Dodaj do ulubionych

Hormony i placz :((((

05.08.07, 18:29
Jestem w 34 tyg. Od okolo tygodnia stranie placze, jak nigdy w zyciu. Kloce
sie z mezem, co doprowadza mnie do atakow panicznego placzu. Dochodzi do
tego, ze naprawde chodze po scianach, zwijam sie i nie moge zlapac powietrza.
Taki placz zdarza sie kilka razy dziennie, przez co nie mam sily. Dzidzia juz
nie prawie nie kopie, ja od tygodnia prawie nic nie jem, nie chce mi sie
wychodzic z lozka...Moj maz juz zaczal mnie olewac i wychodzic z domu jak
najczesciej, zaslaniajac sie praca, co doprowadza mnie do jeszcze wiekszej
rozpaczy!!!Co sie ze mna dzieje????, Czy ktoras z Was ma podobnie?? Blagam ,
pomozcie!!!! Moge pic tylko melise i robie to ale ona nic a nic nie
pomaga... Co mam robic????/ Czasami mam juz najgorsze mysli, czuje sie
niepotrzebna....
Obserwuj wątek
    • anmroz Re: Hormony i placz :(((( 05.08.07, 20:14
      Współczuję Ci i trzymam kciuki,żebyś przetrwała te złe chwile. Dzieciątko Ci
      wszystko wynagrodzi,zobaczysz, będzie dobrze.Pozdrawiam serdecznie:}
    • a.stalowa Re: Hormony i placz :(((( 05.08.07, 20:23
      Wyglada mi to na depresje,moze umów sie z psychologiem???
    • marta.mokry Re: Hormony i placz :(((( 05.08.07, 21:53
      Masakra.... W zyciu nie przezylam czegos podobnego....Chyba faktycznie umowie
      sie na wizyte u psychologa... Tylko co mi to da, skoro maz nagle , odkad dostal
      dobra prace, ma dziwne podejscie do tego... Potrzebuje jego pomocy.... Nie mam
      sily juz plakac ale tez nie mam na to wplywu... Mdleje na ulicy przez to. Ile
      tak mozna?????
      • lukrecja34 Re: Hormony i placz :(((( 06.08.07, 09:05
        to wygląda jak jakaś depresja przedporodowa.współczuję.
        idź do psychologa,pogadaj z przyjaciółką a przedewszystkim z mężem,nie powinien
        cię teraz zostawiać samej.
        trzymaj się,wszystkie złe chwile kiedyś przechodzą
        • marta.mokry Re: Hormony i placz :(((( 06.08.07, 09:15
          Rozmawialam z nim ale on twierdzi, ze musi sie wiele nauczyc w nowej pracy
          (jest dyrektorem personalnym) i ze jak nie bedzie robilo pewnych rzeczy to go
          wyrzuca... NIE WIDZIALAM GO OD SOBOTY RANO i nawet w tym czasie nie zadzwonil.
          Tylko jakies smsy rzadko...zdawkowe.. Mial wrocic w sobote wieczorem, okazalo
          sie, ze zostaje ale bedzie rano. Rano, ze wyjezdza o 9, pozniej, ze o 12. O 14,
          ze droga jest zla( z Wawy do Wrocka!!!) i ze bedzie pozniej ale jeszcze musi
          jechac do glownego dyrektora, pisac cos tam... O 19, ze zostaje na noc u
          Dyrektora!!!! i, ze bedzie dzisiaj po pracy.... Takie jest jego zrozumienie...
          • pati_234 Re: Hormony i placz :(((( 06.08.07, 09:30
            jak mój wyjechał na szkolenie to też chodziłam zdołowana i sie kłciłam z nim
            jak diabli przez telefon sad więc znam ten ból wszystkiego dobrego i szybkiego
            powrotu męża do domu bedzie lepiej zobaczysz
            • marta.mokry Re: Hormony i placz :(((( 06.08.07, 10:02
              Problem w tym, ze ja nie miala jak sie z nim klocic przez telefon bo nie
              dzownil... Tylko smsy i to rzadko. Gdyby dzownil i nawet klocialbym sie z nim
              wiedzialabym, ze mu zalezy... A tak???? Co ja mam myslec???
              • pati_234 Re: Hormony i placz :(((( 06.08.07, 10:21
                może nie dzwoni bbo sie boi że właśnie ochrzan dostanie przez tel może sama
                zadzwon jak zobaczy że go nie udusisz przez telefon to zacznie sam dzwonić smile
                • marta.mokry Re: Hormony i placz :(((( 06.08.07, 10:29
                  Pati, dzwonie to nie odbiera. Kiedys bardzo mnie oklamal, byla to jedna z
                  wazniejszych kwestii zyciowych. Teraz mam do niego ograniczone zaufanie. NIe do
                  konca mu wierze, ze byl w tej Wawie, z dyrektorem. Kiedy proponuje, ze sprawdze
                  to czy byl jest bardzo oburzony i pisze mi ze to jest glupia rozmowa.
                  Przedtem , kiedy mu nie wierzylam, sam mowil "idz i sprawdz". Teraz bardzo sie
                  burzy.. Moze i bym nie sprawdzila ale sam fakt naglej zmiany podejscia do tego
                  ( z jego strony) bardzo mnie dziwi... Mam najgorsze obawy... Boje sie ale
                  przeciez nie moge slepo mu wierzyc, kiedy imtuicja mowi: sprawdz...
                  • anika305 Re: Hormony i placz :(((( 06.08.07, 10:51
                    Skoro masz ograniczone zaufanie do swojego męża to raczej udaj sie do psychologa
                    i z nim pogadaj. Nie nakrecaj sie zachowaniem meza bo szkodzisz sobie i dziecku.
                    Do tego jeszcze szaleństwo hormonów. Z mężem pogadasz na trzeźwo czyli jak
                    hormony wrócą do normysmile))))) może nie jest tak żle- a depresje przed i po
                    porodowe sie zdazaja. Lekarze alarmują co by objawów nie lekceważyć. Powodzenia-
                    będzie dobrzesmile
    • pati_234 Re: Hormony i placz :(((( 06.08.07, 09:13
      pewnie sie podświadomie denerwujesz przed porodem jak nawet o tym nie myslisz
      spróbuj sie komuś wygadac porozmawiaj z mężem na spokojnie powinien zrozumieć
      że masz teraz cięzko powinien wiedzieć że musi wykazać sie teraz cierpliwością
      ja czasem mam takie humory że śmieje sie a za chwile okładam mojego łapami
      gdzie popadnie i on już tak do tego przywykł że nawet sie nie wscieka jak go
      grzmotne czasem za mocno smile uszy do góry i pamiętaj że musisz dbać o siebie i o
      dzidzi pomyśl że jak ty jesteś smutna to ono też mnie to przywołuje do porządku
      powodzenia
    • marta.mokry Re: Hormony i placz :(((( 06.08.07, 12:28
      Niestety mam podejrzenia, ze on kogos ma..... Troche to dziwne, bo pracuje w
      tej firmie dopiero ok 3 tygodni ale takie mam przeczucie( a moje przeczucia co
      do niego zazwyczaj sie sprawdzaja), poza tym zachowuje sie tak dziwnie, ze nie
      sposob czegos nie myslec....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka