soup.nazi
08.08.07, 05:30
i roznych idiotow, ktorzy wchodza z nimi w dyskusje zamiast zaladowac
solidnego kopa w doope. Tu szmatoglowy chce jezdzic w szmacie gokartem, tam
szmatoglowemu powiedzieli, zeby sobie zmienil nazwisko jak chce imigrowac, bo
co jeden jak sie nie nazywa Singh to sie nazywa Kor i juz nikt nie moze sie
polapac z barachlem, a tu organizacja singhow i korow juz wrzeszczy o
dyskryminacji chociaz przepis jest uzasadniony i obowiazuje od dawna. A
pamietacie sprawe sprzed kilkunastu lat, kiedy szmatoglowi zazadali zeby ci
ktorzy sa w RCMP mogli nosic galgan na tlustych wlosach zamiast tradycyjnego
kapelusza? Cale szczescie, ze nie dano sie zwariowac. Niedawno dwie ulice
dalej wprowadzil sie jakis singh. Musze obserwowac czy nastepni sie nie legna,
bo trzeba bedzie chalupe sprzedac zanim sie neighbourhood pojdzie trzepac. W
sumie to sie ciesze, ze Polakom ostatnio bardzo przyspieszaja i ulatwiaja
niekiedy imigracje na SW, nareszcie ktos sie polapal, ze jak sa wyksztalceni
chetni z Europy to trzeba lykac jako przeciwwage dla singhow, korow i calego
tego towarzycha. Nie jestem rasista pod warunkiem, ze singhowie itp.
towarzycho ubieraja sie i zachowuja normalnie i pod warunkiem, ze nie legna
sie w duzych ilosciach. Mam lekarke, pediatre z Mumbaju, super baba, dusza
czlowiek, doskonaly lekarz, cory jak swiece, uzdolnione, studiuja po 2
fakultety. Lekarka i jej rodzina odwiedzaja Mumbaj, woza zabawki, ciuchy, inna
pomoc, ale Mumbaj zostawily daleko za soba. Doszly widocznie do wniosku, ze
swietnie sie obejda bez galganow na glowach i innych takich ornamentow.
Dlaczego mialbym miec cos przeciw? Ale jak widze tych lazacych po ulicach w
tych ich plaszczach czy plandekach albo ich baby zawiniete w tekstylia o
ponurych lub na odmiane krzykliwych kolorach to mnie rzuca. To jest w morde
odpowiednik Moniek, z tym, ze smierdzace curry zamiast smierdzacej kapusty.
Nie wiadomo co gorsze.