Drogie Panie!
Jak wasi panowie traktują was w ciąży? wiadomo,że facet dopóki nie będzie miał
"czegoś" namacalnego-inaczej do tego podchodzi niż my kobiety,które już jak
tylko zobaczą magiczne dwie kreski na teście, szalejemy z radości i
najchętniej pobiegłybyśmy po malutkie ciuszki i inne gadżety dla
maluszka.Logiczne jest również to,że facet dopiero z bardzo zaawansowanej
ciąży nabiera więzi z malcem...
Jednak mój problem jest trochę eee ciężki jak dla mnie...teraz jestem w
czwartym miesiącu więc odczuwam to inaczej,jednak podczas pierwszego trymestru
moja ciąża była bardzo ciężka do zniesienia,wiadomo, nudności,hormony
powodujące,że wszystko drażni i doprowadza do łez i przeogromna
senność...krótko mówiąc moim jedynym zajęciem było spanie i wszystko co
możliwe do robienia na leżąco...po prostu jak tylko się podniosłam ogarniały
mnie ogromne nudności i ból głowy,pomimo to jednak dbałam o dom i
narzeczonego,(robienie obiadków,sprzątanie itp) jak tylko zrobiłam "swoje"
kładłam się do łóżka.. niby NIC dziwnego,przecież pierwszy trymestr jest
właśnie taki...ale mój facet robił mi o to olbrzymią awanturę..."bo ciąża to
nie choroba!!!"
jak tylko objawy ustąpiły gdy rozpoczął się drugi trymestr nie mam już
potrzeby snu po 15 godzin i lenistwa przez cały dzień,wstaję rano,robię
wszystko co tylko można w domu zrobić.z racji nudów postanowiłam iść do
pracy,jako sprzedawczyni w sklepie,jednak ta praca nie polegała na staniu za
kasą przez 8-12 godzin lecz noszenie towaru,nieraz przekraczającego moje
siły...i po prostu krzyż mi wysiadł,miałam ogromne skurcze w okolicy
macicy,było nawet (małe bo małe ) ale krwawienie.Dlatego uznałam,że ta ciężka
i fizyczna praca nie służy maluchowi-przestraszyłam się i
zrezygnowałam.zdrowie mojego dzidziusia jest ważniejsze niż spełnienie żądania
partnera:"powinnaś pracować póki możesz".
Ból nie z tej ziemi,ale on stwierdził,że ja symuluję tylko po to by spać
całymi dniami i mieć wszystko w ... poważaniu,...
Nie wiem może zbyt wiele oczekuję od niego i dlatego piszę,bo może któraś z
was miała/ma podobną sytuację...ja po prostu chciałabym odczuć,że dla niego to
jest tak samo ważne jak dla mnie ! chciałabym,żeby się zainteresował
maleństwem,pogłaskał mnie po brzuszku,wspierał i dawał mi wsparcie,którego nie
mam.
dodam jeszcze,że o dzidziusia staraliśmy się bardzo długo,jest to zaplanowane
i bardzo chciane,spełniło się nasze marzenie o powiększenie naszej małej
rodzinki.To mojemu mężczyźnie bardziej zależało na potomstwu bo ja się trochę
wahałam,bardzo młoda jestem,mam dopiero 19 lat i to mnie hamowało...lecz teraz
jest już inaczej...
Co robić ? jak mam wywołać u niego instynkt ojcowski ?
próbowałam z nim rozmawiać,lecz on krótko ucinał "nie histeryzuj kobieto.Ty
znowu masz głupie wiksy"...
próbuję go zrozumieć ale ta sytuacja zabija we mnie szczęście..
Przepraszam,że taka wielka rozsterka,tyle do czytania ale samo to,że wylałam
to gdzieś w końcu mi pomogło,ociupinkę...
będę wdzięczna za wasze opinie...Pozdrawiam i dziękuję