szprota EKWIWALENTYNKOWA POJEBAJKA 02.02.06, 19:54 I stało się tak, że w dawnych strasznych czasoprzestrzeniach czyli jak sama nazwa wskazuje w starozytnej grecji żył sobie pastuch co przemawiał językiem owcym, a owce do niego ani razu. Niemniej był on omal japiszonem wśród ówczesnych trzymaczy trzód. Zatem zawrócił mu głowę headhunter Pan bo rzekł do niego niejedno. Oprócz sukcesów zawowcowych osiągał nasz bohater również prv.pl, a wbrew Panu heteryckie. Ona również pasała i nieźle jej się to udawało. Wybrał się nasz pastuszek razu pewnego na spacer milowy i znalazł kamień drogocenny. A ponieważ brakło mu do obrzydliwego happy endu świecideł na zadręczyny z wybranką, tak poniosł głaz i lodowato odniósł się do Pana, który również miał chrapkę. To tu Pan kazał, sługa nie trusia i sprzeciwia się? Pan się zeźlił strasznie owczywiście i pognał w dziki gon za pastuchem, który z kolei pędził w wiatr od ukochanej. Padli na sobie wreszcie oraz w ramiona, a Pan, który nie miał uprzedzeń do tylu płci co Panowie w dzisiejszych równie strasznych czasach zobaczywszy ukochaną ulubieńca machnął kopytkiem na to wszystko i się precz oddalił. Lecz to nie koniec japi endów albowiem co z kamieniem otóż padając w ramiona pastuch podał go jej a ona chyba heterą nie była, alboniewiem go nabrała do ust chyba żeby Panu nie było łatwo zawła szczyć. I nie było jak wyjąć bo tu ani grzebać ukochanej w jamie [żeby chociaż w otworze!] ani zezwolić by się puściła z ramion bo zapomniałam napisac że stali nad przepaścią i w ogóle było strasznie a ona słabosilna z sinym wolem. Więc pastuch postanowił wyjąć kamień ustami i tak się narodził pocałunek oraz powiedzenie o stawaniu języka osinowym kołkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
huann bajka o dziewicy i kniaziu 04.02.06, 00:18 W starej chatce pod starym borem mieszkała stara dziewica – Noworymberska. Za piasta tam już mieszkała i za jagiellona też mieszkała a jak nadszedł nabór na królów obieralnych to zerwała jabłko ze starego sadu opodal i zżarła ze skórką, taka już pomarszczona była. A kwaśne winogrona wisiały jej gdzieniegdzie, a indyki robiły jej jaskółki na koralowych drutach. Żyła by tak pewnie aż do dziś dzień, choć dziś noc akurat, ale nikt by dziś w to nie uwierzył, więc umarła. Nim jednak uczyniła ten wspaniały gest wobec zdrowego rozsądku zdroworozsądkowej części ludzkości zjadła maślaka. Jak sama nazwa wskazuje maślak jest zdrowy i pożywny, zawiera w sobie mnóstwo olejów wysokotłuszczowych i tak się tym nasyciła, że usiadła na przyzbie. Ponieważ współcześni użytkownicy wielkomiejscy sieci nie wiedzą zazwyczaj co to przyzba, więc nie napiszę co to, bo też nie jestem pewny, w każdym razie usiadła i zanuciła: ‘boby boby głóg tarninaaaaaaaaa’ czy coś bardzo, ale to bardzo podobnego, czyli chyba jednak właśnie to. Niosło echo po lesie zew pieśni tej z prawieku wyprzędłej, niczem poszum starej kniei, co niejednego jelonka zdechła. Usłyszał to kniaź cięty na pazia, prześlicznej urody i durny przy tem! Zasromał się w sobie, zadumał w sowie, zadął, zaklął i zagryzł wąsa i zapląsał a nimfy zgodnie potrząsnęły różowymi pomponami w ciapki morro w jutrznich mgłach na śródleśnej polance szemrząc ‘cziki-da cziki-da’. ‘Cziki-da!’ –zakrzyknął kniaź jak paź, bo on oto już wiedział, już czuł ten zew miłośny, tęskny a mocarny jednocześnie, niby przecudnej wiosny rozkwit w pełni i pędy dębów i w te pędy pojął, że oto przeznaczenie go wzywa na skraj boru. Bo tam właśnie w starej chatce pod starym borem mieszkała stara dziewica – Noworymberska. Za piasta tam już mieszkała i za jagiellona też mieszkała a jak nadszedł nabór na królów obieralnych to zerwała jabłko ze starego sadu i zżarła ze skórką, taka już pomarszczona była. a kwaśne winogrona wisiały jej gdzieniegdzie, a indyki robiły jej jaskółki na koralowych drutach. Żyła by tak pewnie aż do dziś dzień, choć dziś noc akurat, ale nikt by dziś w to nie uwierzył, więc umarła. Odpowiedz Link Zgłoś
szprota GROAR! 14.02.06, 01:46 czuwaj!!! Gdzieś wśród zielonych liści drzew, mroczny cień zwierzęcia przemykał się niepostrzeżenie... Zawitałeś w naszym lesie więc czuj się tutaj gościem. Wyślij prywatną wiadomość, alkomat, Black Metal ~ Finntroll! Groar! führer z niczym tzn. z Łęczycą także, czy się nie mieścimy w kategorii "czegoś"? _____ Groar. ... Łza się w oku kręci. _____ Groar. z tym zdeka problem moze byc, albowiem starsi sie rzucaja ze mi dom ze tak powiem roz******la... moze i racje maja ja wydaje odgłosy różnych potworów z tibi reaz Krzyknełem mało z krzesła niespadłem Groar... - Co? - Groar. - To taki odgłos? - Nie, fala dźwiękowa... *** - Ej, właśnie, może ty mi powiesz :D - Ale co? wiem! Tak z najświeższych (co wcale nie oznacza lekkostrawnych: rok mrok szatan mrok szatan. Nadal nie Jest Dobrze, a nawet Jest zajebiście źle. Ale fakt, że żyję świadczy o tym, że on jest głodny! Biedny stworek, masz tu Śmiechżelki...czemu pytonga zaSLONILES NAPISEM (Charizard nażarł sie żelków i pełen pałeru ruszył na kurzyki) a Kurzajewski ma ładną bluzeczkę dzisiaj :)))e no szon, opie..sz sie nie działa time out koniec dead GROAR. wy nieumiecie OTS robica tematy zakladacie wrr... szkoda Ze nie mam modka bo bym się zamnkął nie zbudujemy już Pałaców, z naszych marzeń, Nie wypowiem słów Które mogłyby zawarzyć Nie czas nie czas nie czas, Ja panna ,on blizniak! Najbardziej konfliktowy uklad wsrod wszystkich par Pelno spiec. on balaganiarz,kocha wolnosc, Odporny na, Trucizna, Specjalne, Brak. Walka, w zwarciu, wazelinka mi scieka po spodniach :D tez wpadne do krakowa zownowac dzieci i zgarnac lizaki, szkoda , bo jeszcze trzeba tam dojechac ;] juz chyba wszystko zaleze odglupiego farta...(zeby jeszcze chcial sprzyjac nam a nie tym innym ;P) czytaj- ::jak_mustangi:: :) <---- Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szprota_za_Pijawa WikiBajka IP: 194.150.251.* 14.02.06, 12:43 Żyła w pewnym Królestwie piękna księżniczka. Cały naród kochał ją gorąco, przeżywał bardzo jej rozterki miłosne i wiwatował będąc świadkiem sukcesów. Codziennie w każdym domu nie mówiło się o niczym innym, tylko o tym co nowego przydarzy się uroczej księżniczce Gwiazdeczce, jak ją pieszczotliwie nazywano. Gwiazdeczka dorosła już kilkaset odcinków temu i obecnie była Gwiazdą najważniejszego Serialu w Królestwie. Jednak mimo radosnych chwil na serialowym planie, jej życie nie było usiane różami. Pech chciał, że w księżniczce zakochany był potężny i zły czarnoksiężnik STOŁEN - mroczne i niebezpieczne indywiduum elektryzujące słuchaczy swym głosem i posiadające moc jeżenia na odległość włosów na głowach poddanych ojca księżniczki dzięki zdolności rzucania czaru "rachunekzaprąd". Jako adept mrocznej akademii Tajemnej Energii Pozyskiwanej Samodzielnie (w skrócie TEPSa) jako jedyny student zaliczył wszystkie stopnie wtajemniczenia i uzyskał Dwudziesty Stopień Zasilania zostając tym samym arcymistrzem i potentatem energetycznym. W krótkim czasie dzięki misternie uplecionej sieci przesyłowej stał się włascicielem MEgaelektrowni i prądotwórczym monopolistą. Od tej pory blady strach padł na obywateli Królestwa. W każdym domu włączenie telewizora, lub chociażby światła w łazience powodowało, ze stojący na straży prądu Licznik bił natychmiast po kieszeni. Nieliczni, którzy się zbuntowali, zmuszeni byli do wyrzeczenia się największej radości życia, jaką była telewizja i pogodzenia się z losem, że kolejne perypetie księżniczki będą znali jedynie z wyrywkowych opowieści znajomych, lub ze skrótów w głównym dzienniku Królestwa "Wszechświecie Serialu". A było coraz gorzej. Każdy odrzucony przez księżniczkę wyraz sympatii ze strony STOŁENa powodował jego niebywałą furię co natychmiast objawiało się przerwami w dostawach energii i zaciemnieniem kolejnych kwartałów ulic. Ludzie płakali nad nieczynnymi telewizorami, a producenci świec zacierali ręce. Pewnego dnia do Królestwa zawitała Nadzieja pod postacią młodego księżnika Elektryka (aby wybrać się w podróż porzucił szkołę, więc nie otrzymał tytułu jasnoksiężnika i został tylko księżnikiem). Pochodził on z dalekiego kraju, w którym jego ojciec, dobry, stary król Iesdeen oświecał lud za pomocą światłowodów. Najmłodszy syn Iesdeena - Elektryk wyruszył więc pewnego dnia w daleką podróż, aby nieść światłowód oświaty innym narodom. Sytuacja w Królestwie bardzo zaniepokoiła młodego gościa. Chodził więc od domu do domu i oświecał ludzi,że Megaelektrownia nie jest jedynym i ostatecznym źródłem energii. Roztaczał przed udręczonymi poddanymi wizje osobistych turbin wiatrowych i paneli słonecznych. Udowadniał, że ich zasosowanie daje duże szanse na osłabienie potęgi czarnoksiężnika. Bardzo szybko wyrobił sobie dobre kontakty z tubylczą ludnością, jednak wnet zaczęły mu je psuć wszechobecne wtyczki Stołena. Narastał konflikt, który zakończyć mogło jedynie decydujące starcie obu przeciwników. Tak więc w pewien giełdowy poranek ufny w swą potęgę Stołen uderzył na baterie słoneczne Elektryka. Młody księżnik był jednak za wczasu na to przygotowany. Parę tygodni wcześniej poznał znakomitego SPECa, który rozpoczął działania dywersyjne na tyłach wroga. Dzięki otrzymanej od księżnika skrzynce z butelkami magicznego eliksiru ze sfermentowanego zboża SPEC szybko przekonywał kolejnych Megakierowników elektrowni aby cała para szła w gwizdek. To jednak nie wystarczyło by powstrzymać mroczne zastępy. Transformatory nadal sypały iskry, a liczniki biły co sił. Baterie trzymały się dzielnie, ale ich opór słabł z każdą siłą. Widząc to obywatele Królestwa zrozumieli, że jedynie ich wspólny wysiłek może doprowadzić do obalenia tyranii Megaelektrowni. Ruszyli więc z pomocą Elektrykowi wykręcając gdzie się dało bezpieczniki i podłączając na dziko do sieci Stołena energochłonne żelazka, elektryczne czajniki bez wody i enegrochłonne piecyki. Rozgrzane nimi powietrze ruszyło ku górze wywołując prądy powietrzne, dzięki którym nadszedł wiatr zmian, który uruchomił wiatraki księżnika i przewiał chmury dymów z elektrowni. Zza chmur wyjrzało słońce, które widząc co się dzieje natychmiast ożywiło broniące się ostatkiem sił fotoelektryczne ogniwa. W całym Królestwie popłynął nowy, czysty prąd porywając czarnoksięską armię i jej przywódcę daleko na wschód ku gazowym obłokom Putimira Władyna. Efekt fotoelektryczny rozjaśnił uśmiechy na zmęczonych twarzach zwycięzców uruchamiając telewizory z jubileuszowym trzy tysiące dwieście osiemdziesiątym siódmym odcinkiem Serialu "Ka jak Krzysztof". Gościnnie w nagraniu na żywo uczestniczył księżnik Elektryk jako Krzysztof Kajak. Jego namiętna wymiana spojrzeń z księżniczką Gwiazdeczką nad papierowymi kubkami przy dworcowym automacie z kawą została zaliczona do najważniejszych scen w historii Serialu. Do dziś jest ona tematem wykładów na Akademii Serialowej, a jej analiza stała sie podstawą kilku znakomitych prac doktorskich. Jeśli chodzi o księżnika i księżniczkę to pili kawę długo i szczęśliwie. Aż do napisów końcowych i reklamy pasty do zębów. Odpowiedz Link Zgłoś
szprota GrimmBajka 14.02.06, 13:18 Wewnątrz panował półmrok. Rozpraszała go jedynie cienka linia światła wpadająca przez szczelinę w niedomkniętym wejściu. - Widzisz coś? - spytał Większy Smok. - Cicho! -coś się tam rusza! - Mniejszy Smok poruszył nerwowo skrzydełkami. - Czy to On? - nie, to chyba Ona... - Jak sobie pomyślę o Jego zębach... i tych łapskach, którymi tak potrafi ścisnąć... Jak bym mógł, to bym się schował głębiej... - jęczał Większy Smok - no, to prawdziwy pogomca smoków! Co będzie jak jeszcze urośnie?? Ostatnio próbował mnie połknąć... - poskarżył się Mniejszy Smok. - Mimo twoich skrzydeł?? - Mimo to! rozpostarłem je najszerzej, jak mogłem!! i waliłem go kółkiem!! - Niesamowite! To prawdziwy potwór! - Cicho! słyszę kroki! - Mniejszy Smok rzucił się w głąb ciasnej pieczary. - To Ona! Znowu na nas poluje! Większy Smok zbladł na widok ręki rozdzierającej wejście. Miękką pieczarę wypełnił stłumiony przeciągły zgrzyt. Mniejszy Smok z przerażeniem patrzył, jak jego większy brat walczy dzielnie unoszony przez potworną rękę w kierunku coraz lepiej słyszanego przeciągłego wycia Jego. - Nie zostawiaj mnie!!! Trzymaj się!!! - krzyczał Mniejszy Smok drżącym głosem. Większy Smok jednak go już nie słyszał. Skrępowany gwintowanym pierścieniem zawisł nad parującą białą breją. Ostatnie przebłyski świadomości niosły ze sobą dźwięk zasuwanego suwaka pieczary i zakęcanego na butelce pierścienia, a Jej głos mówił czule: - Chodź kochanie, mama ma dla Ciebie butlę z kaszką... W IMIENIU PIJAWA ZNóW WRZUCA SZPROTA Odpowiedz Link Zgłoś
szprota S.S.S. (?) 15.02.06, 02:15 tym razem nie było krótkowidza korytarzy nie było bazgrołów po marginesach ni nasłuchiwania ciepła na szyi przepatrzyłam przepastniej i już się nie dało przegapić. już trzeba zamknąć nos w golfie prześledzić róźne barwy świtu zachwycić się jednomyślą. czasem przesiać słońce przez liście. czasem zaboleć kilometrami w kolanach. najczęściej budzić się w zmysły. Odpowiedz Link Zgłoś
zamek Opowieści komunikacyjne czyli 93. Gadka Starej 20.02.06, 11:46 Właśnie pożegnałem 3 Augustów, gdy drogę zagrodziły mi 52 Kurczaki, zabiedzone jak dzieci 92. Stróża: - Dokąd idziesz? - Do 2. Chochoła, aby zapytać 96 Janów, czy nie widzieli 82 Andrzejów. - Nie warto. Wszyscy poszli na 12. Stoki, by pozjeżdżać na nartach. - odparły Kurczaki. - Będą tam aż do 9. Zdrowie najważniejsze! - dodały rezolutnie mimo swego wyglądu. - A widziałyście może 78 Aleksandrów? - ciągnąłem. - Tak. Tam, gdzie rośnie 66. Modrzew. Podążaj za lotem 59. Świtezianki, a z pewnością trafisz. Masz może rozmienić stówę? Chcemy pójść do knajpy i zamówić 46 Ozorków w galarecie. Zerknąłem do portfela. - Nie. Mam tylko 60. - Dobra. Trudno. - Kurczaki poczłapały w swoją stronę, a ja założyłem słuchawki od discmana i załączyłem sobie V Symfonię e-moll op. 64 Czajkowskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
cassani policzyłem 20.02.06, 15:55 wyszło 721 + V symfonia - tylko ze nie wiem czy arabskie można dodawać do rzymskich? Odpowiedz Link Zgłoś
huann <a href="https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=63&w=1397" targe 18.03.06, 13:25 4 latka temu przyszedł na światak wątek surrealistyczny. Jest to dziwny wątek, którego pojawienie się poprzedziły niezwykłe i wcześniej nieszprotykane zyaviska. Miałeś już wtedy dwie żyrafy, lecz skąd przypuszczać mogłeś, że rząd zechce, żeby uczyły się grać na harmonijce? Przecież nic nie zrobiłeś! Jeśli byś bowiem kazał im zapisać się do szkoły wieczorowej - przeszedłbyś do punktu 25482, jeśli wymieniłbyś żyrafy na dorodnego tapira – przeszedłbyś do fryzjera, jeśli czesałbyś zęby - przeszedłbyś do punktu 23A*5xyz. Jeśli Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wisielec Re: Wątek surrealistyczny IP: *.pl 18.03.06, 15:36 Najlepiej powieś się.... Odpowiedz Link Zgłoś
huann krótkie małe dwa 22.03.06, 00:31 gość w dom. dawniej siadano na przyzbie i wypatrywano siedmiu plag egipskich zaprzężonych w czterech jeźdźców apokalipsy.psy przed nimi wyli, koty w pałąk wyginali, szczury opuszczały okręt pierwsze a kapitan ostatni mohikanin. dziś już łabądź budzi grozę. nie-my. ************************************ siedzi. drzewiej bywało, że czasem wstawał. nie wstawał ot tak. to było wstawanie nie tylko po to, by wstać, ale i by nie siedzieć. teraz już niby tylko siedzi. ale nie tylko po to. także, a może przede wszystkim, by nie leżeć. do leżeć ma jeszcze kawałek i wcale mu się nie spieszy. gdyby było inaczej, musiałby wszakże wstać. a siedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
szprota Z Praczetyzmu Szprociego: Karcenie Kota 23.03.06, 20:32 W całej historii z karceniem kota rzecz przypomina nieco kocią zabawę w uporczywe tkwienie po niewłaściwej stronie. Kot nigdy, ale to nigdy nie pojmie, że sam wywołał to dziwne zachowanie człowieka. Z psem sprawa jest prosta: umie skojarzyć przyczynę (zwłaszcza gdy jest spektakularna olfaktorycznie i od stosunkowo niedawna znajduje się na nowiuśkim dywanie) ze skutkiem (optymistyczna wersja zakłada słynną zwiniętą gazetę, a wszystkie nieuchronnie prowadzą na dwór do histerycznego przekrzykiwania szczeku psa o tej porze doby, w której wasza najbardziej nielubiana z wzajemnością sąsiadka ma domyślną porę menopauzalnej migreny dławionej drzemką, która to drzemka, w przeciwieństwie do homeopatii, działa wyłącznie w dużych, niereglamentowanych ilościach). Kot ma inną percepcję. Wizytę na dworze potraktuje raczej jako nie lada gratkę do przebiegnięcia ulicy w najbardziej ruchliwym miejscu*, wspięciu się na jedyną ocalałą topolę w okolicy, wywołania zbiegowiska sąsiadów za pomocą lekceważenia naszych mniej lub bardziej stanowczych zachęt do zejścia (wytrawni znawcy tej gry twierdzą, że wszystkie chwyty dozwolone i możemy skwapliwie korzystać z nieściganej w tym wypadku prawem możliwości stosowania gróźb karalnych) i wreszcie stoickiego odczekania na przyjazd wysoce wykwalifikowanych służb specjalnych, zdecydowanie zresztą zdegustowanych powołaniem ich do zadań tak mało apokaliptycznych jak lekko zdezorientowany kot. I, jeśli jesteśmy właścicielami Prawdziwego Kota, możemy byc więcej niż pewni, że ten wykaże się znakomitym wyczuciem konwencji narracyjnej i z przeskoczeniem na balkon sąsiedniej posesji oraz zręcznym zejściem po schodach pożarowych zaczeka dokładnie do momentu, w którym najbardziej nabzdyczony ze strażaków właśnie zdejmie nogę z ostatniego stopnia teleskopowej drabiny, która notabene tak nas fascynowała w dzieciństwie. Zatem ten sposób socjalizacji kota jest chybiony. Dość dobrą metodą natomiast jest tortura psychiczna. Gwałtowne złożenie gazety i trzepnięcie nią o blat nie najgorzej działa w obronie naszych kanapek. Ganianie kota wokół stołu też przynosi pewne rezultaty w kwestii odzyskania porwanych ze sznurka nylonowych pończoch. Ciekawym pomysłem jest próba sił pomiędzy kotem tkwiącym pod szafą a jego właścicielem wymachującym smętną resztką pielęgnowanego od lat kwiatka. Pewną w niej przewagę można w niej osiągnąć przy pomocy dobrze napełnionego zraszacza, ale uwaga, to działa tylko na koty, które organicznie boją się wody. Te, które jej po prostu tylko nie lubią, ograniczą się do reakcji spojrzeniem pełnym nienawiści. Behawioryści (to ci, co pociągali za dzwonki psy Pawłowa) uważają, że cały ten kram z karceniem zwierząt jest kwestią wzmocnien pozytywnych i negatywnych, systemu kar i nagród; i że wystarczy za wzorcowe skorzystanie z kuwety nagrodzic kota przysmakiem, a za własny pogląd na funkcje użytkowe koszyka ręczną robótką wykonywaną na specjalne zamówienie bezdzietnej cioteczki zza zachodniej granicy należy skarcić silnym chwytem za kark i stanowczą reprymendą, której niezbędnym elementem jest patrzenie w oczy zwierzęciu.Idę o zakład, że radzieccy naukowcy nigdy nie próbowali łapać naelektryzowanej poduszki na igły w locie. Koty już nieraz dowiodły, że dysponują siłą intelektu znacznie przewyższającą zneurotyzowanych psychologów w fazie maniakalnej i rekomendowaną naganę prosto w oczy traktują jako wspaniały trening do pracy nad zezem, od którego oczy łzawią, a co do przysmaków, no cóż... każdy kot wie, że mu się należą, za samą nieocenioną zaslugę bycia Kotem! -- *ciekawa rzecz, że psy jakoś załapały przepisy ruchu drogowego, a koty dały mu odpór... Odpowiedz Link Zgłoś
huann Asfaltowe żniwa 09.04.06, 01:12 Asfaltowe żniwa. Przeto nawet dzień zbyt jeszcze krótki by do wazonu wstawić karp: zresztą jeszcze nie czas. Czas czas Aż po zakręcony kurek, nie wieże: ta osierocona wiosna jest jak pozostałe pory roku: nietypowa, pogoda też w grochu. Poprzez anteny antenatów jak trójka od kolebki po grób, od gołąbków po drób. Dalej będą już tylko strzeliste więzi dachowców widziane przez mgiełkę wczoraj, skosem pelerynny deszczu zimno wyskakuje jak kukułka z czasem. Jaja się zbliżą, to śmigus dyngus znaczy, znów się poleje zmiana czasu z letniego na ostygły. Kwaterkami. Trzecia grządka podkurką. Brrno mi. Odpowiedz Link Zgłoś
szprota już było 18.04.06, 23:29 nienawidzę używać wielkich słów, ale to, co robię, robię inaczej niż wcześniej i to jest tak jak otwarcie okna w parną noc, się patrzy w gwiazdy i aż chce się krzyknąć, że już druga i wszystko jest w porządku, jest tak, jak miało być, robię to przez oddalenie, przez ułudę, że skoro słyszę głos, to musi być blisko, bo skoro się stało, to było możliwe (cezarowie śpią w swoich skrzyniach, gdy miasta pomorów krzywią swoje perspektywy) i pewnie nigdy już się nie stanie, nie musi, nie powinno, bodajby tylko chropowatość dłoni i sen banalne. Huan: -Wiem, na czym tonę. Szprota: -Na brzytwie Ockhama. Odpowiedz Link Zgłoś
szprota Kaslułki i łakome klawiatury [by Pijaw & mua] 19.04.06, 14:42 a co to krętka blada? I z czym się to je? czy to pochodna skrętki komputerowej? myślałem, że to jakiś nowy fajny wirus, który moszna złapać, zeby nic nie robić i móc się bezkarnie wylegiwać i żeby się ZUS wkurzał. szkoda, ze nie poszedłem na studia na biotechnologie. miałbym teraz sklep internetowy www.L4.pl. na lato byłaby promocja na wirusy w kaslułkach, które można wybić jedynie naświetlaniem promieniami UV w stopniu umiarkowanym, np. przez opalanie na Majorce. przy zakupie 25 kapsułek - 5 gratis. epidemia - rabat 20%.pandemia - rabat 50%. w sam raz dla pracowników Biedronek itp. Albo, żeby wykończyć konkurencję w sposób, za który pracownicy końkurencji podziekują a żabki nie potrzebują kapsułek, żeby się wygrzewać na słonku. kaslułki to chyba takie kapsułki od kaszlu...dla sepleniących od kataru. Od Kataru po Bombaj. byle Pad nam nie podskoczy. zwłaszcza MousePad. w mojej klawiaturze jest pełno okruszków. te literki to straszne fleje - zostawisz na klawiaturze ciacho i po chwili F G i H się ślinią od kremu... straty z tytułu ciastek obgryzionych przez klawisze są dla kieszeni przeciętnego biurowego podatnika w skali roku ogromne a N najgorsza! kawe mi wypija to na pewno jakiś spisek z właścicielami piekarń i cukierni. na pewno. bo inaczej dlaczego ciacho w kawiarnii kosztuje 10zł, a bardziej skomplikowaną klawiaturę w supermarkecie można kupić za 15. To piekarze i cukiernicy dopłacają drugie tyle do tej klawiatury. za to one (te klawiatury) wyjadają ciastka, bułki i co tam jeszcze im podejdzie. No i biedny posiadacz klawiatury-łakomczucha płaci za ciacho, zjada w sumie jego połowę, nadal jest głodny i musi iść po drugie ciacho. a to uzależnia, takie chodzenie po ciacha i potęguje zyski cukierniczej mafii. są też skutki uboczne - od ciastek uzalezniają się literki w klawiaturze i potem np. Twoje "N" wypija Ci kawę a "o" rzadko wchodzi. chyba śpi cały czas. cukrzyca. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Przerwa na reklamę: Agencja Towarzyska "LODEX" 21.04.06, 10:45 (zmysłowym półszeptem w stylu pani, która mówi "Heyah"): -Czujesz się samotny? Znudziło ci się pożycie małżeńskie? A może po prostu pragniesz chwilowej odmiany? Wszystkie te rzeczy i dużo dużo więcej zapewni ci Agencja Towarzyska LODEX. Czynna 24 godziny na dobę, 365 dni w roku. Zapraszamy też panie - wszystko jedno czy zechcesz sobie czekają na Niego poszydełkować, skorzystasz z usług naszych niewyżytych ogierów, czy też zajrzysz do naszej koedukacyjnej sali zaawansowanych zabaw swing-S/M - zawsze znajdziesz w naszym przybytku coś dla siebie. Agencja Towarzyska LODEX - od przybytku główka nie boli. Tylko teraz! Specjalne oferty sezonowe: - seks tantryczny (ryczysz z roszkoszy) - seks terapeutyczny (teraz możesz i po francusku!) - seks talmudyczny (dla sepleniących muzyków-doliniarzy) - seks oniryczny (onanizujesz się i ryczysz z rozkoszy!) oraz PROMOCJA! Do końca kwietnia każda pani odwiedzająca nasz przybytek otrzyma w prezencie rewelacyjny wibrator firmy Panta Rei! Pamiętaj! Tylko do końca kwietnia! Panta Rei - paluszek i główka... to przeżytek! Odpowiedz Link Zgłoś
szprota przekłamanie lodów 21.04.06, 11:01 natomiast nastąpi w cień wolny od pracy pod hasłem Dzierżbór doda ci loda i przyklei komórkę do włosów. w ramach programu przewidziano obrazy, wymianę płynów ustrojowych i anarchistyczne kichanie na czas. Organizatorzy podzielili przekłamujących lody na pięć kategorii: niepełnosprawnych, uczniów szkół podstawowych i ponadpodstawowych oraz VIP i seniorów (czub góry lodowej). w planach również impreza pozafizyczna generująca traumatyczne psycholęki: konkurs na opis oposa. Odpowiedz Link Zgłoś
huann skoro już obscena bierze górę 21.04.06, 21:03 lodową, to DODA-m jeszcze, że Eskimoski (girlsy) robią grilla. rozbuchać Rzym i zogniskować Wezuwiusz. Pompe je? Odpowiedz Link Zgłoś
szprota skręcone władanie z Pijawem 08.05.06, 15:08 skrętka_wkłada_młode komu? krętka_składa_młode w domu w podarce. w potrawce. pod Arka, to moszna dołki wkopać i Arek wpadnie w sosie własnym. i będzie to nie sekret arka. Tylko as systentka. taka plika wsadowa? nie, aplikacja wycieczkowa do namiotu. z plaginem? Niestety nie. Na PLAGI-n Mojżesz licencji nie chce sprzedać. Ale za to z kOHeer-em oh! moszna też dokupić jako wyposażenie dodatkowe MAT-air-RACE Ale tylko w wersji "MArine". yellow submarine? grey i to tylko w porcie USB u SB to ja nigdy nie byłam Odpowiedz Link Zgłoś
szprota S.S.S 15.05.06, 22:45 mija nastoletnia fascynacja demonami. ona jest srebrzysta w świetle górskiego potoku. on węzły mięśni i szorstkie palce zdobywcy. nurzają się we wspólnym czasie. albo inaczej zawsze parzyście. ona smak malin i lepkość dogorywania świtu. on ma troskę w zapachu ubrań i trochę potu. piasek w klepsydrze ma ich ślady. niewyraźne jeszcze. Odpowiedz Link Zgłoś
yavorius Andrzej 18.05.06, 14:56 Andrzej to najodważniejszy chłopak w klasie. Przynajmniej wizualnie. Patrząc na niego, mam jednak wrażenie, że jego ojciec może i podziwiał pokazy mody i zabytki we Włoszech, ale weekendy spędzał w Holandii. A efektem wieczorów w tamtejszych barach jest przezroczysty panel łączący oczy Andrzeja. Jeszcze większe zaskoczenie od zewnętrza wywołuje wnętrze. Wchodzę do Andrzeja i czuję się jak w myśliwcu. Trochę przytłoczony i onieśmielony. Otulony jelitami przyciągam do siebie ciekawie ukształtowaną, regulowaną w dwóch płaszczyznach i - jak przystało na Andrzeja - pionowo ustawioną dwunastnicę. Spoglądam przed siebie i widzę dwa jelita, grube i cienkie. Obrazują - jak mi wytłumaczono - dwa poziomy komunikacji Andrzeja z żołądkiem. Cienkie - dalej odsunięte - przekazuje tylko ważniejsze informacje. Wszystko po to, by Andrzej jak najmniej się rozpraszał, a jego wzrok jak najkrócej błąkał pomiędzy trzewiami. Na grubym jelicie informacji jest więcej. Po chwili przyzwyczajenia bez problemów orientuję się w nietypowo rozmieszczonych żyłach i organach wewnętrznych, a obsługę ułatwiają liczne brodawki. Odpowiedz Link Zgłoś
huann Państwo W. 18.05.06, 15:35 Któregoś dnia już od rana przytyłam, bolała mnie wątroba płodowa (trudno dostępny materiał), a mąż był wiecznie niezadowolony. W końcu rzekł mi: Pasztecie! W pierwszej kolejności pochłaniane są stare, zwyrodniałe i chore, tłuste i przetworzone... Nie mędrkuj! – odrzekłam. -Według teorii Pitkanena istnieje cała hierarchia ponadludzkich 'jaźni': choćby nerki, choćby błony śluzowe! Dasz sobie radę! Moja wątroba nie płaci sercu za to, że tłoczy ono krew - po prostu się niektórym pie... Ciesz się, że nie tobie! Nie spodziewałam się po tym, że może odejść. Sąd zabronił mu bezpośredniego ze mną kontaktu, bo może myśl na nim nie cierpi, ale kiepskość dziś polega na czymś innym. Polega na bólu brzucha. Dodajmy - kiedyś współbrzucha faceta, którego hierarchia wartości starannie omija ludzi, którzy go kochali. Wedle niego wątroba przesyła do umysłu obrazy. Co za osioł! Żeby się o tym przekonać, zaczął się z sądem wykłócać kto komu myje stopy! Siedział na ławie popijając raz po raz z kufla piwa i nie lubił wiórek: chyba rozmiękczony mózg upadł mu do rangi zbędnego organu! Oczywiście, badania wykluczyły nowotwór, podobno może to być silne zatrucie w postaci kolki w boku. A może po prostu na starość zmieniają się i preferencje, i hierarchia wartości? Odpowiedz Link Zgłoś
brite Zaległo 18.05.06, 16:32 Zaległo ciszą jak makiem. W stronę kałuży pobiegły nie myśląc za wiele, jednakże w środę było spokojnie. Wystąpiwszy przed pierwszy szereg Izydor elastycznie dobył osprzęt, wyzuwając uprzednio z gęsiej skórki. Mocząc się po cholewy wspomniał szerokie łany kukurydzy, terkoczące niczym klucz bezskrzydłych tchórzofretek. Przez źrenice dobiegł go szelest winylowych papuci. Zdecydował, że to będzie właśnie ta chwila, że właśnie teraz zakończy się jałowe oschłe zrywanie i podciąganie. Eksplodowały motyle, wstąpił. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Uderzająco klasyczne 27.06.06, 16:45 Czyżby Brite debiutował tutaj? :) I od razu w stylu sprzed czterech lat? Super! Ja chcę więcej! A w ogóle to pomyslałem, sobie, że teraz jak już na FŁ nie ma strraszliwych trrolli i wszystko znów zmierza ku jak najściślejszemu porządkowi, to może wreszcie pora kluczem dzikich drzwi wrócić na łono i podrapać się po jajkach ekshibicjonisty? A może po prostu to ta powoli nadciągająca wiosna i antycypacja lenich upałów, które już za 20 stopni*? Tak czy owak, było nie było, nolens volens, quod erad plus maginiaque, aard zakwitał znów. Czy ciepło jego strumienia świadomości stłamsi klimatyzację WSa i znów jak pyłek zdmuchnie go ze swych zwojów (to poli!), czy zostanie, to się okaże, gdy zakwikną Kurniki... * od teraz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szprota_za_pijawa z definicji Pijawa: IP: *.zdnet.com.pl 01.06.06, 14:02 BLOKI STRATOWE - (dział: budownictwo mieszkalne wysokościowe) Budynki wielorodzinne sięgające granicy stratosfery. Mieszkania wyposażone standardowo w śluzy powietrzne i kanapy ze spadochronem. Fotel przed telewizorem ma wbudowaną funkcję katapultowania po włączeniu kanału TV Trwam. Do zameldowania niezbędne jest posiadanie licencji pilota wycieczek ekstremalnych oraz zaświadczenie o wycięciu migdałków. Popularne wśród niebieskich ptaków i bujających w obłokach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lavinka z nielogu Re: z definicji Pijawa: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.06.06, 20:27 A co z ochroną przeciw bojówkom żydokomuny? ;-))) lav Odpowiedz Link Zgłoś
hermina77 Dlaczego. 27.06.06, 13:49 Kiedy byłam na początku widziałam przed sobą rozstaje dróg i to, co za nimi i to, co za horyzontem. Widziałam siebie podążającą ku przyszłemu słońcu, które było jaśniejsze i cieplejsze. Słońcu, które było pięknym życiem. Kiedy byłam na początku miałam włosy w kolorze hebanu i skórę w kolorze śniegu, miałam suknię w kolorze czereśni. Stałam na ostatnim piętrze ostatniego zamku i widziałam wszystko. Ile miałam w sobie woli a ile wiary, tego nie zmierzysz. Potem zaczęłam iść. Droga nie była kręta i wyboista, ale zmęczyłam się prędko. Usiadłam pod prastarym dębem pachnącym prastarym dębem i gdy spojrzałam za siebie, nie zobaczyłam. Położyłam się pod prastarym dębem i mech okazał sie wygodnym posłaniem. A droga stała się kręta i wyboista. Nie, nie zawróciłam. Leżę pod prastarym dębem, bo posłanie z mchu jest miękkie i pięknie pachnie mchem spod prastarego dębu. Dlaczego mam iść, skoro jest mi wygodnie? Odpowiedz Link Zgłoś
nitka102 Re: Wątek surrealistyczny 03.07.06, 10:19 no tak! odbiór paszportu wyznaczono na 32. jak mam spakowć łukasza z jego wszystkimi akcesoriami i złapać przlatującego admirała do 32 dnia miesiaca? chyba zrezygnuję z przystawek puszczajacych bańki rozpraszające ciemności. podobno TAM nie jest już tak strasznie jak wtedy gdy wyladowaliśmy na skrytym w szarych płatkach przekwitłych kalendarzy zapleczu szkoły wieczorowej dla żyraff Odpowiedz Link Zgłoś
ileana Re: Wątek surrealistyczny 06.07.06, 16:46 Witam po dlugiej niebytnosci...cieszy moje oczy calkiem realistycznie wasz tasiemcowy watek...ile km zajalby watek ustawiajac w szeregowym ustawieniu wszystkie surrrealistyczne wypowiedzi?? Pozdrawiam i mam co czytac na dlugie wieczory:) Odpowiedz Link Zgłoś
huann Lososowo Wyprana Fiszka 09.07.06, 23:31 Mcrelatywizm w postmaryniźmie: tylko stary grzyb rozbija o nogę jądra: zła to flądra, morze i płastuga – za to verty-kalna. Lososowo wyprana fiszka, jeśli biega o kwasy tłuszczowe – nienasycony jestem! Poniewąż ryby mają i ułudą zbawienny wpływ, stały się nied ość, że good karmą, to jeszcze seambolem, ale nie za dharmo. Prawda, tylko ja morze i bym chciał, ale śledzia bez-płatnego eggzjemplaża. Najchętniej w kawiorni: Wkszak seazone w pełni! Pie-eS: mam wilką i nieodpartą wędkę nazwać swego psa rybą, bo jemu to ryba, ale mógłby nie dać głosu i nie mókłbym więcej dokonywać seamodzielnych i seamorządnych wyborów w mylasie. A tak wiele jeszcze kal(afi)orii w hot-dogu… Słowem: jaja w szklance piesku do Buddy chał Wy! Odpowiedz Link Zgłoś