Dodaj do ulubionych

bulimia i miłość ?

06.08.08, 16:45
ostatnio powiedziałam chłopakowi, w sumie sam się domyślał trochę, bo wiedział
o chorobie kiedyś, jeszcze jak ze sobą nie byliśmy (przyjaźnimy się od 4 lat),
teraz choroba wróciła, tak okropnie się czuję i to widać:( on mówi, że mnie
kocha i mnie nie opuści, że damy rade... ale tak naprawdę nie zdaje sobie z
niczego sprawy. nie potrafię z nim o tym rozmawiać a mnie to tak okropnie boli
ostatnio... to już nie ja, to choroba, wszystkie moje myśli są przez nią
ogarnięte, a ja się czuję taka bezradna:( jak przyjdzie do mnie i widzi że coś
jest nie tak to pyta, przytula się do mnie, a ja nie potrafię wykrztusić
słowa, stoję taka sztywna, co najwyżej pokręcę lub pokiwam głową, a mam tyle
myśli, takie palące... i jedyne co potrafię to płakać, nie mogę się
powstrzymać, bo to tak boli... a on czuje się bezradny,boli go to, nie wie co
czuję i jak ma mi pomóc, bo skąd? a ja bym tyle chciała powiedzieć, tylko
włącza mi się taka blokada... jak bym połknęła język. czasami denerwuje mnie
swoim zachowaniem, nie rozumie mnie, nieświadomie rani... a ja ranię jego,tzn
nie ja, ja go kocham... ale to ona... ta moja chora część chce żeby nie
wytrzymał ze mną i mnie zostawił, bo wtedy będę mogła sobie spokojnie
cierpieć, a ja już nie mogę tak, nie chcę go stracić bo to jest chyba
najlepszy człowiek jakiego znam, kocha mnie, ja jego, ale tak bardzo mnie nie
rozumie, a mnie to tak bardzo boli... ze nie potrafi mi pomóc, a to przecież
moja wina, wczoraj się popłakałam przy nim, on wiedział że nic nie powiem,
przytulał mnie i mówił do ucha, że mnie nie zostawi, a ja czułam się jak
dziecko z autyzmem... jedyne co mi przechodziło przez myśl to że ja na niego
nie zasługuję, że on nie powinien się ze mną męczyć... a z drugiej strony
czuję na niego taką złość momentami...już nie wiem co mam zrobić,
postanowiłam się leczyć znowu, ale leczenie trwa latami, a przez ten czas tyle
razy zdążę go zranić, siebie też
Obserwuj wątek
    • madziuus Re: bulimia i miłość ? 06.08.08, 16:58
      normalnie jakbym slyszala siebie i swojego chlopaka :(
      • misiek121319 Re: bulimia i miłość ? 06.08.08, 18:02
        moj facet postawil mnie zed wyborem, albo przytyje albo z nami
        koniec. staralam sie jak moglam, ale nie udalo sie pokonac any.
        jestem sama...
        • justyska34only do misiek 06.08.08, 18:08
          kurczę :( choroba jest straszna... ale on nie powinien Ci mówić: przytyj,
          przecież tak naprawdę nie chodzi tylko o to, ale tez o akceptację siebie, nasze
          emocje itd... a to nie tylko sprawa wyglądu, jego pomoc nie tak chyba powinna
          wyglądać... :|
      • justyska34only Re: bulimia i miłość ? 06.08.08, 18:03
        i co my mamy zrobić? :/ czasami myślę, że z nikim nie powinnam się wiązać bo przez tą bulimię jestem toksyczna jakaś... ale on stwierdził, żebym nawet nie próbowała mu więcej mówić, że się będzie ze mną męczył... tylko on nie rozumie że to nie jest problem tylko z jedzeniem ale z moim całym życiem i nie wie jak ta choroba się odbije na stosunkach z nim... zacznę się leczyć, może w końcu nauczę się mówić o swoich uczuciach i wtedy sytuacja się jakoś poprawi, ale na chwilę obecną... to popaprane jest to wszystko :/
        • misiek121319 Re: bulimia i miłość ? 06.08.08, 18:43
          Moze to wlasnie milosc. Nie poddawaj sie. Walcz o siebie. Chlopak
          moze naprawde Cie kocha i chce pomoc, wiec nie odrzucaj go. Milosc
          ponoc zwyciezy wszytsko chorobe, lęk i słabości. Trzeba w to wierzyc
          i walczyc... Choc chwil zwatpienia przybywa...

        • hopeless2 Re: bulimia i miłość ? 06.08.08, 19:08
          strasznie dawno nic tu nie pisalam, ale ten watek jest mi jakis taki hmm.... znany

          rok temu poznalam chlopaka. czy sie zakochalam? nie wiem... ja juz nie wiem co
          to znaczy kochac ;( z czasem zaczelo mi na nim zalezec, wiec uznalam, ze jest
          dla mnie wazny. po trzech miesiacach naszej znajomosci poszlam na terapie. sama-
          on o niczym nie wiedzial. po nastepnych dwoch mu powiedzialam, ze choruje na
          bulimie. po kolejnych czterech mnie zostawil...

          uslyszalam: "ja juz nie daje rady....", "ja juz nie wiem czy cie kocham...", "ty
          ciagle placzesz.....", "bycie z toba to koszmar...."

          od tego czasu minely dwa miesiace. dwa cholernie dlugie i ciezkie miesiace.
          balam sie i dalej sie boje, bo teraz wychodzi na jaw czy terapia byla/jest dla
          mnie, czy robilam to ze wzgledu na niego... na razie jest- nienjgorzej. kilka
          wpadek wprawdzie mam za soba, ale psychicznie nie jest tak zle. sa lepsze i
          gorsze dni, ale... o nim ciagle mysle i nie potrafie zrozumiec, dlaczego?
          przeciez podobno mnie kochal, chcial ze mna byc i tez szeptal mi w trudnych
          chwilach, ze pomoze, nigdy nie zostawi...
        • edetan Re: bulimia i miłość ? 06.08.08, 20:28
          Domyślam się że bardzo ciężko Ci w takiej sytuacji. Czujesz się nierozumiana a z
          drugiej strony nie potrafisz powiedzieć chłopakowi co przeżywasz.
          Zastanawia mnie jakiej odpowiedzi oczekiwałaś pisząc na forum.
    • kropka.b3 Re: bulimia i miłość ? 06.08.08, 20:27
      Za dwa miesiace moj slub :-) Powiedzialam mu o chorobie juz na samym
      poczatku znajomosci. Dlugo mialam takie mysli jak ty, ze na niego
      nie zasluguje, ze go unieszczesliwie. Od 2 lat mieszkamy razem,
      dlatego dokladnie wie na czym polega moja choroba i co ze mna robi.
      Kochamy sie jak szaleni i nie wyobrazamy sobie zycia bez siebie.
      Ciezkie chwile tylko nas do siebie zblizyly i utwierdzily w
      przekonaniu, ze nic nie zniszczy nas i naszej milosci. Walczymy
      razem, bo to milosc w zdrowiu i w chorobie... Sa tylko dwie zelazne
      zasady: 1. Nie klamie 2. Nie poddaje sie
    • kropka.b3 Re: bulimia i miłość ? 06.08.08, 20:49
      A i jeszcze jedno...Kiedys przyszla mi do glowy mysl zeby odejsc, no
      bo przeciez beze mnie bedzie szczesliwszy, bo na niego nie
      zasluguje, itp.. Ale on ciagle powtarza, ze szczesliwy moze byc
      tylko ze mna. Zrozumialam, ze chcialam pojsc na latwizne, bo choc
      rozstanie wydawalo mi sie jakims koszmarem, to zawsze latwiej zwinac
      sie niz zawalczyc.
      • justyska34only Re: bulimia i miłość ? 07.08.08, 18:51
        kurcze, dziewczyny, dziękuję :) to że to napisałam pomogło mi to wszystko jakoś
        ogarnąć, wykrystalizowały się bardziej moje myśli, dzięki temu wczoraj zebrałam
        się w sobie... i próbowałam z nim rozmawiać... szło mi opornie, zacinałam się,
        mówiłam chaotycznie... chyba trochę go to wszystko przeraziło, nie jest
        zadowolony, bo myślę, że zdał sobie wreszcie sprawę,że to wcale nie musi być
        tak, że będzie dobrze. ale chyba to był mały kroczek do przodu :) o ile mi jest
        dziś lżej... wczoraj nie dokończyliśmy rozmowy, ale dziś też się chyba będziemy
        widzieć, a ja chcę z nim rozmawiać... chcę żeby mnie zrozumiał, żeby wiedział co
        czuję, mam nadzieje że skoro wczoraj się przełamałam to i dziś mi się uda... on
        powiedział, że wiele zrozumiał i cieszy się, że w końcu otworzyłam się przed
        nim. a ja, dzięki Waszym wypowiedziom uświadomiłam sobie jeszcze bardziej
        (Kropka- zwłaszcza dzięki Tobie :) ), że chciałam pójść na łatwiznę właśnie...
        że zaczynałam walczyć z nim, a nie z tym co trzeba, ehh,choroba jest strasznie
        cwana :\
        hopeless2- bardzo boję się, że kiedyś usłyszę to co Ty... że ten czarny horoskop
        się sprawdzi :( ale nie mogę się tylko bać, muszę walczyć, żeby tak się właśnie
        nie stało! zrozumiałam, że wszystko jest w moich rękach... on chce mi pomóc,
        tylko kwestia tego czy ja będę potrafiła tą pomoc przyjąć i co z nią zrobię, on
        sam nie będzie wiedział w jaki sposób może mi pomóc jeżeli ja go nie naprowadzę,
        i właśnie dlatego stawiam na szczerość... nie będzie łatwo i nie wiem czy się
        uda, ale jeżeli zniszczyłabym tą miłość to za jakiś czas nie darowałabym sobie,
        że nawet nie próbowałam jej ratować :| a dzisiaj... chcę go poprosić, żeby w tym
        tygodniu poszedł ze mną do psychologa...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka