e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 18.04.05, 13:49 Ja jestem ciekawa dziewczynki czy sie tu znajdziemy. Nowa moderatorka niezle sie wziela za porzadki na forum ciaza i porod i przeniosla tutaj nasz watek. Bezsensu, no ale nic na to nie poradzimy. Mam nadzieje, ze tu szybko traficie.... Odpowiedz Link Zgłoś
barbs Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 18.04.05, 14:51 Malduje się Barbs Też zauważyłam zmianę Skoro my tu trafiłyśmy to może i reszta jakoś dołączy Barbs Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 18.04.05, 18:38 Z lechickachata mam staly kontakt na Majowkach, wiec trafi tu na pewno, bo napisalam jej tam posta, ze nas przeniesiono. Mam nadzieje, ze inne dziewczynki tez nas znajda... Odpowiedz Link Zgłoś
aneczka_79 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 19.04.05, 20:15 Witam wszystkie przyszłe Mamy z Białegostoku W sobotę zrobiłam test i zobaczyłam dwie śliczne kreseczki. Więc i ja jestem Grudniową Mamą z B-ku! Cieszę się, że jest ten wątek i że możemy dzielić się swoją wiedzą i opiniami. Pozdrawiam serdecznie! Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata lechickachata się melduje 19.04.05, 23:35 Ja też jestem, tylko jakoś czasu mało żeby coś więcej napisać. Może jutro. Widzę, że dołączyła mama z Białegostoku - hoho, kto by pomyślał. Pozdrówka! /gosia tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png Odpowiedz Link Zgłoś
barbs Re: lechickachata się melduje 20.04.05, 09:10 Ooo, fajnie, że jesteś Bo już się zaczynałam zastanawiać co może być powodem tej ciszy... Ale widzę, że jeszcze się trzymasz Witamy Mamę z odległego o 543 km Białegostoku Barbs Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: lechickachata się melduje 20.04.05, 14:55 Barbs, skad znasz tak dokladnie odleglosc do Bialegostoku? A tak powaznie, to wcale mi sie nie podoba, ze przeniesiono nasz watek, tylko zamieszanie sie zrobilo. U mnie wszystko OK, choc mialam malego stresa, bo moja malenka w brzuchu cos sie bardzo malo ruszala wczoraj i pojechalam dzis rano na Wyspianskiego na ktg. Na szczescie sie okazalo, ze wszystko jest dobrze i juz jestem z powrotem w domciu. Szaro-buro dzis totalnie, czy wy tez macie taki senny dzien? Mnie sie kompletnie nic nie chce, teraz gdy stres ze mnie opadl, to nie mam sily sie ruszyc i leze w lozku z laptopem. Odpowiedz Link Zgłoś
barbs Re: lechickachata się melduje 20.04.05, 15:57 Chciałabym leżeć w łóżku z laptopem... A póki co siedzę w pracy przed kompem. A odległóść do Białegostoku wzięłam z byznesowego kalendarza I też mi się nie podoba przeniesienie wątku. Tu sie jakoś znacznie mniej dzieje.. Moje Małe wierci sie regularnie, generalnie chyba nie lubi tego, że Matka spędza bite 8 godzin dziennie siedząc na tyłku przed komputerem. No i często ma biedulek czkawkę - co najmniej 3-4 serie na dobę Na senny dzień nie bardzo mogę sobie dziś pozwolić, dużo się dzieje w pracy - nie ma letko. A w domu czeka mój ukochany straszaczek Kończe - pozdrufka dla wszystkich Barbs Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Re: lechickachata się melduje 20.04.05, 18:19 Ale się Was naszukałam, w zasadzie jakaś miła osóbka dała mi link do Was. Nie rozumiem czemu tak przenoszą .... BArbs dzieki za odp. dot. ciuszków dla bobaska. Myśle zaopatrzyć się tam jedynie w jakieś kurteczki, sweterki itp. - zewnętrzne ciuszki, a bielizna i to co przy ciałku to nowe. E-rubi ja chodzę do 2 lekarzy: Hildegardy Kastelik-Fa.... (nie pamiętam), i PIotra Lasatowicza (jego nazwisko się tu już pojawiało, ale nie wiem która z Was o nim wspominała). Obu tych lekarzy sobie cenie, każdy ma inne podejście i po moich problemach nie umiałabym z żadnego zrezygnować więc trzymam się dwóch. Pozdrowienie dla Was i Waszych Brzuszków Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: lechickachata się melduje 20.04.05, 18:37 Ta "mila" osobka, ktora podala Ci linka, to jest wlasnie nowa moderatorka forum, ktora przeniosla nasz watek! Wziela sie za porzadki na forum i uznala, ze nie pasujemy tam tylko mamy byc tutaj. Dobrze, ze nas znalazlas. A propos lekarzy, to ja chodze dr Michala Balisia i tez jestem bardzo zadowolona. A dzis bylam w Wyspianskim na ktg i personel byl bardzo mily. Pojechalam bo slabo czulam ruchy, zadzwonilam do mojego lekarza i powiedzial, zebym do niego przyjechala. Wszystko okazalo sie OK, ale nikt nie wzial mnie za panikare i polozne byly naprawde super, a jak sie dowiedzialy ze to moja pierwsza ciaza to zaraz poszly na korytarz po mojego meza, zeby sobie ze mna posiedzial przy ktg, bo widzialy ze sie denrwuje. Moj gin tez do mnie przyszedl i wszystko mi wyjasnil. Bardzo mnie uspokoila ta wizyta. Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Re: lechickachata się melduje 20.04.05, 19:11 Po przeczytaniu przeżyć Barbs w Wyspiańskim to miałam dosyć i nie brałam tego szpitala pod uwagę, jednak jak dostał skierowanie i lekarka poleciła Wyspiańskiego (wówczas nie wiedziałam,że do niedawna tam pracowała) stwierdziłam, że mam szansę zbadać czy ten szpital mi odpowiada. Oczywiście brak środków higienicznych był dla mnie szokiem i nadal wydaje mi się czymś niedopuszczalnym w szpitalu, ale ..... Podczas pobytu tam widziałam jak personel podchodzi do pacjentek, jak tylko któraś miała obawy to położne uspokajał, nie było problemu aby dostać swoją kartę i podejść do lekarza dyżurującego, jedynie od ordynatora było trudno wyciądnąć jakąś informację w OBECNOŚCI INNYCH CZŁONKÓW PERSONELU. Nie wiem może trafiłam akurat na jego zły dzień, jednak dla mnie pobyt tam skończył sie najlepiej jak mógł. Wcześniej dochodziły do mnie negatywne opinie a to odnośnie Wojewódzkiego a to Wyspieńskiego (głównie od sąsiadek). Oczywiście marzy mi się poród w Lędzianach, ale na dzień dzisiejdzy z przyczyn technicznych nie jest on możliwy. Spotkałam się z przerażeniem młodych mam, które po porodzie stwierdzały, że nie wiedzą jak zająć się maluszkiem, bo cały okres ciąży (bądź też zanczą jego część) poświęcały na dbanie o siebie, zaznajamianie się z życiem płodowym fasoli, czy przygotowanie się do porodu i niewiele zdobyły wiedzy na temat np. pielęgnacji noworodka. czy Wy też możecie to potwierdzić? Bo trochę budzi to moje obawy, jakbym nieumiała się zająć swoi dzieckiem. Wiadomo też, że nie wszysko da się przewidzieć. Może mamy z doświadczeniem są wstanie określić jakić kaknon wiedzy dla "młodej" mamy? Chętnie przeczytam co Wy o tym sądzice? Pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: lechickachata znów odwiedziła Lędziny 20.04.05, 20:28 Hej Babeczki! Dołączam się do pytania poprzedniczki - jaka wiedza potrzebna jest na początek zaznajamiania się z potomstwem? Barbs już sporo wie z doświadczenia, e_rubi ze szkoły rodzenia (jak sądzę), a ja jestem zielona jak ten ufoludek. Liczę, że podstaw nauczą położne w trakcie tych 3 szpitalnych dni po porodzie plus potem książki. A tak naprawdę to trochę mama, inne doświadczone kobiety z familii plus... własne eksperymenty. Barbs! Byłam dziś znów w Lędzinach. Od 2 dni brzuch staje się coraz bardziej betonowy, choć zdawałoby się to niemożliwe. Do tego takie odczucie jakby mi ktoś przez te mięśnie puszczał prąd o niskim natężeniu. 2 noce temu obudziło mnie to uczucie i już poważnie myślałam, że się zaczyna. Dziś więc trochę się zdziwiłam, bo skurcze na ktg wyglądały W NAJLEPSZYM RAZIE podobnie jak tydzień temu, albo nawet i "słabiej". Rozwarcie na 1 palec (położna twierdziła, że dotykała główki dziecka - dla mojego męża to stwierdzenie było niezłym szokiem!). Aha, no i tym razem trafiłam na inną położną - równie miłą jak ta poprzednio; zapytała czy jestem aż z B-B (AŻ?) - potwierdziłam i dodałam, że teraz właściwie bliżej mieszkam, a ona - "W Pszczynie?" Ja "... taaaak...", Ona "Pamiętam, koleżanka mi mówiła, że pani była". Tym razem to ja byłam w szoku. One tam wszystko wiedzą i o wszystkim pamiętają! Tamta poprzednia to nawet po ponad tygodniu pamiętała z maila ile mam lat. Kurczę, tam jest chyba naprawdę mały ruch! NO! Do tego tak sobie luźno gadałyśmy w czasie tego ktg i ona spytała czy ja chcę rodzić tak naturalnie, bez żadnych kroplówek, etc. To też MUSIAŁA słyszeć od tamtej, bo kiedyś z tą drugą rozmawiałam o tym. Powierdziłam i powiedziałam, że właśnie trafiłam do Lędzin, bo w B-B nie sposób znaleźć miejsca, w którym mogłabym wyrażać tego typu życzenia, z góry mi mówiono, że plan dla każdej rodzącej jest z góry zaplanowany i się o tych sprawach w ogóle nie dyskutuje. Pokiwała głową, ale nie skomentowała tego w żaden sposób. Aha, jak zawsze spytałam jak to wszystko widzi i kiedy coś może się wydarzyć, a ona, że nawet dziś ;o)) Oj, tego chyba naprawdę nie można przewidzieć. Ja czuję, że to już-już, a jednak słyszę, że równie dobrze dziecko może się zdecydować na wyjście z jamki po terminie. Dziwna ta natura. Przy wyjściu pani położna zasugerowała mężowi żeby może "poświęcił żonie parę wieczorów", bo to przyspiesza poród, ale widzę, że - O DZIWO! - nie będzie tak prosto. Zdałam sobie sprawę, że o przytulankach już dawno w ogóle nie było mowy (chyba ze 2 miesiące!), a jak spytałam męża co on na to - nie zauważyłam entuzjazmu. Potwierdził moje przypuszczenia, że stracił ochotę na seks - jak sądzi z powodu mojego stanu oraz wynikających z tego "dodatkowych krągłości" (choć do chudzielców nie należę i raczej jest przyzwyczajony, że mam okrągłe ciałko tam i ówdzie). Postanowiłam nad nim "popracować", ponoć to rzeczywiście może być sposób na przyspieszenie porodu, a ze względu na moje zmęczenie chętnie już bym ten tajemniczy etap stawania się mamą przeszła. Dziewczyny, napiszcie czy Wasi mężowie też tak reagują, to bardzo interesujące! Aha, z powodu miłych pogawędek na różne tematy zapomniałam upewnić się co do sanitariatów w izbie, ale staje się to dla mnie mało ważne. Czuję się tam już całkiem swojsko, wyleżałam się trochę na tym fotelu porodowym, więc też nie jest mi obcy, myślę pozytywnie. Barbs, odnośnie dojazdu - ze skrętem z drogi szybkiego ruchu już chyba mamy wyjaśnione, że to właśnie ten skręt, który widziałaś (Mysłowice/Lędziny), a od zjazdu do izby jest ok. 200 metrów (nie sposób przeoczyć). Pozdrawiam kochane mamusie i ich pociechy! Gosia tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png Odpowiedz Link Zgłoś
barbs Re: lechickachata znów odwiedziła Lędziny 21.04.05, 10:26 Lechicka, wielkie dzięki za kolejne wieści z Lędzin . Mnie takie miejsce gdzie mało się dzieje bardzo odpowiada, przynajmniej można mieć pewność, że rodzące traktowane są indywidualnie, że poświęca się im tam sporo uwagi, nie ma takiej "taśmy" jak w bielskich szpitalach. Co do wiedzy na temat dzieci, to uwierzcie mi dziewczyny, instykt rządzi! Naprawdę! Owszem, na początku jest trochę ciężko, ale szybciutko zdobywa się pewność siebie. Recepty na dobrą opiekę nad dzieckiem nie ma, każdy Maluch jest inny, każda z nas jest inna, dla każdej co innego ważne. Z moich (tu podkreślam to MOICH) doświadczeń wynika, że najlepiej kierować się instyntktem. Mnie teściowa wmawiała, że karmienie to co trzy godziny - skołowana po porodzie próbowałam się do tego stosować, Mały ryczał z głodu, ja nie wiedziałam co robić (skoro karmię co te 3 godziny to przeciez powinno być dobrze!), dopiero jak w drugim tygodniu życia nie przybrał ani grama to mnie trochę otrzeżwiło i zaczęłam dawać cysia jak tylko zakwilił. Mówią, że dziecko nie zawsze jest głodne, że najpierw trzeba się upewnić, że nie trzeba przewinąc, że nie nudzi mu się, że coś nie uciska itd, a dopiero potem proponować pierś. Ja robiłam na odwrót - najpierw proponowałam pierś (skutkowało w 9 na 10 przypadków, nawet w 30 minut po poprzednim karmieniu) a jak jej nie chciał to kombinowałam dalej Polecam - cycuś jest dla Malucha największym dobrem, żródłem nie tylko pokarmu i napoju, ale i ciepła, bliskości, poczucia bezpieczeństwa. Czasem jest tak, że nie jest głodny, ale chce sobie po prostu pomemłać, myślę, że dobrze mu jest na to pozwalać. Moją zasadą numer jeden przy drugim Maluchu będzie - od początku cycuś do woli!!! Chociaż wiem, że wiele dziewczyn z powodzeniem karmi piersią co te 3 godziny... Zasadą numer dwa (to już tylko do przyszłym Mam chłopczyków) będzie NIE RUSZAĆ PYRTKA! Żadnego odsuwania napletka, w kąpieli czy na sucho, ZERO. Znowu za namową teściowej (kiedy ja kurczę zmądrzeję???) próbowałam delikatnie odsuwać, i efektem były częste stany zapalne (mimo, że o higiene dbałam bardzo). MAły ma przyklejony napletek, ale w niczym to nie przeszkadza, ujście cewki moczowej ma odkryte, gdybym swoimi nieudolnymi próbami na początku nie zaczęła serii stanów zapalnych pewnie nie miałby najmniejszych problemów. Moja siostra urodziła chłopczyka 2 tygodnie po mnie - od początku nie ruszała nic i NIGDY nie miała problemów. W tej chwili też nic nie robię, [przy zmianie pieluchy przecieram skórkę dookoła, samego pyrtka nie, no chyba, że utytła się kupie, ale wtedy najepiej wstawić do wanny i umyć mydełkiem, wieczorem myję te okolice normalnie, całą ręką) i jest znacznie lepiej. Od dobrych paru miesięcy cisza. Acha, wychodzi mi, że lepiej jak się choć przez 10 minut odmoczy w kąpieli, prysznic to jednak nie to. A, i oczywiście nie mam najmniejszego zamiaru fundować mu zabiegu odrywania napletka - w życiu, w imię czego...? W odpowiednim czasie odklei sie sam, nieważne, czy nastąpi to w tych niby- przepisowych 3 latach, czy 10 lat później. No i znowu, zdaję sobie sprawę, że jest wiele zwolenniczek odsuwania napletka, które nie mają problemów ze stanami zapalnymi. Po prostu u mnie to się nie sprawdzilo, więc dzielę się MOIMI doświadczeniami Jeszcze jedno Wam dorzucę - w szkole rodzenia położna wspomniała nam (jakos tak na końcu), że czasem się ma mordercze mysli na temat swojego dziecka i wtedy trzeba wyjść z pokoju, uspokoić się, a potem nie dręczyć poczuciem winy. Wtedy wydawało mi się to niepojęte - co ona mówi...? Mordercze myśli o takiej ukochanej kruszynce...? Otóż drogie koleżanki to jest fakt. Ja tak naparwdę nie znałam siebie przed urodszeniem dziecka. Wydawało mi się, że jestem absolutną oazą spokoju, że nic nie jest w stanie mnie wyprowadzić z równowagi. Faktycznie - NIKT i NIC nie jest w stanie zrobić tego równie skutecznie jak moje dziecko, które przeciez kocham nad zycie (w całym tego słowa znaczeniu). Przerażające jest to, do jakiego stopnia można stracić panowanie nad sobą. Wcześniej nie miałam o tym pojęcia. A jednak. Także nastawcie się z góry, że macierzyństwo to nie tylko słodycz (choć jest jej mnóstwo), bywa cięzko. Mnie w takich sytuacjach pomagają wizualizacje - oglądałyście Ally McBeal (czy jak się to pisze) - no to o tej neurotycznej prawniczce...? Nie wiem czy kojarzycie, był tam taki odcinek, jak pojawia się w jej życiu ta jej córka i początki są trochę trudne, Mała odmawia pójścia do szkoły, zjedzenia śniadania i takie tam i Ally ma wówczas wizję, że łapie ją i tak starsznie nią trzęsie, ale to tak okropnie, włosy jej fruwają, cała podskakuje... No - to to jest własnie to . Jak to nie wystarczało, szłam do drugiego pokoju ( maly ryczał przez chwilę sam - trudno) i waliłam pięściami w poduszkę, ryczałam, wściekałam się aż do zmęczenia. Dopiero wtedy wracałam do dziecka. Może to nie za ładnie o mnie świadczy, ale myślę, że lepiej wyżyć się w wyobraźni, lub na poduszcze, niż na samym dziecku... Podobno są matki, które takich frustracji nie odczuwają, które do swoich dzieci czują li i jedynie miłość i cierpliwość - pozostaje mi im szczerze pozazdrościć i dalej radzić sobie najlepiej jak umiem. W sumie chyba najgorzej nie jest, bo starszak jest cudownym, ufnym , pogodnym chłopczykiem, więc krzywdy mu większej nie zrobiłam . Tyle o dzieciach. Ogólnie jestem zwolenniczką stawiania na naturę, nie ruszania tego czego nie trzeba, na potówki i problemy ze skórą krochmalek a nie maści z antybiotykami, czyszczenie noska tylko jak już Małemu wyraźnie ciężko oddycha itp. I dużo bliskości, czułości, przytulania i cysiania I noszenia na rączkach Co do małżeńskich obowiązków to u nas też raczej cisza Tyle że mojemu nie przeszkadzają dodatkowe okrągłości, ale strach, że zrobi Małemu krzywdę (a jak mu guza nabiję... ? Ufff, znowu się rozpisałam. Ale może się mouś coś z tego przyda Pozdrufka dla wszystkich Mamuś Barbs Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: opieka nad maluszkiem, przytulanki w ciazy... 21.04.05, 11:32 Jesli chodzi o opieka nad Mala - to mimo ze to moja pierwsza dzidzia, czuje sie w miare pewnie. Mialam mlodsze rodzenstwo i kuzynki, rok temu moja cioteczna siostra urodzila synka - jakos jestem oswojona z malymi dziecmi, nawet z noworodkiem. Dodatkowej otuchy dodala mi tez musze przyznac szkola rodzenia, nawet nie tyle techniczne szczegoly i cwiczenia kapieli na lalce, ale glebokie przekonanie poloznej, ze instynkt nam podopowie, ze najwazniejsze jest to sie nie bac, pomalenku oswoic z wlasnym dzieckiem i ze na pewno nie zrobimy naszym dzieciom krzywdy. Oczywiscie przydaja sie rady, ktore podala Barbs - na temat pielegnacji intymnych okolic chlopca i dziewczynki itp - ale moim zdaniem nie to jest najwazniejsze. Ciekawa byla tez rozmowa na temat psychiki kobiety po porodzie, ze moze byc trudno, ze mozemy miec wlasnie takie straszne mysli wzgledem swojego dziecka, ze moze nam sie czasem wydawac, ze juz nie mozemy tego wytrzymac itd. Mysle, ze warto jest zdawac sobie sprawe, ze cos takiego moze sie nam przytrafic i absolutnie nie znaczy to, ze jestesmy zla matka. Nie wolno sie obwiniac, ze mamy takie odczucia - wiele kobiet je ma i to minie. A jesli chodzi o przytulanki w ciazy...coz u nas od dawna cisza w tym temacie. Oboje jestesmy troszke skrepowani obecnoscia naszej Malenkiej w brzuchu, tym jak sobie bryka i fika i jakos tak nie ma atmosfery. Nie chodzi o to, ze mam brzuch i moja sylwetka sie zmienila, tylko o to ze jest tam nasza corka. Jest czulosc, przytulanie, rozmowy z brzuszkiem...i tyle. Nadrobimy to pozniej. Zazdroszcze Wam troszke tych Ledzin, z tego co Goska pisze, to super tam atmosfera. Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: opieka nad maluszkiem, przytulanki w ciazy... 21.04.05, 11:56 O, tak - super atmosfera i te spokojne rozmowy - jak by to pani chciała, a dlaczego pani tak to widzi, OK - niczego nie można z góry obiecać, ale się postaramy i będzie dobrze. Naprawdę czuję tam wielki spokój i mam zaufanie do personelu. Oby tak dalej. Widzę, że w kwestii przytulanek wszędzie to samo - to też mnie uspokoiło, a dodatkowo zaskoczyło to, że przeszkadza Wam świadomość bliskości dziecka. Nie myślę o tym, wiem, że nie poczuje ("guza nabić"?! to świetne!), a na pewno już się nie "zdemoralizuje". Aha, chyba u kwietniówek czytałam, że ponoć niektórzy lekarze odradzają stosunki pod koniec ciąży z powodu zagrożenia jakimiś infekcjami (nawet przy zachowaniu odpowiedniej higieny), bo ponoć w tym stanie infekcje jakoś tak lubią się do kobiet przyczepiać. Z drugiej strony działanie przyspieszające poród jest też w zasadzie potwierdzone. Tak, czy inaczej - wczoraj niczego nie osiągnęłam, może dziś... Wielkie dzięki za garść informacji (nawet sporą) o początkach bycia mamą. Nie znam płci mojego słodkiego balastu, więc nie wiem czy przydadzą się informacje o nietykalności siusiaka (i muszę przyznać, że trochę mnie "rewelacje" Barbs zaskoczyły - nigdy bym nie pomyślała o analizie stanu napletka!; może to i dobrze? chyba rzeczywiście lepiej zdać się na instynkt, a ten chyba nie podpowiedziałby mi żadnych działań w kierunku "poprawy" fragmentów "części niesfornych" dziecka). Co do morderczych myśli - to nawet mnie nie zdziwiło - tak to już bywa, że jak się człowiek bardzo uniesie to sobie to i owo pomyśli przeciwko temu drugiemu; do czynów przechodzą jednak chyba tylko psychopaci, więc się tego nie boję (ani nie zamierzam wstydzić). Pozdrawiam Was ciepło! Gosia tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png Odpowiedz Link Zgłoś
barbs Re: opieka nad maluszkiem, przytulanki w ciazy... 21.04.05, 14:08 W 100% się z Toba zgadzam. I zadroszczę tego spokoju, ja nie miałam praktycznie żadnego kontaktu z maluchami i na samym początku byłam trochę niepewna. Stąd tez te błędy które Wam opisałam. Ale tak naprawdę każda z nas musi znaleźć własną drogę do macierzyństwa. Pociesza fakt, że całkiem idealne matki chyba się nie zdarzają (zresztą może to i dobrze...?) a mnie ostatnio bardzo podniosła na duchu rozmowa ze straszym synkiem. Mały jest naprawdę kochany - wiem, że to brzmi jak typowa gadka zaslepionej Mamusi, ale on naprawde jest cudowny - mądry, pogodny, przylepny, otwarty, no skończony ideał po prostu I jakoś tak ze 2 dni temu w zachwycie go spytałam czysto retorycznie - skąd Ty się wziąłeś taki cudowny?? A on na to tonem, jakby stwierdzał oczywistość: "Od mamusi..." Takich momentów w przyszłości jak najwięcej Wam życzę Barbs Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: opieka nad maluszkiem, przytulanki w ciazy... 21.04.05, 14:53 Cudowne Barbs, co napisalas o swoim synku... Mam nadzieje, ze i w moim macierzynstwie bedzie jak najwiecej takich cudownych momentow. A tak na powaznie, to ostatnio "modne" jest stwierdzenie, ze trzeba byc wystarczajaco dobra matka - wiadomo, ze nie ma idealow. Jesli chodzi o opieke nad maluszkiem - to mam troche obaw zwiazanych z moim mezem...on pierwszy raz w zyciu zobaczy z bliska taka mala istotke. Jest jedynakiem a w swoim doroslym zyciu nigdy nie mial kontaktu z tak malym dzieckiem. Jako wujek sprawdzal sie swietnie - ale tak od 2 latek wzwyz! Bardzo chcialabym, zeby sie zaangazowal w opieke nad nasza Mala od pierwszych chwil, tlumacze mu, ze sobie na pewno poradzimy, ale widze, ze on sie boi...Powiedzielismy sobie, ze chcemy jak najmniej pomocy przy dziecku (zwlaszcza na samym poczatku) ze strony naszych mam, zeby moc robic wszystko po swojemu i poznac nasze dziecko i dalam mu jasno do zrozumienia, ze to oznacza aktywna pomoc z jego strony - bo ja po porodzie nie bede przeciez w pelni sil. Chec unikniecia wtracania sie we wszystko mamy, tesciowej i roznych ciotek jest dla niego najlepsza mobilizacja, wiec mam nadzieje, ze jakos to bedzie. Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: opieka nad maluszkiem, przytulanki w ciazy... 21.04.05, 15:06 Ojeeeeej... Tak się rozczuliłam. Od mamusi taki kochany się wziął... To naprawdę może zniwelować wszelkie niesympatyczne porodowe perturbacje. Takie słowa na osłodę! Cudo, nie dziecko. Co prawda za parę lat zacznie przeklinać i ciągnąć koleżanki za warkocze, ale póki co można się cieszyć przemiłym, niewinnym stworzeniem (no, może nie będzie aż tak standardowy ;o)) A ja jestem jak mąż e_rubi - jedynaczka, ogólnie z małej rodziny, więc kontaktu z dziećmi prawie zero - kuzynka 5 lat młodsza, prawie całe życie mieszka za granicą, niewiele kontaktu od dziecka; dwoje dużo młodszego kuzynostwa pochodzi z adopcji i dołączyli do rodziny już na etapie, gdy kończyły się pieluchy i takie sprawy. NO I NA KIM JA SIĘ MIAŁAM CZEGOKOLWIEK NAUCZYĆ? A to już naprawdę wszyscy przedstawiciele mojego pokolenia w tej rodzinie! Oj, będą eksperymenty, ale cieszę się ogromnie. Pozdrawiam! Gosia tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Re: opieka nad maluszkiem, przytulanki w ciazy... 21.04.05, 23:04 Ja też stawiam na intuicję, nic innego mi nie pozostaje. W razie prolemów będę zaglądać na forum i prosić inne mamy o pomoc. Najtrudniejsze będzie zachowanie spokoju przy maleńkiej istotce - tego i ewentualnych chorób maleńctwa boję się najbaradziej. Barbs, a ile latak/miesięcy ma Twój cudowny synek? Ania Odpowiedz Link Zgłoś
rapida WRÓCIŁAM 22.04.05, 11:54 Nie wiem, czy mogę psuć taką miłą atmosferę...ale w końcu byłam tu długo i muszę Wam powiedzieć co i jak!!!Muszę czekać jeszcze dwa tygodnie na wyniki genetyczne, a potem jeszcze dwa na echo serca, a potem w kolejnym (milionowym usg) zobaczą czy wada się zwiększa, czy też została w tym samym miejscu, bo niestety nie zmaleje! Po nieudanych (odpukać) badaniach genetycznych muszę się pożegnać z maleństwem, które jest już takie wielkie prawie 400-u gramowe!!! zresztą, jeśli wyjdą dobrze, a echo wyjdzie żle, to podobnie. Jeśli obydwa wyjdą dobrze, a wada się zwiększać będzie to też. Mogę czekać jeszcze góra dwa miesiące..., ale w sumie dla mnie każdy tydzień to męczarnia i coraz większe przywiązanie i coraz gorzej to znosić będę. ! I to boli psychicznie!!! ból fizyczny jest lepszy, bo on prędzej czy później mija, a psychiczny, niestety nie chce w ogóle minąć! W łodzi napatrzyłam się na ludzkie nieszczęście tak bardzo, że juz nie płaczę tak często. Tam wszyscy płakali, wszyscy, kobiety, mężczyźni, babcie, dziadkowie....A najgorsze jest to, że nie wiadomo skąd i dlaczego, genetyk powiedział,że może to być gen praprzodka i jedzenie modyfikowane genami ludzkimi!!!....mój przypadek był osamotniony, zdarza się bardzo, bardzo rzadko, częściej właśnie pojawia się wytrzewienie, a ja mam przepuklinę. I wyobraźcie sobie, że prędzej uratują dziecko, które w ogóle nie ma powłok brzusznych, niż takie, które ma, a całość narządów przesuwa się w stronę właśnie worka przepuklinowego. No i ja właśnie to mam, dlaczego ja!!!! ????1,75:10000, czy to jest szczęście być takim wybrńcem??? Biorę udział w jakiś dziwnych badaniach, mnie juz nie pomogą, ale może innym???więc zgodziałam się bez dwóch zdań utoczyli krwi, wód płodowych i....mam wielką nadzieję, że mój ból nie pójdzie na darmo! No więc czekam, bo co mi pozostaje?? Polecam się Waszym fluidom, myślom, modlitwom, wszystkim co mogłoby nam pomóc!!! pozdrawiam ciepło Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: WRÓCIŁAM 22.04.05, 12:23 Oj Rapida, tak mi smutno i przykro, ze musisz przez to przechodzic. Nie ma odpowiedzi na pytanie: "dlaczego akurat ja?". Wierze, ze wszystko jeszcze moze dobrze sie skonczyc i mocno trzymam za to kciuki. Nie mam pojecia co napisac, chyba nie ma slow, ktorymi moglabym cie pocieszyc...Mysle o Tobie. Trzeba miec nadzieje, ze twoje Malenstwo dostanie szanse. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
barbs Re: WRÓCIŁAM 22.04.05, 12:40 Rapida, naprawdę strasznie mi przykro, że musisz przez to wszystko przechodzić. Ale ciągle jeszcze jest nadzieja - jej się trzymaj, bo co innego pozostaje. Nasze pozytywne myśli, fluidy i modlitwę masz zapewnioną. Trzymamy kciuki. Barbs Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Re: WRÓCIŁAM 22.04.05, 23:16 Nic więcej niż Barbs i E-rubi nie mogę dodać, a jedynie mogę za nimi powtórzyć, bardzo mi przykro. Mam nadzieję, że chociaż dobrym słowem możemy Ci jakoś pomóc. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: WRÓCIŁAM 23.04.05, 11:35 No właśnie - łezki cisną się do oczu... Tak wczoraj rozmyślałam kiedy się odezwiesz, a nie miałam za bardzo sposobności zajrzeć do neta. Bardzo przykre jest to, co piszesz. No i właśnie tak to jest, że w końcu ktoś musi być tą osobą, jedną na milion, której takie coś się przytrafia. Ja nie tracę wiary, że będzie OK - jest przecież taka szansa. Wysyłam tonę pozytywnych fluidów i wsparcia. Trzymaj się! Gosia tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: Co u Was? jak minął weekend? 25.04.05, 12:52 Jak mnie sie te ostatnie tygodnie dluza...potfornie. Jakby jeden dzien trwal 3 doby - tak sie czuje. Staram sie byc jeszcze w miare aktywna...o ile mozna byc aktywnym z takim wielgachnym brzuszkiem, pracuje jeszcze kilka godzin dziennie. Przestalam sie juz oszczedzac, niech sie brzuch robi twardy, w koncu koncze 37 tydz, corcia jest wielka i moze sie juz bezpiecznie rodzic. Ostatnie tygodnie musialam troche uwazac, bo skurcze byly dosc czeste i musialam je wyciszac no- spa i polegiwaniem. Weekend calkiem fajnie mi minal, szczegolnie wczorajszy dzien, bo byla super pogoda i wybralismy sie na dluzszy spacer po parku. Poszlismy z moja kuzynka i jej jedenastomiesiecznym synkiem, mielismy okazje przetestowac nasz nowy wozek od razu w wersji spacerowej. Sprawdzil sie swietnie, wiec mysle ze dokonalismy wlasciwego zakupu. A dzis znowu szaro-buro i ponuro, deszcz pada, ze nawet sie nie chce z nosa z domu wychylic... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Co u Was? jak minął weekend? 25.04.05, 13:29 No cóż - ja odpuściłam już prawie całkowicie z pracą i tym tygodniu planuję tylko raz tam wpaść, a może nawet ten raz sobie odpuszczę...? Pozostaje doktoracik - oj, z tym zawsze jest jakaś robota. I choć ta "na temat" jest całkiem przyjemna to pozostają jeszcze inne obowiązki, a konkretnie nauczenie się, bagatelka, historii USA do 1900 r.; dla mnie to abstrakcja, profesor sugerował zdanie tego egz. przed rozwiązaniem, ale nie sposób się zmobilizować do zakuwania - w efekcie pewnie czeka mnie kampania wrześniowa (a przecież wtedy łatwiej nie będzie). Czuję się, hmmm, jakby trochę lżej. Brzuszek, wbrew oczekiwaniom, mniej twardnieje, za to jakby wyraźniej odczuwam coś na kształt skurczy. Brzusio, moim zdaniem, nie opadł ani na milimetr, co - jak pisała mi koleżanka - może oznaczać, że poród rozpocznie się odejściem wód (bo jak brzuszek opada to główka dziecka tworzy taki rodzaj korka, a jak korka brak to poród tak się właśnie może zacząć i to mnie trochę przeraża). Aha, no i powróciło coś z początku ciąży, a co mi się nigdy wcześniej nie zdarzało - solidne 2, 3-godzinne drzemki w ciągu dnia. W nocy właściwie śpię nieźle, więc to chyba już "wysypianie się na zapas". No i tak czekam... Codzinnie myślę o Rapidzie, o tym czy się Jej i Dziecku uda. Trzymam mocno kciuki, bo szansa jest. I tyle u mnie. Pozdrawiam koleżanki "okołobielszczanki", Gosia tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png Aha! Nic nigdy nie wiadomo, więc jakby co podaję mój nr komórkowy - nie wiadomo w jakiej sprawie możemy sie niedługo np. zSMSować ;o) 604 298 076 Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Co u Was? jak minął weekend? 25.04.05, 15:01 Chciałabym napisac coś miłego, ale mam z tym problem. Zaglądam tu cały czas i cieszę się, że o mnie myślicie!!! Myślcie, myślcie, ja też z Wami serduchem całym jestem i może jak sie juz bardziej psychicznie uspokoję, to coś normalnego napiszę!!! Nawet pogoda się sprzysięgła, żeby pogłębić mój dołek!!! No nic, buziaki,papa Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: Myslimy o Tobie Rapida 25.04.05, 15:15 Trzymaj sie, wyobrazam sobie jak musi byc Ci ciezko, ale badz dobrej mysli. Trzeba miec nadzieje, ze wszystko dobrze sie skonczy. Rzeczywiscie pogoda nie pomaga dzis w pozytywnym mysleniu...ale ja wysylam Ci duzo duzo dobrej energii dla Ciebie i Malenstwa. Jedyne co moge zrobic. Odpowiedz Link Zgłoś
barbs Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 27.04.05, 09:22 Cześć dziewczyny, Przyznam, że zupełnie nie mam weny do pisania, ale tak nam wątek leci w dół, że pomyślałam, że się odezwę...U mnie po staremu, samopoczucie w sumie OK, tylko kręgosłup coś mi ostatnio mocno dokucza. W ten weekend wybieramy się do chorzowskiego zoo i po drodze będę chciała odwiedzić Lędziny - zobaczę w końcu na własne oczy to cudo A w przyszłym tygodniu siedzę sobie w domku CZas troszkę złapac oddechu. Więc raczej nie będę się odzywać. Lechicka - mam nadzieję, że po powrocie zobaczę sprawozdanie z cudownego porodu w Lędzinach Rapida - trzymam kciuki i ciągle myślę ciepło o Tobie i Twoim Maluszku. Musi się Wam udać. Barbs Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 27.04.05, 10:22 A ja juz siedze jak na szpilkach, choc termin na polowe maja, wiec jeszcze jest troche czasu...No ale dzidzia juz duza, zaczal sie 38 tc wiec kto wie? Jutro ide do gina, zobaczymy co mi powie. Dzis wreszczie swieci slonko, wiec mam nadzieje, ze bede miala lepszy humor, bo ostatnie dni to w ogole nic mi sie nie chcialo. Wczoraj wybralam sie do szpitala, zeby sie spotkac z polozna, z ktora zamierzam sie umowic do porodu, ale nic nie zalatwilam, bo akurat byla przy porodzie innej kobietki i nie mogla sie spokojnie pogadac. Troche bylam zla, bo w sumie specjalnie po to wyrwalam meza z pracy, no i Zywca chwilke sie jednak jedzie..ale trudno. Mam nadzieje, ze Mala jeszcze poczeka w brzuchu i uda mi sie to jednak zalatwic. Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 27.04.05, 11:36 Halo, halo! zwariuje chyba..........jakiś czas temu zrobiło mi sie jakieś paskudztwo po lewej stronie brzucha na wysokości pępka, swędziało i swędziało, no i rosło, potem zrobiło sie takie samo z prawej strony, na plecach i dziś rano na biuście! Wczoraj byłam u dermatologa, swoją drogą załamałam się pstawą, pani nawet nie raczyła zerknąć i mówi, że to uczulenie na metal........,że niby klamra od paska (NIE NOSZĘ), że guzik od spodni, ale z prawej czy lewj strony, albo na plecach??? ha, ha, ha umarłam prawie. Pani nie spytała nawet o leki, które jem, ani o cokolwiek. Nicv tylko metal i metal, tak jakbym nosiła metalowe staniki.......Dlaczego ja mam takie szczęście???? dlaczego zawsze konowały muszą stać na mojej drodze......dostałam hydrocortison i mam go uzywać przez 5 dni, ale olałam nie kupiłam, bo wiem, że nie jest ot taki sobie, a i tak mam dośc problemów!!! Tak myślę, że najprawdopodobnie mam to z witaminy C, bo: przez jakiś czasmiałam halo na sok z czarnej porzeczki- lałam go litrami w siebie, do tego wyciskałam świeże pomarańcze i też lałam w siebie, do tego rutinoscorbin codziennie i w prenatalu tez jakieś witaminki C się poniewierają, a herbatka bez cytrynki jest nie do przełknięcia........No i odstawiłam soki już tydzień temu, rutinoscorbin dzisiaj, tylko herbatki nie przełknę!!!! I znów kolejne halo........pozdrawiam wszystkich szczęliwców, których nie nękają zadne choróbska!!! Tak trzymać, buziaki, papapapa Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 27.04.05, 16:16 Oj jakbys miala malo to jeszcze to... Tez mialam kilkanascie tygodni temu uczulenie, paskudne czerwone krostki na brzuchu, udach i piersiach, potfornie swedzialo. Okazalo sie ze to oliwka J&J sie tak zalatwilam...Mnie dermatolog przepisal robiona masc na bazie hydrocortizonu i jakos przeszlo, mnie akurat pomogl, juz po 1 dniu poczulam ulge. Moze jednak kup ten lek sie posmaruj... Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 27.04.05, 17:58 Wiesz, że mnie oświeciło, ja też się jakimś paskudztwem smaruję!!!odrzucę jeszcze i to........boję się już każdego leku..........buziaki, papapa Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Wczoraj byłam ostatni dzień w pracy... 28.04.05, 09:12 Hej! Tak, od dziś już tylko słodkie leniuchowanie - ciekawe jak długo? Z tymi uczuleniami to macie pecha. Mnie, odpukać, nic w czasie ciąży nie dopadło, więc nic mądrego nie wymyślę na problem Rapidy. E_rubi pisze, że dostała wysypki od J&J - i pomyśleć, że na wszelkich tego typu specyfikach piszą koniami "hypoalergiczny" - bzdura i tyle (chyba nie ma uniwersalnie hypoalergicznych kosmetyków). Co u mnie? Czekam... Nie wiem jak jeszcze długo to potrwa, ale przynajmniej teraz będę już siedzieć w domku, więc w razie czego powinnam szczęśliwie dotrzeć do upatrzonych Lędzin (oj, e_rubi - wyjątkowy niefart z tą położną, choć jak ja pierwszy raz pojechałam do Lędzin to też trafiłam w trakcie porodu i położna zrobiła co mogła, by mnie "obsłużyć", ale to nie to samo co wtedy, gdy kobieta nie ma akurat nic do roboty. Spoko, masz jeszcze trochę czasu, więc zdążycie sobie pogadać). Aha, skutecznie "naciągnęłam" męża na przytulanie (nawet już nie raz) i chyba zaczyna mu się podobać ;o)) Stwierdził, że będziemy mieć małego erotomana, ale chyba sam w to nie wierzy...? Nie wiem czy będzie to miało jakikolwiek wpływ na przyspieszenie akcji porodowej, ale myślę, że i tak warto okazać sobie trochę ciepła - nie wiadomo jak to będzie po porodzie (tym bardziej, że przeniosę się na jakiś czas do rodziców i nie będziemy się stale widzieć). Pozdrawiam Was wszystkie cieplutko! Gosia tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Re: Wczoraj byłam ostatni dzień w pracy... 28.04.05, 10:31 Trzymaj się zatem mocno i badź dzielna i znajdź też jakąś chwilkę czasem na małe co-nieco na necie!!!! oczywiście zaraz przyślij sprawozdanie i fotki....obiecuje trzymać kciuki bardzo, bardzo mocno!!!!pozdrawiam "wiecznie chora" rapida Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Wczoraj byłam ostatni dzień w pracy... 28.04.05, 10:58 Dzięki, dzięki, dzięki... Tak sobie pomyślałam, że skoro mój pierwszy kontakt z izbą w Lędzinach odbył się poprzez pocztę elektroniczną to chyba mają tam internet...? A skoro mają internet to może uda się "wysępić" jakąś małą sesyjkę netową podczas pobytu w izbie? O ile będę na siłach... Tysiąc buziaczków, dużo zdrowia! Gosia tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: Wczoraj byłam ostatni dzień w pracy... 28.04.05, 11:01 A propos tego uczulenia jeszcze, to wiecie ze lekarz wcale nie byl zdziwiony ze to ta oliwka, powiedzial, ze na kosmetyki tej firmy dosc czest zdarzaja sie uczulenia...A ja nawet nie mam wrazliwej skory i nie jestem w ogole alergikiem! Mojej Mlodej kupilam wiec kosmetyki innej firmy - wybralam Nivea akurat bo sama bardzo lubie, wybrobowalam na sobie - mnie nie uczulily. No to odpoczywaj Gosia teraz i leniuchuj...wiesz troszke "zazdroszcze" tego przytulania z mezem...ja sie juz za moim stesknilam, a jak gdzies juz wyzej pisalam, ta moja brykajaca w brzuchu cora skutecznie "psuje" namietny nastroj no i jakos nie potrafimy sie przelamac...Trudno, nadrobimy to pozniej, choc z malenka dzidzia pewnie nie bedzie latwo znalezc na to czas. Pozdrowionka. Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Wczoraj byłam ostatni dzień w pracy... 28.04.05, 11:23 Hahaha, córcia psuje nastrój - strasznie mnie to bawi, choć wierzę, że może to dezorganizować tworzący się namiętny nastrój. W naszym przypadku chodziło właściwie tylko o przełamanie męża, a jak się skusił to już poszło z górki. Choć, jak wspominałam, ja jakiejś superochoty nie miałam; to raczej szukanie przyjemnych metod przyspieszenia TEGO DNIA (bo seksik chyba fajnieszy, niż opijanie się olejem rycynowym, czy mycie okien, prawda?). OK, biorę się za ten przeklęty balonik, bo troszkę go ostatnio zaniedbuję - to jest naprawdę piekielne urządzenie, już mnie wszystko z niego bolało i trochę odpuściłam z ćwiczeniami; na szczęście nawet po 2-3 dniach bez ćwiczeń "nie cofam się w rozwoju", więc już teraz traktuję gada jako dodatkowe urządzenie, a nie konieczny sprzęt do codziennych tortur. Pozdrawiam! Gosia tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: Wczoraj byłam ostatni dzień w pracy... 28.04.05, 11:55 A ja niecierpie moich masazy tym olejkiem uelastyczniajacym krocze...i sie codziennie zmuszam, bo przeciez niewiele czasu zostalo...ale mniejsze naciecie i lepsze gojenie nie jest tak duza motywacja jak jego brak (a przynajmniej spora na to szansa). Zaraz ide do gina i sie dowiem ile moje dziecko postanowilo przytyc od ostatniej wizyty. bo jesli jest tak jak mi sie wydaje, to mam w brzuchu wielkiego SMOKA. Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Do mamy Minismoka 28.04.05, 12:56 Pisałaś kiedyś, że jesteście oboje z mężem słusznego wzrostu, więc pewnie nie ma co się dziwić, że nosisz "minismoka". A my odwrotnie - jesteśmy całkiem nieduzi i chyba dzieciątko nie będzie ogromne (robiłam usg w 34 tc i wtedy ważyło niecałe 2300g; nie wiem jak teraz, ale nie czuję jakiegoś wielkiego wzrostu od tamtego czasu). Ja też staram się masować olejkiem (Nivea, nie uczulił ;o)) i też tego nie lubię - ciężko się mobilizować do działań, które nie wiadomo czy pomogą (szczególnie dotyczy to Ciebie, bo może będziesz miała cc). Napisz koniecznie co Ci dzisiaj gin powiedział! Pozdro, Gosia tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png Odpowiedz Link Zgłoś
barbs Barbs wybiera się do Lędzin :)... 28.04.05, 13:04 Gosiu, W ten weekend - najprawdopodobniej w niedzielę - jedziemy z Bąblem do Chorzowa do zoo i w drodze powrotnej podjedziemy do Ledzin. Zbieram właśnie wszystkie dane dotyczące dojazdu jakie podałaś i m.in poszukałam w końcu strony internetowej, o której wspominałaś. Weszłam tam, zobaczyłam zdjęcie budyneczku i ...szczęka mi opadła. Po raz kolejny pozytywnie Jest prześliczny! Nie wiem, jakoś tak podświadomie byłam nastawiona na coś w stylu typowej osiedlowej przychodni, czyli taki ot klocek kwadratowy - może nie całkiem szaro bury, ale jednak mocno standardowy. A tu taka miła niespodzianka! Kto wie, może tak być, że jak tam przyjedziemy to tam będziesz Będę pytać czy nie ma przypadkiem jakiejś Gosi z Bielska Pozdruffka, Barbs Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Barbs wybiera się do Lędzin :)... 28.04.05, 14:20 Właśnie ze względu na specyficzną urodę budynku napisałam Ci, że jak zobaczysz zdjęcie to potem już nie sposób tam nie trafić. Taka sympatyczna chatka. Z tą niedzielą to jest tak, że właściwie na wtedy mam termin OM, więc szanse na spotkanie są całkiem realne. Fajnie by było. Tzn. najfajniej gdybym była już po - nie w stresie i bólu, tylko z dzidzią po drugiej stronie; mogłabym Ci na gorąco powiedzieć co jak tam TAK NAPRAWDĘ wygląda. Jakby co, podałam gdzieś tu ostatnio mój nr tel., jak chcesz to też mi prześlij jakiś namiar (np. na pocztę e-mail jeśli nie chcesz ujawniać tak "wszem i wobec") - będziesz mogła wcześniej się dowiedzieć czy "przypadkiem" tam nie przebywam. Do miłego... Gosia tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Do E_rubi 29.04.05, 13:28 Heeeej! E_rubi - co u Ciebie? Mam nadzieję, że wszystko OK po wczorajszej wizycie. Daj znać jak Maleńka - już nie taka maleńka? Pozdrawiam, wciąż 2w1 Gosia tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: E_rubi urodziła!!! 29.04.05, 19:06 Dziewczyny! I gdzie sprawiedliwość na tym świecie?! Czekam na niusy od e_rubi jak tam po wizycie u gina, a tu na forum majowym pojawia się informacja, że dziś o 15 Ewelina urodziła siłami natury swoją córeczkę. Teraz wierzę już całkowicie, że nie znamy dnia ani godziny - przecież teoretycznie miała urodzić co najmniej kilka dni po mnie. I co? Na nic się nie zanosiło, ja mam termin za 2 dni, a tu taki nius!!! Jeszcze raz serdecznie gratuluję Ewelinie i czekam na wrażenia poporodowe. Całusy dla powiększonej rodzinki, Gosia tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Re: E_rubi urodziła!!! 29.04.05, 22:36 ach ta natura płata figle .... GRATULACJĘ E-rubi!!! No to Gosiu musisz żyć już w niezłym napięciu po takich informacjach od Eweliny. Inaczej jak się to wie z książek, że poród "powinien" być między 38-42 tc, a inaczej to wyglada jak się słyszy od znajomej osoby. Ale ja Wam zazdroszczę Ewelino i Gosiu (Tobie też już nie dłużo zostało do zobaczenia swojego dziecka). Ale to na prawdę dobra wiadomośc i bardzo się z niej cieszę i to jeszcze poród siłami natury (dla mnie "wymarzony"), mam nadzieję że jeszcze z samymi miłymi wrażeniami, czego Gosiu i Tobie grąco życzę. Mam nadzieję, żę Ewelina znajdzie chwilkę, aby coś napisać od siebie, chociaż szczerze powiem, żę mie mam pojęcia jak Wy znajdujecie czas na pisanie. Ja mam na głowie tylko kochanego szczeniaczka i jeszcze bardziej kochańsze "duże dziecko" no i co prawda ciut ponad jeden etet, ale powoli to zaczyman zmieniać bo jeszcze chwila i obudzę się jako babcie, której życie przeszło jak film. co do dermakologów mogę polecić z ul. Bohaterów Warszawy, niedaleko Ratusza w Bielsku, w nowej kamieniecy przy mostku nad rzeką Białą. Mam tylko tel. 819 17 17. Niestety nie znam nazwiska, ale polacała mi go koleżanka i sama się do niego wybieram (jak zależy Wam na nazwisku to mogę zdobyć, choć ponoć obie kobiety tam przyjmijące są OK). pozdrawiam gorąco i życzę udanego łikengu Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: E_rubi urodziła!!! 30.04.05, 09:58 Przyznaję, że Ewelina zwiększyła presję na mnie - to już MUSI być mój czas! A jednak wciąż czekam i nic. Fakt, termin jutro, ale przestaję wierzyć, że się zmieszczę w tym czasie. Nie chcę wywoływanego porodu, więc pewnie jeszcze będę ileś dni czekać, a jaki to stres... No i rzeczywiście szczęściara - poród siłami natury, córcia zdrowa, achhhhhhhhhh............ Również życzę miłego weekendu, do następnego... Gosia tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Re: E_rubi urodziła!!! 30.04.05, 14:33 Szczęściara!!!! Baaaaardzo sie cieszę, bardzo, bardzo, i też czekam na wieści!!! Jak ja Wam zazdroszczę, już po wszystkim, tu coraz bliżej, a ja niby bliżej, a wciąż dalej!!! Co do dermatologa, czy to pani doktor Szkrabko, bo do niej się wybieram....po moich wcześniejszych wizytkach u przemiłej pani ...to musze poszukać prywatnie, niestety!!!! buziakuje cieplutko, słonecznie i miłego łikendu (cokolwiek to nie znaczy)papa Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Do: Rapida 30.04.05, 15:04 Hej! No właśnie - a jak sytuacja u Ciebie? Kiedy będziesz mieć jakieś wieści co do wyników? To oczekiwanie musi być bardzo wyczerpujące psychicznie. Ja wychodzę z siebie czekając na rozpoczęcie porodu, a Ty przecież masz znacznie trudniejszą sytuację ode mnie. Na pewno Ci trudno. Daj znać jak będziesz coś wiedzieć. Pozdrawiam! Gosia tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Re: Do: Rapida 01.05.05, 09:54 Jakieś wieści będę mieć we środę...te z Łodzi, a potem we czwartek czeka mnie wizytka u prof Michalskiego, on cos tam zadecyduje dalej, pewnie echo serca, bo powoli dobijać będę do 20 tygodnia, no i pewnie kolejne usg, najlepiej u prof. Szaflika, tego najlepszego w Polsce, ale jak do niego dzwoniłam, to powiedział, że gdyby go nie było (przypadkiem) to mogę zaufać jego koledze, Borowskiemu. A teraz hit, Borowski przyjeżdża do Kliniki pod Bukami w Bielsku Białej dwa razy w miesiącu, więc może zaufam...., zreasztą jak badał mnie Szaflik, to Borowski był przy tym badaniu, może mnie rozpozna, pewnie nikt tak ładnie jak ja nie chlipał przy badaniu......Czekam i czekam i już mi się śni wszystko...Na polskich stronach jest mało, ale weszłam na amerykie....i tam ho, ho, ho a jakie zdjęcia???? Powiedzieli mi w domu, że jak jeszcze raz wejdę na te strony, to odetną komputer....Buziaki, papapa Szykuj się moja droga do tej drogi!!! a ja jestem z Wami, ściskam bardzo, bardzo mocno!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Do: Rapida 01.05.05, 11:24 Czyli jeszcze parę dni. Trzymam kciuki za wyniki. A z tym dr Borowskim to rzeczywiście hit, że bywa Pod Bukami. Swoją drogą ja jestem bliska wyłączenia samej sobie internetu, bo to czytanie na forum majowym ile kolejnych mam przybywa, a u mnie nic, zaczyna mnie doprowadzać do wieeelkiej rozpaczy. Mam termin na dziś, czyli pierwszy możliwy majowy, a tu już tyle teoretycznie późniejszych dzieci na świecie (że o wyczynie e_rubi nie wspomnę - ona miała termin ponad 2 tyg. po mnie!!!!!). Zaczynam się zastanawiać, że może jednak kalendarzyk nie jest tka mądry jak usg, a na ostatnim z któregoś pomiaru główki wyszedł przewidywany termin... 14 maja. I co ja mam o tym wszystkim mysleć?! Ach, trzymajmy się dzielnie. Wszystko MUSI się potoczyć po naszej myśli. Ciekawe czy Barbs wpadnie dziś do Lędzin i jakie będzie miała odczucia odnośnie tego miejsca... Pozdrawiam ciepło! Gosia tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Re: Do: Rapida 01.05.05, 22:21 Rapida co do pani dermatolog, o której pisałam wyżej (na ul. Boh. Warszawy) to Urszula Bednarska i przyjmuje na NFZ, podobno przychodzisz bez wcześniejszej rejestracji i Cię przyjmuje. Najlepiej jednak zadwoń sobie tam wcześniej. Rapida jak MOŻESZ(zdaję sobie sprawę, że nie jest to dla Ciebie łatwe i może nie chcesz za dużo pisać) to napisz proszę, który lekarz w BB zaczął podejrzewać problemy u Ciebie (jeżeli był wogóle taki). Twoje Dziecko potrzebuje teraz od Ciebie dużo nadziei i pozytywnego myślenia i w ten sposób możesz Mu sama najbardziej pomóc. Gosiu na tym formu ktoś napisał, że każde dziecko rodzi się w swoim tempie i na pewno jeżeli stan dzieka jest dobry, a łożysko ciągle wykonuje swoje zadania to chyba nie ma co się śpieszyć (z pewnością łatwiej to napisać). Z każdym dniem w Twoim brzuszku Dzidziuś jest coraz silniejszy, a jego narządy lepiej rozwinięte. pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Do: anbull 02.05.05, 12:44 Hej! Zgadzam się, że to dobrze, że małe jeszcze siedzi sobie w moim luksusowym apartamencie; to, że się niecierpliwię wynika po prostu z tego, że... mnie już jest dość ciężko, tym trudniej, że człowiek nastawia się na pewną "godzinę zero", a jak ona mija to można dostać kręćka myśląc "KIEDY?". Jeśli do jutra nic się nie wydarzy po prostu zadzwonię czy mam przyjechać zrobić ktg lub coś ustalić (bo skąd mam wiedzieć czy wszystko jeszcze dobrze pracuje?). Czuję się OK, ale może lepiej, by sprzęt medyczny coś tam sprawdził (ostatnio robiłam ktg 10 dni temu, więc coś się mogło zmienić). Trzymajcie wszystkie kciuki za szybki obrót moich spraw, pozdrawiam ciepło! Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Re: Do: Rapida 02.05.05, 16:10 No jakby to powiedzieć, ale żaden z bielskich lekarzy nie rozpoznał naszej wady.... Chodziłam do wielu lekarzy, bo chciałam się upewnić, że wszystko ok, usg robiła mi pani Lidia Polak -dwa ostanie!, gdzie wada już była widoczna ponoć dużo wcześniej,badała mnie i usg robiła pani Gasperowicz w szpitalu, ale to bylo jeszcze wczesnie,mogla wiec nie zobaczyc, wiec ją rozgrzeszam. Na wizytkach byłam u doktora Zgórskiego, doktor Sitkiewicz i doktor Wróbel, ta ostatnia robiła też często usg, ale ją tez rozgrzeszam całkowicie, bo sprzęt prehistoria. A sama pani bardzo fajna!!! i kazała się zgłosić do szpitala! No w sumie to tak nie wiem o kim powiedzieć źle, wiadomo, że badając nie zobaczy się wady, ale wszyscy wiedzieli, że mnie boli brzuch, może myśleli, że symuluję??? no nie wiem, jedynie mogę powiedzieć, ze pani Polak (choć bardzo miła) niestety nie zauważyła wady na usg, a byłam wtedy w 14 czy 15 tygodniu, a to ponoć widać już od 10???? ale i tak w sumie, to może i dobrze, bo przynajmniej miałam spokojnych parę tygodni, żyłam sobie nieświadomie i już!!! A teraz?!Tak więc wszystko jest fajnie, jak jest dobrze, ale jak są problemy, to niestety trzeba szukać specjalistów wysokiej klasy, najlepiej z jednostek akademii medycznych, oni żyją w innym świecie, jeżdżą na konferencje, sympozja, obracają się cały czas w kręgu wiedzy, a reszta??? stoi w miejscu i działa rutynowo!!!jak boli to no-spa i nie chodzić, ale dlaczego boli???? to już zbyt wiele. Kochana a jaki tem jest telefon do tej pani doktor???? dzięki wielkie, Gosieńko, a Ty się niczym nie stresuj!!! maluszek pewnie widzi co tu się dzieje i ani mu w głowie się tu pchać!!! wyjdzie, wyjdzie nic się nie martw!!!! buziaki,papapa Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Do: Rapida 02.05.05, 18:30 Ale się nachodziłaś do tych lekarzy! Ja całą ciążę u jednego - no i od razu zaczęłam myśleć co będzie jeśli czegoś nie zauważył? Co prawda nic nie wskazywało na jakiekolwiek nieprawidłowości, ale człowiek od razu nabiera czujności. A ja jak widać wciąż w domu. Parę razy mnie dziś mocniej "ścisnęło", ale to wszystko. Wciąż czekam na jakiś konkretniejszy rozwój wypadków. Aha, no i zadzwonię na porodówkę czy mam jeszcze ileś dni czekać, czy może powinnam chociaż wpaść na ktg, bo ostatnio robiłam 10 dni temu, więc może trzeba posłuchać co tam słychać? Pozdrawiam miłe panie, Gosia (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone) Odpowiedz Link Zgłoś
barbs Re: Do: Do Lechicka 03.05.05, 18:50 Cześć No byłam Że Ciebie tam nie było od razu było wiadomo, bo nie było po prostu nikogo. Trochę się zdumiałam - drzwi zamknięte... ale zwrociłam uwagę na dzwonek, zadzwoniłam, i okazalo się, że ktoś jednka jest. Pooglądałam, pogadałam.. Wrażenia takie: cudów takich zupełnych nie ma, trochę mnie stropiła łazienka (jedyna na cały budynek i coś na poziomie tych z Wyspiańskiego. Mimo wszystko jednka wrażenie podstawowoe to to, że - poród tam to w zasadzie poród domowy, tyle, że z dostepem do podstawowych urządzeń (KTG) i w towarzystwie fachowców. Czyli dokładnie to o co mi chodzi. Nie wiem, czy przez to, że było zupełnie pusto, odczuwa się tam taki totalny luz, taką naturalność, zupełne przeciwieństow szpitala. W sumie fajnie W końcu poród to nie operacja chirurgiczna, ale naturalna rzecz... Podsumowując - w dalszym ciagu stawiam na Lędziny I czekam na Twoje Gosiu sprawozdanie I bardzo gratuluję E-Rubi - mam nadzieję, że pojawi się wkrótce i da cosik znać Kończę - trzeba dać kolację starszakowi Barbs Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Do: Do Lechicka 03.05.05, 19:15 Hej! Ja za pierwszym razem też korzystałam z dzwonka, choć pusto nie było. Co za pech, że dziecko nie chce przyjść na ten świat terminowo - akurat pusto mają! Wariacji totalnej dostaję... Wczoraj dzwoniłam tam co robić i na razie mam czekać, a jakby dalej nic się nie działo to pojawić się w czwartek lub piątek i wtedy zadecydują czy jeszcze można czekać czy już trzeba wywoływać (jejku! tylko nie to!). Dlaczego dzidzi nie chce jeszcze wyjść?! Co do atmosfery - też miałam odczucie luzu. Nigdy w życiu nie miałam do czynienia z żadnym szpitalem, nie wiem jak to wygląda w porównaniu; fakt, że poczułam się tam nieźle, więc chyba jest rzeczywiście spoko. A łazienki mnie nie zrażą. Teraz drżę, żeby nie było konieczności wysyłania mnie do jakiegoś szpitala, bo chyba się załamię. A na e_rubi czekamy... I na Jej wrażenia z porodu. No i w ogóle jak to się stało, że tak jakoś 17-18 dni przed terminem miała sobie pójść na wizytę kontrolną, a na następny dzień już była córcia na świecie?! Boże, jak Jej zazdroszczę... Pozdrawiam ciepło! Gosia (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone) Odpowiedz Link Zgłoś
berenika-27 Re: Do: Rapida 03.05.05, 19:03 Wreszcie znalazłam bielski wątek!!!!! Fakt, że ostatnio rzadko zaglądałam na forum, ale w pracy mamy gorący okres i brak czasu na takie rzeczy. Wciąż pracuję (33tc) choć moja pani dyrektor jest tym faktem mocno zaskoczona. Ale obliczyłam że jeszcze dwa i pół tygodnia i idę na zwolnienie. Rapida, strasznie mi przykro że musisz przez to wszystko przechodzić z jeszcze nie narodzonym dzidziusiem. Ale wierzę że wszystko będzie dobrze. Trzymam kciuki!!! Parę dni temu poruszałyście temat współżycia z mężami. Fakt, że to już nie to samo co kiedyś, ale my staramy się zachować pewną regularność w tej kwestii. Wprawdzie był okres gdy musiałam mocno przekonywać męża że dziecku nie zrobi krzywdy. A poza tym jak sobię pomyślę, że po porodzie będziemy mieli przymusową wstrzemięźliwość.... A jeśli chodzi o termin porodu to mam nadzieję, że mój jest źle obliczony i że urodzę parę dni wcześniej. Bardzo bym chciała. To musi być bardzo stresujące gdy termin minął a tu ciągle nic. Ale dzisiaj piękna pogoda!!!!! Aż się w domu siedzieć nie chce. Tylko niestety, mimo że normalnie uwielbiam upały to w ciąży troszeczkę mnie taka temperatura męczy. Pozdrawiam gorąco Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Re: Do: Rapida 03.05.05, 19:08 RApida tel do tej dermatolog to 819 17 17 Gosiu jak trenigi z balonikiem? Ania Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Do: anbull - balonik 03.05.05, 19:19 Ha! Dziś na forum majowym też mnie koleżanka o to spytała (właśnie zaczęła ćwiczenia). Przesyłam więc link do Klubu Przeterminowanych Mam, gdzie jakoś zaraz na początku znajdziesz naszą wymianę doświadczeń. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28475&w=23434904&a=23435128 Pozdro! Gosia (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone) Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Do: Berenika 03.05.05, 19:25 Wiesz, Bereniko, ja niestety od początku czułam, że bliższy prawdy może okazać się termin z usg, który oscylował ok. 10 maja (zamiast OM - 1 maja). Chyba dobrze czułam, niestety... A teraz się truję "jak długo jeszcze"?!!! Mój mąż, po oporach, na szczęście przekonał się do seksu i nawet już mu się zdarza samemu proponować (żebym to ja nie musiała za każdym razem skamleć; Boże, do czego ta ciąża zmusza człowieka...). Szkoda, że ta jakże przyjemna metoda przyspieszania porodu wcale w moim przypadku takiego działania nie ma :o( Ja upałów nie znoszę, więc siedzę w domku i czekam....................... Dziewczyny, poruszcie jakieś czary, jeśli znacie, albo wznieście modlitwy (do wyboru), żeby się to moje przeklęte oczekiwanie skończyło. Nie chce mi się kolejny raz beczeć z tego powodu. Całusy, Gosia (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone) Odpowiedz Link Zgłoś
berenika-27 Re: Do: Berenika 03.05.05, 19:45 Gosiu, oczywiście trzymam kciuki żeby twój maluszek wreszcie się zdecydował przyjść na ten nasz piękny(?) świat. Z metod przyśpieszania porodu to o seksie słyszałam. Podobno w spermie jest jakaś substancja która powoduje szybsze rozwieranie się szyjki macicy. Nawet położna na szkole rodzenia mówiła nam że ta sama substancja jest w specjalnych maściach używanych na porodówkach. A poza tym to podobno wysiłek fizyczny przyśpiesza poród. Oczywiście nie bieganie czy aerobik ale dłuższy spacer. TAk więc może jednak wyjdź z domu. Tym bardziej że jutro ma już być chłodniej. Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Do: Berenika 03.05.05, 20:00 Wiesz, ja bym się nawet przeszła na spacerek, ale mam problem z obuwiem. Jestem na etapie kiedy strasznie puchną nogi. I jakich butów bym nie ubrała to zaraz mam dwa balony, które niezbyt przyjemnie się odczuwa. Już wolę siedzieć, tak mniej puchną mi kopytka. No i wezmę się dziś za ten przyjemniejszy wysiłek fizyczny - zawsze będzie jakaś korzyść (jeśli nie poród to chociaż *******). Trzymaj kciuki, Gosia (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone) Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Re: Do: Gosi 04.05.05, 10:06 Dzięki Gosiu za ten link dot. balonika - jedynm słowem łatwo nie jest, ale z tego co przecztałam widzę, że przygotowuje fizycznym i psychicznie do porodu. ale pogoda, a ja mam urlop do końca tygodnie....(( Ania Odpowiedz Link Zgłoś
gingeria Re: Do Gosi 04.05.05, 11:28 Gosia, zaraz sie pomodlę do św. Gerarda, to święty od dobrego porodu. Podobno masowanie brodawek też pomaga. Jeśli tylko możesz to spróbuj sie nie denerwować, to tylko moze opóźnić. Aha, no i jeszcze chodzenie po schodach, krążenie biodrami. Ja juz skończyłam 36 tc i zaczynam sie denerwować, że to może być już. Remont jescze nie dokończony, ostatnie zakupy czekają. Chciałabym,żeby moja Dzidzia jeszcze trochę urosła, bo mam naprawdę mały brzuszek jak na 9 m-c. Jestem dobrej mysli,ale lekki niepokój juz się zaczyna pojawiać. Postaram się intensywnie myślec o Twoim dobrym porodzie i uruchomić jakies znajomości "na górze" Ginger z Dzidzią Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Do Gingerii 04.05.05, 12:58 Jej, jak mi miło! Pierwszy raz słyszę o tym, że św. Gerard wiązany jest z dobrym porodem. To daje mi nową nadzieję. Z tymi brodawkami kiedyś spróbowałam, ale obecnie są one tak wrażliwe na dotyk (niestety in minus), że ciężko mi się zmusić. Popróbuję "pomachać" biodrami (to dla mnie nowość). A schody - też spróbuję, choć tak pisałam kopyta puchną mi na potęgę, więc nie wiem czy coś z tego wyjdzie. U mnie brzuszek też mały, może dlatego muszę jeszcze czekać? A może dlatego czekam, że potwierdzi się coś, o czym czytałam gdzieś w początkowej fazie ciąży, że najpewniejszy termin porodu to nie ten kalendarzykowy, nie z późniejszych USG, ale ten z... najwcześniejszego USG - w moim przypadku był to 10 maj. Ojej... Tak, czy inaczej - dzięki za wsparcie. Niedługo będę mogła się odwdzięczyć tym samym. Pozdrawiam! Gosia (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone) Odpowiedz Link Zgłoś
rapida hurrraaaa 04.05.05, 16:40 pada deszcz, a ja się tak cieszę!!! nie ma co prawda jeszcze ostatecznych wyników, ale pan doktor powiedział, że ze wstepnej analizy jaką przeprowadzili na 99,9% nie ma wad chromosomów, czyli wada przyszła z zewnątrz, a jednak infekcja w pierwszych tygodniach ciąży (aż nie chcę myśleć, że byłam wtedy w szpitalu.....)!!!! to dobrze, bo już się zamartwiałam, że cos nie tak będzie dodatkowo z moim szkrabem!!!! ale do poniedziałku, tak czy tak mały stres jest!!! buziaki, papa Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: hurrraaaa 04.05.05, 16:56 Jejku! Rapida, napisz coś więcej - co to tak naprawdę oznacza? Jak duże są teraz szanse na to, że dzidzi się szczęśliwie narodzi? Kurczę, strasznie się ucieszyłam, choć wciąż nie wiem na ile jest dobrze, a na ile wciąż niedobrze... Póki co, pozostaje wykorzystać chyba "namiar" od Gingerii - jeśli wierzysz w moc świętych to poproś o wstawiennictwo św. Gerarda (ależ On nagle będzie miał dużo próśb do spełnienia ;o)) Pozdrawiam słonecznie, mimo deszczu! Gosia (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone) Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Re: hurrraaaa 05.05.05, 08:42 Gosiulku a jak tam u Ciebie??? czy Gerard wysłuchuje? czy w nawale pracy, sortuje sobie i przeciąga??? no nic jak przed laty trzeba stać w kolejce. Ale pomyśl, że to już na serio tuż tuż, gdzie tam to października????buziaki wielgachne,papap Odpowiedz Link Zgłoś
gingeria Re: hurrraaaa 04.05.05, 20:52 Co prawda nie piszę często, ale trzymam kciuki i bardzo sie cieszę z dobrych wieści. A na kiedy masz termin, rapida? Ginger i Dzidzia z czkawką Odpowiedz Link Zgłoś
rapida hurraaaa 05.05.05, 08:40 Jedną z przyczyn tej "naszej" wady mogła być aberracja chromosomalna, czyli zaburzenie chromosomów! mogło to dawać dodatkowo, oprócz tej nieszczęsnej przepukliny pępowinowej (która jest i która na pewno nie zginie do końca, a może jedynie zostać w miejscu) wady typu zespół Edwardsa i kilku jescze innych nazw już nie pamiętam, co byłoby dodatkowym obciążeniem maluszka. Pan doktor powiedział jednak przez telefon, że nie ma podstaw (99,9%) do wad chromosomów, ale ostateczny wynik poda za trzy dni, tak na serio to za 5, bo w sobotę nie pracują!!Tak więc mnie uspokoił, że będzie "tylko" przepuklina, bez żadnych dodatków (mam nadzieję, że ostateczne badania potwierdzą jego wstępne badania...) no nic znów do poniedziałku mysleniaca, ale taka już spokojniejsza! Dziś jadę na wizytkę do prof. Michalskiego, pewnie coś się dowiem co do mojej przyszłości, gdzie na dalsze badania (usg), gdzie echo serca??? to wszystko mogę zrobić oczywiście sama, ale za ciężkie pieniądze, same wizytki kosztują masę forsy, a jeszcze co dwa tygodnie 200 na usg i ta tona leków też kosztujących???? oj oj!!! ale czego by człowiek nie zrobił, żeby zobaczyć tego maluszka??? termin mam październikowy, ale po usg wyszło, że środek września, ale ja i tak nie będę czekać do końca, na ostateczną godzinę W!!! mnie czeka cearka, chyba już w 34 tygodniu, bo wtedy sa już płuca (przy tej wadzie są wcześniej "dojrzałe", to może i na sirepień się załapię.....buziaki, ale leje co???? Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigora1 Re: hurraaaa 06.05.05, 08:58 No znalazłam Cie rapido - ciesze sie, że jestes w lepszym nastroju )))) jak Ty masz dobry nastrój to i dzidzia od razu lepiej sie czuje ))) Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 05.05.05, 08:44 I chciałam jeszcze napisać, że znów zaczęłam wózki ogląać na necie, i znów zabawki i znowu tak się cieszę, choć jeszcze dużo niepokoju przede mną... Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Do Rapidy i nie tylko 05.05.05, 10:48 Hej Rapida! A u mnie bez zmian. Św.Gerard ma pewnie masę takich kobiet na głowie (hmmm, nie dosłownie :o)) i na razie jeszcze nie moja kolej. Za ok. 2 godzinki jadę do Lędzin - niech mi powiedzą czy jeszcze mam czekać. Właściwie jestem tak zdesperowana, że jakby się okazało, że rozwarcie postąpiło od ostatniej wizyty (2 tyg. temu, wtedy było na 1 palec) to spróbowałabym zmolestować ich o wywoływanie porodu jak najszybciej (kurczę, taka świetna data dzisiaj!). Nie wiem czy to będzie możliwe, zobaczę co powiedzą. Dobija mnie to, że mąż ciągle w rozjazdach i mam wielką szansę na to, że po pierwsze będę musiała prosić kogoś innego o podwiezienie na porodówkę, a po drugie będę sama się z tym porodem męczyć. A dziś może dałoby się razem tam zostać. Achhh... Rapida, niezłe te Twoje niusy! Myślę, że to naprawdę nieźle wygląda (no, może poza stroną finansową). A co do terminu - sama widzisz jak to jest - tak naprawdę to nikt za wiele na ten temat nie wie. Ale sierpień brzmi ekscytująco! Aha, no i nasza koleżanka e_rubi odezwała się wczoraj na forum Majówkowym. Jeszcze jest w szpitalu z powodu żółtaczki Zosi, ale już wkrótce wyjdą "na wolność" - pewnie wtedy i tu zajrzy. Nieustająco trzymajcie za mnie kciuki, do następnego... Gosia (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone) Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Dalej czekam... 05.05.05, 16:02 Hej! Odwiedziłam Lędziny. Niestety tego dnia lekarz był wyjątkowo w innych godzinach, bo były jakieś specjalne porody od poranku i już wyszedł. Jedno z nowonarodzonych dzieciątek było zresztą w holu z położną - no, nie mogłam się napatrzeć! Aha, no i dowiedziałam się, że słusznie, iż nie interesowałam się płcią dziecka, bo to właśnie była dziewczynka, która była spodziewana jako chłopiec. Oj, na temat umiejętności interpretacji USG dużo już tu się pisało, więc nawet nie rozwijam wątku... Wracając do lekarza - mam jutro się z nim spotkać, obejrzy co trzeba i powie czy można jeszcze czekać. Położna sprawdziła szyjkę (wbrew moim nadziejom na razie bez zmian - rozwarcie na 1 luźny palec) i pracę serca dziecka (w porządku). Czyli paniki nie ma, ale tak jakoś nie wyczułam, by dawała mi szanse, że poród w końcu sam się zacznie. Od razu nastawiała, że pewnie bez kroplówki nic nie ruszy. A do tej decyzji jest potrzebny doktor. No więc znów czekam, jutro się zadecyduje... bo ja już też nie wierzę, że macica sama drgnie. Co jeszcze? No, to może głównie informacja dla Barbs - pani położna znów była inna (trzecia wizyta, trzecia pani). No i znowu odniosłam bardzo pozytywne wrażenie. Z wyglądu oceniłabym ją na ukraińską sprzątaczkę, ale to tylko pozory. Bardzo miła i ciepła. No i oczywiście po zerknięciu w kartę ciąży: "Aha, słyszałam, że pani tu była". Hihihi - może one tak każdej mówią? Nieustająco uśmiecham się do Was, miłe bielszczanki, trzymajcie kciuki za zakończenie tej mojej nieszczęśnie przeterminowanej ciąży. Pozdrawiam! Gosia (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone) Odpowiedz Link Zgłoś
madlen_79 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 06.05.05, 10:37 Czy któraś z Was rodziła w Esculapie w B-B???? Mam zamiar tan rodzić i potrzebuję opini na temat tego szpitala. Pozdrawiam Magda Odpowiedz Link Zgłoś
gingeria Tak ogólnie 06.05.05, 11:03 Cześć dziewczynki, cieszę sie Gosia, ze połozna orzekła, że w porządku. Trochę zaufania do macicy, może drgnie jak będzie gotowa. A kiedy miałaś datę ostatniej miesiączki i jaka jest długość Twoich cykli, może sobie policzę po swojemu? Podobno ile badań USG tyle terminów. Ja tam Gerardowi nie daje o nas zapomnieć i wierzę że wszystko przyjdzie o czasie. W poniedziałek 16tego idę na USG i KTG do szpitala do mojej lekarki, to będzie 38 tydzień, mam nadzieję, że Dzidzia jest normalnych rozmiarów,a ja jeszcze trochę przytyję. Pomyśleć- pierwszy raz w życiu mam takie marzenie,żeby przytyć Moja znajoma rodziła w Eskulapie - pozytywna opinia, teraz jej siostra też bedzie tam rodzić (termin za tydzień). Podobno jest w porządku, jesli cos sie dzieje to nie czekaja tylko jadą do szpitala. No, minus jest taki, że nie mają sprzętu, gdyby cos było nie tak, i nie jestem pewna jak to jest z pediatrą na miejscu. O to trzeba się juz dopytać dokładnie. Gosia spróbuj się otworzyć Trzymam za Was kciuki i daj znać niebawem, że juz urodziłaś. Jak na złość pogoda się zepsuła jak miałam prać pieluchy i suszyć na słoneczku. Ginger Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Zgłaszam się / Eskulap 06.05.05, 15:58 Hej dziewczyny! Piszę, jak co dzień, raport o mnie. Pan doktor orzekł, że czekamy do poniedziałku i jeśli nic się nie wydarzy (a chyba też wątpi) to wtedy znów na wizytę i ustalimy coś odnośnie wywoływania (najpóźniej 14.05). Wbrew moim obawom, pan doktor nie jest wielkim zwolennikiem takich rozwiązań i na szczęście chce jeszcze czekać (tym bardziej, że szyjka od 2 tyg. nie drgnęła). Zapisał jakieś czopki na rozmiękczenie szyjki - dobrze, bo nie chcę umrzeć w bólach jeśli poród będzie wywoływany (a możliwości zzo nie mają). Dzięki, Gingeria, za wsparcie u Gerarda - może jednak On może pomóc? Co do Eskulapa - byłam tam na spytkach jakiś czas temu; zresztą opisywałam to gdzieś wcześniej na forum. Ze słyszenia znałam raczej dobre opinie. Nie jestem pewna jak to u nich jest z badaniami i szczepieniem dzieci (było tak, że wozili dzieci do wojewódzkiego - być może już się to zmieniło). Rozmawiałam z położną - ogólnie grzecznie i miło, ale dość... skostniale. Oddzialik czyściutki i ładniutki, ale moje pytania o konkrety, czyli o dobór pozycji rodzenia i ich stosunek do nacinania krocza raczej spowodowały, że pani zaczęła kręcić i zaprezentowała dość "rutynowe" stanowisko (gęsto się tłumacząc i przywołując jakieś bzdurne argumenty "Jak pani nie natniemy to potem pani macica wypadnie", itp.). Mnie to miejsce nie przekonało. Aha, no i pozbywają się pacjentki tak szybko jak to tylko możliwe (Tekst: "No, po cesarskim cięciu trzeba zostać trochę dłużej - 48 godzin po porodzie" wywołał u mojego męża szok; u mnie mniejszy, bo już wcześniej o tym słyszałam). Ktoś też kiedyś pisał, że nie jest do końca prawdą, iż na wyjściu płaci się po prostu 100 złotych (bez względu na to co było w jakiej ilości do tego porodu potrzebne) - ponoć właśnie kogoś skasowali dodatkowo za znieczulenie i chyba coś tam jeszcze. Ale nie chcę siać plotek, bo to informacje niesprawdzone. Tyle na teraz. Pozdrawiam miłe panie serdecznie! Gosia (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone) Odpowiedz Link Zgłoś
barbs Re: Zgłaszam się 06.05.05, 21:33 Gosiu! Na pocieszenie dla przeterminowanej Mamy znów cosik z moich doświadczeń Pierwszego synka urodziłam - zdawać by się mogło - idealnie - 3 dni przed terminem. Niestety, okazalo się (ale oczywiście sama musiałam to wszystko zebrać do kupy i wyciągnąć odpowiednie wnioski), że Mały miał wszelkie cechy wcześńiaka - drżenia kończyn (niedojrzały układ nierwowy) żóltaczka trwająca przez bity miesiąc, potem anemia, nawet uszka miał typowo wczesniacze - mięciuteńkie, zupełnie bez chrząstki. Przez pół roku włóczyliśmy się po lekarzach, każdy leczył objawy, nikomu nie przyszło do głowy zebrać tego do kupy i najzwyczajniej w świecie dać Małemu trochę czasu, bo to tak nparwdę było wszyatko czego ptrzebował. Ja tak jak Ty okropnie nie chciałam przenosić i pod koniec ciąży zupełnie się nie oszczędzałam - brałam czynny udział w remoncie świeżo zakupionego mieszaknia, latałam po urzędach załatwiając mnóstwo papierków itd. No i udało się, nie przenosiłam, tyle że potem się okazaló,że trochę za wcześnie Malucha wyprosiłam z brzuszka - widocznie był zaplanowany na 41 albo i 42 tygodnie ciąży. Może z Twoim jest podobnie? Może zwyczajnie potrzebuje tych dodtakowych paru dni...? Także luz Wiem, że by się chciało już, ale to tak czy inaczej już niedługo Acha - ta pani o wyglądzie ukraińskiej sprzataczki, to własnie ta z którą gadałam w niedzielę Odczucie identyczne Ale jakoś nie chciało mi to określenie przejść przez klawaiturę, bo wiadomo, że nie za ładnie jest oceniać po wyglądzie Rapida - bardzo się cieszę z dobrych wieści u Ciebie. Trzymam za Was mocno kciuki. Tyle na razie, odezwę się w poniedziałek. Barbs Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: Jestesmy juz z Malenka w domku! 07.05.05, 11:49 Witajcie. Juz po wszystkim. Wczoraj nas wreszcie wypuscili i juz jestesmy wszyscy razem. Melduje osobiscie, ze w zeszly piatek 29 04 o godz 15 urodzilam sliczna corenke, 3050g , 55 cm 8/10 Apgar. Niestety jako "lekki" wczesniaczek - 37tc3d Zosia miala bardzo nasilona zoltaczke fizjologiczna i przez 5 dni podawali jej kroplowki i naswietlali lampa. Lezala sobie na oddziale noworodkowym prawie caly czas a nosili mi ja tylko do karmienia, ja w tym czasie usychalam z tesknoty za nia... A o to opis mojego porodu: Rodzilam jak czesc z Was dobrze wie na Wyspianskiego przy lekarzu, ktory prowadzil moja ciaze. Z polozna spotkac sie nie zdazylam...wiec trafilo na ta, ktora akurat byla w pracy. Mialam porod rodzinny, byl ze mna maz i cioteczna siostra, przez godzinke zanim skurcze byly jeszcze bardzo silne, byla tez ze mna mama i siostra, takze zrobilismy niezly tlok na porodowce. Ostatni moj wpis tu byl o tym, ze wybieram sie do gina, podczas wizyty kontrolnej nic, naprawde nic nie wskazywalo na to, ze porod jest tuz tuz. Mala byla dosc nisko, no ale to juz od dawna, szyjka tylko lekko zmiekczona i zupelnie zamknieta - 0 rozwarcia. A nastepnego dnia rano odeszly mi wody. Skurczy zadnych nie bylo, kompletnie nic mnie nie bolalo. Zadzwonilam do mojego lekarza i pojechalismy do szpitala. Przebadali mnie, lewatywa, golenie (standard, ale ja akurat i tak chcialam) i kazali spacerowac, skakac na pilce, moglam robic cokolwiek. Niestety skurcze byly minimalne. Po 2 godz moj gin podlaczyl kroplowke z oxy i wtedy dopiero zaczelo sie cos dziac. Poniewaz zgodzilam sie zeby przyspieszyli porod wszystkimi mozliwymi sposobami doswiadczylam bardzo bolesnych, aczkolwiek niesamowicie skutecznych w moim przypadku, masazy szyjki. Dobrze sie znamy z moim lekarzem, pytal za kazdym razem czy jeszcze wytrzymam. Na drugi dzien przyznal, ze nie sadzil, ze ktos moze wytrzymac dobrowolnie tyle jego masazy, okazalo sie chyba, ze jestem bardzo wytrzymala na bol. Kazda taka akcja bardzo przyspieszala rozwarcie (gdy odeszyl wody byl tylko cm). W miedzy czasie skakalam sobie na pilce, moglam chodzic, kucac, lezec na boku, wszystko co mi przyszlo do glowy. Najlepsza byla pilka. Tak dobrnelismy do 3cm i wtedy zgodzilam sie na dolargan(nie jako srodek przeciwbolowy - nie wierzcie w to, nie ma zadnej roznicy, ale jako rozluzniacz, co bardzo przyspiesza rozwieranie) i zaskoczylam po nim od razu, bo akcja nabrala juz naprawde tempa, skurcze byly bardzo bolesne i co minute. Poszlam sobie do wanny, co troche lagodzilo bol. Po 2 godz bylo juz 8 cm i poczulam skurcze parte, ktore musialam wstrzymac do pelnego rozwarcia. Potem juz parcie, ktore mi kiepsko szlo. Bol byl zupelnie inny, odczucie jakby cos mnie rozrywalo i zamiast popchnac Mala to ja zatrzymywalam. Nie moglam tego opanowac. Poniewaz zrobilo sie nerwowo, bo Zosce slablo tetno, na kolejnym skurczu ja parlam(jako tako) a moj doktor zdecydowal sie mi pomoc i wypchnal Mala z brzucha. Wiem, ze tak sie nie powinno niby robic, ale nie bylo juz czasu na co innego i powiem Wam, ze jestem bardzo wdzieczna ze to zrobil, choc oczywiscie w tym momencie o ochronie krocza mozna bylo zapomniec. Mala byla owinieta pepowina i miala raczke przy glowce...Dzieki szybkiej reakcji mojego lekarza urodzila sie w dobrym stanie - dostala 8pkt. I moglam ja przytulic...A maz odcial pepowine Czas porodu I faza 3,5g druga niecale 30 min. W sumie ekspresowo. Zszywanie w znieczuleniu - max dawka ale i tak troche bolalo, bo naciecie bylo dosc znaczne, dodatkowo wyzej przez ta jej raczke i trudnosci z parciem troszke peklam, ale niegroznie. Lekarz zszyl mnie naprawde dobrze, rana sie swietnie goi i dzis tydzien po wszystkim juz bardzo malo ja czuje. Jesli chodzi o szpital - jestem zadowolona, choc oczywiscie warunki sa po prostu dramatczne - rozlatujace sie lozka, okropne (ale czyste) lazienki, odrapane w wielu miejscach sciany. Natomiast personel - rewelacja, lekarze, pielegniarki, polozne i salowe - naprawde nie moge powiedziec zlego slowa. Pomagaja przy dzieciach, dla mnie to ze Malenka moglam oddac na noc po porodzie bylo naprawde wazne, bo bylam bardzo bardzo obolala. A noszona mi ja za kazdym razem, gdy sie obudzila. W kazdej chwili mozesz "zaczepic" lekarza, polozna i o wszystko spytac, spedzilam tam z Zoska tydzien, wiec wiem co mowie. Pediatrzy tez sa super, wszystko cierpliwie tlumacza, mozesz przyjsc z kazda pierdolka, nawet kolorem kupki...Poniewaz mialam duzo pokarmu wywalczylam sobie absolutny zakaz dokarmiania Zoski czymkoliwiek jak byla na odziale i noszono mi ja na zadanie do kazdego karmienia i w dzien i noc. W chwilach kryzysowych - nawal pokarmu, klopoty z karmieniem - moglam rowniez liczyc na pomoc. Generalnie jestem zadowolona z wyboru szpitala, a porod wspominam dobrze. Na pewno to kwestia zaufania do mojego gina, wiedzialam po prostu, ze nad nami naprawde czuwa i zareaguje szybko, gdy cos pojdzie nie tak...no i tak zrobil. Pomimo nerwowej koncowki porod byl dla mnie cudownym przezyciem, bardzo chcialam wiedziec jak to jest i ciesze sie niesamowicie, ze nie mialam cesarki. Moja Malenka jest poki co bardzo grzeczna. Je i spi, je i spi. Prawie wcale nie placze. Odezwe sie w wolnej chwilce. Pozdrawiam Was Wszystkie cieplutko, a za Rapide dalej trzymam kciuki. Buziaki. No Goska mam nadzieje, ze to juz tuz tuz, a moze juz jestes w Ledzinach? Papa Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Jestesmy juz z Malenka w domku! 07.05.05, 12:43 Naprawdę ekspresowy poród! Chociaż nie powinnam się w ogóle do Ciebie odzywać - CZY TY WIESZ, ŻE NAM SIĘ CHYBA ZAMIENIŁY TERMINY?! Ty urodziłaś w okolicy mojego, a ja - jak nic się nie zmieni - dotrwam do Twojego! Bardzo dobra jest wiadomość, że byłaś zadowolona ze szpitala i opieki. Miałaś nosa z tym lekarzem - chyba rzeczywiście warto było mu zaufać. Ogólnie muszę przyznać, że jest czego pozazdrościć, choć domyślam się, że końcówka istotnie musiała być nerwowa. Dla mnie temat nacinania, oksy, dolarganu powoli zaczyna mieć nieco inny odcień - coś mi się widzi, że tego drugiego i trzeciego nie uniknę (dolargan to zdaje się jedyny "przeciwbólowiec" w Lędzinach, zresztą podawany niezwykle rzadko), a z pierwszym - zobaczymy. Będę im do znudzenia mówić, że to już chyba będzie ostatnia rzecz, o którą mogę dla siebie powalczyć i jak mi zrobią krzywdę to popadnę w nielichą depresję (a tak właściwie to już mam megadoła, do tego kolejny dzień siedzę z teściami, bo mąż pracuje i pracuje... Dziś wrócił i 2.45, w południe wyjechał, wróci ok. 23 - aż nie wierzę, że jutro pobędziemy razem...). Aha, na dodatek niedługo przyjdzie ekipa od podłogi (ostatnia warstwa lakieru - potwornego smrodliwca), więc znowu będę musiała się przenieść na dół do kuchni i spędzić tam ileś godzin, oczywiście bez dostępu do kompa. Żałość i rozpacz... Ewelino! Zazdroszczę Ci tego, że już jesteś z dzidzią w domu. Nie masz pojęcia jak bardzo. Tak to właśnie jest - jedne mamy mają malutkie wcześniaki (a obawiałaś się 4-kilowego dziecka!), a drugie siedzą nie wiadomo ile dni poterminowo i nie mogą się doczekać na poród. Życz mi powodzenia i wreszcie jakiegoś poruszenia, tam wewnątrz! Gosia (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone) Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: Jestesmy juz z Malenka w domku! 08.05.05, 14:02 Wiesz jaka ja bylam zaskoczona Tylu rzeczy jeszcze nie zdazylam zrobic, dobrze, ze przez ten tydzien co bylam w szpitalu mama, siostra i maz dzielnie sie spisali i dopieli w domku wszystko na ostatni guzik, choc i tak np. przy pierwszej kapieli okazalo sie, ze recznik owszem jest, ale niewyprany jeszcze z metka Rzeczywiscie cos nam sie pozamienialo, bylam pewna, ze bedziesz pierwsza, zwlaszcza po prognozach twojego lekarza. Moj gin stwierdzil, ze po prostu takie jest poloznictwo i po prostu nie znamy dnia ani godziny, jak widzisz nie dalo sie tego przewidziec. No i tak sie stalo. Dobrze, ze Malenka jest juz z nami. A ja juz siedze na obu poldupkach! To naciecie wcale jednak nie jest takie straszne, (i tak nie mam zalu bo u mnie bylo konieczne, zreszta powiedziano mi ze gdyby nie te klopoty to byloby duzo mniejsze), jesli jest fachowo zrobione i dobrze zszyte. Moj gin sobie zartowal przy zszywaniu, ze musi sie starac, bo maz przyjdzie z reklamacja, ze nie jest jak wczesniej Samego momentu w ogole nie poczulam. Jesli chodzi o dolargan, to u mnie mial zadzialac tylko w ten sposob by przyspieszyc rozwieranie, moim zdaniem nie lagodzi bolu (zdaniem anestezjologa tez nie), bardzo po nim wymiotowalam, wiec jesli ma sie go brac jako znieczulenie, to naprawde nie polecam. A teraz przemawiam telepatycznie do Twojego dziecka, by sie wreszcie zdecydowalo pojawic na swiecie. Moze czeka na lepsza pogode? jej, u nas dzis tak szaro-buro ponuro, ze tylko bym spala... No mam nadzieje, ze to co powiedzialam twojej dzidzi je przekona...(nie powiem Ci co, bo nie zadziala) i nastepny Twoj wpis to bedzie opis cudownego rodzinnego porodu w Ledzinach. Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
gingeria Re: Jestesmy juz z Malenka w domku! 08.05.05, 15:35 E_rubi, wzruszyłam się jak czytałam o Waszym porodzie. Barzdo sie cieszę, że wszystko w porządku i jesteście w domu. Wiem, ze to wszystko jest do przejścia i Ty to potwierdzasz. Fajnie, ze miałaś taki personel. Mam nadzieję, że starczy mi sił na bycie asertywną w Wojewódzkim. Tak zdrowo Ci zazdroszczę. Cieszę się też, że rapida z takimi dobrymi wieściami. Takie słoneczko tu zaświeciło i od razu cieplej i optymistyczniej. O Gosi i Maleństwie też myślę i cały czas wierzę,że "natura" wie co robi. Kupiłam juz prawie ostatnie rzeczy do wyprawki i też miałam powód do wzruszenia jak oglądałam te maleńkie rzeczy. Tak trudno sobie wyobrazić jak to będzie z tą małą istotką, teraz tylko mąż i ja a potem wszystko podporządkowane dziecku. I już będzie całkiem inaczej... Ale już myślę o następnym A propos zakupów to różnice cen w Maanie i Dudusiu są porażające. W drobiazgach to 1-2 zł różnicy a większych rzeczach ok. 10. Jak się tego uzbiera to ho ho. No i tak materialnie kończę. Ginger i Dzidzia tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20722;120/st/20050602/dt/6/k/8621/preg.png[/image] Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Jestesmy juz z Malenka w domku! 08.05.05, 15:53 Miła koleżanko, Ewelino! Moje schizy sięgają zenitu - śniło mi się dziś, że się spotkałyśmy w B-B, a dokładniej rzecz biorąc - w okolicy fabryki Fiata. Nie mam pojęcia co tam robiłam (poza tym, że po prostu szłam z mężem, a nigdy tam nie bywamy - to tak jakoś było na tyłach). No i szła też jakaś dziewczyna, podobna do pewnej mojej starej kumpeli. I jak ją minęliśmy to ona zaczęła za mną wołać "Hej, lechickachata!" Jak ona mnie rozpoznała to i ja się domyśliłam z kim mam do czynienia. Zapytałam "Po czym się zorientowałaś, że to ja?", a ona (tzn. Ty) "Poznałam cię po biuście i brzuszku" (hahaha - tu już leżę na klawiaturze ze śmiechu). I w tym momencie spojrzałam jak wyglądam i co mam na sobie i okazało się, że taką na maxa obcisłą sukienkę w sportowym typie (oczywiście nie posiadam niczego takiego). Biust miałam gigantyczny (na co dzień mam czym oddychać, ale to już było coś "HIPER", hahaha) i brzuchol też niezły, a w tej sukience to po prostu wyglądałam karykaturalnie; nie zdziwiłam się, że można kogoś nigdy nie widzianego w czymś takim rozpoznać. No, w każdym razie coś tam zaczęłyśmy gadać (zapewne jakiś ciążowy temat) i iść w stronę tej fabryki... Jeszcze jakieś przeciskanie się przez ogródek z kurami (ja z tymi wielkimi gabarytami miałam problemy; nie wiem czemu nie szliśmy chodnikiem, który był obok), potem polem kukurydzy i... tyle. Cholera, lepiej żebym już urodziła, bo jak to tak dalej pójdzie to naprawdę mi się pod sufitem coś pomiesza. Hmmm, trochę czuję takie jakby "przedokresowe" pobolewania krzyża, ale już nie wierzę, że to do czegoś doprowadzi. Aha, no i od 3 dni dzidzi bardzo zintensyfikowało ruchy (w Klubie Przeterminowanych Mam pojawiła się myśl, że może te nasze przeterminowane dzieci już mają ciasno i szukają drogi wyjścia; no i tak jak tam napisałam - "przecież znaków drogowych nie wstawię", musi jakoś trafić). OK, naprawdę już mi odbija, więc kończę. Pozdrawiam i dzięki wszystkim za pozytywne fluidy! Gosia (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone) Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: Jestesmy juz z Malenka w domku! 09.05.05, 13:28 Jejku Goska, usmialam sie do lez z twojego snu...swoja droga bardzo jestem ciekawa jak wygladasz. Moze sie kiedys spotkamy, jak juz nasze dzidzie beda wieksze i bedziemy bardziej moblilne mam nadzieje, ze Twoje dziecko sie juz zdecyduje i nie doprowadzi mamy do obledu. A swoja droga moje wszystkie dziwaczne sny sie skonczyly, jak juz uda mi sie zasnac, to nic a to kompletnie mi sie nie sni - pierwszy raz od tylu miesiecy. A teraz moja corka ma swoja pore przytulactwa i spania na mamusi, normalnie spi w lozeczku ale o tej porze obowiazkowo ucina sobie 3 godz drzemke na ktoryms z nas, a ja pisze jedna reka i jestem tak wygieta, ze zaraz sobie skrece kark, wiec koncze juz i pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
barbs Re: Jestesmy juz z Malenka w domku! 09.05.05, 14:11 Uroki macierzyństwa Dodam, że mój 2-latek do tej pory ma pory przytualctwa, więc nie licz, że się szybko skończy Ale super, że Malutka już ma jakieś stałe elementy dnia - bardzo się przydaje potem. A jak tam nocki? Bardzo się cieszę E-Rubi, że poród mimo pewnych problemów wspominasz dobrze - potwierdza to teorię, że każda z nas jest inna i każda, nawet w podobnych warunkach, inaczej reaguje. Naprawdę z całego serca gratuluje córeczki i okropnie zazdroszczę, że już masz już "na wierzchu" Ja wprawdzie jeszcze nie pod taką presją jak lechicka, ale też mi się trochę dłuży Barbs Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Jestesmy juz z Malenka w domku! 09.05.05, 15:25 Hej! Ja oczywiście wciąż w domku. Też sądzę, że spotkanie za jakiś czas - OBOWIĄZKOWE! Zresztą jak na B-B mam całkiem blisko do Żywca (wystarczy stwierdzić gdzie w B-B znajduje się niejaka ulica Lechicka ;o)) Sny ostatnio mam naprawdę odjazdowe, a ten z Eweliną to już kompletny szczyt! Choć niedawno był jeszcze jeden podobny. Zaraz na początku ciąży nawiązałam kontakt e-mailowy z dziewczyną, której wypowiedź nt. szkoły rodzenia przy szpitalu wojewódzkim w B-B znalazłam gdzieś w necie. Chciałam się wtedy czegoś więcej dowiedzieć o tym szpitalu (wydawał mi się celem nr 1 na okoliczność porodu - no, z Lechickiej tam jest najbliżej ;o); nawiązał się fantastyczny kontakt, świetna dziewczyna, piszemy do siebie od września, ale nigdy się nie spotkałyśmy. No i ze 2 tyg. temu też mi się śniło, że ją spotkałam (tym razem stary rynek w B-B) - coś mi się widzi, że jesteście dla mnie naprawdę ważne w ostatnim czasie, skoro mi się śni, że się spotykamy. Teraz krótko o wizycie u gina. Stwierdził, że główka trochę się obniżyła i szyjka mięknie. No więc nie przeszkadzamy temu i dajemy sobie jeszcze czas do czwartku (zapytał czy dobrze pamięta, że termin usg był na 10 maja - hehehe, kalendarzyk padł to i nawet to olewane usg zaczyna być brane pod uwagę). W czwartek, o ile nic się nie wydarzy (pewnie się nie wydarzy - GDZIE MÓJ DOTYCHCZASOWY OPTYMIZM?!) zdecydujemy czy wywołujemy w piątek czy w sobotę (w piątek wypada trzynastego, więc naprawdę może być poród z "dreszczykiem", choć 13 jak dotąd była dla mnie zawsze szczęśliwa). Aha, no i powiedział coś co wywołało u mojego męża kłębowisko czarnych myśli - stwierdził, że dziecko jest "długie" (a my z mężem reprezentujemy mniej więcej wzrost 162 i 168). Biedny tej mój małżonek, już chyba szuka w lustrze rogów na głowie - hahaha! Ale jak to powiedziano Ewelinie - w położnictwie nie ma niczego pewnego, i sądzę, że dzidziuś nie będzie aż tak dłuuuugi, by mogły narodzić się jakieś dodatkowe podejrzenia. E_rubi - nie masz pojęcia jakie odczucia wywołałaś u mnie informacją, że Mała sypia sobie przytulona do Ciebie lub męża - od razu miałam świeczki w oczach (to jakby scenka z takiego idealnego kina familijnego, a jednak fakt; sądziłam, że przytulańskość nachodzi dzieci nieco później - TO FANTASTYCZNE!!!!!!!!!). Pozdrawiam Was serdecznie, (może rzeczywiście po tym pierwszym usg "zaprogramowałam się" na 10 maja?) Gosia (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone) Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Zgłaszam się 07.05.05, 12:30 Hahaha! Właśnie nie wiedziałam jak ją opisać, ale widzę, że bezbłędnie rozpoznałaś, że to ta sama osoba. Notabene urocza. Dała mi wskazówki jak siedzieć, by nie gnieść dziecka (a ja jej na to, że ja specjalnie trochę naciskam dziecko brzuszkiem, żeby przestało mu być wygodnie i chciało wreszcie wyjść). Z tym przeterminowaniem to już sama nie wiem. Zmartwiłam się jak wczoraj lekarz powiedział, że szyjka nie jest jeszcze całkiem zgładzona i zapisał mi specyfik na jej rozmiękczenie. Myślałam, że jak jest już jakieś rozwarcie (a jest) to o takich sprawach nie ma już mowy (rozwarcie = zgładzona szyjka; oczywiście myliłam się). No i chyba m. in. dlatego czekamy z tym popędzaniem dzidziusia. Facet ma latka doświadczenia i wie, że przy takiej szyjce wywoływany w tym momencie poród mógłby mnie sporo zdrowia kosztować. Piszesz, że może dzidziuś jest "zaprogramowany" na trochę dłuższą ciążę - też tak sobie mówiłam, tylko zbiły mnie z tropu słowa położnej i lekarza - oboje wyraźnie dają mi minimalne szanse, że się to samo zacznie. Jak pytałam czy mam się spodziewać, że jednak samo ruszy, oboje odpowiadali to samo: "No, chyba że wody pani odejdą..." Nie wiem jak to rozumieć. Tak więc siedzę kolejny dzień w domu i się tym wszystkim truję. Przeraża mnie to, że dzieciak tam w środku pewnie cały czas rośnie. Te dodatkowe 2 tyg. to może być pewnie jeszcze z pół kilo na plusie, albo nie wiem ile... Trzymajcie nieustająco kciuki, może jednak coś drgnie... Pozdro! Gosia (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone) Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Re: Zgłaszam się i ja!!! 07.05.05, 14:11 No tak się cieszę, że już masz swojego szkraba!!!i tak łagodnie wszystko przeszło, teraz już tylko "z górki"!!! bardzo się cieszę i trzymam kciuki za pierwsze dni w domku!!! no pewnie jakieś fotki też zobaczymy, co nie? Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Re: Zgłaszam się i ja!!! 07.05.05, 14:26 Nie mam pojęcia co robię, że co chwilę mi przerywa, no jaś fasola jednym słowem! Chciałam napisać, że byłam w Katowicach na wizytce u mojego profesora!!!! Nawet nie wiecie jaki on jest kochany, powiedział, że nie widzi specjalnie potrzeby, żebym przyjeżdżała taki kawał (sic) i wydawała kasę!! on to traktuje już jak zwykłą ciążę i sugeruje zwyczajne wizytki w poradni! Gdyby jednak coś się działo, o każdej porze dnia i nocy mam dzwonić na komoreczkę...Według mnie bardzo kochany, przeciez mógłby wyznaczać terminy co 3 tygodnie, a i pewnie jakby chciał co dwa, bo i tak i tak bym jeździła.... a on!!! no powiedzcie same! umówił mnie juz na echo serca u pani dr Agaty Włoch i konsultacje z jakimś profesorem z Ligotki, za dwa tygodnie mam sie pojawić, i teżzadał sobie trud, żeby samemu to ustalic, abym niepotrzebnie nie jeździła dwa razy do Ligoty, sam zadzwonił do mnie i podał termin. Oczywiście jeśli coś będzie nie tak, to mam od razu też dzwonić! A ja sama polecę za jakiś miesiąc sobie zrobic to usg pod Bukami, żeby dodatkowo coś wiedzieć, bo taka ciekawa jestem, że szok!!! Duphastonu już nie jem, hurraa!!!, bo jakoś dziwnie mnie bolał brzuch po nim!! kazał mi jeszcze zrobic dziwne badania chlamydiae, ureaplasma, CMV, wszystko to są badania w celu wykrycia bakterii w kanale moczowo-płciowym, które tez moga byc przyczyną tej naszej wady! ale można to leczyć farmakologicznie...przy swoim wielkim szczęściu na pewno na którąś natrafię, ale co robić?? badanie cenowo mnie powaliło, jak dzwoniłam do frydy, to pani powiedziała, że do 150 złotych jedno....uuuuuuuu!!no ale oczywiście pobiegnę tam chyżo!!!! No i wiem już że na pewno urodze w Tychach i na pewno będzie to cesarka, żeby nie męczyć małego, i będzie końcem września, bo jedzie na sympozjum i go nie będzie w październiku, więc muszę się zdać na los albo załatwić to końcem września i oczywiście załatwię to końcem września. Małego zabierają natomiast na Ligotę i tam operują.... to mnie trochę smuci, bo nie będzie go ze mną i nie wiem jak zniosę tą rozłąkę...ale wierzę, że będzie dobrze!!! w poniedziałek sie odezwę, bo będą ostateczne wyniki genetyczne!! Poki co życze miłego łikendu, buziaki, papapap rapida Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Zgłaszam się i ja!!! 08.05.05, 12:22 Rapido! Twój powalający optymizm i szczęście przeszły trochę na mnie. Świetna sprawa - uśmiechnęłam się na całą możliwą szerorokość moich ust, a już dawno się chyba nie uśmiechałam. Twoje wiadomości są naprawdę super - to prawda, że najważniejsze to nie tracić nadziei, zawsze jeszcze wszystko może się ułożyć (choćby wyglądało czasem bardzo źle). To i mnie napawa nadzieją, że się stanie cud i urodzę bez tych cholernych wspomagaczy. Oby... Pozdrawiam i życzę udanego końca weekendu, choć pogoda nie sprzyja... Gosia (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone) Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Re: Zgłaszam się i ja!!! 08.05.05, 20:21 Juz wiem dlaczego tak się to opóźniło!!! Ty po prostu czekasz na moje poniedziałkowe, ostateczne wyniki!!! i tak czuję, że napiszę, co i jak i juz nie będzie odzewu z Twojej strony, bo.......puciu-puciu!!!! Trzymam kciuki,papapa Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Zgłaszam się i ja!!! 08.05.05, 23:10 Roztoczyłaś przede mną fantastyczną wizję! Z jednej strony czekam co nowego u Ciebie, a z drugiej - brak odzewu z mojej strony oznaczałby... dobre wieści z mojej strony właśnie. Sama w to chyba nie wierzę, choć może wciąż troszkę... Przed południem widzę się z ginem, mam obawy, że wiem co powie. Ale niech tam - byle by już mieć to wszystko za sobą. Zaczynają mi się robić rozstępy NAD PĘPKIEM - tego się nie spodziewałam! (bo te inne, które się pojawiły nie zaskoczyły mnie - to po prostu dawniej wyhodowane na nowo się rozciągnęły). I te obrzydlistwa, które pojawiają się z powodu ciągłego wzrostu dziecka powinny mnie zmobilizować do podjęcia jakiejś akcji skurczowej, kurczę... A więc - do jutra (chyba), pozdro! Gosia (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone) Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Tak sie ciesze 08.05.05, 13:47 Tym razem ja za szybko kliknelam. Hej rapida, tak sie ciesze, bo optymizm az tryska z twojego posta. bedzie dobrze, zobaczysz, jestes pod dobra opieka i Twoj Maluszek tez. Trzymam kciuki bardzo bardzo mocna i pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
berenika-27 Re: Tak sie ciesze 09.05.05, 12:17 HEJ! coś się cicho zrobiło na naszym wątku. Rapida, odezwij się, czekamy na wieści jakie masz wyniki badań. To że Gosia zamilkła odczytuję jako dobry znak. Mam nadzieję, że może właśnie rodzi! Ja dzisiaj byłam u lekarza. Przez ostatnie kilka dni miałam nadzieję, że mój maluszek się jednak ustawi główką w dół. Niestety uparcie siedzi na pupie i gin. powiedział, że już małe są szanse aby zmienił pozycje (jestem w 34 tc). Tak więc chyba czeka mnie cesarka. A tak ładnie mnie kopał pod żebrami!!! Byłam przekonana, że to jego nóżki a to rączki. Szkoda, bo bardzo chciałam rodzić "normalnie" ale trudno. Najważniejsze żeby był zdrowy. I jeszcze lekarz potwierdził, że będzie chłopak. Fajnie bo już się do tej myśli przyzwyczaiłam. Pozdrawiam Was wszystkie i odzywijcie się co u Was. Odpowiedz Link Zgłoś
barbs Re: Tak sie ciesze 09.05.05, 12:54 No też tak właśnie zastanawiam się co u Lechickiej. Choc wspominała coś, że bedzie miała trochę problem z dostępem do netu...Więc może ta cisza znaczyć tyle, że Lechicka siedzi na parterze a na górze schnie lakier U mnie bez zmian - Mały wierci się w brzuchu, średnio 5 razy dziennie ma czkawkę. Ja w sumie czuje się super - wiadomo, troszkę dokuczają plecy, troszkę puchną nogi, ale to wszytko mało istotne niedogodności, a nie jakieś faktyczne problemy. I w końcu zwolniłam tempo przybierania - za ostatnie 4 tygodnie - 1,5 kilo W domu sukces - Starszak od dwóch dni biega bez pieluchy Jestem z nas obojga strasznie dumna W ogole tesknie za nim rozpaczliwie - przez ostatni tydzien bylam w domu, tak się cieszyłam każdą spędzaną z nim chwilką, a tu znowu trzeba było wrócić do pracy...Echchch. No nic, jakoś te dwa tygodnie trzeba przetrwać, potem kolejny będzie krótszy bo Boże Ciało, a potem w czerwcu 3 tygodnie, ale już krócej - tak na 4 godziny dziennie. No a potem już końcowe odliczanie Jakoś przeleci. Na razie, Barbs Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Tak sie ciesze 09.05.05, 15:35 Hej-hej! Podłoga gotowa, ja znów przy kompie. Powyżej napisałam o efektach dzisiejszej wizyty u gina - mówiąc krótko: nadzieja, że COŚ się jeszcze samo zacznie całkiem nie umarła, ale jeśli nic się nie zdarzy do czwartku to zdecydujemy o wywoływaniu w piątek lub sobotę. Tyle konkretów. Inne "bzdetki" możecie poczytać nieco wyżej. Bereniko! Pech z tym ułożeniem. Ja wykonałam mamusi podobny numer i też się skończyło cesarką - mama z tego powodu jakoś nie narzeka, choć jednocześnie pozbawiło ją to innych doświadczeń (jestem jedynaczką), w efekcie czego trudno było jej wytłumaczyć dlaczego akurat zależy mi na rodzeniu w miejscu gdzie się rutynowo nie nacina krocza (jej się wydaje, że taka konieczność jest rzadko, więc rzadko się takie rzeczy wykonuje; no i jeśli już to na pewno z istotnej konieczności, a nie po to by coś sobie ułatwić i przyspieszyć). Ale nieważne. Musisz myśleć o tym, że cesarka jest rozwiązaniem "dla bezpieczeństwa", a nie jakąś lekarską fanaberią i lepiej, że tak się to skończy, niż jak by Ci kazali rodzić drogami natury (szczególnie jeśli to pierwsze dziecko). Ty się dziko nie wymęczysz, a i dziecku nie zagrozi niedotlenienie. Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie, czekam na wieści od Rapidy (trzymajmy mocno kciuki!) Gosia (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone) Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Nic nie wiem dalej.......... 09.05.05, 18:32 Burzowo sie zrobiło i musze szybko pisać, bo burzy nie lubię! Właśnie sie obudziałam... Nie wiem juz co mysleć na temat tych wyników, zadzwoniłam dziś, a pani mi mówi, że moje wyniki są u profesora (?????), który je opiniuje....i mam zadzwonić za trzy dni, pewnie chcą mnie wykończyć!!! No nic, Lechicka musisz Kochana poczekać do czwartku........, nie ma wyjścia, pytałam się dlaczego tak długo, a pani, że taka procedura....Mam nadzieję, że wtedy pan profesor nie zażartował sobie ze mnie wlewając TAKĄ nadzieję na dobre wyniki.....inaczej zabiję dziada! Poki co znów mocno wszystkie ściskam i uciekam, bo grzmi........papapa Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Nic nie wiem dalej.......... 09.05.05, 18:48 Spoko, nie zanosi się, abym miała do czwartku dokądś wybyć... Poczekam. Rzeczywiście dziwne, że tak tajemniczo z Tobą rozmawiają. To nie musi znaczyć, że coś jest nie tak, tylko niepotrzebnie odciąga się sprawa - w końcu nastawiasz się na ten dzień, że czegoś się dowiesz, a tu dalej czekać i czekać........ Oj, będziemy po tej ciąży mieć wprawę w cierpliwym oczekiwaniu. Pozdrawiam! Gosia (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone) Odpowiedz Link Zgłoś
barbs Re: Tak sie ciesze 11.05.05, 09:25 Gosia, a może jednak spróbuj coś, ten tego, naturalnie...? Mnie załatwił marszobieg z Urządu Miejskiego gdzie załatwiałam zameldowanie, do nowego mieszkania na Karpackim, gdzie od pół godziny czekał na wpuszczenie robotnik... Wiem, że ciężko, wiem, że nogi puchną, ale może jednak warto...? Sio sprzed kompa, na spacerek! Odliczanie trwa - masz jeszcze 24 godziny... (może się ugniesz pod letką presją Basia Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Tak sie ciesze 11.05.05, 11:21 Hej! Próbuję już nawet tak drastycznych metod jak wczorajsza podróż do Skawiny i z powrotem, twardym autkiem po totalnych wertepach. Nie powiem - łupie mnie w krzyżu jak nie wiem co, ale efektu w postaci porodu jakoś nie widać. A więc wciąż czekam... Jeszcze troszkę czasu zostało...... Buziaki! Gosia (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone) Odpowiedz Link Zgłoś
barbs Re: Tak sie ciesze 11.05.05, 13:57 Gosia, tak swoją drogą, czy ja dobrze pamiętam, że przy swojej wizycie w Lędzinach natknęłaś na poród wywoływany...? Może to jakiś omen, kurczę? W takim razie ja bym miała przed sobą totalny spokój, luz, wręcz sielankę W każdym razie trzymam kciuki i nie tracę nadziei, że jeszcze rzutem na taśmę dasz radę Basia Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Tak sie ciesze 11.05.05, 17:30 Tak, masz rację. Przy mojej pierwszej wizycie byli właśnie w trakcie wywoływania. Krążyła jakaś nieszczęsna kobieta z kroplówką, a w którymś momencie lekarz zawołał położną, żeby do niej przyszła, bo "właśnie zaczęła zwijać się z bólu". Hmmm, trochę dziwnie mi się robi jak to wspominam. Jeśli te nasze pierwsze odwiedziny mają być "prorocze" to rzeczywiście czeka Cię sielanka, a mnie... Może jednak dzidzi mnie wyratuje i zechce wyleźć na czas? (choć i tak "po czasie"). Ach, nie tracę ducha. Musi być dobrze. Pozdrawiam! Gosia (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone) Odpowiedz Link Zgłoś
barbs Re: Tak sie ciesze 12.05.05, 09:39 Z tym zwijaniem z bólu to jest tak, że - nie oszukujmy się - każdą to czeka. I mnie, w tej hipotetycznej sielance też to nie ominie. Poród boli. I już. Ale, po pierwsze - wcale znowu nie tak strasznie jak to wielu przedstawia, a po drugie - ta nagroda No i nie ma cudów - jak wskazuje przykład mój i E- Rubi (ciekawe jak tam Zosieńka każda przechodzi to inaczej i przewidzieć z góry niczego się nie da. Więc się przypadkiem nie nastawiaj. To taki żart tylko był z tym omenem Dziś Rapida powinna coś wiedzieć. Trzymam kciuki za Was dziewczyny. Basia Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Tak sie ciesze 12.05.05, 11:07 Hej! Właśnie przyszedł mail od koleżanki z Czech. Treść do przewidzenia: "So, is it a boy or a girl?" - no i jak się nie denerwować?! Barbs, fajnie, że piszesz, że każdą z nas czeka zwijanie się z bólu - to pomaga; poród samoistny czy wywoływany, i tak nie będzie lekko (tu wszystkie są równe). Ok. 13 widzę się z lekarzem i zapadną jakieś decyzje. Z jednej strony ten 13 piątek jest kuszący, ale mąż nie będzie mógł być cały czas ze mną (a jak go nie będzie wtedy kiedy będzie mi NAPRAWDĘ POTRZEBNY?); druga opcja to sobota - małżonek zdaje się jest tego dnia wolny, ale sama nie wiem czy chcę jeszcze 1 dzień czekać. Zobaczę co zaproponuje lekarz. I mam nadzieję, że nie poda jeszcze jakichś innych opcji - bo dziś już rodzić nie zamierzam (mąż również, oczywiście pracuje do wieczora), a i jeszcze późniejsza data niż 14.05 by mnie dobiła. Niech to się już skończy i tyle. Jeśli chodzi o e_rubi - rzadziej tu chyba zagląda, ale to zrozumiałe. Czasem się odzywa na forum "MAJ 2005" - niedawno zamieściła tam nawet filmik z Zosią, ale mi się odtwarza tylko dźwięk - co za pech! Nie wiem jak to uruchomić z obrazem. Aha, pisała ostatnio o problemach z karmieniem Małej, ale poradnia laktacyjna rozwiązała wątpliwości i wszystko jest OK. No, w każdym razie warto zajrzeć na to majówkowe forum - świetne towarzycho, problemów co nie miara, no i e_rubi tam pisuje. A z tym omenem to jednak możesz mieć rację - przynajmniej Tobie tego życzę ;o) Aha, po wizycie u gina chyba będę siedzieć do wieczora u rodziców (bo małżonek akurat gra dziś w BCK), a tam jest coś co niektórzy może by nazwali internetem, ale ja bym takiego określenia nie zaryzykowała. Spróbuję przesłać Wam wiadomości co gin zdecydował i sprawdzić co u Rapidy, ale może się nie udać. Wówczas odezwę się dopiero późnym wieczorem. No to papa, trzymajcie kciuki za dobrą decyzję (bo za rozpoczęcie porodu to już na 100% możecie sobie podarować), pozdro! Gosia (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone) Odpowiedz Link Zgłoś
rapida w oczekiwaniu 10.05.05, 11:02 no przyznam szczerze, że takie czekanie po prostu wykańcza...., ale wątek dobry "w oczekiwaniu....." no więc oczekujmy sobie!!! w czwartek jeszcze dodatkowo idę na te badania do Frydy, które mnie zrujnuja finansowo, ale może wyjdzie na zero, bo nie kupuję Duphastonu, który też do tanich nie należał (prawie 40 PLN), a starczał na parę dni....Buziaki ślę deszczowe, no kiedy to się skończy...?? Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: w oczekiwaniu 10.05.05, 11:37 "W oczekiwaniu" - :oDDD - nie zauważyłam! Rzeczywiście wątek trafiony w dziesiątkę! A niech to szlag... Ale uśmiałam się. Biedna jesteś z tymi kosztami, ale jak trzeba to trzeba. Pogoda już lepsza, więc może i do nas zaświeci słoneczko? Buźka, Gosia (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone) Odpowiedz Link Zgłoś
rapida wyniki!!! 12.05.05, 13:53 Och och!!! zacznę od tego, że rano pojechałam do Frydy na te badania nieszczęsne....,ponieważ wśród nich miała byc glukoza, więc musiałam być na czczo!!!! zjawiłam sie tam o 9, bo tak sobie myślałam, że zaraz ukłują godzinę wytrzymam i znów ukłują i coś sobie zjem, czyli do 10 z głodu nie zejdę..... no nic bardziej mylnego, ukłuli i owszem zaraz, ale dopiero po 40 minutach dostałam glukozę do wypicia i musiałam odczkać godzinę po wypiciu na następne kłucie. Około 11 miała sie pojawic położna, bo jedno z badań jakaś dziwnie brzmiąca coś tam plazma, było z wymazu...pojawiła się, ale dopiero o 12 20.....w sumie to juz mi się nawet poźniej jeść nie chciało, ale juz wszystko mam zrobione, nawet sporo nie zapłaciłam, niecałe 170, ale jeszcze jedno musze pewnie dorobić gdzie indziej, bo oni tu nie robią, tzn nie onaczają przeciwciał, a w moim przypadku było skierowanie na oznaczenie przeciwciał, więc zaryzykowałam sobie jedno badanie z wymazu (za jedyne 50) i mam nadzieję, że do czegokolwiek mi sie przyda...............wyniki będą we czwartek rano, ale na te wyniki juz lepiej nie czekaj.... Co zaś się tyczy genetyki, zadzwowniłam do Łodzi i pani mówi, że posłali priorytetem (taka zostawiłam kopertę) i będą jutro, lub w poniedziałek. Oni chcą mnie wykończyć...., ale powiedziała, że gdyby cos było nie tak, to od razu by sie ze mną kontaktowali, więc mam się uspokoić i nie martwić, bo wszystko jest dobrze!!! Ale i tak sie uspkoję porządnie, dopiero jak to przeczytam...czyli pniedziałek???? Poza tym wciąż mnie boli ten bok, żeberko raczej i nie wiem sama juz do kogo by uderzyć, żeby coś podpowiedział???? przecież to nie jest normalne, żeby cały czas kłuło w lewym boku....no nic znów deszczowo ściskam wszystkie współtowarzyszki, papa Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Ostatni dzień 2w1 12.05.05, 14:22 Hej! Rapida - oj, chcą Cię wykończyć (nerwowo i finansowo). Ja zaczynam czuć niezłe emocje, bo klamka zapadła - jutro o 8.00 pan doktor podłącza kroplówkę i zaczynamy. Fajnie mi się zrobiło jak pytał czy jestem odporna na ból i mówił, że to potrwa pewnie z 12 godzin... Naprawdę ekstra. Już się nie mogę doczekać ;o) Ale data fajowa! Idę spróbować coś zjeść, jutro już nie będzie tak różowo. Całuję Was serdecznie, trzymajcie za mnie kciuki! Gosia (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone) Odpowiedz Link Zgłoś
barbs Re: Ostatni dzień 2w1 12.05.05, 15:44 Gosia, ale rozumiem, że w Lędzinach będzie się to działo...? Czy jednak Bielsko? Gdzie by nie było masz pewne - cały jutrzejszy dzień będę myśleć o Tobie bardzo, ale to bardzo cieplutko. I trzymać kciuki. Tym co lekarz mówi się nie przejmuj - a może akurat tak będzie, że jak dostaniesz oksy i akcja ruszy to w ciągu 3 godzin bedziesz mieć Maluszka na brzuchu..? No tylko pomyśl o tej okruszynce... Takie malutkie, cieplutkie, ufne ciałko do przytulenia... Koniecznie postaraj się zapamiętać pierwsze spojrzenie na tą umorusaną bużkę - maluszek zaraz po porodzie ma w oczach coś takiego... Jakby całą mądrość świata. Naprawdę Ostatnia rada - SKUP SIĘ NA ODDYCHANIU! Naprawdę pomaga Trzymam kciuki, myślę ciepło i czekam na dobre wieści Rapida - jak tylko dostaniesz kopertę daj znać - ale na 100% będzie dobrze Basia Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Ostatni dzień 2w1 12.05.05, 22:23 Hej! Oczywiście akcja się rozegra w Lędzinach. Oddychanie to podstawa - wiem. Oby nad sobą zapanować to pójdzie. Pozdrawiam, odezwę się! Gosia (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone) Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Ostatni dzień 2w1 13.05.05, 08:11 Gosiulku, właczyłam kpmputerek pare minutek po 8 i juz mysli wędrują do WAS!!!Data jest boska, wierzę, że wszystko będzie dobrze i nawet nie poczujesz żadnego specjalnego bólu!!!!a za chwilkę już utulisz małego człowieczka, zazdroszczę Ci tego bardzo!!! jeszcze raz trzymam kciuki i czekam na sprawozdanie. A tu cały czas słońce świeci, to tez znak........no bo żeby o 8 rano słońce świeciło w maju??? no nie wiem, nie wiem!BUZIAKI PAPAPA Odpowiedz Link Zgłoś
barbs Re: Ostatni dzień 2w1 16.05.05, 09:28 Dziewczyny, czy któraś ma może jakieś wieści od Lechickiej...?? Jakoś nie mam sumienia wydzwaniać jej na komórkę (a może akurat śpi po kiepskiej nocy...? ) ale jak nie da dziś znać w ciągu dnia to chociaż SMSa jej wieczorem wyślę... Barbs Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: Ostatni dzień 2w1 12.05.05, 17:03 No Goska to trzymam kciuki bardzo mocno mocno i Zoska tez - wiesz jak ona zacisnie te swoje male paluszki to napewno bedzie dobrze. Bede o Tobie myslala. Zobaczysz to nie jest wcale takie straszne, moze to glupio zabrzmi ale dla mnie porod byl naprawde super przezyciem. Wiadomo, ze boli, ale ten bol przez to ze jest "sensowny" i czemus sluzy i im mocniej boli tym wlasciwie lepiej, bo tzn ze dzidzia sie przeciska i jest juz blisko. Ja ciagle sobie myslalam o niej, ze oddychajac daje jej tlen, zeby miala duzo sily i byla dzielna, bo dla niej to chyba jeszcze trudniejsze niz dla mnie. To pozwalala sie skupic na oddechu, a to naprawde pomaga. U mnie dalej trwa walka z przystawianiem Zoski do piersi, ale dzieki naprawde super babce z poradni laktacyjnej jest duzo lepiej, mam nadzieje, ze wreszcie zacznie przybierac na wadze, bo zrobilo sie juz naprawde groznie... Teraz je juz regularnie, co prawda wciaz z czesciowa pomoca specjalnej strzykawki, ale jakos sobie radzimy. Chociaz ostatnie karmienie o 15 bylo niestety porazka, bo Malenka nie dala rady uchwycic piersi prawie wcale, i musialam cala porcje podac jej strzykawa...Mam nadziej, ze za chwilke pojdzie nam lepiej. Oczywiscie jestem cala zabeczana, meza nie ma, bo musial jechac do Katowic zlozyc wnioski o dotacje z Unii, o ktora sie staramy. Poradnia jest przy szpitalu wojewodzkim, naprawde w razie klopotow z karmieniem polecam, wizyta kosztuje 30zl a polozne naprawde znaja sie na rzeczy i wiedza jak pomoc. Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: wyniki!!! 12.05.05, 17:19 Trzymaj sie Rapida, ,caly czas myslimy o tobie i twoim malenstwie wytrzymasz jakos wytrzymasz do poniedzialku, wyniki na pewno sa w porzadku pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
berenika-27 Re: wyniki!!! 12.05.05, 19:54 Ja też trzymam mocno kciuki za Gosię i Rapidę. Rzadko się odzywam z braku czasu ale czytam wszystko na bieżąco. Niestety gdy chcę coś napisać to zazwyczaj w tym samym momencie muszę zrobiś coś "na już". Tak to jest jak kożysta się z internetu głównie w pracy. Bo w domu zazwyczaj jest tyle do zrobienia, że nawet nie włączam komputera. Ale w przyszłym tygodniu idę już na zwolnienie to może będę miała więcej czasu. Chcę się pożądnie wyspać zanim nasz maluszek pojawi się na tym świecie. Może da się wyspać na zapas? Pozdrawiam Was wszystkie i trzymam kciuki z całych sił. Wszystko będzie dobrze. pa pa Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Re: wyniki!!! 13.05.05, 08:14 Dzięki za miłe słówka i te kciuki, które dają bardzo wiele, a jak wiele to same widzicie po moim nastroju........!!!!Mam nadzieję, że będzie jeszcze lepszy w poniedziałek a już najlepszywe czwartek jak odbiore wyniki z Frydy i zrobie echo w Katowicach....oczywiście wieczorkiem zaraz napiszę......buziaki papapa Odpowiedz Link Zgłoś
rapida wyniki już przyszły!!! 13.05.05, 16:52 wczoraj wysłali, a dzis juz u mnie, to się nazywa poczta priorytetowa!!!!no i co z tego jak dalej nic nie wiem z tych wyników, no bo: hodowla "in situ" k.p.o. GTG z analizą krążek po krążku, 10 metafaz z hodowli pierwotnej, modalna liczba chromosomów 46, wynik badania 46 XX co odpowiada prawidłowemu kariotypowi żeńskiemu (nie wiem czy chodzi o mnie czy o mojego synka, który ma kariotyp żeński????? Nie stwierdzono patologicznego prążka specyficznej AChE! Poza tym ostatnie zdanie brzmi: Przeprowadzone badania nie wykluczają występowania u płodu innych zespołów uwarunkowanych genetycznie i innych wad rozwojowych........... No i tak na serio to nic z tego nie wiem, no może tylko to, że prążka patologicznego nie ma???? ale mągą być inne zespoły i wady...No to po jaką cholerę robili te badania?? i jakie to mogą być zespoły i jakie wady???? chciałabym zakląć, ale nie wiem czy wypada!!! Zatem pewnie do czwartku będę sie męczyć, bo kto mi powie, o co tu chodzi???? I jak człowiek ma się nie przejmować??? i jak to biedne dziecko ma się normalnie rozwijać, do jasnej ciasnej???? wcale mi sie nie polepszyło!!! dobrze, że łikend jutro i pogoda w miarę........BUZIAKI, papapapa Odpowiedz Link Zgłoś
barbs Re: wyniki już przyszły!!! 16.05.05, 09:26 Rapida, ja myślę, że oni te badania robili w określonym kierunku - wiesz chorób związanych z genetyką jest sporo - wszystkich w tym jednym badaniu nie da się wykluczyć, ale też chyba nie było to konieczne. Ja bym sie nie przejmowała tylko cieszyło, że tam gdzie zagrożenie było największe - jest dobrze. A reszta to już jak każda z nas - nikt nie ma pewności, a tylko nadzieję, że Maluch urodzi się zdrowy Także głowa do góry i spokój. Jest w porządku Barbs Odpowiedz Link Zgłoś
rapida wyniki już przyszły!!! 17.05.05, 09:20 Mam nadzieję, że to są w ogóle moje wyniki, bo na rozpoznaniu jest zupełnie inna wada.........no trudno, co ma byc, to będzie!!! we czwartek kolejna "zabawa", pewnie coś więcej sie dowiem!!! To ściskam mocniutko i do szybkiego!!! sama nie wiem jak to robię, że trzymam się tak dobrze....pewnie dzięki Wam, za co ogromniaście dziękuję, papa Odpowiedz Link Zgłoś
marysia43 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 16.05.05, 09:49 mam maly problem mieszkam w gliwicah jestem w 32tyg. hciala bym rodzic w bielsku bo jest tam muj lekaz i niewiem nic o tym szpitalu tylko ze jest nowo wyremontowany i sale 1 lub 2 osobowe.prosze pomuzcie! Odpowiedz Link Zgłoś
barbs Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 16.05.05, 11:25 O remontach w bielskich szpitalach nic mi nie wiadomo, ale po salach stawiałabym raczej na szpital wojewódzki. Poczytaj sobie wyżej w wątku - jest tam sporo opinii, wieści - na pewno znajdziesz dość informacji. Pozdrawiam, Barbs Odpowiedz Link Zgłoś
gingeria Byłam na USG i KTG 17.05.05, 17:34 Cześć dziewczyny, długo nie zaglądałam, bo remont u nas i byłam oderwana od kompa. Od Lechickiej żadnych wieści? A miałam nadzieję, że już coś wiadomo. Czekamy. Za chwilę kończę 38 tc, byłam na USG i KTG w szpitalu. Dzidzia ma jakieś 2,5 kg narazie i wielkoludem nie jest, trochę się tym martwię. Jakby pewnie była większa to bym sie martwiła jak urodzę. Moja lekarka mówi, że małe ale zdrowe, KTG w porządku. Od wagi 2.5 to juz nie wcześniak. Może mnie któraś uspkoić? please. Teraz przemawiam do Dzidzi, żeby sie nie spieszyła i jeszcze trochę podrosła. Ale na wiecej niz 2700 nie mam co liczyć. Hmmm. Mam jeszcze pytanko o pediatrę w Bielsku. Czy znacie dobrą przychodnię, albo dobrego lekarza, który może przyjmuje gdzieś na kasę chorych. Niedawno się przeprowadziłam i nie wiem nic o tutejszej przychodni (Hałcnów). A jak to u Was wygląda? Rapida, cieszę się z Twojego lepszego samopoczucia. Dajcie znać co u Lechickiej i pozdrówcie ją jak macie kontakt. Ginger z Gingerątkiem Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Re: Byłam na USG i KTG 17.05.05, 19:36 Kochana, wiesz co bym dała za te parę słów, że dzidzia jest mała i zdrowa!!! ZDROWA!!!!- tj. najważniejsze, a czy taka mała??? Nic się nie przejmuj jej małością, jest taka jak ma być, a może będzie taką milutką drobinką????Moja przyjaciółka urodziła w styczniu 2450, 50 cm, i wiesz jakie kochane to maleństwo???? dalej kruszynką pozostała, ale nie choruje i uwierz mi, to jest najważniejsze! Buziaki ślę i nic się nie przejmuj!!!! będzie dobrze!! (inni mają gorzej,ha,ha,ha.....-swoją drogą zupełnie nie wiem co się ze mną dzieje, tak się czuję, jakbym o niczym nie wiedziała i w ogóle nie zdawała sobie sprawy z tego co mnie jeszcze może spotkać!!! to straszne!!! jeszcze raz buziaki,papapa Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: ciekawe co u lechickiej... 17.05.05, 20:55 ...nic nie slychac, ani tu ani na forum majowym, szkoda, ze sie nie umowilysmy na jakiegos sms-a, bo strasznie jestem ciekawa... mam nadzieje, ze wszystko u niej OK i przytula juz swoja Kruszynke w domku a u mnie ostatnio sukces, Zoska wreszcie przybiera na wadze i przestalam ja dokarmiac strzykawka, nauczyla sie ssac piers i teraz tak jej sie spodobalo, ze trudno ja oderwac... jest po prostu cudowna, oboje w mezem jestesmy w niej kompletnie zakochani takie Malenstwo a jest dla nas calym swiatem teraz Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
barbs Re: ciekawe co u lechickiej... 18.05.05, 09:55 No więc właśnie ja też nie mogę przestać o niej myśleć. Za nic nie chce być wzięta za natręta, ale jak dziś się nic nie pojawi to chyba nie wytrzymam i pchnę krótkiego SMSa... Super, E-Rubi, że udało Ci się z karmieniem - super że walczyłaś - karmiłam starszaka 1,5 roku - więc wiem że WARTO. Karmienie jest cudowne, ja je bardzo dobrze wspominam mimo tych niedospanych nocy. Nic nie daje takiego poczucia bliskości. Buziaki, Barbs Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: ciekawe co u lechickiej... 18.05.05, 13:20 a masz do niej numer? bo ja wlasnie nie pomyslalam, zeby wziac... zaczynam sie juz martwic, troszke dlugo to trwa. daj znac, jak cos sie dowiesz a karmienie piersia jest cudowne, bylo o co walczyc, teraz mala nie chce juz puscic piersi Odpowiedz Link Zgłoś
barbs Re: ciekawe co u lechickiej... 18.05.05, 14:06 Podawała gdzieś tu niżej w wątku - mam spisane ale oczywiście w domu Mam trochę opory, nie chce się narzucać, ale z drugiej strony... Tak liczę że jak w piątek urodziła to najdalej wczoraj rano powinni ją z Lędzin wypuścić... Sama nie wiem. Choćby najkrótszą notkę czy wszystko OK. Niby jesteśmy tu anonimowi, ale głupio przyznać, trochę się martwię. Ale ja już taki beznadziejnie macierzyński typ jestem Na pewno wszystko ok. W kazdym razie faktycznie jak się w ciągu dnia nie odezwie to wyślę króciutkiego sesemesa. Barbs Odpowiedz Link Zgłoś
barbs Wieści od Lechickiej! 19.05.05, 08:21 Dziewczyny, wysłałam wczoraja SMSa do Lechickiej - odpowiedziała - u niej wszystko OK, tylko, że wylądowała w Tychach na cesarce. Ma zdrową córcię i okropnie chce już wyjść od domu. Ma nadzieję, że dziś ją wypuszczą i obiecała, że zaraz będzie pisać, więc reszta szczegółów już od niej - w końcu to jej przywilej Barbs Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Re: Wieści od Lechickiej! 19.05.05, 08:43 Cudowne wiadomości, zwłaszcza, że czeka mnie cesarka w Tychach...........no to czekam z niecierpliwością na wieści, najwazniejsze, że mała zdrowa. Aja zaraz jadę na badania.........pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
gingeria Re: Wieści od Lechickiej! 19.05.05, 13:46 Noooooooo, super. Strasznie się cieszę, że Lechicka urodziła. I córunię ma. Teraz będziemy czekać na więści od niej. Trochę to ironia losu,że niektóre kobiety tak bardzo chcą urodzić naturalnie a mają cesarkę, a inne od razu wybieraja cesarkę, choć nie ma żadnych przeciwskazań. Jednak muszę Wam powiedzieć, że możliwość zrobienia cesarki troche mnie uspokaja gdyby z dzidzią albo ze mną coś było nie tak. Uspokaja mnie taka możliwość, choć baaaaaaaaaaaardzo pragnę urodzić naturalnie. Jestem dobrej myśli tylko leżeć więcej powinnam, a nie siedzieć przed kompem. No to już lecę. Pozdrówcie Gosię serdecznie jak będziecie z nią miały kontakt. Ela z Kruszynką tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20722;120/st/20050602/dt/6/k/8621/preg.png[/image] Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: Wieści od Lechickiej! 19.05.05, 15:06 Tak sobie wlasnie pomyslalam, ze dzidzia Gosi pewnie byla oporna i skonczylo sie cc...a tak jej sie marzyl naturalny porod w rodzinnnej atmosferze. Najwazniejsze, ze wszystko dobrze, czekam niecierpliwie na wiadomosci od niej. Odpowiedz Link Zgłoś
barbs Re: Byłam na USG i KTG 18.05.05, 09:52 Gingeria, spokojnie Po pierwsze - USG tak całkiem do końca wiarygodne nie jest. Mnie przy pierwszym dziecku jak w 38 tygodniu wychodziło blisko 4 kilo to mnie pan doktor pocieszał, że może zaplanowane jest na 5 Urodziłam 3250 Po drugie, jak się urodził to z tym swoim 3250 i tak rządził na porodówce bo reszta maluszków właśnie poniżej 3 kilo a każdy zdrowy jak rydzyk. Więc nie ma powodów do obaw. Z pediatrą niestety nie pomogę - dobre pół roku się po różnych włóczyliśmy i nie trafiłam na ŻADNEGO, którego z czystym sumieniem mogłabym polecić. Niestety. Polaku lecz się sam. A najlepiej karmić piersią wtedy Maluch nie bedzie chorował i pediatra nie bedzie potrzebny. POzdrawiam, Barbs Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: Byłam na USG i KTG 18.05.05, 13:17 ta waga z usg to ja bym sie tak nie przejmowala, nie da sie tego tak dokladnie okreslic i z wlasnego juz doswiadczenie wiem, ze pomylki moga byc bardzo duze - u mnie to bylo 500g! z usg wychodzilo, ze dzidzia jest bardzo duza, sprzet swietny, lekarz doswiadczony a mimo to technika zawiodla. oczywiscie pomylki zdarzaja sie w obie strony. najwazniejsze, ze dzidzia zdrowa. zreszta moze jeszcze sobie w brzuszku posiedzi troszke i podrosnie. a nawet jesli bedzie wazyc 2700g to ok, moj cioteczny siostrzeniec urodzil sie z taka waga i szybko nadrabial... Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 18.05.05, 14:42 Teraz Lechicka chce wszystkie przetrzymać w niepewności!!!! mści się!!!! żartuję oczywiście i szczerze przyznam, że też jestem strasznie ciekawa co u Niej???? ale pewnie siedzi jeszcze w Lędzinach bez dostępu do netu, bo inaczej pewnie by sie odezwała. Ja odezwę sie jutro wieczorkiem po wizytce w Ligocie........ciekawe ile nam urosło to paskudztwo??? może niewiele......buziaki,papapa Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata JESTEM!!! 21.05.05, 14:11 Hej! Sama nie wierzę, że wreszcie mam chwilkę na napisanie paru słów ;o)) Takie małe, a tak absorbuje... Bardzo wszystkim dziękuję za pamięć i strasznie się cieszę, że mogę nareszcie potwierdzić dobre wie?ci - mam cudnš córcię, Michalinę Barbarę (przy urodzeniu 3250 g, 53 cm). Moja historia wyglšdała pokrótce tak - w pištek, trzynastego o ósmej rano rozpoczęło się wzywanie Małej na ?wiat (w misternie dobranej porodówce w Lędzinach). Kroplówka szybko zadziałała, doktor się ucieszył, oszacował, że prawdopodobnie do godz. 17 będzie po wszystkim. Szło spoko, choć COGODZINNE masaże szyjki doprowadzały mnie do rozpaczy. Ponoć trzeba, bo inaczej potrwa ze 24 godziny. Akcja się pięknie rozwijała do godz. 16-17, po czym przyhamowała. Znowu masażyk, trochę do przodu (ok. 7-8 cm rozwarcia), a potem znowu wstecz, i znowu trochę lepiej, i znowu wszystko stoi... Do tego ok.19 trochę zaczęło wariować tętno dziecka - ogólnie w normie, ale czasem trochę opadało (starałam się na maxa pomóc oddechem i to zwykle pomagało; raz tętno spadło radykalniej, ale podany ?rodek - nie pamiętam co - plus tlen, pomogły). Aha, od godz. 8-20 miała dyżur położna (p. Ania), na którš trafiałam tam często od poczštku zapoznawania się z porodówkš - urocza osoba, bardzo mi pomagała; pod koniec dyżuru zaczęła już sugerować zmęczonemu lekarzowi (siedział tam od wpół do pištej rano, bo był inny poród), że to chyba samo nie pójdzie i może by zadzwonić do Tychów, by mnie "przejęli". Lekarz upierał się, by próbować dalej; że musi ruszyć. No i tak dalej to sobie trwało, zmieniła się położna (też super babeczka - p. Ula), a u mnie wcišż to samo. Pani Ula też z czasem wyczuła, że co? to niedobrze wyglšda, ale - jak my wszyscy - postanowiła dać mi jeszcze trochę czasu (innego zdania był mój mšż, który w tym czasie już zdecydowanie uważał, że trzeba mnie odwie?ć do szpitala - szczególnie, że lekarz zaczšł podejrzewać owinięcie pępowinš). Te godziny do północy wła?ciwie niczego nie zmieniły - tętno czasem opadało, ale na bardzo krótko, masowanie szyjki już na prawie każdym skurczu, do tego Dzidzia nie chciała się wprost ustawić do kanału, tylko cišgle zbaczała w prawo (dodatkowe gmeranie lekarskimi łapami w okolicy szyjki - żeby jš ustawić na wprost). Ostatkiem nadziei, że dziecko po prostu nie chce się urodzić w pištek trzynastego, odczekali?my do soboty, ale o godz. 00.50 zapadła jedyna możliwa decyzja - dzwoniš po karetkę z Tychów, bo ta "zabawa" może stać się niebezpieczna dla dziecka (pęcherz płodowy przebili ok.15). W czasie jak czekali?my na karetkę "koncerowo" zarzygałam im salę porodowš (nie wiem czemu - może po odłšczeniu kroplówek organizm odreagował?), ale nieważne... Szybki przejazd (może nieco ponad 10 minut), izba przyjęć, przejazd na salę porodowš (godz. ok. 2 w nocy). Zgodnie z moimi podejrzeniami nikt nie rzucił się na robienie cesarki, choć w przekazanych papierach z Lędzin takie było zalecenie. Znowu mnie wszyscy pobadali i pooglšdali (baba na izbie przyjęć, i kto? jeszcze potem, ofuknęła mnie "Pierwszy poród w izbie porodowej - co to za pomysł?!" Moim zdaniem, równie dobry jak każdy inny, gdy do samego momentu porodu wszystko idzie prawidłowo i nie zanosi się na jakiekolwiek komplikacje). Podłšczyli KTG i wynik zadecydował - skurcze były nijakie, a tętno bez powodu czasem opadało; pan adiunkt (chyba Buchacz - tylko słowo "adiunkt" na identyfikatorze wpadało mi w oczy, już taka byłam skołowana) zadecydował o cc. Szybkie podpisanie zgody, po czym wkroczył pan anestezjolog (Tomek, do?ć młody, genialnie rozładowywał atmosferę, naprawdę ułatwił mi te chwile), podpisanie zgody na znieczulenie (ogólne - pytał czy życzę sobie jakie? inne, ale nie przewidujšc takiego rozwoju wypadków nie miałam wystarczajšcej wiedzy, by na ten temat dyskutować, więc zgodziłam się na jego opcję) i wjazd na salę operacyjnš. Tam jeszcze kilka chwil rozmów ("Przepraszam za to pytanie, ale ile pani waży? Ja to muszę wiedzieć do znieczulenia..." "Czy jest pani na co? uczulona?" -Nie "A jakie? poważniejsze choroby, operacje?" -Nie, nawet nie wiem za bardzo gdzie mam przychodnię rejonowš "Aha, czyli poza tym, że jest pani w cišży to nic pani nie dolega?" - bardzo zabawny facet, jestem mu wdzięczna za ten klimacik), my?li w rodzaju "A jak już się nie obudzę?", "A jak zacznš zanim zadziała narkoza?", ... W końcu usłyszałam: "Zaraz pani za?nie, papa..." i za moment "Halo, halo! Budzimy się! Ma pani zdrowš córeczkę" [Kurczę, zaczynam beczeć, nie wiem czemu, bo w zasadzie ledwie te chwile pamiętam ;o)] Wszystko co było potem, do czwartku kiedy wyszłam, to już kompletnie nieważne. W kilku słowach - Małš zobaczyłam ok. 10 rano (bardzo mnie to boli, że nie miały?my kontaktu od poczštku; m. in. przez to mam trochę problemy z laktacjš, bo tam zaraz zaczęła dostawać sztuczne jedzenie i teraz je trochę mojego pokarmu, a trochę sztucznego - to takie błędne kółko, bo mojego nie starcza - może podskoczę do tej poradni przy wojewódzkim), niedługo potem zresztš wstałam z łóżka (podobno jestem niezła - koniec operacji ok. 3, a o 11 już zasuwałam), ogólnie szybko doszłam do siebie. Personel wyra?nie można podzielić na 2 grupy - zajmujšcš się mamami (bardzo w porzšdku) i osoby zajmujšce się noworodkami (w większo?ci głupie hetery, zjadły mi trochę nerwów). No, ale jak wspomniałam, to wszystko juz nieważne. Wcišż nie wiem do końca czemu tak się to skończyło; po operacji kto? potwierdził owinięcie pępowinš, ale nic więcej nie wiem, bo nawet na wizytach lekarze mnie pytali czemu było cc - TO JA MAM TO WIEDZIEĆ?! Kombinuję teraz jak to będzie w przypadku gdybym chciała mieć drugie dzidzi - czy znowu będš problemy? To, że raz nie udało się fizjologicznie urodzić powoduje, że już nigdy do Lędzin nie wrócę (oj, nie raz żałowałam, że nie mogłam tam zostać). Ha! No i balonik przydał się w nikłym stopniu; przyznam, że ból przy rozwieraniu szyjki nie zaskoczył mnie wła?nie dzięki balonikowi - przy mocniejszym napompowaniu balonika odczuwało się podobny ból i od pewnego czasu oswajałam się z nim (choć oczywi?cie natężenie było mniejsze). Muszę zdecydować czy zostawię go sobie jako narzędzie do ćwiczeń mię?ni Kegla czy może sprzedam - on jest przewidziany na 2 cišże, a ważno?ć traci w lutym 2006, więc jeszcze spokojnie kto? może z niego skorzystać. Na koniec, bo to małe znowu co? tam chlipie, cała ta "akcja" dała mi ogromne do?wiadczenie - dwóch typów porodu przy tylko jednym dziecku ;o) No i stwierdzam - cesarka to łatwizna, do tego pozbawia człowieka tego chyba najważniejszego do?wiadczenia pierwszych chwil dziecka na ?wiecie. Żal mi trochę męża - chciałam, by poród był dla niego niezapomnianym przeżyciem... i był. Biedak, zjadło mu to dużo więcej nerwów, niż mi. No i też dzidzię zobaczył na korzytarzu, jak jš wynie?li z sali operacyjnej. Ani przecišć pępowinę, ani nic. Do tego po?cig za karetkš na sygnale do Tychów. Chyba tak po 2 dniach doszedł dopiero do siebie. Żal chłopa, nie tak to miało być. Miałam dołeczek z tego powodu, ale już trochę przeszło. Ok, do?ć tego rozpisywania się. Miało być krótko. Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie, Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: JESTEM!!! 21.05.05, 18:05 Gosia - po pierwsze ciesze sie, ze juz po wszystkim...boze, jeden porod a tyle wrazen i tyle rzeczy sie zdazylo... moja Malenka jest popoludniu bardzo absorbujaca,wiec tylko szybciutko gratuluje coreczki. trzymajcie sie cieplutko. cholernie szkoda, ze musialas miec cc, ale najwazniejsze, ze dzidzia zdrowa. a jesli chodzi o masaze, to wiem jak to boli - w moim przypadku na szczescie zadzialaly...aha i ja tez zarzyglam cala porodowke, to sie podobno zdaza Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Re: JESTEM!!! 21.05.05, 19:25 Gosiulku! tak sie cieszę, no tak się cieszę!!!Moje gratulacje! Wrażeń rzeczywiście mieliście dosyć!!! jak czytałam o Twoim mężu pędzącym za karetką, to już oczami wyobraźni widziałam swojego, jak z Tychów gna na Ligotę!!! o ile Tychy będą nadal aktualne, bo nastawiam się na cc w Ligocie, zawsze to bliżej, i chociaz na kolanach zaczołgam się do maleństwa, a z Tychów, oj daleko by było na nogach! Jednak świadomość, że w Tychach mój kochany lekarz!!!chyba że znajdę nowego w Ligocie!!! No nic mam jeszcze czas! Poki co ściskam bardzo mocno całą rodzinkę!!! i życzę wszystkiego co najlepsze!!! Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: JESTEM!!! 23.05.05, 11:04 Hej! Dzięki za miłe słowa. To niesamowite jak trudno dotrzeć teraz do kompa. Do tego jestem u rodziców, a tu mam sprzęt Pentium I i połączenie modemowe - tragedia... W ogóle nie chce się do tej machiny podchodzić, bo wiadomo, że na wysłanie jednego posta straci się z 10 minut ;o) Z pokarmem jest coraz lepiej - może nawet się z tym same poukładamy, tylko jakos nie mogę się zaprzyjaźnić z laktatorem (a będzie trzeba, bo pokarmu wyraźnie przybywa). Rapida! Masz jeszcze czas na wybór szpitala, ale jakby co to ten tyski wcale nie jest zły i jeśli będziesz chciała to ze szczegółami mogę Ci napisać z własnych doświadczeń co jak tam wygląda. A swoją drogą - jak już nam wiadomo w sprawie porodu nie należy zbyt wiele planować, więc podejrzewam, że spontaniczna decyzja będzie równie dobra jak każda inna ;o) Ty przynajmniej wiesz, że będzie cc... Pozdrawiam Was baaardzo ciepło w ten piękny dzień! Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: JESTEM!!! 23.05.05, 13:09 Trudno dotrzec do kompa, to sie zgadza, ale mnie sie czasem jakos udaje, gdy Mala spi albo bawi sie z mezem. A teraz moja mama zabrala ja na spacer i mialam cale 2 godziny czasu dla siebie - zaraz pewnie wroca, bo Zoske obudzi glodek. Wiecie jak dziwnie jest bez dziecka...zupelnie nie wiedzialam, co ze soba zrobic. Jakas taka otumaniona jestem. No ale poszlam sobie kupic jakies spodnie, bo niestety do rozmiaru sprzed ciazy jeszcze troche mi daleko - jakies 6-7 kg. Jesli chodzi o laktator, to ja juz wlasnie sobie moge darowac, bo Zoska sama wszystko dzielnie ze mnie wysyssa, a reszta sie po prostu wylewa, wciaz musze miec wkladki laktacyjne - rewelacyjnie sa widoczne pod cienkimi bluzkami - testuje juz 4 firme a i tak czasem mam mokre plamy... Rzeczywiscie ciezko cokolwiek planowac w sprawie porodu - zobacz Gosia ja mialam miec na 90% cc a urodzilam naturalnie i to w niecale 4 godzinki, a Ty tak sie przygotowywalas do porodu naturalnego, a skonczylo sie cesarka... Trzymajcie sie cieplutko. Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Re: JESTEM!!! 23.05.05, 18:29 To fakt, że planowac nie warto, ja jednak mogę zaplanować, bo wiem, że inaczej strasznie bym wymeczyla moje malenstwo! i nie wiadomo jakby sie skończyło...ale termin mam ruchomy, wciąż nie wiem czy wrzesień w tychach czy paździerik w ligocie....., zrszta w tej kwestii może lepiej nic nie planować, bo przy moim szczęściu wszystko się zdarzyć może, buziaki cieplutkie Odpowiedz Link Zgłoś
barbs Re: JESTEM!!! 24.05.05, 09:18 Gosia - gratulacje!! Wrażeń miałaś multum ale faktycznie, nasuwa się jeden podstawowy komentarz - krocze ochroniłaś Dla mnie Twoje przeżycia tak naprawdę są kolejnym pozytywem na konto Lędzin - potwierdzają to o czym pisałam daaaawno daaawno temu - nawet jak coś nie idzie tak jak trzeba to i tak wszystko najprawdopodobniej skończy się dobrze. No i proszę Także ja w dalszym ciągu nastawiam się na poród tam. Wiadomo, że zaplanować nic się nie da , ale mam nadzieję, że w oparciu o doświadczenia z pierwszego porodu i tradycję rodzinną mam większe szanse na zakończenie całości na miejscu, bez dramatycznych przejazdów Wielka szkoda, że Ci się nie udało, ale tak to już jest - człowiek strzela Pan Bóg kule nosi. W każdym razie z całego serca gratuluję Michalinki - na pewno jest cudooowna Mój synek coś ostatnio ma silną zajawkę na mamusię - wisi na mnie non stop, przylepia kiedy tylko może, domaga się na rączki, łapie za nogi i mówi Koooocham Cię mamusiu, tak moćno (tu mocny uścisk) tak Cię kooocham Takich wyznań jak najszybciej niniejszym życzę Barbs Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Re: JESTEM!!! 24.05.05, 21:09 witam po dłuższej przerwie w pisaniu (ale nie w czytamiu Waszych postów) )))) GRATULACJĘ Gosiu!!! po Twoim poście długo się zastanawiałam jak Ty tak długo wytrzymałaś ten poród fizycznie i jeszcze następnego dnia wstałaś prawieże o "zwykłeje" porze?? zdrać jak się do tak dugiego porodu przygotować? U mnie trochę zmian, do których jednak podchodzę z dużym spokojem i nadzieją, ponieważ jestem w kolejnej niestety zagrożonej ciąży. USG we wtorek i wtedy dużo się okaże. Jak narazie jestem dobrej myśli, bo oznaki ciąży się utrzymują, więc na chłopski rozum OK. pozdrawiam Was i Wasze Dzieczki (zarówno te w brzyszkach jak i na świecie) całuski Ania Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Re: JESTEM!!! 24.05.05, 21:46 Trzymam kciuki Anulko za wtorek!!! będzie dobrze, nie damy się żadnym paskudztwom!!!!! buziaki nocne, papa Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: JESTEM!!! 25.05.05, 08:06 Tez trzymam kciuki Aniu, bedzie dobrze. Daj znac po usg. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
gingeria Dzięki! 18.05.05, 21:40 Kochane jesteście bardzo dziękuję ))))))) ****** Już się tak nie martwię tym bardziej, że dużo się takich dzieci rodzi - to właśnie chciałam wiedzieć. Wiecie jak to jest, chciałoby się żeby wszystko było idealnie. Dzisiaj przyjechała moja mama i dowiedziałam się,że ja miałam jakieś 2800 No i czego ja chcę więcej. Jestem z reguły optymistką, ale chyba przed tym porodem tak mnie napada. Co do Lechickiej, to trzeba jej dać kilka dni po porodzie, (mam nadzieję że nie tygodni), żeby sie odezwała. Ale i tak jak yylko mogę to sprawdzam czy już nie ma jakiś wieści. Szkoda, że z tymi pediatrami tak jakoś nieciekawie. Ja słyszałam dobre rzeczy o p. dr Korzonkiewicz, no ale przychodnia by się jakaś przydała, na te szczepienia i w ogóle. No nie wiem, jak macie jakieś pomysły to dajcie znać. No to teraz nic nam nie pozostaje jak czekać na same dobre wieści i rosnąć. Jeszcze raz dzięki doświadczone kobietki i dobranoc. Ela i Kruszynka tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20722;120/st/20050602/dt/6/k/8621/preg.png[/image] Odpowiedz Link Zgłoś
berenika-27 Wielka radość!!! 19.05.05, 09:13 Jak się cieszę ze Lechicka doczekała się zdrowej córeczki!!!! Tylko trochę mi szkoda, że musiała mieć cesarkę. Zwłaszcza, że tak wiele robiła by rodzić naturalnie a zwłaszcza chronić krocze. No i ochroniła. Mnie nasuwa się jeden wniosek: przy porodzie nic nigdy nie wiadomo i ciężko cokolwiek zaplanować. Dlatego ja zdaję się całkowicie na lekarzy i pozostaje mi mieć nadzieję, że zrobią mi casarkę jeśli dzidziuś mi się nie obróci główką w dół. Póki co (35tc) siedzi wygodnie na pupie. A że to moja pierwsza ciąża to wolałabym nie rodzić z ułożeniem pośladkowym. Już wolę tą cesarkę. Zresztą czy to ważne czy będziemy miały rozcięty brzuch czy krocze? Byle tylko dziecko było zdrowe i pozwoliło nam szybko zapomnieć o wszelkich rozterkach i bólach ciążowo- porodowych. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Wielka radość 2!!! 19.05.05, 17:25 U mnie tez wielka radość, bo serce ma jak dzwon, zdrowiutkie, mocniutkie, więc przetrzymać powinna wszelkie zabiegi!! Dziadostwo jednak rośnie, urosło o cały centymetr, ale ponoć żołądek nie wychodzi dalej! Przedtem był 12 mm poza, a dziś jest na granicy!, czyli może nie wyjdzie!!! no, ale najgorsze dopiero przede mną, bo dopiero teraz zaczniemy rosnąć!!! Pani doktor mnie jednak uspokoiła, więc czekam na kolejne usg (tym razem już pod bukami) i cóż, czekam i czekam! A! odebrałam też wyniki, wszystkie są prawidłowe, więc powodem wady jest infekcja w pierwszych tygodniach ciąży, a jednak cysta zrobiła swoje!! Poważnie jednak zaczęłam się zastanawiać nad zmianą szpitala, chyba jednak urodzę od razu w Ligocie......... nie wiem, nie wiem sama! buziaki,papa Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: Wielka radość 2!!! 20.05.05, 16:08 Ciesze sie Rapida, ze masz dobre wiesci. trzymajcie sie dzielnie i na pewno bedzie dobrze. Moze z ta Ligota to dobry pomysl...Masz jeszcze troszke czasu i na pewno warto to przemyslec. Pozdrawiam cieplutko. Odpowiedz Link Zgłoś
rapida USG POD BUKAMI 19.05.05, 17:33 Kochane wiem, że któraś z Was robiła usg pod bukami, mam pytanie, czy usg robił dr Borowski??? czy ktoś inny?? (sewgo czasu robiła je dr Włoch, ta u której dziś byłam)taki miły pan z Łodzi??? i czy miał swój sprzęt? tzn. czy przywozi swój aparat? dziwne pytanie, ale może przypadkiem wiecie???? papa Odpowiedz Link Zgłoś
berenika-27 Re: USG POD BUKAMI 20.05.05, 08:36 Ja sobie robiłam USG 3D Pod Bukami. To było w połowie lutego i robił je dr Borowski. Jestem bardzo zadowolona że zrobiliśmy to badanie choć mój gin twierdził że to zbyteczne. I choć kosztowało 180zł (o ile dobrze pamiętam) to wszystkim je polecam. A pan dr jest bardzo sympatyczny. Co do sprzętu to nie wiem czy go przywozi czy nie. Nawet nie wiedziałam że on jest z Łodzi. Ale ogólnie warto się wybrać na to USG i wziąć ze sobą kasetę wideo i nagrać pierwszy film dzidziusia. Odpowiedz Link Zgłoś
rapida USG POD BUKAMI 20.05.05, 12:01 Kochana w Bielsku nie ma takich specjalistów!!! to prawa ręka profesora Szaflika, profesor Responedk Liberskiej i całej ekipy Matki Polki, zreszta on sam też ma już tytuł dr nauk medycznych, i wiem z całą pewnością, od samego p. Szaflika, że można mu zaufać w 100 procentach!!! bardzo się cieszę, bo juz myślałam, że znów trzeba będzie pojechać dalej!!! pozdrawiam, papa Odpowiedz Link Zgłoś
katarynka001 Re: USG POD BUKAMI 25.05.05, 14:01 Witam wszystkie obecne i przyszłe mamy wiele się dowiedziałam czytając wasze posty. W połowie czerwca wybieram się właśnie na USG pod Bukami, co prawda będzie to juz mój 29 tydzień ale wczesniej nie ma wolnego terminu. Cena to już 200 zł ale myślę że warto. Jestem z Pszczyny ale będę rodzić w Tychach bo mam tam lekarza, będzie prawie na 100 % CC z przyczyn zdrowotnych.Dziękuję za ostatnie relacje z porodu w Tychach, wyjaśniły wiele z moich wątpliwości. Pozdrawiam w ten piękny dzień Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Re: USG POD BUKAMI 25.05.05, 15:08 Jeżeli czytałaś wczesniejsze wątki, to wiesz już że Borowskiemu możesz w 100% zaufać, to jeden z najlepszych specjalistów w Polsce, w tym przypadku cena jest warta usługi, ja teraz płaciłam 220 za echo serca u dr Włoch i też mogę powiedzieć, że cenma powala, ale jakośc usługi....jest bez najmniejszych zastrzeżeń!!!! wydaje mi się,że warto zapłacić i wiedzieć dokładnie, niż jak ja wcześniej chodzić od lekarza do lekarza i ..........(miałam sto darmowych usg- a z każdego wychodziałam coraz bardziej szczęśliwa, ciekawe jaka bym wyszła po ostatnim, tym na którym zauważyli by w końcu wadę). Fakt, nie wiem zupełnie co zrobiliby ludzie całkowicie pozbawieni środków???? nie masz kasy-nie możesz się leczyć!!! jakie to przygnębiające! pozdrawiam całą ekipę cieplutko!!! Odpowiedz Link Zgłoś
katarynka001 Re: USG POD BUKAMI 25.05.05, 16:32 Masz rację, ja nie mam zaufania do darmowych usg, do tej pory wszystkie miałam wykonywane podczas prywatnych wizyt u lekarza. Koleżanka polecała mi klinikę w Bytomiu, gdzie również robią to tzw. trójwymiarowe usg, ale do Bielska i bliżej, i jak czytam specjaliści też bardzo dobrzy Odpowiedz Link Zgłoś
rapida tym razem grypka.............. 28.05.05, 18:10 Znowu mnie dopadło!!! już od środy było jakoś dziwnie,a od piątku juz całkowita katastrofa, choc myslałam, że przejdzie, dziś też cały dzień leżałam, ale właśnie się podniosłam, aby nakarmić dziecię, bo inaczej pewnie nawet bym nie ruszyła się spod kołdry!!!leki homeopatyczne może są i dobre dla kobiet w ciąży, ale na mnie w ogóle nie działają, jeśli nie minie, to jutro jade do szpitala, a co mi tam!!! temperatura zerowa: 35,7!!!,ale gardło koszmarek i ucho coś pobolewa, no i kości moje stare, ale to pewnie z leżenia.........Kto by pomyślał, w czerwcu na grypę się położyć, a zimą nic a nic!!!! pozdarwiam ciepło, ponoc upały na zewnątrz???? Odpowiedz Link Zgłoś
berenika-27 uf, jak gorąco!!!! 29.05.05, 21:36 Jak żyjecie? Ja mimo, że normalnie uwielbiam upały to (chyba przez ciążę) od wczoraj umieram. Jest mi tak potwornie gorąco, oddychać nie ma czym, pot się leje, jadłabym tylko zimne arbuzy. A jeszcze wczoraj rano dopadła mnie migrena. Czuję się jakby mi ktoś w prawą skroń wbijał gwoździe. Nie chcę brać tabletek od bólu trochę ze względu na dziecko a poza tym to i tak rzadko kiedy przy takim bólu działają. Smarowałam tą moją biedną głowę tylko specjalnym płynem mentolowym, no i dzisiaj mam po nim czerwone plamy na twarzy. To pewnie reakcja alergiczna. Koszmar poprostu, muszę cierpieć. Może jutro już mi ten ból przejdzie. Najgorsze są zmiany pozycji. Każde wstanie, położenie się czy schylenie wiąże się z potwornym bólem. Nic to, kończę marudzenie. Mam nadzieję że Wy lepiej znosicie tą pogodę. papa Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Re: uf, jak gorąco!!!! 30.05.05, 14:03 Ale upał, siedzę w pracy przy oknie i nie mogę wytrzymać, choć należę do ciepłolubów. W czwartek pojechałm na Skrzyne i siedziałam w bluzie, bo mi było zimno, a inni się opalali. Troche pospacerowałam po górach w ostatnie dni, oczywiście trochę sie bałam, szczególnie tego upału wczorajszego, ale znalazłam sobie przyjemny cień i zarówno ja jak i mój psiak byliśmy zadowoleni. Podwieczór wylądowałam w Koszerawie, woda w rzece jak w wannie, nawet pies nie oponował choć nie przepada się moczyć , a kałuże omija z daleka. Jednym słowem czóję się świetnie. Zawesze byłam aktywna fizycznie, choć przez zimę trochę się zaniedbałam, ubolewam bo lekarka zabroniłam mi jazdy na rowerze, jakoś muszę wytrzynać. Jutro lekarz i USG. Już nie moge się doczekać. Zastanawiam się nad wakacjami, chyba będzie problem w tym roku. Najbardziej odpowiadałby mi wyjazd we wrześniu z moim mężczyzną (wcześniej urlopu nie dostanie, bo niedawno zaczął pracę), tyle że on wybiera się w Dolimity i nie wiem czy to niezawysoko, a i upały wówczas też potrafią być spore w tamtym regionie. Jak wszystko będzie dobrze to ja bedę wtedy na przełomie 5/6 m-ca. Co Wy sądzicie o Dolomitach na począrku 6 miesiaca ciąży?? Z góry wybić sobie to z głowy, czy czekać na rozwój sytuacji, tzn. ciąży? NApewno będzie długa podróż, wędrówki, bez jakiś ekstremalnych wyczynów typu spinanie się po skałach, czy wycieczek po skalistych zboczach. czekam na jakieś wskazówki od Was, jak czułyści się w 6mc, jaki odpoczynek zalecacie? z góry dziękuję Ania. P.S. tym którym upał doskwiera informuję, że na jurto zapowiadają 18 stp. C. Odpowiedz Link Zgłoś
katarynka001 Re: uf, jak gorąco!!!! 30.05.05, 16:49 Cześć, tez jestem w 6-tym miesiącu i jedyne co mi teraz dokucza to upał Nie mam żadnych dolegliwości ale raczej nie wybrałabym sie w Dolomity... W ogóle wspinanie się po górach jest niewskazane w ciąży, nie możecie zmienić miejsca wyjazdu? Ja wybieram się za kilka dni nad morze, ale już z niechęcą myslę o długiej podróży samochodem... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Re: uf, jak gorąco!!!! 30.05.05, 21:49 ja też 6 miesiąc zaczynam!!! ale wiecznie chora jestem więc żadne dalsze wyjazdy nie wchodza w grę! wszystko zależy od samopoczucia, słońce uwielbiam i nic mi złego się nie dzieje, więc myślę tak na parę dni nad morze polskie wyskoczyć, wiem, ze Chorwacja to ta sama odległośc, ale polskie jest lepsze pod względem jodku, więc pierszy raz od 100 lat pojadę nad nasze- krajowe. Osobiście uważam to za niezły wyczyn, bo jak się orientujecie jestem wiecznie z" czymś" i tak na serio, to nie wiem kiedy coś mnie dopadnie!ale zawsze szybciej się dogadam w Gdańsku, niż w Puli. Buziaki, ale fajnie na zewnątrz???? wieje wiaterek i tak chłodno!!! Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Re: uf, jak gorąco!!!! 31.05.05, 16:24 właśnie wróciłam od lekarza, USG pomyślne, ale wpierw najadłam się strachu, bo po badaniu manualmyn lekarka nie była zachwycona wielkością i twardością macicy. Drugi lakarz jak mnie zobaczył to stwierdził, że dawno nie widział tak przestaraszonej pacjentki. Ale strachy na lachy (na szczęścię). W karcie ciąży termin na 14 stycznia. Podobno do 12 tc należy jeszcze dosyć ostrożnie sie z sobą "obchodzić" i wiele się może zdarzyć (w domyśle niedobrego). lekarz zalecił dużo ruchu i dał zgodę na jazdę na rowerze po asfalcie, jednak z tym rowerem to się jeszcze wstrzymam ))) Mam do Was pytanie jak było z badaniami w czasie ciąży, PŁACIŁYŚCIE ZA NIE? Mnie lakarka przepisywała luteine dopochwową za ponad 30 zł, jednak wiedziałam co mam mówić w aptece i dostawałam doustną refundowaną. Kierując na badania zapytała czy jestem w stanie za nie zapłacić? wcześniej jak wchodziło w grę badanie pod kątem grupy krwi były te same pytania (tyle, że u innego lekarza). Czy Wy wiecie o co ty chodzi?? ...pewnie o pieniądze... a jak Wasze dzieciaczki? a co z barbs? Ania Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Re: uf, jak gorąco!!!! 31.05.05, 19:09 Fajnie, że wyniki pomyślne, ale raczej się oszczędzaj, z tym rowerem sobie odpuść, bo jakby nie patrzeć, to wysiłek, a skoro dali Ci luteinę, tzn., że masz się oszczędzać!!!! ja brałam duphaston, przez długi czas 37,00 za opakowanie, a starczało na niecały tydzień. A za badania płacę, różnie to bywa, raz 5,00 za mocz np., a raz 50 za jakieś tam cudo???,ale te cuda Ci pewnie nie będą potrzebne, ponoć raz na miesiąć przysługuje darmowy komplet badań, mocz- krew badanie ogólne, dużo zależy od lekarza,powinien dać skirowanie, niestety nie daje na usg specjalne to pod bukami......... Odpowiedz Link Zgłoś
barbs Re: uf, jak gorąco!!!! 01.06.05, 10:51 Cześć dziewczyny U mnie trochę zmian, będę miała problem z dostępem do kompa i dlatego mało się odzywam. Ale za to wreszcie od dziś krócej i luźniej w pracy, może trochę odsapnę. Ogólnie wszystko OK, jedno co mi dokucza to słoniowe stopy - puchną niemiłosiernie. W ciągu najbliższych dwóch tygodni zamierzam mniej więcej skompletować potrzebne do porodu rzeczy i wstępnie spakować torbę - do terminu został miesiąc - powoli trzeba się szykować. Aniu, z tymi Dolomitami ja bym sobie jednak dała spokój. Wiadomo, każda ciąża inna, ale ja - ogólnie zupełnie bezproblemowa, właśnie 6 miesiąc kiepsko wspominam - oddech miałam wtedy strasznie płytki, naciągnięcie rajtek na tyłek przyprawiało mnie o zadyszkę - także może być i tak. Postaram się od czasu do czasu pojawić no i oczywiście raport z porodu (mam nadzieję) w Lędzinach macie gwarantowany. Buziaki, Barbs Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Lechicka zajrzała na stare śmieci 01.06.05, 12:12 Uff, wreszcie w domku, przy kochanym kompie... Widzę, że bielszczanki wciąż często się komunikują - to świetnie! Do tego przybyła koleżanka z Pszczyny - cc w Tychach? Słusznie. Ja nie narzekałam, choć do ostatniej chwili takiego scenariusza nie przewidywałam... Oczywiście w razie jakichś pytań - polecam się z całą wiedzą. Anbull - pytałaś jak się przygotować do długiego porodu. Odpowiedź jest tylko jedna - nie przygotowywać się. Po prostu nie przemęczać się fizycznie parę dni przed (łatwiej, gdy się wie kiedy poród nastąpi) i optymistycznie podejść psychicznie. Ja, gdyby nie pewne zmęczenie wieczorem (gdy już była "-nasta" godzina tych przyjemności) nie wiedziałabym, że to tyle trwa. Cały czas coś się dzieje, nie czujesz upływu czasu aż tak bardzo. A organizm swoje siły ma, więc jakby co - będzie spoko. Byle panować nad oddechem - obsesyjnie o tym myślałam i opłaciło się. Barbs - świetnie, że stawiasz na Lędziny. Położne są naprawdę SUPER, lekarz chyba jednak trochę konował, ale on tam się nie liczy. A może w ogóle go nie będzie (bo nie musi, jeśli nic się nie będzie komplikować - ODPUKAĆ W NIEMALOWANE!!!). Zresztą wycieczka karetką do Tychów to też pewne "ubarwienie" porodu, szczególnie jak da się wyczuć specyficzny "procentowy" oddech kierowcy (mój mąż był przekonany, że tak było; ja nic nie czułam, ale powiedzmy, że miałam prawo po tylu godzinach wysiłku i koncertowym obrzyganiu sali porodowej już nic nie czuć ;o)). E_rubi - coś widziałam na forum majówkowym, że wróciłaś do pracy. Zaraz sobie poczytam. Dla mnie praca to jeszcze wciąż abstrakcja, ale w czerwcu na parę godzin wpadnę do moich szkółek (zajrzę co na egzaminach, muszę powalczyć o dobre oceny dla moich wspaniałych uczniów i studentów). Rapida - oj, Ty to masz pecha ze zdrowiem. Mam nadzieję, że już lepiej. No i te dobre wyniki cieszą. Jej, miałam trochę stresu z powodu Twoich problemów, teraz cieszę się, że wszystko ma szansę dobrze się ułożyć. Trzymam wciąż kciuki! Tak samo za Anbull. A u nas? Wszystko dobrze. Znamy się już całkiem nieźle i rozpuszczamy się na maxa. Mała najchętniej zasypia w moich objęciach i w... moim łóżku. Nie chcę, by się tylko tak nauczyła, a z drugiej strony jak odmówić takiemu maleństwu...? Pozdrawiam Was wszystkie ciepło (te wymienione powyżej i również te niewymienione). Jej, ale się uśmiałam z Waszego spostrzeżenia, że skutecznie ochroniłam krocze - hahaha! Rana pocesarkowa goi się świetnie, już właściwie nic tam nie czuję; w sumie chyba powinnam się cieszyć, że tak się to skończyło. Buźka! Gosia z Misią Odpowiedz Link Zgłoś
nati05 Re: Lechicka zajrzała na stare śmieci 01.06.05, 12:37 Czesc jestem w 27 tygodniu ciazy to moja pierwsza ciaza i jestem poza granicami naszego kraju...troszke mi smutno bo nie mam kogo sie poradzic,a mam problem...HEMOROIDY!!!Ratuj mamusko z doswiadczeniem przezylas to? Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Lechicka zajrzała na stare śmieci 01.06.05, 14:06 Witam! Ten problem jest ponoć dość częsty, ale mnie na szczęście nie dopadł. Pozostaje czekać na inne doświadczone mamusie - może one będą miały coś do napisania w tej sprawie? Pozdrawiam! Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: Lechicka zajrzała na stare śmieci 01.06.05, 15:47 O fajnie Gosiu, ze sie odezwalas. Czekalam na wiesci od Ciebie. No tak - ja juz troszke w pracy, tylko 2 godzinki dziennie, ale zawsze, straszny mlyn mamy a moj tata juz taki zmeczony, bo ma wszystko na glowie, wiec musze mu troszke pomoc... Ja jestem na etapie uczenia Malenkiej samodzielnego zasypiania w swoim lozeczku. Najpierw wszystko bylo swietnie - no ale coz, pozwolilismy kilka razy (to Tatus oczywiscie) zasnac Zosce przytulonej do nas i sie spodobalo. Od tego czasu lozeczko nie jest juz takie fajne i nasza Zoska potrafi pokazac charakterek, jak ja tam wkladamy No ale pare razy sie udalo, wiec jestem dobrej mysli. Tylko musimy byc konsekwentni. Za to jak nie spi, by wynagrodzic jej brak przytulania we snie, poswiecamy jej mnostwo czasu, nosimy, tulimy i przytulamy i efekt znow jest taki, ze jak wczesniej Zosia lubila sama sobie lezec na kocyku i sie wpatrywac w rozne rzeczy, to teraz juz niekoniecznie, bo najfajniej jest przeciez podziwiac swiat z kolyszacych rak taty albo mamy. Wiec robie sobie kanapki z noworodkiem na rekach, co wcale nie jest takie proste Pozdrawiam Ciebie i Misie bardzo mocno i posylam wirutalnego buziaka Odpowiedz Link Zgłoś
katarynka001 Re: Lechicka zajrzała na stare śmieci 02.06.05, 07:24 Cześć, dzieki za miłe powitanie gratuluję Ci urodzenia córeczki, a przy okazji chciałabym skorzystać z okazji i troche popytać o tyski szpital... Jak to jest z wchodzeniem na oddział i do pokoju, czy rodzina może tam wchodzić, jak słyszałam mąż nawet na oddział nie może wejść? No i czy znasz może jakąś położna wartą polecenia (z tychów oczywiście) wolałabym mieć jednak w szpitalu przyjazną osobę, trochę się obawiam burkliwych pielęgniarekAha, no i jak ze znieczuleniem do cc, czy byłaś znieczulona od pasa w dół, czy było to znieczulenie całkowite i ile czasu zostałaś w szpitalu po porodzie? To jak na razie wszystkie pytania Pozdrawiam i z góry dziekuję za odp. Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Info o tyskim szpitalu 02.06.05, 12:58 Hej! Postaram się odpowiedzieć na Twoje pytania. A więc - odwiedziny... To chyba najdrażliwszy temat. Oficjalnie wisi kartka, że na oddziale nie ma odwiedzin, co oznacza, że zgodnie z regulaminem by się spotkać z krewnymi trzeba wyjść do nich na zewnętrzny korytarz. Prawie nikt się do tego nie stosował, tym bardziej, że tam jest chłodniej i dzidziuś mógłby zmarznąć, a i nie wiem czy ktoś by pozwolił, by dziecko znalazło się poza oddziałem. Dlatego realnie wygląda to tak, że nie pozwalają na odwiedziny w salach, ale można siedzieć na oddziałowym korytarzu (są tam ustawione ławeczki dla odwiedzających). Zdarzało się, że lekarze zwracali uwagę, że nie powinno być odwiedzin na oddziale, ale poza jedną zołzowatą lekarką (?) - nie wiem, nie miała identyfikatora - nikt nie robił większych problemów. Aha, no i odwiedziny są oficjalnie do godz. 19 (nie podają od której, czyli od rana); zdarzało się, że przychodzili ludzie później (chyba w sytuacjach, gdy pojawiało się dziecko w "pozaregulaminowych godzinach"). Ta część korytarza, na której można (nie można?) się odwiedzać i gdzie stoją te ławeczki jest nieduża, więc w weekendy była tam masa ludzi (przychodziły całe rodziny z wizytą) i czasem nawet trzeba było poczekać na jakieś miejsca. Muszę przyznać, że ten chaos z odwiedzinami to największy minus tyskiego szpitala. Co do położnych - właściwie nie miałam z nimi do czynienia (tzn. mam na myśli położne obsługujące porody, a nie te, które potem zajmują się mamusiami i dziećmi - są to różne osoby). Jak pisałam, przyjechałam do Tychów z lędzińskiej porodówki i położna była głównie do tego, by spisać moje dane, założyć cewnik, ogolić co trzeba i... tyle. Decyzja o cc zapadła dość szybko, więc mój kontakt z położnymi był zerowy, a potem nie pytałam tam nikogo która położna była jaka (w pokoju też miałam dziewczynę po cc). Aha, co do pokoi - miałam duże szczęście, bo prawie wszystkie są 5-osobowe i chyba tylko dwa 2-osobowe. No i mi się akurat trafił taki mały pokoik, bardzo fajnie. Co do położnych poporodowych - te od opieki nad mamami są spoko, naprawdę nie mogę się do niczego przyczepić; lekarze też spoko. Położne od niemowlaków natomiast to drugi minus szpitala - jakieś takie burkliwe i wiecznie robiące łaskę (nie wszystkie, ale taka jest ogólna tendencja); wytłumaczyłam to sobie tak, że generalnie wszystkie osoby, które mają dużo do czynienia z dziećmi (przedszkolanki, nauczycielki...) z czasem stają się drażliwe, bo to naprawdę niełatwa robota. Musiałam to sobie jakoś wytłumaczyć, bo inaczej niektóre bym tam podusiła. Jeśli nie będziesz miała problemów z laktacją i bez problemu dzidziuś będzie mógł zostawać z Tobą na noc to w ogóle nie będziesz musiała się z tymi babami stykać. No a pediatrzy - w miarę, choć czasem trzeba było się ekstra dopytywać, bo przychodziły z krótkim raportem i uciekały dalej zanim zdążyło się o coś zapytać. Znieczulenie - było tak. Przyszedł anestezjolog i powiedział, że proponuje znieczulenie ogólne, ale jeśli ja chciałabym jakieś inne to jest otwarty na moje propozycje. Ponieważ nie planowałam cc, nie zastanawiałam się nigdy nad tymi inymi opcjami i dlatego powiedziałam, że zdam się na to, co on uzna za najlepsze w tej sytuacji. No to on potwierdził, że najlepsze byłoby zniecz. ogólne, a ja się po prostu zgodziłam. Nie było czasu ani klimatu na dalsze rozważania. Bardzo dobrze zniosłam narkozę. Poza szokiem kiedy człowieka budzą i okazuje się, że wszystko jest tak zwiotczałe, że próbuje się mówić, a wychodzi "bleble" to wszystko naprawdę OK. Narkoza ma jednak jeden wielki minus - spotkanie z dzidziusiem za jakiś czas. Ucieka ten moment kiedy maleństwo jest świeżo wydobyte z brzucha mamy, uciekają te pierwsze ważne chwile. Jeśli ma się czas wcześniej zaplanować znieczulenie to warto wziąć to pod uwagę, bo mi naprawdę bardzo żal tych straconych momentów. Niestety nie wiem jakie są tam inne możliwości znieczulenia, musisz gdzieś się dopytać. Jak długo zostałam - standard to wyjście ze szpitala w 5., czasem 6. dobie po cc (jeśli stan zdrowia mamy i dziecka nie budzi zastrzeżeń). Aha, pierwsza liczy się jako zerowa, więc jak ja urodziłam w sobotę o 2.40 to cała sobota była dobą zerową, a w piątej - w czwartek rano - zgodzili się na wypis. Jeśli ktoś mieszka na miejscu to mogą się nawet zgodzić dzień wcześniej (tak było z moją współlokatorką) - dlatego już od wtorku podpytywali gdzie mieszkam (zabawne - raz powiedziałam, że w B-B,a raz, że koło Pszczyny Odpowiedz Link Zgłoś
katarynka001 Re: Info o tyskim szpitalu 03.06.05, 07:04 Dzięki za tyle informacji niestety nie da się przewidzieć czy będą jakieś problemy czy nie np. z pokarmem, moje ogólne wrażenie odnośnie szpitali jest takie, że jesli nie ma problemów to dziewczyny sa zadowolone z opieki itd. ale jeśli coś jest nie tak, wymagają większej pomocy to nie zawsze jest różowo.Te pięć dni to strasznie długo, chyba powiem że jestem z Tychów bo tyle tam nie wyleżę, miałam nadzieję że będzie to krótszy czas. Mąż planował wziąść ze 2 tygodnie urlopu od momentu porodu ale chyba to nie ma sensu, po co ma sam w domu siedziec A odnośnie cc, to jeździsz tam na kontrolne wizyty? Wszytko się szybko zagoiło? Zazdroszczę Ci że już jesteś po, zadowolona i zdrowa w domku z dzidziusiemPozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Info o tyskim szpitalu 06.06.05, 14:17 Hej! Istotnie, 5 dni to sporo, choć jak tam się jest, po operacji, to się czuje, że wcześniejsze wyjście mogłoby być ryzykowne. 4 doby to naprawdę minimum. Nie jeżdżę na kontrole. Nikt o tym nie wspomniał, a ja się zastanawiałam jak to dalej ze mną będzie, bo sprawa przecież wciąż świeża. W dzień wypisu wyjęli mi szwy, tzn. ordynator pociągnął za wystającą nitkę w moim ciele, poczułam jak ona przejeżdża mi przez ciało (NIE BOLI!) i... już było po wszystkim. Byłam w niezłym szoku. A koleżanka z pokoju, która miała cc 1.5 doby po mnie (ta z Tychów) miała przyjść na ten przedziwny zabieg za 2-3 dni. Położna środowiskowa na wizycie zajrzała czy rana dobrze goi i tyle. Teraz jest już prawie zagojona, nie boli, wszystko OK. Pamiętaj, grunt to pozytywne myślenie. Będzie dobrze. Pozdro! Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
gingeria Nooooo, niby jutro termin :))) 01.06.05, 16:27 Cześć Kobitki, po pierwsze oczywiście gratuluję Gosi córy, cieszę się,że dobrze się skończyło. Ja właśnie kończę 40. tydzień i w ogóle tego nie czuję. A czuję sie coraz lepiej rochę tylko nie mogę sie doczekać kiedy zobaczę Maleństwo. Byłam ostatnio w szpitalu znów na KTG i USG i tętno super,żadnych skurczów, Dzidzia podobno podrosła, moze dojdzie do 3kg. Poza tym byłam tam u koleżanki, która miała termin na dzień po moim. Urodziła śliczną córunię. Co do Wojewódzkiego to nie chwali sobie personelu na położniczym, na porodówce mówi że było spoko. Częsta opinia. Bez osoby towarzyszącej w systemie rooming-in można sie nabawić bardzo poważnej depresji. Narazie przemawiam do Maleństwa żeby miało ochotę sie urodzić w tygodniu od 7- 15, bo wtedy jest na pewno mooja położna. Trzymajcie za nas kciuki. Pozdrawiam Was ciepło Ginger z Maleństwem tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20722;120/st/20050602/dt/6/k/8621/preg.png[/image] Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: Nooooo, niby jutro termin :))) 01.06.05, 17:29 Hej. To trzymam kciuki, zeby wszystko poszlo dobrze. Ja juz od ponad miesiaca przytulam moja Zoske, czas tak szybko leci. Co do Wojewodzkiego, to fakt - bardzo czesto spotyklam sie z taka opinia, to samo mowila moja kuzynka, ktora rodzila tam rok temu. Ja jestem zadowolona z ohydnego i obskurnego szpitala na wyspianskiego, w ktorym nic nie ma - nawet o czysta posciel trudno sie doprosic (coz - urodzilam w dlugi weekend a wtedy pralnia byla nieczynna , ale za to polozne i pielegniarki byly naprawde super. Bylam bardzo bardzo obolala po porodzie i to, ze moglam Zosie oddac chociaz na chwile na odzial noworodkowy, by sie tam nia zajeli, bylo duzym plusem. A gdy byla ze mna w pokoju i cos mnie zaniepokoilo, moglam w kazdej chwili tam podejsc albo poprosic kogos o pomoc. Przemawiaj do Malenstwa czule - na pewno Cie poslucha. Powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Re: Nooooo, niby jutro termin :))) 01.06.05, 19:42 dziękuje za odpowiedzi na moje pytania)))) E_rubi, też czytałam o Twoim powrocie do pracy - nieźle sobie radzisz,a opisy wprowadzania regularnego karmienie to dla mnie niezły wyczyn. Mam jeszcze pytanie dot. Twojego porodu, jak możesz to powiedz ile Cię kosztowała obecność lekarza prowadzącego przy porodzie, czy chodziłaś do niego prywatnie w czasie ciąży, czy łatwo się zgodził na "asystowanie" przy Twoim porodzie? (przepraszam jeżeli zdałam niedyskretne pytania i jeżeli nie chcesz to nie odpowiadaj na nie, poprostu staram się mieć jak najpełnieszy obraz). buziaczki Ania Odpowiedz Link Zgłoś
gingeria Re: Nooooo, niby jutro termin :))) 01.06.05, 20:02 Jestem bogata w doświadczenie tylko nie swoje. Nie mogę się już tego własnego doczekać. Bardzo jestem ciekawa jak to bedzie w tym Wojewódzkim i tak jak pisałam wcześniej jak się spisze moja asertywność. Tak bardzo Wam zazdroszczę,że macie swoje małe przy sobie. Ale takie oczekiwanie też jest piekne. Większość moich znajomych się zgadza, że sajgon zaczyna sie po porodzie. A ja nieświadoma nie moge sie tego doczekać. A o karmienie będę walczyć jak lwica. Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
gingeria Jeszcze jedno 01.06.05, 20:08 No właśnie powiedzcie mi jeszcze jedno, od czego to zależy, że w jednym szpitalu większość położnych jest miła a w drugim niemiła. Oczywiście podkreślić należy, że znam kilka b. fajnych położnych w Woj. Ale większość o czymś takim jak odpowiednie psychologiczne podejscie do pacjentki nie słyszało. Jak bardzo chciałabym sie milo rozczarować i napisać wam same pozytywne rzeczy po. Tak dla dobra ogółu i pokrzepieniu serc. Bardzo dziekuje za trzymane kciuki, Ginger z małym Imbirkiem tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20722;120/st/20050602/dt/6/k/8621/preg.png[/image] Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Nooooo, niby jutro termin :))) 02.06.05, 13:01 Nooo, Gingeria. Polecam termin 8 czerwca. Wtedy rodzą się fantastyczni ludzie - wiem z własnego doświadczenia ;o)) Ojej, właśnie sobie uświadomiłam, że znowu przybędzie roczek... Ale nieważne - jako młoda mama czuję się bardzo młodo i to najważniejsze. Trzymam kciuki za rychłe rozwiązanie, oby spokojniejsze, niż moje. Pozdrawiam! Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
gingeria Re: Nooooo, niby jutro termin :))) 03.06.05, 22:41 A wiesz Gosia, że to niezły pomysł, bo wtedy mojalekarka ma dyżur i tak i tak mam przyjść do szpitala sie pokazać. No to moze zostanę. Narazie weekend przed nami i mam nadzieje spedzic go jeszcze w domu. Myślę, że Dzidzia wybierze nam jakiś miły czas. Spokoju we mnie dużo. Bardzo to miłe. Pozdrawiam wszystkie serdecznie Ela i Maleństwo Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Nooooo, niby jutro termin :))) 06.06.05, 14:19 Kochana! Nie wiem jak sytuacja u Ciebie, ale myślę o Tobie i trzymam mocno kciuki. Odezwij się jak będziesz miała czas... a może juz nie masz...? Pozdro! Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Re: Nooooo, niby jutro termin :))) 07.06.05, 22:12 Widzę, że wszystkie jesteście zajęte .... Mam nadzieję, że u Was wszystko idzie po Waszej myśli Pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Re: Nooooo, niby jutro termin :))) 08.06.05, 10:01 zimno, deszczowo i nos spod kołdry wystawiać się nie chce, brzuch mi rośnie z zastraszajacym tempie i jak tak dalej pojdzie ,to do wrzesnia katastrofa! nie mam już żadnych spodni (normalnych), kupilam jakies z tylu z gumka i są beznadziejne, co chwile mi spadają i mam wrażenie, że jak ide to je zgubię! pani chciala mi sprzedać takie z materiałem z przodu, ale stwierdzilam, ze się w nich ugotuję, no i źle zrobiłam kupując te!! bo wcale nie jest ciepło, i nic nie zapowiada zmian w pogodzie!!! i jestem ogólnie zła, bardzo zła!!! Poza tym dziecko szaleje bardzo, nawet bardzo, bardzo! i to co robi mnie boli! w nocy się zastanawiam czy to dziecko, czy nie przypadkiem mąż???? (niechcący rączką), ale wychodzi,że dziecko. Ale dlaczego z taką siłą???? mam nadzieję, że nic ją nie boli!!! pozdrawiam ciepło Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: Nooooo, niby jutro termin :))) 08.06.05, 16:38 To chyba znaczy Rapida, ze masz silnego dzidziusia w brzuchu, ze sie tak rozpycha Mnie tez czesto ruchy Zoski bolaly. A pogoda jest taka paskudna, ze szok, okropnie. Na spacerek sie wyjsc nie da, bo co chwile leje. Brr Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Re: Nooooo, niby jutro termin :))) 08.06.05, 20:55 pogoda jesienna, chociaż bey słońce czasami świeciło. Chodzę ubrana jak furman (ciuchy zimowe) i ciągle mi zimno, a strasznie boję się przeziębienie, bo wcześniej nie skończyło się to dobrze dla fasolki... Moje dolegliwości, są na razie znikome i najbardziej męczy mnie wstawanie w nocy za potrzebą - jakaś jestem w nocy otłumaniona. Rapida co do Twojego ruchliwego brzuszka to tacaj dobrze wróży (co mama E_rubi potwierdza). Jestem padnięta, ale muszę jeszcze dokończyć lepienie pierogów ...mmm pychotki pa Odpowiedz Link Zgłoś
rapida ruchliwy brzuch!!!! 09.06.05, 07:20 widzicie jaki człowiek jest paskudny, wczoraj narzekałam,że po nocach spać nie mogę, bo się rzuca, a dziś całą noc nie spałam, bo się nie rzucała w ogóle!!!! i juz panika, że może coś się jej stało???? dopiero nad ranem pojawiły sie kopniaki, ale te z milszej grupy!!! a i tak już nie zasnęłam i od 7 na nóżkach. A to dziwne, bo kiedyś 10-12, to była dla mnie jeszcze noc... Uspokoiłyście mnie! więc już się nie boję, a nawet cieszę, bo w końcu mała musi być silna!!! widzę słoneczko, to może oznaczać ładną pogódkę????, ale może nic nie piszę, co by nie zapeszyć! ciepluchne pozdrowienia, papa Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: ruchliwy brzuch!!!! ... Gingeria... 09.06.05, 13:02 Hej! Fajnie poczytać o tym co słychać u mamuś, które wciąż mają swoje maleństwa w brzuszkach. Tak jakoś mi się cieplutko robi na samą myśl, że jeszcze całkiem niedawno te sprawy były mi tak bliskie i tak aktualne... No właśnie, te kopniaczki... Rzeczywiście czasem taka długa cisza wewnątrz bywała niepokojąca, ale nie ma się czym przejmować - w końcu wszyscy ludzie tak mają, że czasem nie chce im się nic robić ;o)) Zresztą takie niepokoje pozostają też na etapie, gdy dzidziuś jest po drugiej stronie brzucha - Mała czasem tak spokojnie śpi, że muszę sprawdzać czy w ogóle oddycha albozłapać ją za rączkę czy reaguje (chyba każda mama na początku ma takie schizy, więc szykujcie się, że podobne sytuacje spotkają Was też po przyjściu dziecka na świat). Aha, dla mnie też 7 rano, a nawet 5 nie jest już godziną środkowonocną... Szok, ale ja - typowy "nocny Marek" - kładę się do łóżeczka ok. 22 (o ile dzidzia pozwala...). A co u Gingerii? Czyżby...? Już prawie tydzień się nie odzywa. Taaaak, na pewno już się rozdwoiła. Czekajmy na pomyślne wieści. Pozdrawiam i życzę słoneczka, bo deficyt ostatnio taki, że... Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
gingeria Kochane !! Urodził sie nasz syn:))))) 12.06.05, 21:45 Nasz Aleczek urodził się 4 czerwca o 21:10. Wszystko jest w porządku. Jest przesłodki i bardzo grzeczny, bardzo ładnie je i śpi. Jesteśmy w domu dopiero od czwartku, a ja odniosłam dziś wielki sukces, .ze jestem przed kompem. Szczególy Wam opiszę jak do sibie dojdę , bo mam problemy z chodzeniem, a co dopiero siedzeniem. Dziękuje za pozytywne myśli-były potzrebne. Peronelowi jestem wdzieczna do końca życia.Juz nie dam rady więcej napisać. Całuję i pozdrawiam Bardzo szczęśliwa mama z tausiem i Aleczkiem Odpowiedz Link Zgłoś
barbs Gratulacje!!! 13.06.05, 10:19 Wielkie gratulacje dla Gingerii i Bereniki Grono szczęścliwych Mamuś się powiększa. Najważniejsze że dzieciaczki zdrowe. POzdrufka Barbs Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Gratulacje!!! 16.06.05, 19:19 Suuuuuuuuuuper! Cieszę się, że i Ty masz już swoje szczęście w domu. Pierwsze 2 tygodnie to jest taaaaki szok i tyyyyyle roboty, więc cierpliwie poczekam na szczegóły. Buziaki! Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Anemia 10.06.05, 14:46 Niestety moja corcia ma anemia...a wczoraj przezylam horror, tak mnie nastraszyla pediatra. Z powodu bardzo silnej zoltaczki Zosia miala zalecona kontrolna morfologie po miesiacu, troszke z tym zwlekalam i dopiero w tym tyg zrobilam do badanie, wyniki przyszly prosto do przychodni do naszej lekarki. Spaceruje z Zosia po parku a tu nagle telefon ze mam natychmiast zglosic z Zosia do lekarza, ze Zosia ma silna anemia i fatalne wyniki, ze prawdopodobnie bedzie potrzebna transfuzja i konieczny szpital. Myslalam, ze tam zemdleje. Od razu pedem do lekarza, pani doktor zdziwila sie widzac zdrowego, silnego, usmiechnietego i rozowego dzidziusia (takie wlasnie jest moje dziecko) powtorzyla badania - wyniki troszke lepsze, ale dalej duzo ponizej norm, znow straszenie transfuzja, tlumaczanie, ze 6 tyg niemowle nie ma prawa miec takiej anemii, w koncu dostalam skierowanie do specjalistycznej poradni hematologii. Lekarka byla arogancka, badala Zoske niedelitkatnie, w gabinecie bylo zimno i Zosia cala sie trzesla, my z mezem przerazeni, koszmar. Po powrocie do domu zadzwonilam do tej poradni i dzis rano bylismy w Bielsku - przemila pani doktor pogodnym glosem wytlumaczyla nam, ze taki spadek morfologii po tak silnej zoltaczce jest normalny i czesto sie zdaza, oczywiscie trzeba to leczyc, ale na moje pytanie o transfuzje zrobila wielkie oczy...po prostu mamy podawac zelazo i vitaminy i kontrolowac krew. Lekarka byla super, o wszystko nas wypytala, wszysystko cierpliwie wytlumaczyla, delikatnie zbadala Zosie. Juz wszystko dobrze. Jestem tylko potfornie wsciekla na pediatre, ze nas tak nastraszyla, pol nocy nie spalam probojac odgonic sprzed oczu obraz mojej malenkiej niuni, ktorej przetaczaja krew. Po pierwsze nie skojazyla anemii z zoltaczka (choc podkreslalismy, ze byla bardzo silna), po drugie po co tak straszyc, jak sie nie jest pewnym. Przeciez mogla po prostu powiedziec, ze wyniki nie sa najlepsze i musimy sie skonsultowac ze specjalista. Zaoszczedzila bym nam stresu. Dodatkowo powiedziano mi, ze wyniki z palca nie sa tak wiarygodne jak z zyly i zdazaja sie rozbieznosci a jak mojej lekarki czy mozliwy jest blad, to powiedziala, ze nie i ze te skoki (roznice miedzy jednym badaniem a drugim) to w ogole juz jest cos bardzo dziwnego...Emocje pomalu ze mnie opadaja ale podjelismy juz decyzje - przepisujemy Zosie do innej przychodni. Nie chce wiecej sie natknac na te lekarke, bo nie recze za to, co jej powiem, a poza tym nie mam zamieru znosic, jak ktos "rzuca" moim dzieckiem przy badaniu, nie przejmuje sie, ze Mala marznie i nie liczy sie z uczuciami przerazonej Mamy (ani slowa pocieszenia i uspokojenia wczoraj nie uslyszalam). No i nie bede znosic glupich usmieszkow i pytan dlaczego rodzilam w Bielsku a nie normalnie w zywieckim szpital (a W Bielsku to co - nienormalnie?). brr. Ulzylo mi. A pogoda dzis taka, ze nic tylko siasc i plakac. Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Re: Anemia 10.06.05, 16:33 Kochana ! teraz rozmiesz sama, dlaczego uciekłam z Bielska??????????? bedzie dobrze i nie myśl o żadnej transfuzji!przecież jest tyle leków!!! katastrofa z tymi lekarzami!!! gdybyś potrzebowała pediatry, dobrego pediatry, to można zadzwonić do dr Włoch, ona ma specjalizacje z pediatrii, mnie robiła echo serca, bo to jej druga specjalność! Kobieta jest rewelacyjna! No nic, pozostaje mieć nadzieje, że paskudztwo szybko minie!!! Będzie dobrze i nic sie nie martw, bo to taki stan ta anemia, to w sumie nie jest wada, ani choroba!!! Odżywiaj się dobrze!!! i trzymajcie cieplutko!!!! buziaki,papa Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Re: Anemia 11.06.05, 09:00 Ewelino współczuję Ci tych przeżyć. Za wiele nie wiem co powiedzieć, bo problem niekompetentnych lekarzy powraca jak bumerang. Nasza służba zdrowia jest poprostu chora, poczynając od systemu i wiecznych kolejek, gdzie niejednokrotnie liczy się czas w działaniu, a na niedouczonych lekarzach kończąc (przepraszm tych dokształcających sią). Mam tylko nadzieję, że szybko znajdziesz dobrego lekarza - może dr Włoch polecany przez Rapidę- który pomoże Tobie i Zosi wyleczyć anemię. Co do żywieckiego szpitala to jego niesława doszła już dawno do Bielska a pewnie i dalej. Dziweczyny jak możecie to piszcze nazwiska lekarzy (tych dobrych - żeby wiedzieć do kogo chodzi oraz tych niekompetentnych - aby wiedzieć z czyich usług korzystać) oraz gdzie przyjmują (nigdy nie wiadomo kiedy może się to którejś z nas przydać). trzymajcie się ZDROWO i ciepło Ania Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Re: Anemia 11.06.05, 11:15 co do tych niekompetentnych to uczywiście miało być "z czyich usług NIE korzystać" Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: Anemia 11.06.05, 14:12 Teraz jestesmy pod opieka bardzo fajnej pani dr hematolog, wiec jestem pewna, ze wlasciwie pokieruje leczeniem Zosi, zrobila na nas bardzo dobre wrazenie. Poradnia hematologiczna (i wiele innych specjalistycznych poradni) znajduje sie przy szpitalu nr 3 na Sobieskiego. Niestety nazwiska pani doktor nie pamietam - z wrazenia chyba, bedziemy u niej we wtorek, to bede wiedziec. Zreszta - oby nigdy nie byla Wam potrzebna. W ogole w calej poradni bylo w porzadku - niestety nie ma umawiania sie co do godziny i trzeba czekac (jak mnie to wkurza - skoro wyznaczaja dzien, to mogli by tez wyznaczac godz), ale to jedyny mankament. Pielegniarki, ktore pobieraly Zosce krew, tez byly bardzo sympatyczne i mialy fajne podejscie - zarowno do dzieci jak i do przestraszonych rodzicow. Te niemile przezycia spotkaly mnie w mojej zywieckiej przychodni, do ktorej zarejestrowalam Mala, bo jest najblizej domku i myslalam, ze bede miala wygodnie - ot podjechac wozkiem i szybko wszystko zalatwic. Juz na pierwszej wizycie patronazowej mi sie nie podobalo, stosunek pani dr do mnie i sposob w jaki obchodzila sie z Zosia pozostawial wiele do zyczenia - ale pomyslalam sobie, ze moze ma zly dzien, albo jest zmeczona. No ale niestety ona taka jest. No i w dodatku teraz to cale zamieszanie z tymi wynikami to juz w ogole mnie dobilo. Mysle, ze nie ma sensu podawac jej nazwiska, bo zadna z Was nie jest z Zywca i na pewno na nia nie trafi. W ogole to w Zywcu wszedzie maja bardzo dziwny stosunek do tego jak ktos powie, ze ma lekarza w Bielsku - no chyba ze jest to jakis specjalista, ktorego w Zywcu nie ma. Tak samo z ginekologiem - od razu cie w szpitalu pytaja, kto prowadzi ciaze. (dziewczyny w poczekalni u mojego lekarza czesto sie skarzyly, ze jak zgosily sie do szpitala i powiedzialy, ze prowadzi je Balis to od razu mialy przechlapane). No i ja tez teraz u pediatry spotkalam sie z glupim komentarzem i usmieszkami, dlaczego rodzilam w B-B - a co to ma do cholery wspolnego z anemia Zosi??? Teraz mamy skierowanie na bioderka, do laryngologa i wizyte u okulisty i pieprze to - na wszystko umowilismy Zosie w Bielsku w Centrum Pediatrycznym na Cyniarskiej - dam wam znac jakie beda wrazenia i podam nazwiska lekarzy. Wole przejchec te 20 pare km niz isc do mojej przychodni 100m od domu. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Re: Anemia 12.06.05, 07:22 No to mam nadzieje, ze pani doktor juz się zajmie właściwie dzieckiem. Też jestem zdania, że warto nadłożyc drogi, znaleźć i pojechać do właściwych ludzi, niż poźniej się denerwować i umierać ze strachu. Ale to przykre, że mając poradnie tak blisko, musisz się tułać taki kawał! No, ale pomyśl, gdzie ja będę jeździć i już Ci się zrobi lepiej, ha,ha! Pozdrawiam cieplutko!papa Odpowiedz Link Zgłoś
barbs Re: Anemia 13.06.05, 10:12 E-Rubi - parę słów pocieszenia już to wcześniej gdzies wspomniałam ale powtórzę - miałam identyczne problemy ze starszym synkiem - niby urodził się w terminie, ale miał wszelkie cechy wczesniaczka - Zosia wyskoczyła z brzuszka jeszcze wcześniej, stąd te problemy - przedłużająca się żóltaczka (wnikająca z gwałtownego rozpadu czerwonych krwinek) i związana z tym anemia to typówka w takim przypadku. Spokojnie - to wszystko jest do przejścia - podawajcie żelazo i witaminki (pewnie kwas foliowy i B6...?), karm piersią i staraj się, żeby Twoja dieta była bogata w żelazo, bo żelazo z mleka mamusi jest najlepsze dla malucha i najlepiej przyswajalne. I wszystko się wyrówna - naprawdę - jedyne czego Zosi potrzeba to po prostu trochę czasu żeby wyrównała sobie te braki spowodowane ciut za krótkim pobytem w Mamusinym brzuszku. Mój synek wyrósł z tego bez problemu, więc i u Was będzie dobrze Całe szczęście , że trafiliście na mądrą panią hematolog. Acha - przygotujcie się, że anemia może spowodować trochę wolniejsze kostnienie bioderek. Dobrze jest w związku z tym trochę "poszerokopieluchować" Malucha - ja o tym nie wiedziałam, trochę zaniedbałam i teraz Mały ma lekką skłonność do iksowatości kolanek, co zresztą na pewno też się niedługo wyrówna, ale muszę tego pilnować. To tyle - głowa do góry i spokój. A tą lekarkę co Was tak wytraszyła to bym udusiła. Aż za dobrze pamiętam co przeżywałam włócząc się po lekarzach z moich Maluszkiem - zdrowy pogodny chłopczyk, urodzony w terminie, 10/10 Apgar, a ciągle mu coś wynajdywali... I też mnie straszyli wizją transfuzji. A oprócz tego cytomegalii, toksoplazmozy i td... Grrrrrrr.... Polska służba zdrowia.. Barbs Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: Anemia 13.06.05, 16:10 Dzieki Barbs, juz mi w ogole lepiej. A o bioderkach mi dzis powiedzial pan doktor w poradni preluksacyjnej, bylysmy dzis na usg u dr. Kaczmarczyka na Cyniarkskiej - mamy bardzo szeroko pieluchowac i zglosic sie na kontrole za 6 tygodni. Powinno byc OK. A witaminki mam dawac - B6 i kwas foliowy , no i zelazo. Sama tez mam lykac witaminy i oczwyiscie dbac o diete. Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Anemia 16.06.05, 19:16 Ewelino! Zgroza ogarnia... Od razu podwójnie doceniłam naszą pediatrę - bardzo miła, zero pośpiechu, dała numer na komórkę (można o każdej porze dzwonić w razie jakichś problemów). Nie wiem jak Ty, ale ja po prostu wybrałam lekarkę, do której chodzi najwięcej osób (to chyba niezły wyznacznik) - zapytać w rejestracji kto jest popularny i to powinien byc trop. Kurczę, chyba bym zwariowała na Twoim miejscu... No i ciekawe, że rodzenie w B-B jest nienormalne. Mnie nikt o nic już nie pyta, bo jak widzą inny adres zamieszkania, inny zameldowania, a jeszcze inne miejsce urodzenia to już są tak skołowani, że o nic nie pytają - hehehe. Pozdrawiam Was ciepło, nie dajcie się głupim babom, Gosia P.S. Zastanawiam się jak można by takim osobom zrobić totalną antyreklamę - może rzucić nazwiskiem na odpowiednich forach, niech inne dziewczyny do niej nie idą, bo szkoda czasu i nerwów. P.S.2. My też już odwiedziłyśmy poradnię przy Cyniarskiej - szerokie pieluchowanie, te sprawy... Odpowiedz Link Zgłoś
berenika-27 Urodziłam 11.06.05, 14:21 Witajcie, Chciałabym Wam trochę opowiedzieć o własnym porodzie i o pobycie w szpitalu wojewódzkim. Wczoraj wróciliśmy do domu i mam nadzieję że mój maluszek pozwoli mi dokończyć pisanie. Do szpitala trafiłam 31 maja mimo że termin miałam na 20 czerwca. Jednak lekarza zaniepokoiły gwałtowne ruchy dziecka (fakt, rzucał się w brzuchu jak oszalały choć był to już 37 tydz.) i bał się że może być coś nie tak. A że dzidzuś ułożony był poprzecznie, zapadła decyzja o cesarce. W czwartek 2.06 zabrali mnie na porodówkę. Nastąpiły przygotowania: lewatywa, golenie, cewnik, kroplówka, podpisywanie różnych ppapierków, rozmowa z anestezjologiem. Gdy byłam gotowa a blok operacyjny powiadomiony lekarz jeszcze raz dotknął mojego brzucha, zabrał na USG i okazało się że jednak dziecko odwróciło się główką w dół. Nastąpiło lekkie zamieszanie: co robić? Ale wspólnie z lekarzem doszliśmy do wniosku że tniemy bo znając bobasa to jescze nie raz się obróci. Znieczulenie miałam mieć zewnątrzoponowe ale po dwóch nieudanych próbach dostałam podpajęczynówkowe. Z samego porodu wszystko pamiętam choć nic nie czułam, może poza naciskiem na brzuch przy wyjmowaniu dziecka. Mateusz dostał 10 punktów a ja trafiłam na salę pooperacyjną. Niestety okazało się że maluszek ma problemy z oddychaniem i jeszcze kilka drobnych cech wcześniactwa i trafił na patologię noworodków. Spędził tam 6 dni a potem dwa dni byliśmy razem. Jeśli chodzi o położne to jestem ich opieką miło zaskoczona ale o tym później bo Mateusz mi się budzi. Idę go karmić Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Re: Urodziłam 11.06.05, 14:55 Berenika-27 GRATULACJE !!! kurczę, ale ten los bywa nieprzewidywalny, jakoś nie umiem spbie wyobrazić, żę może być aż 18 dni różnicy między przewidywanym terminem porodu, a porodom, ale najważniajsze aby się ZDROWO CHOWAŁO. Jak bedziesz miła chwilkę to napisz proszę co jeszcze wynikała z badania, czy tylko dziecko było b. ruchliwe, czy może lekarz miał jeszcze jakieś inne wątpliwości, czy obawy. Ewelina z tym centrum pediatrycznym to jest wg. mnie b.dobry pomysł, co parwda będziesz miła kawałek drogi z Zywca, ale na pewno kilku pediatrów do wyboru i gro innych specjalistów w jednym miejscu. ja sama chodzę do przychodni gdzie są różni specjaliści i bardzo sobie chwalę. wkońcu słoneczko nieśmiało się przebija. może coś z tego będzie? Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Re: Urodziłam 12.06.05, 07:19 Nie było mnie jeden dzień i prosze jakie zmiany!!! Tak sie ciesze, ze masz juz to za soba! i siedzicie sobie z maluszkiem w domku!Trzymajcie sie cieplutko i bawcie dobrze!!!jak znajdziesz chwilke, to napisz co i jak! pozdrawiam w ten deszczowy ranek (znowu wstałam o 7..............) bardzo mocno! Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Urodziłam 16.06.05, 19:20 Bereniko! Jaka niespodzianka, że to już! Serdeczne gratulacje! Bardzo zazdroszczę Ci tego, że byłaś świadoma podczas cc - mogłaś od razu zobaczyć dzidziusia. Ja zobaczyłam dzidzię dopiero po kilku godzinach (rano, a urodziła się w środku nocy). Zresztą jest jeszcze jeden motyw z tą moją cesarkową nieświadomością związany - na wypisie mam wpisane, że urodził (?a) się "filius", co według mojej wiedzy oznacza "syn", a ja przecież mam dziewczynkę! Pytałam męża czy był w stanie stwierdzić płeć gdy wynieśli mu pokazać dziecko - potwierdził, że owszem. A gdy mu powiedziałam skąd to pytanie to już był tylko prawie pewien. Tak naprawdę to po prostu musieli się machnąć wypisując ten papierek (znalazłam też parę innych błędów), bo byłam jedyną rodzącą w tym czasie i chyba mi synusia (?) nie podmienili...? Widzisz jak dobrze mieć świadomość w czasie porodu? ;o) Pozdrawiam i gratuluję raz jeszcze Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Upal... 28.07.05, 14:34 jejku jaki dzis skwar. Siedzimy z Zoska w domu, okna pozamykane i pozaslaniane ale i tak goraco jak nie wiem co. Zosia drzemie leniwie w hustawce i mam wrazenie, ze duzo lepiej znosi takie temperatury niz ja. Cieplolubne dziecko mi sie trafilo na szczescie Nie wiem po kim, bo my z mezem nienawidzimy upalow. A ciezaroweczki jak sobie radza w taka pogode? Odpowiedz Link Zgłoś
berenika-27 Re: Urodziłam 12.06.05, 17:30 Uf, może tym razem uda mi się dokończyć. Jeśli chodzi o opiekę w szpitalu wojewódzkim to nie mogę złego słowa powiedzieć. Wszystkie położne z którymi miałam doczynienia są bardzo miłe, przychodziły na każde wezwanie, odpowiadały na każde pytanie. A potrafiłam się pytać o wszystko. Gdy leżałam na pooperacyjnej a mój maluszek na patologii to jedna położna z własnej inicjatywy chodziła dopytywać się o jego stan. Owszem zdażyla się jedna niemiła sytuacja. Pierwszej nocy po porodzie musiałam czekać pół godziny na podanie leków przeciwbólowych, a i tak wysłuchałam monologu położnej, że po takiej operacji to przecież musi boleć. A dziewczyna na sąsiednim łóżku aż płakała z bólu. Poza tym muszę pochwalić cały personel oddziału patologii noworodków. Kobiety tam pracujące, z ordynatorką na czele są jakby z innej bajki. Emanuje od nich takie ciepło i do każdego dziecka podchodzą z taką troską, delikatnością, że....aż słów mi brakuje. Tego się poprostu nie da opisać. Do Mateusza mogłam przychodzić o każdej porze dnia i nocy. Karmiłam go, przewijałam, pomagałam kąpać, a pielęgniarki wszystko krok po kroku tłumaczyły co trzeba robić. I co ważne nie pozwalały zaglądać do pokoi z obcymi dziećmi. Wstęp miała tylko najbliższa rodzina. I jeszcze godny uwagi jest fakt propagowania w szpitalu karmienia piersią. Ja do tej pory mam problem z pokarmem a w szpitalu nawet się przez to załamałam. Bardzo wtedy pomogły mi położne z oddziału ginekologii ( tam potem leżałam). Przekonały mnie że nie warto się poddawać, że trzeba się starać dla dobra dziecka. A szczególnie wdzięczna jestem pani Gosi Osowskiej. Fakt, że znałyśmy się wcześniej ze szkoły rodzenia, ale okazała mi wiele zainteresowania. Przychodziła dowiadywać się jak sobie daję radę z karmieniem, tłumaczyła jak się odżywiać. Krótko mówiąc: z pobytu w szpitalu jestem bardzo zadowolona, jak bym miała rodzić drugi raz to napewno wybrałabym wojewódzki. Tylko jak chodziłam na patologię do Mateusza to zastanaiałam się czy z tą cesarką nie można było jeszcze trochę, choć parę dni poczekać. To prawda że ruchy dziecka po 34 tyg się mocno nasiliły i czasem były aż uciążliwe, ale skoro będąc w szpitalu okazałao się że wszystko jest ok, dziecko rośnie i nie owija się pępowiną to myślałam że wypuszczą nas do domu i będziemy czekać na termin. Zwłaszcza że skurcze miałam bardzo małe i prawie bezbolesne, rozwarcie też było minimalne. Ale teraz nie czas na gdybanie co by było. Najważniejsze, że już jesteśmy w domu, cali i zdrowi. Teraz tylko trochę mnie śmieszy ilość skóry na brzuchu. Ciekawe ile potrwa aż wróci do stanu wyjścowego. Pozwrawiam gorąco Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Re: Urodziłam 12.06.05, 18:07 jak dobrze się czyta, że u Ciebie wszystko w porządku. Przede mna jeszcze długa droga i muszę się zmuszać do jedzenia, nawet po herbacie nie czuję się najlepiej, mam nadzieję, że niedługo to minie bo zaczynam właśnie trzeci miesiąc. Powoli oglądam wózki, ale to przyjemne oraz czasochłonne. Same pewnie zresztą pamiętacie jak było u WAS))) Mam jeszcze pytanie, czy jest możliwe (fizyczni i psychicznie) żeby mama sama zajmowała się nowonarodzonym dzieckiem? Ja raczej na to się nastawiam i mam duzo obaw. Na babcie raczej nie liczę, a tatuś będzie chyba wtedy zagranicą. Jakie są Wasze sugestie? Czy to bardzo ciężkie wyzwanie samej zajmować sie maleństwem?? Jak to było u WAS?? Ania Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: Urodziłam 13.06.05, 16:14 Po pierwsze serdecznie gratuluje. Widze, ze Twoje Malenstwo pospieszylo sie tak samo jak moje. Dobrze, ze wszystko juz w porzadku. A jesli chodzi o Gosie Osowska to jest rewelacyjna - to do niej trafilam, jak Mala nie chciala jesc i tylko jej zawdzcieczam ze sie nie poddalysmy i dzis Zosia karminona jest wylacznie piersia. Odpowiedz Link Zgłoś
barbs Re: A ja czekam.... 13.06.05, 10:28 U mnie w sumie bez zmian. Tydzień temu miałam kryzys - nie wiem, czy się czymś strułam, czy jakiś wirus, czy po prostu hormony i ściśnięty żołądek, wyszarpały mnie mdłości, wymioty, przez cały weekend i potem jeszcze poniedziałek i wtorek praktycznie nie mogłam jeść, sił mi strasznie dużo to zabrało. Na szczęscie jakoś sie pozbierałam, tyle, że mam wrażenie, że tuż po tym opadł mi brzuch. Tzn mniej czuję ucisk na żołądek a bardziej na pęcherz... Ale to kurczę byłoby stanowczo za wcześnie, do temrinu mam (licząc od dziś) jeszcze bite 3 tygodnie, a w sumie nie miałabym nic przeciwko parodniowemu przenoszeniu. W każdym razie potrzebuję jeszcze minum 2 tygodni, żeby spokojnie i z czystym sumieniem pojechać rodzić do Lędzin... Tam nie ma respiratorów, inkubatorów itd więc dzidziuś musi być "terminowy"... Mam nadzieję, że reguła dwóch tygodni od opadnięcia brzucha do porodu nie sprawdzi się w tym przypadku... Póki co staram się oszczędzać i czekam. Jeszcze tydzień w pracy, za tydzień na wizytę kontrolną i l4. W kazdym razie trzymajcie kciuki - jeszcze minimum 2 tygodnie, a optimum - 4 Muszę jakoś dotrwać.. Barbs Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: A ja czekam.... 13.06.05, 16:17 Brabs z tym brzuchem to chyba nie ma reguly, mnie opadl 4 tygodnie przed urodzeniem Zosi - wyraznie czulam ucisk na pecherz a "poluzowalo" sie u gory, lepiej sie oddychalo. A jesli chodzi o mdlosci, to tez mi wrocily w tym samym czasie, lekarz mowil, ze to albo z usciku Mlodej albo ze stresu, ze porod tuz tuz, choc wcale nie wydawalam sie sama sobie zestresowana. Trzymam kciuki. Odpowiedz Link Zgłoś
barbs Re: A ja czekam.... 14.06.05, 09:37 Oooo, Ewelina, niech Cię Bozia wynagrodzi za to co napisałaś Balsam na moją zmartwioną duszyczkę - 4 tygodnie to by było idealnie. No nic - nastawiam się twardo, że u mnie będzie tak samo - wiara czyni cuda Swoją drogą napisz proszę czy na tej Cyniarskiej to na na NFZ czy każda wizyta płatna...? Bo z Twoich doświadczeń mi wychodzi, że są tam znacznie mądrzejsi lekarze - do tego wszystkiego co Ty się od nich dowiadujesz ja musiałam dochodzić sama, czasem niestety jak już było za późno . Barbs Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: A ja czekam.... 14.06.05, 11:27 Na Cyniarskiej na NFZ - musisz miec skierowanie. Nic nie placilam za usg. W lipcu idziemy tam do okulisty. A w poradni hematologii przy szpitalu tez nic nie placilam. Odpowiedz Link Zgłoś
barbs Re: A ja czekam.... 16.06.05, 09:44 Rozwaliłam kolanko Wczoraj idąc do pracy stromą uliczką w dół mocno skręciłam kostkę - ale na szczęście nie upadłam. Trochę pobolało i przeszło. Dziś szłam i myślałam: dobrze że się wzcoraj nie wywaliłam, swoją drogą muszę uważać - i łuups! w tym samym miejscu, ta sama noga mi się powinęła, tyle, że tym razem wylądowałam też na kolanie Rozwaliłam spodnie - pal licho - to już końcówka choć i tak szkoda - i paskudnie zdarłam skórę na kolanie. Przy mojej skłonności do blizn pewnie będę miała pamiątke do końca życia - kurczę kurczę kurczę. Wiem, powinnam się cieszyć, że z brzuchem OK ale i tak jestem zła. Kaleka ostatnia no! Jeśli znacie jakieś sposoby jak leczyć takie coś żeby został jak najmniejszy ślad to bardzo poproszę... Nieszczęśliwa Barbs. Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: A ja czekam.... 16.06.05, 18:41 Ojejku barbs, dobrze, ze brzuszkowi nic sie nie stalo, ale i tak wierze, ze jestes wsciekla. Niestety nie znam zadnych sposobow na lepsze zagojenie, ale mam nadzieje, ze nie bedziesz miala blizny i kolanko szybko sie zagoi. Ja pod koniec ciazy bez przerwy sie o cos obijalam i tez sie wkurzalam, ze jestem kaleka. A najgorsze blizy zrobilam sobie na rece jak mnie cos naszlo i o 5 rano smazylam mezowi placuszki na sniadanie - chlapnal mi goracy olej, troche zabolalo, dalam na chwile pod zimna wode (nawet sie nie przyjrzalam) i smazylam dalej. Dopiero jak mu zanioslam sniadanie do lozka to maz w krzyk - o boze co ci sie stalo w reke - ja patrze, a cale przedramie w bablach, tak sie poparzylam. Dopiero jak to zobaczylam to zaczelo bolec - oklady z lodu ale juz bylo za pozno...teraz mam blizny takie, jak by mnie ktos przypalal papierosem Odpowiedz Link Zgłoś
marysia43 do dziewczyn z Bielska(prosze o pomoc)!! 16.06.05, 19:14 Dziewczyny mam problem bo muj lekarz pracuje w Esculapie i tam mam miec cesarke poczatkiem lipca z mezem jedziemy pociagiem do Bielska no i tu tkwi cały problem niemam pojecia co dalej znalazłam w internecie rozkład autobusów tylko niewiem gdzie wysiasc i w jaki wsiasc żeby dojehac namiejsceprosze pomużcie Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Re: do dziewczyn z Bielska(prosze o pomoc)!! 18.06.05, 09:35 czesć, napisz kiedy będziesz w Bielsku, jeśli nic nie będzie stao na przeszkodzie, mogę Cię odebrać i zawieźć, tylko muszę wiedzieć kiedy, na pewno odpada 13 lipca, bo mam badania........... , pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
marysia43 Do Rapida! 18.06.05, 11:07 To bardzo miłe z twojej strony niehciała bym jednak sprawiac kłopotu a prawdopodobnie bende miała cesarke 6lipca a najpuzniej8.Dokładnie dowiem sie w piatek bo ide na ostatnia wizyte.Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
marysia43 Do Rapida! 18.06.05, 11:11 Dziekuje za pomoc jednak niehciała bym sprawiac problemu.Cesarke bende miała 6 a najpuzniej 11 lipca dokładnie dowiem sie w piotek na ostatniej wizycie.Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Re: do dziewczyn z Bielska(prosze o pomoc)!! 20.06.05, 16:28 w zaawansowanej ciąży to chyba lepiej taxówką, nie powinnaś za dużo zapłacić. Nie wiem dokładnie gdzie jest Esculap, ale do centrum Wapiennicy dojeżdża : 7 i 10 - chyba tylko te dwa autobusy. 7 czsami jedzie dalej w kieunku Jasienicy do CPN-u, ale to musisz już sprawdzić na rozkładzie. Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: A ja czekam.... Barbs... 19.06.05, 13:58 Hej Barbs! Mam wrażenie, że już 100 lat minęło od mojego pobytu w Lędzinach (jakże krótkiego...). A Ty mi teraz o tym miejscu przypomniałaś. Życzę Ci dotrwania do terminu jak należy i urodzenia tam dzieciczka. Obyś nie musiała czekać tak długo jak ja - choć skoro już brzuszek nisko to pewnie będzie w terminie. A co do poradni na Cyniarskiej to właśnie zastanawiam się nad fachowością lekarzy. Byłam z Małą na USG bioderek (u kobiety, nazwiska teraz nie pamiętam) i ta wizyta trwała może 2 minuty, na pewno nie więcej. Rozumiem, że bioderka w porządku, ale sposób zakładania dodatkowej pieluchy został mi objaśniony w ciągu ok. 4 sekund, więc niewiele z tego wiedziałam i musiałam jeszcze raz pytać (znowu 4 sekundy instrukcji - zakładam "po swojemu".....) Chyba kobiecie bardzo się spieszyło, żebyśmy już poszły. E_rubi - Ty byłaś u faceta - też tak szybko przebiegła wizyta? Pozdrawiam kochane koleżanki (szkoda, że teraz tak rzadko tu wpadam)... Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi bioderka 19.06.05, 21:39 Chyba nie - doktor wypytal o ciaze i porod, kazal rozebrac Mala i przytrzymac, zrobil usg, potem zalecil szerokie pieluchowanie - najpierw kazal nam pokazac jak skladamy i zakladamy pieluche - potem skrytykowal nas, ze za wasko, sam poskladal i zalozyl Zosi jak ma byc, potem mnie jeszcze spytal jakich wymiarow mam pieluszki w domu i kazal dac 1 tetre i 1 flanele. No i kazal przujsc na kontrole za 6 tygodni, bo Mala ma IIA w obu bioderkach. Dlugo to nie trwalo, ale jak dla mnie objasnil wszystko co trzeba, To byl dr Kaczmarczyk. ciesze sie Gosia, ze chociaz tu czasem zagladasz, bo na Majowkach raczej Cie nie widac...Jak tam Misia? Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: bioderka 22.06.05, 14:34 Hej! Zaglądam tu i tam, ale nieczęsto. Niestety brak sprzętu... Widzę, że wizyta wyglądała bardzo podobnie, ale z tą różnicą, że nie dowiedziałam się jak tę pieluchę "montować". Robię po swojemu i obawiam się, że właśnie za wąsko. Achhh, ale skoro oba są w porządku to może wystarczy? Misia to mały śmieszek - chyba po mamie. Często się uśmiecha i wręcz śmieje. No i już nawet zaczyna mówić; co tam mówić - ROZMAWIAĆ! Jak się do niej gada takimi krótkimi sylabami to ona czasem powtarza, nawet na podobnych tonach. Niesamowite. Rozwija się świetnie, jest naprawdę OK. I nawet ja już się czuję pewniej. Pozdrawiam! Szczęśliwa Mama Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: bioderka 25.06.05, 09:38 Moja Mala jest za to troszke maruda - po tatusiu Ale tez super sie rozwija, coraz wiecej czasu spedzamy na zabawie. Jedyne z czym walczymy, to jest uspianie w dzien, bo Mala ma spory klopot, by sie zdrzemnac, a jesli tego nie zrobi robi sie bardzo bardzo marudna. Zadne metody nie dzialaja, wiec ostatnio ucze ja zasnac sama w lozeczku i przy tym jest chyba najmniej - o dziwo - wrzaskow, i przewaznie sie udaje. Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
barbs Re: A ja czekam.... Barbs... 25.06.05, 14:57 Bedzie krótko bo impulsy lecą. Uprzejmie donoszę że jeszcze sie trzymam - ciuszki poprane, torba właśnie dziś wstępnie spakowana. Teraz już z czystym sumieniem do Lędzin Jeśli dalej bedzie cicho postaram się odezwać za parę dni. Pozdrufka, Barbs Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: A ja czekam.... Barbs... 26.06.05, 18:44 No to czekamy na wiesci od Ciebie. I oczywiscie trzymam kciuki, zebys miala latwy i szybciutki porod w fajnej atmosferze w tych Ledzinach. Trzymaj sie cieplutko. Odpowiedz Link Zgłoś
anbull badanie przezierności 27.06.05, 16:20 Dziewczyny miałyście może badanie przezierności karku między 12-14 TC??? Pytam bo jestem ciekawa czy to standart czy luksus. Jak tak to gdzie, ile Was to kosztowało? czy w okolicach Bielska są specjaliści, którzy umieja rzetelnie wykonać to badanie?? Z góry dziekuję za odp. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: badanie przezierności 27.06.05, 20:55 Hej! To raczej nie luksus, ale typowa praktyka (choć nieobowiązkowa). To zazwyczaj pierwsze lub drugie badanie USG. Nie doradzę Ci do kogo iść, bo miałam lekarza w Krakowie, ale koleżanki na pewno pomogą. Pozdro! Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Re: badanie przezierności 28.06.05, 16:05 dzięki Gosiu za odp. Tyle się naczytałam o tym badaniu, że już zgupiałam. za 30 min mam wizyte u swojego lekarza ciekawe co mi powie. pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: A ja czekam.... Barbs... 27.06.05, 20:53 Barbs! Trzymam kciuki i myślę o Tobie - życzę więcej szczęścia w Lędzinach, niż wiesz... Pozdro dla cudownych pań położnych Ani i Uli. Tam jest jeszcze taka przemiła pani salowa - pamiętam, że przyszła do mnie się pożegnać, bo już szła z pracy przed weekendem, życzyła mi powodzenia i... do zobaczenia w poniedziałek (jak wiadomo, w poniedziałek już się nie spotkałyśmy ;o)) Wszystkiego dobrego, całuski! Gosia z Michasią Odpowiedz Link Zgłoś
papaja7 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 29.06.05, 10:57 A ja mam pytanko czy jest tu ktoś z Bielska kto ma termin na styczeń??? Aż wam wszystkim zazdroszczę że już możecie powiedzieć że bliżej niż dalej do porodu... i tak że przy okazji zapytam jak wasi pracodwcy zareagowali kiedy dowiedzieli się że jesteście w ciąży? bo u mnie było to niezbyt ciekawe i w związku z tym załapałam ogromnego doła pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 29.06.05, 16:45 Witam. Ja juz mam wszystko za soba, zobaczysz czas do stycznia szybciutko zleci. Szkoda, ze Twoj pracodawca zle zareagowal, ale sie nie przejmuj i nie stresuj z tego powodu. Ja mam rodzinna firme, wiec u mnie nie bylo z tym klopotu, bo moj oficjalny superszef czyli przyszly dziadek chodzil dumny jak paw i wszystkim sie chwalil. Teraz mamy w ciazy 2 pracownice i to z terminem prawie na ten sam dzien, ale - choc oczywiscie stwarza to pewne klopoty, trzeba zorganizowac zastepstwo itd, itp, to jakos musimy sobie radzic. Zawsze sie z tym liczylismy, ze skoro pracuje u nas wiekszosc mlodych dziewczyn, to wkrotce ktoras z nich na pewno bedzie w ciazy. To chyba naturalne. Nie martw sie. Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 30.06.05, 22:11 Papaja7 ale masz nosa )) ja mam termin na 14, a drugi na 17 stycznia (wg USG). Już nie mogę się doczekaś, czuję się super (żadnych większych dolegliwości), brzuszek powoli się wylania.. Co do pracodawcy to jeszcze nie zakomunikowałam (zresztą mało kto wie), ale do 2 tyg. zamierzam ogłosić, dla mnie szczęśliwą wiadomość. Mimo, że wydaje mi się że mam wmiarę stabilną pracę to nie wiem jakiej reakcji mam się spodziewać. Co prawda od jutra mam umowę na czas nieokreślony to i tak wiem, że pracodawca może mnie zwolnić w zasadzie "w każdej chwili" (jak minie okres ochronny) jak tylko będzie chciał. Na razie się tym nie przejmuję, bo w tym zakresie niewiele zależy ode mnie. Jakby mnie zwolnili to wesoło nie będzie, bo w tej chwili tylko ja zarabiam na dom i starcza od pierwszego do pierwszego, na rodzinę za bardzo nie liczę. Za oszczędności, rezygnując z wakacji, kupiła już większość wyprawki i po pieniądzach. U nas nigdny nie było stabilnie pod względem finansowym i postanowiliśmy nie czekać na "małego komandosa", bo nie wiadom jak długo by trzeba było czekać na stabilizację, a mam juz dość myślenia tylko o kasie... Mamy małego (11 miesięcy i 30kg żywej wagi) )), słodkiego pieska (choc czasem z niego niesły psotnik) i wiem ile on radości nam sprawia, a co dopiero "mały komandos". Wydaje mi się, że jesteśmy psychicznie przygotowani na dziecko i to dla mnie najważniejsze. Ale się rozpisałm, trochę nie poniosło...) Ania ps. ja też zazdroszczę dziewczyną, że już oglądają i pielęgnują swoje dziecie, ale jeszcze trochszkę ) Fajnie, że się PApaja7 tutaj ujawniłaś, zawsze to raźniej jak terminy zbliżone i jeszcze z okolicy )) pa Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 03.07.05, 09:40 Cześć dziewuszki, wszystkie zajętę? Dziś zapowiada się ładna pogoda więc trzeba skorzystać. Miłej niedzieli. Ania P.S. Czy ktoś wie co z Barbs? Urodziła? Odpowiedz Link Zgłoś
papaja7 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 22.07.05, 11:55 ha!!! fajnie w grupie zawsze raźniej jak na razie powiedziano że cesarka mnie czeka ze względu na przodujące łożysko (chyba że się podniesie) ale po długim pierwszym porodzie jakoś cesarka mi nie straszna pozdrawiam cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 03.07.05, 16:53 Nie było mnie tu dawno, choć czytałam codziennie!żadnych wieści nie mam, dopiero 13 lipca usg więc zobaczymy o ile nam urosło paskudztwo. Mała póki co wali jak szalona, ale lekarz powiedział, że to normalne, nie wiem, nie wiem! Lewe żeberko, czy coś obok niego dokucza codziennie po parę razy, głównie po jedzeniu, ale nie tylko! mówią, że to nerwobóle.........Jak tak słucham niektórych zachwyconych stanem błogosławionym, to zastanawiam się czy jestem wyjątkiem. Bo jak dotąd to może trzy, cztery dni były takie, że nic mi nie było!!! Pomijam oczywiście psychikę pomiędzy 15 a 20 tygodniem, bo wtedy niestety miałam doła!!! i dodatkowo bolała mnie dusza! A dziś jak nie kolana (reumatyzm????), to łokcie (też reumatyzm????), albo katar -już alergia!!! która tego roku przyszła wyjątkowo późno, bo 25 czerwca, ale z jaką siłą!!! i o ile słońce w ogóle mi nie przeszkadza, mogłabym leżeć i leżeć, ale nie leżę, bo wiem, że nie wolno!!! to teraz na słońce reaguję natychmiastowym katarem... miałam być odczualana 17 lutego, ale jakoś nie wyszło! poza tym tyję na potęgę i to też dobija mą osłabioną psychikę, głównie idzie to w biust (dziękuję Rosjanom, którzy stoją na targu ze stanikami, pewnie niedługo będę ich klientem),ale brzuch i cała reszta też niczego sobie!!! a do końca jeszcze ho, ho!!! Mamusie styczniowe niech się nie martwią, bo cały czas tu zaglądać będziem!!! Były takie chwile, że bałam się, że sama zostanę do października, a jednak grono sie powiększyło!!! i pewnikiem dalej będzie się powiększać!!! niedzielne pozdrowienia dla wszystkich!!! idę spać, bo to jakoś ostatnimi czasy najlepiej mi wychodzi............. Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 04.07.05, 20:42 Spij spij rapida - poki mozesz, potem juz nie ma tak fajnie Marze o tym by przespac jednym ciagiem 6-7 godz ale to sie pewnie nie predko zdazy. Choc i tak mam fajna corcie, bo spi od 20.30- 21 do ok 2, budzi sie na jedzonko, potem spi do 5 i znow jedzonko i potem przewaznie jeszcze spi dalej. Tez nie bylam zachwycona stanem blogoslawionym, bo nie dosc ze co chwile cos mnie bolalo to jeszcze przez 9 miesiecy bylo mi niedobrze i wymiotowalam jeszcze przy porodzie i po nim...buuu A jak teraz widze babeczki w ciazy, to im zazdroszcze brzuszka...pewnie w niedalekiej przyszlosci Zosia bedzie miala braciszka albo siostrzyczke. Jakos wszystkie te dolegliwosci i uciazliwosci sie zatarly i zostalo w pamieci tylko tyle, ze super bylo byc w ciazy, czuc ruchy Malenstwa w sobie. Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 04.07.05, 21:12 Rapida wcele się Tobie nie dziwie, że sceptycznie podchodzisz do ciąży, po tym co przeszłaś to nie jedna miałaby już dość, ale do września już nie daleko ) Sama sobie nie wyobrażam co bym mówiła męcząc się choćby z mdłościami. Cieszę się, że jak narazie zostało mi to oszczędzone,a jednosześnie zdaje sobie sprawę, że to dopiero początek i to ten chyba łatwiejszy. Potem maluszek Ci wszystko wynarodzi. Pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 05.07.05, 21:29 Hej Babeczki! Ciąża... Ale abstrakcja, choć to było tak niedawno temu. Wiecie co - warto się pomęczyć, by doczekać np. takiego etapu jak ja obecnie, kiedy niemowlaczek zaczyna podejmować próby konwersacji. I to nic, że dziecko uważa, że godzina 6.15 jest ku temu najlepsza. Trudno, takiego malucha się nie przekona, że lepiej pogadać w południe. I tak jest bosko. Michasia śpi podobnie jak Zosia, córa e_rubi - no i całe szczęście, zawsze trochę się pośpi. Pamiętajcie - póki jesteście w ciąży wysypiajcie się na potęgę, choć... jak wiadomo... wyspać na zapas się nie da ;o)) Pozdrawiam! Dumna Mama Gosia P. S. Barbs - gdzie jesteś? Co słychać? Bo termin chyba już nadszedł...? Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 07.07.05, 11:21 Racja Gosia - moja corcia z dnia na dzien robi sie coraz fajniejsza. Cuodowne jest to jej gaworzenie. Niestety tez czasem o 6 rano - ale za to jakie rozdaje wtedy usmiechy Bardzo jestem ciekawa co u barbs? Moze juz tuli swoje Malenstwo...mam nadzieje, ze sie wkrotce odezwie Odpowiedz Link Zgłoś
barbs Doczekałam się :) 08.07.05, 14:04 No własnie. Na piątek tydzień temu mialam ostatnią planową rzecz – comiesięczne zakupy w hiperze „po wypłacie „ . Załatwilismy je zgodnie z planem, i normalnie poszlam spac. Spalam kiepsko, wreszcie po piatej obudzil mnie bol w dole brzucha. Myslalam, ze może krzywo lezalam, przewrocilam się na drugi bok i na wszelki zerknelam z\na zegarek.dzieki temu wiedzialam, ze kolejny bol brzucha pojawil się niespelna pol godziny po poierwszym... hmmmm Wstalam no i kolejnne pol godziny potem wyszlo ze to chyba już.. Faktycznie, czas się skracal, do 9.00 zeszlo ponizej 15 minut do 10 ponizej 10. Postabowlismy jechac, przed 11 wsiedlismy do auta i...cisza. Przez cala droge do Lędzin zlapalo mnie może dwa razy... W Ledzinach trafilismy na pania ukrainska sprzataczke Zbadala mnie i okazalo się, ze jest... bite 6 cm rozwarcia Niestety musiala zadzwonic po lekarza – szkoda, wolalabym, żeby była tylko ona, przyjechal i przebil pecherz plodowy, żeby akcje przyspieszyc. No i potem już poszlo. Na miejscu byliśmy o 11.14 a rowno 2 godziny potem o 13.40 mialam Kornelka na brzuchu. Koniec koncow rodzilam na krzesle, polleząco, bo jak weszlam, żeby mi zbadali rozwarcie nie mialam już sily zlazic – każdy ruch oznaczal skurcz i to potezny. Niestety, mimo, ze polozna prowadzila porod swietnie – starala się naprawde, a samo krocze było idealnie poddatne, cholerna stara blizna nie puszczala i musili mnie troche naciac. Wielka szkoda, tym bardziej, ze pan doktor chyba malo szczesliwie je pozszywal – już pani polozna wspominala, ze tam “naćkał” tych supełkow, a mój gin u którego bylam dzis czesc z nich posciagac orzekl, ze to nie szycie tylko cerowanie W dodtaku czesc szwow mi się porozlazila. Ale i tak naciecie znacznie mniejsze niż przy pierwszym i ogolnie jestem w znacznie lepszym stanie. Tym bardziej jednka pluje sobie w brode, ze nie trafilam do Ledzin za pierwszym razem – jestem praktycznie pewna ze urodzilabym bez naciecia wzglednie z jakims naprawde minimalnym, a tak zamiast krocza mam teraz jedna wielka blzine Troche mnie to doluje, ale może to tylko burza hormonalna. Kornel jest kochany, glownie je i spi choc już zaczyna zdradzac zamilowanie do noszenia na raczkach i bliskiego kontaktu. Zdrowiutki jak rydzyk – 10 punktow. Lekka zółtaczka już zaczyna znikac. To tyle – pozostalym dziewczynom wszystkiego najlepszego – postaram się jeszcze od czasu do czasu podejrzec co się dzieje w moim ulubionym watku Barbs Odpowiedz Link Zgłoś
rapida hurrra 08.07.05, 14:24 No to wielkie gratulacje i jeszcze większe uściski dla szczęśliwej rodzinki!!! fajnie, że już nagorsze za Tobą, nawet nie wiesz jak Ci zazdroszczę!!!!chyba sie juz nie doczekam do tego września! Nie udało się z pierwszą ciążą, ale za to są miłe wspomnienia z tej i to jest najważniejsze!!! najwazniejsze, że mały-rydzyk calutki zdowy!!! a reszta!? a jak reaguje starszak?? strasznie się cieszę, na prawdę strasznie!!!! zgalądaj tu czasem i poślij jakąś fotkę!!!! buziaki papapa Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Re: hurrra 08.07.05, 21:34 GRATULACJĘ !!! Kilka dni tu nie zaglądałam, a tu taka miła informacja )) Wkońcu ktoś z "bliższego" otoczenia mógł sprawdzić funkcjonowanie Ledzin do A do Z, wielka szkoda, że "naćkali" Ci tych supełków... mam nadzieję, że szybko wrócisz do formy. Dobrze, ze synek zdrowy, napisz jak Starszak reaguje na Nowego członka rodziny. Pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Gratuluje 10.07.05, 17:07 Fajnie, ze Ty tez juz masz swojego Malego po tej stronie brzucha! Gratuluje. I bardzo sie ciesze, ze masz jednak lepsze wspomnienia z tego porodu niz poprzedniego i udalo Ci sie szczesliwie i szybko urodzic w Ledzinach. Szkoda ze stara blizna uniemozliwila calkowita ochrone krocza, ale i tak bylo lepiej. Mam nadzieje, ze wszystko dobrze sie zagoi. Zagladaj tu czasem i daj znac jak dzieciaczki.Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Doczekałam się :) 11.07.05, 16:27 Barbs! GRATULACJE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Cieszę, że Tobie się udało urodzić szczęśliwie w Lędzinach. Ja też mam wrażenie, że słabym punktem jest właśnie pan doktor. Bez niego byłoby naprawdę idealnie. Ucałuj Kornela cieplutko od cioci Gosi i... mam nadzieję, że do zobaczenia za jakiś czas "na mieście". Pozdrawiamy! Gosia i Misia Odpowiedz Link Zgłoś
newdidia Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 09.07.05, 18:19 Hej dziewczyny! Mam pytanie czy któraś z Was rodziła lub zamierz rodzić w klinice Esculap? Bo ja mam zamiar ale chciałabym się dowiedzieć czegoś wcześniej. Będę wdzięczna za odpowiedz. Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Esculap 09.07.05, 19:23 cześc, Z tych obecnie piszących chyba żadna nie rodziłą w Esculapie, ale może się myle. Wydaje mi sie zę coś o Escupie było wcześcnie w tym wątku ale nie jestem pewna, sprawdź wyżej. jakbyś była chętna podzielić sie wrażeniami z Eskulapa jak już będziesz "po" to chętnie pocztamy - przynajmniej ja. A czy tam można rodzić w wodzie?? Wiesz coś na ten temat?? Ania Odpowiedz Link Zgłoś
anbull Barbs 09.07.05, 19:47 Barbs jak znajdziesz chwilkę to napisz ile dni byłaś w Lędzinach i jak jest ze szczepieniemi malucha? Czy personel pomaga na początku w opiece nad maluszkiem? Czy poród w wodzie jest tam możliwy? I jeszcze jedno czy Ty chodzisz/chodziaś do Piotra Lasatowicza, jak tak to czy brałaś Falvit czy inne preparaty witaminowe? trochę martwi mnie w Falvit duża ilość wit. A. Pozdrawiam Ania P.S. Ale ostatnio mamy pogodę w weekendy ( Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Co u Was? 14.07.05, 14:35 ...cos ostatnio cisza w moim ulubionym watku i zaczal spadac... Co tam slychac, jak znosicie te cieple dni? Ja sie ciesze, ze mnie w ciazy ominely upaly. A moja Zoska rosnie jak na drozdzach, jest coraz aktywniejsza i spi w dzien coraz mniej, w zwiazku z czym ja mam coraz mniej czasu. Ale jest cudownie. Juz calkiem dobrze sie poznalysmy, mam wrazenie, ze coraz lepiej ja rozumiem i obie sie jakos dogadujemy. Kazdy dzien przynosi cos nowego i opiekowanie sie nia jest fascynujace. Mam nadzieje, ze wkrotce same sie przekonacie, jak fajnie jest byc mama. Pozdrowionka. Odpowiedz Link Zgłoś
lechickachata Re: Co u Was? 18.07.05, 20:48 Hej! Moja Malutka też ma się dobrze. W sobotę stuknęły 2 miesiące - dzidzi poszła na wagę i... 4930g!!! Niezłych rozmiarów dzieciaczek nabiera! Oj, czuje się to już na rękach (a noszenia domaga się stale; nieźle ustawiła całą rodzinkę ;o))). Pozdrawiam wszystkie mamy i przyszłe mamy! Gosia Barbs! Napisz w wolnej chwili jak Mały się miewa. Odpowiedz Link Zgłoś
rapida Co u Was? 19.07.05, 14:15 HALO,HALO! W koncu sie moge odezwać!!! dużo nie napiszę, ale zawsze coś! we srodę byłam na usg pod BUKAMI, troszkę mnie pan rozczarował, zaledwie 15 minut..... i nagrał takie brzydactwa, że nie wiem czy to ręka, czy to noga, a zdjęcia równie super piekne!!! jednak co do wady to bez dwóch zdań w ciągu tych kilku chwil powiedział wszystko, wada urosła o kolejne 2 cm, ma już 56 mm średnicy, tym razem jelita wróciły do brzuszka, a za to wątroba i żołądek sobie poszły na spacer!!!!. Serce stoi w miejscu (daj Boziu, zeby tak było do końca), mała coś rzeczywiście mała, bo wychodzi, że to 30 tydzień, a z usg 27hbd, wszystko dokładnie 27,4 hbd, oprocz AC-24 hbd, ale to wymiar nieadekwatny z powodu wady. No i jak ja utuczyć??? ma 1080??? i jeszcze dwa miechy! od dzisiaj jestem baba jaga zaczynam tuczyc dziecko, tylko nie wiem jak! poradzcie coś! na razie tucze siebie (już 14 do przodu....) Pozdrawiam cieplutko wszystkie cieżarówki z maleństwami i te bez też!!!! dlaczego pogoda jest taka paskudna!!! PS. Do Mam już z pociechami na zewnątrz: szukam wózka i nie mogę się zdecydować, możecie coś polecić??? buziaki deszczaki- czy to jest w ogóle lato???? papapa Odpowiedz Link Zgłoś
e_rubi Re: Co u Was? 19.07.05, 15:09 Hej rapida. Jesli chodzi o "tuczenie" dzidziusia to jak jeszcze bylam w ciazy, to w poczekalni u mojego doktorka zawsze spotyklam sie z tymi samymi dziewczynami i jedna z nich miala wlasnie malego dzidziusia i moj gin wyslal ja na 2 tygodnie do szpitala, gdzie podawali jej jakies kroplowki i malenstwo szybko nadrobilo. Byla wtedy w 8 miesiacu ciazy, ale nie pamietam dokladnie, ktory to byl tydzien. Potem juz wszystko bylo OK. Caly czas trzymam kciuki za Twoje Malenstwo. Jeszcze ma czas - na pewno jeszcze troszke podrosnie ale moze spytaj swojego lekarza o mozliwosc takich kroplowek. A jesli chodzi o wozek, to ja kupilam Inglesine Magnum i jestem zadowolona, jest lekka, ma duze pompowane kola (swietne na nierowne sciezki w naszym parku albo wypady do lasu), latwo sie ja prowadzi. Potem robi sie z niej spacerowke, wiec bedzie sluzyla Malej na dlugo - zamierzam tylko pozniej dokupic zwykla "parasolke" na wypady do miasta jak Mala bedzie juz siedziec. Mam jeszcze fotelik samochodowy ktory pasuje to tego steleza i to tez jest bardzo wygodne jak gdzies z Mala jedziemy. Odpowiedz Link Zgłoś