Dodaj do ulubionych

Narkotyki na emigracji

16.02.06, 22:23
Bardzo mnie ciekawi, jak radzicie sobie w innych krajach z szerzaca sie
szczegolnie wsrod mlodziezy narkomania - jak chronicie dzieci, jakie macie
pod tym wzgledem doswiadczenia. Czy na przyklad fakt bycia emigrantem sprzyja
uzaleznieniom?
Obserwuj wątek
    • axx61 Re: Narkotyki na emigracji 16.02.06, 22:59
      Oczywiscie ze tak . Sprzyja i to bardzo wcale nie gorzej niz w Polsce. Dajemy
      rowno w zyly ale przepraszam nie uzywamy proszku ixi.
    • luiza-w-ogrodzie Re: Narkotyki na emigracji 16.02.06, 23:29
      Narkomania szerzy sie wsrod ludzi, ktorzy nie maja dobrego kontaktu z
      najblizszym otoczeniem - rodzina, przyjaciolmi. Jest to choroba ludzi
      zaniedbanych emocjonalnie, nieprzystosowanych i ryzykantow, niekoniecznie wiec
      ma cos wspolnego z faktem bycia imigrantem.

      W australijskich szkolach od podstawowki prowadzi sie intensywna edukacje na
      temat zagrozen uzaleznieniami - od alkoholu poprzez Internet po narkotyki, stad
      dzieci maja wiedze teoretyczna. O tym, czy siegna lub nie po narkotyki decyduje
      to czy czuja sie kochane i zauwazane, czy maja pewnosc siebie i pasje w zyciu.
      Uwazam, ze rodzina (szczegolnie czas poswiecony dzieciom) jest decydujacym
      czynnikiem w nieuleganiu nalogom jakiegokolwiek rodzaju.

      W szkole sredniej syna byla grupa nastolatkow popijajacych i bioracych a on sam
      mial na pewno wiele okazji zeby sprobowac. Mowi, ze nie probowal, bo go to nie
      interesowalo. Teraz corka zaczela szkole srednia, zobaczymy, co sie bedzie
      dzialo ;oD

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      .·´¯`·.. ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      • taki2 Re: Narkotyki na emigracji 16.02.06, 23:48
        Z tymi panstwowymi szkolami to raczej trzeba ostroznie, bo wszytkie(taki maja
        nakaz) ucza, ze niema obsolutyzmow i braku szacunku, dal rodzicow, ktorych
        okreslaja jako przestazalych. Wazne jest aby nasze dzieci nas sluchaly, a nie
        nauczyciela/nauczycielki. Dla wladz szkolnych i rzadu to dziecko mozna nauczyc
        bardzo latwo udawania posluszenstwa. Tak jak sie to robilo wczasie komuny w
        Polsce. Wiec jak mowimy o jakichkolwiek nalogach itp zlach, to nalezy zapytac
        rodzicow:"A twoje dzieci sluchaja ciebie, czy tylko udaja?", bo od tego zalezy
        jak nasze dzieci sa wychowywane i przez kogo. Nic sie samo niedzieje, choc wam
        to kazde panstwo na swiecie zawsze wmawia. Twierdza, ze: "Dzieci zawsze beda
        dziecmi", tak twierdza(co jest bzdura). Ciekawe, ze robia czesto, to co szkola
        im kaze.
        • luiza-w-ogrodzie Re: Narkotyki na emigracji 17.02.06, 00:44
          Taki, nie wiem, o jakich szkolach mowisz, ale ja sie nie spotkalam ze szkolami
          uczacymi o tym ze "niema obsolutyzmow i braku szacunku". Wspolczuje Twoim
          dzieciom ze do marnej szkoly chodza - moze czas je przeniesc do lepszej?

          Pozdrawiam
          Luiza-w-Ogrodzie
          ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
          .·´¯`·.. ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
          • taki2 Re: Narkotyki na emigracji 17.02.06, 01:15
            Przykro mi, ale nie wiesz czego sie uczy w Australii. Mialas nadzieje, ze ktos
            ze szkoly poinformuje Ciebie o tematyce nauczania, pozatym wolala byc jak
            Twoje dzieci bylyby dobrze wychowane. Wygodnictwo? Bo przeciez jak nic nie
            wiesz to wszystko musi byc dobrze, no nie? Jak nie reportuja na TV to znaczy,
            ze sie nie wydazylo, no nie?
        • dccircle Re: Narkotyki na emigracji 21.02.06, 08:31
          taki2 napisał:

          > Z tymi panstwowymi szkolami to raczej trzeba ostroznie, bo wszytkie(taki maja
          > nakaz) ucza, ze niema obsolutyzmow i braku szacunku, dal rodzicow, ktorych
          > okreslaja jako przestazalych.

          O jakimż to kraju masz tak bezsensowne pojęcie? O jakich absolutach?
          Podejrzewam, że ulegasz propagandzie posługującej się utylitarnie pojęciem
          relatywizmu, czyli propagandzie ultraprawicowej i kościelnej. W samym kościele
          takim relatywizmem jest chronienie pedofilów i odwracanie od tego zjawiska uwagi
          poprzez zwalanie pedofilii na homoseksualizm, z którą ta nie ma nic wspólnego.
          relatywizmem moralnym jest zawieranie paktów stabilizacyjnych ze złodziejami
          przy zapowiedziach tropienia złodziejstwa. Nie jest natomiast relatywizmem
          obrona praw dziecka.
          Narkomania i alkoholizm nie mają łatwego wytłumaczenia w braku autorytetu
          rodziców. Nikt tak naprawdę nie wie,dlaczego niektórzy popadają a nałóg, a inni
          nie. Np. alkoholizm uważa się za chorobę ciała, umysłu i ducha, ale nie
          dlatego, że ktoś np. nie wierzy w Boga. Wśród alkoholików sporo jest duchownych.
          Z nałogu można się leczyć i wiem np., że taka oferta leczenia istnieje dla
          Polonii w Nowym Jorku. Nałogi są niezależne od pochodzenia, wyznania, orientacji
          seksualnej itp ani miejsca zamieszkania. Nałogowcy często próbują zmieniać
          miejsce zamieszkania w ucieczce przed tarapatami życiowymi. Ale przecież zawsze
          zabierają bagaż, czyli siebie. Dopóki nie rozpoznają u siebie i nie przyznają
          istnienia nałogu, dopóty nie mogą zacząć się leczyć. Jeśli ktoś ma taką potrzebę
          lub ochotę, to podyskutuję na ten temat szerzej.
      • mordechai-w-ogrodzie [...] 17.02.06, 00:48
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • mordechai-w-ogrodzie Re: Narkotyki na emigracji 17.02.06, 00:46
      tez jaram i daje w zyle z mlodzikami. Jestem rowniacha dla nich.
      • luiza-w-ogrodzie Re: Narkotyki na emigracji 17.02.06, 00:47
        mordechai-w-ogrodzie napisał:

        > tez jaram i daje w zyle z mlodzikami. Jestem rowniacha dla nich.

        To masz ciekawe towarzystwo. Zdrowia zycze ;oD
        • mordechai-w-ogrodzie Re: Narkotyki na emigracji 17.02.06, 00:49
          dziekuje, nie wolno odstawac od otoczenia. Niestety, tak jak pisalem w osobnym
          watku, bede musial przerwac imprezki z dziecmi na 28 miesiecy.
          • _czosnek_ Re: Narkotyki na emigracji 17.02.06, 00:53
            Tyle tylko sie u was dostaje za pronografie nieletnich?
            • mordechai-w-ogrodzie Re: Narkotyki na emigracji 17.02.06, 01:20
              real estate. buy cheap and flip.
          • ratpole Re: Narkotyki na emigracji 17.02.06, 05:18
            mordechai-w-ogrodzie napisał:

            > dziekuje, nie wolno odstawac od otoczenia. Niestety, tak jak pisalem w
            osobnym
            > watku, bede musial przerwac imprezki z dziecmi na 28 miesiecy.

            Ty to w ogole jakis menel jestes
            • mordechai-w-ogrodzie Re: Narkotyki na emigracji 17.02.06, 08:59
              nic o mnie nie wiesz. Zyje sie raz i tak zeby nigdy niczego nie zalowac. Co
              pozylem przez te lata to sobie pieknie pozylem a teraz przychodzi dla mnie
              okres zadumy. Uszanuj moj wybor, w koncu pierwsza cecha Amerkanina, nawet tego
              przyszywanego jest tolerancja wobec swiata, zapomniales?
          • annahidalgo Re: Narkotyki na emigracji 18.02.06, 23:38
            mordechai-w-ogrodzie napisał: "dziekuje, nie wolno odstawac od otoczenia.
            Niestety, tak jak pisalem w osobnym watku, bede musial przerwac imprezki z
            dziecmi na 28 miesiecy."

            No to nareszcie wiemy ze nie tyle Twoj wspolnik nakradl na Twoje konto ile Ty
            nie wiedziales ze kradles ze wspolnikiem na swoje konto bo byles "pod wplywem"
            i nic wiecej Cie nie obchodzilo. Zaczynam lubic tego sedziego, ktory wyslal Cie
            do kicia. Gratuluje zycia pod wplywem impulsow i substancji psychotropowych.
            Napisz cos wiecej, chetnie przekaze to moim dzieciom jako przestroge przed
            marnowaniem ich czasu na tej planecie.
    • fidel.castrol Re: Narkotyki na emigracji 17.02.06, 11:43
      mam slabosc do halszek+++ kiedys kochalem sie w jednej z nich platonicznie,
      narkotyki to sprawka wstretnych politykow -
      • axx61 Re: Narkotyki na emigracji 18.02.06, 21:37
        Co braliscie wczoraj?
    • beretzantenka Re: Narkotyki na emigracji 19.02.06, 05:53
      Nie mam dzieci i z tego co obserwuje narkomania szerzy sie w Polsce
      w szkolach .
      Za granica trudno uniknac bo w szkolach sa kolorowi i wszystkie menty
      spoleczne .
      Chyba powinno sie dziecko wychowac w domu i wbic mu cos do glowy aby w szkole
      nie bylo w grupie narkomanow .
      Zainteresowac sportem ?
      • annahidalgo Re: Narkotyki na emigracji 19.02.06, 13:42
        beretzantenka napisala: "trudno uniknac [narkomanii] bo w szkolach sa kolorowi
        i wszystkie menty spoleczne"

        Co wspolnego ma kolor skory z byciem "mentem" spolecznym?
      • dccircle Re: Narkotyki na emigracji 21.02.06, 08:37
        beretzantenka napisała:

        > Nie mam dzieci i z tego co obserwuje narkomania szerzy sie w Polsce
        > w szkolach .
        > Za granica trudno uniknac bo w szkolach sa kolorowi i wszystkie menty
        > spoleczne .

        Patrz mój post wyżej. Jeśli uważasz, że to "kolorowi" są winni narkomanii, to
        przecież w Polsce nie powinno być twego zjawiska, Sama sobie przeczysz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka