Cześć,należę do tych mamusiek, które niestety są zmuszonę do dożywiania Maleństwa sztucznymi odżywkami. Początkowo pediatra kazała podawać córeczce mleczko, które miało spowodować, iż Paulinka przestanie w końcu wymiotować. Stanęło, że miał być to Nan Hypoalergiczny AR. Niestety Mała z pełną konsekwencją wypluwała każdą podaną jej kropelkę, mając przy tym minę okropnie zdegustowaną. Sytuacja powtórzyła się przy próbach karmienia Enfamilem AR. Natomiast przy Humanie 1 moje 4 tygodniowe Maleństwo zaczęło się uśmiechać (wyrodnie dziecko, do matki śmiać się nie chce, a do butli się szczerzy jak głupi do sera

). Ostatnio położna wspomniała o nowym mleku Bebiko Omneo, które ponoć sprawia, że Maluszki nie cierpią tak bardzo na kolki, zaparcia i ulewania. Czy któraś z Was próbowała juz karmić dzieciątko taką mieszanką? Jak ona się sprawdza. A może jest jeszcze jakaś inna warta polecenia?Nie bardzo wiem, co wybrać, by jak najmniej zaszkodzić Perełce.A tak na marginesie, to bardzo zależały mi na Waszej opinii na temat karmienia takiego Maleństwa butelką. Cały czas czuję się jak wredna matka bez skłonności do poświęceń dla swojego dziecka. Po trzech tygodniach prób przekonania Małej, że z cycka leci to samo, co z butli (niestety męczę się 10 razy dziennie z laktatorkiem), karmieniu drenem, kieliszkiem i innymi wynalazkami, które doprowadziły do tego, że dziecko było ciągle głodne, odwodnione i z oznakami niedożywienia, poddałam się i karmię butelką. Ale notorycznie targają mną wyrzuty sumienia, że za szybko się wycofałam, że powinnam próbować w dalszym ciągu (próbuję, ale już rzadziej, gdyż moja córka jest coraz silniejsza i kuksańce jakie sprzedaje mi swoimi 4-tygodniowymi piąstkami prosto w piersi przestaję być przyjemne). Czy dzieci karmione w sposób, jaki ja stosuję (pokarm matki i sztuczny - mój nie wystarcza - podawany butlą) rozwijają się tak samo, jak te, które do 6 miesiąca są tylko na cycku? Czy rzeczywiście jestem wyrodną, gorszą matką. Przyznaję, żę tak się poczułam, gdy opowiadałam o mojej sytuacji w poradni lakatacyjnej i kilku koleżankom, które oczywiście nic poza piersią nie widzą. Jak to jest? Opowiedzcie i wesprzyjcie, ale jeżeli uważacie, iż jest jeszcze jakieś wyjście, to zrugajcie mnie srodze i wspomóżcie dobrą radą. Czekam niecierpliwie na każdą odpowiedź.SUSHI