Dodaj do ulubionych

Ciężaróweczki z B-B i okolic

    • e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 18.04.05, 13:49
      Ja jestem ciekawa dziewczynki czy sie tu znajdziemy.
      Nowa moderatorka niezle sie wziela za porzadki na forum ciaza i porod i przeniosla tutaj nasz watek. Bezsensu, no ale nic na to nie poradzimy. Mam nadzieje, ze tu szybko traficie....
      • barbs Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 18.04.05, 14:51
        Malduje się Barbs smile Też zauważyłam zmianę smile Skoro my tu trafiłyśmy to może i
        reszta jakoś dołączy smile
        Barbs
        • e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 18.04.05, 18:38
          Z lechickachata mam staly kontakt na Majowkach, wiec trafi tu na pewno, bo napisalam jej tam posta, ze nas przeniesiono.
          Mam nadzieje, ze inne dziewczynki tez nas znajda...
    • aneczka_79 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 19.04.05, 20:15
      Witam wszystkie przyszłe Mamy z Białegostoku smile
      W sobotę zrobiłam test i zobaczyłam dwie śliczne kreseczki. Więc i ja jestem
      Grudniową Mamą z B-ku!
      Cieszę się, że jest ten wątek i że możemy dzielić się swoją wiedzą i opiniami.
      Pozdrawiam serdecznie!
      • lechickachata lechickachata się melduje 19.04.05, 23:35
        Ja też jestem, tylko jakoś czasu mało żeby coś więcej napisać. Może jutro.
        Widzę, że dołączyła mama z Białegostoku - hoho, kto by pomyślał.
        Pozdrówka!
        /gosia
        tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png
        • barbs Re: lechickachata się melduje 20.04.05, 09:10
          Ooo, fajnie, że jesteś smile Bo już się zaczynałam zastanawiać co może być powodem
          tej ciszy... Ale widzę, że jeszcze się trzymasz smile
          Witamy Mamę z odległego o 543 km Białegostoku smile
          Barbs
          • e_rubi Re: lechickachata się melduje 20.04.05, 14:55
            Barbs, skad znasz tak dokladnie odleglosc do Bialegostoku?
            A tak powaznie, to wcale mi sie nie podoba, ze przeniesiono nasz watek, tylko zamieszanie sie zrobilo.
            U mnie wszystko OK, choc mialam malego stresa, bo moja malenka w brzuchu cos sie bardzo malo ruszala wczoraj i pojechalam dzis rano na Wyspianskiego na ktg. Na szczescie sie okazalo, ze wszystko jest dobrze i juz jestem z powrotem w domciu.
            Szaro-buro dzis totalnie, czy wy tez macie taki senny dzien? Mnie sie kompletnie nic nie chce, teraz gdy stres ze mnie opadl, to nie mam sily sie ruszyc i leze w lozku z laptopem.
            • barbs Re: lechickachata się melduje 20.04.05, 15:57
              Chciałabym leżeć w łóżku z laptopem... A póki co siedzę w pracy przed kompem. A
              odległóść do Białegostoku wzięłam z byznesowego kalendarza smile
              I też mi się nie podoba przeniesienie wątku. Tu sie jakoś znacznie mniej
              dzieje.. Moje Małe wierci sie regularnie, generalnie chyba nie lubi tego, że
              Matka spędza bite 8 godzin dziennie siedząc na tyłku przed komputerem. No i
              często ma biedulek czkawkę - co najmniej 3-4 serie na dobę smile
              Na senny dzień nie bardzo mogę sobie dziś pozwolić, dużo się dzieje w pracy -
              nie ma letko. A w domu czeka mój ukochany straszaczek smile
              Kończe - pozdrufka dla wszystkich
              Barbs
              • anbull Re: lechickachata się melduje 20.04.05, 18:19
                Ale się Was naszukałam, w zasadzie jakaś miła osóbka dała mi link do Was. Nie
                rozumiem czemu tak przenoszą ....

                BArbs dzieki za odp. dot. ciuszków dla bobaska. Myśle zaopatrzyć się tam
                jedynie w jakieś kurteczki, sweterki itp. - zewnętrzne ciuszki, a bielizna i to
                co przy ciałku to nowe.

                E-rubi ja chodzę do 2 lekarzy: Hildegardy Kastelik-Fa.... (nie pamiętam), i
                PIotra Lasatowicza (jego nazwisko się tu już pojawiało, ale nie wiem która z
                Was o nim wspominała). Obu tych lekarzy sobie cenie, każdy ma inne podejście i
                po moich problemach nie umiałabym z żadnego zrezygnować więc trzymam się dwóch.

                Pozdrowienie dla Was i Waszych Brzuszków
                • e_rubi Re: lechickachata się melduje 20.04.05, 18:37
                  Ta "mila" osobka, ktora podala Ci linka, to jest wlasnie nowa moderatorka forum, ktora przeniosla nasz watek! Wziela sie za porzadki na forum i uznala, ze nie pasujemy tam tylko mamy byc tutaj. Dobrze, ze nas znalazlas.

                  A propos lekarzy, to ja chodze dr Michala Balisia i tez jestem bardzo zadowolona. A dzis bylam w Wyspianskim na ktg i personel byl bardzo mily. Pojechalam bo slabo czulam ruchy, zadzwonilam do mojego lekarza i powiedzial, zebym do niego przyjechala. Wszystko okazalo sie OK, ale nikt nie wzial mnie za panikare i polozne byly naprawde super, a jak sie dowiedzialy ze to moja pierwsza ciaza to zaraz poszly na korytarz po mojego meza, zeby sobie ze mna posiedzial przy ktg, bo widzialy ze sie denrwuje. Moj gin tez do mnie przyszedl i wszystko mi wyjasnil. Bardzo mnie uspokoila ta wizyta.
                  • anbull Re: lechickachata się melduje 20.04.05, 19:11
                    Po przeczytaniu przeżyć Barbs w Wyspiańskim to miałam dosyć i nie brałam tego
                    szpitala pod uwagę, jednak jak dostał skierowanie i lekarka poleciła
                    Wyspiańskiego (wówczas nie wiedziałam,że do niedawna tam pracowała)
                    stwierdziłam, że mam szansę zbadać czy ten szpital mi odpowiada. Oczywiście
                    brak środków higienicznych był dla mnie szokiem i nadal wydaje mi się czymś
                    niedopuszczalnym w szpitalu, ale ..... Podczas pobytu tam widziałam jak
                    personel podchodzi do pacjentek, jak tylko któraś miała obawy to położne
                    uspokajał, nie było problemu aby dostać swoją kartę i podejść do lekarza
                    dyżurującego, jedynie od ordynatora było trudno wyciądnąć jakąś informację w
                    OBECNOŚCI INNYCH CZŁONKÓW PERSONELU. Nie wiem może trafiłam akurat na jego zły
                    dzień, jednak dla mnie pobyt tam skończył sie najlepiej jak mógł. Wcześniej
                    dochodziły do mnie negatywne opinie a to odnośnie Wojewódzkiego a to
                    Wyspieńskiego (głównie od sąsiadek).

                    Oczywiście marzy mi się poród w Lędzianach, ale na dzień dzisiejdzy z przyczyn
                    technicznych nie jest on możliwy.

                    Spotkałam się z przerażeniem młodych mam, które po porodzie stwierdzały, że
                    nie wiedzą jak zająć się maluszkiem, bo cały okres ciąży (bądź też zanczą jego
                    część) poświęcały na dbanie o siebie, zaznajamianie się z życiem płodowym
                    fasoli, czy przygotowanie się do porodu i niewiele zdobyły wiedzy na temat np.
                    pielęgnacji noworodka. czy Wy też możecie to potwierdzić? Bo trochę budzi to
                    moje obawy, jakbym nieumiała się zająć swoi dzieckiem. Wiadomo też, że nie
                    wszysko da się przewidzieć. Może mamy z doświadczeniem są wstanie określić
                    jakić kaknon wiedzy dla "młodej" mamy? Chętnie przeczytam co Wy o tym sądzice?

                    Pozdrawiam Ania
                    • lechickachata Re: lechickachata znów odwiedziła Lędziny 20.04.05, 20:28
                      Hej Babeczki!
                      Dołączam się do pytania poprzedniczki - jaka wiedza potrzebna jest na początek
                      zaznajamiania się z potomstwem? Barbs już sporo wie z doświadczenia, e_rubi ze
                      szkoły rodzenia (jak sądzę), a ja jestem zielona jak ten ufoludek. Liczę, że
                      podstaw nauczą położne w trakcie tych 3 szpitalnych dni po porodzie plus potem
                      książki. A tak naprawdę to trochę mama, inne doświadczone kobiety z familii
                      plus... własne eksperymenty.
                      Barbs! Byłam dziś znów w Lędzinach. Od 2 dni brzuch staje się coraz bardziej
                      betonowy, choć zdawałoby się to niemożliwe. Do tego takie odczucie jakby mi ktoś
                      przez te mięśnie puszczał prąd o niskim natężeniu. 2 noce temu obudziło mnie to
                      uczucie i już poważnie myślałam, że się zaczyna. Dziś więc trochę się zdziwiłam,
                      bo skurcze na ktg wyglądały W NAJLEPSZYM RAZIE podobnie jak tydzień temu, albo
                      nawet i "słabiej". Rozwarcie na 1 palec (położna twierdziła, że dotykała główki
                      dziecka - dla mojego męża to stwierdzenie było niezłym szokiem!). Aha, no i tym
                      razem trafiłam na inną położną - równie miłą jak ta poprzednio; zapytała czy
                      jestem aż z B-B (AŻ?) - potwierdziłam i dodałam, że teraz właściwie bliżej
                      mieszkam, a ona - "W Pszczynie?" Ja "... taaaak...", Ona "Pamiętam, koleżanka mi
                      mówiła, że pani była". Tym razem to ja byłam w szoku. One tam wszystko wiedzą i
                      o wszystkim pamiętają! Tamta poprzednia to nawet po ponad tygodniu pamiętała z
                      maila ile mam lat. Kurczę, tam jest chyba naprawdę mały ruch! NO! Do tego tak
                      sobie luźno gadałyśmy w czasie tego ktg i ona spytała czy ja chcę rodzić tak
                      naturalnie, bez żadnych kroplówek, etc. To też MUSIAŁA słyszeć od tamtej, bo
                      kiedyś z tą drugą rozmawiałam o tym. Powierdziłam i powiedziałam, że właśnie
                      trafiłam do Lędzin, bo w B-B nie sposób znaleźć miejsca, w którym mogłabym
                      wyrażać tego typu życzenia, z góry mi mówiono, że plan dla każdej rodzącej jest
                      z góry zaplanowany i się o tych sprawach w ogóle nie dyskutuje. Pokiwała głową,
                      ale nie skomentowała tego w żaden sposób.
                      Aha, jak zawsze spytałam jak to wszystko widzi i kiedy coś może się wydarzyć, a
                      ona, że nawet dziś ;o)) Oj, tego chyba naprawdę nie można przewidzieć. Ja czuję,
                      że to już-już, a jednak słyszę, że równie dobrze dziecko może się zdecydować na
                      wyjście z jamki po terminie. Dziwna ta natura. Przy wyjściu pani położna
                      zasugerowała mężowi żeby może "poświęcił żonie parę wieczorów", bo to
                      przyspiesza poród, ale widzę, że - O DZIWO! - nie będzie tak prosto. Zdałam
                      sobie sprawę, że o przytulankach już dawno w ogóle nie było mowy (chyba ze 2
                      miesiące!), a jak spytałam męża co on na to - nie zauważyłam entuzjazmu.
                      Potwierdził moje przypuszczenia, że stracił ochotę na seks - jak sądzi z powodu
                      mojego stanu oraz wynikających z tego "dodatkowych krągłości" (choć do
                      chudzielców nie należę i raczej jest przyzwyczajony, że mam okrągłe ciałko tam i
                      ówdzie). Postanowiłam nad nim "popracować", ponoć to rzeczywiście może być
                      sposób na przyspieszenie porodu, a ze względu na moje zmęczenie chętnie już bym
                      ten tajemniczy etap stawania się mamą przeszła.
                      Dziewczyny, napiszcie czy Wasi mężowie też tak reagują, to bardzo interesujące!
                      Aha, z powodu miłych pogawędek na różne tematy zapomniałam upewnić się co do
                      sanitariatów w izbie, ale staje się to dla mnie mało ważne. Czuję się tam już
                      całkiem swojsko, wyleżałam się trochę na tym fotelu porodowym, więc też nie jest
                      mi obcy, myślę pozytywnie.
                      Barbs, odnośnie dojazdu - ze skrętem z drogi szybkiego ruchu już chyba mamy
                      wyjaśnione, że to właśnie ten skręt, który widziałaś (Mysłowice/Lędziny), a od
                      zjazdu do izby jest ok. 200 metrów (nie sposób przeoczyć).

                      Pozdrawiam kochane mamusie i ich pociechy!
                      Gosia
                      tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png
                      • barbs Re: lechickachata znów odwiedziła Lędziny 21.04.05, 10:26
                        Lechicka, wielkie dzięki za kolejne wieści z Lędzin smile. Mnie takie miejsce
                        gdzie mało się dzieje bardzo odpowiada, przynajmniej można mieć pewność, że
                        rodzące traktowane są indywidualnie, że poświęca się im tam sporo uwagi, nie ma
                        takiej "taśmy" jak w bielskich szpitalach.

                        Co do wiedzy na temat dzieci, to uwierzcie mi dziewczyny, instykt rządzi!
                        Naprawdę! Owszem, na początku jest trochę ciężko, ale szybciutko zdobywa się
                        pewność siebie. Recepty na dobrą opiekę nad dzieckiem nie ma, każdy Maluch jest
                        inny, każda z nas jest inna, dla każdej co innego ważne. Z moich (tu podkreślam
                        to MOICH) doświadczeń wynika, że najlepiej kierować się instyntktem. Mnie
                        teściowa wmawiała, że karmienie to co trzy godziny - skołowana po porodzie
                        próbowałam się do tego stosować, Mały ryczał z głodu, ja nie wiedziałam co
                        robić (skoro karmię co te 3 godziny to przeciez powinno być dobrze!), dopiero
                        jak w drugim tygodniu życia nie przybrał ani grama to mnie trochę otrzeżwiło i
                        zaczęłam dawać cysia jak tylko zakwilił. Mówią, że dziecko nie zawsze jest
                        głodne, że najpierw trzeba się upewnić, że nie trzeba przewinąc, że nie nudzi
                        mu się, że coś nie uciska itd, a dopiero potem proponować pierś. Ja robiłam na
                        odwrót - najpierw proponowałam pierś (skutkowało w 9 na 10 przypadków, nawet w
                        30 minut po poprzednim karmieniu) a jak jej nie chciał to kombinowałam dalej smile
                        Polecam - cycuś jest dla Malucha największym dobrem, żródłem nie tylko pokarmu
                        i napoju, ale i ciepła, bliskości, poczucia bezpieczeństwa. Czasem jest tak, że
                        nie jest głodny, ale chce sobie po prostu pomemłać, myślę, że dobrze mu jest na
                        to pozwalać. Moją zasadą numer jeden przy drugim Maluchu będzie - od początku
                        cycuś do woli!!! Chociaż wiem, że wiele dziewczyn z powodzeniem karmi piersią
                        co te 3 godziny... smile
                        Zasadą numer dwa (to już tylko do przyszłym Mam chłopczyków) będzie NIE RUSZAĆ
                        PYRTKA! Żadnego odsuwania napletka, w kąpieli czy na sucho, ZERO. Znowu za
                        namową teściowej (kiedy ja kurczę zmądrzeję???) próbowałam delikatnie odsuwać,
                        i efektem były częste stany zapalne (mimo, że o higiene dbałam bardzo). MAły ma
                        przyklejony napletek, ale w niczym to nie przeszkadza, ujście cewki moczowej ma
                        odkryte, gdybym swoimi nieudolnymi próbami na początku nie zaczęła serii stanów
                        zapalnych pewnie nie miałby najmniejszych problemów. Moja siostra urodziła
                        chłopczyka 2 tygodnie po mnie - od początku nie ruszała nic i NIGDY nie miała
                        problemów. W tej chwili też nic nie robię, [przy zmianie pieluchy przecieram
                        skórkę dookoła, samego pyrtka nie, no chyba, że utytła się kupie, ale wtedy
                        najepiej wstawić do wanny i umyć mydełkiem, wieczorem myję te okolice
                        normalnie, całą ręką) i jest znacznie lepiej. Od dobrych paru miesięcy cisza.
                        Acha, wychodzi mi, że lepiej jak się choć przez 10 minut odmoczy w kąpieli,
                        prysznic to jednak nie to. A, i oczywiście nie mam najmniejszego zamiaru
                        fundować mu zabiegu odrywania napletka - w życiu, w imię czego...? W
                        odpowiednim czasie odklei sie sam, nieważne, czy nastąpi to w tych niby-
                        przepisowych 3 latach, czy 10 lat później. No i znowu, zdaję sobie sprawę, że
                        jest wiele zwolenniczek odsuwania napletka, które nie mają problemów ze stanami
                        zapalnymi. Po prostu u mnie to się nie sprawdzilo, więc dzielę się MOIMI
                        doświadczeniami smile
                        Jeszcze jedno Wam dorzucę - w szkole rodzenia położna wspomniała nam (jakos tak
                        na końcu), że czasem się ma mordercze mysli na temat swojego dziecka i wtedy
                        trzeba wyjść z pokoju, uspokoić się, a potem nie dręczyć poczuciem winy. Wtedy
                        wydawało mi się to niepojęte - co ona mówi...? Mordercze myśli o takiej
                        ukochanej kruszynce...? Otóż drogie koleżanki to jest fakt. Ja tak naparwdę nie
                        znałam siebie przed urodszeniem dziecka. Wydawało mi się, że jestem absolutną
                        oazą spokoju, że nic nie jest w stanie mnie wyprowadzić z równowagi.
                        Faktycznie - NIKT i NIC nie jest w stanie zrobić tego równie skutecznie jak
                        moje dziecko, które przeciez kocham nad zycie (w całym tego słowa znaczeniu).
                        Przerażające jest to, do jakiego stopnia można stracić panowanie nad sobą.
                        Wcześniej nie miałam o tym pojęcia. A jednak. Także nastawcie się z góry, że
                        macierzyństwo to nie tylko słodycz (choć jest jej mnóstwo), bywa cięzko. Mnie w
                        takich sytuacjach pomagają wizualizacje - oglądałyście Ally McBeal (czy jak się
                        to pisze) - no to o tej neurotycznej prawniczce...? Nie wiem czy kojarzycie,
                        był tam taki odcinek, jak pojawia się w jej życiu ta jej córka i początki są
                        trochę trudne, Mała odmawia pójścia do szkoły, zjedzenia śniadania i takie tam
                        i Ally ma wówczas wizję, że łapie ją i tak starsznie nią trzęsie, ale to tak
                        okropnie, włosy jej fruwają, cała podskakuje... No - to to jest własnie to smile.
                        Jak to nie wystarczało, szłam do drugiego pokoju ( maly ryczał przez chwilę
                        sam - trudno) i waliłam pięściami w poduszkę, ryczałam, wściekałam się aż do
                        zmęczenia. Dopiero wtedy wracałam do dziecka. Może to nie za ładnie o mnie
                        świadczy, ale myślę, że lepiej wyżyć się w wyobraźni, lub na poduszcze, niż na
                        samym dziecku... Podobno są matki, które takich frustracji nie odczuwają, które
                        do swoich dzieci czują li i jedynie miłość i cierpliwość - pozostaje mi im
                        szczerze pozazdrościć i dalej radzić sobie najlepiej jak umiem. W sumie chyba
                        najgorzej nie jest, bo starszak jest cudownym, ufnym , pogodnym chłopczykiem,
                        więc krzywdy mu większej nie zrobiłam smile.
                        Tyle o dzieciach. Ogólnie jestem zwolenniczką stawiania na naturę, nie ruszania
                        tego czego nie trzeba, na potówki i problemy ze skórą krochmalek a nie maści z
                        antybiotykami, czyszczenie noska tylko jak już Małemu wyraźnie ciężko oddycha
                        itp. I dużo bliskości, czułości, przytulania i cysiania smile I noszenia na
                        rączkach smile

                        Co do małżeńskich obowiązków to u nas też raczej cisza smile Tyle że mojemu nie
                        przeszkadzają dodatkowe okrągłości, ale strach, że zrobi Małemu krzywdę (a jak
                        mu guza nabiję...smile smile smile?

                        Ufff, znowu się rozpisałam. Ale może się mouś coś z tego przyda smile
                        Pozdrufka dla wszystkich Mamuś
                        Barbs
                        • e_rubi Re: opieka nad maluszkiem, przytulanki w ciazy... 21.04.05, 11:32
                          Jesli chodzi o opieka nad Mala - to mimo ze to moja pierwsza dzidzia, czuje sie
                          w miare pewnie. Mialam mlodsze rodzenstwo i kuzynki, rok temu moja cioteczna
                          siostra urodzila synka - jakos jestem oswojona z malymi dziecmi, nawet z
                          noworodkiem. Dodatkowej otuchy dodala mi tez musze przyznac szkola rodzenia,
                          nawet nie tyle techniczne szczegoly i cwiczenia kapieli na lalce, ale glebokie
                          przekonanie poloznej, ze instynkt nam podopowie, ze najwazniejsze jest to sie
                          nie bac, pomalenku oswoic z wlasnym dzieckiem i ze na pewno nie zrobimy naszym
                          dzieciom krzywdy. Oczywiscie przydaja sie rady, ktore podala Barbs - na temat
                          pielegnacji intymnych okolic chlopca i dziewczynki itp - ale moim zdaniem nie
                          to jest najwazniejsze.

                          Ciekawa byla tez rozmowa na temat psychiki kobiety po porodzie, ze moze byc
                          trudno, ze mozemy miec wlasnie takie straszne mysli wzgledem swojego dziecka,
                          ze moze nam sie czasem wydawac, ze juz nie mozemy tego wytrzymac itd. Mysle, ze
                          warto jest zdawac sobie sprawe, ze cos takiego moze sie nam przytrafic i
                          absolutnie nie znaczy to, ze jestesmy zla matka. Nie wolno sie obwiniac, ze
                          mamy takie odczucia - wiele kobiet je ma i to minie.

                          A jesli chodzi o przytulanki w ciazy...coz u nas od dawna cisza w tym temacie.
                          Oboje jestesmy troszke skrepowani obecnoscia naszej Malenkiej w brzuchu, tym
                          jak sobie bryka i fika i jakos tak nie ma atmosfery. Nie chodzi o to, ze mam
                          brzuch i moja sylwetka sie zmienila, tylko o to ze jest tam nasza corka. Jest
                          czulosc, przytulanie, rozmowy z brzuszkiem...i tyle. Nadrobimy to pozniej.

                          Zazdroszcze Wam troszke tych Ledzin, z tego co Goska pisze, to super tam
                          atmosfera.
                          • lechickachata Re: opieka nad maluszkiem, przytulanki w ciazy... 21.04.05, 11:56
                            O, tak - super atmosfera i te spokojne rozmowy - jak by to pani chciała, a
                            dlaczego pani tak to widzi, OK - niczego nie można z góry obiecać, ale się
                            postaramy i będzie dobrze. Naprawdę czuję tam wielki spokój i mam zaufanie do
                            personelu. Oby tak dalej.
                            Widzę, że w kwestii przytulanek wszędzie to samo - to też mnie uspokoiło, a
                            dodatkowo zaskoczyło to, że przeszkadza Wam świadomość bliskości dziecka. Nie
                            myślę o tym, wiem, że nie poczuje ("guza nabić"?! to świetne!), a na pewno już
                            się nie "zdemoralizuje". Aha, chyba u kwietniówek czytałam, że ponoć niektórzy
                            lekarze odradzają stosunki pod koniec ciąży z powodu zagrożenia jakimiś
                            infekcjami (nawet przy zachowaniu odpowiedniej higieny), bo ponoć w tym stanie
                            infekcje jakoś tak lubią się do kobiet przyczepiać. Z drugiej strony działanie
                            przyspieszające poród jest też w zasadzie potwierdzone. Tak, czy inaczej -
                            wczoraj niczego nie osiągnęłam, może dziś...
                            Wielkie dzięki za garść informacji (nawet sporą) o początkach bycia mamą. Nie
                            znam płci mojego słodkiego balastu, więc nie wiem czy przydadzą się informacje o
                            nietykalności siusiaka (i muszę przyznać, że trochę mnie "rewelacje" Barbs
                            zaskoczyły - nigdy bym nie pomyślała o analizie stanu napletka!; może to i
                            dobrze? chyba rzeczywiście lepiej zdać się na instynkt, a ten chyba nie
                            podpowiedziałby mi żadnych działań w kierunku "poprawy" fragmentów "części
                            niesfornych" dziecka). Co do morderczych myśli - to nawet mnie nie zdziwiło -
                            tak to już bywa, że jak się człowiek bardzo uniesie to sobie to i owo pomyśli
                            przeciwko temu drugiemu; do czynów przechodzą jednak chyba tylko psychopaci,
                            więc się tego nie boję (ani nie zamierzam wstydzić).

                            Pozdrawiam Was ciepło!
                            Gosia
                            tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png
                          • barbs Re: opieka nad maluszkiem, przytulanki w ciazy... 21.04.05, 14:08
                            W 100% się z Toba zgadzam. I zadroszczę tego spokoju, ja nie miałam praktycznie
                            żadnego kontaktu z maluchami i na samym początku byłam trochę niepewna. Stąd
                            tez te błędy które Wam opisałam. Ale tak naprawdę każda z nas musi znaleźć
                            własną drogę do macierzyństwa. Pociesza fakt, że całkiem idealne matki chyba
                            się nie zdarzają (zresztą może to i dobrze...?) a mnie ostatnio bardzo
                            podniosła na duchu rozmowa ze straszym synkiem. Mały jest naprawdę kochany -
                            wiem, że to brzmi jak typowa gadka zaslepionej Mamusi, ale on naprawde jest
                            cudowny - mądry, pogodny, przylepny, otwarty, no skończony ideał po prostu smile I
                            jakoś tak ze 2 dni temu w zachwycie go spytałam czysto retorycznie - skąd Ty
                            się wziąłeś taki cudowny?? A on na to tonem, jakby stwierdzał oczywistość: "Od
                            mamusi..." smile Takich momentów w przyszłości jak najwięcej Wam życzę smile
                            Barbs
                            • e_rubi Re: opieka nad maluszkiem, przytulanki w ciazy... 21.04.05, 14:53
                              Cudowne Barbs, co napisalas o swoim synku...
                              Mam nadzieje, ze i w moim macierzynstwie bedzie jak najwiecej takich cudownych momentow. A tak na powaznie, to ostatnio "modne" jest stwierdzenie, ze trzeba byc wystarczajaco dobra matka - wiadomo, ze nie ma idealow.

                              Jesli chodzi o opieke nad maluszkiem - to mam troche obaw zwiazanych z moim mezem...on pierwszy raz w zyciu zobaczy z bliska taka mala istotke. Jest jedynakiem a w swoim doroslym zyciu nigdy nie mial kontaktu z tak malym dzieckiem. Jako wujek sprawdzal sie swietnie - ale tak od 2 latek wzwyz!
                              Bardzo chcialabym, zeby sie zaangazowal w opieke nad nasza Mala od pierwszych chwil, tlumacze mu, ze sobie na pewno poradzimy, ale widze, ze on sie boi...Powiedzielismy sobie, ze chcemy jak najmniej pomocy przy dziecku (zwlaszcza na samym poczatku) ze strony naszych mam, zeby moc robic wszystko po swojemu i poznac nasze dziecko i dalam mu jasno do zrozumienia, ze to oznacza aktywna pomoc z jego strony - bo ja po porodzie nie bede przeciez w pelni sil. Chec unikniecia wtracania sie we wszystko mamy, tesciowej i roznych ciotek jest dla niego najlepsza mobilizacja, wiec mam nadzieje, ze jakos to bedzie.
                              • lechickachata Re: opieka nad maluszkiem, przytulanki w ciazy... 21.04.05, 15:06
                                Ojeeeeej... Tak się rozczuliłam. Od mamusi taki kochany się wziął... To naprawdę
                                może zniwelować wszelkie niesympatyczne porodowe perturbacje. Takie słowa na
                                osłodę! Cudo, nie dziecko. Co prawda za parę lat zacznie przeklinać i ciągnąć
                                koleżanki za warkocze, ale póki co można się cieszyć przemiłym, niewinnym
                                stworzeniem (no, może nie będzie aż tak standardowy ;o))
                                A ja jestem jak mąż e_rubi - jedynaczka, ogólnie z małej rodziny, więc kontaktu
                                z dziećmi prawie zero - kuzynka 5 lat młodsza, prawie całe życie mieszka za
                                granicą, niewiele kontaktu od dziecka; dwoje dużo młodszego kuzynostwa pochodzi
                                z adopcji i dołączyli do rodziny już na etapie, gdy kończyły się pieluchy i
                                takie sprawy. NO I NA KIM JA SIĘ MIAŁAM CZEGOKOLWIEK NAUCZYĆ? A to już naprawdę
                                wszyscy przedstawiciele mojego pokolenia w tej rodzinie! Oj, będą eksperymenty,
                                ale cieszę się ogromnie.
                                Pozdrawiam!
                                Gosia
                                tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png
                                • anbull Re: opieka nad maluszkiem, przytulanki w ciazy... 21.04.05, 23:04
                                  Ja też stawiam na intuicję, nic innego mi nie pozostaje. W razie prolemów będę
                                  zaglądać na forum i prosić inne mamy o pomoc. Najtrudniejsze będzie zachowanie
                                  spokoju przy maleńkiej istotce - tego i ewentualnych chorób maleńctwa boję się
                                  najbaradziej.

                                  Barbs, a ile latak/miesięcy ma Twój cudowny synek?

                                  Ania
    • rapida WRÓCIŁAM 22.04.05, 11:54
      Nie wiem, czy mogę psuć taką miłą atmosferę...ale w końcu byłam tu długo i
      muszę Wam powiedzieć co i jak!!!Muszę czekać jeszcze dwa tygodnie na wyniki
      genetyczne, a potem jeszcze dwa na echo serca, a potem w kolejnym (milionowym
      usg) zobaczą czy wada się zwiększa, czy też została w tym samym miejscu, bo
      niestety nie zmaleje! Po nieudanych (odpukać) badaniach genetycznych muszę się
      pożegnać z maleństwem, które jest już takie wielkie prawie 400-u gramowe!!!
      zresztą, jeśli wyjdą dobrze, a echo wyjdzie żle, to podobnie. Jeśli obydwa
      wyjdą dobrze, a wada się zwiększać będzie to też. Mogę czekać jeszcze góra dwa
      miesiące..., ale w sumie dla mnie każdy tydzień to męczarnia i coraz większe
      przywiązanie i coraz gorzej to znosić będę. ! I to boli psychicznie!!! ból
      fizyczny jest lepszy, bo on prędzej czy później mija, a psychiczny, niestety
      nie chce w ogóle minąć! W łodzi napatrzyłam się na ludzkie nieszczęście tak
      bardzo, że juz nie płaczę tak często. Tam wszyscy płakali, wszyscy, kobiety,
      mężczyźni, babcie, dziadkowie....A najgorsze jest to, że nie wiadomo skąd i
      dlaczego, genetyk powiedział,że może to być gen praprzodka i jedzenie
      modyfikowane genami ludzkimi!!!....mój przypadek był osamotniony, zdarza się
      bardzo, bardzo rzadko, częściej właśnie pojawia się wytrzewienie, a ja mam
      przepuklinę. I wyobraźcie sobie, że prędzej uratują dziecko, które w ogóle nie
      ma powłok brzusznych, niż takie, które ma, a całość narządów przesuwa się w
      stronę właśnie worka przepuklinowego. No i ja właśnie to mam, dlaczego
      ja!!!! ????1,75:10000, czy to jest szczęście być takim wybrńcem??? Biorę udział
      w jakiś dziwnych badaniach, mnie juz nie pomogą, ale może innym???więc
      zgodziałam się bez dwóch zdań utoczyli krwi, wód płodowych i....mam wielką
      nadzieję, że mój ból nie pójdzie na darmo! No więc czekam, bo co mi pozostaje??
      Polecam się Waszym fluidom, myślom, modlitwom, wszystkim co mogłoby nam pomóc!!!
      pozdrawiam ciepło
      • e_rubi Re: WRÓCIŁAM 22.04.05, 12:23
        Oj Rapida, tak mi smutno i przykro, ze musisz przez to przechodzic. Nie ma odpowiedzi na pytanie: "dlaczego akurat ja?". Wierze, ze wszystko jeszcze moze dobrze sie skonczyc i mocno trzymam za to kciuki. Nie mam pojecia co napisac, chyba nie ma slow, ktorymi moglabym cie pocieszyc...Mysle o Tobie. Trzeba miec nadzieje, ze twoje Malenstwo dostanie szanse. Pozdrawiam
      • barbs Re: WRÓCIŁAM 22.04.05, 12:40
        Rapida, naprawdę strasznie mi przykro, że musisz przez to wszystko przechodzić.
        Ale ciągle jeszcze jest nadzieja - jej się trzymaj, bo co innego pozostaje.
        Nasze pozytywne myśli, fluidy i modlitwę masz zapewnioną. Trzymamy kciuki.
        Barbs
        • rapida Re: WRÓCIŁAM 22.04.05, 15:41
          dziękuję
          • anbull Re: WRÓCIŁAM 22.04.05, 23:16
            Nic więcej niż Barbs i E-rubi nie mogę dodać, a jedynie mogę za nimi powtórzyć,
            bardzo mi przykro. Mam nadzieję, że chociaż dobrym słowem możemy Ci jakoś
            pomóc.

            Ania
            • rapida Re: WRÓCIŁAM 23.04.05, 10:10
              bardzo dziękuję, polecamy się gorąco!!!!
              • lechickachata Re: WRÓCIŁAM 23.04.05, 11:35
                No właśnie - łezki cisną się do oczu... Tak wczoraj rozmyślałam kiedy się
                odezwiesz, a nie miałam za bardzo sposobności zajrzeć do neta. Bardzo przykre
                jest to, co piszesz. No i właśnie tak to jest, że w końcu ktoś musi być tą
                osobą, jedną na milion, której takie coś się przytrafia. Ja nie tracę wiary, że
                będzie OK - jest przecież taka szansa. Wysyłam tonę pozytywnych fluidów
                i wsparcia.
                Trzymaj się!

                Gosia
                tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png
    • e_rubi Re: Co u Was? jak minął weekend? 25.04.05, 12:52
      Jak mnie sie te ostatnie tygodnie dluza...potfornie. Jakby jeden dzien trwal 3
      doby - tak sie czuje. Staram sie byc jeszcze w miare aktywna...o ile mozna byc
      aktywnym z takim wielgachnym brzuszkiem, pracuje jeszcze kilka godzin dziennie.
      Przestalam sie juz oszczedzac, niech sie brzuch robi twardy, w koncu koncze 37
      tydz, corcia jest wielka i moze sie juz bezpiecznie rodzic. Ostatnie tygodnie
      musialam troche uwazac, bo skurcze byly dosc czeste i musialam je wyciszac no-
      spa i polegiwaniem.
      Weekend calkiem fajnie mi minal, szczegolnie wczorajszy dzien, bo byla super
      pogoda i wybralismy sie na dluzszy spacer po parku. Poszlismy z moja kuzynka i
      jej jedenastomiesiecznym synkiem, mielismy okazje przetestowac nasz nowy wozek
      od razu w wersji spacerowej. Sprawdzil sie swietnie, wiec mysle ze dokonalismy
      wlasciwego zakupu. A dzis znowu szaro-buro i ponuro, deszcz pada, ze nawet sie
      nie chce z nosa z domu wychylic...
      Pozdrawiam
      • lechickachata Re: Co u Was? jak minął weekend? 25.04.05, 13:29
        No cóż - ja odpuściłam już prawie całkowicie z pracą i tym tygodniu planuję
        tylko raz tam wpaść, a może nawet ten raz sobie odpuszczę...?
        Pozostaje doktoracik - oj, z tym zawsze jest jakaś robota. I choć ta "na temat"
        jest całkiem przyjemna to pozostają jeszcze inne obowiązki, a konkretnie
        nauczenie się, bagatelka, historii USA do 1900 r.; dla mnie to abstrakcja,
        profesor sugerował zdanie tego egz. przed rozwiązaniem, ale nie sposób się
        zmobilizować do zakuwania - w efekcie pewnie czeka mnie kampania wrześniowa (a
        przecież wtedy łatwiej nie będzie).
        Czuję się, hmmm, jakby trochę lżej. Brzuszek, wbrew oczekiwaniom, mniej
        twardnieje, za to jakby wyraźniej odczuwam coś na kształt skurczy. Brzusio, moim
        zdaniem, nie opadł ani na milimetr, co - jak pisała mi koleżanka - może
        oznaczać, że poród rozpocznie się odejściem wód (bo jak brzuszek opada to główka
        dziecka tworzy taki rodzaj korka, a jak korka brak to poród tak się właśnie może
        zacząć i to mnie trochę przeraża). Aha, no i powróciło coś z początku ciąży, a
        co mi się nigdy wcześniej nie zdarzało - solidne 2, 3-godzinne drzemki w ciągu
        dnia. W nocy właściwie śpię nieźle, więc to chyba już "wysypianie się na zapas".
        No i tak czekam...
        Codzinnie myślę o Rapidzie, o tym czy się Jej i Dziecku uda. Trzymam mocno
        kciuki, bo szansa jest.
        I tyle u mnie.
        Pozdrawiam koleżanki "okołobielszczanki",
        Gosia
        tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png
        Aha! Nic nigdy nie wiadomo, więc jakby co podaję mój nr komórkowy - nie wiadomo
        w jakiej sprawie możemy sie niedługo np. zSMSować ;o)
        604 298 076
        • rapida Co u Was? jak minął weekend? 25.04.05, 15:01
          Chciałabym napisac coś miłego, ale mam z tym problem. Zaglądam tu cały czas i
          cieszę się, że o mnie myślicie!!! Myślcie, myślcie, ja też z Wami serduchem
          całym jestem i może jak sie juz bardziej psychicznie uspokoję, to coś
          normalnego napiszę!!! Nawet pogoda się sprzysięgła, żeby pogłębić mój dołek!!!
          No nic, buziaki,papa
          • e_rubi Re: Myslimy o Tobie Rapida 25.04.05, 15:15
            Trzymaj sie, wyobrazam sobie jak musi byc Ci ciezko, ale badz dobrej mysli. Trzeba miec nadzieje, ze wszystko dobrze sie skonczy.
            Rzeczywiscie pogoda nie pomaga dzis w pozytywnym mysleniu...ale ja wysylam Ci duzo duzo dobrej energii dla Ciebie i Malenstwa. Jedyne co moge zrobic.
    • barbs Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 27.04.05, 09:22
      Cześć dziewczyny,
      Przyznam, że zupełnie nie mam weny do pisania, ale tak nam wątek leci w dół, że
      pomyślałam, że się odezwę...U mnie po staremu, samopoczucie w sumie OK, tylko
      kręgosłup coś mi ostatnio mocno dokucza. W ten weekend wybieramy się do
      chorzowskiego zoo i po drodze będę chciała odwiedzić Lędziny - zobaczę w końcu
      na własne oczy to cudo smile
      A w przyszłym tygodniu siedzę sobie w domku smile CZas troszkę złapac oddechu.
      Więc raczej nie będę się odzywać. Lechicka - mam nadzieję, że po powrocie
      zobaczę sprawozdanie z cudownego porodu w Lędzinach smile
      Rapida - trzymam kciuki i ciągle myślę ciepło o Tobie i Twoim Maluszku. Musi
      się Wam udać.
      Barbs
      • e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 27.04.05, 10:22
        A ja juz siedze jak na szpilkach, choc termin na polowe maja, wiec jeszcze jest troche czasu...No ale dzidzia juz duza, zaczal sie 38 tc wiec kto wie? Jutro ide do gina, zobaczymy co mi powie. Dzis wreszczie swieci slonko, wiec mam nadzieje, ze bede miala lepszy humor, bo ostatnie dni to w ogole nic mi sie nie chcialo. Wczoraj wybralam sie do szpitala, zeby sie spotkac z polozna, z ktora zamierzam sie umowic do porodu, ale nic nie zalatwilam, bo akurat byla przy porodzie innej kobietki i nie mogla sie spokojnie pogadac. Troche bylam zla, bo w sumie specjalnie po to wyrwalam meza z pracy, no i Zywca chwilke sie jednak jedzie..ale trudno. Mam nadzieje, ze Mala jeszcze poczeka w brzuchu i uda mi sie to jednak zalatwic.
    • rapida Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 27.04.05, 11:36
      Halo, halo! zwariuje chyba..........jakiś czas temu zrobiło mi sie jakieś
      paskudztwo po lewej stronie brzucha na wysokości pępka, swędziało i swędziało,
      no i rosło, potem zrobiło sie takie samo z prawej strony, na plecach i dziś
      rano na biuście! Wczoraj byłam u dermatologa, swoją drogą załamałam się pstawą,
      pani nawet nie raczyła zerknąć i mówi, że to uczulenie na metal........,że niby
      klamra od paska (NIE NOSZĘ), że guzik od spodni, ale z prawej czy lewj strony,
      albo na plecach??? ha, ha, ha umarłam prawie. Pani nie spytała nawet o leki,
      które jem, ani o cokolwiek. Nicv tylko metal i metal, tak jakbym nosiła
      metalowe staniki.......Dlaczego ja mam takie szczęście???? dlaczego zawsze
      konowały muszą stać na mojej drodze......dostałam hydrocortison i mam go uzywać
      przez 5 dni, ale olałam nie kupiłam, bo wiem, że nie jest ot taki sobie, a i
      tak mam dośc problemów!!! Tak myślę, że najprawdopodobnie mam to z witaminy C,
      bo: przez jakiś czasmiałam halo na sok z czarnej porzeczki- lałam go litrami w
      siebie, do tego wyciskałam świeże pomarańcze i też lałam w siebie, do tego
      rutinoscorbin codziennie i w prenatalu tez jakieś witaminki C się poniewierają,
      a herbatka bez cytrynki jest nie do przełknięcia........No i odstawiłam soki
      już tydzień temu, rutinoscorbin dzisiaj, tylko herbatki nie przełknę!!!!
      I znów kolejne halo........pozdrawiam wszystkich szczęliwców, których nie
      nękają zadne choróbska!!! Tak trzymać, buziaki, papapapa
      • e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 27.04.05, 16:16
        Oj jakbys miala malo to jeszcze to...
        Tez mialam kilkanascie tygodni temu uczulenie, paskudne czerwone krostki na brzuchu, udach i piersiach, potfornie swedzialo. Okazalo sie ze to oliwka J&J sie tak zalatwilam...Mnie dermatolog przepisal robiona masc na bazie hydrocortizonu i jakos przeszlo, mnie akurat pomogl, juz po 1 dniu poczulam ulge. Moze jednak kup ten lek sie posmaruj...
        • rapida Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 27.04.05, 17:58
          Wiesz, że mnie oświeciło, ja też się jakimś paskudztwem smaruję!!!odrzucę
          jeszcze i to........boję się już każdego leku..........buziaki, papapa
          • lechickachata Re: Wczoraj byłam ostatni dzień w pracy... 28.04.05, 09:12
            Hej!
            Tak, od dziś już tylko słodkie leniuchowanie - ciekawe jak długo?
            Z tymi uczuleniami to macie pecha. Mnie, odpukać, nic w czasie ciąży nie
            dopadło, więc nic mądrego nie wymyślę na problem Rapidy. E_rubi pisze, że
            dostała wysypki od J&J - i pomyśleć, że na wszelkich tego typu specyfikach piszą
            koniami "hypoalergiczny" - bzdura i tyle (chyba nie ma uniwersalnie
            hypoalergicznych kosmetyków).
            Co u mnie? Czekam... Nie wiem jak jeszcze długo to potrwa, ale przynajmniej
            teraz będę już siedzieć w domku, więc w razie czego powinnam szczęśliwie dotrzeć
            do upatrzonych Lędzin (oj, e_rubi - wyjątkowy niefart z tą położną, choć jak ja
            pierwszy raz pojechałam do Lędzin to też trafiłam w trakcie porodu i położna
            zrobiła co mogła, by mnie "obsłużyć", ale to nie to samo co wtedy, gdy kobieta
            nie ma akurat nic do roboty. Spoko, masz jeszcze trochę czasu, więc zdążycie
            sobie pogadać).
            Aha, skutecznie "naciągnęłam" męża na przytulanie (nawet już nie raz) i chyba
            zaczyna mu się podobać ;o)) Stwierdził, że będziemy mieć małego erotomana, ale
            chyba sam w to nie wierzy...? Nie wiem czy będzie to miało jakikolwiek wpływ na
            przyspieszenie akcji porodowej, ale myślę, że i tak warto okazać sobie trochę
            ciepła - nie wiadomo jak to będzie po porodzie (tym bardziej, że przeniosę się
            na jakiś czas do rodziców i nie będziemy się stale widzieć).
            Pozdrawiam Was wszystkie cieplutko!
            Gosia
            tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png
            • rapida Re: Wczoraj byłam ostatni dzień w pracy... 28.04.05, 10:31
              Trzymaj się zatem mocno i badź dzielna i znajdź też jakąś chwilkę czasem na
              małe co-nieco na necie!!!! oczywiście zaraz przyślij sprawozdanie i
              fotki....obiecuje trzymać kciuki bardzo, bardzo mocno!!!!pozdrawiam "wiecznie
              chora" rapida
              • lechickachata Re: Wczoraj byłam ostatni dzień w pracy... 28.04.05, 10:58
                Dzięki, dzięki, dzięki... Tak sobie pomyślałam, że skoro mój pierwszy kontakt
                z izbą w Lędzinach odbył się poprzez pocztę elektroniczną to chyba mają tam
                internet...? A skoro mają internet to może uda się "wysępić" jakąś małą sesyjkę
                netową podczas pobytu w izbie? O ile będę na siłach...
                Tysiąc buziaczków, dużo zdrowia!
                Gosia
                tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png
            • e_rubi Re: Wczoraj byłam ostatni dzień w pracy... 28.04.05, 11:01
              A propos tego uczulenia jeszcze, to wiecie ze lekarz wcale nie byl zdziwiony ze
              to ta oliwka, powiedzial, ze na kosmetyki tej firmy dosc czest zdarzaja sie
              uczulenia...A ja nawet nie mam wrazliwej skory i nie jestem w ogole alergikiem!
              Mojej Mlodej kupilam wiec kosmetyki innej firmy - wybralam Nivea akurat bo sama
              bardzo lubie, wybrobowalam na sobie - mnie nie uczulily.
              No to odpoczywaj Gosia teraz i leniuchuj...wiesz troszke "zazdroszcze" tego
              przytulania z mezem...ja sie juz za moim stesknilam, a jak gdzies juz wyzej
              pisalam, ta moja brykajaca w brzuchu cora skutecznie "psuje" namietny nastroj
              no i jakos nie potrafimy sie przelamac...Trudno, nadrobimy to pozniej, choc z
              malenka dzidzia pewnie nie bedzie latwo znalezc na to czas. Pozdrowionka.
              • lechickachata Re: Wczoraj byłam ostatni dzień w pracy... 28.04.05, 11:23
                Hahaha, córcia psuje nastrój - strasznie mnie to bawi, choć wierzę, że może to
                dezorganizować tworzący się namiętny nastrój. W naszym przypadku chodziło
                właściwie tylko o przełamanie męża, a jak się skusił to już poszło z górki.
                Choć, jak wspominałam, ja jakiejś superochoty nie miałam; to raczej szukanie
                przyjemnych metod przyspieszenia TEGO DNIA (bo seksik chyba fajnieszy, niż
                opijanie się olejem rycynowym, czy mycie okien, prawda?).
                OK, biorę się za ten przeklęty balonik, bo troszkę go ostatnio zaniedbuję - to
                jest naprawdę piekielne urządzenie, już mnie wszystko z niego bolało i trochę
                odpuściłam z ćwiczeniami; na szczęście nawet po 2-3 dniach bez ćwiczeń "nie
                cofam się w rozwoju", więc już teraz traktuję gada jako dodatkowe urządzenie, a
                nie konieczny sprzęt do codziennych tortur.
                Pozdrawiam!
                Gosia
                tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png
                • e_rubi Re: Wczoraj byłam ostatni dzień w pracy... 28.04.05, 11:55
                  A ja niecierpie moich masazy tym olejkiem uelastyczniajacym krocze...i sie
                  codziennie zmuszam, bo przeciez niewiele czasu zostalo...ale mniejsze naciecie
                  i lepsze gojenie nie jest tak duza motywacja jak jego brak (a przynajmniej
                  spora na to szansa). Zaraz ide do gina i sie dowiem ile moje dziecko
                  postanowilo przytyc od ostatniej wizyty. bo jesli jest tak jak mi sie wydaje,
                  to mam w brzuchu wielkiego SMOKA.
                  • lechickachata Re: Do mamy Minismoka 28.04.05, 12:56
                    Pisałaś kiedyś, że jesteście oboje z mężem słusznego wzrostu, więc pewnie nie ma
                    co się dziwić, że nosisz "minismoka". A my odwrotnie - jesteśmy całkiem nieduzi
                    i chyba dzieciątko nie będzie ogromne (robiłam usg w 34 tc i wtedy ważyło
                    niecałe 2300g; nie wiem jak teraz, ale nie czuję jakiegoś wielkiego wzrostu od
                    tamtego czasu).
                    Ja też staram się masować olejkiem (Nivea, nie uczulił ;o)) i też tego nie lubię
                    - ciężko się mobilizować do działań, które nie wiadomo czy pomogą (szczególnie
                    dotyczy to Ciebie, bo może będziesz miała cc). Napisz koniecznie co Ci dzisiaj
                    gin powiedział!
                    Pozdro,

                    Gosia
                    tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png
                • barbs Barbs wybiera się do Lędzin :)... 28.04.05, 13:04
                  Gosiu,
                  W ten weekend - najprawdopodobniej w niedzielę - jedziemy z Bąblem do Chorzowa
                  do zoo i w drodze powrotnej podjedziemy do Ledzin. Zbieram właśnie wszystkie
                  dane dotyczące dojazdu jakie podałaś i m.in poszukałam w końcu strony
                  internetowej, o której wspominałaś. Weszłam tam, zobaczyłam zdjęcie budyneczku
                  i ...szczęka mi opadła. Po raz kolejny pozytywnie smile Jest prześliczny! Nie
                  wiem, jakoś tak podświadomie byłam nastawiona na coś w stylu typowej osiedlowej
                  przychodni, czyli taki ot klocek kwadratowy - może nie całkiem szaro bury, ale
                  jednak mocno standardowy. A tu taka miła niespodzianka!
                  Kto wie, może tak być, że jak tam przyjedziemy to tam będziesz smile Będę pytać
                  czy nie ma przypadkiem jakiejś Gosi z Bielska smile
                  Pozdruffka,
                  Barbs
                  • lechickachata Re: Barbs wybiera się do Lędzin :)... 28.04.05, 14:20
                    Właśnie ze względu na specyficzną urodę budynku napisałam Ci, że jak zobaczysz
                    zdjęcie to potem już nie sposób tam nie trafić. Taka sympatyczna chatka. Z tą
                    niedzielą to jest tak, że właściwie na wtedy mam termin OM, więc szanse na
                    spotkanie są całkiem realne. Fajnie by było. Tzn. najfajniej gdybym była już po
                    - nie w stresie i bólu, tylko z dzidzią po drugiej stronie; mogłabym Ci na
                    gorąco powiedzieć co jak tam TAK NAPRAWDĘ wygląda.
                    Jakby co, podałam gdzieś tu ostatnio mój nr tel., jak chcesz to też mi prześlij
                    jakiś namiar (np. na pocztę e-mail jeśli nie chcesz ujawniać tak "wszem
                    i wobec") - będziesz mogła wcześniej się dowiedzieć czy "przypadkiem" tam nie
                    przebywam.
                    Do miłego...
                    Gosia
                    tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png
                    • lechickachata Re: Do E_rubi 29.04.05, 13:28
                      Heeeej!
                      E_rubi - co u Ciebie? Mam nadzieję, że wszystko OK po wczorajszej wizycie. Daj
                      znać jak Maleńka - już nie taka maleńka?
                      Pozdrawiam, wciąż 2w1

                      Gosia
                      tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png
                      • lechickachata Re: E_rubi urodziła!!! 29.04.05, 19:06
                        Dziewczyny!
                        I gdzie sprawiedliwość na tym świecie?! Czekam na niusy od e_rubi jak tam po
                        wizycie u gina, a tu na forum majowym pojawia się informacja, że dziś o 15
                        Ewelina urodziła siłami natury swoją córeczkę. Teraz wierzę już całkowicie, że
                        nie znamy dnia ani godziny - przecież teoretycznie miała urodzić co najmniej
                        kilka dni po mnie. I co? Na nic się nie zanosiło, ja mam termin za 2 dni, a tu
                        taki nius!!!
                        Jeszcze raz serdecznie gratuluję Ewelinie i czekam na wrażenia poporodowe.
                        Całusy dla powiększonej rodzinki,

                        Gosia
                        tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png
                        • anbull Re: E_rubi urodziła!!! 29.04.05, 22:36
                          ach ta natura płata figle .... GRATULACJĘ E-rubi!!!

                          No to Gosiu musisz żyć już w niezłym napięciu po takich informacjach od
                          Eweliny. Inaczej jak się to wie z książek, że poród "powinien" być między 38-42
                          tc, a inaczej to wyglada jak się słyszy od znajomej osoby. Ale ja Wam
                          zazdroszczę Ewelino i Gosiu (Tobie też już nie dłużo zostało do zobaczenia
                          swojego dziecka). Ale to na prawdę dobra wiadomośc i bardzo się z niej cieszę i
                          to jeszcze poród siłami natury (dla mnie "wymarzony"), mam nadzieję że jeszcze
                          z samymi miłymi wrażeniami, czego Gosiu i Tobie grąco życzę.

                          Mam nadzieję, żę Ewelina znajdzie chwilkę, aby coś napisać od siebie, chociaż
                          szczerze powiem, żę mie mam pojęcia jak Wy znajdujecie czas na pisanie. Ja mam
                          na głowie tylko kochanego szczeniaczka i jeszcze bardziej kochańsze "duże
                          dziecko" no i co prawda ciut ponad jeden etet, ale powoli to zaczyman zmieniać
                          bo jeszcze chwila i obudzę się jako babcie, której życie przeszło jak film.

                          co do dermakologów mogę polecić z ul. Bohaterów Warszawy, niedaleko Ratusza w
                          Bielsku, w nowej kamieniecy przy mostku nad rzeką Białą. Mam tylko tel. 819 17
                          17. Niestety nie znam nazwiska, ale polacała mi go koleżanka i sama się do
                          niego wybieram (jak zależy Wam na nazwisku to mogę zdobyć, choć ponoć obie
                          kobiety tam przyjmijące są OK).

                          pozdrawiam gorąco i życzę udanego łikengu
                          • lechickachata Re: E_rubi urodziła!!! 30.04.05, 09:58
                            Przyznaję, że Ewelina zwiększyła presję na mnie - to już MUSI być mój czas!
                            A jednak wciąż czekam i nic. Fakt, termin jutro, ale przestaję wierzyć, że się
                            zmieszczę w tym czasie. Nie chcę wywoływanego porodu, więc pewnie jeszcze będę
                            ileś dni czekać, a jaki to stres... No i rzeczywiście szczęściara - poród siłami
                            natury, córcia zdrowa, achhhhhhhhhh............

                            Również życzę miłego weekendu,
                            do następnego...
                            Gosia
                            tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png
                            • rapida Re: E_rubi urodziła!!! 30.04.05, 14:33
                              Szczęściara!!!! Baaaaardzo sie cieszę, bardzo, bardzo, i też czekam na
                              wieści!!! Jak ja Wam zazdroszczę, już po wszystkim, tu coraz bliżej, a ja niby
                              bliżej, a wciąż dalej!!!
                              Co do dermatologa, czy to pani doktor Szkrabko, bo do niej się wybieram....po
                              moich wcześniejszych wizytkach u przemiłej pani ...to musze poszukać prywatnie,
                              niestety!!!! buziakuje cieplutko, słonecznie i miłego łikendu (cokolwiek to nie
                              znaczy)papa
                              • lechickachata Do: Rapida 30.04.05, 15:04
                                Hej!
                                No właśnie - a jak sytuacja u Ciebie? Kiedy będziesz mieć jakieś wieści co do
                                wyników? To oczekiwanie musi być bardzo wyczerpujące psychicznie. Ja wychodzę
                                z siebie czekając na rozpoczęcie porodu, a Ty przecież masz znacznie trudniejszą
                                sytuację ode mnie. Na pewno Ci trudno. Daj znać jak będziesz coś wiedzieć.
                                Pozdrawiam!
                                Gosia
                                tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png
                                • rapida Re: Do: Rapida 01.05.05, 09:54
                                  Jakieś wieści będę mieć we środę...te z Łodzi, a potem we czwartek czeka mnie
                                  wizytka u prof Michalskiego, on cos tam zadecyduje dalej, pewnie echo serca, bo
                                  powoli dobijać będę do 20 tygodnia, no i pewnie kolejne usg, najlepiej u prof.
                                  Szaflika, tego najlepszego w Polsce, ale jak do niego dzwoniłam, to powiedział,
                                  że gdyby go nie było (przypadkiem) to mogę zaufać jego koledze, Borowskiemu. A
                                  teraz hit, Borowski przyjeżdża do Kliniki pod Bukami w Bielsku Białej dwa razy
                                  w miesiącu, więc może zaufam...., zreasztą jak badał mnie Szaflik, to Borowski
                                  był przy tym badaniu, może mnie rozpozna, pewnie nikt tak ładnie jak ja nie
                                  chlipał przy badaniu......Czekam i czekam i już mi się śni wszystko...Na
                                  polskich stronach jest mało, ale weszłam na amerykie....i tam ho, ho, ho a
                                  jakie zdjęcia???? Powiedzieli mi w domu, że jak jeszcze raz wejdę na te strony,
                                  to odetną komputer....Buziaki, papapa
                                  Szykuj się moja droga do tej drogi!!! a ja jestem z Wami, ściskam bardzo,
                                  bardzo mocno!!!!
                                  • lechickachata Re: Do: Rapida 01.05.05, 11:24
                                    Czyli jeszcze parę dni. Trzymam kciuki za wyniki. A z tym dr Borowskim to
                                    rzeczywiście hit, że bywa Pod Bukami.
                                    Swoją drogą ja jestem bliska wyłączenia samej sobie internetu, bo to czytanie na
                                    forum majowym ile kolejnych mam przybywa, a u mnie nic, zaczyna mnie doprowadzać
                                    do wieeelkiej rozpaczy. Mam termin na dziś, czyli pierwszy możliwy majowy, a tu
                                    już tyle teoretycznie późniejszych dzieci na świecie (że o wyczynie e_rubi nie
                                    wspomnę - ona miała termin ponad 2 tyg. po mnie!!!!!). Zaczynam się zastanawiać,
                                    że może jednak kalendarzyk nie jest tka mądry jak usg, a na ostatnim z któregoś
                                    pomiaru główki wyszedł przewidywany termin... 14 maja. I co ja mam o tym
                                    wszystkim mysleć?!
                                    Ach, trzymajmy się dzielnie. Wszystko MUSI się potoczyć po naszej myśli.
                                    Ciekawe czy Barbs wpadnie dziś do Lędzin i jakie będzie miała odczucia odnośnie
                                    tego miejsca...

                                    Pozdrawiam ciepło!
                                    Gosia
                                    tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png
                                    • anbull Re: Do: Rapida 01.05.05, 22:21
                                      Rapida co do pani dermatolog, o której pisałam wyżej (na ul. Boh. Warszawy) to
                                      Urszula Bednarska i przyjmuje na NFZ, podobno przychodzisz bez wcześniejszej
                                      rejestracji i Cię przyjmuje. Najlepiej jednak zadwoń sobie tam wcześniej.

                                      Rapida jak MOŻESZ(zdaję sobie sprawę, że nie jest to dla Ciebie łatwe i może
                                      nie chcesz za dużo pisać) to napisz proszę, który lekarz w BB zaczął
                                      podejrzewać problemy u Ciebie (jeżeli był wogóle taki).
                                      Twoje Dziecko potrzebuje teraz od Ciebie dużo nadziei i pozytywnego myślenia i
                                      w ten sposób możesz Mu sama najbardziej pomóc.

                                      Gosiu na tym formu ktoś napisał, że każde dziecko rodzi się w swoim tempie i na
                                      pewno jeżeli stan dzieka jest dobry, a łożysko ciągle wykonuje swoje zadania to
                                      chyba nie ma co się śpieszyć (z pewnością łatwiej to napisać). Z każdym dniem w
                                      Twoim brzuszku Dzidziuś jest coraz silniejszy, a jego narządy lepiej
                                      rozwinięte.

                                      pozdrawiam Ania
                                      • lechickachata Re: Do: anbull 02.05.05, 12:44
                                        Hej!
                                        Zgadzam się, że to dobrze, że małe jeszcze siedzi sobie w moim luksusowym
                                        apartamencie; to, że się niecierpliwię wynika po prostu z tego, że... mnie już
                                        jest dość ciężko, tym trudniej, że człowiek nastawia się na pewną "godzinę
                                        zero", a jak ona mija to można dostać kręćka myśląc "KIEDY?".
                                        Jeśli do jutra nic się nie wydarzy po prostu zadzwonię czy mam przyjechać zrobić
                                        ktg lub coś ustalić (bo skąd mam wiedzieć czy wszystko jeszcze dobrze pracuje?).
                                        Czuję się OK, ale może lepiej, by sprzęt medyczny coś tam sprawdził (ostatnio
                                        robiłam ktg 10 dni temu, więc coś się mogło zmienić).

                                        Trzymajcie wszystkie kciuki za szybki obrót moich spraw,
                                        pozdrawiam ciepło!
                                        Gosia
                                      • rapida Re: Do: Rapida 02.05.05, 16:10
                                        No jakby to powiedzieć, ale żaden z bielskich lekarzy nie rozpoznał naszej
                                        wady.... Chodziłam do wielu lekarzy, bo chciałam się upewnić, że wszystko ok,
                                        usg robiła mi pani Lidia Polak -dwa ostanie!, gdzie wada już była widoczna
                                        ponoć dużo wcześniej,badała mnie i usg robiła pani Gasperowicz w szpitalu, ale
                                        to bylo jeszcze wczesnie,mogla wiec nie zobaczyc, wiec ją rozgrzeszam. Na
                                        wizytkach byłam u doktora Zgórskiego, doktor Sitkiewicz i doktor Wróbel, ta
                                        ostatnia robiła też często usg, ale ją tez rozgrzeszam całkowicie, bo sprzęt
                                        prehistoria. A sama pani bardzo fajna!!! i kazała się zgłosić do szpitala!
                                        No w sumie to tak nie wiem o kim powiedzieć źle, wiadomo, że badając nie
                                        zobaczy się wady, ale wszyscy wiedzieli, że mnie boli brzuch, może myśleli, że
                                        symuluję??? no nie wiem, jedynie mogę powiedzieć, ze pani Polak (choć bardzo
                                        miła) niestety nie zauważyła wady na usg, a byłam wtedy w 14 czy 15 tygodniu, a
                                        to ponoć widać już od 10???? ale i tak w sumie, to może i dobrze, bo
                                        przynajmniej miałam spokojnych parę tygodni, żyłam sobie nieświadomie i już!!!
                                        A teraz?!Tak więc wszystko jest fajnie, jak jest dobrze, ale jak są problemy,
                                        to niestety trzeba szukać specjalistów wysokiej klasy, najlepiej z jednostek
                                        akademii medycznych, oni żyją w innym świecie, jeżdżą na konferencje, sympozja,
                                        obracają się cały czas w kręgu wiedzy, a reszta??? stoi w miejscu i działa
                                        rutynowo!!!jak boli to no-spa i nie chodzić, ale dlaczego boli???? to już zbyt
                                        wiele.
                                        Kochana a jaki tem jest telefon do tej pani doktor???? dzięki wielkie,
                                        Gosieńko, a Ty się niczym nie stresuj!!! maluszek pewnie widzi co tu się dzieje
                                        i ani mu w głowie się tu pchać!!! wyjdzie, wyjdzie nic się nie martw!!!!
                                        buziaki,papapa
                                        • lechickachata Re: Do: Rapida 02.05.05, 18:30
                                          Ale się nachodziłaś do tych lekarzy! Ja całą ciążę u jednego - no i od razu
                                          zaczęłam myśleć co będzie jeśli czegoś nie zauważył? Co prawda nic nie
                                          wskazywało na jakiekolwiek nieprawidłowości, ale człowiek od razu nabiera czujności.

                                          A ja jak widać wciąż w domu. Parę razy mnie dziś mocniej "ścisnęło", ale to
                                          wszystko. Wciąż czekam na jakiś konkretniejszy rozwój wypadków. Aha, no i
                                          zadzwonię na porodówkę czy mam jeszcze ileś dni czekać, czy może powinnam
                                          chociaż wpaść na ktg, bo ostatnio robiłam 10 dni temu, więc może trzeba
                                          posłuchać co tam słychać?

                                          Pozdrawiam miłe panie,
                                          Gosia
                                          (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone)
                                          • barbs Re: Do: Do Lechicka 03.05.05, 18:50
                                            Cześć
                                            No byłam smile Że Ciebie tam nie było od razu było wiadomo, bo nie było po prostu
                                            nikogo. Trochę się zdumiałam - drzwi zamknięte... ale zwrociłam uwagę na
                                            dzwonek, zadzwoniłam, i okazalo się, że ktoś jednka jest. Pooglądałam,
                                            pogadałam.. Wrażenia takie:
                                            cudów takich zupełnych nie ma, trochę mnie stropiła łazienka (jedyna na cały
                                            budynek i coś na poziomie tych z Wyspiańskiego.
                                            Mimo wszystko jednka wrażenie podstawowoe to to, że - poród tam to w zasadzie
                                            poród domowy, tyle, że z dostepem do podstawowych urządzeń (KTG) i w
                                            towarzystwie fachowców. Czyli dokładnie to o co mi chodzi. Nie wiem, czy przez
                                            to, że było zupełnie pusto, odczuwa się tam taki totalny luz, taką naturalność,
                                            zupełne przeciwieństow szpitala. W sumie fajnie smile W końcu poród to nie
                                            operacja chirurgiczna, ale naturalna rzecz...
                                            Podsumowując - w dalszym ciagu stawiam na Lędziny smile
                                            I czekam na Twoje Gosiu sprawozdaniesmile I bardzo gratuluję E-Rubi - mam
                                            nadzieję, że pojawi się wkrótce i da cosik znać smile
                                            Kończę - trzeba dać kolację starszakowi smile
                                            Barbs
                                            • lechickachata Re: Do: Do Lechicka 03.05.05, 19:15
                                              Hej!
                                              Ja za pierwszym razem też korzystałam z dzwonka, choć pusto nie było. Co za
                                              pech, że dziecko nie chce przyjść na ten świat terminowo - akurat pusto mają!
                                              Wariacji totalnej dostaję... Wczoraj dzwoniłam tam co robić i na razie mam
                                              czekać, a jakby dalej nic się nie działo to pojawić się w czwartek lub piątek
                                              i wtedy zadecydują czy jeszcze można czekać czy już trzeba wywoływać (jejku!
                                              tylko nie to!). Dlaczego dzidzi nie chce jeszcze wyjść?!
                                              Co do atmosfery - też miałam odczucie luzu. Nigdy w życiu nie miałam do
                                              czynienia z żadnym szpitalem, nie wiem jak to wygląda w porównaniu; fakt, że
                                              poczułam się tam nieźle, więc chyba jest rzeczywiście spoko. A łazienki mnie nie
                                              zrażą. Teraz drżę, żeby nie było konieczności wysyłania mnie do jakiegoś
                                              szpitala, bo chyba się załamię.

                                              A na e_rubi czekamy... I na Jej wrażenia z porodu. No i w ogóle jak to się
                                              stało, że tak jakoś 17-18 dni przed terminem miała sobie pójść na wizytę
                                              kontrolną, a na następny dzień już była córcia na świecie?! Boże, jak Jej
                                              zazdroszczę...

                                              Pozdrawiam ciepło!
                                              Gosia
                                              (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone)
                                          • berenika-27 Re: Do: Rapida 03.05.05, 19:03
                                            Wreszcie znalazłam bielski wątek!!!!!
                                            Fakt, że ostatnio rzadko zaglądałam na forum, ale w pracy mamy gorący okres i
                                            brak czasu na takie rzeczy. Wciąż pracuję (33tc) choć moja pani dyrektor jest
                                            tym faktem mocno zaskoczona. Ale obliczyłam że jeszcze dwa i pół tygodnia i idę
                                            na zwolnienie.
                                            Rapida, strasznie mi przykro że musisz przez to wszystko przechodzić z jeszcze
                                            nie narodzonym dzidziusiem. Ale wierzę że wszystko będzie dobrze. Trzymam
                                            kciuki!!!

                                            Parę dni temu poruszałyście temat współżycia z mężami. Fakt, że to już nie to
                                            samo co kiedyś, ale my staramy się zachować pewną regularność w tej kwestii.
                                            Wprawdzie był okres gdy musiałam mocno przekonywać męża że dziecku nie zrobi
                                            krzywdy. A poza tym jak sobię pomyślę, że po porodzie będziemy mieli przymusową
                                            wstrzemięźliwość....

                                            A jeśli chodzi o termin porodu to mam nadzieję, że mój jest źle obliczony i że
                                            urodzę parę dni wcześniej. Bardzo bym chciała. To musi być bardzo stresujące
                                            gdy termin minął a tu ciągle nic.

                                            Ale dzisiaj piękna pogoda!!!!! Aż się w domu siedzieć nie chce. Tylko niestety,
                                            mimo że normalnie uwielbiam upały to w ciąży troszeczkę mnie taka temperatura
                                            męczy.
                                            Pozdrawiam gorąco
                                            • anbull Re: Do: Rapida 03.05.05, 19:08
                                              RApida tel do tej dermatolog to 819 17 17

                                              Gosiu jak trenigi z balonikiem?

                                              Ania

                                              • lechickachata Do: anbull - balonik 03.05.05, 19:19
                                                Ha! Dziś na forum majowym też mnie koleżanka o to spytała (właśnie zaczęła
                                                ćwiczenia). Przesyłam więc link do Klubu Przeterminowanych Mam, gdzie jakoś
                                                zaraz na początku znajdziesz naszą wymianę doświadczeń.
                                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28475&w=23434904&a=23435128
                                                Pozdro!
                                                Gosia
                                                (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone)
                                            • lechickachata Do: Berenika 03.05.05, 19:25
                                              Wiesz, Bereniko, ja niestety od początku czułam, że bliższy prawdy może okazać
                                              się termin z usg, który oscylował ok. 10 maja (zamiast OM - 1 maja). Chyba
                                              dobrze czułam, niestety... A teraz się truję "jak długo jeszcze"?!!!
                                              Mój mąż, po oporach, na szczęście przekonał się do seksu i nawet już mu się
                                              zdarza samemu proponować (żebym to ja nie musiała za każdym razem skamleć; Boże,
                                              do czego ta ciąża zmusza człowieka...). Szkoda, że ta jakże przyjemna metoda
                                              przyspieszania porodu wcale w moim przypadku takiego działania nie ma :o(
                                              Ja upałów nie znoszę, więc siedzę w domku i czekam.......................

                                              Dziewczyny, poruszcie jakieś czary, jeśli znacie, albo wznieście modlitwy (do
                                              wyboru), żeby się to moje przeklęte oczekiwanie skończyło. Nie chce mi się
                                              kolejny raz beczeć z tego powodu.

                                              Całusy,
                                              Gosia
                                              (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone)
                                              • berenika-27 Re: Do: Berenika 03.05.05, 19:45
                                                Gosiu, oczywiście trzymam kciuki żeby twój maluszek wreszcie się zdecydował
                                                przyjść na ten nasz piękny(?) świat.
                                                Z metod przyśpieszania porodu to o seksie słyszałam. Podobno w spermie jest
                                                jakaś substancja która powoduje szybsze rozwieranie się szyjki macicy. Nawet
                                                położna na szkole rodzenia mówiła nam że ta sama substancja jest w specjalnych
                                                maściach używanych na porodówkach. A poza tym to podobno wysiłek fizyczny
                                                przyśpiesza poród. Oczywiście nie bieganie czy aerobik ale dłuższy spacer. TAk
                                                więc może jednak wyjdź z domu. Tym bardziej że jutro ma już być chłodniej.
                                                • lechickachata Re: Do: Berenika 03.05.05, 20:00
                                                  Wiesz, ja bym się nawet przeszła na spacerek, ale mam problem z obuwiem. Jestem
                                                  na etapie kiedy strasznie puchną nogi. I jakich butów bym nie ubrała to zaraz
                                                  mam dwa balony, które niezbyt przyjemnie się odczuwa. Już wolę siedzieć, tak
                                                  mniej puchną mi kopytka. No i wezmę się dziś za ten przyjemniejszy wysiłek
                                                  fizyczny - zawsze będzie jakaś korzyść (jeśli nie poród to chociaż *******).

                                                  Trzymaj kciuki,
                                                  Gosia
                                                  (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone)
                                                  • anbull Re: Do: Gosi 04.05.05, 10:06
                                                    Dzięki Gosiu za ten link dot. balonika - jedynm słowem łatwo nie jest, ale z
                                                    tego co przecztałam widzę, że przygotowuje fizycznym i psychicznie do porodu.

                                                    ale pogoda, a ja mam urlop do końca tygodnie....sad((

                                                    Ania
    • gingeria Re: Do Gosi 04.05.05, 11:28
      Gosia, zaraz sie pomodlę do św. Gerarda, to święty od dobrego porodu.

      Podobno masowanie brodawek też pomaga. Jeśli tylko możesz to spróbuj sie nie
      denerwować, to tylko moze opóźnić. Aha, no i jeszcze chodzenie po schodach,
      krążenie biodrami.

      Ja juz skończyłam 36 tc i zaczynam sie denerwować, że to może być już. Remont
      jescze nie dokończony, ostatnie zakupy czekają. Chciałabym,żeby moja Dzidzia
      jeszcze trochę urosła, bo mam naprawdę mały brzuszek jak na 9 m-c. Jestem
      dobrej mysli,ale lekki niepokój juz się zaczyna pojawiać.

      Postaram się intensywnie myślec o Twoim dobrym porodzie i uruchomić jakies
      znajomości "na górze"

      Ginger z Dzidzią
      • lechickachata Do Gingerii 04.05.05, 12:58
        Jej, jak mi miło! Pierwszy raz słyszę o tym, że św. Gerard wiązany jest z dobrym
        porodem. To daje mi nową nadzieję.
        Z tymi brodawkami kiedyś spróbowałam, ale obecnie są one tak wrażliwe na dotyk
        (niestety in minus), że ciężko mi się zmusić. Popróbuję "pomachać" biodrami (to
        dla mnie nowość). A schody - też spróbuję, choć tak pisałam kopyta puchną mi na
        potęgę, więc nie wiem czy coś z tego wyjdzie.
        U mnie brzuszek też mały, może dlatego muszę jeszcze czekać?
        A może dlatego czekam, że potwierdzi się coś, o czym czytałam gdzieś
        w początkowej fazie ciąży, że najpewniejszy termin porodu to nie ten
        kalendarzykowy, nie z późniejszych USG, ale ten z... najwcześniejszego USG -
        w moim przypadku był to 10 maj. Ojej...

        Tak, czy inaczej - dzięki za wsparcie. Niedługo będę mogła się odwdzięczyć tym
        samym.
        Pozdrawiam!

        Gosia
        (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone)
        • rapida hurrraaaa 04.05.05, 16:40
          pada deszcz, a ja się tak cieszę!!! nie ma co prawda jeszcze ostatecznych
          wyników, ale pan doktor powiedział, że ze wstepnej analizy jaką przeprowadzili
          na 99,9% nie ma wad chromosomów, czyli wada przyszła z zewnątrz, a jednak
          infekcja w pierwszych tygodniach ciąży (aż nie chcę myśleć, że byłam wtedy w
          szpitalu.....)!!!! to dobrze, bo już się zamartwiałam, że cos nie tak będzie
          dodatkowo z moim szkrabem!!!! ale do poniedziałku, tak czy tak mały stres
          jest!!! buziaki, papa
          • lechickachata Re: hurrraaaa 04.05.05, 16:56
            Jejku!
            Rapida, napisz coś więcej - co to tak naprawdę oznacza? Jak duże są teraz szanse
            na to, że dzidzi się szczęśliwie narodzi? Kurczę, strasznie się ucieszyłam, choć
            wciąż nie wiem na ile jest dobrze, a na ile wciąż niedobrze...

            Póki co, pozostaje wykorzystać chyba "namiar" od Gingerii - jeśli wierzysz w moc
            świętych to poproś o wstawiennictwo św. Gerarda (ależ On nagle będzie miał dużo
            próśb do spełnienia ;o))

            Pozdrawiam słonecznie, mimo deszczu!
            Gosia
            (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone)
            • rapida Re: hurrraaaa 05.05.05, 08:42
              Gosiulku a jak tam u Ciebie??? czy Gerard wysłuchuje? czy w nawale pracy,
              sortuje sobie i przeciąga??? no nic jak przed laty trzeba stać w kolejce. Ale
              pomyśl, że to już na serio tuż tuż, gdzie tam to października????buziaki
              wielgachne,papap
          • gingeria Re: hurrraaaa 04.05.05, 20:52
            Co prawda nie piszę często, ale trzymam kciuki i bardzo sie cieszę z dobrych
            wieści. A na kiedy masz termin, rapida?

            Ginger i Dzidzia z czkawką
            • rapida hurraaaa 05.05.05, 08:40
              Jedną z przyczyn tej "naszej" wady mogła być aberracja chromosomalna, czyli
              zaburzenie chromosomów! mogło to dawać dodatkowo, oprócz tej nieszczęsnej
              przepukliny pępowinowej (która jest i która na pewno nie zginie do końca, a
              może jedynie zostać w miejscu) wady typu zespół Edwardsa i kilku jescze innych
              nazw już nie pamiętam, co byłoby dodatkowym obciążeniem maluszka. Pan doktor
              powiedział jednak przez telefon, że nie ma podstaw (99,9%) do wad chromosomów,
              ale ostateczny wynik poda za trzy dni, tak na serio to za 5, bo w sobotę nie
              pracują!!Tak więc mnie uspokoił, że będzie "tylko" przepuklina, bez żadnych
              dodatków (mam nadzieję, że ostateczne badania potwierdzą jego wstępne
              badania...) no nic znów do poniedziałku mysleniaca, ale taka już spokojniejsza!
              Dziś jadę na wizytkę do prof. Michalskiego, pewnie coś się dowiem co do mojej
              przyszłości, gdzie na dalsze badania (usg), gdzie echo serca??? to wszystko
              mogę zrobić oczywiście sama, ale za ciężkie pieniądze, same wizytki kosztują
              masę forsy, a jeszcze co dwa tygodnie 200 na usg i ta tona leków też
              kosztujących???? oj oj!!! ale czego by człowiek nie zrobił, żeby zobaczyć tego
              maluszka??? termin mam październikowy, ale po usg wyszło, że środek września,
              ale ja i tak nie będę czekać do końca, na ostateczną godzinę W!!! mnie czeka
              cearka, chyba już w 34 tygodniu, bo wtedy sa już płuca (przy tej wadzie są
              wcześniej "dojrzałe", to może i na sirepień się załapię.....buziaki, ale leje
              co????
              • mamaigora1 Re: hurraaaa 06.05.05, 08:58
                No znalazłam Cie rapido - ciesze sie, że jestes w lepszym nastroju smile))))
                jak Ty masz dobry nastrój to i dzidzia od razu lepiej sie czuje smile)))
    • rapida Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 05.05.05, 08:44
      I chciałam jeszcze napisać, że znów zaczęłam wózki ogląać na necie, i znów
      zabawki i znowu tak się cieszę, choć jeszcze dużo niepokoju przede mną...
      • lechickachata Do Rapidy i nie tylko 05.05.05, 10:48
        Hej Rapida!
        A u mnie bez zmian. Św.Gerard ma pewnie masę takich kobiet na głowie (hmmm, nie
        dosłownie :o)) i na razie jeszcze nie moja kolej. Za ok. 2 godzinki jadę do
        Lędzin - niech mi powiedzą czy jeszcze mam czekać. Właściwie jestem tak
        zdesperowana, że jakby się okazało, że rozwarcie postąpiło od ostatniej wizyty
        (2 tyg. temu, wtedy było na 1 palec) to spróbowałabym zmolestować ich o
        wywoływanie porodu jak najszybciej (kurczę, taka świetna data dzisiaj!). Nie
        wiem czy to będzie możliwe, zobaczę co powiedzą. Dobija mnie to, że mąż ciągle w
        rozjazdach i mam wielką szansę na to, że po pierwsze będę musiała prosić kogoś
        innego o podwiezienie na porodówkę, a po drugie będę sama się z tym porodem
        męczyć. A dziś może dałoby się razem tam zostać. Achhh...

        Rapida, niezłe te Twoje niusy! Myślę, że to naprawdę nieźle wygląda (no, może
        poza stroną finansową). A co do terminu - sama widzisz jak to jest - tak
        naprawdę to nikt za wiele na ten temat nie wie. Ale sierpień brzmi ekscytująco!

        Aha, no i nasza koleżanka e_rubi odezwała się wczoraj na forum Majówkowym.
        Jeszcze jest w szpitalu z powodu żółtaczki Zosi, ale już wkrótce wyjdą "na
        wolność" - pewnie wtedy i tu zajrzy.

        Nieustająco trzymajcie za mnie kciuki,
        do następnego...
        Gosia
        (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone)
        • lechickachata Dalej czekam... 05.05.05, 16:02
          Hej!
          Odwiedziłam Lędziny. Niestety tego dnia lekarz był wyjątkowo w innych godzinach,
          bo były jakieś specjalne porody od poranku i już wyszedł. Jedno z
          nowonarodzonych dzieciątek było zresztą w holu z położną - no, nie mogłam się
          napatrzeć! Aha, no i dowiedziałam się, że słusznie, iż nie interesowałam się
          płcią dziecka, bo to właśnie była dziewczynka, która była spodziewana jako
          chłopiec. Oj, na temat umiejętności interpretacji USG dużo już tu się pisało,
          więc nawet nie rozwijam wątku...
          Wracając do lekarza - mam jutro się z nim spotkać, obejrzy co trzeba i powie czy
          można jeszcze czekać. Położna sprawdziła szyjkę (wbrew moim nadziejom na razie
          bez zmian - rozwarcie na 1 luźny palec) i pracę serca dziecka (w porządku).
          Czyli paniki nie ma, ale tak jakoś nie wyczułam, by dawała mi szanse, że poród w
          końcu sam się zacznie. Od razu nastawiała, że pewnie bez kroplówki nic nie
          ruszy. A do tej decyzji jest potrzebny doktor. No więc znów czekam, jutro się
          zadecyduje... bo ja już też nie wierzę, że macica sama drgnie.
          Co jeszcze? No, to może głównie informacja dla Barbs - pani położna znów była
          inna (trzecia wizyta, trzecia pani). No i znowu odniosłam bardzo pozytywne
          wrażenie. Z wyglądu oceniłabym ją na ukraińską sprzątaczkę, ale to tylko pozory.
          Bardzo miła i ciepła. No i oczywiście po zerknięciu w kartę ciąży: "Aha,
          słyszałam, że pani tu była". Hihihi - może one tak każdej mówią?
          Nieustająco uśmiecham się do Was, miłe bielszczanki, trzymajcie kciuki za
          zakończenie tej mojej nieszczęśnie przeterminowanej ciąży.
          Pozdrawiam!

          Gosia
          (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone)
    • madlen_79 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 06.05.05, 10:37
      Czy któraś z Was rodziła w Esculapie w B-B???? Mam zamiar tan rodzić i
      potrzebuję opini na temat tego szpitala. Pozdrawiam Magda smile
    • gingeria Tak ogólnie 06.05.05, 11:03
      Cześć dziewczynki,

      cieszę sie Gosia, ze połozna orzekła, że w porządku. Trochę zaufania do macicy,
      może drgnie jak będzie gotowa. A kiedy miałaś datę ostatniej miesiączki i jaka
      jest długość Twoich cykli, może sobie policzę po swojemu? Podobno ile badań USG
      tyle terminów. Ja tam Gerardowi nie daje o nas zapomnieć i wierzę że wszystko
      przyjdzie o czasie.

      W poniedziałek 16tego idę na USG i KTG do szpitala do mojej lekarki, to będzie
      38 tydzień, mam nadzieję, że Dzidzia jest normalnych rozmiarów,a ja jeszcze
      trochę przytyję. Pomyśleć- pierwszy raz w życiu mam takie marzenie,żeby
      przytyć big_grin

      Moja znajoma rodziła w Eskulapie - pozytywna opinia, teraz jej siostra też
      bedzie tam rodzić (termin za tydzień). Podobno jest w porządku, jesli cos sie
      dzieje to nie czekaja tylko jadą do szpitala. No, minus jest taki, że nie mają
      sprzętu, gdyby cos było nie tak, i nie jestem pewna jak to jest z pediatrą na
      miejscu. O to trzeba się juz dopytać dokładnie.

      Gosia spróbuj się otworzyć big_grin Trzymam za Was kciuki i daj znać niebawem, że juz
      urodziłaś.

      Jak na złość pogoda się zepsuła jak miałam prać pieluchy i suszyć na słoneczku.

      Ginger
      • lechickachata Re: Zgłaszam się / Eskulap 06.05.05, 15:58
        Hej dziewczyny!
        Piszę, jak co dzień, raport o mnie. Pan doktor orzekł, że czekamy do
        poniedziałku i jeśli nic się nie wydarzy (a chyba też wątpi) to wtedy znów na
        wizytę i ustalimy coś odnośnie wywoływania (najpóźniej 14.05). Wbrew moim
        obawom, pan doktor nie jest wielkim zwolennikiem takich rozwiązań i na szczęście
        chce jeszcze czekać (tym bardziej, że szyjka od 2 tyg. nie drgnęła). Zapisał
        jakieś czopki na rozmiękczenie szyjki - dobrze, bo nie chcę umrzeć w bólach
        jeśli poród będzie wywoływany (a możliwości zzo nie mają).

        Dzięki, Gingeria, za wsparcie u Gerarda - może jednak On może pomóc?

        Co do Eskulapa - byłam tam na spytkach jakiś czas temu; zresztą opisywałam to
        gdzieś wcześniej na forum. Ze słyszenia znałam raczej dobre opinie. Nie jestem
        pewna jak to u nich jest z badaniami i szczepieniem dzieci (było tak, że wozili
        dzieci do wojewódzkiego - być może już się to zmieniło). Rozmawiałam z położną -
        ogólnie grzecznie i miło, ale dość... skostniale. Oddzialik czyściutki i
        ładniutki, ale moje pytania o konkrety, czyli o dobór pozycji rodzenia i ich
        stosunek do nacinania krocza raczej spowodowały, że pani zaczęła kręcić i
        zaprezentowała dość "rutynowe" stanowisko (gęsto się tłumacząc i przywołując
        jakieś bzdurne argumenty "Jak pani nie natniemy to potem pani macica wypadnie",
        itp.). Mnie to miejsce nie przekonało. Aha, no i pozbywają się pacjentki tak
        szybko jak to tylko możliwe (Tekst: "No, po cesarskim cięciu trzeba zostać
        trochę dłużej - 48 godzin po porodzie" wywołał u mojego męża szok; u mnie
        mniejszy, bo już wcześniej o tym słyszałam). Ktoś też kiedyś pisał, że nie jest
        do końca prawdą, iż na wyjściu płaci się po prostu 100 złotych (bez względu na
        to co było w jakiej ilości do tego porodu potrzebne) - ponoć właśnie kogoś
        skasowali dodatkowo za znieczulenie i chyba coś tam jeszcze. Ale nie chcę siać
        plotek, bo to informacje niesprawdzone.
        Tyle na teraz.
        Pozdrawiam miłe panie serdecznie!

        Gosia
        (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone)
        • barbs Re: Zgłaszam się 06.05.05, 21:33
          Gosiu!
          Na pocieszenie dla przeterminowanej Mamy znów cosik z moich doświadczeń smile
          Pierwszego synka urodziłam - zdawać by się mogło - idealnie - 3 dni przed
          terminem. Niestety, okazalo się (ale oczywiście sama musiałam to wszystko
          zebrać do kupy i wyciągnąć odpowiednie wnioski), że Mały miał wszelkie cechy
          wcześńiaka - drżenia kończyn (niedojrzały układ nierwowy) żóltaczka trwająca
          przez bity miesiąc, potem anemia, nawet uszka miał typowo wczesniacze -
          mięciuteńkie, zupełnie bez chrząstki. Przez pół roku włóczyliśmy się po
          lekarzach, każdy leczył objawy, nikomu nie przyszło do głowy zebrać tego do
          kupy i najzwyczajniej w świecie dać Małemu trochę czasu, bo to tak nparwdę było
          wszyatko czego ptrzebował. Ja tak jak Ty okropnie nie chciałam przenosić i pod
          koniec ciąży zupełnie się nie oszczędzałam - brałam czynny udział w remoncie
          świeżo zakupionego mieszaknia, latałam po urzędach załatwiając mnóstwo
          papierków itd. No i udało się, nie przenosiłam, tyle że potem się okazaló,że
          trochę za wcześnie Malucha wyprosiłam z brzuszka - widocznie był zaplanowany na
          41 albo i 42 tygodnie ciąży. Może z Twoim jest podobnie? Może zwyczajnie
          potrzebuje tych dodtakowych paru dni...? Także luz smile Wiem, że by się chciało
          już, ale to tak czy inaczej już niedługo smile
          Acha - ta pani o wyglądzie ukraińskiej sprzataczki, to własnie ta z którą
          gadałam w niedzielę smile Odczucie identyczne smile Ale jakoś nie chciało mi to
          określenie przejść przez klawaiturę, bo wiadomo, że nie za ładnie jest oceniać
          po wyglądzie smile smile smile

          Rapida - bardzo się cieszę z dobrych wieści u Ciebie. Trzymam za Was mocno
          kciuki.
          Tyle na razie, odezwę się w poniedziałek.
          Barbs
          • e_rubi Re: Jestesmy juz z Malenka w domku! 07.05.05, 11:49
            Witajcie.
            Juz po wszystkim. Wczoraj nas wreszcie wypuscili i juz jestesmy wszyscy razem.
            Melduje osobiscie, ze w zeszly piatek 29 04 o godz 15 urodzilam sliczna corenke, 3050g , 55 cm 8/10 Apgar. Niestety jako "lekki" wczesniaczek - 37tc3d Zosia miala bardzo nasilona zoltaczke fizjologiczna i przez 5 dni podawali jej kroplowki i naswietlali lampa. Lezala sobie na oddziale noworodkowym prawie caly czas a nosili mi ja tylko do karmienia, ja w tym czasie usychalam z tesknoty za nia...
            A o to opis mojego porodu:

            Rodzilam jak czesc z Was dobrze wie na Wyspianskiego przy lekarzu, ktory prowadzil moja ciaze. Z polozna spotkac sie nie zdazylam...wiec trafilo na ta, ktora akurat byla w pracy. Mialam porod rodzinny, byl ze mna maz i cioteczna siostra, przez godzinke zanim skurcze byly jeszcze bardzo silne, byla tez ze mna mama i siostra, takze zrobilismy niezly tlok na porodowce. Ostatni moj wpis tu byl o tym, ze wybieram sie do gina, podczas wizyty kontrolnej nic, naprawde nic nie wskazywalo na to, ze porod jest tuz tuz. Mala byla dosc nisko, no ale to juz od dawna, szyjka tylko lekko zmiekczona i zupelnie zamknieta - 0 rozwarcia. A nastepnego dnia rano odeszly mi wody. Skurczy zadnych nie bylo, kompletnie nic mnie nie bolalo. Zadzwonilam do mojego lekarza i pojechalismy do szpitala. Przebadali mnie, lewatywa, golenie (standard, ale ja akurat i tak chcialam) i kazali spacerowac, skakac na pilce, moglam robic cokolwiek. Niestety skurcze byly minimalne. Po 2 godz moj gin podlaczyl kroplowke z oxy i wtedy dopiero zaczelo sie cos dziac. Poniewaz zgodzilam sie zeby przyspieszyli porod wszystkimi mozliwymi sposobami doswiadczylam bardzo bolesnych, aczkolwiek niesamowicie skutecznych w moim przypadku, masazy szyjki. Dobrze sie znamy z moim lekarzem, pytal za kazdym razem czy jeszcze wytrzymam. Na drugi dzien przyznal, ze nie sadzil, ze ktos moze wytrzymac dobrowolnie tyle jego masazy, okazalo sie chyba, ze jestem bardzo wytrzymala na bol. Kazda taka akcja bardzo przyspieszala rozwarcie (gdy odeszyl wody byl tylko cm). W miedzy czasie skakalam sobie na pilce, moglam chodzic, kucac, lezec na boku, wszystko co mi przyszlo do glowy. Najlepsza byla pilka. Tak dobrnelismy do 3cm i wtedy zgodzilam sie na dolargan(nie jako srodek przeciwbolowy - nie wierzcie w to, nie ma zadnej roznicy, ale jako rozluzniacz, co bardzo przyspiesza rozwieranie) i zaskoczylam po nim od razu, bo akcja nabrala juz naprawde tempa, skurcze byly bardzo bolesne i co minute. Poszlam sobie do wanny, co troche lagodzilo bol. Po 2 godz bylo juz 8 cm i poczulam skurcze parte, ktore musialam wstrzymac do pelnego rozwarcia. Potem juz parcie, ktore mi kiepsko szlo. Bol byl zupelnie inny, odczucie jakby cos mnie rozrywalo i zamiast popchnac Mala to ja zatrzymywalam. Nie moglam tego opanowac. Poniewaz zrobilo sie nerwowo, bo Zosce slablo tetno, na kolejnym skurczu ja parlam(jako tako) a moj doktor zdecydowal sie mi pomoc i wypchnal Mala z brzucha. Wiem, ze tak sie nie powinno niby robic, ale nie bylo juz czasu na co innego i powiem Wam, ze jestem bardzo wdzieczna ze to zrobil, choc oczywiscie w tym momencie o ochronie krocza mozna bylo zapomniec. Mala byla owinieta pepowina i miala raczke przy glowce...Dzieki szybkiej reakcji mojego lekarza urodzila sie w dobrym stanie - dostala 8pkt. I moglam ja przytulic...A maz odcial pepowine

            Czas porodu I faza 3,5g druga niecale 30 min. W sumie ekspresowo. Zszywanie w znieczuleniu - max dawka ale i tak troche bolalo, bo naciecie bylo dosc znaczne, dodatkowo wyzej przez ta jej raczke i trudnosci z parciem troszke peklam, ale niegroznie. Lekarz zszyl mnie naprawde dobrze, rana sie swietnie goi i dzis tydzien po wszystkim juz bardzo malo ja czuje.

            Jesli chodzi o szpital - jestem zadowolona, choc oczywiscie warunki sa po prostu dramatczne - rozlatujace sie lozka, okropne (ale czyste) lazienki, odrapane w wielu miejscach sciany. Natomiast personel - rewelacja, lekarze, pielegniarki, polozne i salowe - naprawde nie moge powiedziec zlego slowa. Pomagaja przy dzieciach, dla mnie to ze Malenka moglam oddac na noc po porodzie bylo naprawde wazne, bo bylam bardzo bardzo obolala. A noszona mi ja za kazdym razem, gdy sie obudzila. W kazdej chwili mozesz "zaczepic" lekarza, polozna i o wszystko spytac, spedzilam tam z Zoska tydzien, wiec wiem co mowie. Pediatrzy tez sa super, wszystko cierpliwie tlumacza, mozesz przyjsc z kazda pierdolka, nawet kolorem kupki...Poniewaz mialam duzo pokarmu wywalczylam sobie absolutny zakaz dokarmiania Zoski czymkoliwiek jak byla na odziale i noszono mi ja na zadanie do kazdego karmienia i w dzien i noc.

            W chwilach kryzysowych - nawal pokarmu, klopoty z karmieniem - moglam rowniez liczyc na pomoc. Generalnie jestem zadowolona z wyboru szpitala, a porod wspominam dobrze. Na pewno to kwestia zaufania do mojego gina, wiedzialam po prostu, ze nad nami naprawde czuwa i zareaguje szybko, gdy cos pojdzie nie tak...no i tak zrobil. Pomimo nerwowej koncowki porod byl dla mnie cudownym przezyciem, bardzo chcialam wiedziec jak to jest i ciesze sie niesamowicie, ze nie mialam cesarki.

            Moja Malenka jest poki co bardzo grzeczna. Je i spi, je i spi. Prawie wcale nie placze. Odezwe sie w wolnej chwilce.

            Pozdrawiam Was Wszystkie cieplutko, a za Rapide dalej trzymam kciuki. Buziaki. No Goska mam nadzieje, ze to juz tuz tuz, a moze juz jestes w Ledzinach?
            Papa

            • lechickachata Re: Jestesmy juz z Malenka w domku! 07.05.05, 12:43
              Naprawdę ekspresowy poród! Chociaż nie powinnam się w ogóle do Ciebie odzywać -
              CZY TY WIESZ, ŻE NAM SIĘ CHYBA ZAMIENIŁY TERMINY?! Ty urodziłaś w okolicy
              mojego, a ja - jak nic się nie zmieni - dotrwam do Twojego!
              Bardzo dobra jest wiadomość, że byłaś zadowolona ze szpitala i opieki. Miałaś
              nosa z tym lekarzem - chyba rzeczywiście warto było mu zaufać. Ogólnie muszę
              przyznać, że jest czego pozazdrościć, choć domyślam się, że końcówka istotnie
              musiała być nerwowa. Dla mnie temat nacinania, oksy, dolarganu powoli zaczyna
              mieć nieco inny odcień - coś mi się widzi, że tego drugiego i trzeciego nie
              uniknę (dolargan to zdaje się jedyny "przeciwbólowiec" w Lędzinach, zresztą
              podawany niezwykle rzadko), a z pierwszym - zobaczymy. Będę im do znudzenia
              mówić, że to już chyba będzie ostatnia rzecz, o którą mogę dla siebie powalczyć
              i jak mi zrobią krzywdę to popadnę w nielichą depresję (a tak właściwie to już
              mam megadoła, do tego kolejny dzień siedzę z teściami, bo mąż pracuje i
              pracuje... Dziś wrócił i 2.45, w południe wyjechał, wróci ok. 23 - aż nie
              wierzę, że jutro pobędziemy razem...). Aha, na dodatek niedługo przyjdzie ekipa
              od podłogi (ostatnia warstwa lakieru - potwornego smrodliwca), więc znowu będę
              musiała się przenieść na dół do kuchni i spędzić tam ileś godzin, oczywiście bez
              dostępu do kompa. Żałość i rozpacz...

              Ewelino! Zazdroszczę Ci tego, że już jesteś z dzidzią w domu. Nie masz pojęcia
              jak bardzo. Tak to właśnie jest - jedne mamy mają malutkie wcześniaki (a
              obawiałaś się 4-kilowego dziecka!), a drugie siedzą nie wiadomo ile dni
              poterminowo i nie mogą się doczekać na poród.
              Życz mi powodzenia i wreszcie jakiegoś poruszenia, tam wewnątrz!

              Gosia
              (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone)
              • e_rubi Re: Jestesmy juz z Malenka w domku! 08.05.05, 14:02
                Wiesz jaka ja bylam zaskoczona smile
                Tylu rzeczy jeszcze nie zdazylam zrobic, dobrze, ze przez ten tydzien co bylam w szpitalu mama, siostra i maz dzielnie sie spisali i dopieli w domku wszystko na ostatni guzik, choc i tak np. przy pierwszej kapieli okazalo sie, ze recznik owszem jest, ale niewyprany jeszcze z metka smile
                Rzeczywiscie cos nam sie pozamienialo, bylam pewna, ze bedziesz pierwsza, zwlaszcza po prognozach twojego lekarza. Moj gin stwierdzil, ze po prostu takie jest poloznictwo i po prostu nie znamy dnia ani godziny, jak widzisz nie dalo sie tego przewidziec. No i tak sie stalo. Dobrze, ze Malenka jest juz z nami. A ja juz siedze na obu poldupkach! To naciecie wcale jednak nie jest takie straszne, (i tak nie mam zalu bo u mnie bylo konieczne, zreszta powiedziano mi ze gdyby nie te klopoty to byloby duzo mniejsze), jesli jest fachowo zrobione i dobrze zszyte. Moj gin sobie zartowal przy zszywaniu, ze musi sie starac, bo maz przyjdzie z reklamacja, ze nie jest jak wczesniej smile Samego momentu w ogole nie poczulam. Jesli chodzi o dolargan, to u mnie mial zadzialac tylko w ten sposob by przyspieszyc rozwieranie, moim zdaniem nie lagodzi bolu (zdaniem anestezjologa tez nie), bardzo po nim wymiotowalam, wiec jesli ma sie go brac jako znieczulenie, to naprawde nie polecam.

                A teraz przemawiam telepatycznie do Twojego dziecka, by sie wreszcie zdecydowalo pojawic na swiecie. Moze czeka na lepsza pogode? jej, u nas dzis tak szaro-buro ponuro, ze tylko bym spala...
                No mam nadzieje, ze to co powiedzialam twojej dzidzi je przekona...(nie powiem Ci co, bo nie zadziala) i nastepny Twoj wpis to bedzie opis cudownego rodzinnego porodu w Ledzinach. Pozdrowionka
                • gingeria Re: Jestesmy juz z Malenka w domku! 08.05.05, 15:35
                  E_rubi, wzruszyłam się jak czytałam o Waszym porodzie. Barzdo sie cieszę, że
                  wszystko w porządku i jesteście w domu. Wiem, ze to wszystko jest do przejścia
                  i Ty to potwierdzasz. Fajnie, ze miałaś taki personel. Mam nadzieję, że starczy
                  mi sił na bycie asertywną w Wojewódzkim. Tak zdrowo Ci zazdroszczę.

                  Cieszę się też, że rapida z takimi dobrymi wieściami. Takie słoneczko tu
                  zaświeciło i od razu cieplej i optymistyczniej.

                  O Gosi i Maleństwie też myślę i cały czas wierzę,że "natura" wie co robi.

                  Kupiłam juz prawie ostatnie rzeczy do wyprawki i też miałam powód do wzruszenia
                  jak oglądałam te maleńkie rzeczy. Tak trudno sobie wyobrazić jak to będzie z tą
                  małą istotką, teraz tylko mąż i ja a potem wszystko podporządkowane dziecku. I
                  już będzie całkiem inaczej... Ale już myślę o następnym big_grin

                  A propos zakupów to różnice cen w Maanie i Dudusiu są porażające. W drobiazgach
                  to 1-2 zł różnicy a większych rzeczach ok. 10. Jak się tego uzbiera to ho ho.
                  No i tak materialnie kończę.

                  Ginger i Dzidzia

                  tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20722;120/st/20050602/dt/6/k/8621/preg.png[/image]
                  • lechickachata Re: Jestesmy juz z Malenka w domku! 08.05.05, 15:53
                    Miła koleżanko, Ewelino!
                    Moje schizy sięgają zenitu - śniło mi się dziś, że się spotkałyśmy w B-B, a
                    dokładniej rzecz biorąc - w okolicy fabryki Fiata. Nie mam pojęcia co tam
                    robiłam (poza tym, że po prostu szłam z mężem, a nigdy tam nie bywamy - to tak
                    jakoś było na tyłach). No i szła też jakaś dziewczyna, podobna do pewnej mojej
                    starej kumpeli. I jak ją minęliśmy to ona zaczęła za mną wołać "Hej,
                    lechickachata!" Jak ona mnie rozpoznała to i ja się domyśliłam z kim mam do
                    czynienia. Zapytałam "Po czym się zorientowałaś, że to ja?", a ona (tzn. Ty)
                    "Poznałam cię po biuście i brzuszku" (hahaha - tu już leżę na klawiaturze ze
                    śmiechu). I w tym momencie spojrzałam jak wyglądam i co mam na sobie i okazało
                    się, że taką na maxa obcisłą sukienkę w sportowym typie (oczywiście nie posiadam
                    niczego takiego). Biust miałam gigantyczny (na co dzień mam czym oddychać, ale
                    to już było coś "HIPER", hahaha) i brzuchol też niezły, a w tej sukience to po
                    prostu wyglądałam karykaturalnie; nie zdziwiłam się, że można kogoś nigdy nie
                    widzianego w czymś takim rozpoznać. No, w każdym razie coś tam zaczęłyśmy gadać
                    (zapewne jakiś ciążowy temat) i iść w stronę tej fabryki... Jeszcze jakieś
                    przeciskanie się przez ogródek z kurami (ja z tymi wielkimi gabarytami miałam
                    problemy; nie wiem czemu nie szliśmy chodnikiem, który był obok), potem polem
                    kukurydzy i... tyle. Cholera, lepiej żebym już urodziła, bo jak to tak dalej
                    pójdzie to naprawdę mi się pod sufitem coś pomiesza.

                    Hmmm, trochę czuję takie jakby "przedokresowe" pobolewania krzyża, ale już nie
                    wierzę, że to do czegoś doprowadzi. Aha, no i od 3 dni dzidzi bardzo
                    zintensyfikowało ruchy (w Klubie Przeterminowanych Mam pojawiła się myśl, że
                    może te nasze przeterminowane dzieci już mają ciasno i szukają drogi wyjścia; no
                    i tak jak tam napisałam - "przecież znaków drogowych nie wstawię", musi jakoś
                    trafić).

                    OK, naprawdę już mi odbija, więc kończę.

                    Pozdrawiam i dzięki wszystkim za pozytywne fluidy!
                    Gosia
                    (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone)
                    • e_rubi Re: Jestesmy juz z Malenka w domku! 09.05.05, 13:28
                      Jejku Goska, usmialam sie do lez z twojego snu...swoja droga bardzo jestem ciekawa jak wygladasz. Moze sie kiedys spotkamy, jak juz nasze dzidzie beda wieksze i bedziemy bardziej moblilne smile

                      mam nadzieje, ze Twoje dziecko sie juz zdecyduje i nie doprowadzi mamy do obledu. A swoja droga moje wszystkie dziwaczne sny sie skonczyly, jak juz uda mi sie zasnac, to nic a to kompletnie mi sie nie sni - pierwszy raz od tylu miesiecy.

                      A teraz moja corka ma swoja pore przytulactwa i spania na mamusi, normalnie spi w lozeczku ale o tej porze obowiazkowo ucina sobie 3 godz drzemke na ktoryms z nas, a ja pisze jedna reka i jestem tak wygieta, ze zaraz sobie skrece kark, wiec koncze juz i pozdrawiam.
                      • barbs Re: Jestesmy juz z Malenka w domku! 09.05.05, 14:11
                        Uroki macierzyństwa smile Dodam, że mój 2-latek do tej pory ma pory przytualctwa,
                        więc nie licz, że się szybko skończy smile Ale super, że Malutka już ma jakieś
                        stałe elementy dnia - bardzo się przydaje potem. A jak tam nocki?
                        Bardzo się cieszę E-Rubi, że poród mimo pewnych problemów wspominasz dobrze -
                        potwierdza to teorię, że każda z nas jest inna i każda, nawet w podobnych
                        warunkach, inaczej reaguje. Naprawdę z całego serca gratuluje córeczki i
                        okropnie zazdroszczę, że już masz już "na wierzchu" smile Ja wprawdzie jeszcze nie
                        pod taką presją jak lechicka, ale też mi się trochę dłuży smile
                        Barbs
                        • lechickachata Re: Jestesmy juz z Malenka w domku! 09.05.05, 15:25
                          Hej!
                          Ja oczywiście wciąż w domku. Też sądzę, że spotkanie za jakiś czas -
                          OBOWIĄZKOWE! Zresztą jak na B-B mam całkiem blisko do Żywca (wystarczy
                          stwierdzić gdzie w B-B znajduje się niejaka ulica Lechicka ;o))
                          Sny ostatnio mam naprawdę odjazdowe, a ten z Eweliną to już kompletny szczyt!
                          Choć niedawno był jeszcze jeden podobny. Zaraz na początku ciąży nawiązałam
                          kontakt e-mailowy z dziewczyną, której wypowiedź nt. szkoły rodzenia przy
                          szpitalu wojewódzkim w B-B znalazłam gdzieś w necie. Chciałam się wtedy czegoś
                          więcej dowiedzieć o tym szpitalu (wydawał mi się celem nr 1 na okoliczność
                          porodu - no, z Lechickiej tam jest najbliżej ;o); nawiązał się fantastyczny
                          kontakt, świetna dziewczyna, piszemy do siebie od września, ale nigdy się nie
                          spotkałyśmy. No i ze 2 tyg. temu też mi się śniło, że ją spotkałam (tym razem
                          stary rynek w B-B) - coś mi się widzi, że jesteście dla mnie naprawdę ważne w
                          ostatnim czasie, skoro mi się śni, że się spotykamy.

                          Teraz krótko o wizycie u gina. Stwierdził, że główka trochę się obniżyła
                          i szyjka mięknie. No więc nie przeszkadzamy temu i dajemy sobie jeszcze czas do
                          czwartku (zapytał czy dobrze pamięta, że termin usg był na 10 maja - hehehe,
                          kalendarzyk padł to i nawet to olewane usg zaczyna być brane pod uwagę).
                          W czwartek, o ile nic się nie wydarzy (pewnie się nie wydarzy - GDZIE MÓJ
                          DOTYCHCZASOWY OPTYMIZM?!) zdecydujemy czy wywołujemy w piątek czy w sobotę
                          (w piątek wypada trzynastego, więc naprawdę może być poród z "dreszczykiem",
                          choć 13 jak dotąd była dla mnie zawsze szczęśliwa). Aha, no i powiedział coś co
                          wywołało u mojego męża kłębowisko czarnych myśli - stwierdził, że dziecko jest
                          "długie" (a my z mężem reprezentujemy mniej więcej wzrost 162 i 168). Biedny tej
                          mój małżonek, już chyba szuka w lustrze rogów na głowie - hahaha! Ale jak to
                          powiedziano Ewelinie - w położnictwie nie ma niczego pewnego, i sądzę, że
                          dzidziuś nie będzie aż tak dłuuuugi, by mogły narodzić się jakieś dodatkowe
                          podejrzenia.

                          E_rubi - nie masz pojęcia jakie odczucia wywołałaś u mnie informacją, że Mała
                          sypia sobie przytulona do Ciebie lub męża - od razu miałam świeczki w oczach (to
                          jakby scenka z takiego idealnego kina familijnego, a jednak fakt; sądziłam, że
                          przytulańskość nachodzi dzieci nieco później - TO FANTASTYCZNE!!!!!!!!!).

                          Pozdrawiam Was serdecznie,
                          (może rzeczywiście po tym pierwszym usg "zaprogramowałam się" na 10 maja?)

                          Gosia
                          (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone)
          • lechickachata Re: Zgłaszam się 07.05.05, 12:30
            Hahaha!
            Właśnie nie wiedziałam jak ją opisać, ale widzę, że bezbłędnie rozpoznałaś, że
            to ta sama osoba. Notabene urocza. Dała mi wskazówki jak siedzieć, by nie gnieść
            dziecka (a ja jej na to, że ja specjalnie trochę naciskam dziecko brzuszkiem,
            żeby przestało mu być wygodnie i chciało wreszcie wyjść).
            Z tym przeterminowaniem to już sama nie wiem. Zmartwiłam się jak wczoraj lekarz
            powiedział, że szyjka nie jest jeszcze całkiem zgładzona i zapisał mi specyfik
            na jej rozmiękczenie. Myślałam, że jak jest już jakieś rozwarcie (a jest) to o
            takich sprawach nie ma już mowy (rozwarcie = zgładzona szyjka; oczywiście
            myliłam się). No i chyba m. in. dlatego czekamy z tym popędzaniem dzidziusia.
            Facet ma latka doświadczenia i wie, że przy takiej szyjce wywoływany w tym
            momencie poród mógłby mnie sporo zdrowia kosztować.
            Piszesz, że może dzidziuś jest "zaprogramowany" na trochę dłuższą ciążę - też
            tak sobie mówiłam, tylko zbiły mnie z tropu słowa położnej i lekarza - oboje
            wyraźnie dają mi minimalne szanse, że się to samo zacznie. Jak pytałam czy mam
            się spodziewać, że jednak samo ruszy, oboje odpowiadali to samo: "No, chyba że
            wody pani odejdą..." Nie wiem jak to rozumieć.
            Tak więc siedzę kolejny dzień w domu i się tym wszystkim truję. Przeraża mnie
            to, że dzieciak tam w środku pewnie cały czas rośnie. Te dodatkowe 2 tyg. to
            może być pewnie jeszcze z pół kilo na plusie, albo nie wiem ile...
            Trzymajcie nieustająco kciuki, może jednak coś drgnie...

            Pozdro!
            Gosia
            (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone)
            • rapida Re: Zgłaszam się i ja!!! 07.05.05, 14:11
              No tak się cieszę, że już masz swojego szkraba!!!i tak łagodnie wszystko
              przeszło, teraz już tylko "z górki"!!! bardzo się cieszę i trzymam kciuki za
              pierwsze dni w domku!!! no pewnie jakieś fotki też zobaczymy, co nie?
              • rapida Re: Zgłaszam się i ja!!! 07.05.05, 14:26
                Nie mam pojęcia co robię, że co chwilę mi przerywa, no jaś fasola jednym
                słowem! Chciałam napisać, że byłam w Katowicach na wizytce u mojego
                profesora!!!! Nawet nie wiecie jaki on jest kochany, powiedział, że nie widzi
                specjalnie potrzeby, żebym przyjeżdżała taki kawał (sic) i wydawała kasę!! on
                to traktuje już jak zwykłą ciążę i sugeruje zwyczajne wizytki w poradni! Gdyby
                jednak coś się działo, o każdej porze dnia i nocy mam dzwonić na
                komoreczkę...Według mnie bardzo kochany, przeciez mógłby wyznaczać terminy co 3
                tygodnie, a i pewnie jakby chciał co dwa, bo i tak i tak bym jeździła.... a
                on!!! no powiedzcie same! umówił mnie juz na echo serca u pani dr Agaty Włoch i
                konsultacje z jakimś profesorem z Ligotki, za dwa tygodnie mam sie pojawić, i
                teżzadał sobie trud, żeby samemu to ustalic, abym niepotrzebnie nie jeździła
                dwa razy do Ligoty, sam zadzwonił do mnie i podał termin. Oczywiście jeśli coś
                będzie nie tak, to mam od razu też dzwonić! A ja sama polecę za jakiś miesiąc
                sobie zrobic to usg pod Bukami, żeby dodatkowo coś wiedzieć, bo taka ciekawa
                jestem, że szok!!! Duphastonu już nie jem, hurraa!!!, bo jakoś dziwnie mnie
                bolał brzuch po nim!! kazał mi jeszcze zrobic dziwne badania chlamydiae,
                ureaplasma, CMV, wszystko to są badania w celu wykrycia bakterii w kanale
                moczowo-płciowym, które tez moga byc przyczyną tej naszej wady! ale można to
                leczyć farmakologicznie...przy swoim wielkim szczęściu na pewno na którąś
                natrafię, ale co robić?? badanie cenowo mnie powaliło, jak dzwoniłam do frydy,
                to pani powiedziała, że do 150 złotych jedno....uuuuuuuu!!no ale oczywiście
                pobiegnę tam chyżo!!!!
                No i wiem już że na pewno urodze w Tychach i na pewno będzie to cesarka, żeby
                nie męczyć małego, i będzie końcem września, bo jedzie na sympozjum i go nie
                będzie w październiku, więc muszę się zdać na los albo załatwić to końcem
                września i oczywiście załatwię to końcem września. Małego zabierają natomiast
                na Ligotę i tam operują.... to mnie trochę smuci, bo nie będzie go ze mną i nie
                wiem jak zniosę tą rozłąkę...ale wierzę, że będzie dobrze!!! w poniedziałek sie
                odezwę, bo będą ostateczne wyniki genetyczne!!
                Poki co życze miłego łikendu, buziaki, papapap rapida
                • lechickachata Re: Zgłaszam się i ja!!! 08.05.05, 12:22
                  Rapido!
                  Twój powalający optymizm i szczęście przeszły trochę na mnie. Świetna sprawa -
                  uśmiechnęłam się na całą możliwą szerorokość moich ust, a już dawno się chyba
                  nie uśmiechałam. Twoje wiadomości są naprawdę super - to prawda, że
                  najważniejsze to nie tracić nadziei, zawsze jeszcze wszystko może się ułożyć
                  (choćby wyglądało czasem bardzo źle). To i mnie napawa nadzieją, że się stanie
                  cud i urodzę bez tych cholernych wspomagaczy. Oby...
                  Pozdrawiam i życzę udanego końca weekendu, choć pogoda nie sprzyja...

                  Gosia
                  (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone)
                  • rapida Re: Zgłaszam się i ja!!! 08.05.05, 20:21
                    Juz wiem dlaczego tak się to opóźniło!!! Ty po prostu czekasz na moje
                    poniedziałkowe, ostateczne wyniki!!! i tak czuję, że napiszę, co i jak i juz
                    nie będzie odzewu z Twojej strony, bo.......puciu-puciu!!!! Trzymam
                    kciuki,papapa
                    • lechickachata Re: Zgłaszam się i ja!!! 08.05.05, 23:10
                      Roztoczyłaś przede mną fantastyczną wizję! Z jednej strony czekam co nowego u
                      Ciebie, a z drugiej - brak odzewu z mojej strony oznaczałby... dobre wieści z
                      mojej strony właśnie. Sama w to chyba nie wierzę, choć może wciąż troszkę...
                      Przed południem widzę się z ginem, mam obawy, że wiem co powie. Ale niech tam -
                      byle by już mieć to wszystko za sobą. Zaczynają mi się robić rozstępy NAD
                      PĘPKIEM - tego się nie spodziewałam! (bo te inne, które się pojawiły nie
                      zaskoczyły mnie - to po prostu dawniej wyhodowane na nowo się rozciągnęły). I te
                      obrzydlistwa, które pojawiają się z powodu ciągłego wzrostu dziecka powinny mnie
                      zmobilizować do podjęcia jakiejś akcji skurczowej, kurczę...

                      A więc - do jutra (chyba),
                      pozdro!

                      Gosia
                      (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone)
                • e_rubi Re: Tak sie ciesze. 08.05.05, 13:44


                • e_rubi Tak sie ciesze 08.05.05, 13:47
                  Tym razem ja za szybko kliknelam.
                  Hej rapida, tak sie ciesze, bo optymizm az tryska z twojego posta. bedzie dobrze, zobaczysz, jestes pod dobra opieka i Twoj Maluszek tez. Trzymam kciuki bardzo bardzo mocna i pozdrawiam.
                  • berenika-27 Re: Tak sie ciesze 09.05.05, 12:17
                    HEJ!
                    coś się cicho zrobiło na naszym wątku.
                    Rapida, odezwij się, czekamy na wieści jakie masz wyniki badań.
                    To że Gosia zamilkła odczytuję jako dobry znak. Mam nadzieję, że może właśnie
                    rodzi!

                    Ja dzisiaj byłam u lekarza. Przez ostatnie kilka dni miałam nadzieję, że mój
                    maluszek się jednak ustawi główką w dół. Niestety uparcie siedzi na pupie i
                    gin. powiedział, że już małe są szanse aby zmienił pozycje (jestem w 34 tc).
                    Tak więc chyba czeka mnie cesarka. A tak ładnie mnie kopał pod żebrami!!! Byłam
                    przekonana, że to jego nóżki a to rączki.
                    Szkoda, bo bardzo chciałam rodzić "normalnie" ale trudno. Najważniejsze żeby
                    był zdrowy. I jeszcze lekarz potwierdził, że będzie chłopak. Fajnie bo już się
                    do tej myśli przyzwyczaiłam.

                    Pozdrawiam Was wszystkie i odzywijcie się co u Was.
                    • barbs Re: Tak sie ciesze 09.05.05, 12:54
                      No też tak właśnie zastanawiam się co u Lechickiej. Choc wspominała coś, że
                      bedzie miała trochę problem z dostępem do netu...Więc może ta cisza znaczyć
                      tyle, że Lechicka siedzi na parterze a na górze schnie lakier smile
                      U mnie bez zmian - Mały wierci się w brzuchu, średnio 5 razy dziennie ma
                      czkawkę. Ja w sumie czuje się super - wiadomo, troszkę dokuczają plecy, troszkę
                      puchną nogi, ale to wszytko mało istotne niedogodności, a nie jakieś faktyczne
                      problemy. I w końcu zwolniłam tempo przybierania - za ostatnie 4 tygodnie - 1,5
                      kilo smile
                      W domu sukces - Starszak od dwóch dni biega bez pieluchy smile Jestem z nas obojga
                      strasznie dumna smile
                      W ogole tesknie za nim rozpaczliwie - przez ostatni tydzien bylam w domu, tak
                      się cieszyłam każdą spędzaną z nim chwilką, a tu znowu trzeba było wrócić do
                      pracy...Echchch. No nic, jakoś te dwa tygodnie trzeba przetrwać, potem kolejny
                      będzie krótszy bo Boże Ciało, a potem w czerwcu 3 tygodnie, ale już krócej -
                      tak na 4 godziny dziennie. No a potem już końcowe odliczanie smile Jakoś przeleci.
                      Na razie,
                      Barbs
                      • lechickachata Re: Tak sie ciesze 09.05.05, 15:35
                        Hej-hej!
                        Podłoga gotowa, ja znów przy kompie.
                        Powyżej napisałam o efektach dzisiejszej wizyty u gina - mówiąc krótko:
                        nadzieja, że COŚ się jeszcze samo zacznie całkiem nie umarła, ale jeśli nic się
                        nie zdarzy do czwartku to zdecydujemy o wywoływaniu w piątek lub sobotę.
                        Tyle konkretów. Inne "bzdetki" możecie poczytać nieco wyżej.

                        Bereniko! Pech z tym ułożeniem. Ja wykonałam mamusi podobny numer i też się
                        skończyło cesarką - mama z tego powodu jakoś nie narzeka, choć jednocześnie
                        pozbawiło ją to innych doświadczeń (jestem jedynaczką), w efekcie czego trudno
                        było jej wytłumaczyć dlaczego akurat zależy mi na rodzeniu w miejscu gdzie się
                        rutynowo nie nacina krocza (jej się wydaje, że taka konieczność jest rzadko,
                        więc rzadko się takie rzeczy wykonuje; no i jeśli już to na pewno z istotnej
                        konieczności, a nie po to by coś sobie ułatwić i przyspieszyć). Ale nieważne.
                        Musisz myśleć o tym, że cesarka jest rozwiązaniem "dla bezpieczeństwa", a nie
                        jakąś lekarską fanaberią i lepiej, że tak się to skończy, niż jak by Ci kazali
                        rodzić drogami natury (szczególnie jeśli to pierwsze dziecko). Ty się dziko nie
                        wymęczysz, a i dziecku nie zagrozi niedotlenienie.

                        Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie,
                        czekam na wieści od Rapidy (trzymajmy mocno kciuki!)

                        Gosia
                        (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone)
                        • rapida Nic nie wiem dalej.......... 09.05.05, 18:32
                          Burzowo sie zrobiło i musze szybko pisać, bo burzy nie lubię! Właśnie sie
                          obudziałam...
                          Nie wiem juz co mysleć na temat tych wyników, zadzwoniłam dziś, a pani mi mówi,
                          że moje wyniki są u profesora (?????), który je opiniuje....i mam zadzwonić za
                          trzy dni, pewnie chcą mnie wykończyć!!! No nic, Lechicka musisz Kochana
                          poczekać do czwartku........, nie ma wyjścia, pytałam się dlaczego tak długo, a
                          pani, że taka procedura....Mam nadzieję, że wtedy pan profesor nie zażartował
                          sobie ze mnie wlewając TAKĄ nadzieję na dobre wyniki.....inaczej zabiję dziada!
                          Poki co znów mocno wszystkie ściskam i uciekam, bo grzmi........papapa
                          • lechickachata Re: Nic nie wiem dalej.......... 09.05.05, 18:48
                            Spoko, nie zanosi się, abym miała do czwartku dokądś wybyć... Poczekam.
                            Rzeczywiście dziwne, że tak tajemniczo z Tobą rozmawiają. To nie musi znaczyć,
                            że coś jest nie tak, tylko niepotrzebnie odciąga się sprawa - w końcu nastawiasz
                            się na ten dzień, że czegoś się dowiesz, a tu dalej czekać i czekać........
                            Oj, będziemy po tej ciąży mieć wprawę w cierpliwym oczekiwaniu.

                            Pozdrawiam!
                            Gosia
                            (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone)
                        • barbs Re: Tak sie ciesze 11.05.05, 09:25
                          Gosia, a może jednak spróbuj coś, ten tego, naturalnie...? Mnie załatwił
                          marszobieg z Urządu Miejskiego gdzie załatwiałam zameldowanie, do nowego
                          mieszkania na Karpackim, gdzie od pół godziny czekał na wpuszczenie
                          robotnik... smile Wiem, że ciężko, wiem, że nogi puchną, ale może jednak warto...?
                          Sio sprzed kompa, na spacerek!
                          Odliczanie trwa - masz jeszcze 24 godziny... (może się ugniesz pod letką
                          presją wink
                          Basia
                          • lechickachata Re: Tak sie ciesze 11.05.05, 11:21
                            Hej!
                            Próbuję już nawet tak drastycznych metod jak wczorajsza podróż do Skawiny i z
                            powrotem, twardym autkiem po totalnych wertepach. Nie powiem - łupie mnie w
                            krzyżu jak nie wiem co, ale efektu w postaci porodu jakoś nie widać.
                            A więc wciąż czekam... Jeszcze troszkę czasu zostało......
                            Buziaki!

                            Gosia
                            (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone)
                            • barbs Re: Tak sie ciesze 11.05.05, 13:57
                              Gosia, tak swoją drogą, czy ja dobrze pamiętam, że przy swojej wizycie w
                              Lędzinach natknęłaś na poród wywoływany...? Może to jakiś omen, kurczę? W takim
                              razie ja bym miała przed sobą totalny spokój, luz, wręcz sielankę smile W każdym
                              razie trzymam kciuki i nie tracę nadziei, że jeszcze rzutem na taśmę dasz
                              radę smile
                              Basia
                              • lechickachata Re: Tak sie ciesze 11.05.05, 17:30
                                Tak, masz rację. Przy mojej pierwszej wizycie byli właśnie w trakcie
                                wywoływania. Krążyła jakaś nieszczęsna kobieta z kroplówką, a w którymś momencie
                                lekarz zawołał położną, żeby do niej przyszła, bo "właśnie zaczęła zwijać się
                                z bólu". Hmmm, trochę dziwnie mi się robi jak to wspominam. Jeśli te nasze
                                pierwsze odwiedziny mają być "prorocze" to rzeczywiście czeka Cię sielanka, a
                                mnie... Może jednak dzidzi mnie wyratuje i zechce wyleźć na czas? (choć i tak
                                "po czasie").
                                Ach, nie tracę ducha. Musi być dobrze.

                                Pozdrawiam!
                                Gosia
                                (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone)
                                • barbs Re: Tak sie ciesze 12.05.05, 09:39
                                  Z tym zwijaniem z bólu to jest tak, że - nie oszukujmy się - każdą to czeka. I
                                  mnie, w tej hipotetycznej sielance też to nie ominie. Poród boli. I już. Ale,
                                  po pierwsze - wcale znowu nie tak strasznie jak to wielu przedstawia, a po
                                  drugie - ta nagroda smile smile No i nie ma cudów - jak wskazuje przykład mój i E-
                                  Rubi (ciekawe jak tam Zosieńka smile każda przechodzi to inaczej i przewidzieć z
                                  góry niczego się nie da. Więc się przypadkiem nie nastawiaj. To taki żart tylko
                                  był z tym omenem smile

                                  Dziś Rapida powinna coś wiedzieć. Trzymam kciuki za Was dziewczyny.
                                  Basia
                                  • lechickachata Re: Tak sie ciesze 12.05.05, 11:07
                                    Hej!
                                    Właśnie przyszedł mail od koleżanki z Czech. Treść do przewidzenia: "So, is it
                                    a boy or a girl?" - no i jak się nie denerwować?!

                                    Barbs, fajnie, że piszesz, że każdą z nas czeka zwijanie się z bólu - to pomaga;
                                    poród samoistny czy wywoływany, i tak nie będzie lekko (tu wszystkie są równe).

                                    Ok. 13 widzę się z lekarzem i zapadną jakieś decyzje. Z jednej strony ten 13
                                    piątek jest kuszący, ale mąż nie będzie mógł być cały czas ze mną (a jak go nie
                                    będzie wtedy kiedy będzie mi NAPRAWDĘ POTRZEBNY?); druga opcja to sobota -
                                    małżonek zdaje się jest tego dnia wolny, ale sama nie wiem czy chcę jeszcze 1
                                    dzień czekać. Zobaczę co zaproponuje lekarz. I mam nadzieję, że nie poda jeszcze
                                    jakichś innych opcji - bo dziś już rodzić nie zamierzam (mąż również, oczywiście
                                    pracuje do wieczora), a i jeszcze późniejsza data niż 14.05 by mnie dobiła.
                                    Niech to się już skończy i tyle.

                                    Jeśli chodzi o e_rubi - rzadziej tu chyba zagląda, ale to zrozumiałe. Czasem się
                                    odzywa na forum "MAJ 2005" - niedawno zamieściła tam nawet filmik z Zosią, ale
                                    mi się odtwarza tylko dźwięk - co za pech! Nie wiem jak to uruchomić z obrazem.
                                    Aha, pisała ostatnio o problemach z karmieniem Małej, ale poradnia laktacyjna
                                    rozwiązała wątpliwości i wszystko jest OK. No, w każdym razie warto zajrzeć na
                                    to majówkowe forum - świetne towarzycho, problemów co nie miara, no i e_rubi tam
                                    pisuje.

                                    A z tym omenem to jednak możesz mieć rację - przynajmniej Tobie tego życzę ;o)

                                    Aha, po wizycie u gina chyba będę siedzieć do wieczora u rodziców (bo małżonek
                                    akurat gra dziś w BCK), a tam jest coś co niektórzy może by nazwali internetem,
                                    ale ja bym takiego określenia nie zaryzykowała. Spróbuję przesłać Wam wiadomości
                                    co gin zdecydował i sprawdzić co u Rapidy, ale może się nie udać. Wówczas odezwę
                                    się dopiero późnym wieczorem.

                                    No to papa, trzymajcie kciuki za dobrą decyzję (bo za rozpoczęcie porodu to już
                                    na 100% możecie sobie podarować),
                                    pozdro!

                                    Gosia
                                    (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone)
    • rapida w oczekiwaniu 10.05.05, 11:02
      no przyznam szczerze, że takie czekanie po prostu wykańcza...., ale wątek
      dobry "w oczekiwaniu....." no więc oczekujmy sobie!!!
      w czwartek jeszcze dodatkowo idę na te badania do Frydy, które mnie zrujnuja
      finansowo, ale może wyjdzie na zero, bo nie kupuję Duphastonu, który też do
      tanich nie należał (prawie 40 PLN), a starczał na parę dni....Buziaki ślę
      deszczowe, no kiedy to się skończy...??
      • lechickachata Re: w oczekiwaniu 10.05.05, 11:37
        "W oczekiwaniu" - :oDDD - nie zauważyłam!
        Rzeczywiście wątek trafiony w dziesiątkę! A niech to szlag... Ale uśmiałam się.
        Biedna jesteś z tymi kosztami, ale jak trzeba to trzeba.

        Pogoda już lepsza, więc może i do nas zaświeci słoneczko?

        Buźka,
        Gosia
        (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone)
    • rapida wyniki!!! 12.05.05, 13:53
      Och och!!! zacznę od tego, że rano pojechałam do Frydy na te badania
      nieszczęsne....,ponieważ wśród nich miała byc glukoza, więc musiałam być na
      czczo!!!! zjawiłam sie tam o 9, bo tak sobie myślałam, że zaraz ukłują godzinę
      wytrzymam i znów ukłują i coś sobie zjem, czyli do 10 z głodu nie zejdę.....
      no nic bardziej mylnego, ukłuli i owszem zaraz, ale dopiero po 40 minutach
      dostałam glukozę do wypicia i musiałam odczkać godzinę po wypiciu na następne
      kłucie. Około 11 miała sie pojawic położna, bo jedno z badań jakaś dziwnie
      brzmiąca coś tam plazma, było z wymazu...pojawiła się, ale dopiero o 12
      20.....w sumie to juz mi się nawet poźniej jeść nie chciało, ale juz wszystko
      mam zrobione, nawet sporo nie zapłaciłam, niecałe 170, ale jeszcze jedno musze
      pewnie dorobić gdzie indziej, bo oni tu nie robią, tzn nie onaczają
      przeciwciał, a w moim przypadku było skierowanie na oznaczenie przeciwciał,
      więc zaryzykowałam sobie jedno badanie z wymazu (za jedyne 50) i mam nadzieję,
      że do czegokolwiek mi sie przyda...............wyniki będą we czwartek rano,
      ale na te wyniki juz lepiej nie czekaj....
      Co zaś się tyczy genetyki, zadzwowniłam do Łodzi i pani mówi, że posłali
      priorytetem (taka zostawiłam kopertę) i będą jutro, lub w poniedziałek. Oni
      chcą mnie wykończyć...., ale powiedziała, że gdyby cos było nie tak, to od razu
      by sie ze mną kontaktowali, więc mam się uspokoić i nie martwić, bo wszystko
      jest dobrze!!! Ale i tak sie uspkoję porządnie, dopiero jak to
      przeczytam...czyli pniedziałek???? Poza tym wciąż mnie boli ten bok, żeberko
      raczej i nie wiem sama juz do kogo by uderzyć, żeby coś podpowiedział????
      przecież to nie jest normalne, żeby cały czas kłuło w lewym boku....no nic znów
      deszczowo ściskam wszystkie współtowarzyszki, papa
      • lechickachata Ostatni dzień 2w1 12.05.05, 14:22
        Hej!
        Rapida - oj, chcą Cię wykończyć (nerwowo i finansowo).
        Ja zaczynam czuć niezłe emocje, bo klamka zapadła - jutro o 8.00 pan doktor
        podłącza kroplówkę i zaczynamy. Fajnie mi się zrobiło jak pytał czy jestem
        odporna na ból i mówił, że to potrwa pewnie z 12 godzin... Naprawdę ekstra. Już
        się nie mogę doczekać ;o)
        Ale data fajowa!
        Idę spróbować coś zjeść, jutro już nie będzie tak różowo.

        Całuję Was serdecznie, trzymajcie za mnie kciuki!
        Gosia
        (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone)
        • barbs Re: Ostatni dzień 2w1 12.05.05, 15:44
          Gosia, ale rozumiem, że w Lędzinach będzie się to działo...? Czy jednak Bielsko?
          Gdzie by nie było masz pewne - cały jutrzejszy dzień będę myśleć o Tobie
          bardzo, ale to bardzo cieplutko. I trzymać kciuki. Tym co lekarz mówi się nie
          przejmuj - a może akurat tak będzie, że jak dostaniesz oksy i akcja ruszy to w
          ciągu 3 godzin bedziesz mieć Maluszka na brzuchu..? No tylko pomyśl o tej
          okruszynce... Takie malutkie, cieplutkie, ufne ciałko do przytulenia...
          Koniecznie postaraj się zapamiętać pierwsze spojrzenie na tą umorusaną bużkę -
          maluszek zaraz po porodzie ma w oczach coś takiego... Jakby całą mądrość
          świata. Naprawdę smile
          Ostatnia rada - SKUP SIĘ NA ODDYCHANIU! Naprawdę pomaga smile
          Trzymam kciuki, myślę ciepło i czekam na dobre wieści smile

          Rapida - jak tylko dostaniesz kopertę daj znać - ale na 100% będzie dobrze smile
          Basia
          • lechickachata Re: Ostatni dzień 2w1 12.05.05, 22:23
            Hej!
            Oczywiście akcja się rozegra w Lędzinach.
            Oddychanie to podstawa - wiem. Oby nad sobą zapanować to pójdzie.

            Pozdrawiam, odezwę się!

            Gosia
            (już bez suwaczka, bo odliczanie zakończone)
            • rapida Ostatni dzień 2w1 13.05.05, 08:11
              Gosiulku, właczyłam kpmputerek pare minutek po 8 i juz mysli wędrują do
              WAS!!!Data jest boska, wierzę, że wszystko będzie dobrze i nawet nie poczujesz
              żadnego specjalnego bólu!!!!a za chwilkę już utulisz małego człowieczka,
              zazdroszczę Ci tego bardzo!!! jeszcze raz trzymam kciuki i czekam na
              sprawozdanie.
              A tu cały czas słońce świeci, to tez znak........no bo żeby o 8 rano słońce
              świeciło w maju??? no nie wiem, nie wiem!BUZIAKI PAPAPA
            • barbs Re: Ostatni dzień 2w1 16.05.05, 09:28
              Dziewczyny, czy któraś ma może jakieś wieści od Lechickiej...?? Jakoś nie mam
              sumienia wydzwaniać jej na komórkę (a może akurat śpi po kiepskiej nocy...? )
              ale jak nie da dziś znać w ciągu dnia to chociaż SMSa jej wieczorem wyślę...
              Barbs
        • e_rubi Re: Ostatni dzień 2w1 12.05.05, 17:03
          No Goska to trzymam kciuki bardzo mocno mocno i Zoska tez - wiesz jak ona zacisnie te swoje male paluszki to napewno bedzie dobrze.
          Bede o Tobie myslala. Zobaczysz to nie jest wcale takie straszne, moze to glupio zabrzmi ale dla mnie porod byl naprawde super przezyciem. Wiadomo, ze boli, ale ten bol przez to ze jest "sensowny" i czemus sluzy i im mocniej boli tym wlasciwie lepiej, bo tzn ze dzidzia sie przeciska i jest juz blisko. Ja ciagle sobie myslalam o niej, ze oddychajac daje jej tlen, zeby miala duzo sily i byla dzielna, bo dla niej to chyba jeszcze trudniejsze niz dla mnie. To pozwalala sie skupic na oddechu, a to naprawde pomaga.

          U mnie dalej trwa walka z przystawianiem Zoski do piersi, ale dzieki naprawde super babce z poradni laktacyjnej jest duzo lepiej, mam nadzieje, ze wreszcie zacznie przybierac na wadze, bo zrobilo sie juz naprawde groznie...
          Teraz je juz regularnie, co prawda wciaz z czesciowa pomoca specjalnej strzykawki, ale jakos sobie radzimy. Chociaz ostatnie karmienie o 15 bylo niestety porazka, bo Malenka nie dala rady uchwycic piersi prawie wcale, i musialam cala porcje podac jej strzykawa...Mam nadziej, ze za chwilke pojdzie nam lepiej. Oczywiscie jestem cala zabeczana, meza nie ma, bo musial jechac do Katowic zlozyc wnioski o dotacje z Unii, o ktora sie staramy.

          Poradnia jest przy szpitalu wojewodzkim, naprawde w razie klopotow z karmieniem polecam, wizyta kosztuje 30zl a polozne naprawde znaja sie na rzeczy i wiedza jak pomoc.
      • e_rubi Re: wyniki!!! 12.05.05, 17:19
        Trzymaj sie Rapida, ,caly czas myslimy o tobie i twoim malenstwie
        wytrzymasz jakos wytrzymasz do poniedzialku, wyniki na pewno sa w porzadku
        pozdrowionka
        • berenika-27 Re: wyniki!!! 12.05.05, 19:54
          Ja też trzymam mocno kciuki za Gosię i Rapidę. Rzadko się odzywam z braku czasu
          ale czytam wszystko na bieżąco. Niestety gdy chcę coś napisać to zazwyczaj w
          tym samym momencie muszę zrobiś coś "na już". Tak to jest jak kożysta się z
          internetu głównie w pracy. Bo w domu zazwyczaj jest tyle do zrobienia, że nawet
          nie włączam komputera. Ale w przyszłym tygodniu idę już na zwolnienie to może
          będę miała więcej czasu. Chcę się pożądnie wyspać zanim nasz maluszek pojawi
          się na tym świecie. Może da się wyspać na zapas?

          Pozdrawiam Was wszystkie i trzymam kciuki z całych sił. Wszystko będzie dobrze.
          pa pa
          • rapida Re: wyniki!!! 13.05.05, 08:14
            Dzięki za miłe słówka i te kciuki, które dają bardzo wiele, a jak wiele to
            same widzicie po moim nastroju........!!!!Mam nadzieję, że będzie jeszcze
            lepszy w poniedziałek a już najlepszywe czwartek jak odbiore wyniki z Frydy i
            zrobie echo w Katowicach....oczywiście wieczorkiem zaraz napiszę......buziaki
            papapa
            • rapida wyniki już przyszły!!! 13.05.05, 16:52
              wczoraj wysłali, a dzis juz u mnie, to się nazywa poczta priorytetowa!!!!no i
              co z tego jak dalej nic nie wiem z tych wyników, no bo: hodowla "in situ"
              k.p.o. GTG z analizą krążek po krążku, 10 metafaz z hodowli pierwotnej, modalna
              liczba chromosomów 46, wynik badania 46 XX co odpowiada prawidłowemu
              kariotypowi żeńskiemu (nie wiem czy chodzi o mnie czy o mojego synka, który ma
              kariotyp żeński????? Nie stwierdzono patologicznego prążka specyficznej AChE!
              Poza tym ostatnie zdanie brzmi: Przeprowadzone badania nie wykluczają
              występowania u płodu innych zespołów uwarunkowanych genetycznie i innych wad
              rozwojowych........... No i tak na serio to nic z tego nie wiem, no może tylko
              to, że prążka patologicznego nie ma???? ale mągą być inne zespoły i wady...No
              to po jaką cholerę robili te badania?? i jakie to mogą być zespoły i jakie
              wady???? chciałabym zakląć, ale nie wiem czy wypada!!! Zatem pewnie do czwartku
              będę sie męczyć, bo kto mi powie, o co tu chodzi???? I jak człowiek ma się nie
              przejmować??? i jak to biedne dziecko ma się normalnie rozwijać, do jasnej
              ciasnej???? wcale mi sie nie polepszyło!!! dobrze, że łikend jutro i pogoda w
              miarę........BUZIAKI, papapapa
              • barbs Re: wyniki już przyszły!!! 16.05.05, 09:26
                Rapida, ja myślę, że oni te badania robili w określonym kierunku - wiesz chorób
                związanych z genetyką jest sporo - wszystkich w tym jednym badaniu nie da się
                wykluczyć, ale też chyba nie było to konieczne.
                Ja bym sie nie przejmowała tylko cieszyło, że tam gdzie zagrożenie było
                największe - jest dobrze. A reszta to już jak każda z nas - nikt nie ma
                pewności, a tylko nadzieję, że Maluch urodzi się zdrowy smile
                Także głowa do góry i spokój. Jest w porządku smile
                Barbs
                • rapida wyniki już przyszły!!! 17.05.05, 09:20
                  Mam nadzieję, że to są w ogóle moje wyniki, bo na rozpoznaniu jest zupełnie
                  inna wada.........no trudno, co ma byc, to będzie!!! we czwartek
                  kolejna "zabawa", pewnie coś więcej sie dowiem!!! To ściskam mocniutko i do
                  szybkiego!!! sama nie wiem jak to robię, że trzymam się tak dobrze....pewnie
                  dzięki Wam, za co ogromniaście dziękuję, papa
    • marysia43 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 16.05.05, 09:49
      mam maly problem mieszkam w gliwicah jestem w 32tyg. hciala bym rodzic w
      bielsku bo jest tam muj lekaz i niewiem nic o tym szpitalu tylko ze jest nowo
      wyremontowany i sale 1 lub 2 osobowe.prosze pomuzcie!
      • barbs Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 16.05.05, 11:25
        O remontach w bielskich szpitalach nic mi nie wiadomo, ale po salach
        stawiałabym raczej na szpital wojewódzki. Poczytaj sobie wyżej w wątku - jest
        tam sporo opinii, wieści - na pewno znajdziesz dość informacji.
        Pozdrawiam,
        Barbs
    • gingeria Byłam na USG i KTG 17.05.05, 17:34
      Cześć dziewczyny,
      długo nie zaglądałam, bo remont u nas i byłam oderwana od kompa. Od Lechickiej
      żadnych wieści? A miałam nadzieję, że już coś wiadomo. Czekamy.
      Za chwilę kończę 38 tc, byłam na USG i KTG w szpitalu. Dzidzia ma jakieś 2,5 kg
      narazie i wielkoludem nie jest, trochę się tym martwię. Jakby pewnie była
      większa to bym sie martwiła jak urodzę. Moja lekarka mówi, że małe ale zdrowe,
      KTG w porządku. Od wagi 2.5 to juz nie wcześniak. Może mnie któraś uspkoić?
      please. Teraz przemawiam do Dzidzi, żeby sie nie spieszyła i jeszcze trochę
      podrosła. Ale na wiecej niz 2700 nie mam co liczyć. Hmmm.

      Mam jeszcze pytanko o pediatrę w Bielsku. Czy znacie dobrą przychodnię, albo
      dobrego lekarza, który może przyjmuje gdzieś na kasę chorych. Niedawno się
      przeprowadziłam i nie wiem nic o tutejszej przychodni (Hałcnów). A jak to u Was
      wygląda?

      Rapida, cieszę się z Twojego lepszego samopoczucia.
      Dajcie znać co u Lechickiej i pozdrówcie ją jak macie kontakt.

      Ginger z Gingerątkiem

      • rapida Re: Byłam na USG i KTG 17.05.05, 19:36
        Kochana, wiesz co bym dała za te parę słów, że dzidzia jest mała i zdrowa!!!
        ZDROWA!!!!- tj. najważniejsze, a czy taka mała??? Nic się nie przejmuj jej
        małością, jest taka jak ma być, a może będzie taką milutką drobinką????Moja
        przyjaciółka urodziła w styczniu 2450, 50 cm, i wiesz jakie kochane to
        maleństwo???? dalej kruszynką pozostała, ale nie choruje i uwierz mi, to jest
        najważniejsze! Buziaki ślę i nic się nie przejmuj!!!! będzie dobrze!! (inni
        mają gorzej,ha,ha,ha.....-swoją drogą zupełnie nie wiem co się ze mną dzieje,
        tak się czuję, jakbym o niczym nie wiedziała i w ogóle nie zdawała sobie sprawy
        z tego co mnie jeszcze może spotkać!!! to straszne!!! jeszcze raz buziaki,papapa
        • e_rubi Re: ciekawe co u lechickiej... 17.05.05, 20:55
          ...nic nie slychac, ani tu ani na forum majowym, szkoda, ze sie nie umowilysmy na jakiegos sms-a, bo strasznie jestem ciekawa...
          mam nadzieje, ze wszystko u niej OK i przytula juz swoja Kruszynke w domku

          a u mnie ostatnio sukces, Zoska wreszcie przybiera na wadze i przestalam ja dokarmiac strzykawka, nauczyla sie ssac piers i teraz tak jej sie spodobalo, ze trudno ja oderwac...
          jest po prostu cudowna, oboje w mezem jestesmy w niej kompletnie zakochani
          takie Malenstwo a jest dla nas calym swiatem teraz

          Pozdrowionka
          • barbs Re: ciekawe co u lechickiej... 18.05.05, 09:55
            No więc właśnie ja też nie mogę przestać o niej myśleć. Za nic nie chce być
            wzięta za natręta, ale jak dziś się nic nie pojawi to chyba nie wytrzymam i
            pchnę krótkiego SMSa...

            Super, E-Rubi, że udało Ci się z karmieniem - super że walczyłaś - karmiłam
            starszaka 1,5 roku - więc wiem że WARTO. Karmienie jest cudowne, ja je bardzo
            dobrze wspominam mimo tych niedospanych nocy. Nic nie daje takiego poczucia
            bliskości.

            Buziaki,
            Barbs
            • e_rubi Re: ciekawe co u lechickiej... 18.05.05, 13:20
              a masz do niej numer?
              bo ja wlasnie nie pomyslalam, zeby wziac...
              zaczynam sie juz martwic, troszke dlugo to trwa.
              daj znac, jak cos sie dowiesz

              a karmienie piersia jest cudowne, bylo o co walczyc, teraz mala nie chce juz puscic piersi smile
              • barbs Re: ciekawe co u lechickiej... 18.05.05, 14:06
                Podawała gdzieś tu niżej w wątku - mam spisane ale oczywiście w domu smile Mam
                trochę opory, nie chce się narzucać, ale z drugiej strony... Tak liczę że jak w
                piątek urodziła to najdalej wczoraj rano powinni ją z Lędzin wypuścić... Sama
                nie wiem. Choćby najkrótszą notkę czy wszystko OK. Niby jesteśmy tu anonimowi,
                ale głupio przyznać, trochę się martwię. Ale ja już taki beznadziejnie
                macierzyński typ jestem smile Na pewno wszystko ok. W kazdym razie faktycznie jak
                się w ciągu dnia nie odezwie to wyślę króciutkiego sesemesa.
                Barbs
                • barbs Wieści od Lechickiej! 19.05.05, 08:21
                  Dziewczyny, wysłałam wczoraja SMSa do Lechickiej - odpowiedziała - u niej
                  wszystko OK, tylko, że wylądowała w Tychach na cesarce. Ma zdrową córcię i
                  okropnie chce już wyjść od domu. Ma nadzieję, że dziś ją wypuszczą i obiecała,
                  że zaraz będzie pisać, więc reszta szczegółów już od niej - w końcu to jej
                  przywilej smile
                  Barbs
                  • rapida Re: Wieści od Lechickiej! 19.05.05, 08:43
                    Cudowne wiadomości, zwłaszcza, że czeka mnie cesarka w Tychach...........no to
                    czekam z niecierpliwością na wieści, najwazniejsze, że mała zdrowa. Aja zaraz
                    jadę na badania.........pozdrawiam
                  • gingeria Re: Wieści od Lechickiej! 19.05.05, 13:46
                    Noooooooo, super. Strasznie się cieszę, że Lechicka urodziła. I córunię ma.
                    Teraz będziemy czekać na więści od niej. Trochę to ironia losu,że niektóre
                    kobiety tak bardzo chcą urodzić naturalnie a mają cesarkę, a inne od razu
                    wybieraja cesarkę, choć nie ma żadnych przeciwskazań. Jednak muszę Wam
                    powiedzieć, że możliwość zrobienia cesarki troche mnie uspokaja gdyby z
                    dzidzią albo ze mną coś było nie tak. Uspokaja mnie taka możliwość, choć
                    baaaaaaaaaaaardzo pragnę urodzić naturalnie. Jestem dobrej myśli tylko leżeć
                    więcej powinnam, a nie siedzieć przed kompem. No to już lecę. Pozdrówcie Gosię
                    serdecznie jak będziecie z nią miały kontakt.

                    Ela z Kruszynką
                    tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20722;120/st/20050602/dt/6/k/8621/preg.png[/image]
                  • e_rubi Re: Wieści od Lechickiej! 19.05.05, 15:06
                    Tak sobie wlasnie pomyslalam, ze dzidzia Gosi pewnie byla oporna i skonczylo sie cc...a tak jej sie marzyl naturalny porod w rodzinnnej atmosferze.
                    Najwazniejsze, ze wszystko dobrze, czekam niecierpliwie na wiadomosci od niej.
      • barbs Re: Byłam na USG i KTG 18.05.05, 09:52
        Gingeria, spokojnie smile Po pierwsze - USG tak całkiem do końca wiarygodne nie
        jest. Mnie przy pierwszym dziecku jak w 38 tygodniu wychodziło blisko 4 kilo to
        mnie pan doktor pocieszał, że może zaplanowane jest na 5 smile Urodziłam 3250 smile
        Po drugie, jak się urodził to z tym swoim 3250 i tak rządził na porodówce smile bo
        reszta maluszków właśnie poniżej 3 kilo a każdy zdrowy jak rydzyk. Więc nie ma
        powodów do obaw.
        Z pediatrą niestety nie pomogę - dobre pół roku się po różnych włóczyliśmy i
        nie trafiłam na ŻADNEGO, którego z czystym sumieniem mogłabym polecić.
        Niestety. Polaku lecz się sam. A najlepiej karmić piersią wtedy Maluch nie
        bedzie chorował i pediatra nie bedzie potrzebny.
        POzdrawiam,
        Barbs
      • e_rubi Re: Byłam na USG i KTG 18.05.05, 13:17
        ta waga z usg to ja bym sie tak nie przejmowala, nie da sie tego tak dokladnie okreslic i z wlasnego juz doswiadczenie wiem, ze pomylki moga byc bardzo duze - u mnie to bylo 500g! z usg wychodzilo, ze dzidzia jest bardzo duza, sprzet swietny, lekarz doswiadczony a mimo to technika zawiodla. oczywiscie pomylki zdarzaja sie w obie strony. najwazniejsze, ze dzidzia zdrowa. zreszta moze jeszcze sobie w brzuszku posiedzi troszke i podrosnie.
        a nawet jesli bedzie wazyc 2700g to ok, moj cioteczny siostrzeniec urodzil sie z taka waga i szybko nadrabial...
    • rapida Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 18.05.05, 14:42
      Teraz Lechicka chce wszystkie przetrzymać w niepewności!!!! mści się!!!!
      żartuję oczywiście i szczerze przyznam, że też jestem strasznie ciekawa co u
      Niej???? ale pewnie siedzi jeszcze w Lędzinach bez dostępu do netu, bo inaczej
      pewnie by sie odezwała.
      Ja odezwę sie jutro wieczorkiem po wizytce w Ligocie........ciekawe ile nam
      urosło to paskudztwo??? może niewiele......buziaki,papapa
      • lechickachata JESTEM!!! 21.05.05, 14:11
        Hej!
        Sama nie wierzę, że wreszcie mam chwilkę na napisanie paru słów ;o)) Takie
        małe, a tak absorbuje...
        Bardzo wszystkim dziękuję za pamięć i strasznie się cieszę, że mogę nareszcie
        potwierdzić dobre wie?ci - mam cudnš córcię, Michalinę Barbarę (przy urodzeniu
        3250 g, 53 cm).
        Moja historia wyglšdała pokrótce tak -
        w pištek, trzynastego o ósmej rano rozpoczęło się wzywanie Małej na ?wiat (w
        misternie dobranej porodówce w Lędzinach). Kroplówka szybko zadziałała, doktor
        się ucieszył, oszacował, że prawdopodobnie do godz. 17 będzie po wszystkim.
        Szło spoko, choć COGODZINNE masaże szyjki doprowadzały mnie do rozpaczy. Ponoć
        trzeba, bo inaczej potrwa ze 24 godziny. Akcja się pięknie rozwijała do godz.
        16-17, po czym przyhamowała. Znowu masażyk, trochę do przodu (ok. 7-8 cm
        rozwarcia), a potem znowu wstecz, i znowu trochę lepiej, i znowu wszystko
        stoi... Do tego ok.19 trochę zaczęło wariować tętno dziecka - ogólnie w normie,
        ale czasem trochę opadało (starałam się na maxa pomóc oddechem i to zwykle
        pomagało; raz tętno spadło radykalniej, ale podany ?rodek - nie pamiętam co -
        plus tlen, pomogły). Aha, od godz. 8-20 miała dyżur położna (p. Ania), na którš
        trafiałam tam często od poczštku zapoznawania się z porodówkš - urocza osoba,
        bardzo mi pomagała; pod koniec dyżuru zaczęła już sugerować zmęczonemu
        lekarzowi (siedział tam od wpół do pištej rano, bo był inny poród), że to chyba
        samo nie pójdzie i może by zadzwonić do Tychów, by mnie "przejęli". Lekarz
        upierał się, by próbować dalej; że musi ruszyć. No i tak dalej to sobie trwało,
        zmieniła się położna (też super babeczka - p. Ula), a u mnie wcišż to samo.
        Pani Ula też z czasem wyczuła, że co? to niedobrze wyglšda, ale - jak my
        wszyscy - postanowiła dać mi jeszcze trochę czasu (innego zdania był mój mšż,
        który w tym czasie już zdecydowanie uważał, że trzeba mnie odwie?ć do szpitala -
        szczególnie, że lekarz zaczšł podejrzewać owinięcie pępowinš). Te godziny do
        północy wła?ciwie niczego nie zmieniły - tętno czasem opadało, ale na bardzo
        krótko, masowanie szyjki już na prawie każdym skurczu, do tego Dzidzia nie
        chciała się wprost ustawić do kanału, tylko cišgle zbaczała w prawo (dodatkowe
        gmeranie lekarskimi łapami w okolicy szyjki - żeby jš ustawić na wprost).
        Ostatkiem nadziei, że dziecko po prostu nie chce się urodzić w pištek
        trzynastego, odczekali?my do soboty, ale o godz. 00.50 zapadła jedyna możliwa
        decyzja - dzwoniš po karetkę z Tychów, bo ta "zabawa" może stać się
        niebezpieczna dla dziecka (pęcherz płodowy przebili ok.15). W czasie jak
        czekali?my na karetkę "koncerowo" zarzygałam im salę porodowš (nie wiem czemu -
        może po odłšczeniu kroplówek organizm odreagował?), ale nieważne... Szybki
        przejazd (może nieco ponad 10 minut), izba przyjęć, przejazd na salę porodowš
        (godz. ok. 2 w nocy). Zgodnie z moimi podejrzeniami nikt nie rzucił się na
        robienie cesarki, choć w przekazanych papierach z Lędzin takie było zalecenie.
        Znowu mnie wszyscy pobadali i pooglšdali (baba na izbie przyjęć, i kto? jeszcze
        potem, ofuknęła mnie "Pierwszy poród w izbie porodowej - co to za pomysł?!"
        Moim zdaniem, równie dobry jak każdy inny, gdy do samego momentu porodu
        wszystko idzie prawidłowo i nie zanosi się na jakiekolwiek komplikacje).
        Podłšczyli KTG i wynik zadecydował - skurcze były nijakie, a tętno bez powodu
        czasem opadało; pan adiunkt (chyba Buchacz - tylko słowo "adiunkt" na
        identyfikatorze wpadało mi w oczy, już taka byłam skołowana) zadecydował o cc.
        Szybkie podpisanie zgody, po czym wkroczył pan anestezjolog (Tomek, do?ć młody,
        genialnie rozładowywał atmosferę, naprawdę ułatwił mi te chwile), podpisanie
        zgody na znieczulenie (ogólne - pytał czy życzę sobie jakie? inne, ale nie
        przewidujšc takiego rozwoju wypadków nie miałam wystarczajšcej wiedzy, by na
        ten temat dyskutować, więc zgodziłam się na jego opcję) i wjazd na salę
        operacyjnš. Tam jeszcze kilka chwil rozmów ("Przepraszam za to pytanie, ale ile
        pani waży? Ja to muszę wiedzieć do znieczulenia..." "Czy jest pani na co?
        uczulona?" -Nie "A jakie? poważniejsze choroby, operacje?" -Nie, nawet nie wiem
        za bardzo gdzie mam przychodnię rejonowš "Aha, czyli poza tym, że jest pani w
        cišży to nic pani nie dolega?" - bardzo zabawny facet, jestem mu wdzięczna za
        ten klimacik), my?li w rodzaju "A jak już się nie obudzę?", "A jak zacznš zanim
        zadziała narkoza?", ... W końcu usłyszałam: "Zaraz pani za?nie, papa..." i za
        moment "Halo, halo! Budzimy się! Ma pani zdrowš córeczkę" [Kurczę, zaczynam
        beczeć, nie wiem czemu, bo w zasadzie ledwie te chwile pamiętam ;o)] Wszystko
        co było potem, do czwartku kiedy wyszłam, to już kompletnie nieważne. W kilku
        słowach - Małš zobaczyłam ok. 10 rano (bardzo mnie to boli, że nie miały?my
        kontaktu od poczštku; m. in. przez to mam trochę problemy z laktacjš, bo tam
        zaraz zaczęła dostawać sztuczne jedzenie i teraz je trochę mojego pokarmu, a
        trochę sztucznego - to takie błędne kółko, bo mojego nie starcza - może
        podskoczę do tej poradni przy wojewódzkim), niedługo potem zresztš wstałam z
        łóżka (podobno jestem niezła - koniec operacji ok. 3, a o 11 już zasuwałam),
        ogólnie szybko doszłam do siebie. Personel wyra?nie można podzielić na 2 grupy -
        zajmujšcš się mamami (bardzo w porzšdku) i osoby zajmujšce się noworodkami (w
        większo?ci głupie hetery, zjadły mi trochę nerwów). No, ale jak wspomniałam, to
        wszystko juz nieważne.

        Wcišż nie wiem do końca czemu tak się to skończyło; po operacji kto?
        potwierdził owinięcie pępowinš, ale nic więcej nie wiem, bo nawet na wizytach
        lekarze mnie pytali czemu było cc - TO JA MAM TO WIEDZIEĆ?! Kombinuję teraz jak
        to będzie w przypadku gdybym chciała mieć drugie dzidzi - czy znowu będš
        problemy? To, że raz nie udało się fizjologicznie urodzić powoduje, że już
        nigdy do Lędzin nie wrócę (oj, nie raz żałowałam, że nie mogłam tam zostać).
        Ha! No i balonik przydał się w nikłym stopniu; przyznam, że ból przy
        rozwieraniu szyjki nie zaskoczył mnie wła?nie dzięki balonikowi - przy
        mocniejszym napompowaniu balonika odczuwało się podobny ból i od pewnego czasu
        oswajałam się z nim (choć oczywi?cie natężenie było mniejsze). Muszę zdecydować
        czy zostawię go sobie jako narzędzie do ćwiczeń mię?ni Kegla czy może sprzedam -
        on jest przewidziany na 2 cišże, a ważno?ć traci w lutym 2006, więc jeszcze
        spokojnie kto? może z niego skorzystać.

        Na koniec, bo to małe znowu co? tam chlipie, cała ta "akcja" dała mi ogromne
        do?wiadczenie - dwóch typów porodu przy tylko jednym dziecku ;o) No i
        stwierdzam - cesarka to łatwizna, do tego pozbawia człowieka tego chyba
        najważniejszego do?wiadczenia pierwszych chwil dziecka na ?wiecie.
        Żal mi trochę męża - chciałam, by poród był dla niego niezapomnianym
        przeżyciem... i był. Biedak, zjadło mu to dużo więcej nerwów, niż mi. No i też
        dzidzię zobaczył na korzytarzu, jak jš wynie?li z sali operacyjnej. Ani
        przecišć pępowinę, ani nic. Do tego po?cig za karetkš na sygnale do Tychów.
        Chyba tak po 2 dniach doszedł dopiero do siebie. Żal chłopa, nie tak to miało
        być. Miałam dołeczek z tego powodu, ale już trochę przeszło.

        Ok, do?ć tego rozpisywania się. Miało być krótko.
        Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie,
        Gosia
        • e_rubi Re: JESTEM!!! 21.05.05, 18:05
          Gosia - po pierwsze ciesze sie, ze juz po wszystkim...boze, jeden porod a tyle wrazen i tyle rzeczy sie zdazylo...
          moja Malenka jest popoludniu bardzo absorbujaca,wiec tylko szybciutko gratuluje coreczki. trzymajcie sie cieplutko.
          cholernie szkoda, ze musialas miec cc, ale najwazniejsze, ze dzidzia zdrowa.

          a jesli chodzi o masaze, to wiem jak to boli - w moim przypadku na szczescie zadzialaly...aha i ja tez zarzyglam cala porodowke, to sie podobno zdaza
        • rapida Re: JESTEM!!! 21.05.05, 19:25
          Gosiulku! tak sie cieszę, no tak się cieszę!!!Moje gratulacje! Wrażeń
          rzeczywiście mieliście dosyć!!! jak czytałam o Twoim mężu pędzącym za karetką,
          to już oczami wyobraźni widziałam swojego, jak z Tychów gna na Ligotę!!! o ile
          Tychy będą nadal aktualne, bo nastawiam się na cc w Ligocie, zawsze to bliżej,
          i chociaz na kolanach zaczołgam się do maleństwa, a z Tychów, oj daleko by było
          na nogach! Jednak świadomość, że w Tychach mój kochany lekarz!!!chyba że znajdę
          nowego w Ligocie!!! No nic mam jeszcze czas!
          Poki co ściskam bardzo mocno całą rodzinkę!!! i życzę wszystkiego co
          najlepsze!!!
          • lechickachata Re: JESTEM!!! 23.05.05, 11:04
            Hej!
            Dzięki za miłe słowa. To niesamowite jak trudno dotrzeć teraz do kompa. Do tego
            jestem u rodziców, a tu mam sprzęt Pentium I i połączenie modemowe -
            tragedia... W ogóle nie chce się do tej machiny podchodzić, bo wiadomo, że na
            wysłanie jednego posta straci się z 10 minut ;o)
            Z pokarmem jest coraz lepiej - może nawet się z tym same poukładamy, tylko
            jakos nie mogę się zaprzyjaźnić z laktatorem (a będzie trzeba, bo pokarmu
            wyraźnie przybywa).
            Rapida! Masz jeszcze czas na wybór szpitala, ale jakby co to ten tyski wcale
            nie jest zły i jeśli będziesz chciała to ze szczegółami mogę Ci napisać z
            własnych doświadczeń co jak tam wygląda. A swoją drogą - jak już nam wiadomo w
            sprawie porodu nie należy zbyt wiele planować, więc podejrzewam, że
            spontaniczna decyzja będzie równie dobra jak każda inna ;o) Ty przynajmniej
            wiesz, że będzie cc...

            Pozdrawiam Was baaardzo ciepło w ten piękny dzień!
            Gosia
            • e_rubi Re: JESTEM!!! 23.05.05, 13:09
              Trudno dotrzec do kompa, to sie zgadza, ale mnie sie czasem jakos udaje, gdy Mala spi albo bawi sie z mezem. A teraz moja mama zabrala ja na spacer i mialam cale 2 godziny czasu dla siebie - zaraz pewnie wroca, bo Zoske obudzi glodek. Wiecie jak dziwnie jest bez dziecka...zupelnie nie wiedzialam, co ze soba zrobic. Jakas taka otumaniona jestem. No ale poszlam sobie kupic jakies spodnie, bo niestety do rozmiaru sprzed ciazy jeszcze troche mi daleko - jakies 6-7 kg.
              Jesli chodzi o laktator, to ja juz wlasnie sobie moge darowac, bo Zoska sama wszystko dzielnie ze mnie wysyssa, a reszta sie po prostu wylewa, wciaz musze miec wkladki laktacyjne - rewelacyjnie sa widoczne pod cienkimi bluzkami - testuje juz 4 firme sad
              a i tak czasem mam mokre plamy...

              Rzeczywiscie ciezko cokolwiek planowac w sprawie porodu - zobacz Gosia ja mialam miec na 90% cc a urodzilam naturalnie i to w niecale 4 godzinki, a Ty tak sie przygotowywalas do porodu naturalnego, a skonczylo sie cesarka...

              Trzymajcie sie cieplutko.
              • rapida Re: JESTEM!!! 23.05.05, 18:29
                To fakt, że planowac nie warto, ja jednak mogę zaplanować, bo wiem, że inaczej
                strasznie bym wymeczyla moje malenstwo! i nie wiadomo jakby sie skończyło...ale
                termin mam ruchomy, wciąż nie wiem czy wrzesień w tychach czy paździerik w
                ligocie....., zrszta w tej kwestii może lepiej nic nie planować, bo przy moim
                szczęściu wszystko się zdarzyć może, buziaki cieplutkie
            • barbs Re: JESTEM!!! 24.05.05, 09:18
              Gosia - gratulacje!! smile Wrażeń miałaś multum ale faktycznie, nasuwa się jeden
              podstawowy komentarz - krocze ochroniłaś smile
              Dla mnie Twoje przeżycia tak naprawdę są kolejnym pozytywem na konto Lędzin -
              potwierdzają to o czym pisałam daaaawno daaawno temu - nawet jak coś nie idzie
              tak jak trzeba to i tak wszystko najprawdopodobniej skończy się dobrze. No i
              proszę wink Także ja w dalszym ciągu nastawiam się na poród tam. Wiadomo, że
              zaplanować nic się nie da wink, ale mam nadzieję, że w oparciu o doświadczenia z
              pierwszego porodu i tradycję rodzinną mam większe szanse na zakończenie całości
              na miejscu, bez dramatycznych przejazdów smile
              Wielka szkoda, że Ci się nie udało, ale tak to już jest - człowiek strzela Pan
              Bóg kule nosi. W każdym razie z całego serca gratuluję Michalinki - na pewno
              jest cudooowna smile

              Mój synek coś ostatnio ma silną zajawkę na mamusię - wisi na mnie non stop,
              przylepia kiedy tylko może, domaga się na rączki, łapie za nogi i mówi
              Koooocham Cię mamusiu, tak moćno (tu mocny uścisk) tak Cię kooocham smile

              Takich wyznań jak najszybciej niniejszym życzę smile
              Barbs

              • anbull Re: JESTEM!!! 24.05.05, 21:09
                witam po dłuższej przerwie w pisaniu (ale nie w czytamiu Waszych postów) smile))))

                GRATULACJĘ Gosiu!!! po Twoim poście długo się zastanawiałam jak Ty tak długo
                wytrzymałaś ten poród fizycznie i jeszcze następnego dnia wstałaś prawieże
                o "zwykłeje" porze?? zdrać jak się do tak dugiego porodu przygotować?

                U mnie trochę zmian, do których jednak podchodzę z dużym spokojem i nadzieją,
                ponieważ jestem w kolejnej niestety zagrożonej ciąży. USG we wtorek i wtedy
                dużo się okaże. Jak narazie jestem dobrej myśli, bo oznaki ciąży się utrzymują,
                więc na chłopski rozum OK.

                pozdrawiam Was i Wasze Dzieczki (zarówno te w brzyszkach jak i na świecie)

                całuski Ania
                • rapida Re: JESTEM!!! 24.05.05, 21:46
                  Trzymam kciuki Anulko za wtorek!!! będzie dobrze, nie damy się żadnym
                  paskudztwom!!!!! buziaki nocne, papa
                • e_rubi Re: JESTEM!!! 25.05.05, 08:06
                  Tez trzymam kciuki Aniu, bedzie dobrze. Daj znac po usg. Pozdrawiam
    • gingeria Dzięki! 18.05.05, 21:40
      Kochane jesteście bardzo dziękuję smile))))))) kiss****** Już się tak nie martwię
      tym bardziej, że dużo się takich dzieci rodzi - to właśnie chciałam wiedzieć.
      Wiecie jak to jest, chciałoby się żeby wszystko było idealnie. Dzisiaj
      przyjechała moja mama i dowiedziałam się,że ja miałam jakieś 2800 smile No i czego
      ja chcę więcej. Jestem z reguły optymistką, ale chyba przed tym porodem tak
      mnie napada.

      Co do Lechickiej, to trzeba jej dać kilka dni po porodzie, (mam nadzieję że nie
      tygodni), żeby sie odezwała. Ale i tak jak yylko mogę to sprawdzam czy już nie
      ma jakiś wieści.

      Szkoda, że z tymi pediatrami tak jakoś nieciekawie. Ja słyszałam dobre rzeczy o
      p. dr Korzonkiewicz, no ale przychodnia by się jakaś przydała, na te
      szczepienia i w ogóle. No nie wiem, jak macie jakieś pomysły to dajcie znać.

      No to teraz nic nam nie pozostaje jak czekać na same dobre wieści i rosnąć.
      Jeszcze raz dzięki doświadczone kobietki i dobranoc.

      Ela i Kruszynka

      tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20722;120/st/20050602/dt/6/k/8621/preg.png[/image]

    • berenika-27 Wielka radość!!! 19.05.05, 09:13
      Jak się cieszę ze Lechicka doczekała się zdrowej córeczki!!!!
      Tylko trochę mi szkoda, że musiała mieć cesarkę. Zwłaszcza, że tak wiele robiła
      by rodzić naturalnie a zwłaszcza chronić krocze. No i ochroniła. Mnie nasuwa
      się jeden wniosek: przy porodzie nic nigdy nie wiadomo i ciężko cokolwiek
      zaplanować. Dlatego ja zdaję się całkowicie na lekarzy i pozostaje mi mieć
      nadzieję, że zrobią mi casarkę jeśli dzidziuś mi się nie obróci główką w dół.
      Póki co (35tc) siedzi wygodnie na pupie. A że to moja pierwsza ciąża to
      wolałabym nie rodzić z ułożeniem pośladkowym. Już wolę tą cesarkę. Zresztą czy
      to ważne czy będziemy miały rozcięty brzuch czy krocze? Byle tylko dziecko było
      zdrowe i pozwoliło nam szybko zapomnieć o wszelkich rozterkach i bólach ciążowo-
      porodowych.
      Pozdrawiam
      • rapida Wielka radość 2!!! 19.05.05, 17:25
        U mnie tez wielka radość, bo serce ma jak dzwon, zdrowiutkie, mocniutkie,
        więc przetrzymać powinna wszelkie zabiegi!! Dziadostwo jednak rośnie, urosło o
        cały centymetr, ale ponoć żołądek nie wychodzi dalej! Przedtem był 12 mm poza,
        a dziś jest na granicy!, czyli może nie wyjdzie!!! no, ale najgorsze dopiero
        przede mną, bo dopiero teraz zaczniemy rosnąć!!! Pani doktor mnie jednak
        uspokoiła, więc czekam na kolejne usg (tym razem już pod bukami) i cóż, czekam
        i czekam! A! odebrałam też wyniki, wszystkie są prawidłowe, więc powodem wady
        jest infekcja w pierwszych tygodniach ciąży, a jednak cysta zrobiła swoje!!
        Poważnie jednak zaczęłam się zastanawiać nad zmianą szpitala, chyba jednak
        urodzę od razu w Ligocie......... nie wiem, nie wiem sama! buziaki,papa
        • e_rubi Re: Wielka radość 2!!! 20.05.05, 16:08
          Ciesze sie Rapida, ze masz dobre wiesci. trzymajcie sie dzielnie i na pewno bedzie dobrze. Moze z ta Ligota to dobry pomysl...Masz jeszcze troszke czasu i na pewno warto to przemyslec. Pozdrawiam cieplutko.
      • rapida USG POD BUKAMI 19.05.05, 17:33
        Kochane wiem, że któraś z Was robiła usg pod bukami, mam pytanie, czy usg
        robił dr Borowski??? czy ktoś inny?? (sewgo czasu robiła je dr Włoch, ta u
        której dziś byłam)taki miły pan z Łodzi??? i czy miał swój sprzęt? tzn. czy
        przywozi swój aparat? dziwne pytanie, ale może przypadkiem wiecie???? papa
        • berenika-27 Re: USG POD BUKAMI 20.05.05, 08:36
          Ja sobie robiłam USG 3D Pod Bukami. To było w połowie lutego i robił je dr
          Borowski. Jestem bardzo zadowolona że zrobiliśmy to badanie choć mój gin
          twierdził że to zbyteczne. I choć kosztowało 180zł (o ile dobrze pamiętam) to
          wszystkim je polecam. A pan dr jest bardzo sympatyczny. Co do sprzętu to nie
          wiem czy go przywozi czy nie. Nawet nie wiedziałam że on jest z Łodzi. Ale
          ogólnie warto się wybrać na to USG i wziąć ze sobą kasetę wideo i nagrać
          pierwszy film dzidziusia.
          • rapida USG POD BUKAMI 20.05.05, 12:01
            Kochana w Bielsku nie ma takich specjalistów!!! to prawa ręka profesora
            Szaflika, profesor Responedk Liberskiej i całej ekipy Matki Polki, zreszta on
            sam też ma już tytuł dr nauk medycznych, i wiem z całą pewnością, od samego p.
            Szaflika, że można mu zaufać w 100 procentach!!! bardzo się cieszę, bo juz
            myślałam, że znów trzeba będzie pojechać dalej!!! pozdrawiam, papa
            • katarynka001 Re: USG POD BUKAMI 25.05.05, 14:01
              Witam wszystkie obecne i przyszłe mamysmile wiele się dowiedziałam czytając wasze
              posty. W połowie czerwca wybieram się właśnie na USG pod Bukami, co prawda
              będzie to juz mój 29 tydzień ale wczesniej nie ma wolnego terminu. Cena to już
              200 zł ale myślę że warto. Jestem z Pszczyny ale będę rodzić w Tychach bo mam
              tam lekarza, będzie prawie na 100 % CC z przyczyn zdrowotnych.Dziękuję za
              ostatnie relacje z porodu w Tychach, wyjaśniły wiele z moich wątpliwości.
              Pozdrawiam w ten piękny dzień
              • rapida Re: USG POD BUKAMI 25.05.05, 15:08
                Jeżeli czytałaś wczesniejsze wątki, to wiesz już że Borowskiemu możesz w 100%
                zaufać, to jeden z najlepszych specjalistów w Polsce, w tym przypadku cena jest
                warta usługi, ja teraz płaciłam 220 za echo serca u dr Włoch i też mogę
                powiedzieć, że cenma powala, ale jakośc usługi....jest bez najmniejszych
                zastrzeżeń!!!! wydaje mi się,że warto zapłacić i wiedzieć dokładnie, niż jak ja
                wcześniej chodzić od lekarza do lekarza i ..........(miałam sto darmowych usg-
                a z każdego wychodziałam coraz bardziej szczęśliwa, ciekawe jaka bym wyszła po
                ostatnim, tym na którym zauważyli by w końcu wadę). Fakt, nie wiem zupełnie co
                zrobiliby ludzie całkowicie pozbawieni środków???? nie masz kasy-nie możesz się
                leczyć!!! jakie to przygnębiające! pozdrawiam całą ekipę cieplutko!!!
                • katarynka001 Re: USG POD BUKAMI 25.05.05, 16:32
                  Masz rację, ja nie mam zaufania do darmowych usg, do tej pory wszystkie miałam
                  wykonywane podczas prywatnych wizyt u lekarza. Koleżanka polecała mi klinikę w
                  Bytomiu, gdzie również robią to tzw. trójwymiarowe usg, ale do Bielska i
                  bliżej, i jak czytam specjaliści też bardzo dobrzy smile
    • rapida tym razem grypka.............. 28.05.05, 18:10
      Znowu mnie dopadło!!! już od środy było jakoś dziwnie,a od piątku juz całkowita
      katastrofa, choc myslałam, że przejdzie, dziś też cały dzień leżałam, ale
      właśnie się podniosłam, aby nakarmić dziecię, bo inaczej pewnie nawet bym nie
      ruszyła się spod kołdry!!!leki homeopatyczne może są i dobre dla kobiet w
      ciąży, ale na mnie w ogóle nie działają, jeśli nie minie, to jutro jade do
      szpitala, a co mi tam!!! temperatura zerowa: 35,7!!!,ale gardło koszmarek i
      ucho coś pobolewa, no i kości moje stare, ale to pewnie z leżenia.........Kto
      by pomyślał, w czerwcu na grypę się położyć, a zimą nic a nic!!!! pozdarwiam
      ciepło, ponoc upały na zewnątrz????
    • berenika-27 uf, jak gorąco!!!! 29.05.05, 21:36
      Jak żyjecie? Ja mimo, że normalnie uwielbiam upały to (chyba przez ciążę) od
      wczoraj umieram. Jest mi tak potwornie gorąco, oddychać nie ma czym, pot się
      leje, jadłabym tylko zimne arbuzy. A jeszcze wczoraj rano dopadła mnie migrena.
      Czuję się jakby mi ktoś w prawą skroń wbijał gwoździe. Nie chcę brać tabletek
      od bólu trochę ze względu na dziecko a poza tym to i tak rzadko kiedy przy
      takim bólu działają. Smarowałam tą moją biedną głowę tylko specjalnym płynem
      mentolowym, no i dzisiaj mam po nim czerwone plamy na twarzy. To pewnie reakcja
      alergiczna. Koszmar poprostu, muszę cierpieć. Może jutro już mi ten ból
      przejdzie. Najgorsze są zmiany pozycji. Każde wstanie, położenie się czy
      schylenie wiąże się z potwornym bólem. Nic to, kończę marudzenie. Mam nadzieję
      że Wy lepiej znosicie tą pogodę.
      papa
      • anbull Re: uf, jak gorąco!!!! 30.05.05, 14:03
        Ale upał, siedzę w pracy przy oknie i nie mogę wytrzymać, choć należę do
        ciepłolubów. W czwartek pojechałm na Skrzyne i siedziałam w bluzie, bo mi było
        zimno, a inni się opalali. Troche pospacerowałam po górach w ostatnie dni,
        oczywiście trochę sie bałam, szczególnie tego upału wczorajszego, ale znalazłam
        sobie przyjemny cień i zarówno ja jak i mój psiak byliśmy zadowoleni.
        Podwieczór wylądowałam w Koszerawie, woda w rzece jak w wannie, nawet pies nie
        oponował choć nie przepada się moczyć , a kałuże omija z daleka. Jednym słowem
        czóję się świetnie. Zawesze byłam aktywna fizycznie, choć przez zimę trochę się
        zaniedbałam, ubolewam bo lekarka zabroniłam mi jazdy na rowerze, jakoś muszę
        wytrzynać. Jutro lekarz i USG. Już nie moge się doczekać.

        Zastanawiam się nad wakacjami, chyba będzie problem w tym roku. Najbardziej
        odpowiadałby mi wyjazd we wrześniu z moim mężczyzną (wcześniej urlopu nie
        dostanie, bo niedawno zaczął pracę), tyle że on wybiera się w Dolimity i nie
        wiem czy to niezawysoko, a i upały wówczas też potrafią być spore w tamtym
        regionie. Jak wszystko będzie dobrze to ja bedę wtedy na przełomie 5/6 m-ca. Co
        Wy sądzicie o Dolomitach na począrku 6 miesiaca ciąży?? Z góry wybić sobie to z
        głowy, czy czekać na rozwój sytuacji, tzn. ciąży? NApewno będzie długa podróż,
        wędrówki, bez jakiś ekstremalnych wyczynów typu spinanie się po skałach, czy
        wycieczek po skalistych zboczach.
        czekam na jakieś wskazówki od Was, jak czułyści się w 6mc, jaki odpoczynek
        zalecacie?

        z góry dziękuję Ania.

        P.S. tym którym upał doskwiera informuję, że na jurto zapowiadają 18 stp. C.
        • katarynka001 Re: uf, jak gorąco!!!! 30.05.05, 16:49
          Cześć,
          tez jestem w 6-tym miesiącu i jedyne co mi teraz dokucza to upałsmile Nie mam
          żadnych dolegliwości ale raczej nie wybrałabym sie w Dolomity... W ogóle
          wspinanie się po górach jest niewskazane w ciąży, nie możecie zmienić miejsca
          wyjazdu? Ja wybieram się za kilka dni nad morze, ale już z niechęcą myslę o
          długiej podróży samochodem... Pozdrawiam
          • rapida Re: uf, jak gorąco!!!! 30.05.05, 21:49
            ja też 6 miesiąc zaczynam!!! ale wiecznie chora jestem więc żadne dalsze
            wyjazdy nie wchodza w grę! wszystko zależy od samopoczucia, słońce uwielbiam i
            nic mi złego się nie dzieje, więc myślę tak na parę dni nad morze polskie
            wyskoczyć, wiem, ze Chorwacja to ta sama odległośc, ale polskie jest lepsze pod
            względem jodku, więc pierszy raz od 100 lat pojadę nad nasze- krajowe.
            Osobiście uważam to za niezły wyczyn, bo jak się orientujecie jestem wiecznie
            z" czymś" i tak na serio, to nie wiem kiedy coś mnie dopadnie!ale zawsze
            szybciej się dogadam w Gdańsku, niż w Puli. Buziaki, ale fajnie na zewnątrz????
            wieje wiaterek i tak chłodno!!!
            • anbull Re: uf, jak gorąco!!!! 31.05.05, 16:24
              właśnie wróciłam od lekarza, USG pomyślne, ale wpierw najadłam się strachu, bo
              po badaniu manualmyn lekarka nie była zachwycona wielkością i twardością
              macicy. Drugi lakarz jak mnie zobaczył to stwierdził, że dawno nie widział tak
              przestaraszonej pacjentki. Ale strachy na lachy (na szczęścię). W karcie ciąży
              termin na 14 stycznia. Podobno do 12 tc należy jeszcze dosyć ostrożnie sie z
              sobą "obchodzić" i wiele się może zdarzyć (w domyśle niedobrego). lekarz
              zalecił dużo ruchu i dał zgodę na jazdę na rowerze po asfalcie, jednak z tym
              rowerem to się jeszcze wstrzymam smile)))

              Mam do Was pytanie jak było z badaniami w czasie ciąży, PŁACIŁYŚCIE ZA NIE?
              Mnie lakarka przepisywała luteine dopochwową za ponad 30 zł, jednak wiedziałam
              co mam mówić w aptece i dostawałam doustną refundowaną. Kierując na badania
              zapytała czy jestem w stanie za nie zapłacić? wcześniej jak wchodziło w grę
              badanie pod kątem grupy krwi były te same pytania (tyle, że u innego lekarza).
              Czy Wy wiecie o co ty chodzi?? ...pewnie o pieniądze...

              a jak Wasze dzieciaczki? a co z barbs?

              Ania



              • rapida Re: uf, jak gorąco!!!! 31.05.05, 19:09
                Fajnie, że wyniki pomyślne, ale raczej się oszczędzaj, z tym rowerem sobie
                odpuść, bo jakby nie patrzeć, to wysiłek, a skoro dali Ci luteinę, tzn., że
                masz się oszczędzać!!!! ja brałam duphaston, przez długi czas 37,00 za
                opakowanie, a starczało na niecały tydzień. A za badania płacę, różnie to bywa,
                raz 5,00 za mocz np., a raz 50 za jakieś tam cudo???,ale te cuda Ci pewnie nie
                będą potrzebne, ponoć raz na miesiąć przysługuje darmowy komplet badań, mocz-
                krew badanie ogólne, dużo zależy od lekarza,powinien dać skirowanie, niestety
                nie daje na usg specjalne to pod bukami.........
              • barbs Re: uf, jak gorąco!!!! 01.06.05, 10:51
                Cześć dziewczyny
                U mnie trochę zmian, będę miała problem z dostępem do kompa i dlatego mało się
                odzywam. Ale za to wreszcie od dziś krócej i luźniej w pracy, może trochę
                odsapnę. Ogólnie wszystko OK, jedno co mi dokucza to słoniowe stopy - puchną
                niemiłosiernie. W ciągu najbliższych dwóch tygodni zamierzam mniej więcej
                skompletować potrzebne do porodu rzeczy i wstępnie spakować torbę - do terminu
                został miesiąc - powoli trzeba się szykować.

                Aniu, z tymi Dolomitami ja bym sobie jednak dała spokój. Wiadomo, każda ciąża
                inna, ale ja - ogólnie zupełnie bezproblemowa, właśnie 6 miesiąc kiepsko
                wspominam - oddech miałam wtedy strasznie płytki, naciągnięcie rajtek na tyłek
                przyprawiało mnie o zadyszkę - także może być i tak.

                Postaram się od czasu do czasu pojawić no i oczywiście raport z porodu (mam
                nadzieję) w Lędzinach smile macie gwarantowany.
                Buziaki,
                Barbs
                • lechickachata Lechicka zajrzała na stare śmieci 01.06.05, 12:12
                  Uff, wreszcie w domku, przy kochanym kompie...
                  Widzę, że bielszczanki wciąż często się komunikują - to świetnie! Do tego
                  przybyła koleżanka z Pszczyny - cc w Tychach? Słusznie. Ja nie narzekałam, choć
                  do ostatniej chwili takiego scenariusza nie przewidywałam... Oczywiście w razie
                  jakichś pytań - polecam się z całą wiedzą.

                  Anbull - pytałaś jak się przygotować do długiego porodu. Odpowiedź jest tylko
                  jedna - nie przygotowywać się. Po prostu nie przemęczać się fizycznie parę dni
                  przed (łatwiej, gdy się wie kiedy poród nastąpi) i optymistycznie podejść
                  psychicznie. Ja, gdyby nie pewne zmęczenie wieczorem (gdy już była "-nasta"
                  godzina tych przyjemności) nie wiedziałabym, że to tyle trwa. Cały czas coś się
                  dzieje, nie czujesz upływu czasu aż tak bardzo. A organizm swoje siły ma, więc
                  jakby co - będzie spoko. Byle panować nad oddechem - obsesyjnie o tym myślałam
                  i opłaciło się.

                  Barbs - świetnie, że stawiasz na Lędziny. Położne są naprawdę SUPER, lekarz
                  chyba jednak trochę konował, ale on tam się nie liczy. A może w ogóle go nie
                  będzie (bo nie musi, jeśli nic się nie będzie komplikować - ODPUKAĆ W
                  NIEMALOWANE!!!). Zresztą wycieczka karetką do Tychów to też pewne "ubarwienie"
                  porodu, szczególnie jak da się wyczuć specyficzny "procentowy" oddech kierowcy
                  (mój mąż był przekonany, że tak było; ja nic nie czułam, ale powiedzmy, że
                  miałam prawo po tylu godzinach wysiłku i koncertowym obrzyganiu sali porodowej
                  już nic nie czuć ;o)).

                  E_rubi - coś widziałam na forum majówkowym, że wróciłaś do pracy. Zaraz sobie
                  poczytam. Dla mnie praca to jeszcze wciąż abstrakcja, ale w czerwcu na parę
                  godzin wpadnę do moich szkółek (zajrzę co na egzaminach, muszę powalczyć o dobre
                  oceny dla moich wspaniałych uczniów i studentów).

                  Rapida - oj, Ty to masz pecha ze zdrowiem. Mam nadzieję, że już lepiej. No i te
                  dobre wyniki cieszą. Jej, miałam trochę stresu z powodu Twoich problemów, teraz
                  cieszę się, że wszystko ma szansę dobrze się ułożyć. Trzymam wciąż kciuki!
                  Tak samo za Anbull.

                  A u nas? Wszystko dobrze. Znamy się już całkiem nieźle i rozpuszczamy się na
                  maxa. Mała najchętniej zasypia w moich objęciach i w... moim łóżku. Nie chcę, by
                  się tylko tak nauczyła, a z drugiej strony jak odmówić takiemu maleństwu...?

                  Pozdrawiam Was wszystkie ciepło (te wymienione powyżej i również te
                  niewymienione). Jej, ale się uśmiałam z Waszego spostrzeżenia, że skutecznie
                  ochroniłam krocze - hahaha! Rana pocesarkowa goi się świetnie, już właściwie nic
                  tam nie czuję; w sumie chyba powinnam się cieszyć, że tak się to skończyło.

                  Buźka!
                  Gosia z Misią
                  • nati05 Re: Lechicka zajrzała na stare śmieci 01.06.05, 12:37
                    Czesc jestem w 27 tygodniu ciazy to moja pierwsza ciaza i jestem poza
                    granicami naszego kraju...troszke mi smutno bo nie mam kogo sie poradzic,a
                    mam problem...HEMOROIDY!!!Ratuj mamusko z doswiadczeniem przezylas to?smile
                    • lechickachata Re: Lechicka zajrzała na stare śmieci 01.06.05, 14:06
                      Witam!
                      Ten problem jest ponoć dość częsty, ale mnie na szczęście nie dopadł.
                      Pozostaje czekać na inne doświadczone mamusie - może one będą miały coś do
                      napisania w tej sprawie?
                      Pozdrawiam!
                      Gosia
                  • e_rubi Re: Lechicka zajrzała na stare śmieci 01.06.05, 15:47
                    O fajnie Gosiu, ze sie odezwalas. Czekalam na wiesci od Ciebie.
                    No tak - ja juz troszke w pracy, tylko 2 godzinki dziennie, ale zawsze, straszny mlyn mamy a moj tata juz taki zmeczony, bo ma wszystko na glowie, wiec musze mu troszke pomoc...
                    Ja jestem na etapie uczenia Malenkiej samodzielnego zasypiania w swoim lozeczku. Najpierw wszystko bylo swietnie - no ale coz, pozwolilismy kilka razy (to Tatus oczywiscie) zasnac Zosce przytulonej do nas i sie spodobalo. Od tego czasu lozeczko nie jest juz takie fajne i nasza Zoska potrafi pokazac charakterek, jak ja tam wkladamy smile No ale pare razy sie udalo, wiec jestem dobrej mysli. Tylko musimy byc konsekwentni. Za to jak nie spi, by wynagrodzic jej brak przytulania we snie, poswiecamy jej mnostwo czasu, nosimy, tulimy i przytulamy i efekt znow jest taki, ze jak wczesniej Zosia lubila sama sobie lezec na kocyku i sie wpatrywac w rozne rzeczy, to teraz juz niekoniecznie, bo najfajniej jest przeciez podziwiac swiat z kolyszacych rak taty albo mamy. Wiec robie sobie kanapki z noworodkiem na rekach, co wcale nie jest takie proste smile
                    Pozdrawiam Ciebie i Misie bardzo mocno i posylam wirutalnego buziaka
                  • katarynka001 Re: Lechicka zajrzała na stare śmieci 02.06.05, 07:24
                    Cześć, dzieki za miłe powitanie smile gratuluję Ci urodzenia córeczki, a przy
                    okazji chciałabym skorzystać z okazji i troche popytać o tyski szpital... Jak
                    to jest z wchodzeniem na oddział i do pokoju, czy rodzina może tam wchodzić,
                    jak słyszałam mąż nawet na oddział nie może wejść? No i czy znasz może jakąś
                    położna wartą polecenia (z tychów oczywiście) wolałabym mieć jednak w szpitalu
                    przyjazną osobę, trochę się obawiam burkliwych pielęgniareksmileAha, no i jak ze
                    znieczuleniem do cc, czy byłaś znieczulona od pasa w dół, czy było to
                    znieczulenie całkowite i ile czasu zostałaś w szpitalu po porodzie? To jak na
                    razie wszystkie pytaniasmile
                    Pozdrawiam i z góry dziekuję za odp.
                    • lechickachata Info o tyskim szpitalu 02.06.05, 12:58
                      Hej!
                      Postaram się odpowiedzieć na Twoje pytania. A więc - odwiedziny... To chyba
                      najdrażliwszy temat. Oficjalnie wisi kartka, że na oddziale nie ma odwiedzin,
                      co oznacza, że zgodnie z regulaminem by się spotkać z krewnymi trzeba wyjść do
                      nich na zewnętrzny korytarz. Prawie nikt się do tego nie stosował, tym
                      bardziej, że tam jest chłodniej i dzidziuś mógłby zmarznąć, a i nie wiem czy
                      ktoś by pozwolił, by dziecko znalazło się poza oddziałem. Dlatego realnie
                      wygląda to tak, że nie pozwalają na odwiedziny w salach, ale można siedzieć na
                      oddziałowym korytarzu (są tam ustawione ławeczki dla odwiedzających). Zdarzało
                      się, że lekarze zwracali uwagę, że nie powinno być odwiedzin na oddziale, ale
                      poza jedną zołzowatą lekarką (?) - nie wiem, nie miała identyfikatora - nikt
                      nie robił większych problemów. Aha, no i odwiedziny są oficjalnie do godz. 19
                      (nie podają od której, czyli od rana); zdarzało się, że przychodzili ludzie
                      później (chyba w sytuacjach, gdy pojawiało się dziecko w "pozaregulaminowych
                      godzinach"). Ta część korytarza, na której można (nie można?) się odwiedzać i
                      gdzie stoją te ławeczki jest nieduża, więc w weekendy była tam masa ludzi
                      (przychodziły całe rodziny z wizytą) i czasem nawet trzeba było poczekać na
                      jakieś miejsca. Muszę przyznać, że ten chaos z odwiedzinami to największy minus
                      tyskiego szpitala.
                      Co do położnych - właściwie nie miałam z nimi do czynienia (tzn. mam na myśli
                      położne obsługujące porody, a nie te, które potem zajmują się mamusiami i
                      dziećmi - są to różne osoby). Jak pisałam, przyjechałam do Tychów z lędzińskiej
                      porodówki i położna była głównie do tego, by spisać moje dane, założyć cewnik,
                      ogolić co trzeba i... tyle. Decyzja o cc zapadła dość szybko, więc mój kontakt
                      z położnymi był zerowy, a potem nie pytałam tam nikogo która położna była jaka
                      (w pokoju też miałam dziewczynę po cc). Aha, co do pokoi - miałam duże
                      szczęście, bo prawie wszystkie są 5-osobowe i chyba tylko dwa 2-osobowe. No i
                      mi się akurat trafił taki mały pokoik, bardzo fajnie. Co do położnych
                      poporodowych - te od opieki nad mamami są spoko, naprawdę nie mogę się do
                      niczego przyczepić; lekarze też spoko. Położne od niemowlaków natomiast to
                      drugi minus szpitala - jakieś takie burkliwe i wiecznie robiące łaskę (nie
                      wszystkie, ale taka jest ogólna tendencja); wytłumaczyłam to sobie tak, że
                      generalnie wszystkie osoby, które mają dużo do czynienia z dziećmi
                      (przedszkolanki, nauczycielki...) z czasem stają się drażliwe, bo to naprawdę
                      niełatwa robota. Musiałam to sobie jakoś wytłumaczyć, bo inaczej niektóre bym
                      tam podusiła. Jeśli nie będziesz miała problemów z laktacją i bez problemu
                      dzidziuś będzie mógł zostawać z Tobą na noc to w ogóle nie będziesz musiała się
                      z tymi babami stykać. No a pediatrzy - w miarę, choć czasem trzeba było się
                      ekstra dopytywać, bo przychodziły z krótkim raportem i uciekały dalej zanim
                      zdążyło się o coś zapytać.
                      Znieczulenie - było tak. Przyszedł anestezjolog i powiedział, że proponuje
                      znieczulenie ogólne, ale jeśli ja chciałabym jakieś inne to jest otwarty na
                      moje propozycje. Ponieważ nie planowałam cc, nie zastanawiałam się nigdy nad
                      tymi inymi opcjami i dlatego powiedziałam, że zdam się na to, co on uzna za
                      najlepsze w tej sytuacji. No to on potwierdził, że najlepsze byłoby zniecz.
                      ogólne, a ja się po prostu zgodziłam. Nie było czasu ani klimatu na dalsze
                      rozważania. Bardzo dobrze zniosłam narkozę. Poza szokiem kiedy człowieka budzą
                      i okazuje się, że wszystko jest tak zwiotczałe, że próbuje się mówić, a
                      wychodzi "bleble" to wszystko naprawdę OK. Narkoza ma jednak jeden wielki
                      minus - spotkanie z dzidziusiem za jakiś czas. Ucieka ten moment kiedy
                      maleństwo jest świeżo wydobyte z brzucha mamy, uciekają te pierwsze ważne
                      chwile. Jeśli ma się czas wcześniej zaplanować znieczulenie to warto wziąć to
                      pod uwagę, bo mi naprawdę bardzo żal tych straconych momentów. Niestety nie
                      wiem jakie są tam inne możliwości znieczulenia, musisz gdzieś się dopytać.
                      Jak długo zostałam - standard to wyjście ze szpitala w 5., czasem 6. dobie po
                      cc (jeśli stan zdrowia mamy i dziecka nie budzi zastrzeżeń). Aha, pierwsza
                      liczy się jako zerowa, więc jak ja urodziłam w sobotę o 2.40 to cała sobota
                      była dobą zerową, a w piątej - w czwartek rano - zgodzili się na wypis. Jeśli
                      ktoś mieszka na miejscu to mogą się nawet zgodzić dzień wcześniej (tak było z
                      moją współlokatorką) - dlatego już od wtorku podpytywali gdzie mieszkam
                      (zabawne - raz powiedziałam, że w B-B,a raz, że koło Pszczyny
                      • katarynka001 Re: Info o tyskim szpitalu 03.06.05, 07:04
                        Dzięki za tyle informacjismile niestety nie da się przewidzieć czy będą jakieś
                        problemy czy nie np. z pokarmem, moje ogólne wrażenie odnośnie szpitali jest
                        takie, że jesli nie ma problemów to dziewczyny sa zadowolone z opieki itd. ale
                        jeśli coś jest nie tak, wymagają większej pomocy to nie zawsze jest różowo.Te
                        pięć dni to strasznie długo, chyba powiem że jestem z Tychów bo tyle tam nie
                        wyleżę, miałam nadzieję że będzie to krótszy czas. Mąż planował wziąść ze 2
                        tygodnie urlopu od momentu porodu ale chyba to nie ma sensu, po co ma sam w
                        domu siedziec sad A odnośnie cc, to jeździsz tam na kontrolne wizyty? Wszytko
                        się szybko zagoiło? Zazdroszczę Ci że już jesteś po, zadowolona i zdrowa w
                        domku z dzidziusiemsmilePozdrawiam
                        • lechickachata Re: Info o tyskim szpitalu 06.06.05, 14:17
                          Hej!
                          Istotnie, 5 dni to sporo, choć jak tam się jest, po operacji, to się czuje, że
                          wcześniejsze wyjście mogłoby być ryzykowne. 4 doby to naprawdę minimum.
                          Nie jeżdżę na kontrole. Nikt o tym nie wspomniał, a ja się zastanawiałam jak to
                          dalej ze mną będzie, bo sprawa przecież wciąż świeża. W dzień wypisu wyjęli mi
                          szwy, tzn. ordynator pociągnął za wystającą nitkę w moim ciele, poczułam jak
                          ona przejeżdża mi przez ciało (NIE BOLI!) i... już było po wszystkim. Byłam w
                          niezłym szoku. A koleżanka z pokoju, która miała cc 1.5 doby po mnie (ta z
                          Tychów) miała przyjść na ten przedziwny zabieg za 2-3 dni. Położna środowiskowa
                          na wizycie zajrzała czy rana dobrze goi i tyle. Teraz jest już prawie zagojona,
                          nie boli, wszystko OK.

                          Pamiętaj, grunt to pozytywne myślenie. Będzie dobrze.

                          Pozdro!
                          Gosia
    • gingeria Nooooo, niby jutro termin :))) 01.06.05, 16:27
      Cześć Kobitki,
      po pierwsze oczywiście gratuluję Gosi córy, cieszę się,że dobrze się skończyło.

      Ja właśnie kończę 40. tydzień i w ogóle tego nie czuję. A czuję sie coraz
      lepiejsmile rochę tylko nie mogę sie doczekać kiedy zobaczę Maleństwo. Byłam
      ostatnio w szpitalu znów na KTG i USG i tętno super,żadnych skurczów, Dzidzia
      podobno podrosła, moze dojdzie do 3kg. Poza tym byłam tam u koleżanki, która
      miała termin na dzień po moim. Urodziła śliczną córunię. Co do Wojewódzkiego to
      nie chwali sobie personelu na położniczym, na porodówce mówi że było spoko.
      Częsta opinia. Bez osoby towarzyszącej w systemie rooming-in można sie nabawić
      bardzo poważnej depresji.
      Narazie przemawiam do Maleństwa żeby miało ochotę sie urodzić w tygodniu od 7-
      15, bo wtedy jest na pewno mooja położna. Trzymajcie za nas kciuki.

      Pozdrawiam Was ciepło

      Ginger z Maleństwem

      tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20722;120/st/20050602/dt/6/k/8621/preg.png[/image]
      • e_rubi Re: Nooooo, niby jutro termin :))) 01.06.05, 17:29
        Hej. To trzymam kciuki, zeby wszystko poszlo dobrze. Ja juz od ponad miesiaca przytulam moja Zoske, czas tak szybko leci. Co do Wojewodzkiego, to fakt - bardzo czesto spotyklam sie z taka opinia, to samo mowila moja kuzynka, ktora rodzila tam rok temu. Ja jestem zadowolona z ohydnego i obskurnego szpitala na wyspianskiego, w ktorym nic nie ma - nawet o czysta posciel trudno sie doprosic (coz - urodzilam w dlugi weekend a wtedy pralnia byla nieczynna smile, ale za to polozne i pielegniarki byly naprawde super. Bylam bardzo bardzo obolala po porodzie i to, ze moglam Zosie oddac chociaz na chwile na odzial noworodkowy, by sie tam nia zajeli, bylo duzym plusem. A gdy byla ze mna w pokoju i cos mnie zaniepokoilo, moglam w kazdej chwili tam podejsc albo poprosic kogos o pomoc.

        Przemawiaj do Malenstwa czule - na pewno Cie poslucha. Powodzenia.
        • anbull Re: Nooooo, niby jutro termin :))) 01.06.05, 19:42
          dziękuje za odpowiedzi na moje pytaniasmile))))

          E_rubi, też czytałam o Twoim powrocie do pracy - nieźle sobie radzisz,a opisy
          wprowadzania regularnego karmienie to dla mnie niezły wyczyn. Mam jeszcze
          pytanie dot. Twojego porodu, jak możesz to powiedz ile Cię kosztowała obecność
          lekarza prowadzącego przy porodzie, czy chodziłaś do niego prywatnie w czasie
          ciąży, czy łatwo się zgodził na "asystowanie" przy Twoim porodzie? (przepraszam
          jeżeli zdałam niedyskretne pytania i jeżeli nie chcesz to nie odpowiadaj na
          nie, poprostu staram się mieć jak najpełnieszy obraz).

          buziaczki Ania
          • e_rubi Re: do anbull 02.06.05, 17:32
            Odpisze ci na priv - sprawdz poczte
        • gingeria Re: Nooooo, niby jutro termin :))) 01.06.05, 20:02
          Jestem bogata w doświadczenie tylko nie swoje. Nie mogę się już tego własnego
          doczekać. Bardzo jestem ciekawa jak to bedzie w tym Wojewódzkim i tak jak
          pisałam wcześniej jak się spisze moja asertywność. Tak bardzo Wam
          zazdroszczę,że macie swoje małe przy sobie. Ale takie oczekiwanie też jest
          piekne. Większość moich znajomych się zgadza, że sajgon zaczyna sie po
          porodzie. A ja nieświadoma nie moge sie tego doczekać. A o karmienie będę
          walczyć jak lwica.

          Pozdrowionka
        • gingeria Jeszcze jedno 01.06.05, 20:08
          No właśnie powiedzcie mi jeszcze jedno, od czego to zależy, że w jednym
          szpitalu większość położnych jest miła a w drugim niemiła. Oczywiście
          podkreślić należy, że znam kilka b. fajnych położnych w Woj. Ale większość o
          czymś takim jak odpowiednie psychologiczne podejscie do pacjentki nie słyszało.
          Jak bardzo chciałabym sie milo rozczarować i napisać wam same pozytywne rzeczy
          po. Tak dla dobra ogółu i pokrzepieniu serc.
          Bardzo dziekuje za trzymane kciuki,

          Ginger z małym Imbirkiem
          tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20722;120/st/20050602/dt/6/k/8621/preg.png[/image]
      • lechickachata Re: Nooooo, niby jutro termin :))) 02.06.05, 13:01
        Nooo, Gingeria. Polecam termin 8 czerwca. Wtedy rodzą się fantastyczni ludzie -
        wiem z własnego doświadczenia ;o)) Ojej, właśnie sobie uświadomiłam, że znowu
        przybędzie roczek... Ale nieważne - jako młoda mama czuję się bardzo młodo i to
        najważniejsze.
        Trzymam kciuki za rychłe rozwiązanie, oby spokojniejsze, niż moje.
        Pozdrawiam!
        Gosia
        • gingeria Re: Nooooo, niby jutro termin :))) 03.06.05, 22:41
          A wiesz Gosia, że to niezły pomysł, bo wtedy mojalekarka ma dyżur i tak i tak
          mam przyjść do szpitala sie pokazać. No to moze zostanę. Narazie weekend przed
          nami i mam nadzieje spedzic go jeszcze w domu. Myślę, że Dzidzia wybierze nam
          jakiś miły czas. Spokoju we mnie dużo. Bardzo to miłe.

          Pozdrawiam wszystkie serdecznie

          Ela i Maleństwo
          • lechickachata Re: Nooooo, niby jutro termin :))) 06.06.05, 14:19
            Kochana!
            Nie wiem jak sytuacja u Ciebie, ale myślę o Tobie i trzymam mocno kciuki.
            Odezwij się jak będziesz miała czas... a może juz nie masz...?

            Pozdro!
            Gosia
            • anbull Re: Nooooo, niby jutro termin :))) 07.06.05, 22:12
              Widzę, że wszystkie jesteście zajęte ....

              Mam nadzieję, że u Was wszystko idzie po Waszej myśli

              Pozdrawiam
              Ania
              • rapida Re: Nooooo, niby jutro termin :))) 08.06.05, 10:01
                zimno, deszczowo i nos spod kołdry wystawiać się nie chce, brzuch mi rośnie z
                zastraszajacym tempie i jak tak dalej pojdzie ,to do wrzesnia katastrofa! nie
                mam już żadnych spodni (normalnych), kupilam jakies z tylu z gumka i są
                beznadziejne, co chwile mi spadają i mam wrażenie, że jak ide to je zgubię!
                pani chciala mi sprzedać takie z materiałem z przodu, ale stwierdzilam, ze się
                w nich ugotuję, no i źle zrobiłam kupując te!! bo wcale nie jest ciepło, i nic
                nie zapowiada zmian w pogodzie!!! i jestem ogólnie zła, bardzo zła!!!
                Poza tym dziecko szaleje bardzo, nawet bardzo, bardzo! i to co robi mnie boli!
                w nocy się zastanawiam czy to dziecko, czy nie przypadkiem mąż???? (niechcący
                rączką), ale wychodzi,że dziecko. Ale dlaczego z taką siłą???? mam nadzieję, że
                nic ją nie boli!!!
                pozdrawiam ciepło
                • e_rubi Re: Nooooo, niby jutro termin :))) 08.06.05, 16:38
                  To chyba znaczy Rapida, ze masz silnego dzidziusia w brzuchu, ze sie tak rozpycha smile
                  Mnie tez czesto ruchy Zoski bolaly.

                  A pogoda jest taka paskudna, ze szok, okropnie. Na spacerek sie wyjsc nie da, bo co chwile leje. Brr
                  • anbull Re: Nooooo, niby jutro termin :))) 08.06.05, 20:55
                    pogoda jesienna, chociaż bey słońce czasami świeciło. Chodzę ubrana jak furman
                    (ciuchy zimowe) i ciągle mi zimno, a strasznie boję się przeziębienie, bo
                    wcześniej nie skończyło się to dobrze dla fasolki... Moje dolegliwości, są na
                    razie znikome i najbardziej męczy mnie wstawanie w nocy za potrzebą - jakaś
                    jestem w nocy otłumaniona. Rapida co do Twojego ruchliwego brzuszka to tacaj
                    dobrze wróży (co mama E_rubi potwierdza).

                    Jestem padnięta, ale muszę jeszcze dokończyć lepienie pierogów ...mmm pychotki

                    pa
                    • rapida ruchliwy brzuch!!!! 09.06.05, 07:20
                      widzicie jaki człowiek jest paskudny, wczoraj narzekałam,że po nocach spać nie
                      mogę, bo się rzuca, a dziś całą noc nie spałam, bo się nie rzucała w ogóle!!!!
                      i juz panika, że może coś się jej stało???? dopiero nad ranem pojawiły sie
                      kopniaki, ale te z milszej grupy!!! a i tak już nie zasnęłam i od 7 na nóżkach.
                      A to dziwne, bo kiedyś 10-12, to była dla mnie jeszcze noc...
                      Uspokoiłyście mnie! więc już się nie boję, a nawet cieszę, bo w końcu mała musi
                      być silna!!!
                      widzę słoneczko, to może oznaczać ładną pogódkę????, ale może nic nie piszę, co
                      by nie zapeszyć! ciepluchne pozdrowienia, papa
                      • lechickachata Re: ruchliwy brzuch!!!! ... Gingeria... 09.06.05, 13:02
                        Hej!
                        Fajnie poczytać o tym co słychać u mamuś, które wciąż mają swoje maleństwa w
                        brzuszkach. Tak jakoś mi się cieplutko robi na samą myśl, że jeszcze całkiem
                        niedawno te sprawy były mi tak bliskie i tak aktualne... No właśnie, te
                        kopniaczki... Rzeczywiście czasem taka długa cisza wewnątrz bywała niepokojąca,
                        ale nie ma się czym przejmować - w końcu wszyscy ludzie tak mają, że czasem nie
                        chce im się nic robić ;o)) Zresztą takie niepokoje pozostają też na etapie, gdy
                        dzidziuś jest po drugiej stronie brzucha - Mała czasem tak spokojnie śpi, że
                        muszę sprawdzać czy w ogóle oddycha albozłapać ją za rączkę czy reaguje (chyba
                        każda mama na początku ma takie schizy, więc szykujcie się, że podobne sytuacje
                        spotkają Was też po przyjściu dziecka na świat).
                        Aha, dla mnie też 7 rano, a nawet 5 nie jest już godziną środkowonocną... Szok,
                        ale ja - typowy "nocny Marek" - kładę się do łóżeczka ok. 22 (o ile dzidzia
                        pozwala...).

                        A co u Gingerii? Czyżby...? Już prawie tydzień się nie odzywa. Taaaak, na pewno
                        już się rozdwoiła. Czekajmy na pomyślne wieści.

                        Pozdrawiam i życzę słoneczka, bo deficyt ostatnio taki, że...

                        Gosia
                        • gingeria Kochane! Urodził się nasz syn:))))))) 12.06.05, 21:39
                        • gingeria Kochane !! Urodził sie nasz syn:))))) 12.06.05, 21:45
                          Nasz Aleczek urodził się 4 czerwca o 21:10. Wszystko jest w porządku. Jest
                          przesłodki i bardzo grzeczny, bardzo ładnie je i śpi. Jesteśmy w domu dopiero
                          od czwartku, a ja odniosłam dziś wielki sukces, .ze jestem przed kompem.
                          Szczególy Wam opiszę jak do sibie dojdę , bo mam problemy z chodzeniem, a co
                          dopiero siedzeniem. Dziękuje za pozytywne myśli-były potzrebne. Peronelowi
                          jestem wdzieczna do końca życia.Juz nie dam rady więcej napisać.

                          Całuję i pozdrawiam

                          Bardzo szczęśliwa mama z tausiem i Aleczkiem
                          • barbs Gratulacje!!! 13.06.05, 10:19
                            Wielkie gratulacje dla Gingerii i Bereniki smile Grono szczęścliwych Mamuś się
                            powiększa. Najważniejsze że dzieciaczki zdrowe.
                            POzdrufka
                            Barbs

                            • lechickachata Re: Gratulacje!!! 16.06.05, 19:19
                              Suuuuuuuuuuper!
                              Cieszę się, że i Ty masz już swoje szczęście w domu. Pierwsze 2 tygodnie to
                              jest taaaaki szok i tyyyyyle roboty, więc cierpliwie poczekam na szczegóły.
                              Buziaki!

                              Gosia
      • e_rubi Anemia 10.06.05, 14:46
        Niestety moja corcia ma anemia...a wczoraj przezylam horror, tak mnie nastraszyla pediatra. Z powodu bardzo silnej zoltaczki Zosia miala zalecona kontrolna morfologie po miesiacu, troszke z tym zwlekalam i dopiero w tym tyg zrobilam do badanie, wyniki przyszly prosto do przychodni do naszej lekarki. Spaceruje z Zosia po parku a tu nagle telefon ze mam natychmiast zglosic z Zosia do lekarza, ze Zosia ma silna anemia i fatalne wyniki, ze prawdopodobnie bedzie potrzebna transfuzja i konieczny szpital. Myslalam, ze tam zemdleje. Od razu pedem do lekarza, pani doktor zdziwila sie widzac zdrowego, silnego, usmiechnietego i rozowego dzidziusia (takie wlasnie jest moje dziecko) powtorzyla badania - wyniki troszke lepsze, ale dalej duzo ponizej norm, znow straszenie transfuzja, tlumaczanie, ze 6 tyg niemowle nie ma prawa miec takiej anemii, w koncu dostalam skierowanie do specjalistycznej poradni hematologii. Lekarka byla arogancka, badala Zoske niedelitkatnie, w gabinecie bylo zimno i Zosia cala sie trzesla, my z mezem przerazeni, koszmar. Po powrocie do domu zadzwonilam do tej poradni i dzis rano bylismy w Bielsku - przemila pani doktor pogodnym glosem wytlumaczyla nam, ze taki spadek morfologii po tak silnej zoltaczce jest normalny i czesto sie zdaza, oczywiscie trzeba to leczyc, ale na moje pytanie o transfuzje zrobila wielkie oczy...po prostu mamy podawac zelazo i vitaminy i kontrolowac krew. Lekarka byla super, o wszystko nas wypytala, wszysystko cierpliwie wytlumaczyla, delikatnie zbadala Zosie. Juz wszystko dobrze. Jestem tylko potfornie wsciekla na pediatre, ze nas tak nastraszyla, pol nocy nie spalam probojac odgonic sprzed oczu obraz mojej malenkiej niuni, ktorej przetaczaja krew. Po pierwsze nie skojazyla anemii z zoltaczka (choc podkreslalismy, ze byla bardzo silna), po drugie po co tak straszyc, jak sie nie jest pewnym. Przeciez mogla po prostu powiedziec, ze wyniki nie sa najlepsze i musimy sie skonsultowac ze specjalista. Zaoszczedzila bym nam stresu. Dodatkowo powiedziano mi, ze wyniki z palca nie sa tak wiarygodne jak z zyly i zdazaja sie rozbieznosci a jak mojej lekarki czy mozliwy jest blad, to powiedziala, ze nie i ze te skoki (roznice miedzy jednym badaniem a drugim) to w ogole juz jest cos bardzo dziwnego...Emocje pomalu ze mnie opadaja ale podjelismy juz decyzje - przepisujemy Zosie do innej przychodni. Nie chce wiecej sie natknac na te lekarke, bo nie recze za to, co jej powiem, a poza tym nie mam zamieru znosic, jak ktos "rzuca" moim dzieckiem przy badaniu, nie przejmuje sie, ze Mala marznie i nie liczy sie z uczuciami przerazonej Mamy (ani slowa pocieszenia i uspokojenia wczoraj nie uslyszalam). No i nie bede znosic glupich usmieszkow i pytan dlaczego rodzilam w Bielsku a nie normalnie w zywieckim szpital (a W Bielsku to co - nienormalnie?). brr. Ulzylo mi. A pogoda dzis taka, ze nic tylko siasc i plakac.
        • rapida Re: Anemia 10.06.05, 16:33
          Kochana ! teraz rozmiesz sama, dlaczego uciekłam z Bielska??????????? bedzie
          dobrze i nie myśl o żadnej transfuzji!przecież jest tyle leków!!! katastrofa z
          tymi lekarzami!!! gdybyś potrzebowała pediatry, dobrego pediatry, to można
          zadzwonić do dr Włoch, ona ma specjalizacje z pediatrii, mnie robiła echo
          serca, bo to jej druga specjalność! Kobieta jest rewelacyjna!
          No nic, pozostaje mieć nadzieje, że paskudztwo szybko minie!!! Będzie dobrze i
          nic sie nie martw, bo to taki stan ta anemia, to w sumie nie jest wada, ani
          choroba!!! Odżywiaj się dobrze!!! i trzymajcie cieplutko!!!! buziaki,papa
          • anbull Re: Anemia 11.06.05, 09:00
            Ewelino współczuję Ci tych przeżyć.
            Za wiele nie wiem co powiedzieć, bo problem niekompetentnych lekarzy powraca
            jak bumerang. Nasza służba zdrowia jest poprostu chora, poczynając od systemu i
            wiecznych kolejek, gdzie niejednokrotnie liczy się czas w działaniu, a na
            niedouczonych lekarzach kończąc (przepraszm tych dokształcających sią).

            Mam tylko nadzieję, że szybko znajdziesz dobrego lekarza - może dr Włoch
            polecany przez Rapidę- który pomoże Tobie i Zosi wyleczyć anemię.

            Co do żywieckiego szpitala to jego niesława doszła już dawno do Bielska a
            pewnie i dalej.

            Dziweczyny jak możecie to piszcze nazwiska lekarzy (tych dobrych - żeby
            wiedzieć do kogo chodzi oraz tych niekompetentnych - aby wiedzieć z czyich
            usług korzystać) oraz gdzie przyjmują (nigdy nie wiadomo kiedy może się to
            którejś z nas przydać).

            trzymajcie się ZDROWO i ciepło
            Ania
            • anbull Re: Anemia 11.06.05, 11:15
              co do tych niekompetentnych to uczywiście miało być "z czyich usług NIE
              korzystać"
            • e_rubi Re: Anemia 11.06.05, 14:12
              Teraz jestesmy pod opieka bardzo fajnej pani dr hematolog, wiec jestem pewna, ze wlasciwie pokieruje leczeniem Zosi, zrobila na nas bardzo dobre wrazenie. Poradnia hematologiczna (i wiele innych specjalistycznych poradni) znajduje sie przy szpitalu nr 3 na Sobieskiego. Niestety nazwiska pani doktor nie pamietam - z wrazenia chyba, bedziemy u niej we wtorek, to bede wiedziec. Zreszta - oby nigdy nie byla Wam potrzebna. W ogole w calej poradni bylo w porzadku - niestety nie ma umawiania sie co do godziny i trzeba czekac (jak mnie to wkurza - skoro wyznaczaja dzien, to mogli by tez wyznaczac godz), ale to jedyny mankament. Pielegniarki, ktore pobieraly Zosce krew, tez byly bardzo sympatyczne i mialy fajne podejscie - zarowno do dzieci jak i do przestraszonych rodzicow. Te niemile przezycia spotkaly mnie w mojej zywieckiej przychodni, do ktorej zarejestrowalam Mala, bo jest najblizej domku i myslalam, ze bede miala wygodnie - ot podjechac wozkiem i szybko wszystko zalatwic. Juz na pierwszej wizycie patronazowej mi sie nie podobalo, stosunek pani dr do mnie i sposob w jaki obchodzila sie z Zosia pozostawial wiele do zyczenia - ale pomyslalam sobie, ze moze ma zly dzien, albo jest zmeczona. No ale niestety ona taka jest. No i w dodatku teraz to cale zamieszanie z tymi wynikami to juz w ogole mnie dobilo. Mysle, ze nie ma sensu podawac jej nazwiska, bo zadna z Was nie jest z Zywca i na pewno na nia nie trafi. W ogole to w Zywcu wszedzie maja bardzo dziwny stosunek do tego jak ktos powie, ze ma lekarza w Bielsku - no chyba ze jest to jakis specjalista, ktorego w Zywcu nie ma. Tak samo z ginekologiem - od razu cie w szpitalu pytaja, kto prowadzi ciaze. (dziewczyny w poczekalni u mojego lekarza czesto sie skarzyly, ze jak zgosily sie do szpitala i powiedzialy, ze prowadzi je Balis to od razu mialy przechlapane). No i ja tez teraz u pediatry spotkalam sie z glupim komentarzem i usmieszkami, dlaczego rodzilam w B-B - a co to ma do cholery wspolnego z anemia Zosi???
              Teraz mamy skierowanie na bioderka, do laryngologa i wizyte u okulisty i pieprze to - na wszystko umowilismy Zosie w Bielsku w Centrum Pediatrycznym na Cyniarskiej - dam wam znac jakie beda wrazenia i podam nazwiska lekarzy. Wole przejchec te 20 pare km niz isc do mojej przychodni 100m od domu.
              Pozdrawiam
              • rapida Re: Anemia 12.06.05, 07:22
                No to mam nadzieje, ze pani doktor juz się zajmie właściwie dzieckiem. Też
                jestem zdania, że warto nadłożyc drogi, znaleźć i pojechać do właściwych ludzi,
                niż poźniej się denerwować i umierać ze strachu. Ale to przykre, że mając
                poradnie tak blisko, musisz się tułać taki kawał! No, ale pomyśl, gdzie ja będę
                jeździć i już Ci się zrobi lepiej, ha,ha! Pozdrawiam cieplutko!papa
              • barbs Re: Anemia 13.06.05, 10:12
                E-Rubi - parę słów pocieszeniasmile już to wcześniej gdzies wspomniałam ale
                powtórzę - miałam identyczne problemy ze starszym synkiem - niby urodził się w
                terminie, ale miał wszelkie cechy wczesniaczka - Zosia wyskoczyła z brzuszka
                jeszcze wcześniej, stąd te problemy - przedłużająca się żóltaczka (wnikająca z
                gwałtownego rozpadu czerwonych krwinek) i związana z tym anemia to typówka w
                takim przypadku. Spokojnie - to wszystko jest do przejścia - podawajcie żelazo
                i witaminki (pewnie kwas foliowy i B6...?), karm piersią i staraj się, żeby
                Twoja dieta była bogata w żelazo, bo żelazo z mleka mamusi jest najlepsze dla
                malucha i najlepiej przyswajalne. I wszystko się wyrówna - naprawdę - jedyne
                czego Zosi potrzeba to po prostu trochę czasu żeby wyrównała sobie te braki
                spowodowane ciut za krótkim pobytem w Mamusinym brzuszku. Mój synek wyrósł z
                tego bez problemu, więc i u Was będzie dobrze smile Całe szczęście , że
                trafiliście na mądrą panią hematolog.
                Acha - przygotujcie się, że anemia może spowodować trochę wolniejsze kostnienie
                bioderek. Dobrze jest w związku z tym trochę "poszerokopieluchować" Malucha -
                ja o tym nie wiedziałam, trochę zaniedbałam i teraz Mały ma lekką skłonność do
                iksowatości kolanek, co zresztą na pewno też się niedługo wyrówna, ale muszę
                tego pilnować.
                To tyle - głowa do góry i spokój. A tą lekarkę co Was tak wytraszyła to bym
                udusiła. Aż za dobrze pamiętam co przeżywałam włócząc się po lekarzach z moich
                Maluszkiem - zdrowy pogodny chłopczyk, urodzony w terminie, 10/10 Apgar, a
                ciągle mu coś wynajdywali... I też mnie straszyli wizją transfuzji. A oprócz
                tego cytomegalii, toksoplazmozy i td... Grrrrrrr.... Polska służba zdrowia..
                Barbs
                • e_rubi Re: Anemia 13.06.05, 16:10
                  Dzieki Barbs, juz mi w ogole lepiej. A o bioderkach mi dzis powiedzial pan doktor w poradni preluksacyjnej, bylysmy dzis na usg u dr. Kaczmarczyka na Cyniarkskiej - mamy bardzo szeroko pieluchowac i zglosic sie na kontrole za 6 tygodni. Powinno byc OK. A witaminki mam dawac - B6 i kwas foliowy , no i zelazo. Sama tez mam lykac witaminy i oczwyiscie dbac o diete.
                  • lechickachata Re: Anemia 16.06.05, 19:16
                    Ewelino!
                    Zgroza ogarnia... Od razu podwójnie doceniłam naszą pediatrę - bardzo miła,
                    zero pośpiechu, dała numer na komórkę (można o każdej porze dzwonić w razie
                    jakichś problemów). Nie wiem jak Ty, ale ja po prostu wybrałam lekarkę, do
                    której chodzi najwięcej osób (to chyba niezły wyznacznik) - zapytać w
                    rejestracji kto jest popularny i to powinien byc trop. Kurczę, chyba bym
                    zwariowała na Twoim miejscu...
                    No i ciekawe, że rodzenie w B-B jest nienormalne. Mnie nikt o nic już nie pyta,
                    bo jak widzą inny adres zamieszkania, inny zameldowania, a jeszcze inne miejsce
                    urodzenia to już są tak skołowani, że o nic nie pytają - hehehe.
                    Pozdrawiam Was ciepło, nie dajcie się głupim babom,
                    Gosia
                    P.S. Zastanawiam się jak można by takim osobom zrobić totalną antyreklamę -
                    może rzucić nazwiskiem na odpowiednich forach, niech inne dziewczyny do niej
                    nie idą, bo szkoda czasu i nerwów.
                    P.S.2. My też już odwiedziłyśmy poradnię przy Cyniarskiej - szerokie
                    pieluchowanie, te sprawy...

    • berenika-27 Urodziłam 11.06.05, 14:21
      Witajcie,
      Chciałabym Wam trochę opowiedzieć o własnym porodzie i o pobycie w szpitalu
      wojewódzkim. Wczoraj wróciliśmy do domu i mam nadzieję że mój maluszek pozwoli
      mi dokończyć pisanie.
      Do szpitala trafiłam 31 maja mimo że termin miałam na 20 czerwca. Jednak
      lekarza zaniepokoiły gwałtowne ruchy dziecka (fakt, rzucał się w brzuchu jak
      oszalały choć był to już 37 tydz.) i bał się że może być coś nie tak. A że
      dzidzuś ułożony był poprzecznie, zapadła decyzja o cesarce. W czwartek 2.06
      zabrali mnie na porodówkę. Nastąpiły przygotowania: lewatywa, golenie, cewnik,
      kroplówka, podpisywanie różnych ppapierków, rozmowa z anestezjologiem. Gdy
      byłam gotowa a blok operacyjny powiadomiony lekarz jeszcze raz dotknął mojego
      brzucha, zabrał na USG i okazało się że jednak dziecko odwróciło się główką w
      dół. Nastąpiło lekkie zamieszanie: co robić? Ale wspólnie z lekarzem doszliśmy
      do wniosku że tniemy bo znając bobasa to jescze nie raz się obróci.
      Znieczulenie miałam mieć zewnątrzoponowe ale po dwóch nieudanych próbach
      dostałam podpajęczynówkowe. Z samego porodu wszystko pamiętam choć nic nie
      czułam, może poza naciskiem na brzuch przy wyjmowaniu dziecka. Mateusz dostał
      10 punktów a ja trafiłam na salę pooperacyjną. Niestety okazało się że maluszek
      ma problemy z oddychaniem i jeszcze kilka drobnych cech wcześniactwa i trafił
      na patologię noworodków. Spędził tam 6 dni a potem dwa dni byliśmy razem.
      Jeśli chodzi o położne to jestem ich opieką miło zaskoczona ale o tym później
      bo Mateusz mi się budzi. Idę go karmić



      • anbull Re: Urodziłam 11.06.05, 14:55
        Berenika-27 GRATULACJE !!!
        kurczę, ale ten los bywa nieprzewidywalny, jakoś nie umiem spbie wyobrazić, żę
        może być aż 18 dni różnicy między przewidywanym terminem porodu, a porodom, ale
        najważniajsze aby się ZDROWO CHOWAŁO.
        Jak bedziesz miła chwilkę to napisz proszę co jeszcze wynikała z badania, czy
        tylko dziecko było b. ruchliwe, czy może lekarz miał jeszcze jakieś inne
        wątpliwości, czy obawy.

        Ewelina z tym centrum pediatrycznym to jest wg. mnie b.dobry pomysł, co parwda
        będziesz miła kawałek drogi z Zywca, ale na pewno kilku pediatrów do wyboru i
        gro innych specjalistów w jednym miejscu. ja sama chodzę do przychodni gdzie są
        różni specjaliści i bardzo sobie chwalę.

        wkońcu słoneczko nieśmiało się przebija. może coś z tego będzie?
        • rapida Re: Urodziłam 12.06.05, 07:19
          Nie było mnie jeden dzień i prosze jakie zmiany!!! Tak sie ciesze, ze masz juz
          to za soba! i siedzicie sobie z maluszkiem w domku!Trzymajcie sie cieplutko i
          bawcie dobrze!!!jak znajdziesz chwilke, to napisz co i jak! pozdrawiam w ten
          deszczowy ranek (znowu wstałam o 7..............) bardzo mocno!
          • lechickachata Re: Urodziłam 16.06.05, 19:20

            Bereniko! Jaka niespodzianka, że to już! Serdeczne gratulacje!
            Bardzo zazdroszczę Ci tego, że byłaś świadoma podczas cc - mogłaś od razu
            zobaczyć dzidziusia. Ja zobaczyłam dzidzię dopiero po kilku godzinach (rano, a
            urodziła się w środku nocy). Zresztą jest jeszcze jeden motyw z tą moją
            cesarkową nieświadomością związany - na wypisie mam wpisane, że urodził (?a)
            się "filius", co według mojej wiedzy oznacza "syn", a ja przecież mam
            dziewczynkę! Pytałam męża czy był w stanie stwierdzić płeć gdy wynieśli mu
            pokazać dziecko - potwierdził, że owszem. A gdy mu powiedziałam skąd to pytanie
            to już był tylko prawie pewien. Tak naprawdę to po prostu musieli się machnąć
            wypisując ten papierek (znalazłam też parę innych błędów), bo byłam jedyną
            rodzącą w tym czasie i chyba mi synusia (?) nie podmienili...? Widzisz jak
            dobrze mieć świadomość w czasie porodu? ;o)
            Pozdrawiam i gratuluję raz jeszcze

            Gosia
        • e_rubi Upal... 28.07.05, 14:34
          jejku jaki dzis skwar. Siedzimy z Zoska w domu, okna pozamykane i pozaslaniane ale i tak goraco jak nie wiem co. Zosia drzemie leniwie w hustawce i mam wrazenie, ze duzo lepiej znosi takie temperatury niz ja. Cieplolubne dziecko mi sie trafilo na szczescie smile
          Nie wiem po kim, bo my z mezem nienawidzimy upalow. A ciezaroweczki jak sobie radza w taka pogode?
      • berenika-27 Re: Urodziłam 12.06.05, 17:30
        Uf, może tym razem uda mi się dokończyć.
        Jeśli chodzi o opiekę w szpitalu wojewódzkim to nie mogę złego słowa
        powiedzieć. Wszystkie położne z którymi miałam doczynienia są bardzo miłe,
        przychodziły na każde wezwanie, odpowiadały na każde pytanie. A potrafiłam się
        pytać o wszystko. Gdy leżałam na pooperacyjnej a mój maluszek na patologii to
        jedna położna z własnej inicjatywy chodziła dopytywać się o jego stan.
        Owszem zdażyla się jedna niemiła sytuacja.
        Pierwszej nocy po porodzie musiałam czekać pół godziny na podanie leków
        przeciwbólowych, a i tak wysłuchałam monologu położnej, że po takiej operacji
        to przecież musi boleć. A dziewczyna na sąsiednim łóżku aż płakała z bólu.

        Poza tym muszę pochwalić cały personel oddziału patologii noworodków. Kobiety
        tam pracujące, z ordynatorką na czele są jakby z innej bajki. Emanuje od nich
        takie ciepło i do każdego dziecka podchodzą z taką troską, delikatnością,
        że....aż słów mi brakuje. Tego się poprostu nie da opisać. Do Mateusza mogłam
        przychodzić o każdej porze dnia i nocy. Karmiłam go, przewijałam, pomagałam
        kąpać, a pielęgniarki wszystko krok po kroku tłumaczyły co trzeba robić. I co
        ważne nie pozwalały zaglądać do pokoi z obcymi dziećmi. Wstęp miała tylko
        najbliższa rodzina.
        I jeszcze godny uwagi jest fakt propagowania w szpitalu karmienia piersią. Ja
        do tej pory mam problem z pokarmem a w szpitalu nawet się przez to załamałam.
        Bardzo wtedy pomogły mi położne z oddziału ginekologii ( tam potem leżałam).
        Przekonały mnie że nie warto się poddawać, że trzeba się starać dla dobra
        dziecka. A szczególnie wdzięczna jestem pani Gosi Osowskiej. Fakt, że znałyśmy
        się wcześniej ze szkoły rodzenia, ale okazała mi wiele zainteresowania.
        Przychodziła dowiadywać się jak sobie daję radę z karmieniem, tłumaczyła jak
        się odżywiać.
        Krótko mówiąc: z pobytu w szpitalu jestem bardzo zadowolona, jak bym miała
        rodzić drugi raz to napewno wybrałabym wojewódzki.

        Tylko jak chodziłam na patologię do Mateusza to zastanaiałam się czy z tą
        cesarką nie można było jeszcze trochę, choć parę dni poczekać. To prawda że
        ruchy dziecka po 34 tyg się mocno nasiliły i czasem były aż uciążliwe, ale
        skoro będąc w szpitalu okazałao się że wszystko jest ok, dziecko rośnie i nie
        owija się pępowiną to myślałam że wypuszczą nas do domu i będziemy czekać na
        termin. Zwłaszcza że skurcze miałam bardzo małe i prawie bezbolesne, rozwarcie
        też było minimalne. Ale teraz nie czas na gdybanie co by było. Najważniejsze,
        że już jesteśmy w domu, cali i zdrowi.

        Teraz tylko trochę mnie śmieszy ilość skóry na brzuchu. Ciekawe ile potrwa aż
        wróci do stanu wyjścowego.
        Pozwrawiam gorąco
        • anbull Re: Urodziłam 12.06.05, 18:07
          jak dobrze się czyta, że u Ciebie wszystko w porządku. Przede mna jeszcze długa
          droga i muszę się zmuszać do jedzenia, nawet po herbacie nie czuję się
          najlepiej, mam nadzieję, że niedługo to minie bo zaczynam właśnie trzeci
          miesiąc.
          Powoli oglądam wózki, ale to przyjemne oraz czasochłonne. Same pewnie zresztą
          pamiętacie jak było u WASsmile)))

          Mam jeszcze pytanie, czy jest możliwe (fizyczni i psychicznie) żeby mama sama
          zajmowała się nowonarodzonym dzieckiem? Ja raczej na to się nastawiam i mam
          duzo obaw. Na babcie raczej nie liczę, a tatuś będzie chyba wtedy zagranicą.
          Jakie są Wasze sugestie? Czy to bardzo ciężkie wyzwanie samej zajmować sie
          maleństwem?? Jak to było u WAS??

          Ania

        • e_rubi Re: Urodziłam 13.06.05, 16:14
          Po pierwsze serdecznie gratuluje. Widze, ze Twoje Malenstwo pospieszylo sie tak samo jak moje. Dobrze, ze wszystko juz w porzadku. A jesli chodzi o Gosie Osowska to jest rewelacyjna - to do niej trafilam, jak Mala nie chciala jesc i tylko jej zawdzcieczam ze sie nie poddalysmy i dzis Zosia karminona jest wylacznie piersia.
    • barbs Re: A ja czekam.... 13.06.05, 10:28
      U mnie w sumie bez zmian. Tydzień temu miałam kryzys - nie wiem, czy się czymś
      strułam, czy jakiś wirus, czy po prostu hormony i ściśnięty żołądek, wyszarpały
      mnie mdłości, wymioty, przez cały weekend i potem jeszcze poniedziałek i wtorek
      praktycznie nie mogłam jeść, sił mi strasznie dużo to zabrało. Na szczęscie
      jakoś sie pozbierałam, tyle, że mam wrażenie, że tuż po tym opadł mi brzuch.
      Tzn mniej czuję ucisk na żołądek a bardziej na pęcherz... Ale to kurczę byłoby
      stanowczo za wcześnie, do temrinu mam (licząc od dziś) jeszcze bite 3 tygodnie,
      a w sumie nie miałabym nic przeciwko parodniowemu przenoszeniu. W każdym razie
      potrzebuję jeszcze minum 2 tygodni, żeby spokojnie i z czystym sumieniem
      pojechać rodzić do Lędzin... Tam nie ma respiratorów, inkubatorów itd więc
      dzidziuś musi być "terminowy"... Mam nadzieję, że reguła dwóch tygodni od
      opadnięcia brzucha do porodu nie sprawdzi się w tym przypadku...
      Póki co staram się oszczędzać i czekam. Jeszcze tydzień w pracy, za tydzień na
      wizytę kontrolną i l4.
      W kazdym razie trzymajcie kciuki - jeszcze minimum 2 tygodnie, a optimum - 4 smile
      Muszę jakoś dotrwać..
      Barbs
      • e_rubi Re: A ja czekam.... 13.06.05, 16:17
        Brabs z tym brzuchem to chyba nie ma reguly, mnie opadl 4 tygodnie przed urodzeniem Zosi - wyraznie czulam ucisk na pecherz a "poluzowalo" sie u gory, lepiej sie oddychalo. A jesli chodzi o mdlosci, to tez mi wrocily w tym samym czasie, lekarz mowil, ze to albo z usciku Mlodej albo ze stresu, ze porod tuz tuz, choc wcale nie wydawalam sie sama sobie zestresowana. Trzymam kciuki.
        • barbs Re: A ja czekam.... 14.06.05, 09:37
          Oooo, Ewelina, niech Cię Bozia wynagrodzi za to co napisałaś smile Balsam na moją
          zmartwioną duszyczkę - 4 tygodnie to by było idealnie. No nic - nastawiam się
          twardo, że u mnie będzie tak samo - wiara czyni cuda smile
          Swoją drogą napisz proszę czy na tej Cyniarskiej to na na NFZ czy każda wizyta
          płatna...? Bo z Twoich doświadczeń mi wychodzi, że są tam znacznie mądrzejsi
          lekarze - do tego wszystkiego co Ty się od nich dowiadujesz ja musiałam
          dochodzić sama, czasem niestety jak już było za późno sad.
          Barbs
          • e_rubi Re: A ja czekam.... 14.06.05, 11:27
            Na Cyniarskiej na NFZ - musisz miec skierowanie. Nic nie placilam za usg. W lipcu idziemy tam do okulisty. A w poradni hematologii przy szpitalu tez nic nie placilam.
          • barbs Re: A ja czekam.... 16.06.05, 09:44
            Rozwaliłam kolanko sad Wczoraj idąc do pracy stromą uliczką w dół mocno
            skręciłam kostkę - ale na szczęście nie upadłam. Trochę pobolało i przeszło.
            Dziś szłam i myślałam: dobrze że się wzcoraj nie wywaliłam, swoją drogą muszę
            uważać - i łuups! w tym samym miejscu, ta sama noga mi się powinęła, tyle, że
            tym razem wylądowałam też na kolanie sad Rozwaliłam spodnie - pal licho - to już
            końcówka choć i tak szkoda - i paskudnie zdarłam skórę na kolanie. Przy mojej
            skłonności do blizn pewnie będę miała pamiątke do końca życia - kurczę kurczę
            kurczę. Wiem, powinnam się cieszyć, że z brzuchem OK ale i tak jestem zła.
            Kaleka ostatnia no! Jeśli znacie jakieś sposoby jak leczyć takie coś żeby
            został jak najmniejszy ślad to bardzo poproszę...
            Nieszczęśliwa Barbs.
            • e_rubi Re: A ja czekam.... 16.06.05, 18:41
              Ojejku barbs, dobrze, ze brzuszkowi nic sie nie stalo, ale i tak wierze, ze jestes wsciekla. Niestety nie znam zadnych sposobow na lepsze zagojenie, ale mam nadzieje, ze nie bedziesz miala blizny i kolanko szybko sie zagoi. Ja pod koniec ciazy bez przerwy sie o cos obijalam i tez sie wkurzalam, ze jestem kaleka. A najgorsze blizy zrobilam sobie na rece jak mnie cos naszlo i o 5 rano smazylam mezowi placuszki na sniadanie - chlapnal mi goracy olej, troche zabolalo, dalam na chwile pod zimna wode (nawet sie nie przyjrzalam) i smazylam dalej. Dopiero jak mu zanioslam sniadanie do lozka to maz w krzyk - o boze co ci sie stalo w reke - ja patrze, a cale przedramie w bablach, tak sie poparzylam. Dopiero jak to zobaczylam to zaczelo bolec - oklady z lodu ale juz bylo za pozno...teraz mam blizny takie, jak by mnie ktos przypalal papierosem sad
              • marysia43 do dziewczyn z Bielska(prosze o pomoc)!! 16.06.05, 19:14
                Dziewczyny mam problem bo muj lekarz pracuje w Esculapie i tam mam miec cesarke
                poczatkiem lipca z mezem jedziemy pociagiem do Bielska no i tu tkwi cały
                problem niemam pojecia co dalej znalazłam w internecie rozkład autobusów tylko
                niewiem gdzie wysiasc i w jaki wsiasc żeby dojehac namiejscesadprosze
                pomużcie
                • rapida Re: do dziewczyn z Bielska(prosze o pomoc)!! 18.06.05, 09:35
                  czesć, napisz kiedy będziesz w Bielsku, jeśli nic nie będzie stao na
                  przeszkodzie, mogę Cię odebrać i zawieźć, tylko muszę wiedzieć kiedy, na pewno
                  odpada 13 lipca, bo mam badania........... , pozdrawiam
                  • marysia43 Do Rapida! 18.06.05, 11:07
                    To bardzo miłe z twojej strony niehciała bym jednak sprawiac kłopotu a
                    prawdopodobnie bende miała cesarke 6lipca a najpuzniej8.Dokładnie dowiem sie w
                    piatek bo ide na ostatnia wizyte.Pozdrawiam
                  • marysia43 Do Rapida! 18.06.05, 11:11
                    Dziekuje za pomoc jednak niehciała bym sprawiac problemu.Cesarke bende miała 6
                    a najpuzniej 11 lipca dokładnie dowiem sie w piotek na ostatniej
                    wizycie.Pozdrawiamsmile
                  • anbull Re: do dziewczyn z Bielska(prosze o pomoc)!! 20.06.05, 16:28
                    w zaawansowanej ciąży to chyba lepiej taxówką, nie powinnaś za dużo zapłacić.
                    Nie wiem dokładnie gdzie jest Esculap, ale do centrum Wapiennicy dojeżdża : 7 i
                    10 - chyba tylko te dwa autobusy. 7 czsami jedzie dalej w kieunku Jasienicy do
                    CPN-u, ale to musisz już sprawdzić na rozkładzie.
              • lechickachata Re: A ja czekam.... Barbs... 19.06.05, 13:58
                Hej Barbs!
                Mam wrażenie, że już 100 lat minęło od mojego pobytu w Lędzinach (jakże
                krótkiego...). A Ty mi teraz o tym miejscu przypomniałaś. Życzę Ci dotrwania do
                terminu jak należy i urodzenia tam dzieciczka. Obyś nie musiała czekać tak długo
                jak ja - choć skoro już brzuszek nisko to pewnie będzie w terminie.
                A co do poradni na Cyniarskiej to właśnie zastanawiam się nad fachowością
                lekarzy. Byłam z Małą na USG bioderek (u kobiety, nazwiska teraz nie pamiętam)
                i ta wizyta trwała może 2 minuty, na pewno nie więcej. Rozumiem, że bioderka
                w porządku, ale sposób zakładania dodatkowej pieluchy został mi objaśniony
                w ciągu ok. 4 sekund, więc niewiele z tego wiedziałam i musiałam jeszcze raz
                pytać (znowu 4 sekundy instrukcji - zakładam "po swojemu".....) Chyba kobiecie
                bardzo się spieszyło, żebyśmy już poszły.
                E_rubi - Ty byłaś u faceta - też tak szybko przebiegła wizyta?

                Pozdrawiam kochane koleżanki (szkoda, że teraz tak rzadko tu wpadam)...
                Gosia
                • e_rubi bioderka 19.06.05, 21:39
                  Chyba nie - doktor wypytal o ciaze i porod, kazal rozebrac Mala i przytrzymac, zrobil usg, potem zalecil szerokie pieluchowanie - najpierw kazal nam pokazac jak skladamy i zakladamy pieluche - potem skrytykowal nas, ze za wasko, sam poskladal i zalozyl Zosi jak ma byc, potem mnie jeszcze spytal jakich wymiarow mam pieluszki w domu i kazal dac 1 tetre i 1 flanele. No i kazal przujsc na kontrole za 6 tygodni, bo Mala ma IIA w obu bioderkach. Dlugo to nie trwalo, ale jak dla mnie objasnil wszystko co trzeba, To byl dr Kaczmarczyk.
                  ciesze sie Gosia, ze chociaz tu czasem zagladasz, bo na Majowkach raczej Cie nie widac...Jak tam Misia?
                  • lechickachata Re: bioderka 22.06.05, 14:34
                    Hej!
                    Zaglądam tu i tam, ale nieczęsto. Niestety brak sprzętu...
                    Widzę, że wizyta wyglądała bardzo podobnie, ale z tą różnicą, że nie
                    dowiedziałam się jak tę pieluchę "montować". Robię po swojemu i obawiam się, że
                    właśnie za wąsko. Achhh, ale skoro oba są w porządku to może wystarczy?

                    Misia to mały śmieszek - chyba po mamie. Często się uśmiecha i wręcz śmieje.
                    No i już nawet zaczyna mówić; co tam mówić - ROZMAWIAĆ! Jak się do niej gada
                    takimi krótkimi sylabami to ona czasem powtarza, nawet na podobnych tonach.
                    Niesamowite. Rozwija się świetnie, jest naprawdę OK. I nawet ja już się czuję
                    pewniej.

                    Pozdrawiam!
                    Szczęśliwa Mama

                    • e_rubi Re: bioderka 25.06.05, 09:38
                      Moja Mala jest za to troszke maruda - po tatusiu smile
                      Ale tez super sie rozwija, coraz wiecej czasu spedzamy na zabawie.
                      Jedyne z czym walczymy, to jest uspianie w dzien, bo Mala ma spory klopot, by sie zdrzemnac, a jesli tego nie zrobi robi sie bardzo bardzo marudna. Zadne metody nie dzialaja, wiec ostatnio ucze ja zasnac sama w lozeczku i przy tym jest chyba najmniej - o dziwo - wrzaskow, i przewaznie sie udaje. Pozdrowionka
                • barbs Re: A ja czekam.... Barbs... 25.06.05, 14:57
                  Bedzie krótko bo impulsy lecą. Uprzejmie donoszę że jeszcze sie trzymam -
                  ciuszki poprane, torba właśnie dziś wstępnie spakowana. Teraz już z czystym
                  sumieniem do Lędzin smile Jeśli dalej bedzie cicho postaram się odezwać za parę
                  dni.
                  Pozdrufka,
                  Barbs
                  • e_rubi Re: A ja czekam.... Barbs... 26.06.05, 18:44
                    No to czekamy na wiesci od Ciebie. I oczywiscie trzymam kciuki, zebys miala latwy i szybciutki porod w fajnej atmosferze w tych Ledzinach. Trzymaj sie cieplutko.
                    • anbull badanie przezierności 27.06.05, 16:20
                      Dziewczyny miałyście może badanie przezierności karku między 12-14 TC??? Pytam
                      bo jestem ciekawa czy to standart czy luksus. Jak tak to gdzie, ile Was to
                      kosztowało? czy w okolicach Bielska są specjaliści, którzy umieja rzetelnie
                      wykonać to badanie??

                      Z góry dziekuję za odp.
                      Ania
                      • lechickachata Re: badanie przezierności 27.06.05, 20:55
                        Hej!
                        To raczej nie luksus, ale typowa praktyka (choć nieobowiązkowa). To zazwyczaj
                        pierwsze lub drugie badanie USG. Nie doradzę Ci do kogo iść, bo miałam lekarza
                        w Krakowie, ale koleżanki na pewno pomogą.
                        Pozdro!

                        Gosia
                        • anbull Re: badanie przezierności 28.06.05, 16:05
                          dzięki Gosiu za odp. Tyle się naczytałam o tym badaniu, że już zgupiałam. za 30
                          min mam wizyte u swojego lekarza ciekawe co mi powie.

                          pozdrawiam Ania
                    • lechickachata Re: A ja czekam.... Barbs... 27.06.05, 20:53
                      Barbs!
                      Trzymam kciuki i myślę o Tobie - życzę więcej szczęścia w Lędzinach, niż
                      wiesz... Pozdro dla cudownych pań położnych Ani i Uli. Tam jest jeszcze taka
                      przemiła pani salowa - pamiętam, że przyszła do mnie się pożegnać, bo już szła
                      z pracy przed weekendem, życzyła mi powodzenia i... do zobaczenia w
                      poniedziałek (jak wiadomo, w poniedziałek już się nie spotkałyśmy ;o))
                      Wszystkiego dobrego,
                      całuski!

                      Gosia z Michasią
    • papaja7 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 29.06.05, 10:57
      A ja mam pytanko czy jest tu ktoś z Bielska kto ma termin na styczeń??? Aż wam
      wszystkim zazdroszczę że już możecie powiedzieć że bliżej niż dalej do
      porodu... i tak że przy okazji zapytam jak wasi pracodwcy zareagowali kiedy
      dowiedzieli się że jesteście w ciąży? bo u mnie było to niezbyt ciekawe i w
      związku z tym załapałam ogromnego doła sad
      pozdrawiam
      • e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 29.06.05, 16:45
        Witam.
        Ja juz mam wszystko za soba, zobaczysz czas do stycznia szybciutko zleci.
        Szkoda, ze Twoj pracodawca zle zareagowal, ale sie nie przejmuj i nie stresuj z tego powodu. Ja mam rodzinna firme, wiec u mnie nie bylo z tym klopotu, bo moj oficjalny superszef czyli przyszly dziadek chodzil dumny jak paw i wszystkim sie chwalil. Teraz mamy w ciazy 2 pracownice i to z terminem prawie na ten sam dzien, ale - choc oczywiscie stwarza to pewne klopoty, trzeba zorganizowac zastepstwo itd, itp, to jakos musimy sobie radzic. Zawsze sie z tym liczylismy, ze skoro pracuje u nas wiekszosc mlodych dziewczyn, to wkrotce ktoras z nich na pewno bedzie w ciazy. To chyba naturalne. Nie martw sie.
        Pozdrowionka
        • anbull Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 30.06.05, 22:11
          Papaja7 ale masz nosa wink)) ja mam termin na 14, a drugi na 17 stycznia (wg
          USG). Już nie mogę się doczekaś, czuję się super (żadnych większych
          dolegliwości), brzuszek powoli się wylania..

          Co do pracodawcy to jeszcze nie zakomunikowałam (zresztą mało kto wie), ale do
          2 tyg. zamierzam ogłosić, dla mnie szczęśliwą wiadomość. Mimo, że wydaje mi się
          że mam wmiarę stabilną pracę to nie wiem jakiej reakcji mam się spodziewać. Co
          prawda od jutra mam umowę na czas nieokreślony to i tak wiem, że pracodawca
          może mnie zwolnić w zasadzie "w każdej chwili" (jak minie okres ochronny) jak
          tylko będzie chciał. Na razie się tym nie przejmuję, bo w tym zakresie niewiele
          zależy ode mnie. Jakby mnie zwolnili to wesoło nie będzie, bo w tej chwili
          tylko ja zarabiam na dom i starcza od pierwszego do pierwszego, na rodzinę za
          bardzo nie liczę. Za oszczędności, rezygnując z wakacji, kupiła już większość
          wyprawki i po pieniądzach. U nas nigdny nie było stabilnie pod względem
          finansowym i postanowiliśmy nie czekać na "małego komandosa", bo nie wiadom jak
          długo by trzeba było czekać na stabilizację, a mam juz dość myślenia tylko o
          kasie... Mamy małego (11 miesięcy i 30kg żywej wagi) smile)), słodkiego pieska
          (choc czasem z niego niesły psotnik) i wiem ile on radości nam sprawia, a co
          dopiero "mały komandos". Wydaje mi się, że jesteśmy psychicznie przygotowani na
          dziecko i to dla mnie najważniejsze.

          Ale się rozpisałm, trochę nie poniosło...smile)

          Ania

          ps. ja też zazdroszczę dziewczyną, że już oglądają i pielęgnują swoje dziecie,
          ale jeszcze trochszkę wink)

          Fajnie, że się PApaja7 tutaj ujawniłaś, zawsze to raźniej jak terminy zbliżone
          i jeszcze z okolicy smile))

          pa
          • anbull Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 03.07.05, 09:40
            Cześć dziewuszki,
            wszystkie zajętę? Dziś zapowiada się ładna pogoda więc trzeba skorzystać. Miłej
            niedzieli.

            Ania

            P.S.
            Czy ktoś wie co z Barbs? Urodziła?
          • papaja7 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 22.07.05, 11:55
            ha!!! fajnie smile w grupie zawsze raźniej smile jak na razie powiedziano że
            cesarka mnie czeka ze względu na przodujące łożysko (chyba że się podniesie)
            ale po długim pierwszym porodzie jakoś cesarka mi nie straszna wink
            pozdrawiam cieplutko
    • rapida Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 03.07.05, 16:53
      Nie było mnie tu dawno, choć czytałam codziennie!żadnych wieści nie mam,
      dopiero 13 lipca usg więc zobaczymy o ile nam urosło paskudztwo. Mała póki co
      wali jak szalona, ale lekarz powiedział, że to normalne, nie wiem, nie wiem!
      Lewe żeberko, czy coś obok niego dokucza codziennie po parę razy, głównie po
      jedzeniu, ale nie tylko! mówią, że to nerwobóle.........Jak tak słucham
      niektórych zachwyconych stanem błogosławionym, to zastanawiam się czy jestem
      wyjątkiem. Bo jak dotąd to może trzy, cztery dni były takie, że nic mi nie
      było!!! Pomijam oczywiście psychikę pomiędzy 15 a 20 tygodniem, bo wtedy
      niestety miałam doła!!! i dodatkowo bolała mnie dusza! A dziś jak nie kolana
      (reumatyzm????), to łokcie (też reumatyzm????), albo katar -już alergia!!!
      która tego roku przyszła wyjątkowo późno, bo 25 czerwca, ale z jaką siłą!!! i o
      ile słońce w ogóle mi nie przeszkadza, mogłabym leżeć i leżeć, ale nie leżę, bo
      wiem, że nie wolno!!! to teraz na słońce reaguję natychmiastowym katarem...
      miałam być odczualana 17 lutego, ale jakoś nie wyszło! poza tym tyję na potęgę
      i to też dobija mą osłabioną psychikę, głównie idzie to w biust (dziękuję
      Rosjanom, którzy stoją na targu ze stanikami, pewnie niedługo będę ich
      klientem),ale brzuch i cała reszta też niczego sobie!!! a do końca jeszcze ho,
      ho!!! Mamusie styczniowe niech się nie martwią, bo cały czas tu zaglądać
      będziem!!! Były takie chwile, że bałam się, że sama zostanę do października, a
      jednak grono sie powiększyło!!! i pewnikiem dalej będzie się powiększać!!!
      niedzielne pozdrowienia dla wszystkich!!! idę spać, bo to jakoś ostatnimi czasy
      najlepiej mi wychodzi.............
      • e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 04.07.05, 20:42
        Spij spij rapida - poki mozesz, potem juz nie ma tak fajnie smile
        Marze o tym by przespac jednym ciagiem 6-7 godz ale to sie pewnie nie predko zdazy. Choc i tak mam fajna corcie, bo spi od 20.30- 21 do ok 2, budzi sie na jedzonko, potem spi do 5 i znow jedzonko i potem przewaznie jeszcze spi dalej.
        Tez nie bylam zachwycona stanem blogoslawionym, bo nie dosc ze co chwile cos mnie bolalo to jeszcze przez 9 miesiecy bylo mi niedobrze i wymiotowalam jeszcze przy porodzie i po nim...buuu
        A jak teraz widze babeczki w ciazy, to im zazdroszcze brzuszka...pewnie w niedalekiej przyszlosci Zosia bedzie miala braciszka albo siostrzyczke. Jakos wszystkie te dolegliwosci i uciazliwosci sie zatarly i zostalo w pamieci tylko tyle, ze super bylo byc w ciazy, czuc ruchy Malenstwa w sobie.

        Pozdrowionka
        • anbull Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 04.07.05, 21:12
          Rapida wcele się Tobie nie dziwie, że sceptycznie podchodzisz do ciąży, po tym
          co przeszłaś to nie jedna miałaby już dość, ale do września już nie daleko smile)
          Sama sobie nie wyobrażam co bym mówiła męcząc się choćby z mdłościami. Cieszę
          się, że jak narazie zostało mi to oszczędzone,a jednosześnie zdaje sobie
          sprawę, że to dopiero początek i to ten chyba łatwiejszy. Potem maluszek Ci
          wszystko wynarodzi.

          Pozdrawiam
          Ania
          • lechickachata Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 05.07.05, 21:29
            Hej Babeczki!
            Ciąża... Ale abstrakcja, choć to było tak niedawno temu. Wiecie co - warto się
            pomęczyć, by doczekać np. takiego etapu jak ja obecnie, kiedy niemowlaczek
            zaczyna podejmować próby konwersacji. I to nic, że dziecko uważa, że godzina
            6.15 jest ku temu najlepsza. Trudno, takiego malucha się nie przekona, że
            lepiej pogadać w południe. I tak jest bosko.
            Michasia śpi podobnie jak Zosia, córa e_rubi - no i całe szczęście, zawsze
            trochę się pośpi. Pamiętajcie - póki jesteście w ciąży wysypiajcie się na
            potęgę, choć... jak wiadomo... wyspać na zapas się nie da ;o))
            Pozdrawiam!
            Dumna Mama Gosia

            P. S. Barbs - gdzie jesteś? Co słychać? Bo termin chyba już nadszedł...?
            • e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 07.07.05, 11:21
              Racja Gosia - moja corcia z dnia na dzien robi sie coraz fajniejsza. Cuodowne jest to jej gaworzenie. Niestety tez czasem o 6 rano - ale za to jakie rozdaje wtedy usmiechy smile
              Bardzo jestem ciekawa co u barbs? Moze juz tuli swoje Malenstwo...mam nadzieje, ze sie wkrotce odezwie
              • barbs Doczekałam się :) 08.07.05, 14:04
                No własnie. Na piątek tydzień temu mialam ostatnią planową rzecz – comiesięczne
                zakupy w hiperze „po wypłacie „ smile. Załatwilismy je zgodnie z planem, i
                normalnie poszlam spac. Spalam kiepsko, wreszcie po piatej obudzil mnie bol w
                dole brzucha. Myslalam, ze może krzywo lezalam, przewrocilam się na drugi bok i
                na wszelki zerknelam z\na zegarek.dzieki temu wiedzialam, ze kolejny bol
                brzucha pojawil się niespelna pol godziny po poierwszym... hmmmm Wstalam no i
                kolejnne pol godziny potem wyszlo ze to chyba już.. Faktycznie, czas się
                skracal, do 9.00 zeszlo ponizej 15 minut do 10 ponizej 10. Postabowlismy
                jechac, przed 11 wsiedlismy do auta i...cisza. Przez cala droge do Lędzin
                zlapalo mnie może dwa razy... W Ledzinach trafilismy na pania ukrainska
                sprzataczke  Zbadala mnie i okazalo się, ze jest... bite 6 cm rozwarcia smile
                Niestety musiala zadzwonic po lekarza – szkoda, wolalabym, żeby była tylko ona,
                przyjechal i przebil pecherz plodowy, żeby akcje przyspieszyc. No i potem już
                poszlo. Na miejscu byliśmy o 11.14 a rowno 2 godziny potem o 13.40 mialam
                Kornelka na brzuchu. Koniec koncow rodzilam na krzesle, polleząco, bo jak
                weszlam, żeby mi zbadali rozwarcie nie mialam już sily zlazic – każdy ruch
                oznaczal skurcz i to potezny. Niestety, mimo, ze polozna prowadzila porod
                swietnie – starala się naprawde, a samo krocze było idealnie poddatne, cholerna
                stara blizna nie puszczala i musili mnie troche naciac. Wielka szkoda, tym
                bardziej, ze pan doktor chyba malo szczesliwie je pozszywal – już pani polozna
                wspominala, ze tam “naćkał” tych supełkow, a mój gin u którego bylam dzis czesc
                z nich posciagac orzekl, ze to nie szycie tylko cerowanie sad W dodtaku czesc
                szwow mi się porozlazila. sad Ale i tak naciecie znacznie mniejsze niż przy
                pierwszym i ogolnie jestem w znacznie lepszym stanie. Tym bardziej jednka pluje
                sobie w brode, ze nie trafilam do Ledzin za pierwszym razem – jestem
                praktycznie pewna ze urodzilabym bez naciecia wzglednie z jakims naprawde
                minimalnym, a tak zamiast krocza mam teraz jedna wielka blzine sad Troche mnie
                to doluje, ale może to tylko burza hormonalna.
                Kornel jest kochany, glownie je i spi choc już zaczyna zdradzac zamilowanie do
                noszenia na raczkach i bliskiego kontaktu. Zdrowiutki jak rydzyk – 10 punktow.
                Lekka zółtaczka już zaczyna znikac.
                To tyle – pozostalym dziewczynom wszystkiego najlepszego – postaram się jeszcze
                od czasu do czasu podejrzec co się dzieje w moim ulubionym watku smile
                Barbs
                • rapida hurrra 08.07.05, 14:24
                  No to wielkie gratulacje i jeszcze większe uściski dla szczęśliwej rodzinki!!!
                  fajnie, że już nagorsze za Tobą, nawet nie wiesz jak Ci zazdroszczę!!!!chyba
                  sie juz nie doczekam do tego września!
                  Nie udało się z pierwszą ciążą, ale za to są miłe wspomnienia z tej i to jest
                  najważniejsze!!! najwazniejsze, że mały-rydzyk calutki zdowy!!! a reszta!? a
                  jak reaguje starszak??
                  strasznie się cieszę, na prawdę strasznie!!!! zgalądaj tu czasem i poślij jakąś
                  fotkę!!!!
                  buziaki papapa
                  • anbull Re: hurrra 08.07.05, 21:34
                    GRATULACJĘ !!!

                    Kilka dni tu nie zaglądałam, a tu taka miła informacja smile))
                    Wkońcu ktoś z "bliższego" otoczenia mógł sprawdzić funkcjonowanie Ledzin do A
                    do Z, wielka szkoda, że "naćkali" Ci tych supełków... mam nadzieję, że szybko
                    wrócisz do formy. Dobrze, ze synek zdrowy, napisz jak Starszak reaguje na
                    Nowego członka rodziny.

                    Pozdrawiam
                    Ania
                • e_rubi Gratuluje 10.07.05, 17:07
                  Fajnie, ze Ty tez juz masz swojego Malego po tej stronie brzucha! Gratuluje. I bardzo sie ciesze, ze masz jednak lepsze wspomnienia z tego porodu niz poprzedniego i udalo Ci sie szczesliwie i szybko urodzic w Ledzinach. Szkoda ze stara blizna uniemozliwila calkowita ochrone krocza, ale i tak bylo lepiej. Mam nadzieje, ze wszystko dobrze sie zagoi.
                  Zagladaj tu czasem i daj znac jak dzieciaczki.Pozdrowionka
                • lechickachata Re: Doczekałam się :) 11.07.05, 16:27
                  Barbs!
                  GRATULACJE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                  Cieszę, że Tobie się udało urodzić szczęśliwie w Lędzinach. Ja też mam wrażenie,
                  że słabym punktem jest właśnie pan doktor. Bez niego byłoby naprawdę idealnie.
                  Ucałuj Kornela cieplutko od cioci Gosi i... mam nadzieję, że do zobaczenia za
                  jakiś czas "na mieście".
                  Pozdrawiamy!
                  Gosia i Misia
    • newdidia Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 09.07.05, 18:19
      Hej dziewczyny! Mam pytanie czy któraś z Was rodziła lub zamierz rodzić w
      klinice Esculap? Bo ja mam zamiar ale chciałabym się dowiedzieć czegoś
      wcześniej. Będę wdzięczna za odpowiedz.
      • anbull Esculap 09.07.05, 19:23
        cześc,

        Z tych obecnie piszących chyba żadna nie rodziłą w Esculapie, ale może się
        myle. Wydaje mi sie zę coś o Escupie było wcześcnie w tym wątku ale nie jestem
        pewna, sprawdź wyżej. jakbyś była chętna podzielić sie wrażeniami z Eskulapa
        jak już będziesz "po" to chętnie pocztamy - przynajmniej ja. A czy tam można
        rodzić w wodzie?? Wiesz coś na ten temat??

        Ania
        • anbull Barbs 09.07.05, 19:47
          Barbs jak znajdziesz chwilkę to napisz ile dni byłaś w Lędzinach i jak jest ze
          szczepieniemi malucha? Czy personel pomaga na początku w opiece nad maluszkiem?
          Czy poród w wodzie jest tam możliwy? I jeszcze jedno czy Ty chodzisz/chodziaś
          do Piotra Lasatowicza, jak tak to czy brałaś Falvit czy inne preparaty
          witaminowe? trochę martwi mnie w Falvit duża ilość wit. A.

          Pozdrawiam Ania

          P.S.
          Ale ostatnio mamy pogodę w weekendy sad(
      • e_rubi Co u Was? 14.07.05, 14:35
        ...cos ostatnio cisza w moim ulubionym watku i zaczal spadac...
        Co tam slychac, jak znosicie te cieple dni? Ja sie ciesze, ze mnie w ciazy ominely upaly. A moja Zoska rosnie jak na drozdzach, jest coraz aktywniejsza i spi w dzien coraz mniej, w zwiazku z czym ja mam coraz mniej czasu. Ale jest cudownie. Juz calkiem dobrze sie poznalysmy, mam wrazenie, ze coraz lepiej ja rozumiem i obie sie jakos dogadujemy. Kazdy dzien przynosi cos nowego i opiekowanie sie nia jest fascynujace. Mam nadzieje, ze wkrotce same sie przekonacie, jak fajnie jest byc mama. Pozdrowionka.
        • lechickachata Re: Co u Was? 18.07.05, 20:48
          Hej!
          Moja Malutka też ma się dobrze. W sobotę stuknęły 2 miesiące - dzidzi poszła na
          wagę i... 4930g!!! Niezłych rozmiarów dzieciaczek nabiera! Oj, czuje się to już
          na rękach (a noszenia domaga się stale; nieźle ustawiła całą rodzinkę ;o))).
          Pozdrawiam wszystkie mamy i przyszłe mamy!
          Gosia

          Barbs! Napisz w wolnej chwili jak Mały się miewa.
          • rapida Co u Was? 19.07.05, 14:15
            HALO,HALO! W koncu sie moge odezwać!!!
            dużo nie napiszę, ale zawsze coś! we srodę byłam na usg pod BUKAMI, troszkę
            mnie pan rozczarował, zaledwie 15 minut..... i nagrał takie brzydactwa, że nie
            wiem czy to ręka, czy to noga, a zdjęcia równie super piekne!!! jednak co do
            wady to bez dwóch zdań w ciągu tych kilku chwil powiedział wszystko, wada
            urosła o kolejne 2 cm, ma już 56 mm średnicy, tym razem jelita wróciły do
            brzuszka, a za to wątroba i żołądek sobie poszły na spacer!!!!. Serce stoi w
            miejscu (daj Boziu, zeby tak było do końca), mała coś rzeczywiście mała, bo
            wychodzi, że to 30 tydzień, a z usg 27hbd, wszystko dokładnie 27,4 hbd, oprocz
            AC-24 hbd, ale to wymiar nieadekwatny z powodu wady. No i jak ja utuczyć??? ma
            1080??? i jeszcze dwa miechy! od dzisiaj jestem baba jaga zaczynam tuczyc
            dziecko, tylko nie wiem jak! poradzcie coś! na razie tucze siebie (już 14 do
            przodu....)
            Pozdrawiam cieplutko wszystkie cieżarówki z maleństwami i te bez też!!!!
            dlaczego pogoda jest taka paskudna!!!
            PS. Do Mam już z pociechami na zewnątrz: szukam wózka i nie mogę się
            zdecydować, możecie coś polecić??? buziaki deszczaki- czy to jest w ogóle
            lato???? papapa
            • e_rubi Re: Co u Was? 19.07.05, 15:09
              Hej rapida. Jesli chodzi o "tuczenie" dzidziusia to jak jeszcze bylam w ciazy, to w poczekalni u mojego doktorka zawsze spotyklam sie z tymi samymi dziewczynami i jedna z nich miala wlasnie malego dzidziusia i moj gin wyslal ja na 2 tygodnie do szpitala, gdzie podawali jej jakies kroplowki i malenstwo szybko nadrobilo. Byla wtedy w 8 miesiacu ciazy, ale nie pamietam dokladnie, ktory to byl tydzien. Potem juz wszystko bylo OK.
              Caly czas trzymam kciuki za Twoje Malenstwo. Jeszcze ma czas - na pewno jeszcze troszke podrosnie ale moze spytaj swojego lekarza o mozliwosc takich kroplowek.

              A jesli chodzi o wozek, to ja kupilam Inglesine Magnum i jestem zadowolona, jest lekka, ma duze pompowane kola (swietne na nierowne sciezki w naszym parku albo wypady do lasu), latwo sie ja prowadzi. Potem robi sie z niej spacerowke, wiec bedzie sluzyla Malej na dlugo - zamierzam tylko pozniej dokupic zwykla "parasolke" na wypady do miasta jak Mala bedzie juz siedziec. Mam jeszcze fotelik samochodowy ktory pasuje to tego steleza i to tez jest bardzo wygodne jak gdzies z Mala jedziemy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka