Gość: jestem
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
06.08.04, 19:44
chcę umrzeć bo niedaję sobie rady z niczym!!!
Z odchudzaniem się wali! otyłość przelata się z początkami anoreksji, nadwaga
chudość, bół gardła, bulimia, rzyganie kibel, problemy z kasą nie zrozumienie
otoczenia...W słowach nie mogę zawrzeć tego czuję!! Każdy ruch jest zły,
rodzice się ciągle na mnie drą!!! Szukam swojej winy ich nienawiści do
mnie!! nie widzę tego powodu jest cos nie tak coś sie dzieję...Piszę tu na
forum bo chyba nie ma jeszcze takowych gdzie mozna powiedziec jak bardzo się
ma dość życia...
Spróbuję Wam powiedziec o co mi chodzi ale literki nie składają się w zdania!!
Każdym moim jakimkolwiek ruchem wywoluje burze...Dałam biedenj dziewczynce 20
zł, i powiedziałam o tym rodzicom..zaczeli mówić "O matko Bosko!!
Zwariowałaś?!?!?!ona cię oszukała!!" Była biedna i chuda...chuda i głodna i
zbierałą na brata...Nie jadłam nic awantury ze nie jem!!! Jadłam, to jezoo
ile ty jesz??!!! Przyszła do mnie sąsiadka, choć ze mną do sklepu..Ja nie
pójdę(w domyśle bo jestem ..hmmm nie szczupła).Rodzice się drą ze jeem
chamska i nienormalna!!nieiwem po co to piszę!!! Zawsze jak ktoś mówił:
jestem do niczego myślałąm jasne tak sie mowi!! ale teraz czuje sie do
niczego i jestem do niczego!!!!!!! chce zniknąć chce się zagłodzić bo mnie
zadepczą i bez tego pochłoną...........