Dodaj do ulubionych

jestem w panice

18.02.05, 15:13
moze to niezupelnie na temat. Nie wiem co mam robic. Wlasnie zadzwonila
szwagierka z tekstem ze nie chce jej sie do domu wracac i czy moglaby spac u
mnie . Oczywiscie, powiedzialam ze nia ma problemu a ryczec mi sie chce. Nie
chce jej widziec. Ale jej tego nie powiem. Zadzwonilam do meza i powiedzialam
zeby sie nia zajął bo ide spac do kolezanki. On zdziwiaony a ja wiem ze
przesadzam
Dlaczego ta dziewczyna wywołuje we mnie takie emocje? Ano dlatego, ze była
kiedys gruba teraz schudła i obnosi sie swoją nową figurą na lewo i prawo. Po
ostatnim z nia widzeniu mialam potworne ataki bulimiczne. Bałam sie jechac
tam na swieta (ale pojechalam) i unikalalm jej jak moglam. To nie chodzi o to
ze ona schudła tylko ze deprecjonuje mnie tym (pokazuje wady mojego ciala,
jest przekonana ze mam duzo tłuszczu skoro wazę od niej mniej a wygladamy jej
zdaniem podobnie - tłuszcz wazy mniej niz miesnie) Nieustannie gada o dietach
i swoich osiagnieciach zawodowych. Jest ode mnie młodsza a ja sie jej boje.
Moze sama pozwalam na to zeby mnie tak traktowała mowiac ze skonczylam
gowniane studia, wstydzac sie swojej pracy. Mam ochote sie upic i zniknac. To
jest jakas potworna fobia ludzko-spoleczna, . Co o tym myslicie? Wiem ze
jestem głupia i zachowuje sie nieracjonalnie. Wiem ze pozwalam innym wchodzic
sobie na głowę, bo nie umiem powiedziec nie. Jestem w trakcie wypowiedzenia
umowy o pracę , potrzebuje spokoju myslalam ze bede miala dzisiaj spokojny
wieczór a tu zapowiada sie cos czego nie zakładałam czego nie chce. Co mam
zrobić?
Obserwuj wątek
    • marilka123 Nie jesteś sama 18.02.05, 17:26
      Rany dobrze wiem co czujesz!!!!! Mam to samo z kuzyną czasem aż płakac mi się
      chce ,gdy ona chuda jak patyk strasznie się panoszy.Wiem,że trochę głupio ci
      przed mężem,ale on powinien to zrozumieć.Wytłumacz mu to kiedyś przy okazji a ja
      radziłabym ci jednak iśc do tej koleżanki spać,przynajmniej trochę
      odpoczniesz,pośmiejesz się.I olewaj ją ide wlezie,bo ona nie jest warta twojej
      przyjażni!!!! Mam nadzieję,ze będzie dobrze.Trzym się
      • theniebiesky Re: Nie jesteś sama 18.02.05, 17:46
        dziekuje za odpowiedź. Moze to niezupelnie tak ze ona nie jest warta mojej
        przyjazni, ale ostatnio raczej wysłuchuję jej pełnych zachwytu nad sobą
        monologów niz uczestniczę w rozmowie (moze to moja wina? a moze tak sie chwali
        bo ma kompleksy?)Nie wiem, nie umiem poukładac sobie tych relacji (za rzadko
        sie widujemy - dla mnie w tej chwili rewelacja). Jej sie wydaje ze za nią
        przepadam. A ja dzielnie udaję, że tak jest. Całą swoję postawą
        komunikuje "popatrz jaka jestem swietna". Przy swiatecznym stole walnęla
        tekstem "a mogę sie pochwalić?" i sru o swoich osiagnieciach- powaznie.
        Wydaje jej sie ze jest osobą wrazliwą ale kilka lat temu gdy wrocilam ze
        szpitala po poronieniu w sklepie ogladala przy mnie rzeczy dla niemowlat. I za
        cholere nie potrafila zrozumiec ze nie podzielam jej zachwytów. A kiedy
        powiedzialam jej zeby tego przy mnie nie robila to zrobila zdziwiona minę
        Kurczę, ale takie rzeczy głęboko siedzą i sie przypominają w nieoczekiwanych
        momentach, przy okazji jakiegoś glupiego spania
      • dziulka86 Re: Nie jesteś sama 18.02.05, 17:49
        nie jestes nienormalna- to jak najbardziej normalna rekacja. przynajmniej ja takie tez mam:D. ile razy to juz powedzialm 'jesli masz amiar mowic przy mnie o dietach, krytykowac mnie i wpadac w samouwielbienie to lepiej od razu mi powedz to wyjde' itp. mi taka bezczelnosc /chamstwo?- o ja podla!/ pomaga. w koncu walcze o swoje zdrowie:D
    • niobe5 Re: jestem w panice 18.02.05, 19:44
      Rozumiem Ciebie doskonale. Nic nie doprowadza tak do szalu jak kolezanka, ktora
      kazdym gestem chce Ci dac do zrozumienia, ze jestes od niej gorsza.
      Oczywisice nie jestes. Ty pracujesz tysiac razy ciezej niz ona - walczysz o
      swoje zycie, ale oczywiscie ona o tym nie wie.
      Ja natomiast zdenerwowalabym sie z innego powodu. Walcze o to by odzyskac
      kontrole nad swoim zyciem i strasznie nie lubie niespodziewanych zmian planow,
      wszelkich niezapowiedzianych wizyt i wszystkiego co mogloby mi popsuc
      zaplanowany przeze mnie dzien. Czuje wtedy, ze znowu cos z zewnatrz przejmuje
      kontrole nad moim zyciem i nie moge sie z tym uporac. To jest taki moj sposob
      na walke z choroba. Tyle lat miala nade mna wladze, teraz ja chce zadzic sama
      swoim zyciem.

      A wracajac do Twojej szwagierki - trudna sytuacja. Gdyby to byla kolezanka to
      napewno radzilabym Ci, zebys powiedziala jej po prostu, ze jest egocentryczka i
      nikt juz nie ma ochoty sluchac o niej, a zwlasza Ty, bo jest to nudne jak
      cholera.
      Niestety to Twoja szwagierka i zapewne nie chcesz zrazic do siebie rodziny
      meza. Trudno jest mi wiec poradzic cokolwiek innego jak rzeczywiscie isc spac
      do kolezanki, a na drugi raz wykrecic sie jakos i nie zgadzac na spanie u Was.

      Buziaki
      • theniebiesky Re: jestem w panice 19.02.05, 11:02
        Dziekuje Wam jeszcze raz dziewczyny. Poszłam nie do kolezanki a do kolezanek
        (zostałam spontanicznie zaproszona na damską impreze, co mnie ucieszyło i
        zdziwiło jednoczesnie (mało udzielam sie towarzysko, a własciwie to wcale.)
        Nieco sie wstawilam (a na stole było jedzenie ale jakos nic sie nie stało, choc
        troche zjadłam, ale nie przejmuje sie tym)Było sympatycznie, trochę
        odreagowałam a obecność nowych osób nie wywołała u mnie wycofania i
        zakłopotania.
        Było ok, ale teraz mam poczucie winy. Szwagierka pewnie czuje sie olana, no bo
        jak to- ona przyjezdza z jak najlepszymi checiami (pewnie miala ochote na
        jakies pogaduchy) a ja na imprezę. Nie wiem jak te relacje ukladac sie beda
        dalej. Ona chyba ma do mnie zal, a prawda wyglada tak, ze wcale jej nie olalam -
        spełnilam jej prosbe (nocleg) a ze nie moglam sie z nia spotkac, bo fatalnie
        czuje sie w jej obecnosci, ucieklam z domu. Wiem ze brzmi to jak umartwianie
        sie, w gruncie rzeczy jest to po prostu nieumiejetnosc mowienia nie a
        konsekwencją tego jest postawa strusia. Hm...Za niedługo bedzie miała urodziny
        a w zwiazku z tym bede musiala sie przemoc i do niej zadzwonic zeby złozyc jej
        zyczenia. A co do postu niobe:
        Ja natomiast zdenerwowalabym sie z innego powodu. Walcze o to by odzyskac
        > kontrole nad swoim zyciem i strasznie nie lubie niespodziewanych zmian
        planow,
        > wszelkich niezapowiedzianych wizyt i wszystkiego co mogloby mi popsuc
        > zaplanowany przeze mnie dzien. Czuje wtedy, ze znowu cos z zewnatrz przejmuje
        > kontrole nad moim zyciem i nie moge sie z tym uporac
        to tez dokladnie o to mi chodzilo! Spontanicznosc spontanicznoscia ale
        chaotyczne zycie mi nie słuzy, zwlaszcza jesli to nie ja wywołuje takie
        zamieszanie,tylko zostaje w nie niejako wmanipulowana.
        • yesstem Re: jestem w panice 19.02.05, 11:21
          > Było ok, ale teraz mam poczucie winy. Szwagierka pewnie czuje sie olana, no
          bo
          > jak to- ona przyjezdza z jak najlepszymi checiami (pewnie miala ochote na
          > jakies pogaduchy) a ja na imprezę.

          Za co poczucie winy? Jak Ty się czujesz przy niej źle, to jest ok, ale ona musi
          być zawsze dobrze traktowana przez Ciebie? Chciała nocleg, pomogłaś jej. Masz
          prawo iść na imprezę, nie musisz być jej opiekunką, przecież nie została tam
          sama tylko ze swoim bratem? A w ogóle to myślę, że powinnaś jej powiedzieć
          otwarcie, że masz dość słuchania o jej wspaniałych osiągnięciach, o dietach,
          figurze, komentowania Twojego ciała i porównywania ze swoim, itd. Powiedz jej,
          że ją lubisz, ale te tematy psują Twoje samopoczucie i prosisz, żeby przy Tobie
          ich nie poruszała. Może ona wcale nie zdaje sobie sprawy z tego, że Cię rani?
          • theniebiesky Re: jestem w panice 19.02.05, 11:52
            A w ogóle to myślę, że powinnaś jej powiedzieć
            otwarcie, że masz dość słuchania o jej wspaniałych osiągnięciach, o dietach,
            figurze, komentowania Twojego ciała i porównywania ze swoim, itd. Powiedz jej,
            że ją lubisz, ale te tematy psują Twoje samopoczucie i prosisz, żeby przy Tobie
            ich nie poruszała. Może ona wcale nie zdaje sobie sprawy z tego, że Cię rani?

            Nic dodac nic ujac. Tylko ze nie umiem mowic o swoich potrzebach ani o tym
            czego nie chce - i to jest moj problem, nad którym zdaje sie bede musiala
            ciezko popracowac. Tkwiac w bezpiecznym kokonie bulimii trudno nauczyc sie
            normalnego asertywnego postepowania, mowiac TAK (a czegoś nie chcemy)wszystkie
            takie sytuacje zajadamy a potem zwracamy (takie symboliczne NIE)
            I taka luzna uwaga. Gdybym o jej noclegu dowiedziała sie kilka dni wczesniej,
            mozliwe ze rzucilabym sie na jedzenie. Ale wczoraj nie mialam takiej
            mozliwosci - musialam zareagowac szybko, ale nie rutynowo(czyli w spożywczym)
            Choc oczywiscie wiedzialam ze moglabym jednak miec wszystko gdzies i pognac do
            tego sklepu, ALE co byłoby dalej? Wtedy nawet opcja u kolezanki nie wchodzilaby
            w grę - wygladlabym potwornie czułabym sie potwornie. No wiec rozumowo opcje
            sklep odrzucilam (a ze pokusa zachowania sie po lini najmniejszego oporu byla -
            to juz inna sprawa)Ciesze sie ze jej nie uleglam. Ale martwi mnie ze chowajac
            sie za bulimia chowam sie przed zyciem, jego dobrymi i złymi przejawami, ze
            tyle rzeczy mi ucieklo a ja nie nauczylam sie jak zachowywac sie w dorosłym
            swiecie jak mowic otwarcie o tym co mnie boli czego nie chce itd.
            • yesstem Re: jestem w panice 19.02.05, 12:02
              Hmmm... No to rzeczywiście masz problem. To skoro nie potrafisz mówić o swoich
              uczuciach, możesz sprobować odwrócić kota ogonem i w konkretnej sytuacji
              zwrócić się do szwagierki w mniej więcej taki sposób: "Mam wrażenie, że
              próbujesz mnie i wszystkim wokół udowodnić, że jesteś we wszystkim naj.
              Dlaczego?" Nie powiesz wtedy, że Ciebie to męczy, raczej wprawisz ją w
              zakłopotanie. Ciekawe, co Ci odpowie.
              • niobe5 Re: jestem w panice 19.02.05, 12:41
                >"Mam wrażenie, że
                > próbujesz mnie i wszystkim wokół udowodnić, że jesteś we wszystkim naj.
                > Dlaczego?"

                Swietny jest ten pomysl yesstem. Tak wlasnie powinnas jej powiedziec!
                Ciesze sie, ze udalo Ci sie przetrwac wczorajszy dzien i na dodatek dobrze sie
                bawilas.

                Pozdrawiam
    • yesstem Re: jestem w panice 19.02.05, 12:08
      A swoją drogą nie możesz wiecznie żyć życiem innych i się podporządkowywać
      wszystkiemu. MUSISZ w końcu zadbać o siebie! Musisz sprobowac się przelamać!
      Zacznij rozmawiać o swoich prawdziwych uczuciach najpierw z kimś, komu ufasz: z
      przyjaciółką, mamą, mężem. Z czasem może odważysz się zacząć otwierać przed
      innymi. Nie musisz od razu mówić wszystkim i o wszystkim. Sama wiesz, co
      najłatwiej przejdzie Ci przez gardło. Spróbuj się raz przełamać, tylko nie
      atakuj, rozmawiaj spokojnie. Sprawdź reakcję. Zobaczysz, że świat sie nie
      zawali.
      • theniebiesky Re: jestem w panice 19.02.05, 12:30
        dzieki, yesstem
        A tak z ciekawości, czy Ty dobrze sobie dajesz radę z wyrazaniem własnych
        uczuc, emocji i potrzeb? Pytam dlatego ze co innego radzic a co innego samemu
        sie do tych rad stosowac. Ale to odwracanie kota ogonem ze szwagierka wyprobuje
        na pewno. Juz jestem ciekawa, jak zareaguje. faktycznie, ona moze nie wiedziec
        ze dołuje mnie swoja postawa. Przeciez skutecznie jak widac zachecałam ja do
        tego
        • yesstem Re: jestem w panice 19.02.05, 12:40
          Dawniej byłam małą, szarą myszką w cieniu innych, całkowicie podporządkowaną.
          Zbyt często mówiłam 'tak', prawie nigdy 'nie' i wiele razy cierpiałam z tego
          powodu. Robiłam rzeczy, których nie chciałam, bo bałam się, że jak się
          sprzeciwię, to zostanę odrzucona przez innych. Z czasem moja postawa się
          zmieniła, szczerze mówiąc nawet nie wiem, kiedy to się stało i co na to
          wpłynęło.
          Teraz raczej nie mam kłopotu z wyrażaniem uczuć, choć oczywiście zdarza się, że
          się chowam (zależy od sytuacji i od tego, czy mam do czynienia z kimś, kto
          jest 'nade mną' czy na równi lub pod). Problemem w zasadzie jest tylko to, że
          czasem zamiast tłumaczyć, rozmawiać, ja złoszczę się, atakuję, jestem wybuchowa
          i nieprzyjemna. Tego nie polecam. I wcale nie jestem przy tym osobą pewną
          siebie, przeciwnie - mam milion kompleksów!
          • theniebiesky Re: jestem w panice 19.02.05, 15:55
            brawo jesstem!
            Przyznam sie ze nie bardzo umiem wyposrodkowac swoje emocje i reakcje na ludzi
            i inne rzeczy. Unikając postawy agresywnej (ja tez sie złoszcze a jakze-
            zdarzylo mi sie tupnac - a to juz był odpał!) wchodze w schemat unikania w
            ogole drazniacych mnie ludzi i tematow. Czasem to tez dlatego ze zwyczajnie
            brak mi cierpliwosci i nie mam ochoty racjonalnie rozmawiac, a czasami jest tak
            ze wole nic nie mowic bo krew mnie zalewa a mowienie z ukrytą pasją jest jednak
            wyczuwalne no i czuje ze moglabym sie nie pohamowac
    • rebeck Re: jestem w panice 20.02.05, 13:15
      a ona przypadkiem nie ma bulimii czy anoreksji.... ?? skoro żyje dietami,
      obnosi się tym, że schudła itp... na początku choroby ja np. byłam b.
      szczęśliwa, że schudłam.. a gruba wcześniej nie byłam. znajomi mi mówili, że
      jak ja teraz to zdrowo żyję i fajnie wyglądam... jaką to ja mam świetną
      przemianę materii z czase zaczęli mówić :/
      najlepiej to unikaj jej dalej, a z czasem jak będziesz zmuszona się z nią
      widzieć mów o swoich zaletach... o tym jak ty się świetnie czujesz ze swoją
      masą itp. zobaczysz, że będzie lepiej. wiem, że z nami jest ciężko... niska
      samoocena i takie tam, ale tzreba z tym walczyć... no i z tą szwagierką też ;)
      powodzonka
      • kaskus1983 Re: jestem w panice 21.02.05, 15:26
        Witam :o)
        słuchaj nie wiem czemu masz wyrzuty sumienia , dziewczyna przegina chwalac sie
        swoimi osiegnieciami ok raz mozna wysluchac historii ale po co wiecej razy ?
        Powinnas jej powiediec ze ciebie nie interesuje to ile zchudla i co sie u niej
        dzieje i tyle powinna to zrozumiec a jelsi nie to poprostu olej ja !moze
        zrozumie ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka