arras-k Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 24.02.06, 12:54 Skontaktuj sie z założycielka forum "chore dziecko" jej córeczka była na to chora, ona ci na pewno cos doradzi. Maleństwo ma już... Odpowiedz Link Zgłoś
jolex4 Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 24.02.06, 13:12 Chcialabym odpowiedziec Ci i poradzic jak najspokojniej, chociaz musze przyznac, że bardzo sie zdenerwowalam. Jestes mamą, masz dziecko. Ono juz jest, nie powstanie w chwili narodzin. Jest w twoim brzuszku i czuje sie tam bezpiecznie, uspokaja sie czujac bicie twojegop serca. Musisz zastanowic sie na czym tak naprawde Ci zalezy czy na dziecku, czy moze na tym czy bedzie sliczne i zdrowe. "usunąć ciążę" to brzmi jakos lżej niż usunąć swoje dziecko. Pamietaj ze nikt, zaden nawet najlepszy lekarz nie moze dac Ci 100% pewnosci ze nie donosisz ciąży, albo ze stan dziecka po porodzie bedzie powazny. Wiesz, w pierwszym tygodniu ciąży przeszlam bardzo ciężką ospę. Jestewm logopedą, a moj mąż lekarzem i oboje wiedzielismy jakie to moze dac konsekwencje. Obecnie jestem w 34 tygodniu, moje dziecko jest silne i najprawdopodobniej wszystko jest dobrze. Uwierz mi ze nie ma piekniejszego uczucia od tych silnych kopniec Czekamy cierpliwie i dziekujemy za kazdy dzien z naszym maluchem. Badz dzielna i walcz o swojego synka, masz duzo sily- w koncu jestes matką! Poglaszcz malego szkraba i trzymaj sie cieplo, trzymam kciuki. Jola Odpowiedz Link Zgłoś
maga202 Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 24.02.06, 16:05 P...... kotka za pomocą młotka. Mieć postawiona 100%ową diagnoze to co innego niż gdybanie. Lekarz i porównuje ospę do poważnej wady genetycznej?? O co ona ma walczyć o cierpienie swojego dziecka, zastanów się co piszesz. Odpowiedz Link Zgłoś
palma34 Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 23.01.19, 20:39 jolex4 napisała: > Chcialabym odpowiedziec Ci i poradzic jak najspokojniej, chociaz musze > przyznac, że bardzo sie zdenerwowalam. To idź pobiegać zamiast wyżywać się na matce której dramatu nie potrafisz objąć swoim małym rozumkiem. Pewnie uważasz się za szlachetną, ale trzeba być człowiekiem bez serca żeby napisać coś takiego kobiecie której dziecko umrze, jak nie w brzuchu to krótko po porodzie. Bez serca i sumienia. Tacy są właśnie prolajferzy. Kobieta już jest w żałobie po dziecku, a ty jej piszesz, ze: > Obecnie > jestem w 34 tygodniu, moje dziecko jest silne i najprawdopodobniej wszystko > jest dobrze. Uwierz mi ze nie ma piekniejszego uczucia od tych silnych > kopniec Czekamy cierpliwie i dziekujemy za kazdy dzien z naszym maluchem. Bądź dzielna i walcz o swoje dziecko. Może jeszcze się pochwal jaki wózek wybrałaś. Odpowiedz Link Zgłoś
nancy_m Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 24.02.06, 13:14 Każde życie jest darem, przyjmij go. Nie do nas należy decyzja o śmierci drugiego człowieka. Pozwól żyć... Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 24.02.06, 13:23 Dziecko z ZE pożyje krótko i w cierpieniu. Jaki to dar? Dla kogo? Cierpienie nie uszlachetnia nikogo. Po to są badania, żeby świadomie podjąć decyzję co do przyszłości. Odpowiedz Link Zgłoś
amwaw Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 24.02.06, 14:41 >Cierpienie > nie uszlachetnia nikogo. A już na pewno nie malutkiego bezbronnego człowieka. Póki co- jeszcze nie odczuwa bólu, niedługo zacznie.. Odpowiedz Link Zgłoś
elza78 Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 24.02.06, 19:14 triss_merigold6 napisała: > Dziecko z ZE pożyje krótko i w cierpieniu. Jaki to dar? jaki to dar zapytaj o to tych ktorzy mieli dziecko z ZE, jest kilka takich osob na forum strata dziecka... masz odwage?? czy tylko tak rzucasz tekst nie myslac o tym ze kogos moze to zranic, fakt jakim darem jest krotkie zycie malenkiej istotki ktora dla kogos jest najwiekszym skarbem pomimo swojej choroby? kazda chwila i godzina liczy sie jak sto lat, jest jakis przelicznik na to ile czasu trzeba kochac zeby milosc byla prawdziwa, bo dla ciebie takie dziecko to nie dar, wiec nie zasluguje na nic... zastanow sie nim cos napiszesz... zwlaszcza ze nie nalezysz do osob ktore pisza co im slina na jezyk przyniesie... Odpowiedz Link Zgłoś
jpuz Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 24.02.06, 13:24 Ludzie czy wy nie rozumiecie ze czym innym jest przebyta ospa w czasie ciazy a czym innym wady genetyczne, ktore sa od momentu poczecia. I juz pozostana. A ospa moze ale nie musi miec tragicznych konsekwencji. Poza tym te wady sa juz stwierdzone poprzez amniopunkcje na 100 %. No ale przeciez moze sie zdarzyc ze ktos pomylil probke z wodami plodowymi pobranymi do badania - to oczywiscie nie na serio, to tak aby uprzedzic nastepne posty. Droga Ordynko, to straszne doswiadczenie, nie pytaj dlaczego, nie szukaj przyczyn, zdarza sie tak jak inne historie w zyciu. Kazda twoja decyzja bedzie sluszna bo podjeta przez ciebie i twojego partnera. Odpowiedz Link Zgłoś
jolex4 Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 24.02.06, 13:33 do jpuz- My ludzie rozumiemy czym jest maciezynstwo i czym jest dar zycia. Nie mozesz mowic ze kazda decyzja bedzie dobra bo nie wiesz co bedzie w przyszlosci. Ludzie rozumieja ze zycie nie jest tylko po to zeby bylo cukierkowo, ze tak samo ludzkie jest cierpienie. Odpowiedz Link Zgłoś
amwaw Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 24.02.06, 14:50 tyle, że to dar śmierci a nie życia...ta waga jest letalna- maksimum 2 lata...bardzo bolesne 2 lata ..w imie czego? Odpowiedz Link Zgłoś
maretina Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 25.02.06, 18:16 amwaw napisała: > tyle, że to dar śmierci a nie życia...ta waga jest letalna- maksimum 2 > lata...bardzo bolesne 2 lata ..w imie czego? sa starsze zyjace dzieci z tym zespolem. kaj po kilka lat, jakich chlopczyk nawet 12. pytanie jest takie: czy ktos kto ma byc rodzicem takiego dziecka jest w stanie zyc z mysla, ze zycie tego dziecka to bomba zegarowa. bardzo wspolczuje wszystkim, ktorzy musza sie z tym zmagac. Odpowiedz Link Zgłoś
maga202 Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 24.02.06, 16:11 O cierpieniu najwięcej mają do powiedzenia Ci którzy za wiele w życiu nie przeszli. Ciekwe czy nie zmienili by zdania w obliczu podobnej tragedii? Moje dziecko zmarło i wiem co znaczy cierpienie i nie chrzanię farmazonów w stylu że cierpienie uszlachetnia itp. Tu nawet nie chodzi o matkę ale o dziecko. Jak jemu wytłumaczysz że cierpienie to część życia i że to właśnie je Bóg przeznaczył na śmierć i ból??? No jak?? Powiedz jak jesteś taka mądra. Odpowiedz Link Zgłoś
maialina1 Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 24.02.06, 15:08 nancy_m napisała: > Każde życie jest darem, przyjmij go. Nie do nas należy decyzja o śmierci > drugiego człowieka. Pozwól żyć... Nie chce byc zlosliwa, ale twoje "pozwol zyc" rowna sie "kaz cierpiec". Odpowiedz Link Zgłoś
yapi2 nie rób tego, proszę w imieniu dziecka 24.02.06, 14:44 Chciałabym podkreślić ze szalenie ci współczuję, sama jestem niepełnosprawną osobą i wiem jak moi rodzice to przeżywają... ale... jako osoba dużo mająca wspólnego z medycyną, wiem też że twoje dziecko w wieku 18 tyg jest bardzo rozwiniętym płodem, odczuwa dotyk najlżejszy nie mówiąc o odczuwaniu bólu, on nawet słyszy już głosy twoje i swojego taty... ma wszytsko co potrzeba, funkcjonują mu organy te same co tobie choć płucka jeszcze nie potrafiłyby oddychac tlenem i ma za mało tkanki tłuszczowej... to będzie brutalne ale pisze jakby w imieniu dziecka: czy wiesz jak odbywa się aborcja tak zaawansowanej ciązy? takiej ciąży nie da się usunąć w sposób bezbolesny dla dziecka, piszą kobiety że "on będzie cierpiał po urodzeniu" - owszem, będzie cierpiał ale nie bedzie miał świadomosci swej odmienności bardzo długo i będzie szzceśliwy gdy będzie kochany po prostu aborcja w tym stadium ciązy jest albo pocięciem dziecka na kawałki albo wyindukowaniem porodu żeby potem położyc dziecko w inkubatorze aż samo umrze jeśli przeżyje poród - czy TKIEJ ŚMIERCI chcesz dla swojego synka? czy on nie ma prawa umrzęc w twoich kochajacych ramionach, nie ma prawa zaznać przytulenia i całusków nigdy i ma umrzeć w taki sposób? czy myślisz ze rodząc się w 18 tyg ciązy i umierając w inkubatorze przez kilka godzin lub dni bedzie szcześliwy a ty nie bedziesz cierpiała? każde zdrowo urodzone dziecko moze w każdym momecie życia zachorowac nieuleczalnie i czy wtedy ktos myśli o jego zabiciu "żeby nie patrzeć jak cieppi"? taki argument jest - przepraszam ale egoistyczny - gdyż kobieta poddająca sie aborcji w 18 tyg też skazuje dziecko na cierpienie, na straszną smierć tylko ze wtedy nie widzi jej a wiec uważa że mniej cierpi. Ona - a dziecko??? Zlinczowana zostanę na 100% przez was ale jako osoba chora nieuleczalnie, niepełnosprwana nie mogę!!! nie zabierać głosy gdy widze jak ktoś ma takie dylematy, czy chorzy nieuleczalnie nie mają prawa rodzić się i życ???? Odpowiedz Link Zgłoś
amwaw Re: nie rób tego, proszę w imieniu dziecka 24.02.06, 14:57 bzdura jako osoba związana z medycyną powinnaś wiedzieć, że za odczuwanie bólu i nacisku odpowiadają kompletnie inne drogi nerwowe i receptory jako osoba związana z medycyną powinnaś wiedzieć, że płód jeszcze nie odczuwa bólu więc albo masz tyle związku z medycyną co ja z garncarstwem, albo świadomie manipulujesz i tak- zlinczuję NIE JEDŹ PO NAJNIŻSZYCH UCZUCIACH! mowa o ZE-jako osoba związana z medycyną(???) powinnaś wiedzieć, że to nie tyle choroba nieuleczalna to wada letalna- rodzi się dziecko do cierpienia i śmierci-maksymalnie 2 lat! Poświęciłabyś swoje dziecko by w imie idei cierpiało(i zastanów się co napiszesz bo życie bywa złośliwe)? Czy starałabyś się zmniejszyć mu cierpienie? Odpowiedz Link Zgłoś
jpuz Re: nie rób tego, proszę w imieniu dziecka 24.02.06, 15:01 Amwaw daj spokoj, z nimi nie damy rady. Mysle ze Ordynka juz wie co robic, znalazla linki itp. Nie podbijajmy juz tego watku bo sie rozpęta piekło. Niech sie przeniosa na forum aborcja Odpowiedz Link Zgłoś
yapi2 Re: nie rób tego, proszę w imieniu dziecka 24.02.06, 15:15 Tak wiem, będzie tylko agresja, nawet chamska bo tylko tak reagują luidzie na coś co bardzo porusza i boli. Porponuje ci dwie rzeczy: 1. zajrzyj na forum "wcześniaki" - tam są historie dzieci urodzonych nawet w 25 tyg ciązy w Polsce i zapytaj się rodziców dzieci czy ich "łody" jak to nazywasz odczuwają ból czy nie, czy płaczą jak pielegniarka wbija im igłę, czy kurczą się ,czy rozluźniają pod wpływem miłego dotyku dłoni mamy 2. zajrzyj do jakiegkolwiek podręcznika medycyny - znajdziesz tam o rozwoju układu nerwowego w ciązy owszems ą wątpliwości czy np. 10 tyg płód odczuwa ból - tu zdania lekarzy są podzielone ALE NIE JESLI CHODZI O DZIECI Z 20 TYG CIĄŻY ! u płodów już 16tyg stwierdzono juz reakcję hormonalną (adrenalina) na ból - taką jak u ludzi dorosłych Odpowiedz Link Zgłoś
maialina1 Re: nie rób tego, proszę w imieniu dziecka 24.02.06, 15:18 Czy z twojej wypowiedzi na temat domniemanych cierpien 18-tygodniowego dzieckaw brzuchu matki, mamy wnioskowac ze jak sie urodzi to mu ulzy? Jego stan juz teraz SIE TYLKO POGARSZA. Skoro tak ci zal cierpiacego plodu, to dlaczego chcesz aby cierpial jeszczedluzej i jeszcze gorzej? Aaaa, zreszta, szkoda slow. Mozesz sie tylko cieszyc ze ty nie zmarlas w wieku roczku w okrutnych mekach. Odpowiedz Link Zgłoś
amwaw Re: nie rób tego, proszę w imieniu dziecka 24.02.06, 15:26 Reakcja hormonalna na ból ma z bólem nic wspólnego- adrenalina jest jednym z przekaźników( których jest koło 30). Aby ból był odczuwalny musi wpływać na receptory(nocyceptory), których jeszcze w 16 tygodniu NIE MA. Do podręcznika do medycyny zaglądac nie musze bo całkiem sporo mam ich w domu- nie ma najmniejszych dyskusji nt tego czy płód w 10tc odczuwa ból.Co Ty piszesz??? Kurcze, dziecko drogie-co ma wspólnego rozluźnianie dłoni z bólem- matko boska??Nic. Owszem zdania są podzielone nawet jeżeli chodzi o 20tc. M. in. z tego wzglądu w Stanach przy okazji aborcji matki mają być informowane, że płód usuwany po 20tc MOŻE odczuwać ból. Nie jest to do końca pewne, ale ponieważ istnieją pewne przesłanki- uznano, że właściwym jest informowanie matek. Po Twoich wypowiedziach jestem pewna, że nie masz nic wspólnego z medycyną. Odpowiedz Link Zgłoś
maialina1 Re: nie rób tego, proszę w imieniu dziecka 24.02.06, 15:29 Nie ma to jak argument nie do obalenia kontra "gdzies slyszalam, ze". Odpowiedz Link Zgłoś
amwaw Re: nie rób tego, proszę w imieniu dziecka 24.02.06, 15:35 Ja nawet wiem gdzie. Poszulałam yapi2 i znalazłam same wypowiedzi na forach katolickich nie znalazłam ani jednego o niepełnosprawności nie wstyd kłamać?? Odpowiedz Link Zgłoś
maialina1 Re: nie rób tego, proszę w imieniu dziecka 24.02.06, 15:38 I to na forach katolickich Smutne to ze niektorzy z wiary w Boga robia sobie zabawe Ale to nie temat na ten watek. Odpowiedz Link Zgłoś
yapi2 gratuluję uprzedzeń :), cytat z podr. medycyny 24.02.06, 16:02 czyli jako katoloczka nie mam prawa się wypowiadać gdyż ktoś gdzieś powiedział że katolicy sa głupi i bazują na wierze nieracjonalnej oraz mają wstręt do nauki? a jak poszło zapytanie mam wcześniaków czy ich "płody" w inkubatorach odczuwają ból? owszem jestem chora a że nie pisze tego wszedzie, moje prawo, nie afiszuje sie z tym bo po co? Oto fragment z podręcznika medycyny: "Rozwój zmysłu bólu jest mało poznany [czyli zgodnie z prawdą nie można powiedziec że płód bólu nie odczuwa, gdyż NIE WIEMY NICZEGO NA PEWNO]. Noicy receptory, reagujace na boźce chemiczne, termiczne i mechaniczne, odpowiedzialne za tzw. ból tępy pojawiają sie już w 7 tygodniu życia i szybko osiągają liczbę jak u człowieka dorosłego. Ilosc ich połączeń z mózgiem poprzez wstępujace drogi czuciowe wzdłuż rdzenia kręgowego jest KOMPLETNA JUŻ W POŁOWIE ZYCIA PŁODOWEGO, ale wskutek słbej jeszcze mielinizacji bodźce bólowe są wolniej przekazywane, reakcja jest opóźniona, a EFEKT BÓLOWY TRWA DŁUŻEJ. Niektórzy bdacze twierdzą ze wskutek słabej mielinizacji włokien nerwowych, wrażliwośc bólowa, wrażliwosc bólowa jest w okresie płodowym nawet większa niż później gdyż "gołe" włona przewodzą bodziec bólowy w "czystej postaci", a zstępujace drogi przewodnictwa bółowego jeszcze niedojrzałe nie mają zdolności wyhamowywania informacji bólowej, a więc zmienjszania jej siły. Obserwacja zmian w rytmie uderzeń serca oraz achowania dziecka np. w czasie skurczów macicy bądź badań prenatalnych i terapii płodowej np. wewnątrzpłodowej transfuzji krwi, wskazuje na przezywanie niepokoju i bólu - dziecko stara sie unknąć dotykania go (np, nakłucia) i ucisku, wykonujac ruchy obronne, przesuwajac siew tył. (...) Reakcja na ból jest tak wyraźna że nie budzi zadnych wątpliwości koniecznośc dostraczania dziecku śrdków przeciwbólowych w przypadku przeproawadzania na nim jakiejś interwencji medycznej." "Psychologia rozwoju człowieka" t.2 , wydawnictwo nauowe PWN, Warszawa 2000, s. 31 pogrzebcie w internecie skoro tak dobrze wam to idzie, i znajdzcie info czy temu dziekcu operowanemu w 7 mcu ciązy ostatnio w bodajże IMiDz w łonie matki - czy podano mu środki znieczulające? a jesli tak to po co skoro nie czuje bólu??? co do watpilwości że nie jestem chora bo w innym miejscu o tym nie pisałam, naprawdę gratuluję inteliginecji Odpowiedz Link Zgłoś
maialina1 Re: gratuluję uprzedzeń :), cytat z podr. medycyn 24.02.06, 16:22 Twoj podrecznik nie jest do medycyny, tylko do psychologii. Odpowiedz Link Zgłoś
olga50 Re: gratuluję uprzedzeń :), cytat z podr. medycyn 24.02.06, 20:46 maialina1 napisał: > Twoj podrecznik nie jest do medycyny, tylko do psychologii. A co to ma do rzeczy? Odpowiedz Link Zgłoś
amwaw Re: gratuluję uprzedzeń :), cytat z podr. medycyn 24.02.06, 21:25 1.Jeżeli jest się gorliwą katoliczką to się nie kłamie przy każdej nadarzającej się okazji tylko po to, żeby podeprzeć czyms swoje przekonania. To jest pseudokatolicyzm. Prawdziwy katolik tak nie robi.Tacy ludzie jak Ty tylko szkodzą kościołowi(przez małe k, bo przez duże nawet Ty nie jesteś w stanie zaszkodzić). 2.Podręcznik medycyny to podręcznik medycyny-podręcznik psychologii pwn to podręcznik psychologii. Polecam jako osobie związanej z medycyną9 sic!) zapoznanie się z róznicą miedzy tymi rzeczami. polecam też jako osobie zwiazanej z medycyną ksiązki medyczne PZWLu inaczej nadal Twoje zwiazanie z medycyna pozostanie tylko w Twoich checiach. Na przyszlosc jako osobie zwiazanej z medycyna polecam przyswojenie sobie podstawowej informacji-psychologia ma z medycyna m/w tyle wspolnego co logopedia. To tak jakbyś mi na dowód prawa Maxwella pokazała artykuł popularno-naukowy w Świecie Nauki. A ten "podręcznik naukowy" ma tak rażące błędy że to aż boli- nie ma noicy receptorów -są nocyceptory, receptory nocyceptywne- noicy receptorów nie ma.Pomija też istotne fakty- chemoreceptory to receptory reagujące na związki chemiczne, których jak napisałam jest ok 30-ści. Receptorów adrenergicznych do 20tc nie ma.Może adrenalina się wydzielać- co z tego jeżeli nie oddziaływuje na receptory? Gdyby receptory były ta adrenalina powodowałaby przyspieszenie akcji serca wpływając na rec alfa2. Nie przyspiesza. Natomiast to wskazuje również że nie masz nic wspólnego z psychologią. Bo gdybyś choćby z psychologią miała cokolwiek wspólnego nie pisałabyś takich głupot, że jest to "podręcznik medycyny". 3.jestem chora a że nie pisze tego wszedzie, moje prawo, nie afiszuje sie > z > tym bo po co? To ciekawe bo w tym wątku się afiszujesz- znaczy się- kiedy temat akurat podchodzi pod Twoje przekonania nagle okazuje się że chorujesz i to bardzo śmierdzi. To ciekawe na co chorujesz bo ta ciężka nieuleczalna choroba pozwala ci miec dzieci pozwala normalnie funkcjonowac, siedziec, pisac, mowic mysleć... 4. Nikt nie mówił, że po 20tc płód nie czuje, wręcz przeciwnie-sama napisałam o prawie w Stanach, więc komplenie nie rozumiem po co przytaczasz cały fragment. No, chyba, że nie wiesz, że POŁOWA ŻYCIA PŁODOWEGO to 20tc. Jeżeli nie wiedziałaś- niniejszym Cię o tym informuje.7 miesiąc to też powyżej 20tc. Nie wiem albo do Ciebie kompletnie nie dociera to co się pisze, albo jesteś wyjątkowo oporna. Na mój gust jesteś panią pracującą przy kościele w poradni rodzin, albo należącą do np Ruchu Światło-Życie.Manipulujesz prawdą, najdelikatniejszymi uczuciami matki będącej w tragicznej sytuacji tylko po to, żeby osiągnąć cel. Obrzydliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
olga50 Re: amwaw 24.02.06, 21:28 To napisz proszę czy 18 tygodniowy płód odczuwc bedzie ból przy aborcji czy nie? Bądx obiektywna - proszę ) Odpowiedz Link Zgłoś
amwaw Re: amwaw 24.02.06, 22:01 biektywnie?- nie wiem-prawdopodobnie nie, ale nie na pewno. Dlatego nie doradzam. Jest to potwornie ciężka decyzja. Najcięższa z możliwych w życiu. Ja nie wiem czy byłabym w stanie psychicznie patrzeć na śmierć swojego dziecka i czekać na nią, żeby przestało wreszcie cierpieć. Nie wiem czy bym to po prostu przeżyła. Nie wyobrażam sobie większego bólu- wolałabym ja cierpieć. Można natomiast powiedzieć- wg mnie NIE albo wg mnie TAK- uzasadnić- mam takie i takie poglądy. A pisanie takich rzeczy jak yapi2 jest okrucieństwem najwyższego stopnia: „aborcja w tym stadium ciązy jest albo pocięciem dziecka na kawałki albo wyindukowaniem porodu żeby potem położyc dziecko w inkubatorze aż samo umrze jeśli przeżyje poród - czy TKIEJ ŚMIERCI chcesz dla swojego synka?” „czy on nie ma prawa umrzęc w twoich kochajacych ramionach, nie ma prawa zaznać przytulenia i całusków nigdy i ma umrzeć w taki sposób? czy myślisz ze rodząc się w 18 tyg ciązy i umierając w inkubatorze przez kilka godzin lub dni bedzie szcześliwy a ty nie bedziesz cierpiała?” Matko-ona przeżywa i tak istne katusze, a ona jeszcze jedzie po jej miłości macierzyńskiej. To czyste świństwo, brak jakichkolwiek uczuć- i nie ma nic wspólnego z katolicyzmem. To bezczelność, to pycha, to bezduszność... Odpowiedz Link Zgłoś
yapi2 ale z ciebie kipi ..... amwaw 24.02.06, 22:26 1. no strzrał z grubej rury z tym "nie kłamie się przy każdej okazji", strzał w emocjach i tylko po to aby odebrać komuś prawo wypowiedzi moge wiedzieć skąd i na jakiej podstawie twierdzisz ze "kłamie przy kazdej okazji"? a kiedy skłamałam? wiesz inteligentny człowiek mógłby mnei posądzić o kłamstwo gdybym na innym forum napisała "jestem zdrowa i pracuję" ale niczego takiego nigdzie nie napisałam, jedyne co mi mozesz zarzucić ze NIE NAPISAŁAM gdzie indziej ze jestem chora - i ty to nazywasz "kłamaniem przy każdej nadarzajacej się okazji" ?! inteligentny zarzut to nie jest, jedynie z zacietrzewienia, nietoleracnji i emocji 2. ciekawa teaz ze pscyhologia rozwojowa NIE JEST medycyną - mozna prosić jakieś źródło naukowe które to ogłosiło, jakoś przegapiłam.... ciekawa też teza, ze studenci psychologii uczą się inaczej [czytaj: kłamliwie] o rozwoju układu nerwowego ))))) niż np. studenci medycyny klasycznej pouczające - co też ludzie za bzdury wymyslą i napiszą żeby tylko zdysklasyfikowac przeciwnika w dyskusji, moze jeszcze o czary mnie posądzisz? a iwesz logopedia tez ma wiele wspólnego z medycyną - nawet na pioeczatce jest "lekarz logopeda", żeby być logopedą trzeba poznać dobrze budowę jamy ustnej, ucha, gardła, jak powstaje dźwięk, jakie mięśnie pracują przy jakich głoskach... nie słyszałaś o tym? doucz się może troszkę możesz udowodnić że stusdentom psychologii nie potrzebna jest wiedza o powstawaniu, rozwoju i wadach układu nerwowego? dziewczyno nie osmieszaj się 3. nie afiszuję się tutaj z chorobą a napisałam o niej poniewaz odzuwam bolączki osób niepełnosprawnych i wiem takze po sobie ze ból fizyczny czy niewygoda życia spwodowana dysfunkcajmi wcale nie stanowi głównego cierpienia - no chyba ze ktoś umiera na nowotwór ludzie boją się kochać "innych" i wydają na nich wyroki "to nie człowiek" "to zlepek komórek" "nie czuje bólu" "szkoda patrzec jak cierpi" itd. nikt nie ma prawa decydowac o niczym człowieczenstwie, nie-ludźmi nazwałabym tych co usuwają z drogi słabych aby "nie patrzeć jak cieprią" nie pytajac ich nawet o zdanie 4. dziękuję za twoje dociekanie gdzie parcuję: otóż nigdzie nie pracuję bo choruję nieuleczalnie i nie należę do żadnego ruchu ani kółka różańcowego z twojego postu po prostu BLUZGA zacietrzewieniem, smutne to.... 5. gdzie napisałam że 7 mc to połowa ciąży przytoczyłam fragment podręcznika w którym jest mowa o tym że nie ulega wątpliwościom że w połowie życia płodowego (czyli w 20 tyg gdyż ciąże liczy się jako 40 tyg choc domoszone dziecko jest juz w 38 tyg) - płód odczuwa ból na całym ciele ty twierdzisz ze nie jest to pewne tylko ze MOZE odczuwac i podałaś przykład ze Stanów autorka wątku zastanawia się nad aborcją dziecka w 18 tyg - pewnie najwczesniej za tydzień czyli załozyć można że w 19 tyg - i co, ma trwac w błednym przekonaniu ze jej dziecko nie będzie umierać w bólu? sama to zobaczy jak położą go do inkubatora ale nie będą podtrzymywac funcji życiowych ja mogę jeszcze zrozumieć - choć nie zgodzić się - z kobietami które dokonują aborcji do 10 tygodnia, jeszcze jestem w stanie to jakoś zrozumieć ale zabijanie dziecka później jest zadawniem mu fizycznego cierpienia, im starsze tym większego i ukrywanie przed kobietami prawdy o tym co się dzieje w czasei aborcji dużych płodów JEST OKRUCIEŃSTWEM WOBEC TYCH DZIECI tym zakończę tą bezsensowną dyskusję .... myślisz o matce... pomyśl na chwilę o dziecku Odpowiedz Link Zgłoś
maialina1 yapi, wybacz, ale to z ciebie kipi 24.02.06, 22:42 Amwaw po prostu przytacza rozsądne argumenty, a ty jako że nie masz nic logicznego na ich obalenie, to wymyślasz kolejne teorie, również do obalenia. Tylko że wyksztalconym ludziom już się nie chce odpowiadać, bo religijnego zacietrzewienia najmądrzejsze nauki nie pokonają. Odpowiedz Link Zgłoś
yapi2 o matko kochana.........noIcyrecpetory :D 24.02.06, 23:15 maialina1 napisał: > Amwaw po prostu przytacza rozsądne argumenty, a ty jako że nie masz nic > logicznego na ich obalenie, to wymyślasz kolejne teorie, również do obalenia. > Tylko że wyksztalconym ludziom już się nie chce odpowiadać, bo religijnego > zacietrzewienia najmądrzejsze nauki nie pokonają. a któryz zmoich argumentów jest RELIGIJNY???? a moze "wydawnictwo naukowe PWN" to wydawnictwo katolickie??? jakie teorie wymyślam - zacytowałam PODRĘCZNIK MEDYCYNY dla studentów psychologii droga pani, nie umiecie obalic argumentów medycznych, dlatego przypisujecie mi zacietzrewienie religijne podczas gdy same macie klapki na oczach, nie chcecie przyjąc do wiadomości tego co moze niektóre z was by o wyrzuty sumienia przyprawiło i tyle a moze rozsądnym argumentem amwaw jest ze "kłamię przy każdej okazji" ponieważ... na innym forum nie napisałam że jestem chora? to ma być "rozsądny argument" - to kpina! przy okazji: zapomniałam napisac że pani amwaw jest tak zaślepiona ze nawet nie odróznia literówki od manipulacji - w wyrazie NOCYRECEPTORY pisząc szybko napisałam NOICYRECEPTORY - jakby nie była zaślepiona antyrozsądne argumenty to by spojrzała na klawiaturę że "o" lezy obok "i" i że pisząc szybko mozna nie trafić i nacisną obydwie literki jednoczesnie - to jest smiechu warte Odpowiedz Link Zgłoś
aleksandrynka Re: o matko kochana.........noIcyrecpetory :D 25.02.06, 00:43 "Psychologia rozwoju człowieka" nie jest podręcznikiem medycyny. Psychologia nie jest dziedziną medycyny. Psycholog nie jest lekarzem i nie może, na przykład, wypisywać recept, w przeciwieństwie do psychiatry, który lekarzem jest, bo skończył studia medyczne. Psycholog kończy studia psychologiczne, nie prowadzone raczej na akademii medycznej. I dość już tego sporu o to, czy psycholog jest lekarzem, czy nie NIE JEST. Odpowiedz Link Zgłoś
aleksandrynka Re: o matko kochana.........noIcyrecpetory :D 25.02.06, 00:48 Psychologia nie jest dziedziną medycyny. źle się wyraziłam, chodziło mi o specjalizację... Nie ważne... W kontekście postu na prawdę nie ważne... Odpowiedz Link Zgłoś
maialina1 Re: o matko kochana.........noIcyrecpetory :D 25.02.06, 10:16 Juz ci mowilam ze wyksztalconym ludziom juz sie odechcialo dyskusji z toba, wiec nie licz na to ze ktos sie pofatyguje zeby cie dalej oswiecac. Odpowiedz Link Zgłoś
yapi2 do wszystkich "wykształconych ludzi" :) 25.02.06, 11:02 Epietty pełne złości nie są w stanie mnie obrazić,ani insynuacje także nie, gdyż stawka jest za wysoko w tej dyskusji. Drogie intelokutorki moje , nie potraficie dyskutowac w ogóle, żadna z was nie podała mi argumentów naukowych, nie odesłała do żadnego źródła medycznego, do żadnego wyniku badań naukowych . Ograniczyłyscie się do: - przede wszystkim starannego omijania meritum sprawy, czyli rozwoju układu nerwowego człowieka - na rzecz czepiania się słówek ("napisalaś TEŻ jestem niepełnosprawna"), lietrówek ("nie ma żadnych noicyreceptorów, są tylko nocyreceptory"), terminologiii ("psycholog to nie lekarz"), wyrazenia głebokiej pogardy wobec osoby o wyznaniu katolickikm i wielokrotnym odmówieniu jej prawa wypowiedzi ("wode z mózgu ci zrobili" "katoliccy oszołomi"), posądzenia mnie o kłamstwo bo... na innym forum nie napisałam że jestem niepełnosprawna, albo też podważania autorytetów ot tak sobie ("ci amerykańscy naukowcy nie są żadnym autorytetem") itd itd. wszystkie wasze argumenty są AD PERSONAM a nie AD RERUM czyli rzucając się z wściekłością na osobę podważającą wasze przekonania atakujecie ją personalnie, prawie w ogóle nie odnosząc sie merytorycznie do treści jej wypowiedzi - charakterystyczne dla ludzi nie mających argumentów przykładowo: załóżmy ze macie świętą rację i absolutnie psychologia to nie medycyna a psycholog to nie lekarz (pominę już fakt że napisałam że chodzi mi o medycynę w szerokim pojęciu a nie tylko klinicznym) czy wobec tego byłoby to dowodem albo choć wskazywało że OPISANY ROZWÓJ UKŁADU NERWOWEGO U PŁODU W TYM PODRĘCZNIKU JEST NIEZGODNY Z RZECZYWISTOŚCIĄ ?!?! oczywiście ze to nie świadczy o tym i dobrze o tym wiecie, pscyhologowie to są ludzie doskonale znający i MUSIEJĄCY znać dokładnie rozwój układu nerwowego i jego funkcjonowanie w ciągu całego zycia człowieka gdyż psychika i jej procesy są mocno sprzeżone z funkcjonowaniem tego układu Ordynka zadała pytanie zaczynjace się od "czy" - oznacza to że oczekiwała rózncyh wypowiedzi i odpowiedzi, a nie zbiorowej zachęty do dokonania aborcji na swoim dziecku wy jednak wielokrotnie chcieliście mnie czy innej osobie zamknąc buzię i wynocha z forum - bo to co piszę może spowodowac wyrzuty sumienia u kogoś a to zbrodnia, zeby ocalić życie dziecka kosztem wyrzutów sumienia matki dzieci z zespołem Edwardsa zyją - w Polsce!!! - niejednokrotnie nawet 10 lat - z tą "wadą letalną", można o tym przeczytać na stronach www poświęconych tej chorobie umiecie tylko opluwać, podejrzewać, insynuowac i uciekać od meritum sprawy - to są wasze "argumenty" których ja "nie umiem podważyć bo są od oświeconych ludzi" - kpina, kpina i jeszcze raz kpina żegnam Odpowiedz Link Zgłoś
maialina1 Re: do wszystkich "wykształconych ludzi" :) 26.02.06, 11:53 Wplatanie laciny w twoje wypowiedzi nie uczyni ich bardziej madrymi. Odpowiedz Link Zgłoś
majka995 Re: nie rób tego, proszę w imieniu dziecka 24.02.06, 16:44 Dziewczyny wy jej tylko wyrządzacie większą szkodę tymi dyskusjami. Przeszłam przez przerwanie ciąży w 23 tyg. To co teraz czytam to jest to dla mnie cios prosto w serce. Tak jakbym swiadomie skazała córkę na cierpienie i śmierć. A przeciez to nie prawda. ten kto tego nie doświadczył to nie zrozumie. To jest ogromnie ważna decyzja. Bardzo trudna, nikt nie może tu doradzać. Naprawde jak przeczytałam posty niektórych z was to poczułam sie jak kat własnego dziecka. Ja uważam że podjełam słuszną decyzję z korzyścią nie tylko dla mnie czy córki ale i dla synka który wtedy miał 3 latka. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
amwaw Re: nie rób tego, proszę w imieniu dziecka 24.02.06, 22:05 majka995 Współczuje Nie przejmuj się, są ludzie którzy nie mają o czyms pojęcia a podejmowali by decyzję za życie innych- łatwo tak decydować jeżeli to Cię nie spotyka- wtedy te teorie są takie piękne...i takie mundre.. Bo to ich nie dotyka. Przykro mi jeżeli ta dyskusja tylko Ci zaszkodziła. Naprawde, strasznie mi przykro i przepraszam Odpowiedz Link Zgłoś
majka995 Re: nie rób tego, proszę w imieniu dziecka 25.02.06, 15:36 Dsziękuję amwaw za słowa pocieszenia. Powiem ci że ja już się z tym prawie uporałam bo minęło już 3 lata. Ale czytając wypowiedzi niektórych dziewczyn wszystko wróciło i znowu zaczynasz wszystko rozpamiętywac. Jest to okropna decyzja ale czasem nieunikniona. A to dla tych dziewczyn które chyba nie bardzo wiedz ajk się odbywa takie przerwanie ciąży. Otóż nikt nie rwie dziecka na kawałki, dziecko się rodzi normalnie tak jakby było donoszone.Jest o zwykły poród. Moja koleżanka przerywała w 14 tyg. i też był to poród normalny anie tzw.wyskrobywanie czy rwanie dziecka po kawałku. Chyba żeście się za dużo filmów naoglądały. To jest normalny poród, i niech niekt nie opowiada bzdur że jest inaczej bo ja przez to przeszłam i wiem Odpowiedz Link Zgłoś
yapi2 Re: nie rób tego, proszę w imieniu dziecka 25.02.06, 15:47 Ja pisałam że w zaawansowanej ciąży aborcja polega na pocięciu dziecka na kawałki ALBO na porodzie indukowanym czyli wywoływanym sztucznie. Bo to zalezy od kraju i zwyczaju oraz wielkości płodu. Nikt nie tnie na kawałaki dziecka 20 tyg gdyż cięzko by było to zrobić po prostu, za duże dziecko. Natomiast pytanie co się dzieje z dzieckiem urodzonym w porodzie indukowanym w 20 tyg ciązy? urodzi kobieta i co dalej? dziecko o ile nie ma cięzkich wad ogólnych np. wytrzewienie, najczęściej przeżyje poród sam i jest umieszczane w inkubatorze (jesli lekarz ma dobre serce) gdzie powoli umiera, dostaje tlen ale nie jest podtrzymywane przy życiu i leczone. Czy to jest ludzkie postępowac w ten sposób z dzieckiem? zwierzęta się usypia... a ludzi... to dlaczego nie urodzić o czasie i pozwolić mu umrzeć naturalnie???? a gdy widac ze dziecko ledwo żyje, ze umrze w ciągu kilkunastu minut nikt inkubatora nie ściąga, po prostu leży w misce i patrzy sie czy już umarło czy nie to ma być śmierc dziecka "dla jego dobra" , godna, ludzka smierć? Odpowiedz Link Zgłoś
majka995 Re: nie rób tego, proszę w imieniu dziecka 25.02.06, 21:56 Moja córka lezała w ikubatorze na oiomie.Zyła 2 godziny. Akurat w moim przypadku dziecko nic nie czuło bo nie miała mózgu. Ale jak smiesz pisac takie rzeczy dziewczynie która zwraca sie do nas z prosba o rade a nie o wgłaszanie takich przemówień jak tu. Masz takie przekonania to twoja sprawa, mysle ze nigdy nie doswiadczyłas takiej sytuacji.Zamist jej pomóc to Ty, zreszta nie tylko Ty, wypusujesz takie rzeczy nie wiem po co, po to zeby oona jeszcze gorzej sie poczuła, wdajesz sie w szczegóły nie znajac tematu. Proponuje ci jakies forum religijne, idz tam sie wypowiadaj, tam napewno Cie wysłuchaja z przyjemnoscia. A tu zamiast pomóc to tylko szkodzisz tej dziewczynie. Ja mam to juz za soba ale ona jeszcze nie. Mam tylko nadzieje ze ona nie czyta tych bzdur. Ordynko jesli chcesz to wejdz na forum www.dlaczego.org.pl tam dziewczyny Cie wysłuchaja i nie beda oceniac Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mrowka75 do amwaw. 25.02.06, 02:05 "jako osoba związana z medycyną powinnaś wiedzieć, że za odczuwanie bólu i > nacisku odpowiadają kompletnie inne drogi nerwowe i receptory > jako osoba związana z medycyną powinnaś wiedzieć, że płód jeszcze nie odczuwa bólu" Nie po to by się kłócić, ale żeby naprostowac niektóre przekonania nizezgodne z najnwsza wiedzą a propos bólu płodu. W USA wlasnie zostało wprowadzone znieczulenie płodu abortowanego do 12 tc, własnie ze względu na potwierdzenie niedawno badaniami,że taki płód odczuwa już ból, więc tym bardziej płód 18 tygodniowy Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka do mrowka 25.02.06, 08:55 a'propos stanów jeszcze to równiez tam zaczeło sie rooswell, kregi w zbozu i promocja konsumpcji w stylu mac donald.asłynni amerykanscy naukowcy to dla mnie zaden autorytet Odpowiedz Link Zgłoś
mrowka75 Re: do mrowka 25.02.06, 20:20 Kochan, to żaden argument. Każdy naród tworzy mity, kazdy. A znieczulanie płodu przed aborcją nie jest mitem, wynika z tego,że jednak odkryto przesłanki, iż nawet młodszy niż 12 tygodniowy płód odczuwa ból. Nie napisłalam tego autorce postu, kórej bardzo współczuję i nawet nie mam zamiaru cokolwiek doradzać ani potępiac jezeli podejmie decyzję, taką, a nie inną, napisałam to do osób, kótre twierdzą,ze 18 tygodniowy płód nie odczuwa bólu. Odpowiedz Link Zgłoś
balbina47 Re: do mrowka 28.02.06, 20:57 To jest tylko i wyłącznie twoja decyza. ......<<<<<<Nikt tu nikomu nie narzuca żadnej decyzji jedynie każdy wypowiada swoje zdanie. Uważam też, że mówienie o braku emaptii jest tu nie na miejscu. Częst rozmawiam z rodzicami dzieci, które cierpią w ten czy inny sposób. Czasem pałaczą a czasem się cieszą gdy dziecku udaje się osiągnąć choćby minimalnie jakąś poprawę. Jestem w pracy i myślę o swoich podopiecznych...przychodzę do domu i dalej o nich myślę....kładę się spać i ciągle o nich myślę....staram się pomóc...szukam sposobów żeby było lepiej. Wiem, że nie jestem matką chorego dziecka, ale wiem też że cierpię i ciesze się razem z rodzicami dzieci z którymi pracuję. Obserwując zauważyłam, że najbardziej cierpią rodzice...dzici chore i niepełnosprawne nie znają innego życia, niczego nie załują bo nigdy nie żyły inaczej. Są szczęśliwe i chwytają każdy dzień życia. To my dorośli litujemy sie nad sobą i boimy sie cierpienia po stracie dziecka. Dziecko nie myśli o śmierci. Cieszy się tym co ma.Każde istnienie ma dla mnie sens i to o którym tu rozmawiamy też. .... >>>>>>>Ale przychodzisz z pracy, pomimo tego, że myślisz, nie jesteś z nimi 24 godzin na dobę, bez spania, w ciągłej gotowości do niesienia pomocy. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Obecnie ledwie starcza nam na chleb, a wiadomo chore dziecko nie da się słowami pocieszenia nakarmić. Rubra też ma rację, tylko liczą się jak ci ktoś powiedział wczesniej czyny... czyny.... Odpowiedz Link Zgłoś
kaczalidka Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ciąze? 26.02.06, 23:23 Ryczę jak bóbr po przejrzeniu linku który przedstawiła Cerezanita.Naprawdę Wam współczuję i boli mnie to,że ludzie nie potrafią być wrażliwi na czyjeś nieszczęście i robią sobie te bezsensowne wywody"co by było gdyby".Mam na myśli m.in. wzmianki religijne.Po prostu szok!!!!Nie wiem jaką decyzję podjęłabym.Pewnie tą"najgorszą" z możliwych.Trzymam za Was kciuki! Płakać się chce.Przykro mi. Odpowiedz Link Zgłoś
maialina1 Re: nie rób tego, proszę w imieniu dziecka 24.02.06, 15:14 Jako osoby niepelnosprawnej nie bedziemy cie linczowac. I to jest wlasnie LITOSC nad nieplenosprawnymi. Z tego co mi wiadomo nieplnosprawni nie przepadaja za litoscia. Ale to jest najprostsza ludzka reakcja. Nie bede pytac na czym polega twoja nieplenosprawnosc, ale skoro piszesz (ruszasz placami, czy jakims innym organem ktory pozwala ci na te czynnosc), czytasz, myslisz, rozumiesz, - bez umniejszania twojego cierpienia, ale chyba nie mozna cie porownac z dzieckiem ktore totalnie nie rozwinie sie umyslowo (rozwinie tylko uczucia i instynkty, i dobrze bedzie wiedziec ze inni sie przez nie martwia - tak malutki czlowieczek a juz z poczuciem winy) i jego rozwoj fizyczny bedzie polegac na nieustannym cierpieniu. Z calym szacunkiem do niepelnosprawnych osob: sa tacy niepelnosprawni i inni niepelnosprawni, wiec ty - ktora osiagnelas wiek dorosly i rozwinelas sie umyslowo - nie porownuj sie do tego nieszczesnego dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
maga202 Re: nie rób tego, proszę w imieniu dziecka 24.02.06, 16:16 Dziecko zaczyna słyszeć w 24tc, więc nie chrzań głupot, niewiele jeszcze czuje. Z czym jak z czym ale jak takie osoby związane są z medycyna to nie dziwię się że jest tyle błędów lekarskich. Ty swoją niepełnosprawność porównujesz zo zespołu Edwardsa??? Nie bądź śmieszna. Odpowiedz Link Zgłoś
yapi2 Re: nie rób tego, proszę w imieniu dziecka 24.02.06, 17:13 maga202 napisała: > Dziecko zaczyna słyszeć w 24tc, więc nie chrzań głupot, niewiele jeszcze czuje. > Z czym jak z czym ale jak takie osoby związane są z medycyna to nie dziwię się > że jest tyle błędów lekarskich. > Ty swoją niepełnosprawność porównujesz zo zespołu Edwardsa??? Nie bądź śmieszna > . Mogę prosić o wskazanie moich słów w których PORÓWNUJĘ swoją chorobę do zespołu Edwardsa? a czy wiecie te dzieci, z tym zepsołem to wcale nie "roślinki" ale ludzie którzy sie cieszą, przezywjaą emocje, uśmiechaja sie na widok mamy i płaczą gdy coś je boli? co wy w ogóle wiecie c zepsole Edwardsa? moze choć historę Igi lub Ago przeczytacie z forum "chore dziecko strata dziecka"? co do podrecznika - wydawało mi się ktoś tak mądry jak ty, nie będzie się dziwił z w podręczniku psychologii jest opisany rozwój układu nerwowego... a moze pscyhologia nie ma nic wspólnego z tym układem według "nauki" jaką ty znasz? uważam ze mam prawo wypowiadac sie o dziecku, a nie tylko koncentrowac się na matce i jej "nie chce widzieć jak on się męczy" - to nie jest argument za dzieckiem i w jego imieniu! popytjaice ludzi niepłnosprwanych w róznym stopniu czy ich największym bólem jest cierpienie fizyczne czy też cierpienie psychiczne gdy nie są kochani, gdy ludzie odwracają od nich oczy aby "nie patrzeć jak oni cierpią", gdy ogłasza się że aby miec prawo do życia trzeba dysponowac odpowiednimi funkacjami i sprawnośc mieć na odpowiednim poziomie, jak ktoś norm nie spelnia to nie powinien sie narodzić... czy jesteście na 100% pewne że dzieci takie bardzo upośledzone gdyby mogłyby zapytałaby się "mamo po co mnie urodziłaś"? czy jesteście PEWNE że te zabite nie zapytałyby "mamo dlaczego nie pozwoliłas mi żyć"? nie rozumiem po co tyle agresji w was, tyle wrogości, bo ktoś głosi coś co powoduje wyrzuty sumnienia? wiec najlepiej zamknąć mu buzię? oskarżyć, wyrzucić z forum, obdarzyć epitetami że głupi katolik itd. itd. czy autorka wątku napisała "przekonajcie mnie zebym aborcję wykonała" czy tez zadała pytanie co ma zrobić? moze jednak pozwolicie na wymianę poglądów, na argumenty obu stron a nie jedynie słuszne wasze? Odpowiedz Link Zgłoś
maga202 Re: nie rób tego, proszę w imieniu dziecka 25.02.06, 09:06 Napisałaś, że TEŻ jesteś niepełnosprawna, więc porównałaś się z tym dzieckiem. Ja właśnie mam na myśli to dziecko a nie matkę. Nie mamy prawa fundować komuś bezsensownego cierpienia bez nadzieji na wyzdrowienie. Takie dziecko o nic nie zapyta. Nie miałabym żadnych wyrzutów sumienia w podobnym przypadku. Zachowaj dla siebie te kościelne farmazony, to są tylko puste słowa wypowiadane przez ludzi którzy nie powinni wypowiadać się w sprawach rodziny a przynajmniej nie każdy musi ich słuchać. A Ty jak ich dalej posłuchasz to kompletnie Ci wodę z mózgu zrobią. Odpowiedz Link Zgłoś
4lifenicol Re: nie rób tego, proszę w imieniu dziecka 06.01.19, 07:52 Nie będę oceniać twojej wypowiedzi bo każdy z nas ma prawo myśleć i czuć i każdy z nas robi to po swojemu ... z której strony nie patrząc jest to bardzo trudna decyzja i co byś nie zrobił i tak będzie zle ... cierpi dzieck , cierpi mama .. jesli usuniesz tez tak będzie jesli urodzisz tez będziesz cierpieć a mówię to nie od tak sobie ale z przykładu mojej siostry Postanowiła urodzić chore dziecko nie mówię o Edwardsie ale innym zespole chorób podobnym (atrogrypoza ) dziewczynka ma teraz 13 lat i pewnie nie jedna z was powie to super ! Ale super nie jest ! Do dnia dzisiejszego przeszła 23 skaplikowane operacje wstawianie sprężyn w każdy krąg bo to ze dziecko nie rośnie nie oznacza ze organy tez nie rosną wyjmowane zebra gdyż serce się nie mieści bo rośnie za każdym razem intubowanie po takiej operacj dziecko wraca przez 2 miesiące do siebie zanim stanie na nogi które również są po operacj bo to przecież zespół chorób a nie tylko jedna choroba tak jak nazywają ,,Edwarda”atrogrypoza” to zespół chorób .... Dobra mama z wyższym wykształceniem pani inżynier zostawiła własna prace dla dziecka, doszkolila się w zakresie rechabilitacj żeby było taniej bo koszta są ogromnie z tym związane , nie świadomie zaniedbała drugie dziecko które już miała ale było zdrowe i nie potrzebowało jej tak jak to chore przynajmniej tak myślała .... to już trwa 13 lat moja siostra z wycieńczenie miała 2 wylewy z ostatniego ledwo wyszła było długo sparaliżowana ... A operacje chorej córeczki się nie kończą ... pamietam tylko jak płakała kto się zajmie coreczka jak ona nie będzie dała rady ...? Powiedziała mi wtedy ze gdyby mogła cofnąć czas zaoszczędziła by bólu wszystkim i tej chorej córeczce która tak bardzo kocha i nie potrafi bez niej żyć i sobie i swojej rodzinie . Ze nie potrafi patrzeć już na to jak mała jest więziona na sale operacyjna ze serce pęka jej z bólu kiedy dzieci proszą o zabawki od Mikołaja a ona w liście pisze ze chce tylko zeby już nigdy ja nic nie bolało ! Nie wiadomo ile jeszcze będzie żyła ? Na początku dawali jej 3 lata ale dzięki determinacji mojej siostry żyje już 13 a każdy następny rok to kolejne operacje powiększania kręgosłupa bo dziecko nie rośnie a tak jak wspomniałam wyżej organy się powiększają Ta dziewczynka lubiła się bawić lalkami tak jak inne dzieci tylko ze z nich wyrosła ale lalki tez miała inne zawsze prosiła o te lalki szkieletorki i tylko nimi się bawiła inne prosiła wyrzucić ... zapytaliśmy ja dlaczego ? Powiedziała ze tylko te lalki maja całe ciało pocięte i poszyte jak ona i tylko one znają jej cierpienie i tez nic nie mówią bo mama będzie płakać ze ja boli . Postanowiłam to napisać ponieważ sama mam 2 dzieci zdrowych a teraz jestem w ciąży i stwierdzono u mnie Edwardsa i sama nie wiem co mam robić mimo przykładu mojej siostry wszystko jest nie do zniesienia płacze po nocach wierze w cud a może się zdazy już nie wiem w co mam wierzyć ... nie wyobrażam sobie pójść i zabić dziecko ale tez nie wyobrażam sobie żeby moje dziecko tak się męczyło jak dziecko mojej siostry ! Tu nie ma dobrej odpowiedzi ... tu nie ma pomocy od innych każdy przeżywa wszystko po swojemu każdy ma prawo podjąć własna decyzje która w taki lub inny sposób będzie cierpieniem dla matki i dziecka ... Nie pomagam nikomu podejmować decyzji bo sama nie wiem co mam robić .... A ci którzy podjeli decyzje taka czy inna tez nie jest im łatwo wiec nie oceniajcie nikogo zanim nie będziecie w takiej sytuacji proszę ... Oddałabym życie za moje dziecko ale to by było za łatwe bo w życiu tak łatwo nie jest .... Odpowiedz Link Zgłoś
tucik Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 24.02.06, 15:06 ja się wogóle dziwię jak ktokolwiek w takim temacie moze cokolwiek tu prosić/radzić-jak ma czelność? o czym To świadczy??... również bardzo Ci współczuję ale osobiście nie czuję się "powołana" do sugerowania czegokolwiek; uważam, że to jest WYŁĄCZNIE TWOJA DECYZJA więc nie bierz pod uwagę indywidualnych poszczególnych wypowiedzi-każdy rządzi się swoją argumentacją, zbudowana na indywidualnych doświadczeniach, sile psychicznej, sytuacji życiowej, poglądach itp. zrobisz tak jak TY będziesz czuła i na co Ci serce i siły pozwolą! całe życie jeszcze przed Tobą i na pewno spotka Cie jeszcze wiele dobrych ale i złych rzeczy jak nas wszystkich spotyka Odpowiedz Link Zgłoś
luciii Żadna z nas nie ma prawa Ci doradzać w tej kwestii 24.02.06, 15:49 bardzo Ci współczuję, przeogromnie mi żal, ale uważam, że nie mamy najmniejszego prawa wciskać się z naszym myśleniem w tak istotną decyzję, jaką oboje z mężem macie prezd sobą jestem całym sercem z Wami! Odpowiedz Link Zgłoś
gemmavera Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 24.02.06, 21:36 A ja nie rozumiem tych wszystkich dyskusji tutaj - "czuje, nie czuje"... Jezu, dziewczyny, to miał być wątek wsparcia, a nie dysput na temat tego, co przysparza dziecku więcej cierpień: aborcja we wczesnym stadium ciąży czy urodzenie go w okolicach terminu. Ordynka musi podjąć najtrudniejszą decyzję w swoim życiu, a Wy tu prowadzicie dyskusje nie na miejscu - i z pewnością nie ułatwiacie... Naprawdę nie macie poczucia niestosowności tych dywagacji w tym miejscu?? Odpowiedz Link Zgłoś
mikander Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 25.02.06, 13:19 Najbardziej niestosowne dywagacje to chyba prowadzi tu pani maga 202. Wątek jest bardzo osobisty a jej ciągła krytyka cudzych wypowiedzi jest po prostu chamska. Te jej teksty "chrzanić głupoty", "pieprzyć" itp. podobne ordynarne odzywki to nietakt do kwadratu. Nic innego nie potrafi tylko ubliżać innym dziewczynom. Odpowiedz Link Zgłoś
maga202 Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 26.02.06, 10:13 P...ć n ie poeiedziałam ani razu. Zmarło mi dziecki w 20 miesiącu życia (bycia roślinką) i dlatego może zbyt emocjonalnie reaguję na niektóre wypowiedzi (szczególnie te usłyszane z kościelnej ambony) bo takie rzeczy to może mówić ktoś kogo podobna tragedia w życiu nie spotkała. Nie jesteś tu od oceniania ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
goosiaa3 Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 25.02.06, 13:48 Wydaje mi sie ze zdana z nas na tym watku nie chce doradzac czy mowic co ta kobieta ma wybrac, mysle ze to jest kwestia co ja bym zrobila.. Wspolczuje tej kobiecie i chyba nie ma gorszej decyzji do podjecia niz wybrac miedzy smiercia a bardzo meczacym krotkim zyciem dziecka. Ja jesli bylabym postawiona przed takim dylematem mysle ze usunelabym ciaze dla dobra i swojego i rodziny i najwazniejsze dla samego dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
madasia Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 24.02.06, 22:23 Ordynko, w listopadzie w TVP byl film dokumentalny "moje dziecko jest aniolem'. Jedna z 3 autentycznych historii byla historia pary mlodych ludzi, ktorzy wiedzieli, ze ich dziecko bedzie mialo ZE, ale mimo to postanowili zaczekac do naturalnego rozwiazania ciazy. W tej historii bylo duzo milosci, mimo wielkiej tragedii, jaka spotkała. Ale w tym oczekaiwaniu bylo cos magicznego , co swiadczylo o szacunku dla zycia i pogodzeniu sie z losem. Jesli mozesz, pozwol naturze zadecydowac, a nie ingerencjom lekarzy..... Odpowiedz Link Zgłoś
sja75 Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 25.02.06, 14:00 www.zespol-edwardsa.blo.pl/ bardzo Wam współczuję-na pewno dowiadywaliscie sie duzo o tej chorobie samej w sobie smiertelnej.dziecko mojej kolezanki umierało(przyczyna tez była choroba genetyczna-zanik mieśni)i to co wycierpiało a z nim jego rodzice to trudno opisać.decyzja pozostaje dla Ciebie... Odpowiedz Link Zgłoś
ominika Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 24.02.06, 22:43 Powiem tak - kiedy ja byłam pierwszy raz w ciąży nie było zadnych wskazań, aby robic jakiekolwiek badania genetyczne. Zreszta - to było lat temu prawie 9 więc poza amniopunkcja nie było nic. Ale to nie istotne. urodzilo się nasze dziecko. Chore. Niepełnosprawne. Niesamodzielne. Uposledzone. Niewidome. Po wielu latach badań mamy diagnoze - radki zespół genetyczny, którego i tak nie wykryłyby żadne badania prenatalne, bo syndrom nietypowy. Teraz stoje przed decyzją o drugim dziecku. W zasadzie juz ja podjelismy. Tak samo jak podjelismy decyzje o badaniach prenatalnych, bo nie chcę, aby moje dzieci tylko cierpiały. Powiem wprost - droga Ordynko, ja bym to zrobiła... Gdyby zdarzyło to sie teraz mi - zrobiłabym to. Może dlatego, że mam za soba 8 ciężkich lat i niewiedzieć ile jeszcze przede mną... Powiem tak, bo nie chcę ranić niczyich uczuć, bardzo je szanuję - ale na co dzień Pan Bóg gdzieś się chowa. Zostawia nas same z tym cierpieniem, z dzieckiem chorym, nieporadnym, cierpiącym bez zrozumienia, bo dlaczego akurat one? Na co dzień Pan Bóg nas zostawia bez większej nadziei. Bez dobrego człowieka obok, który trochę pomocy da. Na co dzień zostajemy same i mamy szczerze dość własnej dzielności bez wyboru, zapłakanego heroizmu. Zaciskamy zęby, marzymy o normalnym życiu i zaklinamy los, by nigdy więcej... Ordynko, pamietaj - cokolwiek zrobisz, nikomu nie zrobisz krzywdy... D. Odpowiedz Link Zgłoś
martina.15 Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 25.02.06, 17:15 ja mogę pisać za siebie, wyrazić swoją opinię, ale nie namawiam, naprawdę... po pierwsze bardzo współczuję, przede wszystkim dlatego że masz bardzo nikłe nadzieje na to, że Twoje dziecko będzie żyć. Ktoś już podrzucał tą stronę, i mimo że ZE jest chorobą letalną, to są i 10letnie dzieci które z tym żyją- www.zespol-edwardsa.blo.pl/ Niektóre tutaj piszą, że nieetyczne jest pozostawianie dziecka żywym- a jeżeli nie robiłabyś tego badania i Twoj synek urodziłby się i wtedy dopiero dowiedziałabyś się o jego chorobie? Czy wtedy byś go zabiła bo i tak jest chory i umrze? Wiem że to może trochę bezwzględne pytanie, ale musisz się nad tym zastanowić Jeżeli on żyje, rozwija się w Tobie, to w jakimś sensie chce żyć. Nikt nie udowodnił, że nie będzie czuł, że nie potrzebuje swoich rodziców i tak dalej... Osobiście, robiąc badania zastanawiałam się, co by to było. Jestem młoda, ale miałam kontakt z dziećmi z porażeniem, chorymi nieuleczalnie, ich rodzicami; jestem wierząca, co pewnie mnie w tej "dyskusji" dyskwalifikuje, ale to wszystko i miłość do tego żyjącego przecież mojego dziecka nie pozwoliłoby mi usunąć ciąży. Jeżeli jest mi dane takie dziecko, jeżeli ono ma żyć choćby kilka godzin, to jest coś w tym i chciałabym mu zapewnić na ten czas wszystko co tylko umiałabym jako jego matka... Odpowiedz Link Zgłoś
capribb Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 25.02.06, 21:25 Ordynko- strasznie to trudne. Swiat wiruje dookola... Ja za tydzien ide na badanie i boje sie wyniku. Jestem z grupy osob, ktore z racji wieku maja wieksze ryzyko urodzenia dzieci z wadami genetycznymi. Jestem przekonana, ze zycie kazdego czlowieka ma sens. Moze nie zawsze to rozumiemy ale jestem gleboko przekonana, ze tak jest. Bycie Mamą ciezko chorego dziecka jest niewyobrazalnym ciezarem ale nie rozumiem jak mozna takie dziecko zabic. Nie rob tego! Czasu cofnac potem nie mozna. Nie mozna wymazac ze swiadomosci. Jestem osoba wierzaca i wierze, ze Bog to Malenstwo i nas do zycia wiecznego. Jest cos glebiej, dalej niz nasze zycie tu za lat kilka. Moj Tato ma chorobe Parkinsona. Lezy bezwladnie, ma cewnik, trudnosci z polykaniem, wyproznieniem, nie jest w stanie utrzymac w reku gazety do czytania, czesto nie rozumiem nawet kilku wyrazow, ktore chce powiedzec. Ale ma prawo do zycia. Widze, ze ma wole zycia i ja tez chce by on byl. Taki jaki jest. Ja bym urodzila Synka. Inna sprawa jest to czy wiesz jak glebokie wady ma Twoje Malenstwo? Zapewne bywaja rozne stopnie i zakresy uposledzen. Niech Bog ma Was w swojej opiece! Krzyz Wasz jest niezmiernie ciezki ale ma sens w aspeckie zycia wiecznego. Odpowiedz Link Zgłoś
emkz Nie!!! 25.02.06, 21:28 Nie przerywaj, jesli to zrobisz do konca zycia nie bedziesz wiedziala, czy zrobilas slusznie... A moze Twoje dziecko przezyje? Odpowiedz Link Zgłoś
maretina Re: Nie!!! 25.02.06, 22:11 emkz napisała: > Nie przerywaj, jesli to zrobisz do konca zycia nie bedziesz wiedziala, czy > zrobilas slusznie... A moze Twoje dziecko przezyje? sprawdz najpierw co to za choroba.... blagam! Odpowiedz Link Zgłoś
anolia Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 25.02.06, 21:37 Pozwól dziecku zdecydować o sobie...pozwól mu żyć tak długo jak ono tego chce i jak długo Bóg pozwoli. To jego życie i nie może się obronić. Nie powie Ci mamo ja nie chcę umierać, albo mamo ja nie chcę żyć bo jest zbyt małe. Ja uważam że od kiedy maleńkie serduszko zaczyna bić to już nie my decydujemuy o jego śmierci czy życiu...ale ono samo i Bóg. Jestem pedgogiem specjalnym ...widziłąm mnóstwo ludzkiego cierpienia ale bardzo mało w oczach dzieci niepełnosprawnych...bo one są samą miłością i uczą miałości jak nikt inny. Porozmawiaj z rodzicami dzici takich jak twoje...tych które przyszły na świat. Uwierz że warto zapisać w pamięci te chwile...te dobre gdy ma się maleństwo przy sobie. Nie wiesz ile czasu przeznaczył temu małemu człowiekowi Bóg. Nie rezygnuj z daru macierzyństw ...nawet jeśli będzie ono bardzo trudne. Tak byś nie musiała myśleć jakby to było gdyby Twój synek żył. Ja wiem że moja wypowiedź wywoła tu pewno burzę, ale ponad to stawiam na miłość...zawsze tak robiłam i będę robić. Odpowiedz Link Zgłoś
emma45 Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 25.02.06, 22:41 Wiecie co, jak czytam co niektórych posty to mnie przeraża. Tez jestem osobą wierząca, ale uważam, że nie mozna za wszysto obarczać Boga. Dla mnie by było bardzo przykre patrzec jak dziecko cierpi a ja nie mogę mu pomóc. Owszem wiara mówi, ze Bóg zadaje nam krzyże, gdzie z kolei ja sobię tlumaczę to tym, że Bóg nie byłby aż taki niedobry i bezbronnemu dziecku, co jeszcze niczym nie zgrzeszyło zadał aż taki ból. Według mnie jeżeli ja już cierpię to nie dawałabym i nie życzyłabym bliżniemu aby tak cierpiał. Bóg cierpial i co spokojnie zadaje cierpienia patrząc się jak my na dole cierpimy. Dla mnie na nasze cierpienia składają się inne czynniki, zdarzenia losowe. W każdym moim cierpieniu modlę się do Boga o pomoc. Ale nigdy nie mówię, że to on dał mi to cierpienie, bo odsunęłabym się od niego, ponieważ jak wyżej napisałam osoba miłująca stara się ulżyc w cierpieniu a nie jeszcze je zadawać. Także wybór nalezy do do was jako rodziców. Jeżeli będziecie w stanie spokojnie patrzeć się na cierpiące dziecko to moższ decydować się na urodzenie. Jakbyś nie zrobiła to i tak będziesz sobie zadawała pytanie, czy dobrze postąpiłam. Odpowiedz Link Zgłoś
rubra Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 26.02.06, 17:15 Emmo, Nikt tu nie "obarcza" Boga za wszystko.Jednakże Bóg jest dawcą życia, co chyba jaka osoba wierzaca uznajesz.Jest On dawcą każdego życia również tego, ktore jest nieuleczalnie chore.To prawda, ze trudno jest nam ludziom zrozumiec sens cierpienia, szczególnie jesli cierpi małe, niewinne dziecko.Jednakże nie wszystkie plany Boga jestesmy w stanie ogarnąć i zrozumieć swoimi ograniczonymi ludzkimi zmysłami i rozumem, gdyby tak było wówczas stawialibysmy siebie na równi z Nim i mogli decydowac o życiu i smierci-niestety ludzka pycha sięga nawet tu prawo do decydowania... Nie uwazam sie za osobe, ktora wie wszystko i uznanje wszystko za czarno białe, jednakze wiem, jako osoba wierzaca, ze Bóg w swoich planch obejmuje cała istote człoweka i całe jego zycie, ktorego ostatecznym celem nie jest jedynie "tu i teraz"..Życie ludzkie ma szersza perspektywę.Dopiero w takim spojrzeniu na problem ludzkiego cierpienia nabiera ono sensu:Bóg dopuszcza w naszym życiu rózne sytuacje-nawet momenty cierpienia(nie sa to "inne czynniki i zdarzenie losowe"), ale dlatego, że staje sie ono często momentem zwrotnym w ludzkim życiu, ktore nie konczy sie na doczesności. Dlatego tez ja wierząc w Boga wierzę równiez w to, ze On dopuszcajac w moim zyciu cierpienie ma w tym swój cel, ale to juz kwestia zawierzenia co jest sprawa dla człowieka chyba najtrudniejszą - wtedy jedynie mozna przyjąc i zrozumiec sens cierpienia zarówno swojego jak i nawet maleńkiego niewinnego dziecka, którego pojawienie sie na świecie nie jest boską pomyłka ani karą-Ono jest DAREM tak samo WARTOŚCIOWYM jak by było piękne i zdrowe. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
madziula201 Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 26.02.06, 12:07 Nie mnie radzic i oceniac.Cokolwiek zrobisz bedzie dobrze.Moge tylko powiedziec co ja bym zrobila.Ja bym usunela ,poniewaz nie moglabym patrzec na cierpienie mojego dziecka,wiedzac ze nie ma lekarstwa i umrze.Bardzo bardzo wspolczuje.Trzymaj sie dzielnie ordynko Odpowiedz Link Zgłoś
sion2 Kochana Ordynko........... 26.02.06, 20:02 Bardzo ci współczuję.... choć nie mogę powiedzieć "wiem co cierpisz, co czujesz", nieprawda NIE WIEM. Nie wiem nawet czy przeczytasz jesczze mój wpis po całej dyskusji tej... Chciałabym przede wszystkim... dodac ci otuchy. Zachęcic abyś przed podjęciem decyzji naprawdę głeboko rozważyła sprawę, nie sprowadzając jej do "nie będe mogła patrzeć na moje dziecko cierpi" albo "to wola Boża, to krzyż, podejmę i urodzę". To są skrajen postawy w moim przekonaniu. Proszę cię, skontaktuje się z rodzicami, którzy mają lub mieli dziecko z tą chorobą, szczególnie polecam ci historię Julii ktora żyła zaledwie 10 godzin, której matce wszyscy zalecali aborcję ... świadectwo tej kobiety jest cenne "(...)Czekało mnie ciężkie 3,5 m-ca. Juleńce obiecałam, że będzie czuła tylko miłość i radość, a minimum łez i smutku. Wiedzieliśmy, że mamy bardzo mało czasu, aby być razem, aby okazywać naszemu dziecku, jak bardzo Ją kochamy i właśnie z racji czasu, czułam że kochamy Juleńkę tysiąckrotnie bardziej, niż kochaliśmy Ją przed wyrokiem badań … Walczyłam ze swoimi myślami i własną rozpaczą, cieszyliśmy się z każdego kopniaka, czkawki, każdego przejawu Jej aktywności. Ona nawet wiedziała, czego najbardziej się boję … A bałam się, że umrze pod moim sercem, dlatego zawarłam z Nią układ, aby się ruszała i wystarczyło, że pomyślałam "Julciu już dawno się nie ruszałaś", a Ona już kopała. (...)Dziś też znajomi pytają, czy było warto, czy nie lepiej było przerwać ciążę, kiedy dowiedzieliśmy się o chorobie. Odpowiadam, że warto było. Podejmując decyzję, wiedzieliśmy, że to my będziemy musieli później żyć i musieliśmy podjąć taką decyzję, z którą będzie nam łatwiej, której później nie będziemy żałować. I dziś nie żałuję … Juleńka pokazała mi tyle nowych, pięknych uczuć, których nie znałam wcześniej, dała z siebie tyle, ile mogła. Nigdy nie będę żałować tego, że z nami była, że Ją urodziłam. Gdybyśmy przerwali ciążę, nawet bym nie wiedziała, co straciłam, a straciłabym najpiękniejsze i najcudowniejsze chwile mojego życia." www.zespol-edwardsa.blo.pl/ Widzisz ordynko, nie wszystkie dzieci z zespołem Edwardsa są "roślinkami", zresztą dla mnie w ogole nazywac jakiegokolwiek człowieka tak jest niedopuszczalne, bo o tym ze jestesmy ludźmi nie świadczy wcale "odpowiedni zasób funkcji fizycznych i musłowych". NIektore dzieci zyją 10 lat z tą chorobą, zyją i ROZWIJAJĄ SIĘ, gdyż zespoł Edwardsa nie równy zespołowi Edwardsa... twój synek na razie nie ma stwierdzonych powaznych wad organów wewnętrznych, prawda? tak jak jedna z tutaj wypowiadajacyh się (o ile nie przekręciłam nic), ja jestem wolontariuszką, ot taką zwariowaną dziewczyną co własnych dzieci nie ma tylko ciągle szuka obcych żeby pomagać . Kiedyś miałam do czynienia z dziecmi głeboko uposledzoinymi, takimi co to sukeces jak nauczą się siedzieć. I powiem z cała odpowiedzialnością: dziecko aby było szczęśliwe potrzebuje MIŁOŚCI, MIŁOŚCI, MIŁOSCI a potem dopiero wszystkiego innego. Dzieci któe rodzą sie cieżko chpre i upośledzone nie znają zycia "normalnego", to nam się wydaje że "życie bez możliwości chodzenia, uczenia się, rozmowy, rozwoju normlanego" jest nic nie warte. A te dzieci.... one wyzwalająw rodzicach najgłebsze pokłady miłości, cierpliwości, sił i powiedziałabym "człowieczeństwa", takiego przez duże "Cz".... Ordynko może boisz się że nie udźwigniesz, że bedziesz sama.... nie będziesz! wiesz ja organizuje pomoc wielu dzieciom i spotykam się z taką hojnością i dobrocią ludzką że nie wiem gdzie ta "znieczulica" co wszyscy o niej trąbią. Rodzice cięzko chorych dzieci wspierają sie wzajemnie, kontaktują ze sobą, wymieniają doświadczeniem... nie będziesz sama.... Mam nadzieję ze niczym cię nie uraziłam... myslę że twój synek będzie szcześliwy w twoich ramionach, nie odrzucaj daru macierzyństwa - jak to ktoś tu ładnie napisał... jeśli chcesz mozesz napisac na priv. Odpowiedz Link Zgłoś
rubra Re: Kochana Ordynko........... 26.02.06, 20:30 Sion, To piekne swiadectwo, ktore napisałaś trafia w samo sedno-w przyjęciu dziecka najważniejsza jest MIŁOSC, która wzrasta i ubogaca tych, ktorzy ją darowują.Dlatego własnie i może szczególnie Dziecko zawsze jest darem i bogactwem, dla tych, ktorzy je przyjmują. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
sutra Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 26.02.06, 22:51 Nie wiem, co masz zrobić. Wiem, że ja bym usunęła ciążę, gdzyby wynik się potwierdził. Dzieci z tym zespołem żyją najwyżej 2 lata... Odpowiedz Link Zgłoś
agaa5 Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 27.02.06, 09:01 Twoje pytanie ordynko zaskakuje niestety niesamodzielnościa. Bo nikt poza Tobą i mężem nie ma prawa decydować o takiej sprawie jak życie Twojego dziecka a więc i w konsekwencji dalszej sytuacji Twojej rodziny we wszystkich aspektach- egzystencji, szczęscia lub jego braku, czy choćby finansach. To nic innego jak wchodzenie z butami w czyjeś życie. Niestety starą prawdą jest że sposób myślenia zawsze zależy od miejsca siedzenia. Każdy z nas jest w innej sytuacji, ukształtowany przez innym światopogląd (na szczęście) i ma inne doświadczenia a to przekłada się bezpośrednio na każdą naszą decyzję. Tj to co będzie jedynie słuszne dla yupii dla mnie np już nie do przyjęcia, bo różnią nas właśnie środowiska i światopoglądy. Więc powtórze-Twoja decyzja należy tylko do Ciebie. A jeśli yupii czy inne osoby tak bronią życia osób śmiertelnie chorych to niech po prostu zaadoptują te dzeci które już się urodziły śmiertelnie, umysłowo chore (pełno w ośrodkach, szpitalach)bo jak rozumiem mają na tyle silną psychikę i środki!!, które pozwolą zrezygnować z pracy (bo na ogół takie choroby wymagają wielomiesięcznych pobytów w szpitalu), środki które starczą na leki, rehabilitację. Jak chcecie pomóc to uważam jest to jedynie słuszna drogaa nie wymądrzanie.Pozdrawiam Aga Odpowiedz Link Zgłoś
maretina Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 27.02.06, 09:02 sutra napisała: > Nie wiem, co masz zrobić. Wiem, że ja bym usunęła ciążę, gdzyby wynik się > potwierdził. Dzieci z tym zespołem żyją najwyżej 2 lata... nieprawda. moga zyc duzo dluzej. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczalidka Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 27.02.06, 09:18 ale jak? Odpowiedz Link Zgłoś
maretina Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 27.02.06, 09:22 kaczalidka napisała: > ale jak? to inne pytanie. natomiast uwazam, ze nie ma sensu przeklamywac albo "doradzac" jak samemu na dany temat guzik sie wie. to nie jest uczciwe. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczalidka Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 27.02.06, 11:13 Ja nie doradzam,ja pytam. Odpowiedz Link Zgłoś
agaa5 Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 27.02.06, 09:21 Ordynko- chętnie Ci doradzę w każdej innej sprawie jeśli to będzie błachostka ale nie w takiej. Pozdrawiam ciepło i choć wirtualnie przytulam Cię mocno. Trzymaj się Aga Odpowiedz Link Zgłoś
sutra Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 28.02.06, 20:59 maretina napisała: > sutra napisała: > > > Nie wiem, co masz zrobić. Wiem, że ja bym usunęła ciążę, gdzyby wynik się > > > potwierdził. Dzieci z tym zespołem żyją najwyżej 2 lata... > nieprawda. moga zyc duzo dluzej. Takie dane znalazłam na stronie założonej przez rodziców dziecka z ww. zespołem. Odpowiedz Link Zgłoś
dagmara861 Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 27.02.06, 09:27 NIE PRZERYWAJ!!! jest wiele przypadkow ,chorob ktore lekarze oceniaja za koniec swiata ,a w wiekszosci po porodzie okazuje sie,ze dolegliwosci sa male.ALE OSTATNIA DECYZJA NALEZY ZAWSZE DO CIEBIE I PARTNERA A NIE DO LEKARZA!!! TRZYMAJ SIE... POWODZENIA Odpowiedz Link Zgłoś
agaa5 Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 27.02.06, 10:30 dagmara861 napisała: > NIE PRZERYWAJ!!! j Powtórzę za koleżanką - takie podejście jest nieuczciwe i nie do przyjęcia: Przerywaj lub Nie prerywaj... ludzie jak można komuś dyktować w takiej sprawie Ani to Was nie dotyczy bezpośrednio ani to Nie wy poniesiećie konsekwencje a tylko i wyłącznie ordynka i jej rodzina więc tylko oni moga tu coś narzucać. Trochę taktu... Aga Odpowiedz Link Zgłoś
kaczalidka Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 27.02.06, 11:16 agaa5 popieram!Nie nam dawać radę w tej kwestii.Lidka Odpowiedz Link Zgłoś
anolia Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 27.02.06, 13:06 Uważam że to nie w porządku mówić, o do osób broniących tego życia nich sobie adoptują takie dziecko. Jak wyżej pisałąm jestem pedagogiem specjalnym i całe swoje życie poświęcam takim czy innym dziecim z chorobami, upośledzeniem itp. I wystarczyło by mi serca żeby przyjąć takie dziecko do domu nawet gdyby było cudze. Jednak nie chcodzi o to...tu nie mówi się o czyimś dziecku...ja podchodzę do problemu jakby to było moje dziecko....i wiem na pewno, że takiego życia bym broniła do końca. Bo to by było moje dziecko, moja mała miłość...nie potrafiłabym odebrać mu życia. I jeszcze ktoś pisał o tym, że często lekarze stawiają mylną diagnozę...alebo, że wady przez nich wykrywane są mniej rozległe niż to się wydawało. Może się tak zdarzyć. Ja jedank wyrażam swoje osbiste zdanie pod którym nikt inny się nie musi podpisywać. Odpowiedz Link Zgłoś
agaa5 Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 27.02.06, 13:37 anolia napisała: wiem na pewno, że takiego > > życia bym broniła do końca. Bo to by było moje dziecko, moja mała miłość...nie > potrafiłabym odebrać mu życia. No tak ale przyznałaś po pierwsze że nie jesteś aktualnie matką umierającego dziecka a kimś z boku. To istotna różnica. Obserwować z boku a być matką takiego dziecka. Chyba jednak nie jesteś wstanie wyobrazić sobie cierpienia matki . Druga rzecz w tej całej dyskusji zapomniano że prócz faktu dania życia najważniejsza jest też jego jakość!!! Odpowiedz Link Zgłoś
rubra Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 27.02.06, 14:51 Tylko, ze jakośc zycia nie decyduje o jego wartości!! Odpowiedz Link Zgłoś
agaa5 Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 27.02.06, 16:46 Nie zgadzam się z Tobą. Dla mnie jakość życia stanowi o jego wartości. Rodzimy dzieci po to by dać im skrzydła - by mogły w przyszłości cieszyć się swoimi pasjami, podróżami, być samodzielne, zakładać rodziny a nie leżęć przykute latami do szpitalnego łóżeczka. Napewno takiego losu one by nie chciały. Odpowiedz Link Zgłoś
rubra Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 27.02.06, 17:06 Niestety nie moge sie z Toba zgodzić. Idąc takim tokiem myślenia trzebaby stwierdzić, ze nie ma sensu zycie tysiecy dzieci w Afryce, dzieci niepełnosprawnych, dzieci po tragicznych wypadkach, czy chociażby dzieci z ubogich rodzin, którym nikt "nie dał skrzydeł" - jest to zwykła dyskryminacja słabszych.Taka mentalność głosi,że jezeli jesteś "wadliwy" to bardzo mi przykro ale nie masz prawa do życia, bo miałes być piekny, zdrowy, odnosic sukcesy, byc powodem mojej dumy, nie chce sie dla Ciebie poświecac, nie mam siły patrzeć jak cierpisz, wiec wole żeby Cię nie było. Odpowiedz Link Zgłoś
sion2 agaaa 27.02.06, 17:06 ja tez się z toba nie zgadzam, jakość życia a jegoi wartośc to dwie odrębne sprawy, jedna nie determinuje drugiej jesteś pewna że jakbyś popytała tych przykutyhc do łóżek czy wolą umrzec czy żyć to wszyscy odpowiedzą "chcemy umrzeć"? wartośc i istota człowieczenstwa nie wyraża się w tym ile mamy, na co nas stać, jak zyjemy - własnie tym róznimy się od zwierząt każde życie ludzkie jest warte pełne 100%,nie ma mniej wartego życia ludzkiego - przypomnij sobie co się działo podczas II wojny światowej gdy różni ludzie mieli teorie kto powinien zyć a kto nie, życie czyjej rasy jest wartościowsze od innych ras, a jakie kategorie ludzi w ogóle nie zasługują na to zeby zyć... wartosc życia ludzkiego nie mierzy się pełnią zdrowia! a im mniej zdrowia tym życie mniej warte aż dohcodzimy do tego ze osób letalnie chorych zycie w ogóle nie jest nic warte... niektórzy tu napisali ze nie mają prawa wypowiedzi osoby które nie są matkami dzieci chorych "bo nie wiedzą co to ból matki" z całym szacunkiem, niech więc też autorki tego postulatu nie wypowiadają się za chore dzieci, czy one chciałyby żyć czy nie, skoro nigdy nie były w ich sytuacji... Odpowiedz Link Zgłoś
trissie Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 27.02.06, 17:24 > Nie zgadzam się z Tobą. Dla mnie jakość życia stanowi o jego wartości. Nie tylko dla Ciebie Ago. Na to wpadł juz Hitler jakiś czas temu, tak więc w III Rzeszy zabijano niepełnosprawne noworodki. >Rodzimy > dzieci po to by dać im skrzydła - by mogły w przyszłości cieszyć się swoimi > pasjami, podróżami, być samodzielne, Równie ryzykowna teza. Kto ci o tym powiedział? A jeżeli dziecko urodzi sie z porażneniem mózgowym i nie będzie w stanie skorzystać z Twojej ofery? Pozbędziesz się go, bo nie będzie w stanie być samodzielne i podróżować? Ja wiem, że w naszych czasach istnieje przymus bycia szczęśliwym i nakaz unikania cierpienia, ale nie uważasz, że takie tezy brzmią troche nieludzko? Odpowiedz Link Zgłoś
agaa5 Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 28.02.06, 09:08 Po pierwsze nie BĄDZMY hamskie.Ja mając odmienną opinię nie ubliżam nikomu i od Hitlerów go nie wyzwam. Nikt nie odmawia już urodzonym dzieciom ale dzieciom nie płodom -leczenia, rehabilitacji etc. Jednak my mówimy o płodzie a nie o urodzonym dziecku czy dorosłym. Płód to niestety niesamodzielna i nie mająca jeszcze żadnych więzi społecznych istota. I o jego życiu może decydować tylko matka. Kolejna rzecz wiele mówicie o płodzie a co z matką. Czy ona nie ma prawa do szczęsliwego macierzyństwa, do czerpania radości z każdego postępu dziecka, z pierwszych kroków, pierwszych słów, z radości. Co z jej życiem – czyżbyście miały w 4 literach. Ma się krzyżować i koniec?. Jest to postawa agresywna pozbawiająca matkę prawa głosu. Zresztą toczy się na ten temat dyskusja na forum aborcja. Warto poczytać. Jeszcze jedno - Jak myślicie po co większość ciężarnych wykonuje setki badań, przez wiel m-cy pakuje w siebie kwas foliowy, wykonuje b. drogie usg (np u słynnego Roszkowskiego) czy testy potrójne. Odpowiedzcie sobie na te pytania . Na pewno nie po to by rodzić chore dzieci. Najważniejsza rzecz: Dla każdego co innego jest wartością. Na szczęscie mamy prawo do innych opini i światopoglądów.Dla mnie życie w wegetacji nie jest w żadnym razie wartością jest tragedią. Ja takiego nie chciałabym dla siebie a co dopiero dla swojego dziecka. W tym celu też wykonam takie badania jakie będą konieczne z amniopunkcją włącznie. Tak też zresztą zrobiło wiele moich koleżanek uważając że nie mają prawa unieszczęsliwiwać dziecka i siebie. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
rubra Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 28.02.06, 10:22 Nikt nie odmawia już urodzonym dzieciom ale dzieciom nie płodom -leczenia, > rehabilitacji etc. Jednak my mówimy o płodzie a nie o urodzonym dziecku czy > dorosłym. Płód to niestety niesamodzielna i nie mająca jeszcze żadnych więzi > społecznych istota. I o jego życiu może decydować tylko matka. Droga Ago, Pozwól w takim razie, ze zadam Ci pytanie kim, lub moze czym jest "płod", jesli nie człowiekiem, jesli nie dzieckiem?Czym rózni sie w swojej istocie od tego, ktore juz sie urodziło? Czy tylko tym, ze nie jest samodzielne? Noworodek równiez jest całkowicie zalezny od swojej matki i czy ten fakt wystarczy do decydowania o jego zyciu lub smierci? A co do wiezi społecznych, to tutaj tez chyba pomijasz fakty z psychologii prenatalnej, ktore coraz dobitniej wskazuja, ze na psychike dziecko maja wpływ emocje rodziców, ktore kształtuja jego emocjonalnosc.Dlatego tez nie mozna powiedziec, ze dziecko nie narodzone nie posiada uczuć i emocji. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
agaa5 Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 28.02.06, 10:44 A odwrotnie - To Ty chcesz stawiać znak równości między zarodkiem 5mm np. a w pełni ukształtowanym, samodzielnym, kochającym dorosłym człowiekiem. No proszę. To nas właśnie różni dla mnie płód to płód niesamodzielny zależny ode mnie a człoewiekiem staje się po urodzeniu. Jeszcze jedno jako obrończyni każdego życia rozumiem że nie jadasz mięsa zwierzęcego tj chronisz każde życie bo życie to życie. Bo niby dlaczego życie cielaka ma być ważniejsze od ludzkiego. Tak jest w Piśmie Sw.? Jak popadamy w skrajności to do końca. Odpowiedz Link Zgłoś
utka Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 28.02.06, 11:15 Ago - to zdaje sie ty popadasz w jakies skrajnosci ... zdumiewaja mnie Twoje 'glebokie' i 'dojrzale' spostrzezenia i porownania ... i naprawde dziwie sie mocno Rubrze, ze w ogole chce jeszcze z Toba jakiekolwiek dyskusje prowadzic. Rubra - dzieki za list. Ciesze sie, ze jestes ! Odpowiedz Link Zgłoś
agaa5 Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 28.02.06, 11:29 Tak celowo używam skrajnych porównań. Bo wasze argumentacje są dla mnie i wielu innych też skrajne i wybiórcze. Dla przykładu ważne życie płodu- matki nie, ważne życie płodu- ale zwięrzęce też nie. Jak powiedziałam ja Wam daję prawo uważać odmiennie ale nie narzucać matkom co mają robić, bo To nie wy poniesiecie wszelkie konsekwencje, no chyba że...będziecie sponsorować od urodzenia psychologów, leki, rehabilitację etc. Wtedy jeśli bezpośrednio weźmiecie na siebie koszty leczenia, wsparcie etc i tylko wtedy . Odpowiedz Link Zgłoś
utka Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 28.02.06, 11:47 Powtarzasz sie Ago ... Masz jeszcze jakies inne 'ciekawe' argumenty poza porownywaniem zycia ludziego do zwierzecego ??? I skad ta pewnosc ze nikt tu nie pomaga osobom chorym ??? Schowaj sobie swoje obserwacje do kieszeni i wejdz na jakakolwiek strone dziecka niepelnosprawnego - poczytaj, zobacz czy rodzice sa sami, zobacz ile radosci takie dziecko dostarcza, jakie inne wymiary otwiera. Nie twierdze tu ze jest to wymarzone zycie i wiem, ze dla kazdego wiadomosc o chorobie dziecka jest tragedia. Ale to wlasnie jest sprawdzianem naszego czlowieczenstwa, jak do takich spraw podchodzimy. Czy staramy sie sprostac temu, przyjac z jak nawieksza miloscia i zapewnic jak najlepsze warunki, pomoc, rehabilitacje. Najprosciej jest pozbyc sie problemu - usunac czy terminowac ciaze - wszystko oczywiscie w imie 'dobra' dziecka. I tak sie mozna po zyciu slizgac ... Odpowiedz Link Zgłoś
agaa5 Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 28.02.06, 12:13 utka napisała: > Powtarzasz sie Ago ... > Masz jeszcze jakies inne 'ciekawe' argumenty poza porownywaniem zycia ludziego > do zwierzecego ??? Po prostu na głupie argumenty- równie głupie argumenty. Na skrajnośc- tylko skrajnośc. To nie ja przekonuję że wielbłąd jest krową. Mnie po prostu bulwersuje fanatyczne podejście które pozwala ludziom wchodzić w czyjeś życie, narzucać swój światopogląd nie szanując innych. > Schowaj sobie swoje obserwacje do kieszeni i wejdz na jakakolwiek strone > dziecka niepelnosprawnego - poczytaj, zobacz czy rodzice sa sami, zobacz ile > radosci takie dziecko dostarcza, jakie inne wymiary otwiera. Nie twierdze tu ze Pominę Twoją kulturę milczeniem.Dlaczego uważasz że wszystkie matki tak samo odbierają tą sytuację. Jak możesz osądzać to na podstawie internetu? I co uważasz że jak matka nie godzi się na unieszczęsliwienie dziecka, życie ku śmierci to jest mniej wartościowa, mniej ludzka. A może wręcz przeciwnie jest to postawa pełna miłości, odpowiedzialności i dojrzałości niż Ty sądzisz. to A co do sprawdzianu człowieczeństwa to sory nie tobie go oceniać. Nawet w Twoim poście go zabrakło bo wieje nienawiścią i pogardą sic Pozdrawiam mimo wszysytko Aga Odpowiedz Link Zgłoś
utka Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 28.02.06, 12:38 przepraszam najmocniej za 'schowanie obserwacji ...' nie powinnam tak pisac. Nie wiem czemu przypisujesz mi jakis fanatyzm ... ja tak samo wyrazam swoj poglad na sprawe jak ty i inne - wy piszecie - usunac, zabic; ja pisze - darowac zycie. Wy popieracie swoje zdanie jakimis argumentami, ja tez popieram moje zdanie argumentami ..... i gdzie tu fanatyzm ..... i gdzie tu nienawisc i pogarda ..... i ja pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
agaa5 Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 28.02.06, 15:30 No dobrze. Ja też niepotrzebnie się uniosłam.Każdy ma prawo mieć swoje odmienne zdanie- uszanujmy to. To co pojawiło się na forum to niestety nie było wyrażanie swojej opini ale wręcz odgórne narzucanie zrób tak a tak. A to jest niedopuszczalne bo ingerujemy w cudze życie i rzecz nie dotyczy błahostki. Ja w każdym razie nie narzucam komuś zrób tak a tak ze swoim życiem, bo po pierwsze nie mam prawa narzucać swojego światopoglądu, nie znam sytuacji danej rodziny, matki (by ocenić obiektywne co dla nich byłoby dobre a nie co mi się wydaje), i co najważniejsze nie mam monopolu na rację, która jest całkowice względna. Pozdrawiam Aga Odpowiedz Link Zgłoś
agaa5 Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 28.02.06, 11:19 Do rubry. Jeszcze jedna ważna kwestia. Rozumiem że w ślad za usilnym namawianiem do rodzenia chorych dzieci również idzie chęć niesienia pomocy materialnej i każdej innej koniecznej w takich sytuacjach. Rozumiem że nie raz pomogłaś ciężko choremu dziecku oddając pensję na operację, leczenie jak też opłaciłaś matce już od porodu psychologa (średnio 100-120 zł w Warszawie.) jeśli tak jest to moge tylko chylić przed Tobą i innymi czoła bo nie mamy do czynienia z wymądrzaniem się a odpowiedzialnym!!! podejściem. Jak chcesz bronić to z wszelkimi tego konsekwencjami. Zaznaczę tylko że z moich obserwacji w polskich szpitalach połóżniczych matkę zostawia się samej sobie- bez koniecznej pomocy psychologa. Później po wyjściu ze szpitala też czeka ją samotna walka. Nikogo nie obchodzi przeciwniczki też jak sobie rodzina poradzi. Może zamiast na chleb będzie musiała opłacić kosztowne rehabilitacje, dojazdy do szpitala. Czyli zostają same z problemem. Odpowiedz Link Zgłoś
rubra Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 28.02.06, 13:18 Masz racje Utko-nie ma sensu prowadzenie dalszej dyskusji-poprostu ja i aga rozmawiamy w zupełnie róznych językach (skoro, ktoś zrównuje życie cielaka z zyciem dziecka..to sama rozumiesz), dlatego też z pewnościa sie nie przekonamy i nie zrozumiemy,ani z aga ani innymi osobami głoszacymi podobne poglady. Nie oznacza to jednak, ze nie bede nadal głosno pisała i mówiła co myślę. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mysty Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 28.02.06, 17:03 rubra, pytanie autorki, jej wątpliwości, strach i konieczność podjęcia bardzo trudnej decyzji to podstawa, właściwie sedno całego tego topiku. Ty natomiast starasz się nam przedstawić swój światopogąd. Tak więc wytłumacz mi, bardzo proszę, czym jest dla Ciebie życie cielaka 'skoro, ktoś zrównuje życie cielaka z zyciem dziecka..to sama rozumiesz'. Bronisz życia w ogóle czy bronisz życia tylko i wyłącznie człowieka ?! Kilkumiesięczny płód, skazany po urodzeniu na ogromne cierpienie z racji wad genetycznych jest wartością samą w sobie natomiast młodemu cielakowi odbierasz prawa do bólu?! Nie bardzo rozumiem, coś zabardzo pachnie mi tu demagogią Odpowiedz Link Zgłoś
rubra Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 28.02.06, 21:29 mysty, jeśli nie rozumiesz różnicy między zyciem człowieka a zyciem zwierzecia, to wybacz, ale ja nie podejmuje Ci sie jej wyjasniać. Nie sądze zebyśmy sie zrozumiały, skoro nasze patrzenie na świat jest tak diametralnie różne, pewnie co najwyżej zostałabym posądzona o demagogogię.. Odpowiedz Link Zgłoś
mysty Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 28.02.06, 21:58 rubra, moja wypowiedź nie dotyczyła życia tylko cierpienia. Jasne - nie wolno zabijać !!!! bronić życia poczętego !!! ... ale brzuch muszę mieć pełny !!! Tutaj Twoje sumienie spokojnie idzie sobie spać. O demagogogię nikt Cię już nie posądzi, raczej o brak myślenia Odpowiedz Link Zgłoś
dworska1 Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 01.03.06, 06:11 Obserwuje ta dyskusje i w koncu zdecydowalam sie napisac. Ja na pewno wybralabym mniejsze zlo- usunelabym taka ciaze, mimo ze jestem wierzaca i praktykujaca. W przeciwienstwie do wielu przedmowczyn nie teoretyzuje, a byc moze sama stane wkrotce przed tak bolesnym wyborem- jestem w 12 tyg., mam 33 lata, a w rodzinie byly przypadki chorob genetycznych. Owszem, zycie ludzkie jest najwyzsza wartoscia, ale czy czlowieczenstwo = czlekoksztaltnosc? W mojej rodzinie urodzilo sie gleboko uposledzone dziecko i- choc zabrzmi to obrazoburczo- wiecej cech stricte ludzkich wykazuje moj pies, bo mozna zlapac z nim kontakt, rozumie najprostsze slowa, a biedny chlopczyk nie zdaje sobie sprawy z wlasnego istnienia, wykazuje czysto wegetatywne instynkty. Czy zycie takiej istoty jest wiecej warte od zycia zwierzecia? Akurat daje sobie prawo do obrony zycia, bo od lat jestem wegetarianka, nie nosze nawet obuwia ze skory. Matka tego nieszczesnego chlopca rzucila kariere, bo musi byc z nim 24 h/dobe, poswieca mu zycie, rodzina klepie biede (zyja z 1 pensji a rehabilitacja i leki kosztuja), a maja jeszcze zdrowe dziecko, ktora sila rzeczy jest zaniedbywane. Dzis oboje z mezem przyznaja, ze decyzja o urodzeniu chlopca nie byla najszczesliwsza. Mowicie, ze Bog tak chcial? Sorry, ale wg. waszego rozumowania sam Bog nie chce, zeby takie dzieci zyly, bo rodza sie przeciez z zespolem wad letalnych, w dawnych czasach po prostu umieraly, teraz sa sztucznie utrzymywane przy zyciu dzieki wielu bolesnym zabiegom i kosztownym terapiom, czyli ingerencjom czlowieka. I w imie czego? Przedluzenia wegetacji- czyli cierpien- o miesiac, dwa, nawet rok? Jasne, bede podziwiac heroicznych rodzicow, ktorzy decyduja sie na takie dziecko. Tylko czy robia to rzeczywiscie w imie milosci do dziecka czy swoiscie pojetego egoizmu? Odpowiedz Link Zgłoś
utka Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 01.03.06, 08:46 a ja mam pytanie - czy usuwajac chore dziecko robisz to z milosci do dziecka czy z egoizmu, ze strachu przed odpowiedzialnoscia, przed uwiazaniem do konca zycia, z wygodnictwa, lenistwa ... itp itd. piszesz ze jestes wierzaca i praktykujaca - znasz antropologie filozoficzna?, wiesz co to dusza ludzka?, jesli jestes wierzaca powinnas znac podstawowe prawdy wiary i zalozenia religii katolickiej, znac roznice miedzy chlowiekiem a zwierzeciem ... ja nie neguje ze zwierzeta cierpia, odczuwaja bol no ale zwierzeta chyba nie maja swiadomosci, nie potrafia racjonalizowac pewnych rzeczy ... Poza tym zwierzeta w rzezniach sa usmiercane raczej humanitarnie. Wiesz ja tez jestem wierzaca i praktykujaca i nie jestem wegetarianka Nie chce mis ei tu rozwodzic nad swoimi teoriami, bo co mozna anpisac komus, ktor zycie ludzkie, nawet czlowieka chorego przyrownuje do zycia swojego psa, czy to drugie stawia wyzej ... Odpowiedz Link Zgłoś
mysty Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 01.03.06, 09:03 miałam już nic nie pisać na tym forum, wyraziłam wspólczucie Ordynce, ale ludzie scyzoryk w kieszenie mi się otwiera jak słyszę taki bełkot !!! Utka, zazwyczaj jestem miłą osoba, ale dla Ciebie utka zrobię wyjątek: Zjeżdżaj kobieto z tego z forum, uszanuj jego powagę ! Nikt z nas nie urodził się do męczeństwa, to jedno. Szanując życie jednego człowieka nie wolno zapominać o poszanowaniu swojego życia, tego religia Cię już nie nauczyła ?! 'ja nie neguje ze zwierzeta cierpia, odczuwaja bol no ale > zwierzeta chyba nie maja swiadomosci, nie potrafia racjonalizowac pewnych > rzeczy' a ciężko chore upośledzone dziecko ma tą świadomość ?! Zwierzęta chyba nie mają świadomości ... nazwać Ciebie zwierzęciem to obelga dla zwierzęcia. 'Chybaj' sobie dalej i czytaj mądre i jedynie właściwe książki i pozostaw w ciszy to forum Odpowiedz Link Zgłoś
rubra Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 28.02.06, 13:30 Rozumiem że nie raz > pomogłaś ciężko choremu dziecku oddając pensję na operację, leczenie jak też > opłaciłaś matce już od porodu psychologa (średnio 100-120 zł w Warszawie.) Wybacz, ale nie bede sie nikomu tłumaczyła na co i jak przeznaczam swoje pieniadze. Mogę Cie jednak zapewnic, ze równiez w tej kwestii nie jestem gołosłowna. Odpowiedz Link Zgłoś
maga202 Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 01.03.06, 09:22 Rubro, jak Tobie łatwo jest o tym wszystkim mówić!! Zazdroszczę Ci. Moje dziecko (zanik mózgu z powodu niedotlenienia okołoporodowego) zmarło w wieku 20 miesięcy, wiedziałam że umrze (nie widziało, nie słyszło, nie miało odruchu ssania i połykania, prawie się nie ruszało - roślinka). Bałam się dnia jego śmierci, te 20 miesięcy były dla mnie tragiczne, ile ja łez nad nim wylałam, patrzenie na jego cierpienie było okropne, jak zmarł było jeszcze gorzej ale teraz jest coraz lepiej, ja nie płaczę że On umarł ale przez to jak żył. I nie mów mi że Ty patrząc z boku tak samo przeżywasz los choryuch dzieci jak ich rodzice bo Ci w to nie uwierzę. Wiesz kiedy żyło moje dziecko każdy człowiek na którego patrzyłam był dla mnie szczęśliwszy, zazdrościłam wszystkim ludziom którzy nie mieli podobnego problemu. Musisz uwierzyć w to że łatwiej rozstać się z płodem niz z urodzonym dzieckiem chociaż to też jest trudne. A te argumenty z kościelnej ambony to nie wiem dla kogo, do mnie one nie przemawiają, więc nich bóg na takie próby wystawia tych co je głoszą i w nie wierzą. Odpowiedz Link Zgłoś
agaa5 Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 01.03.06, 09:45 Mago- bardzo Ci współczuję. Ciesze się że opisałaś swoją historię bo może te kilka głów z forum oświeci a jak nie oświeci to przynajmiej da do myślenia. Że prócz życia ''zygoty'' liczy jakośc życia matki. Chcą pouczać innych same nie mając najmniejszego pojęcia o cierpieniu matki (oceniają po przypadku jakiejśtam koleżanki- sic), nie mając żadnych doświadczeń własnych nie wspominając o chęci faktycznej pomocy. Pozdrawiam ciepło Aga Odpowiedz Link Zgłoś
agaa5 Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 01.03.06, 09:55 Pospieszyłam się prócz życia matki najważniejsza jakość życia dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
trissie Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 28.02.06, 13:01 Ago czy mnie oczy mylą? Czytam swojego posta jeszcze raz i nie widzę tam wyzwisk, ani chamstwa. Natomiast widze porównanie do faktu historycznego, ponieważ Hitler ujął to dokładnie tak jak ty. To jedynie stwierdzenie identyczności poglądu a nie wyzwisko, przykro, że nie widzisz różnicy. Dla mnie osoboiscie zycie w wegetacji tez jest tragedią. Znam np. wiele osób, które w swoim życiu wyłącznie wegetują przed telewizorem z piwkiem, nie mając żadnych innych wartości. Ale nie jest to powód do tego, żeby odmawiać im prawa do życia? Odpowiedz Link Zgłoś
agaa5 Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 28.02.06, 16:03 Wybacz, ale nie bede sie nikomu tłumaczyła na co i jak przeznaczam swoje pieniadze. Mogę Cie jednak zapewnic, ze równiez w tej kwestii nie jestem gołosłowna. Chyba mam prawo do oceny Twojej wypowiedzi tak jak Ty oceniasz moją. Jesteś też bardzo wybórcza. Jakoś nie zauważyłąś moich pytań o matkę czy nie chciałaś zauważyć. Czyli nie pomyliłam się że w tej kwestii dobro matki nie istotne.Wypowiedziałam się o poniesieniu kosztów żeby uśwaidomić że nie można komuś ingerować w jego życie,portfel samemu nie oferując nic poza gadaniem. Ja ponieważ takich intencji nie mam nie radzę co matka ma zrobić bo ja jej nie dołoże połowy pensji na leki i nie zafunduję jej psychologów przez najbliższe 5, 10 lat (bo średnio tyle trwa ''wychodzenie'' ze śmierci dziecka) Do trissi- zastanów się trochę czy to było obraźliwe czy nie. Ja choć też mam złe skojarzenia z prolifowcami, zwolennikami LPR, (bo np mam utrudniony dostęp do badań prenatalnych, bo ingerują w prawo,bo wyciągają pieniądze na becikowe dla wszystkich jak leci-bogatych, biednych) to nie używam tak mocnych porównań. Wierz mi że wymaga to sporo wysiłku nie dowalić komuś z kimś się nie zgadzamy od Hitlerowców,inkwizycji, ciemnoty i czego tam jeszcze chcesz.Pozdrawiam Aga Odpowiedz Link Zgłoś
trissie Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 28.02.06, 17:30 > Do trissi- zastanów się trochę czy to było obraźliwe czy nie. Zastanowiłam się. nie było. Wskaż mi miejsce, w którym dowaliłam Ci od Hitlerowców, bo go nie widzę, proponuję użyć cytatu, jeżeli masz z tym kłopot. a choć też mam > złe skojarzenia z prolifowcami, zwolennikami LPR, (bo np mam utrudniony dostęp > > do badań prenatalnych, bo ingerują w prawo,bo wyciągają pieniądze na becikowe > dla wszystkich jak leci-bogatych, biednych) to nie używam tak mocnych porównań. Nie rozumiem dlaczego miałabyś w tym przypadku używać. Czy Hitler nakazywał wypłacanie becikowego, lub nakazywała tego Święta Inkwizycja? Gdyby tak było, nie miałabym nic przeciwko użyciu tego porównania. Jeżeli moje poglądy są zbliżone do poglądów kogoś innego, raczej nie obraziłabym sie o porównanie, byłabym z niego dumna, stanowiłoby bowiem niejako podporę mojej opinii. Nie jestem zwolennikiem LPR, ale skoro uważasz, że któryś z moich poglądów jest do nich podobny, powiedz który, a ja na pewno się nie obrażę, tym bardziej, że nie znam tez głoszonych przez tę partię, więc przyda mi sie troche edukacji. Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
agaa5 Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 28.02.06, 19:25 Zacytuję Cię w takim razie: ''Nie tylko dla Ciebie Ago. Na to wpadł juz Hitler jakiś czas temu, tak więc w III Rzeszy zabijano niepełnosprawne noworodki. To są właśnie Twoje slowa. A więc porównujesz jak rozumiem wszystkie matki które nie chcą rodzić przykładowo ciężko chorych dzieci do Hitlera- taki jest dokładnie sens.Nic dodać nic ująć.... W sumie to nawet się nie dziwię bo po fanatyku religijnym (przepraszam za słowo ale to oddaje prawdę)nie ma szarego, prawdy po środku jest czarno-białe. Rodzić i koniec. A jak nie to do egzorcysty diabła wypędzać. To ostatnie żartem oczywiście). Żyjemy niestety w dwóch różnych światach, mówimy dwoma różnymi językami. Pozdrawiam Aga Odpowiedz Link Zgłoś
trissie Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 28.02.06, 19:50 Tak więc, jak wynika z cytatu, nie "wyzwałam Ciebie od Hitlerów", jak to raczyłaś ładnie okreslić, ale napisałm, że Twoje poglądy sa zbieżne z jego poglądami. No cóż|ja poradzę na to, że tak jest. Nie było natomiast z mojej strony mowy o tym, czy jestem religijna czy nie, ani w żadnym z moich postów do religii sie onie odwołuję? O jakim fanatyku religijnym mowa, bo nie bardzo rozumiem? W zeszłym roku towarzyszyłam mojej koleżance - ateistce od urodzenia- w procesie śmierci jej dziecka. Dziecko umarło w 23 tygodniu ciąży, miało wielowadzie, również stwierdzone przez doktora Dudarewicza. Moja koleżanka - ateistka walczyła o to dziecko do końca i nawet przez myśl jej nie przeszła aborcja, ponieważ bardzo to dziecko kochała. Chcę przez to powiedzieć, że Twoja intuicja Ago jest błędna i nie zawsze chęć ratowania życia własnego upośledzonego dziecka wiąże się z fanatyzmem religijnym. Myślę, że osobie, która nie żyje w ciemnogrodzie - a taką osobą niewątpliwie jesteś - w przeciwieństwie do nieoświeconego ciemnogrodu z którym walczysz- nie przystoja takie ogólniki. Odpowiedz Link Zgłoś
malomi Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 28.02.06, 22:01 Dziewczyny opanujecie się! zastanawiacie się co czuje autorka watku czytając wasze wypowiedzi, czy juz tak jesteście zaślepione chęcią wzajemnej walki. Porażające to jest. Odpowiedz Link Zgłoś
agaa5 Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 01.03.06, 09:13 Czy ty się nie uważasz triss za lepszą od innych. Tak czytam i czytam Twoje posty i oczom nie wierzę - oczerniasz,rzucasz trafne riposty, dowcipkujesz w miejscu gdzie rozgrywa się tragedia. Czy Tobie się fora nie pomyliły. Ponieważ uważam że i tak ta cała dyskusja się wymknęła mocno spod kontroli, jest niestety nie na miejscu więc na tym zakończę. Pozdrawiam Aga Odpowiedz Link Zgłoś
agaa5 Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 27.02.06, 14:38 Termin adopcja użyłam celowo, choć wiem że to infantylne. Ale jeśli ktoś komuś narzuca rodzenie dziecka z tak ciężkim uszkodzeniem bo taki ma właśnie światopogląd (nie stara się nawet zobaczyć sytuacji danej rodziny tj zero empatii),to niech też pomyśli z czym taka decyzja się wiąże i skoro taki jest odpowiedzialny to niech choćby sfinansuje leczenie tych dzieci. A druga rzecz miłośc do dziecka rodzi się często dość późno bo wiele miesięcy od porodu. W czasie ciąży dziecko jest dla wielu z nas bardziej doświadczeniem wirtualnym i więź słabiuteńka. Więc czym innym jest strata płodu a strata ukochanego kilkuletniego dziecka. To zupełnie nie porównywalne doświadczenie Aga Odpowiedz Link Zgłoś
m-anettka Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 27.02.06, 17:30 Ordynko, bardzo Ci współczuję....jesteś w trudnej sytuacji. Moim zdaniem NIKT nie ma prawa oceniać Twojego postępowania. Masz prawo wyboru. Sama musisz go podjąć. Nie słuchaj innych, sama zdecyduj. Ile ludzi tyle opinii. Nie wiem co ja bym zrobiła w Twojej sytuacji...ale nikt nie ma prawa Cię oceniać. Życzę Ci dobrej decyzji. Odpowiedz Link Zgłoś
anolia Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 27.02.06, 18:10 Nikt tu nikomu nie narzuca żadnej decyzji jedynie każdy wypowiada swoje zdanie. Uważam też, że mówienie o braku emaptii jest tu nie na miejscu. Częst rozmawiam z rodzicami dzieci, które cierpią w ten czy inny sposób. Czasem pałaczą a czasem się cieszą gdy dziecku udaje się osiągnąć choćby minimalnie jakąś poprawę. Jestem w pracy i myślę o swoich podopiecznych...przychodzę do domu i dalej o nich myślę....kładę się spać i ciągle o nich myślę....staram się pomóc...szukam sposobów żeby było lepiej. Wiem, że nie jestem matką chorego dziecka, ale wiem też że cierpię i ciesze się razem z rodzicami dzieci z którymi pracuję. Obserwując zauważyłam, że najbardziej cierpią rodzice...dzici chore i niepełnosprawne nie znają innego życia, niczego nie załują bo nigdy nie żyły inaczej. Są szczęśliwe i chwytają każdy dzień życia. To my dorośli litujemy sie nad sobą i boimy sie cierpienia po stracie dziecka. Dziecko nie myśli o śmierci. Cieszy się tym co ma.Każde istnienie ma dla mnie sens i to o którym tu rozmawiamy też. Odpowiedz Link Zgłoś
agaa5 Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 28.02.06, 09:26 Do anoli- Dobrze że piszesz ucziwie o cierpieniu rodziców. Ja też widziałam cierpienie rodziców gdy urodziło się dziecko ciężko chore,i wiele dzieci śmiertelnie chorych np. w szpitalu w Międzylesiu. Mało tego znam dwie osoby które nie zdecydowały się na ciężko chore dziecko i nie żałują swej decyzji. A wręcz czują ulgę.Prawdą jest że wiele zależy od siły psychicznej wiary etc. Są matki które jakoś sobie radzą z chorobą dziecka a są też takie dla których życie się ..kończy. Więc doradzając nie można zapominać że mówimy o życiu całej rodziny a to już nie jest takie proste w ocenie. Odpowiedz Link Zgłoś
ariella do autorki postu 28.02.06, 10:02 Moja droga, bardzo ci wspolczuje, naprawde ogromnie. Jesli chcesz poznac moje zdanie: nie czytalam na czym ta choroba polega, ale dla mnie zasadnicza sprawa jest fakt, czy ta choroba powoduje bol - jesli tak, jesli dziecko przez to krociutkie (nawet 10-letnie) zycie cierpi - usun. Tak bedzie lepiej dla niego. Trywializujac - skoro sie nie urodzi - nie bedzie mialo swiadomosci zycia, a wiec zalu i woli zycia. Urodzenie takiego dziecka w imie woli zycia, albo woli boga, albo jakichs niepojetych dla mnie "wznioslosci" jest albo zrzuceniem z siebie odpowiedzialnosci, albo skrajna nieodpowiedzialnoscia. To my jestesmy odpowiedzialnai za nasze dzieci, do nas nalezy zapewnienie im jak najlepszego zycia. Bardzo ciezko mi to pisac, bo mysle wlasnie o wlasnym dziecku, ale "najlepsze zycie" to czasem brak zycia. To moja opinia, bazujaca na przekonaniu, ze czlowiek jest istota rozumna, zdolna do podejmowania decyzji i bioraca za nie odpowiedzialnosc pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
rubra Re: do autorki postu 28.02.06, 10:12 Owszem, człowiek jest istota rozumną i odpowiedzialna, jednak do decydowania o zyciu i smierci drugiego człowieka nie ma prawa! Odpowiedz Link Zgłoś
ariella Re: do autorki postu 28.02.06, 10:26 o zyciu decyduje jak najbardziej i nawet nasz rzad daje kase za to, aby o tym zyciu decydowac - w sensie tworzenia zycia. co do smierci - zdania sa podzielone, ja uwazam, ze czasem powinno sie decydoweac i o tym. Odpowiedz Link Zgłoś
maretina Re: do autorki postu 28.02.06, 21:27 ariella napisała: > o zyciu decyduje jak najbardziej i nawet nasz rzad daje kase za to, aby o tym > zyciu decydowac - w sensie tworzenia zycia. > co do smierci - zdania sa podzielone, ja uwazam, ze czasem powinno sie > decydoweac i o tym. o boze.... dobrze, ze dales dziecku arielli zdrowie. tylko dzieki temu jest na swiecie! widzisz ariello jakiej laski doznalas? Odpowiedz Link Zgłoś
maretina ariello, Twoje wyrachowanie mnie przeraza 28.02.06, 21:26 nie pomyslalas nigdy, ze dziecko to nie sprzet hpo-fi na gwarancji? ordynka jest M A M A! wiesz co to slowo znaczy? nie myl go prosze z "wlascicielka"! mama to to ktos wyjatkowy, ktos kto kocha pomimo, za wszystko, za to, ze ktos w ogole jest. znam osobe, ktora miala dziecko z zespolem edwordsa, zylo krotko, ale bylo przeogromnym szczesciem rodzicow. odeszlo spokojnie.w m i l o s c i. Odpowiedz Link Zgłoś
maretina zapomnialam dodac, ze... 28.02.06, 21:38 caly swiat moze byc przeciwko kajtkowi, a ja jedna zawsze bede po jego stronie. bo go kocham nad zycie, bo jestem jego mama. mama to wentyl bezpieczenstwa, ktory NIGDY nie zawiedzie, ktory zawsze jest, kocha, wspiera itd.... ja wlasnie taka mam chce byc. Odpowiedz Link Zgłoś
utka Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 28.02.06, 10:27 Ordynko, odezwij sie ... jak tam Ty, jak maluszek ? Mam nadzieje, ze pozwolicie mu cieszyc sie zyciem i Wasza miloscia. Porozmawiaj z osobami, ktore takie wyjatkowe dzieci urodzily. Na pewno powiedza Ci, ze bylo bardzo trudno, ale jakie ich zycie stalo sie przez to doswiadczenie pelniejsze i bogatsze. Ile pieknych chwil w nim bylo ... Prosze nie podejmuj pochopnych decyzji, takich, ktorych juz nigdy nie zmienisz i z czym bedziesz musiala zyc do konca swych dni. Pozwol malenstwu zyc, nawet gdyby to zycie liczyc w dniach czy miesiacach. Takie malutkie dzieci cierpia naprawde ogromnie w trakcie aborcji czy sztucznie wywolywanych porodow. to prawda o czy tu ktos pisal. Amerykanscy naukowcy przeprowadzili dokladne badania nad stopniem odczuwania bolu przez plody i te dzieci cierpia duzo bardziej niz noworodki czy osoby dorosle, bo takie malenstwa nie maja zadnych mechanizmow ochronnych. Czy o to Ci chodzi ? Chcesz oszczedzic dziecku cierpien w przyszlosci skazujac je teraz na takie meki ? Yapi2, elza78, rubra, sion - dziekuje za piekne, madre, dojrzale spojrzenie Aaaa ... i ja bym urodzila - nie potrafilabym odebrac zycia mojemu dziecku ... Odpowiedz Link Zgłoś
rubra Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 28.02.06, 10:56 Droga utko, Poprostu nie mozna milczec i pozostwac obojetnym w takich sprawach jak ludzkie zycie, stad wypływaja intencje i głosy osob, ktore staja po stronie zycia.Ja równiez za nie dziekuje i mam głeboka nadzieje, ze dopoki sa ludzie, ktorzy staja w obronie tych najsłabszych, ktorzy sami siebie obronic nie moga, tak długo ten świat nie bedzie do konca bezduszny, przerazajacy i zły. Pozdrawiam serdecznie Ciebie i osoby, ktore wymieniłas. Odpowiedz Link Zgłoś
kaste11 Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 28.02.06, 22:48 > Droga utko, > Poprostu nie mozna milczec i pozostwac obojetnym w takich sprawach jak ludzkie > zycie, stad wypływaja intencje i głosy osob, ktore staja po stronie zycia.Ja > równiez za nie dziekuje i mam głeboka nadzieje, ze dopoki sa ludzie, ktorzy > staja w obronie tych najsłabszych, ktorzy sami siebie obronic nie moga, tak > długo ten świat nie bedzie do konca bezduszny, przerazajacy i zły. Bardzo się cieszę, że jest tyle szlachetnych osób. Nie życzę nikomu źle, ale uwierzę Wam jedynie wtedy gdy osobiście każda z was stanie przed Taką decyzją i ta decyzja będzie również wtedy taka oczywista. Bo przecież tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono... Póki co proponuję zrobić sobie ciepłą herbatkę i w aspektach TEORETYCZNYCH dyskutować z mężem w domowym zaciszu! Czy pomyślałyście przez chwilę co czuje Ordynka czytając wasze dywagacje i kłótnie??!! Jakie to jest okrutne i ile bólu dodatkowo jej zadajecie?!! Jak już mądra osoba tu powiedziała "Milczenie jest złotem"... Cieszcie się, że same macie lub spodziewacie się zdrowych dzieci. Dla mnie EOT. Odpowiedz Link Zgłoś
martaw1 Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 28.02.06, 11:17 Ja powiem tak, gdyby mi się to zdarzyło na pewno nie przerwalabym ciąży. Pozwolilabym, żeby losy potoczyły się dalej. Zobaczysz wszystko się jakoś ułoży, tylko trzeba w to wierzyć. Wiem że to nie jest łatwe. Pogadaj z innym lekarzem jakie są możliwości leczenia dziecka po urodzeniu. Znam bardzo dobrego lekarza w Gdańsku który pomógł nie jednemu dziecku. Pani doktor napisała książkę i uratowała nie jedno dziecko. Operowała mie jedną wadę serca. Nazywa się dr Janina Aleszewicz-Baranowska-specjalista pediatra i kardiolog, tel. 058 341-71-09. Pamietaj warto walczyć do końca. To jest tylko moje zdanie Pozdrawiam MARTA Odpowiedz Link Zgłoś
balbina47 Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 28.02.06, 20:58 To jest tylko i wyłącznie twoja decyza. ......<<<<<<Nikt tu nikomu nie narzuca żadnej decyzji jedynie każdy wypowiada swoje zdanie. Uważam też, że mówienie o braku emaptii jest tu nie na miejscu. Częst rozmawiam z rodzicami dzieci, które cierpią w ten czy inny sposób. Czasem pałaczą a czasem się cieszą gdy dziecku udaje się osiągnąć choćby minimalnie jakąś poprawę. Jestem w pracy i myślę o swoich podopiecznych...przychodzę do domu i dalej o nich myślę....kładę się spać i ciągle o nich myślę....staram się pomóc...szukam sposobów żeby było lepiej. Wiem, że nie jestem matką chorego dziecka, ale wiem też że cierpię i ciesze się razem z rodzicami dzieci z którymi pracuję. Obserwując zauważyłam, że najbardziej cierpią rodzice...dzici chore i niepełnosprawne nie znają innego życia, niczego nie załują bo nigdy nie żyły inaczej. Są szczęśliwe i chwytają każdy dzień życia. To my dorośli litujemy sie nad sobą i boimy sie cierpienia po stracie dziecka. Dziecko nie myśli o śmierci. Cieszy się tym co ma.Każde istnienie ma dla mnie sens i to o którym tu rozmawiamy też. .... >>>>>>>Ale przychodzisz z pracy, pomimo tego, że myślisz, nie jesteś z nimi 24 godzin na dobę, bez spania, w ciągłej gotowości do niesienia pomocy. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Obecnie ledwie starcza nam na chleb, a wiadomo chore dziecko nie da się słowami pocieszenia nakarmić. Rubra też ma rację, tylko liczą się jak ci ktoś powiedział wczesniej czyny... czyny.... Odpowiedz Link Zgłoś
malomi dziewczyny 28.02.06, 21:36 Powiem krótko, wg przysłowia, że nóż mi się w kieszeni otwiera czytając Wasze wypowiedzi. NIKT, kto nie stanął przed taką decyzją w życiu NIE MA PRAWA dawać "DOBRYCH "rad. I żeby było jasne,to nie ma jedynej słusznej odpowiedzi na pytanie autorki postu. Zacytuje tutaj słowa mojej blisiej koleżanki, mam nadzieje że nie będzie miała nic przeciwko: "co powoduje tymi ludźmi, by w weekendowy poranek czy wieczor, siedząc w swoich ciepłych mieszkankach z kubkiem kawy w dłoni czy kieliszkiem wina, owinięci w ciepły koc, z płyty leci muzyka, na kuchence pyrkocze obiad, no może jedno z dzieci trochę smakra, urządzali "sąd ostateczny", uzurpowali sobie prawo do bycia wyrocznią w kwestiach etyki i moralności, rzucali tę tragiczną sytuację na szelę Temidy (jak wiadomo ślepej i wyrokowali od niechcenia: winien, niewiniem, niech żyje, dać mu umrzeć...." Naprawdę milczenie jest złotem.Warto o tym pamiętać. Odpowiedz Link Zgłoś
rubra Re: dziewczyny 28.02.06, 23:27 Ja równiez sie z Toba zgadzam, ta "dyskusja" staje sie coraz bardziej nie na miejscu. Szczerze mówiąc, to trudno nawet określic nawet, czemu ma ona służyc, bo chyba nie udzielaniu rad.Jeśli chodzi natomiast o wymianę poglądów to, chociaz brałam w niej żywy udział,to widząc kierunek w jakim ona zmierza tj.coraz bardziej absurdalnych wywodów zaprawionych obraźliwymi uwagami, nie zamierzam jej kontynuować. Masz rację malomi-"mowa jest srebrem,a milczenie jest złotem"-moje słowa nie zmianą niczyich poglądów i może gdyby były to rozważania czysto teoretyczne, wówczas zapewne zignorowałabym nawet napastliwe uwagi, jednak tutaj sprawa dotyczy poważnej,realnej sytuacji-zagrożonego życia, dlatego przez szacunek dla tego Dziecka i jego Matki wycofuje sie z tej "polemiki". Wracając do pytania, ktore postawiła Ordynka-to mam nadzieję,że w swojej decyzji pokieruje sie matczynym sercem. Pozdrawiam Ciebie Ordynko, zapewniam o modliwtie Agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
balbina47 Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 28.02.06, 21:48 Popieram w zupełności. Nie można nikomu z rodziców narzucac swojej woli. To ich decyzja i oni muszą każdy aspekt wziąść pod uwagę tj. psychikę, moralność, etykę, finanse itp. Odpowiedz Link Zgłoś
agaa5 Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 01.03.06, 08:53 Popieram. Nie narzucajmy swojej woli innym. Aga PS Przepraszam Ordynko za dyskusje, polemiki, które powinny się raczej znależć na forum "poplotujmy'' Odpowiedz Link Zgłoś
ladyamalthea Re: Mój Synek ma zespół Edwardsa. Czy przerwać ci 29.01.19, 14:07 To po co spytała o coś takiego w sieci? Powinna się w głowę puknąć. Nie dziwcie się, że większość reaguje emocjonalnie. To nie miejsce na takie pytania ! Sprowadziła życie dziecka do pytania na forum obok pytań w stylu czy ładnie mi w fiolecie. Powinna się wstydzić. Odpowiedz Link Zgłoś