Witam
Mój syn ma 5 lat, chodzi do 1 klasy (mieszkamy w Szkocji). Od
jakiegoś czasu strasznie denerwuje mnie to że synek wiecznie robi to
co koledzy. Czyli np na przerwie nie zje kanapki bo kolega tez nie
jadł, biegnie tam gdzie kolega, jak kolega niszczy jakąs rzecz
mojego syna to stoi i sie gapi nie odzywając sie słowem. Mogłabym
tak do rana wymieniać. Nie chcę zeby był przysłowiowym kozłem
ofiarnym, chciałabym żeby miał również własne zdanie,a nie tylko
ogladał sie na to co robią inne dzieci. Nie wiem jak z nim
rozmawiac, próbowałam tłumaczyc, że on też ma prawo wymyślać
zabawy,że nie może pozwalać zeby kolega niszczył jego rzeczy (to
ponoć najlepszy kumpel ale jak sie lepiej przyjrzeć to wyglada to
raczej tak, że moj robi za chłopca na posyłki)Mówię mu, że jak ma
ochote dokonczyc śniadanie w szkole to może koledze powiedzieć by na
niego poczekał albo dołączyc do zabawy za chwile, tłumaczę mu ze
przecież kolega sie na niego nie ogląda. Niewiele to jednak daje.Na
pewno nie jest to wina języka bo syn dobrze zna język i buzia mu sie
nie zamyka, zresztą w Polsce z innymi dziecmi było podobnie ale że
były to raczej kontakty pod okiem rodziców wiec tak tego nie
odczuwałam, teraz jednak boje sie jak bedzie za jakis czas jak
chłopcy podrosną i zaczną wymyślac głupsze zabawy niż wyrwanie kół z
resoraka. Czy ktoś miał podobną sytuacje? Mogę jakoś wpłynąć na
syna? Czy to może kwestia charakteru? Syn ogólnie to bardzo pewne
siebie dziecko, chwalimy go często, w swoim własnym środowisku
(czyli w domu lub bliskiej rodzinie) potrafi postawic na swoim, a w
szkole jest zupełnie inaczej

Dodam że tak naprawde to przeszkadza
mi, a nie synowi. On uważa,że wszystko jest ok. No pewnie, w końcu
jest na tyle mały, że niebardzo orientuje sie że jest wykorzystywany:
(.