Po krótce opiszę moją sytuację - obecnie jestem w 29tc ale od lutego w
zasadzie nie mam pracy - mój szef przyjął na moje zastępstwo (jak to
tłumaczy "aby mnie odciążyć od obowiązków") swoją kuzynkę, która notabene
miała wylecieć z innego działu, ale czegóż nie robi się dla kochanej
rodzinki... Do końca marca normalnie chodziłam do pracy ale stwierdziłam, że
skoro od 2 miesięcy w siedzę i pierdzę w stołek, traktuje się mnie jakby mnie
nie było=nie zlecano mi żadnych obowiązków, postanowiłam iść na zwolnienie i
nie denerwować się zaistniałą sytuacją, nie płakać i nie przeżywać.
Zakomunikowałam szefowi, że wybieram się na dłuższe zwolnienie. To tak w
skrócie... Skoro firmę stać na 2 pensje na 1 stanowisku to nie mój problem -
niech płacą.
Mam opiekę medyczną w CM LIM a ciąża przebiega bezproblemowo, fizycznie czuję
się rewelacyjnie, psychicznie jak chodziłam do pracy, było fatalnie. Nie
lubię ściemniać i zmyślać więc powiedziałam lekarzowi prawdę jaką mam syt. w
pracy jednak ten niechętnie dał mi drugie zwolnienie bo jak to
określił "włosy mu się na głowie jeżą jak się coś takiego opowiada" ale "jak
z ciążą jest wszystko o.k. to trzeba pracować". Byłam dziś na wizycie
kontrolnej (29tc), skonczyło mi się drugie zwolnienie (w sumie 4 tygodnie) i
mój lekarz oświadczył, że da mi jeszcze raz ale "to tak nie za bardzo", że
już jak się to kolejne L4 skończy to "trzeba wrócić do pracy" i kolejnego
zwolnienia mi nie da. Z tego co wiem to w jego zakresie obowiązków nie ma
prawienia morałów czy powinnam wrócić czy nie, to mój problem czy mnie potem
wypieprzą czy nie. I teraz sama nie wiem co mam zrobić - wiem jedno - do
pracy na pewno nie wrócę a zwolnienie skądś muszę wziąć. Czy zmienić lekarza?
A może iść po prostu do internisty albo lekarza innej specjalizacji???
Chciałabym abyście kobietki wyraziły swoją opinię na ten temat. Może któraś z
Was była/jest w podobnej sytuacji, może któraś ma namiary na lekarza z CM LIM.
Z góry dziękuję za poradę i przepraszam że tak się rozpisałam