Dodaj do ulubionych

POCZYTAJMY!

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.05, 19:17
Rozdział pierwszy

Przebudzenie

Widziałem skubańca, siedział na chodniku i jarał jointa. Miał lekko
przybrudzone skrzydła i szyderczy uśmieszek.
- Ty młody, chodź pójdziemy na ku...
-Przepraszam czy my się znamy ?

Od kiedy moje zwidy zaczęły do mnie mówić, zacząłem je traktować poważnie.
Głupie wmawianie sobie, że to tylko wymysł chorej wyobraźni nie pomaga a
wręcz szkodzi. Postanowiłem więc, rozmawiać z nim jak zje..y robotnik z
namolnym akwizytorem.

Przybrudzony anioł wstał i otrzepał krótkie spodenki. Dobra środek zimy a ja
widzę anioła w krótkich spodenkach. Może to jakaś wersja z Syberii ,
mrozoodporna.

- Mówiłem do ciebie młody, czy pójdziemy sobie podymać.
-Po pierwsze, nie jestem młody mam 30 lat. Po drugie nie pójdziemy na
panienki bo to nie dla mnie.

- Jesteś młody, wszyscy jesteście młodzi. Pewnie znałem wszystkich twoich
przodków. Widzisz te gacie , mówiąc to naciągnął spodenki odkrywając kosmaty
brzuch. Są starsze od ciebie.

- Interesujące, ale wiesz co pomęcz kogoś innego. Chociaż zaraz , dlaczego ja
mam z tobą iść. -Nie lepiej samemu, bez towarzystwa.

- Potrzebuje człowieka, żeby czuć. Obojętnie czy chodzi o smak, dotyk, czy
też zapach.

- Daj mi spokój jestem zmęczony, życiem. Mam problemy natury egzystencjalnej,
poza tym jestem spragniony i głodny.

- Głodnego nakarmić, spragnionego napoić , zmarzniętego ogrzać. Czy ty nie
rozumiesz ,że jesteście tu po to żeby właśnie czuć. Czuć wiatr na policzku i
mróz zimą. Latem słońce na skórze. Ból porodu i straty nowonarodzonego
dziecka. Wstyd i żądze, miłość, nienawiść, strach, euforię. Jak ja ci
zazdroszczę tego ,że czujesz. Idziesz do sklepu kupujesz bułkę , za chwilę po
prostu możesz ją zjeść. Powiedz mi co się czuje jedząc bułkę ?

Hmm zapach świeżego pieczywa, lekko słonawy smak . Nie to bezsensu, to tak
jakby niewidomemu opisywać kolory.

No właśnie.,

Przytaknął mocno podekscytowany anioł.

Może zawrzemy układ, ty dasz mi poczuć a ja dam ci co tylko zechcesz.
Przeniosę cię w miejsca o których marzysz. Dam ci najpiękniejsze kobiety,
najlepszą wódę i dragi. Będziesz królem życia.

Poczekaj , zwolnij trochę może zaczniemy od smaku bułki.

Więc się zgadzasz ?

Czy mam inne wyjście ?

Wiatr przeszywał jego ziemskie ciało i do szpiku kości. Policzki nabrały
rumieńców a serce zaczęło szybciej bić. Umysł pracował trochę jaśniej, może
to ta poranna kawa.

Jeśli to kolejne cholerne echo mojej podświadomości, to tym razem zabawimy
się na całego.

Dobra co muszę zrobić żebyś zaczął czuć ?

Nic wystarczy, że twój umysł się na to zgodzi.

Te aniołek jak cię zwą ?

Ludzie nazywają mnie Szatanem, Księciem Ciemności, Lucyferem, nazywaj mnie
Gabriel.

Przestraszyłem się nie na żarty, wcześniej rozmawiałem najwyżej ze zmarłym
dziadkiem. Teraz moja wyobraźnia posunęła się o krok za daleko. Jak ja z tego
wybrnę. Spokojnie, do jutra to zniknie czymkolwiek jest.

Dobrze będę mówił do ciebie Gabriel.

Widzisz te światła?

Wyjdź na środek szosy i stój tak długo, aż zobaczysz śmierć.

Po kilku takich zabawach, znikną z twego umysłu resztki racjonalizmu.

Zostanie tylko czysta radość zmian.

Wiesz co was ludzi najbardziej nudzi.

Brak zmian, monotonia życia.

Mówiąc to ciągnął mnie za rękę i bezczelnie zaglądał w okna parterowych
kamienic.

Zobacz, Krysia lat 33 gospodyni domowa. Mąż Ryszard brak dzieci. Krysia marzy
o tym, żeby wystąpić w teleturnieju i wygrać samochód. Myśli również o tym
młodym studencie spod szóstki. Często obserwuje go przez okno, jak wraca nad
ranem wężykiem z koleżankami. Wtedy zawsze stoi pod drzwiami i słucha. Bardzo
by chciała żeby kiedyś pomylił drzwi i zatopił się w jej bujnych piersiach,
zbyt pijany by myśleć o konwenansach.

Jej mąż chciałby częściej wychodzić z kumplami z pracy na piwo, ale żona
ostatnio zrobiła się strasznie upierdliwa. Lubi chodzić na ryby i oglądać
kolorowe foldery z supermarketu.

Marzy mu się pół kurczaka, pół litra gatunkowej wódki oraz żona Krysia która
leży na plecach i nic nie mówi przez dwie godziny.

- Chciałbyś posłuchać ich myśli ?

- Nie raczej nie, to nie etyczne.

Gabriel zaczął się spazmatycznie śmiać. Kręcił się wokół siebie jak wariat,
machając skrzydłami w górę i w dół jakby za chwilę chciał odlecieć.

Nie etyczne ?

Ty marna namiastko człowieka. W Wietnamie tacy jak ty wycinali w pień całe
wioski, zasłaniając się rasą, religią, rozkazem. Gwałcili młode
trzynastoletnie Wietnamki , twierdząc ,że to nie ludzie, tylko żółtki. Robili
naszyjniki z ludzkich uszu i bawili się w łowców głów.

Więc nie pieprz mi, co jest a co nie jest ETYCZNE.

Ja nie byłem w Wietname, nigdy nikogo nie zabiłem. Żyje zgodnie z własnym
kodeksem moralnym, jaki by nie był. Nie jestem mydłkiem bez zasad.

Tak ,dobrze, przypomnę ci coś. Dwa lata temu przechodziłeś koło bezdomnego.
Była zimna październikowa noc. Mężczyzna strasznie śmierdział denaturatem,
potem i ludzkimi ekskrementami. Chciałeś ominąć go szerokim łukiem, zastąpił
ci jednak drogę i prosił o pieniądze na jedzenie. Przez chwileczkę nawet
zastanawiałeś się czy mu nie dać. Chociaż kilka złotych.

Kilka godzin później w bramie kilka przecznic dalej, znalazł go patrol straży
miejskiej. Zmarł z głodu, nie dostał swojej codziennej dawki węglowodanów.

Znaczy wódy, która oprócz tego, że upaja i uzależnia to również żywi. Dlatego
właśnie alkoholik tak mało je, resztę energii daje mu piwo, wino lub wóda.
Ten młody człowiek w ciele starca, miał 28 lat kiedy prosił cię o pieniądze
na jedzenie. Nie dałeś mu ich i przyczyniłeś się tym samym do jego śmierci.

Więc jestem winien całego zła na świecie. Mea culpa, kopnąłem burka sąsiada w
jego tłuste dupsko, i teraz pewnie jak widzi kalosze to się moczy. Mea culpa,
dałem kiedyś w ryja, młodzieńcowi w autobusie, który usilenie próbował
pozbawić owłosienia starszą panią. Mea culpa, ukradłem kiedyś mleko spod
sklepu wracając na niedzielnym kacu.

Słuchaj Gabriel materiałem na matkę Teresę to ja nie jestem, ale swoje zasady
mam.

Dlaczego właściwie wyskoczyłeś z tym Wietnamem ?

Bo byłem tam, zresztą jak na każdej większej wojnie. Widziałem takie, rzeczy
po których zawsze zastanawiam się dlaczego ON nie utopił świata po raz drugi.

Teraz zobacz, co czują inni ludzie.

Świat na chwilę zawirował, musiałem oprzeć się o przystanek autobusowy aby
nie upaść.

Zacząłem widzieć wszystko w odcieniach czerni i bieli. Po chwili byłem już w
mieszkaniu Krysi. Węch, smak , dotyk , wzrok, słuch to wszystko było teraz
częścią mnie tak jakbym opanował jej umysł. Nie miałem jednak najmniejszego
wpływu na to co Ona zrobi.

Patrzyła tempo w telewizor, Rysiek nerwowo kręcił się po pokoju, jakby nie
wiedział co ma ze sobą zrobić, kiedy żona nie pozwala mu obejrzeć jego
ulubionego meczu.

- Krysia proszę cię, chociaż drugą połowę. Przecież to są mistrzostwa europy.

Z ust Krysi wydarła się kanonada słów:

Teraz oglądam "Luz Maryje", a potem "Klan", jak ci się nie podoba to idź
wyrzucić śmieci.

Czułem wyraźne zadowolenie z gnębienia Ryśka.

Co za głupek, jak ja mogłam za niego wyjść. Takie zero, przecież Heniek ten
co miał motor, też smalił do mnie cholewki. Wiem co zrobię, schowam temu
przygłupowi piwo do zamrażalnika będzie trochę uciechy.

Po chwili zadzwonił telefon.

- Rysiek! Odbierz przecież widzisz, że jestem zajęta.

-Rysiek! Skaranie boskie z tym pokraką. Tylko je i śpi. Darmozjad jeden.

Krysia uniosła się ciężko z zapadniętego fotela. Przeszła kilka kroków i
odebrała telefon.

- Krysia to ja Terenia !

-No buziaczki kochana.

-Słuchaj rybcia, robimy z dziewczynami babski wieczór, przyjdziesz ?

-No a gdzie będzie ta imprezka ?

-No jak to gdzie, jak zwykle u mnie. Zabierz parę piw Ryśkowi i chodź do nas.

-Słuchaj wiesz jaką fajną kieckę widziałam na Gdańskiej ?

-Co ty powiesz ?

-No mówię ci, tu miała takie karo, a
Obserwuj wątek
    • Gość: M CD.. POCZYTAJMY! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.05, 19:19
      -Co ty powiesz ?

      -No mówię ci, tu miała takie karo, a z tyłu wycięcie, kolorek beż wpadający w
      brąz.

      -Taka podobna do tej co miałam na zeszłego sylwestra, ino inny kolor.

      -Z resztą pogadamy na miejscu.

      -No dobrze będę za dwadzieścia minut tylko się uszykuje.

      -No to pa złotko.

      -Pa


      Krysia poszła do lodówki, zabrała kilka ryśkowych piw. Rysiek patrzył ze
      smutkiem w oczach, jak bezpowrotnie ginie w czeluściach torebki żony jego
      niezawodny rozweselacz.

      Ostatni raz spojrzała z pogardą na męża i wyszła do przedpokoju, ze słowami .


      "Wrócę jak będę, nie czekaj"


      Całe szczęście ,że Gabriel w tym momencie przerwał ten groteskowy teatr.
      Naprawdę nie chciałem być świadkiem, życia tej głupiej, pustej, baby.


      Gabriel ja wiem ,że w przyrodzie musi być równowaga. Są potrzebni ludzie
      twórczy i puści, mądrzy i głupi. Chroń mnie jednak przed takimi babami, nigdy
      więcej. Ta baba to Hitler w spódnicy. Dlaczego potrzebujesz zgody mojego
      umysłu, na to żeby czuć a jej nie ?


      Gabriel uśmiechnął się cierpko.

      Bo ty jesteś samoświadomy a ona wie tyle co żuczek wspinający się po brzegu
      jabłka. Wie, że trzeba iść do przodu ale nie wie że jabłko jest okrągłe.


      Teraz idź na szosę i stój tak długo, aż zobaczysz śmierć, wtedy uciekaj.


      Od zawsze ciągnęło mnie do ryzyka. Pamiętam kiedyś byłem na molo w Sopocie.

      Wpatrywałem się w czerń letniej nocy, mewy jazgotały w oddali. Zakochane pary,
      przechadzały się brzegiem morza a ja napawałem się swoją wolnością i świeżym
      powietrzem.

      Wtem zabłysła myśl, gdybym tak skoczył w otchłań morza. Ta woda tak kusząco
      faluje.

      Wystarczy stanąć na barierce i przechylić się w przód. Sekunda , może dwie lotu
      a potem powoli opadnę na dno. Świadomość jeszcze powalczy przez chwilę,
      odrobina żalu i koniec.


      P O W O L I O P A D N Ę N A D N O


      Myśląc to, uśmiecham się do siebie lubieżnie, jak ludożerca przed konsumpcją
      przedramienia białej kobiety.


      Poczuje dziwną lekkość a potem. No cóż, któż to wie co się dzieje potem. W
      każdym razie nie znam nikogo kto by stamtąd wrócił.


      Dlaczego niektórzy ludzie mają w sobie ten pierwiastek destrukcji. Skąd się to
      bierze ?

      To takie ambiwalentne uczucie kocham życie choć czasem chciałbym zginąć.


      Moje rozmyślania przerwał Gabriel.


      Już czas . Idź proszę na drogę. Zobaczysz , wszystko się zmieni.


      Mówił to tak łagodnie , jak matka do dziecka które ma pierwszy raz pójść do
      przedszkola. Już czas synku , nie bój się. Tam jest dużo zabawek i wesołych
      dzieci. Już nie płacz, wszystko będzie dobrze. Mamusia jest przy tobie.


      Szybkim krokiem zbliżałem się do ruchliwej miejskiej arterii. Stanąłem na
      krawężniku, bujając się w przód i w tył jak szalony kapelusznik. Szybko jadące
      samochody zaczęły omijać mnie szerokim łukiem. Wariat, na ulice wkracza wariat.


      Mój oddech przyspieszył, ręce spociły się a umysł pracował żwawo. Myśli były
      precyzyjne, klarowne i jasne. Mogę wszystko jestem czystą energią. Idę.


      To co się działo potem , pamiętam jak przez mgłę. Samochody z rykiem klaksonów
      omijały moją ziemską powłokę. Twarze kierowców wyrażały strach i zdziwienie.
      Nagle podmuch wielkiej ciężarówki zburzył moja równowagę. Już wiedziałem ,że
      przewracam się prosto pod koła autobusu. Który, już zaczął hamować na mokrym
      asfalcie. Słyszę pisk opon i brzęk tłuczonego szkła. Do ziemi pozostało
      kilkanaście centymetrów.


      Widzę ją. Widzę ta burą sukę. Więc jednak ma kaptur. Jest szara , zamiast
      twarzy czarna czeluść a w miejscu oczu dwa jasne punkty. Stanęła na środku
      jezdni, zrobiła sobie widowisko. Złapała się pod boki jak kibic baseball'a
      który czeka na gwizdek sędziego.

      Nie dostaniesz mnie , jeszcze nie teraz. Jeszcze mam coś do zrobienia.


      Gabriel RATUJ !!


      Gabriel złapał mnie w ostatniej chwili . Jak orzeł, który w locie wyciąga rybę
      z wody.

      Trzymał mnie za klapy kurtki, spojrzałem w jego twarz. Zobaczyłem na niej
      grymas bólu.

      Jestem za ciężki ? Może to co innego. Spojrzałem ostatni raz na kostuchę, z
      niedowierzaniem przekrzywiła łeb w górę. Powoli zaczęła płynąć w kierunku tłumu
      gapiów.

      Krzyknąłem , musiałem, czułem się jak czajnik w którym dopiero co zagotowała
      się woda. Tyle emocji na raz, tyle adrenaliny.


      Nabieraliśmy wysokości. Po chwili podziwiałem, wygląd dachu multikina. Jaka
      Bydgoszcz jest kolorowa i piękna. Rozglądałem się z niedowierzaniem jak to
      brudne i zapyziałe miasto pięknie wygląda z lotu ptaka. Właściwie to powinienem
      powiedzieć z lotu anioła.

      Mój wybawiciel przeleciał jeszcze kilka kilometrów i zaczął lądować na sporej
      polance w parku Kochanowskiego. Załopotał ostatnie kilka razy i miękko postawił
      mnie na ziemi.



      Leżałem na trawie i patrzyłem w gwiazdy, czułem się dziwnie lekko. Nie miałem
      ochoty wstawać, nawet ruszyć koniuszkiem małego palca. Myśli wolno pojawiały
      się i znikały. Gabriel gorączkowo przechadzał się w tą i z powrotem. Kilka razy
      podchodził do mnie nabierał powietrza jakby chciał coś powiedzieć a potem
      wracał.


      Mam dwie złe wiadomości.

      Którą chcesz usłyszeć najpierw ?


      Pierwszą.

      Odpowiedziałem przewracając się na lewy bok , jak basza w haremie pełnym
      pięknych kobiet.


      Dobrze, więc zabiłem cię.

      O czym ty mówisz, ripostowałem. Przecież uratowałeś mnie w ostatniej chwili.
      Jeszcze chwila i koło samochodu, zmiażdżyło by mi czaszkę jak dojrzały melon.
      Policja , zbierała by mój mózg odkurzaczem.


      Powiem ci tylko tyle, śmierci się nie ucieka. Kto raz spojrzy jej w oczy to tak
      jakby już nie żył.


      Przecież, żyją ludzie którzy ocknęli się po śmierci klinicznej. Wyrwali się z
      sytuacji tak beznadziejnych ,że lekarze powiadamiali już rodziny o zgonie.
      Aids, rak, białaczka zawsze są jakieś wyjątki od tej reguły.


      Tak ale ty byłeś zbyt blisko. Jeśli cię dotknęła, to na plecach masz znak.


      Jaki znak ?

      Mówiąc to gorączkowo, rozpiąłem kurtkę i podniosłem sweter do góry.

      Gabriel odwrócony tyłem do mnie, powiedział.


      Każdy naznaczony ma inny, jest to symbol tego co jest dla ciebie najważniejsze
      za życia.


      Gabriel, zrób to za mnie, spójrz czy coś mam.

      Anioł odwrócił się, spojrzał na chwilę mrużąc oczy i rzekł.


      Znak jest, jeśli chcesz widzieć co to, idź do tamtej fontanny i sam zobacz.


      Zmieszany, opuściłem szybko sweter w dół. Na razie nie jestem jeszcze gotów aby
      spojrzeć na to co dla mnie najważniejsze w życiu. Jeszcze troszkę, przeciągnę
      czas ważnych odpowiedzi o kilka chwil.


      Wstałem i otrzepałem spodnie . Rozejrzałem się dokoła, zrobiłem dwa głębokie
      wdechy. Miejskie zatrute powietrze smakowało mi jak nigdy. Lekka mżawka
      malowała kółka wokół parkowych lamp. Powoli jak na więziennym spacerniaku anioł
      i nie katolik szli przez park, trzymając ręce w kieszeni.


      Dobra a ta druga wiadomość.


      Gabriel, podniósł nogę i pokazał brązową podeszwę wysłużonego wojskowego buta.


      Wdepnąłem w psie gó...


      Razem jak na komendę roześmialiśmy się, spojrzałem w jego twarz. Była młodsza
      co najmniej o kilkaset lat.

      Ty czujesz , śmiejesz się przecież!.

      Tak mogę to robić, tylko dzięki tobie. Dziękuje.


      Więc co dalej, panie adrenalinka, zapytałem z przekorą w głosie..

      Nic , poszukamy wrażeń innego rodzaju. Mówiąc to wskazał na jasno oświetlony
      budynek filharmonii.


      Przed budynkiem, w parku naprzeciwko starej wierzby. Siedziała grupka
      młodzieży, dwie dziewczyny i chłopak w wieku około dwudziestu paru lat.
      Wpatrzeni w nieczynną fontannę, namiętnie sączyli piwo. Trzy osobo piły jedno
      piwo wymieniając je między sobą jak fajkę pokoju. Pomyślałem ,że pewnie nawet
      niewiedzą ile mają. Kiedyś będzie ich stać na kupno dobrego niemieckiego wina
      tylko pytanie czy będą mieli czas na to aby spotkać się razem.

      Swoją drogą Niemcy wymordowali jedną trzecią Polaków a winko robią zacne. To
      taki paradoks, jeśli ktoś dokonał rzeczy wielkich to automatycznie musi być
      taki dobry i prawy. Karol Darwin, ojciec ws
      • Gość: M CD.. POCZYTAJMY! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.05, 19:20
        Swoją drogą Niemcy wymordowali jedną trzecią Polaków a winko robią zacne. To
        taki paradoks, jeśli ktoś dokonał rzeczy wielkich to automatycznie musi być
        taki dobry i prawy. Karol Darwin, ojciec współczesnego ewolucjonizmu , w domu
        był despotą i tyranem. Myślę ,że jego żona i córki miały go serdecznie dosyć.
        No tak ale napisał "The Origin of Species" tym samym pokazał ,że Wielki
        Animator tylko napisał genialny program zwany życiem. No a życie, no cóż życie
        potoczyło się dalej samo. Nikt nie będzie pamiętał żony Darwina tylko jego
        samego. Hitler jest znany na całym świecie, chociaż poza masowymi mordami i
        marnej jakości malarstwem nie dokonał nic specjalnego, pewnie teraz siedzi w
        piekle tuż obok wynalazcy supermarketów.


        Wyciągnąłem papierosa i przyłożyłem go do ucha obracając go pomiędzy dwoma
        palcami. Dobry suchy tytoń szeleści po takim zabiegu. To taki nawyk, z czasów
        kiedy papierosy robione były z siana z dodatkiem tytoniu. No chyba, że Pan
        majster zasnął i poszło kilka paczek z tych na export.

        Najlepsze jest pierwsze zaciągnięcie, potem to uczucie powszednieje. Zresztą
        jak wszystko, nawet młoda żona. Rozsiadłem się na ławeczce, próbowałem wyczytać
        z ich twarzy o czym rozmawiają.


        Gabriel chciałbym usłyszeć o czym oni mówią.

        Tylko usłyszeć ?


        To po prostu podejdź do nich.

        Myślę ,że tego nie zrozumiesz ale mam pewnie opory przed poznawaniem nowych
        ludzi. Najnormalniej się wstydzę.


        Gabriel znowu zrobił ten swój paskudny uśmiech, to właściwie była imitacja
        uśmiechu.

        Rzeczywiście, nie rozumiem tego.

        Twierdzisz ,że potrzebujesz ludzi aby czuć. Przed chwilą uśmiechałeś się jednak.


        To nawyk z czasów kiedy byłem człowiekiem, zwykły grymas. Papuga też powtarza
        ludzką mowę, musisz zrozumieć ,że człowiek to nie tylko, ciało i umysł ale
        również dusza.

        Między innymi tym różnicie się od zwierząt. Wiesz co kształtuję duszę ? Twoje
        czyny. Jeśli zabijesz kogoś bądź pewien ,że jeszcze kiedyś spotkacie się. Może
        nawet w relacji matki i córki.


        Wstałem i podszedłem do nich. Lekko zdziwieni, jak marionetki w teatrze lalek
        jednocześnie podnieśli głowy. Mieli bardzo młode twarze lekko zniszczone
        stresem. Żółtawe światło latarni oświetlało resztki wody w prostokątnej
        fontannie. Usiadłem bez pytania na ławce, mocniej nasunąłem czapkę na uszy.
        Wiał zimny północny wiatr, po kilku podmuchach wszyscy zaczęli szczękać zębami
        z zimna.


        Czy mogę z wami chwilę porozmawiać ? Nie zbieram na flaszkę, nie jestem również
        nocną formą akwizytora.


        Dziewczyna siedząca najbliżej mnie odwróciła się z uśmiechem na ustach.
        Pokazując białe zęby z równie uroczym aparatem korygującym zgryz.


        Mam na imię Agnieszka.


        Wyciągnęła smukłą dłoń w geście przywitania.


        Olga , Jacek

        przywitali się bardziej ośmieleni.


        Nie zwracając uwagi na ich wymowne spojrzenia. Więc jak ty masz na imię ?

        Kontynuowałem.


        Chciałbym się dowiedzieć o czym przed chwilą rozmawialiście.


        Jacek -

        No a o czym można rozmawiać. Chroniczny brak kasy, totalna beznadzieja i brak
        perspektyw. Jak ja mam serdecznie dosyć tych zadowolonych gęb spozierających z
        telewizji.

        Pieprzenia o jakimś wzroście gospodarczym gdzie każdy widzi ,że jest coraz
        biedniej.


        Praca jest dzisiaj luksusem i przywilejem.


        Przerwał na chwilę i spojrzał mi w oczy. Jakby w nich znajdowały się odpowiedzi
        na nurtujące go pytania.


        Jak ja mam powiedzieć matce, że od stycznia czesne na studia wzrośnie o
        dwadzieścia złotych. Dla nas te dwadzieścia złotych to naprawdę dużo. Jeśli
        pójdę do pracy i zrezygnuję ze studiów , szansę na znalezienie pracy będą
        jeszcze mniejsze. Kwadratura koła, dokąd nie pójdziesz zawsze źle. Czasem chce
        mi się wyć z bezsilności. Pol[M1]ską rządzi prywata, nepotyzm, łapówkarstwo.
        Kolory rządów zmieniają się jak w kalejdoskopie. Tylko zwykłym ludziom żyje się
        coraz biedniej.

        Siłą każdego państwa jest gospodarka. Wystarczy uwolnić gospodarkę a kraj się
        sam uleczy. Już nie ma co sprzedawać, polski węgiel jest zbyt drogi żeby go
        wydobywać. Szpitale, szkoły, transport powinny przynosić, zyski!. Ja się pytam
        w którym kraju zamyka się szpital bo jest nierentowny. Reforma oświaty i
        lecznictwa to chaos. Nie ja po prostu stąd spieprzam. Tutaj to najwyżej można
        się dorobić wrzodów.


        Jacek spokojnie, bo ci żyłka pęknie.

        Powiedziała z rozbawioną miną Agnieszka.


        Olga w tym czasie słuchała z posępna miną wpatrując się z uwagą w czubki swoich
        butów.

        Nagle odezwała się.


        Drogi Jacku, głupim ludziom żyje się łatwiej. Zacznij oglądać familiadę i
        słuchać Disco Polo. Zapewniam ,że to stłumi twój wewnętrzny bunt. Za parę lat
        twoją jedyną potrzebą będzie wypić parę piw i usmażyć karkówkę na grillu.

        Jest jeszcze jedno wyjście, skończ studia za wszelką cenę. Zrób sobie kanapkę z
        serem, pocałuj matkę w czoło na dowiedzenia i jedź stąd najdalej jak się da.
        Polecam Nową Zelandię albo Australie. To podobno ziemia obiecana dla Polaków.
        Tak już widocznie musi być, Polak zawsze będzie tułaczem. Jedno powstanie
        drugie powstanie. Po co ? Przecież łatwiej było zostać pod zaborem pruskim czy
        rosyjskim. Nie musielibyśmy wchodzić do żadnej unii. Bylibyśmy w niej już od
        bardzo długiego czasu. No a że ptaszek na godle zmienił by się w czarną papugę
        to już inna bajka.


        Jacek -

        Ola co ty mówisz ?

        Co, każdy ma z tego kraju zapomnianego przez Boga emigrować. Polaków na świecie
        jest tylu ,że mogliby zapełnić nie jeden mały kraj. Ja chce pracować tu gdzie
        się urodziłem. Tu poznać ,żonę swoich przyszłych dzieci. Mój syn będzie mówił
        po polsku i chodził do szkoły na tej ziemi. Ja chce mówić ku.. mać a nie fuck
        you. McDonalds, to nie restauracja tylko wiejski odpust. Dzisiaj jeśli chcesz
        spotkać sąsiada w niedzielne popołudnie to idź do supermarketu a nie do
        kościoła. Zaprawdę powiadam ci świat zwariował a my razem z nim.

        Ale mi zaschło w gardle, Olka daj na chwilunie to piwko.


        Agnieszka

        Wiecie co, ja nie za bardzo rozumiem o czym wy mówicie ale i tak was lubię.


        My też cię lubimy, bardzo, bardzo, bardzo.


        Cała trójka zaczęła się do siebie przytulać, Oni już wiedzieli że ich przyjaźń
        jest szczera.

        Agnieszka był tym spoiwem może nie tak błyskotliwa jak reszta. Miała jednak tak
        samo ważne zadanie jak Olka i Jacek, łączyć dwa odmienne charaktery dwie
        osobowości. Każdy z nas ma tu na ziemi jakąś misję i zawsze jest to zadanie w
        które wpływa na wiele bytów.


        Agnieszka była tak rozbrajająco szczera, tak urocza, z tymi swoimi wielkimi
        niebieskimi oczami. Blond, włosy łagodnie opadały na wąskie ramiona. Szczupłe
        dłonie spokojnie spoczywały na kolanach. Wyglądała jak grzeczna dziewczynka,
        która za chwilę z lizakiem pomaszeruje na spacer z dziadkiem. Nie robiła
        żadnych nie potrzebnych gestów. Jej świat był radosny i prosty. Znaleźć kogoś,
        kogo można obdarzyć uczuciem. Urodzić mu dzieci. Ona nie dokona rzeczy
        wielkich. Ona nawet tego nie chcę, jej misją na tym padole łez jest
        dopełnienie. Olga i Jacek to Jing Agnieszka to Jang. Ogień i ziemia, równowaga
        została zachowana. Tak, Agnieszkę powinni sprzedawać w aptece jako środek na
        uspokojenie.

        Swoją drogą wyciągać takie wnioski na podstawie jednego zdania. Albo jestem
        empatą albo wariatem.


        Gabriel wyrwał mnie z zamyślenia.

        Ty zdaje się jesteś w wieku raczej Chrystusowym, czy Ona nie jest dla ciebie
        aby trochę za młoda. Hę.


        No ten tego, ja tylko tak sobie myślałem, a ty co słuchasz cudzych myśli ?

        Gabriel -

        Myślę że na nas już czas.


        Jesteście bardzo interesujący, chętni bym się z wami jeszcze kiedyś spotkał.


        Cała trójka odwróciła się gwałtownie, spojrzeli na mnie jakby widzieli mnie po
        raz pierwszy.

        Mieli zabawnie zdziwione miny.


        Zapisze wam numer swojego telefonu.


        Olga

        Na pewno się jeszcze kiedyś spotkamy, nie potrzebny jest do tego telefon.

        Wędruj dalej aż na kraniec świata. Jednak odpowiedzi na
        • Gość: M CD.. POCZYTAJMY! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.05, 19:21
          Wędruj dalej aż na kraniec świata. Jednak odpowiedzi na dręczące cię pytania
          znajdziesz w samym sobie. Żeby to zrozumieć przejdziesz jeszcze wiele mil i
          spotkasz wielu ludzi. Każdy z nich odda ci cząstkę siebie samego. Pamiętaj
          jednak, że wszystko ma swój początek i koniec. Najczęściej jest tak ,że kiedy
          już jesteś bardzo blisko prawdy, celu, sensu to śmierć bezczelnie upomina się o
          swoje.


          Pożegnałem się uśmiechem.
          The End
          • Gość: M POCZYTAJMY! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.05, 20:02
            Michał

            Obudziłem się rano z silnym bólem głowy. Dziwne przecież nic nie piłem, to nic
            etopirynka załatwi drania. Wstałem z łóżka, powoli wchodziłem na swoje obroty.
            No dobrze teraz jakieś śniadanko i napój bogów kawusia. Cieszę się, że nie
            muszę dzisiaj iść do pracy. Właściwie to jutro też mam wolne. Więc co począć z
            tak pięknie rozpoczętym dniem.




            Włączyłem komputer, wentylator zaczął miarowo tłoczyć powietrze w gorące
            trzewia procesora. Dysk cichutko zawarczał i po chwili pokazała się winieta
            systemu. Sprawdziłem pocztę, znowu tony śmieci. Po co Oni wysyłają ten spam ,
            przecież i tak nie odpisuje na maile w stylu "Penis enlargment exercises".
            Wreszcie jakiś normalny list od normalnego człowieka.


            Michał zaprasza mnie za tydzień na urodziny, koniecznie z osobą towarzyszącą.
            Dziwne, przecież wie ,że jestem sam. Głupi żart, czy też sygnał abym coś z tym
            zrobił.




            Właściwie to mógłbym dzisiaj umówić się z kimś na randkę. Uruchomiłem
            komunikator Tlen zacząłem szukać.


            Kobieta - tak


            Wiek pomiędzy - 24 a powiedzmy 30


            Tylko aktywni.


            Dobrze, co my tu mamy, Całe dzikie mnóstwo interesujących dziewczyn.




            Po godzinie usilnych poszukiwań nadal stałem w miejscu. Czy wszystkie te
            kobitki interesuje tylko to ile mam lat i czy jestem wysoki ?. Zaraz, zaraz w
            morzu banału zawsze znajdziesz nie oszlifowany diament, tylko trzeba się do
            tego w odpowiedni sposób zabrać. Wiem co zrobię, napisze list i wyślę go do
            wszystkich dziewczyn z listy. Na pewno znajdzie się jedna którą to
            zainteresuję. W liście zawrę to co jest we mnie. Do dzieła.




            "


            Raport Samotności.



            Jest zimna październikowa noc. Wszystko co żyje już dawno poszło spać . Tylko
            niespokojne myśli kłębią się coraz szybciej. Trupie światło jarzeniówek drażni
            i pobudza. Myślę ,że kolejna kawa nie będzie dobrym pomysłem. Szukam bratniej
            duszy w morzu emaili SMS'ow chatów. Gdzie jest ? ta jedna jedyna, moja ...


            Bardzo bym chciał wrócić do domu gdzie ktoś na mnie czeka. Tak po prostu z
            uśmiechem, kubkiem gorącej herbaty. Taką małą iskierką w oku po której
            poznajesz, że jest twoja na zawsze.


            Dotykać jej włosów, czuć ciepło jej oddechu gdy zasypiam. Przytulać się
            oglądając jakiś przeciętny film. Martwić się o głupotki i być kimś zaufanym dla
            nie jej i tylko dla niej.


            Wychodzę z domu gdy jest ciemno i wracam jak jest ciemno. Zawsze tym samym
            autobusem, zawsze ci sami anonimowi ludzie.

            Jak ja bym chciał mieć sad i hodować jabłka. W wielkich baniakach pędził bym
            sobie winko. Wystawiał twarz do słońca i czytał książki. Życie płynęło by sobie
            powoli i bez stresowo. Ja robiłbym coraz lepsze wino i czytał coraz więcej. Raz
            w miesiącu jechałbym do miasta zobaczyć co zostawiłem.




            Przecież moje życie mogło by wyglądać inaczej, każdy ma prawo do szczęścia -


            Trzymam na rękach swojego synka. Mały szkrab z dziecięcą radością pokazuje małą
            rączką na zwyczajną polską krowę.

            - Patrz tato krówka , robi muuuuu

            - Schowaj rączkę bo zmarznie, tak widzę krówkę ale zrobiło się już późno teraz
            pójdziemy do domku na obiadek"


            Niosę syna na barana, idąc przez sad widzę unoszący się dym z komina. Widać już
            mój dom.




            Dom to takie miejsce w którym czeka na mnie żona. Żona to taka osoba , którą
            się bardzo kocha, Ona robi najlepsze pierogi z jagodami pod słońcem a jej
            uśmiech jest jak dar z niebios.

            - Zobacz mamusia macha do nas przez okno, pomachaj jej.


            Synek cieszy się za każdym razem tak samo, jego emocje są czyste , jeszcze nie
            skażone obłudą życia.


            Wchodzimy do domu, zostawiamy buty w przedpokoju. Od tego momentu jesteśmy u
            siebie. W jednym kącie siedzi ciepło a w drugim bezpieczeństwo. Przechodzę
            przez próg, przez chwilę tarmoszę ciemną czuprynę swojego dziecka. Podchodzę do
            żony całuje się z nią na przywitanie, lubię to robić pomimo upływu tylu lat.




            Jak ona cudownie pachnie wanilią i cynamonem. Nie lubię się rozklejać, mam
            nadzieje że nie zauważyła łez.

            - Ty płaczesz

            - Nie kotek, wydaje ci się to ten zimny wiatr na dworze.


            Uśmiecha się, nic przed nią się nie ukryje zbyt dobrze mnie zna. Jestem dla
            niej jak otwarta książka, choć tylko Ona ma do niej klucz.


            Stary zegar wybił szóstą , minęła kolejna godzina naszego wspólnego życia.


            "




            Pisanie listu przerwał natrętny dzwonek telefonu. Wahałem się przez dłuższą
            chwilę , czy odebrać. Zawsze dokonujemy wyborów, które mają wpływ na nasze
            życie, nawet przy tak prozaicznych czynnościach jak podniesienie słuchawki.



            - Cześć , mówi Michał muszę się koniecznie z tobą spotkać.

            - Dobrze może później, powiedzmy o dziewiętnastej

            - Nie muszę się z tobą spotkać teraz , rozumiesz , teraz




            Wydzierał się do słuchawki. Dziwne nigdy go nie widziałem w takim stanie,
            musiało stać się coś naprawdę ważnego.



            - Dobra przyjedź do mnie

            - Będę za pół godziny




            Po dłuższej chwili w drzwiach mojego mieszkania stał Michał. Wielki chłop,
            ubrany w sportową kurtkę i jeansy , wyglądał jak półtora nieszczęścia. Z pod
            okularów przeciwsłonecznych leciały łzy. Z kieszeni kurtki wystawało mu pół
            litra wódki a do piersi kurczowo przyciskał jakieś papiery. Prędzej bym się
            spodziewał śniegu latem niż jego w takim stanie.

            -

            - Wejdź proszę.




            Michał wszedł szybkim krokiem i usiadł na kanapie tak ostrożnie jakby co
            najmniej siadał na minie. Po chwili zwiesił głowę jak ustrzelony żubr. Patrzył
            się tempo w podłogę, przez chwilę wydawało mi się, że przestał oddychać. Na
            twarzy co chwila pojawiał się dziki grymas, widziałem wyraźnie jak bije się z
            własnymi myślami. Nie wiedział jak zacząć. Ja na pewno mu tego nie ułatwię.
            Kuracja duszy rozpoczyna się wtedy gdy chory chce się leczyć. Bez tego nasze
            spotkanie będzie pustym paplaniem przy wódzie. Będzie dobrze zobaczysz ,
            wszystko będzie dobrze. Gó.. będzie dobrze, walcz. Już teraz rozpocznij
            analizę tego co będzie dla ciebie najlepsze. Walcz Michał, darłem się do siebie
            w myślach.








            Znałem go od zawsze, chodziliśmy razem do technikum. Zawsze podobał mi się jego
            sposób na życie. Jego pasją była muzyka i film.


            Wiem każda niedoszła miss powie interesuje się muzyką, filmem i jazdą konną. Ta
            jeszcze zna pięć języków i pragnie leczyć dzieci na całym świecie. Dziesięć w
            skali obłudy.


            Prędzej makijażem i ciuchami. Banał, ksero, schemat.


            On zjadał filmy, analizował , dyskutował , kłócił się zajadle o każdy szczegół.
            Zrozumie to tylko ktoś kto przeżył pięciogodzinny nocny maraton filmowy.


            Wstawał i słuchał muzyki, przed pójściem spać grał, delektował się każdym nowo
            poznanym dźwiękiem. Cieszył się jak dzieciak z każdej nowo wydanej płyty,
            koncertu . Mógł godzinami rozmawiać o muzyce nawet z takim dyletantem w tej
            dziedzinie jak ja.


            Nawet praca sprzedawcy RTV nie zabrała mu jego pasji. Każdy wampir
            energetyczny, każdy zakręcony człowieczek który pytał się po raz setny o to
            samo zabierał mu cząstkę jego samego. Wracał do domu zmęczony i graniem ładował
            akumulatory aby rano od nowa rozpocząć syzyfową pracę. Wiedział że to droga do
            nikąd ale kto zapłaci rachunki ?


            Naszym zdaniem życie bez pasji jest puste i nic nie warte. W chwilach słabości
            wiele razy podtrzymywał mnie na duchu. Wiele razy stałem na rozdrożu,
            zastanawiałem co dalej kasa czy pasja. Zawsze wybierałem coś po środku, tylko
            nielicznym szczęśliwcom udało połączyć się te dwie sprawy.



            - Michał co jest ?



            - Zostawiła mnie, zostawiła jak niepotrzebny mebel na wyprzedaży. Już ma pewnie
            nową zabaweczkę. Skończyła wszystko tandetnym SMSem. Rozumiesz SMSem jak
            szesnastoletnia podfruwajka. Nie miała nawet odwagi powiedzieć mi tego w twarz.
            Jej telefon nie odpowiada. Jeszcze do tego gdzieś wyjechała. Wiesz co mi po
            niej zostało? Pytał retorycznie. Żal do całego świata i niezapłacone rachunki.




            Musisz zrozumieć zawsze jesteśm
            • Gość: M CD.. POCZYTAJMY! - Michał IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.05, 20:04
              Musisz zrozumieć zawsze jesteśmy sami, rodzisz się, żyjesz i umierasz sam.
              Przez krótką chwilę spotykasz przyjaciela.



              - Prawdziwego przyjaciela




              Powiedział to z goryczą w głosie. Nie ma prawdziwych przyjaciół, są tylko
              przyjaciele. Jeśli ktoś jest dla ciebie ważny w życiu to właśnie przyjaciel.
              Zawsze najprostsze pojęcia niepotrzebnie komplikujemy. Pamiętaj szanuj słowa,
              jeśli powiesz kocham , to kochaj bo życie jest zbyt krótkie na kłamstwa.
              Powiedziałeś Sandrze o swym uczuciu. Nie czekając na odpowiedz kontynuowałem.
              Zdeptała ten piękny dar zapatrzona w fałszywe błyskotki. Nie miej do niej żalu
              to , to jej droga, to też wybór. Koniecznie się z nią spotkaj powiedz jej co
              czujesz. Zrób to w formie monologu i nie daj jej szans na odpowiedz, zapewniam
              cię jeszcze kiedyś się spotkacie.


              Teraz mi powiedz co tam tak usilnie ściskasz.



              - To reszta z kredytu który mi po niej został do zapłacenia.




              Koniecznie zażądaj od niej spłaty należnych ci pieniędzy. Los sprzyja tym
              którzy dbają o swoje. Zobacz ja nigdy nie dbałem o pieniądz i zawsze moje konto
              oscyluje w granicach zera. Odzyskaj jednak co swoje dla zasady, zostałeś
              oszukany, jesteś tego świadom i działasz.




              Teraz zdradzę ci pewną prawdę, będę chciał jednak od ciebie zapłaty.



              - Ty zapłaty ? Piłeś coś.




              Kontynuowałem ze śmiechem w oczach. Nie, powiem ci to dopiero wtedy jeśli
              obiecasz mi ,że dasz mi dziesiątą część twojego szczęścia. Różnie to nazywają,
              szczęściem , celem, legendą. Nieco zmieszany zgodził się. Każdy z nas rodzi się
              z własnym przeznaczeniem, które może kształtować. To przeznaczenie to nic
              innego jak wszystko to co do tej pory przeżyła nasza dusza. Ważne są wszelkie
              doznania dobre , złe nawet zwątpienie i tak zawsze na końcu tej drogi jest
              oświecenie. Tak, tak nawet "dres" będzie kiedyś oświecony. Jest taka dziwna
              energia która sobie krąży po świecie. Czasami niektórym udaje się ja złapać za
              pomocą słów. Pięć zasad Koranu, Biblia, 7 zasad Huny, Dezyderata znaleziona w
              Baltimore, Alchemik P.Coelho i wiele innych na które może kiedyś się natknę.
              Powiem ci o tym własnymi słowami.




              Jeśli czegoś bardzo pragniesz, zrób to teraz a cały świat i wszyscy ludzie
              pomogą ci w tym. Nie obieraj drogi do celu po prostu podążaj nią. Jeśli chcesz
              wyjechać po prostu pomyśl o tym a tak się stanie. Bądź dobry dla ludzi ,
              odpowiedzą ci tym samym. Nawet jeśli jeden człowiek cię okradnie to pozostanie
              jeszcze kilka miliardów innych którzy ci pomogą. Nie ma zbiegów okoliczności,
              wszystko ma swój sens nawet takie nieszczęście jak wojna. Unikaj ludzi próżnych
              i kłótliwych są utrapieniem ducha. Nigdy nie udawaj uczuć to droga do nikąd.




              Wiele razy mówiłem ci co jest moim celem. Wiele razy wątpiłem aby ponownie
              powrócić jak syn marnotrawny na szlak przeznaczenia. Co jest moim, celem ?



              - Chcesz stworzyć grę, która będzie żyła własnym życiem.




              Tak to prawda, wiedz jednak ,że jest to według wielu po prostu nie możliwe. To
              tak jak z kamieniem filozoficznym, który miał zmieniać ołów w złoto. Śmieszne
              jest to, że dzisiaj już potrafimy zmieniać ołów w złoto, jest to nieopłacalne
              ale możliwe.




              Jestem jak mała mysz, która stoi na zboczu góry której nie widać końca.
              Śmiesznym małym człowieczkiem który głęboko wierzy w swoją legendę. Dzięki
              takim ludziom jak Richard Stallman czy Linus Torvalds rozpoczął się ruch Open
              Source. Wielu zdolnych ludzi błąka się po bezkresnych przestrzeniach internetu
              szukając swojego celu. Ja ich znajdę połączę w jeden wspólny umysł zdolny do
              rzeczy wielkich.


              Dobra tyle o mnie.




              Powiedz mi teraz, jaka będzie ta twoja druga lepsza połowa którą poznasz na
              resztę życia.

              - Będzie mnie kochać takim jakim jestem, nigdy mnie nie zdradzi.


              Stało się.

              - Jak to stało , się ?


              Czego oczekujesz, efektów specjalnych rodem z Holywood. Ona już na ciebie czeka
              nawet specjalnie nie musisz jej szukać. Traficie na siebie, miej tylko oczy
              szeroko otwarte.




              Michał podniósł się ciężko z kanapy. Ja już pójdę, do pracy.

              - Należy się 19.99 plus VAT


              Roześmiał się serdecznie i zdecydowanym ruchem pociągnął za klamkę.

              - Odezwę się, przyniosę dziesiątą część swojego szczęścia.


              Wiesz znam ludzi, którzy żyją obok siebie a mimo to są samotni, ale o tym może
              następnym razem.




              Odprowadziłem Michała do drzwi. Wróciłem do domu, ubrałem ciepłą kurtkę i buty,
              postanowiłem się przejść. Schodziłem po schodach dziwnie lekko, może pomaganie
              ludziom wpływa również na mnie ?. Świeże zimne powietrze, ludzie mijający mnie
              w pośpiechu, samochody pędzące gdzieś na zatracenie. Po paru krokach znalazłem
              się w parku. Każdy z nas potrzebuje zmian. Dlatego więzienie jest taką udręką,
              monotonia oraz świadomość faktu że ktoś decyduje za nas. Chciałbym dzisiaj
              jeszcze coś zrobić, jeszcze nie czas.
              The end
              • Gość: M POCZYTAJMY! - Rozdz. III IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.05, 22:07
                Rozdział trzeci

                Sex w średnim mieście

                Koło pomnika Łuczniczki siedziała sobie beztrosko grupa nastolatków. Młodzi
                chłopcy chcąc zaimponować dziewczynom pluli i przekrzykiwali się na zmianę.

                - Mówię ci "Faja", stałem przed Bravem podchodzi do mnie pies a ja w koszulce
                CHWDP.

                No to On, że mi zara przypindoli. No to Ja zawołałem chopaków. No to On tak
                speniał, że wziął dupę w troki i se poszedł. Coś tam jeszcze jęczał ,że
                przyjdzie z patrolem i zobacze kto tu będzie kozaczył.

                Faja namiętnie skubał słonecznik i co chwila uśmiechał się krzywo pokazując
                braki w uzębieniu. Opowieść kolegi interesowała go raczej średnio.

                Dres obowiązkowo z trzema paskami, buty Rebooka, srebrny łańcuch błyszczy w
                promykach porannego słoneczka. Zimne powietrze chłodzi krótko ostrzyżoną
                łepetynkę zgodnie z zasadą moda uber alles. Nóżka nerwowo wystukuje rytm
                jakiegoś wielkiego przeboju umta, umta.

                - Ale mam dzisiaj zajebiste wdzianko, musze wykombinować sobie tylko takie
                laczki jak ma Michu ciekawe ile za nie dał?. Ciekawe czy Beata pójdzie dzisiaj
                ze mną na górkę?. Już tyle czasu wożę się z tą głupią dupą ,że czas najwyższy.
                Idę o zakład ,że ją bzyknę bez gumy. To jest to, młoda cipka i dmuchanko bez
                gumy. Ku.. mać, ujebałem sobie nowiutkie drechy, co ja mam je tera wyprać czy
                jak.

                Piętnastoletnia Beata patrzyła z fascynacją na swojego chłopaka. Była z "Fają"
                najdłużej ze wszystkich swoich związków. Dzisiaj przypada równe trzy miesiące.
                Zawsze się jej podobał - "Był taki fajny i wszystkie chłopaki się go słuchały".

                Czuła się z nim tak bezpiecznie, nigdy jej nie uderzył i pił tylko parę piw
                dziennie. Mama go nie lubiła ale co tam stara wie o życiu, zaliczyła wpadę jak
                miała szesnaście lat i tera łata kompleksy.

                Starszy Pan jak zwykle wyszedł na spacer do parku ze swoim psem. Cichy już z
                daleka wypatrzył potencjalna ofiarę, zbyt słaba i starą aby zareagować. Jego
                ksywka związana była z pewną cechą. Gęba mu się nie zamykała, braki fizyczne
                nadrabiał pyskatym usposobieniem.

                - Jo mada faka zajebali mi skladaka. Wypie..j lapsie z tym kundlem, może mi
                jeszcze na laczki nasiura co. Wydziaeś, wydziaeś dziadka jak spie..ł ? Te
                dziadek, ino nie zwal kloca w biegu.

                Cichego przepełniała duma, znał hierarchię w stadzie, wiedział ,że jeśli okaże
                słabość chopaki go zara zniszczą. Od kiedy zaczął spotykać się z chopakami z
                miasta jego pozycją w szkole zawodowej bardzo wzrosła. Przestał być bity i
                poniewierany, nawet Pan od rysunku technicznego, przestał go walić dziennikiem
                po głowie.

                - Faja niebiesko widzę. Tam za drzewem, się psia morda chowa. Zwijamy się stąd.

                Faja, wstał uważnie obejrzał czubki swoich butów i przemówił.

                - Dzisiaj u Bety, nie będzie starych. Macie być wszyscy o siódmej bedzie impra.

                - Pół litra na twarz, idziemy bo się nam Pan dzielnicowy przygląda.

                Zaakcentował z przekąsem.

                Mój, pomyślała Becia, jaki On jest zdecydowany , jak coś powie to już koniec a
                wszyscy go słuchają. Dzisiaj mu się oddam, tak w ogóle to dziewczyny z podwórka
                już mu się zaczynają przyglądać.

                Z pewnej odległości, z uwagą przyglądał się grupce dzielnicowy. Stary
                zniszczony mundur , kontrastował z nowym notatnikiem i długopisem, prezent za
                20 lat nienagannej służby. Pomimo okularów rozpoznał znanego zadymiarza Faję,
                Michu i Cichy bardziej byli mu znani z obrabiania kiosków. Takie młode
                dziewczyny z takim elementem, pomyślał. Do czego to doszło, jak nic się
                wpierniczą w kłopoty. Potem będzie, Ja nie chciałam Ja nie wiedziałam. To się
                rodzi już takie głupie, czy jak ?

                Zajrzał do notatnika:

                Tomasz Fajkiewicz - pseudo "Faja"

                Urodzony w Prądzewie , gmina Bystrzyca-Kłodzka

                Aktualnie zamieszkały w Bydgoszczy adres - nieznany

                Rodzice - nieznani

                Wiek - 20 lat

                Notka:
                Dwa lata ZK Wronki - rozbój z bronią w ręku, agresywny, osobowość
                psychopatyczna. Duża skłonność do skrajności. Ostatnio zatrzymany 12 kwietnia
                2001 za posiadanie narkotyków, śledztwo umorzono z powodu niedopełnienia
                procedury zatrzymania.

                Michowi i Cichemu też niedługo założę kartoteczkę za tego pobitego małolata w
                szkole. Szkoda, znam ich przecież od dzieciaka. Do tej pory najwyżej zwineli
                jakieś piwo z warzywniaka. Wszystko się toczy swoim torem, brak zainteresowania
                rodziny. Problemy w szkole, brak kasy. Potem pierwszy kiosk, wóda, narkotyki,
                wreszcie czują się kimś. Wiadomo ,że każdy przypadek jest inny, ale ten schemat
                sprawdza się z zastraszającą skutecznością.

                Nic tu po mnie, w domu czeka ciepły obiad a tu najwyżej tyłek mi zmarznie.
                Dobrze ,że ja miałem jakiś wybór, żonka już stara, telewizor i kanapa zresztą
                też, ale przynajmniej mam gdzie wrócić. Właściwie to nie chciałbym nic
                zmieniać, szczęśliwy to ja może nie jestem ale każdy ma swoje miejsce na tym
                świecie.

                Matka Beaty, strofowała córkę przed wyjściem.

                - Skaranie boskie z tobą dziewucho, nawet naczyń porządnie zmyć nie potrafisz.

                - "Ja ja pierdu, pierdu , gadaj se i tak zara wyjdzesz."

                - Jedziemy z ojcem do cioci Lusi, żebyś mi tu żadnych kolegów nie sprowadzała.

                - Mama nie rób mi tu siary, koleżanki ino przyjdą posłuchać Ich Troje.

                Jak mnie ta stara cholera wpienia, ale co tam już niedługo przyjdzie mój
                kochany. Będziemy tańczyć i się całować i będzie mi tak dobrze. Jak wtedy na
                wakacjach co się całowałam z Dzidkiem, no ale Dzidek to już przeszłość. Teraz
                jest już inaczej, nawet piersi mi trochę urosły od ostatnich wakacji. Tak se
                myśle czy nie są za małe, Faja pewnie już nie raz to robił. Jak On mi ostatnio
                włożył rękę pod bluzkę to było tak przyjemnie i błogo. Dzwonek do drzwi ,
                nareszcie zaczynają się schodzić.
                .................

                Starszy aspirant Jadwiga Mokrzeń, patrzyła z politowaniem na to małą
                przestraszoną dziewczynkę. Na pierwszy rzut oka widać było objawy szoku
                pourazowego. Usiadła na brzegu szpitalnego łóżka, jednocześnie odruchowo
                poprawiając spódnice. Tyle cierpienia w takim małym ciałku. Kręciła z
                niedowierzaniem głową, czyszcząc okulary kawałkiem papierowej serwetki.

                Młoda dziewczyna siedziała na drewnianym krześle , kuląc nogi w podświadomym
                geście obronnym. Patrzyła na obdrapaną ścianę niewidzącymi oczami, jednocześnie
                bujając się w przód i w tył. Przeżycia ostatniej nocy już na zawsze zmienią jej
                osobowość. Nie zaufa nikomu, zwłaszcza mężczyźnie. Nawet jeśli tego nie chce, w
                tym samym czasie rozwija się w niej dziecko. Cudowny dar życia, który już przy
                narodzinach będzie skazany na nienawiść.

                Późniejsze wrażenia, pani Jadwiga po mimo 8 lat pracy z nieletnimi zapamięta do
                końca życia. Do pokoju na chwilę zajrzał lekarz. Stanął naprzeciwko, łóżka i
                chłodnym głosem zaczął referować.

                - Wstrząśnienie mózgu, liczne otarcia naskórka, podbiegnięcia krwawe na plecach
                i w okolicy szyi, pochwa rozerwana w dwóch miejscach, oparzenia na lewym
                przedramieniu. Jeden ze śladów na plecach przypomina bieżnik buta sportowego.
                To właściwie, wszystko. Sperma sprawcy bądź sprawców jest w trakcie analizy.

                Czy będę jeszcze potrzebny ?

                - Niech mi Pan, powie jeszcze w jaki sposób powstały te oparzenia i ten krwiak
                w kształcie buta.. No cóż, nie jestem ekspertem ale dla mnie to była
                przytrzymana na podłodze nogą, a te oparzenia powstały po przypalaniu
                papierosem.

                - Jeśli można chciałabym teraz przesłuchać pacjentkę.

                - Proszę bardzo, dziewczyna dostała coś na uspokojenie. W razie pytań proszę
                dzwonić.
                ..............

                Beatko powiedz mi jak to było. Wiem ,że teraz jest ci ciężko ale to bardzo
                ważne. Dzięki twoim zeznaniom wszyscy winni zostaną ukarani.

                Dziewczyna odwróciła się w kierunku policjantki. Dopiero teraz wróciła na
                ziemię, przez ostatnią dobę była w świecie gdzie nie ma cierpienia. Każdy
                człowiek potrafi znieść tylko tyle ile zdoła potem odchodzi w świat swojej
                wyobraźni albo umiera. To taki wentyl bezpieczeństwa, nie trzeba w to wierzyć
                tak po prostu jest. Beacie udało się wrócić dzięk
                • Gość: M CD.. POCZYTAJMY! - Rozdz. III IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.05, 22:09
                  Dziewczyna odwróciła się w kierunku policjantki. Dopiero teraz wróciła na
                  ziemię, przez ostatnią dobę była w świecie gdzie nie ma cierpienia. Każdy
                  człowiek potrafi znieść tylko tyle ile zdoła potem odchodzi w świat swojej
                  wyobraźni albo umiera. To taki wentyl bezpieczeństwa, nie trzeba w to wierzyć
                  tak po prostu jest. Beacie udało się wrócić dzięki swojej młodości i sile płci.
                  Kobiety w swych delikatnych ciałach są dużo silniejsze od mężczyzn. Wielki
                  Animator założył ,że poród to wystarczający powód aby je wyposażyć w taką moc.


                  Obok policjantki usiadła starsza kobieta, pielęgniarka. Gładziła ręką jej
                  kruczo czarne włosy. Z doświadczenia wiedziała jak postępować w takich
                  przypadkach, mówiła prosto i łagodnie. Przez ostatnie 24 godziny, widziała jak
                  ta dziewczynka kąpała się kilka razy próbując zmyć z siebie bród gwałtu.
                  Krzyczała, drapała, dopóki pielęgniarzy nie zastąpiono pielęgniarkami. W
                  Polskim szpitalu to i tak wielki sukces, że lekarz dyżurny się na to zgodził.
                  Polski szpital to takie miejsce gdzie pracują LUDZIE ale brakuje wszystkiego,
                  od rękawiczek po tomograf komputerowy. Ten chaos ciągnie się od wielu lat,
                  sytuację ratują tylko pracownicy, którym pomimo głodowych pensji jeszcze się
                  cokolwiek chce.




                  Beata zaczęła mówić ... Jadwiga włączyła magnetofon


                  Po siódmej, zaczęli schodzić się goście. Faja, Michu i Cichy przyszli razem,
                  Aga z Irką pół godziny później. Wszyscy usiedli w parach ja oczywiście z Fają,
                  po chwili włączyłam muzykę. Zaczęliśmy tańczyć i było bardzo przyjemnie do
                  czasu kiedy zabrakło wódki i chłopacy zaczęli robić się nerwowi. Cichy zaczął
                  czepiać się dziewczyn, że się gupio śmieją a Faja mu na to, że ma zamknąć ryja
                  i skoczyć po flaszkę. W końcu wszyscy chłopacy wyszli a nam kazali warować, bo
                  jak wrócą a nas nie będzie to mamy wpie.. Do tego czasu było fajnie, Irka i
                  Aga trochę kłóciły się która będzie z Michem bo Cichy to od razu wkładał rękę w
                  majtki.


                  Chłopacy przyszli po dwóch godzinach, wyglądali jakoś inaczej mieli takie duże
                  oczy, znaczy takie duże źrenice. Dziewczyny się przestraszyły ja zresztą też.
                  Faja włączył muzykę i kazał nam tańczyć. Ja na to, że mamy same tańczyć ?
                  Chłopacy zaczęli rechotać i krzyczeć "Tańczyć suki", potem kazali nam się
                  całować i ściągać rzeczy.




                  Beata zaczęła się trząść, jej przeżycia były cały czas bardzo silne.








                  ................


                  Wtorek 11 listopada 2002 19.40


                  Wojewódzka Komenda Policji - Bydgoszcz


                  Przesłuchanie podejrzanego Tomasza Fajkiewicza, prowadzi porucznik Jan Nomejko.




                  Przed pokojem przesłuchań na papierosku spotkało się dwóch policjantów.

                  - Rychu stawiam pół litra że się przyzna w ciągu godziny.

                  - Janek przyjmuje ja się z nim wożę już od rana i nic. To jakiś lepszy cwaniak.


                  No dobra tak czy owak, spotkamy się po pracy we Flisie.

                  - Trzym się.






                  Jego przedstawienie rozpoczęło się od chwili kiedy przekroczył próg pokoju
                  przesłuchań.


                  Porucznik wszedł sprężystym krokiem, ostentacyjnie rzucił teczkę na blat
                  wysłużonego biurka. Spojrzał prosto w oczy podejrzanego.



                  - Słuchaj młocie, Cichy i Michu zwalili wszystko na ciebie. Mów wszystko jak na
                  spowiedzi to może dostaniesz mniejszy wyrok.




                  Faja się wyjątkowo dobrze bawił.

                  - Nie strasz mnie dziadek, ja już byłem w pierdlu i na mnie wrażenia to nie
                  robi. Chopaki na pewno nic nie powiedzieli a ty żeś się za dużo filmów na
                  oglądał Kolombo.



                  - Ty Faja teraz chojraczysz zobaczymy jak się będziesz schylał po mydło. Starsi
                  kuracjusze Wałów Jagiellońskich na pewno lubią świeże mięsko. No chyba że
                  lubisz takie jazdy, ale z tego co widzę to ty raczej gustujesz w małolatach.






                  Na twarzy Faji przez krótką chwilę pokazał się strach. Porucznik przyglądał się
                  z uwagą jego reakcjom . Wiedział, że tylko jeden na stu potrafi się doskonale
                  maskować. Faję zgubiła mowa ciała.


                  Jego wieloletnie doświadczenie policyjnego psychologa nauczyło go, że do
                  każdego można jakoś dotrzeć. Zawsze jest to metoda kija i marchewki czasami
                  wymagająca od prowadzącego większych starań. To takie odbijanie piłeczki , kto
                  jest sprytniejszy kto się prędzej podda. Chyba znalazłem kluczyk do twojego
                  rozumku misiu pysiu. Pomyślał, dla pewności spróbujemy jeszcze trochę grypsery.



                  - Ty młody , ocw..ił cie już kto.




                  Faja momentalnie zaczął się trząść, powieka lewego oka samoczynnie przymknęła
                  się. Na twarzy pojawił się grymas małego przestraszonego chłopca. Jak by chciał
                  powiedzieć "Wujku to nie wyjadłem ten dżemik". W ostatnim geście desperacji
                  próbował odpalić papierosa ale ręce odmówiły mu posłuszeństwa.


                  Porucznik spojrzał w lustro weneckie z uśmiechem na ustach. Wiedział że za
                  szybą jego fan club składa mu bezgłośnie gratualcje.

                  -

                  - Dobra starczy, teraz mi opowiesz jak to było a ja obiecuje ci osobną cele.
                  Tylko tyle lub aż tyle mogę dla ciebie zrobić.




                  Faja zwiesił głowę i pociągając nosem zaczął opowiadać..


                  Na początku było normalnie tańce przytulańce i takie tam pierdoły. Wiedziałem,
                  że laski to lubią to pewnie Beata szybciej mi da dupy. Potem zabrakło wódy,
                  wiadomo jak zabraknie paliwa to człowiek chodzi wku..ony jak ruski czołg.


                  Poszliśmy z chopakami znaczy się z Michem i Cichym po flachę. Koło monopolu
                  spotkałem Jajco. Różnie na niego mówią Jajco albo Tłuste Jajca. Bo On taki
                  spasiony jest i ciągle coś żre.


                  No więc ten mosiek Jajco diluje prochami, zgadaliśmy się z Cichym że po ch..
                  wóda jak można by co innego zapodać. Cichy się zgodził bez problemu bo był w
                  temacie tak jak ja ino Michu coś fanzolił, że po tym, nie staje.


                  Kupilismy od Jajca speedu za trzy dychy to tyle co zero siedem więc się opłaca.
                  Kumpel Jajca mały Szymek, powiedział że towar jest zacny tylko musimy uważać bo
                  ma takiego kopa, że ponoć wypie.. w kosmos.


                  Zrobiłem trzy równe krechy na lusterku co to pożyczył mi Jajco. Po zapodaniu
                  nie powiem, jebnięcie miało zacne. Cichemu z kichawy zaczęła krew lecieć, no to
                  ja się pytam Jajca co on nam za gó.. wtrynił. Jajco spokojnie na to że to nowy
                  towar prosto z Warszawy i dla takich herbatników jak Cichy pewnie za mocny.
                  Cichy się wku..ł i chciał się naparzać.



                  - Do rzeczy Faja co było potem.




                  Poszliśmy do Beci dokończyć imprezkę. Po drodze strasznie darliśmy ryja znaczy
                  Cichy i Ja bo Michu to zawsze jakiś inny jest. Wtedy pomyślałem ,że coś z tym
                  towarem jest nie tak bo strasznie zacząłem się pocić. Znaczy się po speedzie
                  czy fecie zawsze się trochę zgrzałem ale po tym szajsie byłem mokry jak szczur.


                  Jak już wchodziliśmy po schodach na drugie piętro do Beci to już wiedziałem ,że
                  mi dzisiaj da. Na dworzu było strasznie zimno a w mieszkaniu starych Beci
                  ciepło , no to jebło nas jeszcze bardziej. Michu poszedł do kibla rzygać a mnie
                  i Cichego zaczęło nosić.




                  Powiedziałem do dziewczyn, że mają tańczyć i powoli się rozbierać. Laski
                  zaczęły, robić głupie miny i coś tam bąkać że idą do domu. No to pedziałem
                  Cichemu, żeby zrobił porządek w lokalu. Cichy jak to Cichy dużo mu nie trzeba,
                  zawsze był wyrywny i bez dragów, Przypie..ł na początek Irce ale nie tak z
                  otwartej jak to normalnie ino pięścią. Irka nakryła się nogami. Po chwili
                  wybiegła trzymając się za kichawę do przedpokoju i tyle ją widzieliśmy.
                  Pomyślałem ,że dwie dupy na trzech chłopa to za mało. No ale ,że Michu cały
                  czas rzygał no to się w sumie zgadzało.

                  • Gość: M CD.. POCZYTAJMY! - Rozdz. III IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.05, 22:09
                    Ja zacząłem dobierać się do Beci a Cichy do Agi. Nawet specjalnie się nie
                    wzbraniały, po chwili Aga zaczęła ciągnąć Becie do kuchni, że niby coś do
                    żarcia trzeba zrobić i takie tam. My z Cichym zostaliśmy w pokoju, ja
                    wyciągnąłem fajki i zaczęliśmy jarać.


                    Po chwili słyszę, że ktoś otwiera drzwi biegnę do przedpokoju a tam Aga już
                    jedną nogą w drzwiach. Cichy się za nią rzucił, słyszałem jak ją jeszcze gonił
                    po schodach w dół. Po kilku minutach wrócił trzymając się za pikawę. Coś tam
                    bełkotał, że mu się ciemno przed oczami zrobiło.


                    Złapałem Becię za rękę i zaciągnąłem do wyra jej starych. Ściągnąłem z niej
                    ciuchy a potem normalnie od przodu. Nie wiedziałem tylko, że Ona dziewicą była,
                    zaczęła ryczeć, że boli i mam przestać. Wiem tylko, że mnie to strasznie
                    wku..ło i później już nie pamiętam.


                    Po godzinie Pan porucznik już wie, przyjechała suka z psami, znaczy się policja
                    i zwinęli nas na komisariat.



                    - Dobra a te pety na ręce to kto robił.

                    - Ja nie to Cichy.

                    - Cichy mówi, że to Ty.

                    - Chyba go pojebało, ja ją tylko przytrzymałem bo chciała spie..ć.

                    - Butem ją przytrzymałeś tak, postawiłeś lewą stopę na jej plecach.

                    - Nie pamiętam.

                    - To ja ci przypomnę, zobacz na tym zdjęciu jest ślad twojego buta na plecach
                    piętnastoletniej Beaty Preis.



                    - Jeszcze jedno, ten Jajco jak się nazywa ?

                    - Nie wiem jakoś Walczewski, Walczyński czy jak.

                    - Imię .

                    - Radek, ta na pewno Radek jego siora chodziła ze mną do szkoły.




                    Porucznik wyłączył magnetofon, zamknął notatnik i zbierał się do wyjścia. Tyle
                    lat pracy ale cały czas robi to na mnie wrażenie, pomyślał. Przecież ten
                    chłopak nawet nie zdaję sobie sprawy co zrobił. Jego psychika jest już tak
                    zmieniona, że o żadnej resocjalizacji nie może być mowy. Gdzie byli jego
                    rodzice jak zaczął się rozwijać. Jego ojciec pewnie nawet mu nie pokazał, że
                    można żyć inaczej. Jego szansę na wyjście z błędnego koła przestępstwo potem
                    więzienie są równe zero. Cichego niech przesłucha ktoś inny. Ja już mam dzisiaj
                    dosyć, idę do baru się napić.




















                    W szpitalnym korytarzu panowało dziwne poruszenie, kilka pielęgniarek zebrało
                    się przy otwartym oknie i płakało. Pani Jadwiga, wracała od ordynatora z
                    dziwnym przeczuciem, że stało się coś złego. Starsza siostra oddziałowa,
                    krzyknęła

                    - Niech Pani tam nie idzie.


                    Już wiedziała co się stało. Po chwili biegła po wysłużonych szpitalnych
                    schodach. Przed głównym wejściem zebrał się już spory tłum. Przeciskała się z
                    determinacją dwudziestolatki przez natrętnych gapiów.


                    W jej głowie cały czas krążyła jedna myśl

                    - "Beata dziecko coś ty zrobiła. "




                    Po dachu białej karetki spływała świeża krew. Dwóch silnych pielęgniarzy
                    ściągało bezwładną młodą dziewczynę. Koszula nocna, zsunęła się odkrywając
                    nagie zmaltretowane ciało.




                    Haaaaaaa zafalował poruszony tłum.


                    Nie dość, że samobójczyni to jeszcze można sobie popatrzeć na to co ma pod
                    koszulą. No przecież wszyscy się patrzą to co ja mam się odwrócić. Pomyślał
                    zaaferowany przechodzień.




                    Jadwiga ze smutkiem odwróciła głowę. Dlaczego, dziecko, przecież mogłam ci
                    pomóc. Ludziom zdarzają się większe tragedie i żyją z tym. Ja nienawidzę tej
                    pracy, mam nadzieję ,że po tamtej stronie już czeka na ciebie ktoś bliski.




                    ................


                    Gabriel chwycił dziewczynę za rękę.

                    - To jestem Ja, zapytała wskazując na karetkę.


                    Tak to twoje ciało, nie martw się nie będzie ci już potrzebne.

                    - Teraz pójdziesz ze mną do tego słupa białego światła. Dalej pójdziesz już
                    sama.

                    - Ja chcę żebyś poszedł ze mną. Nie mogę, moim celem jest trwać na ziemi aż do
                    dnia sądu.

                    - Ja , zawahała się. Ja się sama zabiłam czy pójdę za to do piekła.


                    Nie dziecko, piekło jest tylko w ludziach na ziemi, tam gdzie idziesz będziesz
                    tylko chwilkę. Potem wybierzesz nowe ciało i wrócisz z powrotem na ziemię aby
                    zbierać kolejne doświadczenia.


                    Ziemia to taki plac zabaw dla duszy. Zbieracie się tu po to aby ....



                    - Już czas, chodź

                    - Ja się boję.


                    To nic , za chwilę będzie ci tak dobrze jak nigdy dotąd. Bóg jest władcą
                    surowym ale sprawiedliwym. Gabriel uśmiechnął się najpiękniej jak tylko
                    potrafił.
    • Gość: ja:) Re: POCZYTAJMY! IP: *.marton.net.pl / *.marton.net.pl 29.11.05, 20:01
      Bardzo fajne:) To jest fragment jakiejs ksiazki?? Jak tak to mozesz podac
      tytuł? pozdrawiam
      • Gość: :) Re: POCZYTAJMY! IP: 81.210.32.* 19.12.05, 15:16
        Dziewczyna stała na przegu jeziora patrzała głęboko się nagle w cieniu jeziora
        ujżała dwie stojące tuz koło niej postacie , to był Marcin i Wojtek byli cali
        sfryrani , nawet przyłożyli sobie w żyłe herkę , wpadła w nich wściekłosć
        zajechani na maksa wzieli dziewczyne za nogi i ręce i wdyndali ją do jeziora na
        głębizna , było ciemno nikogo nad jeziorem nie było , ale byli jeszcze w stanie
        po nią wskoczyć , wskoczyli a ona im jescze dziękowala bo kazalali sami se tego
        życzyli , była tak przerażona cała zmąknieta i zmarznięta , bała sie krzyczała
        ale oni jej grozili , kazali sie jej rozebrać a ona niechciała , płakała , oni
        zrobili swoje zgwałciłi przęmokniętą dziewczynę , a na sam koniec wrzucili ją
        znów do wody ...tak utoneła , a uśmiechnięcy swoim losem zajarali se
        lufe ...Ich gęby były paskudne przemawiała przez nich zło , jak draggi moga
        popsuć człowieka niegdyż dobrze uczni teraz wariaci opętani diabli...lecz ona
        nie byla ich pierwsza ofiarą , stoczyli wraz ze sobą swoje koleżanki to była
        Ada i Monia , jak oni tak śmieli , zrobili z nich małe nie przyzwoite kurewki ,
        co noc kazali stac im na ulicy by dali sie puścić ,uprawiłąy sex nie leganlnie
        nie mieli nawet alfonsa ni nic oni sie uważali za tych alfonsów wystawiali je a
        ci co im płacili dawali im kase , a oni je poprostu zeszmaciali one nie mogły
        nic zrobic oni dla hery zrobiły by wszytsko tak ich te kolesia uzależnili...Te
        stoczenie sie było okrutne...zrobili z nich narkomani małe nastoletnie
        wododtaku lekkich obyczajów...Nie te dziewczyny nie Ci chłopacy i tak stoczyli
        wiele osób na koniec ich mordując...to był wielki szok ... wtedy gdy prawda
        wyszła na jaw co oni czynią kim są to wkońcu zamkniętą ich w poprawczaku po
        czym po kilu latach wysłano ich do więzenia tam spędzili mnóstwo lat ...gdy
        zdoałali wyjść mieli za sobą kupe lat . Otworzyli oczy , spogląali na świat
        inaczej lecz nie zdołali juz nic naprawić , nie brali hery byli za starzy nie
        mieli juz sił tacy byli zjechani ... nie w głowie im było lecz jakis ciepły
        kąt , wiedzieli co przepaśli swe życie rodzinne, tak im było wstyd , juz ich
        dawna rodzice byli staruszkami ...tyle lat w więzieniu niepoznali by ich nawet
        właśmni rodzice wyrzekli się ich a tak prosili by sie zmienili zycie spłato im
        figlaa aoni zostali zwyklimi bezdomnnymi niegdyś o wielkich planach , studiach
        magisterce itp... wsyraczyło kilka dragów by sie staczacz z wilkiem góry na
        samo dno ...tak bywa tak wyszło.... <----To historia opowiedzina w skrócie bez
        dialowóg byle by wyszło jak najkrócej ...To Fikcja !
        • Gość: Radek Re: POCZYTAJMY! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 16:58
          No ale to juz koniec?Napisz jeszcze

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka