10.06.12, 18:48
Staracie się o dziecko, często długo ta sytuacja powoduje, że jesteście czasem złe, zdenerwowane, czasem sfrustrowane, czasem zrozpaczone. Przechodzicie badania bolesne albo upokarzające, doświadczacie znieczulicy, niezrozumienia.
Ale czy ta trudna sytuacja przyniosła jakieś pozytywne rzeczy (prócz upragnionego dziecka)? Np. Wykryto chorobę, która zdiagnozowana później mogłaby być zagrożeniem Waszego życia? Albo ... no nie wiem - napiszcie!
Przepraszam jeśli moje pytanie jest głupie albo Was zabolało!
Obserwuj wątek
    • ognista998 Re: pozytywy 10.06.12, 19:25
      agaduch napisała:

      > Staracie się o dziecko, często długo ta sytuacja powoduje, że jesteście czasem
      > złe, zdenerwowane, czasem sfrustrowane, czasem zrozpaczone. Przechodzicie badan
      > ia bolesne albo upokarzające, doświadczacie znieczulicy, niezrozumienia.
      > Ale czy ta trudna sytuacja przyniosła jakieś pozytywne rzeczy (prócz upragnione
      > go dziecka)? Np. Wykryto chorobę, która zdiagnozowana później mogłaby być zagro
      > żeniem Waszego życia? Albo ... no nie wiem - napiszcie!
      > Przepraszam jeśli moje pytanie jest głupie albo Was zabolało!



      qrczę aga mądra jesteś kobieta. w każdej złej ciężkiej tragicznej sytuacji trzeba się umieć dopatrzeć jakichś pozytywów choćby najmniejszych. tak to człowiek dawno by zwariował i wpadł w depresję

      cokolwiek się w życiu nie zdarz trzeba umieć wyglądać wnioski mądrzeć po tym by uniknąć starych błędów i nie powtarzać ich i optymistycznie patrzeć na przyszłość



      ja jednak każdemu kto się stara życzę by szybko się wystarał....los jest mega przewrotny jedny starają się latami i nie mogą mieć albo ronią jedno za drugim a drudzi odwrotnie usuwają albo na śmietnik wyrzucają;/
    • chyba.ze Re: pozytywy 10.06.12, 20:08
      Może zacznij od siebie i opisz pozytywy ze swojego podwórka wink
      • agaduch Re: pozytywy 10.06.12, 21:04
        Ja nie staram się jeszcze o drugie, zacznę we wrześniu. Mam inną trudną sytuację - syna z autyzmem i okazało się, że jestem osobą bardzo silną, dążąca do celu, potrafię "przebić głową mur" a jak "porwę się z motyką na słońce" to też mi wyjdzie.
        Zupełnie się tego po sobie nie spodziewałam!!
        • itobietaksamo Re: pozytywy 11.06.12, 08:44

          Ja dzięki badaniom i obserwacjom lepiej poznałam swoje ciało.
          • kotkowa Re: pozytywy 11.06.12, 11:28
            Uczę się pokory - tego, że to nie jest tak, że coś mi się należy i że na pewno będę to miała, a zwłaszcza dziecko. Że dziecko to jest dar, który mogę dostać, ale nie muszę. Doceniam po stokroć, że mam już jedno dziecko i wiem, że niektórzy mogą pomarzyć o tym jednym nawet, z tego powodu jestem szczęściarą.
            Nie ocenię już nigdy nikogo pod kątem ilości dzieci - tzn jak ktoś ma jedynaka, to nigdy nie wiadomo, czy nie chciał mieć więcej. Jak ktoś nie ma wcale - to często nie egoizm i wygodnictwo, tylko tragedia. Jak ktoś ma dzieci kilkanaścioro i chodzi z tego powodu dumny i z góry patrzy na tych, co mają jedno albo wcale, to życzę mu też pokory i zrozumienia, bo miał wielkie szczęście, że dostał tyle dzieci, ile chciał.
            Więcej mam duchowych przemyśleń, niż realnych korzyści - np. to, że poznałam swoje ciało, to już się stało przy staraniach o pierwsze dziecko. Wtedy mnie oświeciło, że to wszystko to prawdziwy cud.
            • ryynanena Re: pozytywy 11.06.12, 12:02
              Kotkowo - podpisuje się pod Twoimi słowami obiema rękami i nogami.

              pokora - to najlepsze słowo na określenie tego, co przeżyłam po 2 latach starań i niepodważalnym wyroku niepłodności, jaki mam od tygodnia.
            • ryynanena Re: pozytywy 11.06.12, 12:15
              Jeszcze kontynuując, chciałabym odnieść się do Twoich słów:
              >Nie ocenię już nigdy nikogo pod kątem ilości dzieci - tzn jak ktoś ma jedynaka, to nigdy nie wiadomo, czy nie chciał mieć więcej. Jak ktoś nie ma wcale - to często nie egoizm i wygodnictwo, tylko tragedia. Jak ktoś ma dzieci kilkanaścioro i chodzi z tego powodu dumny i z góry patrzy na tych, co mają jedno albo wcale, to życzę mu też pokory i zrozumienia, bo miał wielkie szczęście, że dostał tyle dzieci, ile chciał.

              Zgadzam się. Ale dodatkowo uważam, że nawet jesli ktoś decyduje się świadomie na jedynaka, bądź na świadomy brak potomstwa - nie mając żadnych problemów z płodnością - też nie oceniam takich postaw negatywnie. Bo decyzja o dziecku czy jego braku wg mnie, to nie tylko relacja miedzy postawą egoizmu czy jego braku. Łatwo wyobrazić sobie, że część kobiet totalnie wypala się mając jedno dziecko i wie, że z drugim pojawiłaby sie wieksza frustracja, depresja, ograniczenia zawodowe. Nie sądzę, że wszyscy mamy jednakowe powołanie do posiadania dzieci. Mi wystarczyłoby jedno i wiem, że byłabym spełniona jako matka. Takie zapatrywania miałam jeszcze przed ślubem, czyli wieki temu. Wśród moich pracowych koleżanek przeważają bezdzietne i mamy jedynaków, które już nie planują więcej - ja to naprawdę szanuję i nie traktuję jako przykładu egoizmu. Nie wiemy przecież, co kto ma w sercu, jakie obawy, lęki, poglądy. Lepiej byc szczęśliwą mamą jedynaka niż sfrustrowana narzekającą mamą kilkorga dzieci. Albo, co gorsza, żałującą, że się ma ich kilka - przykład z ostatniego przyjęcia komunijnego, aż przykro było słuchać lamentów o nieszczęściu III niezaplanowanej ciąży, przy wtórze rodziców i teściów - atmosfera prawie żałoby.
              • ognista998 Re: pozytywy 11.06.12, 21:26
                ja mam jednego syna i będę miała drugiegowink i bardzo cieszę się bo nigdy nie chciałam by Tomuś był jedynakiem - sama jestem jedynaczką i czuję się poszkodowana prze loswink

                trzeba brać życie takim jakie jest. ja nauczyłam cieszyć się z tego co mam, miałam kupę ciężkich przejść w życiu akurat nie związanych z tematem wątku i te ciężkie przejścia mnie tego nauczyły. dostałam troszkę cięższy krzyż niż więszkość moich znajomych bliskich.

                i nawet jak jest źle to cieszę się że mam dach nad głową dochód by cokolwiek tym dzieciom zapewnić 2 zdrowe nogi 2 zdrowe ręce i że moje dzieci są zdrowe.

                dzieci są dla mnie jak dar od losu bo doskonale wiem jak inni nie mogą się o nie wystarać i nieraz bezskutecznie latami się starają, dlatego tym bardziej się cieszę czuję się "obdarowana" że mogłam szczęśliwie zajść urodzić i donosić jedną i mama nadzieję drugą ciążę i że nie musiałam się długo starać

                po tym co widzę jak kobietom trudno albo jak "lecą te ciąże" to ja uważam za luksus zajść i donosić...
              • kotkowa Re: pozytywy 12.06.12, 11:49
                no jasne, zgadzam się z tym również smile
    • rannala Re: pozytywy 04.07.12, 00:36
      Są pozytywy: brak dziecka=wysypianie w weekendy do woli.


      pocieszające dla śpiochówsmile
    • teligo Re: pozytywy 11.07.12, 18:28
      Tak, diagnozowanie przyniosło realne korzyści dla zdrowia.
      Wykryta choroba u męża, jest już po operacji.
      Wykryta choroba u mnie, teraz wiem, że przed każdym długim lotem muszę brać zastrzyki przeciwzakrzepowe, bo inaczej mogłoby się to źle skończyć. Lekarz powiedział, że mam szczęście, że wcześniej nie wybrałam się w kilkunastogodzinny lot.
      I kilka innych mniej istotnych rzeczy, choć żadne nie były przełomowe dla leczenia.
      Korzyści duchowe czy pt. "wysypianie się" też zauważam oczywiście, ale wiecie, dla mnie szukanie pozytywów w takim dramacie jakim jest niepłodności jest trochę straszne, bo one nie wynagradzają nawet w 1/1000000 cierpienia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka