Dodaj do ulubionych

Pociążowe pogaduszki...

11.10.10, 11:29
Dziewczynki, a co Wy na temacik pociążowych problemów, radości itp.?

Zastanawiam się np. jak tym, które już urodziły idzie zrzucanie wagi? Ile przytyłyście do porodu i ile po porodzie Wam spadło od razu? Ja w tej ciąży miałam nieco ponad 13 kg na plusie, po 2 tyg pobytu w szpitalu stanęłam na wagę i zostało mi do zrzucenia 6 kg. Mam nadzieję, że sprawnie to pójdzie tak jak po pierwszym porodzie, bo brzuszek mi troszkę na chwilę obecną został i nie ukrywam, że przeszkadza. Wczoraj robiliśmy urodziny synka i jak się najadłam to wieczorem wyglądałam jak w 5 miesiącu ciąży wink

A jak tam Wasze Maleństwa? Grzeczne? Ciche? Płaczą? Ile razy wstają w nocy na karmienie?

Moja Kingusia w nocy wstaje 2-3 razy i wisi na cycku 30-60 min + zmiana pieluszki.

Ps. Co do urodzinek to udało mi się zrobić dla synka tort w kształcie samochodu tak jak chciałam (zdjęcie na NK). Nie znalazłam barwników spożywczych w sklepach, więc byłam skazana na brązową masę do ciast (a chciałam zrobić czerwone autko, ale cóż...).
Obserwuj wątek
    • ola9876 Re: Pociążowe pogaduszki... 11.10.10, 13:53
      bardzo chętnie pogadam na tematy pociążowe smile
      Szczerze mówiąc nie wiem ile mi zostało na wadze, w ciązy przytyłam 9 albo 10 na plusie ale chyba jest nieźle bo wlazłam w spodnie sprzed ciąży i dopiełam guzik, co prawda luzu nie ma no ale spodnie na tyłku są i nie opinaja bardzo wiec mniemam że dużo mi do zrzucenia nie zostało. Brzuszek troszke jest ale nie duży ups. Co jak co na razie sie tym nie przejmuję bo bardziej szpeci mnie blizna po cc jakaś taka wilka tym razem i nad nią dosłownie wałek jest, może to zejdzie jak nie to mąż stwoerdził że i tak mnie z tym kocha smile
      Mały do dzisiaj grzeczny, więcej spał niz miał kontaktu ze światem ale dzisiaj albo wyczuł ze jedziemy do pediatry albo mu się odmieniło ale ranek na rękach, bo inaczej buuu. Ale ogólnie jest oki w nocy przy dobrych wiatrach budzi sie co trzy godziny possie i śpi czasem ma fazę nie spanie przez 1,5 godz w nocy ale dajemy radę.
      To fajnie ze udało Ci sie zrobic torcik synkowi, a wogóle to poprosze namiary na nk bo jakos nie było czasu i nawet nie widziałam fotek twojej kruszynki.
    • madzialenakata Re: Pociążowe pogaduszki... 11.10.10, 15:48
      Rewelacyjny ten tort!!! możesz zdradzić, jak uzyskałaś taki kształt?

      Ja podczas całej ciąży przytyłam 13kg i pod koniec ważyłam równe 60 kg. Po wyjściu ze szpitala okazało się ze straciłam 5 kg. No a teraz ważę 53,5 kg i zaczynam się martwić, że chudnę, nie chcę za nic zjechac ponizej 50 kg.

      No a z karmieniem i budzeniem jest różnie i jeszcze bardzo nieregularnie. W nocy jest ok, budzi się co 4 godziny, ale w dzien to nie przespi w zasadzie dłużej niż 2 h. No i tu kolejne zmartwienie - czy ona się najada i czy ja mam wystarczającą ilość pokarmu... uncertain Zwłaszcza, że jak ją czasem karmię, to przysnie i za 10 minut chce znowu płacze. I taka historia potrafi się jeszcze pare razy powtórzyc. Ostatnio mnie jeszcze tesciowa wkurzyła tekstem "jak masz mało pokarmu to dokarmiaj mieszankami" , bo zobaczyła ze mała po karmieniu znowu szukała cyca. No nic, wszystko okaże się jak ją zważymy na szczepieniu, szkoda że to dopiero za 3 tygodnie.
      • loca201 Re: Pociążowe pogaduszki... 11.10.10, 16:46
        ola9876, namiar na NK wysłałam Ci na maila gazetowego. A co do spodni to gratuluję! Ja w swoje weszłam i zapięłam, jednak boczki mi się strasznie wylewają sad Ale mam nadzieję, że za kilka tygodni zupełnie wrócę do swojej wagi i będzie ok. Nigdy nie miałam jakiegoś bzika na punkcie wyglądu, jednak zwyczajnie najlepiej się czuję jak ważę 50-52 kg.

        madzialenakata, co do pokarmu to może spróbuj opróżnić ręcznie obie piersi i będziesz wiedziała ile produkujesz pokarmu wink Ja z jednej piersi wyciągam do 100 ml, a z drugiej do 80 ml (jak na razie to mój rekord) wink Mała chyba się najada, bo zawsze sama puszcza cycka. Ja opróżniam piersi tylko trochę jak już mnie bolą, a Ona jeszcze nie jest głodna, a przed snem jak nakarmię Małą to już całkowicie opróżniam obie piersi, bo inaczej jak położę się na brzuchu do spania to moja mleczarnia przecieka i mam całkowicie mokrą koszulę i prześcieradło. A do następnego karmienia i tak wyprodukuję drugie tyle wink

        Jeśli chodzi o wagę dziecka to ja mam taką domową małą wagę kuchenną wink Jest do 5 kg, więc Niunię będę mogła ważyć i sprawdzać ile zjada, ale to jak pojadę do domu (czyli w czwartek - w końcu wracamy do siebie!!!) wink

        Jeśli chodzi o tort to upiekłam 2 biszkopty w takiej prostokątnej szerokiej blaszce. Oba przekroiłam na kolejne 2. I było tak: biszkopt - masa - biszkopt - masa - biszkopt, a ostatni biszkopt przekroiłam na pół i posmarowałam masą i położyłam na tym "torcie" w małej odległości od brzegu blaszki (z drugiej strony zostawiłam troszkę więcej miejsca), i z drugą połówką zrobiłam to samo kładąc już rzecz jasna na tej położonej połowie. Potem na noc do lodówki, a rano skroiłam tą "połówkową" część tak na skos, żeby było na szyby (przednią i tylną). Posmarowałam białą masą, a resztę udekorowałam czekoladową (taką "strzykawką" do dekoracji tortów). I wyszło coś na kształt auta wink Synek miał ogromną uciechę! smile Jak tylko zobaczył to ten błysk w Jego oku i okrzyk "buuum, buuum!!" był nieoceniony wink Najgorzej było jak dziadek pokroił tort zaczynając od kółka wink To było tylko takie smutne: "kółko, ooo, nie ma", i smutne spojrzenie na dziadka i stwierdzenie przez synka: "dziadzio: no, no!". No i dziadek musiał ukroić sobie tort z drugiej strony, a to co ukroił wcześniej musiał oddać na tacę żeby samochód miał kółko wink A jak kółko wróciło na swoje miejsce to synek wykrzyczał radośnie: "ooo, jest kółko! Kółko bum, bum!" wink Ośmialiśmy się z Niego aż nas brzuchy bolały wink
        • ola9876 Re: Pociążowe pogaduszki... 11.10.10, 17:25
          dziewczyny a co jecie? ja na razie miesko gotowane, serki, pasztety, wedlinki, dzem porzeczkowy, biszkopty, rodzynki, mam problem jakie surówki do obiadku, marchewka juz mi boczkiem wychodzi, no cukinia duszona tez.
          • loca201 Re: Pociążowe pogaduszki... 12.10.10, 10:18
            Ja jem w zasadzie wszystko i nic, tzn. wiadomo, że ciężkostrawnych rzeczy nie jem jak również sadzących oraz takich, które ewentualnie mogłyby (choć nie muszą) uczulać. Jem mięso (kurczak, schab, karczek, żeberka) gotowane albo duszone, ostatnio zjadłam kawałek mielonego (wydłubałam ze środka żeby nie było smażonego nasiąkniętego tłuszczem wierzchu) i Malutka zupełnie normalnie zareagowała. Nabiał pod każdą postacią (serki homogenizowane, serki topione, ser żółty, ser biały - pierogi, naleśniki, kopytka z serem, makaron z serem). Wędliny chude (tłustych po prostu nie lubię i nigdy nie jadałam), nie odmawiam sobie też słodyczy, tyle, że nie jem czekolady żeby dzieciątko nie cierpiało na zaparcia, ale jem przeróżne ciastka, ciasta, słodkie pieczywo w postaci głównie gniazdek, budynie, puddingi, dziś przymierzam się do kisielku (chyba nie powinien zaszkodzić?) - ostatnie miesiące ciąży zupełnie słodyczy nie jadłam i teraz chyba organizm domaga się ze zwiększoną siłą. Też mam problem z dodatkiem do obiadów uncertain Oczywiście też jadłam głównie marchewkę, ale ileż można (w szpitalu przez 2 tyg dawali CODZIENNIE marchewkę, a do tego mąż przywoził mi domowe obiadki i też miałam zawsze marchewkę, chyba, że były pierogi albo kopytka to już bez marchewki wink ). Dobre są też buraczki i na pewno nie zaszkodzą - podobno mają nawet jakieś dobre właściwości (mówiono mi przy pierwszym dziecku w szpitalu), ale już zapomniałam jakie uncertain Odkąd wróciłam ze szpitala to w zasadzie nie jadłam w domu żadnego dodatku do obiadu tylko porcję mięsa z ziemniakami i jak rodzinka jadła do tego np. pomidory ze śmietaną to brałam sobie trochę tej "pomidorowej" śmietany i lałam na ziemniaki. Smaczek pomidora miałam, ale generalnie pomidora nie jadłam i był wilk syty i owca cała, a raczej mama najedzona i zadowolona, a dziecko nie cierpiało wink Strasznie brak mi też jakichś sałatek, bo u nas w domu zawsze robiłam jakąś sałatkę, raz, że lubię, a dwa, że i szybko coś na kolację można zjeść, także codziennie jakaś sałatka była. A teraz strasznie mi tego brak tym bardziej, że na urodziny synka zrobiłam 2 sałatki (grecką i gyros) i tak mi ślinka ciekła, że nie mogę nawet spróbować (tylko ser feta wyjadałam z greckiej wink ), także sobie wymyśliłam taką sałatkę "śmietnik" - wrzuciłam wszystkie lekkostrawne składniki jakie przyszły mi do głowy i wyszła jakaś taka byle jaka sałatka, ale jak przeszła smakiem i się schłodziła to nawet nie była najgorsza, a składniki na tyle syte, że samą sałatką się na kolację najadałam (drobny makaron, wędlina, ser żółty, jajko, marchewka gotowana, majonez, troszkę śmietany i odrobinka łagodnej musztardy + oczywiście sól i pieprz).
            • turnesolka Re: Pociążowe pogaduszki... 12.10.10, 11:54
              Ja na początku jadłam wszystko. Ale jak przyszła położna środowiskowa to mnie postraszyła. Zwłaszcza mi dała szlaban na nieprzerobione mleko. Nawet to trochę do kawy rano. Ale za to jogurty i sery (tylko nie pleśniowe) pozwoliła jeść. Nie do końca w tym widzę logikę bo co to niby za różnica. Jak ktoś ma na mleko uczulenie to nic z mlekiem w żadnej postaci nie może przecież jeść. Strasznie cierpię bez tego mleka (kawa, czy moja ulubiona przegryzka nocna - mleko z chocapicami) ale póki co się stosuję - zobaczymy jak długo.

              Pomidory za to jem w każdej postaci. Dlaczego nie można? Jako dodatek jem też domowe kiszone ogórki, sałatę, owoce. Bo ja lubię do kanapi z szynką np. jabłko czy kiwi zjeść.Ograniczam za to surową cebulę. Z czekoladą/orzechami uważam. Może z 1 - 2 kostki w ciągu dnia.

              Mięsa jem wszystkie także smażone tylko tak lekko nie spalone po prostu. Wędliny te lepsze ( z możliwie małą ilością dodatków) i też w miarę chude. Poza tym masło (więcej niż normalnie) i dżemy domowe.

              Mam też ogromny ciąg na wszystko kaloryczne, słodkie, mączyte, tłustawe i mleczne. Teraz już trochę mniejszy ale przez pierwszy tydzień to non stop bym coś jadła. Ale mleka produkuję dużo, mały ciągnie jak smok i przybiera konkretnie (urodził się z 3300, spadł do 3033 w drugiej dobie a wczoraj miał już 3505) więc skądś to się musi brać.

              Co do mojej wagi i wyglądu to się nie ważę bo wagi w domu nie mam a na oko widzę że w nic przed ciążowego to jeszcze długo nie wejdę więc nawet nie próbuję. Boli mnie z resztą jeszcze brzuch po cc i nie chcę go niepotrzebnie drażnić i uciskać. Daje sobie te 6 tygodni połogu totalnego luzu, bo i tak nic nie mogę zrobić. Najważniejsze że nie zrobiły mi się żadne rozstępy, a jak się wszystko zagoi dobrze to zacznę ćwiczyć i jakoś to będzie.
    • turnesolka Re: Pociążowe pogaduszki... 13.10.10, 07:46
      Dziewczyny,
      Mój Jaś dużo głośnych bąków puszcza i kupkę też często robi przy głośnym akompaniamencie. Oczywiście nie żeby mi to przeszkadzało tylko zastanawiam się czy to jest normalne, bo nie chcę żeby go coś bolało? Czy może to oznacza że coś mu szkodzi z tego co jem? Chociaż robi tak w zasadzie od samego początku bez względu na to co akurat tego dnia jadłam.
      • loca201 Re: Pociążowe pogaduszki... 13.10.10, 10:29
        turnesolka, moja Kinia też tak ma od kilku dni. Myślę, że u nas nie jest to raczej związane z moją dietą, bo naprawdę jem bardzo ostrożnie i tylko lekkostrawne rzeczy. Też często ma gazy i często oddaje kupkę (taką rzadkawą "musztardę") i przy tym strasznie się napina i męczy. Aż bordowa na twarzy się robi i od 2 dni nie tylko przy tym wzdycha ale też pokwękuje. W ogóle ma twardy brzuszek. Dziś mamy kontrolę jako wcześniaczek, także zapytam czy to normalne i z czego to może być to dam znać, ale pewnie już wieczorkiem albo jutro, bo dziś mamy bardzo napięty grafik (kontrola, zakupy do domu, muszę na cmentarz pojechać, do przychodni odebrać kartę szczepień, itd, itd, a potem czeka nas dłuuuga droga do domu, a tam sprzątanie, sprzątanie i jeszcze raz sprzątanie, bo od kwietnia w domu nie byłam).
      • ola9876 Re: Pociążowe pogaduszki... 13.10.10, 10:32
        A jaki kolor ma kupka? jak zólty to oki. Mój tez daje czadu ale za bardzo sie nie napina wiec w porzadku.
        u mnie gorzej bo tylko na raczki i jak odkładam rypi noi lipa bo nic nie moge zrobic.
        • turnesolka Re: Pociążowe pogaduszki... 13.10.10, 11:44
          Kupka jest żółta, tak jak pisze Loca taka musztarda, tylko zapach ciut inny wink Dzisiaj w nocy też gorzej spaliśmy, mały u cyca wyjątkowo długo wisiał za każdym razem a przerwy między za to krótsze. A od 7 rano praktycznie non stop karmiłam nawet jak sam puszczał pierś to za chwilę chciał znowu co komunikował dość głośnym rykiem. Za to ani kupu ani bąków, nawet mu masaż brzuszka zrobiliśmy ale nadal nic. W końcu po nie wiem już którym karmieniu zasnął. Ja więc szybko obiad odgrzewam bo taka "okazja", żeby w spokoju coś zjeść może się długo nie powtórzyć.

          Pozycje do leżenia ćwiczymy wszystkie, najczęściej na którymś boczku leży, czasem na wznak ale cześto też go na brzuszek kładziemy, z tym że na brzuszku dość szybko się męczy i płacze żeby do przekręcić.

          Co do innych "osiągnięć" to coraz częściej udaje się go przebrać i przewinąć bez straszliwego płaczu, a nawet w wanience wydaje się już częściowo zadowolony, ale generalnie jest trochę niedotykalski i nie za bardzo lubi jakiekolwiek zabiegi pielęgnacyjne.

          Czy wiecie może od kiedy można "czyścić" nosek solą fizjologiczną w sprayu. Na wizycie położna pokazała nam jak czyścić za pomocą wacikowego "świderka" i to najczęsciej dobrze wyciąga zalegającą wydzielinkę, ale wydaje mi się że raz na jakiś czas takim sprayem to by się lepiej noc przeczyściło i nawilżyło.
          • mamba30 Re: Pociążowe pogaduszki... 13.10.10, 13:02
            może się u Was kolki zaczynaja, czego oczywiście nie życzę. Od 1 m-ca mozna podawać gripe Water. Mojemu Sebkowi tylko to pomagało.

            A z noskiem, to nie wiem. ja teraz kupiłam cos takiego:

            allegro.pl/najlepszy-aspirator-do-nose-frida-filtry-kurier-i1257341568.html
            ale jeszcze nie wiem, z czym to sie je.


            A w ogóle to jesteście wiśnie, bo sie nie pochwaliłyscie dzieciami na zdjęciach <foch>
            • turnesolka Re: Pociążowe pogaduszki... 13.10.10, 13:16
              mamba, aspirator frida jest super i też już mam. Jak nie wiesz jak używać zobacz na: www.kaszeludzieci.pl tam jest film oczyszczanie noska u niemowlaków i zobaczysz co i jak, inne filmy tez polecam i gwarantuję wysoki poziom merytoryczny.
              Co do fridy to używa się ją przy katarze czyli jak wydzieliny jest zdecydowanie więcej i z zasady wyciąga się tylko to co jest już przy wyjściu, nie należy końcówki za głęboko wciskać. Jachu kataru na szczęście nie ma. Po prostu ma trochę wydzielinki, która w środku podsycha i trochę mu utrudnia oddychanie (bo słyszę jak świszczy mu nosek jak karmię). Chodzi więc o delikatne nawilżenie i pomoc w usunięciu tych paru "baboli"

              A co tam u Ciebie ogólnie? My na razie dość mocno zmęczeni i zabiegani. Najgorsza ta żółtaczka, teraz już wreszcie schodzi ale było z tym biegania do przychodni i dużo stresu ogólnie. Jaśkowi też trochę jedno oczko robieje więc kropelki 3 razy dziennie wkraplamy. Do tego ma krótkie więzadełko pod języczkiem (to niestety po mnie odziedziczył) i pewnie trzeba będzie je podciąć, ale boję się tego dopóki mu zupełnie żółtaczka nie przejdzie bo nie wiem czy po tym podciciu nie będzie miał problemu ze ssaniem a wiadomo że jak będzie mniej jadł to żółtaczka się przeciągnie itd itp... Na szczęście to nie są wszystko jakieś duże problemy ale nie wiem czy to hormony czy po prostu z dzieckiem to się tak reaguje ale jestem tymi problemami zdrowotnymi małego strasznie zdenerwowana i już nie raz bardzo się poryczałam. Po prostu jak na tą kruszynke patrzę i pomyślę że coś mu jest i że go boli to mi serce pęka. Samo pobieranie mu krwi i widok jak płacze po prostu mnie paraliżuje.
              • mamba30 Re: Pociążowe pogaduszki... 13.10.10, 13:35
                U mnieok, mam nadzieję. Kurcze się w normie. Dzisiaj byłam na Inflanckiej na glikozie, jakos przezyłam te 3 klucia (75g). Jutro mam wizytę u gina, to sie okazę, co z szyjka. W końcu już 3 tydzien, jak nie biorę fenka. A poza tym nic nowego, no bom i co ma niby być. Łóżko juz mi wychodzi bokami, żeby nie napisać (_._)...

                W nastepną sobotę mamy zaproszenie do siostry mężą na urodziny ich córeczki. KOnczy 2 latka i mam znowu dylemat z prezentem. Może znowu jakas podpowiedź? ostatnim razem kupilismy te duplo i tamten dzieć był zadowolony smile

                Jak mi @ jedna natentychmiast nie zapodasz zdjęcia jakiegoś, to na serio fochne... big_grin

                A co do płaczu, to pewnikiem hormony. Do kilku tyg. tak może być, tzw. baby blues, więc sie nie martw. A to więzadeko samo sie jakos nie "naprawi"?
                • ola9876 Re: Pociążowe pogaduszki... 14.10.10, 14:43
                  Co am u was słychać ?
                  Mam pytanko kiedy zamierzacie wdrożyć smoczek? Mój zaczął wisieć na rękach i cycu noi jak nie śpi to nic nie mogę zrobić, świetnie jak miałam jedno dziecko no ale teraz ma dwoje i drugie musi coś jeść smile A jedną ręką nei wiele się da zrobić smile
                  Oj ogólnie to wymęczona jestem w dzien nie da rady spać a w nocy wiadomo, karmimy, śpimy, karmimy i tak do rana.
                  • turnesolka Re: Pociążowe pogaduszki... 14.10.10, 15:53
                    Czy myślałaś o chuście do noszenia. Ja nawet kupiłam taką elastyczną którą się na krzyż wiąże. Zrobiliśmy jedną próbę ale jakoś nie udało nam się małego za dobrze umieścić. Nie było mi wygodnie, Jasiek też nie wyglądał na zadowolonego i do tego bałam się że mi wypadnie. Ale może spróbujemy jeszcze raz.

                    Mi też zmęczenie daje się we znaki. Karmienia robią się coraz dłuższe a przerwy między nimi coraz krótsze. Do tego ciężko mi znaleźć wygodne pozycje do karmienia.
                    • loca201 Re: Pociążowe pogaduszki... 14.10.10, 17:22
                      turnesolka, byliśmy na kontroli i pytałam o te wzdęcia i u nas jest to o tyle normalne, że to wcześniaczek i jak to doktor określiła: nie miał jeszcze do końca wykształconego układu to pokarmowego, stąd te wzdęcia i kupki sprawiające problem dziecku. A u Ciebie jeśli kupki są musztardowe to znaczy, że jest wszystko ok i po prostu musicie przejść przez ten trudny okres.
                      • turnesolka Re: Pociążowe pogaduszki... 15.10.10, 08:03
                        loca, dzięki za info. Wczoraj chyba było apogeum tego zjawiska, na szczęście w nocy było juz OK. Karmienie w miarę normalnej długości a potem spał min 2-3 godziny, więc o ile to możliwe wstałam wyspana i wypoczęta! gotowa na nowe "atrakcje"
                    • ola9876 Re: Pociążowe pogaduszki... 14.10.10, 20:32
                      O chuście jakoś nei myślałam ale moze warto zobaczę jak to dalej sie potoczy.
                      co do karmienia mam tak samo, zaczynam miec wrażenie ze ciagle karmię, a mały tylko je.
                      Dzisiaj skapitulowałam i otworzyliśmy opakowanie ze smoczkiem, bo muszę się myć jeść a nie służyć tylko jako usypianie cycem.
                      • turnesolka Re: Pociążowe pogaduszki... 15.10.10, 08:09
                        ola, u mnie w nocy już było lepiej, mały wrócił do normy, przewijanie, karmienie (w miarę normalnej długości) a potem spokojnie spał 2-3 godziny. Ale efekt taki że o ile wczoraj miałam tak ściągnięte piersi że już się zastanawiałam czy on przypadkiem głodny nie jest bo ja nie mam pokarmu wystarczająco, to w nocy i teraz rano mam znów twarde balony i o ironio nie mogę się doczekać kiedy się maluch obudzi i trochę ściągnie.

                        Ja narazie, ledwo bo ledwo ale daje radę, boję się też ograniczać Jaśkowi karmienie do póki całkiem mu żółtaczka nie zejdzie, ale daj znać jak się spisuje smoczek bo na przyszłość nam też może się przydać
                      • madzialenakata Re: Pociążowe pogaduszki... 15.10.10, 08:46
                        Mam dokładnie to samo. Ciągłe wiszenie na cycu, usypianie przy cycu, spanie na rekach - po odłożeniu do łóżeczka - rozpacz i krzyk. W dzien czas zeby cos zrobic mam tak 13-15 i pozniej jeszcze z 1,5-2 h. Tak jest od mniej wiecej 3 dni, licze na to ze to moze tzw skok rozwojowy. Nie wyobrazam sobie rakiego funkcjonowania przez pare miesiecy, teraz jest o tyle trudniej ze starszak juz 2 tygidnie chory wiec z przedszkola nici, no i tez opieki wymaga. Smoczek mamy w gotowosci, ale powstrzymuje sie z daniem go małej - boje sie problemow z karmieniem potem. Chuste mam *(ale tkaną, sztywną) juz dawno bo zamierzam jej uzywac i wczoraj zrobiłam pierwsza probe - Malwinka nie narzekala - od razu walneła w kime wink ale troche boje sie takie malenstwo nosic, do tego nie mam wprawy w wiazaniu i boje sie ze cos moze robie nie tak. Ale jak sie wyrobimy juz to chusta powinna byc baardzo pomocna.

                        Co do kupek - u nas przez pierwsze 2,5 tygodnia były "złote" kleksy po kazdym karmieniu, a teraz zmieniło sie na plus minus 2 na dzien.
                        • turnesolka Re: Pociążowe pogaduszki... 15.10.10, 11:51
                          madzialenakata, u mnie czasami działa uśpienie małego koło mnie w łóżku czy na kanapie. Czasami najpierw karmię na leżąco (czasami bez karmienia) a potem jak juz mały się odklei to jeszcze z nim trochę leżę i stopniowo się odsuwam aż w końcu go zostawiam. Mam go potem na oku i jeszcze zabezpieczam poduszkami czy zwiniętym kocem żeby nie spadł i tak sobie Jasiek śpi.
                • turnesolka Re: Pociążowe pogaduszki... 15.10.10, 08:17
                  mamba, pamiętam o zdjęciach, ale musisz się jeszcze trochę uzbroić w cierpliwość. Zdjęcia są na lustrzance mojego męża w jakimś dziwnym formacie i ja nie umiem się do nich dobrać. A mamy teraz taki sajgon (wszystkie kontrole Jasia + straszny bałagan i dużo problemów na budowie) że nie mam nawet sumienia go prosić żeby tymi zdjęciami się teraz zajmował. Jak Jachu dzisiaj będzie spokojniejszy (bo wczoraj dał mi nieźle popalić) Postaram się na szybko moim "idiot" aparatem coś dzisiaj pstryknąc to Ci na emaila puszczę.
                  • ola9876 Re: Pociążowe pogaduszki... 15.10.10, 11:22
                    Poddalismy się i smoczek w uzyciu. Może rewelki nie ma ale przynajmniej polezy w łózeczku lub w wózku patrząc sobie bez wycia.
                    Jak nie ma ochoty to pluje a jak mu sie spodoba to przytrzymuje rączką mały spryciarz.
                    Co do ssania jak na razie nie widzę zmiany jak chce cyca to nic go nie powstrzyma.
                    U nas też starszy chory jejku juz trzeci tydzień. I ciagle kaszle smarka i nic lepiej mimo wizyt u lekarza.
                    • madzialenakata Re: Pociążowe pogaduszki... 16.10.10, 06:25
                      a no te wstretne choróbska uncertain ciągną sie i ciągną. U nas w przedszkolu to ponoc połowa dzieci choruje. A tak bym chciala zeby moj juz poszedł, bo w domu to nuudy zwłaszcza ze mama zajeta noworodkiem.

                      turnesolka, ja podobny patent stosuje w nocy, bo spie z mała. Ale chyba bede musiala podobnie robic w dzien, bo na razie robie tak, ze po karmieniu na siedzaco trzymam spiaca Malwinę na rekach i jak juz wydaje mi sie ze spi twardo, to delikatnie odkładam do łóżeczka - niestety od paru dni ta metoda ma chyba z 10% skutecznosci smile

                      Wczoraj za to najlepsze spanie było na spacerze - najpierw oczywiscie darła sie w wózku, ale zaraz wjechałam na bruk i było spanie ze hej wink Po powrocie do domu nie wyjmowalam jej z nosidła tylko postawiłam na łózku, troche rozpiełam, uchyliłam okno i tez pospała jeszcze z 1,5 h big_grin
    • elle.net Re: Pociążowe pogaduszki... 15.10.10, 11:36
      cześc laski smile
      wreszcie znalazłam chwilę smile
      Urodziliśmy się 10.10.2010 smile Mały miał 4100 i 55 cm
      Poród koszmar sad tzn w miare krótki bo o 16 do szpitala a 19.25 urodziłam ale rozwarcie było a skurcze marne ale bolesne, zwłaszcza kregosłup, a musiałam na leżaćo przez to przejśc bo na stojąco słabo mi było sad i gdyby nie maseczka z tlenem to nie wiem jakby sie to skończyło sad
      Jestesmy w domku od środy z lekką żółtaczką, młody dostaje luminal więc śpi ładnie
      Karmimy sie cycem ale mały ma podejrzenie skazy więc ja na sciesłej diecie
      To tyle w skrócie smile zdjęcie na nk big_grin
      Buziaki dla Was i waszych skarbów smile
      • turnesolka Re: Pociążowe pogaduszki... 15.10.10, 11:47
        elle.net, gratulacje, najważniejsze że już jesteście po i wszystko dobrze się skończyło. Faktycznie dużego dzidzisia w brzuszku wychodowałaś smile

        Korzystaj póki mały dużo śpi, bo to nie trwa długo sad
        • loca201 Re: Pociążowe pogaduszki... 15.10.10, 12:15
          elle.net, jeszcze jeden dzień i wstrzelilibyście się w urodziny mojego synka (11.10`) wink Moje gratulacje! Swoją drogą super data: 10.10.2010 wink

          A ja mam zaległości w czytaniu Was i w pisaniu czegoś zwłaszcza, bo wróciliśmy w końcu na swoje śmieci przedwczoraj ok. 18, sprzątaliśmy do 1.00 w nocy, wczoraj caluteńki dzionek (tak się zabrałam za sprzątanie, że nie zauważyłam kiedy cały dzień zleciał i nawet prawie nic nie jadłam - ot 2 kanapki i na wieczór rosołu - a siedziałam tylko tyle co na karmienie Małej), a dziś znowu od rana, ale dziś już powoli zbliżam się do końca. Myślę, że do wieczora już się ze wszystkim uporam smile Wczoraj mąż mi bardzo dużo pomagał, a dziś pojechał załatwiać sprawy z budową i z synkiem na bilans dwulatka do przychodni, a my zostałyśmy same wink

          Ustosunkowując się do tego co pisałyście wyżej:
          - smoczek - z synkiem nie wiedziałam jak się obchodzić z dzieckiem, bo to było pierwsze moje dziecię, więc myślałam, że smoczek to konieczność, ale synek wyprowadził mnie z tego błędu. Wsadziłam Mu smoczek może ze 2 razy i zawsze wypluwał,a później zostawiliśmy u dentysty przez przypadek, więc nawet smoczka w domu nie było, ale potrzebny zupełnie nie był, bo synek i tak nie był nim zainteresowany. Teraz nauczona doświadczeniem wiem, że smoczek to nie obowiązek przy dziecku i póki nie muszę to nie kupuję i nie daję Małej. Na razie dobrze radzimy sobie bez niego. Poza tym mój mały sąsiad ssał smoczek do ponad 2 roku życia i sąsiadka nijak nie mogła Go potem oduczyć. Problem był okropny. Więc póki nie mam wielkiej potrzeby to wolę nie przyzwyczajać.
          - karmienie w dzień i zasypianie - kochane, współczuję tego wiszenia na cycu non stop. Z tego co pamiętam to tak właśnie miałam z synem, że ssał często, a mało, bo był już do butelki w szpitalu przyzwyczajony i ssać nie bardzo chciał. A o butelkę domagał się już rzadko, bo się najadał szybciej, bo wiadomo: łatwiej leciało i mniej się męczył. Ale za to był dość absorbujący przez krótki okres i pamiętam jak dziś, że zdarzyło mi się nawet posikać w majtki, bo nie miałam jak pójść do toalety, bo szkoda mi było żeby płakał. Teraz natomiast (żeby tylko nie zapeszyć) czuję się jak bym dziecka nie miała: śpi, je, śpi, robi kupkę, śpi... Na cycku jako tako nie wisi, ładnie szybko się najada, karmienie w dzień trwa ok. 15 minut i śpi dalej 2-3,5 godz. Przy cycku staram się Jej nie usypiać, tak samo nie kołyszę Jej i nie bujam: syna tak nauczyłam i do dziś zasypia tylko jak się Go kołysze na kolanach - musimy koniecznie szybko nauczyć Go zasypiać samemu. Z córką nie popełnię tego błędu,wiadomo, chce się poprzytulać do takiego maleństwa, ale staram się to robić krótko albo na leżąco i wcale Jej nie noszę i nie bujam (noszenie tylko po jedzeniu kilka minut żeby się odbiło). Jak płacze, bo brzuszek ma twardy to też nie noszę tylko brzuszek masuję Jej na leżąco. Zasypia sama: nakarmię, chwilka na przyjęcie się jedzenia, a potem do łóżeczka - chwilę się Mała porozgląda i zasypia.
          - karmienie w nocy - w nocy Niunia budzi się 2-3 razy na jedzenie + zmianę pieluszki. Całość trwa zwykle 30-50 min i dalej idziemy spać. Cieszy mnie bardzo, że się dobrze najada, bo dzięki temu chyba mam te spore przerwy między karmieniami. Kingusia na szczęście nie ulewa. Mój synek za to ulewał STRASZNIE! Stąd były dużo częstsze karmienia i tym większe moje zmęczenie.
          - kupki - kupek mamy średnio 4-5 na dobę. Na szczęście już wszystkie są musztardowe, więc się nie martwię, chociaż ogólnie ciężko Jej się załatwić: towarzyszą temu dziwne odgłosy, stękanie, kwilenie i mocne nadymanie się, aż buzia robi się czerwona. Ale jak już kupka wyjdzie to dziecko od razu się uspokaja.

          Ok, rozpisałam się troszkę, a pranie właśnie odwirowało i muszę rozwiesić, a potem dalsza część końcowego sprzątania wink I muszę przygotować jakieś posłanie dla syna, bo od dziś nauka samodzielnego zasypiania wink Trzymajcie mocno kciuki! wink
          • ola9876 Re: Pociążowe pogaduszki... 15.10.10, 13:45
            Gratulacje elle.net faktycznie spore maleństwo, teraz niech sobie w domku rośnie zdrowo i nie daje popalić rodzicom smile
            U nas smoczek pierwsze dziecko ssało gdzieś do 1,5 roku ale potem ładnie odstawilismy i nie było problemu.
            Jejku karmienie 15 minut super, u nas ssamy i ssamy gdzie sponad pół godziny, z reguły kończy sie przysnieciem.
            Co do noszenia my tez nie bujamy nie nosimy ale niestety odłożone do łóżeczka za nic nie chce zasnąć tylko rypi, jedynie jak leży obok na łóżku to nie wiem czy ma radar jakis wtedy spi.
            No cóż starszy też tak miał i zasypai tylko z kimś obok niby nie bujany ale przytulany.
            Chyba nie ma na to reguły każde dziecko jest inne, pierwszy spał nawet jak odkurzacz chodził, mały jak stukne się zdryga.
            • turnesolka Re: Pociążowe pogaduszki... 15.10.10, 17:38
              Ja po nocy w miarę Ok mam za to cały dzień na cycku. Ledwo coś zjadłam koło południa. A tak tylko karmienie i przebieranie, bo taki jest mlekiem napompowany że się cały w końcu zalał. Śpi tylko koło mnie, najlepiej podczepiony do cyca. Ze 2 razy udało mi się na trochę go zostawić samego niepostrzeżenie ale jak się przebudził troszkę i zobaczył, że jest sam to od razu ryk. Z lekka mam już dość, nawet zębów od rana nie miałam kiedy umyć. Najgorsze że nie wiem od czego mu się tak zrobiło bo przez pierwsze 2 tygodnie to było jak z Kingusią Loci. W miarę szybkie karmienie a potem dobre pare godzin snu.
              • ola9876 Re: Pociążowe pogaduszki... 15.10.10, 17:50
                U nas też było tak różowo na początku ja się smieję jak padam że czas promocji minął

                -
                https://www.suwaczki.com/tickers/860iej2863fzmmsq.png
                • elle.net Re: Pociążowe pogaduszki... 15.10.10, 19:47
                  u nas tez nie różowo z karmieniem jadlby non stop po ttrochu i zasypiał ale narazie daje na żądanie żeby żółtaczka zeszła ale jak tylko kupie smoczek aventu to podam bo tych co mam z canpola i babyono nie chce za nic
                  Mój starszy ssał smoka niecale półtora roku tylko do spania raczej i teraz tez tak bedzie bo po pierwsze matka to nie cycek i tez potrzebuje czasu dla siebie a po drugie mam juz jedno dziecko i nie mam czasu na całe dnie przy cycu sad
              • madzialenakata Re: Pociążowe pogaduszki... 16.10.10, 06:34
                Jakbym o sobie czytała wink Mam jednak wielka nadzieje ze to sie zmieni i unormuje jakos. Chociaz czytalam ze niekóre dzieciaczki tak jeść co godzine moga przez pare miesiecy. Nie wiem jak wtedy wyglada zycie rodzinne ich mam...
      • madzialenakata Re: Pociążowe pogaduszki... 16.10.10, 07:20
        gratulacje big_grin fajna data, hihi, sama na nią po ciuchu polowałam wink
        • ola9876 Re: Pociążowe pogaduszki... 16.10.10, 12:16
          Jejku jakiś obłęd ciagle bym coś jadła, chodzę i podżeram jak nie ciastka to kanapki jak mam tylko wolna chwilę to utykam w kuchni. Też może tak macie?
          Noc minęła jako tako, ze trzy razy jedliśmy o 7 starszy wpadł noi po spaniu smile
          Jejku mam nadzieję że szybko wyzdrowieje i pójdzie do przedszkola bo jak na razie to troche mi ciężko tak zapanowac nad dwójką.
          • elle.net Re: Pociążowe pogaduszki... 16.10.10, 12:58
            Ola mam to samo smile ciagle bym jadła a że wybór ograniczony to wpierdzielam suchary uncertain
            i tez wstalismy o 7 bo starszy przyszedł sad tyle że on ma 2 lata więc do przedszkola nie chodzi jeszcze ale czasem teściowa go bierze na troche bo też trudno mi dwójke ogarnąc smile
            • ola9876 Re: Pociążowe pogaduszki... 16.10.10, 14:02
              Ja sobei zafundowałam ryż z jabłakami i pieczonego banana, mam nadzieję ze mały nie będzie marudził. Na szczeście śpi jak aniolek i mam chwilę dla siebie i drugiego. Niestety o moim spaniu nie ma mowy sad
              • turnesolka Re: Pociążowe pogaduszki... 16.10.10, 16:40
                Dziewczyny, na prawdę podziwiam że dajecie radę z dwójką maluchów. Ja jednego ledwo ogarniam i jeszcze mąż mi bardzo pomaga. U nas noc była dobra i w dzień też się trochę unormowało. Rano był płacz ale mąż obadał że mały ma twardy (od wzdęcia) brzuszek więc mu masaż zrobił (inspirowany zawitkowskim i Shantalem ze szkoły rodzenia. I o dziwo zadziałąło!

                Co do wilczego głodu to też to mam. W ciąży ani razu tak nie miałam a teraz bym non stop mogła jeść i oczywiście największy ciąg mam na tłuste i słodkie, ideałem jest bułka z masłem (grubo) i dzemem (dużo) albo dziecięca kaszka ryżowo bananowa. Miałam nadzieję że dzięki karmieniu zrzycę tłuszczyk po ciąży (bo niestety na udach i dupsku sporo się tego nazbierało) a tu jak tak dalej pójdzie zapowiada się że będzie dokładnie odwrotnie. Najgorsze że tego mleka nie można pić bo mleko dobrze takie głody i mnie zapycha.

                Zastanawiam się nad kupieniem allegro.pl/mw-fp-kolyska-bujaczek-3w1-p6948-deluxe-i1261799503.html . Macie może jakieś doświadczenia z tego typu gadżetami, jak czytałam na innych forach to mamy sobie to bardzo chwaliły, że zajmuje na dość długo dziecko i można w tym czasie coś zrobić.
                • mamba30 Re: Pociążowe pogaduszki... 18.10.10, 09:17
                  siostra męża uzywała tylko jakies 2-3 m-ce i potem sprzedala. W sumie nie pytałam się dlaczego.
                  • malutka552.2 Re: Pociążowe pogaduszki... 18.10.10, 09:25
                    Ja korzystałam ale do pewnego czasu.Te leżaczki maja pasy tylko z boku a nie wychodzą one z oparcia .Więc jak dziecko zaczyna się już kręcić , próbuje się podnosić to staje się to niebezpieczne. Oczywiście jeżeli jesteś blisko to ok ale jakbyś chciała odejść na chwile to już gorzej. Ale potem możesz znów używać jako buraczek dla starszego dziecka. Ja dopóki korzystałam byłam bardzo zadowolona tylko , że ja nie musiałam kupować miałam od siostry a wydatek nie mały.
      • malutka552.2 Gratulacje 18.10.10, 10:07
        Wszystkiego dobrego dla Was.
        • malutka552.2 Re: Gratulacje oczywiście dla elle.net 18.10.10, 10:08
          • malutka552.2 Opinie na temat leżaczka -bujaczka 18.10.10, 11:52
            forum.gazeta.pl/forum/w,574,117479947,117479947,lezaczki_bujaczki_co_o_nich_sadzicie_.html
            • loca201 Moje nowe spostrzeżenia... 18.10.10, 13:06
              Kurcze, dziewczyny, wiecie co? Dzisiejsza noc dała mi do myślenia... Próbujemy nauczyć synka spania w drugim pokoju. 2 noce przespał zupełnie calutkie, natomiast dziś obudził się o 3.00 i płakał do 4.00. Mąż z Nim siedział i uspokajał, bo przecież histeria była, a to picie, a to siku, a to choć do kuchni i prowadzał męża po całym domu, a ja w tym czasie przewijałam i karmiłam Małą, bo akurat też się obudziła. No i do czego zmierzam? A no do tego, że zaczęłam się troszkę bać jak to będzie jak mąż w sobotę wróci do pracy i jak przyjdzie mi samej zostać w nocy z tą moją dwójką i jak się zdarzy tak jak dziś, że oboje na raz wstaną i co ja wtedy zrobię? Jakoś trzeba będzie to ogarnąć, ale szczerze to jestem troszkę przerażona. No zobaczymy, mam nadzieję, że jakoś dam radę.

              Spostrzeżenie nr 2: jedzenie... Przemyślałam sobie to co pisała Turnesolka, że niby czego mam sobie czegoś odmawiać. Najpierw mocno się oszczędzałam z jedzeniem, ale powoli codziennie wprowadzam coś do diety i tak: jednego dnia wprowadziłam pomidora - zero negatywnej reakcji ze strony Kingi. Za 2 dni wprowadziłam kapustę pekińską - reakcja bez zmian. Na następny dzień zjadłam do obiadu sałatkę z pekinki, pomidorów, fety i kukurydzy - reakcja znakomita (czyt. bez zmian). Jestem szczęśliwa, że chociaż mogę do obiadu normalny dodatek w postaci sałatki zjeść, bo marchewka wychodzi mi już uszami. Postanowiłam, że od dziś będę powoli przyzwyczajać Małą do tego, że urozmaicam dietę i będę sprawdzać co pozwoli mi jeść, a co nie.

              Spostrzeżenie nr 3: waga... Wiem, że to dopiero miesiąc po porodzie i że nagle nie wrócę do wagi sprzed ciąży tylko chwilę to potrwa, ale... moje biodra mi się wylewają, brzuch to wisząca porażka (plusem jest fakt, że chociaż rozstępów na nim nie ma), a waga zamiast iść w dół to skacze do góry sad Jestem przerażona! Przecież nie będę się odchudzać, bo karmię piersią i nie chcę stracić pokarmu, ale denerwuje mnie ten przyrost wagi, tym bardziej, że przecież bardzo dużo się ruszam, a jem naprawdę mało (mniej więcej tyle co mój 2 letni synek), jakoś nie mam dużego apetytu. No i z czego te skoki? Wiem, że brzuch stracę prędzej czy później, ale ta waga zaczyna mnie dołować sad Głupie, nie?

              Ok, wracam do robienia obiadku. U nas dziś: gulasz z karkówki, ryż i sałatka grecka.
              • ola9876 Re: Moje nowe spostrzeżenia... 18.10.10, 14:14
                Podziwiam nam mimo 4 lat nie udało się wyeksmitować małego z łózka i teraz wyglada to tak mąż śpi ze satrszym a ja z małym. Nie wiem jak długo tak pociagniemy bo juz nie pamietam kiedy razem spalismy sad Teraz tak jest wygodniej, załozyłam że jak bedzie juz jedno karmienei w nocy to obu eksmituje do dziecięcego pokoiku, ale czy sie uda. Mój małż też wyjeżdzą na dwa dni i boje sie nocy, coś czuje że wyląduje w trójkę jak nic bo biegać między pokojami odpada, no mój jest starszy ale jakoś trudno mu zrozumieć zeby spał sam.
                Co do jedzenia to chyba faktycznie nasze przeczulenie bo ja tez staram się podjadać codziennie coś nowego i jest oki.
                Co do jedzenia to ja nadal mam jakiś ochwat, nawet dzisiaj upiekłąm cisato z jabłkami tak mi się chciało, a niestety jem sporo, jak na razie nie jest źle, ale jak tak będę żarła to sądzę że zacznę tyć, do tego teraz te spacery to kiepskie, ciągle pochmurno w sumie byłam dopiero ze cztery razy na godzinnym spacerku. A tak to siedzimy w domku sad
                Loca wcale nie głupie to dołowanie, mnie dołuje wałek nad blizną CC tu oki a tu odstaje takie coś, powinno zniknąć za jakiś czas ale mnie wkurza, i te wielkie cycki, mleczarnia kapie na okragło, już marze żeby się wybrać na zakupy i kupic jakiś sexi ( o ile to mozliwe) biustonosz bo na razie mam takie bawełniane do tego wkładki i sexu to ja tam nie widzę smile
              • elle.net Re: Moje nowe spostrzeżenia... 18.10.10, 14:17
                Hej smile
                Loca mój dwulatek spi w swoim łóżku w pokoju sam tylko tata go usypia ale szybko to idzie bo chodzi spac koło 22 padnięty już i spi do 4 - 5 rano po czym woła tatę bo chce jeśc i do rana śpią razem a ja z małym w naszym lóżku. Do 4-5 rano tata spi z nami. Jest nam troche ciasno we trójkę ale wygodnie bo nie musze wstawac jak mały chce jeśc smile Łobuz nie chce żadnego smoka i przy przekładaniu do łóżeczka budzi sie i uspokaja przy cycu i tak w koło macieju uncertain

                Turnesolka Co do leżaczków to ja miałam taki dla starszaka, dostałam więc nie musiałam kaski tracic
                allegro.pl/mw-fp-lezaczek-bujaczek-fisher-price-wys-24h-i1260802781.html
                Bardzo sobie chwale ale nie do spania tylko jak mały nie spi to sobie w nim siedział i oglądał świat smile
                Teraz za namową koleżanki kupiłam taki
                allegro.pl/fisher-price-lezaczek-automatyczna-kolyska-j1314-i1260852210.html
                tylko uzywany za mniej niz poł ceny smile koleżance zycie nie raz uratował ponoć tzn dziecko sie w nim uspokaja smile jeszcze nie wypróbowalam chociaz podobno jest od urodzenia jednak zaczekam z tym trochę smile

                Loca zazdroszcze Ci że możesz wszytsko jeść... ja niestety skazana jestem na marchew, buraki ale powoli tez bede wprowadzac inne produkty a jutro na kontroli może sie okaże czy mały ma skazę czy nie i czy moge próbowac nabiał jeść... najbardziej mi sera żółtego brakuje.....
                • loca201 Re: Moje nowe spostrzeżenia... 18.10.10, 21:18
                  elle.net, jeśli chodzi o skazę białkową to z synkiem jeden lekarz nam wmawiał, że ma skazę, ja twierdziłam, że to nie skaza białkowa tylko uczulenie na pomidory, ale on lepiej wiedział swoje, bo przecież wiele dzieci teraz tą skazę ma (grunt to mierzyć wszystkie dzieci jedną miarką...). Męczyłam się tylko przez tydzień z zaleceniami tego doktorka, potem normalnie zaczęłam się opychać nabiałem w każdej postaci i co się okazało? Że synkowi wyskakiwała wysypka tylko wtedy kiedy zjadłam pomidora. Oczywiście do tego lekarza nigdy więcej nie poszliśmy (byliśmy tylko ten jedyny raz), a synek do dziś na pomidory reaguje szorstką skórą z lekką wysypką i zaczerwienieniem (co jakiś czas sprawdzaliśmy czy już z tego wyrósł, ale to już chyba na stałe ma. Najgorzej, że lubi pomidory, ale całkowicie usunęliśmy je z Jego diety w każdej postaci: pomidorów, koncentratu, keczupu itd.).

                  Ola, jeśli chodzi o te staniki to ja też cały czas w tych bawełnianych chodzę, bo podobno usztywniane z fiszbinami mogą na stałe zniszczyć (zdeformować) piersi jeśli nosi się je w okresie karmienia, bo wiadomo, że piersi wtedy powiększone nienaturalnie. Do moich staników wrócę dopiero jak skończę karmić. Nie przepadam za tymi bawełnianymi, bo krępują mnie sterczące sutki, a teraz jeszcze te wkładki laktacyjne... Co prawda po domu nie noszę tych wkładek w dzień, zakładam tylko na noc, bo wtedy nie panuję nad wyciekaniem mleka (zwłaszcza, że uwielbiam spać na brzuchu, a wtedy uciskam piersi i wiadomo jak by się to bez wkładek skończyło) wink Poza tym piersi mi się pocą w tych wkładkach i tak jakoś nieprzyjemnie nawet pchać dziecku cycka do buzi... Też mi się zdaje, że to mało seksowne te staniki i w ogóle z tymi cyckami i tą "nie moją" figurą czuję się totalnie obleśna i przyznaję bez bicia, że jak staję przed lustro to dostaję obrzydzenia, mimo,że mąż twierdzi, że wszystko jest ok, a moje ewentualne niedoskonałości, których On niby nie widzi niedługo zniknął.
                  • turnesolka Re: Moje nowe spostrzeżenia... 19.10.10, 10:25
                    Ja od wczoraj wróciłam do mleka do kawy. Kawe pije tylko rano więc jak to trochę prawdziwego mleka wypiję to nie powinno być dramatu. Wcześniej wypijałam ponad litr mleka dziennie.
    • madzialenakata a propos smoczka 20.10.10, 10:05
      ola9876, albo inne mamy które go zastosowały, czy u Was smoczek zdał egzamin? bo ja wczoraj nie wytrzymalam juz, a ze musialam wyjsc na godzine, to zeby mała nie płakala mezowi non stop dalam jej smoka. Zassała i lezala sobie spokojnie, byłam w siodmym niebie! pozniej tez skorzystałam z uspokajacza zeby zrobic obiad. Niestety pod wieczor mala zaczeła wypluwac smoka (zorientowala sie ze starzy chca ja oszukac wink) i znowu jedynie u mnie na rekach i z cycem w buzi była grzeczna. Bujanie w nosidle tez niewiele daje, musi byc cyc i koniec!
      • turnesolka Re: a propos smoczka 20.10.10, 14:50
        Ja jeszcze ze smokiem się wstrzymuję, ale rozmawiałam przed chwilą z kumplem, który ma synka z lutego tego roku. Oni mają bardzo sensowne podejście do dzidzi i konsultowali wiele spraw z bardzo dobrą fizjoterapeutką. Używali smoka od ok 1-1,5 mca do 4 mca. Im najlepiej się sprawdził Nuk - najlepiej uspokajał. Odstawili smoka w 4 mcu bo od tej fizjoterapeutki się dowiedzieli że do tego momentu właśnie dziecko ma dużą potrzebę ssania a potem to już smok tylko "szkodzi". Twierdzi że 1 noc się musieli przemęczyć, a potem już mieli spokój.

        Ja mam to samo, Jaśkowi najlepiej jest przy cycu. Sesje po 1-2 godziny praktycznie non stop. Potrafi też wisieć 1/2 dnia dosłownie z przerwami 5-10 minut. Daję już radę tylko na leżąco go tak karmić, ma to też ten plus że jak już w końcu zaśnie to do zostawiam w łóżku czy na kanapie, bo przenoszenie do łóżeczka grozi rozbudzeniem i cała operacja zaczyna się od początku sad
        Wczoraj w nocy mały wojował do 2giej, w dzień też dał mi popalić więc już byłam totalnie załamana i miałam dość. Mąż na szczęście jak mógł pomagał bo już chciałam Jaśka takiego ryczącego w łóżku zostawić i iść spać do salonu na kanapę, wszyskto mi było jedno tylko spokoju chciałam.
        • ola9876 Re: a propos smoczka 20.10.10, 15:41
          U mnie dzisiaj była połozna i powiedziałam jej że smoka mamy a ona no to co wiadomo życie sobie a teoria sobie i jak sie chce cos zrobić to coś tzreba zastosować.
          A więc u nas tez tak było najpierw się zassał a wieczorem pluł, więc go nie zmuszałam na drugi dzien sie przekonał chociaż musiałam chwilę przytrzymać palcem bo trochę chciał wypchnąć i w końcu possał, jak nie ma ochoty to go nie zmuszam.
          Ale dzięki temu mogę zrobić obiad, poprasować, zająć się starszym. Wiadomo że ze smokiem nie leży cały czas a jedynie jak mus miec wolne.

        • madzialenakata Re: a propos smoczka 21.10.10, 09:01
          turnesolka, zaczełam stosowac ten Twój trik z karmieniem na lezaco i pozniej cicha "ucieczka" i jak na razie to jedyna metoda zeby mała spała troche sama. Czasami potrzeba co prawda pare prób, bo budzi się po 5 minutach po moim odejsciu, ale w koncu przesypia troche, dobre i te 30-60 minut wiec dzieki Tobie moja rodzinka juz nie raz obiad zjadła big_grin
          • turnesolka Re: a propos smoczka 21.10.10, 16:54
            Cieszę się że trik z karmieniem na leżąco choć czasem pomaga. Ja dzisiaj do południa przeżyłam jakiś koszmar. Karmienie non stop bo po 1-5 min od odstawienia się darł że znowu chce. A w trakcie, po, przed i w każdej innej możliwej porze ulewanie, mało, dużo, żadkie, gęste, na siebie, na mnie, na materac, na kanapę, na przewijak ... a wszystko przy akompaniamencie stałego płaczu chyba że cyc buźkę zamykał. Już po prostu nie wiedziałam co robić. Nawet go karmiłam prawie w pionowej pozycji żeby nie ulewał jedząc... Brzuszek mu wymasowałam...
            Zamówiełam z allegro 4 rodzaje smoczków uspokajaczy, mam nadzieję że coś pomogą bo ja już wyciadam psychicznie i fizycznie. Oczywiście przebieranie pare razy bo albo zalany albo kupa lub siku wyciekło, a na przewijaku mnie obsr...i obsikał. Ratunku ! Pomocy ! Chyba sama zacznę płakać głośniej niż Jachu...

            Z dobrych wiadomości to że żółtaczka już prawie zupełnie zeszła i mały rośnie jak na drożdzach, wyrósł już prawie ze śpiochów w pierwszym rozmiarze więc zamówiłam mu już nowe większe. Pieluchy też już używamy rozmiar 2 i pasują jak ulał.
            • elle.net Re: a propos smoczka 21.10.10, 21:29
              Turnesolka cos mi się wydaje że twój synek traktuje cyca jak smoczka i az ma za duzo tego mleczka skoro tak ulewa.. dobrze że smoczki zamówilaś,, bedziesz miała troche oddechu smile
              moj juz troche załapał taki silikonowy okragły smoczek i mam nadzieję że sie przyzwyczai smile
              • ola9876 Re: a propos smoczka 22.10.10, 08:57
                U nas silikonowy spłaszczony stwierdziłam że wygląda jak mój sutek jak go mały pomaltretuje i raczy w końcu wypluć smile
                • turnesolka Re: a propos smoczka 22.10.10, 09:15
                  Ja póki co też te spłaszczone zamówiłam, 2 (silikon i kauczuk) z NUKa (bo mi mój kolega bardzo polecał) i ortodontyczny z Tommy Tippe. Chociaż koleżanka mi coś mówiła żeby kupić proste "ołówkowe" więc już sama nie wiem. Jak nie zadziałają te spłaszczone będę ołówkowych szukać np z Aventu, Avent chyba jest w MotherCare w galeriach handlowych to łatwiej kupić bo dłużej otwarte.

                  A co do smoków to co się z nimi robi przed 1szym użyciem? Wygotowuje? A potem jak często trzeba je myć/gotować/dezynfekować?

                  To ulewanie to chyba też jest z bąkami i kupą powiązane. Wydaje mi się że jak się Jachu do kupy pręży to mu się często uleje. Wczoraj też te płacze i wiszenie na cycu w końcu się skończyły jak na jednym karmieniu salwę bąków puścił.
                  • ola9876 Re: a propos smoczka 22.10.10, 11:04
                    Ja sparzyłam wrzątkiem przed pierwszym użyciem, coś tam pisze w instrukcji obsługi ale czasu braklo żeby doczytać. Potem od czasu do czasu sparzam wzrątkiem i niby co miesiąc trzeba wymieniać (tak coś czytałam).
                    U nas na te bąki to pomaga poleżenie na brzuchu sam nie chciał leżeć to sobie na mamusi leży i potem po odróceniu z reguły jest salwa. Ale u nas to nie jest większy problem.
                    • elle.net Re: a propos smoczka 22.10.10, 18:35
                      Mój łobuz żadnego smoka nie chce wrrrr tez sie męczy przed kupą albo bakiem a potem spokojny, mam nadzieję że mu to minie bo sie wykończę ... smile
                      Nikt nie mówił że łatwo bedzie smile
                      • turnesolka Re: a propos smoczka 23.10.10, 12:00
                        U nas też leżenie na brzuchu dobrze na bąko-kupę robi. Oby nie za wcześnie po karmieniu bo uleje, tak jak wczoraj wieczorem tatusiowi na świeżo ubranego po kąpieli tshirta, no nie powiem mały wie dokładnie gdzie i kiedy ulać lub nasikać, zawsze na czyściutkie smile

                        Dzisiaj rano zaczęliśmy przygodę ze smokiem. Te zamówione jeszcze nie przyszły więc wysłałam męża do pobliskiej apteki po AVENT (coś takiego tylko rysunek inny: www.doz.pl/apteka/p315-Avent_silikonowy_smoczek_gryzak_0-3_miesiace_2_szt). I ... wielki sukces! Mały zassał i jest spokój! Ten smoczek AVENTu jest spłaszczony ale taki sam z obu stron, też na nim pisze że jest ortodontyczny więc powinno być OK. Co do techniki wsadzania smoka to jak mały leżał w łóżeczki i płakał to nie za bardzo go chciał, więc go wzięłam na ręce tak jak do karmienia na siedząco i jak zaczął buzią cycka szukać to mu wsadziałam delikatnie smoka. Zaczął ssać jak końcówkę smoka (nie za głęboko) skierowałam ku górze tak żeby mu podniebienie dotykała (bo jak się palec do ssania wkłada to też się podniebienie "gładzi") i wtedy zaczął ciągnąć. Przez jakiś czas jeszcze smoka podtrzymywałam (cały czas skierowany do góry) bo wypadał albo mały go językiem wypychał. A jak zaczął już z tym smokiem podsypiać to go odłożyłam do łóżeczka, troche jeszcze w łóżeczku smoka potrzymałam i zasnął. Teraz się trochę przebudził i poszła kupa, więc go przebierzemy i go nakarmię. Zobaczymy jak będzie dalej z tym smokiem ale póki co dobrze się zapowiada.
                        • mamba30 Kolki, kupki 25.10.10, 12:30
                          Dziewczyny, mój stary mlody miał takie kolki, że szok i kompletnie nic nie pomagalo na baki, kupy i bóle, aż trafiłam na to:

                          www.domzdrowia.pl/29248,woodward-s-gripe-water-plyn-150-ml.html
                          normalnie cud, po kilku godzinach od 1 podania przespal cała noc, a ja nad ranem obudziłam sie w panice, że mi dziecko nie zyje, bo była cisza. Pierwsze 2 m-ce wył niemal 24 na dobę. Może spóbujcie, jak nadejsze czas - mozna podawac od 1 m-ca zycia. Może i Waszym szkrabom pomoże a na pewno nie zaszkodzi.
                        • turnesolka Re: a propos smoczka 26.10.10, 19:45
                          Od wczoraj testujemy na zmianę 2 smoki: Avent i NUK (Kauczukowy) i lepiej wypada NUK. Mały chętniej go ssie i szybciej łapie o co chodzi.
    • turnesolka Re: Pociążowe pogaduszki...pytanko 20.10.10, 15:10
      Dziewczyny, czym się z wyglądu różnią potówki od wysypki alergicznej (np. od skazy białkowej). Jaśkowi coś się na czole pojawiło i zastanawiam się co to jest.
      • ola9876 Re: Pociążowe pogaduszki...pytanko 20.10.10, 15:43
        Mi dzisiaj połozna powiedziała że mój ma tradzik fakt miał krostki na buzi takie czerwonawe, i to niby trądzik. I że ma potówki to czerwone krostki z białą końcówką. Tak twierdzi.
        A co do skazy to mój starszy miął takie chropowate policzki.
        • turnesolka Re: Pociążowe pogaduszki...pytanko 20.10.10, 16:15
          no to chyba to albo potówki albo trądzik, tak czy siak raczej nie wiele da się z tym zrobić. Może solą fizjologiczną przemyję
          • ola9876 Re: Pociążowe pogaduszki...pytanko 20.10.10, 17:52
            mi nie kazała nic z tym robić ponoć samo przejdzie, sola to tylko nos czyścić mówiła.
            • madzialenakata Re: Pociążowe pogaduszki...pytanko 21.10.10, 08:53
              Malwince wczoraj tak czoło wysypało, przemyłam wacikiem umoczonym w przegotowanej wodzie - dzisiaj rano po krostkach nie było juz sladu.
              • elle.net Re: Pociążowe pogaduszki...pytanko 21.10.10, 13:28
                hejka
                Trik z karmieniem na leżąco i u nas działa, w zasadzie ja karmie tylko na leżąco i przy tym odpoczywam a w nocy zasypiamy tak oboje smile dzieki temu noce mam w miare wyspane tzn pobudka o 12, 3 i 6 karmienie ze 30 minut z ptrzewinięceim bo moje dziecko sra i sika na potege az pampki 1 tego nie wytrzymuja i przesikuje więc zakładam juz nr 2 smile sa duzo chlonniejsze smile
                Tylko ja musze malego do wżóka lub łózeczka odkładac bo na kanapie boje sie zeby starszy mu cos niechcacy albo chcacy nie zrobil jak gdzies musze wyjsc itd
                Do smoczka tez musze przyzwyczaic bo inaczej rady nie dam z tym moim głodomorem smile

                Potowki tak jak któras pisala czerwone, tradzik biale kropki a skaza to szrostkie zaczerwienione, sucha skóra
                u nas niestety mimo mojej diety bez jajek, nabialu , skora szorstka i sie zastanawiam czy to wszytsko ma sens sad
                • ola9876 Re: Pociążowe pogaduszki...pytanko 21.10.10, 13:38
                  u nas też już 2 pampersy mąż się pomylił i kupił ale stwierdziłam ze są akurat. W nocy na leżąco też się sprawdza mały je zasypia i ja też i w miarę moge funkcjonować. Też jemy co trzy godziny smile Z tymi starszymi dziećmi to zabawnie bywa mój niedługo zagłaszcze młodszego (który tego nie lubi), chciałby go brac na ręcę a wiadomo jak to robi czterolatek więc oczy wkoło głowy i raczej zabieram starszego ze sobą jak wychodzę z pokoju bo różne szalone pomysły wpadają do głowy jak np dam dzidziusiowi żelka. smile
                  • loca201 Chyba zaczynam mieć obsesję... HELP! 27.10.10, 10:55
                    Dobra, przyznam Wam się jak na spowiedzi, a Wy mnie zbesztajcie, że głupia jestem...

                    Pytanie do tych, które już rodził i wracają (wróciły) do swojej wagi (albo jak to było po poprzedniej ciąży)...

                    Kurde, ja zaczynam naprawdę świrować i dopada mnie frustracja, bo ileż można stać w miejscu z tą zasraną wagą albo zamiast wracać do swojej to znowu tyć? Waga sprzed ciąży: ok. 51 kg, waga pod koniec ciąży: 65 kg, waga 2 tyg po porodzie: ok. 58 kg, waga teraz (4 tyg po porodzie): 57 kg. Co jest istotne: 3 dni temu ważyłam już 56 kg i się tym tak ucieszyłam, że powoli wracam "do siebie", że chodziłam radosna jak skowronek i jak bym nie miała uszu to bym się chyba cieszyła dookoła twarzy, a tu na drugi dzień znowu 57 kg i tak do dziś. Co najważniejsze i bardzo zastanawiające: nie odchudzam się, bo karmię, ale zwyczajnie nie chce mi się jeść i tak naprawdę jem tylko 1 posiłek dziennie (niewielki obiad) + ewentualna lekka przegryzka na kolację. Śniadań nie jadam, nigdy nie jadłam, po prostu źle się czuję jak zjem coś zaraz po obudzeniu się (wyjątkiem była ciąża). I skąd to tycie? Jak bym się jeszcze opychała to byłoby to dla mnie zrozumiałe, ale ja naprawdę bardzo mało jem, jak bym miała zrezygnować z tego obiadu to już by mi tylko picie zostało do życia... Dodam, że nie jem WCALE słodyczy i generalnie pieczywa również. Jak to jest z Wami? A może to się dopiero zaczyna chudnąć po odstawieniu dziecka od piersi, a ja niepotrzebnie teraz panikuję? Mąż twierdzi, że przesadzam i że i tak wrócę do swojej wagi, ale to nie o to chodzi, bo kiedyś wrócę na pewno, chodzi o to, że ja nie mieszczę się w żadne spodnie i to denerwuje mnie najbardziej. Gruba nie jestem, jednak przeszkadza mi te nadprogramowe 6 kg i to bardzo... Najbardziej psychicznie... Mówi się, że właśnie karmienie piersią powoduje szybszy spadek wagi, bo dziecko cyckiem wyciąga. Sorry, ale u mnie to chyba gó**o prawda, ta teoria się nie sprawdza. Po synku wróciłam szybko do wagi, ale nie miałam takich wahań, że jednego dnia ileś tam, a drugiego dnia znowu więcej. Ja wiem, wiem... Nie mam co się martwić i denerwować, bo to dopiero miesiąc minął. Mam jeszcze czas. I doskonale to rozumiem i naprawdę nie chodzi że chcę już, teraz, natychmiast to zrzucić, oczywiście im szybciej tym lepiej, ale chodzi o te skoki wagi, albo to, że stoi w miejscu mimo, że prawie nic już nie jem sad Ruszam się dużo, bo w dzień prawie wcale nie siedzę tylko latam po domu i cały czas sprzątanie, gotowanie, i wiadomo jak to przy dwójce dzieci: jedno się zesra, to drugie chce jeść, to zaraz pierwsze woła pić, a potem drugie sika i tak w kółko. Przyznaję, że gimnastyki żadnej nie uprawiam, bo zwyczajnie nienawidzę tego typu rzeczy i nie lubię się zmuszać do wysiłku fizycznego, który jako gimnastyka zupełnie mnie nie bawi. Jeśli już to wolę pojechać na narty czy latem nad jezioro popływać, ale żebym siedzieć w pokoju i robić przysiady czy brzuszki to nie dla mnie. Może by to trochę przyspieszyło to co chcę osiągnąć, ale nawet jak bym się chciała do tego zmusić to nie mam na to zwyczajnie czasu... Czy ja już zupełnie wariuję?

                    Wiem, ludzie mają większe problemy, a ja o jakichś kilogramach tu ględzę, ale kurcze, dla mnie to stanowi problem, najbardziej przytłacza mnie to psychicznie. Już nie wiem co mam robić czy jak sobie tłumaczyć, że to za wcześnie... Pewnie wszystko byłoby w porządku i bym o tym tyle nie myślała, gdyby nie te skoki wagi sad

                    Jejku, ale ze mnie idiotka...
                    • turnesolka Re: Chyba zaczynam mieć obsesję... HELP! 27.10.10, 11:24
                      loca, ja wagi w domu nie mam więc nie wiem nawet ile ważę (ale to chyba lepiej). Jutro idę na kontrolę do mojej ginki to się u niej w gabinecie zważę. Ale nie potrzebuję wagi ani nawet prób żeby widzieć że się w nic przed ciążowego nie zmieszczę. Chodzę więc nadal w ciuchach ciążowych. Poza tym w większości siedzę w domu, jakoś nie jestem się jeszcze w stanie z małym na tyle zorganizować żeby na spacer sama wyjść. Póki co cieszę się jak uda mi się podstawowe czynności ogarnąć, mycie, jedzenie, pranie ... i z utęsknieniem czekam na godzinę kiedy mąż wróci żeby Jaśka przypilnował a ja mogła zrobić coś dłuższego np. kąpanie z myciem/suszeniem głowy. Podziwiam jak ogarniacie 2kę dzieci... a przy jednym z dużą pomocą męża ledwo zipię.

                      Ale wracając do tematu wagi, mnie najbardziej przeraża brzuch. Co prawda widzę że cały czas się kurczy i w tej chwili wygląda już tak jakbym była po prostu za gruba, jednak to stanu który by mnie satysfakcjonował jest baaaaardzo daleko i bez konkretnych ćwiczeń się nie obędzie. Też mnie to strasznie wkurza, w dodatku ja bym nawet chętnie te ćwiczenia robiła ale po cc to pewnie nie za szybko będę mogła. Tak więc psychicznie nastawiam się na długi powrót do satysfakcjonującej mnie sylwetki. No cóż ... life is brutal...

                      Jeśli chodzi o Twoje dylematy, faktycznie dziwne że jak tak mało jesz to waga szybciej nie spada. Przychodzą mi do głowy 2 pomysły: 1) zatrzymanie wody, zwłaszcza takie wachania z dnia na dzień 1 kg to może być tylko utrata/zatrzymanie wody, 2) zamieniasz tkankę tłuszczową w mięśnie. Przecież długo leżałaś, więc Ci masa mięśniowa bardzo spadła. Teraz zaczęłaś się intensywnie ruszać więc ją odzyskujesz a mięśnie są cięższe od tłuszczu.
                      A tak na marginesie to może jednak trochę więcej jedz żebyś dzidzi a zwłaszcza sobie krzywdy nie zrobiła i koniecznie bierz witaminy i wapno. Wiele dziewczyn jak urodzi to już wszystko odstawia a to błąd bo przy karmieniu nadal jest zwiększone zapotrzebowanie na wiele składników i zarówno mama i dziecko ich bardzo potrzebują, a po ciąży najczęściej już są jakieś niedobory. Zwłaszcza na wapno trzeba uważać bo póki co organizm jako priorytet traktuje produkcję mleka więc wyciąga wapno z kości i zębów, czego póki co się nie czuje. Dopiero po latach sypią się zęby i pojawia osteoporoza.
                      • elle.net Re: Chyba zaczynam mieć obsesję... HELP! 27.10.10, 12:13
                        Hej
                        Loca nie wiem co Ci poradzić bo to dziwne że nie chudniesz tak malo jedząc sad
                        Chciaz w sumie ja też nie jem słodyczy (wyjatek szarlotka bez mleka i jaj ktora mnie gubi)
                        Jem tylko bułki, kurczaka, schab, rybe wsio gotowane, ryż, ziemniaki, marchew, buraki, brokuła i jakieś suchary tudzież ryzowe krązki
                        Do tego biegam z motorkiem w d... za moim dwulatkiem który bunt przechodzi i non stop leże przy cycku przy zbuntowanym noworodku ktory smoka nie chce uncertain
                        Na soacerze byłam juz 3 razy w tym 2 razy godzinnym ale z dwojką musze mieć pomoc np tesciowej bo starszy mi ucieka non stop (dlatego zastanawiam sie nad zakupem chusty do noszenia malego)
                        Waga sie zatrzymała na 3 kg na + i pewnie nie ruszy raczej
                        w poprzedniej ciązy miałam dokładnie taka samą wage 2 tygodnie po porodzie i dalej za nic nie chciala ruszyc sad sad sad
                        Niestety ja musze zrzucic z 10 kg zeby mieć taką wagę jaką cjce bo juz przed ciązą miałam nadwage sad

                        Turnesolka a jakie to wano trzeba? musujące?
                        ja zaczelam brac po porodzie witaminy bo w ciązy wymiotowałam po nich i zelazo bo mi zapisali. Tamtym razem wlasnie w ciąży brałam witaminy a potem odstawiłam i niestety połowa włosow mi wyszła sad
                        • turnesolka Re: Chyba zaczynam mieć obsesję... HELP! 27.10.10, 12:27
                          Wapno najlepiej czyste, bez żadnych dodatków typu vit C/D bo te połączenia wg niektórych lekarzy szkodzą i raczej nie musujące, bo wszystkie musujące leki mają dużo sodu (dzięki niemu musują) a sodu wiadomo i tak się ma w nadmiarze i powoduje zatrzymywanie wody. Mi ginekolog poleciła Calperos. W ciąży brałam 1-2 x dziennie 500 teraz biorę raz 1000 bo mniej zachodu. Polecam kupić większe opakowanie (w puszce) bo zdecydowanie taniej wychodzi. Vitaminy biorę Matruelle, bo w ciąży mi się dobrze spisały i mają dużo kwasów Omega, które teraz sa dziecku bardzo potrzebne na oczy i mózg. Do tego czasem też sobie wieczorem magnez biorę.
                          • loca201 Re: Chyba zaczynam mieć obsesję... HELP! 27.10.10, 12:48
                            turnesolka, jeśli chodzi o dzieci to wiesz, jak miałam pierwszego synka to też mi się zdawało (zwłaszcza jak zostawałam z Nim sama, a mąż szedł do pracy), że dziecko to koniec świata i że ledwo sobie radzę. Przyznaję, że dużo wtedy marudziłam, że nie mam na nic czasu, że dziecko tylko płacze i generalnie wysikać spokojnie się nie mogę, bo Mały jak nie jadł to ulewał, jak nie ulewał to srał, jak nie srał to sikał, a przy przewijaniu pieluchy oczywiście standardowo sikanie "na fontannę" aż wszystko dookoła pozasikiwał włącznie ze mną. Wtedy nawet nie bardzo miałam czas na jedzenie, nie wspominając już o kąpieli czy zrobieniu czegoś dla siebie. I wiesz co jest dziwne? Teraz, przy dwójce radzę sobie chyba lepiej niż wtedy z jednym. Znajduję czas na zajęcie się sobą, na ugotowanie obiadu (wtedy nie gotowałam zupełnie, mieszkaliśmy trochę u męża w domu rodzinnym i Jego siostra gotowała, bo ja zwyczajnie czasu na to nie miałam), na posprzątanie i w sumie robię wszystko co sobie zaplanuję, oprócz wychodzenia na dwór, jeszcze nie byłam sama, bo tego to bym już nie ogarnęła, no chyba, że przed sam blok, bo synek jest bardzo aktywny, więc zaraz by gdzieś dalej uciekał, a przed blokiem to jeszcze byłoby całkiem ok. Jeśli chodzi o Twoje "wykończenie" dzieckiem to podziwiam, bo i tak super sobie radzicie. U mnie może teraz jest lepiej niż wcześniej, bo córcia jest też spokojniejsza niż synek był. Np. wcale nie ulewa, a syn ulewał po każdym jedzeniu i to baaaardzo dużo. Trzeba było co chwilę przebierać. W ogóle wszystko jest dużo spokojniej niż z synkiem. Wiadomo, jestem zmęczona, czasem mocno, bo wykańczają mnie te nocne wstawania, ale wiem, że mogłoby być jeszcze gorzej, więc akurat na dziecko nie narzekam, bo z tego co widzę to naprawdę mam aniołeczka wink Syn za to daje mi popalić, bo wiek aktywnego 2 latka On przechodzi jako ADHD wink Ale tak jak mówię, na dzieci nie mogę narzekać, są dni, że jest gorzej, ale to chyba sporadycznie. Poza tym daję radę. Tylko włącza mi się obsesyjna chęć powrotu do mojej wagi.
                            • loca201 Re: Chyba zaczynam mieć obsesję... HELP! 27.10.10, 12:49
                              Ps. A wapno, masz rację, kupię na pewno. Stomatolog to jedyny lekarz, którego szczerze nienawidzę i chodzę już w ostateczności, także wolę się zabezpieczyć wink Dzięki za podpowiedź!
                              • ola9876 Re: Chyba zaczynam mieć obsesję... HELP! 27.10.10, 13:53
                                Fakt co do radzenia sobie z dziećmi (dwójką) ja nie wiem jak to jest ale przy pierwszym dokładnie jak dziewczyny nie miałam czasu się umyć, a dziecko należało do grzecznych ogólnie. Teraz jak mam dwoje to normalnie w porównaniu z tym jak było przy pierwszym luzik. Na wszystko mam czas, fakt czasem coś robię później niż zwykle ale robię. Jedyne co mi brakuje to snu, bo w dzień przy dwójce nei idzie się wyspać.
                                Ale od poniedziałku mój starszak jest w przedszkolu wraca o 14 normalnie luksus, mam czas dla małęgo zrobienie obiadu.
                                Sądze że to też wynika z tego że nad pierwszym trzesiemy się strasznie, tylko kwęknie my juz na rączki.
                                Teraz powoli wprowadzam spanie w łóżeczku (pierwsze spąło ze mną do 4 lat czyli do teraz smile
                                Drugie już sukces spi do troche w łóżeczku, karmię o 7 odkłądam śpi do 22 potem znowu odkładam i jak się uda to do 1 lub 3 noi potem już do mamusi. Ale nie jest xle już tak trzy noce robimy.
                                Loca może to hormony że ta waga rośnie teraz. W sumie to niewiele czasu minęło tak naprawdę.
                                • turnesolka Re: po wizycie kontrolnej 28.10.10, 10:54
                                  Dziewczyny, właśnie wróciłam z wizyty kontrolnej u mojej ginki. Ogólnie Ok, trochę za bardzo krwawię jeszcze więc sprawdzi to jeszcze dla świętego spokoju na USG. Ale z ciekawszych info to że zdecydowanie warto brać kwasy omega (ja mam je w Vitaminie którą biorę ale są tez osobne preparaty z samymi kwasami) oraz że jak się skończy krwawienie to jest duża skłonność do infekcji pochwy ze względu na zmienione pH więc trzeba sobie co pare dni zakładać globulki zakwaszające, takie z Vit C. Aha i co do sexu to jednak lepiej te 6 tygodni poczekać.
                                  A w temacie wyglądu i wagi (zapomniałam się u zważyć w gabinecie) to niestety dopóki się karmi to się ma takie hormony które rozluźniają mięśnie etc. Więc brzuch się dopiero dobrze ściągnie jak wrócą miesiączki sad
                                  • loca201 Re: po wizycie kontrolnej 28.10.10, 15:52
                                    ola, super, że masz teraz więcej czasu dla siebie oraz na odespanie nocek ze względu na przedszkolaka. Pozazdrościć. Mój 2 latek jest strasznie aktywny. Chodzi spać ok. 23 (próbujemy od kilku dni przestawić Go na 22) i wstaje koło 8. Ja o tej 23 dopiero idę się umyć, ogarniam mieszkanie (z porozrzucanych zabawek czy zmywam naczynia), później przewijam i karmię Małą, a potem idę spać, co wychodzi średnio ok. 00.30. Oczywiście w nocy jeszcze 2 budzenia na karmienie, co zabiera ok. 40 min, także snu też mi brak, bo w dzień zupełnie nie ma mowy nawet 5 min się zdrzemnąć, bo synek by wyrzucił w tym czasie córcię z łóżeczka wink Przyznam szczerze, że dopiero od 3-4 dni odczuwam taki naprawdę duży brak snu. Wczoraj mąż miał w pracy dzień wolny, więc zabrał synka koło 15 na dwór, a ja 2 godzinki jak Ich nie było to się zdrzemnęłam. Dziś nocka była bardzo nieprzespana, bo coś Małą brzuszek bolał i często popłakiwała. Ale ogólnie jakoś nad tym panuję... jeszcze... wink

                                    turnesolka, dobrze, że wspomniałaś o tych hormonach. Trochę mnie to uspokoiło. Mam nadzieję, że naprawdę jak zacznę znowu miesiączkować to wszystko wróci do normy. A wczoraj tak się nad sobą "rozczuliłam" z tą wagą, że postanowiłam upiec ciasto i powiedziałam mężowi, że zjem pół blachy to chociaż będę wiedziała dlaczego tyję wink Ale ogólnie dziś mi nieco lepiej pod względem wyglądu. Chyba jakiś kryzysik wczoraj miałam i pewnie jeszcze nie raz on do mnie wróci...

                                    A dziś może dlatego troszkę mi lepiej, bo w końcu poszłam na dwór na 15 minut. Wzięłam dzieciaczki, bo Mała jeszcze na spacerku nie byłą nigdy, więc postanowiłam, że dziś pójdziemy, póki jeszcze pogoda przed zimą w miarę dobra. No i synek nawet grzecznie się zachowywał i nie robił awantury na powrót do domu (bo zawsze Mu mało dworu i powrót do domu ogłasza wielką histerią). Także może też to wprawiło mnie w dobry nastrój. Poza tym moje "szkolenie" synka do samodzielnego spania chyba przynosi powoli rezultaty, bo dziś już sam powiedział, że chce sam zasnąć na łóżku i nie prosił żeby Go wziąć na kolana. I zajęło nam zasypianie tylko 10 minut! Nigdy nie trwało to tak krótko! Jestem z siebie dumna! wink Z Niego też, nawet bardziej wink

                                    A jak tam Wasze pociechy? Mamusie tych pierworodnych jak sobie radzicie? Jakieś postępy?

                                    Ps. Ola ma rację, to tak jest przy pierwszym dziecku, że się na nim trzęsie i dlatego człowiek taki wymęczony...
                                    • ola9876 Re: po wizycie kontrolnej 28.10.10, 16:12
                                      Loca tak dokładnie doceniam ten luksus, przy dwulatku nie ma szans na spanie w dzień (mój na pewno by mi nie dał w tym wieku zresztą teraz tez nie, ale to przedszkole to zbawienei w tej chwili). U nas spanie po bajce udało się wprowadzić gdzieś koło 3 lat i super się sprawdza, a ile czasu zyskuje człowiek.
                                      Mój będzie sam spał od soboty aż się boję co to będzie bo nadal musi go ktoś uśpić, tzn połozyć się obok pogłaskać a ma już 4 lata.
                                      Mój mały też jakiś niespokojny jest mam nadzieję ze to przejściowe.
                                      W nocy je co 3 godziny ale w dzień potrafi nawet co godzinę, widzę że go przybywa.
                                      Dzisiaj zadzwoniła do mnie pediatra z stwierdziła że skoro to drugie dziecko to ona nie musi przychodzic a jakby się coś działo to mam zadzwonić to wpadnie smile To tak z różnic między pierwszym a kolejnym dzieckiem.
                                      • ola9876 Re: po wizycie kontrolnej 28.10.10, 16:14
                                        A z średnio zabawnych rzeczy poszłam zmierzyć kieckę bo chrzciny sie zbliżają a ja na zimę nic nie mam noi wziełam rozmiar sprzed ciąży noi byłoby fajnie bo w tylek weszło, w pasie tez ale cycki sie nie upchnęły smile Bedzie cięzko już to widzę żeby kupić cos sensownego dla siebie.
    • turnesolka Re: niesamowite... 29.10.10, 12:41
      Na początku myślałam że to przypadek ale już wiele razy się to zdarzyło, że Jaś najlepiej usypia jak ja rozmawiam przez telefon. I co Wy na to???
      • mamba30 Re: niesamowite... 29.10.10, 15:00
        a my na to że już chcemy mieć swojego malucha. Tak mi sie ta ciaża dłuzy, że masakra sad
        • turnesolka Re: niesamowite... 29.10.10, 17:13
          Mamba a jak twoje krzyżyki? Wyprawka gotowa? No nie wiem co by Ci jeszcze pomogło zabić czas. Ja miałam dziś od ok 4 rano akcję "ulewanie" i marudzenie... W nocy mąż jakoś małego spacyfikował co opłacił orzyganiem piżamy, mnie mały orzygał od rana na cały dekolt i koszulę a potem non stop marudził, że tylko się wytarłam jego chusteczkami, nawet nie wykąpałam. Jakoś mi się go w końcu w łóżku udało uśpić i razem z nim na 1-2 zasnęłam. Teraz jeszcze sam trochę śpi ale pewnie nie długo, to szybko coś jem. Na szczęście za 1/2 h wraca mąż to mi się może wykąpać w przerwach między karmieniami uda, żeby się tylko już nie ulewał...
          Jeszcze może na to trochę za wcześnie ale zrób sobie koniecznie zapas jakiś dobrych zamrożonych gotowych dań na takie właśnie dni jak ja dzisiaj zaliczam, chętnie bym sobie coś teraz na szybko gotowego odmroziła. Ale ja tyle leżałam że nie dałam rady nic takiego zrobić. Bo jak wstalam to się zaczęła akcja pępowina i potem już urodziłam.
          • ola9876 Re: niesamowite... 30.10.10, 12:00
            A jak u was z krwawieniem? bo u mnie dziwnie juz sie konczyło a od dwóch dni znowu czerwona krew cos mi sie wydaje ze tak ne powinno być.
            • loca201 Re: niesamowite... 30.10.10, 14:01
              ola, ja krwawiłam taką żywą krwią tylko kilka dni. Potem już taki czerwono-różowy śluz był ok. 3 tyg i z dnia na dzień coraz mniej. Po 3 tyg miałam już całkowity spokój. Tzn. ta wydzielina co naturalnie się wydziela jest baaaardzo jasno różowa, zamiast przezroczysta, ale też z dnia na dzień widzę różnicę. Natomiast krwawienie to już nawet zapomniałam, że miałam. Ale po pierwszym dziecku pamiętam, że krwawiłam ok. 8 tyg. Nawet dzwoniłam do gina czy to normalne.

              A dziś miałam zupełnie nieprzespaną noc. Pierwsza noc kiedy mąż pracował, a ja sama na noc z dziećmi zostałam i stało się to czego obawiałam się najbardziej: córcia jak zawsze ładnie śpi to dziś brzuszek Ją bolał i często popłakiwała i kwękała, więc wzięłam Ją do siebie i pół nocy masowałam Jej brzuszek. W końcu jak się obudziła na jedzenie to przy okazji jeszcze zanim Ją do piersi wzięłam zrobiła dużą kupę, więc przewijanie się szykowało, ale że taka była głodna, że myślałam, że zaraz sobie piąstkę zje to najpierw na taki pierwszy głód wzięłam Ją na 2 minuty do piersi żeby nie płakała przy zmianie pieluchy, ale zaraz zaczęłam Ją przewijać żeby pupa się nie odparzyła, a Ona oczywiście głodna, więc płacz niemiłosierny. I w tym momencie słyszę z drugiego pokoju mojego obudzonego 2 latka z okrzykiem: "tatuś!!!". W tym samym momencie córcia mnie obsikała, a przy tym moją część łóżka, więc zmiana pieluchy się przedłużyła, a przy tym Jej płacz i jak myślałam złość synka. Ale synka zawołałam, lecz nie przychodził. Chyba tatę przez sen wołał, bo jak już się uporałam ze zmianą pieluchy to wzięłam Kingę do piersi i poszłam do synka, który jak się okazało smacznie spał. To wróciłam do sypialni i poczułam, że mam mokrą rękę. No tak,Kinga obsikała też swoje ubranka, a ja zauważyłam dopiero teraz. No to kolejny krzyk rozpaczy odstawienia od piersi, bo trzeba Ją przebrać z mokrych ubranek. Kiedy córcia była już w samym pampersie to znowu usłyszałam:"tatuś!!!", tym razem to nie był fałszywy alarm. Szybki rachunek: co robić? Biec do syna, który zaraz pewnie zacznie płakać i tylko się rozbudzi czy ubierać córcię? No cóż, lepiej dłużej usypiać synka niż zostawić nagie dziecko - ubierając Kingę wołałam synka. Ale zamiast przyjść do mnie do sypialni to poszedł do przedpokoju i stał na środku i wołał tatę. Jak już ubrałam córcię to poszłam po synka. Przyszedł do mnie na ręce i zaczął wołać jeść. Myślałam,że to tylko takie Jego odwrócenie uwagi od spania (czasem tak robi), ale jak poszłam z Nim do sypialni to znowu wołał jeść. No to poszliśmy do kuchni, a tam synek stwierdził, że jednak chce spać i powtarzał w kółko: "luli luli". No to znowu do sypialni. Tylko się położyliśmy, syn jeszcze nie zasnął, a obudziła się Kinia, bo bolał Ją brzuszek... No i tak całą noc. To był chyba mój chrzest bojowy. Do tego synek zawsze wstawał między 8.30-9.15, a dziś, ja zmęczona po tej nocce, a On o 7.30 wstaje i woła pić. No to Mu przyniosłam, potem woła "miś", no to mówię do Niego żeby leżał, że ja Mu tego misia przyniosę, ale On "nie, miś". I poszedł do salonu, siadł na środku kanapy, pokazuje palcem na telewizor i mówi "miś"... Co oznaczało tylko jedno: spania już nie będzie, synek wstał, przypomniał sobie, że wczoraj oglądał na tvn Madagaskar i dziś chciał obejrzeć znowu...I tak to właśnie podpieram się na rzęsach, ale jakoś się trzymam. Dziś znów mąż ma nockę, a ja już trzęsę portkami co to będzie...
              • turnesolka Re: niesamowite... 30.10.10, 21:02
                Loca, no faktycznie nie zazdroszczę Ci, ale może dziś będzie lepiej.
                Ola, na czerwono to już faktycznie nie powinnaś krwawić. U mnie jest tak jak wszędzie piszą, najpierw na czerwono, potem na różowo a teraz już od tygodnia conajmniej na brązowo. Na początku mocno nie krwawiłam (ale po cc jak nie było wcześniej akcji porodowej tak jest), te wielgajne podkłady ginekologiczne zupełnie nie były mi potrzebne. Za to teraz ta faza brązowa mam wrażenie trochę mi się przedłuża. Moja ginka na badaniu stwierdziła, że trochę za dużo tej wydzieliny chociaż mam wrażenie, że jako że byłam na wizycie z samego rana to mi po prostu więcej wypłynęło z nocy. Ale i tak zrobimy jeszcze USG żeby to sprawdzić ale nie musi być pilnie. Jednak wszędzie czytałam, że jak wydzielina się tak zmieni jak ty piszesz to, że to jest niepokojące i należy skonsultować z lekarzem i zdecydowanie wydaje mi się że powinnaś.

                A tak ogólnie to mam już tego krwawienia dość i chciałabym żeby się już skończyło ... chociaż to bo i tak zostanie jeszcze mleczarnia.
    • turnesolka Re: Pociążowe pogaduszki... przybieranie wagi 09.11.10, 10:06
      Dziewczyny, a jak wam maluchy rosną. Ja za bardzo nie mam jak ważyć ale Jasiek już powoli wyrasta z rozmiaru 0-3 a ma niecałe 6 tygodni... W niedzielę byłam u teściów i się zważyliśmy. Ja mam ok 64-65 a z Jaśkiem na rękach 70. Czyli wychodzi mu prawie 5 kg, urodził się 3,3 a spodkową miał 3,03 więc nabrał 2 kg. To chyba dużo?

      Za to to moje 64-65 to jest dramat, oznacza że mam 10kg do zrzucenia sad i słabo to widzę.
      • ola9876 Re: Pociążowe pogaduszki... przybieranie wagi 09.11.10, 10:14
        Mój adaś wyrasta z 56 napewno są już za małe, szukałam ostatnio większych śpiochów, 62 są takie akurat ale za chwilę też będą małe, i jakis cieżki jest ale nie wiem ile waży bo nie mamy wagi.
        Ja wróciłam do wagi sprzed ciąży ale byłabym szczęśliwa jakby mnie jescze ubyło bo trochę się upasłam od pierwszego dziecka i mam jakieś 5 kilo za dużo, może uda się jakos to zrzucić tymbardziej że mały ma skazę a ja nie wiele mogę jeść.
        Apropo może ktoś też ma ten problem i ma jakieś przepisy na ciasta dla skazowców albo spis produktów ktore można bezpiecznie jeść.
        • turnesolka Re: Pociążowe pogaduszki... przybieranie wagi 09.11.10, 11:44
          Czyli chłopaki idą łeb w łeb, tego samego dnia się urodzili i tak samo rosną! Tylko Tobie z kilogramami lepiej poszło sad No nic od dzisiaj zaczynam bardziej kontrolować co jem, nie żeby od razu dieta ale przytnę trochę tłuszcz (masełko) i cukier.
          • elle.net Re: Pociążowe pogaduszki... przybieranie wagi 09.11.10, 16:25
            Mój maly jutro kończy miesiąc i juz tez mi wyrasta z 56 smile ale on sie duzy urodził smile
            Mi zostalo do wagi sprzed ciąży 2 kg ale do wagi którą chcialabym osiągnąc 10 kg tak więc długa droga przedemną smile
            Ola ja non stop piekę szarlotkę sypaną na margarynie bezmlecznej i bez jajek smile
            Jest pyszna i dzieki niej moja waga stoi w miejscu więc Cie ostrzegam przed pieczeniem jej smile
            mojewypieki.blox.pl/2010/09/Szarlotka-sypana.html
            Mój Wojtuś też ma podejrzenie skazy więc też jem niewiele produktów ale nadrabiam ilością więc nie chudne uncertain ale co ja poradzę że taki mam apetyt przy karmieniu uncertain
            • ola9876 Re: Pociążowe pogaduszki... przybieranie wagi 09.11.10, 18:09
              Dzięki wielkie jak nic jutro biorę się za pieczenie, powiem Ci że ja mam gdzieś wagę chce mi się jeść a tu nie ma co. Teraz jestem na etapie wyszukiwania co możńa wyczarować, a na wiosnę się pomartwię jak urośnie wiadomo wiosna więcej ruchu może wałeczki sie zgubi smile
              • elle.net Re: Pociążowe pogaduszki... przybieranie wagi 09.11.10, 20:11
                Robiłam jeszcze kopytka bez jajek ale takie sobie były uncertain
                Robie mielone bez jajek, pulpety rybne, schab gotowany, pieczony, duszony, na parze, kurczak obgotowany i podsmazony albo na parze do tego na zmiane ryż, kasza gryczana, jeczmienna, jaglana, frytki jadlam juz, ziemniaki
                z dodatków: buraczki, marchew, kalafior, brokuł gotowany, surówka z marchewki i jabłka tartego, sałata zwykła, lodowa marchewka z groszkiem smile duzo mozliwości smile
                Z tym że mi sie znudziło gotowanie dla męza oddzielnie więc tez jest na diecie big_grin
                Robiłam tez naleśniki z tego przepisu
                www.edziecko.pl/jedzenie/2,79376,,,,22367748,P_KOBIETA_PRZEPISY.html
                nawet moga byc smile
                Mam jeszcze przepis w jakiejś gazecie na tarte z jabłkami z jednym żółtkiem - jak wypróbuje to wkleje smile
                a na sniadania i kolacje to standard - bylka z wędliną lub dżemem - próbowałam już aroniowy, wiśniowy i jabłka ze słoka i wsio mały dobrze znosi smile
                jako przekąski wafle kukurydziane, ryzowe, ryż z jablkami, flipsy zwykłe i tyle smile
                • turnesolka Re: Pociążowe pogaduszki... jak nie urok to sra... 16.11.10, 17:20
                  Byliśmy dzisiaj na szczepieniach. I w tym temacie wszystko OK, mały dzielnie zniusł kłucia a tą do wypicia pięknie połknął i nic nie ulał - cud!

                  Za to w morfologii ma jednak lekką anemię i będziemy brać Vit B6 i kwas foliowy a za miesiąc kolejna morfologia. Już mam trochę dość tych przypadłości. Najpierw ta cholerna żółtaczka, ropiejące oczko (to ma nadal - masuję i liczę że się kanalik łzowy w końcu sam udrożni bo jak nie to się go mechanicznie udrażnia co dla dziecka miłe nie jest, a ja to chyba bym przy tym dostała zawału), krótkie wędzidełko pod języczkiem (trzeba będzie to wkrótce naciąć, brrrr), a teraz ta anemia. Skąd to paskudztwo, karmię przecież piersią, odżywiam się dobrze, biorę Vitaminy, mały je jak smok i ma już 5300 gr. Zawsze musi coś być... Może jakby ciąża poszła gładko to by się do tego inaczej podchodziło ale po tych wszystkich stresach, wizytach u lekarzy, tonach leków i leżeniu ... awaryjnym porodem cc, to by się chciało w końcu trochę normalności zaznać. Do tego ja też jeszcze niedokońca OK, ciąglę jeszcze trochę pokrwawiam a jutro minie 7 tydzień. Na szczęście na kontrolnym usg wszystko wyszło OK więc się tym za bardzo nie stresuję ale chciałabym już wreszcie pożegnać podpaski i podmywanie się 20 razy dziennie.
                  • ola9876 Re: Pociążowe pogaduszki... jak nie urok to sra.. 17.11.10, 10:11
                    Jak ja Cię rozumiem, u nas szczepienie przesunięte bo mały dopiero co katar skończył więc nie jest bezpiecznie i mamy dopiero pod koniec miesiąca. Mój ważył tydzień temu 5050 a więc mamy klocusie. Tez mam zrobic morfologię oby anemii nie było, ja pewnie mam a przez skazę średnio jem.
                    Ja też podkrwawiam nadal, lekarz też zrobił usg i stwierdził że wszystko oki a ja nadal mam wkadki których mam serdecznei dość. Noi nici z baraszkowania dopóki nie przejdzie wszystko, chociaż ja zupełnie nie mam na to ochoty.
                    • turnesolka Re: Pociążowe pogaduszki... jak nie urok to sra.. 17.11.10, 21:13
                      no tak, taki już nasz los. my oczywiście po szczepieniu zaliczyliśmy wczoraj lekką gorączkę. na szczęście jeden czopek z paracetamolem starczył.
      • madzialenakata Re: Pociążowe pogaduszki... przybieranie wagi 18.11.10, 00:24
        ależ dawno nie pisałam smile ale za to czytałam wink

        u nas w miarę ok, szczepienie poszło gładko, mała przybiera dobrze, niestety okazało się że ma dysplazję bioderek i musi nosić poduszkę frejki. Na początku byłam tym przerażona i szkoda mi było małej jak ją w tę poduchę umieszczałam, ale już się przyzwyczaiłam (i Malwinka z resztą też) i nie wydaje mi się to takie straszne. Są gorsze rzeczy.

        Poki co córa wisi nadal sporo przy cycu, ale zdarza jej się przespać w dzień nawet 2 godziny big_grin Noce też są całkiem całkiem, przesypia po 2-4 h, a karmienia nie są uciążliwe ponieważ ja z nią śpię.

        Na wizycie kontrolnej u gina wyszło wszystko ok. Jest jednak pewien problem, a mianowicie mam TOTALNY SEKSOWSTRĘT uncertain Nie wiem jak dalej będzie, wiem że mężowi brakuje seksu (no wiadomo marudzi mi), ale ja w ogóle nie czuje zainteresowania tymi tematami, nawet jak sie staram, ochota mi nie nadchodzi. Kochaliśmy się chyba z 4 razy od porodu, 2 ostatnie razy juz nawet nie bolały i było przyjemnie. Ech...
        • ola9876 Re: Pociążowe pogaduszki... przybieranie wagi 18.11.10, 09:27
          Jejku myslałam że tylko ja mam taki brak ochoty na sex, a my wogóle nic nie robiliśmu od porodu. Mąż łazikuje za mną a jak normalnei uciekam, jakoś nie mogę się przemóc, co jest zupełny brak ochoty. Zwalam na burzę hormonów i zmęczenie. Po pierwszym dziecku było podobnie ale nie aż tak. A e ciąży dałabym wszystko za małe co nieco sad
        • turnesolka Re: Pociążowe pogaduszki... przybieranie wagi 18.11.10, 10:06
          madzialenakata, z tymi bioderkami to się nie przejmuj, tez to miałam jako niemowle i zakladali mi jakąś ortezę czy coś, żadnej skazy na psychice mi to nie zostawiło wink choć na pewno dla Ciebie to musi być dość upierdliwe do zakładania.
          U mnie z ochotą na sex też nie najlepiej. Raz że zmęczenie/hormony, 2 jeszcze trochę plamię, 3 czuję się dość fatalnie z dość dużym jeszcze brzucholem i blizną po CC. Blizna chyba i tak nie jest zła i na pewno jeszcze się poprawi ale po prostu jeszcze jej nie "zaakceptowałam jako części mojego ciała.
          • madzialenakata Re: Pociążowe pogaduszki... przybieranie wagi 18.11.10, 19:14
            turnesolka, co do upierdliwości zakładania frejki to prawda, a wygląda to ustrojstwo tak: www.kappa-medyczny.pl/go/_info/?id=890 . Mimo swojej całkiem wysokiej ceny 65 zł jest to dosc prymitywny przyrząd, niewygodny, z bardzo kiepskimi zapięciami i prujacymi sie troczkami. Pierwszych pare nocy, zanim Malwinka sie przyzwyczaiła, było naprawde ciezkich, ale teraz jak mowilam, przyzwyczailismy sie. Niemniej trzeba było troche zmienic technike karmienia. Mam nadzieje ze poprawa nastapi w miare szybko, poki mala nie rusza sie i nie probuje przemieszczac - ta poducha krepuje dosc takie sprawy i słyszalam ze dzieci z dysplazja pozniej zaczynaja siadac i chodzic.

            Ja natomiast jestem nadal cyckowym niewolnikiem swojego dziecka. W dzien mam moze z 2 h wolnego - smoczek niestety nie pomaga, Malinka nauczyla sie go wypluwac na odległosc. Skutkuje tylko czasami, m.in. w samochodzie - dobre i to. Spi najchetniej po karmieniu na moich kolanach. Na szczescie na spacerach jest spokojna , jak tylko wyruszamy zasypia. W domu troche ratuje sie chusta, mala zasypia mi w niej przewaznie i moge sie pokrzatac.

            A jak u Was turnesolka? Bo z tego co pamietam z Jaska tez jest cyckomaniak wink
            • turnesolka Re: Pociążowe pogaduszki... przybieranie wagi 18.11.10, 21:34
              Jasiek też cycka kocha najbardziej na świecie. I jak chce jeść czy raczej powisieć na cycku to nie ma mocnych. Czasami go trochę przetrzymam noszeniem na rękach, bujaniem i śpiewaniem la la la (to jest zwłaszcza tragi dramatyczne bo za grosz nie umiem śpiewać) ale za to dobrze się spisuje chuśtawka Fisher Price'a. Na początku Jasiek nie był do końca jej fanem ale ostatnio się przykonuje. Smoczek u nas też nic nie daje. Jak jest w fazie "chce cyca" to go tylko jeszcze bardziej wkurza. Wczoraj wieczorem na trochę go mu dałam to na zmianę ryczał na całe gardło i ssał smoka z takim impetem że myślałam że się rozpadnie.
              • ola9876 Re: Pociążowe pogaduszki... przybieranie wagi 19.11.10, 09:57
                Cycusiowe te nasze dzieci, mój ma tak samo jak chce cyca nei ma mocnych nic i nikt go nie przekona. Smoczek czasem jest w użyciu ale fakt jak jest glodny to albo pluje albo tak go zasysa że sam mu wypada w tym szale. Do tego nie zawsze oznacza to że chce jeśc czasem sbie possa a potem sie bawi wypluwa, liże sobie, dotyka językiem zabawnie to wygląda smile
                Ze spaniem w dzien różniście bywa, czasem trzy godzinki a czasem tylko pół i jedynie na spacerku sobie spokojnie przesypia z dwie trzy.
    • turnesolka Re: kiedy dziecko będzie mieć ... szyję? 09.12.10, 11:40
      Dziewczyny, kiedy niemowlę wreszcie będzie mieć szyję? Mój Jasiek ma ciągle główkę "wciśniętą" mięczy ramionka. Gdzieś czytałam że to się chyba dzieje koło 3 mca... Teraz mam problem żeby kurteczki, kombinezon etc pod szyjką zapiąć, jakbym zapięła na siłę do by się kończył gdzieś pod nosem. Strasznie mnie to frustruje przy ubieraniu małego na spacer. Czy trzeba się jeszcze trochę przemęczyć czy poszukać jakiegoś innego kombinezonu. Z pierwszego "puchacza" już wyrósł a nigdy mi się go nie udało do końca zapiąć i kaptur był do końca za długi. Kolejny kombinezon jeszcze jest sporo za duży i problem przy szyjce ten sam. Najgorsze że góra kombinezonu nachodzi na usta które ma często uślinione a na mrozie to nie jest najlepsze bo potem ten mokry materiał mu leży na buźce.

      Czy to odzyskanie szyjki dzieje się przez "opuszczenie" ramiączek? Teraz Jasiek ma nieproporcjonalnie długi tułów ( i jeszcze pielucha dodaje pare cm) do rączek i nóżek i bodziaki na niego dobre są rozmiar 6-9 mcy a w pajacach 3-6 mcy nogawki nadal ciutkę za długie. Tak sobie myślę że jakby on te ramiączka opuścił to by się znormalizowało
      • ola9876 Re: kiedy dziecko będzie mieć ... szyję? 09.12.10, 13:34
        My mamy wiekszy kombinezon (po bracie) i dopinamy się do końca ale rozmiar niby 74 wg mnie 80, buźka na wierzchu tylko łapki gdzieś w rękawach giną i nóżki.
        Myślę ża każdy maluch jest inny mój np nosi bodziaki 3-6 mcy i pajace też.
        Powiem szczerze że jakoś nie widzę tego z ramionkami wydaje mi się że poprostu dziecko unosi główkę to wtedy ta szyjka się pojawia a jak jest taki placuszek to poprostu jej nie ma tak wyraźnej.
        • fka_kp do loci201 31.01.11, 09:24
          hej babeczko ! może mnie pamiętasz - pisałyśmy w okresie wiosenno-letnim a połączyły nas skracające się szyjki wink ostatnio myślałam o Tobie, a że od pół roku nie ma mnie na CIP-ie to się nieźle natrudziłam, żeby tutaj się zalogować i znaleźć Ciebie. I co ja widzę ? Kingunia urodzona w 34 tc ? Gratuluję Ci z całego serca ! Jeśli gdzieś opisywałaś swój poród, to wklej dla mnie linka plizzz, to sobie przeczytam.
          Ściskam Cię gorąco ! ewa.
          • i_ja_tez Re: do loci201 31.01.11, 12:48
            Ja nie loca, ale wklejam link do wątku, jest o Kingusi smile
            forum.gazeta.pl/forum/w,586,113088195,113088195,Pytanie_do_lezacych_ze_skracajaca_sie_szyjka.html?s=12
            • fka_kp i_ja_też dziękuję ! 31.01.11, 17:40

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka