Dodaj do ulubionych

No kurnia , no...

06.07.09, 18:52
Może ja jestem nieprzystosowana, konfliktowa i upierdliwa. Może
powinnam mieszkać odizolowana od innych ludzi w głuszy jakiejś. Może
faktycznie wredny ze mnie typ...
Chodzi o to, że los zmusił nas do zamieszkania w blokowisku. Na
prawo blok, na lewo blok, przed nami blok, za blokiem blok i jeszcze
blok wink A pośrodku pod oknami plac zabaw. Z ławeczkami...
Za dnia nieustający wrzask dzieci i jazgot babć i mamuś, a w nocy...
No właśnie. Ławeczki służą jako miejsce spotkań okolicznych
menelików, jurnych młodzieńców i hożych dziewoi, którzy umilają
nocną ciszę puszczaniem na maksa majstersztyków polskiego rapu,
tudzież ryczeniem do siebie ,,ku...wa" i ,,spie... ty ch...u" oraz
innych słownych perełek.
Poza tym, ponieważ zrobiło się gorąco, więc wszelakie imprezki
przeniosły się na balkony i do późnych godzin nocnych toczą się
nocne Polaków rozmowy, często po kilku głębszych, odbijając się od
murów.
Jestem permanentnie niewyspana, a i młoda gorzej sypia.
Okien w sypialni nie dam rady zamknąć, mam 25 stopni w pokoju, a
klimy nie posiadam. I powoli czuję jak narasta we mnie dzika, ślepa
furia. Jasne, można wzywać policję, ale co, w dwadzieścia miejsc na
raz? Dlaczego ludzie nie są w stanie zrozumieć, że mieszkanie w
blokach nakłada na wszystkich mocne ograniczenia, że nie mieszkają
sami na pustyni i, że to co robią może przeszkadzać innym?
A może to ja nienormalna jestem i mam za wysokie wymagania ? confused
Obserwuj wątek
    • porzeczka_mocna Re: No kurnia , no... 06.07.09, 19:31
      No, generalnie rzecz biorąc, dopóki nie miałam dziecka, miałam takie same
      poglądy. Teraz w sumie też, tylko... Małe dziecko nie jest najcichszą osoba pod
      słońcem. Czasem będzie się wydzierać (doprowadzając do furii nie tylko rodziców,
      ale i sąsiadów), co i rusz coś mu z rąk wyleci, więc sąsiedzi z dołu pewnie
      szczęśliwi, a i w nocy nie zawsze zachowuje ciszę. Teraz też mnie wkurza
      niemożebnie, że sąsiedzi puszczają sobie muzykę z basami podkręconymi na maksa,
      że jedni grillują na balkonie, a inni palą smrodliwe kadzidełka, a jeszcze inni
      głośno rozmawiają sobie na balkonie o 3 w nocy, itd, itp. ale w takich
      sytuacjach sobie myślę, że my też (a konkretnie młoda) za święci nie jesteśmy,
      więc dopóki rzecz się dzieje od czasu do czasu, to staram się wyluzować...
    • jopi76 Re: No kurnia , no... 06.07.09, 20:38
      Nam też przyszło na blokowisku zamieszkać
      I jest tu ponad 30 bloków,
      ale takich atrakcji na szczęście nie mamy...

      Może warto do tych nocnych imprezowiczów wezwać parę razy straż miejską -po
      godz. 22 obowiązuje cisza nocna
      (i w bloku i na osiedlu)

      Ja sobie nie wyobrażam noc w noc pijackich wrzasków pod oknami uncertain

      Dzieci -wiadomo- najcichszymi sąsiadami nie są,
      ale przecież nie wydzierają się przez pół nocy...
      • porzeczka_mocna Re: No kurnia , no... 06.07.09, 21:20
        A mojej, kurde, zdarzało się w nocy przez dwie godziny wydzierać... Jakbym była
        wtedy swoim sąsiadem, to by mnie szlag trafił... Mnie z resztą też trafiał.
        A co do sąsiadów - to jak napisałam, dopóki tylko od czasu do czasu, to luzuję.
        Gdyby to było noc w noc, to też bym zadzwoniła po straż miejską - nie ma co się
        męczyć. Jak się parę razy pojawi na osiedlu, to będzie ciszej.
    • fajnyrobal Re: No kurnia , no... 07.07.09, 09:01
      Toteż ja generalnie dzieci się nie czepiam smile Chciałam tylko opisać
      sytuację. Mój surykat też do najcichszych nie należy i swoim
      wrzaskiem pułk umarłych mogłaby obudzić big_grin Sąsiedzi są
      szczęśliwi...suspicious
      A wzywanie straży miejskiej... hm. Nie chciałabym urazić tu
      niektórych foremek, ale staż u nas generalnie działa do dupy. Do
      blokowania samochodów i wypisywania mandatów są pierwsi, ale jak
      trzeba interweniować w sprawie zakłócania ciszy nocnej, to nagle
      zachowują się tak jakby musieli na miejsce dotrzeć na piechotę i to
      ze Szczecina. Często nie przyjeżdżają wcale. Z policją jest trochę
      lepiej.
      Dodatkowo u nas panuje jeszcze strusia polityka. Wszystkim nocne
      wrzaski przeszkadzają, jest na co ponarzekać w kolejce w spożywczym,
      ale jak ktoś się wychyli i zareaguje- ooooooo, to wredota jedna! uncertain
      • jopi76 Ktoś zareagować musi.... 07.07.09, 14:45
        ...bo jak wszyscy będą chować głowę w piasek,
        to was te pijaczki wykończą.

        Poczują się bezkarni i będą urzędować wszędzie i o każdej porze...
        1. Jest zakaz pica w miejscach publicznych (w parku, na ławce pod blokiem)
        -można pić tylko w wyznaczonych miejscach (ogródki piwne,lokale itd)

        2. Ja sie upieram przy tej ciszy nocnej po 22 tongue_out

        Im więcej osób z osiedla zareaguje tym lepiej.
        Obojętne cy na Straż Miejską czy na Policję , czy pismo do Spółdzielni (lista z
        podpisami lokatorów )

        Bo obawiam się że nocne towarzystwo samo z siebie nie zniknie...
        • fajnyrobal Re: Ktoś zareagować musi.... 07.07.09, 23:53
          Toteż właśnie ja reaguję i to ja jestem ta nietolerancyjna wredota
          która tępi życie nocne pijaczków i rozrywkowych sąsiadów. Też
          upieram się, że po 22 ma być cisza.
          I co? Wszyscy mają mi za złe, a najbardziej baby w kolejce, bo nie
          ma o czym plotkować tongue_out
          • shemsi1 Re: Ktoś zareagować musi.... 08.07.09, 10:33
            e to nieładna ta straz miejska u was... smile
            my jezdzimy z dymem na takie cus. Zaklocanie ciszy nocnej, tak nie moze byc! smile
            to dzwon na gliny oni niech przyjada.
            przewaznie to jest pouczenie, spisanie, ale dziala
            • fajnyrobal Re: Ktoś zareagować musi.... 08.07.09, 11:13
              No nie ładna ta straż u nas devil smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka