Dodaj do ulubionych

Łódź 2005/2006

    • coronella Re: Łódź 2005/2006 11.08.05, 16:46
      No, noworodki maja jakies nadprzyrodzone zdolności mieszczenia sie tam, gdzie teoretycznie zmieścic się nie mają prawa smile) A jeszcze dziwniejsze uczucie jest po porodzie, gdy sie patrzy na taka kruszynkę, która płacze, oddycha, je... przed chwilą była w brzuszku, bezpieczna, ukołysana, nakarmiona, az tu nagle chop na świat! Mi tak szkoda mojego synka gdy płacze przy kolce. Tak bym go znowu do brzuszka schowała, żeby tylko nic go nie bolało sad Niestety, to niemozliwe, i niestety, kolka męczy sad Chłopcy podobno częściej ją mają.

      Co do pogody, i mnie rozleniwia. Jesli przy dwójce dzieci można mówić o lenistwie. Raczej rozdraznia, chodzę potem zła jak osa. Nie mieliśmy w tym roku wiosny, i nie mamy lata!! Albo upał, albo tragedia sad Ale jeszcze troche do zimy zostało, może się poprawi!

      No, młody woła, zmykam smile papa
      • justin301 Re: Łódź 2005/2006 11.08.05, 17:34
        Coronella, czy nie ma jakiegos skutecznego sposobu na te kolki? Mnie sąsiadka
        mówiła, ze jeszcze jak byla w szpitalu to do buźki malej zanim zaczynała ją
        karmić wlewali kropelkę to się chyba nazywa woda koperkowa, a może jakaś
        herbatka? Ja kupiałam butelki antykolkowe z Aventu. Ale ty sie na tym znasz. A
        moze te wszystkie wynalazki nic nie warte i dałam się wpuścić z tymi butelkami?
        Co ty robisz w tej sytuacji?
    • p_kol1 Re: Łódź 2005/2006 11.08.05, 18:10
      ja słyszalam ze nie ma zlotego srodka na te kolki, ze butelki i inne takie
      podobno mogą ale nie musza pomóc.
    • coronella kolki 11.08.05, 19:18
      Moja lekarka mowi zawsze, ze na kolki są setki sposobów, a to dlatego, że nie ma żadnego skutecznego.
      Przede wszystkim nie kazde dziecko ma kolki. Moja córka nie miała nawet pół kolki, nigdy nie było problemów z brzuszkiem. Paweł niestety ma. U chłopcow sa jakoś częściej, niestety.

      Sposób trzeba dobrać do dziecka metodą prób i błędów. Jest woda koperkowa, ale ja jej nie lubię. Trzeba dać dziecku chyba ze 2 łyżeczki na raz, poza tym chwilowo jest nie do zdobycia.
      Wszelkie koperki i inne zioła sa raczej mało skuteczne, i same mogą wywołać tzw kolki wtórne. trzeba z nimi uwazać. No i mogą uczulać. Ale sa dzieci, którym to pomaga.
      W aptece sa do kupienia krople, Bobotic np. Ja mam Sab Simplex, z Niemiec, i widze poprawę. Ale nie zlikwidowały do końca.
      Masowanie brzuszka, kładzenie na brzuszku, odbijanie po jedzeniu- o tym trzeba pamiętac.
      Nie używałam nigdy butelki antykolkowej, więc nie wiem czy działa. Ale moim zdaniem ta butelka ma zapobiegac łykaniu powietrza przez dziecko, bo to też wywołuje kolkę. Zwykła butelką tez da sie nakarmić bez łykania powietrza. Ja akurat mam Avent i bardzo sobie chwalę.

      Złotego srodka nie ma, ale kolki nie trwają wiecznie. I nie u kazdego dziecka smile

      Aaa, często kolka jest pierwszą oznaką, że dziecko uczula cos z diety mamy, i pierwsze co trzeba zrobić, to przyjrzeć się temu, co się je! Tu prym wiedzie nabiał.
      • justin301 Re: kolki 11.08.05, 21:01
        No to już mamy całkiem niezłą wiedzę. Jak chcesz Dorotko, to ja mogę poprosić
        moją siostrę ona pracuje w Cezalu w Warszawie i mają tam czasem dziwne różne
        rzeczy. Będzie jutro u mnie. Jak chcesz możemy sprobowac w Warszawie, jeżeli by
        to mogło pomóc. To dobrze, że jesteś zadowolona z tych butelek z Aventu ja
        kupiłam 2 - wcale nie były tanie, moze przynajmniej nie będą badziewne. to ja
        mam nadzieję, że Pawelkowi się ta kolka skończy szybko.
        • doominikaa JESTEM!! 12.08.05, 10:22
          ale jazda... jeszcze nie zdążyłam nic przecczytać co ttu się od początku lipca
          działo, a widzę, ze mnie wołałyście... to miłe!
          Już opowiadam.
          Meldowałam Wam o durnej właścicielce mojego mieszkania, której nie leżało, że w
          ciąży jestem i rozwiązała z nami umowę. Znaleźliśmy sobie mieszkanie,
          fajniejsze, większe i w tej samej cenie, tylko je właścicieli (znajomi męża)
          remontowali. Mieli skończyć do końca czerwca, oczywiście się nie udało, 10 lipca
          MUSIELIŚMY się od wiedźmy wyprowadzić więc wyglądało to tak, że wszystkie nasze
          graty wylądowały w jedynym wykończonym już pokoju na nowym, my zabraliśmy
          szczoteczki do zębów i poszliśmy na tułaczkę, spaliśmy tam, gdzie nas znajomi
          przygarnęli. W tym czasie odezwał się ZUS (pół roku zwolnienia), remont trwał a
          ja dostawałam biaej gorączki. w polowie lipca jako tako ustawiliśmy meble i
          przyjechaliśmy ze szczotecfzkami do zębów do nowego mieszkamka, już-już
          mieliślmy tam spać pierwszy raz, kiedy wylądowałam w Jordanie z wysoką
          temperaturą i skurczami. Tydzień odleżałam, bardzo miły szpital (to była
          Salmonella...) a dziś podłączyli mi internet!!!
          obiecuję bywać częściej...
          • justin301 Re: JESTEM!! 12.08.05, 13:30
            To dobrze, ze twoje problemy mieszkaniowe się sończyły. Witaj z powrotem.
            • jelonek72 pogaduchy forumowe 12.08.05, 16:05
              Dominika - witaj znówsmile faktycznie trochę miałaś "zajęć" jak Cię nie było.smilesmile

              A co do marazmów i takich tam, to ja też w najlepszej kondycji psychicznej nie jestem.Dobija mnie ten nakaz "polegiwania", ogólnie nie mam nic przeciwko byciu kurą domową, ale unieruchomioną, zalegającą "ociężałą" to w życiu się nie pisze. U nas też trwa remoncik ( to chyba jest ściśle powiązane - ciąża i remont), mój mąż wymalował pokoik dla dziecka, teraz już od tygodnia trwają domalunki, dokańczanie, lekkie porządkowanie itp. Posprzątałabym, pomyła to szybciej by poszło, ale wiem ,że nie mogę się wysilać , więc zalegam sad I czuję się jak nierób w samym środku cygańskiego barłogu - cieszę się na ten długi weekend, bo może nam się uda wyjść na małą prostą z porządkami.

              Na szczęście i 15 i 16 sierpnia mamy wieczorkami zajęcia w szkole rodzenia - chociaż sie nieco rozerwę smile

              Pozdrawiam wszystkie zabiegane mamuśki i te które polegują , uszy do góry , przecież poprawa humoru musi kiedyś nadejść !
              • doominikaa Re: pogaduchy forumowe 13.08.05, 14:01
                nie ma jak remoncik... Ja się zalogowałam w szpitalu tego dnia kiedy stanęły
                meble w kuchni i w jej okolice podjechały kartony z napisem "kuchnia"... Mój mąż
                w zwiążku z tym zwołał moje koleżanki, które mi wszystkie gary, talerze itp,
                poukładały na miejscach, a ja co nieco zarządzałam przez telefon, generalnie
                najgorsza robota była zrobiona przez t en tydzień kiedy walczyłam z
                salmonellą... Ale roboty dalej jest huk.A ja po powrocie ze szpitala już
                przytyłam 5 kg (nadrobiłam, bo w 7 m-cu ani gram mi nie przybył...)i czuję się
                jak wieloryb... Mam nadzieję, że do września zdążymy...
                • maggie2229 Re: pogaduchy forumowe 14.08.05, 11:15
                  ja tylko na chwile, zdam relacje co u mnie/tzn.u nassmile))
                  wlasnie usiadlam do kompa na chwile odsapki - pieluchy tetrowe sie wlasnie
                  gotuja w pralce, ubranka i pościel susza na balkonie, jeszcze zostaly kocyki do
                  prania, przewietrzenie rożka i wypełnienie pościeli...no i odebranie łóżeczka z
                  Pandy-to w najbliszym tygodniu

                  z mezem wzielismy sie wczoraj do roboty na calego-w koncu zostalo mi 31 dni do
                  planowanego rozwiązania,raczej nie zdazymy przed porodem z przeprowadzką do
                  nowego mieszkania wiec musielismy przystosowac przynajmniej na 1-2 m-ce obecne
                  lokum;
                  teraz mamy w malym pokoju wysprzatanie,okno,podloga,szafa umyte,biurko
                  przygotowane jako podstawka pod wanienkę przy kąpieli, przewijak czeka na
                  zamontowanie na łóżeczku, w szafie 2 polki dla dzidzi wygospodarowane, a za to
                  w duzym pokoju "chlew", wanienka na srodku, deska do prasowania, fotelik
                  samochodowy...no i zlewozmywak do nowego mieszkania, hi, hi
                  wyprawka juz prawie kompletna - zostala mi tylko apteka do zaliczenia
                  wczoraj juz pokupowalam w Tesco kosmetyki: pieluszki jednorazowe, chusteczki
                  wilgotne do pupy, oliwke, mydelko, takie grubsze patyczki do pępka, wkladki
                  laktacyjne
                  ale frajda takie zakupy, nawet nie mrugnelam okiem na cenysmile)
                  byc takim producentem asortymentu dla dzieci to jest cos, malo który rodzic
                  wtedy sie liczy z pieniedzmi - no nie mowie juz o tych, ktorym na prawde
                  b.b.ciezko;
                  ale mysle ze reszta troszke za pierwszym razem wariujesmile))zreszta kazdy to
                  potwierdza przy kolejnym dziecku (wiec tak a propos lepiej byc tym pierwszym
                  hi, hi)
                  i ostatnia rzecz dla usmiechu - jak mąż zobaczył wczoraj jak próbuję z nowego
                  fotelika samochodowego ściągnać tapicerkę i usłyszał, że chcę ją wyprać to
                  puknął się w czoło i stwierdził że już przesadzam...i jak będę taka "sterylna"
                  to dopiero dzidzia się nie uodporni
                  może ma rację, nawet moja mama była zdziwiona moim pomysłem...więc odpuściłam
                  czy ja przesadzam?
                  Coronellko, Madziki - jako doświadczone mamusie - może ostudzicie moje zapały;
                  całuski dla Was wszystkich;
                  oj prześwieca słoneczko, więc miłej niedzieli i do usłyszonka
                  • coronella Re: pogaduchy forumowe 14.08.05, 13:20
                    ja tam nie będę nic studzić, hihihi smile bo zapał sam ostygnie, jak słusznie zauwazyłaś, przy kolejnym dziecku smile))
                    Mój ostygł tak bardzo, że pierwsza kąpiel wyglądała tak:
                    młody rozebrany, wanienka na wannie, mąż do mnie: a jaka ma być ciepła ta woda? Ja: nie wiem...
                    młody w wannie, ja do męza: a czym ja mam go myc? mąż: nie wiem, nie kupiłas niczego? ja: nieeee... zapomnialam...
                    umylismy samą wodą smile)
                    młody na przewijaku, ja do męża: nie mam spirytusu, przynies troche wódki... za chwile ja do męża: Mireeeeeek, przypilnuj go na chwile, bo zapomnialam spioszków!! i pampersa smile)

                    Teraz juz jakos idzie, ale do tej pory nie mam 2/3 rzeczy, które miałam przy Dominice smile)

                    Fotelika nie pierz, szkoda go, przeciez i tak gołego dziecka do niego nie wsadzasz smile A z resztą szalej, kupuj, układaj, to jest super uczucie!!! Żadna kolejna ciąza nie będzie ta pierwszą, i nigdy nie bedziesz juz robiła wyprawki po raz pierwszy. Troszkę zazdroszczę smile) Bo ja juz nawet drugą, z planowanych ostatnią, wyprawkę mam za sobą. Staro sie czuję sad

                    P.s. wsadziłam do albumu trochę nowych zdjęc.
                    • coronella krem dla dziecka 14.08.05, 13:22
                      robicie zakupy dla noworodków, chciałam podpowiedziec odnosnie kremu dla dziecka.
                      Ja od początku używam kremów robionych, na receptę. Kosztuje 5 zł, starcza na bardzo długo i jest najlepszy ze wszystkich kremów. Polecam, po porodzie do dziecka przychodzi pediatra, wtedy mozna poprosic o recepte. Zamiast wydawac kupe pieniędzy na drogie kremy.
                    • justin301 Re: pogaduchy forumowe 14.08.05, 16:21
                      Dobre, podobała mi się bardzo ta kąpiel. przynajmniej pawełek nie ma się od
                      czego uczualać. A ta wódka to do smarowania, bo nie postanowiliście chyba oblać
                      od razu sukcesu?
                      • coronella Re: pogaduchy forumowe 14.08.05, 16:42

                        hahaha, nieeee, no opijalismy w bardziej przyzwoitych warunkach smile
                        a spirytus do pępuszka.
                        • justin301 Re: pogaduchy forumowe - krem 14.08.05, 17:39
                          A tak poważnie to ja kupiłam krem taki bambino też niedrogi. Ale czy ten krem
                          to jest po to, że się nim dziecko po kąpieli kremuje czy jakoś częściej? Bo ja
                          mam na liście jeszcze taką maść sudocrem podobno na odparzenia i trzeba uważać,
                          żeby nie za często stosować, bo podobno wysusza pupkę. A czy główkę też sie
                          smaruje tym kremem? Koleżanka mi chyba mówiła, ze tez. Rany, ja to chyba już
                          nic nie wiem. Chociaż teraz wiem, że spirytus do pępka ale tak podejrzewałam.
                          • coronella Re: pogaduchy forumowe - krem 14.08.05, 19:01
                            bambino jest fajny, ale bardzo gęsty. Raczej nie wyobrazam sobie smarowania nim dziecka całego smile Trudno sie rozsmarowuje i zostawia lepka warstwę. Jest dobry do buzki na zimę, do pupy, na jakies suche miejsca, itp.
                            Do smarowania ciałka moze być oliwka np, jakis lekki krem, ja sobie bardzo chwalę Balneum Baby Cream, kupiłam w markecie.

                            Ja smaruje ciałko po kapieli, wieczorem. Tylko raz, nie za grubo, nie za cięzkim kremem. W upały nie smaruję oliwką.

                            Sudocrem jest kremem typowo do pupy. Do twarzy nie. Jest cięzki, tłusty i zostawia białą warstwę na skórze. Ma w składzie tlenek cynku, który działa wysuszająco, gojąco. Jest rewelacyjny na odparzenia, podrażnienia, itp. Rzeczywiście, nie powinno sie smarowac pupy zbyt często, gdyz moze to powodować rozleniwienie skóry. Przyzwyczaja sie ona do kremów i potem o podraznienie juz bardzo łatwo.
                            Ja po każdej zmianie pieluszki myję pupcię chusteczką, albo watą umoczona w wodzie- gdy była kupa. Jesli zmieniam np co 3 godz. nie smaruję juz niczym. Jesli zdazy mi się przetrzymac małego, smaruje cieniutko własnie bambino. Sudocrem na noc, i to tez nie codziennie, na zmianę z oliwka.
                            Mozna tez popudrować pupkę, wtedy już zadnych kremów ani oliwki. Z tym, ze u dziewczynek raczej z pudrem ostroznie. Mozna dopropwadzic do stanu zapalnego pochwy, jesli za duzo pudru sie tam dostanie.

                            Jesli skóra na pupce jest czerwona, ma jakies krosteczki, lub w jakiś inny sposób zmieniona, wtedy trzeba ją ratować, i tu dobry jest sudocrem. Ten krem warto miec, jest wydajny, duze opakowanie starczy na ok rok smile
                            Dobrze tez mieć w apteczce tormentiol- to maść na ranki, otarcia, itp.. maść gojąca. Ja ją bardzo lubię.

                            Z kosmetyków bardzo fajną serię dla dzieci ma Ziaja.
                            Nie polecam Jonson&Jonson- często uczula.
                            • justin301 Re: pogaduchy forumowe - krem 14.08.05, 20:12
                              O dzięki za bardzo cenne rady. Wiesz co, Dorotko, w takim razie może
                              zrewidujesz listę tego co mam kupić - zrobiła mi ją sąsiadka;
                              spirytus
                              mydło Oilatum albo żel
                              sudocrem
                              krem Bambino
                              na kolkę krople, wodę koperkową i w razie czego jakąś herbatkę np. hippa na
                              kolkę
                              Tantum Rosa - z myślą o mnie.
                              Czy dodałabyś co do tej listy albo zmieniła? Zostalo mi już do kupienia chyba
                              tylko to i w końcu muszę się za to zabrać.
                              A i jescze pytanie: czy główkę się czymś smaruje?
                              Jak ja dam radę - jak tego dziecka zaraz nie uszkodzę to bedzie chyba cudsmile
                              Moja ginekolog ma specjalizację właśnie z takich choróbek ginekologicznych u
                              maleństw w Koperniku.
                              dzięki bardzo za odpowiedź. Pociecha dla mnie jest taka, że czasem piszesz na
                              forum więc można sobie z tym wszystkim jakoś poradzić. Chyba że ty jesteś jakoś
                              dobrze zorganizowana albo taka doświadczona?smile))
                              • coronella Re: pogaduchy forumowe - pielęgnacja dziecka 15.08.05, 13:39
                                Justin, nie przejmuj się, nie uszkodzisz swojego dziecka smile) Chociaz teraz tak
                                sie może wydawać smile I nawet jesli przerażają Cię rozmiary wszystkich noworodków
                                które do tej pory widziałaś, Twoje dziecko nie będzie jakimś dzieckiem, będzie
                                Twoim smile Natura jest za mądra by pozwolić matce na taki strach. Instynkt tu
                                bardzo ładnie działa.

                                Ja nie jestem ani trochę zorganizowana. I czasu mam mało na wszystko, ale da
                                się go wygospodarować. Dominika jest już samodzielna, potrafi się sama sobą
                                zając, mały jeszcze dużo śpi, a ja potrzebuję chwil relaksu. Siadam wtedy do
                                komputera, by coś nastukac i poczytać. Czasem z małym na ręku, czasem z
                                Dominiką. Mam tez męża w domu, i on baaardzo duzo pomaga.

                                Odnośnie listy zakupów, nie chciałabym się wymądrzać i niczego sugerować, bo
                                każda mama ma swoje sposoby, ulubione rzeczy. Napiszę co mi się przydaje, i do
                                czego. Co ja kupiłam i z czego korzystam

                                A więc:
                                dla mamy do szpitala:
                                - tantum rosa saszetki, 5 sztuk
                                - rivanol w płynie
                                - nadmanganian potasu
                                - watę lub ligninę
                                - butelkę po wodzie mineralnej 0,5 litra, z dziubkiem.

                                To wszystko do pielęgnacji rany. Polecam!! Bardzo ładnie się goi, mniej boli,
                                szybciej szwy się rozpuszczają. Tantum rosa i nadmanganian rozpuszczałam w
                                butelce i szłam z nią do toalety, pod prysznic. Opłukiwałam ranę przy każdej
                                okazji. Rivanolem (polanym na watę) przykładałam tak często jak tylko mi się
                                przypomniało. Dzięki temu szycie nie zapuchło, i normalnie chodziłam, wcale go
                                nie czułam.

                                - podpaski (polecam tzw wkłady ginekologiczne z apteki) to w zalezności od
                                szpitala. W Rydygierze trzeba mieć swoje.


                                Dla dziecka:
                                - płyn Ojlatum lub Balneum Herbal do kąpieli (jesli chcesz coś z tej serii).
                                Mydełka na początek nie polecam, jest przetłuszczone, i zawsze to mydło.
                                Pierwszą butelkę lepiej miec płynu, delikatniejszy. Z tańszych fajne kosmetyki
                                ma Zjajka, można kupić płyn do kąpieli. Ja wystrzegałam się raczej mydeł w
                                kostce, pierwsze 3 miesiące myłam w płynach.
                                - krem do smarowania po myciu wieczornym, do całego ciałka. Ja mam balneum Baby
                                Cream, i ten robiony
                                - oliwka dla dzieci, do przetacia np pupci, czasem smaruję całe ciałko.
                                - spirytus, lub specjalny spirytus do pępuszka kupiony w aptece, do pępuszka
                                własnie. I pałeczki, takie jak do uszu. Pępuszek nalezy osuszyć takim
                                patyczkiem po każdej kąpieli, i przetrzeć innym patyczkiem nasączonym w
                                spirytusie. Porządnie przemyć, nie bać się dotykać kikuta. Trzeba go podnieść,
                                wymyć dookoła, inaczej zacznie się paprać. To dziecko nie boli, a jesli płacze,
                                pewnie dlatego, ze mu się majstruje przy brzuszku smile Przecierać spirytusem
                                możńa przy każdej zmianie pieluszki, wtedy szybciutko odpadnie i po kłopocie.
                                - sudocrem lub krem bambino do pupci, na noc. Ja smaruję cieńką warstwą popcie
                                i pachwinki.

                                I właściwie to wszystko, co jest potrzebne.
                                Można jeszcze kupić puder, ale nim nie ma potrzeby sypania codziennie.

                                Główkę myję w płynie, jak ciałko. Nawet owłosioną smile) Nie polecam szamponów,
                                Dominice bardzo zniszczyłam nimi włosy. Są suche, i chyba trzeba będzie obciąć.
                                Myć jak najdłużej mydełkiem. Główki się niczym nie smaruje, mozna przeczesać
                                włoski szczoteczką dla niemowląt. Dzieci przeważnie to lubią.

                                Oczka i buzię myje się osobną wodą, z miseczki, bez mydła. Trzeba przetrzec
                                oczka buzkę, uszka (koniecznie za uszami, bo tam się gromadzą świństwa.
                                I to wszystko, ubrac dziecko, nakarmic i spac smile

                                No, to sie powymądrzałam smile teraz ide robic obiad smile
                                • justin301 Re: pogaduchy forumowe - pielęgnacja dziecka 15.08.05, 17:02
                                  Dorotko,
                                  nawet nie zdajesz sobie sprawy z wartosci rad, które wyżej napisałaś.

                                  Kupię oprócz mydła Oilatum jeszcze ten żelik Oilatum i rzeczywiscie na początku
                                  skorzystam z tego zeliku a jak sobie nie będę później jednak radzić z mydłem to
                                  nam ono pewnie też nie zaszkodzi - mój mąż bardzo lubi się szorować mydlami a
                                  to będzie luksusowesmile Puder to nawet mam - mój mąż niedawno kupił. W sumie to
                                  niewiele muszę tę listę uzupełnić. Na poczatek to pewnie wystarczy. Mam taki
                                  zniżkowy kupon jednorazowy od apteki apteka niedroga i 10 proc zniżki więc te 5
                                  zl zostanie w kieszeni.
                                  Wielkie dzięki. Może faktycznie jakoś dam radęsmile
                                  • deotyma11 pielęgnacja dziecka - puder 16.08.05, 13:28
                                    Z własnego doświadczenia wiem, że od pudrów i zasypek lepsza jest mąka
                                    ziemniaczana. Tą mąkę radziła używać moja mama, położne na szkole rodzenia i w
                                    szpitalu i pediatra. Ale jak każda przekora musiałam spróbować. Zasypki się
                                    zbrylają, a mąka nie nawet jak posmaruje się nie do końca wysuszoną skórę
                                    dziecka.
                                  • 1970agat ciuchy ciążowe - oddam 16.08.05, 16:35
                                    Dopiero znalazłam ten wątek - bo na oczekiwanie zajrzałam z nostalgii. Jeśli
                                    któraś z Was potrzebuje trochę ciuchów ciążowych to proszę o kontakt na pocztę
                                    gazetowa. Chętnie oddam - bo myślę że już na więcej dzieci się nie zdecyduję.
                                    Rozmiar mój "normalny" 40-42. Nie ma tego bardzo dużo ale szkoda mi wyrzucić a
                                    oddac teraz nie mam komu.
                                  • 1970agat zgaga 16.08.05, 16:36
                                    Ja na zgagę brałam tabletki gealcid - nienajgorsze w smaku i pomagały.
                                    • justin301 do agat1970 16.08.05, 17:37
                                      Ja nie skorzystam z propozycji. Ale milo z twojej strony. Fajnie, ze do nas
                                      dołączyłaś. Może będziesz służyła cennymi radami jako doświadczona mama? smile)
                                      • 1970agat Re: do agat1970 16.08.05, 18:01
                                        Chetnie posłużę radami - zaglądam na forum dość często tylko niestety nie na
                                        tyle na ile bym chciała.
                                        Mój synuś zaczął już pełzać po domu i niestety skończyły się dobre czasy.
                                        Ale chetnie do Was pozaglądam i oczywiscie coś popiszę.
                            • justin301 zgaga 14.08.05, 20:20
                              30 lat nie wiedziałam co to jest zgaga ale wczoraj poszłam na grilla i zjadłam
                              tam straaaasznie dużo dobrej kiełbasy ( nie żalowałam sobie bo jem mało mięsa i
                              tak sobie wykombinowałam że to tak akurat - żelazo, no wegiel też smile. Najpierw
                              nie zajarzyłam co mi jest - dzisiaj rano. Tak strasznie mnie paliło w gardle.
                              Kac to nie był bo jeszcze całkiem nie zgłupiałam i kupiłam sobie malutkie piwo
                              na dodatek bezalkoholowe. I wtedy mnie mąż uświadomił, ze to zgaga. Nie wiem
                              jak to się jeszcze skończy, bo wypiłam już dzisiaj z 10 filiżanek mięty - chyba
                              zaraz dostanę rozstroju żołądka. Nienawidzę mięty. Jak któraś z was nie miała
                              nigdy zgagi to niech nie bierze przykładu. Wolałabym mieć kaca z bólem głowy.
                              Nawet jak piję tą miętę to mnie pali w gardle.
                              Ale byłam głupia!!!!! Za to mój kolega tak sie wzruszył wczoraj - strasznie
                              prorodzinny jest chociaż pijak ( moim zdaniem ), że dostaliśmy takiego
                              pięknego, dużego Misia Puchatka - cudny jest. Zajmuje ponad pół łóżeczka. Moje
                              dziecko ma pierwszą zabawkę - będzie chyba z 5 razy większa ta zabawka od
                              wlaścicielasmile
                              • coronella Re: zgaga 15.08.05, 13:16
                                no to moze Cie pociesze, justin, z tą zgagą. Nie masz jej w ciąży, ciesz się z
                                tegoi, bo ja obydwie ciąże, od 3 miesiąca do samiutkiego konca, męczyłam się z
                                tym cholerstwem. Co noc, co wieczór a często i w dzień, czyli cała dobę.
                                Paliło, piekło, a ostatnie 3 miesiące spałam niemal na siedząco, bo położyć się
                                nie szło sad( Często ciezarówki to mają, macica uciska żoładek. I jest to jedna
                                rzecz, której w ciąży nienawidzę!!!! I mój mąż też, bo rozłożyło nam życie
                                intymne smile))
                                Mi początkowo pomagało Reni, potem już nic sad
                                • deotyma11 Re: zgaga 15.08.05, 16:05
                                  Że się tak wtrącę. Pierwszy raz trafiłam na ten wątek i całkiem mi przypadł do
                                  gustu. W pierwszej ciąży zgagi nie miałam, mam nadzieję, że teraz też się
                                  obejdzie. Jedna moja koleżanka miała zgagę. Pomagały jej surowe marchewki.
                                  Jadła tonami, a pod koniec ciąży to już nawet gatunki marchwii po smaku
                                  rozróżniała. Spróbuj może pomoże.
                                  • justin301 Re: zgaga 15.08.05, 17:07
                                    Szczęśliwie nie ma juz potrzeby. Dostałam prezent na urodziny od losu chyba i
                                    nic mnie nie boli. Super po prostu. Fajnie, że nas znalazłaś. Też jesteś z
                                    Łodzi?
                                    • deotyma11 Re: zgaga 16.08.05, 13:32
                                      Jestem z Łodzi. Chciałam rodzić w Jordanie, ale znowu mi się nie uda. Za
                                      pierwszym razem był remont i wylądowałam w CZMP, a teraz mam termin na koniec
                                      lutego, a Jordan pracuje do końca grudnia w niezmienionym składzie. Mój gin
                                      stwierdził, że cała nadzieja, że budynek Rydygiera się w końcu rozleci i będą
                                      musieli Jordana zostawić w spokoju.
                                      • justin301 do deotymy 16.08.05, 13:54
                                        Rydygier chyba czuje pismo nosem bo właśnie jest w nim ostry remontsmile
                                • justin301 Re: zgaga 15.08.05, 17:06
                                  Ja dziś już czuję się super. nawet chyba wypiję sobie kawę. Udało mi się nawet
                                  nie lecieć do apteki w nocy ( mojemu mężowi się właściwie udało ) po Reni.
                                  Wypiłam po prostu 7 filiżanek mięty i po wszystkim.
                                  To jest naprawdę okropne uczucie. już wolałabym miec takie normalne zatrucie
                                  pokarmowe. Ja nie wiem jak można to znieść. Ohyda. Już teraz będę mądrzejsza i
                                  jak będę gdzieś na grillu to zjem 1 kiełbaskę i powoli a nie 5 wielkich
                                  kiełbach. Ale byłam głupia.
                                  Tak mi dzisiaj dobrze!!!! Już wolę to kłucie, które mi się czasem zdarza.
                                  • p_kol1 Re: zgaga 15.08.05, 20:45
                                    Ja raczej rzadko ale czasami miewam zgage i najbardziej pomagają mi miętowe Tic-
                                    Tac (sorki za reklame). Zawsze mam je pod reką.
                                  • p_kol1 Re: zgaga 15.08.05, 20:47
                                    Ja tez rzadko ale czsami mam zgage i wtedy najbardziej pomagają mi mietowe Tic-
                                    Tac. Zawsze mam je pod reką.
                                  • doominikaa Re: zgaga 16.08.05, 09:39
                                    no aż mi się włos zjeżył... na to zatrucie pokarmowe... Koniec lipca przeleżałam
                                    w szpitalu z salmonellą - uwierz, później zgaga to była prawdziwa przyjemnosć
                                    (choć faktycznie na tym szpitalnym łóżku spałam na siedząco...) Moje młode nic
                                    sobie nie robiło z tego, że matka chora, ciągnęło ile wlezie, efekt był taki, że
                                    w 7 m-cu ciąży schudłam... Ale spoko, już 5 kg w 3 tygodnie nadrobiłam. I tylko
                                    nie jem lodów - jakoś nie mogę. Ale naprawdę - lepsza zwykła, ordynarna zgaga...
                                    Jak tak sobie czytam, co robiłyście w weekend - chyba też powinnam się ostro
                                    wziąć za wyprawkę... Zaraz zrobię notatki z zapisków Coronelki, i w drogę!
    • coronella co u Madziki???? 16.08.05, 10:00
      Magda, puk puk, jestes tam??? smile
      • jelonek72 zgada oraz rady Coronellki 16.08.05, 11:17
        Dziewczyny a mnie na zgagę pomaga alugastrin - praktycznie działa natychmiastowo, chociaż posmak tego leku nie nalezy do najprzyjemniejszych... ale wolę to niż zgagę.

        Dorotko, dobry los nam Cię zesłał smile Uważam, że dobre rady młodych mam są najważniejsze, bo to nie jest wiedza czysto teoretyczna, ale już "przećwiczona" na dziecku, które rośnie i rozwija się prawidłowo.Ja powoli zaczynam też myśleć o zakupach i jeżeli o ubrankach i sprzętach już co-nieco wiem , to o wszelkich mazidłach i mydełkach bardzo niewiele. Twoja lista leży już u mnie skopiowana smile i na pewno bedzie pomocna - dziękuję bardzo smilesmilesmile

        pozdrawiam
        Ilona
        • coronella Re: zgada oraz rady Coronellki 16.08.05, 11:41
          dzieeeki smile))
          ja chętnie zawsze cos doradze, tym bardziej, ze z Dominiką przeszłam drogę przez mękę z alergią, i o mazidłach, pielęgnacji skóry i dietach wiem juz chyba wszystko smile

          Teraz mam sporo czasu, maleństwo mi się rozchorowało, siedzimy w domu. Dominikę bawią babcie, a ja mam upragniony spokój smile
          • justin301 do coronelli 16.08.05, 11:50
            Ale co z Pawełkiem? Nic poważnego mam nadzieję?
      • madziki Re: co u Madziki???? 17.08.05, 09:06
        Jestem, jestem, jeszcze żyję, niezmiennie 2w1... Brakuje mi czasu na wszystko,
        nawet jak zajrzę tutaj to nie mam kiedy i jak napisać. Lechu nie pozwala mi za
        długo posiedzieć przy komputerze, jedyna okazja jak śpi...
        Sporo ostatnio jeździliśmy - ciągle jakieś spotkania w sprawie budowy. Oby w
        końcu coś ruszyło. No i musimy podpisać kredyt zanim się rozdwoję, bo wtedy
        musieliby od nowa przeliczać i spadłaby nasza zdolność kredytowa.
        Do tego mamy trochę problemów z kotami, czym nie chciałam Was zamęczać. W
        piątek odeszła kiciunia, o której życie walczyliśmy przez miesiąc od urodzenia.
        Niestety chcieliśmy za szybko przestawić ją na stały pokarm i przedobrzyliśmy. :
        (((( Teraz z kolei czymś się struł jej brat z miotu i codziennie jeżdżę do
        weterynarza na zastrzyki. Już jest trochę lepiej, ale byłam przerażona, że
        możemy stracić kolejnego kociaka...
        Tradycyjnie nie mam czasu myśleć o Joasi i przygotowaniach na jej pojawienie...
        Z tygodnia na tydzień przekładam zakupy... no ale może w końcu w przyszłym
        tygodniu to mi się uda.
        Jutro mam wizytę u gina, więc zobaczymy co powie.
        W weekend byliśmy na weselu i poprawinach u mojego brata ciotecznego w
        Tomaszowie. Całkiem przyjemnie było, nawet chwilkę potańczyłam. smile)
        • justin301 Re: co u Madziki????do madziki 17.08.05, 15:50
          To dobrze, że u Was wszystko w porządku. Smutek z powodu kotka.

          Ciekawe jak to bedzie z tymi naszymi terminami? Pewnie żadna z nas nie utrafi w
          tego 27-gosmile))
          • madziki Re: co u Madziki????do madziki 17.08.05, 18:22
            Jakoś nie wyobrażam sobie donoszenia niuni do terminu... zdecydowanie obstawiam
            połowę września. wink)
    • justin301 szkoła rodzenia 16.08.05, 11:54
      Byłyśmy dzisiaj z maggie na zajęciach w szkole rodzenia. Mieliśmy zwiedzać
      porodówkę. Wszyscy zmobilizwoani - stawili się parami, mąz maggie wziął urlop,
      mój wyrwał się z pracy - cudem chyba ( szef nie był zachwycony ). I podobno
      zwiedzanie bedzie w ten czwartek ale mój mąż tak się już wkurzył, że w ogóle
      już nie chce tam pójść ani oglądać porodówkę ani na zajęciasad((( Jeszcze z
      uczestnictwa w porodzie nie zrezygnował ale kto to wie.... Tak więc jestem
      wkurzona bardzo.
      • sayyes Re: szkoła rodzenia 18.08.05, 15:00
        Dopiero dziś zasiadłam do pisania (nawet nam sie udala pogoda nad morzem, choć
        starałam sie brzuszka nie przegrzewać), ledwie nadążam z czytaniem postów- a tu
        tyle sie działo w międzyczasie! Dominika wrócila! Muszę potem na spokojnie
        postudiować rady Coronellki i Deotymy, choć zakupy tradycyjnie odkładam, póki
        nie wiem nic pewnego z mieszkankiem.
        Zdążylam się już ucieszyć, że nie mam zgagi smile Obym nie wykrakala!

        I nawet mi się mój brzuszek zacząl wreszcie podobac. Na wczorajszej wizycie u
        lekarza okazało sie, że przez ostatni miesiąc przytylam 3 kg (zwykle bylo ok. 1
        kg), to razem daje już 8, a mam jeszcze 2,5 miesiąca, żeby poprawić wynik. Więc
        w sumie nie jest tak źle. No i USG niedługo, to będę wiedzieć więcej.
        Aha, lekarz mówi, że na ten moment jest tak, że dzialają do listopada, nic mu
        też nie wiadomo o powtórnym głosowaniu w sprawie Jordana, choć jak najbardziej
        uważa, że powinno się takowe odbyć.
        Byłam też na pierwszych zajęciach w szkole rodzenia w Jordanie. Na razie
        wszystko mi się podoba, choć nie mam doświadczenia, może to standard. Położne
        miłe, filmiki ciekawe, ćwiczenia- chyba- przydatne. Można było posłuchać
        serduszka dzidzi (zwłaszcza mężowi sie podobalo, on rzadziej mial dotychczas
        taką mozliwość), dostaliśmy segregatory i materialy. I te sale do porodów
        rodzinnych bardzo fajne- zwłaszcza ta różowa przypadła nam do gustu smile
        No, to na razie tyle, ide odrabiać dalsze komputerowe zaległości smile))
    • deotyma11 Gdy dzidzia zachoruje 16.08.05, 22:21
      Właśnie poczytałam sobie awanturę na emamie i tak mnie to natchnęło do
      napisania kilku swoich przemyśleń dotyczących problemów ze zdrowiem u
      maluszków. A właściwie co powinno się zrobić gdy dzidzia zachoruje. To się
      niestety zdarza każdemu dziecku. Nie mam na myśli tych strasznych chorób tylko
      zwykłe gorączki, czy przeziębienia.
      Przede wszystkim drogie przyszłe mamusie warto zaopatrzeć się w numery
      telefonów: do przychodni, do pediatry prowadzącego (najlepiej poprosić o numer
      podczas wizyty patronażowej), do zaufanego i wcześniej już przez kogoś
      sprawdzonego pediatry prywatnego (koleżanki z większym stażem na pewno kogoś
      już mają upatrzonego). Wpisać je sobie w pamięć wszystkich telefonów,
      przywiesić na lodówce i co kto chce. I jeżeli tylko dzieje się coś
      niepokojącego, albo macie niejasne, niezbyt dobre odczucia to dzwonić. Nie ma
      nic gorszego gdy strach nas paraliżuje i nie robimy nic. Popłakać sobie można i
      owszem ale najpierw dziecko.
      A teraz kilka słów o gorączce (ta awantura na emamie dotyczyła właśnie
      gorączkującego dziecka). Gorączka się zdarza chyba każdemu dziecku, a to z
      powodu szczepienia, a to ząbki rosną, może właśnie trzydniówka nas dopadła.
      Warto kupić termometr elektroniczny (trzeba zwrócić uwagę na czas pomiaru bo ja
      trafiłam na taki co mierzył w 10 min!). W przypadku noworodków najlepiej od
      razu kontaktować się z lekarzem i samemu nic nie kombinować. W przypadku dzieci
      starszych: trzeba będzie sobie skompletować małą apteczkę (same się zdziwicie
      za jakiś czas skąd się właściwie te wszystkie czopki i syropki wzięły)
      -czopki przeciwgorączkowe np pyralgina (podaje się dziecku ok 1/3 czopka gdy
      temperatura przekroczy 38,5}
      -syrop przeciwgorączkowy i przeciwzapalny np ibufen, nurofen itp, są dostępne w
      aptekach bez recepty, dawkowanie opisane na opakowaniu
      Jeżeli chodzi o leki przeciwgorączkowe to każdy lekarz ma swoje ulubione. Z
      syropów nam najbardiej odpowiada nurofen (ma dołączoną specjalną strzykawkę
      bardzo ułatwiającą dawkowanie i podawanie dziecku leku)
      Najgorzej gdy dziecko dostanie gorączki w nocy. Nie zawsze trzeba i warto
      dzwonić po pogotowie bo w karetkach pediatrzy nie siedzą, a co nam pomoże
      chirurg? wtedy trzeba obniżać gorączkę samemu. A to są sposoby już wypróbowane
      przeze mnie i moich znajomych:
      - podać lek
      - zrobić chłodny okład (ale nie zimny) na główkę i nóżki
      - nie przegrzewać (nie wolno zawijać dziecka w dodatkowy kocyk, raczej zdjąć
      coś i przykryć lekką kołderką)
      - gdy temperatura jest wysoka zrobic chłodną kąpiel (nie za zimną, tak o 3-4
      stopnie niższą niż temperatura dziecka)
      - podawać coś chłodnego do picia (mogą być soki, herbatka itp)
      I bezwzględnie następnego dnia zgłosić się do lekarza, nawet jeśli to był tylko
      stan podgorączkowy.
      Mam nadzieję, że dobrnęłyście do końca i nie uważacie mnie za przemądrzałą
      mamuśkę. Ja do tej wiedzy dochodziłam przez ostatni ponad rok, ale miałam się
      kogo pytać bo mam przyjaciółkę lekarza z trójką dziecismile)) i pomyślałam że moja
      wiedza może wam się przydać. Najważniejsze to mieć dobrego, zaufanego pediatrę.
      Czego wam z całego serca życzę
    • madziki Info o CZMP 17.08.05, 18:26
      Niestety tym razem zła opinia na temat CZMP...
      Moja kuzynka urodziła tam w ubiegły czwartek dziewczynkę. Poród bez problemu, z
      dzidzią wszystko w porządku, dostali wypis już w niedzielę... Ale nie zrobili
      kuzynce jakiegoś badania (nie znam szczegółów, bo to przekazywane info od mamy)
      i poszła je zrobić po weekendzie. Okazuje się, że zarazili ją żółtaczką!!!!!
      Dziewczyna nie może karmić piersią, tylko czeka ją długie leczenie jak to przy
      żółtaczce......... sad((((
      Ciężko wyczuć, w którym momencie jej wszczepili to świństwo. sad(
      • justin301 Re: Info o CZMP 17.08.05, 19:00
        O rany, no to ładnie. Jak oni to zrobili? A mnie jak byłam na praktykach to
        sędzia mówił, że zdarza się coraz rzadziej.
        • p_kol1 Re: Info o CZMP 18.08.05, 16:22
          Ojej nie straszcie mnie. Wczoraj umówilam sie z lekarzem ze mam zglosic sie
          wlasnie do CZMP 26 sierpnia na badanie ale mam pojawic sie juz z torba do
          porodu. Ja nie bylam szczepiona przeciwko zoltaczce. Aha jak dobrze pojdzie to
          w sobote 27 sierpnia bede miala malenstwo przy sobie. Sama nie wiem czy sie
          bardziej ciesze czy bardziej boje. Witam wszystkie powracające z urlopow.
          • justin301 Re: Info o CZMP do p_kol 18.08.05, 17:24
            Ja też się nie zaszczepiłam niestety, lekarz mi odradzał. W sumie to to się
            moze zdarzyć w każdym szpitalu, u dentysty czy nawet fryzjera. Mam nadzieję, ze
            mnie to nie spotka. Czy mogłabyś mi napisać jakieś szczegóły dotyczące MPolki -
            baaardzo cię proszę - okazało sie, ze lekarka, do której chodzę na USG tam
            pracuje a ja jutro po południu do niej idę. Chciałabym ją wypytać na
            ewnetualność gdybym była np. przeterminowana. Mój mail: justynatob@interia.pl,
            albo może pogadałybyśmy na gadulcu: 8779828 - bardzo, bardzo cię proszę jeżli
            mogłabyś być taka uprzejmasmile)
          • madziki Re: Info o CZMP 19.08.05, 09:00
            Trochę się wyjaśniło z tą moją kuzynką... Owszem, zarazili ją żółtaczką, ale
            jeszcze przed porodem jak robiła jakieś badania właśnie tam. Nie wiem jeszcze
            ani jaki to typ żółtaczki... w każdym razie córeczka się nie zaraziła i jest
            zdrowa, a ją czeka leczenie... Najgorsze to chyba fakt, że nie może karmić
            naturalnie... sad((
            P_kol1 troszkę zazdroszczę, że już może za tydzień będziesz mamusią. smile)
            Ja już ostatnio nie mam siły czekać...
            A wczoraj do mnie dotarło, że odkładam te ostatnie zakupy znowu na 36 tydzień
            jak rok temu... Tyle że wtedy nie zdążyłam ich zrobić... Może teraz się uda. wink)
            Lekarz mi wczoraj powiedział, żebym wytrzymała jeszcze ze 2 tygodnie, a potem
            to już mogę sprzątać, rodzić itd.. wink) Niunia ma główkę już bardzo nisko,
            szykuje się do porodu. Szyjka jeszcze mi się skróciła i mam zewnętrznie
            rozwalcie na palec, ale wewnętrznie jeszcze się trzyma.
            Blisko, coraz bliżej....
            • jelonek72 pytanie plastyczne 19.08.05, 10:01
              Słuchajcie moje drogie - czy może wiecie, czy jest coś takiego jak kalka do kopiowania na ścianę? Mam duży obrazek, który musze przenieść na ścianę i najwygodniej byłoby po prostu przykleić do ściany obrazek wraz z kalką, obrysować kontury i potem wypełnić wzór na ścianie. Taka zwykła kalka (fioletowa) brudzi , no a ściana jest świeżo wymalowana , no i nie wiem czy czy w ogóle tak da się zrobić.
              Może są wśród nas plastyczki bardziej lub mniej zawodowe smile i coś mi poradzą ?
              • maggie2229 Re: pytanie plastyczne 19.08.05, 10:28
                Jelonek, niestety nie jestem plastyczka i nie wiem, ale znam 2 miejsca gdzie
                mozna się o takie bardziej specjalistyczne rzeczy zapytac
                1. sklep z art.papierniczymi - w pasazu Schillera vis a vis naszego Hortexu-
                blizej fontanny
                2. sklep chyba nazwa "A-4" w bramie przy Piotrkowskiej na przeciwnko pizzerii
                Da Grasso(takiej pomalowanej Graffiti)-ta brama wychodzi wlasnie na pasaz
                Schillera
                wiec oba sklepy sa blisko siebie- uwaga ten A-4 pracuje jakos krócej chyba do
                16-ej, nie jest to typowy sklep papierniczy, tylko wlasnie taki dla architektów
                i studentów plastyki
                • jelonek72 Re: pytanie plastyczne 20.08.05, 21:10
                  dzięki Madziasmile
            • justin301 Re: Info o CZMP do madziki 19.08.05, 14:37
              Okropne jest to, co spotkało twoją kuzynkę. Trochę mi kamień spadł z serca, że
              nie w czasie porodu się to stało. Tym bardziej mnie to dziwi, że znajomy mi
              mówił, że oni tam nawet mają taki specjalny system odkażania materacy tzn. -
              odkażają je w bardzo wysokiej temperaturze. Niewiele szpitali w Polsce to robi.
              Niby teraz jakieś pobierania krwi w rękawiczkach i igły jednorazowe to teraz
              norma. I coś takiego? Nie znam sie za bardzo na żółtaczkach ale chyba z dwojga
              złego lepiej mieć tą C niż B- spotkałam sie z taką sprawą w sądzie, że
              dziewczynka miała i mimo że nie była leczona jakimś cudem pozbyła się tego
              swiństwa.
              Dobrze, że dziecko nie jest zakażone - bo to byłoby naprawdę nieciekawe. Mam
              taiego kolegę, którego zarazili w okolicach porodu gronkowcem - bardzo się ci
              jego rodzice namęczyli. Dobrze, że tak szybko wykryli u koleżanki i dziecko się
              nie zakaziło.

              Ja na miejscu tej koleżanki ( wynika to ze skrzywienia zawodowego )
              wystąpiłabym do sądu o odszkodowanie. Nie mówi się o tym głośno w telewizji ale
              kwoty takich odszkodowań wcale nie są niskie. Poza tym szpitale są
              ubezpieczone. Leczenie pewnie bedzie kosztowne i długotrwałe. Znam taką
              rodzinę, ze wszyscy są zakażeni ale niestety zaniedbali sprawę i się
              przedawniła. A teraz leczą tylko dzieci bo Fundusz nie chce refundować leczenia
              rodziców - koszmar jakiś. Warto pomyśleć o takim rozwiązaniu. Poza tym takie
              zakażenie moze nieść ze sobą pewnie jakieś ryzyka na przyszłość - i stąd w
              takich sprawach istotne jest, zeby wystąpić tez o możliwość orzekania na
              przyszłość. Czasem adwokaci o tym zapominają. Sąd zasądza odszkodowanie biorąc
              pod uwagę jakiśtam stan rzeczy istniejący w chwili orzekania, wyrok się
              uprawomacnia a tu są jakieś jeszcze następstwa choroby i nici - nic nie można
              zrobić. Domyślam się, ze kuzynka jest załamana ale może warto pomyśleć o takim
              rozwiązaniu. Chyba za bardzo sie rozpisałam.

              Pozdrawiam. I udanych zakupówsmile
      • lesia28 chrzciny-gdzie wyprawic? 25.08.05, 16:02
        Choć nie udzielam sie w waszym watku,to jednak chce was prosic o pomoc.Moze
        znacie jakies fajne miejsce gdzie mozna wyprawic chrzciny.Nie bedzie to wielka
        impreza,mysle raczej o obiedzie +deser na 15 osob.Najchetniej na Balutach.
        • justin301 Re: chrzciny-gdzie wyprawic? lesia nie na temat 25.08.05, 17:47
          Widziałam Wasze zdjęcia!!! Super. Ja niestety nie mogę nic doradzić w sprawie
          chrzcin. Ale jak się już odezwałaś może napisałabyś coś o swoim porodzie w
          Matce Polce, bo niektóre z nas się tam wybierają? Z niecierpliwoscią czekam na
          ralcję.
    • maggie2229 skierowanie do szpitala i sprawy z ZUS 22.08.05, 09:59
      czesc dziewczyny, mam nadzieje, ze milo minal Wam weekend i dobrze sie
      czułyście mimo,iż byl on upalny..
      a dzis jestem po wizycie u mojego prowadzącego ciąże i dostalam zwolnienie juz
      do dnia porodu czyli do 14.09 i skierowanie do szpitala...hi, hi
      wiecie co, słyszałam o niechlubnych praktykach ZUS co do zaliczania 2 ostatnich
      tygodni zwolnienia od ginekologa na poczet macierzyńskiego (co jest niezgodne z
      prawem) i dziś zapytałam o to swojego lekarza...
      i co usłyszałam,ze nie mial on nigdy problemu z lodzkim oddzialem i...wie, ze
      to krzywidzi jego pacjentki, wiec jesli zus by sie nawet czepial-poprosilby o
      uzasadnienie na pismie
      dobry, co nie?
      przekonalam sie też ze jest bardzo fair, bo nie chce mnie widziec teraz
      czesciej tzn.co 2 tyg, czy co tydzien, a są i tacy-aby sciagnac jak najwiecej
      kasy od ciężarnej...
      mam jeszce 23 dni do porodu i juz dostalam skierowanie do szpitala, Pan doktor
      kazal zadzwonic z dobra nowina...no i jeslibym 14.09 nie urodzila to wtedy
      przyjsc na wizyte

      a co tam u Was, jakieś symptomy wcześniejszego rozwiązania?
      • doominikaa Re: skierowanie do szpitala i sprawy z ZUS 22.08.05, 11:08
        mój gin wyjechał na cay sierpień... Powiedział, zebym nie próbowała rodzić bez
        niego, muszę więc wytrwać do września, do wizyty, termin mam niby na 19.09, ale
        zobaczymy... Ja się twardo upieram, że urodzę 25, w rocznicę ślubu, nie wiem co
        moje dzieciątko na to smile
        • jelonek72 Re: skierowanie do szpitala i sprawy z ZUS 22.08.05, 14:12
          Hej kobietki, ja tłumaczę mojemu Jasiowi ,że nie mam jeszcze dla niego ani ubranek ani innych "duperelków" i nie może się pchać na świat - jak jest faktycznie stwierdzi jutro mój lekarz( Maggie229- ten sam zresztą co Twójsmile )
          Póki co przez ostatnie 3 tyg leżałam najwięcej ile się dało i nie robiła prawie nic i powiem Wam ,że podziwiam i współczuję tym które taki żywot muszą prowadzić prawie przez całą ciążę... chybabym oszalała.
          • maggie2229 Re: skierowanie do szpitala i sprawy z ZUS 22.08.05, 15:40
            Jelonek, no popatrz ten sam lekarz i te same zachowania mamusinesmile)
            juz wyjasniam: ja cały czas mowie swojej dzidzi, zeby czasem nie spieszyła sie
            za bardzo, niech sobie tam siedzi i dorasta, bo w sobote musi być u cioci
            (mojej najlepszej przyjaciółki) na weselu, musi troszkę posłuchać muzyki i
            potańczyc z tatusiemsmile)
            smieszne, ja to mam szczescie, jak jestem w ciazy to akurat 3 wesela !!!
            jedno juz zaliczone, z drugiego zrezygnowalam, ale na to musze iść;
            w piatek spakuję torbę do szpitala i jakby co-prosto z sali na porodówkę

            lekarza uczciwie dzis pytalam i nie widział przeciwskazań-ale powiedział "tylko
            na kilka godzinek" (no chyba jak ma się 18 dni do porodu-bo tyle bedzie w
            sobotę-to nikt z gości wczesniejszego zmycia sie nie potraktuje jako fault pas,
            a przyjaciółka sobie nie wyobraża żeby mnie nie było, więc nie mam wyjścia)big_grin
            jak nie wyladuje na porodówce, to oczywiście zdam relację, hi, hi
            • jelonek72 do maggie2229 23.08.05, 14:00
              hehe - to faktycznie mamy "podobne zyciorysy" smile bo i ja akurat w ciązy mam do zaliczenia 2 wesela - na jednym już byłam, posiedziałam , pojadłam , nawet nie próbowałam skakać smile, a na drugie idę w najbliższą sobotę ( z tym,że teraz będzie to tylko wesele obiadowe , nie przewidziane są tańce tylko obiadek w godz. popołudniowych i pogaduszki towarzyskie) - więc mam nadzieję że nie będzie to na tyle forsujące. A swoją drogą to powiedziałam moim przyjaciołom , że akurat jak ja z brzuchem jak balon to oni wesela robią ! a ja taką miałam ochotę na hasanie na parkiecie ... no coż nasz Jasiu ponad wszystko, może jeszcze jakieś wesela się trafią jak już będę rozdwojonasmile
              pozdrawiam
              Ilona
              • sayyes Re: wesela 23.08.05, 14:50
                Hihi, u mnie tez czas wesel- tzn. z jednego chyba zrezygnuję, bo nie jestem z
                tą kuzynką aż tak związana, a to w sumie daleko, ale na drugie, niecaly miesiąc
                przed terminem porodu- wypada jechac. No i chcę jechac- to ślub mojego brata,
                który na mój ślub tłukł się aż do Zakopanego.
                Ano właśnie, jeszcze jedno wesele mialam- własne, ale to bylo na początku
                ciąży, bez śladu brzuszka- choć jak tak sobie porównuję, to w pierwszym
                trymestrze czulam sie jednak gorzej niż teraz smile
                • sayyes jeszcze dopisek- po USG 23.08.05, 20:55
                  Jestem właśnie po USG (30 tc.), więc się jeszcze pochwalę. Dzidzia rośnie sobie
                  zdrowo, wyrosła akurat tyle, ile powinna- kwestia dwóch dni różnicy z
                  wyliczeniami kalendarzowymi. A u mnie- wizualnie brzuszek oceniając- wcale nie
                  było to takie oczywiste.
                  Martwi mnie trochę, że jest w ułożeniu podłużnym miednicowym. Ma jeszcze trochę
                  czasu, żeby się obrócić, mam nadzieję, że to zrobi, wolałabym zdecydowanie
                  urodzić naturalnie. Jak by ją tu zachęcić?...
    • jelonek72 do tych co rodziły i będą rodzić w Jordanie 24.08.05, 17:27
      Drogie Mamuśki, mam pytanie czy "zamawiałyście" lub czy planujecie "zamówić " sobie położną na poród w Jordanie? Kto jest warty polecenia i przede wszystkim ile to kosztuje ??? Bardzo proszę o info na forum lub na priva: jelonek72@gazeta.pl
      liczę na Wasze sugestie, pozdrawiam gorąco
      Jelonek
      • maggie2229 Re: do tych co rodziły i będą rodzić w Jordanie 24.08.05, 20:07
        tez jestem tym zainteresowana?
        jeszcze sie nie dowiadywałam, jedna kolezanka polecała p.Janinę, ale nie miałam
        z nią zajęć w szkole rodzenia, za to mam tel do p.Doroty wlasnie z zajęć -
        b.miła

        o szczegóły nie dzwoniłam jeszcze
        nie wiem tez jak się to ma do wzięcia tej sali do porodu rodzinnego-moze juz
        polozna z automatu "bardziej" sie Toba opiekuje

        Ilonko, Ty jeszcze chodzisz na zajęcia do Jordana- prawda?
        • jelonek72 do maggie 2229 26.08.05, 10:28
          tak , chodzę do Jordana do szkoły rodzenia
          a tak w ogóle to masz mój nr gg 8232959 - może kiedyś uda nam się pogadać na gg o sprawach Jordanowychsmile
          pozdrawiam
          Ilona
        • sayyes Re: do tych co rodziły i będą rodzić w Jordanie 26.08.05, 14:35
          Hm, mam podobne dylematy, dotychczas na szkole rodzenia poznalam 3 polozne,
          wszytkie miłe! P. Dorota rzeczywiscie robi b. dobre wrazenie, ale jeszcze nie
          wiem, czy "zamawiac" polozną, bo mysle o tej sali do porodu rodzinnego- ale nie
          jestem pewna, czy ma ona "przypisaną" polożną. Wiecie moze? Jeszcze nie pytalam.
          Ha, w sumie dobrze, że rodzicie wcześniej tongue_out

          A moja dzidzia w brzuszku zbiera kolejne doświadczenia- była juz w górach, nad
          morzem. Teraz zabralam ją na warsztaty tańca w Poznaniu- tzn. w tym roku byłam
          tylko odwiedzic kolezanki i trochę popatrzec, 1 dzien, ale tak przywyklam, że
          tam jeżdże, ze glupio mi było bez tego smile No i dzis jeszcze grzybobranie (trochę
          sie naschylalam), bo bawię właśnie u rodziców.

          Liczę, że prędzej się obróci, jak ją będę tak ruchem motywować smile Jak myslicie?
          Koleżanka mowi, ze podobno trzeba z dzieckiem rozmawiac i je zachęcać, więc mąż
          to robi- przystawia glowe do brzucha i rozmawia z malą ("Tu tatuś z tej strony.
          Chodź do mnie maleńka...")- przystawia tę glowe trochę nizej, zeby "poszla za
          głosem", hihi
          • maggie2229 Re: do tych co rodziły i będą rodzić w Jordanie 26.08.05, 15:04
            dziewczyny, ja juz skonczylam zajecia, wiec bardzo was proszę podpytajcie jak
            to jest z polozną, bo przeciez to osobny pokój, wiec moze juz "troche tak z
            automatu" zaglada i zajmuje się Tobą czesciej...wiec wtedy po co placic???
            ja sie tylko dowiedzialam, ze po porodzie jestesmy jeszcze w tym pokoju z
            dzieckiem i mezem w ciszy i spokoju przez 2h - szkoda, ze nie jak w Rydygierze
            caly jeszcze 1 dziensad

            podpytajcie prosze i dajcie znaćsmile
          • justin301 rodzić w Jordanie do sayyes 26.08.05, 15:28
            Czyżby nowy zaklinacz? Ciekawe czy poskutkuje?
            • sayyes Re: rodzić w Jordanie do sayyes 29.08.05, 14:43
              Oby poskutkowało! I obym poznala, że skutkuje- na razie nie najlepiej
              rozróżniam, które ruchy są rączkami, a które nóżkami smile Choć chyba niestety
              ciągle silniej kopie w dole brzucha... Jak tak dalej pójdzie, to przestanę mieć
              dylematy- czy brać zzo, czy zamawiać polożną.
    • maggie2229 posłuchajcie dla odprezenia-P.Rubik 25.08.05, 08:51
      rewelacja, wzielam z forum "wrzesien" i nie moge przestać słuchać;
      zreszta to wersja instrumentalna piosenki, która wygrała w Sopocie,na hit lata:-
      )
      "A niech mówią, ze to..."
      www.rubik.pl/index.php3
      rewelacja!!!! juz sie nie boje porodusmile))
      • justin301 p-kol 26.08.05, 11:09
        Nasz koleżanka p-kol miala na dziś termin. Pewnie niedługo będzie po i za kilka
        dni poczytamy relacje i zobaczymy zdjecia!!!
    • maggie2229 stanik do karmienia-juz potrzebny w szpitalu? 26.08.05, 15:11
      dziewczyny, mam pytanie, czy w torbie do szpitala planujecie juz miec
      biustonosz do karmienia - slyszalam, ze kaza go miec, i spi sie w nim nawet,
      aby piersi sie nie deformowaly i aby podtrzymywał juz wkladki laktacyjne

      laktator i wkladki kupilam, ale nie wiem co ze staniczkiem?
      teraz na okres ciazy kupilam sobie triumpha mamma bella-super bezszwowy i
      podtrzymujacy powiekszajace sie piersi, ale nie jest on do karmienia, miseczka
      sie nie odpina, wiem ze maja w ofercie tez taki do karmienia, tylko skad teraz
      mam wiedziec jaki kupic rozmiar?
      co polecacie, jak Wy postepujecie, w sumie chyba nie mozemy miec zwykłego
      staniczka z fiszbinami aby nie uciskał kanalików mlecznych...
      Madziki i Coronellko-moze sie podzielicie jak Wy to rozwiazałyście?

      aha, na forum "zakupy" dziewczyny bardzo pochlebnie wypowiadały sie o
      staniczkach polskiej firmy Alles, oraz o Anicie-ale te sa podobno b.drogie, co
      do triumpha byly podzielone opinie - ja ze swojego ciazowego jestem akurat
      bardzo zadowolona, mimo czestego prania w pralce-cala ciaza, jest bialutki i
      bardzo, bardzo wygodny, ciut szersze ramiaczka i bez szwów, zachowal swoj fason

      dlatego tez mysle aby kupic Triumpha, lepiej 1-2 sprawdzone dobre (beda dlugo
      sluzyly), niz 3-4 byle jakie
      czy wiecie gdzie w Łodzi moze maja bieliznę Alles i tę Anitę-mogłabym porównać
      • emilka82 Znowu CZMP 26.08.05, 19:44
        Wiem, że temat wałkowany, ale czy ktoś ostatnio rodził, albo zamierza tam
        rodzić na dniach? W mojej mieścinie zamykają podobno od jutra oddził, a CZMP to
        jedyne co mi przychodzi do głowy...
        Może wiecie co tam trzeba zabrać do szpitala dla dziecka, bo u mnie były
        potrzebne tylko pampersy nic poza tym, może tu trzeba jakieś kosmetyki czy
        ubranka? Prosze bo nie wiem co mam do torby dopakować?
        Ale mam stresa przez ten mój szpital, może odezwie się jakaś mama co ma termin
        jak ja i zamierza tam rodzić?
        tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;10051;19/st/20050829/dt/6/k/2c99/preg.png
        • lesia28 Re: Znowu CZMP 26.08.05, 20:58
          Rodzilam w czerwcu w Iczmp w II klinice medycyny-madczyno plodowej.Pojechalam w
          terminie,ale nie chcac lezec i czekac az dzidzi sie zachce rodzic troche ja
          pogonilam (20 razy zbiegalam z 5 pietra)i urodzila nastepnego dnia.fajna sprawa
          jest ze dostep do zoo jest nieograniczony,lekarz sam mi zaproponowal przy
          5cm,widzac jak mnie mecza bole krzyzowe.Pobyt na porodowce wspominam dobrze,o
          ile mozna tak mowic po bolach krzyzowych,cewnikowaniu i wielkim
          nacieciu.Natomiast pobyt na poporodowym taki sobie.Fakt trafilam na weekend i
          wysyp rodzacych i moze pielegniarki nie mialy zbyt wiele czasu,tak ze tylko raz
          mi przebraly malego jak poprosilam.Na szczescie to tylko 3 dni i wyszlismy do
          domu.Dla dzidzi potrzeba:oliwka,chusteczki do pupy i pampersy.Ubranka tez radze
          miec swoje.Stanik jak najbardziej wskazany,ja caly czas spie w staniku ,a jak
          mi sie w nocy wkladka przesunie to plywam w mleku.Jezeli macie jakies pytania
          to piszcie na maila gazetowego, postaram sie odpowiedziec.Nie bylo najgorzej.A
          niezaleznie od szpitala radze kupic i zabrac ze soba szczepionke przeciw
          zoltaczce(Engerix) i powiedziec ze macie takowa ,bo inaczej zaszczepia wam
          koreanskim euvaxem.Pozdrawiam wszystkie brzuszki i mamuski.
        • aga564 Re: Znowu CZMP 26.08.05, 23:07
          Witam.
          Ja rodziłam obie swoje córeczki w CZMP i jestem zadowolona.Zarówno za pierwszym
          jak i za drugim razem źle wspominam izbę przyjęć ale później było wspaniale.
          Drugą córę rodziłam w grudniu 2004 i odbierała ją Pani Ola Trusińska - kobieta
          anioł. Ja byłam okropna ona natomiast cierpliwa, delikatna, taktowna... na
          koniec przyszła pomóc druga położna (bo zaczynała dyżur) i okazało się później ,
          że odbierała moją pierwszą córę 5 lat wcześniej, niestety nie pamiętam nazwiska,
          ale również wspaniała położna. Następne dni już na sali były różne ( jesli
          chodzi o Panie pielęgniarki) ale ogólnie pobyt w szpitalu wspominam miło. Jeśli
          chodzi o rzeczy do szpitala to dodam jeszcze , że dobrze mieć majtki jednorazowe
          (ale takie z siateczki nie fizelinowe kupiłam w sklepie z odzieżą ciążową na
          Kościuszki )i wkłady . Na koniec dodam ,że jeśli miałabym rodzić jeszcze raz to
          na pewno w CZMP (zaznaczam, że nikomu nie płaciłam a położnej podziękował już po
          mój mąż który był przy porodzie. Aha chyba to bardzo ważne aby był ktoś bliski
          przy porodzie niekoniecznie mąż, ale np. mama, siostra - to potwiedzały
          dziewczyny na sali. Trzymajcie się dziewczyny poród to nic strasznego a jak
          tylko zobaczycie swoje kruszynki to będziecie w niebie.
      • ewetka Re: stanik do karmienia-juz potrzebny w szpitalu? 26.08.05, 23:18
        Ja miałam Anitę, jest ona zdecydowanie tańsza od Triumpha, nie pamiętam ile
        kosztował ten stanik, bo to było prawie dwa lata temu. Ale stanik mimo częstego
        prania nie zniszczył się i posłuży przy drugiej dzidzismile
        Ja nie miałam w szpitalu stanika, bo też nie wiedziałam jaki rozmiar i bardzo
        tego żałowałam, całą koszulę miałam zalaną siarą i musiałam je często zmieniać
        i podkładać pod piersi tetrę, Było to nieco upierdliwe zwłaszcza w sytuacji,
        gdzie u koleżanki obok non stop siedział tata, mąż lub mama. Chwilę mi zajęło
        zanim oswoilam się z "publicznym" karmieniem. Dobrze chociaż że w ICZMP dawali
        koszule na zmianę na każdą moją prośbę.
        Poza tym nie spałam w staniku mimo pokaźnych rozmiarów piersi. Co do rozmiaru
        to po porodzie kiedy ruszy Ci laktacja to rozmiar pójdzie Ci conajmniej o oczko
        w górę. Może kup sobie stanik do karmienia o rozmiar większy od tego ciążowego.
        Anitę możesz kupić w sklepie 9 miesięcy na al. Kościuszki po prawe stronie idąc
        od Andrzeja w kierunku pl. Wolności. Mój stanik nie zdefasonował się, ja
        generalnie mam duży biust, a przy karmieniu miałąm ogromny i to był jedyny
        stanik który znalazłam w takim rozmiarze i mocno podtrzymywał mi mój bardzo
        ciężki biust. Triumph nie robi na mnie rozmiarów, nie wiem jak Alles, bo nie
        spotkałam w sklepie, znam tylko adres wysyłkowy, jak znjade to podeślę.
        • maggie2229 Re: stanik do karmienia-juz potrzebny w szpitalu? 27.08.05, 13:10
          Ewetka, jak fajnie ze sie odzywasz...
          jestes pewna ze Anita jest tansza od Triumpha, nie wydaje mi sie...zobacz...
          www.mjakmama.pl/index.php?m=sekcja.php&start=0&id_nadsekcja=12
          tam anita ponad 100 zł, Triumph jednak 50-70 zł..
          fakt, duzo dziewczyn polecało wlasnie Anita Maternity, bo jak sie zamierza
          karmić to warto zainwestować w coś na prawdę dobrego - dzieki za namiar na
          sklep w Łodzi, tego 9 m-cy nie znałam...
          najprawdopodobniej podjade w poniedzialek, jakos nie wyobrazam sobie kupna
          stanika przez internet

          a z drugiej strony dzis zaplacilam strasznie duzo za koka na wesele
          przyjaciolki (z uwagi na pokazny brzuszek wybralam najblizsze mojemu domowi
          centrum fryzur, nie pytajac o cenę...)i jak tak czasem mysle, to te ceny sa
          jednak nienormalne-szczegolnie uslug...
          wiec dlaczego mam sobie zalowac na taki stanik, ktory ocali cycusie, ladnie
          podtrzyma i nie bedzie aseksualny? prawda...

          Weronisiu, nie wychodz dzis jeszcze, potancz troszke na weselu z tatusiem
          lilypie.com/days/050914/0/0/1/+1
          • deotyma11 Re: stanik do karmienia-juz potrzebny w szpitalu? 28.08.05, 21:31
            Ja używałam staników Alles i jestem z nich bardzo zadowolona. Kupiłam w sklepie
            na Al Kościuszki niedaleko Andrzeja Struga.
          • ewetka Re: stanik do karmienia-juz potrzebny w szpitalu? 28.08.05, 23:25
            Ja kupowałam ten model 5022 i jestem w szoku, bo ja napewno tyle za niego nie
            dałam. Pierwszy stanik taki byle jaki bawełniany kupiła mi mama za jakieś 30 zł-
            nie pamiętam firmy, ale starszna szmata. A Anitę kupowałam za jakieś 50 do 70
            zł, dokładnie nie pamiętam bo to było ponad rok temu, ale napewno nie
            zapłaciłam powyżej stówy. Trochę zszokowały mnie te ceny.
    • justin301 zzo 27.08.05, 10:16
      Byłam wczoraj u bardzo miłego doktora w mojej przychodni. Gadalismy o różnych
      rzecach - m.in. o znieczuleniu - powiedziałam mu, że wolę MP bo tam robia
      często i w ogóle, bo słyszałam o tym znieczuleniu na jedną nogę. A tu pan
      Doktor mi mówi, ze on swojej żonie tez załatwił znieczulenie - w Madurowiczu,
      bo tam pracuje. I też tak jej się przytrafiło - czyli znieczuliła się tylko z
      jednej strony i czuła np. jak ją zszywali. Ale była bardzo dzielna i dopiero
      później się wyżaliła. Fajnie, prawda? A ja sobie teraz czekam na wyniki badań i
      mam nadzieję, ze jednak nie mam cholestazy. Ale mnie wszytko swędzi.
      • justin301 cholestaza 27.08.05, 15:22
        Niestety, chyba mam pecha i wyląduję jeszcze dziś w szpitalu - kiepskie wyniki
        to chyba cholestaza.
        • ewetka Re: cholestaza 28.08.05, 23:27
          Justin trzymaj się, dużo zdówka Ci życzymy!
          A czy ktos wie co tam u madziki słychać?
          • doominikaa Re: cholestaza 29.08.05, 09:46
            Justin, trzymaj się!
            A co do staników, to w Jordanie Wiliński na szkole rodzenia mówił, że to się
            trochę mija z celem w szpitalu, bo karmisz na okrągło, stanik wiecznie
            zamleczony i najlepiej to by było mieć ich z 10, żeby wystarczyło... Zobaczymy
            chyba w akcji dopiero... A co do pani Doroty, położnej, to też mi się
            skojarzyło, ze bardzo sympatyczna, rozmowna bym powiedziała, chyba by mi z nią
            źle nie było... Jeśli macie jakiś tel do niej, to byłabym wdzięczna...
            Precz z upałami!!!!!
            • maggie2229 tel.polozna p.Dorota 02.09.05, 10:00
              Dominika, wyslalam ci maila z tel.
              pozdr;
              oczywiscie jak tylko Ty sie dowiesz o jakiejs poloznej fajnej i polecanej daj
              znac
              pozdr
        • sayyes Re: cholestaza 29.08.05, 14:45
          Trzymaj sie Justin! Wprawdzie nawet nie wiem, co to cholestaza...
          • jelonek72 Re: cholestaza 29.08.05, 16:05
            Justin trzymaj się i nie siedź długo w tym szpitalu!!!



            Jutro z moją Mamcią jedziemy do Słonia po zakupy dla dzieciaczka , muszę zrobić listę potrzeb i jużsmile ale fajniesmilesmilesmile

            • morrwa Re: cholestaza 30.08.05, 16:13
              Dziewczyny - wybaczcie ale nie prześledziłam wszystkich waszych postów (bo jest
              ich 575) i nie mam dokładnej orientacji. Jestem już na finiszu i mam termin na
              sobotę. Nic nie zapowiada u mnie rychłego porodu, a szkoda. Będę rodzić w
              Jordanie i zamierzam się tam udać (jeżeli nic się wcześniej nie wydarzy) w
              poniedziałek. Czy spotkam tam którąś z was?
              Pozdr
              a
              • maggie2229 do Morrwa - Jordan 31.08.05, 12:18
                ja zamierzam pojawic sie w Jordanie ale dopiero termin na 14.09, no chyba ze
                Weroniczka po tancach sobotnich na weselu zechce wczesniej byc na swiecie, hi,
                hismile
                na razie odpoczywam i sie wyciszam i nic nie czuje
                ale jestem szczesliwa, bo dzis zaczął mi sie 38 tydzien ciazy, wiec jakby co -
                dzidzia jest gotowa i powinno być bez problemu
                pozdr
                lilypie.com/days/050914/0/0/1/+1
    • maggie2229 Justin301-pobyt w CZMP i wczesniejsze cc 30.08.05, 22:17
      dziewczyny;
      wlasnie dostalam smsa od Justynki, ze lezy jednak w szpitalu, ta cholestaza
      jednak ją dopadla - nie moglam znalezc nic na ten temat, podobno ma miec
      przyspieszone cc, a przeciez miala termin na 27 wrzesnia...
      trzymajmy za nią kciuki, na pewno wszystko bedzie dobrze, jest w dobrych
      rekach, tak jej napisałam, oby była dzielna i szybko zobaczyła swojego synusia

      nie bardzo chce tu podawac Jej numeru tel - moze sobie nie zyczyć, no i w
      szpitalu teraz nie powinnysmy chyba przeszkadzac, ale będę na bieżąco ją
      informowała i pozdrowię od nas wszystkich
      • maggie2229 Re: cholestaza - nie jest tak źle- bedzie ok 31.08.05, 09:57
        zobaczcie co znalazłam, juz sie uspokoilam, bedzie u Justynki wszystko dobrze...

        "Cholestaza jest chorobą polegającą na zaburzeniu odpływu żółci do jelita.
        Dolegliwości z nią związane bywają dosyć uciążliwe np. uporczywe swędzenie
        skóry zwłaszcza brzucha. Jak wiadomo swędzenie skóry brzucha u kobiet
        ciężarnych jest dosyć powszechne, ale występuje głównie na tle hormonalnym i z
        powodu rozciągania skóry, która staje się cieńsza i bardziej sucha. Dolegliwość
        tą jednak łatwo można zmniejszyć bądź całkowicie usunąć, natłuszczając skórę
        brzucha i stosując odpowiednią dietę. Kiedy żaden ze sposobów nie przynosi
        oczekiwanych rezultatów a swędzenie jest bardzo dokuczliwe lub nasila się, nie
        lekceważ objawów i zgłoś się do lekarza, bo ich przyczyną może być właśnie
        cholestaza. Na ogół choroba ta nie zaburza przebiegu ciąży i nie ma groźnego
        wpływu na rozwój dziecka lecz jej ciężka postać może doprowadzić do
        przedwczesnego porodu.
        Choć nie jest to regułą, cholestaza czasami może się powtórzyć w kolejnej
        ciąży. Dlatego jeżeli w pierwszej ciąży chorowałaś na nią a obecnie ponownie
        spodziewasz się dziecka powinnaś być pod troskliwą i fachową opieką lekarza."
        • deotyma11 Re: cholestaza - nie jest tak źle- bedzie ok 31.08.05, 11:47
          Z tą cholestazą nie jest tak prosto. Przy długo trwającej i źle leczonej może
          dojść do zatrucia organizmu. Dodatkowo przyplątuje się b. wysokie ciśnienie
          krwi i to jest najgroźniejsze. W przypadku mojej siostry cesarkę zrobili gdy
          dostała ciśnienia 210/180 i nie dało się zbić. Wszystko skończyło się dobrze
          dla niej i dla dziecka. A Justyny nie ma co straszyć bo po co. Już lekarze
          wiedzą co jej powiedzieć. Może więcej znajdziesz informacji na ten temat pod
          nazwą: stan przedrzucawkowy.
          • maggie2229 Re: cholestaza - nie jest tak źle- bedzie ok 31.08.05, 12:25
            Deotyma, dzieki za info, ja Justynki oczywiscie nie strasze, zle mnie
            zrozumialas...
            akurat z zajec w CZMP poznalam Justynke i chyba to ona jest wieksza panikara i
            wlasnie trzeba jej dodac otuchy, i wiem, ze bedzie wszystko dobrze...

            a napisalam na forum, abyscie wiedzialy co sie z nia dzieje, dlaczego nie pisze-
            mimo, iz jest jedna z bardziej aktywnych "oczekujacych lodzianek"
            tylko tyle;
            ja wiem, ze bedzie wszystko dobrze i jak tylko cos bede wiedziala dam znać
            • morrwa do Maggie 2229 31.08.05, 13:51
              Oj, to chyba nie zaczekam tam na ciebie. Ale jakbyś trafiła wcześniej- to
              rozglądaj się za mną (mój synek będzie nazywał się Filip). Pozdrawiam
              a
    • maggie2229 czy Lodzkie brzusie są tam??? 02.09.05, 11:48
      dziewczyny;
      coś mało akywne sie zrobilysmy...
      mi zostalo 12 dni i czekam, czekam , juz zarzucilam jazdy samochodem, tylko
      siedze w internecie i wyszukuję głupstwa...na spacery w te upaly juz nie mam
      sily, jedynie czasem wieczorem 10-15 min i króciutka trasa, dalej juz mi
      ciezko...
      justynka nie daje znaku zycia, a nie smiem dzwonic - jak jest w szpitalu,
      wysylalam tylko smsy;
      mam nadzieje, ze wszystko ok,
      a jak wasze terminy???
      • madziki Re: czy Lodzkie brzusie są tam??? 02.09.05, 12:02
        Jestem... nadal 2w1. Przetrwałam 36 tydzień, więc teraz już z górki i mogę
        rodzić. Wczoraj byłam u ginia - szyjka wyraźnie zmieniona, gotowa do porodu,
        rozwarcie na palec i czuć główkę... ale tak mi pchał łapę przy badaniu, że
        musiał ją wyczuć. Pierwszy raz tak nieprzyjemnie mnie badał aż bolało.... A
        może chciał przyspieszyć poród. :[[[
        W każdym razie na macanego określa niunię jako konkretną - nie ogromną, ale
        dużą... jakby nie mógł porobić pomiarów na USG i przeliczyć wielkość. indifferent|| Wody
        i łożysko w porządku. Nie da się przewidzieć, czy urodzę za 5 dni, dwa tygodnie
        czy w terminie... Wszystko jest możliwe.
        A zdrzaźnił mnie tym, że cały czas prowadził rozmowę z podtekstem, jakby chciał
        się już konkretnie umówić na poród... Ale nie podjęłam tego tematu. Pytał czy
        już myślałam o porodzie, jak chcę rodzić, czy z mężem... Na to ja, że jak
        będzie mógł to z mężem... i takie tam pierdoły.
        Chodzę prywatnie, płacę niemało za wizyty, ale nie będę się z nim umawiać na
        poród bo mnie NIE STAĆ!!! Zresztą nawet jakbym miała tyle kasy, też nie
        chciałabym się umawiać... Przecież jak trafię na porodówkę musi być jakiś
        lekarz, który się mną zajmie, a może nawet on będzie miał wtedy dużur.....
        Aż się zaczęłam zastanawiać czy nie jechać rodzić do innego szpitala...

        W każdym razie jak nic się nie wydarzy we wtorek idę na kolejne KTG.
        Skierowanie do szpitala również już mam w razie czego.

        Ta końcówka ciąży zaczyna mnie dobijać - nie mam siły na nic, puchnę, brzucho
        pobolewa, a tu trzeba biegać za Lechem i wykazywać cierpliwość...
        • maggie2229 Re: czy Lodzkie brzusie są tam??? 02.09.05, 12:08
          Madziki, swietnie Cie rozumiem, zarówno fizycznie z uwagi na niedogodności
          wielkiego brzuchala jak i psychicznie z uwagi na presję na wyciaganie kasy...
          ja mam problem z głowy, bo mój prowadzący nie prowadzi praktyki w szpitalu i
          nigdy nic nie sugerował - zresztą juz sie przekonalam, ze jesli chodzi o kase
          to jest b.b.fair, wiec zamierzam jedynie umówic się jakby co na położną - ona
          wszak wazniejsza i w większości przypadków sama przyjmuje właściwie poród - na
          lekarza juz machnęłam ręką, zobaczę na jakiego trafię...
          mam nadzieję, ze mnie tylko równo zszyje, hi, hi

          caluski dla Twojego Lesia i kruszynki w brzuszku...no i dla Ciebie
          a jak reszta oczekujących łodzianek???
          • justynafx Re: czy Lodzkie brzusie są tam??? 02.09.05, 13:50
            Czytam, ale nigdy nie mam czasu czegoś napisać sad
            U mnei bez zmian. Tylko osłabienie mnie złapało...koszmar! Jeszcze 2 miesiące
            do porodu (29.10.), a ja jak na razie mam tylko kilka ubranek .Strasznie ciężko
            jest dostać coś konkretnego. Chciałam wszystko zapinane z boku, tzn. body,
            kaftaniki, żeby łatwiej dziecko w to upakować. Jak jest zapinane to nie
            bawełniane...Nigdy w życiu nie miałam do czynienia z niemowlakiem więc próbuję
            sobie ułatwić ubieranie wink Byliśmy w Słoniu i istotnie wszystko tam jest. Nie
            chcemy kupować pościeli tylko śpiworek. Mamy problem z ustawieniem
            łóżeczka...nie ma na nie konkretnego miejsca uncertain Nie możemy zdecydować się na
            wózek. Tak więc przygotowania jeszcze w lesie wink
            Chodzę na Sz.R. w Jordanie. Jak na razie nic ciekawego nie było...
            Agnesp urodziła pięknego chłopca smile))
      • sayyes Re: czy Lodzkie brzusie są tam??? 02.09.05, 14:26
        Ja też sie melduję! Kurcze, skasowalo mi posta, teraz musze mniej wiecej
        odtworzyc.
        Malo pisze, bo jakos tak jestem na troche innym etapie niż Wy. Wyprawki nie
        mam, wózka nie mam, na mieszkanie ciagle czekam i coraz bardziej sie martwie,
        czy zdązymy z remontem, urządzeniem sie itp. (o ile mozna się jeszcze bardziej
        martwic). Wy sie juz praktycznie szykujecie do porodu (ciekawe, co z Justin,
        czy rzeczywiscie szybciej zobaczy swojego dzidziusia), ja tam wolalabym urodzic
        w terminie, ale to sie tak mowi, zobaczymy, co będzie.
        Mnie się podoba szkola rodzenia w Jordanie- poznalam juz kilka osób z personelu
        (bo prowadzący sie zmieniają)- a to dla mnie istotne, widzialam porodówke, z
        zajęć praktycznych, to na razie ta kąpiel niemowlaka najbardziej konkretna, ale
        to dopiero początek, zobaczymy.
        Aha, maggie, apropos tych majtek Hartmanna- gdzie jest ten sklep, w ktorym je
        kupilas? Mnie odpisali, że mozna jedynie kupic przez Allegro i odebrac
        osobiscie, a nie po prostu przyjsc do sklepu, obejrzec i kupic. Nawet nie wiem,
        czy to ten sam sklep (hurtownia). Jak to zalatwialas?
        • deotyma11 Re: czy Lodzkie brzusie są tam??? 02.09.05, 14:46
          A mnie się kończy pierwszy trymestr, a wraz z nim skończyły się mdłości i
          wymiotysmile)) Za to kręgosłup zaczyna dokuczać. Zwłaszcza jak Nuśka robi się
          marudna i trzeba ją ponosić. I taka się jakaś rozdrażniona zrobiłam? A może to
          ci ludzie dookoła wkurzający są jacyś? W przyszłym tygodniu idę do gina i
          skieruje mnie na USG genetyczne do Dudarewicza. Aż się boję. Chciałabym mieć to
          już za sobą i usłyszeć to samo co przy poprzedniej ciąży: "chciałbym wszystkim
          parom co tu przychodzą mówić, że wszystko jest w najlepszym porządku tak jak u
          państwa"!!!
          • jelonek72 Re: czy Lodzkie brzusie są tam??? 03.09.05, 11:11
            U mnie też ok, brzusio duży i coraz bardziej mi niewygodnie- nocne wstawanie na siusiu to istna eskapada. Teraz trochę żałuję że nigdy nie byłam typem sportowca, może byłoby mi łatwiej....u mnie juz 34 tc , jeszcze 3 tyg i odstawiam fenoterol i niech się dzieje wola nieba. Zaczęłam też nieco spokojniej patrzeć na poród, nie mam innego wyjścia więc nastawiam sie pozytywniesmilebo muszę to przeżyć. POznaliśmy trochę szpital w którym będziemy rodzić i wierzę że wszyscy podczas porodu beda tak samo mili jak w szkole. A najlepsze jest to ,ze obecnie jak patrzę na malutkie bobasy to od razy robią mi się mokre oczy smilesmile jakaś taka tkliwość mnie napada.
        • maggie2229 do sayyes - majteczki 02.09.05, 15:34
          kupilam w hurtowni na ul.Kilinskiego 233 - nazwa chyba MEDART-BIS, bez problemu
          umówilam sie na zakup 5 sztuk, bardzo, bardzo mila obsluga p.Krystyna i
          p.Malgorzata-umówilam sie mailem...
          a te majteczki dojrzalam na tej aukcji-tylko wtedy byly dodane gratis do
          wspomnianych wkladów, zadalam oficjalne pytanie poprzez allegro, czy moge kupic
          same majteczki i zaproszono mnie na miejsce, placilam po 2,69 chyba za sztuke
          musialam tylko podac swoje nazwisko-i na tej podstawie odebralam majtasy

          sugeruje przejsc tę samą sciezkę - mozecie sie na mnie powolac - odbieralam
          majtasy we wtorek

          www.allegro.pl/show_item.php?item=61725467
          • maggie2229 Re: do sayyes - majteczki 02.09.05, 16:00
            doczytalam jeszcze raz co pisalas, moze tak Ci odpowiedzieli bo uslyszeli ze
            chcesz ogladac...i ewentualnie kupic
            uwierz nie ma co ogladac, to kawalek prostokatu z super siateczki, tak zszyty,
            ze tworzy jakby bokserki - ale nie przymierzalam w domu, hi, hi smile
            ale w dotyku ta siateczka jest superancka i sa one wielorazowe, mozna prac w
            pralce w 60stC wiec na pewno mi sie przydadza;
            mi Panie na miejscu kazaly podac numer 2 - nie wiem czy to odpowiednik rozmiaru

            w kazdym razie w stosunku do tych "gaci z flizeliny" to dzien do nocy

            aha, na forum "lodz" odpisala mi dziewczyna ze kupila po 4 zl w sklepie na
            Kosciuszki,zobacz:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=600&w=27384130&a=28404166
            wiec ta moja hurtownia - wychodzi taniej
            • sayyes do maggie - majteczki 03.09.05, 13:59
              To ta sama hurtownia, do której pisałam- była wtedy aukcja na Allegro samych majteczek (może jeszcze taka będzie)- po prostu spytalam, czy mozna je kupic zwyczajnie w sklepie, czy trzeba przez Allegro, może rzeczywiscie uznali, że chcę oglądać i wydziwiac. Odpisali mi, że można tylko przez Allegro,a na miejscu odebrać, bo gdyby sprzedawali normalnie, to cena byłaby istotnie wyższa. Ja tam nie wiem, jak będzie aukcja, to kupię, jak nie, to do nich zadzwonie, albo podejdę, skoro już mam namiar- Dzieki!
              Zastanawiam sie tylko, ile sztuk, skoro one są wielorazowe- 5 to chyba trochę dużo...
              • maggie2229 Re: do maggie - majteczki 03.09.05, 19:37
                ja pomyslalam, ze warto dac te 13 zl i miec komfort na dluzej, podobno po cc
                tez musisz nosic wklady,lezysz w szpitalu dluzej- wiec pomyslalam, ze zrobie
                sobie komfort i bede miala na kazdy dzien-nie musząc prac, a potem po wypraniu
                juz w domu bede je jeszcze uzywala z podpachami...

                jakos tak sie napalilam na te Hartmannowskie, ze kupilam 5 sztuk;
                ale faktycznie pewnie 3 szt wystarcza...
    • p_kol1 Re: Urodziłam 03.09.05, 11:53
      31 sierpnia o godzinie 0:25 urodzilam synka Oliviera. Waga 3700 miara 57 cm.
      Rodzilam w CZMP i bardzo polecam ten szpital. Zzo i porod rodzinny bezpłatnie
      super opieka jak bede miala chwilke to wkleje zdjęcia malenstwa. Czy justin juz
      ma swoje malenstwo przy sobie?
      • doominikaa Re: Urodziłam 03.09.05, 13:36
        GRATULKACJE!!
        Ja też jakoś się toczę, póki co, kończę 38 tydzień a gin mówi, ze się na nic nie
        zanosi... na razie młode waży ok 3,5kg, i jak sobie dedukuję, rośnie cały czas!!
        W ogóle nie myśli o tym, że matka musi je jeszcze urodzić!!! Chyba większe
        czapeczki będę musiała kupić...
        A co do szkoły rodzenia w Jordanie, czy u Was na zajęciach też co tydzień
        pojawia się przedstawiciel kolejnego banku krwi pępowinowej? Nas to zaczęło
        powolutku nieco irytować, bo dzięki temu zajęcia trwają po 3 godziny, a oni po
        kolei się licytują, kto lepszy... Rozumiem, ze każdy jakoś musi na chleb
        zarobić, ale wolłabym mieć jakieś prawo wyboru, czy płacę za szkołe rodzenia czy
        za prezentację kolejnego banku...
        sorki, ponarzekałam sobie.
        Acha, mój gin powiedział wczoraj, ze Jordana do końca roku raczej nie zamkną smile
        • sayyes Re: Urodziłam 03.09.05, 14:10
          Gratulacje!Ale fajnie, kolejna mama wśród nas!
          Gratulacje też dla agnes, która już się coś nie pojawia smile

          Dominika, u nas na razie był jeden przedstawiciel (3 spotkania),ale jeśli to rzeczywiscie będzie tak, jak mówisz, to chyba porusze tam ten temat, bo moim zdaniem to rzeczywiscie trwalo za dlugo, a banki nie są obiektywne w przedstawianiu tematu. Też uważam, że płacę za szkolę, a takie spotkania powinny być ewentualnie po zajęciach, dla chętnych.
      • madziki Gratulacje!!! 03.09.05, 17:10
        Ogromne gratulacje!!! Ale masz fajnie, jużmasz synka po drugiej stronie. smile)
        Spory facet. Niech się dobrze i zdrowo chowa. smile))
        • maggie2229 Re: Gratulacje!!! 03.09.05, 19:42
          Gratulacje dla dzielnej Mamy no i caluski pewnie od nas wszystkich dla Oliwiera;

    • maggie2229 krew pepowinowa...i prezentacje banków 03.09.05, 19:51
      co do prezentacji banków komórek macierzystych-my mieliśmy cale szczescie tylko
      1 spotkanie podczas zajęć w szkole rodzenia...i dobrze, ze nie wiecej bo chyba
      bym zabrala glossmile)

      polecam artykul z GW "banki krwi nieprzydatnej"-mam ksero, wzielam od swojego
      ginekologa, poszukam wirtualnie-jak znajde wysle wam link..
      w kazdym razie mowa jest o tym, ze takie gromadzenie krwi ma sens, jesli sklada
      sie ja do banku publicznego-tak ma to miejsce w St.Zjednocz. - bo krew naszego
      dziecka Jemu wcale nie pomoze, moze drugiemu naszemu dziecku !!!
      ale i to nie jest pewne...

      po pierwsze:nie ma zadnych gwarancji, ze krew pepowinowa dziecka chorego na
      bialaczke nie bedzie sama zródłem nowotworu
      po drugie: krew innego dziecka wywiera dodatkowy efekt leczniczy-przeszczepu
      przeciw bialaczce
      po trzecie: wskazania do przeszczepów własnych komórek krwiotwórczych u dzieci
      zostały drastycznie ograniczone, gdyż nie potwierdziły swojej skuteczności

      Co wiecej konsultant krajowy ds.hematologii prof.W.W.Jędrzejczak jest pewnym
      jednego, ze krew pepowinowa może faktycznie ratować życie chorym na białaczkę-
      ale dotyczy to wyłącznie krwi pobranej od innego dziecka...

      to tylko fragment z artykułu-mnie jego lektura przekonala, ze nie warto na
      takie przedsięwzięcie się porywać, a myślałam o tym przyznam...
      • maggie2229 Re: krew pepowinowa...i prezentacje banków 03.09.05, 19:58
        znalazlam w archiwum GW - niestety dostep do archiwum jest platny
        przesylam link - GW z dnia 11-08-2004 artykuł Katarzyny Bosackiej

        szukaj.gazeta.pl/archiwum/0,48002,1664761.html?page=1&start=1&bid=fArch&t=iw4bp80861125770171022

        jesli któraś z was ma moze oplacony dostęp do tej strony i mogłaby skopiowac
        ten artykuł - tez poproszę na maila w wersji elektronicznejsmile)
        • sayyes Re: krew pepowinowa...i prezentacje banków 03.09.05, 20:43
          Kurcze! Szkoda, że to płatne! Chętnie bym dała do przeczytania mężowi- podrzuculam juz mu troche opinii z forum na ten temat- w większosci negatywnych, a na pewno bardziej obiektywnych niz reklamy banków. Bo ja jakoś nie jestem do tego przekonana, a on sie powaznie zastanawia, zwlaszcza po tej prezentacji w Szkole rodzenia.
          Jakby ktoras miala ten artykuł, to ja chcę!
          • maggie2229 Re: krew pepowinowa...i prezentacje banków 03.09.05, 21:46
            jeszcze mam 1 pomysl-skoro mam ksero, to moze poprosze meza w pracy aby
            zeskanowal, tylko nie wiem, jak to wyjdzie...
            spróbuje...
            ale moze któras ma wykupiony np.w pracy dostep do archiwum GW?
    • maggie2229 wiesci o Justin301 05.09.05, 09:32
      dziewczyny, wlasnie rozmawialam z Justynką, udalo jej sie uniknąc cc i chyba
      sytuacja sie unormowala - mozliwe, ze jutro zostanie wypisana ze szpitala-nadal
      z synkiem w brzuszku;
      jak dobrze dostawać takie wiadomoścismile))
      niech Jej synuś jeszcze sobie w brzusiu dorasta, prawda?
      chciałam tylko przekazać dobre wieści, Justynka obiecała, że jak tylko wróci do
      domku, odezwie się na forum, przezyla straszne chwile ale najwazniejsze ze juz
      minęły...
      przekazałam całusy i czekamy na wieści

      a mi zostało 9 dni i nie wiem, co robic w kwestii poloznej?
      i mój mąz coś wspomina, o jeszcze jednej 1 dniowej delegacji-teraz??? !!!
      zobaczymy...
      • jelonek72 gratulacje i inne tematy 05.09.05, 10:14
        Przede wszystkim p_kot -gratuluję Oliwierka! Niech rośnie na pociechę rodziców !

        Cieszę się też że z Justyna wszystko dobrze i maluszek jeszcze spokojnie dojrzewa w brzusiu- ponoc każdy dzień się liczy więc to chyba dobrze,ze nie wyjęli go przedwcześnie.

        co do banków krwi - ja mam bardzo mieszane uczucia, razcej nie wierzę w skuteczność, no może za kilkadziesiąt lat ktos coś konkretnego będzie wiedział - pewnie nasze wnuki będą już w innym położeniu. Póki co nie decydujemy się na żadne bankowanie, nie mamy pieniędzy na wątpliwą inwestycję, może nie idziemy z duchem czasu ale trudno , wierzę że moje dziecko będzie zdrowiutkie . A w szkole rodzenia faktycznie miliśmy już dwa spotkania w tej sprawie - mam nadzieję,że więcej już nie będzie.


        co do położnej w Jordanie , ja też dalej nie wiem co robić - moje dwa kontakty informacyjne/ do dziewczyn które rodziły w zeszłym roku/ na razie nie działają, chyba są na wakacjach a ja komórek do nich nie mam sad

        mam pytanie do ciężarówek na zwolnieniach - czy którejś upłynęło . lub wkrótce uplywa te ustawowe 180 dni i ubiegałyscie się o przedłużenie ? jak to wygląda ?

        pozdrawiam wszystkie bardzo gorąco
        Jelonek
        • maggie2229 180 dni chorobowe+ potem zasilek rehabilitac. 05.09.05, 10:43
          to info od mojego pracodawcy:
          Znowelizowana ustawa o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w
          razie choroby i macierzyństwa obowiązująca od 8.02.2005 zlikwidowała możliwość
          przedłużania przez lekarza orzecznika ZUS okresu zasiłkowego o dalsze 3
          miesiące.
          Podstawowy okres zasiłkowy teraz wynosi 182 dni.
          Osoby, które zaczęły korzystać z zasiłku chorobowego po 8 lutego br, jak
          również te które przed 8 lutego br były na zasiłku, ale później miały
          choćby jedniodniową przerwę w chorobie i dalej chorują do 182 dni, mają już
          tylko możliwość wystąpienia z wnioskiem do ZUS o świadczenie rehabilitacyjne.

          Świadczenie rehabilitacyjne przysługuje pracownikowi, który po wyczerpaniu
          zasiłku chorobowego jest nadal niezdolny do pracy, a dalsze leczenie lub
          rahabilitacja rokują odzyskanie zdolności do pracy. Świadczenie to może być
          przyznane na okres nie dłuższy niż 12 miesięcy.

          Świadczenie rehabilitacyjne wynosi 90 % podstawy zasiłku za pierwsze 3 miesiące
          jego pobierania, a za dalsze 75 % podstawy wymiaru.Do 100 % mają jedynie prawo
          kobiety w ciąży.

          Inicjatywa w sprawie wystąpienia o przyznanie świadczenia rehabilitacyjnego
          należy do pracownika. Podstawą jest złożenie w ZUS trzech dokumentów:
          - wniosku o świadczenie rehabilitacyjne na druku ZUS Np-7 ( na 4 tygodnie
          przed upływem okresu zasiłkowego); 2-gą stronę wypełnia zakład pracy ,
          - zaświadczenie lekarza leczącego na druku ZUS N-9,
          - wywiad zawodowy z miejsca pracy na druku ZUS N-10; wypełnia pracownik bhp i
          zakład pracy.


          mi akurat te 182 dni mija 13 wrzesnia, a 14 wrzesnia mam planowy poród, wiec
          chyba sie juz nie bede w to bawila, ode mnie z pracy dziewczyna ostrzegla, ze
          mase z tym zalatwiania-wiec dla mnie te 2-3 dni to chyba gra nie warta swieczki
          jesli któraś chce moge wyslac na maila te trzy druki - piszcie na
          maggie2229@interia.pl - gazetowego nie lubięsad jakoś gorzej sie go obsługuje
          • doominikaa Re: 180 dni chorobowe+ potem zasilek rehabilitac. 05.09.05, 15:23
            ja wywalczyłam ten zasiłek rehabilitacyjny, bo na zwolnieniu jestem od 8 tc
            (nie, zeby się coś działo, zostałam "poproszona" przez pracodawcę uncertain ).
            Rzeczywiście w Zusie dostałam te trzydruki (są też na stronie intrnetowej) i
            całe latani to było do pracodawcy, do lekarza i do zusu.Mnie się opłacało, bo mi
            182 dni upłynęły na początku sierpnia, a zus sprawę załatwiał ponad miesiąc.
            Efekt jest taki, że ja już dostałam decyzję o przyznaniu mi tego zasiłku, a
            firma jeszcze nie = nie dostałam pieniędzy za sierpień...Chyba w ten prosty
            sposób wyklaruje mi się kwestia, czy płacić położnej, czy nie... po prostu
            czystka na koncie...
    • sylpi odzież ciążowa 06.09.05, 08:23
      hej
      macie namiary na fajne sklepiki u nas w mieście?
      • maggie2229 Re: odzież ciążowa 06.09.05, 08:55
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=600&w=27484790&a=27497336
        juz na ten temat pisalam-nie sugeruj sie tytulem, tylko 1 ze sklepów
        wymieniownych jest komisem, pozostale to nowe ciuszki
        • maggie2229 Re: odzież ciążowa 06.09.05, 09:10
          no i sklep-producent na ul.Matejki-nie wiem , nie byłam, ale jest strona sklepu
          wirtualnego
          www.9fashion.pl/kontakt.php
          kolekcaj na wiosne byla taka sobie, obejrzalam w necie i nie jechalam, ale ta
          na jesien/zime - calkiem, calkiem
    • maggie2229 stanik do karmienia-relacja ze sklepu 08.09.05, 09:46
      byłam w sklepie na Kosciuszki róg Struga-jak polecałyście;
      Anita była tylko jedna i to w za małym rozmiarze i kosztowała 115 zł, Allesa
      Pani powiedziala, ze nie prowadzi;
      poniewaz czas nagli-zdecydowalam sie na stanik Naturana bawełniany biały w
      kwiatuszki, byl cenowo ok no i najmniej aseksualny-mam nadzieje, ze nie straci
      koloru i fasonu po praniu-odpiwcie b.wygodne-dam rade 1 rekąsmile

      co do triumpha to sie rozczarowalam, na ciaze kupilam ten bezszwowy
      podtrzymujacy wiekszy biust z serii Mamma Bel i jest super, te do karmienia tez
      z tej serii juz brzydsze...a fuj-przynajmniej ten, który mi tam Pani pokazała

      jak gdzies zobaczycie Allesa dla karmiacych dajcie znać, dziekuje;
      sa one sliczne, ale nie wyobrazam sobie kupowania przez siec, bez przymierzenia
      zobaczcie na te kolekcje i jak gdzies ja w sklepie zobaczycie-dajcie znac
      www.szafamamy.pl/index.php?m=Main&f=Directory&id_dir=7
      alles jest pierwszy od góry strony
      • berta333 Re: stanik do karmienia-relacja ze sklepu 08.09.05, 15:09
        Witam!
        Kupowalam staniki Alles do karmienia na Ptaku: hala C, box 109/110. Niby jest
        to hurtownia, ale mi bez problemu sprzedano dwie sztuki. Warto tam zadzwonic
        wczesniej i zapytac, czy akurat jest pełna rozmiarówka. Jak byłam, to brakowało
        rozmiarów z modelu mama new K (czyli z tych kolorowych). Cena coś około 55zł.
        Model bez fiszbin jest tańszy - ok. 42 zł. Tel: 042 680-19-71 lub 0 602 291
        681; mail: allespl@wp.pl. Ostatnio dowiedziałam się, ze jest też firmowy sklep
        Allesa na Piotrkowskiej w okolicach Zamenhofa. Ale nie byłam, nie widziałam...
        Pozdrawiam!
        • jelonek72 P_kot, Madziki i Justysia 08.09.05, 17:25
          P_kot - Oliwier wspaniały smile cudowna kruszynka , tylko pozazdrościć ( ale tak pozytywnie). A powiedz jak sie spisuje te bezpieczne wałeczki do układania dzidzi na boczku ?

          Madziki - gratulacje i wielkie buziaki dla Mamci i Córci, wracaj szybko do odmciu i daj znać jak się sprawy miały w spzitalu .

          Justysia - dobrze że juz z nami, ja po 3 dniach w szpitalu miałam dość , a co dopiero po 2 tyg! Mam nadzieje ze będziesz się dobrze czuła i dotrwasz do swojego terminu.Trzymaj się i trzymaj dietkę smile.


          Ufff a ja drugi dzień maluję rysunki na ścianach w pokoiku dzidzi - jutro powinnam skończyć me dziełosmile jeszcze tylko pranie ciuszków i pościeli , poukładanie wszystkiego , zakup kosmetyków dla maluszka i nasz Jasio może przychodzić na światsmile
          • p_kol1 Re: P_kot, Madziki i Justysia 13.09.05, 13:30
            Bezpieczne waleczki to super sprawa. Bardzo polecam. Dziecko polozone na boczku
            po jedzeniu nie ma mozliwosc przewrocic sie na plecki
        • maggie2229 Re: stanik do karmienia-relacja ze sklepu 08.09.05, 19:28
          berta333 b.dziekuje za informacje, teraz juz do Ptaka nie bede jechala, ale jak
          tylko urodze, i bede wiedziala jakie duze zrobią mi sie miseczki-wyskoczę na
          zakupy...
          dziekuje za namiarysmile
          pozdr
    • p_kol1 Re: Zdjęcia Oliwiera 08.09.05, 13:30
      Oto kilka zdjęc mojego synusia.
      foto.onet.pl/mojalbum/mojalbum.html?r=0&id=43508
      • p_kol1 Re: Zdjęcia Oliwiera 08.09.05, 13:35
        Jeszcze raz
        foto.onet.pl/albumy/album.html?id=43508&q=oliwier&k=10
        • maggie2229 Re: Zdjęcia Oliwiera 08.09.05, 14:04
          ale cudny bobasek, GARTULUJE, widac ze tatus szczesliwy no i chrzesniak tez
          dumny, ze moze potrzymac takiego maluszka

          czekamy na relacje z porodu, napisz jak bylo, gdzie rodzilas..
          widze ze w szpitalu mialas swoje ciuszki dla maluszka
          co sie przydalo, co nie, podziel sie...
          jak masz jakies uwagi tez chetnie skorzystamy
          trzymaj sie cieplutko i ucaluj od nas Oliwierkasmile

          czy moja weroniczka przyjdzie na swiat za 6 dni?
          lilypie.com/days/050914/0/0/1/+1
          • deotyma11 Re: Zdjęcia Oliwiera 08.09.05, 21:42
            Gratulacje!! Śliczny dzidziuś
    • coronella Madziki urodziła 08.09.05, 13:53
      wiecie już? Mamy nowa forumowiczkę, Joasię smile)) Urodziła 5 wrzesnia nad ranem, tyle wiem smile
      Resztę dowiemy sie pewnie niebawem!!
      • maggie2229 Re: Madziki urodziła 08.09.05, 14:05
        MADZIKI GARTULACJE, czekamy na opis, dochodz szybko do siebie i wracaj na
        forum...
        ta sama prosba co do p_kol - napisz jak bylo, co sie przydalo, co nie, jakies
        cenne uwagi dla nas "zielonych"
        • justin301 powrót 08.09.05, 14:19
          Właśnie wróciłam z MP - wypisana na własne żądanie. Konsultowałam to z moją
          lekarką, która mnie wczoraj odwiedziła i jutro idę do niej skonsultować co
          dalej. Niestety, ordynator nie wyraził zgody na moje wypisanie więc musiałam
          wypełnić te wszystkie kwity i na żądanie sie wypisać. Ta cholestaza to okropne
          świństwo. U mnie się uspokoiło ale i tak będę musiała wrócić do szpitala.
          Nieźle mnie w tym szpitalu przewałkowali - chyba z 6 razy pobierali mi krew,
          dostałam 30 zastrzyków ( chyba musze leżeć teraz na brzuchu ) i nawet miałam
          2godzinny test z oksytocyny ( dziewczyny, którym wywoływali tym poród wiedzą o
          co chodzi ). Przeżyłam też ze 3 cesarki, które mi zamierzali robić. Jestem tak
          tym wszystkim umęczona.....I jeszcze jestem na okropnej diecie. Ale właśnie jem
          ugotowaną nektarynkę - pyszna po prostu. To teraz kładę się na kanape i cieszę
          się, że po 2 tygodniach wreszcie jestem w domu.
          • maggie2229 Re: powrót 08.09.05, 14:31
            Justynko, super ze juz w domku, czekam na wiesci na gg, zobacz wyzej jak
            trzymalysmy za Ciebie kciukismile)
            caluski
          • sayyes Re: powrót 08.09.05, 17:51
            No proszę, jak tak dalej pójdzie, nie będę nadążac z gratulacjami smile))
            P_kol- syneczek przecudny!!! Madzia- tradycyjnie przed czasem wink gratulacje i
            oczywiście też jestem ciekawa, jak było, gdzie (i jak) w koncu rodzilaś.
            Przyznam, ze szykowalam sie juz tez powoli na gratulacje dla Justin, maggie nam
            tu donosila, ze moze sie to skonczyc przyspieszoną cesarką. Ale dobrze, że
            jeszcze dzidzia w brzuszku dojrzeje smile
            Justin, trzymam kciuki, żebyś spokojnie dotrwala, zresztą- jakby sie cos
            dzialo, to tym bardziej będę trzymac kciuki.
            Aha, napisalam w koncu do tego NFZ, trochę juz bez przekonania, bo moja dzidzia
            chyba ciagle nieprawidlowo ulozona, nie wiem, czy kwestia zzo będzie jeszcze
            dla mnie istotna- no ale napisalam, zeby nie zostawiac sprawy otwartej;
            zobaczymy, jak sie pani rzecznik ustosunkuje.
    • coronella Wózek Peg Perego do sprzedania 09.09.05, 09:53
      Koleżanka sprzedaje swój wózek, własnie przyniosła mi go z prośbą o wystawienie na allegro. A może któraś z was by była zainteresowana? Piszę tu, bo wózek jest śliczny smile))) Śliczny!!!! Gondolka ładniejsza od mojej, nawet korci mnie, żeby podmienić smile))
      Jest to gondola na stelazu Clasic, czyli na pompowanych kołach, w komplecie torba. Super dla zimowego dzieciaczka! Jest w idealnym stanie.
      Mam go w domu, więc mozna obejrzec. Ech.. chyba mąz mnie wyrzuci z tymi wózkami smile)) stoją u nas 4, w tym dwa głebokie, haha smile
      Wózek mniej więcej wygląda tak:
      www.baby.com.pl/szczegoly.php?aukcja=&grupa_p=1&przedm=370294&pwd[1]=%2F1%2F100792%2F100819%2F123493%2F139625%2F139633&grp=&sortuj=kod
      • maggie2229 Re: Wózek Peg Perego do sprzedania 09.09.05, 14:11
        Dorotko;
        ale sliczny, ale ja juz kupilam tez PP na pompowanych kolach - mam jednak
        pytanko, odnosnie wlasnie tych wozeczków - jakiego spiworka do wozka uzywalas
        na zime?
        kolezanka dala mi do przymierzenia ten dla wózka Baby Dreams taki solidny,
        ktory potem wykorzystywala na sanki jeszcze - pasuje idealnie i chyba sie na
        taki sam skusze(w Sloniu po okolo 50 zl), a importer PP napisal mi w mailu ze
        od 2 lat juz spiworków do wózków nie produkuja,
        czego Ty uzywalas? tylko twoja Dominisia lutowa, wiec juz chyba nie musialas?

        czy masz moze dostep do toreb PP do wózków,ale takich z poprzednich kolekacji
        szukam takiej do swojego,jakbys miala-daj znac, napisze na priv
        dziekuje
        • coronella Re: Wózek Peg Perego do sprzedania 09.09.05, 15:08
          mój wózek ma inne, duzo ładniejsze kolory.
          Co do spiworkow- nie wiem, bo jeszcze zimy nie przejezdzilam smile) Mam nowy wozek, dominika jezdziła w innym.
          Ja mam 4 spiworki, mam baby dreams i jest bardzo fajny, mam tez taki grubasny, ze ściagaczem wokół głowki, i ten bedzie na mrozy.
          Do takich wózków nie trzeba jakis specjalnych śpiworków. A baby dreams jest bardzo fajny, będziesz go miec na długo, ma duzo dziurek i pasuje do każdej spacerówki.
          • jelonek72 Re: Wózek Peg Perego do sprzedania- do coronellki 09.09.05, 15:15
            Dorotka , a za ile ta koleżanka chce sprzedać ten wózek - może wyślesz mi odp na pocztę jelonek72@gazeta.pl
            My właśnie jutro sie mamy zamiar zdecydować na jakiś pojazd dla naszego bąblasmile
            pozdrawiam i czekam
            Ilona
            • coronella Re: Wózek Peg Perego do sprzedania- do coronellki 09.09.05, 15:37
              odpisałam.
    • madziki Już wróciłam z Joasią :)) 10.09.05, 09:38
      Zgodnie z przewidywaniami moja córeczka nie chciała czekać na wyznaczony termin
      i na 3 tygodnie przed postanowiła się wydostać. wink)
      Joasia urodziła się w środę 7 września o 5:50 nad ranem z wagą 3390g i długości
      54cm, czyli wcale nie taka malutka. smile)
      Rodziłam w Madurowiczu, chociaż nie wzywałam swojego lekarza. Postanowiłam zdać
      się na los tak jak przy Leszku i bardzo dobrze trafiłam, chociaż również na
      nocnym dyżurze. smile) Jestem pozytywnie zaskoczona i tak chyba powinno być. Po
      serii formalności na izbie przyjęć (jak w każdym szpitalu) w końcu trafiłam na
      porodówkę z rozwarciem na 4 cm. Skurcze miałam od północy co 5-6 minut, do
      szpitala ruszyliśmy po około 2 godzinach, czyli na porodówce byliśmy około 3
      nad ranem. Umieszczono nas w oddzielnej sali, podłączono do KTG i czekaliśmy.
      Potem przerwa na spacerek i w końcu przebili mi pęcherz, po czym akcja ruszyła
      już bardzo szybko. Kilka skurczy na stojąco, żeby Joasia lepiej weszła w kanał
      rodny... Bolało jak nie powiem co... no ale trzeba to przeżyć. Pytałam o
      znieczulenie, ale niestety na nocnym dyżurze nie ma takiej możliwości, bo jest
      tylko jeden anestezjolog na wszystkie oddziały w razie pilnych zabiegów. No
      cóż, Leszka urodziłam bez znieczulenia to i Joasię. wink)
      W wolnej chwili postaram się wrzucić fotki i może więcej napisać.
      • maggie2229 Re: Już wróciłam z Joasią :)) 10.09.05, 16:21
        Madziki, jeszcze raz GRATULUJE i czekamy na zdjęcia, ale masz juz fajnie...
        a ja coś czuję, ze mojej Weroniczce dobrze w brzusiu-zobaczymy...
        ma czas do srodysmile)
        • p_kol1 Re: Już wróciłam z Joasią :)) 10.09.05, 16:30
          Gratulacje, czekamy na zdjecia.
    • p_kol1 Re: do justin 10.09.05, 16:13
      Ciesze sie ze juz wrocilas do domku. Chyba razem lezalysmy w MP w tym samym
      czasie. Pozdrowionka.
      • justin301 Re: do pkol 13.09.05, 10:26
        Wygląda na to, ze tak wlaśnie było. Szkoda, ze sie nie spotkałyśmy. My
        przyłaziłyśmy na 4 piętro w odwiedziny do takiej Bożenki, która miała
        cholestazę i jej zrobili cc w 33 tygodniu.
        • p_kol1 Re: do pkol 13.09.05, 13:31
          ja lezalam na 4 pietrze ale w pokoju nie bylo zadnej Bozenki. Lezalam w pokoju
          27
    • p_kol1 Re: Moj porod i pobyt w szpitalu 10.09.05, 16:28
      Rodzilam w szpitalu Matki Polki. Ogólnie to raczej moge polecic. Rodzilam z
      mezem na sali rodzinnej, no i dostalam zzo calkiem za darmo. Dziewczyny jesli
      macie mozliwosc rodzic z zzo to bardzo polecam. Dla mnie ten caly porod nie byl
      taki straszny, a wierzcie mi ze bardzo sie balam. Oczywiscie nie od początku
      mialam znieczulenie. Przez jakies dwie godziny mialam dosc silne skurcze. Gdy
      zaczelam slabnąć i omdlewac podali mi zzo na wyrazna moją prosbe. Poród do
      latwych nie nalezal. Na początku zaczelo spadac mi cisnienie, potem pomimo zzo
      nie mialam sily urodzic bo Oliwier byl troche za duzy jak stwierdzil pan doktor
      i pomagali mi kleszczami. O 0:25 urodzil sie Oliwier ale przez kilka chwil
      (wedlug mnie trwalo to wiecznosc) nie oddychal. Zaraz po porodzie zabrali mi go
      i ulozyli w inkubatorku. Na szczescie nic powaznego sie nie stalo i o 8:00 rano
      dziecko lezalo juz obok mnie. Aha przez te kleszcze na policzku Oliwier mial
      siniaka ktory juz praktycznie caly zszedl.
      Pytacie co mi sie przydalo w szpitalu. Jesli chodzi o MP to przede wszystkim
      trzeba miec swoje pampersy i to jest niezbedne bo w szpitalu ich nie mają.
      Ubranka mozna miec ale nie trzeba. Ja uwazam ze sie przydaja jesli dziecko jest
      uczulone na proszki w ktorych piorą szpitalne ubranka. Warto tez miec ze soba
      oliwke i jakis krem. No i przydaje sie laktator jak macie nawal, ale to zawsze
      ktos moze wam dowiesc. Dla siebie potrzebowalam cos do podmywania. Ja osobiscie
      bardzo chwale sobie Tantum Rosa. Codziennie maz dowozil mi w butelce ten
      roztwor. Bardzo tez mi sie przydaly Podklady Ginekologiczne bo czasem na
      oddziale brakowalo. Mysle ze to wszystko. Ale nie martwcie sie jesli czegos
      zapomnicie zawsze ktos wam to moze dowiesc.
      • ewcialinka Re: Moj porod i pobyt w szpitalu 10.09.05, 19:11
        Wiatm przyszłe mamusie !! jesli któraś z Was dopiero wybiera lekarza to
        ODRADZAM DR OPINCA jesli chcecie się czegoś więcej dowiedzieć to piszcie na
        poczte.pozdrawiam mama Adrianka
        • coronella Re: Moj porod i pobyt w szpitalu 10.09.05, 21:09
          JA TEZ GO ODRADZAM!! Wyjatkowy gbur, okropny lekarz!
          • berta333 Re: Moj porod i pobyt w szpitalu 10.09.05, 22:41
            Dziewczyny, napiszecie coś więcej na temat dr Opinca? Ostatnio trafilam na jego
            dyzur w Rydygierze i sprawiał całkiem dobre wrażenie. Miło i sympatycznie
            udzielił nam informacji (planowane cc). Teraz sie trochę zaniepokoiłam...
            Napiszecie? Może na priv? Pozrawiam!
            • maggie2229 Re: Moj porod i pobyt w szpitalu 11.09.05, 09:58
              nasze nicki gwarantuja nam anonimowosc-jestem za tym abysmy dzielily sie tutaj,
              moze ostrzezemy w ten sposób inne dziewczyny, które będą watek czytały
              pózniej...

              czy któraś zna z "niedobrej" strony jakiegos lekarza ze szpitala Jordana na
              Przyrodniczej? bede wdzieczna za ostrzezeniasmile
              • jelonek72 opinie o lekarzach 11.09.05, 12:14
                No wiec o lekarzach:
                Opnic jest bardzo chwalony przez personel szpitala MSW,wszystkie ponoć pielęgniarki i lekarki chodza do niego i pieją pod niebiosa, no ale pan Opnic ponoć tam ma dyżury , więc można rzec że po znajomości kobitki traktuje dobrze.

                Z lekarzy z Jordana nie poleca sie dr Puto, mało delikatny ponoć ,no i potrafi olać "swoje" pacjentki,które przez całą ciążę chodziły do niego pryw. ale potem nie umawiały się na żadne "kopertki".



                A tak w ogóle to upaaaaał, zaczęły mi puchnąc palce i stopy i czuję się jak słonik- a jak u Was ciężarówki?
                • deotyma11 Re: opinie o lekarzach 11.09.05, 13:29
                  Zadziwiłaś mnie opinią o doktorze Puto. Prowadzi moją drugą ciążę. Bardzo
                  kompetentny, delikatny, nie kieruje na zbędne i drogie badania, nie straszy bez
                  potrzeby. Zawsze mogłam do niego zadzwonić. Fakt że nie odbierał mojego porodu,
                  bo akurat Jordan był remontowany, ale gdy w połowie ciąży trafiłam na OOP to
                  bez koperty przychodził do mnie i konsultował z innymi lekarzami. Do mojej
                  koleżanki przyjechał w podobnej sytuacji w niedzielę. Też bez wsparcia
                  finansowego. Za to wyjątkowo niedelikatny jest doktor Bobik (czy jakoś tak). Po
                  jego badaniu wszystkie dziewczyny w szpitalu płakały a ja miałam plamienie.
                  • justin301 czop 11.09.05, 22:01
                    Jak to jest z tym czopem śluzowym? W ciagu jakiego czasu od jego odejścia
                    nastąpi poród? Macie jakieś doświadczenia - szczególnie Madziki i Coronella?
                    • ewetka Re: czop 11.09.05, 23:13
                      Czop może odejść nawet dwa tygodnie przed porodem. Generalnie jest to bardzo
                      indywidualne, bo nie każdej dziewczynie odchodzi wcześniej, niektóre tego nawet
                      nie zauważają. Mnie czop zaczął odchodzic w niedzielę, a w środę rano
                      urodziłam. Koleżanka rodziła dwa razy i nie wie jak czop wygląda smile

                      Madziki wielkie gratulacje!
                      Ja z niepokojem czekam na reakcje Maćka. Jest troche starszy i już trochę
                      więcej rozumie. Choć dzisiaj bardzo zainteresował sie małym dzieckiem w parku.
                      Stał przy wózku i dotykał dzidzię. Generalnie jst starszny przytulaś i pewnie
                      będzie zazdrosny.
                      • justin301 Re: czop ewetka 12.09.05, 08:31
                        Dzięki za odpowiedź. Ciekawe jak będzie u mnie?
                        • coronella Re: czop ewetka 12.09.05, 08:44
                          przy pierwszym porodzie czop odszedl mi rano, ale nie caly, tylko troche, a po poludniu mialam juz skurcze, wieczorem jechalismy do szpitala.

                          Teraz odchodzil mi tydzien, po trochu, porod zaczął się za 1,5 tygodnia.

                          Jest to bardzo indywidualna sprawa.
                          • deotyma11 Re: czop 12.09.05, 12:42
                            Mnie czop odszedł w sobotę rano a córeczka urodziła się we wtorek rano. Mojej
                            znajomej odszedł w trakcie porodu za pierwszym razem, a przy drugim dziecku dwa
                            tygodnie wcześniej. Nigdy nic nie wiadomo, zależy od ciąży.
                            • justin301 Re: czop 12.09.05, 16:56
                              O rany, niezłe to jest. Mnie już odchodzi ze 3 dni. A już byłam nieźle
                              przestraszona, że to już. No nic, jutro idę do lekarza - ciekawe co powie smile W
                              sumie to może pierwszy raz w życiu powinnam pójść do wróżkismile Szkoda, że nie ma
                              jakiejś reguły na TO. A tak w ogóle to chyba przez ten pobyt w szpitalu mam
                              trochę za wysokie ciśnienie. A może to z głodu, bo ciągle jestem głodna przez
                              tą dietę.....
                              • doominikaa niespodzianka...:) 12.09.05, 19:53
                                znów się chwilę nie pokazywałam...
                                zacznę od gratulacji dla wszystkich dziewczyn, które już są z bąbelkami w domu...
                                • doominikaa Re: niespodzianka...:) 12.09.05, 20:01
                                  coś kliknęłam i poszłosmile
                                  no więc ja też już dzisiaj wróciłam z Mateuszkiem do domu, było z zaskoczenia,
                                  trochę za szybko (nie zdążyłam do fryzjera, hehe...) i jestem szczęśliwa jak nie
                                  wiem co.
                                  A co do Jordana, którego do niedawna wychwalałąm pod niebiosa... cóż.
                                  OOP i porodówka - ok, bez szczególnych zastrzeżeń. Wybierałam sobie pozycjejak
                                  chciałam, nawet parłam w kucki, choć było ciężko i musieli mnie łyżeczkować,
                                  uważam, ze ok.
                                  A to, co się działo na poporodowym... TRAGEDIA1!!
                                  mąż mnie woła na jedzonko...
                                  Idę, ale jutro się uzewnwnętrznię, bo nie wyrobię...
                                  • sayyes Re: niespodzianka...:) 13.09.05, 11:15
                                    Dominika- SERDECZNE GRATULACJE, szczęściaro!
                                    I dołaczam sie do prosby maggie- napisz koniecznie, jak bylo, ktory lekarz,
                                    polozna itp. No i co sie dzialo na poporodowym???
                                  • p_kol1 Re: niespodzianka...:) 13.09.05, 13:34
                                    No no wielkie gratulacje. Pozdrowienia od Oliwiera dla ciebie i malego
                • sayyes Re: opinie o lekarzach 13.09.05, 11:08
                  O Opincu też slyszalam wiele zlego- na "białej" liscie ginekologow zresztą- bo
                  jak go któraś pochwalila, zaraz odezwalo sie mnostwo dziewczyn, które przed nim
                  ostrzegały.
                  Co do Jordana, ja też wyczytalam nienajlepsze opinie o dr Puto- chodzilo nie
                  tyle o prowadzenie ciąży, ale podobno odmawia dania zzo- mimo że tam jest
                  platne i nie ma przeciwwskazań.
                  I jeszcze dziewczyny ostrzegały przed jakimś starszym, nie pamiętam nazwiska-
                  na lódzkim forum jest taki wątek "urodziłam w Jordanie", zdaje się.
                  • maggie2229 Re: opinie o lekarzach 13.09.05, 12:05
                    to dr.Opinc pracuje teraz w jordanie, z postów na forum czytałam o jego
                    praktyce w Rydygierze-wywalili go? za duzo bylo skarg?

                    wiecie co-zaczynam sie bać na czyj dyżur trafię-jak przyjmie mnie Puto chyba
                    sie poplaczę - tak sie boje jego niedelikatnosci, tym bardziej, ze moj lekarz
                    prowadzacy jest wyjatkowo delikatny

                    juz raz jak myslalam o wybraniu lekarza prowadzącego ciąże , ktory ma praktyke
                    w szpitalu - u dr.Krekory z CZMP badanie bardzo mnie bolało i tydzień później
                    okazalo sie ze mam krwiaka i odkleilo mi sie w czesci lozysko-do konca zycia
                    bede sie zastanawiala, czy nie przez niegosad

                    podaje swoje gg 60949 - sayyes, doominikaa,jelonek odezwijcie siebig_grin
                    aha, jestem niewidoczna-ale dostepna...
                    • deotyma11 Re: opinie o lekarzach 13.09.05, 13:31
                      Nie rozumiem waszego strachu przed dr Puto, bo jest baaaardzo delikatny, a mnie
                      naprawdę trudno zbadać. Nie musisz się zresztą bać bo on pracuje na ginekologii
                      a nie na położnictwie, więc szanse, że na niego trafisz w czasie porodu są
                      niewielkie.
                      • maggie2229 Re: opinie o lekarzach 13.09.05, 14:04
                        deotyma11 dzieki za wyjasnienia, mnie chyba po prostu dopada stres
                        przedporodowy, wiem, ze bylabym spokojniejsza jakby moj lekarz pracowal w tym
                        szpitalu...moze dlatego;
                        natomiast jesli czytam kilka opinii o bardzo bolesnym badaniu-nie tylko tu na
                        forum,ale równiez prywatnie w skrzynce mailowej-nie dziw sie, ze tak reaguje...

                        wiem, ze ból to sprawa indywidualna,ale skoro zdarzaja sie takie opinie-nie
                        najlepiej swiadczy to o lekarzu, moze Ty jedna jestes zadowolona-wiem, ze moge
                        ocenic dopiero sama...ale wole nie, i dziekuje za informacje, ze nie dyzuruje
                        on na porodowymsmile
                        • deotyma11 Re: opinie o lekarzach 13.09.05, 14:14
                          Rozumiem cię doskonale. Ja przeżywałam stresy straszne bo nie mogłam rodzić
                          właśnie z Puto, moim lekarzem, bo Jordan był w remoncie. Ale jeżeli wiem, że
                          jakaś opinia jest conajmniej niesprawiedliwa to nie mogę przejść nad nią do
                          porządku dziennego. Naprawdę nie martw się tak bardzo. Ja wiem, że łatwo się
                          mówi, ale w trakcie porodu tyle się dzieje, że na strach przed lekarzem nie
                          będziesz miała czasu. Głowa do góry i jeżeli nie stać cię na opłacenie sobie
                          lekarza prywatnie, to lepiej tych wszystkich opinii nie wysłuchiwać, bo
                          przyspażasz sobie niepotrzebnych stresów, a na to jaki lekarz przy tobie będzie
                          i tak nie będziesz miała wpływu.
                          Powodzenia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka