Gość: senin
IP: *.prem.tmns.net.au
29.10.01, 07:09
po przeczytaniu wielu postow na tym forum, doszlam do wniosku, ze niewielu z
nas, polskich emigrantow udalo sie uniknac syndromu getta.
Jakos tak sie dzieje, ze po przyjezdzie do obcych krajow probujemy znalezc,
cos co da nam poczucie rownowagi, zniweluje stres zwiazany z przyzwyczajeniem
sie do nowego miejsca, jezyka, organizacji spoleczenstwa no i, oczywiscie, co
najwazniejsze, innej kultury. Ten ostatni czynnik okazuje sie zwykle
najtrudniejszym do przekroczenia, smiem twierdzic ze im kultury sa podobniejsze
to jest nam trudniej sie zaadoptowac. (tzn. trudniej "-pogodzic sie z kultura
powiedzmy, australijska, amerykanska, niz z kultura afrykanska, czy dalekiego
wschodu) Powod: tzw expectations. Zakladamy ze kultury zachodnie beda nam
bliske, a te inne , no coz, sa inne, wiec albo je ignorujemy, albo akceptujemy,
abo odrzucamy.
Ciekawi mnie bardzo ilu z nas udalo sie wyrwac z tzw. "syndromu getta" (termin
moj) Ilu z nas wykorzystalo szanse pobytu w innych wielokulturowych krajach,
by "zetknac sie" z tymi innymi kulturami w sensie pozytywnym. Nie
ze: "czarnuchy i Araby to smierdzace nieroby" chinczycy i wietnamczycy to
gangi " "hindusi to belkoczacy cos idioci" - tego jest dosyc na tym forum.
Mnie chodzi o "wzbogacenie" sie przez mozliwosc kontaktu z innymi.
Dla mnie osobiscie byla to kuchnia, jedzenie. To po pierwsze. Po drugie -
odkrycie ze sposob traktowania innych z szacunkiem jest podobny do tego
spotykanego w kulturach wschodu.
Pisac by o tym duzo. Moze, jesli dyskusja sie rozwinie, napisze o sczegolach
moich doswiadczen. Na razie ciekawi mnie jak wasz wyjazd za granice wzbogacil
wasze zrozumienie swiata, innych kultur. I jak wplynal na zrozumienie siebie
samych i swojej kultury.
Ciagle ciekawa ogladu innych
Senin