        jak napisala ktoras mama,kolana u mamy maja kojarzyc sie z bezpiecznym azylem a
        nie kara.
        • eps to jak kara poza domem? 28.10.08, 12:21
          skoro kolana nie sa właściwe to prosze o sugestie co mam zrobić w domu u
          teściów jak maly dostanie głupawki??
          Przecież nie zamknę go w innym pokoju bo zdemoluje całość.
          Sadzanie w kącie? Tylko u teściów znaleść pusty kąt nie jest możliwe smile


          A metode z trzymaniem dziecka unieruchomionego widziałam i w "super niani" i w
          programie dr Tania Byron.
          Może sie myle ale synek doskonale wie kiedy kolana mamy służą do przytulania a
          kiedy do karania (to bardzo sporadycznie).
          • kasiak37 Re: to jak kara poza domem? 28.10.08, 15:11
            rozumiem ze tesciowie mieszkaja w okraglym domu skoro katow nie maja?tongue_out
      • eps Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 28.10.08, 12:16
        Jeśli chodzi o 15 minut w kacie to jest tak że odliczanie do 2-3 minut (synek ma
        2,5 roku) zaczynam jak juz sie uspokoi i posłusznie siedzi. Liczenie od poczatku
        zastosowanie kary wydaje mi sie bez sensu bo przez pierwsze 5 minut synek
        próbuje uciekać, nastepne 10 minut wywija sie jak dzika bestia i tez próbuje
        ucieczek.
        Klapsować nie pzwalam. Jak kiedys teściowa dała klapsa synkowi (pierwszy i
        ostatni raz) to od razu zwróciłam jej uwaę że sobie tego nie życze.
        O sposób egzekwowania wykonania kary sie nie martwie.
        Zastanawia mnie tylko czy rzeczywiście te klapsy to taki "rarytas" i szybkie
        rozwiązanie problemów.
        • woi.mi Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 28.10.08, 12:36
          Klapsy to bicie i są niedopuszczalne,nie ma o czym mówić.
        • fogito Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 28.10.08, 14:16
          tak klaps to szybkie rozwiązanie problemu jak ktoś nie ma oleju w
          głowie.
          Dziecko jest jeszcze bardzo małe i mocowanie się z nim przez 15
          minut to jak dla mnie za długo. Myślę, że jeśli nie daje się
          posadzić w kącie, to daj mu chwilę na osobności np. właśnie w innym
          pokoju żeby ochłonął. Nie sądzę, żeby 2,5 latek zdemolował pokój.
    • bestlafiorka Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 28.10.08, 13:31
      eps sorki ze w twoim watku sie wracam ale czytajac go nasunelo mi
      sie takie pytanie odnosnie krytykowania rodzicow przez dziadkow itp
      przy dziecku.
      Rodzina mojego meza zawsze to robi, gdy sie spotykamy w wiekszym
      gronie rodzinnym.Jestesmy np u dziadkow synek chcialby wzystkiego
      dotknac i szalec ja mu nie pozwalam a dziadkowie jazda na mnie
      dlaczego mu nie pozwalam ze moze sobie trzaskac szafkami itp.A mnie
      zaraz szlak trafia.Za kazdym razem gdy cos zabronie malemu to
      dziadkowie lituja sie na moim synkiem "oj biedaku mama na nic ci nie
      pozwala".Poradzcie mi dziewczyny jak sie zachowac w takiej sytuacji
      bo nie chce zeby maly mial namieszane w glowie i mnie sie nie
      sluchal.Nie chce stracic u niego autorytetu.
      Poradzcie prosze
      • kasiak37 Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 28.10.08, 15:13
        zaszantazuj ze albo beda rospektowac Twoje metody wycgowawcze bo to TWOJE
        dzoecko albo nie bedziecie do nich przyjezdzac i po sprawie.
      • aneta76 Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 28.10.08, 16:00
        E, ja bym po takim upomnieniu przez dziadkow pozwolila lazic po
        szafkach itp, mowiac synkowi jasno, ze no dobrze skoro dziadkowie
        nie maja nic przeciwko to ok (i tak wychodzi, ze to Ty sie zgadzasz
        pod wplywem argumentow dziadkow). W koncu to ich dom, a w kazdym
        domu moga byc inne reguly. W jednych domach sie chodzi w butach, a w
        innych nie, w jednych sie kladzie nogi na stole a w innych nie...
        Oczywiscie nie dotyczy to spraw zasadniczych, bo np. bic nie mozna
        nigdzie itp. Dziecko bardzo szybko sie uczy, ze w roznych
        srodowiskach panuja rozne reguly. W domu tez malej pozwalam na
        rzeczy, ktore np. w przedszkolu Pani nie pozwala i nie wydaje mi
        sie, zeby w ten sposob podwazala autorytet Pani. Dziecko wie, ze w
        przedszkolu tego nie mozna, a w domu mozna i tutaj najlepiej podac
        przyczyne (chocby taka, ze Pani sie o Was boi, bo jest Was duzo i
        nie jest w stanie upilnowac kazdego z osobna)... Natomiast jesli by
        mi sie tak wtracali we wlasnym domu, to stawilabym opor i jasno
        powiedziala, ze reguly to sobie moga ustalac u siebie.
        Mam wrazenie, ze czasami zeby zapewnic sobie maksimum swobody,
        probujemy ograniczac swobode innym.
      • vallery Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 05.11.08, 23:36
        ku pokrzepieniu napisze ci, ze czasem takie zachowanie dziadkow idp. moze sie na
        nich zemscic, mam nieco drastyczna historię o upominaniu rodziców przez dziadków
        (w miom przypadku teściową, kt czesto przy dzicku podwazala moje nakazy/zakazy).
        Moje dziecko, gdy się rozszaleje ma różne dziwne reakcje, z którymi walczę. W
        pewnym momencie było to plucie. raz, gdy byłam z dziećmi u teściowej, synek
        bawił się z ciocią i na nią napluł, na co natychmiast zareagowałam (powiedziałam
        mu, że zachował się bardzo brzydko, zabroniłam mu tak robić, jednocześnie
        ostrzegłam, że jeśli sie to powtórzy, będzie kara, w naszym przypadku jest to
        tez chwila izolacji). Na co babcia zareagowała oczywiście protestem, ze przeciez
        nic sie nie stało, że dziecko musi wszystkiego sprobowac, ze ona jak byla mala
        tez pluła (mówiła to wszystko przy dziecku) itd. czyli dzieciak zachował się ok,
        w sposób w pelni przez babcie akceptowany. I wiecie, co zrobił wnusio? podszedł
        do babci i ... napluł na nią.
        Dla mnie to było zachowanie karygodne, ale trzeba było widziec mine babci, ktora
        nie wiedziala co ma zrobic - zgodnie z wczesniejsza przemowa powinna wnuka
        pochwalic, prawda? ale dzieki bogu sie juz nie odezwala i juz nie miala nic
        przeciwko moim zasadom.
        po tym incydencie perzez jakis czas byl spokoj, ale ostatnio babcia znow zaczyna...
        pozdr
        ps. a poza tym - ja stosuje zasade podobna, jak dziewczyny juz napisaly: sa
        zasady kartynalne (plucie do nich nalezy jak najbardziej) i tu trzymam sie
        swojego, nawet jak sa protesty ze strony teściowej, a inne zasdy - jesli jej nie
        przeszkadza, ze dziecko wyciaga wszystko z szaf, i mu na to pozwala, to jej
        problem, ale tez niech nie oczekuje, ze po dziecku to posprzatam - tesciowa
        pozwolila, to niech odczuje konsekwencje.
        • firmenell Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 06.11.08, 10:24
          zasady kartynalne? haha smile
          prosze powiedz ze to lierowka!
          > ostrzegłam, że jeśli sie to powtórzy, będzie kara, w naszym
          przypadku jest to
          > tez chwila izolacji).
          Wybacz, ale Twoja reakcja na plujace na ciocie dziecko jest smieszna
          i zarazem zalosna. Wyobraz sobie, ze Ciebie oplulo cudze dziecko.
          Scierasz z twarzy jego charchy a mamunia ostrzega dziecko, ze jesli
          jescze raz zrobi, to go ukarze chwila izolacji. No zlituj sie, nie
          mozna karac dziecko za byle co, ale za skandaliczne zachowanie kara
          musi byc ostra i natychmiastowa. I za akcje, ktore wsrod ludzi
          uchodza za chamskie - plucie, kopanie itp - musi byc surowa!
          Zapewniam Cie, ze np jesli sie dzieciak dowie, ze owej cioci nie
          bedzie widywac skoro sie tak zachowal, szybko skalkuluje, ze znikna
          dawane przez ciocie prezenty i pieniadze i bedzie sie zachowywal,
          jak nalezy.
          Poza tym, w tzw spoleczenstwie plucia nikt nie bedzie tolerowal.
          Dziecko musi wiedziec, ze to zachowanie niedopuszczalne!!! Znam
          dziecko, ktore tak robilo w domu, a rodzice na to: syneczku, nie rob
          tak bo to przydko. No i poszedl syneczek do przedszkola, plunal raz
          na innego chlopca, i wiecej tego nie zrobil. Zgadnij dlaczego
          • vallery Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 06.11.08, 13:21
            firmenell napisała:

            > zasady kartynalne? haha smile
            > prosze powiedz ze to lierowka!
            a jak myslisz? chyba jasne, ze literowka

            > > ostrzegłam, że jeśli sie to powtórzy, będzie kara, w naszym
            > przypadku jest to
            > > tez chwila izolacji).
            > Wybacz, ale Twoja reakcja na plujace na ciocie dziecko jest smieszna
            > i zarazem zalosna. Wyobraz sobie, ze Ciebie oplulo cudze dziecko.
            > Scierasz z twarzy jego charchy a mamunia ostrzega dziecko, ze jesli
            > jescze raz zrobi, to go ukarze chwila izolacji. No zlituj sie, nie
            > mozna karac dziecko za byle co, ale za skandaliczne zachowanie kara
            > musi byc ostra i natychmiastowa.
            no pewnie, od razu zlinczowac bahora, kopniakiem, klaps, pas, to sobie
            zapamieta, prawda?;P
            nie zgadzam sie, ze moja reakcja jest zalosna - ja nie mowie do dziecka slodkim
            glosikiem, mowie ostryn tonem, a dziecko wie, ze jesli mama tak mowi, to jest to
            powazna sprawa. i nie zdarzylo mi sie, zeby dziecko powtorztylo swoje zle
            zachowanie - wyjatek tu opisywany, bo niejako dostal zezwolenie od babci...
            wiesz, sa dzieci, ktorym wystarczy ton glosy - jak memu synowi, ktory jest
            raczej lagodnym i spolegliwym dzieckiem, a sa takie, ktorym nie pomaga i
            klaps... moja corka np jest uparta i w stosunku do niej musze stosowac nieco
            inne metody (ale nie bije)
            I za akcje, ktore wsrod ludzi
            > uchodza za chamskie - plucie, kopanie itp - musi byc surowa!
            > Zapewniam Cie, ze np jesli sie dzieciak dowie, ze owej cioci nie
            > bedzie widywac skoro sie tak zachowal, szybko skalkuluje, ze znikna
            > dawane przez ciocie prezenty i pieniadze i bedzie sie zachowywal,
            > jak nalezy.
            > Poza tym, w tzw spoleczenstwie plucia nikt nie bedzie tolerowal.
            > Dziecko musi wiedziec, ze to zachowanie niedopuszczalne!!!
            a dlaczego uwazasz, ze moje dziecko nadal nie wie, ze to zachowanie jest
            niedopuszczalne? wie, nie pluje, nie zachowuje sie tak w piaskownicy, z innymi
            dziecmi, mimo, ze moje metody sa wg ciebie zalosne, to sa dla niego
            wystarczajace, wie ze nie bijemy, nie plujemy, nie popychamy itd.

            Znam
            > dziecko, ktore tak robilo w domu, a rodzice na to: syneczku, nie rob
            > tak bo to przydko.
            widzisz, tu jest roznica, ja nie mowie "syneczku, moj pieszczoszku, nie rob tak"
            tylko - jak pisalam wyzej - ostrym glosem, mowie, ze tak NIE WOLNO, ze jest to
            NIEDOPUSZCZALNE itp.
            i nie mowie tego siedzac na kanapie, ledwie spogladajac w strone syna, tylko w
            takich sytuacjach podchodze do niego, biorę za ramiona i patrze mu w oczy.
            czasem tajemnica lezy w szczegolach.
            gdybym rzucila to przez ramie, to syn tez by mnie olał...

            No i poszedl syneczek do przedszkola, plunal raz
            > na innego chlopca, i wiecej tego nie zrobil. Zgadnij dlaczego

            to ze zycie uczy w sposob brutalny, nie znaczy ze jam mam rezygnowac z innych
            mwtod, szczegolnie jesli sa skuteczne.
            pozdrawiam
          • vallery Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 06.11.08, 13:53

            firmenell napisała:

            > Zapewniam Cie, ze np jesli sie dzieciak dowie, ze owej cioci nie
            > bedzie widywac skoro sie tak zachowal, szybko skalkuluje, ze znikna
            > dawane przez ciocie prezenty i pieniadze i bedzie sie zachowywal,
            > jak nalezy.

            zgadzam sie, ze dzieci sa cwane i potrafia doskonale powiazac swoje dzialanie z
            konsekwencjami, dlatego moje dziecko wie, jakie sa konsekwencje - jesli bedzie
            sie brzydko zachowywal, to nie bedzie sie dalej bawil, bo bedzie musial
            odsiiedziec swoje sam, uwierz, dla niego to jest uziazliwa kara - slyszec, jak
            ciocia bawi sie z jego siostra, a on siedzi sam...

            a jesli chodzi o te pieniadze i prezenty... dzieki bogu w w mojej rodzi nie nie
            praktykuje sie dawania dzieciom pieniedzy, wiec nie ma obaw, ze dziecko bedzie
            grzeczne, zeby zasluzyc na stowe...
    • koza_w_rajtuzach Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 28.10.08, 13:44
      Tak szczerze to nie uznaję ani klapsów ani karnych kącików. Karny kącik to
      powinna być już ostateczność, kiedy już wszelkie metody zawodzą. Z jednej strony
      piszesz, że synek jest ogólnie posłuszny, a z drugiej strony wynika, że bardzo
      często stosujesz takie kary. Może jednak trochę przesadzasz?
      • eps to jak stawiasz swoje dziecko do pionu? 28.10.08, 19:33
        Czy Twoje dziecko nie ma lub nie miało chwili buntu czy napadu histerii?
        Jeśli nie to gratuluje i zazdroszcze pociechy.
        jeśli mogłabys mi wyjawić tajemnice to jak przekonujesz swoje dziecko że w danej
        chwili Ty masz rację, kiedy zdecydowanie chce postawić na swoim i jest to zwykła
        próba sił?
        Nigdzie nie napisałam że stostuje karanie często.
        Zdecydowanie wolę odwrócenie uwagi czyms innym, system nagród itd.
        No ale czasami są momenty kiedy niestety muszę synka naprostować.
        Czasami dostaje zwykłej głupawki, nic go nie bawi, nie reaguje na żadne moje
        propozycje zabawy czy inne zabiegi.
        Akurat w danym momencie super zabawa to np. rzucanie zabawką w brata/wywalanie
        wody z bidonu itd. lub po prostu chce postawić na swoim.

        odnośnie innego postu, teściowie nie mają okrągłego domu ale zagracony syfem
        wszelakim i urządzony w stylu "każda ściana musi byc zastawiona".
        Jeśli chodzi o demolowanie pokoju to czasami (moze ze 2 razy sie zdarzyło) synek
        ściagał i rzucał wszystko co mu w ręce wpadło.

        a moi rodzice i teściowie sa jeszcze gorsi niz gorsi.
        Jeśli synek dorwie np. pilota od telewizora to biegają za nim z uśmiechem od
        ucha do ucha i wołają żeby oddał (oczywiście zabaw jest nieziemska), jak to nie
        skutkuje to tonem rozkazującym ządają ode mnie żebym ja mu cos powiedziała
        (???!!!!!!) i ciągle uśmiechnięci biegają za nim żeby oddał.
        Dlatego nie lubie jeździc do rodziców i teśćiów.
        • koza_w_rajtuzach Re: to jak stawiasz swoje dziecko do pionu? 28.10.08, 19:48
          Napady histerii przeczekuję, choć obecnie praktycznie się nie zdarzają. Zdarzały
          się jak córka miała ponad rok. Ogólnie zawsze udaje mi się psychologicznie
          podejść córkę tak, że i tak zrobi to czego od niej oczekuję. Jeśli np. krzyczy
          "nie chcę się czesać" gdy widzi mnie ze szczotką, to mówię jej, że chcę się z
          nią tylko pobawić we fryzjerkę. Na to przystaje z uśmiechem na buzi. Ja udaję,
          że jej farbuję i obcinam włosy, a jednocześnie przy tym zawsze ją ładnie
          uczeszę. Ale faktem jest, że moje dziecko ma dość spokojny charakter, więc nie
          mam z nią jakichś większych problemów. Z tym, że ja sobie nie szukam problemów
          na siłę i zbyt wielu zakazów i nakazów córka nie ma, bo po prostu nie chce mi
          się bez przerwy wszystkiego czepiać.
          Uważam, że karne jeżyki są dla tych dzieci gdzie już naprawdę nic więcej nie
          skutkuje. W przypadku mojej córki jest to niepotrzebne. Zresztą jest bardzo
          wrażliwym dzieckiem i nie wiem jak takie kary by się na niej odbiły. Można się
          inaczej z nią dogadać.
          • bestlafiorka Re: to jak stawiasz swoje dziecko do pionu? 28.10.08, 21:13
            koza podoba mi sie to co napisalas, ale zrozum ze kazde dziecko jest
            inne.Sa dzieci ze uda je sie zagadac gdy dostana histeri albo
            odwrocic uwage na cos innego.Ale sa tez dzieciaki ktore bardzo sie
            nakrecaja np moj synek i nic absolutnie nic nie dziala.Co prawda
            mlodemu takie ataki glupawki zdarzaja sie raz na tydzien, staram sie
            je ignorowac, czasami zagadac i to z roznym skutkiem.
            Dzisiaj jestem po takim ciezkim dniu, synek dostal histeri darl sie
            w nieboglosy, napinal jak kloda, myslalam ze wyjde z siebie i stane
            obok.Mialam tak dosyc ze poszlam do drugiego pokoju i poryczalam sie
            jak dziecko.A moj maly swirus przyszedl za mna i mnie przytulil.Ech
            te dzieciaki wink
            • koza_w_rajtuzach Re: to jak stawiasz swoje dziecko do pionu? 29.10.08, 11:02
              Rozumiem, że dzieci są różne. Zresztą nie będę kłamać, że moja córka jest
              problematyczna, a ja sobie mimo wszystko świetnie z nią radzę, bo to by było
              kłamstwo. Ma spokojny charakter, także na pewno nie muszę się tak wysilać przy
              jej wychowaniu jak wiele innych mam. Ma oczywiście własne zdanie i nie zawsze
              jest posłuszna, ale to w gruncie rzeczy chyba jest dobre, choć czasem wkurza wink.
              Ale autorka postu napisała, że jej synek jest ogólnie posłuszny i spokojny.
              Dlatego pomyślałam, że chyba jednak przesadza z tymi karami, bo z jej postu
              wynika, że stosuje je często, a synek nie jest jakiś bardzo trudny do ułożenia.
              I to tyle. Ja naprawdę rozumiem, że dzieci są różne i każde ma inną naturę.
              • eps Re: to jak stawiasz swoje dziecko do pionu? 29.10.08, 11:22
                dzięki za opinie.
                Mój synek jest naprawde bardzo grzeczny i w większości stosuje system nagród i
                zachęt, tłumacze i zachęcam niz karam.
                Zresztą z całym szacunkiem, ale ja ma dwoje małych dzieci i jeszcze czasami
                musze pracować przy nich w domu. Każde z nich wymaga uwagi i czasami choćbym
                staneła na rzęsach, to zdarza sie że któres jest nie zadowolone bo akurat przez
                5 minut nie zwracałam na nie uwagi.
                I wtedy np. starszy synek zamiast układać klocki/oglądać bajkę/jeść smakołyk
                rzuca w młodszego ciężką zabawką (choć wie że nie wolno tego robić) i co tu sie
                zda tłumaczenie??
                jak dochodzę i go pytam co zrobił źle to od razu odpowiada że "uderzył brata i
                że tak nie wolno".
                • julamimi Re: to jak stawiasz swoje dziecko do pionu? 29.10.08, 11:28
                  > I wtedy np. starszy synek zamiast układać klocki/oglądać bajkę/jeść
                  smakołyk
                  > rzuca w młodszego ciężką zabawką (choć wie że nie wolno tego robić)
                  i co tu sie
                  > zda tłumaczenie??

                  u nas w takiej sytuacji dziecko rozrabiające dostaje po prostu słowne
                  upomnienie, ze tak robić nie wolno, no i ma przeprosić dziecko
                  poszkodowane. Karny jeżyk czy klaps (żadnej z tych metod nie stosuję)
                  wydaje mi się w takiej sytuacji po prostu zbędny. Moje mają 2 i 5
                  lat.
                  pzdr
                  • eps Re: to jak stawiasz swoje dziecko do pionu? 29.10.08, 11:35
                    jasne słowne upomnienie, moze do 5 latka tak.
                    Jak ja daję synkowi słowne upomnienie to albo młodszy dostaje w głowe jeszcze
                    raz ręką albo tą samą cięzką zabawką tylko że teraz starszak robi to z uśmiechem
                    na ustach i głośno woła "robiem gagu!!"
                    Tak wiec jak po takiej scenie dojdę i mówie spokojnie że nie wolno, że bli to
                    brata itd. , to czasem przeprosi a czasem zaczyna wierzgać i ryczy jak opętany.
                    I wtedy właśnie stawiam do kąta, tam wśieka sie 5-10 minut i przychodzi i wtedy
                    przeprasza brata.
                    A moze źle reaguje? Wiec prosze o sugestie.
                    • julamimi Re: to jak stawiasz swoje dziecko do pionu? 29.10.08, 12:22
                      eps napisała:

                      > jasne słowne upomnienie, moze do 5 latka tak.

                      i do 5latki, i do 2latka. Celowo nie napisałam, ze upominam starszą,
                      żeby nie lała młodszego, bo u nas takie sytuacje mają miejsce w dwie
                      strony smile

                      > Jak ja daję synkowi słowne upomnienie to albo młodszy dostaje w
                      głowe jeszcze
                      > raz ręką albo tą samą cięzką zabawką tylko że teraz starszak robi
                      to z uśmieche
                      > m
                      > na ustach i głośno woła "robiem gagu!!"

                      Druga sprawa, że u moich dzieciaków dochodzi do rękoczynów 'w
                      odwecie' za coś. Starsza młodszemu coś zabierze, to on ją popchnie
                      lub odwrotnie. Z reguły nie ma akcji na zasadzie "przerwę swoją
                      zabawę i przyłożę bratu/siostrze".
                      Jesli rozrabiają zlośliwie, są odsyłane do swojego pokoju (bez
                      limitów czasowych, przy otwartych drzwiach). Jeśli kłócą się o jedną
                      zabawkę, najpierw uprzedzam je, że mają znaleźć sposób na pogodzenie
                      się, albo zabawkę zabiorę, jeśli walka trwa nadal - zabieram. Mniej
                      więcej adekwatnie do sytuacji.
                      Z tego, co piszesz, wygląda to trochę na chęć przyciągnięcia Twojej
                      uwagi (co niestety wcale nie ulatwia sprawy). Jedyne, co przychodzi
                      mi do glowy, to poza zwroceniem rozrabiace uwagi, dodałabym "brat Ci
                      nic nie zrobił, więc go nie bij. Jeśli potrzebujesz mojej
                      uwagi/chcesz się do mnie przytulić, to przyjdz do mnie, a nie bij
                      brata".

                      > Tak wiec jak po takiej scenie dojdę i mówie spokojnie że nie wolno,
                      że bli to
                      > brata itd. , to czasem przeprosi a czasem zaczyna wierzgać i ryczy
                      jak opętany.
                      > I wtedy właśnie stawiam do kąta, tam wśieka sie 5-10 minut i
                      przychodzi i wtedy
                      > przeprasza brata.
                      > A moze źle reaguje? Wiec prosze o sugestie.

                      ja w zadnym razie nie sugeruję, ze źle reagujesz smile ja po prostu nie
                      stosuję karnego jeżyka, bo nie potrzebuję. Może u Ciebie to
                      faktycznie najlepsze wyjście.
                      Tak mi jeszcze przyszlo do głowy - skoro sytuacja i tak się powtarza,
                      to może karny jeżyk jest nieskuteczny? Mały wie, że przyłoży bratu,
                      posiedzi na karnym jeżyku, a później i tak znów zrobi swoje? Przy
                      słownych upomnieniach efekt pewnie byłby taki sam, za to bez
                      szarpaniny przy próbach utrzymania małego na jeżyku?
                      Ale ja tego nie wiem, tylko gdybam, to Ty znasz swoje dziecko smile
                      pzdr
                • mama-ola Re: to jak stawiasz swoje dziecko do pionu? 29.10.08, 11:32
                  > Każde z nich wymaga uwagi i czasami choćbym staneła na rzęsach,
                  > to zdarza sie że któres jest nie zadowolone bo akurat przez
                  > 5 minut nie zwracałam na nie uwagi.

                  Też mamy ten problem, z tym się chyba nie da nic zrobić. My uczymy,
                  żeby jakoś "wytrzymywał" te chwile, które nie są dla niego,
                  tłumaczymy, że mamy prawo porozmawiać ze sobą. U nas także często
                  bywa tak jak u Ciebie, że syn zniecierpliwiony, że rozmawiam z
                  mężem, a jemu każę poczekać, robi coś zakazanego, świetnie wiedząc i
                  rozumiejąc, że tak nie wolno.
                  Albo my musimy poczekać, aż wyrośnie, albo syn bojąc się kary,
                  będzie się powstrzymywał przed brojeniem.
            • mama303 Re: to jak stawiasz swoje dziecko do pionu? 05.11.08, 19:44
              bestlafiorka napisała:

              > Dzisiaj jestem po takim ciezkim dniu, synek dostal histeri darl
              sie
              > w nieboglosy, napinal jak kloda, myslalam ze wyjde z siebie i
              stane
              > obok.

              No ale za co tu karać?
    • mama-ola Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 28.10.08, 14:35
      Mam podobne wątpliwości do Twoich. Też nie klapsuję małego i
      histerie i przepychanki czasem trwają bardzo długo. A wiem, że
      klapsujące koleżanki dają "trzy szybkie" i mają po sprawie, tłumiąc
      w zarodku rozdrażnienie dziecka i nie dopuszczając do eskalacji
      złego zachowania.

      No ale swoich metod nie zmienię. Ufam, że w długim okresie się to
      opłaci.

      Teraz też zauważam korzyści, np. moje dziecko jest śmielsze niż
      córka jednej klapsującej koleżanki, mała się np. ciągle pyta, czy
      może coś tam. Chyba nie bardzo wie, kiedy może paść klaps i na
      wszelki wypadek woli zapytać. Na mnie to zrobiło przykre wrażenie.
      • diabelek_08 Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 02.11.08, 21:21
        Witam, czytam te wasze wpisy i nie zgodzę się z ostatnią opinią, że dziecko które dostaje klapsa jest nieśmiałe, szczerze powiem że dałam synkowi kilka razy klapsa i wcale nie jest nieśmiały, jest "chodzącym wulkanem" i nie pyta wcale czy może czy nie.
        Proszę powiedzcie mi, skoro jesteście zwolenniczkami kącików, jak wytłumaczyć 16 miesięcznemu dziecku że nie wolno. nie dasz mu coś co sobie upatrzył i rzuca się na podłogę i focha szczela i wyje?? nie mówię że klaps jest doskonałym rozwiązaniem, ale tłumaczenie jest bardziej bezcelowe, bo jak wyje to nie słucha.
        próbowałam postawić do kąta, to ma zabawę z tego i teraz jak powiem, bo pójdziesz do konta, to sam biegnie i sie cieszy...
        więc bardzo proszę o metody wychowawcze!!! jak przetłumaczyć dziecku 16 mies. ze nie wolno odsuwać szuflad i wszystkiego z nich wyciągać? mówię raz, drugi, trzeci dziesiąty a on dalej? rozwali wszystko po kuchni i się przewraca na tym. A jak dam klapsa, to przestanie, fakt ze tylko na ten moment, bo na drugi dzień już od nowa historia sie powtarza i wcale nie pamięta o klapsie!
        Albo na spacerku, zagląda do każdego kosza na śmieci, przechyla i sięga do środka! tłumaczę, że brudne, itd. ze ubrudzi rączki itd. nie pomaga dojdzie do następnego i znów zagląda??jak dostanie klapsa, to podchodząc do następnego patrzy na mnie i czeka co powiem... i jak mówię niewolno, to pokazuje jak mama dała klapsa i nie dotknie!!!
        jestem otwarta na wszelkie propozycje, zaznaczam moje dziecko jest bardzo żywotne i 5 minut nie usiedzi spokojnie, tylko wszędzie go pełno!!!
        nie mówię że sobie nie radzę, tylko chciałabym aby postępować rozsądnie, ale czasem wyegzekwowanie pewnych zakazów jest wprost niemożliwe!!!
        nie pochwalam klapsowania, ale tłumaczenie nie dociera... może jak dziecko jest starsze, to można bardziej konsekwentnie tłumaczyć...
        a tak na marginesie dodam, ja dostawałam klapsy i nie wspominam tego źle, wręcz kiedyś sama powiedziałam mamie, wiesz daj mi klapsa i już, a nie jakieś śmieszne kary wymyślasz....
        pozdrawiam
        • royalmail Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 02.11.08, 21:30
          > Albo na spacerku, zagląda do każdego kosza na śmieci, przechyla i
          sięga do środ
          > ka! tłumaczę, że brudne, itd. ze ubrudzi rączki itd. nie pomaga
          dojdzie do nast
          > ępnego i znów zagląda??jak dostanie klapsa, to podchodząc do
          następnego patrzy

          Wyobraź sobie, że masz niecałe 2 lata. Wyobraź sobie, że idziesz, a
          na Twojej drodze wyrasta szerego przedmiotów których zastosowania
          NIE ZNASZ.
          Skąd masz wiedzieć, że kosz ze śmieciami jest fuuj, a ten motylek
          jest taki słiiit ?
          Wyobraź sobie, że Twoje dziecko tego nie wie. Ono się tego uczy.
          Lejesz je w dupę za to, że uczy się poznawać świat.
          • aduerin Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 05.11.08, 22:06
            Boze, naprawde jestes taka ograniczona? Dziecko dowiaduje sie ze cos
            jest niebezpieczne, bo mama mu mowi, ze nie wolno, bo brudne, gorace
            itp. Rodzice i ogolnie starsi ucza dziecko co do czego sluzy. Jesli
            dla ciebie poznawanie swiata rowna sie grzebaniu w charchach,
            zuzytych prezerwatywach i petach z ulicznego kosza na smieci?
            Uwazasz, ze dziecko w imie poznawania swiata moze przylozyc paluszek
            do gotujacego sie czajnika? gratuluje logicznego myslenia!
            • diabelek_08 Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 07.11.08, 22:30
              Mam nadzieję że ten powyższy post jest do royalmail, a nie do mnie,
              ja staram się tłumaczyć dziecku co do czego służy i ono doskonale wie do czego
              służy kosz na śmieci i inne, a to że dostanie klapsa jak nie słucha, to mu
              jeszcze wielkiej krzywdy nie robi, bo klaps jest symboliczny, a nie mający
              wywołać ból fizyczny!
              myślę że w przedstawionej sytuacji jest on skuteczniejszy niż stosowanie kary,
              bo też próbowałam, powiedziałam, że jak będzie dotykał koszy to pójdzie do domu,
              no i co to dao, poszliśmy a on niewiele z tego wiedział- dla niego po prostu
              wróciliśmy do domu,
          • diabelek_08 Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 07.11.08, 22:25
            eee come on jeżeli tysiąc razy dziecko widzi i słyszy że kosz na śmieci jest
            feee, to raczej rozumie, bo widzi ze sobie ubrudzi rączki jak go dotyka itd.i
            przechodzi koły tych samych koszy codziennie i doskonale wie, że to kosz, bo sam
            wola juz z daleka, a w domu każdy śmieć do niego wyrzuca i sam mówi że fee....

            i proszę mi nie mówić, że ograniczam dziecko - że zabraniam mu poznawać świat
            według Ciebie, dziecko poznając świat ma prawo dotykać i próbować wszystkiego ? TAK?
            Czyli jak znajdzie kupę na drodze, też powinno sobie ją oglądnąć i polizać może
            jeszcze?
            no bo przecież poznaje świat i nie wie czy to fajne czy fee
            • diabelek_08 Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 07.11.08, 22:33
              poprzedni post jest również skierowany do royalmail... tylko się wstawił nie tu
              gdzie trzeba!
        • kra123snal Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 02.11.08, 22:09
          > kiedyś sama powiedziałam mamie, wiesz daj mi klapsa i już, a nie
          jakieś śmiesz
          > ne kary wymyślasz....

          to brzmi tak jakbyś chciała dać mamie ulgę, żeby nie musiała się
          wysilać wymyślając Ci karę.

          Kara powinna być skuteczna i czegoś uczyć. Skoro sama widzisz, że
          klaps nie skutkuje, to po co go dajesz synkowi? U Ciebie też był na
          zasadzie załatwienia sprawy...
          Sama musisz znaleźć sposób na syna. Może zabranie zabawki na pewien
          czas?
        • jotde2 Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 15.10.09, 13:45
          > kiedyś sama powiedziałam mamie, wiesz daj mi klapsa i już, a nie
          jakieś śmiesz
          > ne kary wymyślasz....
          > pozdrawiam

          abo widzisz ,od mamy inny klaps i od taty inny( statystycznie)
          mamcia przeważnie ma trudność w przycelowaniu nisko osadzonego tyłka
          ruchliwego 5-cio latka i taki klapsik to jak łachotki wink jeśli
          podniesiesz głosik to najwyżej kończy sie bekiem jeśli nie
          kontrargumentami wink zaręczam Ci że jak byś była chłopcem to od taty
          byś sie klapsa nieprosiła -niby też przeważnie jeden niezamocny
          strzał ale od razu widać że stać go na więcej i lepiej nie
          ryzykować wink
    • kanaviosta Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 28.10.08, 19:51
      u nas ani jedno ani drugie. zwykła rozmowa wystarcza
      • mama-ola Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 29.10.08, 11:34
        kanaviosta napisała:

        > u nas ani jedno ani drugie. zwykła rozmowa wystarcza

        U nas rozmowa wystarcza do zrozumienia, że się zrobiło źle i że tak
        nie wolno. Nie wystarcza natomiast do zaprzestania powtarzania
        zakazanej czynności - a u Ciebie tak?
        • kanaviosta Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 04.11.08, 11:32
          biorę dziecko na bok, np do drugiego pokoju i spokojnie rozmawiam. wiadomo, że przy innych osobach popisuje się, nudzi, nie zachowuje normalnie. więc organizuję sytuację tak żebyśmy były tylko we dwie i próbuję się dowiedzieć o co chodzi, oraz co obie możemy zrobić żeby sytuację zmienić. gdy dziecko czuje się zrozumiane (empatyczna rozmowa) uspokaja się.
          wydaje mi się, że chcąc doprowadzić do tego, aby sytuacja się nie powtarzała, musimy zmienić nie tyle zachowanie dziecka, ile własne. jeśli dziecko się nudzi, nie ma ciekawego zajęcia, to nic nie da ukaranie go. trzeba pracować nad wyeliminowaniem przyczyn.
          jeśli córka jest bardzo niezadowolona i nie chce rozmawiać to czekam aż się uspokoi. każdy potrzebuje trochę czasu, aby złośc mu minęła.
          dla mnie karny stołek to metoda nadająca się raczej do tresury dziecka, a nie do wychowywania. osobiście jestem zwolenniczką rozmów z dzieckiem. rozmowy, która polega na tym, że po pierwsze: dziecko ma okazję opowiedzieć o swoich uczuciach i zostać przeze mnie zrozumiane. po drugie: poznaje moje odczucia. owszem trzeba na to poświęcić więcej czasu niż na usadzenie dziecka w kącie, ale co ciekawe.. efekty są długotrwałe.
          następnym razem dziecko nie staje na głowie, gdy u kogoś jesteśmy tylko na ucho mi mówi, jaki jest problem. zaczyna mieć świadomość swoich odczuć. a karny stołek czego uczy?

          Jula
    • ania_ns Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 28.10.08, 20:19
      Zgadzam się z tobą całkowicie, ja też nie biję dzieci. Uważam że
      przemoc rodzi przemoc, i bicie świadczy o słabości rodzica. Rozsądna
      jest kara dostosowana do wieku dziecka, u mojego czterolatka jest to
      np zakaz oglądania bajki, gry na komputerze, zabranie "na godzinę"
      albo "do wieczora" zabawki, zakaz słodyczy itp. Jeśli wrzesczy
      (rzadko mu się zdarza) każę mu wyjśc do swojego pokoju i wrócić jak
      się uspokoi.
      • jagabaga92 Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 29.10.08, 09:08
        Klapsy pamiętam z własnego dzieciństwa i chociaż "załatwiały" sprawę, to tak
        naprawdę nie były skuteczną metodą wychowawczą. Dlatego u swojego synka nie
        stosuję.

        Karny kącik? - może i dobry, ale w przypadku małego dziecka, bo utrzymać tam
        przez 4 minuty 4-latka to niepotrzebna strata nerwów. Poza tym 4-latek to już
        świetny kombinator wink

        Na naszym gruncie (4-latek) najlepiej sprawdzają się kary odebrania przywileju
        (tak jak pisze ania_ns: zabranie "aktualnej" zabawki, zakaz oglądania bajek,
        zakaz słodyczy itp.) Niejeden taką metodę nazwałby szantażem, ale ponieważ nie
        jest to szantaż psychiczny, uważam ją za skuteczną, bezpieczną i wychowawczą.
        • jagabaga92 Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 29.10.08, 09:12
          jeszcze jedno - w przypadku napadów histerii (rzadkich i krótko trwających)
          stosuję ignorowanie takiego zachowania. Przeprosiny, przytulanie i rozmowa -
          dopiero po uspokojeniu się dziecka.
          • kawa08 Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 29.10.08, 12:57
            Tak samo jak autorka wątku mam dwoje dzieci. Oczywiście, nie zawsze
            jest idealnie i trudne sytuacje są na porządku dziennym, ale jakoś
            nigdy nie odwoływałam się do pomocy karnych krzesełek czy klapsów. Z
            moją córką jakoś tak mi się udaje, że po prostu nie zmuszając jej na
            siłę do czegoś, jestem w stanie to od niej wyegzekwowac, np. chcę ją
            rano uczesac do przedszkola, ona nie chce - ok, odkładam bez słowa
            grzebień i zaczynam zajmowac się czymś innym - w tej samej sekundzie
            jest już przy mnie i prosi mnie: mamo, proszę, uczesz mnie! I tak
            jest z wieloma sprawami. Zauważyłam, że dużo, naprawdę dużo daje
            okazywanie dziecku miłości i tego, że się je lubi i akceptuje. Złe
            zachowania czasem ignoruję, czasem przemilczam - i to jest dla
            mojego dziecka prawdziwa kara.
            Gdyby tak się zdarzyło, jak napisała eps, że powiedzmy, córka rzuci
            w brata ciężką zabawką, ja po prostu wzięłabym tego młodszego bez
            słowa i sprawdziła, czy wszystko z nim ok, zamiast bawic się w
            śledztwa i tłumaczenia. I co z tego, że udowodni się dziecku winę?
            Ono i tak samo wie, że postąpiło źle, a zrobiło to, żeby zwrócic na
            siebie uwagę. A matka, strofując je i pouczając, tą uwagą go
            obdarza.
            Sporadycznie zdarza się, że starsza coś młodszemu zrobi. I
            uwierzcie, naprawdę skutkuje taka strategia: zając się poszkodowanym
            i przypomniec reguły panujące w domu - nie bijemy się i nie robimy
            krzywdy. Starszak dojdzie w końcu do wniosku, że takie zachowanie
            nie będzie nagradzane uwagę rodziców.
            • 5_monika Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 29.10.08, 14:55
              a ja nigdy nie używałam klapsów ani karnych kącików.Sama też nie
              chciałbyum takich kar.
              pzdr
              • spa76 Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 29.10.08, 15:33
                próbowałam kiedys z tym karnym kącickiem ale miałam wrażenie, że
                młody kompletnie nie kumał, że to ma byc jakas kara i on ma siedziec
                w miejscu i to ma niby jakis związek z tym, że po raz drugi oberwał
                tapetę. wyszła z tego szarpanina i przepychanka kompletnie
                bezsensowna. stwierdziłam, że tego nie czuję i nie będę tego robić.

                napady histerii olewam, jesli cos niszczy albo komus cos zabiera i
                tłumaczenie nie pomaga, to zabieram z miejsca przestępstwa mimo
                protestów i po uspokojeniu się jest pogadanka. czasami tez po prostu
                pokazuję mu, że jestem zła bo cos zniszczył lub bardzo mnie
                zdenerwował bo próbował np. uciec na chodniku przy ulicy - wtedy
                mówię podniesionym głosem - i on naprawdę tego nie lubi - ale tez
                tłumaczę juz spokojniej czemu się zdenerwowałam.

                generalnie takich sytuacji, gdy brakuje mi jakiegos sytemu kar jest
                póki co bardzo mało.

                klapsom sprzeciwiam się zdecydowanie, jak równiez temu, że innymi
                opiekunowie przy dziecku krytykuja twoje metody wychowacze - to
                chyba bardziej szkodliwe niz najgłupsza kara bo dziecko po prostu
                nie wie czy w końcu zrobiło dobrze czy źle.
    • anja0123 Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 29.10.08, 16:20
      Eps, klapsy sa niedopuszczalne, ale karny kacika na 15 minut tez
      nie!!! To sie absolutnie mija z celem. Poczytaj sobie jakies dobre
      ksiazki o wychowaniu. U tak malych dzieci w ogole nie ma mowy o
      stosowaniu kar, bo nie maja one zadnego efektu. Wszystkie stawiania
      do kata (na 2-3 minuty!!!!!!!) maja na celu spowodowanie odwrocenie
      uwagi dziecka i jego 'ochlodzenie', a nie jego 'edukacje'. Zamiast
      ciagle karac odwroc jego uwage, okaz pozytywne zainteresowanie
      zamiast ciaglego 'nie wolno' (na przyklad powiedz, co WOLNO), a
      zobaczysz, ze przyniesie to duzo lepszy efekt.
      • mamciulka-nikulka Re: Czy ktoś ma w domu terrorystę? 02.11.08, 22:48
        Dziewczyny czy macie w domu dziecko, które jest tak ambitne, że nawet jak w
        zabawie coś mu nie wychodzi to rzuca się na ziemię i drze japiszona albo rzuca o
        glebę samochodzikami ze złości, a jak ich zbraknie to łapie się za stołki i inne
        rzeczy co by nimi pizgnąć sromotnie. Nie mam pojęcia skąd to się mu wzięło,
        ostatnio jak byłam z nim w szpitalu to dał taki właśnie popis, ja zawsze to
        ignoruję, ale tym razem młody (rok i 10mcy) mnie zaskoczył, bo jak nie miał już
        czym rzucić to podszedł do mnie i się na mnie zamachnął. Złapałam go tylko za
        rękę i powiedziałam, że nie wolno. Histerie takie są prawie codziennością, z
        różnych powodów, bo bajkę nie taką włączyłam, bo nie w tą stronę idziemy co on
        by chciał, bo z wanny już go wyjmuję po 30 minutach kąpieli, bo na spacerze
        skręciłam do parku i już nie mógł oglądać jadących samochodów, bo zamknęłam
        lodówkę, bo na coś mu nie pozwoliłam. Nie mówię, że on jest tylko taki, bo jak
        ma dobry humor to jest cudowny i miły, potrafi się sam bawić jak nie mam dla
        niego czasu, ale jak się na coś uprze to nie idzie się z nim dogadać, czasami
        się uspokoi szybko, a czasami będzie spazmował nawet 40 minut. Wiem, że trochę w
        tym naszej winy, bo czasami mu ustępujemy dla świętego spokoju, ale z drugiej
        strony to ciągle bym musiała z nim walczyć, bo jemu zwyczajnie ciężko jest się
        pogodzić z pewnymi faktami, na które nawet ja często nie mam wpływu. Tłumaczenie
        to jak gadanie do ściany, ignorowanie dla mnie jest ok, ale czasami nie mogę, bo
        dziś na przykład położył się na chodniku, więc nie mogłam pozwolić mu leżeć 15
        minut. Często muszę podnieść na niego głos, aby mnie usłyszał i się uspokoił,
        ale na takie traktowanie mam opory. Czy ktoś ma podobne doświadczenia, bo nie
        pytam "co byście zrobiły", bo uwierzcie miałam do czynienia z różnymi dziećmi i
        świetnie sobie z nimi radziłam i nigdy nie pomyślałabym, że mój syn będzie taki
        niepokorny. Podejrzewam też, że problemem może być to, że zbyt wiele osób się
        nim zajmuje - ma opiekunkę, chodzi dorywczo do żłobka, czasami jest z babcią,
        czasami dziadek z nim zostaje, no i jeszcze rodzice.
    • asia06 Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 03.11.08, 22:28
      Naprawdę musisz karać dziecko? Mi przez 3,5 roku nie zdarzyła się taka potrzeba,
      choć aniołka nie mam. Naprawdę nie potrafisz dziecku wytłumaczyć, przekonać,
      tylko musisz karać. Kara to żadna metoda, niezależnie od tego, czy jest to
      klaps, czy jakiś kącik. Obie tak samo bez sensu.
    • loola_kr Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 04.11.08, 09:12
      Moim zdaniem ani klaps ani kąt nie rozwiąże sprawy. ja osobiście nie mogłam bym
      słuchać płaczu dziecka przez 15 minut! Ani trzymać na siłę na kolanach.
      Mój syn tez bywa nieposłuszny, miewa histerie, teraz na szczęście coraz
      rzadziej. To po prostu jest pewien etap w życiu, który trzeba "przezyć".
      Ja odwracam uwagę i przeczekuję. Zawsze działa.
      Wczoraj mały dostał histerii bo mąż nie chciał go nieść na rękach, a w wózku nie
      chciał jechać i nieszczęście gotowe. Odwrócenie uwagi, zagadanie go pomogło,
      chętnie poszedł na nogach do domu.
      • dori.28 Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 05.11.08, 18:11
        Ja preferuję kącik - nie na długo - wydaje mi się, że 1-2 minuty
        wystarczą takiemu maluchowi - po tym czasie przeprasza i podobnie
        jak u Was ściskamy się itd. Nie widzę w tym terroryzowania dziecka.
        To działa.
        Klapsy uczą przemocy, więc staram się ich unikać i pozwalać sobie na
        nie tylko w skrajnych sytuacjach (np. gdy dziecko celowo wybiegnie
        na ulicę).
    • mama303 Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 05.11.08, 21:21
      Śmiem twierdzić że maluch niewiele z pojmuje z karnych jeżyków
      oprócz tego że jest pewien ciag zdarzeń - posiedzenie w kacie, ew.
      płacz i potem buziaki.
      A juz 15 minut w kącie to jakaś totalna porażka. Dziecko juz napewno
      zapomniało o co w tym wszystkim chodzi.
      U mojej córki stosuje kary sporadycznie i to od niedawna kiedy cos
      naprawde kuma /ma prawie 6 lat/ za ewidentne przewinienia czy np.
      nie dotrzymanie umowy, niegrzeczne odzywki.
      Nie stosuje kar izolacyjnych gdyż moja córka reaguje na nie paniką.
      Dość skuteczne jest u nas okazanie dziecku, że naprawdę mnie
      wkurzyła czy zasmuciła i wyraźne wyartykuowanie tego. Ponieważ jest
      to tak naprawde bardzo rzadkie smile to często skutkuje.
      Za bunty, płacze, głupawki jak była mała nie karałam bo nie
      widziałam sensu. Stosowałam głównie odwracanie uwagi albo
      przeczekiwanie /gdy miałam czas/

    • aduerin Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 05.11.08, 22:00
      karne katy niosa ze soba duzo wiecej przemocy niz klaps. W jednym z
      odcinkow super niani tato odnosil dziecko na karnego jeza 117razy.
      trwalo to chyba z godzine, z taty lecialy strugi potu a dziecko
      uspokoilo sie dopiero wtedy, gdy opadlo z sil. Wiec pytam, czy to
      nie jest upokarzanie dziecka, wrecz znecanie sie, przemoc fizyczna -
      ja ci pokaze, ze jestem silniejszy i dluzej wytrzymam, a ty maly w
      koncu padniesz! poza tym, wymaga to mnostwa czasu i sily fizycznej -
      zwlaszcza, jesli dziecko szarpie sie, bije itp. I tak tlamsimy je
      przemoca, tyle ze 117 razy a nie 1 klapsem. Glupota!
      Dodam, ze znam dzieci, ktore nigdy by nie odsiedzialy na karnym
      jezu - zapewniam, ze zameczyly by rodzicow, zsinialy, i uciekalyby
      chocby i 200 razy. sa takie dzieci. I co? Nalezy je po
      prostu "zlamac" ? jak tata juz nie moze, to dziadzio odnosi na jeza
      i tak caly dzien? nierealne, glupie i upokarzajace dziecko.
      • marghe_72 Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 15.10.09, 14:04
        aduerin napisała:

        > karne katy niosa ze soba duzo wiecej przemocy niz klaps.

        Czyli jak nie kącik to klaps.
        Innej opcji nie ma?
    • aniko16 Droga Autorko Wątku 06.11.08, 15:37
      Co Ty byś wolała: klapsa czy karny kącik? Bo ja - ani jedno ani
      drugie. Mam 2 dzieci 8 i 1,5 roku, które nigdy nie były ukarane. Nie
      było takiej potrzeby. Na żadnym etapie. Sprawują się dobrze, są
      kochane, spokojne i szczęśliwe a ja cieszę się, że obce mi są
      rozważania na temat wyższości karnego kącika nad klapsem.
    • jakw Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 15.10.09, 15:24
      Nie obraź się, ale z punktu widzenia babć i dziadków wnuczek
      zaryczany w kącie przez 15 minut wygląda jak tortura.
    • nangaparbat3 Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 15.10.09, 16:22
      Jeśli dzieci są posłuszne i spokojne to po co w ogole karac? Nie wystarczy jasno
      i krotko powiedziec co i jak?
      I dziadkowie maja absolutna rację: 10-15 minut w kacie dla dwulatka jest
      upokarzajacą, koszmarną torturą.

      Poza tym:jeśli CZASEM dwulatek przejmie kontrole i mu ustapisz, świat sie nie
      zawali. Co więcej : dwulatek musi się dowiedziec, ze ma w tym świecie coś do
      powiedzenia.
      • verdana Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 15.10.09, 16:55
        dziecko, ktore wie, ze musi się uspokoic, aby uzyskać przebaczenie -
        niezaleznie czy placze dlatego, ze jest zle, czy dlatego, ze mu
        smutno uczy sie wyłącznie tego, ze rodzice nie życza sobie, aby
        ukazywał jakiekolwiek negatywne uczucia. przyp[uszaczam, ze po 5
        minutach w kacie nie pamięta już dlaczego w nim stoi, a koncentruje
        się na wlasnych uczuciach - ze jest nieszczęśliwy i za to wlasnie
        jest ukarany.
        To juz z dwojga zlego chyba lepszy klaps. przynajmniej nie uczy
        dziecka, ze tylko zadowolnone moze liczyć na akceptację rodziców. I
        ze ma prawo płakać. Co nie znaczy, ze polecam klapsy - ale wydaja
        mie się znacznie mniej sadystyczne.
        • bi_scotti Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 15.10.09, 17:41
          Jako dorosly swiadek przetrzymywania maluchow w katach czy innym
          odosobnieniu lacze sie w protescie z dziadkami/babciami/tesciami
          uwazajacymi takie metody za czysta torture. Poniewaz robia to moi
          znajomi (obcy w sumie ludzie), nie komentuje choc zapewne moj wyraz
          twarzy jest dosc wymowny, ALE gdyby kiedykolwiek ktoremukolwiek z
          moich dzieci przyszlo tak traktowac moje przyszle/ewentualne wnuki
          zabralabym glos natychmiast nie ogladajac sie na zadne rodzicielskie
          autorytety i inne bzdury. Jak mama z tata postepuja bez sensu to Ich
          mama i tata maja obowiazek Im to wytknac!
          • verdana Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 15.10.09, 18:17
            Otóż to własnie.
            przyznam, ze od lat wq... mnie strasznie uwagi typu - babcia,
            dziadek, wujek- (a w przypadkach ekstremalnych czytalam i o...ojcu),
            krytykuja moje metody wychowawcze.
            Owszem, 75% takich uwag nalezy po prostu puszczać mimo uszu. Jednak
            są sytuacje gdzie wrecz obowiazkiem jest wtrącić się w wychowanie
            dziecka i powiedzieć matce, ze tak nie mozna. Dziecko nie jest
            własnoscia rodzicow, ktorzy maja prawo robić co tylko im się podoba
            z wlasnym dziecieciem.
            A gdy cos się dzieje pisze się "gdzie była reszta rodziny. No, byla.
            Tylko w mysl zasady "rodzice wiedza lepiej" albo się nie wtracala,
            albo byla opieprzana za wtrącanie się.
        • jotde2 do verdana 15.10.09, 19:09
          też dopuszczam klapsy a co myślisz o szantażu zastępującym
          całkowicie klapsy .wydaje sie interesujące u dzieci które
          dostrzegają już związek przyczynowo skutkowy w miare bliskich
          faktach ???
          • verdana Re: do verdana 15.10.09, 19:24
            Nie dopuszczam klapsow, tylko uwazam, ze w bardzo, bardzo rzadkich
            wypadkach nie sa najgorszym zlem, jakie można wyrzadzić dziecku.
            Szantaż? Zastępujacy klapsy? Czyli co "jak nie będziesz gdzeczny to
            cie mamusia odda?", "Jak nie sprzatniesz to mamusia zawalu dostanie?"
            Co sadze - sadzę , ze szantaż, jak sama nazwa wskazuje podpada pod
            KK.
            • jotde2 Re: do verdana 15.10.09, 20:09


              Czyli co "jak nie będziesz gdzeczny to
              > cie mamusia odda?",

              chodziło mi raczej o " nieposprzątasz zabawek to wyżuce je do zsypu"


              wiec jak nie do konta ,nie klaps,nie szantaż to co ?
              • bi_scotti Re: do verdana 15.10.09, 20:22
                jotde2 napisał:

                > chodziło mi raczej o " nieposprzątasz zabawek to wyżuce je do
                zsypu"
                > wiec jak nie do konta ,nie klaps,nie szantaż to co ?

                Przepraszam, ze sie wtrace choc zem nie Verdana.
                Wyglada na to, ze znowu najwiekszym problemem jest nazwanie czegos
                tam smile Dopiero co zaliczylismy tasiemcowy watek o karach, nagrodach,
                konsekwencjach i prosze pojawia sie nowa opcja - "szantaz".
                To, co proponujesz to ja bym nazwala nauka a inni kara lub
                konsekwencja, Ty to nazywasz szantazem smile Jedna wazna korekta, z
                mojego punktu widzenia, jesli cos ma byc nauka, to nie moze byc
                zwiazane z marnotrastwem. Tak wiec jesli juz w ogole taki uklad z
                zabawkami, to jesli nie zostana posprzatane, zostana oddane ubogim i
                potrzebujacym, bo Ty - moje ukochane dziecko - najwyrzaniej ich nie
                potrzebujesz skoro o nie nie dbasz. I wtedy trzeba byc konsekwentnym.
                Dla dziecka jest to i lekcja, i kara, i konsekwencja - a wszystko
                oparte na prostym (acz nielegalnym, jak zaznaczyla Verdana)
                szantazu wink I jak tu ladnie wszystko sie leksykalnie zmiescilo w
                jednym worku z zabawkami dla biednych dzieci wink
                • verdana Re: do verdana 15.10.09, 20:32
                  Dla mnie w ogóle sytuacja nie do pomyslenia, bo zabawki dziecka są
                  dziecka, nie moje. A wiec moge je najwyżej czasowo schować, ale
                  inaczej jest to dla mnie nie szantaż, a zwyczajne nieposzanowanie
                  cudzej własnosci, a mowia dosadniej - krdzież mienia. Co robie ze
                  swoja wlasnoscią - jest moja sprawą. A zdanie "nie potrzebujesz
                  zabawek bo o nie nie dbasz" jest nieprawdą - dziecko może bałaganić
                  na potegę i bardzo potrzebowac swoich zabawek - jest to zwykle
                  przeinaczanie faktow na potrzeby wychowania, rzecz, ktorej wyjątkowo
                  nie lubię.
                  Nie nauczę w ten sposob dziecka uczciwosci, a to chyba trochę
                  wazniejsze od porzadku w pokoju.
                  A co do kar - ja tam nie wierze w wychowywanie bez kar. Ale kary nie
                  musza ograniczac sie do kar cielesnych - zwrocenie uwagi,
                  reprymenda, nie przeczytanie książeczki (kara, ktorą pamietam z
                  dzieciństwa jako absolutnie najgorsza ze wszystkich), bardzo, bardzo
                  rzadko zawstydzenie, pozbawienie jakiejs przyjemnosci - cóz, to tez
                  są kary.
                  Nie ukrywam, ze najbardziej w calej akcji "Kocham-nie bije"
                  czy "kocham-nie krzycze" boje się inwencji rodzicow w wymyslaniu
                  nowych kar, często bardziej niszczacych dla dziecka.
                  • bi_scotti Re: do verdana 15.10.09, 21:12
                    smile W mojej prowincji, jesli przekroczysz predkosc o 50 km, tracisz
                    samochod. Jak najbardziej Twoj wlasny - tracisz go w majestacie
                    prawa jako KARE (konsekwencje?) za zlamanie tegoz prawa, wiec ja bym
                    do tej wlasnosci i nietykalnosci zabawek az tak sie nie
                    przyzwyczajala - wszystko zalezy od WCZESNIEJSZYCH ustalen. Podobnie
                    zreszta za rozne przestepstwa moze nastapic po polsku chyba
                    zwany "przepadek mienia". Mam tylko nadzieje, ze nikt nie przyjmie
                    powyzszego jako zachety do traktowania dzieci jak przestepcow wink
                    Chodzi mi o to, ze jesli na cos z dzieckiem umawiam (za wczasu) i
                    ono wie czym grozi jakies tam nieposluszenstwo, to zabranie zabawek,
                    pozbawienie deseru, jakis tam zakaz czy nakaz nie sa gromem z
                    jasnego nieba tylko uczciwym dopelnieniem umowy.
                    Ja np. nie znosze deklaracji bez pokrycia, wszystkich "ja cie
                    kocham" i innych takich, po ktorych nie nastepuja zadne czyny
                    dokumentujace owo uczucie. I to dziala w kazda strone - jesli mojemu
                    dziecku potrzebne sa zabawki (a czy faktycznie sa? czy patyk z
                    parku, kartka papieru, 3 guziki i kapsle od butelki nie wystracza do
                    zbudowania domu? bo ja wiem... smile ), to ono musi to, ze tak
                    powiem, "wykazac w czynach" - dbac o nie, trzymac w porzadku, nie
                    niszczyc itd. Jesli o nie nie dba, nie bedzie ich miec, bo w
                    ostatecznym rozrachunku ja decyduje o tym, co moje dziecko ma w
                    swoim kacie/pokoju/szafie. Powoli, powoli, z mijajacym latami
                    wprowadzam dziecko w dorosly swiat podejmowania decyzji typu kolor
                    firanek, wielkosc biurka, mis czy samochod, bluzka czarna czy rozowa
                    itd. ale to sie nie odbywa z dnia na dzien i moim obowiazkiem jest
                    stopniowac te nauke. A czescia stopniowania jest rowniez i przekaz
                    werbalizowania potrzeb.
                    • morekac Re: do verdana 15.10.09, 22:54
                      Bi_scotti, ale z pewnych powodów osobniki poniżej pewnego wieku nie
                      podlegają karom za łamanie prawa wink

                      Mam tylko nadzieje, ze nikt nie przyjmie
                      > powyzszego jako zachety do traktowania dzieci jak przestepcow
                      Jak się czyta niektóre wątki, to mam wrażenie,że niektórzy mieliby
                      na to ochotę.
                    • jakw Re: do verdana 16.10.09, 20:32
                      bi_scotti napisała:

                      > Chodzi mi o to, ze jesli na cos z dzieckiem umawiam (za wczasu)
                      A macie poświadczoną notarialnie umowę, sporządzoną w 2
                      jednobrzmiących egzemplarzach, z dokładnym wypunktowaniem co wchodzi
                      w zakres tej umowy, kiedy jest termin wykonania i jakie są sankcje?
                      Przy czym musi to być umowa dobrowolna z obu stron.
                      Więc szantaż typu: " jak dziś nie sprzątniesz, to wyrzucam zabawki"
                      raczej się nie łapie pod tą definicję.
                  • morekac Re: do verdana 15.10.09, 21:23
                    Nie ukrywam, ze najbardziej w calej akcji "Kocham-nie bije"
                    > czy "kocham-nie krzycze" boje się inwencji rodzicow w wymyslaniu
                    > nowych kar, często bardziej niszczacych dla dziecka.

                    Nic nie będą wymyślać, zastosują kary rodem z superniani typu karny
                    jeżyk czy krzesełko. Najchętniej stosowany byłby zapewne taryfikator
                    kar za złe zachownie - coś na kształt taryfikatora mandatowego, np.
                    - plucie przy stole -3 do 5 minut karnego jeżyka.
                    • verdana Re: do verdana 15.10.09, 21:44
                      Bęą, bęą. Choćbyoddawanie zabawek - wśród ktorych może być ukochany
                      miś.
                      Nie przekonują mnie sankcje dla doroslych stosowane wobec malych
                      dzieci. I nie przekonuje mnie "umowa" z dzieckiem, ktora dopuszcza
                      odebranie mu tego, co do niego nalezy, bo dziecko z racji wieku nie
                      jest zdolene do zawierania swiadomie żadnych umów. To nie jest
                      żadna umowa - to nakaz rodziców narzucony dziecku, bowiem dziecko
                      nie może powiedzieć "Nie, nie godze się na taką umowę".
                      • morekac Re: do verdana 15.10.09, 22:35
                        To będzie w taryfikatorze przy zbrodni nr 5 - uporczywe bałaganienie
                        w pokoju.
                • nangaparbat3 Re: do verdana 15.10.09, 22:33
                  Bi - to też bez sensu - dlaczego pomaganie ubogim mialoby byc dla naszego
                  dziecka karą?
                  To co - ma sprzatac po sobie, bo jak nie, to wspomoze biedne dzieci?
                  Chyba nie pomyślalaś po prostu smile
                  • verdana Re: do verdana 15.10.09, 22:38
                    Moja babcia miala zwyczaj pomagac ubogim (i nie ubogim) rozdajac
                    moje rzeczy. Nie poprawiło to mojego charakteru, ani nie przekonalo
                    do dobroczynnosci i do dzielenia się z innymi.
                    Dobroczynność to dobrowolne oddawanie czegos, co nalezy do mnie, a
                    nie przymusowe odbieranie dóbr przez "wladzę" i oddawanie komu
                    innemu. To się jakos inaczej wtedy nazywa.
                    • nangaparbat3 Re: do verdana 15.10.09, 23:18
                      No też tak myślę.
                      Ja probowalam wszystkiego, chwytalam się: chowania zabawek, wyniesienia ich na
                      śmietnik, szantazu, a nawet przekupstwa. Że juz nie wspomne o awanturach. Nie
                      dzialalo nic. W końcu spojrzalam na siebie - straszną balaganiarę, i
                      postanowiłam odczepic sie od dziecka - bo niby jak balaganiara ma uczyc porządku?
                      Odpuscilam, róznie bylo, ale po prostu uznalam, ze na swoim terytorium moze miec
                      co chce.
                      Efekt? Mam pannę superporządnicką, ja się teraz od niej porządku uczę.
                      I jeszcze jedno: nigdy, po prostu nigdy nie udalo mi sie zmusic jej do
                      czegokolwiek inaczej jak prośbą, rzeczową argumentacją, w ostatecznosci mogłam
                      uzyc magicznego słowa "o tym ja decyduję" - natomiast groźba, szantaż czy
                      przekupstwo nigdy nie dzialały. Potem sie okazalo, ze jest rownie odporna na
                      "presję rowieśniczą".
                      Ale dlaczego tak było/jest?
                      Nie wiem.
                      jedyne co mi przychodzi do glowy, to traktowanie dziecka z powagą i szacunkiem.
                      • bi_scotti Re: do verdana 16.10.09, 04:52
                        Hej, hej kobiety - gdzie ja co pisze o nauce dobroczynnosci? Padlo
                        pytanie o WYRZUCENIE ZABAWEK NA SMIETNIK. Odpowiedz moja jest - nie
                        na smietnik! Zadnych rzeczy (w tym zabawek) w dobrym stanie na
                        smietnik nie wyrzucam; jesli uwazam, ze dziecko nie szanuje/nie
                        potrzebuje posiadanych przedmiotow wciaz nadajacych sie do uzytku,
                        znajduje osoby, ktorym te rzeczy sie przydadza. Proste - zadnego
                        komunizmu wink Przy okazji wyznam, ze moje dzieci mialy SKRAJNIE malo
                        zabawek i sprzatanie nigdy nie bylo problemem wiec ja osobiscie
                        nigdy nie musialam sie uciekac do takich srodkow. Ale z zalozenia
                        jestem przeciwna wyrzacaniu rzeczy w dobrym stanie, jestem przeciwna
                        marnotrawstwu i innym tego typu zachowaniom jednostkowym i
                        spolecznym.
                        I jeszcze dodam, ze okazywanie szacuku i traktowanie dziecka
                        powaznie podlegaja bardzo indywidualnej interpretacji, bo diabel
                        oczywiscie siedzi w szczegolach. Ja np. jestem zdania, ze umawianie
                        sie z dziecmi (odpowiednio do ich wieku!) to wyraz szacunku i
                        powagi. Nie zgadzam sie wiec Verdana, ktora twierdzi wyzej, ze z
                        dziecmi i tak nie ma umow, bo o wszystkim decyduja rodzice. Jesli ja
                        (rodzic) umowie sie na cos z dzieckiem to owszem - ja zdecydowalam,
                        ze wlasnie w tej sprawie bedzie umowa, ale jak juz ona ma miejsce,
                        to OBIE strony musza jej konsekwentnie przestrzegac. I uwazam, ze
                        umowy/negocjacje/dyskusje i szukanie kompromisu to jedne z
                        cenniejszych umiejetnosci jakie mozna dziecku ofiarowac. Ale, jak
                        wspomnialam, to jest moje osobiste rosumienie szacunku wobec
                        dziecka. Monopolu na racje nie posiadam i wcale sie z tym nie
                        kryje wink
                        I blagam napiszcie co to jest ten "karny jezyk" - nie ogladalam w TV
                        zadnej szalonej super niani ale juz ktorys raz pojawia sie ta bestia
                        w kolejnym watku - to jest jakies specjalnie urzadzenie do karania
                        dzieci? Brzmi lekko horrorystycznie wink
                        • jotde2 Re: do verdana 16.10.09, 08:01
                          bi_scotti sensownie piszeszsmile
                          co do wyżucania rzeczy i ich oddawania to oba sposoby są związane z
                          marnotrastwem .drugi sposób z wiekszym bo tracisz dodatkowo czas.
                          wiem.wiem . nie nie jest to zbyt prospołeczne ale prawdziwe bo
                          dzieci trzeba przygotować do prawdziwego życia a nie do bajki wink
                        • nangaparbat3 Re: do verdana 16.10.09, 08:04
                          Nie wiem czy zaraz "dobroczynnosc", jednak jak by nie patrzec, oddawanie
                          biedniejszym swoich rzeczy jest formą pomagania im - chyba?

                          Mnie się wydaje, ze umowa z dzieckiem jest w porządku (oczywiscie przestrzegana
                          przez obie strony), jesli dziecko ma wpływ na jej tresc, zgadza się co do niej
                          (z pelnym zrozumieniem i przewidywaniem skutków i konsekwencji), czy nawet jest
                          ona jego pomysłem.
                        • jakw Re: do verdana 16.10.09, 20:38
                          bi_scotti napisała:

                          > Jesli ja (rodzic) umowie sie na cos z dzieckiem to owszem - ja
                          zdecydowalam, ze wlasnie w tej sprawie bedzie umowa, ale jak juz
                          ona ma miejsce, to OBIE strony musza jej konsekwentnie
                          przestrzegac.

                          Pod warunkiem, że obie strony miały wpływ na jej kształt...
              • jakw Re: do verdana 16.10.09, 20:21
                jotde2 napisał:

                >
                > chodziło mi raczej o " nieposprzątasz zabawek to wyżuce je do
                zsypu"
                >
                A wyrzucisz? Jak nie sprzątnie i nie wyrzucisz to masz metodę
                wychowawczą o ujemnej wręcz skuteczności. Albo wyobraź sobie taki
                dialog:
                M(mama czyli ty): Podnieś kurtkę z podłogi
                D(ziecko): Mam to gdzieś, wyrzuć do śmieci.
                I co wtedy zrobisz?

                Lepiej chyba "zaaresztować" niepospzątane zabawki na jakiś czas (z
                opcją wcześniejszego "zwolnienia warunkowego" za utrzymanie porządku.
              • aka10 Re: do jotde2 17.10.09, 19:22
                jotde2 napisał:

                >
                >
                >
                >
                >
                > chodziło mi raczej o " nieposprzątasz zabawek to wyżuce je do
                zsypu"
                >
                >
                > A wyrzucisz? Inaczej, to tylko czcze gadanie i dziecko szybko
                pojmie, ze poza gadaniem sie nic nie dzieje. Tak wiec, sprzatac nie
                trzeba.
                • jotde2 Re: do jotde2 17.10.09, 22:55
                  aka10 napisała:

                  > jotde2 napisał:
                  >
                  > >
                  > >
                  > >
                  > >
                  > >
                  > > chodziło mi raczej o " nieposprzątasz zabawek to wyżuce je do
                  > zsypu"
                  > >
                  > >
                  > > A wyrzucisz? Inaczej, to tylko czcze gadanie i dziecko szybko
                  > pojmie, ze poza gadaniem sie nic nie dzieje. Tak wiec, sprzatac
                  nie
                  > trzeba.
                  >
                  >

                  oczywiście ,niecierpie niespełnionych obietnic wink
    • nangaparbat3 PS - jeżyk. Napiszcie, kto wie 16.10.09, 08:07
      Taż nie wiem. Wydaje mi się, ze to pomysł Majewskiego, w ktorego nianie
      parodiowano - ale moze nie mam racji, bo i jedno i drugie widziałam ze dwa razy
      w zyciu.
      Corka miala duzego pluszowego jeża, na którym mozna bylo siadac, wiec wyobrażam
      sobie, ze w kacie lezy taki pluszak, i dziecko na nim siedzi karnie. Ale wcale
      nie wiem, czy o to chodzi.
      • jotde2 Re: PS - jeżyk. Napiszcie, kto wie 16.10.09, 08:16
        to miejsce odbywania kary ,jak kiedyś kąt tyle że można usiąść .
    • jotde2 Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 16.10.09, 08:27
      wydaje sie że klaps jest lepszy jak niema czasu a tzw.karny
      kącik,szantaż itd jak czas jest smileoczywiście lepiej wcześniej
      rozmawiać ,tłumaczyć ,prosić, przekupywać i chwalić ale nikt nie
      jest idealny i do sytuacji nieprzewidzianych bedzie dochodzić .
      wtedy kara jest często lepsza niż niezrobienie niczego.w wychowaniu
      jak w życiu pełno jest porażek (sukcesów też) i wtedy trzeba wybrać
      to "mniejsze zło " a jest nim kara niż udawanie że niema sprawy.tak
      również i ten nieszczęsny KLAPS bo czsem niema skuteczniejszego
      sposobu na szybkie namówienie dziecka do czegość .
      • morekac Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 16.10.09, 23:39
        wydaje sie że klaps jest lepszy jak niema czasu a tzw.karny
        > kącik,szantaż itd jak czas jest
        ten nieszczęsny KLAPS bo czsem niema skuteczniejszego
        > sposobu na szybkie namówienie dziecka do czegość .


        I tego się obawiam: karny jeżyk/klaps/szantaż/kara jako metoda
        negocjacji i metoda namówienia do czegoś. BTW: klaps/szantaż/kara
        pomiędzy dwojgiem dorosłych ludzi 'podpada' pod znęcanie fizyczne
        lub psychiczne. Ciekawe, kto z was chciałby być ze
        współmałżonkiem 'namawiającym szybko do czegoś' tymi metodami?
        • jotde2 Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 17.10.09, 11:44
          > I tego się obawiam: karny jeżyk/klaps/szantaż/kara jako metoda
          > negocjacji i metoda namówienia do czegoś.

          nie ,tylko nagrody,perswazja ,nadstawianie drugiego policzka wink
          syn nieodrabia lekcji to podniose mu kieszonkowe wink
          mąż mnie zdradza to postawie mu panienki wink

          >Ciekawe, kto z was chciałby być ze
          > współmałżonkiem 'namawiającym szybko do czegoś' tymi metodami?

          pewnie że nikt ,ja wole kompletną d... wołową i ślamazare który jak
          mnie by bili i gwałcili by z nimi negocjował i pytał czemu to
          robią .



        • jotde2 Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 17.10.09, 11:54
          > I tego się obawiam: karny jeżyk/klaps/szantaż/kara jako metoda
          > negocjacji i metoda namówienia do czegoś.

          a skąd .
          dziecko niechce sie uczyć to podniose mu kieszonkowe
          mąż mnie zdradza to postawie mu panienkawink

          > Ciekawe, kto z was chciałby być ze
          > współmałżonkiem 'namawiającym szybko do czegoś' tymi metodami?

          ja wole kompletną d... wołową i ślamazare która jak by mnie gwałcili
          to by sie pytał dlaczego to robią i czy niepotrzebują pomocy
          • morekac Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 17.10.09, 14:58
            jotde2 napisał:
            > ja wole kompletną d... wołową i ślamazare która jak by mnie gwałcili
            > to by sie pytał dlaczego to robią i czy niepotrzebują pomocy

            Cholernie na temat, nie ma co.
            Chodzi o to, że raczej nikt z nas (poza tobą, jotde2) nie lubi żyć w otoczeniu,
            gdzie go biją, straszą, szantażują i zabierają jego własność. Te zjawiska
            -zachodzące pośród dorosłych -mają swoje nazwy i są uznawane za negatywne.
            Dlaczego zatem takie metody są uznawane za chwalebne i pożądane względem dzieci?
            Jeśli zaś uważasz, że za strzelanie fochów należy się klaps -klapsuj za każde
            strzelenie focha. Jeśli nie uważasz tego za konieczne - dlaczego raz strzelasz
            dzieciaka w tyłek, a innym razem - nie? Dla dziecka może być to niezrozumiałe,
            zaś rodzic może być spostrzegany jako "Nieprzewidywalny Klapsujący Wielki Dorosły".

            • jotde2 Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 18.10.09, 08:32
              morekac napisała:

              > jotde2 napisał:
              > > ja wole kompletną d... wołową i ślamazare która jak by mnie
              gwałcili
              > > to by sie pytał dlaczego to robią i czy niepotrzebują pomocy
              >
              > Cholernie na temat, nie ma co.

              ano na temat bo dorosłość zależy częsciowo od wychowania i jak
              nienauczysz dzieciaka przez przykład bycia gramotnym to będziesz
              miała ciape wink

              > Chodzi o to, że raczej nikt z nas (poza tobą, jotde2) nie lubi żyć
              w otoczeniu,
              > gdzie go biją, straszą, szantażują i zabierają jego własność. Te
              zjawiska

              ładny popis demagogi .


              > -zachodzące pośród dorosłych -mają swoje nazwy i są uznawane za
              negatywne.
              > Dlaczego zatem takie metody są uznawane za chwalebne i pożądane
              względem dziec
              > i?

              klaps? po prostu zwyczajowo wśród dorosłych może być obrażliwy
              szantaż ? ależ zachodzi i jest najzupełniej normalny w
              życiu .np "niezapłace Ci za prace jak ją spaprasz" .

              > Jeśli zaś uważasz, że za strzelanie fochów należy się klaps -
              klapsuj za każde
              > strzelenie focha. Jeśli nie uważasz tego za konieczne - dlaczego
              raz strzelasz
              > dzieciaka w tyłek, a innym razem - nie? Dla dziecka może być to
              niezrozumiałe,
              > zaś rodzic może być spostrzegany jako "Nieprzewidywalny Klapsujący
              Wielki Doros
              > ły".

              wiele rzeczy dla dziecka jest początkowo niezrozumiałych a potem
              zaczyna sie orientować i rozumieć do sie nazywa dojrzewaaniem .
              >
              • morekac Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 19.10.09, 22:48
                klaps? po prostu zwyczajowo wśród dorosłych może być obrażliwy
                szantaż ? ależ zachodzi i jest najzupełniej normalny w
                życiu .np "niezapłace Ci za prace jak ją spaprasz" .

                Stosunki rodzinne to nie jest wymiana pieniądze za usługi - chyba że u ciebie.
                Rozumiem,że płacisz żonie za ugotowanie obiadu, zaś dziecku- za odrabianie lekcji?

                > Jeśli zaś uważasz, że za strzelanie fochów należy się klaps -
                > klapsuj za każde
                > > strzelenie focha. Jeśli nie uważasz tego za konieczne - dlaczego
                > raz strzelasz
                > > dzieciaka w tyłek, a innym razem - nie? Dla dziecka może być to
                > niezrozumiałe,
                > > zaś rodzic może być spostrzegany jako "Nieprzewidywalny Klapsujący
                > Wielki Doros
                > > ły".


                wiele rzeczy dla dziecka jest początkowo niezrozumiałych a potem
                > zaczyna sie orientować i rozumieć do sie nazywa dojrzewaaniem .

                I potem nagle rozumie,że jego starzy to jednak sadyści wink.
                • jotde2 Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 20.10.09, 07:01

                  > szantaż ? ależ zachodzi i jest najzupełniej normalny w
                  > życiu .np "niezapłace Ci za prace jak ją spaprasz" .
                  >
                  > Stosunki rodzinne to nie jest wymiana pieniądze za usługi - chyba
                  że u ciebie.
                  > Rozumiem,że płacisz żonie za ugotowanie obiadu, zaś dziecku- za
                  odrabianie lekc
                  > ji?
                  >

                  chciałaś przykładów z zycia pozarodzinnego na np. szantaż,
                  twierdząc że jeśli występuje jest karany .no to dostałaś .
                  • morekac Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 20.10.09, 17:05
                    Mylisz pojęcie zapłaty za pracę/usługę z pojęciem szantażu.
                    Umawiając się na zrobienie danej rzeczy - ustalasz warunki i cenę.
                    Ty możesz się nie wywiązać z zapłaty bądż jej części, usługodawca
                    może się nie wywiązać z podjętej roboty, jej jakości, czasu trwania
                    robót itp. Ty potrzebujesz remontu w domu i nie masz ochoty tego
                    robić, ktoś inny robi te remonty i jest skłonny zrobić określone
                    rzeczy, w określonym czasie, za określone pieniądze. Tak więc
                    zapłata nie jest de facto nagrodą - jest wymianą. Nie dostajesz
                    remontu - nie dajesz kasy. Jest to realizowanie zawartej wcześniej
                    umowy - umowy zawartej przez dwie dorosłe, świadome swych czynów
                    osoby.
                  • morekac Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 20.10.09, 17:13
                    jotde2 napisał:

                    >
                    > > szantaż ? ależ zachodzi i jest najzupełniej normalny w
                    > > życiu .np "niezapłace Ci za prace jak ją spaprasz" .
                    > >
                    > > Stosunki rodzinne to nie jest wymiana pieniądze za usługi -
                    chyba
                    > że u ciebie.
                    > > Rozumiem,że płacisz żonie za ugotowanie obiadu, zaś dziecku- za
                    > odrabianie lekc
                    > > ji?
                    > >
                    >
                    > chciałaś przykładów z zycia pozarodzinnego na np. szantaż,
                    > twierdząc że jeśli występuje jest karany .no to dostałaś .
                    I dodam jeszcze: jeśli nie zapłacisz za dobrze wykonaną usługę,
                    możesz zostać podany do sądu, tak samo jak ty możesz pozwać
                    niesolidnego wykonawcę. Przynajmniej w teorii: jest prawo, jest
                    umowa, są określone warunki umowy, są sądy i rzeczoznawcy w
                    przypadkach wątpliwych - gdzie tu miejsce na szantaż?
    • kobraluca Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 16.10.09, 13:52
      nie bije i nie stawiam so kata, wywoluje to w dzieciach agresje
      dziala to na zasadzie "Jak Kuba Bogu tak Bog Kubie"

      napady histerii przeczekuje, nie zostawiam jednak synka samego
      napady agresji zazwyczaj sa wywolane jakas niezaspokojona potrzeba,
      przytulam wiec synka tlumaczac dlaczego nie powinien tak postepowac,
      zdarzaja sie one jednak bardzo rzadko

      wiekszych problemow nie mam, synek jest pogodny, rzadko sie buntuje
      i wierze,ze dzieje sie tak wlasnie dzieki moim metodom
      • verdana Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 16.10.09, 18:51
        Nie wierzę, ze klaps może dziecko "przekonać" do czegoś - moze
        najwyzej - a i to rzadko - powstrzymac od czegoś.
    • mama303 Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 16.10.09, 21:32
      eps napisała:

      > W każdym razie ostatnio usłyszałam opinię zarówno od moich
      rodziców, teściów
      > jak i niani że dawniej to się dało dziecku klapsa i nie
      torturowało go tak w
      > kącie.


      Jedno i drugie jest tortura tylko każde innego rodzaju - przy czym
      karny jeżyk jest torturą wyrafinowana a klaps - prymitywną. Nie
      stosowałam ani jednej ani drugiej.
      Jak młoda była mała to wystarczyła reprymenda, "naprawdę"groźna mina
      mamy. Teraz moja pierwszoklasistka juz sie na to nie nabiera więc
      musze zastosować kary typu np cofniecie jakiegos przywileju.
      • kobraluca Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 16.10.09, 23:29
        na tym wlasnie polega problem kar,z wiekiem trzeba stosowac coraz
        ostrzejsze,zeby odnosily skutek,az przychodzi taki moment,ze nic juz
        nie dziala
        • jotde2 Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 17.10.09, 11:50
          kobraluca napisała:

          > na tym wlasnie polega problem kar,z wiekiem trzeba stosowac coraz
          > ostrzejsze,zeby odnosily skutek,az przychodzi taki moment,ze nic
          juz
          > nie dziala

          póki dziecko niejest zupełnie samodzielne kasa zawsze
          działa ,powoduje że muszą sie z Tobą liczyć smileale ONE niechcą sie z
          nikm liczyć więc pchają sie do samodzielności a za tym idzie
          podjęcie działań zarobkowych i jak podejmą to przychodzi
          SAMODZIELNOŚĆ i dopiero wtedy niemuszą sie z Tobą liczyć a wtedy
          możesz sie cieszyć że wychowałaś dzieciaka smilei jak mają już swoje
          dzieci to zaczynają rozumieć jak to jestsmile
          • verdana Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 17.10.09, 12:43
            Kasa działa, jesli dziecko nie jest uczone moralnosci, tylko
            robienia tego, co mu się oplaca. Dziala zatem doraxnie - nie ma
            kasy, wszystkie zle zachowania wracają w dwójnasób. A dziecko, a
            potem dorosly w ogole nie jest nauczony, ze pewne rzeczy trzeba
            robic bez nagrody.
            Jesli dziecko musi się liczyc z rodzicami tylko ze wzgledu na
            zalezność majatkową, to rodzice powinni sie liczyć z tym, ze moment
            otrzymania pierwszej pensji przez dziecko jest ostatnim dniem, kiedy
            w ogole się licza w jego życiu.
            • jotde2 Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 17.10.09, 12:58
              Verdana ,problem z Tobą jest taki że jak Ci sie mówi że kasy można
              użyć to Ty sądzisz że tylko kasy ,jak Ci sie mówi że klaps sie
              przyda jak sie spieszysz na pociąg a on Ci właśnie strzela focha to
              Ty widzisz już maltretowane dziecko.
              • verdana Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 17.10.09, 13:24
                Kasa, to akurat motywacja, ktorej nie uzywalabym nawet sporadycznie.
                A w dodatku Ty traktujesz kasę jako symbol zaleznosci dzieci od
                siebie - a to dla mnie nie do przyjecia.
                Akurat, gdybys uwaznie czytała, to większość osób krytykuje mnie tu
                za to, ze DOPUSZCZAM uzycie klapsow w ekstremalnych sytuacjach.
                • jotde2 Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 17.10.09, 14:13
                  verdana napisała:

                  > Kasa, to akurat motywacja, ktorej nie uzywalabym nawet
                  sporadycznie.

                  a cukierek ? wyjscie do kina ? kieszonkowe to co ? śliwki ?

                  > A w dodatku Ty traktujesz kasę jako symbol zaleznosci dzieci od
                  > siebie - a to dla mnie nie do przyjecia.

                  nierozumiem ? co jest niedpszyjęcia ? pewien skrót ? że nagroda to
                  min. kasa ? przyznaje ma wady ale jakże często jest prawdziwy .


                  > za to, ze DOPUSZCZAM uzycie klapsow w ekstremalnych sytuacjach.

                  wiec tu sie zgadzamy.
                  • kobraluca Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 17.10.09, 14:58
                    Uwazam,ze nagrody tez sa marnym sposobem na wychowanie dzieci,
                    podobnie jak nadmierne pochwaly,
                    dzieci ucza sie,ze za wszystko nalezy im sie nagroda i tego zawsze
                    oczekuja, chce by moja dzieci postepowaly jak nalezy, dlatego,ze
                    same tego chca,a nie dlatego ze dostana za to kase lub inna nagrode.

                    Poza tym nie rozumiem rodzicow, ktorzy oczekuja od dziecka
                    bezwzglednego posluszenstwa. Chcemy by nasze dzieci wyrosly na
                    ludzi, ktorzy maja wlasne zdanie, potrafia odmowic rowiesnikom,
                    ktorzy proponuja im skreta, a tymczasem oczekujemy calkowitego
                    posluszenstwa, chcemy by wszystko bylo zrobione bez sprzeciwu i
                    natychmiast, mozna przeciez porozmawiac, negocjowac i swiat sie nie
                    zawali jak czasem przyznamy dziecku racje i zrobimy cos tak jak ono
                    chce. Dotyczy to rowniez malych dzieci, dwulatkowi tez mozna ustapic
                    bez obawy,ze bedzie przez to rozpuszczony.
              • morekac Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 17.10.09, 14:15
                ak Ci sie mówi że klaps sie
                > przyda jak sie spieszysz na pociąg a on Ci właśnie strzela focha

                Trzeba sobie zostawiać trochę zapasu czasowego. Jak już czas nagli, jesteś tak
                zdenerwowana, że byle g... wyprowadza cię z równowagi. W rezultacie dajesz
                dziecku klapa za swoje niezorganizowanie. W normalnych warunkach ten sam foch
                byłby nie zwieńczony klapsem, jak sądzę.
                • verdana Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 17.10.09, 14:35
                  Akurat jedynego klapsa, jakiego pamietam dostalam w podobnej
                  sytuacji. Trzeba bylo iść do lekarza(kardiolog, ktorego sie NIE
                  balam), a ja wylam, nie chcialam zrobic siusiu przed wyjsciem, nie
                  chcialam sie ubrac, kleska. Marginest czasowy zmalał do zera - i
                  dostalam tego klapa.
                  Do dzis pamietma moje uczucie "nareszcie". Siusiu jakos się zrobilo,
                  ubranie przestało byc problemem. Tylko, że to byla sytuacja
                  absolutnie wyjątkowa, klaps przerwal jakąś niezrozumiał nawet dla
                  mnie -pieciolatki - histerię.
                  Gdybym dostawała czesto i za byle co, na pewno miałabym inne
                  uczucia.
                  • nangaparbat3 Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 17.10.09, 21:12
                    A to dobre! Moja córka dostala dwa razy - raz za morderstwo, jak juz mialam
                    zaaszczyt, a drugi raz w identycznej sytuacji jak przez Ciebie, Verdano,
                    opowiedziana. Miala 4,5. I też lanie (bo ja ją przelozylam przez kolano i
                    walnęlam parę razy, ręka mnie zabolała) pomoglo. Ale podejrzewam, ze i wsparcie
                    (jej) ze strony ojca, ktory chcial ulec (chodzilo o udanie sie na uroczystosc
                    koscielną w lakierowanych pantofelkach ze zlotymi sprzączkami, a mróz byl
                    siarczysty)- okazal jej zrozumienie i to, moim zdaniem, pozwolilo malej zachowac
                    twarz.
                • jotde2 Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 17.10.09, 22:47
                  morekac napisała:

                  > ak Ci sie mówi że klaps sie
                  > > przyda jak sie spieszysz na pociąg a on Ci właśnie strzela focha
                  >
                  > Trzeba sobie zostawiać trochę zapasu czasowego. Jak już czas
                  nagli, jesteś tak
                  > zdenerwowana, że byle g... wyprowadza cię z równowagi. W
                  rezultacie dajesz
                  > dziecku klapa za swoje niezorganizowanie. W normalnych warunkach
                  ten sam foch
                  > byłby nie zwieńczony klapsem, jak sądzę.

                  jak chcesz to zostawiaj sobie po 2 godziny zapsu przy każdym wyjściu
                  bo kto wie kiedy ci strzeli foha ?
        • mama303 Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 17.10.09, 15:55
          kobraluca napisała:

          > na tym wlasnie polega problem kar,z wiekiem trzeba stosowac coraz
          > ostrzejsze,zeby odnosily skutek,az przychodzi taki moment,ze nic
          juz
          > nie dziala

          Nie ostrzejsze, tylko adekwatne do wieku i rozumu. Sześciolatce nie
          zrobie groźnej miny nr 1 za bałagan w pokoju bo to na nia nie
          zadziała a trzylatkowi że powiem że jak nie posprząta to ma zakaz
          ogladania bajki czy cos tam innego - małe dziecko nie pojmie związku
          przyczynowo skutkowego i nie wyciągnie wniosków na przyszłość. Jest
          sorry ale za głupie poza tym naprawdę może mieć trudnosci w
          sprzataniu. Trzeba raczej pokierować maluchem niz karać.

          Prawie dorosłej pannicy natomiast juz pewnie nie ma sensu karać bo i
          tak to nic nie da.
          Tak że trzeba dostosować ewentualną kare do wieku.

          • jotde2 Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 18.10.09, 08:42
            > Prawie dorosłej pannicy natomiast juz pewnie nie ma sensu karać bo
            i
            > tak to nic nie da.

            trzeba ale nie przez klapsy tylko kieszonkowe i "szlaban" inaczej
            bedzie uważała że dobrze robi.(oczywiście może dobrze robi i to
            przedewszystkim należy rozważyć )
            • kobraluca Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 18.10.09, 14:23
              Karac nie trzeba,ani maluchow ani duzych, mozna wychowac dzieci bez
              kar
              • verdana Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 18.10.09, 16:39
                Obawiam się, ze można tylko pod warunkiem drastycznego zawężenia
                pojecia"kara". Bowiem karą jest tez reprymenda, nieprzyjazne
                spojrzenie, pozbawienie przyjemnosci (ja pamietam, ze mama nie
                chciała mi poczytać po jakims drastycznym wybryku z mojej strony). A
                tego uniknąć się nie da. I nawet unikać nie nalezy.
                • kobraluca Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 19.10.09, 20:07
                  a ja uwazam,ze nalezy

                  dziecko, ktoremu odbieramy czas z mama za to,ze cos przeskrobalo odbiera to jako odebranie milosci w tym momencie, a ja chce zeby moje dzieci wiedzialy, ze kocham je zawsze i bez wzgledu na to co zrobia , chce by unikaly nieporzadancyh zachowan bo tak czuja,a nie z obawy przed utrata mojej uwagi i milosc
                  chce tez by moje dzieci nie baly sie przyznac,ze cos przeskrobaly i zeby widzialy we mnie sprzymierzenca nie wroga
                  jesli bede dziecko karac, doprowadze do tego,ze bedzie ono klamalo po to by uniknac kary
                  • jotde2 Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 19.10.09, 20:23
                    możesz sobie chcieć różne rzeczy ale z tego nic niewynika .jak
                    dziecka nieograniczysz ,nieukarasz to właśnie poczuje sie ono
                    niekochane bo potrzeba niezależności przychodzi póżniej (np.
                    niemowlaki uspokajają sie gdy unieruchomić im rączki w beciku smile).
                    szkodliwa jest ta mania traktowania dziecka ja niskiego dorosłego.
                    jeśli dziecko będzie kłamało by uniknąc kary bedzie już bliżej
                    samodzielności wink
                    prawdziwa z Ciebie idealistka smile
                    • kobraluca Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 20.10.09, 00:22
                      zgodze sie, ograniczanie tak, karanie nie
                      brak kar nie oznacza calkowitego luzu i braku ograniczen
                      dzieki karom dzieci czuja sie kochane? pierwsze slysze...
                      wrecz przeciwnie, dzieci czuja sie odrzucone, czuja zal i
                      wscieklosc; nie pomagaja one dziecku w przemysleniu bledow, ale kto
                      wie,moze dziecko wpadnie na pomysl jak nastepnym razem nie wpasc i
                      uniknac kary
                      mozesz to nazwac mysleniem kreatywnym jesli chcesz i bedzie pasowalo
                      do Twojej teorii o tym,ze kary sa dobra metoda wychowawcza wink

                      poza tym, kary nadwyrezaja mocno zaufanie i wiez miedzy rodzicami i
                      dzieckiem, ktore sa podstawa prawidlowego rozwoju emocjonalnego
                      dziecka
                      • jotde2 Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 20.10.09, 07:18
                        > zgodze sie, ograniczanie tak, karanie nie

                        oba te pojęcia sie przenikają

                        > dzieki karom dzieci czuja sie kochane?

                        czują sie bezpieczniejsze dzieki karą (i ograniczeniom -dla mnie to
                        to samo) min.bo dają im one wskazówke jak żyć ,wiedzą kto jest
                        silniejszy i kto ponosi za nich odpowiedzialność.oczywiście mówie o
                        karach z dużym umiarem a nie lańsku .


                        > do Twojej teorii o tym,ze kary sa dobra metoda wychowawcza wink

                        moja teoria to - nagradzaj dobre ,karaj złe a wcześniej pomyśl byś
                        mógł odróżnić jedno od drugiego .oczywiście to tylko częśc
                        wychowania.


                        > ktore sa podstawa prawidlowego rozwoju emocjonalnego
                        > dziecka

                        niezły zlepek smile
                        • kobraluca Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 20.10.09, 15:27
                          jotde2 napisał:


                          >
                          > czują sie bezpieczniejsze dzieki karą (i ograniczeniom -dla mnie
                          to
                          > to samo) min.bo dają im one wskazówke jak żyć ,wiedzą kto jest
                          > silniejszy i kto ponosi za nich odpowiedzialność

                          A nie lepiej dac wskazowki tlumaczac i rozmawiajac, kara sama w
                          sobie takiej roli nie spelni. Dziecko nie musi byc karane po to by
                          czulo kto jest silniejszy, ono wie od samego poczatku,ze to rodzic
                          jest szefem. Dla mnie kara i ograniczenia to sa dwa rozne pojecia.

                          >
                          > moja teoria to - nagradzaj dobre ,karaj złe a wcześniej pomyśl byś
                          > mógł odróżnić jedno od drugiego .oczywiście to tylko częśc
                          > wychowania.

                          a ja zamierzam wychowywac bez nagradzania i bez kar, uwazam ze nie
                          sa one koniecznoscia, a wrecz szkodza
                          >
                          >
                          > > ktore sa podstawa prawidlowego rozwoju emocjonalnego
                          > > dziecka
                          >
                          > niezły zlepek smile

                          ciesze sie,ze Ci sie podoba
              • jotde2 Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 20.10.09, 07:20
                > Karac nie trzeba,ani maluchow ani duzych, mozna wychowac dzieci
                bez
                > kar

                a to co ? jakaś mantra ?
                • kobraluca Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 20.10.09, 15:28
                  nie mantra, tylko fakt
                  • mama303 Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 20.10.09, 21:47

                    kobraluca napisała:

                    > nie mantra, tylko fakt

                    A w jakim wieku masz dziecię? bo cos idealizujesz. Pewnie że byłoby
                    super gdyby można sie było zawsze z nieletnią istotą dogadać i
                    trezba do tego dążyć ale niestety nie zawsze sie da. Bez sytuacji
                    konfliktowych raczej sie nie obędzie w procesie wychowania człowieka.
                    Różnie ludzie to rozwiązują, kara czasem jest jedynym wyjściem. bo
                    co np. zrobic jak dzieciak celowo nie dotrzyma jakiejs umowy? Coś
                    chyba trzeba zrobić?....
                    • kobraluca Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 21.10.09, 03:26
                      szukalabym przyczyny takiego zachowania
                      kazde nieporzadane zachowanie ma jakies podloze, stralabym sie dowiedziec co jest przyczyna agresji, zlosliwosci, klamstw czy innego problemu

                      pamietam swoje dziecinstwo i to,ze kary byly bardzo nieskuteczna metoda wychowawcza, wywolywaly we mnie bunt, czulam zal do rodzicow, nie przypominam sobie, zebym kiedykolowiek postanowila sobie,ze od tej pory bede lepsza,ze wiecej tego nie zrobie
                      ale za to skutecznie oddalaly mnie od rodzicow, zniechecaly mnie do rozmow z nimi, a przeciez zaufanie i komunikacja powinna byc podstawa w kazdej rodzinie

                      jestem mama malego dziecka, do tej pory udaje mi sie rozwiazywac nasze konflikty miloscia, dobrocia, wyrozumialoscia, nie stosuje kar, czasu zastanowienia, nie stawiam do kata i wierze w to,ze uda mi sie to kontynuowac
                      • mama303 Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 21.10.09, 09:58
                        kobraluca napisała:

                        > szukalabym przyczyny takiego zachowania

                        Przyczyna jest prosta - nie chciało jej się! wolała np zrobic coś
                        przyjemniejszego dla siebie niz to na co sie wczesniej umówiłyśmy. I
                        to nawet jest ludzkie smile ale jako rodzic zareagować mam obowiązek i
                        to zareagować stanowczo! Sprawa wszak poważna - nie otrzymała
                        jakiejś umowy.

                        > ale za to skutecznie oddalaly mnie od rodzicow, zniechecaly mnie
                        do rozmow z ni
                        > mi, a przeciez zaufanie i komunikacja powinna byc podstawa w
                        kazdej rodzinie


                        U nas komunikacja jest jak najbardziej w porządku smile


                        > jestem mama malego dziecka, do tej pory udaje mi sie rozwiazywac
                        nasze konflikt
                        > y miloscia, dobrocia, wyrozumialoscia, nie stosuje kar, czasu
                        zastanowienia, ni
                        > e stawiam do kata i wierze w to,ze uda mi sie to kontynuowac

                        Jak byłam mamą malucha to tez mi sie udawało a teraz pannica mi
                        dorasta, robi sie sprytna, dyskutuje, czasem pyskuje. Swoje metody
                        musiałam ciut zmodyfikować winkNa tym też polega miłość - czasem
                        trzeba zareagować ostrzej.
                    • morekac Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 21.10.09, 10:57
                      co np. zrobic jak dzieciak celowo nie dotrzyma jakiejs umowy?
                      Pytanie: czy umowa była zawarta na warunkach narzuconych wyłącznie
                      przez rodziców czy tez była negocjowana?
                      I jak bardzo celowe było jej niedotrzymanie?
                      • jotde2 Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 21.10.09, 11:22
                        morekac napisała:

                        > co np. zrobic jak dzieciak celowo nie dotrzyma jakiejs umowy?
                        > Pytanie: czy umowa była zawarta na warunkach narzuconych wyłącznie
                        > przez rodziców czy tez była negocjowana?
                        > I jak bardzo celowe było jej niedotrzymanie?

                        niema znaczenia .
                        chodzi nie o sprawiedliwość a o nauke.
                        dziecka ma wiedzieć że jak niedotrzyma umowy z silniejszym to musi
                        sie liczyć z próbą wprowadzenia sankcji która ma duże szanse okazać
                        sie skuteczna( chyba że bekiem uzyska zawieszeniewink. a jak umowy
                        dotrzyma to bedzie fajniutko .a jak sie mu żle trafi ( a nieda sie
                        tego uniknąć ) mimo że umowy dotrzyma to nagrody niebędzie i wtedy
                        musi zawalczyć ( i cieszcie sie z tego). zacznijcie myśleć o swoich
                        relacjach z dziećmi nietylko jako o próbie sielanki a również jak o
                        przygotowaniu do dorosłego życia.
                        • kobraluca Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 21.10.09, 13:55
                          wlasnie o relacjach mysle mowiac o unikaniu kar i innych negatywnych metod wychowawczych

                          jotde, zastanow sie nad swoimi relacjami, bo juz drugi raz piszesz,ze dziecko musi wiedziec kto jest silniejszy
                          czy relacja rodzic dziecku ma sie opierac na strachu przed nasza sila? uwazam,ze nie, relacja ma sie opierac na zaufaniu i milosci, metody takie jak karny kacik, kary i klapsy zaufanie burza, dziecko czuje sie odrzucone i niekochane

                          dom powienien byc dla dziecka bezpieczna baza, nie musimy przygotowywac dzieci do doroselgo zycia w taki sposob jaki opisujesz, zrobi to swiat, szkola, koledzy, nauczyciele, my musimy byc dla naszych dzieci oparciem

                          nagrody uwazam,za zbedne i nie stosuje ich
                          ucza one dziecka postepowania wedlug naszych norm tylko jesli otrzymaja cos w zamian, sa forma manipulacji
                          nie oczekuje od mojego dziecka bezwzglednego posluszenstwa, chce by mialo swoje zdanie i walczylo o swoje racje i nie zamierzam zabraniac tego w domu
                          • pam_71 Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 21.10.09, 15:03
                            dom powienien byc dla dziecka bezpieczna baza, nie musimy przygotowywac
                            dzieci do doroselgo zycia w taki sposob jaki opisujesz, zrobi to swiat, szkola,
                            koledzy, nauczyciele, my musimy byc dla naszych dzieci oparciem


                            Akurat z tym się nie zgodzę wink Roztaczanie nad dzieckiem (szczególnie
                            jedynakiem) domowego parasola ochronnego często prowadzi do późniejszych
                            problemów i złego startu w dorosłość. Przekonałam się o tym na własnym
                            przykładzie niestety ... Nie mówię, aby potomkom serwować "szkołę przetrwania"
                            ... ale aby w domu również przygotowywać Młodych do "zaistnienia w
                            społeczeństwie". Samo przedszkole/szkoła to za mało.
                            • kobraluca Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 21.10.09, 16:56
                              czy to,ze bedziemy dla dziecka oparciem oznacza,ze roztaczamy nad
                              nim parasol ochronny?
                              nie zamierzam rozwiazywac za moje dziecko problemow ani go przed
                              nimi chronic, ale bedzie ono wiedzialo,ze zawsze moze na mnie
                              liczyc, na moja rade (jesli bedzie jej chcialo) i zrozumienie
                              nie zamierzam celowo stwarzac w domu stresu, po to,zeby dziecko sie
                              nauczylo jak sobie z nim radzic, nauczy sie tego dziki swoim
                              relacjom z rowiesnikami, sasiadami, nauczycielami itd

                              pam co masz na mysli mowiac o przygotowaniu dziecka do zaistnienia
                              w spoleczenstwie, jak wedlug Ciebie nalezy to robic?
                        • morekac Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 21.10.09, 15:46
                          Jotde2, masz jakiś scenariusz na moment, kiedy dziecko przyswoi już
                          sobie, że rządzi silniejszy?
                          • jotde2 Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 21.10.09, 20:11
                            morekac napisała:

                            > Jotde2, masz jakiś scenariusz na moment, kiedy dziecko przyswoi
                            już
                            > sobie, że rządzi silniejszy?

                            pewnie smile stać sie tym silniejszym smile nietylko fizycznie.
                            • morekac Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 21.10.09, 20:53
                              Problem polega na tym, że o ile młodzież idzie do góry pod względem sił
                              wszelakich , to starzy - no cóż,latka lecą... Przemyśl to jeszcze smile
    • forencka Re: Co lepsze. Klaps czy karny kącik? 09.12.09, 14:15
      Klaps to wykorzystanie przewagi cielesnej, co może skończyć się różnie, u
      wrażliwych źle. Pokazujesz też dziecku przemoc - jakby nie było. Kącik jest w
      odbiorze niby dramatyczny, ale mniej radykalny i nie odciśnie się na delikatnej
      psychice malucha. Dlatego - zdecydowanie kącik.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka