pi-razy-zaba
17.07.06, 00:01
Trafiłam na stronę filmu "Kubuś i Hefalumpy", ucieszyłam się, że są gry, całe
dwie, ale są. Jedna z nich to typowe memo z jednym haczykiem, ale za to
niemiłym i o haczyku będzie ten post.
Jak wiecie, memo polega na tym, że odkrywa się po 2 zakryte karty i trzeba
odnaleźć pary. Memo dlatego, że trzeba zapamiętać położenie poszczególnych
obrazków. Najczęsciej nagrodą w takiej grze jest widok obrazka ukrytego pod
kartami, albo czysta satysfakcja. Generalnie, najlepiej by było zrobić to w
jak najmniejszej ilości ruchów i niektóre gry tego typu liczą kliknięcia w
obrazki.
Zawsze mi się wydawało, że filmy o Puchatku i ich multimedialno-gadżetowa
otoczka przeznaczone są dla maluchów, przedszkolaków.
Hefalumpowe memo ma 20 kart, to sporo, zazwyczaj na stronach dla maluchów
jest od 6 do 16 kart. Za każdą dopasowaną parę jest 100 punktów. A za każdą
niedopasowaną parę traci się aż 50. A że będąc dzieckiem (a nawet i dorosłym
który nie ma wprawy w takich grach) trzeba się sporo naklikać, to licznik co
chwila opada do zera. Owszem, pod koniec, jak jest mniej kart i jest łatwiej,
można nadrobić, nie sądzę, żeby małe dziecko mogło przeskoczyć wyżej niż 500
pkt, chyba że genialne albo wybitnie skoncentrowane.
Mnie się wydaje, że gra jest po prostu bardzo nie fair wobec najmłodszych. No
kurczę, napracuje się człowiek, nazapamiętuje, a potem chwila nieuwagi i po
punktach. Motywacja przez karę u przedszkolaków, w zabawie (!!!) wydaje mi
się... niesmaczna?
Ale może ja przesadzam, jak myślicie?
PS. Tu link do strony: forumfilm.pl/hefalumpy/ , "Gra w dobieranie
par" - ale NIE polecam.