niski.oktan Re: Wo-da 21.02.10, 03:31 > Wydawało mi się, że jeziora np. w takiej Austrii są ładniejsze niż u nas. Myliłam się? :-) Po pierwsze, to jest względne - dla każdego ładne jest to, co jemu się podoba. A po drugie, to zależy - i u nas są różne jeziora, i u nich też. Ale takich jak tam (górskich) rzeczywiście u nas nie ma, tzn. te nieliczne, które są, są niedostępne. > Aaa, i jeszcze jedna rzecz mnie zastanawia. Często się krztuszę. Tak > po prostu - bez powodu - ślina nagle wlatuje mi nie tam, gdzie > trzeba. Nie wspominając o sytuacjach, gdy mój atak śmiechu przeradza > się w atak krztuszenia. Na lądzie nie zwracam już na to uwagi, pod > wodą będzie chyba trudniej to zignorowac? :D To też łatwo się wyjaśni - jak przeżyjesz pierwszy atak, będziesz żyć. :D Jako ciekawostke zawodowe dodam, że da radę puścić pawia pod wodą i przeżyć. Choć nie jest to najłatwiejsze, zasadniczo. :| > No właśnie - to wygląda tak - 5 dwugodzinnych zajęc na basenie, 5 > teorii po 1,5 h, następnie egzamin pisemny (test) i weekend nad > Hańczą, gdzie trzeba 4 razy zanurkowac. Podejrzanie proste, nie > rozumiem czemu. TO jest na OWD, do 18 m. To jest śliski temat. Mnie też nie podobają się tylko cztery zanurzenia w otwartej wodzie. :/ Tyle, że ja mogę być nieobiektywny, bo sam szkoliłem się w dawnym systemie CMAS-owskim (za moich czasów w Polsce nie było wyboru) i nie żałuję tego. Ale z drugiej strony - nie mam przecież żadnego interesu w tym, żeby CMAS promować. Tak czy inaczej - nie zapominaj też o CMAS, jeżeli masz ochotę na porządne szkolenie. Porównanie stopni: klik To, że jedni różnią się od drugich, jest oczywiste (inaczej nie tworzyliby różnych organizacji); to, że każdy uważa swój system za lepszy - też. PADI reprezentuje pogląd, że ludzi warto wysyłać pod wodę jak najszybciej i podnosi kwestię, że wcale nie trzeba być komandosem, aby w Chorwacji zejść na 15 m (sarkastyczna ch-ka CMAS: klik). Za to CMAS-owcy odgryzają się, że oni są non-profit (to prawda) i ich misją jest szkolenie ludzi, podczas, gdy misją PADI - sprzedawanie kursów (Put Another Dollar In). I dlatego PADI to sklepik z certyfikatami, których trzeba zrobić kilka, żeby w ogóle cokolwiek umieć. I człowiek z niższymi stopniami PADI jakoś sobie radzi, dopóki jest dobrze. Ale kiedy zaczyna się pod górkę... :/ (Pierwszy z brzegu link ilustrujący opinię CMAS-u o PADI: klik) Radziłbym ci pogadać z instruktorami, którzy mają uprawnienia kilku różnych organizacji (a jest takich wielu). Dzwoń i mów, że masz czas i nie szukasz holiday quickie, ale zależy ci na naprawdę solidnym wyszkoleniu. Podziel się wątpliwościami odnośnie małej ilości zanurzeń w jeziorze na OWD. Czy naprawdę to dość doświadczenia, żeby wystarczyło do późniejszych samodzielnych nurkowań? I proś o radę, który system szkolenia wybrać. Sam jestem ciekaw, co będą mówić. :) Poza tym za 3 tygodnie (11-14.03) w Wawie są targi "Wiatr i Woda", będzie można i pogadać z ludźmi osobiście, i zapewne nabyć taniej jakieś szpeje (ABC, te sprawy). Szkolenia też mogą być do kupienia w jakichś promocyjnych cenach. > Było za dużo piw i drinków, dobre jedzenie i świetna zabawa. :) A jak było kiedyś z tymi sprawami w aspekcie nurkowania, sprawdź w tym moim "jaruzelskim" pdf-ie (link jest gdzieś wyżej w wątku) Załącznik Nr 4 Zasady bezpieczeństwa w płetwonurkowaniu, §12, pkt 11. Jak powiedziałby płk Kurtz: A horror! A horror!!! =O :( Definately unbearable hardship. Właśnie dlatego zarzuciłem regularne nurkowanie. :D > Ale ja wiem, że to mi się spodoba! :D A ja swoje: na razie podoba ci się nie prawdziwe nurkowanie, ale twoja pensjonarska wizja nurkowania. Gdyż jeszcze nie wiesz najgorszego! klik :D > A co do sportowych - zdecydowanie stawiam na samochody, ostatnio zaczęło mi odbijac na ich punkcie. :-) I wszystko jasne! Nic dziwnego, że faceci się oglądają - blachary ściągają na siebie zainteresowane pewnego typu mężczyzn. :D Odpowiedz Link
niski.oktan Re: Najgorsza rzecz ze wszystkich rzeczy, jakie s 21.02.10, 21:00 Może i nie jesteś. Ale jak wysztywnia cię samo wyobrażenie śliny i naskórka, to ja nie wiem... :D I co to za dzieci były, pewnie siostrzyne? Iii, to się nie liczy. Odpowiedz Link
niski.oktan Re: Wo-da 21.02.10, 21:06 Niech już kolega nie będzie taki nieużyty, z samego oglądania się dzieci nie ma. Ale ważne, żebyś za jakimś nie poszła zbyt głęboko w toń, już powyżej swoich umiejętności... :D Uprawnień zresztą też. :D Ale ogólnie dobrze podajesz: właśnie to jest najważniejsze - "fajni ludzie". :cool: Odpowiedz Link
niski.oktan Re: Wo-da 21.02.10, 23:13 > Jesteś coraz bardziej obrzydliwy. :D To nie ja, to fizyka. :D > Pawia można puścić gdy zachłyśnie się wodą? Też. Ale też, kiedy się nażresz bezpośrednio przed nurkowaniem, na ten przykład. Albo przy jakichś zaburzeniach orientacji przestrzennej... :) > Kurdę, siejesz zamęt. No z jednej strony jest oczywiste, że to ludzie szkolą. I tak naprawdę o efekcie decydują kompetencje i talenty instruktora. Ale z drugiej - ja naprawdę nie bardzo widzę, jak instruktor może zdiagnozować pacjenta na podstawie tych nieszczęsnych czterech zanurzeń. (No wcześniej jest więcej basenu, ale co do basenu już się zgodziliśmy.) I ile jest warte doświadczenie, które zgromadzisz w tak krótkim czasie. Tyle, że ja nie jestem instruktorem i właśnie dlatego radziłem dzwonić do ludzi. Zadzwoń do tego Strugalskiego z linka: klik. I zapytaj, dlaczego tak kiepsko ocenia umiejętności nie-CMAS-owców, nawet zdecydowanie poniżej tego porozumienia, które też wyżej linkowałem. I dlaczego ty powinnaś unikać PADI, bo jako lajkonik to się PADI nie boisz. :D To jest wielki pan instruktor, nawet książki pisze o bezpieczeństwie pod wodą. Niech się podzieli wiedzą, niech cię przekona. > jak najszybciej rozpocząć AOWD, żeby móc na żaglach nurkować na większych głębokościach. :-) A tu cię nie rozumiem, czyżbyś chciała na tych żaglach ze sprzętem nurkować? =O Czyli planować trasę pod kątem odwiedzania diving centres? Da się zrobić, ale trzeba mieć nurkującą ekipę. Bo dzień nurkowy jest stracony żeglarsko. I jeżeli na pokładzie przeważają nienurkowie, to raczej tylko przy okazji można gdzieś się zanurzyć przed śniadaniem/kolacją, i w abecaku. > Poza tym - nawiązując do tych gili-gili - jesteś jeszcze bardziej > obrzydliwy niż myślałam! :D > akurat to mam oswojone - one wypływają nawet podczas normalnego pływania. :-) > A jeśli pojawiają się w jeziorze, to idzie wytrzymać - to w końcu większy akwen wodny niż basen. :-) Rzeczywiście mogłoby się wydawać, że gile to gile. Ale wiesz, są gile, i gile... Poza tym wypraszam sobie - żaden obrzydliwy, ale ponad zwykłą miarę delikatny. Używałem określeń "malownicze", "obserwator wprawiony w osłupienie", ale w rzeczywistości chodzi o coś zupełnie innego! :D Zapewniam cię, te ponurkowe naprawdę nie są takie jak te z basenu. Odpowiedz Link
niski.oktan Re: Najgorsza rzecz ze wszystkich rzeczy, jakie s 21.02.10, 23:25 Twoje, czy nie twoje - gówno śmierdzi tak samo, zasadniczo. Życie to nie jebajka. :D Ale za to motywacja do babrania się wgównie... Przy siostrzynych praktycznie taka sama jak przy własnym. Genotyp, te sprawy. Wydaje ci się, że gówno czujesz i nic więcej tam nie ma, żadnej metafizyki. Ale nie czujesz, jak steruje tobą natura. :) Odpowiedz Link
niski.oktan Re: Najgorsza rzecz ze wszystkich rzeczy, jakie s 22.02.10, 00:50 Ja tam się nie dziwię - nie dość, że oni nie byli ciociami i wujkami, a ty byłaś po prostu zafajdaną młodą, to jeszcze ty to byłaś ty. Innymi słowy - na pewno już wtedy, dzieckiem w kolebce, zdążyłaś se nagrabić. :D A poważnie - dobrze, że to kiedyś było. Bo dzisiaj wskutek takiej akcji rodzice siedzieliby w pierdlu, a wasza trójka w domach dziecka. Odpowiedz Link
niski.oktan Re: Wo-da 22.02.10, 00:55 > Dzieci..dzieci. Nie przewiduję żadnych dzieci. :D Słusznie i naukowo - ciąża to jedno z nielicznych bezwzględnych medycznych przeciwwskazań nurkowania. :D Odpowiedz Link
niski.oktan Re: Wo-da 22.02.10, 00:56 Czyżbyś miała jakieś wątpliwości odnośnie własnej konduity? :D Odpowiedz Link
niski.oktan Re: Wo-da 22.02.10, 01:29 > Ke??? Si. Ale zdeklaruj się może, w co wątpisz - czy w samą możliwość wystąpienia pod wodą zaburzeń orientacji, czy też w nudności (albo i wymioty) spowodowane tymiż? > Tak zrobię. Tzn. najpierw pójdę na targi - w 4 oczy zdecydowanie lepiej mi się > rozmawia. Wydrukuję sobie wszystko co mi potrzebne i każę wytłumaczyć sobie > wszystko jak chłop krowie. Na rowie. :D Ale weź i zadzwoń, co? Akurat do tego jednego gościa. I przedstaw się jako Antygona: z jednej strony Mr. Perfect, instruktor PADI, dzięki któremu w ogóle zapragnęłaś nurkować, z drugiej - znajomy płetwonurek starego CMAS-owskiego chowu (ale nie instruktor), który wątpi w wartość papierów PADI. I powiedz, że do kompletu brakuje ci opinii instruktora CMAS, i dlatego dzwonisz. Ile wg tego pana są warte kwity PADI w zimnych i mało przejrzystych wodach, na które chcesz się nastawiać w swojej przyszłej praktyce nurkowej? I dlaczego są wg niego tak mało warte? :D Bo na targach, jak zaliczysz 15 stoisk w ciągu 2 dni, zrobią ci w głowie taki mętlik, że upłyną kolejne 3 tygodnie, zanim w ogóle jakoś to ogarniesz. :/ > Jesteś jedynym mężczyzną, przez którego moja wyobraźnia wspina się na wyżyny > swoich możliwości. :DDD Jeszcze ci nie wystarczy jedynych? Przynajmniej na jakiś czas? :D Odpowiedz Link
niski.oktan Re: Najgorsza rzecz ze wszystkich rzeczy, jakie s 22.02.10, 02:10 Wiedziałem, że wyraźnie starsi, ale nie wiedziałem, że aż tyle. Trochę szkoda, bo historia traci dużo uroku - gdzieś do połowy podstawówki taka akcja byłaby dowodem kreatywności, ale później (w szczególności w liceum) staje się zupełnie typowa. > Poza tym byłam cudownym dzieckiem. Tak gdzieś do roku. :D Jasna sprawa: dopóki wystarczyło mówić "ga gu", miast - jak inne dzieci - "gu gu". Ale później zaczęły się schody... :D Odpowiedz Link
niski.oktan Re: Wo-da 22.02.10, 02:18 > > O to to. No ni hu hu A choroba lokomocyjna to skąd się bierze? Nie z niezgodności tego, co czujemy kamyczkowo, z tym, co widzimy? > A potem zdam relację z rozmowy i powiem, kiedy idę na CMAS OWD. :DDD W CMAS nazywa się to P1 (czyt. stopień podstawowy) lub * (czyt. jedna gwiazdka). :) _____________________ * nie, tamta gwiazdka w głównym tekście nie jest odnośnikiem do żadnego przypisu :D Odpowiedz Link
niski.oktan Re: Najgorsza rzecz ze wszystkich rzeczy, jakie s 22.02.10, 13:15 Różnica pokolenia, powiadasz? Coś szybka w twoich stronach ta przemiana pokoleń... :D > Koło 3-4 włączył mi się jasio wędrowniczek ... ... ustanawiając wzorzec postępowania, któremu jesteś wierna do dzisiaj... :D Odpowiedz Link
niski.oktan Re: Wo-da 22.02.10, 14:10 > Wychodzi na to, że aby zdobyć P2 CMAS muszę odbyć po P1 20 nurkowań. No musisz. Ale po co ten pośpiech? Do czego ci potrzebna od razu dwójka??? =O > Niby kiedy mam to zrobić? ;/ Coś takiego znalazłem: klik Szybciej już naprawdę się nie da. No i w systemie opisanym w odpowiedzi na trzecie pytanie od dołu mogłabyś też wykazać się swoją legendarną odpornością na zimno. :D Tylko jeszcze raz grzecznie się zapytam - qfa po co??? Dlaczego musi być tak szybko? =O Nawiasem mówiąc, taki system też mnie zastanawia. :| Wprawdzie koncentracja na otwartej wodzie jest "ze wszech miar", ale wygląda na to, że w programie wcale nie ma basenu. A przecież na początku basen jest very gut! Ćwiczenia w ABC, pierwszy kontakt ze sprzętem, wyrobienie podstawowych nawyków, etc. Prawdopodobnie oni w tym dzisiejszym CMAS-ie zakładają, że pacjent, który przychodzi na kurs, jest opływany i oswojony z ABC. Najlepiej o to też zapytaj, jak będziesz dzwonić do Strugalskiego. Bo u niego też, zdaje się, bez basenu. > Ile razy dziennie można nurkować? Zależy, czym oddychasz pod wodą. Jeżeli powietrzem, lepiej poprzestać na dwóch zanurzeniach dziennie. Szczególnie, jeżeli nurkuje się przez wiele dni po kolei. Ale jeżeli nitroksem (w porównaniu do powietrza więcej tlenu, a mniej azotu), można i trzy, i cztery razy dziennie - odpadają problemy z saturacją tkanek azotem i ew. dekompresją. Ale zaczynają się nowe, choćby z organizacją dnia, posiłkami (patrz punkt o pawiu pod wodą gdzieś wyżej). Tyle, że na nitrox trzeba mieć specjalne przeszkolenie. Mówiąc wprost - jeszcze jeden kurs. :D :D :D Odpowiedz Link
niski.oktan Re: Wo-da 22.02.10, 15:30 > Prawdopodobnie oni w tym dzisiejszym CMAS-ie zakładają, że pacjent, który przychodzi na kurs, jest opływany i oswojony z ABC. Ale ja to mundry jednak jestem! :cool: Widzisz, magicy z Batorego przyznają się, że właśnie tego od ciebie chcą: klik A gdybyś była nieopływaną sirotką, oferują oddzielne wprowadzające szkolenie basenowe: klik I to jest dobre! Ale za dodatkowe pieniądze. I to już jest takie sobie. :/ I tu uwidacznia się różnica w rozłożeniu akcentów - PADI prawdopodobnie zakłada, że dzięki rozbudowanemu blokowi wprowadzającemu czegoś tam nauczą każdego, kto tylko się zgłosi, a nie boi się wody i nie ma klaustrofobii. Za to CMAS wychodzi chyba z założenia: jeżeli się nadajesz, to doprowadzimy cię dalej niż inni. Ale o to, żebyś się nadawał, musisz zadbać sam. Tak czy inaczej, u tych na Batorego becalujesz (wraz z basenem) 1600+ pelenów, i masz za to 6 nurkowań w jeziorze (w tym jedno nocne) do przodu w stosunku do PADI. I te 5 dni nad jeziorem jednym ciągiem to IMO dodatkowa zaleta. To jest czas, który w całości poświęcasz na nurkowanie, i takie podejście sprzyja koncentracji na szkoleniu. A weekendowy wyjazd - wiadomo: jeszcze w sobotę rano myśli się o tym, co działo się w mieście w piątek, za to w sobotę wieczorem już o tym, co będzie do zrobienia w poniedziałek. Odpowiedz Link
niski.oktan Re: Wo-da 23.02.10, 00:25 > No i właśnie do tej szkoły się przymierzam. Do której szkoły, tej na Batorego? > I obstawiam, że na kursy PADI chodzi więcej ludzi. :) Z pewnością. Nie dość, że mają mniejsze wymagania, to jeszcze są sprawniejsi marketingowo. Ta organizacja była tworzona od samego początku z myślą o sprzedaży usług. A ja w międzyczasie znalazłem kolejne porównania. W jednym (aż się dziwię, że nie zauważyłem go wcześniej) są zestawione programy szkoleń na najniższy stopień: klik Tam w CMAS-ie ładnie wygląda odejście na wraki oraz archeo (ale na genetics nie! :D) Drugie pochodzi z brytyjskiego BSAC. klik Ich system szkoleniowy uchodzi za wymagający i w świecie anglosaskim jest często traktowany jako benchmark. Na str.2 jest tabela poziomów kompetencji różnych systemów szkolenia w ocenie i odniesieniu do BSAC. Ale dla nas ciekawe są wynikające z tabeli wzajemne relacje stopni PADI/CMAS. To już można chyba uważać za bezstronne spojrzenie. :) > a teraz...nie wiem jak wyrwę te 5 dni w wakacje. Nie rób scen - wciąż są w Polsce tacy, którzy szkolą wg starych zasad! :D klik Zawiadomienie o trwającym teraz kursie (wraz z terminem jego rozpoczęcia) - komunikat nr 65; wyjaśnienie zasad - niżej, w komunikacie nr 63. Poza tym Strugalski oferuje też tryb weekendowy - 3 wyjazdy. klik Ale ja oczywiście doradzałbym tygodniówkę. > W sumie małym kosztem eliminują ewentualnych topielców, napaleńców itp. Celują chyba w ludzi, którzy mają coś więcej niż słomiany zapał. :) Opis tego przygotowania basenowego bardzo mi się podoba. Szczerze polecam. Nawet, gdybyś decydowała się na system weekendowy w jakiejś innej szkole, to i tak warto pochodzić wcześniej na to wprowadzenie. > Do nurkowania na większych głębokościach? Bóg cię opuścił, łómen, czy jak? Czego tam od razu chcesz szukać na tych większych głębokościach? Jeszcze zdążysz. :> > nie wiem ile będę miała czasu wolnego. To wszystko zależy jak coś mi pójdzie. Ale to w niczym nie zmienia istoty nabywania doświadczenia - praktyka ma sens wtedy, kiedy odbywa się w zróżnicowanych środowiskach. Czyli wymaga czasu. Bo np. ten ekspresowy program dla narwańców proponowany przez gdyńskiego Explorera to jest odbębnienie norm na chybcika. Robisz P1, potem dwadzieścia nurkowań dzień w dzień w tym samym jeziorze, potem w tym samym jeziorze robisz dwójkę. To co jest warta taka dwójka - ani mętnej wody w życiu nie widziałaś, ani się słoną wodą nie zakrztusiłaś, ani odrobiny prądu nie zaznałaś, ani kawałka fali - i myślisz, że umiałabyś dość, żeby schodzić na czterdziestkę w morzu? Lipa. To byłby przykład uprawnień nie za bardzo popartych kompetencjami. Zresztą pewien jestem, że na tym kursie też by ci to uświadomili. > Nie dzwoniłam do Strugalskiego, bo miałam dziś trochę rzeczy do zrobienia. ... Zadzwonię jutro, koniecznie. Aż tak strasznie jutro nie musisz, pojutrzu też możesz. Tylko se konspekt zrób, o co chcesz go pytać, żeby ci coś z głowy wyleciało, jak gościu będzie ci jakieś wcześniejsze kwestie tłumaczył. :) > Czasochłonne to nurkowanie. Dla mnie najgorsze było czekanie - ta zabawa w dużej mierze składa się z czekania. Prawdę mówiąc, ja chyba dlatego straciłem zapał. Bo na żaglach, czy wieje, czy nie - to mieszkasz na łódce, cały czas w tym jesteś. A nurkowanie jest jak zabiegi w sanatorium - godzinka dziennie pod wodą przed południem, później pół godzinki po południu, a resztę czasu czekasz. I ani sensownie zaplanować dnia, bo trzeba pilnować godzin posiłków - przecież za winklem czai się paw (śniadanie o 8 - pierwsze zejście będzie dopiero o 11; obiad o 13, to popołudniowe nurkowanie o 16), ani wypić za bardzo, i w ogóle. Na kurs taki układ jest cacy, dużo czasu na wykłady. Ale na niekurs... :| Masz wracać do domu samolotem - też trzeba wcześniej ograniczyć nurkowania. I wtedy, dla odmiany, już tylko... czekasz! :D Odpowiedz Link
niski.oktan Re: Najgorsza rzecz ze wszystkich rzeczy, jakie s 23.02.10, 00:41 To normalne - przecież jeżeli ktoś jest od ciebie młodszy o 4 lata, to w liceum nawet na zakładkę się nie zahaczyliście. Kiedy on był w pierwszej klasie, ty już na pierwszym roku. Przepaść. Za to w dorosłym życiu różnica do pięciu lat w tę czy we w tę jest praktycznie niedostrzegalna. Kiedy masz 35 lat, pod bardzo wieloma względami jesteś w tym samym wieku i z 30-latkiem, i z 40-latkiem też. :) Odpowiedz Link
niski.oktan Re: Wo-da 23.02.10, 15:55 > No i to jedyna rozsądna szkoła tutej. ;/ Tego to ja już nie wiem. Strona internetowa to nie jest wystarczające kryterium oceny, spróbuj jeszcze poszukać jakichś opinii. > Strugalski też jest nęcący, ale chciałabym raczej wyjechac nad jeziora z ludźmi z Warszawy. Łatwiej będzie później utrzymac z nimi kontakt i zbierac się na jakieś wypady nurkowe. On też jest z Wawy. Tylko nie wiem, czy jego "klub" tworzy jakieś środowisko i prowadzi w mieście jakąś działalność. Ale chyba nie, skoro nie chwali się na stronie. To co to za klub w takim razie? - najwyraźniej właśnie taki w cudzysłowie. :D Dopisz do konspektu pytanie o działalność/jej brak w Wawie. A jeżeli Active (:D) Divers nic nie robią w mieście, co pan instruktor by ci doradził jako trening zapoznawczy z ABC/bezdechowy/kondycyjny przed kursem w jeziorze. A jeżeli chciałabyś przygotować się do rozmowy, masz tu Strugalskiego w duuużej dawce: klik Nie ukrywam, że mnie się takie podejście do spraw podoba. To jest właśnie podejście CMAS-owskie. Coś dla mnie. Ale niekoniecznie dla każdego. > Widziałam tabelkę i gdzieś w necie mignęło mi przed oczami jeszcze jedno porównanie - dośc szokujące. Ale jeśli chcę nurkowac na wrakach, to bezpieczeństwo ponad wszystko. :-) Prawda? Nie wiem, o jakim porównaniu mówisz. Ale też nie trzeba demonizować PADI, ich misją nie jest produkcja topielców in spe. Faktem jest, że są mniej wymagający, na zasadzie - jednokrotne poprawne wykonanie ćwiczenia oznacza jego zaliczenie. I w typowych sytuacjach to wystarczy. Znam ludzi, którzy każdy urlop spędzają pod żaglami, w Chorwacji. Ale uważają za kompletnego pojeba i masochistę kogoś, kto płynie pod żaglami z Gdyni do Sztokholmu. Bo na Bałtyku panują warunki, które są - dla nich - absolutnie nie do przyjęcia. Analogicznie z nurkowaniem - ktoś, kto nurkuje tydzień rocznie na rafie w ciepłym morzu, w zasadzie nie potrzebuje nic ponad AOWD PADI + nitrox. Druga strona medalu jest jednak taka, że zawsze lepiej wiedzieć więcej niż mniej o tym, co się robi. Szczególnie, jeśli związane jest z tym jakieś ryzyko. A ryzyko jest nie tylko na wrakach - nurkując na idyllicznej łączce na niewielkiej głębokości też można zrobić sobie krzywdę, szczególnie przy niekontrolowanym wynurzeniu. Wyskoczenie jak korek z 10 metrów na powierzchnię jest dużo groźniejsze niż nagła utrata 10 metrów na większych głębokościach (np z 40 na 30). > cholera, wytrzymałościówka? :D Muszę chyba rzucic palenie. :-) Bez przesady, w sprzęcie nurkowym nie pływa się na czas. :) Z prostego powodu - nie da się, jest za ciężko. Jeżeli ktoś rzeczywiście chce robić kondycję, to symulując w basenie opór stawiany przez cały sprzęt pływa na golasa w płetwach z deską trzymaną w rękach na sztorc. Liczy się głównie technika pływania w płetwach, żeby nie rozpraszać energii "rowerowaniem". Ktoś powinien spojrzeć, jak wachlujesz, i skorygować ewentualne błędy. No i nie całkiem zdechłe kondycyjnie nogi też się liczą, ale nad tym można pracować choćby i rowerując (ale na rowerze! :D). A samo pływanie w płetwach jest bardzo przyjemne - przy poprawnej technice efektywność wręcz zachwyca, power masz taki, że czujesz się jak übermensch. Pińć razy machniesz nogami w basenie i już musisz robić nawrót. :cool: > mam dobrego doradcę i nie zginę. :D Wiadomo, kto ma szczęście... :D > I mówisz, że naprawdę nie wolno nic pic? Jak to tak, na Mazurach, bez alkoholu? :D Sprawa jest śliska. Tamte dawne przepisy, które ci linkowałem, były w oczywisty sposób nadmiernie restrykcyjne, ale też dostosowane do naszego warcholstwa oraz czasów, w których pijaństwo było normą towarzyską i piło się na flaszki. Ale tamte przepisy już nie obowiązują, a jak od strony prawnej wygląda to dzisiaj, to nawet dokładnie nie wiem. Zdrowy rozsądek powinien wystarczyć - nie przyjmować wieczorem dawki, która rano zostawiłaby jakieś ślady. Wiadomo, że nie zaszkodzi ci pięćdziesiątka w drinku, piwo, czy pół szklanicy wina. Ale już pół butelki wina... No i na kursie - wiadomo: czyja odpowiedzialność, tego zasady panują. Odpowiedz Link
niski.oktan Re: Wo-da 23.02.10, 21:32 > Pogadam jeszcze z tym Strugalskim, spytam, co o nich myśli. Z kim??? =O W tej akurat sprawie to ten Strugalski jest ich konkurentem, a nie bezstronnym arbitrem. Jak pójdziesz na kurs do Amy, to nie pójdziesz do Sorkwit. Przeleć jeszcze raz wątek i przypomnij sobie, co sugerowałem, żebyś go pytała. > Zaopatrzyłam się dzisiaj w książkę ... Chciałam być świadoma, a jestem przerażona.. Не пережывай! :D To jest działalność praktyczna, z samej książki się nie nauczysz. > Nurkowanie Wrakowo-Morskie - dopiero po P2 CMAS. Czyli jeszcze tyyyle drogi przede mną. WM1 możesz robić mając P1. Tyle, że nie będą cię brać na zejścia poniżej 20 m. Poza tym jako kwalifikację na WM1 musisz też mieć ileś tam zalogowanych nurkowań już po uzyskaniu P1. I tu warto się zastanowić - skoro i tak trzeba tłuc staż, to czy nie lepiej zrobić wcześniej dwójkę, a dopiero później wraki już z głębszymi nurkowaniami. I o to możesz pytać Strugalskiego - on szkoleń morskich nie organizuje. > Nigdy nie pływałam! Chyba pierwszy raz oddam się czemuś totalnie nieznanemu, czemuś, czego będę musiała nauczyć się od podstaw. :-))) Easy, młoda. :D Kraulowe albo delfinowe nogi, i wszystko.. :cool: Nogi w płetwach dają taki power, że praca rąk jest zbędna. A delfinowe nogi to oczywiście do pływania na gola, bez sprzętu. Bo delfin to nie same nogi, ale całokształt - aparat posiniaczyłby ci plecy, a resztę betów byś pogubiła wyginając śmiało ciało. :D Jest jeszcze frog kick, ale to później. I niekoniecznie. :) klik Odpowiedz Link
niski.oktan Re: Wo-da 23.02.10, 23:18 Się mię jeszczę przypomniało tutej: > Nigdy nie pływałam! Chyba pierwszy raz oddam się czemuś totalnie nieznanemu, czemuś, czego będę musiała nauczyć się od podstaw. :-))) W tej sprawie (efektywność pływania pod wodą w płetwach, trening bezdechowy) możesz też zgłosić się do Tomka Nitki. klik Wprawdzie on uczy freedivingu jako freedivingu, a nie jako wstępu do nurkowania sprzętowego, ale to jest ta sama umiejętność, niezależnie od przeznaczenia. Przeczytaj też jego bio na stronie - gościu dopiero po trzydziestce nauczył się jako tako pływać, a pomimo tego zdążył jeszcze osiągnąć wysoki poziom sportowy we freedivingu. =O Odpowiedz Link
niski.oktan Re: Wo-da 24.02.10, 01:39 A to: to wg ciebie Warszawa? =O Czymkolwiek by to było, właśnie tam mają bazę ci z Batorego. klik I robiąc u nich P1 właśnie tam musiałabyś przesiedzieć tydzień, bo oni się nie bawią w weekendówki. > Myślisz, że będzie namawiał na nurkowanie w swojej bazie? A ty myślisz, że jeśli chcesz robić P1, a gościu jest szefem wyszkolenia bazy prowadzącej kursy na P1, to będzie się od ciebie oganiał??? =O Oj, chyba swiszczyt... :D > Mówisz, że powinnam się przejsc do tego Nitasa? Mówię, że na pewno warto. Sam chętnie bym zaliczył taki kurs, ale musiałbym ponad 2 tygodnie w Wawie spędzić. Nonsens. :D A tobie polecam Nitasa nie zamiast Pałacu Młodzieży, ale dodatkowo. Jedno i drugie rób. :cool: > A gdzie miejsce na normalne życie? :D Czyli powstrzymanie się od alko choćby przez dwa dni w tygodniu (w przeddzień basenów) to już dla ciebie za dużo... :D Odpowiedz Link
niski.oktan Re: Wo-da 24.02.10, 01:42 thank_you napisała: > Aaaa, doczytałam. Wyobraź sobie, że Strugalski poleca szkołę na Batorego. :-))) Ale w jakim charakterze poleca - do robienia przysposobienia abecakowego w basenie, czy do robienia całego P1 nad jeziorem? Bo jeżeli to drugie, to gościu jest nawet większym altruistą, niż CMAS-owska norma przewiduje. :D Odpowiedz Link
niski.oktan Re: Wo-da 24.02.10, 02:30 thank_you napisała: > idąc na P0 z Amą jest szansa na to, że ludzie, których poznam na > basenie będą dalej szkolić się z tą szkołą. A może nawet Ci instruktorzy będą w > Rybakach. Może. :-))) Instruktorzy pewnie tak. Ale to akurat niczego nie zmienia w twojej sytuacji. A odnośnie współkursantów - na twoim miejscu liczyłbym raczej na znajomości z kursu już na P1. I nie martwiłbym się, że mogą nie być z Wawy, bo po pierwsze, prawdopodobnie będą - szkoły gromadzą chętnych przede wszystkim ze swoich lokalnych rynków, a po drugie - w Wawie se nie ponurkujecie, i tak trzeba tłuc się po kraju i dlatego nie ma wielkiej różnicy, skąd kto przyjeżdża. > On jest podejrzanie szczery. :D Znaczy się co, rozmawiane było już dzisiej? =O Proszę mię raport w punktach tutej na biegu, co zapodał. > Co Ty, ja nie piję. :D Weź, bo mam zajady! :D :D :D Odpowiedz Link
niski.oktan Re: Wo-da 25.02.10, 00:28 > w czepku kąpielowym wyglądam jak plemnik. Obetnij włosy? Nie będą wypychać czepka w górę. :cool: > Takie nurkowanie to będzie dla mnie olbrzymi stres Cooo??? =O To może to jednak nie dla ciebie... :| > > Znaczy się co, rozmawiane było już dzisiej? =O > Niet, coś mi nie po drodze. To w jaki sposób polecał ci Amę? I skąd wiesz, że jest taki szczery? I z tą fizyką nie histeryzuj - parę prostych zasad i tabliczka mnożenia. Równań różniczkowych na pewno nie będziesz musiała rozwiązywać, program szkolenia na P1 jest dostosowany do możliwości intelektualnych czternastolatka. A że czegoś teraz nie wiesz - po to będą zajęcia z teorii, żebyś się dowiedziała. Odpowiedz Link
niski.oktan Re: Wo-da 25.02.10, 01:05 > Włosy (po kąpieli, czyli proste) mam do pasa. A jak będziesz je suszyć po basenie czy jeziorze? Żarty żartami, ale nurkując musisz się wystrzegać przeziębień jak diaboł świncony wody. Bo tzw. (znów delikatnie mówiąc, ale chyba pamiętasz, o co biega :D) nieżyt górnych dróg oddechowych eliminuje cię z nurkowania, dopóki całkowicie nie zniknie. W praktyce wygląda to tak, że katar, na który narzekałaś tydzień temu, prawdopodobnie jeszcze dzisiaj nie pozwoliłby ci nurkować. > Gdzie ja znajdę faceta mając krótkie włosy? :DDD Co, już się zregenerowałaś? =O Ech, młodość, młodość, panie dziejaszku... :D > No chyba nie chcesz mi wmówić, że pierwsze nurkowanie w otwartych wodach i ogarnięcie sprzętu jest bułką z masłem dla lajkonika? No właśnie to chcę powiedzieć - nie jest żadną traumą, o ile lajkonik jest zdatny do tej roboty. A jak lajkonik niezdatny, to i przy dziesiątym zejściu nie będzie swobodny. > Poza tym wydaje mi się, że oprócz włosów problemem jest mój wielki łeb. :D Jakim znowu problemem? Dużo praw się do niego zmieści! :D :D :D Odpowiedz Link
niski.oktan Re: Wo-da 25.02.10, 15:15 > Ciągle mam katar. I kaszlę. ... To może być moja największa przeszkoda w nurkowaniu -z partyzanta rozkłada mnie angina, katar itp. Cholera wie skąd to się bierze. Co będzie, to się okaże w praniu, pani ładna. :cool: Taki lekki katar (że nos nie jest zupełnie czysty, ale też nie jest zapchany, nie ma niedrożności) to ja mam przez całe życie. Też diabli wiedzą, dlaczego. Ale zatoki mam czyste i przy nurkowaniu nic złego się nie działo. A silniejszy katar (taki towarzyszący przeziębieniu i pozostający po nim) po prostu uniemożliwia nurkowanie - o ile próbą Vasalvy daje się jakoś walczyć z uchem środkowym (chociaż też nie należy przesadzać), to na zatoki nie ma żadnego sposobu, przy zanurzaniu ból zatok staje się nieznośny. Jedyne lekarstwo to wrócić na powierzchnię. Jak będziesz robiła badania przed kursem, poskarż się lekarzowi na nawracające infekcje. Z oczywistych powodów lekarze nurkowi są świadomi problemu i zwykle znają dobrych laryngologów. > Chyba za dużo o tym myślę, zbyt wiele sobie wyobrażam. Tak. Mniej nerwy, więcej rezerwy. :) > Czyli ile cm3 praw się zmieści? :D To zależy od ciśnienia otoczenia. Tego też cię nauczą na kursie. :cool: :D I jeszcze przypomniało mię się - na nitrox rzeczywiście przyjdzie jeszcze czas, ale jeśli cię sparła ochota na jakąś książkę Strugalskiego - poszukaj raczej Wypadków... klik Odpowiedz Link
niski.oktan Re: Wo-da 26.02.10, 03:30 >> o ile próbą Vasalvy daje się jakoś walczyć z uchem środkowym (chociaż też nie należy przesadzać) > Ale czemu nie należy przesadzać? OCB? Zdrowemu i rozpływanemu człowiekowi do wyrównywania ciśnienia w uchu środkowym wystarczy zazwyczaj przełykanie śliny, jedynie od czasu do czasu lekko dmucha się w trąbkę. Ale jeżeli to nie pomaga, bo chwilowo jest się mniej zdrowym, nie powinno się dmuchać ze wyszystkich sił. Bo może się zdarzyć, że jakaś ilość gęstej (mówiąc delikatnie :D) wydzieliny blokującej wejście do trąbki Eustachiusza zostanie przez nią wtłoczona do ucha środkowego. (Analogicznie z zatokami, jeżeli jakiś magajwer uparłby się kontynuować zanurzanie pomimo narastającego bólu.) I co wtedy? Ano po kłopocie - ciśnienie wyrównane, ból minął. Ale... Ale podczas późniejszego wynurzania ta wydzielina może zablokować przewody, którymi dostała się do ucha/zatok, uniemożliwiając ujście rozprężającego się w nich powietrza. Nazywa się to blokada wsteczna i z oczywistych względów jest bardziej kłopotliwe od problemów przy zanurzaniu - zanurzanie można przerwać po pojawieniu się pierwszych oznak bólu i powrócić grzecznie na powierzchnię. Ale zrezygnować z wynurzenia jest zdecydowanie trudniej... Boli, nie boli - do góry jechać trzeba. I wtedy można tylko się modlić, żeby wydzielina pozwoliła się wepchnąć z powrotem do jamy nosowej i odblokowała trąbkę, zanim powietrze rozprężające się w niedrożnym uchu środkowym wywoła perforację błony bębenkowej. :/ > Dostawałam już nawet zastrzyki wzmacniające odporność - mój organizm zdecydowanie je olał. :) Co olał, co olał?! Wykazał się odpornością! :D > Pod wodą czytać nie będę! :) Nawet sobie nie wyobrażasz, jakim błogosławieństwem byłaby możliwość czytania na przystanku dekompresyjnym. :D > Wiem, że to lekcja mająca nauczyć jakich błędów należy unikać, ale póki co wstrzymam się. Jak niemowl zakrywający sobie rączkami oczy - Nie ma mnie! :D Przeważająca większość wypadków pod wodą to human error. Z czego wynika, że przede wszystkim młodzi niedoświadczeni powinni to czytać, jak tylko posiądą dość wiedzy, aby rozumieć, o co chodzi. I jeszcze we wczorajszym temacie plemnika w czepku - a widziałaś kiedyś człowieka w masce i z ustnikiem w pysku? W tym dopiero się wygląda! Za sam wyraz twarzy (obrzęk, który kojarzy się z jednym) mogliby zamykać na odwyku. :D Odpowiedz Link