Dodaj do ulubionych

Facet a ciąża-POMOCY!!!

06.01.09, 14:00
Drogie Panie!
Jak wasi panowie traktują was w ciąży? wiadomo,że facet dopóki nie będzie miał
"czegoś" namacalnego-inaczej do tego podchodzi niż my kobiety,które już jak
tylko zobaczą magiczne dwie kreski na teście, szalejemy z radości i
najchętniej pobiegłybyśmy po malutkie ciuszki i inne gadżety dla
maluszka.Logiczne jest również to,że facet dopiero z bardzo zaawansowanej
ciąży nabiera więzi z malcem...

Jednak mój problem jest trochę eee ciężki jak dla mnie...teraz jestem w
czwartym miesiącu więc odczuwam to inaczej,jednak podczas pierwszego trymestru
moja ciąża była bardzo ciężka do zniesienia,wiadomo, nudności,hormony
powodujące,że wszystko drażni i doprowadza do łez i przeogromna
senność...krótko mówiąc moim jedynym zajęciem było spanie i wszystko co
możliwe do robienia na leżąco...po prostu jak tylko się podniosłam ogarniały
mnie ogromne nudności i ból głowy,pomimo to jednak dbałam o dom i
narzeczonego,(robienie obiadków,sprzątanie itp) jak tylko zrobiłam "swoje"
kładłam się do łóżka.. niby NIC dziwnego,przecież pierwszy trymestr jest
właśnie taki...ale mój facet robił mi o to olbrzymią awanturę..."bo ciąża to
nie choroba!!!"

jak tylko objawy ustąpiły gdy rozpoczął się drugi trymestr nie mam już
potrzeby snu po 15 godzin i lenistwa przez cały dzień,wstaję rano,robię
wszystko co tylko można w domu zrobić.z racji nudów postanowiłam iść do
pracy,jako sprzedawczyni w sklepie,jednak ta praca nie polegała na staniu za
kasą przez 8-12 godzin lecz noszenie towaru,nieraz przekraczającego moje
siły...i po prostu krzyż mi wysiadł,miałam ogromne skurcze w okolicy
macicy,było nawet (małe bo małe ) ale krwawienie.Dlatego uznałam,że ta ciężka
i fizyczna praca nie służy maluchowi-przestraszyłam się i
zrezygnowałam.zdrowie mojego dzidziusia jest ważniejsze niż spełnienie żądania
partnera:"powinnaś pracować póki możesz".
Ból nie z tej ziemi,ale on stwierdził,że ja symuluję tylko po to by spać
całymi dniami i mieć wszystko w ... poważaniu,...

Nie wiem może zbyt wiele oczekuję od niego i dlatego piszę,bo może któraś z
was miała/ma podobną sytuację...ja po prostu chciałabym odczuć,że dla niego to
jest tak samo ważne jak dla mnie ! chciałabym,żeby się zainteresował
maleństwem,pogłaskał mnie po brzuszku,wspierał i dawał mi wsparcie,którego nie
mam.

dodam jeszcze,że o dzidziusia staraliśmy się bardzo długo,jest to zaplanowane
i bardzo chciane,spełniło się nasze marzenie o powiększenie naszej małej
rodzinki.To mojemu mężczyźnie bardziej zależało na potomstwu bo ja się trochę
wahałam,bardzo młoda jestem,mam dopiero 19 lat i to mnie hamowało...lecz teraz
jest już inaczej...

Co robić ? jak mam wywołać u niego instynkt ojcowski ?
próbowałam z nim rozmawiać,lecz on krótko ucinał "nie histeryzuj kobieto.Ty
znowu masz głupie wiksy"...

próbuję go zrozumieć ale ta sytuacja zabija we mnie szczęście..
Przepraszam,że taka wielka rozsterka,tyle do czytania ale samo to,że wylałam
to gdzieś w końcu mi pomogło,ociupinkę...

będę wdzięczna za wasze opinie...Pozdrawiam i dziękuję smile
Obserwuj wątek
    • kitonka Re: Facet a ciąża-POMOCY!!! 06.01.09, 14:16
      Witaj,
      bardzo trudno czyta się takie posty, aż zaciska się gardło ... Widać że bardzo
      cierpisz. Ale może za bardzo starałaś się wziąć wszystko na swoje barki, może
      kiedyś rozmawiając z mężem o koleżance w ciąży sama użyłaś takich sformułowań i
      teraz mąż przykłada ten szablon do Ciebie? ja nie wiem ... łatwo było by
      powiedzieć, ale drań ... Ale przecież go kochasz i nie jest bez serca? Może
      zapytaj go, czy ktoś z nim rozmawiał na ten temat (jego mama,siostra ?) Ja też
      zawsze myślałam,że ciąża to nie choroba, przy pierwszym dziecku czułam się jak
      supermenka, potem było poronienie i teraz 3 ciąża - leżenie plackiem. Pogadaj z
      nim, skąd u niego takie opinie? A może z jakiegoś męskiego forum internetowego?
      Nie bierz na siebie winy za to zachowanie, Twój mąż rzeczywiście zachowuje się
      nienaturalnie. Może się czegoś boi? Nikt z nas nie wie, skąd to się wzięło,
      kluczem będzie szczera rozmowa. Powodzenia, trzymam kciuki!!!
    • nglka Re: Facet a ciąża-POMOCY!!! 06.01.09, 14:20
      Obawiam się, że ten typ tak ma. Smutne, ale prawdziwe.
      niektórym nic nie wytłumaczysz póki sami nie poczują na własnej skórze, może
      zaciągnij go na siłę u lekarza? Powiedziałabym wprost lekarzowi, by wytłumaczył
      mężowi czym może skończyć się podnoszenie ciężarów w ciąży.
      Mój wywoływał straszne awantury gdy byłam w I trymestrze (nie byłam aniołkiem
      ale on w głębokim poważaniu miał też moją nerwowość). Przeraził się dopiero, jak
      zaczęłam plamić.

      Swoją drogą mogłaś iść na zwolnienie, nie musiałaś odchodzić z pracy.
    • malenka_e650 Re: Facet a ciąża-POMOCY!!! 06.01.09, 14:24
      Ciebie rozumiem w zupełności, ale Twojego faceta nie do końca... uncertain
      może po prostu to co się dzieje jest niezgodne z jego wyobrażeniami, nie miał
      wcześniej kontaktu z kobietami w ciąży, albo miał z tytanami pracy, naczytał
      się, nasłuchał, różnie mogło być...

      ja mam taki pomysł, żebyś porozmawiała o tej sytuacji ze swoim lekarzem i po
      wprowadzeniu go w temat przyprowadziła na kolejną wizytę Twojego chłopa, może
      pogadanka u lekarza ustawi go w odpowiednich torach smile szczególnie jeśli Twój
      lekarz prowadzący to facet

      a Ty rób swoje i to co uważasz za najlepsze dla siebie i dla dziecka smile
      trzymam kciuki i pozdrawiam smile daj znać jak Ci idzie smile
    • kaamilka Re: Facet a ciąża-POMOCY!!! 06.01.09, 14:27
      Skąd mu takie głupoty wzięły się w tej jego główce?! Mój mąż to
      typów specjalnie opiekuńczych, wrażliwych i troskliwych też nie
      należy (bo żadna kobieta nie jest księżniczką, żeby się z nią jak z
      jajkiem obchodzić), ale to co Ty opisujesz to koszmar.
      Mąż kiedy dowiedział się o ciąży zmienił się o... no, przynajmniej
      90 stopni wink
      Kurde, najgorzej, że nie możesz nawet z nim pogadać. Może
      porozmawiaj z jego mamą, a ona później z nim - tylko tak delikatnie
      i dyskretnie żeby nie wyszło, że się żalisz i we wszystko wciągasz
      mamusię...
      Mam nadzieję, że się wszytko ułoży i już nie długo stworzycie
      kochającą się rodzinę!
      • blacky_cat Re: Facet a ciąża-POMOCY!!! 06.01.09, 14:39
        No właśnie...problem z tym,że nie dostałam umowy w tej pracy (miała być w
        przeciągu dwóch dni,nie było jej przez tygodnie) więc zwolnienie mi odpadło
        A mój facet nie ma mamy...z moją nie mamy kontaktu (z jej woli,ciężka rodzinna
        sytuacja)
        Jego zachowanie jest o tyle nieprzewidywalne,że poprzednia jego partnerka zaszła
        w ciąże zdradzając go,rozeszli się na rok ale on ma wielkie serce i wrócił by
        byc tatusiem dla tego małego owocka zdrady.Wychowywał go dbał o niego i
        kochał...Jego eks nie pracowała w ciąży, i w ogóle nie dbała o siebie,były
        imprezy,ćpanie,chlanie i tym podobne...Bardzo go to uderzyło i zakazał mi
        jakichkolwiek samodzielnych,bez jego udziału imprez.to jest akurat u niego na
        plus bo tutaj akurat dba o to...ale tylko w tym przypadku w przypadku zakazu
        imprezowania (tak jakbym w ogóle miała na to ochote...)
        • kaamilka Re: Facet a ciąża-POMOCY!!! 06.01.09, 14:53
          Masz 19 lat, a wchodzisz w taki popaprany związek... Czyli on pewnie
          jest trochę starszy od Ciebie i jak rozumiem ma
          rodzinę/nierodzinę... Musisz go bardzo kochać a dodatkowo mieć sporo
          wyrozumiałości... Nie zazdroszczę...
          Może faktycznie sposób z lekarzem jest najlepszy...
        • maiwlys Re: Facet a ciąża-POMOCY!!! 06.01.09, 14:54
          Rzeczywiście przykro się robi jak czyta się twój post, szczególnie
          jak ma się nadopiekunczego męża na którą to opiekuńczośc się narzeka
          i tak, oj głupia ja, juz nie będę.
          Ile lat ma twój narzeczony? Na pewno w jakimś stopniu doświadczenia
          z poprzednia partnerką go tak ukształtowały, ale nie jest to
          usprawidliwienie dla niego, tym bardziej, że dbasz o dom, o niego.
          Ciężarów absulutnie nie noś. A tak w ogłe to nie mnie to oceniać,
          ale młoda bardzo jestes i podziwiam, że w tym wieku zdecydowałaś się
          świadomie na dziecko.
          Najlepiej będzie jak już radziły dziewczyny aby lekarz mu
          przetłumaczył, że owszem ciąża to nie choroba, ale stan szczególny,
          w którym należy na siebie uważać i dbać. Może własnie rozmowa z
          ginem coś da. Mam jednak nadzieję,że jak poczuje ruchy dziecka to
          troszkę zmieni swoje nastawienie. Ja to bym mu chętnie do tyłka
          nakopała, tak szczerze, miałabym ochote nazwac do...róznie, ale
          wiem, że nie o to chodzi.
          Trzymaj sie dzielnie i zaglądaj do nas, dla mnie pisanie spełniało
          zawsze funkcję terapeutyczną, może Tobie też będzie lżej chociaż
          wiem, że to nie rozwiąże twoich problemów.
          Pozdrawiam
    • izazdo aleś sobie partnera wybrała... 06.01.09, 14:59
      to chyba nie jest dobry kandydat ani na ojca, ani na męża. Normalny
      facet ma instynkt chronienia swojej kobiety, który jeszcze bardziej
      nasila się, kiedy spodziewa się ona dziecka. Albo masz tępego gbura,
      który nie ma zielonego pojęcia o fizjologii ciąży (ani chęci żeby o
      niej się dowiedzieć, choćby z googla), albo ma Ciebie i wasze
      dziecko głęboko w d. "Nie histeryzuj kobieto" mowi olewus, kochający
      mężczyzna powie raczej "kochanie, może powinnas zapytac lekarza, czy
      twoje obawy są uzasadnione".

      Niestety, kobiety najpierw lecą na macho, a potem leją łzy, że
      partner jest niemytym burakiem. Szczerze? Nie widzę szansy, żeby
      zamienić takiego chama w czułego, opiekuńczego, troskliwego tatusia.
      Nie ten model.

      Pytasz jak traktuja nas nasi panowie. Moj maz, kiedy pokazalam mu 2
      kreski na tescie, wzial mnie na rece, połozyl na kanapie i kazal
      odpoczywac. Wynosil miski z moimi rzygami, robił mi herbatkę
      nieskończoną ilość razy, przynosił śniadanie do łóżka cały pierwszy
      trymestr, żebym nie musiała wstawać głodna, bo to nasilało mdłości.
      Gotował, bo ja leżałam martwym bykiem, tolerował całe tygodnie bez
      seksu i ponad 2 miesiace mojej w zasadzie nieobecnosci psychicznej
      (przesypialam caly czas, ktorego nie spedzalam na rzyganiu), nie
      bylo mowy o rozmowie, przytulaniu, seksie, wyjsciu, zrobieniu
      czegokolwiek razem. A jak placze, ze nie dam sobie rady z
      macierzynstwem, to mowi, ze damy sobie rade razem, ze jestem dla
      niego najpiekniejsza na swiecie, ze bedzie mnie kochal i pożądał
      nawet jak zostanie mi po ciazy 30 kg nadwagi (14 tc, a ja mam 6 kg
      na plusie chociaż słodyczy ani fast foodow nie jem w ogole).

      Bedziesz miala dziecko z twoim narzeczonym - trudno (tzn. trudno, ze
      z nim, a nie kims bardziej odpowiednim na ojca). Ale zanim za niego
      wyjdziesz, poczekaj i zobacz, jak sprawdzi sie przez pierwsze 2 lata
      ojcostwa. Moze lepiej poszukac kogos innego. Jest masa porządnych,
      dobrych facetów, którym nie przeszkadza, że kobieta ma dziecko z
      poprzedniego zwiazku.
      • kaamilka Re: aleś sobie partnera wybrała... 06.01.09, 15:32
        >
        > Pytasz jak traktuja nas nasi panowie. Moj maz, kiedy pokazalam mu
        2
        > kreski na tescie, wzial mnie na rece, połozyl na kanapie i kazal
        > odpoczywac. Wynosil miski z moimi rzygami, robił mi herbatkę
        > nieskończoną ilość razy, przynosił śniadanie do łóżka cały
        pierwszy
        > trymestr, żebym nie musiała wstawać głodna, bo to nasilało
        mdłości.
        > Gotował, bo ja leżałam martwym bykiem, tolerował całe tygodnie bez
        > seksu i ponad 2 miesiace mojej w zasadzie nieobecnosci psychicznej
        > (przesypialam caly czas, ktorego nie spedzalam na rzyganiu), nie
        > bylo mowy o rozmowie, przytulaniu, seksie, wyjsciu, zrobieniu
        > czegokolwiek razem. A jak placze, ze nie dam sobie rady z
        > macierzynstwem, to mowi, ze damy sobie rade razem, ze jestem dla
        > niego najpiekniejsza na swiecie, ze bedzie mnie kochal i pożądał
        > nawet jak zostanie mi po ciazy 30 kg nadwagi (14 tc, a ja mam 6 kg
        > na plusie chociaż słodyczy ani fast foodow nie jem w ogole).

        Moim zdaniem mogłaś sobie darować ten wywód... To bardzo miłe, jak
        mąż się Tobą zajmuję, ale po co ta szczegółość opisu... Na pewno tym
        nie pocieszyłaś autorki wątku, miałam wrażenie że chciałaś się
        mężem "pochwalić". Autorka wątku jest załamana i nawet mi głupio
        było mi czytać te peany w kontekście jej osobistej "tragedii".
        • maiwlys Re: aleś sobie partnera wybrała... 06.01.09, 15:43
          kaamilka napisała:

          > Moim zdaniem mogłaś sobie darować ten wywód... To bardzo miłe, jak
          > mąż się Tobą zajmuję, ale po co ta szczegółość opisu... Na pewno
          tym
          > nie pocieszyłaś autorki wątku, miałam wrażenie że chciałaś się
          > mężem "pochwalić". Autorka wątku jest załamana i nawet mi głupio
          > było mi czytać te peany w kontekście jej osobistej "tragedii".

          Kamila to samo mi przyszło do głowy po przeczytaniu postu izazdo.
        • izazdo Re: aleś sobie partnera wybrała... 06.01.09, 16:15
          > Moim zdaniem mogłaś sobie darować ten wywód...

          Autorka zadała pytanie, jak traktują nas nasi panowie, więc
          odpowiedziałam.


          > To bardzo miłe, jak
          > mąż się Tobą zajmuję, ale po co ta szczegółość opisu... Na pewno
          tym
          > nie pocieszyłaś autorki wątku, miałam wrażenie że chciałaś się
          > mężem "pochwalić".


          Nie. I uważam, że w takiej sytuacji pocieszanie autorki wątku nie
          jest najlepszym pomysłem. Po narodzeniu dziecka w związkach jest
          trudniej (mówi się, że dziecko jest jak granat wrzucony w
          małżeństwo), a jesli już teraz jest żle, to będzie jeszcze gorzej.
          Nie znam ani jednego przypadku, w którym dziecko poprawiłoby
          sytuację w związku, za to babskie fora aż puchną od skarg kobiet,
          ktorych ojcem dziecka jest tylko anatomicznie mężczyzna.


          > Autorka wątku jest załamana i nawet mi głupio
          > było mi czytać te peany w kontekście jej osobistej "tragedii".

          Zgadzam się, że autorka jest w tragicznej sytacji, a przyczyną tejże
          tragedii jest to, że jej narzeczony nie nadaje się na ojca i męża.
          Autorka jest bardzo młodziutka. O ojcu dziecka pisze
          per "narzeczony", dlatego mniemam, że mają w planach ślub, i to w
          jakiejś realnej czasowo przyszłości. Zanim ślubuje takiemu egoiście
          miłość, wierność i tak dalej, wyda kasę na wesele, zaciągnie
          zobowiązania prawne i finansowe, wykorzysta tę (teoretycznie) jedyną
          szansę na staniecie przed oltarzem (hipotetycznie), powinna porównać
          jego zachowania z zachowaniami innych mężczyzn i "stanąć w
          prawdzie", czy tak sobie wyobraża związek partnerski, czy w takim
          ukladzie jest szczesliwa, a jesli nie, to nie pchac sie dalej w taki
          chory układ.

          Proponuję porównać wypowiedzi dziewczyn, które miały podobne
          watliwosci przed slubem na forum "slub i wesele" z wypowiedziami
          tych samych kobiet z forum "mlode mezatki". Ludzkie zachowania są
          obrzydliwie schematyczne i do bólu przewidywalne.
    • miacasa Re: Facet a ciąża-POMOCY!!! 06.01.09, 15:03
      to popaprany palant, przez którego nie raz będziesz płakała, nigdy nie użyłabym
      słowa "partner" przy określeniu kogoś, kto tak postępuje,
      bardzo to przykre co cię spotyka, rozumiem, że mama jest w jeszcze gorszym
      położeniu niż ty ale może spróbuj odnowić z nią kontakt
    • monika7895 Re: Facet a ciąża-POMOCY!!! 06.01.09, 15:03
      Najlepiej porozmawiaj z nim szczerze,powiedz mu,ze bardzo go kochasz
      i go potrzebujesz, wlasnie w tym trudnym dla was okresiesmilepowiedz mu
      co czujesz,zeby teraz wiecej zwracal na Ciebie uwage,u mnie to
      podzialalo moj maz myslal,ze wszystko bedzie tak samo jak przed
      ciaza,tylko tyle,ze za 9miesiecy urodzi nam sie
      dziecko,wytlumaczylam mu jak sie zmienia organizm kobiety w ciazy i
      jej nastawienie do swiata,zrozumial i po tej rozmowie bylo i jest o
      niebo lepiejsmilesmile
    • florin22 Re: Facet a ciąża-POMOCY!!! 06.01.09, 15:36
      hmmm nie zaciekawie sie masz. Proponuje porozmawiać z nim i zaciągnąć do lekarza
      prowadzącego jak już sugerowały to inne dziewczyny. poza tym na facetów trzeba
      mieć swoje sposoby. U mnie tez były różne dziwne sytuacje i powiem szczerze ze
      nie tego sie spodziewałam po moim mężu.
      trochę przykładów może będzie ci weselej:
      dyskusja na temat wózka i łóżeczka
      on: wózek i łóżeczko kupimy w komisie bo po co nowe skoro zaraz wyrośnie
      ja: nowe bo używane nie masz pewności ze nie było uszkodzone, nowe bo będzie nam
      służyć dla następnego dziecka, używane bo nie stać cię na nowe tatusiu?(
      argumenty nie do pobicia zwłaszcza z drugim dzieckiem)
      dyskusja na temat mojego kupowania ciuszków itp. rzeczy
      on: za dużo tych rzeczy połowy nie zdąży ubrać bo wyrośnie
      ja: kupuje ubranka takie jakie mi sie podobają by nie być skazana później na
      laskę mamy lub teściowej, kupuje ubranka w różnych rozmiarach i na pewno zdąży
      je założyć, większość rzeczy kupuje w ciucholandzie zwłaszcza te najmniejsze,
      dziecko przecież trzeba w coś ubrać nikt nie obiecywał ze dziecko nie będzie
      kosztowało (efekt cisza jak kupie coś nowego w najlepszym razie zdawkowe ładne)
      dyskusja na temat pampersów
      on: po co nam aż tyle pampersów nie wystarczy jedna paczka?
      ja: noworodek zużywa do 10 pampersów na dobę wiec sobie policz na ile wystarczy
      ci 90 sztuk, będzie ci sie chciało jechać w środku nocy 30 km po pampersy gdy
      sie okaże ze zabraknie? kupuje w promocji staram sie nie przepłacać za paczkę
      pieluch (efekt on: to weź jeszcze jedna)

      życzę pomysłowości w rozmowie z takim partnerem jak twój czasami jak nie groźba,
      prośba to pod włos trzeba brać naszych mężczyzn smile

      • maiwlys florin22 06.01.09, 15:46
        Problem autorki wątku jest chyba torchę innego rodzaju, ale
        rozbawiło mnie to:
        >będzie ci sie chciało jechać w środku nocy 30 km po pampersy gdy
        > sie okaże ze zabraknie? kupuje w promocji staram sie nie
        przepłacać za paczkę
        > pieluch (efekt on: to weź jeszcze jedna)


        Na moje by to podziałało tak samo, kupiłby cały wagon żeby tylko nie
        musieć jechac w środku nocy, a już jak w promocji do dwa wagonysmile
        • florin22 Re: maiwlys 06.01.09, 16:13
          zauważyłam problem autorki wątku i zgodziłam sie z dziewczynami piszącymi przede
          mną co do szczerej rozmowy i lekarza, a przykładami moich rozmów z mężem to
          miały na celu rozbawienie bo mnie to sama bawi ze muszę mojemu tak wszystko
          wyoślić i uświadomienie ze może niech spróbuje w inny sposób porozmawiać ze
          swoim partnerem żeby go przekonać i zmienić jego nastawienie do niej i do dzieckasmile

          miło mi ze chociaż ciebie rozbawiły moje słowne utarczki z mężem teraz kombinuje
          jak go przekonać żeby w końcu położył te kafle co już 2 m ce czekają na jego
          zainteresowanie smile
          • maiwlys florin22 07.01.09, 09:10
            Jak to mawia moja babcia mężczyzna jest głową, ale kobieta karkiem,
            który kręci tą głową smile Czasmi trzeba na nich eksperymantowac i
            stosować różne sztuczki smile Wirerzę, że szybko wymyślisz co
            powiedzieć aby położył te kafle smile
    • judyta2000 Re: Facet a ciąża-POMOCY!!! 06.01.09, 15:39
      Nie wyobrażam sobie życia z takim facetem.

      Mój mąż jest zupełnie inny (jesteśmy razem prawie 17 lat - 12 po
      ślubie). Bardzo dba o mnie i o nasze trzecie maleństwo. Moja ciąża
      wymaga leżenia. W związku z tym wszystkie obowiązki domowe spadły na
      męża. Pracuje codziennie od 7 do 19 (razem z dojazdem 120 km) i jak
      wróci z pracy cały dom jest na jego głowie. Zajmuje się naszą 1,5
      roczną córeczką oraz starszą 9 letnią. Poświęca im bardzo dużo
      czasu, lekcje, zabawa, kąpiel itd. Właściwie cały czas od 19 do 22.
      Ma zero czasu dla siebie i na swoje zainteresowania, rozwijanie się,
      podszlifowanie języka itd. (jest kierownikiem w dużej
      międzynarodowej firmie, praca ciężka, wymagająca). Sama nie wiem
      skąd ma tyle siły. Kładzie się spać po północy. Naturalnie staram
      się mu pomóc, ale wtedy wysyła mnie do łóżka i zakazuje wstawania
      (jedynie do toalety). Mówi, że teraz maleństwo się liczy i nic nie
      jest ważniejsze od niego (właściwie jej). Od kiedy pamiętam zawsze
      taki był. Zawsze mówiłam, że on jest dużo lepszym ojcem niż ja
      matką. Zawsze potrafi znaleźć czas na zabawę z dziewczynkami, na
      poczytanie im bajek, wyjazd do kina, na łyżwy itd.. Mimo, że
      przecież jak się mieszka w domku jednorodzinnym, to zawsze jest coś
      do zrobienia, a to w ogrodzie, a to w garażu. Mieszkając w bloku
      tych obowiązków jest dużo mniej. Czasami mówię mu, żeby trochę
      odpuścił, boję się o jego zdrowie. Jego organizm nie ma wcale czasu
      na regenerację. Mówię mu, żeby wyskoczył gdzieś z kolegami, a on
      twierdzi, że szkoda mu czasu, że woli w tym czasie pobawić się z
      dziewczynkami. Jak dziewczynki zasną potrafi patrzeć na nie
      godzinami i mówi, że owszem czasem pada ze zmęczenia, ale jak już
      zasną to mu żal, że już śpią.

      Czytając takie posty jak autorki wątku, mam wrażenie, że żyję w
      innym świecie. Znajomi często mówią, że nie spotkali się jeszcze z
      takim małżeństwem jak nasze. Ale mnie się wydaje, że chyba na tym
      właśnie polega prawdziwa miłość, na pełnym zaufaniu do partnera, na
      myśleniu o rodzinie, a nie o sobie itd. Kiedyś obiecaliśmy sobie, że
      nasze małżeństwo będzie inne niż naszych rodziców (w moim przypadku
      rozwód, w jego wspólne życie bez miłości) i jak na razie idzie nam
      nieźle smile

      Odpowiadając na ten post, nie miałam zamiaru pisać "poematów" na
      temat mego męża, ale jedynie pokazać, że czasem jest inaczej.

      Każdej dziewczynie życzę, aby czuła się kochana i doceniana. Aby jej
      mąż kochał ją, za to jaka jest, a nie za to jaka (wg niego) powinna
      być.
      • kaamilka Kurde, załóżcie sobie wątek "jaki rewelacyjny jest 06.01.09, 15:48
        mój mąż" a nie dręczcie dziewczyny...
        • ewelinarafal79 Re: Kurde, załóżcie sobie wątek "jaki rewelacyjny 06.01.09, 15:51
          Sama założycielka zadała pytanie- jacy są Wasi partnerzy dla Was w ciąży , więc
          odpowiadamy grzecznie na pytanie . Nie wiem dlaczego to negujesz... Może dzięki
          tym wypowiedziom przejrzy na oczy i zobaczy jaki ten jej facet jest na serio i
          tupnie nóżką na niego wink
          • maiwlys Re: Kurde, załóżcie sobie wątek "jaki rewelacyjny 06.01.09, 15:55
            ewelinarafal79 napisała:

            > Sama założycielka zadała pytanie- jacy są Wasi partnerzy dla Was w
            ciąży , więc
            > odpowiadamy grzecznie na pytanie . Nie wiem dlaczego to
            negujesz...

            Pytała to prawda, ale czy Ty w takiej sytuacji chciałabyś
            wysłuchiwać takich słodkich historii? Wystarczyła jak Kamila
            napisała, że jej zachowuje się super, a teraz to tym bardziej, ja
            napisałam, ż mój jest bardzo opiekuńczy bez wdawania się w szczegóły
            bo nie widzę sensu aby opisywać jakie to jest cudny i idealny - bo
            dla mnie jest, bardziej rozsądne wydaje mi się poradzić coś
            dziewczynie.
            • zlotarybka_1 Re: Kurde, załóżcie sobie wątek "jaki rewelacyjny 21.01.09, 12:31
              Dokładnie tak! Wystarczyłoby napisać, że mąż jest czuły i opiekuńczy
              i że tak Waszym zdaniem powinien zachowywać się przyszły ojciec.
              Wywody izazdo i judyty odebrałam jak pastwienie się nad kimś w o
              wiele trudniejszej sytuacji i przechwalanki nie tylko wspaniałym
              partnerem, ale i jego wysokim stanowiskiem, domkiem jednorodzinnym i
              w ogóle idealną rodzinką rodem z reklam. Aż się wzruszyłam, jakie to
              wszystko cudowne. Tylko szczerze wątpię, czy to dziewczynie w
              jakikolwiek sposób pomoże. (o ile nie zdołuje jeszcze bardziej).
      • maiwlys Re: Facet a ciąża-POMOCY!!! 06.01.09, 15:49
        judyta2000 napisała:

        > Odpowiadając na ten post, nie miałam zamiaru pisać "poematów" na
        > temat mego męża, ale jedynie pokazać, że czasem jest inaczej.

        ale wyszło tak że napisałaś bardzo długi wychwalający wywód na temat
        swojego małżeństwa i męża

        > Każdej dziewczynie życzę, aby czuła się kochana i doceniana. Aby
        jej
        > mąż kochał ją, za to jaka jest, a nie za to jaka (wg niego)
        powinna
        > być.


        Fajnie że życzysz, ale moż ejakaś rada dla autorki? Co powinna
        zrobić, jak się zachować?

        Naprawde nie widac, że jej sytuacja różni się diametralnie od twojej?
    • ewelinarafal79 Re: Facet a ciąża-POMOCY!!! 06.01.09, 15:48
      W takich sytuacjach nie wiadomo co napisać, by pocieszyć... ja pierwszą ciążę
      przeszłam sama, bo ojciec dziecka nas zostawił, teraz po 7 latach znów
      spodziewam się dziecka tym razem z odpowiedzialnym facetem. traktuje mnie
      dobrze, zresztą w sumie nie mam porównania, ale jest ok smile. Wydaje mi się , że
      Twój facet nie jest zbytnio szczęśliwy tym,że będziecie mieli dziecko, on nie
      potrafi się opiekować nikim oprócz siebie samego, miłość życia już przeżył, więc
      zbytnio się nie przejmuje swoim zachowaniem. Poproś go by poszedł z Tobą na
      wizytę , uprzedz lekarza o swoim problemie, jeżeli usłyszy od obcego parę słów
      lub zobaczy na ekranie usg żywą istotkę może zrozumie co jest dla Ciebie
      ważne... I nigdy nie poddawaj się- to dziecko jest największym szczęściem jakie
      mogło Cię spotkać , a nie ten typ!!! Nie ten to inny, a miłości macierzyńskiej
      nic nie zastąpi!!!
    • wilma.flintstone Re: Facet a ciąża-POMOCY!!! 06.01.09, 16:00
      blacky_cat napisała:

      > dodam jeszcze,że o dzidziusia staraliśmy się bardzo długo,jest to
      >zaplanowane i bardzo chciane,spełniło się nasze marzenie o
      >powiększenie naszej małej rodzinki.To mojemu mężczyźnie bardziej
      >zależało na potomstwu bo ja się trochę wahałam,bardzo młoda
      >jestem,mam dopiero 19 lat



      Masz 19 lat i piszesz, ze "bardzo dlugo" sie staraliscie o
      dzidziusia? To kiedy zaczeliscie? W podstawowce???
      • anick5791 Re: Facet a ciąża-POMOCY!!! 06.01.09, 16:53
        Przychylam się do tych, które "nakopałyby" Twojemu facetowi.

        Reasumując:
        1. Rozmowa z ginem to świetny pomysł
        2. Wstrzymanie się ze ślubem - jeszcze świetniejszy
        3. Dobrze, że dziewczyny napisały, jak facet potrafi dbać o swoją
        dziewczynę/żonę. Powinnaś wiedzieć, jak to może/powinno wyglądać. A dla Twojego
        faceta nie znajduję żadnego usprawiedliwienia.
        4. Też mnie zdziwiło to "długie" staranie w połączeniu z Twoim wiekiem...

        Trzymaj się, musisz być teraz mądra - dla siebie i dla dziecka. Nie daj się
        zwariować, jak nie ten to inny. "Tego kwiatu to pół światu" smile A prawdziwa,
        wielka miłość (zgaduję, że tak byś w w jego obronie argumentowała) też często
        zdarza się w życiu więcej niż raz.
        • blacky_cat Re: Facet a ciąża-POMOCY!!! 06.01.09, 18:35
          Dziękuje wam,że poświęciłyście mi trochę czasu,by odpisać,poradzić i pokazać,że
          nie jest tak jak powinno jak MUSI być...nie ukrywam,że po niektórych postach łzy
          rozmazały mi jakość obrazu.Fakt,to bardzo ciężka sytuacja...
          dla mnie dłuuuugo oznaczało rok bo wcześniej się nie udawało,miałam podejrzenia
          o niepłodność ale jak widać wszystko w porządku-to tyle w kwestii
          wyjaśnienia"dłuuugo".
          Pluję sobie w twarz i wyrywam włosy z nerwów,zadaję sobie jedno logiczne pytanie
          " po co mi to było?" przecież jestem bardzo młoda,żeby nie powiedzieć
          "gó...ara".I wiecie co ? wiem dlaczego chciałam mieć dziecko w tak młodym
          wieku.To bardziej psychologiczne ale wygląda to tak,że byłam niechcianym
          dzieckiem(w oczach matki) przez całe dzieciństwo zrzucała mnie gdy wpełzałam na
          jej kolana słysząc "ała zejdź bo jesteś ciężka a mnie boli..to tamto i owanto "
          po czym (nie po jakimś czasie tylko niemal natychmiast)brała na kolana moją
          starszą siostrę.Poza tym nigdy nie miałam od matki okazanej miłości(bo
          podejrzewam,że KAŻDA matka kocha swoje dziecko)ona mi nie dawała uczucia,nie
          przytulała i w ogóle.Mojego ojca pogoniła z domu za to,że jej tłumaczył,że mam
          taki charakter,że potrzebuję żeby ktoś mnie przytulił pogłaskał czy dał buzi w
          czółko...jej sie nie podobało,że on śmie ją pouczać i w moje 7 urodziny
          wystawiła mu walizki za drzwi.Także wychowywałam się widząc jedyną osobą,która
          mi dawała to czego szkrab potrzebuje i zostałam w domu z kobietą,która okazywała
          mi swoją niechęć aż po dzień dzisiejszy...
          Efektem tego stało się,że w wieku 16 lat stałam się całkowicie
          samodzielna,dorosła wręcz...i tuż po 18-sce zorientowałam się,że to co od kilku
          miesięcy tak mnie rozbraja,że się zmieniłam,inne podejście na życie,odczuwalna
          pustka w domu i w sercu...zrozumiałam,że rozwinął mi się coś w rodzaju instynktu
          macierzyńskiego i że pragnę dziecka najbardziej na świecie,że potrzebuje tej
          małej kruszynki,by móc dać jej to czego ja nie miałam...prawdziwą mamę..nie
          "matkę" czy "rodzicielkę" ale kochającą mamusię,która przeleje na dziecko swoją
          miłość,wyleczy rany,wychowa i nauczy wszystkiego,od rozpoznawania kolorów do
          doboru ubrań i dodatków.
          Dzięki mojej matce,która niejednokrotnie pisała pismo z prośbą do domu dziecka
          lub o zrzeczenie się praw rodzicielskich co do mnie,nauczyłam się czego NIEWOLNO
          robić a co robić należy.I tylko za to jej dziękuję,że pokazała mi jak bardzo
          brak miłości matczynej boli i tym samym nauczyła mnie jaką mamą być
          chcę,muszę,powinnam...

          Niejednokrotnie coś we mnie pękało w sytuacji ja a ojciec maleństwa.Zaczęłam się
          bać,rozważać i chciałam odejść od niego.miałam moment w których nie chciałam
          tego dziecka,bo nie dam rady sama bez niego,bo dziecko nie może się wychowywać
          bez ojca (bo to boli)...jednak wtedy spoglądałam na swój wtedy jeszcze płaski
          jak ściana brzuszek,chwytałam i wiedziałam,że nie chce...! aż pewnego dnia gdy
          wyrozumiałość moja przekroczyła granicę i rozpętała się awantura,z powodu nerwów
          miałam okrutne bóle podbrzusza,przyjechała karetka zabrali mnie do szpitala i
          (ot tak bez badań)pielęgniarka powiedziała mi,że już po nim,już po dziecku,że
          już po wszystkim bo ono nie żyje,nie istnieje już i że teraz będę miała zabieg
          oczyszczający.No to nie trudno sobie wyobrazić mój płacz i rozpacz...jak się
          okazało były to bóle przez mojego lekarza zwane "ostrzegawcze" czyli bóle
          nerwowe.Po prostu maleństwo dostało impuls,że mama jest zdenerwowana i krzyczy i
          zaczęło się bać...wtedy wszystko się zmieniło u mnie wiedziałam że NIE !!! za
          nic w świecie nie oddam go! nie pozwolę skrzywdzić,że wychowam je w normalnej
          rodzinie gdzie bedzie tatus i kochająca mamusia...

          Znowu się rozpisałam...faktycznie TO POMAGA!! dziękuję wam bardzo,bardzo mocno...

          Postanowiłam,że porozmawiam z przyszłym ojcem o tym,o jego zachowaniu o moim,o
          naszych błędach i powiem mu czego od niego oczekuję i że potrzebuję jego wsparcia.

          Wizytę u lekarza mam w piątek więc zaciągnę go tam,pokaże mu 6-cio centymetrowe
          maleństwo i porozmawiamy wspólnie z ginem o tym,że moje zachowanie jest jak
          najbardziej uzasadnione i gdybym cały czas była taka jak przed ciążą to byłoby
          oznaką,że się dzieje coś niedobrego...

          a wam kochane smile dziękuję i napiszę co na to chojrak,co z tą rozmową-wstępną
          czyli bez udziału lekarza.

          a właśnie,moim prowadzącym jest kobieta...to lepiej,czy troszkę gorzej w tejże
          sytuacji ?? big_grin
          • anick5791 Re: Facet a ciąża-POMOCY!!! 06.01.09, 18:44
            Blacky_cat, to że będziesz postępowała inaczej niż Twoja matka (bardzo Ci
            współczuję, że miałaś takie przejścia), nie znaczy jeszcze, że zapewnisz dziecku
            to, czego ono potrzebuje pod względem emocjonalnym. Obawiam się, że mogło być
            tak, że postanowiłaś mieć dziecko trochę dla siebie, żeby mieć kogoś do
            kochania, a to niedobrze. Czytam jednak Twoje posty i myślę, że jesteś bardzo
            rozsądną dziewczyną, więc przemyśl swoje doświadczenia, zastanów się nad obecną
            sytuacją, może warto pogadać o tym wszystkim z jakimś terapeutą? Trochę się w
            życiu nacierpiałaś i może czas to wszystko uporządkować? No nic. Poddaję pod
            rozwagę. Trzymaj się i powodzenia, Tobie i Twojej Kruszynce. Na pewno będziesz
            wspaniałą mamusią smile
            • blacky_cat Re: Facet a ciąża-POMOCY!!! 06.01.09, 18:49
              Dziękuję kochana smile ale widzisz dziecko nie jest moim wydzimisiem by mieć co
              kochać,bo pomimo tego,że mój facior jest okrutny to go kocham smile a gdyby było mi
              za mało miłości i chciałabym nową "zabawkę" to kupiłabym sobie kota.Kocha się
              kiedy chce a i raz na kilka dni piasek w kuwecie zmienić trzeba i przy okazji
              mega wielkie miski by to codziennie nie trzeba było nasypywać amku wink

              zdaję sobie sprawę z tego,że dziecko to nie zabawka do kochania smile
              • ewelinarafal79 Re: Facet a ciąża-POMOCY!!! 06.01.09, 19:29
                Pamiętaj , że najważniejsze jest dobro dziecka- a czy ono będzie miało ojca czy
                nie to nieważne- ważne jest to, że będzie miało kochającą je matkę, mamusię...
                Będziecie mieli siebie , a ten kto straci możliwość uczestniczenia w Waszym
                dalszym życiu to skończony dupek i nie ma sie nim co przejmować. Mimo wszystko
                życzę Tobie by sprawy ułożyły się jak najlepiej dla Ciebie !
                • kiecha3 Re: Facet a ciąża-POMOCY!!! 06.01.09, 20:47
                  ech.. przykro się czyt takie posty...
                  Warto byłoby najpierw zamknąć rozdział stosunków z matką.. zanim sama nią
                  zostaniesz...
                  Wiesz... to nie prawda, że dziecko musi mieć ojca.. Jestem żywym tego
                  przykładem... Lepiej żyć z matką ale szczęśliwą, niż z obojgiem nienawidzących
                  się ludzi.. Tobie ewidentnie rodzicielka zrobiła krzywdę.. Musisz się z tym
                  pogodzić.. zamknąć to za sobą.. by móc żyć dalej tylko swoim życiem.. by matka
                  nie była jakimś cieniem z przeszłości...
                  Co do faceta.. zrobiłaś błąd.. Bo pomimo złego samopoczucia robiłaś za
                  sprzątaczkę, praczkę i kucharkę... a potem rzuciłaś się do pracy.. Chwali się
                  zapał.. ale mierzmy siły na zamiary.. w tej chwili najważniejsze jest teraz
                  dziecko..
                  Czy twój partner kiedykolwiek dotykał brzucha? Mówił do niego? Rozmawialiście
                  już o imionach (niech dla mężczyzny będzie to już istota nazwana a nie tylko
                  zlepek komórek w brzuchu)?
                  Wiesz... nie wszyscy faceci się rozczulają nad kobietą w ciąży.. są tacy co nie
                  potrafią/nie chcą.. Może twój właśnie taki jest..

                  Porozmawiaj z nim, na spokojnie.. wytłumacz czego ci brak a przede wszystkim
                  wytłumacz dlaczego.. daj mu powód by nie był takim szorstkim człowiekiem.. naucz
                  go tego.. a będzie dobrze...

                  Pozdrawiam (P.S. jak nic nie pomoże pokaz mu ten wątek.. niech poczyta co
                  kobiety myślą o jego zachowaniu) wink
            • weska3 Re: Facet a ciąża-POMOCY!!! 21.01.09, 12:18
              anick5791 napisała:
              Obawiam się, że mogło być
              > tak, że postanowiłaś mieć dziecko trochę dla siebie, żeby mieć kogoś do
              > kochania, a to niedobrze.

              a niby dlaczego nie może wydać na świat kogoś kogo obdarzy bezgraniczną miłością? Co w tym złego? Twoja wypowiedź jest bezsensu, nie ma żadnego uzasadnienia. Pragnęła tego dziecka aby mu dać lepszy świat i miłość,której nie miała sama, dlaczego niby miałaby tego nie robić ??
    • nglka Daj mu przeczytać odpowiedzi na Twój post n/txt 06.01.09, 20:53
      • maiwlys Re: Daj mu przeczytać odpowiedzi na Twój post n/t 06.01.09, 22:31
        też mi to przeszło przez mysl, ale wtedy moze zrobic jej piekielko
        ze opowiada o ich zyciu w internecie...
        • eliza1112 do maiwlys 07.01.09, 05:49
          „ też mi to przeszło przez mysl, ale wtedy moze zrobic jej
          piekielko ze opowiada o ich zyciu w internecie...”

          Czytając Twoje „rady” mam wrażenie, że nie życzysz autorce wątku
          szczęśliwego życia, że chciałabyś ją ustawić w pozycji niewolnicy,
          zupełnie uzależnionej od swojego pana i władcy. Pewnie twoje życie
          jest podobne (mimo, iż piszesz, że masz nadopiekuńczego męża) i
          dlatego tak drażnią Cię wypowiedzi osób szczęśliwych, które
          pokazują, że życie może inaczej wyglądać.

          W Internecie jesteś osobą anonimową, więc nikt nie zna autorki wątku
          osobiście. Pokazanie jemu opinii, może dać mu trochę do myślenia, a
          wg Ciebie ona powinna siedzieć cicho, byle tylko się jemu czymś nie
          narazić? Dla mnie to nie jest normalne. Czytając Twoje odpowiedzi
          mam wrażenie, że Twoje życie wygląda podobnie jak autorki wątku i
          dlatego chciałabyś „sprowadzić” ją do tego samego poziomu, aby nie
          widziała/ zauważała, że jej partner to drań, że istnieją inne
          rodzaje związków, a nie tylko „pasożytnicze”. Dla mnie ten facet
          jest pasożytem, który wykorzystuje swoją partnerkę maksymalnie i
          wpędza w poczucie winy. Po jakimś czasie mu się ona znudzi i całą
          odpowiedzialność za rozpad ich „idealnego” związku zrzuci na nią.

          Kiedyś zatrudniłam w firmie dziewczynę, która też była w takim
          toksycznym związku, jak zapytałam co się stało, gdy raz przyszła
          pobita, odpowiedziała, że jej chłopak tak bardzo ją kocha, że pobił
          ją z miłości po tym jak widział, że rozmawiała na przystanku
          autobusowym z sąsiadem. Ona wierzyła w to, że jak bije to znaczy, że
          kocha. Dla niej była to oznaka jego „opiekuńczości”.
          • maiwlys "moja droga" elizo1112 07.01.09, 09:04
            eliza1112 napisała:

            > „ też mi to przeszło przez mysl, ale wtedy moze zrobic jej
            > piekielko ze opowiada o ich zyciu w internecie...”

            Mnie w każdym razie wkurzyłoby że ktoś nie rozmawia ze mną w tym
            przypadku mój mąż, że mi nie wytknie błędów jakie popełniam tylko
            radzi się obcych ludzi i opisuje nasze życie, wiem jak bym
            zareagowała, dlatego tak napisałam.

            > Czytając Twoje „rady” mam wrażenie, że nie życzysz autorce wątku
            > szczęśliwego życia, że chciałabyś ją ustawić w pozycji niewolnicy,
            > zupełnie uzależnionej od swojego pana i władcy.

            Niewolnicy Izaury żeby było zabawniej.
            Uważasz, że lepsze sa rady typu "Rzuć skur...ela" ? 19 letnia
            dziewczyna w dzieckiem, która nie ma pracy i rodziny do pomocy?
            Gratulacje.

            Pewnie twoje życie
            > jest podobne (mimo, iż piszesz, że masz nadopiekuńczego męża)

            Tak pisze tak tylko dlatego, żeby wszyscy mi zazdrościli. Jestem
            zgnośniałą młodą mężatką, mąż leje mnie całymi dniami, głodzi i
            zabiera pieniądze, pracuję na 3 etatach a nocami prasuję jego
            hmm...skarpetki, a on...? Oczywiście na piwie z kumplami!

            i
            > dlatego tak drażnią Cię wypowiedzi osób szczęśliwych, które
            > pokazują, że życie może inaczej wyglądać.

            Tak jestem cholernie "nieszczęśliwa", dlatego 4 miesiące temu
            wyszłam za faceta mojego życia i staramy się o dziecko.
            Jestem bardzo "nieszczęsliwa"...bardzo...
            >
            > W Internecie jesteś osobą anonimową, więc nikt nie zna autorki
            wątku
            > osobiście. Pokazanie jemu opinii, może dać mu trochę do myślenia,
            a

            dla większości tak, np. dla ciebie, więc na jakiej podstawie
            dokonujesz analizy mojego życia, związku? Tylko na podstawie postów?
            Moge tu napisac absolutnie wszystko...i co uwierzysz?


            > wg Ciebie ona powinna siedzieć cicho, byle tylko się jemu czymś
            nie
            > narazić?

            Nie, nie powinna

            >Dla mnie to nie jest normalne.

            Dla mnie równiez i wyobraź sobie, że ja nie siedziałabym cicho?
            Trudno uwierzyć nie? Przeciez mnie dobrze poznałaś.

            Czytając Twoje odpowiedzi
            > mam wrażenie, że Twoje życie wygląda podobnie jak autorki wątku i
            > dlatego chciałabyś „sprowadzić” ją do tego samego poziomu, aby nie
            > widziała/ zauważała, że jej partner to drań, że istnieją inne
            > rodzaje związków, a nie tylko „pasożytnicze”.

            Dobrze, że zaznaczyłaś że to tylko twoje wrazenie, to cię trochę
            usprawiedliwia przed tak bzdurną oceną mojego małżeństwa.


            Dla mnie ten facet
            > jest pasożytem, który wykorzystuje swoją partnerkę maksymalnie i
            > wpędza w poczucie winy. Po jakimś czasie mu się ona znudzi i całą
            > odpowiedzialność za rozpad ich „idealnego” związku zrzuci na nią.

            Jest głupim bucem , ale takie prorokowanie to możesz sobie o kant
            dupy rozbić.
            Nie usprawiedliwiam go bo go nie znam, ale również wyżej napisałam
            ich najchętniej sama potrząsnęłabym tą jego łepetynką żeby pomyślał
            trochę. Czytaj troszkę więcej niż ostatnie posty.

            > Kiedyś zatrudniłam w firmie dziewczynę, która też była w takim
            > toksycznym związku, jak zapytałam co się stało, gdy raz przyszła
            > pobita, odpowiedziała, że jej chłopak tak bardzo ją kocha, że
            pobił
            > ją z miłości po tym jak widział, że rozmawiała na przystanku
            > autobusowym z sąsiadem. Ona wierzyła w to, że jak bije to znaczy,
            że
            > kocha. Dla niej była to oznaka jego „opiekuńczości”.


            Żal mi dziewczyny, nawet nie dlatego, że była prostakiem i damskim
            bokserem, tylko dlatego, że była na tyle głupia żeby z nim byc i
            wygłaszac tak absurdalne opienie, ale jak już wszyscy wiemy to nie
            jest do końca tak.


            No to życze Ci miłego dnia, tyle szczęścia ile ja mam codziennie od
            swojego męża i uciekam zjeść śniadanko, które mi przyniósł do pracy.
            • izazdo Re: "moja droga" elizo1112 07.01.09, 09:36
              >Uważasz, że lepsze sa rady typu "Rzuć skur...ela" ? 19 letnia
              >dziewczyna w dzieckiem, która nie ma pracy i rodziny do pomocy?

              po pierwsze: raczej nikt tu nie mowi "rzuć go", tylko "nie wiąż się
              bardziej (ślubem)". Po drugie: IHMHO facet zachowuje sie tak, jakby
              w ogole mu na niej nie zalezalo i niewykluczone, że ją zostawi.
              Lepiej więc wyprzedzić sytuację i być przygotowanym na każdą
              ewentualność i mieć plan na wszelki wypadek niż pewnego dnia
              usłyszeć jak grom z jasnego nieba "wyprowadzam sie / wynocha z
              mojego mieszkania". Po trzecie: facet ma obowiązek łożenia na połowę
              kosztów utrzymania dziecka i połowe kosztów ciąży. Po czwarte:
              autorka pracy nie ma chwilowo, co nie znaczy, że jej nie znajdzie.
              Może nie na umowe o prace, tylko na zlecenie albo umowe o dzielo,
              ale może zarabiać (chociaż nie może dżwigać). Po piąte: autorka nie
              ma wsparcia od matki, ale ma jeszcze ojca, może on by pomógł? Z
              tego, co napisała, wynika, że był do niej ciepło nastawiony. Może
              dalsza rodzina stanelaby na wysokosci zadania i przygarnela
              dziewczyne pod swoj dach na jakis czas? Chrzestni? Dziadkowie?
              • maiwlys izazdo 07.01.09, 09:40
                Wszystko to prawda co napisałaś.
            • eliza1112 Re: "moja droga" elizo1112 07.01.09, 10:35
              Innych można oceniać na podstawie ich wypowiedzi, ale Ciebie nie? W
              końcu "Moge tu napisac absolutnie wszystko...i co uwierzysz?" Tak,
              uwierzę, ponieważ autorka postu ma poważny problem i pytała o
              opinie, jak wyglądają związki innych dziewczyn. W związku z tym
              zakładam, że osoby odpowiadające piszą prawdę, a nie „żeby inni im
              zazdrościli” – ach, jaki ten mój mąż jest nadopiekuńczy. Mimo, że
              rzeczywistość jest inna.

              Skoro piszesz, że "Jestem zgnuśniałą młodą mężatką, mąż leje mnie
              całymi dniami, głodzi i zabiera pieniądze, pracuję na 3 etatach a
              nocami prasuję jego hmm...skarpetki, a on...? Oczywiście na piwie z
              kumplami!" - wierzę. Skoro tak piszesz, to dlaczego miałabym nie
              wierzyć? (dla mnie taka sytuacja nie jest ironiczna, choć dla Ciebie
              tak. Każdy potrzebuje czegoś innego, aby być szczęśliwym. Skoro
              Tobie to daje szczęście, to bardzo się cieszę).

              Pomyśl zanim napiszesz, że Twoja odpowiedź może być inaczej
              zrozumiana, niż zakładałaś, że będzie (nie każdy potrafi używać
              ironii, choć Tobie się wydaje, że potrafisz). Obrażanie się na ocenę
              Twoich odpowiedzi, świadczy właśnie o braku zrozumienia, iż możesz
              mieć problemy z artykułowaniem swoich wypowiedzi. Pomyśl o tym.
              • maiwlys Re: "moja droga" elizo1112 07.01.09, 11:42
                Ktoś tu wstał lewą nogą? To mój ostatni komentarz to twoich postów.
    • zmyrena Re: Facet a ciąża-POMOCY!!! 07.01.09, 11:48
      Rzeczywiście, facet dojrzał do ojcostwa!
      Ja przez pierwszy trymestr czułam się tak, jakbym ciągle miała kaca - mdłości,
      ból głowy, osłabienie - i takie obrazowe porównanie do męża przemawiało. Twój
      partner najprawdopodobniej nie zdaje sobie sprawy z tego, jak ciąża zmienia
      życie kobiety i jak różnie można ten stan odczuwać - rzadko która może wtedy
      góry przenosić. A ciężka, fizyczna praca niesie często ryzyko poronienia.
    • magdabdg Re: Facet a ciąża-POMOCY!!! 07.01.09, 19:33
      Sory, że to napiszę, ale w tym momencie dziękuję Bogu za mojego Patryka. Bo sama
      robię mu czasem małe wyrzuty, że się nie interesuje itd, ale Twoja sytuacja jest
      zadziwiająca... Zwłaszcza, że planowaliście dziecko. Ja też jestem młoda,
      miesiąc temu 18 lat skończyłam i jestem w ciąży, nie ma co ukrywać - z wpadki,
      ale teraz to nie możemy się oboje doczekać porodu.
      Szczerze to podziwiam Cię, bo ja nie dałabym się tak traktować. Zależy jak Twój
      ukochamy traktował Cię przed ciążą,bo nie wierzę , że wszytsko było ok, a jak
      zaszłaś w ciążę to stał się taki okropny. Z tego co piszesz, to ja wątpie, że
      uda CI się w nim coś zmienić. Póki co najlepsze co możesz to ignorować jego
      uwagi i się oszczędzać. (jak mogłaś pójść w ciąży do pracy fizycznej?!) NIe
      słuchaj go, jak brzuch Ci urośnie i dzieciąto zacznie kopać to może coś wtedy w
      nim pęknie i się wszytsko zmieni...
      póki co myśl tylko o dobrych rzeczach, nie martw się kiss
    • mychon Re: Facet a ciąża-POMOCY!!! 20.01.09, 20:13
      a co myślicie o burzy hormonów ? czy ona naprwde istnieje? czy to
      raczej zachowanie facetów sprawia,ze szlaejemy ?. Jestem w siódmym
      miesiącu, a od trzeciego pracuje w domu. I czuje sie ztym zle. Mam
      wrazenie, ze mąz mnie nie docenia.Pracuje, w wolnej chwili wstawiam
      obiad, pranie czy sprzatam. To jest takie normalne, ze wszytko w
      domu jest zrobione. Chyba powoli tracę pewność siebie. Czueję sie
      niedoceniana, zbędna, nieatrakcyjna dla męża. Kłócimy sie coraz
      cęściej. On wraca do domu "zmeczony", a ja oczekuje rozmowy, której
      nie ma. Nastepnie od słowa do słowa i jest kłótnia....

      • monika7895 Re: Facet a ciąża-POMOCY!!! 21.01.09, 10:21
        powiem Ci jak u mnie bylo,moj maz tak to sobie wymyslil,ze bedziemy
        mieli dziecko i nic sie nie zmieni,przez okres ciazy,myslal
        sobie ,ze wszystko bedzie po staremu,czym doprowadzal mnie do
        szalu,jak byl zdziwiony,ze jestem przemeczona i placzez byle
        powodu,patrzyl wtedy na mnie jak na jakas wariatkewinkskonczylo sie na
        tym,bo co raz czesciej robilam mu wymowki,ze przeprowadzilam
        powaznawinkrozmowe,wytlumaczylam jak malemu dziecko czego od niego
        potrzebuje,jak zmienia sie widzenie na swiat kobiety w ciazy i
        poskutkowalo,przyznal sie,ze nie mial pojecia,ze az tak to sie
        wszystko zmieniawinkmysle,ze najlepiej po prostu
        porozmawiac,wyzalic,wyryczec,a to napewno podziala,juz tacy sa ci
        nasi faceciwink
    • weska3 Re: Facet a ciąża-POMOCY!!! 21.01.09, 12:30
      wiesz, tak czytając, czytając, dochodzę do wniosku, że jeśli nie zadziała tu wspólna wizyta u lekarza, to chyba pozostaje ci ignorować zachowanie swojego partnera i nie przejmować się bo może się to odbić na zdrowiu twoim i dziecka. Mi to wygląda na sytuację , kiedy facet nie dojrzał do tego aby posiadać dziecko, bo co innego jest chcieć, a co innego być na to przygotowanym i świadomym.
      Rzeczywiście, też bym radziła nie decydować się jeszcze na ślub i poczekać aż "dojrzeje- dorośnie". Może akurat się zmieni, szczególnie po tym jak dziecko przyjdzie na świat.
      • ewelinarafal79 Re: Facet a ciąża-POMOCY!!! 21.01.09, 22:03
        Tak, tak te burze nastrojów są straszne, jak sobie z tym radzić? zaczął mi się 6
        miesiąc i po prostu niekiedy sama nie mogę siebie znieść... a faceci? nie
        zrozumieją nigdy jak to z nami jest nawet gdybyśmy im wyjaśniały co i jak, bo
        nie będą w ciąży i mogą tylko udawać, że nas rozumieją smile ech...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka