Przeczytalam kilka watkow o problemach wychowania dzieci i czesto padaja takie
oskarzenia jakoby rodzice zamiast wychowywac, pouczac..tresuja wlasne dzieci,
bo synek nie chcial podziekowac, wiec odebrano mu nagrode, corka nie chciala
zalozyc kapci i za kare przesiedziala 2h w lazience (!!). Wiec gdzie znajduje
sie granica??
Czy ja proszac 2,5 latke o pozbieranie porozrzucanych ksiazeczek z podlogi i
za kare sadzajac ja na fotelu-ze jesli nie pozdbiera to nie bedzie sie bawic,
jesc slodyczy, nie wyjdzie z pokoju...zaczynam ja tresowac, czy nadal jest to
jakas forma wychowania??
Moje dziecko jest strasznie uparte-uwierzcie mi... ze jeszcze nigdy w swoim
zyciu nie spotkalam tak upartego czlowieka i nigdy nie myslalam ze bedzie to
moja corka. O co jej nie poprosze zawsze odpowiada, "nie stane w koncie", "
nie chce jogurtu", "nie bede sie kapac"..ja do niej "uspokoj sie i zlap mnie
za reke bo idziemy przez ulice-nie chce zlapac za reke" i tak mija mi kolejne
zielone swiatlo, bo musze dyskutowac ze swoja corka o samochodach itp(nie
dyskutuje tylko wtedy gdy mam wolne od zakupow rece). Zawsze wracamy do domu z
placzem, bo corce cos sie nie spodobalo, nie zabrala lizaka ze straganu itp
Jest jeszcze jedna sprawa...od wrzesnia '08 mieszkam chwilowo z corka u
rodzicow (dzieki Bogu juz w marcu wracamy do Ie), przez co mala ma sredni
kontakt z tata, wiec od maudzenia, proszenia, kar jestem ja...a moje
"stanowsiko" zburza moja mama. I tak dzisiejsza kara z siedzeniem na
fotelu(jw) nie powiodla sie bowiem babcia poszla do pokoju i poprosila wnusie
o pozbieranie zabawek, po czym wnusia teraz bardzo kocha babcie i to do niej
sie przytula, wczoraj miala stac w koncie bo nie mam ochoty sie z nia szarpac,
klocic...babcia zamiast wyjsc w tym czasie do sklepu, stala i mowila, ze zaraz
wroci-zegnala sie jakby miala jechac na drugi koniec swiata, a nie isc do
sklepu po kawe.
Szlag mnie trafia, bo nie umiem sobie poradzic z wlasna corka, ktora jest
naprawde fajna i kochana dziewczyna, potrafi powiedziec ze kocha, przytuli
sie, zrobi show piosenkowe, opowie bajke...ma dwie twarze-jak to blizniak, a
do tego bacia wpindala sie niepotrzebnie i traktuje mnie jak gowniare.
Czy mozecie polecic jakies fajne ksiazki o powyzszym problemie?
Dzieki i pozdrawiam.