katha_ko
22.07.09, 15:19
GALA: Ludziom samotność kojarzy się ze smutkiem i opuszczeniem.
BEATA PAWLIKOWSKA: Przecież to tylko stereotyp stworzony przez piosenki o
miłości (śmiech). Dla mnie „samotny” znaczy „samodzielny”. Ale może my
jesteśmy pierwszym pokoleniem, które w ogóle myśli o swoim szczęściu? Praca i
rodzina mogą się w tym szczęściu zawierać, ale to nie wszystko i
nieobowiązkowe. Dla mnie najważniejszym odkryciem w życiu było to, że można
być sobą. Jako nastolatka bałam się, że wszyscy dorośli nie cierpią swojej
pracy, mają za mało pieniędzy i wiecznie się śpieszą. Buntowałam się,
uciekałam ze szkoły, z nienawiści do siebie i strachu o przyszłość
przeszłam anoreksję i bulimię, próbowałam odebrać sobie życie, a moja
mama powtarzała, że jak się nie będę uczyć, to będę myła szyby w wagonach
kolejowych, bo w jej odczuciu to było zejście na dno. Pewnego dnia odkryłam,
że nie muszę robić tego, co inni uważają, że powinnam zrobić. Zaczęłam słuchać
swoich pragnień. Zaprzyjaźniłam się ze sobą. Poddałam się pasji do pisania,
muzyki i podróżowania. Nagle się okazało, że jestem sobą i jestem szczęśliwa.
GALA: A więc mam do czynienia ze szczęśliwa, spełniona Beata Pawlikowska.
BEATA PAWLIKOWSKA: Hi, hi, hi, to brzmi jak wyzwanie. Ale dobrze mi z tym.
Uwielbiam pisać książki i mówić do ludzi przez radio. Uwielbiam podróżować,
odkrywać nowe miejsca, ludzi i uczyć się nowych rzeczy. Segreguję śmieci,
zdrowo się odżywiam, wspieram WWF, PCK, Fundację Radia ZET i fundację księcia
Karola na rzecz lasów tropikalnych. Uwielbiam wstać czasem o świcie, słuchać
ptaków i cieszyć się tym, że żyję. Czuć na skórze ciepły wiatr albo czułe
dłonie. Jeść czereśnie i brzoskwinie. Podejmować zobowiązania wobec samej
siebie. Pracować. Kochać. Pragnąć. Fajnie jest być dorosłym.