szmaciasz1
13.09.06, 14:44
Dwadziescia, dwadziescia pare lat temu .....
Gdy juz pierwsze zahukanie mu minelo, zalozyl sobie konto w P&SFCU i po paru
latach oszczedzania rzucil polskiemu adwokatowi na stol parenascie tysiecy:
Zalatwiaj mi tu staly pobyt !
A pozniej juz tylko prawdziwy raj: Pierwszy od lat wypad do Polski ! No, nie
tak od razu do Polski, najpierw sie jechalo po "bryke do Berlina" wiec na
nektar trzeba bylo troche poczekac. Oj, ale warto bylo !
Rodzinna wies, posiwiali rodzice na progu ...lza sie w oku kryncila....
Za wymienione u cinkciarza 300 dolarow cala wiec pila przez tydzien. Ach i
te powroty przez pola nad ranem po mokrej trawie. Wartalo na dachach
okrakiem siedziec przez te wszystkie lata. No i te rozmowy przy wodeczce z
kolegami z wioski, ktorym sie wyjechac nie udalo. "Sluchaj Stachu, ja ci to
powiem tak: ....", "Wiesz Antek, jaki ja zawsze bylem, nie ? "...
Pozniej bralo sie najlepszych kumpli i jechalo sie "do miasta" i znowu
zabawa, dancingi do bialego rana a w jedynym w okolicy hotelu po dwie
prostytutki (jedyne w miescie) na kazdym kolanie. Portier wodke donosil a
posterunkowy sie klanial w pas !
A dzis ?! Gdzie to wszystko? Pieniazki legalnie wymienia sie w kantorze i
nawet targowac sie za bardzo nie mozna, bo wszedzie ten sam kurs. A kurs
taki, ze rece sie trzesa i drobniaki w piach przed kantorem leca, szlag by to
trafil. Za trzy stowy to mozna zjesc w knajpie obiad z rodzina i za taksowke
zaplacic. Albo dziewuche wynajac ale najwyzej na dwie godziny. A na wsi pic
tej juz nikt z Hamerykancem nie chce, bo chlopy manatki spakowali i sami
legalnie w Londynie dachy lataja. A ci ktorym sie kapitalizm przysluzyl to
nawet lazegi -dachowca z Hameryki nie wpuszcza za zamykana na fotokomorke
brame do ogromnej nowej chalupy.
Oj, porobilo sie, porobilo na tym swiecie !