7-latek w kościele

29.12.03, 22:24
Mam pewien problem z moją córeczką, ma prawie 7 lat, chodzi do zerówki.
Mianowicie bardzo nie chce chodzić na mszę w niedzielę. Chciałabym wychować
moje dzieci na osoby wierzące i praktykujące, oczywiście bez zbytniej dewocji
i staram się, żebyśmy chodzili w niedzielę do kościoła. Nie zawsze się nam to
udaje, np. gdy wyjeżdżamy itp., ale jeśli możemy, to chcę, abyśmy byli w
kościele. Nigdy nie byłam pod tym względem surowa tzn. nie zrywam jej o
szóstej rano w niedziele, ani nie musztruję podczas mszy, bo wiem, że dziecko
w tym wieku jeszcze niewiele z tego rozumie, ani nie potrafi ustać w miejscu
przez godzinę. Chodzi mi raczej o dawanie przykładu, "oswojenie" dziecka z
kościołem itd. - mam nadzieję, że wiecie co mam na myśli.
Czy ktoś miał podobny problem? I jak sobie z tym poradzić?
pozdrawiam
Agnieszka
    • grrrrw Re: 7-latek w kościele 29.12.03, 23:20
      Może poszukaj jakiejś mszy sw. specjalnie dla dzieci, z krótkim kazaniem, gdzie
      dzieci spiewają do mikrofonu, niosa dary w procesji. A jesli nie, to... wiesz,
      ja jak przewidywałam, ze będzie długo i nudno (biskup), to przychodziłam z
      małymi dziecmi tendencyjnie dopiero na Credo.
    • miola Re: 7-latek w kościele 30.12.03, 11:52
      Po pierwsze wydaje mi się to zupełnie naturalne że dziecko ok. 7 letnie nie
      chce chodzić do kościoła bo się tam po prostu nudzi, po drugie zwróciłam uwagę
      na stwierdzenie że niewiele z tego rozumie - to moze byc druga przyczyna: nie
      rozumie, może czegoś boi (tłum, muzyka, jakiś obraz). Myślę że powinnaś po
      pierwsze więcej w domu rozmawiać z dzieckiem na tematy religii, po drugie
      znaleźć mszę naprawdę kierowaną do dzieci. Mój synek np. niedawno (ma 6 lat)
      zapytał skąd wiadomo co mozna robić, a co nie, co jest dobre a co nie. I wtedy
      przeczytałam mu 10 przykazań i objaśniłam co które znaczy, w tym "pamiętaj abyś
      dzień święty święcił".
    • czarnotka1 Re: 7-latek w kościele 30.12.03, 12:51
      Dziękuję za sugestie.
      A czy wiecie gdzie w Krakowie są odprawiane msze dla dzieci?

      Pozdrawiam
      Agnieszka
      • dorotacc1 Re: 7-latek w kościele 27.01.04, 09:00
        czarnotka1 napisała:

        > Dziękuję za sugestie.
        > A czy wiecie gdzie w Krakowie są odprawiane msze dla dzieci?
        >
        w każdym kościele są "msze dla dzieci" np w godzinach przedpołudniowych
    • roman.gawron Re: 7-latek w kościele 30.12.03, 15:33
      Oswajać starszego syna z kościołem - jak to ujęłaś - zacząłem już od 3. roku
      życia, a nie jestem dewotem gwoli ścisłości. Wydaje mi się z tej perspektywy,
      że nieco spóźnione są te Twoje działania i że traktujesz córkę nieco zbyt
      infantylnie jak na jej wiek.
      Dziecko w tym wieku jeszcze niewiele z tego rozumie? Żartujesz, tak?
      Za dwa lata komunia, a ona nie ma o niczym zielonego pojęcia?

      A Twój wkład w to, aby rozumiała, jaki był? Odmawiacie pacierz, uczyłaś od
      maleńkości składać rączki do modlitwy, czytałaś Biblię, opowiadałaś o Bogu,
      wierze i rzeczach nadprzyrodzonych, wyjaśniałaś, jakie zasady obowiązują w
      kościele i dlaczego, z czego to wynika, konsekwentnie wreszcie wymagałaś
      przestrzegania tych zasad, stosując różnorodne metody wychowawcze?

      Dziewczynka w wieku sześciu lat właściwie już jest na tyle duża, że mogłaby
      umieć mszę na pamięć, odpowiadać księdzu, wstawać, klękać, żegnać się i
      pochylać głowę w odpowiednich momentach.

      Masz problemy z narzuceniem sześciolatce swojej woli nawet gdy idzie o
      najważniejsze w życiu rzeczy, o podstawowe wartości? Jeśli tak, nie wróżę Ci
      łatwego życia, kiedy córka wejdzie w okres dojrzewania.

      Nie wszystko w życiu jest do lubienia od razu, ale pewne zachowania, nawyki
      trzeba dziecku wpoić nawet wbrew jego woli.

      Brenda Houghton, autorka książki "Dobre dziecko. Jak sprawić, by nasze dzieci
      odróżniały dobro od zła", wspomina, ze sama była wychowana w walijskiej
      tradycji trzykrotnego w ciągu dnia uczestniczenia w niedzielnej mszy św.,
      odprawianej na dodatek w języku, którego nie rozumiała.
      Po latach ocenia, że nauczyło ją to tak wielkiej cierpliwości, że dzisiaj może
      stać w wielogodzinnym korku, nie odczuwając w ogóle zniecierpliwienia.

      Zbytnie pobłażanie dziecku, zbyt "miękkie" wychowanie przyniesie naszym
      dzieicom więcej szkody niż pożytku.
      • praktycznyprzewodnik Re: 7-latek w kościele 30.12.03, 21:50
        Brawo pan Roman Gawron !!!
        • ppjw Re: 7-latek w kościele 31.12.03, 14:32
          przepraszam, dobrze zrozumiałam : wbrew woli dziecka zmuszać do uczestniczenia
          w Mszy Świętej ????
          • roman.gawron Re: 7-latek w kościele 04.01.04, 19:16
            ppjw napisała:

            > przepraszam, dobrze zrozumiałam : wbrew woli dziecka zmuszać do
            uczestniczenia w Mszy Świętej ????

            Niezupełnie.
            Wychowywać tak, aby wolę rodziców przyjęło za swoją.
            • asik69 Re: 7-latek w kościele 10.01.04, 15:41
              roman.gawron napisał:

              > ppjw napisała:
              >
              > > przepraszam, dobrze zrozumiałam : wbrew woli dziecka zmuszać do
              > uczestniczenia w Mszy Świętej ????
              >
              > Niezupełnie.
              > Wychowywać tak, aby wolę rodziców przyjęło za swoją.
              >
              >

              To się nazywa INDOKTRYNACJA. I nic dobrego z tego na ogół nie wynika...
              Podobnie, jak z łamania kołem...
              • moler1 Re: 7-latek w kościele 13.01.04, 12:38
                asik69 napisała:
                > To się nazywa INDOKTRYNACJA. I nic dobrego z tego na ogół nie wynika...
                > Podobnie, jak z łamania kołem...

                Z wychowania o jakim pisze Pan Gawron z reguły wynikają same korzyści (dla
                dziecka szczególnie)
    • knabi-ann Re: 7-latek w kościele 30.12.03, 18:35
      Faktycznie, troche późno zaczynasz "oswajanie", sześciolatka jest
      wystarczająco "rozgarnięta", żeby rozumieć, co się dzieje w kościele.
      Moja "zerówkowa" córeczka często nie ma ochoty iść na mszę, ale wie, że jest
      to jeden z obowiązków, rodzaj modlitwy, wie, po co idzie. W czasie mszy jest
      różnie, staramy sie znaleźć jakieś miejsce siedzące, bo wtedy jest jej
      łatwiej, zachęcamy to uważnego słuchania czytań liturgicznych i do modlitwy.
      Pamiętam jeszcze jak męczyłam się czasami w kościele, więc nie "ustawiam" jej
      za bardzo, ale pilnuję, żeby swoim zachowaniem nie rozpraszała innych.
      Chodzimy zwykle na msze dla dzieci, gdzie ksiądz wychodzi przed ołtarz i
      rozmawia z dziećmi. Myślę, ze w większości parafii można w takich
      uczestniczyć, poszukaj smile I może porozmawiaj ze swoja córeczką o tym, czym
      jest Msza, może Cię zaskoczy?
      ANN
      • czarnotka1 Re: 7-latek w kościele 03.01.04, 23:35
        Gwoli wyjaśnienia - nie jest tak, że dopiero teraz zaczęłam oswajać dziecko z
        kościołem, do kościoła chodziliśmy zawsze, odkąd to było możliwe z małym
        niemowlaczkiem, z tym, że dotychczas nie było protestów, a od jakiegoś czasu
        się zaczęły - stąd mój problem.
        A po drugie - nadal podtrzymuję, że dziecko 6,7 - letnie niewiele rozumie z
        mszy św., nawet jak idzie do pierwszej Komunii, to nadal niewiele rozumie,
        chociaż uczymy córkę podstawowych prawd wiary, czytamy Biblię dla dzieci itd.
        Co Wy na to?
        Agnieszka
        • maak3 Re: 7-latek w kościele 04.01.04, 12:21
          czarnotka1 napisała:


          > A po drugie - nadal podtrzymuję, że dziecko 6,7 - letnie niewiele rozumie z
          > mszy św., nawet jak idzie do pierwszej Komunii, to nadal niewiele rozumie,

          a co zrobiłaś,żeby Twoja córka rozumiała to co sie dzieje na mszy?
          wnioskuję, że sama nie masz poczucia sensowności chodzenia na mszę przez córkę
          to skoro ona ma to poczucie sensu wziąć?....

          no i konieczne jest poszukanie mszy skierowanej do dzieci, na której ksiądz
          również tłumaczy dzieciom (i ich rodzicom wink) co sie dzieje na ołtarzu, a
          moze wybierzcie mszę, na której bywają jej koleżanki - towarzystwo rówieśników
          byłoby dla niej zachęcające i pokazujące, że skoro koleżanki mogą chodzic na
          mszę to i ona...
          u nas pomógło chodzenie na mszę dla przedszkolaków (włączanie malucha w
          aktywne uczestnictwo w mszy - znak krzyża, mówienie Ojcze nasz, przekazywanie
          sobie znaku pokoju...)i co niedzielny rytuał chodzenia po mszy ''na cukierki''
          i spacer

          • asik69 Re: 7-latek w kościele 10.01.04, 15:43
            maak3 napisała:

            >> a co zrobiłaś,żeby Twoja córka rozumiała to co sie dzieje na mszy?
            > wnioskuję, że sama nie masz poczucia sensowności chodzenia na mszę przez
            córkę
            > to skoro ona ma to poczucie sensu wziąć?....
            >

            A skąd to wiesz? Z postu Czarnotki wynika coś wręcz odwrotnego! Więc po co
            zaraz rozpalać stosy? Przecież ona chce dobrze, więc jej nie atakujcie, tylko
            doradźcie!
    • judytak Re: 7-latek w kościele 05.01.04, 15:43
      Wydaje mi się, że nie jest przypadkiem, że dzieci przyjmują pierwszą komunię
      kiedy przyjmują, a nie wcześniej. To jest właśnie czas, od kiedy wymaga się od
      nich świadomego uczestniczenia we mszy świętej.

      I ja tak widzę, że to, że wtedy już od dłuższego czasu chodzą na naukę religii,
      to, że chodzą wtedy na msze razem z kolegami, dobrze wpływa na to, że przyjmują
      ten obowiązek jako coś naturalnego. Tak przynajmniej zauważyłam u mojej córki.

      Wcześniej (na przykład w zerówce) wcale nie lubiła chodzić do kościoła, a ja
      wcale nie uważałam, że to jest konieczne. Zwracałam uwagę na święta, na
      wyjaśnianie tradycji, na opowiadania biblijne, to ja wyjaśniałam jej, co znaczą
      różne pojęcia, którymi katechetka się posługiwała, itp. itd.

      Nie zauważyłam, żeby takie podejście było jakieś chybione czy spóźnione.
      Moja córka jest obecnie w trzeciej klasie i z własnej woli chodziła przez cały
      adwent na roraty, na przykład.

      Pozdrawiam i życzę spokojnego podejścia, bez paniki
      Judyta

      P.S. a jeśli ktoś stoi kilka godzin w korku i nie czuje się zniecierpliwiony,
      to mogę go zaliczyć raczej do gatunku owiec niż do gatunku ludzkiego - to do
      innego pana z tego wątku
      J.
      • renka14 Re: 7-latek w kościele 05.01.04, 19:28
        nie opowiadajcie, szczególnie panowie, że siedmiolatek ma rozumieć co się
        dzieje na mszy - prawdy wiary bywają niezrozumiałe czasem przez całe życie, a
        co dopiero dla takiego dziecka.
        Moja siedmiolatka nie chodzi do kościoła na skrzydłach, ale zachowuje się i
        rozumie pewne rzeczy coraz lepiej. A msze dla dzieciaków, gdzie wszystkie się
        znają z przedszkola i siedzą razem na dywanie i niestety ... gadają ze sobą po
        prostu ... to nie jest moim zdaniem najlepszy pomysł. Msza w kościele to
        wydarzenie rodzinne i uważam, że dziecko powinno stać wówczas wśród swoich,
        dzielić się z nimi znakiem pokoju itd.
        Mając problem z córeczką radziłabym nawiązać kontakt z katechetą szkolnym lub
        przedszkolnym, to może być bardzo ważne, może nawet tam tkwić problem. Był czas
        kiedy moja córcia miała w przedszkolu taką siostrę katechetkę, że jej rewelacje
        trzeba było dziecku prostować - na szczęście to przeszłość, choć końcowym aktem
        siostry było zapomnienie świadectw na zakończenie roku akurat dla grupy małej
        (nigdy ich potem nie dostali).
        Zauważ że spotykamy się z psychologiem, logopedą, ortopedą itp. na rozmaitych
        dyżurach, a czy katecheta nie jest tak samo ważny? Czy nie powinniśmy znać go
        choć trochę powierzając mu tak delikatną sferę życia naszego dziecka?
        Religijność dziecka jest różna w różnym wieku, wiele zależy od rodziców, wiele
        od dziecka, wiele od przewodników w świecie wiary. Przede wszystkim bądź dobrej
        myśli i nie rezygnuj.
        • agatka_s Re: 7-latek w kościele 05.01.04, 21:15
          Mój synek z religią ma doczynienia od 3 roku, bo tak się akurat złozyło że
          chodził do przedszkola prowadzonego przez siostry zakonne. Dla niego kościół
          jest środowiskiem naturalnym, bez jakiegokolwiek zadęcia, czy zbyt podniosłej
          atmosfery, jakoś tak to wszystko przyjmuje naturalnie. Ale ten "jego" kościół
          był zawsze podawany w bardzo przystępnej, przyjaznej atmosferze. Zawsze na
          wesoło, ale z dużą mądrością, tak aby było to dla dziecka i zrozumiałe, ale
          przedewszystkim "user friendly" aby delikwenta nie zniechęcić.

          Jeżeli chodzisz z dzieckiem na msze i uroczystości przeznaczone dla dorosłych,
          to ja się nie dziwie że dzieciak się buntuje. Ja sama pamiętam, ze swojego
          dzieciństwa jak nie znosiłam chodzic do kościoła bo było nudno, tak jakoś
          strasznie i posępnie, był straszny tłok (śmierdziało), a ludzie wkoło
          mdleli...

          Mój syn chodzi bo lubi, czasem ksiądz da cukierki, czasem zrobi jakiś szybki
          konkurs, czasem dzieci coś tam czytają, no i zawsze jest też okazja spotkać
          kolegów. Może to niezgodne z jakimiś dogmatami wiary, ale ja tam wolę aby
          chodził nawet dla tych cukierków i kolegów, ale z radością, niż tak jak ja z
          bardzo "religijnych" pobudek, w strachu i cierpieniu (NUDA!!!).

          Koniecznie zaprowadź dziecko na msze przystosowaną dla jej wieku.

          • czarnotka1 Re: 7-latek w kościele 05.01.04, 23:06
            Dziękuję za kolejne rady.
            Wiem, że odpowiednia byłaby Msza dla dzieci, ale z drugiej strony trochę boję
            się tego, że stałaby sie ona raczej spotkaniem towarzyskim z koleżankami, już
            teraz jedynym powodem, dla którego warto iśc do kościoła, jest dla mojej córki
            nadzieja na spotkanie jakiejś koleżanki z przedszkola... a może nie należy zbyt
            wiele wymagać od dziecka w tym wieku? Myślicie, że to się z wiekiem zmieni?

            Agnieszka
            Agnieszka
            • renka14 Re: 7-latek w kościele 06.01.04, 08:39
              zmieni się na pewno, a możliwe że potem znowu i znowu, aż do dojrzałości, kiedy
              tak naprawdę każdy wybiera własną drogę, przygotowaną przez wychowanie, ale
              własną. Ja w okolicach Pierwszej Komunii przeżywałam apogeum dziecięcej
              religijności, trwało to kilka lat, potem wczesnonastoletni bunt i odseparowanie
              od kościoła, potem powrót, nawrócenie, potem znowu problemy. Przez całe życie
              robimy jakieś wybory i to się odbija na życiu religijnym. Ważne, że to jest
              istotny aspekt waszego rodzinnego życia, że jesteś córeczce pomocna. Jeśli ją
              zachęcisz koleżankami z przedszkola do mszy to rozmawiaj potem o tym co było w
              czytaniach, w kazaniu.
              jak byłam bardzo mała to lubiłam chodzić do kościoła, bo mama mnie najładniej
              wtedy ubierała (w ciągu tygodnia dziadkowie). Ale przeszło.
            • judytak Re: 7-latek w kościele 06.01.04, 08:48
              Tak, myślę, że to się często zmieni z wiekiem.

              Też myślę, że ważne jest, żeby dziecko wiedziało, że dla ciebie ważne jest
              uczestnictwo we mszy.

              Mam na myśli, że jak dziecko marudzi, że nie chce, a ty nie masz ochoty jej
              zmuszać, to żeby wynik nie był taki, że jak tak, to ty też nie pójdziesz, tylko
              taki, że ty owszem idziesz do kościoła, a ona, jako małe dziecko, nie musi, i
              zostawisz ją w domu / u babci / u sąsiadki czy jaką tam masz możliwość. Tylko
              żeby to nie było jakąś dodatkową atrakcją (np. że będzie w tym czasie u
              koleżanki z przedszkola).

              Pozdrawiam
              Judyta
            • izunia6 Re: 7-latek w kościele 07.01.04, 14:31
              A co w tym złego?
              Na rekolekcje, msze studenckie, spotkania oazowe itd też się chodziło,po to by
              się spotkać ze znajomymi i z prowadzącymi. W końcu Kościół to ludzie go tworzący.
    • aisog3 Re: 7-latek w kościele 07.01.04, 13:07
      Hmm,
      Przeczytałam sobie Wasze listy, z niektórymi się zgadzam z innymi wcale...
      Ale tak sobie myślę, że Msze dla dzieci to chyba jedno z lepszych rozwiązań,
      poprowadzone przez mądrego księdza mogą być naprawdę ciekawe.
      Sama wolę chodzić na właśnie takie msze.
      Ponadto, mam wrażenie, że nie doceniamy dzieciaków, moim zdaniem to właśnie
      one są najbliżej Boga. Są szczere i jak nie chcą lub nie rozumieją, to nie
      robią czegoś tylko dlatego, że „tak trzeba”. Nie bez przyczyny Jezus tak
      bardzo szanował i kochał właśnie dzieci.
      A co złego w tym, że dzieci siedzą w kościele na dywanie, sama bym chętnie tak
      usiadła......
      Z kolei nie dziwię się dzieciakom, że nie rozumieją wielu zasad postępowania
      wymyślonych przecież przez człowieka. Inna sprawa, że modlitwy i pieśni są
      naprawdę mało zrozumiałe, bo często bardzo archaiczne.
      Cóż, Kościół Katolicki jest bardzo ponury i cierpiętniczy. Nie chcę aby moje
      dzieci kojarzyły Boga wyłącznie z „drogą krzyżową” i „gorzkimi żalami”.
      Oczywiście nie chcę popadać w ekstrema, ale czy uważacie, że miła jest Bogu
      powiedziana z pamięci regułka modlitwy, czy może modlitwa wypowiedziana
      własnymi słowami, płynąca z głębi naszych serc. Podobno modlitwa to rozmowa z
      Bogiem, czy na co dzień z naszymi bliskimi porozumiewamy się po przez utarte
      zwroty? Zastanawiam się też, czy modlitwą są tylko wypowiedziane słowa, a co z
      wierszem, tańcem, malarstwem. Moim zdaniem, to niech każdy się modli jak
      potrafi i nie oceniajmy tego....

      A do Pana Romana mam prośbę, jeśli przeczyta Pan mój list i znajdzie troszkę
      wolnego czasu, to proszę o odpowiedź na kilka moich pytań.
      Czy sądzi Pan, że można komuś narzucić własną wolę? wpoić nawyki i zachowania
      wbrew czyjejś woli?
      Czy myśli Pan, że modlitwa bez złożonych rączek jest nieważna?
      Jak odpowiedzieć dziecku na pytanie: czemu kościół jest cały w złocie i
      marmurach?

      Bardzo gorąco wszystkich pozdrawiam
      małgosia
      PS Nic na siłę, przecież nawet Bóg pozostawił nam wolną wolę!!!

      • roman.gawron Obecny! :-) 07.01.04, 16:37
        aisog3 napisała:

        > A do Pana Romana mam prośbę, jeśli przeczyta Pan mój list i znajdzie troszkę
        > wolnego czasu, to proszę o odpowiedź na kilka moich pytań.
        > Czy sądzi Pan, że można komuś narzucić własną wolę? wpoić nawyki i zachowania
        > wbrew czyjejś woli?

        Nawet wśród dorosłych nieustannie ludzie wpływają na siebie. Żona uczy męża myć
        po sobie talerze, po kilku latach małżeństwa wchodzi mu to w krew wink
        pracodawca uczy młodego pracownika określonych nawyków, po latach ten przyjmuje
        je za własne i sam tego wymaga będąc szefem.
        Z dziećmi jest podobnie, nazywa się to nawet ładnie: przemoc socjalizacyjna i
        nie jest czymś z gruntu złym. Zależy tylko, w jakim klimacie emocjonalnym się
        odbywa.
        Wychowanie dzieci do zasad jest obowiązkiem rodziców; zachowanie dzieci jest
        generalnie kryterium ich postawy rodzicielskiej (pomijam przypadki, gdy rodzice
        sobie wypruwają żyły, a dziecko się zbiesi i już - ale to raczej dotyczy prawie
        dorosłych dzieci).
        Zresztą proszę zadać sobie to pytanie w kontekście... czy ja wiem... mycia
        zębów, zakładania czapki i szalika na przykład. Nie odbywa się to dość często
        nie do końca zgodnie z wolą dziecka?

        > Czy myśli Pan, że modlitwa bez złożonych rączek jest nieważna?

        Oczywiście, że tak nie myślę. Lecz pewne symbole, rytuały i obrzędy mają na nas
        wbrew pozorom ogromny wpływ.
        Spróbujmy zmusić dorosłego ortodoksa wyznania prawosławnego do przeżegnania się
        pięcioma palcami! Nie przeżegna się! Jak ma silną wolę, to nawet za cenę
        tortur, nawet za cenę śmierci! Czemu? Bo to świadczy o jego tożsamości, jest
        elementem jego osobowości, symbolizuje wszystko to, w co całe życie wierzył i
        wierzy.
        Będąc na studiach, wyjechałem na pół roku do Niemiec i chodziłem tam na msze do
        polskiego kościoła. Msza po polsku, ale Komunia zachodnim zwyczajem nie do ust,
        lecz na rękę. I choć nie jestem ortodoksem, to - może trochę z przekory - aby
        zamanifestować swoją polskość i własne zwyczaje, uklęknąłem, wywaliłem jęzor,
        wszyscy się gapili, a ja czekałem, aż się ksiądz domyśli. Najpierw zbaraniałwink
        ale po chwili się ocknął i komunię przyjąłem, jak chciałem.
        Czy Komunia na rękę nie jest Komunią Św.? Jest! Ale nie wyraża mojej tożsamości.

        Zanim damy naszym dzieciom skrzydła, dajmy im korzenie.

        > Jak odpowiedzieć dziecku na pytanie: czemu kościół jest cały w złocie i
        > marmurach?

        Hm, zależy, w jakim wieku jest dziecko. Maluszkowi odpowiedziałbym lakonicznie:
        każdy chce mieć w domku ładnie, Bozia też smile
    • aisog3 Re: 7-latek w kościele 07.01.04, 20:15
      Dziękuję za odpowiedź!

      Muszę się z Panem zgodzić, od wieków ludzie wzajemnie na siebie wpływają i
      całe szczęście, że tak właśnie się dzieje. Daleka jednak jestem od
      porównywania zmywania naczyń do wiary.
      Uważam, że w kwestii wiary nie należy stosować przymusu pod absolutnie żadną
      postacią, chyba, że przystajemy na wiarę pozorną. Oczywiście, można dziecko w
      jakiś sposób zmusić
      lub przekupić do pójścia do kościoła, ale nie ma to nic wspólnego z prawdziwą
      wiarą.

      Zgadzam się również, co do tego, że symbole, rytuały, czy obrzędy mają na nas
      bardzo duży wpływ, jestem tego świadoma. Jestem jednak pewna, że nie zawsze
      jest to pozytywny wpływ.
      Wiele z takich zasad ogranicza nas, a konkretnie naszą wiarę. Podświadomie
      koncentrujemy się na formie, a nie na treści.

      Zapewne ostatnia odpowiedź byłaby odpowiednia (choć nie prawdziwa) na poziomie
      bardzo małego dziecka, drażni mnie tylko mówienie „Bozia”, jaka bozia?

      Pozdrawiam,
      małgosia

      • agatka_s Re: 7-latek w kościele 08.01.04, 07:00
        Mam wrazenie, że trochę tu za dużo filozofii i to w totalnej abstrakcji od
        rzeczywistgo wychowywania dzieci.

        Gdybym ja swojgo nie zmuszała do pewnych rzeczy to by:

        24 h siedział przy komputerze na przemian z telewizorem, żywił się tylko
        chipsami z Coca-Colą (z przerwą na McDonalda), a mył się 2 razy na Boze
        Narodzenie i wielkanoc (OBY, na obozie jak był to się umył raz !!!).

        Bardzo górnolotnie sie pani wypowiada na temat wiary, ale to dobre w
        literaturze i poezji, z dziecmi wygląda to wszystko trochę inaczej (w
        praktyce).
      • evanka Re: 7-latek w kościele 08.01.04, 23:46
        Chciałam podzielić się odczuciem, które tu zresztą wyraziła Małgosia (aisog3),
        że w kwestiach wiary nie należy stosować przymusu. Intuicyjnie zgadzam się z
        tym stwierdzeniem. To prawda, że dzieci do wielu spraw trzeba zmuszac albo
        czegoś im zabraniać (czyli stosować przemoc socjalizacyjną, jak pisze Roman
        Gawron), dzieci wszak nie chca myć zębów, nosić czapki, za to chcą jeść chipsy
        i siedzieć non stop przy grach komputerowych... tylko jednak wydaje mi się -
        istnieje różnica między tymi sprawami, a wychowaniem religijnym. Dziecko ma
        wykonywać bądź nie wykonywać wyżej przykladowo wymienione czynnosci, ale jaki
        bedzie mialo stosunek emocjonalny do nich jest sprawa drugorzedną. Krótko
        mówiąc - nie jest szczególnie istotne czy dziecko bedzie lubiło myć zęby albo
        czy będzie lubiło nosić czapkę - ważne żeby to robiło. Tymczasem w sprawie
        uczestnictwa we mszy ten emocjonalny stosunek ma chyba duże znaczenie.
        O co chodzi właściwie w wychowaniu religijnym ? Chyba o to, zeby dziecku
        ułatwić spotkanie i pokochanie Boga i ułatwić uwierzenie w Niego... Mam
        wrażenie, że zmuszanie może ten proces zaburzyć, przymus często rodzi opór i
        niechęć... Chyba nie uznalabym za sukces wychowawczy faktu, że dziecko
        uczęszcza do Kościoła, bo ja mu tak każę albo dlatego, że ma taki nawyk i idzie
        tam z przyzwyczajenia...

        Pozdrawiam, Ewa
        • tunia12 Re: 7-latek w kościele 10.01.04, 11:18
          Mam 8 letnią córkę w tym roku przystępuje do Komuni Świętej.W każdym miesiącu
          uczęszczamy do kościola na specjalne msze.Są to msze prowadzone przez
          świetnego księdza który "współpracuje" z dziecmi. Wczasie kazania dzieci
          odpowiadają na różne pytania dotyczące czytań z Pisma Świetego w czasie
          mszy.Dzieci się nie nudzą.W pozostałe niedziele jeżeli jesteśmy na miejscu
          chodzimy
          na msze normalne i tam Ola nie może wysiedzieć pół godziny bo twierdzi, że nic
          z tego nie rozumie. Czasami i ja mam trudności ze zrozumieniem księdza w
          czasie jego kazań. Jedyną alternatywą jest znalezienie takiego kościoła gdzie
          jest msza dla dzieci.Dziecko musi rozumieć o czym jest mowa wtedy będzie
          zainteresowane i z chęcią będzie pogłębiać wiedzę na temat Boga.

          Z pozdrowieniami
        • izunia6 Re: 7-latek w kościele 12.01.04, 08:48
          Wiara to nie tylko emocje, ale również poczucie obowiązku. Tak samo, jak w
          przypadku sprzątania, gotowania, prasowania i chodzenia do szkoły. Właśnie po to
          wychowujemy dzieci, żeby wyrabiać w nich poczucie obowiązku i odpowiedziałności.
          Jeżeli ja jako rodzic deklaruje się jako katolik, chrzczę dzieci, to decyduje
          się na: po pierwsze obowiązek wychowania dzieci w religii katolickiej, a po
          drugie w regularne zaprowadzania go do kościoła, co wynika z bodajże 5 przykazań
          kościelnych. I tu nie ma żadnej filozofii i żadnego wymyslania - jest obowiązek
          wynikający z deklaracji wiary i dziecko też to może bardzo szybko zrozumieć. Ja
          za niego odpowiadam przed sądem i ja mam prawo decydować co będzie robić w
          niedzielę. A zupełnie innym tematem jest znalezienie kościoła, w którym msza
          będzie ciekawie prowadzono dla mnie i dla niego. I zupełnie innym problemem,
          jest co dorastające dziecko wybierze, kiedy już będzie na tyle dojrzałe by móc
          decydowac, czy i w kogo wierzy.
          • praktycznyprzewodnik Re: 7-latek w kościele 12.01.04, 14:23
            Dzieci będa robiły to samo co my. Nie ma powodu zmuszac ich do mówienia
            pacierza, po prostu nalezy zaproponowac wspólna modlitwę.I dac przykład. Gdy
            dzieci widzą, ze rodzice modlą się sami wieczorem, albo z nimi, nie ma powodu
            do zmuszania.
            Jak rodzice chodza do koscioła na mszę i przystepuja do komuniito i dzieci beda
            chodziły. Z czasem pojawią sie watpliwosci, ale to normalne. Kazde pokolenie
            odkrywa Boga na nowo przez "swoje " praktyki religijne.
            Wcale nie musimy dbac o to, zeby to było szczególnie konfortowe zajęcie. Ja
            dzieciom odpowiadałam,ze to jest naszym obowiazkiem Bogu cześc oddawać i
            dziekowac Mu za wszystko, łaski Mu nie robia.
            Czy pielgrzymka piesza własnie nie dlatego ma swój czar i przebicie, bo jest
            trudna, także fizycznie męcząca. I jaka satysfakcja.
            Taka samą satysfakcje dziecko moze miec z faktu, ze nie opusciło ani jednych
            rorat,choć w zmarznięte rece się chuchało w koscile, jak z tego,ze zdobyło I
            miejsce w szkolnej klawiszadzie. To zalezy od rodziców, jak naswietla problem.
            Z tym rozumieniem tez nie wpadajmy w przesadę. Kto powiedział, ze dorosli
            rozumieja wszystko z mszy sw ? Przecież to "wielka tajemnica wiary" ?
            Nikt nie rozumie.
            Jedno czego nie nalezy według mnie robic, to byc wscibskim. "Powiedz mamusi, co
            ci ksiadz na spowiedzi powiedział, jaka pokutę zadał. A czy nie zapomniałes się
            wyspowiadać, ze pobiłes Wojtusia? Moim zdaniem nie mozesz isc do komunii, masz
            za duzo grzechów...."
Pełna wersja