Dodaj do ulubionych

Adaptacja w przedszkolu

20.03.05, 20:07
W odpowiedzi na pytania rodziców na inny post i na privie oraz zgodnie z tym
co obiecałam przekazuje swoje doświadczenie "w tabletce" dotyczące adaptacji
dziecka w przedszkolu. Zachęcam do dzielenia się swoimi doswiadczeniami i
wątpliwościami. Z pytaniami dotyczącymi przedszkola i zapisów zapraszam na
post "odpowiem na pytania - dyrektor " - tam padły już chyba wszystkie
możliwe pytania, na które usiłowałam w miarę swojej wiedzy i doświadczeń
odpowiedzieć.
Adaptacja w przedszkolu
Najwięcej zależy od rodziców ich postawy. Konsekwencja i doprowadzanie
dziecka mimo buntu i płaczu. Niewiele jest dzieci, które nie płaczą. Płacz
przeciętnie trwa do 2 tygodni z malejącym natężeniem. Są też dzieci, które
nie płaczą pierwsze dni i zaczynają płakać trochę później.
Moje rady :
1. uczestniczyć w spotkaniach adaptacyjnych – jeśli są;
2. jeśli nie ma odwiedzić przedszkole z dzieckiem, przyjść w odwiedziny
do ogrodu jak są dzieci;
3. rozmawiać o przedszkolu, pokazać swoje zdjęcia z przedszkola ale nie
przesadzać z zachwytami, zwyczajnie opowiadać o swoich wspomnieniach;
4. opowiadać dziecku jak wygląda dzień w przedszkolu, powstrzymywać się
od ocen typu będzie super, świetnie, cudownie;
5. pobawić się z dzieckiem w przedszkole w domu z misiami i zawsze na
koniec zabawy po misia przychodzi mama;
6. zapewniać , że zawsze będzie odebrane ale nie przesadzać żeby nie
poczuło się niepewnie w związku z ilością zapewnień
7. zostawiać dziecko na chwilkę i dłużej z babcią, ciocią czy opiekunką –
przyzwyczajać do rozstania
Pierwsze dni w przedszkolu :
1. nie zostawiać dziecka na ful; najwyżej od 8 do 15 godziny;
2. przyprowadzać powinna osoba, która lepiej sobie z tym poradzi, bez
histerii i łez;
3. rozstanie powinno wyglądać tak jak rozstanie w innych sytuacjach 9 u
babci, cioci czy opiekunki ), nie wracać, nie płakać, nie przytulać inaczej
niż dotychczas;
4. jeśli jest możliwość zostać z dzieckiem chwile ale nie jestem
zwolennikiem zostawania przez tydzień, bo to tylko dezorganizuje pracę, nie
daje komfortu innym dzieciom i oddala faktyczną adaptacje – czyli też płacz w
czasie;
5. nagradzać dziecko za dzielne radzenie sobie w przedszkolu – czyli za
każde , nawet te z całodziennym płaczem;
6. nie określać godziny przyjścia tylko raczej czas, wydarzenie po
którym to nastąpi ( po spaniu np. )
Kiedy zastanawiać się czy jest problem z adaptacją? :
Po miesiącu jeśli dziecko płacze ciągle z dużym natężeniem.

Po przyjściu z przedszkola poświęcać dziecku możliwie dużo czasu,
rekompensując mu rozstania z rodzicami.

Pamiętać , że na początku nie jest najważniejsze żeby jadło lub bawiło się
fantastycznie albo spało wzorowo. To ciężki okres i najważniejsze żeby
dziecko się przyzwyczaiło do rozstania z domem.

Zaufać nauczycielkom w przedszkolu, jeśli dają rady posłuchać ich, one mają
większe doświadczenie w tym zakresie.

Jest to na pewno trudny okres dla całej rodziny, rozstanie, płacz i jeszcze
wyrzuty sumienia u rodziców, proszę uzbroić się w cierpliwość konsekwencje,
która nawet czasem skutkować będzie ubraniem dziecka na siłę i
przyprowadzenie mimo ostrych buntów, tupania i gryzienia ale jeśli rodzic
ulegnie wszystko na nic. Proszę wierzyć, że nauczycielki inni pracownicy
przedszkola robią wszystko żeby dzieci nie płakały cały dzień i żeby okrea
adaptacji był jak najkrótszy. Dla nas to też trudny czas.
Obserwuj wątek
    • tuznik Adaptacja po raz drugi 20.03.05, 23:35
      Jestem mamą 4-letniej Mai, która we wrześniu ubiegłego roku podjęła niestety
      nieudana próbę chodzenia do przedszkola (prywatnego). Dodam, że w maju urodziła
      się siostrzyczka. Przez pierwsze dni było dobrze, ale już z początkiem
      następnego tygodnia coraz gorzej. Poranne odprowadzanie wiązało się z płaczem,
      a z tego co wiem gdy przychodziła pora obiadu (odbierana była po obiedzie)
      córka myślała tylko o tym kiedy po nią przyjdę. Dodatkowo średnio co 1,5 tyg
      pojawiała się choroba, a po chorobie znowu trzeba było przyzwyczajać się do
      przedszkola. W zachowaniu zaszła zmiana na gorsze. Córka była smutna, po
      powrocie do domu z przedszkola niegrzeczna, a ponadto w domu nie mogłam wyjść
      nawet do drugiego pokoju, gdyż od razu był płacz i strach ”mamusiu gdzie
      jesteś”. Stan ten trwał przez 3 miesiące. W grudniu po rozpoznaniu mononukleozy
      zdecydowaliśmy zrezygnować z przedszkola. Oczywiście nastąpiła zmiana
      zachowania. Teraz podjęliśmy kolejną próbę i zapisałam córkę tym razem do
      przedszkola państwowego które znajduje się bliżej domu. Mam nadzieję że do
      przedszkola zostanie przyjęta, mimo licznej grupy (26 osób), ale obawiam się
      czy tym razem uda mi się przekonać ją do uczęszczania. Obecnie gdy słyszy o
      przedszkolu odpowiada, że nie pójdzie. Myślę, że przedszkole w ubiegłym roku
      było niepotrzebne (chociażby ze względu na „nową konkurencję”wink i gdybym
      spróbowała dopiero teraz może byłoby lepiej. Jak postąpić aby tym razem dobrze
      poszło, żeby córka nie pomyślała, że skoro raz udało jej się uniknąć
      przedszkola to i drugim razem uda się. Wiem że pojawią się pytania dlaczego
      tylko ona, dlaczego druga córka może ze mną zostać. Może poza powyższymi
      wskazówkami są propozycje jak postępować z dziećmi które już raz zaczynały i
      teraz nie chcą
      Pozdrawiam
      Dorota
      • mgurniak Re: Adaptacja po raz drugi 21.03.05, 07:24
        moj synek tez (mam nadzieje ze zostanie przyjetey) ma rozpoczac adaptacje po raz drugi. DO przedszkola mówi ze pojdzie ale do INNEGO , nie do tego gdzie byla p.Monika, caly czas sie pyta czy w tym INNYM przedszkolu dzieci TEŻ go będą biły ?????!!!!! mówił ze dzieci straszyly go ze NIKT po niego nie przyjdzie ..., ze nie mial reczniczka bo mu ktos zabrał ... nie sikał w przedszkolu wcale - niby mu się nie chciało, ale za tym też coś musiało się kryć ??? chorował średnio co 1,5 tyg, w końcu z ostrym zapaleniem oskrzeli i zapaleniem układu moczowego ( przez to wstrzymywanie moczu ... ) wylądowaliśmy w szpitalu .... i już do przedszkola nie wróciliśmy .... zobaczymy co teraz bedzie .... już sie boję sad
      • przedszkole2 Re: Adaptacja po raz drugi 23.03.05, 21:50
        No to może być problem. Niestety powtórna adaptacja, oczywiście po pierwszej
        nieudanej jest jeszcze trudniejsza. Dziecko wie, że można rodziców "pokonać". Z
        opisu pani wnioskuje, że w zeszlym roku dziecko zwyczajnie nie dorosło, nie
        dojrzało do przedszkola. Czasami tak jest. Trudno to przewidzieć wcześniej. Z
        obserwacji wiem, że w takiej sytuacji lepiej jeszcze trochę poczekać jeśłi pani
        może do momentu az sama zrozumie, że trzeba się uczyć czyli okolo 5-6 roku. Co
        moge poradzić? Może uczestnictwo w spotkaniach adaptaycjnych w przedszkolu,
        może poznanie i zaprzyjaźnienie się już teraz z jakimś dzieckiem z tej grupy.
        Warto też może wcześniej poznać nauczycielkę z grupy, do której trafi mała i
        porozmawiać z nią o problemie. W 4 latkach jest już mniej nowych dzieci więc
        można więcej czasu poświęcić nowicjuszom. No i jeszcze najważniejsza sprawa -
        konsekwencja z pani strony. Jeśłi chodzi o choroby to pierwszy rok w
        przedszkolu ( niestety ) to rok infekcji i chorób. Ustawiczne katary i dalsze
        konsekwensje. Dodam jeszcze - ja uważam, iż posłanie dziecka do przedszkola w
        czasie kiedy pojawia się w domu drugie dziecko to nie najlepszy pomysł. Wiem,
        że czsami tak trzeba i zycie zmusza ale jednak w takiej sytuacji lepiej to
        zrobić na dlugo przed porodem kiedy dziecko jeszcze nie wie, że będzie mieć
        rodzeńtwo albo dlugo po urodzeniu się dziecka. Myślę jednak, że wiele z w.w.
        propozycji na ulatwienie adaptacji, tez w pani przypadku mogą sie przydać.
        Jednak czeka panią ciężka przeprawa. Życzę powodzenia i wytrałości.
    • ewis Re: Adaptacja w przedszkolu 24.03.05, 23:47
      Bardzo dziękuję za ten post smile
      Moja córeczka rozpoczęła swoją przygodę z przedszkolem od marca. Niby zostawała
      bez płaczu, ale NIC nie jadła i nie piła przez cały dzień, po kilku dniach
      zaczęła protestowć przed leżakowaniem, nie włącza się do dziś do zabawy z
      dziećmi tylko bawi się sama.
      Przełom nastąpił w momencie, gdy Panie przestały nakłaniać moje dziecko żeby
      zjadło/rozebrało się/tańczyło w kółeczku. Nie chciała jeść - nie jadła (w domu
      rano dostawała śniadanko a potem dopiero posiłek po powrocie), nie chciała się
      rozebrać do leżakowania - spała w ubranku itp. Któregoś dnia Ewa po prostu sama
      zjadła obiad, przebrała się w pidżamkę, a po leżakowaniu sama się ubrała. W tym
      przypadku stres Ewuni (która nie płakała, nie rozpaczała, ale tęskniła - jak
      każde dziecko) objawiał się negacją przedszkolnej rutyny. Gdy poczuła się
      bezpiecznie - dostosowała się do przedszkolnego rytmu i bez problemu zostaje na
      cały dzień (choć codziennie pyta się czy dziś leżakuje).
      Podsumowując, każde dziecko ma swoje tempo adaptacji.
      Acha, jeszcze jedna moja uwaga jako rodzica, jeśli jest taka możliwość to przez
      pierwszy tydzień (albo dłużej jeśli potrzeba) najlepiej zabierać dziecko przed
      leżakowaniem. Moją córeczkę (przez ostatnie półtora roku uczęszczała na zajęcia
      dla przedprzedszkolaków 4h dziennie, więc wydawało nam się że nowe miejsce to
      dla niej bułka z masłem) pierwszego dnia w przedszkolu odebraliśmy dopiero po
      podwieczorku i myślę, że to był duży błąd i główny powód póxniejszej długiej
      adaptacji.
      Ale, jak napisałam wczesniej, każde dziecko jest inne smile
      Powodzenia smile
      • mama_antka Re: Adaptacja w przedszkolu 29.03.05, 13:26
        Proszę o radę. Antoś od września idzie do przedszkola, skończy 3 lata. Teraz
        opiekuje się nim opiekunka, gdy ja jestem w pracy. Jest z nią zżyty, mają dobry
        kontakt ze sobą. Nie wiem jak zaplanowac jego pierwszy miesiąc w przedszkolu?
        Czy powinnam jeszcze zostawić opienkunkę na wrzesień, aby odbierała go przed
        leżakowaniem? czy od razu zostawiać go na cały dzień do 16,30?
        Proszę o radę?
        • przedszkole2 Re: Adaptacja w przedszkolu 29.03.05, 16:52
          Myślę , że warto zostawić opiekunkę na jakiś czas, to dobry pomysł. Warto też
          mieć ją pod ręką przez cały rok ( chociaż wiem, że to wydatek ) bo pierwszy rok
          dzieci dużo chorują.
    • mamago1 Re: Adaptacja w przedszkolu 04.04.05, 12:04
      Zastanawiam się jak to będzie z jedzeniem. Wiadomo w domu dziecko ma większy
      wybór w posiłkach. Moja córcia ma kilka zestawów śniadaniowych i zawsze rano
      pytam co chce i ona zjada. Ale w przedszkolu poprostu siądzie i dostanie to co
      będzie. Boję się, że rozpłacze się, bo będzie chciała np. placuszki, które
      czasem jej robię ;o). Chciałam dodać, że właściwie, to cieszę się, że może
      nauczy się jeść więcej rodzajów potraw. Albo nie będzie jadła nic...
      Muszę, też przyznać, że zaniepokoiły mnie te posty o trudnej adaptacji. Ja dziś
      zaczynam adaptację z córcią w przedszkolu. Zajęcia będą 3 razy w tygodniu
      popołudniu po dwie godziny. A na dobre idzie dopiero w sierpniu. Teraz na razie
      bedę chodzić z nią. wydawało mi się, że taka długa adaptacja spowoduje, że
      później nie będzie żadenych problemów, ale jak tak czytam to nie wiem... Dodam,
      że córka jest przywyczajona do zostawania bez rodziców - od końca
      macierzyńskiego do teraz (ma 3 latka) była z nianią.
      • przedszkole2 Re: Adaptacja w przedszkolu 04.04.05, 18:17
        Niania to co innego. Dziecko zna ją prawie od zawsze, jest to osoba ważna i
        znacząca. Jeśli dziecko uczęszcza na zajęcia adaptacyjne napewno będzie mu
        łatwiej. Jednak rozstanie napewno przeżyje. Prosze uzbroić się w cierpliwość i
        zaufać dziecku. W przedszkolu dziecko faktycznie ma nie duży wybór w trakcie
        jednago posiłku, ale ma tez okazje ść bardzo urozmaicony jadłospis. Prosze się
        jednak nie martwić aż tak bardzo jedzenie. Na początku zwyczajnie trzeba
        dokarmić dziecko w domu. Jednak z czasem, przy innych dzieciach większość
        maluchów zaczyna jeść. To nie jest na początku najważniejsze. Ważniejsza jest
        adaptacja w grupie, możliwie jak najspokojniejsza. Powodzenia.
        • mamago1 Re: Adaptacja w przedszkolu 05.04.05, 17:27
          Dziękuję. Jestem dobrej myśli! Pierwsze spotkanie adaptacyjne.... i córcia z
          płaczem opuszczała przedszkole, bo nie chciała z niego wyjść. Zdaję sobie
          jednak sprawę, że była tam ze mną...i ze swoją dwumiesięczną siostrzyczką :o)
    • kryska2 Re: Adaptacja... 06.04.05, 14:57
      witam,
      jeszcze jestem trochę przed przedszkolnym tematem, ale chciałabym się wcześniej
      dowiedzieć kilku rzeczy, zebrać informacjesmile

      1. jak wyglądają spotkania adaptacyjne dla dzieci organizowane w przedszkolu?
      czy może Pani przybliżyć ten temat?

      2. jeśli w przedszkolu nie ma spotkań adaptacyjnych, czy można przyprowadzać
      dziecko na kilka godzin? codziennie? czy może kilka razy w tygodniu? w jaki
      sposób można zorganizować taki system?

      pozdrawiam cieplutko
      Kasia
      • przedszkole2 Re: Adaptacja... 06.04.05, 17:00
        Prawdę mówiąc, te pytania to raczej w kieunku dyrektorki przedszkola, o ktrym
        Pani myśli w przyszłości. W każdym przedszkolu innaczej jest to organizowane.
        Są też przedszkole bez takiej formy spotkań. W niektórymch przedszkolach
        spotkania są już od stycznia, w innych dopiero po zapisach. Co do odwiedzania
        przedszkola, to już decyzja dyrektora danej placówki.
        • kryska2 Re: Adaptacja... 06.04.05, 17:22
          ojoj...sad
          myślałam, że przybliży Pani temat. poda jakiś przykład...
          dziękuję za informację z kim należy rozmawiaćsmile

          pozdrawiam ciepło
      • przedszkole2 Re: Adaptacja... 06.04.05, 23:20
        Ok. Spotkania adaptacyjne służą poznaniu przez dziecko przedszkola, sal,
        budynku, pań... Jest to wprawdzie tylko wstępne poznanie, a własciwie
        orientacja ale pomaga w przyszłej adaptacji. Jest to też okazja aby rodzice
        zobaczyli swojego malucha wśród rówieśników. Chociaż to też bywa złudne
        ponieważ dzieci często zachowują się innaczej przy rodzicach, niż potem gdy
        zostają w przedszkolu same. Na tych spotkaniach rodzice też mogą bliżej poznać
        przedszkole, nauczycielki itd. Moga też zobaczyć namiastkę pracy w przedszkolu.
        Zajęcia te organizowane są różnie, to zależy od koncepcji danego przedszkola.
        powiem o kilku, jakie znam i z jakimi się spotkałam : zajęcia przed zapisami,
        szczególnie pomagają w decyzji rodzicom, ktore przedszkole wybrać. Są to
        zazwyczaj zajęcia w godzinach popoludniowych, specjalnie organizowane dla tych
        dzieci. W zajęcich często muszą brać czynny udział również rodzice. Zajęcia
        trwają ok. pół godziny. Drugi rodzaj to też tego typu zajęcia jednak
        organizowane już po przyjęciu dzieci. Spotkalam się też z formą, że dzieci
        przychodzą w maju i w czerwcu na normalne, zajęcia dopoludniowe w przedszkolu
        do grupy najmlodszych.Przychodzą po kilkoro ( żeby nie robić tlumu ) , kilka
        razy przez ten okres. Ma to inny plus, mimo, ze nie jest to forma tylko dla
        tych dzieci, specjalnie przygotowana. Dziecko może wtedy zobaczyć jak wygląda
        zwyczajne, codzienne życie w przedszkolu. Rodzice zresztą też mają tą korzyść.
        Poza tym w czasie tych spotkań dzieci nie powinny zostawać same, bez rodziców.
        Nie podlegają jeszcze ubezpieczeniu i nie są dziećmi zapisanymi w tej chwili
        więc odpowiedzialność za dziecko ponosi nadal rodzic. Co do drugiej formy, to
        podtrzymam wcześniejszą wypowiedź. O tym jak i czy wogóle są przeprowadzane
        spotkania adaptacyjne decyduje dyrektor i czy będzie mogla Pani wejść do
        przedszkola i uczesniczyć w jakiś zajęciach prowadzonych dla dzieci
        przedszkolnych też . Myślę jednak, że można zaproponować dyrektorowi
        zorganizowanie jakieś formy adaptacyjnej. Jeśli moja odpowiedź jest zbyt uboga
        proszę o bardziej konkretne pytania. pozdrawiam
        • kryska2 Re: Adaptacja... 07.04.05, 10:21
          bardzo Pani dziękuję za podanie sporej garści informacji a w moim przypadku
          wychwyciłam kilka BARDZO CENNYCH. zdaję sobie sprawę, że zadałam bardzo ogólne
          pytania. z tematem przedszkola będę się mierzyć dopiero za jakiś (dłuższy)
          czas. mam dopiero dwuletnie dzieckosmile ale chcę wiedzieć już jak najwięcej.
          bardzo cenię sobie Pani wypowiedzismile dlatego chciałabym jeszcze dopytać się o
          jedną sprawę: w jakich miesiącach w roku jest najmniejsza zachorowalność
          dzieci? tak wg. Pani.
          albo inaczej; skłonna była bym wysyłać dziecko przed planowanym pójściem do
          przedszkola na zajęcia adaptacyjne (oczywiście życie zweryfikuje moje
          zapędywink). i myślę, że niekoniecznie to planowane pójście do przedszkola
          wypadłoby we wrześniu. ponieważ stres obniża odporność intuicyjnie chciałoby
          się uniknąć największego natężenia infekcji. czy może Pani zasugerować takie
          miesiące?
          wiem, że może to dosyć nietypowe zapytanie i troszkę niezręczne. z góry za to
          przepraszam.

          pozdrawiam ciepło
          • przedszkole2 Re: Adaptacja... 07.04.05, 19:09
            Najmnniejsza zachorowalność jest w maju, czerwcu i we wrześniu. Jednak
            zdecydowana większość dzieci choruje w pierwszym i czasami w drugim roku pobytu
            w przedszkolu. Zapraszam do poczytania mojego postu : odpowiem na pytania -
            dyrektor. Tam znajdzie Pani więcej róznych informacji o przedszkolu. Pozdrawiam
            • kryska2 Re: Adaptacja... 07.04.05, 20:14
              bardzo dziękuję smile.
              pozdrawiam ciepło
              Kasia
    • muszka11 Co pomogło mojemu dziecku 09.04.05, 14:49
      Mój synek chodzi do przedszkola na Ochocie. Brał udziała w zajęciach
      adaptacyjnych i czesto odwiedzaliśmy przedszkole. Panie dwoiły sie i troiły
      żeby adaptacja przeszła gładko. Ale i tak z tydzień popłakał. Jednak teraz jest
      ok. Chodzi chętnie do przedszkola, zjada wszystko, śpi i chętnie bierze udział
      w zajęciach. We wrześniu nie siedziałam w przedszkolu razem z nim. Starałam się
      we wrześniu odbierać go o 15 stej, potem powoli coraz później. Normalnie
      odbieram go ok. 16. 30. Pracuje do 16. We wrześniu dogadałam się z szefem, że
      odpracuje godziny, które się zwalniałam. Przyprowadzałam go też po 8 godz.
      teraz przychodzi o 7.30. Pozdrawiam.
    • przedszkole2 Re: Adaptacja w przedszkolu 22.05.05, 13:11
      Przerzucam ten wątek na poczatek, bo widzę, że pojawiają się pytania dotyczące
      adaptacji. Zresztą teraz na nie pora. Pozdrawiam wszystkich przyszłych rodzicow
      przedszkolnych.
    • stokrotka_k Re: Adaptacja w przedszkolu 26.08.05, 10:40
      Dzień dobry, prosze o radę
      Za tydzień moje córeczki (3 i 4 latka) debiutują w przedszkolu w dwóch różnych
      grupach. Panie w przedszkolu sugerowały, żeby nie zostawiać dzieci na cały
      dzień szczególnie na początku. Jak długo (kilka dni , tydzień, dwa tygodnie)
      odbierać dziewczynki przed leżakowaniem? Pozdrawiam.
      • przedszkole2 Re: Adaptacja w przedszkolu 27.08.05, 19:34
        Faktycznie, na początku lepiej odbierać dziecko wcześniej, czyli jeśli ma spać
        to zaraz po wstaniu i wdłużać ten czas powoli.
    • minia26 Re: Adaptacja w przedszkolu 26.08.05, 14:12
      Moja córka (2,7) od września też debiutuje w przedszkolu. Już teraz uczestniczy
      w zajęciach adaptacyjnych, które w naszym przedszkolu zaczęły sie 10.08 i
      trwają do końca września. Mamy za sobą nieudany debiut żłobkowy, ok. półtora
      roku temu, stąd bardzo obawiałam się jak będzie tym razem. Teraz moja cóka jest
      juz w miarę samodzielna, ładnie mówi i nie ma już tych barier, które być może
      spowodowały, że "kariera żłobkowa" nam się nie udała.. Poza tym od ponad roku w
      czasie kiedy z mężem jesteśmy w pracy, naszą córką opiekuję się niania, co też
      pozwoliło jej na przyzwyczenie się do tego,że nie zawsze trzeba być tylko z
      mamą.
      Pierwszy dzień na zajęciach adaptacyjnych był oczywiście jedną wielką
      fascynacją tym co nowe, kolorowe i inne niż w domu. Od następnego dnia córka
      już mniej chętnie szła do przedszkola, choć pierwszy tydzień cały czas była pod
      naszą opieką (moja, Niani, czy Babci). Od poniedziałku zostaje już sama na 2-
      2,5h. Owszem codziennie rano mówi, że nie chce iśc do przedszkola i codziennie
      jest płacz przy rozstaniu. Mam nadzieję, że jakoś da nam się tym razem
      adaptacja...Bardzo na to liczę i choć bardzo się obawiam wielu problemów, tj.
      chorób, czy leżakowania, to wiem, że przedszkole wnosi bardzo wiele dobrego w
      zycie dziecka, w szczególności wtedy kiedy jest ono jedynaczką wink Ciesze się,
      że znalazłam ten post, będę zdawać na bieżąco relacje z naszej adaptacji i
      trzymać kciuki za wszystkich nowych przedszkolaczków smile Dziękuje za wszystkie
      zamieszczone rady, które dla mnie są bardzo cenne i podnoszą mnie bardzo na
      duchu.
      Pozdrawiam
      Monika
      • wujek_ali Re: Adaptacja w przedszkolu 21.09.05, 17:16
        up
        • przedszkolinka Wujku_ali, bo się zmęczysz :-) 21.09.05, 18:06
          Tak się tylko zastanawiam, w jakim celu podbijasz taką ogromną ilość wątków od
          kilku dni, prawie ich nie komentując...
    • mallard Re: Adaptacja w przedszkolu 01.09.05, 12:03
      monita2, -podbijam wątek dla Ciebie wink
      Pozdrawiam!
    • palka_zapalka Re: Adaptacja w przedszkolu 21.09.05, 20:56
      Moja córka od 1 września do 7 chodziła z uśmiechem na twarzy i popędzał mnie
      rano aby wyjść, potem dostała katar, gorączka i na tydzień przedszkole poszło w
      zapomnienie, ale rozmawiałyśmy o nim.
      Poniedziałek tego tygodnia zaczoł się koszmarem nie dało sie jej ubrać, płacz,
      ze ona nie chce nie lubi przedszkola - ja miałam sie poddać, ale mąż
      konsekwentnie kosztem pracy zaparł sie i poszliśmy razem 25 min siedzenia
      wreszcie jakoś się udało.
      Panie mówą, ze ona po 5-10 min zapomina o płaczu i rewelaujnie sie bawi ni nie
      wspomina o mamie itp
      Wtorek i dziś to samo ranne męczarnie przy ubieraniu sie, ale znów bawi sie tam
      świetnie.Dodam ze Panie biorą ją zapłakaną na salę i przechodzi jej po chwili bo
      ja odczekuję w holu wink
      Jak sobie poradzić z tych ubieraniem, wychodzeniem ??
      Wszystkie mamy patrzyły na moją z podziwem w te pierwsze dni kiedy ich pociechy
      zanosiły sie płaczem - to na nas też padłowink
      Mam nadzieję,ze będzie dobrze
      Zdrowy rozsądek to zbiór uprzedzeń nabytych do osiemnastego roku życia.

      P.
    • aniagali Lubi przedszkole ale nie uczestniczy w zabawach 23.09.05, 13:33
      Witam,
      Pani Dyrektor chcialam sie zapytac, co w wyzej wymienionej sytuacji? Dziecko
      chodzi od stycznia do przedszkola z tym ,ze tamto polrocze prawie cale
      przechorowala chodzila moze w sumie z miesiac. W tym roku na razie chodzi bez
      przerw i niestety ciagle siedzi tylko na swoim krzeselku przy stoliku, boi
      podejsc do zabawek czy innego dziecka w tamtym roku to nawet do toalety
      wstydzila sie isc i dlugo trzymala mocz, plakala przy zmianie sali obecnie juz
      nie placze ale nie chce uczestniczyc w rytmice bo mowi ze sie wstydzi dzieci.
      Ladnie je, lubi lezakowac.Po wyjsciu z przedszkola a teraz juz nawet przy
      zostawianiu jest bardzo zadowolona. Czy w takiej sytuacji mozna uznać ze
      adaptacja sie powiodla, czy moze powinnam corke zabrac z przedszkola bo skoro
      po takim czasie nadal nie ma odwagi ruszyc sie ze swojego kszeselka to moze
      jest to dla niej jednak zbytnie obciazenie. Panie oczywiscie ja zachecaja do
      aktywnosci.
      Bardzo prosze o odpowiedz
      Pozdrawiam serdecznie
      Anna
      • aniagali Re: Lubi przedszkole ale nie uczestniczy w zabawa 23.09.05, 13:37
        Dodam jeszcze, ze corka w lipcu skonczyla 4 latka.
      • przedszkole2 Re: Lubi przedszkole ale nie uczestniczy w zabawa 26.09.05, 17:15
        Proszę dać dziecku czas. Nie rezygnować z przedszkola. Dzieci są różne, jedno
        pierwszego dnia wybada całe otoczenie i zna każdą zabawkę, drugie potrzebuje
        nawet roku. Znam dziecko, które dwa lata nie odzywalo się do nikogo, a w domu
        opowiadalo śpiewająco czego nauczylo się w przedszkolu. Proszę nie zmuszać i
        dać dziecku czas. Z czasem napewno nie wytrzyma i się złamie. Nie wiem jak jest
        w tamtym przedszkolu ale może warto dać jej jakąś swoją zabawkę do przedszkola,
        moze to pozwoli jej się zabawić, a przy okazji nawiązać relacje w grupie. Ale
        spokojnie, na wszytko musi przyjść odpowiednia chwila. Ważne, że nauczycielki o
        nie4j pamiętają.
        • aniagali Re: Lubi przedszkole ale nie uczestniczy w zabawa 26.09.05, 21:26
          Dziekuje bardzo za odpowiedz. Kasia zawsze ma ze soba swoja zabawke i to
          glownie nia sie bawi chyba ze ktos cos na stoliku polozy. Rozmawia i bawi sie z
          dwoma kolezankami ale tylko przy stoliczku lub na dywaniku jak ich tam pani
          zbiera na jakies zajecia.
          Zdaje sobie tez sprawe, ze dzieci sa rozne i zastanawiam sie czy takie
          zachowanie miesci sie jeszcze w normie i poprostu trzeba je zaakceptowac czy
          moze trzeba zaczac szukac pomocy dla dziecka?
          Pozdrawiam serdecznie
          Anna
    • abo2001 Re: Adaptacja w przedszkolu -Montessori 25.09.05, 21:16
      Witam,
      Mój syn (3 lata 5 miesiecy) poszedl do przedszkola z 2-tygodniowym opoznieniem,
      bo był w sanatorium. Pierwsze dwa dni rewelacja! Nie zdazyl się nawet pozegnac,
      tylko pobiegl do grupy. Dal się poznac jako dziecko „zywiutkie” – tak okreslily
      go panie wychowawczynie. Bo rzeczywiscie jest zywy, a przy tym bardzo smialy,
      lubi się szybko zaprzyjazniac (naprawde niewiarygodnie szybko i skutecznie) i
      nie ma problemu z rozstawaniem się ze mna (albo raczej – nie miał).
      Już pierwszego dnia miał konflikt w tym przedszkolu i zostal slusznie ukarany.
      Bo ugryzl dziecko i kogos tam popchnal na placu zabaw. Jego wejscie w grupe,
      wydaje mi się, tym razem nie poszlo dobrze.
      Trzeciego dnia nastapil przelom. Rano bylam swiadkiem, jak jakies dziecko
      zasmialo się, ze się wysmarowal Nutella z kanapki. Nadmieniam, ze jest to
      przedszkole prowadzone metoda Montessori i grupy sa tam wymieszane wiekowo.
      Moje dziecko nie radzi sobie z samoobsluga tak dobrze, jak 5-cio czy 6-cio
      letni kolega z grupy. A synek jest bardzo wrazliwy, jak ktos uwaza, ze
      jest „maly”. Zestresowalo go tez to, ze musial poprosic o pomoc przy wytarciu
      pupy – cos, co panie z zalozenia robia raczej niechetnie w tym przedszkolu.
      Tego trzeciego dnia o godz. 10 dostalam telefon od wychowawczyni, ze wymiotuje.
      Sadzila, ze to infekcja. Ale nie była to infekcja, tylko reakcja na stres.
      Wymiotowal z placzu. Poszlam do lekarza. Pani doktor wykluczyla chorobe, ale
      stwierdzila, ze nie poznaje dziecka (pracuje w Domu Dziecka i zna się na
      dzieciecych stresach). Dostal Melisal. Ale już poszlo. Musialam wziąć go do
      pracy (pracuje w liceum i na uniwersytecie, moglam zmodyfikowac zajecia,
      znalazly się tez osoby chetne do zajecia się nim) i mu się spodobalo.
      Nastepnego dnia dal się ubrac i rozplakal się dopiero przy wejsciu do grupy.
      Mimo prostestow zostawilam go tam. W piątek nie dal się ubrac, robil sceny w
      domu, wymiotowal z placzu. Poddalam się i nie poszedl.
      Mowi, ze w przedszkolu jest brzydko i nudno. Nie wyraza się zle o dzieciach ani
      o pani. Rozumiem, ze jego reakcja jest typowym przechodzeniem okresu
      adaptacyjnego. Ale zastanawiam się, czy przedszkole Montessori to dobry wybor
      dla trzylatka i to w dodatku zywiolowego. Wybralam je ze względu na to, ze mój
      syn bardziej niż zabawkami wolal się bawic wlasnie takimi materialami, jakie sa
      w tym przedszkolu i ze był dojrzaly na tyle, żeby znajdowac wspolny jezyk ze
      starszymi dziecmi.
      Bardzo proszę o rade – probowac do skutku w tym przedszkolu, zmienic na
      tradycyjne, gdzie sa zajecia grupowe i pani zajmuje się dziecmi w inny sposób
      niż wychowawczyni montessorianska czy może zrezygnowac na jakis czas?
      I jeszcze pytanie zasadnicze – czy naprawde dzieci w wieku 3 lat musza isc do
      przedszkola? Jeśli mam mozliwosc zostawiac go z opiekunka (która dba o jego
      rozwoj intelektualny), czy nie lepiej poczekac jeszcze z rok? Nadmienie, ze
      synek cierpi na przewlekle zapalenie zatok, każdy katar jest dla niego
      niebezpieczny i każdy trwa z miesiac. Wydawalo mi się do momentu problemow z
      adaptacja, ze będzie swietnie się czul w przedszkolu ze względu na swoja
      umiejetnosc zjednywania sobie dzieci i doroslych i tego, ze nie bal się rozstan
      ze mna. Ale się mylilam i nachodza mnie watpliwosci.
      I jeszcze jedno – jak poznac, ze dziecko się jednak nie zaadoptuje? Ile czasu
      należy mu dac? Jakie sa znaki, ze trzeba już zrezygnowac z prob przekonania go
      do przedszkola?
      Dziekuje za kazda odpowiedz.
      Pozdrawiam
      Agnieszka

      • przedszkole2 Re: Adaptacja w przedszkolu -Montessori 26.09.05, 17:04
        Czasami kryzys nadchodzi później, nawet po miesiącu. Prosze nie rezygnować z
        przedszkola, bo w innym będzie podobnie. Przedszkola M. to świetna sprawa. To,
        że jakies dziecko śmieje się z drugiego to niestety normalna rzecz, dzieci są
        słodkie ale i czasami okrutne w swej szczerości. Ale i do tego dziecko musi się
        przyzwyczaić. A jesli chodzi o oznaki : to zazwyczaj płacz powyżej miesiąca,
        stany lękowe, budzenie się w nocy, czasami moczenie - ale proszę zaufać dziecku
        i dać mu czas. Pozdrawiam
    • alicja1212 Re: Adaptacja w przedszkolu 25.09.05, 23:29
      mój synek (3 lata skończył w tym tygodniu)od września poszedł do przedszkola.
      wczesńiej był na dwóch spotkaniach adaptacyjnych, gdzie bardzo mu się podobało.
      Pierwszego września na salę wszedł bardzo chętnie, ale po kilku minutach gdy
      zorientował się, że na sali nie ma mamy rozpłakał się i po kilku godzinach z
      płaczu zasnął na podłodze. Drugiego dnia przy rozstaniu była histeria, pani
      oderwała go ode mnie na siłę i zamknęła przed nosem drzwi na klucz (żeby inne
      dzieci nie uciekły. Syn po kilku minutach przestał głośno płakać, ale póki nie
      przyszła po niego babcia siedział sam, nie odzywał się do nikogo i pochlipywał.
      W poniedziałek po półgodzinnym tłumaczeniu dziecku ze musi wejśc na salę,
      poddałam się i poprosiłam, żeby pozwolono mi wejśc razem z nim. Pani, zajęta
      była właśnie myciem dziewczynki, która zwymiotowała na siebie i koleżankę. Dwie
      panie do pomocy roznosiły śniadanie, a dzieci prawie wszystkie płakały. W tej
      sytuacji pozwolono mi wejść na salę, bo nie było komu odebrać ode mnie
      rozpłakanego syna. Zamierzałam pozostać tam tylko chwilę, wciągnąc dziecko do
      zabawy i wyjść z sali. Niestety moja wizyta przeciągnęła się do pół godziny.
      wygladało to tak, że płaczące dzieci obstąpiły mnie naokoło, ja próbowałam je,
      oczywiście bez większego skutku uspokoić, a wychowawczyni zajęła się się
      dziećmi niepłaczacymi, tzn. śpiewała im piosenkę. chętnie zostałabym tam cały
      dzień, bo zal mi było tych pozostawionych samym sobie płaczących
      przedszkolaków, ale musiałam iść do pracy. Syn mimo, że byłam razem z nim nie
      przestał płakać i nadal mnie obejmował. W tej sytuacji skapitulowałam i wyszłam
      razem z nim(poszedł do babci i był szczęśliwy). tak zakończyła się przygoda z
      przedszkolem . potem jeszcze często rozmawialiśmy na temat przedszkola, ale
      każda rozmowa kończyła się płaczem i stwierdzeniem, że do przedszkola nie
      pójdzie, bo go ciocie zamykają i nie chcą wypuścić z sali. mały myślał, że
      będzie mógł wychodzić do ogródka, ale mimo ładnej pogody dzieci przez pierwszy
      tydzień nie wychodziły na dwór.
      proszę powiedzieć czy słusznie postapiłam nie posyłając więcej dziecka do
      przedszkola? mam na tyle komfortową sytuację, że synem opiekują się na zmianę
      babcie, ale wolałabm, zeby miał kontakt z dziecmi i był bardziej samodzielny. z
      drugiej strony boję się, że przedszkole ma na niego zły wpływ. widziałm, jak
      te kilka dni zmieniło moje dziecko. zamknęło się w sobie - przedszkole to
      temat tabu , zaczął znowu sikać w majtki i płacze przy każym rozstaniu ze mną.
      za rok chciałabym jesze raz spróbować, ale myślę, że wybiorę inne przedszkole
      35 osób w grupie to chyba za dużo jak na jedną wychowawczynię i chyba nie poślę
      go od wrzesnia. co pani o tym sądzi? Pozdrawiam
      • przedszkole2 Re: Adaptacja w przedszkolu 26.09.05, 17:10
        zacznę od tego, że 35 dzieci w grupie to łamanie wszystkich przepisów!!! Jeśłi
        chodzi o dziecko to myślę, że dopiero po dwóch, trzech, a nawet miesiącu
        określić można czy dziecko się zaadaptuje. Powrót po roku do przedszkola bywa
        jeszcze trudniejszy. Jednak jeśłi Pani już podjęła taką decyzję to chyba za
        późno ją zmieniać, dziecko już zbadało sytuacje, że nie musi chodzić i tyle.
        Moczenie nocne jest wprawdzie symptomem niepokojącym. Może nie wracać do
        przedszkola, a za pół roku znaleźć miejsce gdzie dziecko będzie mogło
        uczęszczać w zajęciach z kimś dorosłym. Kontakt z rówieśnikami jest ważny.
        Jednak rozmowa z trzylakiem czy ma iść do przedszkola, w okresie adaptacji nie
        jest najlepszym sposobem. Wiadomo, że ono nie chce iść i tyle. Rozstania, które
        Pani opisuje to norma. Jednak dziecko musi wiedzieć, że nie ma innego wyjścia
        niż przedszkole, a rodzice musze być pelni determinacji i nieustępliwi,
        cierpliwi i przy tym pełni miłości i ciepła. To trudne, prawda.
        • froggie1 Re: Adaptacja w przedszkolu 06.12.05, 23:20
          I okrutne!
          ja innaczej rozumiem slowo adaptaca niz autorka watku. Wg mnie nie mozna nazwac
          adaptacja przeczekiwanie placzow i histerii. Nie moge zrozeumiec dlaczego male
          dziecko musi przejsc tak ogromny stres w swoim kilkuletnim zyciu, ze az
          wymiotuje. Sadze, ze t niedopuszczalne. Co z tego, ze po miesiacu dziecko
          przestanie plakac? To ten miesiac w jego zyciu pozostaje bez echa? Jak taki
          czlowiek ma sobie radzic pozniej ze stresem jesli nie dostaje alternatywy, tylko
          rozkaz musisz pojsc do przedszkola bo ja tak chce.
          • muszka11 Re: Adaptacja w przedszkolu 07.12.05, 16:45
            WItam
            Oczwiście, że może Pani nie zgadzać się z moją opinią popartą długim
            doswiadczeniem w pracy z dziećmi jako nauczyciel w przedszkolu i dlugim
            doświadczeniem dyrektorskim. Jeśłi obawia się Pani, że pójście dziecka do
            przedszkola ma jakąś alternatywę to proszę z niej korzytać. Sama w dzieciństwie
            była przedszkolakiem nie uważam, że czas adaptacji był dla mnie traumą.
            Bardziej pamietam pójście do szkoły i niektóre niepowodzenia szkolne oraz swoje
            emocje związane z klasówkami i egzaminami ( mimo, że nie należe do osób
            lękliwych i zestresowanych). Niestety są w życiu kazdego czlowieka ( nawet
            małego ) sytuacje stresowe przez ktore musi przejść. Stres też w życiu odgrywa
            ważną rolę i na przeżycie stresu i radzenie sobie z nim tez trzeba znaleźć
            czas, rezygnowanie w wychowaniu ze stresu nie jest najlepszym wyjściem
            ( "wychowanie bezstresowe" ?? ) Nie pisałam w swoim wątku o wymiotach z placzu
            ale i to się zdaża, ale czy jak dziecko wymiotuje ze strachu przed szczepionką
            to szuka Pani bardziej alterntywnego wyjścia? Niestety są mamy , ktore nie mają
            alternatywy - tylko przedszkole. Myśle, ze wiel przedszkoli robi wszytko żeby
            zlagodzić ten okres ( spotkania adaptacyjne, możliwość bycia rodzica z
            dzieckiem ) ale rozłąka kiedyś i tak musi nastąpić i większość dzieci
            zwyczajnie płacze. Przeszłam to również jako matka i tylko konsekwencja pomogła
            mojemu dziecku zrozumieć, że niestety do przedszkola chodzić musi i nie ma
            alternatywy. Po tygodniu skończył się płacz chociaż nigdy nie narodziła się
            miłość do przedszkola ( szkoda ). Jeśłi ktoś chce to wykorzysta moje rady jeśłi
            nie, to nie i tyle. Pozdrawiam.
            • przedszkole2 do froggie 07.12.05, 17:10
              Sory, Niestety okazało się, że ktoś korzystał z firmowego komputera i nie
              wylogował się i odpisałam pod jakimś innym logingiem i dopiero zauważyłam to
              jak wysłałam wiadomość, mimo ze się logowałam. Przepraszam ale teraz okazało
              się, że koresponduje z jakimś swoim pracownikiem i to po przeczytaniu jego
              postów wiem z którym ( bo pisze o przedszkolu do którego chodzi jej dziecko ),
              mam nadzieje, że nie stracę anonimowości - muszę się chyba jej przyznać (
              haha ). Tak więc odpowiedź pod jakąś "muszką11" to moja odpowiedź. DO tego i
              tak nie udało mi się tego kogoś wylogować i odpowiedzieć bezpośrednio na Pani
              post. Dziwne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka